Gość: Kagan
IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au
15.03.05, 13:57
1) Patent mozna dostac za tzw. pseudowynalazek: wystarczy
miec pieniadze na zalatwienie rejestracji tegoz pseudowynalazku,
a przed tem tez na wynajecie rzecznika patentowego,
ktory pomoze napisac wniosek tak, aby zostal on przyjety.
Patenty bowiem daja urzednicy, a ostatnim inteligentem pracujacym
w urzedzie patentowym byl niejaki Albert Einstein, i to jakies
100 lat temu w Szwajcarii... Dzis w urzedzie patentowym sprawdzaja
nie jakosc wynalazku, a jakosc podania, stad wystarczy dobrze to
podanie napisac i dobrze je posmarowac, a patent mamy w garsci...:(
2) Patenty szkodza gospodarce. Przyklad z Melbourne. Tutejsze
tramwaje, aby nie placic za patent Siemensa polegajacy na
"wynalazku" pantografu w ksztalcie litery OMEGA, zastosowaly
nieopatentowane palaki z kolkiem, ktore wymagaly budowy
bardzo skomplikowanej, drogiej i zawodnej sieci napowietrznej.
Palaki spadaly przy szybkosci ponad 50km/h, na zakretach
i na skrzyzowaniach. A gdyby Simemens dal ludzkosci ten
wynalazek za darmo, to nie trzeba by w Melbourne, Toronto
i wielu innych miastach budowac tej kosztownej i zawodnej
sieci napowietrznej, a zastosowac pantografy w ksztalcie
litery OMEGA (a pozniej nowoczesne, w tym tzw. polowkowe),
i tym samym zaoszczedzic sporo pieniedzy.
Jak pisalem wczesniej: patenty zwalniaja rozwoj gospodarki
oraz sa dawane nie na podstawie jakosci wynalazku, a na
podstawie jakosci podania. Stad sa one i urzedy je wydajace
calkowicie zbedne...
I napisz cos o swych kontaktach z polskimi "uczonymi"!
Nie wstydz sie!