Dodaj do ulubionych

Jak zdradza żonę dzierzba srokosz

IP: *.acn.waw.pl 22.12.04, 19:17
To skandal! Czas, aby p. minister Sroda wystapila w obronie oszukiwanych samic srokosza!
Obserwuj wątek
    • Gość: joanna do hgw IP: 209.167.94.* 22.12.04, 19:32
      drogi chlopcze, pora juz jest pozna, a ty zamiast nad zadaniem domowym siedzisz
      przy internecie i zaczynasz bredzic. spakowales tornister na jutro? to idz
      spac.
      • Gość: hgw Re: do hgw IP: *.acn.waw.pl 22.12.04, 19:44
        Dzieki Joasiu, wlasnie biore sie do lekcji. Musze sie uczyc pilnie, bo jak bede duzy tak jak Ty, zapisze
        sie na studia genderowe i zrobie specjalizacje z dyskryminacji gatunkowej:

        "His [Peter Singer's - hgw] book Animal Liberation (originally published in 1975, second edition 1990,
        third edition 2002) was a major formative influence on the modern animal rights movement. (Although
        he does not support animal rights himself, he derives many of the same conclusions from his utilitarian
        animal liberation philosophy). In this work he argues against "speciesism": the discrimination against
        certain beings based only on their belonging to a certain (almost always non-human) species. He holds
        the interests of all beings which are capable of suffering to be worthy of equal consideration of rights,
        and concludes that the use of animals for food is unjustifiable because it creates unnecessary suffering.
        He therefore considers veganism the only ethically justifiable diet. He also condemns most vivisection,
        though he believes a few animal experiments may be acceptable if the benefit (in terms of improved
        medical treatment, etc.) outweighs the harm done to the animals used."

        i jeszcze:

        "In a 2001 book review, Singer stated that humans and animals can have "mutually satisfying" sexual
        relationships. Bestiality should remain illegal if it involves cruelty, but otherwise is no cause for shock
        or horror, writes Singer, because "we are animals, indeed more specifically, we are great apes." Thus,
        Singer concludes, sex between humans and non-humans, while abnormal, "ceases to be an offence to
        our status and dignity as human beings." Some, including Jewish, Christian and Muslim fundamentalist
        groups, have condemned Singer's views, although he himself does not consider that his views on this
        subject are important enough to merit so much attention."

        Za: en.wikipedia.org/wiki/Peter_Singer
        • Gość: stop Re: do hgw IP: *.globonet.hu 22.12.04, 20:43
          Czy mam rozumieć że zaraz, wyedukowany, z tłustą myszką w dzióbku będziesz się
          starał nawiązać satysfakcjonujące więzi z jakąś "dzierzbową" ;)

          • Gość: hgw Re: do hgw IP: *.acn.waw.pl 22.12.04, 20:57
            Gość portalu: stop napisał(a):

            > Czy mam rozumieć że zaraz, wyedukowany, z tłustą myszką w dzióbku będziesz się
            > starał nawiązać satysfakcjonujące więzi z jakąś "dzierzbową" ;)

            To niestety nie wchodzi w rachube, bo wymaga zamordowania myszki, a to bylby jaskrawy przypadek
            dyskryminacji gatunkowej. Trudna jest ta postepowa etyka, musze wiecej czasu poswiecic na lekture
            dziel p. minister Srody (tez etyka, podobnie jak dr Singer).
            • Gość: stop Re: do hgw IP: *.globonet.hu 22.12.04, 21:33
              Zawsze można się posłużyć myszką "padniętą" albo zabitą przez zwierzaczka
              któremu pojęcie "gatunkizm" jest obce ;)
              Zastanawiam się czy bardziej zależało Ci na apropagowaniu "zwierzoetyki" czy na
              olśnieniu adwersarzy... tyle jest stron po polsku propagujących inne podejście
              do zwierząt ( powołujących się na Singera, choć nie akceptujących możliwości
              "satysfakcjonujących związków seksualnych")
              Wracając do zwierząt - moim zdaniem największą krzywdę zwierzętom uczyniło tzw.
              "kartezjańskie" podejście do problemu objawów ich cierpienia.
              No ale to chyba inna historia - nie z tego wątku...
              • Gość: hgw Re: do hgw IP: *.acn.waw.pl 22.12.04, 22:06
                Gość portalu: stop napisał(a):

                > Zawsze można się posłużyć myszką "padniętą" albo zabitą przez zwierzaczka
                > któremu pojęcie "gatunkizm" jest obce ;)

                Nie jestem pewien, czy pani srokosz bylaby zainteresowana myszka nadpsuta. Natomiast
                wykorzystanie pomocnictwa mniej postepowego zwierzecia byloby chyba tak samo nieetyczne, jak
                wynajecie platnego zbira do zabicia uciazliwego sasiada (albo meza pozadanej kobiety). Nie wchodzi w
                rachube.

                > Zastanawiam się czy bardziej zależało Ci na apropagowaniu "zwierzoetyki" czy na
                > olśnieniu adwersarzy...

                All of the above.

                > tyle jest stron po polsku propagujących inne podejście
                > do zwierząt ( powołujących się na Singera, choć nie akceptujących możliwości
                > "satysfakcjonujących związków seksualnych")

                No ale to wlasnie Singer zadziwia swoja konsekwencja, za co mu sie nalezy plus. Skoro dyskryminacja
                gatunkowa jest nieetyczna, to OK: nie jemy zwierzat (tak jak nie jemy ludzi), nie robimy na nich testow
                (tak jak i na ludziach), dostosowujemy polityke ochrony srodowiska w taki sposob, ze interes zwierzat i
                ludzi traktujemy jednakowo... itp. itd. Dlaczego zatem nie przelamac seksualnego tabu i nie dopuscic
                erotycznych kontaktow miedzygatunkowych. A moze sa tez zwierzeta sado-maso, to i wtedy moznaby
                bylo do gry erotycznej wlaczyc element perwersyjnego okrucienstwa? Postepowa nauka nie zna granic,
                nie wiadomo do czego dojda nastepcy i nasladowcy dr. Singera.

                Mnie prawde mowiac irytuje hipokryzja postepowych krzykaczy, ktorzy promuja homoseksualizm co sil,
                a jednoczesnie oburzaja sie, gdy ktos proponuje, by tyle samo energii wlozyli np. w obrone interesow
                zoofili, pedofili i innych "kochajacych inaczej". W koncu zoo, pedo, nekro itp. to tylko kulturowe tabu
                erotyczne, konwencja, ktora w kazdej chwili mozna zmienic i nie bardzo rozumiem, dlaczego zmieniac
                na korzysc jednych, a nie zmieniac na korzysc innych.

                > Wracając do zwierząt - moim zdaniem największą krzywdę zwierzętom uczyniło tzw.
                > "kartezjańskie" podejście do problemu objawów ich cierpienia.
                > No ale to chyba inna historia - nie z tego wątku...

                Byc moze. Temat cierpienia zwierzat jest oczywiscie nosny, bo apeluje do naszego poczucia
                przyzwoitosci, ktore jest luksusem niedostepnym innym (no, przynajmniej wiekszosci)
                przedstawicielom fauny. Zwierzeta zdolne sa do popelniania najwiekszych "okrucienstw" w celu
                polepszenia swojej sytuacji i nie jest to niczym nadzwyczajnym. Drapieznik zabija nie zastanawiajac
                sie, czy jego ofiara znajduje sie na liscie zagrozonych gatunkow. Nic tez dziwnego, ze czlowiek w ten
                sposob sie zachowuje. Oczywiscie mozemy sie oburzac np. na zachowanie klusownika, mordujacego
                nosorozce dla ich cennego rogu, ktory wg bzdurnych wierzen Azjatow ma byc lekiem na wszystko, a w
                szczegolnosci na potencje. Ale to jest znow luksus dostepny europejskim (kulturowo) pieknoduchom,
                bo klusownik po prostu walczy o to, by zapewnic lepsze warunki bytowania swojej rodzinie. Taka jest
                brutalna prawda i choc stoje po stronie pieknoduchow, nie moge zamknac oczu na twarda
                rzeczywistosc.
                • Gość: stop Re: do hgw IP: *.globonet.hu 22.12.04, 22:18
                  Widzę zaangażowanie...
                  Jednak "kartezjańskie" podejście potraktowałeś "naskórkowo"
                  A szkoda, bo moim zdaniem poczyniło wiele krzywd....
                  Co do "olśnienia" adwersarzy...
                  No cóż "gwałt niech się gwałtem odciska" - cenię celną ripostę ;)
                  • Gość: hgw Re: do hgw IP: *.acn.waw.pl 22.12.04, 22:40
                    Gość portalu: stop napisał(a):

                    > Widzę zaangażowanie...

                    O tyle, ze sprawy, o ktorych sobie pol zartem, ale i pol serio dyskutujemy, beda w nadchodzacych
                    latach przedmiotem coraz szerszej dyskusji - oczywiscie w obrebie naszej kultury. Co zreszta
                    swiadczy o jej pieknoduchowskim, by nie powiedziec dekadenckim charakterze, bo uregulowanie praw
                    homo- czy zooseksualistow nie jest, umowmy sie, najwazniejszym wyzwaniem ludzkosci w XXI
                    stuleciu. Problem zostal jednak postawiony, to trzeba wyrobic sobie jakies stanowisko.

                    > Jednak "kartezjańskie" podejście potraktowałeś "naskórkowo"
                    > A szkoda, bo moim zdaniem poczyniło wiele krzywd....

                    Jesli juz jestesmy przy jakims oddzialywaniu tego "kartezjanskiego" podejscia, to jaki ono ma zasieg?
                    Czy siega namibijskiego klusownika? Nie sadze, by on kiedykolwiek prowadzil na temat stosunku do
                    zwierzat jakiekolwiek rozwazania, podobnie jak nie czyni tego lampart rozszarpujacy antylope. Dla
                    namibijskiego klusownika rog nosorozca to zdobycz gwarantujaca przetrwanie rodziny przez jakis
                    czas, przetrwanie jego genow w puli genetycznej ludzkosci. A ze pozyskujac rog trzeba zamordowac
                    nosorozca? Drobiazg, a w dodatku oczywistosc. Inna zapewne sprawa jest okrucienstwo
                    bezinteresowne, skopac psa w obejsciu bo gospodarz ma zly humor. Ale i ten sam gospodarz pewnie
                    wylomocze swoje dzieci kijem czy pasem pod wplywem zlego humoru.

                    > Co do "olśnienia" adwersarzy...
                    > No cóż "gwałt niech się gwałtem odciska" - cenię celną ripostę ;)

                    I wzajemnie.
                    • Gość: stop Re: do hgw IP: *.globonet.hu 22.12.04, 22:51
                      "kartezjńskie" podejście jest bardzo niebezpieczne - bo zakłada,że "wycie" to
                      tylko "mechaniczna" reakcja katowanego organizmu...
                      Nie dopuszcza myśli,że to może być "produktem" świadomości. Możliwe że innej
                      niż ludzka....(Lem kiedyś zmierzył się z tym zagadnieniem)
                      • Gość: hgw Re: do hgw IP: *.acn.waw.pl 22.12.04, 22:57
                        Gość portalu: stop napisał(a):

                        > "kartezjńskie" podejście jest bardzo niebezpieczne - bo zakłada,że "wycie" to
                        > tylko "mechaniczna" reakcja katowanego organizmu...
                        > Nie dopuszcza myśli,że to może być "produktem" świadomości. Możliwe że innej
                        > niż ludzka....(Lem kiedyś zmierzył się z tym zagadnieniem)

                        No dobrze, tylko dlaczego mamy nie katowac zwierzecia ze wzgledu na to, ze moze miec swiadomosc.
                        Albo inaczej postawmy problem - czy jesli metoda naukowa dowiedziemy kiedys, ze dany gatunek nie
                        ma swiadomosci, to juz katowanie osobnikow tego gatunku bedzie etyczne? Ludzie katuja innych
                        ludzi, a przeciez nikt nie kwestionuje, ze ludzie maja swiadomosc.

                        Zreszta to co sie nazywa okrucienstwem wobec zwierzat jest pojeciem znacznie szerszym znaczeniowo
                        niz katowanie. Jedni umieszczaja w tym zakresie uboj zwierzat na mieso, inni testy medykamentow i
                        kosmetykow, jeszcze inni uboj na futra. To uzytkowe traktowanie zwierzat tak naprawde jest
                        problemem poruszajacym "zooetykow", a nie slepe, bezuzyteczne okrucienstwo, ktore w jakis sposob
                        jest penalizowane w wiekszosci, jesli nie w kazdym cywilizowanym systemie prawnym.
                        • Gość: stop Re: do hgw IP: *.globonet.hu 22.12.04, 23:13
                          Jak ktoregoś pięknego dnia "schabowe" wyrosną na drzewach to zostanę "męsożercą"
                          Czyż nie jesz roślin, zakładając,że nie "odczuwają: ?
                          • Gość: hgw Re: do hgw IP: *.acn.waw.pl 22.12.04, 23:27
                            Gość portalu: stop napisał(a):

                            > Jak ktoregoś pięknego dnia "schabowe" wyrosną na drzewach to zostanę "męsożercą"
                            > Czyż nie jesz roślin, zakładając,że nie "odczuwają: ?

                            Nie chce wyjsc na bezdusznego troglodyte, ale ukladajac jadlospis kieruje sie glownie smakiem
                            potrawy, a nad kwestia odczuwania przez "surowiec" przechodze do porzadku dziennego. Ale:

                            - spotkalem sie kiedys z relacjami o badaniach, z ktorych wynikalo, ze rosliny reaguja na zadawane im
                            bodzce, ktore bysmy nazwali przykrymi (porazenie pradem elektrycznym, obrywanie lisci). Nie potrafie
                            nic wiecej powiedziec nt. tych badan, jak juz wspomnialem, nie zajmuje sie tymi sprawami;

                            - sa rozne teorie (np. Gaja - Jamesa Lovelocka), stawiajace hipoteze Ziemi jako jednego zlozonego
                            organizmu, za czym mozna by pewnie radykalnie wnioskowac, ze uzytkowe traktowanie roslin (a takze
                            mineralow, itp) wyrzadza krzywde calej Przyrodzie-Gai-Ziemi.

                            Idac oczywiscie tym tropem, powinnismy wszyscy zamorzyc sie glodem na smierc, co by spowodowalo
                            z kolei krzywde Gai, z czego robi sie dylemat na miare antycznej tragedii greckiej.

                            Ja patrze sie na te sprawe tak: skoro gatunek ludzki jest wszystkozerny, to nie widze powodu
                            wykreslania miesa z jadlospisu. Skoro lew moze zjesc na kolacje antylope, to czlowiek ma pelne prawo
                            cieszyc sie sznyclem wiedenskim z salatka ziemniaczana. Co wiecej, nadmierne przejmowanie sie
                            kwestia odczuwania bolu przez potrawe odciaga nas od wazniejszych problemow, ktore stoja przed
                            naszym gatunkiem. Wiem, ze to brzmi brutalnie, ale tak skonstruowana jest wlasnie przyroda, a skoro
                            jest to naturalne i nie zagraza naszemu gatunkowi, nie widze powodu do postulowania zmian. Jesli
                            natomiast ktos zamierza korzystac z luksusu pieknoduchostwa i wyrzec sie miesa (a przeciez mozna
                            jeszcze radykalniej, sa np. frutarianie, ktorzy jedza tylko owoce naturalnie spadle z drzew), to jego
                            swiete i niezbywalne prawo.

                            • Gość: stop Re: do hgw IP: *.globonet.hu 22.12.04, 23:39
                              Jakoś nie bardzo mam ochotę na spożywanie cierpień (hormonów stresu)
                              skumulowanych w organiźmie zwierzęcia które było transportowane do rzeźni w
                              koszmarnych warunkach.... Skumulowach w organizmach zwierząt hodowanych w
                              nowoczesny sposób"...To jest indywidualny wybór.
                              • Gość: hgw Re: do hgw IP: *.acn.waw.pl 22.12.04, 23:45
                                Gość portalu: stop napisał(a):

                                > Jakoś nie bardzo mam ochotę na spożywanie cierpień (hormonów stresu)
                                > skumulowanych w organiźmie zwierzęcia które było transportowane do rzeźni w
                                > koszmarnych warunkach.... Skumulowach w organizmach zwierząt hodowanych w
                                > nowoczesny sposób"...To jest indywidualny wybór.

                                Zgadzam sie, i dlatego daleki jestem od namawiania Ciebie na porzucenie wegetarianizmu. Nawet Cie
                                rozumiem: stac Cie na pewien luksus, jakim jest rozwazanie o takich rzeczach i modyfikacja jadlospisu
                                zgodnie z konkluzja tych rozwazan. Wiekszosci ludzi nie stac i jedza to, co jest dostepne, a nie co
                                podpowiada im ich wrazliwosc.
                      • Gość: hgw Re: do hgw IP: *.acn.waw.pl 22.12.04, 23:00
                        > Nie dopuszcza myśli,że to może być "produktem" świadomości. Możliwe że innej
                        > niż ludzka....(Lem kiedyś zmierzył się z tym zagadnieniem)

                        I poza tym, zapomnialem dodac a w zasadzie powtorzyc, zasieg wplywow mysli kartezjanskiej, chocby
                        zwulgaryzowanej i przetworzonej (bo o taka Ci chodzilo) jest stosunkowo niewielki, a problem
                        okrucienstwa wobec zwierzat uniwersalny. Klusownik-analfabeta nie prowadzi filozoficznych
                        rozwazan.
                        • Gość: Eliza bez tematu IP: *.who.vectranet.pl / *.who.vectranet.pl 23.12.04, 12:33
                          z przyjemnoscia czytalam wypowiedzi na forum. fajnie, ze sa osoby wrazliwe i
                          staraja sie cos zrobic, aby swiat byl mniej okrutny. nie zawsze zgadzam sie z
                          ich forma postepowania, bo wedlug mnie nie zawsze do czegos to prowadzi. ale to
                          jest tylko moje zdanie. pozdrawiam wszystkich, czasami czytajac niektore
                          wypowiedzi usmailam sie do lez.
                          spokojnych i nie tortujacych zadnych zywych zyjatek Swiat
    • Gość: r39 ptaszyny edukowane IP: *.ifpan.edu.pl 23.12.04, 12:38
      Taki ptaszek, a jaki edukowany! Zna się na genach
      (a my ludzie dopiero od stu paru lat). Zwłaszcza
      samiczki, jakie toto przewidujące! Wie biedactwo,
      że będzie składać jaja, potem je wysiadywać będąc
      'na łasce' księcia małżonka, a na koniec będzie
      miała małe z wartościowymi genami.
      To, razem z prowokacyjnym tytułem i podtytułem,
      żywcem wziętymi z porno ogłoszeń internetowych
      ("size does matter") - ośmiesza cały rzetelny
      (mam nadzieję) wysiłek naukowy.

      A nie prościej przyznać, że te ptaszki
      najzwyczajniej w świecie lubią TO robić
      a do tego są ordynarnie zazdrosne?
      • Gość: pioc Re: ptaszyny edukowane IP: *.stacje.agora.pl 23.12.04, 15:02
        > A nie prościej przyznać, że te ptaszki
        > najzwyczajniej w świecie lubią TO robić
        > a do tego są ordynarnie zazdrosne?

        To nie jest zbyt odkrywcze. Wszyscy lubimy TO robić ;), bo gdybysmy nie lubili,
        to by nas od dawna nie było...

        pioc
      • Gość: żaba Re: ptaszyny edukowane IP: *.devs.futuro.pl 23.12.04, 18:30
        Nauka nie musi być śmiertelnie poważna i naprawdę lepiej jest pisać tak
        lightowo niż jak nadenty bufon.

        Jak dajesz gdzieś output to opwinien on znaleźć input u czytelnika (i punkty na
        liście filadelfijskiej za cytowania).
      • Gość: Kris Re: ptaszyny edukowane IP: *.b2b2c.ca 25.12.04, 03:50
        Ptaszyny nie sa edukowane. To ich geny sa takie madre. Oczywiscie to jest tylko
        skrot myslowy. Ani ptaszyna ani jej geny nie musza myslec. Pewne zachowania jako
        najbardziej korzystne dla rozprzestrzeniania genow osobniczych sa utrwalane
        przez dobor naturalny. Ciekawe ksiazki otym napisal Richard Dawkins.
      • Gość: MaDeR Re: ptaszyny edukowane IP: *.chello.pl 28.12.04, 15:49
        Tak się zastanawiam, jaki będzie twój następny tekst. Pewnie będziesz postulował
        konieczność znajomości spiral logarytmicznych (co najmniej licencjat!) u ślimaków.
    • Gość: c każdy każdego IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.04, 14:20
      Problem w tym, że w tym toksycznym układzie wszyscy oszukują wszystkich.
      Samiczce wydaje się, że tylko kochanek może "dać więcej" (podczas gdy w tym
      samym czasie jej mąż "daje więcej" kochance), a samcowi wydaje się, że jest
      Casanovą rozsiewającym swoje geny po całym świecie, podczas gdy naprawdę może
      być rogaczem. No więc gdzie jest tu dobór naturalny? - wszędzie czysta
      mistyfikacja albo ślepy przypadek. No i jakieś takie bardzo ludzkie te
      dzierzby - głupie i zarozumiałe, zdesperowane i pełne nadziei, karmiące się
      złudzeniami a zarazem twarde realistki.
      • Gość: Kris Re: każdy każdego IP: *.b2b2c.ca 25.12.04, 04:05
        Niemniej jednak jest to statystycznie najbardziej efektywna taktyka aby
        rozprzestrzenic swe geny (dla samcow) i dac najwieksza szanse swym genom na
        przetrwanie w populacji (dla samic). W angielskim jest przyslowie: "Sometimes
        you win, sometimes you loose". Najwyrazniej niewierni partnerzy (w swiecie
        zwierzecym) czesciej wygrywaja niz przegrywaja gre na przetrwanie swych genow i
        dlatego "skoki w bok" utrwalily sie jako typowy sposob zachowania. Czy to jest
        ludzkie? Nie sadze. Ludzie sa niewierni z innych przyczyn.
        • Gość: cr Re: każdy każdego IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 25.12.04, 16:29
          To ciekawe, a z jakich przyczyn ludzie są niewierni? Czy z innych niż potrzeba
          różnorodności, kopulacja i poszukiwania "czegoś więcej" niż może dać
          współmałżonek? Chętnie usłyszałbym twoją teorię mówiącą o "dużo bardziej
          subtelnych" pobudkach.

          Czy to się opłaca dzierzbom, mają udowodnić dopiero przyszłe badania p.
          Tryjanowskiego. Całkiem możliwe, że jest to rodzaj ślepej uliczki w ewolucyjnej
          kalkulacji, albo jakaś odmiana syndromu czerwonej królowej - jeżeli wszyscy
          biegną, to i my musimy biec, tylko po to, żeby móc zostać w tym samym miejscu,
          czyli tracimy dużo energii, a zyski takie jak u wszystkich.
          • Gość: Kris Re: każdy każdego IP: *.b2b2c.ca 25.12.04, 19:30
            W swiecie zwierzecym gdzie seks sluzy glownie (jesli nie wylacznie)do prokreacji
            wyjasnienie zachowan w tej sferze zycia jest prostsze. Zdaje mi sie ze poza
            ludzmi tylko u szympansow bonobo i (byc moze) u niektorych ptakow stwierdzono
            wystepowanie seksu jako elementu sluzacego umocnieniu wiezi emocjonalnej miedzy
            partnerami.

            U ludzi niewiernosc moze wynikac na poziomie czysto biologicznym z tych samych
            przeslanek, jestesmy zainteresowani seksualnie takimi osobnikami plci
            przeciwnej, ktorzy najlepiej by nam pomogli rozprzestrzenic nasze geny. W
            odroznieniu od zwierzat mamy jednak swiadomosc. Stad sie bierze ze ludzie na
            ogol w zwiazkach pozamalzenskich unikaja potomstwa.
            • Gość: c Re: każdy każdego IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 25.12.04, 23:42
              > W odroznieniu od zwierzat mamy jednak swiadomosc.
              Hm, świadomość i miłość? To woda i ogień. Psycholog powiedziałby, że miłość to
              stan podobny do stanu psychotycznego z zawężeniem zdolności poznawczych. Mówiąc
              prościej "miłość jest ślepa".

              Zresztą zawarte jest to również w Twojej własnej wypowiedzi, bo według niej
              ludzka świadomość ma przejawiać się w tym wypadku wyłącznie w zastosowaniu
              antykoncepcji. Moje pytanie dotyczyło PRZYCZYN niewierności u ludzi i różnic w
              stosunku do dzierzb, a w Twojej odpowiedzi ludzka świadomość odgrywa rolę
              dopiero PO wyborze partnera.

              Odwoływanie się do świadomości nie da odpowiedzi na pytanie, dlaczego ludzie
              zdradzają, ponieważ kultura formułuje wyłącznie zakazy w kwestii zdrady,
              właśnie w opozycji do "głosu natury" w człowieku. Różnicą może być poczucie
              winy u ludzi, od którego amoralne zwierzątka są wolne.
              A tak w ogóle to wesolych Swiat!
    • oliviunia Re: Jak zdradza żonę dzierzba srokosz 29.12.04, 18:36
      Porabany swiat ze sie tak wyraze...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka