Dodaj do ulubionych

Być albo mieć.

05.06.05, 09:31
Erich Fromm- myśliciel XX wieku, psychoanalityk, który prowadził badania
naukowe w dziedzinie nauk społecznych podsumowując zarówno swoje osobiste
doświadczenie życiowe jak i obserwacje naukowe stwierdził, że świat
nastawiony na zarabianie jak największej ilości pieniędzy jest w jego
odczuciu perwersją i że nigdy nie zgodzi się z powszechnie występującym
materializmem.
Tak był zaangażowany w to żeby "być" a nie w to żeby "mieć" że nie pamiętał
o tym aby wziąć całego honorarium za swoją książkę "Sztuka miłości" która
rozeszła się w milionowym nakładzie.
Tak więc ten myśliciel, który nie należał do żadnej religii chrześcijańskiej
potwierdził prawdziwość słów Jezusa zawartych w Biblii
Ew.Mateusza 6:19,20
"Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie
złodzieje podkopują sie i kradną. Ale gromadźcie sobie skarby w niebie"
Nawet osoby prowadzące badania w dziedzinie nauk społecznych potwierdzaja
prawdy zawarte w Biblii, dlatego starajmy się aby " być " a nie aby " mieć"
W Polsce mamy do tego dobre warunki.
Obserwuj wątek
    • ewa8a Re: Być albo mieć. 05.06.05, 14:07
      Nawiązujesz zapewne do książki Fromma ,,Mieć czy być ?".
      To ,,mieć’’ to wg Fromma posiadać nie tylko to, co niezbędne do życia, ale
      także wszelkie niepraktyczne dodatki.
      Po co siegasz aż do Fromma? Przyjrzyj się tym, którym bardziej po drodze z
      biblią, a jakoś nie kwapią się, by przestrzegać zaleceń odnośnie gromadzenia
      skarbów.
      Nie namawiasz, mam nadzieję do ubóstwa, bo dobra materialne są bardzo ważne -
      pozwalają na życie wolne od trosk, a co za tym idzie skupienie się na jego
      bardziej hedonistycznych aspektach.
      Być Fromma związane jest z uczuciami, a tych niekoniecznie, zgodnie z teorią
      Fromma można się nauczyć.

      • vacia Re: Być albo mieć. 05.06.05, 17:36
        ewa8a napisała:

        >> To ,,mieć’’ to wg Fromma posiadać nie tylko to, co niezbędne do ży
        > cia, ale
        > także wszelkie niepraktyczne dodatki.
        > Po co siegasz aż do Fromma? Przyjrzyj się tym, którym bardziej po drodze z
        > biblią, a jakoś nie kwapią się, by przestrzegać zaleceń odnośnie gromadzenia
        > skarbów.

        To,że ludzie na ogół nie dążą do tego aby "być " tylko aby "mieć" to nie
        znaczy że jest to czymś dobrym.
        Jeśli celem człowieka jest zdobywanie jak największej ilości pieniędzy to taki
        czlowiek marnuje swoje życie, gdyż inni ludzie przestają byc dla niego
        ludźmi ,sa traktowani instrumentalnie.
        Nikt z nas nie chce byc traktowany jak przedmiot.
        • ewa8a Re: Być albo mieć. 05.06.05, 17:52
          vacia napisała:

          To,że ludzie na ogół nie dążą do tego aby "być " tylko aby "mieć" to nie
          > znaczy że jest to czymś dobrym.
          > Jeśli celem człowieka jest zdobywanie jak największej ilości pieniędzy to
          taki
          > czlowiek marnuje swoje życie, gdyż inni ludzie przestają byc dla niego
          > ludźmi ,sa traktowani instrumentalnie.
          > Nikt z nas nie chce byc traktowany jak przedmiot.


          Nie jest dobrze, jeśli jedynym celem jest zdobywanie pieniędzy, ale jeśli
          zdobywa się je przy okazji, jest to świetny dodatek do radości życia
          zwanej ,,być'' , bo jednak ogromną frajdę daje ich posiadanie. Posiadanie
          pieniędzy wcale nie jest czymś nagannym i nie ma związku z naszym stosunkiem do
          innych. Biedak też bardzo często gardzi innymi, a w szczególności tymi, co nie
          mają trosk materialnych.


          • vacia Re: Być albo mieć. 05.06.05, 18:14
            ewa8a napisała:

            > >
            > Biedak też bardzo często gardzi innymi, a w szczególności tymi, co nie
            > mają trosk materialnych

            Właściwie zarówno człowiek dobrze sytuowany jak i biedak zrobią dobrze gdy
            nastawią się na cel "bycia " a nie posiadania.
            Pozatym biedak nie gardzi człowiekiem dobrze sytuowanym, gdy ten w jakiś sposób
            go wspiera.
            Natomiast człowiek dobrze sytuowany gdy jego celem jest gromadzenie następnych
            dóbr materialnych nigdy nie zainteresuje sie celem charytatywnym i ludźmi
            biednymi gdyż uszczupliłoby go to jego zasoby,które są celem jego życia.
            Zgodzisz się ze mną że dla wielu ludzi pieniądze pełnią rolę" boga".
            >
            • ewa8a Re: Być albo mieć. 05.06.05, 18:29
              > Pozatym biedak nie gardzi człowiekiem dobrze sytuowanym, gdy ten w jakiś
              sposób go wspiera.

              Tu mnie zastrzeliłaś. Wyrafinowany ten biedak. Gdy się z nim podzielę, to mnie
              zaakceptuje, a jak mu nie dam, to będzie mną gardził. W takim razie niech sobie
              gardzi.

              > Natomiast człowiek dobrze sytuowany gdy jego celem jest gromadzenie
              następnych dóbr materialnych nigdy nie zainteresuje sie celem charytatywnym i
              ludźmi biednymi gdyż uszczupliłoby go to jego zasoby,które są celem jego życia.

              Nieprawda. Znaczna część ludzi bardzo bogatych prowadzi działalność
              charytatywną. Poczytaj sobie np o George Sorosu.

              • vacia Re: Być albo mieć. 05.06.05, 21:47
                ewa8a napisała:

                > > Pozatym biedak nie gardzi człowiekiem dobrze sytuowanym, gdy ten w jakiś
                > sposób go wspiera.
                >
                > Tu mnie zastrzeliłaś. Wyrafinowany ten biedak. Gdy się z nim podzielę, to
                mnie>> zaakceptuje, a jak mu nie dam, to będzie mną gardził. W takim razie
                niech sobie > gardzi.

                To znaczy nie wyraziłam się precyzyjnie, w zasadzie stan posiadania nie
                powinien wpływać na relacje między ludżmi ale to jest ideał.
                Po prostu biorąc pod uwage niedoskonałość człowieka na pewno taka hojność ludzi
                dobze sytuowanych poprawia relacje z biednymi.
                To tak jak w klasie uczeń bardzo dobrze przygotowany jak pomaga kolegom w nauce
                jest lepiej postrzegany niż ten kto jest prymusem a nikomu nie chce pomóc.
                > >>
                >
                > Nieprawda. Znaczna część ludzi bardzo bogatych prowadzi działalność
                > charytatywną. Poczytaj sobie np o George Sorosu.
                >
                To dobrze. Po co komuś nadmiar dóbr materialnych?
                Przeciez człowiek nie jest w stanie tyle skonsumować.
      • Gość: greenmen Re: Być albo mieć. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 16:11
        Czy można mieć nie będąc, czy można być nie mając?
        Tak więc wszyscy mają swoją racje, i ja to uznaje.
        Myślę że moje "być" określają uczucia jakie rozpoznaje
        w sobie i to stwarza sytuację która określa moje "mieć",
        po to żeby obdarowywać innych, bo otrzymam po dwakroć tyle
        ile dałem, i wtedy mogę powiedzieć że jestem.
        • vacia Re: Być albo mieć. 06.06.05, 19:02
          Gość portalu: greenmen napisał(a):

          > Myślę że moje "być" określają uczucia jakie rozpoznaje
          > w sobie i to stwarza sytuację która określa moje "mieć",
          > po to żeby obdarowywać innych, bo otrzymam po dwakroć tyle
          > ile dałem, i wtedy mogę powiedzieć że jestem.

          To ładnie z Twojej strony :-)
    • mikronezja Erich ! 05.06.05, 15:40
      where are you Fromm ?
      • europitek Re: Erich ! 05.06.05, 16:26
        Gurol, ci jo gurol. Spod samiuskich Tater ...
        • vacia Re: Erich ! 05.06.05, 17:37
          europitek napisał:

          > Gurol, ci jo gurol. Spod samiuskich Tater ...

          Jesteś góralem?
          Ale w tym wątku chodzi o to czy jesteś materialistą?
          • europitek Re: Erich ! 05.06.05, 20:59
            A czy chodzi o materializm zyciowy czy filozoficzny ?
            • vacia Re: Erich ! 05.06.05, 21:49
              europitek napisał:

              > A czy chodzi o materializm zyciowy czy filozoficzny ?

              Chodzi mi o materializm życiowy, potoczne znaczenie słowa materialista.
              Przypuszczam, że nie jesteś materialistą. Jesteś na to za mądry, prawda.
              • europitek Re: Erich ! 06.06.05, 01:22
                W sensie znaczen potocznych jestem antymaterialista, lecz nie ma to zwiazku z
                podejrzewana przez Ciebie madroscia - raczej z lenistwem.
    • abprall Re: Być albo mieć. 05.06.05, 18:20
      vacia napisała :
      Zgodzisz się ze mną że dla wielu ludzi pieniądze pełnią rolę" boga".
      ---------------------------------------------------

      i dlatego im się w oczach mieni...czy wymieni....jakos tam...
      www.planetmensch.de/modules/My_eGallery/gallery/spass/bewegt/animation_geld.gif

      --------------------
      p.c.

    • onlyoner Tu i Tam 05.06.05, 19:26
      Istotą twego pytania wydaje się kwestia: mieć tu czy mieć Tam ? W obu
      przypadkach rzecz tyczy się "skarbów", zaś treścią życia głowiacego się tym
      człowieka staje się wmawianie sobie (oraz innym) że trzeba ubłagać
      Skarbnika do tego by wręczył nam klucze do naszych własnych oszczędności...
      Bzdura ! Klucze mam ja i nie muszę nikogo błagać o otwarcie drzwi do
      skarbca.
      • vacia Re: Tu i Tam 05.06.05, 22:06
        onlyoner napisał:

        > Istotą twego pytania wydaje się kwestia: mieć tu czy mieć Tam ? W obu
        > przypadkach rzecz tyczy się "skarbów", zaś treścią życia głowiacego się tym
        > człowieka staje się wmawianie sobie (oraz innym) że trzeba ubłagać
        > Skarbnika do tego by wręczył nam klucze do naszych własnych oszczędności...
        > Bzdura ! Klucze mam ja i nie muszę nikogo błagać o otwarcie drzwi do
        > skarbca.

        Ta zasada "być" albo "mieć" nie dotyczy tylko ludzi wierzcych w Boga,
        chodzi o to, że Fromm doszedł do wniosku,że ludzie nastawieni na to aby mieć
        traktują innych instrumentalnie, manipulują innymi w celu osiągnięcia korzyści
        materialnych natomiast ludzie nastawieni na "byc " traktują innych jako osoby.



        • meehow1 Re: Tu i Tam 06.06.05, 02:40
          vacia napisała:

          > Fromm doszedł do wniosku,że ludzie nastawieni na to aby mieć
          > traktują innych instrumentalnie, manipulują innymi w celu osiągnięcia
          korzyści
          > materialnych natomiast ludzie nastawieni na "byc " traktują innych jako osoby.
          >

          Z wielkim wstydem przyznaje, ze nie czytalem Fromma. Wobec tego mam pytanie:
          czy on powyzsza teze sobie wymyslil, czy przeprowadzil jakies badania
          empiryczne?
          >
          • vacia Re: Tu i Tam 06.06.05, 10:36
            meehow1 napisał:

            > vacia napisała:
            >
            > > Fromm doszedł do wniosku,że ludzie nastawieni na to aby mieć
            > > traktują innych instrumentalnie, manipulują innymi w celu osiągnięcia
            > korzyści
            > > materialnych natomiast ludzie nastawieni na "byc " traktują innych jako o
            > soby.
            > >
            >
            > Z wielkim wstydem przyznaje, ze nie czytalem Fromma. Wobec tego mam pytanie:
            > czy on powyzsza teze sobie wymyslil, czy przeprowadzil jakies badania
            > empiryczne?
            > >
            Fromm podczas swojej długoletniej pracy w różnych Instutach Badań Społecznych w
            Niemczech , USA i Meksyku przeprowadzał badania socjologiczne i wyniki swoich
            prac publikował i wykorzystywał w książkach ,artykułach i udzielanych wywiadach.
            Na dziesięć dni przed śmiercią w udzielonym wywiadzie wyznał, że świat
            nastawiony na zarabianie jak największej ilości pieniędzy jest w jego odczuciu
            perwersją. Byc może takie nastawienie do pieniedzy miał już w młodości gdy
            rozpoczynał swoją karierę myśliciela ale w trakcie rozwoju zawodowego , i
            własnych doświadczeń życiowych ta teza nabrała wagi.
            NIe jestem też znawcą Fromma, chciałam w tym wątku zwrócić uwagę tylko na
            jego humanistyczny światopogląd.

            • meehow1 Do Vaci - weryfikacja tezy Fromma 07.06.05, 00:33
              vacia napisała:

              > Fromm podczas swojej długoletniej pracy w różnych Instutach Badań Społecznych
              w
              >
              > Niemczech , USA i Meksyku przeprowadzał badania socjologiczne i wyniki swoich
              > prac publikował i wykorzystywał w książkach ,artykułach i udzielanych
              wywiadach

              Niewiele sie z Twojej odpowiedzi dowiedzialem :( Mnie chodzi o to, czy teza, ze
              osoby, ktore wola "miec" niz "byc", lepiej traktuja innych ludzi, zostala jakos
              zweryfikowana w badaniach statystycznych, czy Fromm ja sobie tylko wymyslil.
              Podejrzewam, ze to drugie.
              Calkiem mozliwe, ze sam Fromm byl bardzo szlachetnym czlowiekiem (jak
              powiedzialem, niewiele o nim wiem). Obawiam sie jednak, ze ta konkretna teza
              nie jest prawdziwa w przypadku ogolu ludzi, a ich zachowanie - srednio rzecz
              biorac - nie zalezy od zapatrywan na kwestie posiadania. Oczywiscie mojego
              wniosku tez nie weryfikowalem, wiec nie moge byc go pewien ;)
              Pozdrawiam
              • drex1 Re: Do Vaci - weryfikacja tezy Fromma 07.06.05, 10:22
                Mnie chodzi o to, czy teza, ze
                >
                > osoby, ktore wola "miec" niz "byc", lepiej traktuja innych ludzi, zostala
                jakos
                >
                > zweryfikowana w badaniach statystycznych, czy Fromm ja sobie tylko wymyslil.
                > Podejrzewam, ze to drugie.

                pozwole sobie odpowiedzieć na to pytanie;)
                Fromm jako psychoanalityk o wieloletnim doświadczeniu doszedł do wniosku, że
                ludzie o orientacji na "być" traktują innych jak LUDZI.
                W przeciwieństwie do jednostek o charakterze nastawionym na posiadanie
                (dominujących w obecnym społeczeństwie), którzy innych traktują przedmiotowo, a
                nie podmiotowo.
                A weryfikacją tej tezy jest nasz świat:):)
                • meehow1 Re: Do Vaci - weryfikacja tezy Fromma 07.06.05, 18:15
                  drex1 napisał:

                  > Fromm jako psychoanalityk o wieloletnim doświadczeniu doszedł do wniosku, że
                  > ludzie o orientacji na "być" traktują innych jak LUDZI.
                  > W przeciwieństwie do jednostek o charakterze nastawionym na posiadanie
                  > (dominujących w obecnym społeczeństwie), którzy innych traktują przedmiotowo,
                  a
                  > nie podmiotowo.

                  Rozumiem z tego, ze Fromm opieral sie na przebadaniu przypadkow jednostkowych.
                  Wysuwanie tez na takiej podstawie jest ryzykowne, co potwierdzi kazdy socjolog.
                  Zeby wniosek mial podstawy naukowe, trzeba by wziac dwie wystarczajaco liczne
                  grupy ludzi, powiedzmy po 1000 osob. W jednej sa ci, ktorzy deklaruja, ze
                  wola "miec", a w drugiej ci, co wola "byc". Nastepnie nalezaloby obserwowac te
                  grupy przez dluzszy czas i zobacyc, czy - srednio rzecz biorac - zachowanie
                  przedstawicieli tych grup w stosunku do innych ludzi znaczaco sie rozni.
                  Dopiero wtedy mozna by wysuwac wnioski.

                  Zdaje sobie sprawe, ze wyglada to dosc absurdalnie i byloby trudne do
                  zrealizowania ;) Chodzi mi jednak o to, ze deklaracje typu: "wole byc"
                  czy "wole miec" de facto niewiele znacza. Sporo jest przypadkow, gdy osoby o
                  szlachetnych pogladach postepowaly w sposob podly. Ale i odwrotnie: pozorni
                  cynicy potrafili zachowac sie bardzo altruistycznie. Znamy tego przyklady
                  chocby z czasow wojny. Dlatego teza Fromma jakos do mnie nie przemawia.

                  No, chyba ze zostanie potwierdzona w opisany wyzej sposob ;))

                  ------------------

                  "Najwazniejszy jest czlowiek i wszystko inne nalezy mierzyc jego interesem"
                  • drex1 Re: Do Vaci - weryfikacja tezy Fromma 08.06.05, 09:05
                    odpowiem Ci małym cytatem:
                    "..Fromm w swych pracach, podaje w watpliwość sam fakt postępu, jakiego
                    dokonała nauka w rozumieniu natury ludzkiej.Współczesna, nastawiona na przyrost
                    informacji psychologia(zwłaszcza behawioryzm), hołdując wzorcom nauk
                    przyrodniczych, uznała,że tylko to jest godne poznania, co można zbadać
                    laboratoryjnie, a następnie ująć w formie statystycznego opracowania.
                    Ale w efekcietakie problemy jak: miłość, rozum, sumienie i wolność-
                    NAJWAŻNIEJSZE z punktu widzenia ludzkiej egzystencji - z reguły pozostają na
                    uboczu"

    • t0g Pieniadze absolutnie nie daja szczescia! 06.06.05, 01:52
      Ponadto trzeba miec jeszcze:

      (b) nieruchomosci;
      (c) bizuterie;
      (d) dziela sztuki;
      (e) papiery wartosciowe, oraz
      (f) ruchomosci.
      • europitek Re: Pieniadze absolutnie nie daja szczescia! 06.06.05, 02:50
        Szczescie mozna tez probowac osiegnac prostsza metoda - lyknac odpowiednia
        dawke tabletek lub w inny sposob zwiekszyc wydzielanie jednej takiej -iny.
        • drex1 Być,... ale jak? 06.06.05, 13:59
          a już myślałem, że nikt nie czyta Fromma:)
          Oczywiście, że być tylko ze we współczesnym świecie jest to trudne do
          wykonania. Przecież cała nasza gospodarcza rzeczywistość oparta jest na
          posiadaniu a nie byciu. Ludzie nawet jak by chcieli generalnie nie są w stanie
          odrzucić narzuconej "rzeczywistości", bo oznaczałoby to bolesne uczucie
          wyobcowania i alienacjii.
          I jeszcze jak to Fromm zauważył; w takim chorym społeczeństwie, jednostki
          zdrowe, czują się jak chorzy i za takich sa uważani. To jest duży problem
          jeżeli chodzi o przezwyciężanie "mania" w strukturę nakierowaną na "bycie".
          • vacia Re: Być,... ale jak? 06.06.05, 19:11
            drex1 napisał:

            >> . Ludzie nawet jak by chcieli generalnie nie są w stanie > odrzucić
            narzuconej "rzeczywistości", bo oznaczałoby to bolesne uczucie > wyobcowania i
            alienacjii.
            >
            Warto jednak nie ulegać presji otoczenia, nawet za cenę wyobcowania.
            Kiedy rozmawiają dwie osoby nastawione na to aby "być " to mają o czym
            rozmawiać ale w przypadku gdy jedna jest nastawiona na to aby" mieć " a druga
            aby "być "to rozmowa się nie klei. Brakuje wspólnej płaszczyzny porozumienia.
            • drex1 Re: Być,... ale jak? 06.06.05, 19:54
              "Warto jednak nie ulegać presji otoczenia, nawet za cenę wyobcowania."

              Tylko jest jeden mały problem. Większośc ludzi nie zdaje sobie sprawy, co jest
              ich własnym wyborem, a co przyswajają z zewnątrz i uznają za własne myśli czy
              przekonania.
              A w jaki sposób Ty nie ulegasz presji otoczenia?
              • europitek Re: Być,... ale jak? 06.06.05, 20:12
                Sparafrazuje znanych badaczy-ewolucjonistow (Maynard Smith, Parker, Dawkins):
                zachowania podlegaja arbitralnej ocenie wspolplemiencow i najgorzej wypada w
                niej mutant, ktory znacznie odbiega od powszechnie panujacych norm.

                • drex1 Re: Być,... ale jak? 06.06.05, 20:34
                  ale co w związku z tym?
                  Czy "mutant", który wg frommowskiej interpretacji może byc jak najbardziej
                  zdrowy, ma przystosować się do powszechnie panujących norm( które można nazwać
                  chorymi , jeżeli nie powodują pełnego rozwoju człowieka)?
                  Czy należy przystosować świat do zdrowej jednostki?
                  Psychologia generalnie niestety wybiera pierwsze rozwiązanie. (a może stety?)
                  • europitek Re: Być,... ale jak? 06.06.05, 20:46

                    Psychologia generalnie niestety wybiera pierwsze rozwiązanie. (a może stety?)
                    Psychologia postepuje racjonalnie, bo kto i wedlug jakich obiektywnych
                    kryteriow mialby oceniac, co jest "chore" lub "zdrowe". Przyjecie jako
                    wzorca "opinii ogolu" jest najbardziej uniwersalnym rozwiazaniem, zapewniajacym
                    najwieksza stabilonosc kryteriow oceny oraz wzgledna spojnosc spolecznosci.
                    To taki drobny przejaw mechanizmow ewolucji.
                    • drex1 Re: Być,... ale jak? 06.06.05, 21:06
                      Przyjecie jako
                      > wzorca "opinii ogolu" jest najbardziej uniwersalnym rozwiazaniem,
                      zapewniajacym
                      >
                      > najwieksza stabilonosc kryteriow oceny oraz wzgledna spojnosc spolecznosci.

                      Tylko, że ta opinia ogółu, generalnie kreowana jest przez mniejszość, która ma
                      do tego możliwości i środki. Tak rozumując hitlerowskie Niemcy czy inne
                      totalitaryzmy zapewniają najlepszą spójność w danej społeczności.
                      Fromm określił generalnie jako zdrowe to co służy człowiekowi i pozwala odkryć
                      pełnię jego możliwości.
                      Każdy człowiek powinien być celem samym w sobie, a nie środkiem do celu
                      wykorzystywanym przez innych.

                      • europitek Re: Być,... ale jak? 06.06.05, 21:32
                        Nie pisalem o tym, jak byc powinno, lecz o tym, jak jest.
                        A jest, jak jest, nie z powodu czyjegos widzimisie, ale w wyniku dzialania
                        procesow natury ogolnej.

                        W kwestii totalitaryzmow masz racje, z zastrzezeniem, że choc mniejszosc kreuje
                        opinie, to wiekszosc ja akceptuje. I nie zawsze musi sie to odbywac w formie
                        zinstytucjonalizowanej lub nawet jawnej. Gdyby nie bylo tej akceptacji trwalby
                        w danej spolecznosci nieustanny konflikt. Zauwaz tez, ze totalitaryzmy
                        zawieraja silne akcenty "integracyjne".
              • vacia Re: Być,... ale jak? 06.06.05, 20:41
                drex1 napisał:

                > "Warto jednak nie ulegać presji otoczenia, nawet za cenę wyobcowania."
                >
                > Tylko jest jeden mały problem. Większośc ludzi nie zdaje sobie sprawy, co
                jest
                > ich własnym wyborem, a co przyswajają z zewnątrz i uznają za własne myśli czy
                > przekonania.
                > A w jaki sposób Ty nie ulegasz presji otoczenia?

                Tak całkiem nie ulegać presji otoczenia nie jest łatwo, ale presja otoczenia
                moze być też dobra i takiej ja staram się ulegać ale tej złej presji nie, co
                wynika z mojego wyboru postawy chrześcijańskiej.
                Wprawdzie Fromm nie był chrześcijaninem ale jego poglądy były podobne do
                poglądów chrześcijańskich.
                • europitek Re: Być,... ale jak? 06.06.05, 20:47
                  A skad wiesz, ktora presja jest dobra, a ktora zla ?
                  • vacia Re: Być,... ale jak? 06.06.05, 21:38
                    europitek napisał:

                    > A skad wiesz, ktora presja jest dobra, a ktora zla ?

                    Zastanawiam się czy jest zgodna z moim sumieniem, z przykazaniami Bożymi.
                    Czasem jednak ulegam złej presji.
                • drex1 Re: Być,... ale jak? 06.06.05, 21:36
                  Poglądy Fromma były podobne do przesłania chrześcijańskiego, jednak nie był on
                  zwolennikiem religii, gdyz uniemożliwia ona pełne wyzwolenie człowieka. Fromm
                  był przeciwnikiem robienia z Boga bożka, którego stawia się na piedestale.
                  Fromm był także krytyczny wobec narzuconych autorytetów i dogmatów, co
                  pozwalało mu widziec w człowieku istotę, która może i powinna być wolna i
                  zdolna do określenia własnego "ja".
                  • vacia Re: Być,... ale jak? 06.06.05, 21:49
                    drex1 napisał:

                    > Poglądy Fromma były podobne do przesłania chrześcijańskiego, jednak nie był
                    on > zwolennikiem religii, gdyz uniemożliwia ona pełne wyzwolenie człowieka.
                    Fromm > był przeciwnikiem robienia z Boga bożka, którego stawia się na
                    piedestale.> Fromm był także krytyczny wobec narzuconych autorytetów i
                    dogmatów, co > pozwalało mu widziec w człowieku istotę, która może i powinna
                    być wolna i > zdolna do określenia własnego "ja".

                    Spodobały mi się poglądy Fromma ale nie jego jakiekolwiek odejście od Boga,
                    przeciez wychowaniu religijnemu on osobiście przecież tak dużo zawdzięczał i to
                    wychowanie religine wywarło przecież wpływ na jego humanistyczne poglądy.
                    Osobiście uważam, że religia polegajaca na wprowadzaniu Ewangelii w życie nie
                    czyni nas niewolnikami ale nas wyzwala właśnie z niewoli materializmu , z
                    niewoli powszechnie powielanych błędów.

                    • drex1 Re: Być,... ale jak? 06.06.05, 22:23
                      Widzisz ja uważam, że Fromm był bardziej "wierzący" niż większość ludzi
                      nazywających siebie katolikami. Wierzył w ludzi i ludzkość. Potrafił dotrzeć
                      do sedna i istoty humanizmu i człowieczeństwa. A czy obecnie religia jako
                      instytucja jest w stanie być w pełni humanistyczna? W świecie gdzie króluje
                      chciwość i egoizm?
                      Przez dziesięciolecia mieliśmy papieża humanistę. Czy ktoś go słuchał?
                      MIELIŚMY Go , ale czy słyszeliśmy i rozumielismy co do nas mówił?
                      W obecnej religijności Fromm widział także formę posiadania: Boga,wiary.
                      Tzn. nawet wiara jest tym co człowiek POSIADA.

                      • vacia Re: Być,... ale jak? 07.06.05, 08:41
                        drex1 napisał:

                        > Widzisz ja uważam, że Fromm był bardziej "wierzący" niż większość ludzi
                        > nazywających siebie katolikami. Wierzył w ludzi i ludzkość. Potrafił dotrzeć
                        > do sedna i istoty humanizmu i człowieczeństwa. A czy obecnie religia jako
                        > instytucja jest w stanie być w pełni humanistyczna? W świecie gdzie króluje
                        > chciwość i egoizm?
                        > Przez dziesięciolecia mieliśmy papieża humanistę. Czy ktoś go słuchał?
                        > MIELIŚMY Go , ale czy słyszeliśmy i rozumielismy co do nas mówił?
                        > W obecnej religijności Fromm widział także formę posiadania: Boga,wiary.
                        > Tzn. nawet wiara jest tym co człowiek POSIADA.
                        >
                        Też myślę że Fromm był wierzący tylko odszedł od zewnętrznego udziału w religii.
                        Zgadzam się z Tobą, że panuje powszechnie chciwość i pieniądze.Nawet wśród osób
                        które deklarują się jako religijne.
                        Czasem zauważam że niestety momentami też temu ulegam na szczęście na krótko,
                        bo chcę żeby zawsze drugi człowiek i wartości niematerialne były dla mnie
                        ważniejsze niż pieniądze.
                        Też myślę,że niektórzy ludzie traktują religie jako coś co posiadają ,ale
                        można przeciez nie traktować tak religii ale traktować ją w kategoriach "być".

                        >
                        • drex1 Re: Być,... ale jak? 07.06.05, 09:55
                          "Też myślę,że niektórzy ludzie traktują religie jako coś co posiadają ,ale
                          > można przeciez nie traktować tak religii ale traktować ją w kategoriach "być".
                          >
                          Ale w obecnych czasach gdy cały system oparty jest o "mieć" takie podejście
                          jest praktycznie niemożliwe. Dlatego Fromm pisał:

                          "...Większość ludzi troszczy się o swoje zdrowie, pieniądze i "wykształcenie",
                          w najmniejszym zaś stopniu nie dbają o problemy, jakie powinny ich zajmować,
                          gdyby rzeczywiście wierzyli w Boga. Jesteśmy w istocie żądni konsumpcji i dumni
                          ze swojej produktywności-tym samym zdradzamy wszystkie cechy materialistycznego
                          stosunku do świata o który oskarzamy "bezbożników"
                          Jeśli istnieje cokolwiek, co można wziąć na powaznie w naszym wyznaniu wiary w
                          Boga, to tylko zdradzany przez nie fakt, że oto Bóg stał się bożkiem. Nie
                          bożkiem z drewna czy kamienia jak te, które czcili nasi przodkowie, ale bożkiem
                          słów, frazesów, doktryn..... Uważamy ludzi za "religijnych", ponieważ mówią, że
                          wierzą w Boga. Czy zwykłe powiedzenie, że się wierzy, nastrecza jakieś
                          trudności? Czy w takim akcie istnieje jakakolwiek rzeczywistość prócz
                          rzeczywistości wypowiedzianych słów?

                          • vacia Re: Być,... ale jak? 07.06.05, 13:25
                            drex1 napisał:

                            >> >
                            > Ale w obecnych czasach gdy cały system oparty jest o "mieć" takie podejście
                            > jest praktycznie niemożliwe. Dlatego Fromm pisał:
                            >
                            >.. Uważamy ludzi za "religijnych", ponieważ mówią, że>
                            > wierzą w Boga. Czy zwykłe powiedzenie, że się wierzy, nastrecza jakieś
                            > trudności? Czy w takim akcie istnieje jakakolwiek rzeczywistość prócz
                            > rzeczywistości wypowiedzianych słów?

                            Napewno wielu ludzi ogranicza swoją wiarę do słów.
                            Ale czy wszyscy?
                            Przecież wielu ludzi naraża się na przykrości wybierając inną religię niż
                            dominująca w danym kraju, niestety wobec mniejszości religijnych brakuje
                            nieraz tolerancji, równiez na tym forum -na szczęście rzadko, też się to
                            spotyka.
                            Czy wiara takich ludzi ogranicza się do słów?
                            W czasie drugiej wojny swiatowej niektórzy ludzie ( również Niemcy)ze względów
                            religijnych odmawiali wzięcia broni do ręki ,bo nie chcieli zabijać ludzi za co
                            szli do obozów koncentracyjnych, czy ich wiara ograniczała się do słów?
                            A co z tymi którzy trafiają do więzienia bo nie chca z powodu wiary w Boga iść
                            do wojska?




                            >
                            • drex1 Re: Być,... ale jak? 07.06.05, 15:30
                              Ale przykłady, które podałaś to są wyjątki, które tylko potwierdzają te teorie.
                              Przecież, ktoś uwierzył w faszyzm i nie była to jedna osoba, ale prawie całe
                              społeczeństwo, bo 2 wojny jednak wybuchły i parę lat trwały .
                              A co do pacyfistów, to obecnie w naszej sytuacji służba w wojsku bardziej
                              odbierana jest jako szansa do zrobienia kariery i ułozenia sobie życia..
                              Nie musze dodawać co to oznacza?

                              Fromm przeżył dwie wojny światowe i zadawał sobie pytanie jak to jest możliwe
                              że otaczający go ludzie, uwazający się za dobrych i wierzących w określonych
                              warunkach stają sie mordercami i faszystami, a w najlepszym razie biernymi
                              obserwatorami??
                              Duża część jego życia to badanie tego fenomenu i szukanie odpowiedzi dlaczego
                              tak sie dzieje. Dokładne odpowiedzi znajdziesz w " Ucieczce od wolności"
                              i "Analizie ludzkiej destrukcyjności" Goraco polecam!

                              A patrząc na każdą relgię z innej perspektywy zobaczysz ,że uznaje ona siebie
                              za tą jedyną i jedynie prawdziwą. Dlatego są wojny religijne, nietolerancja,
                              itp. Gdybyś urodziła się w np rodzinie powiedzmy buddyjskiej, i postępowała
                              według zasady, która moim zdaniem opisuje sedno każdej wiary: kochaj bliźniego
                              swego jak siebie samego, to czy "nasz Bóg" miałby coś przeciwko? To "bycie"
                              byłoby gorsze niż chrześcijańskie?

                              • vacia Re: Być,... ale jak? 07.06.05, 19:34
                                drex1 napisał:

                                > itp. Gdybyś urodziła się w np rodzinie powiedzmy buddyjskiej, i postępowała
                                > według zasady, która moim zdaniem opisuje sedno każdej wiary: kochaj
                                bliźniego > swego jak siebie samego, to czy "nasz Bóg" miałby coś przeciwko?
                                To "bycie" > byłoby gorsze niż chrześcijańskie?

                                Nie znam dobrze buddyzmu, ale czemu oni kłaniają się przed posągom Buddy i te
                                posągi maja dla nich duże znaczenie. Do miłości bliźniego jest to zbędne a w
                                dekalogu danym Mojżeszowi w drugim przykazaniu jest zakaz kłanianiu się posągom.
                                Ale najważniejsze są uczynki człowieka, jeśli buddysta okazuje miłość bliźniego
                                to się to podoba prawdziwemu Bogu.
                                Fromm włożył wszystkie religie do jednego worka ale przecież religia której
                                wyznawcy strzegą wysokich mierników moralnych zawartych w Biblii odgrywa
                                pożyteczną role w społeczeństwie.




                                >
                                • drex1 Re: Być,... ale jak? 09.06.05, 19:31
                                  Nie znam dobrze buddyzmu, ale czemu oni kłaniają się przed posągom Buddy i te
                                  > posągi maja dla nich duże znaczenie. Do miłości bliźniego jest to zbędne a w
                                  > dekalogu danym Mojżeszowi w drugim przykazaniu jest zakaz kłanianiu się
                                  posągom

                                  Tez nie znam dobrze, to był tylko przykład. Ale nasza religia robi dokładnie to
                                  samo. Ludzie modlą się do róznych obrazów, krzyża, świętych itp.
                                  Czy nie jest to zbędne do miłośći bliźniego?

                                  Fromm włożył wszystkie religie do jednego worka ale przecież religia której
                                  > wyznawcy strzegą wysokich mierników moralnych zawartych w Biblii odgrywa
                                  > pożyteczną role w społeczeństwie.

                                  Fromm nie wkładał wszystkich religii do jednego worka. On tylko zauwazył, że
                                  werbalne określaniesie się ludzi jako wierzących i moralnych, nie powoduje,że
                                  faktycznie takimi są.
                                  • vacia Re: Być,... ale jak? 10.06.05, 09:51
                                    drex1 napisał:

                                    > > Tez nie znam dobrze, to był tylko przykład. Ale nasza religia robi
                                    dokładnie to samo. Ludzie modlą się do róznych obrazów, krzyża, świętych itp.
                                    > Czy nie jest to zbędne do miłośći bliźniego?

                                    To nie jest właściwe.
                                    >
                                    > > Fromm nie wkładał wszystkich religii do jednego worka. On tylko zauwazył,
                                    że > werbalne określaniesie się ludzi jako wierzących i moralnych, nie
                                    powoduje,że > faktycznie takimi są.

                                    A tym się zgadzam, To jest bardzo trafna uwaga.
                                    Ludzie często mówią o sobie jak bardzo są wierzący i jak bardzo porządni ale
                                    ich uczynki informują o czymś zupełnie innym.
                                    Tylko zgodność postępowania z wyznawanymi szlachetnymi poglądami może stanowić
                                    informację o danej osobie.

                                    >
      • Gość: obiektywna Re: Pieniadze absolutnie nie daja szczescia! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.05, 14:16
        Najwięcej na temat zbędności posiadania pieniędzy i majątku mówią ci ,którzy to
        mają,bo to jest proste ,ma się kasę,dobry samochód,piękny dom ,to łatwo wtedy
        mówić- oczywiście lepiej być niż mieć,a co powiedzą ci,którzy nic nie
        mają ,nawet pracy?
        • drex1 Re: Pieniadze absolutnie nie daja szczescia! 06.06.05, 14:32
          może powinni powiedzieć, to że mają to czego inni (np;bogaci) nie mają i nie
          będą mieć: a mianowicie CZAS, który moga spożytkować na zajęcia rozwijające
          własną osobowość?

          Najwięcej na temat zbędności posiadania pieniędzy i majątku mówią ci ,którzy
          to mają

          Ale to nie chodzi, o nieposiadanie pieniędzy, ale o to żeby chęc posiadania nie
          była wartością samą w sobie i nie kierowała naszym życiem!

          >
          • Gość: dominika Re: Pieniadze absolutnie nie daja szczescia! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 14:49
            masz racje - ale najcesciej ten od "być" dzieli sie tym,co ma.
            niestety więkzość (99,9%) mających dużo, tylko mówi o "byciu", podczas gdy
            nastawieni są tylko na posiadanie, im więcej - tym lepiej - dla nich.
            ja osobiście chętnie chciałabym mieć, żeby podzielić się z tymi, którzy nie
            mają. robie co mogę - ale możliwości mam niewielkie.
            • europitek Re: Pieniadze absolutnie nie daja szczescia! 06.06.05, 15:10
              Nie dziw sie "majacym" duzo, ze tylko mowia o "byciu" - ci biedacy nie
              potrafia "byc". W przypadku niektorych to wrecz obsesja, od ktorej nie sa w
              stanie sie uwolnic. Mozna im tylko wspolczuc.
          • europitek Re: Pieniadze absolutnie nie daja szczescia! 06.06.05, 15:01
            Pieniadze, a szerzej dobra materialne, sa tylko jednym z zasobow zyciowych
            jednostki. Zeby zdobyc pieniadze musisz poswiecic czas, a czesto i inne zasoby.
            Nie uniwersalnego zasobu, ktory mozna by dowolnie wymieniac na inne. Jesli nie
            zbalansujesz swojego zycia, to mimo fury pieniedzy nie bedziesz miec wielu
            innych rzeczy.
            A dlaczego Ci, ktorzy maja dobra materialne w duzej ilosci umniejszaja ich
            znaczenie ? Bo odczuwaja bolesny brak innych zasobow, na ktore nie moga
            wymienic pieniedzy. Zawsze bedziesz podkraslal wage tego z zasobow, ktorego
            masz najwiekszy niedobor i dewaluowal znaczenie najobficiej posiadanego. To
            calkiem logiczne - podswiadomie dazysz do pewnej rownowagi. I wlasnie ta
            rownowaga jest szczesciem.
            • vacia Re: Pieniadze absolutnie nie daja szczescia! 06.06.05, 19:20
              europitek napisał: >
              > Zawsze bedziesz podkraslal wage tego z zasobow, ktorego
              > masz najwiekszy niedobor i dewaluowal znaczenie najobficiej posiadanego. To
              > calkiem logiczne - podswiadomie dazysz do pewnej rownowagi. I wlasnie ta
              > rownowaga jest szczesciem.

              Nie zgodzę się z tą tezą. Bo jeśli ja cenię piękną przyrodę i mam jej dużo w
              mojej okolicy to wcale przez to nie cenie jej mniej.Tak samo jak cenię przyjaźń
              ludzi i mam jej dużo ,to wcale nie oznacza, żę przestaje ona mieć dla mnie
              wartość.
              To raczej zależy od naszej hierarchii wartości.
              Ktoś kto kocha pieniądze nie przestanie ich cenic dlatego że ma ich dużo.
              Bo ulokował tam swoje uczucia na zawsze.
              Wybieramy pewne wartości i cenimy je niezaleznie od wszystkiego.
              • europitek Re: Pieniadze absolutnie nie daja szczescia! 06.06.05, 20:31
                Wyjasniam:
                1. "system wartosci" jest wtorny w stosunku do "zasobow zyciowych"
                2. "lubienie przyrody" nie jest "zasobem zyciowym"
                3. "zasoby zyciowe" to np. czas zycia, zdrowie, posiadane srodki materialne,
                zdolnosc do plodzenia potomstwa, wiedza, zdolnosci umyslowe, atrakcyjnosc
                seksualna itp.

                A teraz o "lubieniu przyrody" i mechanizmie doceniania jej piekna. Jesli
                bedziesz mieć "wokol siebie" jedno drzewo, bedziesz go bronic przed wycieciem
                bardziej niz jedno z drzew w puszczy, w ktorej mieszkasz. I bedziesz tak robic
                niezaleznie od "systemu wartosci".
                • vacia Re: Pieniadze absolutnie nie daja szczescia! 06.06.05, 22:01
                  europitek napisał:

                  > Wyjasniam:
                  > 1. "system wartosci" jest wtorny w stosunku do "zasobow zyciowych"

                  Nie rozumiem co masz tu na myśli ale czuję że się z tym nie zgadzam.
                  Przecież mogę wyzwolić się z ograniczeń jakie wywierałyby na mnie te zasoby
                  życiowe, moge byc wolna w wyborze warości.
                  • europitek Re: Pieniadze absolutnie nie daja szczescia! 06.06.05, 22:36
                    Ta wolnosc jest w duzej mierze zludzeniem wynikajacym z nieswiadomosci
                    istnienia roznorodnych naciskow, ktorym polegasz. Z tego powodu im wiecej wiesz
                    o swiecie, tym mozesz byc bardziej uwolniona od jego niechcianych wplywow.

                    A z ta wtornoscia (umowna) "systemu wartosci", to chodzi o jego tworzenie sie
                    na bazie Twoich doswiadczen zyciowych, interesow, wiedzy. "Zasoby zyciowe" sa w
                    zasadzie niezalezne od tych wplywow, sa warstwa bardziej "pierwotna" - lezaca
                    gleboko u podstaw funkcjonowania jednostki i sploczenstwa.
                    Mozna dosc ogolnie powiedziec, ze sa to podstawowe potrzeby i cechy kazdego
                    czlowieka.
      • arcykr Re: Pieniadze absolutnie nie daja szczescia! 06.06.05, 14:33
        Podobno Marilyn Monroe jest autorem powiedzenia, że pieniądze szczęścia nie
        dają, tylko ich wydawanie.
        • aditer Lepiej być młodym, bogatym i zdrowym 06.06.05, 14:52
          Moj dobry kolega, który niedawno kupił sobie dom i ma niemało kasy, nota bene
          absolwent filozofii powiedział:

          "Jednak pieniądze dają szczęście"!

          A ja uważam, że owszem - pieniądze szczęścia nie dają, ale ich brak jest
          powodem wielu nieszczęść!

          Tak czy owak lepiej być młodym, bogatym i zdrowym, niż starym, biednym i chorym!
    • Gość: opt BYĆ ALBO MIEĆ IP: *.unregistered.media-com.com.pl 06.06.05, 14:44
      Rzeczywiście w Polsce mamy dobre warunki ku temu ,aby być a nie mieć.Ale to
      przede wszystkim państwo przejęło się przekazem Mateusza i robi wszystko ,by
      podatnicy byli i nic nie mieli,bardzo dobrze to wypadło z rencistami i
      emerytami.Natomiast Kościół ,jak zwykle co inne głosi,a co innego czyni i jest
      doskonałym przykładem wszelkich działań na rzecz "mieć".Pokażcie chudego
      biskupa,jeżdżącego maluchem albo innym trupem,pokażcie biednych krewnych
      księży,pokażcie skromne plebanie,zobaczcie jak z roku na rok w kościele forma
      przerasta nad treściami,zobaczcie łasego na doczesne uciechy
      Głodzia,Jankowskiego,głównego z Radia Maryja itd.itd.itd.Gdyby tak jeszcze
      duchowni przejęli się słowami Jezusa zawartymi w Ewangelii Mateusza,to warunki
      ku temu by "być" poprawiłby się na tyle,że bylibyśmy kużnią świętych w Europie.
      Sprzedać wszystko,wprowadzić do konstytucji europejskiej wartości
      chrześcijański i umrzeć -to marzenie każdego Polaka.
      • Gość: młoda emerytka Re: BYĆ ALBO MIEĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 15:12
        Z niektórymi wypowiedziami nie moge się absolutnie zgodzić.W Polsce jest jak
        się nie mylę 5 mln bezrobotnych,żyją dzięki pieniażkom rodziców, małżonka lub
        wegetują bedąc na wikcie pomocy społecznej.Tym ludziom powiemy:macie dużo czasu
        bo nie pracujecie więc rozwijajcie swoją osobowość.To jakaś bzdura!!!Ludzie
        będąc w dłuższym marazmie często kończą swe życie!!! Nie mają pracy więc nie
        mają za co kupić jedzenia, ubrania,nie mogą kształcić dzieci, czesto więc ich
        dzieci powielają losy swoich rodziców i kółko się zamyka.Nie ma racji bytu
        wybór:być lub mieć.Trzeba mieć i koniec. Na życie ,na kształcenie dzieci, na
        leczenie. Któż ci da jak będziesz w potrzebie? Kościół? Rodzina? Popatrzmy na
        ludzi w naszym otoczeniu, ilu jest bez pracy ? Czy ktoś z nas dał im jakieś
        pieniądze?Czy raczej mówimy, że nie mamy, albo rzucimy jakiśmarny grosz? Skoro
        nie ważne jest mieć to proponuje dzielic się miesięcznymi poborami z
        biednymi.Mamy ich sporo. Nie kupujmy samochodu, nie zmieniajmy telewizora na
        nowy,nie myślmy o przyszłości swoich dzieci. Rozdajmy co mamy biednym, sobie
        zostawmy tylko ile potrzeba do minimum egzystencji. Zadam dodatkowe pytanie:
        kto z Was pragnie BYĆ, a nie MIEĆ?
        • europitek Re: BYĆ ALBO MIEĆ 06.06.05, 15:18
          Nie rozumiesz problemu.
          Chodzi o pokazanie pewnych skrajnosci "posiadania" i "bycia" jako postaw
          zyciowych, a nie konsekwencji procesow deterministycznych. W naszym obecnym
          ustroju bogaci i biedni byc musza, bo tak jest jego wewnetrzna logika.
        • drex1 Re: BYĆ ALBO MIEĆ 06.06.05, 15:44
          Dlatego u nas trudno dyskutowac na takie tematy, jeżeli częśc społeczeństwa
          żyje na granicy biologicznego przetrwania. Twoje pojęcie posiadania odnosi się
          do funkcjonalnych potrzeb których nikt nie neguje i są one niezbędne aby
          móc "być"
          I ja pragnę BYĆ i coraz bardziej jestem:)
    • Gość: piegus To pytanie nie ma wiekszego sensu... IP: *.daimi.au.dk 06.06.05, 14:47
      ...bo ten, kto je zadaje, to ten, kto juz zna odpowiedz. Ludzie, dla ktorych
      "miec" jest wazniejsze niz "byc" nie naleza do tych, ktorzy spedzaja wolny czas
      na rozwazaniach filozoficznych... :)
    • onlyoner Re: Być albo mieć. 06.06.05, 17:11
      vacia napisała:

      >chodzi o to, że Fromm doszedł do wniosku,że ludzie nastawieni na to aby mieć
      >traktują innych instrumentalnie, manipulują innymi w celu osiągnięcia korzyści
      >materialnych natomiast ludzie nastawieni na "byc " traktują innych jako osoby.

      Okazuje się więc że instrumentalne i manipulacyjne podejście do ludzi ułatwia
      niektórym powiększanie swego stanu posiadania. Napominanie ich by podzielili
      się swym bogactwem z innymi przynosi skutek tylko wtedy gdy odkryją w tym
      jakieś pozytywy dla siebie. Niekoniecznie wymierne, wystarczy im szczery
      podziw, uznanie i chwała... Nie zaszkodzi odrobina uwielbienia, adoracji,
      szacunku i wdzięczności. Lecz jednego nie lubią - postawy "no bo mnie się
      przecież należy !"

      Wielu żebraków i wyłudzaczy wyraża głębokie zrozumienie dla takich "potrzeb
      wyższego rzędu", poświęcając swój czas i wysiłek by majętnym ludziom ułatwić
      ich zaspokojenie...

      Można to nazwać "porozumieniem ponad podziałami"
      • vacia Re: Być albo mieć. 06.06.05, 20:56
        onlyoner napisał:

        > Okazuje się więc że instrumentalne i manipulacyjne podejście do ludzi ułatwia
        > niektórym powiększanie swego stanu posiadania. Napominanie ich by podzielili
        > się swym bogactwem z innymi przynosi skutek tylko wtedy gdy odkryją w tym
        > jakieś pozytywy dla siebie. Niekoniecznie wymierne, wystarczy im szczery
        > podziw, uznanie i chwała... Nie zaszkodzi odrobina uwielbienia, adoracji,
        > szacunku i wdzięczności. Lecz jednego nie lubią - postawy "no bo mnie się
        > przecież należy !"
        >
        > Wielu żebraków i wyłudzaczy wyraża głębokie zrozumienie dla takich "potrzeb
        > wyższego rzędu", poświęcając swój czas i wysiłek by majętnym ludziom ułatwić
        > ich zaspokojenie...
        >
        > Można to nazwać "porozumieniem ponad podziałami"

        To ciekawe co napisałeś. Ale gdyby to było prawdą, to naprawdę zniknęli by
        ludzie biedni.
        Raczej ludzie nastawieni na to aby "mieć" jak najwięcej dóbr ,materialnych nie
        cenią wcale takich wartości jak podziw, uznanie. Wolą pełną kasę. Nie jest ich
        tak łatwo przekonac do celów charytatywnych.
        Owszem nie raz wyłożą swoje środki na szlachetny cel ale tylko aby uspokoic na
        troche swoje sumienie, wtedy szeroko rozpowiadaja jacy to oni hojni.
        Ale tak naprawde to skrupulatnie liczą zby za dużo nie dać ,bo przecież inni
        ludzie nie maja dla nich takiego dużego znaczenia jak własny dobrobyt.
        • onlyoner Re: Być albo mieć. 08.06.05, 09:52
          vacia napisała:
          > To ciekawe co napisałeś. Ale gdyby to było prawdą, to naprawdę zniknęli by
          > ludzie biedni.

          Napisałem o dwóch grupach ludzi których łączy podobne podejście do
          bliźniego, a dzieli stopień zamożności. Jedni i drudzy chcą "mieć" ale ci
          bogatsi mają więcej - szczęścia, ambicji i umiejętności.
          Obie grupy żerują naszej naiwności, szlachetności, uległości, poczuciu
          obowiązku... itp. itd.

          Wiesz kto zbudował i tworzy bogatą Amerykę ? Imigranci, ludzie
          zdeterminowani, odważni i gotowi podjąć ryzyko nie czekając na "mannę z
          nieba", na litość czy współczucie. Zobaczyli tam realne szanse na swą
          przyszłość - i uwierzyli że je zdobędą i spożytkują. Amerykę zaludnia dziś
          populacja silnie wyselekcjonowana pod takim właśnie kątem. Niestety Polskę
          zaludnia dziś populacja pod tym kątem zubożona... I stąd właśnie nasza
          bieda i ubóstwo.
          • vacia Re: Być albo mieć. 08.06.05, 15:11
            onlyoner napisał:

            > Wiesz kto zbudował i tworzy bogatą Amerykę ? Imigranci, ludzie
            > zdeterminowani, odważni i gotowi podjąć ryzyko nie czekając na "mannę z
            > nieba", na litość czy współczucie. Zobaczyli tam realne szanse na swą
            > przyszłość - i uwierzyli że je zdobędą i spożytkują. Amerykę zaludnia dziś
            > populacja silnie wyselekcjonowana pod takim właśnie kątem. Niestety Polskę
            > zaludnia dziś populacja pod tym kątem zubożona... I stąd właśnie nasza
            > bieda i ubóstwo.

            To tylko jedna z wielu przyczyn biedy w naszym kraju.
            Jest wiele innych przyczyn, zabory, dwie wojny światowe, podporządkowanie ZSRR
            przez wiele lat, niezbyt udana prywatyzacja majątku państwowego po 1989 roku,
            obecna polityka społeczno-ekonomiczna państwa i tak dalej ...
            Ale ja widzę u podstaw tej biedy brak moralności ludzi na wszystkich poziomach
            zarówno tych u władzy jak i ogółu spoleczeństwa. Bo skąd sie wzięła korupcja?
            U nas w Polsce zawsze ludzie kradli.A to można robić na różne sposoby, również
            w bardzo zakamuflowany sposób w białych rękawiczkach.
            Już dzieci w szkole uczą sie kłamstwa i cwaniactwa, ściaganie jest czymś
            powszechnym a takie zachowanie potem przenosi się na dorosłe życie.
            Tylko wychowanie moralne może poprawić sytuację, bo moralność ma wpływ
            dosłownie na każdą dziedzinę naszego życie.

            • onlyoner Re: Być albo mieć. 09.06.05, 00:10
              vacia napisała:
              > Jest wiele innych przyczyn, zabory, dwie wojny światowe, podporządkowanie ZSRR
              > przez wiele lat, niezbyt udana prywatyzacja majątku państwowego po 1989 roku,
              > obecna polityka społeczno-ekonomiczna państwa i tak dalej ...

              Kto wie jak potoczyłyby się losy Polski gdyby zostali tu ci którzy
              wyemigrowali w czasie zaborów, w dwudziestoleciu międzyw. i po IIwś ? Wszak
              to kilka milionów ludzi którzy zajmowaliby się nie tylko "robieniem
              pieniędzy" ale i wieloma innymi dziedzinami życia - w tym głosowaniem w
              wyborach, edukacją czy stanowieniem i egzekwowaniem prawa.

              >Ale ja widzę u podstaw tej biedy brak moralności ludzi na wszystkich
              >poziomach zarówno tych u władzy jak i ogółu spoleczeństwa. Bo skąd sie
              >wzięła korupcja?

              Hmmm, to zagadnienie o podłożu tak głębokim że trudno je opisać w kilku
              zdaniach. Podaję link do artykułu który próbuje opisać tą oraz inne przywary w
              kontekście Rodziny, Tradycji i Kościoła Katolickiego...
              www.racjonalista.pl/kk.php/s,3454
              >Już dzieci w szkole uczą sie kłamstwa i cwaniactwa, ściaganie jest czymś
              >powszechnym a takie zachowanie potem przenosi się na dorosłe życie.

              Kłamstwa i cwaniactwa dzieci uczą się nie w szkole ale od rodziców,
              rodzeństwa i od rówieśników. Kłamstwo bywa często obroną przed nadmiernymi
              wymaganiami jakimi rodzice obarczają swe pociechy, bywa też środkiem do
              zaspokojenia takich potrzeb na które rodzice nie zwracają należytej uwagi.
              A szkoła to tylko miejsce na trening...
              • vacia Re: Być albo mieć. 09.06.05, 13:14
                onlyoner napisał:
                >
                > Kłamstwa i cwaniactwa dzieci uczą się nie w szkole ale od rodziców,
                > rodzeństwa i od rówieśników. Kłamstwo bywa często obroną przed nadmiernymi
                > wymaganiami jakimi rodzice obarczają swe pociechy, bywa też środkiem do
                > zaspokojenia takich potrzeb na które rodzice nie zwracają należytej uwagi.
                > A szkoła to tylko miejsce na trening...

                Na pewno rodzice mają czasem też negatywny wpływ na dzieci, no bo jeśli rodzice
                sami kłamią i uczą kłamstwa swoje dzieci to skutki sa potem opłakane.
                Ale moim zdaniem tak naprawdę to nie rodzice sa odpowiedzialni za to kim staje
                sie człowiek dorosły, bo w pewnym wieku dziecko osiaga pewną dojrzałość np w
                wieku 15 lat i już samo wybiera to co uważa za słuszne i może sie samo
                wychowywać.
                Człowiek a nie środowisko czy geny sam odpowiada za to kim jest.
                Ten artykuł z Racjonalisty jest ciekawy ale moim zdaniem kościół katolicki
                wywarł tez korzystny wpływ na charakter narodowy.
                • onlyoner Re: Być albo mieć. 09.06.05, 18:46
                  vacia napisała:

                  >Na pewno rodzice mają czasem też negatywny wpływ na dzieci, no bo jeśli
                  >rodzice sami kłamią i uczą kłamstwa swoje dzieci to skutki sa potem
                  >opłakane.

                  Nie tylko - skutki są opłakane także wtedy gdy dziecko odkryje że
                  bezpieczniej jest rodziców okłamywać niż mówić im prawdę. Sztuką jest takie
                  wychowanie gdzie szczerość nikomu nie przynosi przykrych konsekwencji.

                  >Ale moim zdaniem tak naprawdę to nie rodzice sa odpowiedzialni za to kim
                  >staje sie człowiek dorosły, bo w pewnym wieku dziecko osiaga pewną
                  >dojrzałość np w wieku 15 lat i już samo wybiera to co uważa za słuszne i
                  >może sie samo wychowywać. Człowiek a nie środowisko czy geny sam odpowiada
                  >za to kim jest.

                  Ta... Znany jest mi przypadek pewnego mężczyzny z urodzonego w porządnej i
                  uczciwej rodzinie Świadków Jehowy. Jego matka stosowała "tradycyjne metody
                  wychowawcze" tzn. w razie potrzeby posługiwała się pasem albo sznurem.
                  Potrzeba pojawiała się np. w przypadku NIEPOSŁUSZEŃSTWA z jego strony. Za
                  takie nieposłuszeństwo uznawała np. to że nie stawiał się w domu na czas by
                  wykonać wyznaczone mu obowiązki...
                  Obecnie jest on już po rozwodzie i ma drugą żonę. Jak uważasz, czy to że
                  jest rozwodnikiem ma jakiś związek z jego wychowaniem ?

                  >Ten artykuł z Racjonalisty jest ciekawy ale moim zdaniem kościół katolicki
                  >wywarł tez korzystny wpływ na charakter narodowy.

                  Właśnie się zorientowałem że podałem link do innego artykułu. Mniejsza o
                  to, napiszę od siebie:
                  Kościół wciąż mówi o Rodzinie. Rodzina to, rodzina tamto, że rodzina to
                  najważniejsza rzecz w życiu człowieka. Poniekąd to prawda, ale człowiek na
                  kierowniczym stanowisku często musi zadawać sobie pytanie co jest
                  ważniejsze - bezpośrednia korzyść dla niego i jego rodziny czy jego
                  obowiązki służbowe ? Przecież on ma też obowiązki rodzinne. Praca pracą ale
                  Rodzina najważniejsza. W moim odczuciu Kościół w swych apelach błędnie rozkłada
                  akcenty, co niektórych może skłaniać do "samousprawiedliwiania" w trakcie
                  podejmowania trudnych decyzji...
                  • vacia Re: Być albo mieć. 09.06.05, 19:09
                    onlyoner napisał:

                    . Sztuką jest takie
                    > wychowanie gdzie szczerość nikomu nie przynosi przykrych konsekwencji.

                    Tu masz rację. To wymaga - łagodności i kultury od rodziców, no i mądrości.
                    >
                    > bo w pewnym wieku dziecko osiaga pewną
                    > >dojrzałość np w wieku 15 lat i już samo wybiera to co uważa za słuszne i
                    > >może sie samo wychowywać. Człowiek a nie środowisko czy geny sam odpowiada>
                    > >za to kim jest.
                    >
                    > Ta... Znany jest mi przypadek pewnego mężczyzny z urodzonego w porządnej i
                    > uczciwej rodzinie Świadków Jehowy. Jego matka stosowała "tradycyjne metody
                    > wychowawcze" tzn. w razie potrzeby posługiwała się pasem albo sznurem.
                    > Potrzeba pojawiała się np. w przypadku NIEPOSŁUSZEŃSTWA z jego strony. Za
                    > takie nieposłuszeństwo uznawała np. to że nie stawiał się w domu na czas by
                    > wykonać wyznaczone mu obowiązki...
                    > Obecnie jest on już po rozwodzie i ma drugą żonę. Jak uważasz, czy to że
                    > jest rozwodnikiem ma jakiś związek z jego wychowaniem ?

                    Myślę, że ma zwiazek z jego wychowaniem. No bo to oczywiste, że dom z którego
                    wychodzimy zostawia w nas ślad na całe życie.Metoda wychowawcza tej kobiety ŚJ
                    nie podoba mi się i jest moim zdaniem niezgodna z Biblią.
                    Ale napewno całej odpowiedzialności na jego mamę nie można złożyć.
                    Tym bardziej, że za powodzenie w małżeństwie przede wszystkim dwie osoby
                    odpowiadają i to mąż i żona a nie jedna osoba i to matka.
                    >
                    > > Kościół wciąż mówi o Rodzinie. Rodzina to, rodzina tamto, że rodzina to
                    > najważniejsza rzecz w życiu człowieka. Poniekąd to prawda, ale człowiek na
                    > kierowniczym stanowisku często musi zadawać sobie pytanie co jest
                    > ważniejsze - bezpośrednia korzyść dla niego i jego rodziny czy jego
                    > obowiązki służbowe ? Przecież on ma też obowiązki rodzinne. Praca pracą ale
                    > Rodzina najważniejsza. W moim odczuciu Kościół w swych apelach błędnie
                    rozkłada> akcenty, co niektórych może skłaniać do "samousprawiedliwiania" w
                    trakcie > podejmowania trudnych decyzji...

                    Nie dowiedziałam się jaka jest Twoja opinia? Czy uważasz, że rodzina jest
                    ważniejsza czy praca?
                    To są trudne decyzje. Chyba rodzina musi ponieść pewną ofiarę jeśli głowa domu
                    jest na kierowniczym stanowisku.

                    • onlyoner Re: Być albo mieć. 10.06.05, 17:47
                      vacia napisała:
                      >Myślę, że ma zwiazek z jego wychowaniem. No bo to oczywiste, że dom z
                      >którego wychodzimy zostawia w nas ślad na całe życie.Metoda wychowawcza
                      >tej kobiety ŚJ nie podoba mi się i jest moim zdaniem niezgodna z Biblią.

                      Wśród osławionych 10 biblijnych przykazań brak jednego, niezwykle istotnego
                      dla człowieka który oczekuje od innych postawy zgodnej z zasadą miłości
                      bliźniego. Jedenaste - "Szanuj dzieci swoje". Szanowane i rozumiane dzieci
                      będą też szanować swych rodziców oraz innych ludzi, zatem przykazanie
                      "szanuj ojca swego i matkę swoją" spokojnie mogło być zastąpione
                      jedenastym. Co prawda jest jeszcze "miłuj bliźniego swego..." ale trzeba
                      pamiętać że wcześniej bliźnimi nazywano tylko ludzi dorosłych. Dziecko
                      uważano za własność, której się nie szanuje, bo łatwo ją można mieć i łatwo
                      stracić. Dopiero od około 100 lat zaczynamy sobie zdawać sprawę z tego że
                      wiele negatywnych zjawisk międzyludzkich ma swe korzenie w przedmiotowym
                      traktowaniu dzieci.

                      >Czy uważasz, że rodzina jest ważniejsza czy praca?

                      Nie piastuję żadnego kierowniczego stanowiska, więc trudno mi powiedzieć co
                      byłoby dla mnie ważniejsze... Wiem tylko że niezbędne są takie przepisy
                      prawne które strzegą ludzi przed pokusą zarówno brania jak i dawania
                      łapówek. W Polsce od niedawna karać można też tych którzy łapówki wręczają.
                      Czy w biblijnym prawie jest jakaś wzmianka o grzeszności wystawiania innych
                      na pokusę szybkiego wzbogacenia ? Wiem że jest w nim zakaz brania łapówek,
                      ale nie doszukałem się potępienia tych którzy wręczają "dowody
                      wdzięczności".
                      Co rzuca jaśniejsze światło na przyczyny zjawiska powszechnej korupcji...
                      • vacia Re: Być albo mieć. 10.06.05, 19:01
                        onlyoner napisał:

                        > Wśród osławionych 10 biblijnych przykazań brak jednego, niezwykle istotnego
                        > dla człowieka który oczekuje od innych postawy zgodnej z zasadą miłości
                        > bliźniego. Jedenaste - "Szanuj dzieci swoje". Szanowane i rozumiane dzieci
                        > będą też szanować swych rodziców oraz innych ludzi, zatem przykazanie
                        > "szanuj ojca swego i matkę swoją" spokojnie mogło być zastąpione
                        > jedenastym. Co prawda jest jeszcze "miłuj bliźniego swego..." ale trzeba
                        > pamiętać że wcześniej bliźnimi nazywano tylko ludzi dorosłych. Dziecko
                        > uważano za własność, której się nie szanuje, bo łatwo ją można mieć i łatwo
                        > stracić. Dopiero od około 100 lat zaczynamy sobie zdawać sprawę z tego że
                        > wiele negatywnych zjawisk międzyludzkich ma swe korzenie w przedmiotowym
                        > traktowaniu dzieci.

                        Jestem za szacunkiem wobec dzieci. Może takiego przykazania nie było w
                        dekalogu, bo przeważnie ludzie dobrze traktują swoje dzieci a rodziców nie
                        zawsze się dobrze traktuje.
                        Sam widok niemowlęcia budzi w człowieku ciepłe uczucia. Chyba w mężczyźnie też .
                        Jest werset w Biblii mający na uwadze dobro dzieci:
                        List do Efezjan 6:3a "A wy ojcowie ,nie pobudzajcie do gniewu dzieci swoich.."
                        lub w innych przkładach "nie rozdrażniajcie dzieci swoich"
                        Ale w zasadzie masz rację, że dzieci to są bardzo ważne osoby wymagajace
                        szacunku.
                        >
                        >> W Polsce od niedawna karać można też tych którzy łapówki wręczają.
                        > Czy w biblijnym prawie jest jakaś wzmianka o grzeszności wystawiania innych
                        > na pokusę szybkiego wzbogacenia ?

                        Znalazłam werset w księdze przypowieści 28:10 "Kto sprowadza prawych na droge
                        występku, ten wpada we własny dół; lecz dziedzictwem nienagannych jest
                        szczęście"
                        Wiem że jest w nim zakaz brania łapówek,
                        > ale nie doszukałem się potępienia tych którzy wręczają "dowody
                        > wdzięczności".
                        > Co rzuca jaśniejsze światło na przyczyny zjawiska powszechnej korupcji...

                        W księdze V Mojżeszowej 16:19 pisze: " Nie będziesz naginał prawa,nie będziesz
                        stronniczy,nie będziesz brał łapówki,gdyż łapówka zaślepia oczy mądrych i
                        zniekształca sprawy tych ,którzy maja słuszność."
                        Na pewno jest więcej wersetów ,trzeba bardzo dobrze znać Biblię by znaleźć co
                        jest w danej chwili potrzebne.
                        Szkoda że Biblia jest mało znana, wielu ludzi może chciałoby postępować
                        właściwie ale nie wie co jest właściwe.
                        W Polsce jest zwyczaj łamania niewygodnych przepisów, takżę są one pustym słowem
                        od czasu do czasu ktoś wpadnie ale to jest wierzchołek góry lodowej.
                        Raczej chodzi o to aby ludzie dobrowolnie wybierali to co dobre a nie pod
                        groźbą kary.
                        Pozdrawiam Cię.
                        • onlyoner Re: Być albo mieć. 12.06.05, 14:06
                          vacia napisała:

                          >Na pewno jest więcej wersetów ,trzeba bardzo dobrze znać Biblię by znaleźć
                          >co jest w danej chwili potrzebne.

                          Nie wątpię że w Biblii, przy dostatecznej inwencji, znaleźć można
                          odpowiednie wersety do zastosowania w każdej niemal dziedzinie życia.
                          Wskazówki i pouczenia, nakazy i zakazy, ostrzeżenia, zachęty. Jednak
                          zaryzykuję tezę że niewiele jest w niej wyjaśnień dotyczących przyczyn
                          ludzkiego postępowania. Chcąc kogoś skłonić do podjęcia właściwego wyboru
                          należy wiedzieć co go popycha a co ciągnie... Jakie ma potrzeby i jakie
                          sposoby ich zaspokojenia uznał za odpowiednie i skuteczne.

                          >Szkoda że Biblia jest mało znana, wielu ludzi może chciałoby postępować
                          >właściwie ale nie wie co jest właściwe.

                          Bardzo niewielu zamożniejszych ludzi czuje się winnych temu że inni mają
                          mniej pieniędzy, ty jednak starasz się ich przekonać że jednak są winni - bo
                          przecież mogliby być szczodrzejsi. Wydaje mi się że to ślepa uliczka, gdyż
                          poczucie winy jest dość przykre i uwierające - każdy broni się przed nim
                          jak tylko może ;) Biednych wspomagają raczej ci którzy poczuwają się nie do
                          winy lecz do współudziału w kształtowaniu naszej rzeczywistości, ci którzy
                          rozumieją że szanse należy wyrównywać w górę a nie w dół...

                          O korupcji cd:
                          Pozwolę sobie na odrobinę złośliwości - Jezus dał przykład swym naśladowcom
                          na to że przekupienie decydenta może być czynem wzniosłym i szlachetnym...
                          Tym szlachetniejszym im bardziej decydent stoi ponad Prawem, a przychylność
                          swej decyzji uzależnia od głębokości na jaką wejdziemy mu w d..ę .
                          • vacia Re: Być albo mieć. 12.06.05, 20:41
                            onlyoner napisał:

                            Jakie ma potrzeby i jakie
                            > sposoby ich zaspokojenia uznał za odpowiednie i skuteczne.

                            Człowiek jest grzeszny, dlatego w swoich decyzjach co do zaspokajania własnych
                            potrzeb powinien uwzględniać wolę Boga a nie kierować się własnymi
                            pragnieniami, które go mogą zaprowadzić na manowce.


                            >
                            > Bardzo niewielu zamożniejszych ludzi czuje się winnych temu że inni mają
                            > mniej pieniędzy, ty jednak starasz się ich przekonać że jednak są winni - bo
                            > przecież mogliby być szczodrzejsi. Wydaje mi się że to ślepa uliczka, gdyż
                            > poczucie winy jest dość przykre i uwierające - każdy broni się przed nim
                            > jak tylko może ;)

                            Ja też nie lubię poczucia winy, wprawianie innych w poczucie winy nie jest moim
                            celem ale na pewno moje słowa tak kiedyś zabrzmiały ( niechcący)
                            Wprawianie innych w poczucie winy jest bez sensu, bo dzielenie się z drugim
                            powinno sprawiać radość.
                            Jeśli nie sprawia to komuś radości to niech nic nie daje.
                            Czy może komuś sprawić przyjemność prezent wymuszony na ofiarodawcy?
                            Ale w Polsce jest dziś inny problem, pracodawcy nie chcą w terminie płacić za
                            pracę, obecnie nawet o pieniądze za wykonaną prace trzeba sie dopominać a co tu
                            mówić o zachęcaniu innych do dobroczynności.

                            > O korupcji cd:
                            > Pozwolę sobie na odrobinę złośliwości

                            Dla Ciebie to odrobina a dla mnie to góra złośliwości :-(

                            - Jezus dał przykład swym naśladowcom
                            > na to że przekupienie decydenta może być czynem wzniosłym i szlachetnym...

                            Bóg nie musiał być "przekupiony" bo sam ochoczo chciał odpuścić ludziom winy
                            ale sprawiedliwość wymagała aby oddać życie w zamian za życie wielu ludzi.
                            Jezus za nasze grzechy poniósł karę dzięki czemu my tej kary mozemy uniknąć.
                            To nie jest błaha rzecz grzeszyć, przez nasze grzechy inni cierpią.
                            Gdyby nie było kary za grzechy to nie byłoby sprawiedliwe.
                            Dobre zrozumienie roli okupu złożonego przez Jezusa jest kluczem do zbawienia.

                            Nigdy nie bądź złośliwy nawet odrobinę. Bo wiesz poglądy możesz mieć jakie
                            chcesz ale przy wyrażaniu ich staraj sie być delikatny dla osoby o innych
                            zapatrywaniach. Wiem, że potrafisz być bardzo taktowny ale od czasu do czasu
                            coś takiego napiszesz, że mi włosy dęba stają na głowie.
                            • onlyoner Re: Być albo mieć. 13.06.05, 19:43
                              vacia napisała:

                              >Człowiek jest grzeszny, dlatego w swoich decyzjach co do zaspokajania
                              >własnych potrzeb powinien uwzględniać wolę Boga a nie kierować się
                              >własnymi pragnieniami, które go mogą zaprowadzić na manowce.

                              Wielu już było takich którzy kierowali się wolą Boga. Przekonanych że wolę
                              Boga poznali, zrozumieli i odnaleźli siebie w jej wypełnianiu... Tymczasem
                              prawda jest taka że kierowali sie wyłącznie własnym pragnieniem - dokładnie
                              tym samym którym i ty się kierujesz - pragnieniem wypełniania woli Bożej.
                              Cóż, trzeba przyznać że dobry to chwyt, - "ja się kieruję WOLĄ BOGA" a
                              bezbożnicy i egoiści kierują się własnymi pragnieniami...

                              >Ale w Polsce jest dziś inny problem, pracodawcy nie chcą w terminie płacić
                              >za pracę, obecnie nawet o pieniądze za wykonaną prace trzeba sie dopominać
                              >a co tu mówić o zachęcaniu innych do dobroczynności.

                              Jakaś podupadająca firma zatrudniajaca np. 50 osób staje do dużego
                              przetargu publicznego, czyli swej ostatniej deski ratunku - sytuacja jest
                              tak krytyczna że jeśli przegra to przynajmniej połowa zatrudnionych
                              zostanie zwolniona. Prezes ma jednak pewne kumoterskie dojścia do komisji
                              przetargowej, która rozpatruje kilka równorzędnych ofert. Czy grzechem
                              będzie wykorzystanie tych dojść i wręczenie im łapówek by 25 pracowników
                              nie poszło na "zieloną trawkę" bez wypłaty za ostatnie 3 miesiące ? (w
                              okolicy bezrobocie sięga np. 30 %)

                              >Bóg nie musiał być "przekupiony" bo sam ochoczo chciał odpuścić ludziom
                              >winy ale sprawiedliwość wymagała aby oddać życie w zamian za życie wielu
                              >ludzi. Jezus za nasze grzechy poniósł karę dzięki czemu my tej kary mozemy
                              >uniknąć.

                              Powtarzasz się, więc tylko przypomnę pewien mój post:
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=22377243&a=23873356
                              >To nie jest błaha rzecz grzeszyć, przez nasze grzechy inni cierpią.

                              Inni cierpią przez naszą bezmyślność, krótkowzroczność, wygodnictwo,
                              małostkowość i bezwzględność. Oraz za nasze poczucie własnej krzywdy.
                              Lecz za nasze grzechy cierpi Bóg, bo okrutnie go boleje nasze
                              nieposłuszeństwo... Jakiż on biedny, chciałby nas kochać a my
                              niewdzięcznicy nie dajemy mu żadnych powodów do odczuwania tak przyjemnych
                              przecież stanów emocjonalnych... Oj nieładnie, nieładnie.

                              >Gdyby nie było kary za grzechy to nie byłoby sprawiedliwe.

                              Podstawową funkcją kary doczesnej jest obrona społeczeństwa przed
                              przestępcami przy użyciu środków typu nagana, grzywna, izolacja lub
                              eliminacja. Jaka jest podstawowa funkcja kary wiecznej ?

                              >Wiem, że potrafisz być bardzo taktowny ale od czasu do czasu coś takiego
                              >napiszesz, że mi włosy dęba stają na głowie.

                              Jak widać, jeszcze żyję... Małostkowi i drażliwi bywaja ludzie ale Bóg (o
                              ile istnieje) musi mieć przecież poczucie humoru ;)
                              Ale czy Biblia coś o tym wspomina ?
                              • vacia Re: Być albo mieć. 13.06.05, 22:06

                                > >Gdyby nie było kary za grzechy to nie byłoby sprawiedliwe.
                                >
                                > Podstawową funkcją kary doczesnej jest obrona społeczeństwa przed
                                > przestępcami przy użyciu środków typu nagana, grzywna, izolacja lub
                                > eliminacja. Jaka jest podstawowa funkcja kary wiecznej ?

                                Jeżeli cechą nowego systemu ma być prawość to wszyscy ludzie, którzy tam wejdą
                                muszą mieć cechę prawości.
                                W psalmie 37 pisze "prawi posiadą ziemię i zamieszkają w niej na zawsze"
                                Czyli Bóg obdarzy życiem wiecznym ludzi którzy są tego godni.
                                Ludzie nieposłuszni Bogu, szydercy, ci którzy Boga nienawidzą sami rezygnują z
                                życia, sami dokonują wyboru.


                                >
                                > >Wiem, że potrafisz być bardzo taktowny ale od czasu do czasu coś takiego
                                > >napiszesz, że mi włosy dęba stają na głowie.
                                >
                                > Jak widać, jeszcze żyję...Małostkowi i drażliwi bywaja ludzie ale Bóg (o
                                > ile istnieje) musi mieć przecież poczucie humoru ;)
                                > Ale czy Biblia coś o tym wspomina ?

                                Żyj jak najdłużej.
                                Bóg ma poczucie humoru ale prawdziwe poczucie humoru jest wtedy gdy nikt przy
                                tym nie doznaje przykrości.






                                • onlyoner Re: Być albo mieć. 14.06.05, 17:40
                                  >Bóg ma poczucie humoru ale prawdziwe poczucie humoru jest wtedy gdy nikt >przy
                                  tym nie doznaje przykrości.

                                  Jehowa nie posiada poczucia humoru. Świadczą o tym słowa:
                                  "Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na
                                  synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie
                                  nienawidzą" (Wj 20:5 (BT))
                                  "Straszna to rzecz wpaść w ręce Boga Żywego" (Hebr. 10, 31)
                                  Jest za to bogiem niesłychanie pożądliwym pochwał, uległości i uwielbienia:
                                  "Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i
                                  przestrzegają moich przykazań." (Wj 20:6 (BT))

                                  Poczucia humoru nie posiadał też Jezus znany nam z NT. Całe chrześcijaństwo ze
                                  swymi obrzędami i wierzeniami jest straszliwie ponure i przygnębiające. Właśnie
                                  ta atmosfera przygnębienia sprawiała że w szczenięcych latach, kiedy jeszcze
                                  uczęszczałem na nabożeństwa, oczekiwałem z ogromnym utęsknieniem na zakończenie
                                  każdej Mszy św.
                                  Bardzo też nie lubię szantażu emocjonalnego, stosowanego przez znawców Woli
                                  Bożej do nakłaniania co mniej strachliwych by jej się poddali - "Bóg pragnie
                                  naszej miłości, więc trzeba go miłować aby dostąpić zbawienia"
                                  Przecież taka miłość i uwielbienie są fałszywe. I właśnie ten fałsz staram sie
                                  wydobyć na wierzch w postaci lekkiej kpiny (szyderstwa, jeśli wolisz), by
                                  uwidocznić jego absurdalny bezsens. Jeśli Bóg czegoś od nas pragnie to raczej
                                  szczerości a nie obłudy... Ale prawda bywa czasem przykra i bolesna, tak jak
                                  wyrwanie chorego zęba lub nastawienie zwichniętego stawu.

                                  >Ludzie nieposłuszni Bogu, szydercy, ci którzy Boga nienawidzą sami rezygnują z
                                  >życia, sami dokonują wyboru.

                                  Życzę ci dużo siły do wypełniania Woli Bożej i jeszcze więcej mądrości do
                                  odróżnienia jej od swych egoistycznych pragnień... A najwięcej życzę ci
                                  wyrozumiałości wobec twoich winowajców - bo tylko ty (i nikt inny, nawet Bóg)
                                  jesteś władna przebaczyć im przewinienia które wobec ciebie na nich ciążą.
                                  • vacia Re: Być albo mieć. 14.06.05, 19:00
                                    onlyoner napisał:
                                    >
                                    > > Jest za to bogiem niesłychanie pożądliwym pochwał, uległości i uwielbienia:
                                    > "Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i
                                    > przestrzegają moich przykazań." (Wj 20:6 (BT))

                                    Wiem, że potrafisz czytać ze zrozumieniem tekst, powiedz mi gdzie w tym
                                    wersecie widzisz pożądanie pochwał i uwielbienia?
                                    Jest tylko pragnienie miłości i oczekiwanie przestrzegania szlachetnych
                                    przykazań.
                                    Takie pragnienia mamy i my ludzie, też oczekujemy miłości od innych i
                                    chcielibysmy aby inni spełniali nasze ważne dla nas prośby



                                    >
                                    >> Bardzo też nie lubię szantażu emocjonalnego, stosowanego przez znawców Woli
                                    > Bożej do nakłaniania co mniej strachliwych by jej się poddali - "Bóg pragnie
                                    > naszej miłości, więc trzeba go miłować aby dostąpić zbawienia"
                                    > Przecież taka miłość i uwielbienie są fałszywe.

                                    Taki szantaż jest bez sensu. Chyba nie odczuwasz tego w moich postach?
                                    Tylko dobrowolne zainteresowanie się wiarą i Bogiem ma sens.

                                    I właśnie ten fałsz staram sie
                                    > wydobyć na wierzch w postaci lekkiej kpiny (szyderstwa, jeśli wolisz), by
                                    > uwidocznić jego absurdalny bezsens. Jeśli Bóg czegoś od nas pragnie to raczej
                                    > szczerości a nie obłudy... Ale prawda bywa czasem przykra i bolesna, tak jak
                                    > wyrwanie chorego zęba lub nastawienie zwichniętego stawu.

                                    Szukasz fałszu tam gdzie go nie ma, wielu ludzi autentycznie i szczerze wierzy
                                    w Boga. A tak wogóle to prawdę można podac tak do wiadomości aby nie była
                                    bolesna tak jak mozna znieczulić dziąsło i wyrwac zęba bez bólu.
                                    >
                                    > >>
                                    > Życzę ci dużo siły do wypełniania Woli Bożej i jeszcze więcej mądrości do
                                    > odróżnienia jej od swych egoistycznych pragnień.

                                    Dziekuje za te życzenia :-)

                                    .. A najwięcej życzę ci
                                    > wyrozumiałości wobec twoich winowajców - bo tylko ty (i nikt inny, nawet Bóg)
                                    > jesteś władna przebaczyć im przewinienia które wobec ciebie na nich ciążą.

                                    Przebaczanie jest dla mnie trudne ale idzie mi coraz lepiej :-)
                                    To zdanie pięknie napisałeś, lubię kiedy tak piszesz.
                                    Pozdrawiam Cię serdecznie.
    • max9991 [...] 06.06.05, 17:43
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: Ciekawy Re: a może mieć IP: 195.245.217.* 06.06.05, 17:57
        A co na to kangurek HIP-HOP ?
        • Gość: ciekawy Re: a może mieć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.05, 21:57
          Uuuu... ale "ciekawy" to ja!
          • europitek Re: a może mieć 06.06.05, 22:38
            Ale tamten jest bardziej ciekawy, bo przez wielkie "C".
            • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 08.06.05, 05:40
              calkowicie bzdurnie postawiony problem,

              nie ma zadnej sprzecznosci w tym czu 'miec' czy 'byc',

              w skrocie: aby byc czlowiek musi miec!

              tylko rosliny i zwierzeta nie potrzebuja posiadac (miec) aby zyc (byc),

              w odroznieniu od swiata roslin czy zwierzecego czlowiek aby mogl zyc (byc)
              ciagle musi wytwarzac produkty potrzebne mu do przetrwania, rozwoju,
              zadowolenia i wszystko to musi robic w swiadomosci czasu uplywajacego,

              poniewaz ludzkie zycie nie trwa krotka chwile - czlowiek musi planowac swa
              przyszlosc i nie przejadac wszystkiego co zarobil dzis - dlatego musi
              oszczedzac i odkladac czesc swego 'miec' na stare czy chude lata,

              a wiec zeby zyc (byc) - czlowiek musi produkowac (miec)...taka jest istota
              zycia rozumnego,

              przypuszczam, ze wielu na tym forum nic nie ma przeciwko 'mieciu'
              (produkowaniu),
              chcieli by tylko aby inni mieli mniej niz oni albo zeby byla jakas szlachetna
              komisja ustanawiajaca ile 'miec' jest wystarczajace dla kazdego mieszkanca
              ziemi...brrrrrr
              • vacia Re: a może mieć 08.06.05, 06:41
                Jest sprzeczność.
                Ludzie nastawieni na "mieć" niegdy nie maja dość, tego co posiadają.
                Rzadko się słyszy, że jakaś grupa ludzi bardzo dużo zarabiajaca protestowała
                przeciw zbyt dużym zarobkom.
                Dlaczego?
                Przecież jeśli w kraju jest 3 mln bezrobotnych a dalsze 3 mln ludzi o niskich
                dochodach to wójtowie,burmistrzowie,prezydenci miast,wojewodowie, posłowie,
                prezesi i dyrektorzy mogliby zaprotestować przeciwko rażącej róznicy między
                ich poborami a dochodami ludzi z ich otoczenia, dochodami podwładnych
                pracowników.
                W końcu z podatków nisko zarabiających jest utrzymywany przerośniety
                biurokratycznie aparat rządzenia.
                Jle musisz mieć aby być?
                Masz jakąś górną granicę swoich dochodów?
                Co z głodującymi miszkańcami Afryki?
                Twój nick "kapitalizm" wskazuje ,że jako osoba nastawiona na "mieć"
                nie jesteś obietywny aby ocenić słuszność tezy Fromma.
                Dlaczego niektózy ludzie któzy posiadają bardzo mało potrafią podzielić się z
                biedniejszym od nich?
                Chyba dlatego że są nastawieni na to aby "być " a nie na "mieć".
                • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 08.06.05, 17:19
                  Jest sprzeczność.
                  Ludzie nastawieni na "mieć" niegdy nie maja dość, tego co posiadają.

                  ...cale szczescie, inaczej dalej bysmy zyli w jaskiniach,


                  Rzadko się słyszy, że jakaś grupa ludzi bardzo dużo zarabiajaca protestowała
                  przeciw zbyt dużym zarobkom.
                  Dlaczego?


                  ...dlaczego by miala protestowac, to tak jakby protestowac, ze za dlugo sie
                  zyje...
                  ...przeciez zeby wiecej zarabiac w wolnym systemie kapitalistycznym musisz
                  wiecej produkowac, oczywiscie z korzyscia dla innych..

                  Przecież jeśli w kraju jest 3 mln bezrobotnych a dalsze 3 mln ludzi o niskich
                  dochodach to wójtowie,burmistrzowie,prezydenci miast,wojewodowie, posłowie,
                  prezesi i dyrektorzy mogliby zaprotestować przeciwko rażącej róznicy między
                  ich poborami a dochodami ludzi z ich otoczenia, dochodami podwładnych
                  pracowników.

                  ...jesli masz na mysli, ze za duzo jest biurokratow wymyslajacych ciagle
                  utrudnienia dla biznesu - to tu sie z toba zgadzam,

                  ...ale nie na zasadzie milosierdzia i litosci ci biurokraci powinni oddac swe
                  pensje podatnikom - ich wogole nie powinno byc (przynajmniej tak wielu),

                  W końcu z podatków nisko zarabiających jest utrzymywany przerośniety
                  biurokratycznie aparat rządzenia.

                  ...czesciowo...jak zwykle najwiecej placa najwiecej produkujacy i najwiecej
                  zarabiajacy


                  Jle musisz mieć aby być?

                  ...kazdego czlowieka sytuacja jest inna, zalezy gdzie zyjesz, jakie masz
                  aspiracje, potrzeby itd. ...sa to bardzo osobiste pytania, zeby nie powiedziec
                  intymne,
                  takich pytan sie nie zadaje,

                  Masz jakąś górną granicę swoich dochodów?

                  ...oczywiscie nie, glupie pytanie,

                  ... masz jakas gorna granice dlugosci ludzkiego zycia?

                  Co z głodującymi miszkańcami Afryki?

                  ...zycze im kapitalizmu, wtedy beda wolni aby produkowac wszystko co im
                  potrzeba w nadmiarze i jeszcze dzielic sie z innymi (jak np. USA)


                  Twój nick "kapitalizm" wskazuje ,że jako osoba nastawiona na "mieć"

                  ...tak, bo byc to miec,

                  ...pokaz mi kogos kto jest (byc) bez posiadania (miec) i nie jest pasozytem
                  zyjacym na lasce innych (miec)..

                  nie jesteś obietywny aby ocenić słuszność tezy Fromma.

                  ..skad takie zalozenie?

                  Dlaczego niektózy ludzie któzy posiadają bardzo mało potrafią podzielić się z
                  biedniejszym od nich?

                  ...nie znam statystyk ale logicznie rozumujac jest odwrotnie, bogaci wiecej
                  przeznaczaja na biednych niz biedni na jeszcze biedniejszych,


                  Chyba dlatego że są nastawieni na to aby "być " a nie na "mieć".

                  ...jedno z drugim ma niewiele wspolnego, nie wierzysz chyba w bajki, ze bieda
                  uszlachetnia (choc partyjniacy z koscielniakami zawsze to promowali),

                  ... nie mozna 'byc' bez 'miec' a wiec nie mozna duzo dac jak sie ma malo -
                  logika sie klania.

                  • vacia Re: a może mieć 08.06.05, 20:24
                    W Polsce nie ma takiego kapitalizmu o jakim Ty piszesz.Jakaś zniekształcona
                    jego forma raczej.
                    Za to napewno jest przerost biurokracji wydającej niekorzystne dla wolnego
                    rynku przepisy.
                    To bez sensu, bo z jednej strony państwo nie interesuje się pomocą dla biednych
                    a z drugiej strony utrudnia im wyjście z biedy przez niekorzystne
                    przepisy ,które wielu ludzi łamie pracując w szarej strefie.
                    Twoje porównanie, że człowiek nie jest w stanie określić jaka jest dla niego
                    wystarczajca górna granica dochodów tak jak nie chciałby określic górnej
                    granicy długości swojego życia nie jest trafne.
                    Czy mozna życie porównać do pieniędzy?
                    Życie jest o wiele cenniejsze od pieniędzy.
                    A jeśli chodzi o to że bogaci moga dać więcej biednym niż biedni biednym to się
                    zgodzę że moga ale czy dają? Wątpię w to.
                    Gdyby bogate kraje wsparły biedne nie byłoby głodu na naszej planecie.
                    Kapitalizm w Afryce nie ma warunków do rozwoju, może z uwagi na konkurencję
                    wielkiego kapitalizmu z USA i innych bogatych krajów.
                    Nie można pogodzić miłości do pieniędzy z miłością do Boga i ludzi,
                    można dużo produkowac ,dużo zarabiać ale trzeba być skorym do dzielenia się z
                    potrzebującymi.
                    Przeciez nie wszyscy potrzebujący to lenie którzy nie chcą pracować, są ludzie
                    starzy ,emeryci i renciści, bezrobotni któzy nie z własnej winy maja niskie
                    dochody poniżej minimum socjalnego.
                    Jak ktoś chce "być" nie moze byc chciwym i samolubnym.
                    Czy jest coś takiego jak humanistyczny kapitalizm?

                    • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 08.06.05, 21:35
                      vacia napisała:

                      > W Polsce nie ma takiego kapitalizmu o jakim Ty piszesz.Jakaś zniekształcona
                      > jego forma raczej.
                      > Za to napewno jest przerost biurokracji wydającej niekorzystne dla wolnego
                      > rynku przepisy.
                      > To bez sensu, bo z jednej strony państwo nie interesuje się pomocą dla
                      biednych
                      >
                      > a z drugiej strony utrudnia im wyjście z biedy przez niekorzystne
                      > przepisy ,które wielu ludzi łamie pracując w szarej strefie.


                      ...tak, zgadzam sie,

                      > Czy mozna życie porównać do pieniędzy?
                      > Życie jest o wiele cenniejsze od pieniędzy.


                      ...cos tu nie zrozumialas,

                      nie mozna przewidziec dlugosci swego zycia a wiec jak dlugo bede zyl nie bedac
                      w stanie zarabiac nowych pieniedzy, stad b. wazne jest planowanie i
                      oszczedzanie,

                      a bez nadprodukcji nie ma oszczednosci, chyba sie ze mna zgodzisz?

                      produkowanie (posiadanie) wiecej niz sie jest w stanie skonsumowac jest nie
                      tylko potrzeba ale rowniez wyrazem rozwoju cywilizacyjnego i kulturowego
                      danego spoleczenstwa,

                      tylko prymitywne jednostki czy kultury przejadaja wszystko co wytworza, chyba
                      nie o takim modelu zdziczenia mowisz?

                      > Gdyby bogate kraje wsparły biedne nie byłoby głodu na naszej planecie.

                      ..jeszcze raz mylisz przyczne ze skutkiem,
                      glod jest bo spoleczenstwo nie ma wolnosci gospodarczej (Zimbabwe)

                      i bedzie tak dlugo jak dlugo zachod bedzie posylal tam (III swiat) pieniadze,

                      tym samym sankcjonujac i powiekszajac biede, powstrzymujac powstanie
                      kapitalizmu w tych krajach,

                      nie mowiac o rozkradaniu i lapowkarstwie tamtejszych 'elit'

                      > Czy jest coś takiego jak humanistyczny kapitalizm?


                      ...pytasz czy jest cos takiego jak humanizm znieksztalconej formy kapitalizmu?
                      jak np. w Polsce?

                      obawiam sie, ze nie,

                      tak samo zreszta jak nie jest humanistycznym znieksztalcona forma zycia
                      ludzkiego,

                      ale to nie znaczy, ze nalezy pozbyc sie zycia czy wolnosci tylko nalezy
                      naprawic (wyprostowac) to zycie czy ten kapitalizm (ta wolnosc czlowieka)
                      • vacia Re: a może mieć 09.06.05, 13:24
                        Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                        > > Czy mozna życie porównać do pieniędzy?
                        > > Życie jest o wiele cenniejsze od pieniędzy.>
                        >
                        > ...cos tu nie zrozumialas,>

                        > nie mozna przewidziec dlugosci swego zycia a wiec jak dlugo bede zyl nie
                        bedac>> w stanie zarabiac nowych pieniedzy, stad b. wazne jest planowanie i
                        > oszczedzanie,>

                        Faktycznie nie zrozumiałam, w takim ujeciu to się musze zgodzić ,bo niektórzy
                        żyją przecież 100 lat.


                        >
                        > i bedzie tak dlugo jak dlugo zachod bedzie posylal tam (III swiat) pieniadze,
                        >
                        > tym samym sankcjonujac i powiekszajac biede, powstrzymujac powstanie
                        > kapitalizmu w tych krajach,>
                        > nie mowiac o rozkradaniu i lapowkarstwie tamtejszych 'elit'

                        Tego nie rozumiem. Przecież aż tak dużo pieniedzy się nie przeznacza na pomoc
                        dla biednych krajów a pozatym przecież ta pomoc nie musi być w postaci gotówki
                        ale w postaci inwestycji, darmowych uczelni dla modzieży z tych krajów,żywności
                        rozdawanej osobiście przez organizacje charytatywne i kościelne,itd.
                        >
                        > > ale to nie znaczy, ze nalezy pozbyc sie zycia czy wolnosci tylko nalezy
                        > naprawic (wyprostowac) to zycie czy ten kapitalizm (ta wolnosc czlowieka)

                        Jestem też za naprawą wszystkiego co się tylko da naprawić :-)
              • europitek Re: a może mieć 08.06.05, 12:43

                Wyjatkowo ladnie o wyjatkowej wyjatkowosci wyjatkowego czlowieka. Tyle, ze
                zwierzatka - przynajmniej wiekszosc - tez musza "miec" by przezyc. Bardzo wiele
                ma silne poczucie wlasnosci, niektore zajmuja sie uprawa, inne hodowla, a sa i
                takie, ktore produkuja narzedzia. W swiecie zwierzat wlasnosc prywatna jest
                rzeczywiscie swieta i za swietokradztwo karze sie najsurowiej - zazwyczaj
                smiercia.
                Czlowiek nie donal tu zadnego epokowego odkrycia - "swieta wlasnosc prywatna"
                zostala odziedziczona po naszych malpich przodkach - jestesmy tylko
                plagiatorami.
                • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 08.06.05, 17:49
                  wszystko naiwnie poplatales, rozumie, ze tych bzdur uczyli cie w panstwowym
                  przedszkolu...o tych madrych misiach zbierajacych miod na zime itp...

                  kubel zimnej wody ze swiata doroslych...

                  podstawowa roznica pomiedzy swiatem zwierzecym a czlowiekiem jest taka, ze
                  czlowiek przychodzi na swiat zupelnie pozbawiony instynktu przetrwania,
                  wszystko co jest mu potrzebne do zycia musi wytworzyc uzywajac do tego swego
                  mozgu, stad nazywa 'rational being',

                  zwierzeta - odwrotnie, sa wyposazone w instynkt samozachowawczy,
                  wszystko co potrzebuja do zycia jest w przyrodzie w stanie naturalnym,
                  instynkt im nawet nie pozwala popelnic pomylki w doborze diety,

                  sa one scisle zwiazane z warunkami naturalnymi i tak np. mis polarny umiera na
                  pustyni a zyrafa za nic nie chce sie nauczyc lowic ryby w przerebli arktycznej
                  (mimo dlugiej szyi)...

                  to sa tylko te najbardziej elementarne roznice miedzy swiatem zwierzecym a
                  homosapiens...jest ich znacznie wiecej - polecam kurs biologii szkoly sredniej,
                  o socjologii czy psychologii wspominac nie bede,

                  i przestan ogladac te durne kreskowki....

                  • drex1 Re: a może mieć 08.06.05, 20:33
                    " podstawowa roznica pomiedzy swiatem zwierzecym a czlowiekiem jest taka, ze
                    > czlowiek przychodzi na swiat zupelnie pozbawiony instynktu przetrwania, "
                    ??????
                    Taaaa, a w obliczu zagrożenia życia czeka spokojnie na swój los i nie próbuje
                    walczyć ani uciekać.

                    "wszystko co jest mu potrzebne do zycia musi wytworzyc uzywajac do tego swego
                    > mozgu, stad nazywa 'rational being',"

                    ciekawe gdzie są takie mózgi co wytwarzają powietrze i pokarm??

                    Pewnie w USA, tam to wszystko mogą wyprodukować:):)
                    >
                    • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 08.06.05, 21:46
                      tak, bez racjonalnego myslenia czlowiek umiera nie tylko na pustyni ale i w
                      swietnie zaopatrzonym sklepie spozywczym,



                      > ciekawe gdzie są takie mózgi co wytwarzają powietrze i pokarm??

                      ...samym powietrzem czlowiek nie wiecej niz pare dni,

                      a jesli przypadkowo natknie sie na zrodlo pitnej wody to moze pociagnac
                      nastepne dwa, trzy tygodnie,

                      wszysto potrzebne do wieloletniego zycia czlowiek musi wyprodukowac (poczawszy
                      od jedzenia) uzywajac mysli (mozgu)...

                      ...sorry...
                      • drex1 Re: a może mieć 08.06.05, 22:34
                        "..wszysto potrzebne do wieloletniego zycia czlowiek musi wyprodukowac.."

                        , ale nie zmienia to faktu że podstawowe elementy, bez których człowiek nie
                        może się obejść są dziełem natury. I to dzięki niej funkcjonujemy .. od tysięcy
                        lat. A to, że myślimy, że jestesmy juz uniezależnieni od natury, bo żyjemy w
                        XXI wieku i możemy wszystko stworzyć i wyprodukowac świadczy tylko o naszym
                        braku pokory.
                        • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 09.06.05, 04:12
                          tak wszystko jest stanem naturalnym i istniejacym w przyrodzie (pierwiastki),

                          tylko czlowiek zyje z przeksztalcania przyrody czyli przystosowywaniu jej do
                          wlasnych potrzeb - poczawszy od najprostrzej potrzeby pozywienia do najbardziej
                          skomplikowanych i wymyslnych przedmiotow wcale nie potrzebnych do prostego
                          utrzymania zycia,

                          a wiec jest odwrotnie niz napisales, to wlasnieludzkie zycie polega na
                          uniezaleznianiu sie od kaprysow i brutalnosci przyrody,

                          i jest nasza duma i sukcesem osiaganie stalej niezaleznosci od tych kaprysow,

                          dobrze, ze malo jest ludzi pokornych zyjacych w jaskiniach - mniej musimy
                          wydawac pieniedzy na ich pomoc - spojrz na Afryke!
                          • drex1 Re: a może mieć 09.06.05, 10:01
                            a wiec jest odwrotnie niz napisales, to wlasnieludzkie zycie polega na
                            > uniezaleznianiu sie od kaprysow i brutalnosci przyrody,
                            >
                            > i jest nasza duma i sukcesem osiaganie stalej niezaleznosci od tych kaprysow,
                            >
                            > dobrze, ze malo jest ludzi pokornych zyjacych w jaskiniach - mniej musimy
                            > wydawac pieniedzy na ich pomoc - spojrz na Afryke!

                            Ty chyba nie rozumiesz co to jest pokora? ( i nie ma ona nic wspólnego z
                            życiem w jakinich)
                            Człowiekowi WYDAJE się, że pokonał już siły przyrody i ujarzmił je do swoich
                            celów. A co do stałej niezależności od jej kaprysów?
                            Ciekawe czy to samo byś napisał gdybyś np; w czasie ostatniego tsunami był tam
                            i stracił kogoś bliskiego??
                            Czy dalej byłbys taki dumny z możliwości człowieka, czy jednak nabrał trochę
                            pokory do sił których NIGDY nie ujarzmimy do końca?

                            Człowiek może istnieć na tej planecie, tylko i wyłacznie dlatego, że natura
                            dała nam do tego możliwość. Powietrze, woda, płody ziemi, były tym co
                            powodowało, że mogliśmy się rozwijać i siłą naszego rozumu przekształcać
                            przyrodę do naszych potrzeb.
                            Czy wspólczesny cywilizowany człowiek jest w stanie przystosowac się do innych
                            warunków??
                            Czy moglibyśmy funkcjonować gdyby ziemie spotkał kataklizm?
                            Czy zginęlibyśmy jak dinozaury?






                            • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 09.06.05, 19:47
                              Ty chyba nie rozumiesz co to jest pokora? ( i nie ma ona nic wspólnego z
                              życiem w jakinich)
                              Człowiekowi WYDAJE się, że pokonał już siły przyrody i ujarzmił je do swoich
                              celów.

                              ...nie wydaje mi sie aby srodowiska biznesu tak myslaly (na szczescie),
                              kapitalizm wciaz widzi mozliwosci korygowania przyrody,

                              tak mysla tylko 'zieloni' i dlatego chca odrotu od technologii

                              A co do stałej niezależności od jej kaprysów?
                              Ciekawe czy to samo byś napisał gdybyś np; w czasie ostatniego tsunami był tam
                              i stracił kogoś bliskiego??

                              Czy dalej byłbys taki dumny z możliwości człowieka,

                              ...dokladnie!
                              tam gdzie ludzie zyli z malym wykorzystaniem technologii, w biedzie i bez
                              kapitalizmu ale w symbiozie z natura tam gineli jak muchy,

                              to byl bardzo dobry przyklad na dume z osiagniec czlowieka technologii,
                              kapitalizmu i zach. cywilizacji, nie wspominajac o olbrzymiej pomocy finansowej
                              biznesowego zachodu - kto by im pomogl jakby na zachodzie wszyscy zyli i
                              mysleli tak jak oni na poziomie sprzed rewolucji przemyslowej?

                              czy jednak nabrał trochę
                              pokory do sił których NIGDY nie ujarzmimy do końca?


                              ....pokora to dla mnie rezygnacja, podziw i pogodzenie z zastanym,

                              nie zapominaj, ze dla wielu pokora znaczy zycie w ubostwie i wyrzekanie sie
                              dogodnosci zycia wspolczesnego (zakonnicy, niektorzy enviromentalisci itp.),

                              odpowiedzia na wrogosc sil natury powinno zawsze byc nasze technologiczne
                              wyzwanie i ciagle ujarzmianie tego nieprzyjaznego potwora jakim jest dzika
                              nieokielznana przyroda,

                              mozesz spokojnie wsadzic miedzy bajki opowiastki o beztroskim hasaniu
                              pierwotnego czlowieka posrod nieskazitelnie czystej zieleni, pijacego zrodlana
                              wode itp.,

                              prawda jest taka, ze do czasow Rewolucji Przemyslowej 99% populacji ziemi (poza
                              rodzinami krolewskimi i nielicznymi uprzywilejowanymi) zyla w skrajnej nedzy,
                              niemowleta umieraly jak muchy i kazdy wiekszy podmuch wiatru czy zaraza
                              powodowaly totalne zdziesiatkowanie ludnosci,

                              te same efekty widzimy rowniez dzis w krajach III swiata zyjacych na poziomie
                              sprzed rewolucji technologicznej,
                              trzesienie ziemi, powodz, tornado czy tsunami ma zupelnie inne efekty w USA niz
                              w Indonezji gdzie ludzie zyja w zgodzie i blizej z natura,

                              Człowiek może istnieć na tej planecie, tylko i wyłacznie dlatego, że natura
                              dała nam do tego możliwość.

                              ...nie, jest dokladnie odrotnie, tylko dlatego, ze bezczelnie ja opanowujemy,
                              zmieniamy, poprawiamy,

                              przypomnij sobie jak nie dawno jeszcze przeszczep serca czy penicylina byly nie
                              moralnym i bezczelnym wyzwaniem rzuconym przyrodzie, jak ogien czy tamy na
                              rzece wyzwaniem boskim opiekumow sil przyrody..

                              Powietrze, woda, płody ziemi, były tym co
                              powodowało, że mogliśmy się rozwijać i siłą naszego rozumu przekształcać
                              przyrodę do naszych potrzeb.
                              Czy wspólczesny cywilizowany człowiek jest w stanie przystosowac się do innych
                              warunków??
                              Czy moglibyśmy funkcjonować gdyby ziemie spotkał kataklizm?
                              Czy zginęlibyśmy jak dinozaury?

                              ....tylko wtedy gdy posluchamy dzisiejszych 'zielonych' i zamiast inwestowac w
                              technologie, postep naukowy, rozwoj handlu, biznesu i ludzkiej aktywnosci,
                              zaczniemy sie cofac i zbilzac do naturalnych (czyli brutalnych) warunkow
                              przyrodniczych,

                              tego sie obawiam najbardziej.

                              • drex1 Re: a może mieć 09.06.05, 22:59
                                uff, ale namieszałeś:)

                                Człowiekowi WYDAJE się, że pokonał już siły przyrody i ujarzmił je do swoich
                                > celów.
                                >
                                > ...nie wydaje mi sie aby srodowiska biznesu tak myslaly (na szczescie),
                                > kapitalizm wciaz widzi mozliwosci korygowania przyrody,
                                >
                                > tak mysla tylko 'zieloni' i dlatego chca odrotu od technologii

                                > trzesienie ziemi, powodz, tornado czy tsunami ma zupelnie inne efekty w USA
                                niz w Indonezji gdzie ludzie zyja w zgodzie i blizej z natura,

                                Kapitalizm, czy jakikolwiek inny ustrój jest w stanie zastopować trzęsienia
                                ziemi, huragany, powodzie???
                                NIe, tylko może je przewidywać i minimalizować ich skutki.
                                Odwrot od technologii nie ma tu nic do rzeczy.
                                Tylko o to mi chodziło!!!!!!!!!

                                ... czy jednak nabrał trochę
                                > pokory do sił których NIGDY nie ujarzmimy do końca?
                                >
                                >
                                > ....pokora to dla mnie rezygnacja, podziw i pogodzenie z zastanym,...

                                a dla mnie pokora to zrozumienie, że nasz rozum i możliwości są ograniczone,
                                choć oczywiście należy i trzeba je rozwijać.

                                nie zapominaj, ze dla wielu pokora znaczy zycie w ubostwie i wyrzekanie sie
                                > dogodnosci zycia wspolczesnego (zakonnicy, niektorzy enviromentalisci itp.),

                                a czy jest w tym coś złego???

                                prawda jest taka, ze do czasow Rewolucji Przemyslowej 99% populacji ziemi (poza
                                > rodzinami krolewskimi i nielicznymi uprzywilejowanymi) zyla w skrajnej nedzy,
                                > niemowleta umieraly jak muchy i kazdy wiekszy podmuch wiatru czy zaraza
                                > powodowaly totalne zdziesiatkowanie ludnosci,

                                no nie przesadzaj, jeżeli by tak było to dzisiaj nie miałby kto mieszkać na
                                ziemi:) szczególnie w Chinach:)

                                Człowiek może istnieć na tej planecie, tylko i wyłacznie dlatego, że natura
                                > dała nam do tego możliwość.
                                >
                                > ...nie, jest dokladnie odrotnie, tylko dlatego, ze bezczelnie ja opanowujemy,
                                > zmieniamy, poprawiamy,
                                > przypomnij sobie jak nie dawno jeszcze przeszczep serca czy penicylina byly
                                niemoralnym i bezczelnym wyzwaniem rzuconym przyrodzie, jak ogien czy tamy na
                                > rzece wyzwaniem boskim opiekumow sil przyrody..

                                mi chodzi tylko o warunki biologiczne jakie mieliśmy i mamy na ziemi jako
                                gatunek ludzki!!! Dzięki ,którym żyjemy i ich nie zmienimy, bo nie możemy!!!
                                Co mi po penicylinie, ogniu, tamom... jeżeli walnie w nas kometa, zgaśnie
                                słońce;), czy coś podobnego się wydarzy i zmienią sie warunki klimatyczne,
                                które spowodują, że wyginiemy.
                                I kapitalizm wtedy nie pomoze.

                                Zostawmy już naturę i zajmijmy się samym kapitalizmem, bo to jest ciekawsze.

                                ..zamiast inwestowac w technologie, postep naukowy, rozwoj handlu, biznesu i
                                ludzkiej aktywnosci, zaczniemy sie cofac i zbilzac do naturalnych (czyli
                                brutalnych) warunkow przyrodniczych,
                                > tego sie obawiam najbardziej.
                                >
                                A ja sie obawiam najbardziej tego, że kapitalizm w wersji neoliberalnej opanuje
                                cały świat. Dla rozwoju gospodarczego będzie to najlepsze rozwiązanie, dla
                                rozwoju CZŁOWIEKA - jedno z najgorszych.
                                Bo wspólczesny kapitalizm wpoił ludziom dogmat: co dobre dla gospodarki, dobre
                                jest dla człowieka. A to, moim zdaniem nie jest to prawda.
                                Co z tego, że ostatnio w Polsce było 5 % wzrostu PKB, jeżeli społeczeństwo tego
                                nie odczuło.(bezrobocie prawie nie spada)
                                A dlaczego,? dlatego że wzrost polega na wzroście wydajności, restrukturyzacji
                                (zwalnianiu pracowników)i nowych technologiach. Kto korzysta na tym najbardziej?
                                Właściciele, którzy posiadają kapitał.
                                Dalszy taki stan rzeczy bedzie powodował coraz większą koncentracje kapitału w
                                ich rękach, a reszta społeczeństwa bedzie coraz biedniejsza.
                                A takie rozwarstwienie, może się skończyć jakimś społecznym wybuchem.




                                • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 10.06.05, 03:20
                                  Kapitalizm, czy jakikolwiek inny ustrój jest w stanie zastopować trzęsienia
                                  ziemi, huragany, powodzie???
                                  NIe, tylko może je przewidywać i minimalizować ich skutki.

                                  ...bravo!
                                  oczywiscie nic nie jest w 100% pewne, zycie jest niebezpieczne i wciaz trzeba
                                  produkowac bogactwo materialne aby moc sobie pozwolic na luksus zabezpieczen i
                                  wygody w zyciu,

                                  a kapitalizm robi to najlepiej,


                                  - Odwrot od technologii nie ma tu nic do rzeczy.

                                  ...odwrot spowoduje zubozenie i brak srodkow na rozwoj i ratowanie
                                  zycia...proste..i logiczne,



                                  - a dla mnie pokora to zrozumienie, że nasz rozum i możliwości są ograniczone,
                                  choć oczywiście należy i trzeba je rozwijać.

                                  ...cos krecisz, pokora to nie zrozumienie,

                                  wiedza to zrozumienie,

                                  a wiedza i mozliwosci naszego umyslu sa nie ograniczone, choc oczywiscie nic
                                  nigdy nie bedzie doskonale i skonczone...oprocz oczywiscie bajek biblijnych i
                                  innych naiwnych wiar w cuda...

                                  - nie zapominaj, ze dla wielu pokora znaczy zycie w ubostwie i wyrzekanie sie
                                  > dogodnosci zycia wspolczesnego (zakonnicy, niektorzy enviromentalisci itp.),

                                  a czy jest w tym coś złego???

                                  ...wszystko,

                                  taka postawa totalnego lenistwa to pewna recepta na powrot do ludzkiego
                                  zdziczenia i abnegacji,

                                  mozemy sie tylko cieszyc, ze sa to nieliczne wyjatki (zalosne),

                                  - prawda jest taka, ze do czasow Rewolucji Przemyslowej 99% populacji ziemi
                                  (poza
                                  > rodzinami krolewskimi i nielicznymi uprzywilejowanymi) zyla w skrajnej nedzy,
                                  > niemowleta umieraly jak muchy i kazdy wiekszy podmuch wiatru czy zaraza
                                  > powodowaly totalne zdziesiatkowanie ludnosci,

                                  no nie przesadzaj, jeżeli by tak było to dzisiaj nie miałby kto mieszkać na
                                  ziemi:)

                                  ...i tez prawie nikt nie mieszkal,

                                  przez tysiace lat liczba ludnosci prawie wcale sie nie podnosila a okresami
                                  nawet spadala,
                                  dopiero od kapitalistycznej Rewolucji Przemyslowej liczba ludnosci gwaltownie
                                  zaczela rosnac (technologia, lecznictwo, lepsze odzywianie, czystsza woda,
                                  lepsze mieszkania, chigiena itd.) i to mimo dalej prowadzonych wojen!

                                  - szczególnie w Chinach:)

                                  ...tak, Chiny przez cale wieki byly b. industrialne, ukierunkowane na wiedze,
                                  handel i przemysl - taka forma wczesnej odmiany kapitalizmu,
                                  problem dla nich rozpoczal sie dopiero jak odeszli od tego ichniejszego
                                  kapitalizmu zauroczeni rewolucjami anty-industialnymi i powrotem do natury -
                                  zaplacili za to ogromna cene,
                                  dopiero teraz powoli sie cywilizuja (urynkowiaja) i jak sie bardziej otworza na
                                  wolnosc (kapitalizm) to juz wkrotce beda koniem pociagowym swiatowej
                                  gospodarki, jakim w XIX i XX w bylo i jest USA,



                                  - mi chodzi tylko o warunki biologiczne jakie mieliśmy i mamy na ziemi jako
                                  gatunek ludzki!!! Dzięki ,którym żyjemy i ich nie zmienimy, bo nie możemy!!!


                                  ...nie wiem o czym mowisz, zyjemy tu na ziemi,

                                  jakie inne warunki biologiczne mielismy gdzies indziej (gdzie?),

                                  - Co mi po penicylinie, ogniu, tamom... jeżeli walnie w nas kometa,

                                  ...a co jak nie walnie?
                                  dalej trzeba zyc i sie rozwijac i zabezpieczac przed innymi kataklizmami,
                                  kapitalizm znowu tu najlepszy,

                                  - zgaśnie
                                  słońce;), czy coś podobnego się wydarzy i zmienią sie warunki klimatyczne,
                                  które spowodują, że wyginiemy.

                                  ....a co jak nie zgasnie?
                                  bo jak zgasnie to juz nie bedziemy miec zadnego problemu, no nie?

                                  - I kapitalizm wtedy nie pomoze.

                                  ...bo go juz nie bedzie!

                                  - Zostawmy już naturę i zajmijmy się samym kapitalizmem, bo to jest ciekawsze.

                                  ...moze i ciekawsze ale sa nierozerwalnie zwiazane ze soba!


                                  - A ja sie obawiam najbardziej tego, że kapitalizm w wersji neoliberalnej
                                  opanuje
                                  cały świat. Dla rozwoju gospodarczego będzie to najlepsze rozwiązanie, dla
                                  rozwoju CZŁOWIEKA - jedno z najgorszych.
                                  Bo wspólczesny kapitalizm wpoił ludziom dogmat: co dobre dla gospodarki, dobre
                                  jest dla człowieka. A to, moim zdaniem nie jest to prawda.


                                  ...cos tu nie rozumiesz,
                                  moim zdaniem jest odrotnie, rozwoj gospodarczy zawsze rowna sie rozwojowi zycia
                                  ludzkiego,

                                  jeszcze raz podkresle moja teze:
                                  .. bez rozwoju gospodarki zylibysmy w jaskiniach niezdrowo, przestraszeni,
                                  brudni i krotko (20-30lat)..

                                  a wiec krotko i ogolnie..co jest dobre dla gospodarki jest dobre dla czlowieka,


                                  - Co z tego, że ostatnio w Polsce było 5 % wzrostu PKB, jeżeli społeczeństwo
                                  tego
                                  nie odczuło.(bezrobocie prawie nie spada)
                                  A dlaczego,? dlatego że wzrost polega na wzroście wydajności, restrukturyzacji
                                  (zwalnianiu pracowników)i nowych technologiach. Kto korzysta na tym najbardziej?
                                  Właściciele, którzy posiadają kapitał.

                                  ...nie znam warunkow w Polsce (ale po 60-ciu latach antyrynkowej gospodarki
                                  zacofanie bylo ogromne i trudno w 10 lat to zmienic) ale mysle, ze jesli jest
                                  wzrost gospodarczy to znaczy, ze wczesniej czy pozniej polepszy sie kazdemu
                                  pracujacemu, nie ma innego wyjscia,

                                  a jesli jest berobocie to znaczy udzial panstwa w gospodarce (bezposredni i
                                  posredni) jest za duzy,

                                  czego wam potrzeba to wiecej kapitalizmu, wiekszej wytworczosci, wiecej
                                  biznesow, a wiec wiecej a nie mniej kapitalu!

                                  - Dalszy taki stan rzeczy bedzie powodował coraz większą koncentracje kapitału
                                  w
                                  ich rękach,

                                  ...taka powinienes miec nadzieje,

                                  inaczej panstwo i bezproduktywna czesc spoleczenstwa przeje i przepieprzy
                                  wszystko, no nie?
                                  wiem, ze najlepiej by bylo gdyby cala gospodarka zostala sprywatyzowana w rece
                                  ludzi uczciwych i nieskazitelnych,
                                  ale skad ich tylu wziasc w kraju moralnie zniszczonym ustrojem
                                  przedkapitalistycznym?

                                  najwazniejsze aby ta gospodarka byla w rekach prywatnych, gdzyz tylko prywatni
                                  ludzie nie zmarnuja swych pieniedzy na akcje socjalne czy inne nie produkcyjne
                                  procesy, a to w skali spoleczenstwa jest najwazniejsze,

                                  maksymalnie prywatna gospodarka z chciwymi wlascicielami ciagle inwestujacymi w
                                  nowe przedsiewziecia dla wlasnego wzbogacenia jest lekarstwem na troski
                                  dzisiejszego swiata - jej skutkiem ubocznym jest ciagle zwiekszanie liczby
                                  zatrudnionych konsumentow

                                  - a reszta społeczeństwa bedzie coraz biedniejsza.

                                  ...jesli panstwo nie bedzie zakazywalo pracy to nie,

                                  najczestsza forma panstwowego zakazu pracy jest jego nie przychylnosc dla
                                  powstawania nowych biznesow, a wiec wysokie podatki i duzo regulacji
                                  przedsiebiorstw,



                                  - A takie rozwarstwienie, może się skończyć jakimś społecznym wybuchem.


                                  ...miejmy nadzieje, ze spoleczenstwa sie przebudza spod duszacego uscisku
                                  biurokracji i panstwa "opiekunczego",

                                  tak na marginesie, logicznie myslac to oczywiscie, ze wazniejsza jest zdrowa
                                  ekonomia, a nie 'ludzie' (zauwaz, ze pod haslem 'ludzie' nie chodzi o bogatych,
                                  biznesmenow czy innych prodyktywnych ludzi tylko o albo administracje i
                                  bezrobotnych albo ogolnie o nie produktywna czesc spoleczenstwa),

                                  ci 'ludzie' i tak polegaja na pracy i produkcji bogactwa innych,

                                  ich (biurokratow i leni) los jest mi obojetny, troszcze sie o zdrowie i stan
                                  kapitalistow - to na ich barkach wkoncu dzwigany jest caly ciezar pomyslnosci
                                  6mld ludzi na swiecie.





                                  • drex1 Re: a może mieć 10.06.05, 10:34
                                    Ty naprawdę wierzysz w to co piszesz????

                                    nie zapominaj, ze dla wielu pokora znaczy zycie w ubostwie i wyrzekanie sie
                                    > > dogodnosci zycia wspolczesnego (zakonnicy, niektorzy enviromentalisci itp
                                    > .),
                                    >
                                    > a czy jest w tym coś złego???
                                    >
                                    > ...wszystko,
                                    >
                                    > taka postawa totalnego lenistwa to pewna recepta na powrot do ludzkiego
                                    > zdziczenia i abnegacji,
                                    >
                                    > mozemy sie tylko cieszyc, ze sa to nieliczne wyjatki (zalosne),

                                    Jak to czytam to od razu przypominaja sie nasza nieodległa historia. Gdzie ktoś
                                    za nas decydował, co jest dobre i co złe, jak mamy myśleć i co robić. I
                                    czytając Twoją wypowiedź dochodzę do wniosku, że kapitalzm robi z człowiekiem
                                    to samo.

                                    Dla mnie pewną receptą na powrót ludzkiego zdziczenia jest obecna forma
                                    kapitalizmu, w której ludzie mają takie poglądy i pewnie jeszcze uważają się za
                                    obrońców demokracji. Co Ci do tego jak kto żyje i co robi?????? Co ktoś uważa
                                    za ważne w swoim życiu?
                                    Przecież wszyscy nie mogą być kapitalistami, to dopiero byłby świat, gdzie
                                    egoizm, chciwość byłyby normami dla wszystkich...
                                    brrrrr

                                    ...cos tu nie rozumiesz,
                                    > moim zdaniem jest odrotnie, rozwoj gospodarczy zawsze rowna sie rozwojowi
                                    zycia ludzkiego,
                                    >
                                    > jeszcze raz podkresle moja teze:
                                    > .. bez rozwoju gospodarki zylibysmy w jaskiniach niezdrowo, przestraszeni,
                                    > brudni i krotko (20-30lat)..
                                    >
                                    > a wiec krotko i ogolnie..co jest dobre dla gospodarki jest dobre dla
                                    czlowieka,
                                    >

                                    Widzisz ja rozwój człowieka mierze cechami czysto ludzkimi.
                                    Czyli ustrój opierający się na niszczeniu cech, które czynią nas ludźmi
                                    (miłośći, dobroci, wspólczucia...) nie jest dobre dla rozwoju człowieka.
                                    Kapitalizm w obecnej formie niszczy więzi miedzyludzkie, traktuje człowieka jak
                                    trybik w maszynie, jak środek do czyjegoś celu.
                                    Powoduje, że zysk stał się celem nadrzędnym nie ważne jakim kosztem.


                                    czego wam potrzeba to wiecej kapitalizmu, wiekszej wytworczosci, wiecej
                                    > biznesow, a wiec wiecej a nie mniej kapitalu!
                                    >
                                    Czytaj ze zrozumieniem, nie pisałem, ze nam nie potrzeba kapitału!!
                                    Tylko, że redystrybucja dochodów jes źle rozłożona. Ze względu na to, że mamy
                                    takie bezrobocie pracodawca może płacić za prace niewielkie pieniądze, bo
                                    więcej nie musi. I nie prowadzi do do zwiększenia zamożności całego
                                    społeczeństwa, tylko niewielkiej grupki ludzi. A wzrost gospodarczy
                                    statystycznie jest.

                                    ich (biurokratow i leni) los jest mi obojetny, troszcze sie o zdrowie i stan
                                    > kapitalistow - to na ich barkach wkoncu dzwigany jest caly ciezar pomyslnosci
                                    > 6mld ludzi na swiecie.
                                    >

                                    A czy ty nie widzisz do czego może doprowadzić niekontrolowana ekspansja
                                    kapitalizmu? Spójrz na to z innej strony.
                                    Nowe technologie, coraz większa wydajność i produktywność prowadzi do tego, że
                                    do wykonania tej samej pracy potrzeba mniej ludzi i czasu.
                                    Niektórzy obawiają się, że za jakiś czas POŁOWA ludności nie bedzie miała pracy
                                    i co wtedy?? Co kapitalizm zrobi z tymi ludźmi? Kapitalizm kreuje naszą
                                    rzeczywistość i potrzeby. Co się stanie jeżeli ludzie nie będą mieli możliwości
                                    spełnic rozbudzonych sztucznie potrzeb?
                                    Kapitalizm tworzy człowieka według zasady: żyjemy aby pracować,
                                    co będzie jeżeli nie będzie mógł spełnić tej obietnicy w stosunku do dużej
                                    części społeczeństwa?






                                    • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 10.06.05, 18:55

                                      -Ty naprawdę wierzysz w to co piszesz????


                                      ...to nie jest kwestia wiary tylko logiki i rozumienia faktow,


                                      - Jak to czytam to od razu przypominaja sie nasza nieodległa historia. Gdzie
                                      ktoś
                                      za nas decydował, co jest dobre i co złe, jak mamy myśleć i co robić. I
                                      czytając Twoją wypowiedź dochodzę do wniosku, że kapitalzm robi z człowiekiem
                                      to samo.

                                      ...to dlaczego nadal chcesz decydowac za kogos co powinien robic ze swoimi
                                      pieniedzmy, ile powinien zarabiac i wogole kto powiniene byc kapitalista a kto
                                      tylko najemnym pracownikiem [pisales, ze nie wszyscy moga byc kapitalistami a
                                      dystrybucja dochodow powinna byc inaczej(jak?) rozlozona],

                                      ja wlasnie jestem przeciwny temu modelowi gospodarki nakazowej!

                                      - Dla mnie pewną receptą na powrót ludzkiego zdziczenia jest obecna forma
                                      kapitalizmu,


                                      ...nie wiem o jakiej "formie" kapitalizmu piszesz, kapitalizm albo jest albo go
                                      nie ma,

                                      mozna sie spierac o ilosc % kapitalizmu (wolnosci gospodarczzej) w danym
                                      panstwie ale nie o "forme",

                                      to tak jaby pisac o jakiejs "formie' wolnosci albo jakiejs "formie" zycia
                                      ludzkiego, albo jakiejs "formie" ciazy,

                                      forma jest jedna, mowimy tu o stopniu zaawansowania,

                                      wracajac do kapitalizmu to stopien jego zaawansowania (wolnosci gospodarczej,
                                      czyli ile % doch. nar. jest nie dystrybutowane przez panstwo) w USA jest ok
                                      65%, w Japoni - 45%, EU - 35%, te dane wachaja sie 5-10% zalezy od zrodla ale
                                      skala pozostaje ta sama,
                                      ile jest w Polsce nie wiem ale gdzies czytalem, ze b. blisko tego w EU - czyli
                                      b. malo,
                                      dla przypomnienia w PRL to bylo tylko kilkanascie (w tym czasie Europa zach.
                                      miala ponad 50%!), w ZSRR bylo ponizej 10%, na Kubie - 5% a w Korei pln -
                                      ponizej 1%,

                                      oczywiscie 0% wolnosci oznacza smierc, a 100% pelny rozkwit danej spolecznosci,

                                      moze stad twoje rozgoryczenie?


                                      - w której ludzie mają takie poglądy i pewnie jeszcze uważają się za
                                      obrońców demokracji.

                                      ...ja osobiscie jestem przeciwnikiem demokracji (rzadow mas),
                                      dla przypomnienie USA nie jest demokracja tylko konstytucyjna republika - (nie
                                      wielu to wie!),


                                      - Co Ci do tego jak kto żyje i co robi?????? Co ktoś uważa
                                      za ważne w swoim życiu?

                                      ...no wlasnie!

                                      caly ten watek zaczal sie od kogos oburzonego po co innym tyle pieniedzy, ze do
                                      zycia duzo nie potrzeba, co wazniejsze 'byc' czy 'miec'? itp,
                                      i to ja bylem obronca wolnosci czyichs pogladow na to co jest wazne/nie wazne
                                      w zyciu,


                                      - Przecież wszyscy nie mogą być kapitalistami, to dopiero byłby świat, gdzie
                                      egoizm, chciwość byłyby normami dla wszystkich...
                                      brrrrr

                                      ....dlaczego?

                                      ...ja uwazam, ze wolny (w dysponowaniu swoim dochodem) powinien byc kazdy,

                                      a chciwosc (skapstwo) to kwestia natury a nie ilosci pieniedzy, procentowo
                                      wsrod biednych jest wiecej skapych niz wsrod bogatych,


                                      - Widzisz ja rozwój człowieka mierze cechami czysto ludzkimi.
                                      Czyli ustrój opierający się na niszczeniu cech, które czynią nas ludźmi
                                      (miłośći, dobroci, wspólczucia...)

                                      ...czy mowisz o socjalizmie?

                                      - nie jest dobre dla rozwoju człowieka.

                                      ...nie,

                                      - Kapitalizm w obecnej formie niszczy więzi miedzyludzkie, traktuje człowieka
                                      jak
                                      trybik w maszynie, jak środek do czyjegoś celu.

                                      ...o "formie" juz pisalem,
                                      a wolnosc gospodarcza jest tylko wolnoscia gospodarcza, chyba lepiej miec 30%
                                      spoleczenstwa zyjacego w kapitalizmie (wolnosci) niz 15% (PRL), choc zgadzam
                                      sie lepiej by bylo miec 65% jak USA albo i wiecej,


                                      - Powoduje, że zysk stał się celem nadrzędnym nie ważne jakim kosztem.

                                      ...zysk zawsze zawiera koszt, z samej nazwy wnioskujemy, ze jest nadwyzka nad
                                      poniesionymi kosztami, a wiec nie wazne, ze jakas inwestycja pochlonie np
                                      100mln$ jesli zwroci ponad 100mln,

                                      mowimy oczywiscie o kosztach materialnych bo w zysku gospodarczym innych nie ma,

                                      nie istnieje cos takiego jak koszt "ludzki" (jak go obliczyc?, kto ma go
                                      obliczac?, komisja partyjna?)


                                      - Czytaj ze zrozumieniem, nie pisałem, ze nam nie potrzeba kapitału!!

                                      ...wiec dlaczego rzad dziala przeciw naplywowi kapitalu? (regulacje, przepisy,
                                      podatki)

                                      - Tylko, że redystrybucja dochodów jes źle rozłożona.

                                      ...wg kogo?, wg ciebie?

                                      kto ja rozlozy lepiej?, komisja sejmowa?, rada pracownicza?, kuria?

                                      pomysl i powiedz jakie widzisz rozwiazanie zanim napiszesz, ze cos wg ciebie
                                      jest zle rozlozone albo 'niesprawiedliwie',
                                      chetnie poczytam,

                                      - Ze względu na to, że mamy
                                      takie bezrobocie

                                      ...czyli za malo pracodawcow,
                                      a co panstwo zrobilo aby zachecic ludzi z kapitalem do otwierania nowych
                                      zakladow?

                                      - pracodawca może płacić za prace niewielkie pieniądze, bo
                                      więcej nie musi.

                                      ...tak, a ty bys placil wiecej niz musisz?

                                      pamietaj, ze praca jest takim samym towarem jak kazdy inny,

                                      czy placilbys wiecej za samochod niz zada wlasciciel, chyba nie?

                                      no chyba, ze samochodow byloby tak malo, ze inni byliby sklonni przeplacac,

                                      tak jak nie nalezalo sie dziwic ludziom w PRL, ze przeplacali za samochody w
                                      Polmozbycie, tak nie mozna sie dziwic ludziom dzis, ze sa sklonni bic sie o
                                      rzadki towar na rynku jakim jest praca,

                                      rozwiazaniem jest nie jak tu nawet bardziej przestraszyc producentow pracy, ale
                                      jak ich zachecic do inwestowania w produkcje!

                                      -I nie prowadzi do do zwiększenia zamożności całego
                                      społeczeństwa, tylko niewielkiej grupki ludzi. A wzrost gospodarczy
                                      statystycznie jest.

                                      ...tak, nalezy zwiekszac ta grupke, tak aby bylo to conajmniej 50 - 60 $
                                      spoleczenstwa - wiecej kapitalizmu...


                                      - A czy ty nie widzisz do czego może doprowadzić niekontrolowana ekspansja
                                      kapitalizmu?

                                      ...i znowu kto mialby kontrlowac?

                                      rada starszych?, papiez?, partia?, tlum?

                                      - Spójrz na to z innej strony.
                                      Nowe technologie, coraz większa wydajność i produktywność prowadzi do tego, że
                                      do wykonania tej samej pracy potrzeba mniej ludzi i czasu.

                                      ....tak, wynalazek kola, maszyny parowej, telefonu spowodowal wielkie zmiany, a
                                      na poczatku nawet ogromne bezrobocie, i co z tego?

                                      spoleczenstwo jako calosc i kazdy indiwidualnie na tym zyskal,


                                      - Niektórzy obawiają się, że za jakiś czas POŁOWA ludności nie bedzie miała
                                      pracy
                                      i co wtedy??

                                      ....od czego sa szkoly?

                                      ci co kiedys byli goncami tez musieli sie przekwalifikowac i zostali
                                      telegrafistami,
                                      sorry ale bez wysilku i ciezkiej pracy nie ma postepu,

                                      - Co kapitalizm zrobi z tymi ludźmi?

                                      ...pytasz sie co wolnosc gospodarcza zrobi z tymi ludzmi,

                                      pytanie powinno byc odwrotne - co ludzie zrobia z ta wolnoscia gospodarcza?

                                      o to sie nie boje, zawsze znajda sie ludzie chetni na zarabianie wiecej
                                      pieniedzy,
                                      szczegolnie bogaci (ale nie tylko) wciaz chca byc bogatsi i beda musieli
                                      wymyslac nowe sposoby produkcji jeszcze lepszych towarow poszukiwanych przez
                                      innych,
                                      dzieki 'bogu' pazernosc ludzka na bogacenie nigdy sie nie wyczerpie,


                                      - Kapitalizm kreuje naszą
                                      rzeczywistość i potrzeby.

                                      ...w pewnym sensie tak, kazda wolnosc kreuje rzeczywistosc i potrzeby,
                                      szczegolnie wolnosc gospodarcza,

                                      - Co się stanie jeżeli ludzie nie będą mieli możliwości
                                      spełnic rozbudzonych sztucznie potrzeb?

                                      ...pojda do szkoly albo przestana sztucznie sobie rozbudzac swoje potrzeby,
                                      logiczne nie?

                                      - Kapitalizm tworzy człowieka według zasady: żyjemy aby pracować,
                                      co będzie jeżeli nie będzie mógł spełnić tej obietnicy w stosunku do dużej
                                      części społeczeństwa?

                                      ...powiedzialbym to troche inaczej, wolnosc gospodarcza pozwala czlowiekowi na
                                      pelniejsze uzywanie swego zycia wg swoich potrzeb, w koncu nie wszyscy musza
                                      zarabiac duzo, sam powiedziales, ze jest cnota (nie moja) zyc w ubostwie,

                                      a praca wg mnie jest jest jednym z najwazniejszych jesli nie najwazniejszym
                                      atrybutem godnego zycia ludzkiego.





                                      • drex1 Re: a może mieć 11.06.05, 21:11
                                        ...to dlaczego nadal chcesz decydowac za kogos co powinien robic ze swoimi
                                        > pieniedzmy, ile powinien zarabiac i wogole kto powiniene byc kapitalista a
                                        kto tylko najemnym pracownikiem [pisales, ze nie wszyscy moga byc kapitalistami
                                        a dystrybucja dochodow powinna byc inaczej(jak?) rozlozona],

                                        ja nie chce decydowac za kogoś, tylko wskazuje zagrożenia, które mogą w
                                        przyszłości spowodować jakiś wybuch społeczny (z polskiej perspektywy).
                                        A kapitalistą może być tylko ten co ma kapitał, no nie?

                                        - Dla mnie pewną receptą na powrót ludzkiego zdziczenia jest obecna forma
                                        > kapitalizmu,
                                        >
                                        >
                                        > ...nie wiem o jakiej "formie" kapitalizmu piszesz, kapitalizm albo jest albo
                                        go nie ma,
                                        >
                                        > mozna sie spierac o ilosc % kapitalizmu (wolnosci gospodarczzej) w danym
                                        > panstwie ale nie o "forme",
                                        > forma jest jedna, mowimy tu o stopniu zaawansowania,

                                        nie łap mnie za słówka, dokładnie to miałem na myśli

                                        wracajac do kapitalizmu to stopien jego zaawansowania (wolnosci gospodarczej,
                                        > czyli ile % doch. nar. jest nie dystrybutowane przez panstwo) w USA jest ok
                                        > 65%, w Japoni - 45%, EU - 35%, te dane wachaja sie 5-10% zalezy od zrodla ale
                                        > skala pozostaje ta sama,
                                        > ile jest w Polsce nie wiem ale gdzies czytalem, ze b. blisko tego w EU -
                                        czyli
                                        > b. malo,
                                        > dla przypomnienia w PRL to bylo tylko kilkanascie (w tym czasie Europa zach.
                                        > miala ponad 50%!), w ZSRR bylo ponizej 10%, na Kubie - 5% a w Korei pln -
                                        > ponizej 1%,
                                        >
                                        > oczywiscie 0% wolnosci oznacza smierc, a 100% pelny rozkwit danej
                                        spolecznosci,
                                        >
                                        No i tu jest zasadnicza kwestia z którą sie nie zgadzam!!
                                        (Nie mam na myśli powrotu do komunizmu, czy komunistycznych państw które
                                        wymieniłeś, ale Europę zach. i Usa)
                                        To jest dogmat liberałów, którym wydaje się, że to prawda.
                                        Wyobrażasz sobie kraj gdzie 100% dochodu narodowego dzieli tylko i wyłącznie
                                        sektor prywatny oparty na chęci zysku? Czy tam byłby pełny rozkwit społeczności?

                                        Czy w Usa gdzie najwięcej do powiedzenia ma kapitał prywatny, naprawdę jest
                                        tendencja do rozwuju społecznego czy jest wręcz przeciwnie??(Nie chodzi w tym
                                        wypadku o rozwój gospodarczy)To w takim razie skąd tam statystycznie tylu
                                        przestępców, kara śmierci, nierówności społeczne, powodujące napięcia i
                                        konflikty itp?? Czy następuje społeczna izolacja, każdy myśli tylko o sobie a
                                        innych wykorzystuje? Czy to jest droga do pełnego rozkwitu społeczeństwa?

                                        Dlatego obawiam się, że Europa przyjmując globalne(amerykańskie) wzorce nie
                                        idzie w dobrym kierunku. Gdzie ponadnarodowy kapitał decyduje o losach krajów,
                                        gdzie państwo ma coraz mniej możliwości i instrumentów, na własną politykę
                                        gospodarczą i społeczną. Konkurencja wymusza na państwach oferowanie coraz
                                        lepszych warunków. Korporacje dostają ulgi, wieloletnie zwolnienia podatkowe,
                                        co pozwala im osiągąć wielkie zyski kosztem miejscowych budżetów.

                                        ...ja osobiscie jestem przeciwnikiem demokracji (rzadow mas),
                                        > dla przypomnienie USA nie jest demokracja tylko konstytucyjna republika - (nie
                                        > wielu to wie!),


                                        To jakim prawem amerykanie "wprowadzają demokrację" w Iraku, chociaż sami mają
                                        inny ustrój?

                                        i to ja bylem obronca wolnosci czyichs pogladow na to co jest wazne/nie wazne
                                        > w zyciu,
                                        >

                                        to dlaczego uważasz:
                                        -" nie zapominaj, ze dla wielu pokora znaczy zycie w ubostwie i wyrzekanie sie
                                        > dogodnosci zycia wspolczesnego (zakonnicy, niektorzy enviromentalisci itp.),
                                        taka postawa totalnego lenistwa to pewna recepta na powrot do ludzkiego
                                        zdziczenia i abnegacji,
                                        mozemy sie tylko cieszyc, ze sa to nieliczne wyjatki (zalosne),

                                        to jest obrona wolności czyichś poglądów????????????????????????????????

                                        - Przecież wszyscy nie mogą być kapitalistami, to dopiero byłby świat, gdzie
                                        > egoizm, chciwość byłyby normami dla wszystkich...
                                        > brrrrr
                                        >
                                        > ....dlaczego?


                                        już dziadek Marks zauważył, że społeczeństwo dzieli się na klasy. Upraszczając
                                        w dzisiejszych warunkach są to bogaci i biedni. A obecne tendencje kapitalizmu
                                        prowadzą do tego że bogaci są coraz bogatsi (i to kosztem innych) a reszta
                                        coraz biedniejsza.

                                        Nie wiem czy to obserwujesz w Usa ale chyba generalnie trzeba pracować więcej
                                        za mniejsze pieniądze aby utrzymywać dotychczasowy standard życia.(chodzi mi o
                                        pracowników najemnych i nie wysokich specjalistów z danej dziedziny)

                                        a chciwosc (skapstwo) to kwestia natury a nie ilosci pieniedzy..

                                        tak, tylko kapitalizm jest oparty na chciwości, bezpośrednio w ludziach ją
                                        rozwija. Nigdy nie wiesz co jest przyczyną a co skutkiem. Czy chciwość to
                                        wynik kapitalizmu(i systemów opartych na posiadaniu) czy odwrotnie.

                                        - Widzisz ja rozwój człowieka mierze cechami czysto ludzkimi.
                                        > Czyli ustrój opierający się na niszczeniu cech, które czynią nas ludźmi
                                        > (miłośći, dobroci, wspólczucia...)
                                        >
                                        > ...czy mowisz o socjalizmie?

                                        Nie, w tym wypadku mówie o kapitaliźmie!

                                        ...wiec dlaczego rzad dziala przeciw naplywowi kapitalu? (regulacje, przepisy,
                                        > podatki)
                                        a co panstwo zrobilo aby zachecic ludzi z kapitalem do otwierania nowych
                                        > zakladow?

                                        przecież obniżono podatki dla firm!( a że jest biurokracja to fakt)

                                        - Tylko, że redystrybucja dochodów jes źle rozłożona.
                                        > ...wg kogo?, wg ciebie?
                                        pomysl i powiedz jakie widzisz rozwiazanie zanim napiszesz, ze cos wg ciebie
                                        > jest zle rozlozone albo 'niesprawiedliwie',
                                        > chetnie poczytam,

                                        pamietaj, ze praca jest takim samym towarem jak kazdy inny,
                                        >
                                        > czy placilbys wiecej za samochod niz zada wlasciciel, chyba nie?


                                        Już Henry Ford wiedział co należy robić. Nie posłuchano go i i to było jedną z
                                        przyczyn Wielkiego kryzysu.
                                        To właśnie Ford uważał, że należy płacić takie pensje, aby ludzie mogli
                                        kupować jago samochody. Od tego czasu wiele się zmieniło , ale to jest wg mnie
                                        jak najbardziej aktualne. Kapitaliści nie rozumieją, że jeżeli nie będą dobrze
                                        płacić, to w pewnym momencie popyt na ich produty się załamie i będzie problem.
                                        Przecież olbrzymia ilość konsumpcji już opiera się na kredycie. Jeżeli stopy %
                                        pója do góry to prawdopodobnie nastąpią trudności w spłatach kredytów i po
                                        efekcie domina kolejny kryzys gotowy. Współczesny kapitalizm podcina gałąź na
                                        której siedzi.

                                        - pracodawca może płacić za prace niewielkie pieniądze, bo
                                        > więcej nie musi.
                                        >
                                        > ...tak, a ty bys placil wiecej niz musisz?

                                        No właśnie pewnie nie, dlatego trzebaby coś wymyślić, aby to się zmieniło. Ale
                                        to by musiało mieć globalny zasięg, nie lokalny. I wszyscy musieli by to
                                        respektować

                                        -I nie prowadzi do do zwiększenia zamożności całego
                                        > społeczeństwa, tylko niewielkiej grupki ludzi. A wzrost gospodarczy
                                        > statystycznie jest.
                                        >
                                        > ...tak, nalezy zwiekszac ta grupke, tak aby bylo to conajmniej 50 - 60 $
                                        > spoleczenstwa - wiecej kapitalizmu...
                                        >
                                        Ale przecież w taki sposób się tego nieosiągnie!!!!!

                                        - Niektórzy obawiają się, że za jakiś czas POŁOWA ludności nie bedzie miała
                                        > pracy
                                        > i co wtedy??
                                        >
                                        > ....od czego sa szkoly?
                                        >
                                        > ci co kiedys byli goncami tez musieli sie przekwalifikowac i zostali
                                        > telegrafistami,
                                        > sorry ale bez wysilku i ciezkiej pracy nie ma postepu,

                                        Szkoły nie rozwiąża problemu, górnika zmienisz w inzyniera genetycznego, czy
                                        innego informatyka????
                                        Poza tym, to nie jest wyjście. Bo tu nie chodzi o przekwalifikowanie, tylko o
                                        to, że ludzie nie będa potrzebni do pracy.

                                        - Co się stanie jeżeli ludzie nie będą mieli możliwości
                                        spełnic rozbudzonych sztucznie potrzeb?

                                        ...pojda do szkoly albo przestana sztucznie sobie rozbudzac swoje potrzeby,
                                        logiczne nie?

                                        No właśnie nielogiczne. Jak możesz przestać rozbudzać w sobie potrzeby, kiedy
                                        nawet nie wiesz, że to nie ty je powodujesz, ale system, który ci wmawia, że
                                        musisz kupować, konsumowac....I tylko wtedy
                                        • drex1 Re: a może mieć 11.06.05, 21:24
                                          kuźwa, za dlugi post połowe wcieło, jutro dokończe
                                        • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 12.06.05, 09:53
                                          mnie tez sie to zdarzylo, teraz kopiuje przed wyslaniem,

                                          - ja nie chce decydowac za kogoś, tylko wskazuje zagrożenia, które mogą w
                                          przyszłości spowodować jakiś wybuch społeczny (z polskiej perspektywy).
                                          A kapitalistą może być tylko ten co ma kapitał, no nie?

                                          ...przeciez pisales, ze dystrybucja dochodow powinna byc inna (jaka?, kto ma o
                                          tym decydowac?),
                                          w warunkach 100% kapitalizmu (braku ingerencji panstwa w gospodarce) kazdy
                                          dochod jest 100% sprawiedliwy,

                                          mowimy oczywiscie o dochodach (nie przestepstwach),

                                          a kapialista jest kazdy kto nie przejada 100% swoich dochodow, jesli
                                          inwestujesz na gieldzie (nawet nie osobiscie) albo posiadasz konto
                                          oszczednosciowe - to jestes kapitalista, nawet jesli niezbyt duzym na poczatku,

                                          - Wyobrażasz sobie kraj gdzie 100% dochodu narodowego dzieli tylko i wyłącznie
                                          sektor prywatny oparty na chęci zysku? Czy tam byłby pełny rozkwit społeczności?

                                          Czy w Usa gdzie najwięcej do powiedzenia ma kapitał prywatny, naprawdę jest
                                          tendencja do rozwuju społecznego czy jest wręcz przeciwnie??(Nie chodzi w tym
                                          wypadku o rozwój gospodarczy)To w takim razie skąd tam statystycznie tylu
                                          przestępców, kara śmierci, nierówności społeczne, powodujące napięcia i
                                          konflikty itp?? Czy następuje społeczna izolacja, każdy myśli tylko o sobie a
                                          innych wykorzystuje? Czy to jest droga do pełnego rozkwitu społeczeństwa?

                                          ...co to jest ten rozkwit spoleczenstwa?

                                          czy mowisz o rozkwicie (rozwoju) jednostki czy jakiegos tworu panstwowego?

                                          dla mnie spoleczenstwo to duza liczba indywidualnych ludzi,

                                          kazdy czlowiek ma przeciez inne spojrzenie na swoj rozwoj (rozkwit), sam
                                          mowiles, ze nie chcialbys go nikomu narzucac,

                                          a bez rozwoju gospodarczego zaden czlowiek nie moze sie rozwijac,

                                          co do USA to cos pokrecilo ci sie, przeciez to tu nie ma konfliktow, przeciez
                                          to tu na jednej ulicy zyja zydzi z palestynczykami kupujac iranski chleb,

                                          to tu protestanci irlandcy pija piwo z katolikami i nie moga sie nadziwic czemu
                                          w EU za takie glupstwa sie ginie!,

                                          tu rodzina jest najwazniejsza (az do przesady), ludzie maja swoich przyjaciol,
                                          kluby, koscioly, patriotyzm - wiez spoleczna jest nieslychanie silna - rzecz
                                          raczej nie spotykana poza USA,



                                          - Dlatego obawiam się, że Europa przyjmując globalne(amerykańskie) wzorce nie
                                          idzie w dobrym kierunku. Gdzie ponadnarodowy kapitał decyduje o losach krajów,
                                          gdzie państwo ma coraz mniej możliwości i instrumentów, na własną politykę
                                          gospodarczą i społeczną.

                                          ...bo panstwo nie powinno miec zadnego wplywu na gospodarke czy spoleczenstwo,

                                          panstwo jest od pilnowania porzadku i bezpieczenstwa obywateli a nie od
                                          handlowania podkoszulkami (decydowania kto i za ile moze je sprzedawac -
                                          EU/Chiny),
                                          czy manipulowaniu propaganda (twoje "polityka spoleczna panstwa"),

                                          - Konkurencja wymusza na państwach oferowanie coraz
                                          lepszych warunków.

                                          ...nareszcie cos rozsadnego napisales, oby wiecej konkurencji!

                                          Korporacje dostają ulgi, wieloletnie zwolnienia podatkowe,
                                          co pozwala im osiągąć wielkie zyski kosztem miejscowych budżetów.

                                          - a potem nie bedac pewnym przyszlych kaprysow administracji zwijaja swoj
                                          biznes (ja i ty tak samo bysmy zrobili - po co ryzykowac?),

                                          a gdyby nie bylo administracji dajacej/odbierajacej przywileje (zwolnienia
                                          podatk.) kazda firma musialaby jak w USA planowac na b. dlugo - bo inaczej
                                          konkurencja ich zje,

                                          - To jakim prawem amerykanie "wprowadzają demokrację" w Iraku, chociaż sami
                                          mają
                                          inny ustrój?


                                          .... mam nadzieje, ze nie wprowadza zadnej demokracji (rzadow mas - w tym
                                          przypadku religijnych fundamentalistow) - pamietaj, ja jestem wielkim
                                          przeciwnikiem demokracji,

                                          w ogole jestem przeciwnym ich obecnosci tam, mieli sie zwinac na drugi dzien po
                                          obaleniu Husajna czy tez zlapaniu go,

                                          - taka postawa totalnego lenistwa to pewna recepta na powrot do ludzkiego
                                          zdziczenia i abnegacji,
                                          mozemy sie tylko cieszyc, ze sa to nieliczne wyjatki (zalosne),

                                          to jest obrona wolności czyichś poglądów????????????????????????????????

                                          ...a nie?

                                          przeciez ja nie zabranialbym (ani kapitalizm nie zabrania) wolnosci do zycia
                                          ubogo,

                                          w mojej opini to jest glupota, ale glupota przeciez nie jest karalna
                                          (przynajmniej legalnie).... ba, ja bym nawet bronil ich glupoty, jak i zreszta
                                          glupoty samobojcow (w tym terrorystcznych czy palestynskich), pod warunkiem
                                          oczywiscie, ze nie zmuszaja oni do smierci nikogo innego - wolnosc Tomku w
                                          swoim domku (ciele) - chyba nawet bym im kibicowal!


                                          - już dziadek Marks zauważył, że społeczeństwo dzieli się na klasy.
                                          Upraszczając
                                          w dzisiejszych warunkach są to bogaci i biedni. A obecne tendencje kapitalizmu
                                          prowadzą do tego że bogaci są coraz bogatsi (i to kosztem innych) a reszta
                                          coraz biedniejsza.


                                          ...ales walnal gniota!

                                          jak mozna sie bogacic kosztem biednych a nie odrotnie??

                                          biedni z samej nazwy nie maja ani pieniedzy ani nie zatrudniaja nikogo,
                                          czy ty byles kiedykolwiek zatrudniony przez biednego? albo dostales zapomoge -
                                          na pewno nie,

                                          co do Marksa - to nie znizajmy poziomu dyskusji,


                                          - Nie wiem czy to obserwujesz w Usa ale chyba generalnie trzeba pracować więcej
                                          za mniejsze pieniądze aby utrzymywać dotychczasowy standard życia.(chodzi mi o
                                          pracowników najemnych i nie wysokich specjalistów z danej dziedziny)


                                          ....tak, ale nie zupelnie,

                                          tu jest wielkie nasycenie kapitalowe (kapital powstaje z nie przejedzonych
                                          zyskow) kazdego miejsca pracy i z tego unarzedziowienia korzystaja
                                          przedewszystkim niewykwalifikowani (ale nie tylko) pracownicy - nie musza sie
                                          tak ciezko fizycznie narobic aby zarobic na godziwe zycie (stad ta ogromna
                                          immigracja slabo wyksztalconych),

                                          ale rowniez wyksztalconym sie oplaca tu pracowac - ich stanowiska pracy rowniez
                                          sa nasycone kapitalem - ach ci pazerni kapitalisci, zamiast sie wygrzewac na
                                          Lazurowym wybrzerzu wciaz inwestuja aby wiecej zarobic!

                                          ...ich chytrosci nie ma konca (oby!)

                                          dla ciekawosci - deficyt budzetowy USA wobec zagranicy (ktorego nie wielu tu
                                          rozumie) jest swiadectwem zaufania jakim zagranica obdarza ta wolna gospodarke
                                          (kapitalizm) - po prostu zawsze sie oplaca inwestowac w USA - oni nigdy nie
                                          zmienia przepisow (konstytucji gwarantujacej ochrone wlasnosci prywatnej -
                                          rzecz tu swietsza od Boga),....ba im sie nawet oplaca pozyczac rzadowi Usa na %
                                          bez obawy o niewyplacalnosc!


                                          - tak, tylko kapitalizm jest oparty na chciwości, bezpośrednio w ludziach ją
                                          rozwija. Nigdy nie wiesz co jest przyczyną a co skutkiem. Czy chciwość to
                                          wynik kapitalizmu(i systemów opartych na posiadaniu) czy odwrotnie.


                                          ....pelna zgoda!

                                          chciwosc czyli chec posiadania wiecej jest motorem postepu cywilizacji zycia,

                                          sa spoleczenstwa gdzie chciwosc (a nawet pozyczanie na $ jest zabronione -
                                          niektore kraje arabskie) jest potepiana,

                                          te spoleczenstwa wyznaja inna kulture - sa nastawione na zycie wieczne w raju,
                                          skala ich ubostwa jest rozna - zalezna od sily wiary - ale sa to kultury
                                          smierci a nie zycia, przynajmniej nie zycia doczesnego!

                                          oby tylko USA nigdy nie zjechala do tego poziomu potepiania chciwosci i zycia
                                          doczesnego,

                                          bo jak mowi tutejsze haslo: "GREED IS GOOD AND IS GOOD FOR YOU"

                                          - > (miłośći, dobroci, wspólczucia...)
                                          >
                                          > ...czy mowisz o socjalizmie?

                                          - Nie, w tym wypadku mówie o kapitaliźmie!


                                          ...milosc, dobroc, wspolczucie w socjalizmie?????

                                          jakos nie kojarza mi sie z tym ani norodowo-socjalistyczne Niemcy, Wlochy ani
                                          socjalistyczna ZSRR, Kuba czy Korea pln,

                                          musimy chyba zyc na roznych planetach!


                                          - przecież obniżono podatki dla firm!( a że jest biurokracja to fakt)


                                          ...jesli tak to sorry,

                                          ale aby byc pewnym, ze sie przyciagnie wartosciowych inwestorow trzeba im dac
                                          gwarancje nie na 2-5 lat tylko na min 99 (jak w Hong-Kongu),

                                          albo lepiej na zawsze jak w USA (konstytucyjnie),

                                          - pamietaj, ze praca jest takim samym towarem jak kazdy inny,


                                          ... tak,

                                          i nabywca tego towaru m
                                          • drex1 Re: a może mieć 12.06.05, 19:07
                                            tobie też ucieło w najciekawszym momencie:)
                                            coraz bardziej nasza dyskusja przypomina rozmowę głuchego ze ślepym o kolorach:)

                                            ..sam powiedziales, ze jest cnota (nie moja) zyc w ubostwie,..

                                            Wcale tak nie powiedziałem,chodzi o to,że czyjegoś życia nie musi determinować
                                            chęć posiadania i konsumpcji jako najważniejszy i nadrzędny cel, który jest
                                            motorem działania danego człowieka. I z tego powodu taki człowiek nie jest
                                            gorszy.

                                            co do USA to cos pokrecilo ci sie, przeciez to tu nie ma konfliktow, przeciez
                                            > to tu na jednej ulicy zyja zydzi z palestynczykami kupujac iranski chleb,

                                            a nocą biali chodzą do murzyńskich dzielnic biedoty na imprezy integracyjne?:)

                                            > (miłośći, dobroci, wspólczucia...)
                                            > > ...czy mowisz o socjalizmie?
                                            - Nie, w tym wypadku mówie o kapitaliźmie!
                                            ...milosc, dobroc, wspolczucie w socjalizmie?????

                                            Ty ciągle piszesz coś o logice a sam jej nie stosujesz!!!!
                                            Czy jeżeli pisze jakich cech pozbawiony jest kapitalizm,czy to automatycznie
                                            oznacza to, że socjalizm(komunizm) je ma?????????????????????????????????????
                                            Skąd takie wnioski?
                                            Czy jeżeli "X" czegoś nie ma to "Y" automatycznie to ma? Nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                            ..kazdy czlowiek ma przeciez inne spojrzenie na swoj rozwoj (rozkwit), sam
                                            mowiles, ze nie chcialbys go nikomu narzucac,..

                                            to właśnie kapitalizm ma jedno spojrzenie i narzuca je wszystkim!!!!
                                            Zacytuje jednego amerykańskiego kapitaliste, który to zrozumiał:
                                            Skrajności przyciągają sie, więc nic dziwnego, że nowy turbokapitalizm ma wiele
                                            wspólnego z sowiecką wersją komunizmu. On również oferuje każdemu krajowi na
                                            świecie taki sam model i zbiór zasad, ignorując wszelkie różnice społeczne,
                                            kulturowe i temperamentu.

                                            jeżeli określanie kogoś o innych poglądac mianem "żałosnego zdziczałego
                                            abnegata"( bo do tego się sprowadza twoja wypowiedź) jest obroną odrębnych
                                            wartości, to chyba żyjemy faktycznie w innych światach.

                                            .. panstwo jest od pilnowania porzadku i bezpieczenstwa obywateli..

                                            zgoda, ale to także ozanacza, że nie wszystko może być oparte tylko i wyłacznie
                                            na kategoriach zysku. Część przestrzeni społecznej musi być regulowana przez
                                            państwo, tylko kwestia co i w jakim stopniu.

                                            .. czy manipulowaniu propaganda (twoje "polityka spoleczna panstwa"),

                                            Przecież większej propagandy i prania mózgów niż w Usa, chyba się nigdzie nie
                                            stosuje na taką skalę(mówie o "demokratycznych" systemach')

                                            ..Upraszczając w dzisiejszych warunkach są to bogaci i biedni. A obecne
                                            tendencje kapitalizmu prowadzą do tego że bogaci są coraz bogatsi (i to kosztem
                                            innych) a reszta coraz biedniejsza.

                                            ...ales walnal gniota!
                                            jak mozna sie bogacic kosztem biednych a nie odrotnie??

                                            odpowiedz była poniżej, ale widzę, że nie zrozumiałes, chociaz potwierdziłeś

                                            - Nie wiem czy to obserwujesz w Usa ale chyba generalnie trzeba pracować więcej
                                            za mniejsze pieniądze aby utrzymywać dotychczasowy standard życia.(chodzi mi o
                                            pracowników najemnych i nie wysokich specjalistów z danej dziedziny)

                                            ....tak, ale nie zupelnie,

                                            To ci wytłumacze na przykładzie z życia kapitalizmu korporacyjnego, bo taki
                                            teraz dominuje, jak dochodzi do takiej sytuacji.

                                            Jeżeli dwie korporacje PKO SA i BPH(obecnie są takie plany) się połączą to
                                            jakie będą skutki gospodarcze dla pracowników a jakie dla właścicieli?

                                            20% pracowników zostanie zwolniona, być może pozostali będą mniej zarabiać i
                                            większoścć będzie się bała, że to ich spotka redukcja. Ci co stracą prace będa
                                            szukac innej , a jeżeli ją znajdą (może w innym sektorze, bo inne banki będą
                                            robić podobnie) to prawdopodobnie mniej płatną, inni może juz nie znajdą. I tak
                                            właśnie "biedni" stają sie biedniejsi.
                                            Oszczędności poczynione na pracownikach i likwidacji dublujących sie oddziałów
                                            zapewnią korporacji wiekszy zysk, który zadowoli paru menadzerów,i
                                            akcjonariuszy większościowych. I tak bogatsi stają coraz bogatsi.
                                            Taki korporacyjny kapitalizm bez regulacji prowadzi dodatkowo do powstawania
                                            monopoli (np:microsoft) i oligopoli gdzie dyktuje się ceny, choć teoretycznie
                                            powinna być konkurencja.

                                            - a potem nie bedac pewnym przyszlych kaprysow administracji zwijaja swoj
                                            > biznes (ja i ty tak samo bysmy zrobili - po co ryzykowac?),

                                            Generalnie zwija się biznes i idzie tam gdzie oferuje sie lepsze warunki
                                            ("dumpingowe" w stosunku do obecnego miejsca biznesu)

                                            dla ciekawosci - deficyt budzetowy USA wobec zagranicy (ktorego nie wielu tu
                                            > rozumie) jest swiadectwem zaufania jakim zagranica obdarza ta wolna
                                            gospodarke (kapitalizm) - po prostu zawsze sie oplaca inwestowac w USA - oni
                                            nigdy nie zmienia przepisow (konstytucji gwarantujacej ochrone wlasnosci
                                            prywatnej - rzecz tu swietsza od Boga),.

                                            Oj, żebyś się nie zdziwił. Do tej pory tak było, ale to nie znaczy, że tak
                                            będzie wiecznie. Jak Chińczycy czy Europa poczują sie na tyle mocni
                                            i "sprawdzą" Amerykę to co? Okaże się,że król jest nagi?

                                            ...ba im sie nawet oplaca pozyczac rzadowi Usa na % bez obawy o niewyplacalnosc!

                                            ..ba ,W Polsce też pożyczają rządowi kupując polskie obligacje.

                                            ..chciwosc czyli chec posiadania wiecej jest motorem postepu cywilizacji zycia

                                            Dziwne, bo Fromm doszedł do zupełnie odmiennych wniosków, że taka cywilizacja
                                            prowadzi z psychologicznego punktu widzenia do cywilizacji śmierci, redukuje w
                                            człowieku wartości moralne, które decydują o naszym człowieczeństwie i co
                                            zakrawa na ironię ludzie nie są szczęśliwi, z tego co mają i posiadają!!
                                            Wytworzeni w takim systemie egoiści, nie rozumieją, że konsumpcja nie prowadzi
                                            do szczęścia. Po każdym zakupie następuje frustracja i znudzenie, oraz
                                            szukanie nowego "źródła szczęścia" i tak bez końca...
                                            Ładnie ten charakter uchwycił Fromm w swojej psychoanalizie społeczeństwa
                                            konsumpcyjnego(amerykańskiego). Ale pewnie nie czytałeś?

                                            Ale to taka mała dygresja:)
                                          • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 12.06.05, 23:06
                                            ...tak, daje tobie porade a potem nawet nie sprawdzilem swojej odpowiedzi,
                                            sorry...
                                            ...o ile pamietam to nabywca tego towaru (pracy) ma taki sam (albo i wiekszy -
                                            akcjonariusze!) obowiazek kupowac go jaknajtanie - inaczej konkurencja to
                                            zrobi, a on splajtuje,

                                            pamietaj, ze w kapitalizmie (USA) prawie wszystkie duze firmy choc sa prywatne,
                                            podlegaja scislej kontroli publicznej poprzez fakt bycia faktycznie wlasnoscia
                                            akcjonariuszy (kazdy kto kupi ich akcje),

                                            stad wiele afer typu Enron wychodzi szybko na jaw (nie jak w Polsce czy wogole
                                            EU gdzie wiekszosc takich naduzyc nawet nie jest scigana albo nie wychodzi na
                                            swiatlo dzienne a podatnicy, cale spoleczenstwo i tak pokryja straty),

                                            tu takie afery sa zawsze lokalne i tracy tylko dobrowolni akcjonariusze (ryzyko
                                            gry na gieldzie) - dlatego nie ma tu zadnego powszechnego oburzenia, gdyz
                                            99.999 % spoleczenstwa akurat nie kupila tych akcji,

                                            - Już Henry Ford wiedział co należy robić. Nie posłuchano go i i to było jedną
                                            z
                                            przyczyn Wielkiego kryzysu.
                                            To właśnie Ford uważał, że należy płacić takie pensje, aby ludzie mogli
                                            kupować jago samochody.

                                            ....to co kapitalisci mowia nie musisz brac na serio, liczy sie tylko to co
                                            robia,

                                            a Ford byl jednym z brutalniejszych konkurentow i biznesmenow XXw, przy nim B.
                                            Gates to Matka Teresa,

                                            to on zapropownowal ponad dwokrotnie wieksze pensje swoim pracownikom i zrobil
                                            ogromna selekcje z tysiecy ochotnikow przed jego bramami,

                                            wybral tylko najlepszych,, chetnych do b. ciezkiej (tasma) pracy, zmniejszyl
                                            drastycznie cene swego produktu ale rowniez uprascil wyposazenie i kolor swoich
                                            aut (Model T),

                                            dzis urzedy panstwowe by na to nie pozwolily (ataki na B. Gates'a) - Ford bylby
                                            dzis w wiezieniu,

                                            - Od tego czasu wiele się zmieniło , ale to jest wg mnie
                                            jak najbardziej aktualne.

                                            ...smutne ale prawdziwe - nawet w USA socjalisci potrafia czasem przyhamowac
                                            postep wolnosciowy (kapitalizm),

                                            - Kapitaliści nie rozumieją, że jeżeli nie będą dobrze
                                            płacić, to w pewnym momencie popyt na ich produty się załamie i będzie problem.

                                            ...czyli mowisz, ze kapitalisci straca, ty naprawde masz dobre serce!

                                            a gdzie logika?

                                            to tak jak kiedys tu myslano, ze kapitalisci placa mniej kobietom niz mezczyzna
                                            za ta sama prace!!?!

                                            zupelnie bez sensu...dlaczego mieliby placic wiecej mezczyznom jak moga
                                            zatrudnic same kobiety i duzo zaoszczedzic na wyplatach?

                                            nie, placa tyle samo (nawet czesto wiecej) a jesli mniej to w tej cenie pracy
                                            wliczone jest ryzyko macierzynstwa oraz fakt, ze kobiety mniej chetnie np.
                                            pracuja po godzinach,

                                            jak widzisz bez biurokraty i wszystko ma sens, nawet cena pracy sama sie
                                            ustala, sprawiedliwie dla kazdego,

                                            w wolnym systemie nikt nikogo nie moze wykorzystac, ani pracodawca ani
                                            pracobiorca,

                                            oczywiscie tak dlugo jak dlugo ludzie beda chciwi i beda chcieli wiecej
                                            zarobiac,

                                            ale tu juz natura sie klania - a tej tak szybko nie zmienimy - na szczescie!

                                            twoj scenariusz jest mozliwy tylko wtedy gdy kapitalisci nie beda chcieli juz
                                            wiecej pieniedzy - wtedy wszystko stanie i nic nie pomoze, nawet jesli biedni
                                            dalej beda chciwi - to oni niestety nie stworza ani jednego miejsca pracy,

                                            tak, naszym moralnym obowiazkiem powinno byc rozpieszczanie (podatkowe) ludzi z
                                            kapitalem i pomyslami!


                                            - Przecież olbrzymia ilość konsumpcji już opiera się na kredycie. Jeżeli stopy
                                            %
                                            pója do góry to prawdopodobnie nastąpią trudności w spłatach kredytów i po
                                            efekcie domina kolejny kryzys gotowy.

                                            ...tylko jesli panstwo sie do tego cyklu wlaczy (Wielka Depresja '20)

                                            i to nie dlatego, ze ludzie w administracji panstwowej sa zli, oni poprostu nie
                                            maja wlasnego chciwego interesu w kolejnych przepisach - pensje (z podatkow) i
                                            tak dostana (administracja prez. Hoovera),


                                            - Współczesny kapitalizm podcina gałąź na
                                            której siedzi.

                                            ...tak, zbyt duzo panstwa w gospodarce,

                                            - No właśnie pewnie nie, dlatego trzebaby coś wymyślić, aby to się zmieniło.
                                            Ale
                                            to by musiało mieć globalny zasięg, nie lokalny. I wszyscy musieli by to
                                            respektować

                                            ...przeciez GLOBALIZACJA ma globalny zasieg a nie lokalny,

                                            ja naprawde szanuje twoje zdanie, ale moglbys byc mniej ogolny?

                                            chyba, ze miales na mysli ta kapitalistyczna globalizacje, choc watpie,

                                            podaj inne rozwiazanie, przemysle,


                                            - > ...tak, nalezy zwiekszac ta grupke, tak aby bylo to conajmniej 50 - 60 $
                                            > spoleczenstwa - wiecej kapitalizmu...
                                            Ale przecież w taki sposób się tego nieosiągnie!!!!!

                                            ...mialo byc oczywiscie 50-60 %,

                                            dlaczego nie tedy droga?

                                            przeciez 60% lepsze niz 20 czy 30%

                                            w USA w latach '20 wszyscy byli nedzarzami, a dzis prawie 70% jest middle-
                                            class, mieszka w domach jednorodzinnych i to mimo, ze rowniez dzis 90%
                                            imigrantow to nie wyksztalcona biedota - dzis oni b. szybko podnosza sobie swoj
                                            status i wiekszosc dobija do klasy sredniej juz w pierwszym pokoleniu!

                                            jesli mialbym cos doradzac Polsce, ktorej naprawde dobrze zycze, to poprawe
                                            widzialbym w calkowitym odwroceniu sie od EU, otwarciu gospodarki na kapital,
                                            zniesieniu kompletnie cel, podatkow dochodowego, inwestycyjnego a jedynym
                                            zmartwieniem Polakow bedzie skad brac ludzi do nawalu coraz lepiej platnej
                                            pracy, innymi slowy pozwolic polskim i zagranicznym H. Fordom czy B Gate'som
                                            siedziec w Polsce i produkowac majatki z ktorych kazdy korzysta,

                                            - Szkoły nie rozwiąża problemu, górnika zmienisz w inzyniera genetycznego, czy
                                            innego informatyka????
                                            Poza tym, to nie jest wyjście. Bo tu nie chodzi o przekwalifikowanie, tylko o
                                            to, że ludzie nie będa potrzebni do pracy.


                                            ...jezeli nie szkoly to co?

                                            cdn. jutro

                                            pzdr.

                                            • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 13.06.05, 07:46
                                              c.d.

                                              - Szkoły nie rozwiąża problemu, górnika zmienisz w inzyniera genetycznego, czy
                                              innego informatyka????
                                              Poza tym, to nie jest wyjście. Bo tu nie chodzi o przekwalifikowanie, tylko o
                                              to, że ludzie nie będa potrzebni do pracy.


                                              ja uwazam, ze tylko coraz lepsze wyksztalcenie bedzie sie oplacac, co nie
                                              znaczy, ze kazdy ma byc inzynierem czy lekarzem,

                                              wielkim marnotrawstwem bylo w PRL ksztalcenie setek tysiecy gornikow, teraz oni
                                              musza za ten brak wolnego rynku (kapitalizmu) placic,

                                              ale znowu jakby teraz Polska przeszla na pelny kapitalizm to oni juz dawno by
                                              znalezli prace (moze w jakiejs szklarni produkujacej tulipany na export,
                                              mozliwosci pracy sa nie ograniczone),

                                              w naturze nie ma czegos takiego jak brak pracy - jest tylko nadmiar obostrzen,

                                              czy wyobrazasz sobie jakas kraine w ktorej nikt nic juz nie potrzebuje i
                                              wszyscy sa zadowoleni z poziomu swego zycia?
                                              nawet w najbogatszym kraju zawsze znajdzie sie cos do poprawienia i zrobienia,
                                              a co dopiero w kraju w ktorym tyle brakuje,

                                              bezrobocie jest zawsze wynikiem sztucznej ingerencji w prawa natury, w tym
                                              wypadku jest to sztuczne zanizanie podazy towaru rynkowego jakim jest praca,
                                              przez rzad,

                                              - No właśnie nielogiczne. Jak możesz przestać rozbudzać w sobie potrzeby, kiedy
                                              nawet nie wiesz, że to nie ty je powodujesz, ale system, który ci wmawia, że
                                              musisz kupować, konsumowac....I tylko wtedy


                                              ...wszystko co dotyczy ciebie zalezy od ciebie i nikogo wiecej, to ty
                                              podejmujesz decyzje co kupic a co nie,
                                              no chyba, ze jestes multimilionerem i nie musisz sie liczyc z wydatkami,

                                              ale nawet oni musza sie ograniczac - znamy przeciez wiele bogatych slaw ktore
                                              zbankrutowaly...

                                              pzdr.

                                            • drex1 Re: a może mieć 13.06.05, 20:44
                                              trochę się już rozrosła ta dyskusja i pomieszała:)

                                              co do Enronu, Worldcomu itp.Czy one wyszły szybko na jaw? Ja raczej uważam, że
                                              to trwało długi czas (ach ta chciwość)i kiedy spekulacyjna bańka rosła na
                                              giełdzie wszystko było Ok. Dopiero gdy nastąpił krach znaleziono i poświęcono
                                              winnych. Gdyby hossa trwała dłużej pewnie tak to by się nie skończyło.

                                              A z Fordem przecież potwierdzasz, że płacił więcej, a nie tylko mówił.

                                              - Kapitaliści nie rozumieją, że jeżeli nie będą dobrze
                                              > płacić, to w pewnym momencie popyt na ich produty się załamie i będzie
                                              problem.
                                              >
                                              > ...czyli mowisz, ze kapitalisci straca, ty naprawde masz dobre serce!

                                              Mówie ,że wszyscy stracą. Kryzysy w mniejszym lub większym stopniu uderzają we
                                              wszystkich.

                                              tak, naszym moralnym obowiazkiem powinno byc rozpieszczanie (podatkowe) ludzi z
                                              > kapitalem i pomyslami!

                                              To pokaże ci jak to wygląda na kolejnym polskim przykładzie.
                                              Siec hipermarketów wchodzi do nas i dostaje zwolnienia podatkowe na pare lat.
                                              Zysów nie wykazuje i ze względu na duże bezrobocie płaci pracownikom głodowe
                                              stawki i ich wyzyskuje (prawie jak na poczatku kapitalizmu)500-600 złotych.
                                              (mniej niż 200$)
                                              A cały zysk transferuje za granice, przy okazji, niszcząc drobnych handlowców
                                              (którzy w "normalnym" rozwoju kapitalizmu zasilili by klasy średnią)
                                              Czy tak to ma wyglądać???

                                              > ...tak, nalezy zwiekszac ta grupke, tak aby bylo to conajmniej 50 - 60
                                              spoleczenstwa - wiecej kapitalizmu...
                                              > Ale przecież w taki sposób się tego nieosiągnie!!!!!
                                              > dlaczego nie tedy droga?

                                              patrz powyższy przykład, czy ludzie, którzy zarabiają tyle mogą stworzyć klase
                                              średnią czy raczej zasilą szeregi biedoty?

                                              w USA w latach '20 wszyscy byli nedzarzami, a dzis prawie 70% jest middle-
                                              > class, mieszka w domach jednorodzinnych i to mimo, ze rowniez dzis 90%
                                              > imigrantow to nie wyksztalcona biedota - dzis oni b. szybko podnosza sobie
                                              swoj status i wiekszosc dobija do klasy sredniej juz w pierwszym pokoleniu!

                                              przecież większość tych domów jest chyba na kredyt?
                                              co z tą resztą wyrzuconą poza nawias społeczeństwa? biedotą która żyje w
                                              slamsach i gettach?

                                              to poprawe
                                              > widzialbym w calkowitym odwroceniu sie od EU, otwarciu gospodarki na kapital,
                                              > zniesieniu kompletnie cel, podatkow dochodowego, inwestycyjnego a jedynym
                                              > zmartwieniem Polakow bedzie skad brac ludzi do nawalu coraz lepiej platnej
                                              > pracy, innymi slowy pozwolic polskim i zagranicznym H. Fordom czy B Gate'som
                                              > siedziec w Polsce i produkowac majatki z ktorych kazdy korzysta,

                                              tego to już nie rozumiem:)(odwrócenie sie od UE to chyba by powodowało odwrotne
                                              działania)
                                              Przeciez my mamy gospodarkę otwartą na kapitał.(aż za bardzo)cła też wiekszości
                                              chyba zniesione. To kto miałby płacić te podatki?? Jeżeli najbogatsi by nie
                                              płacili?

                                              ..przeciez GLOBALIZACJA ma globalny zasieg a nie lokalny,

                                              ale wszyskie problemy globalne ujawniające sie lokalnie, każdy państwo stara
                                              się rozwiązać lokalnie, co gdy inni ich nie zastosują mija się z celem, .. bo
                                              nie powoduje globalnych rozwiązań (nie będe tego rozwijał dokładnie)

                                              w naturze nie ma czegos takiego jak brak pracy - jest tylko nadmiar obostrzen
                                              ..bezrobocie jest zawsze wynikiem sztucznej ingerencji w prawa natury, w tym
                                              wypadku jest to sztuczne zanizanie podazy towaru rynkowego jakim jest praca,
                                              przez rzad,

                                              teraz przesadziłeś..
                                              Bezrobocie jest także winą postępu technicznego. Nie rozumiesz tego???
                                              Rewolucja przemysłowa spowodowała, że trzeba było mniej rąk do pracy i dlatego
                                              Ford mógł wybierać sobie pracowników. Gdy gwałtowne zmiany następują szybko sam
                                              kapitalizm nie jest w stanie szybko zlikwidowac skutków. Gdyby nie roboty
                                              publiczne i wojna nie wiadomo kiedy Ameryka otrząsneła by sie z kryzysu.
                                              A ostatnio mamy rewolucje techniczną, dlatego górników nie potrzeba, ale nie
                                              jest to wina braku kapitalizmu! Co jest winny pracownik np zakładów Chryslera,
                                              jeżeli zlikwidują jego miejsce pracy na rzecz automatyzacji albo fuzji.
                                              Będziesz miał pretensje do rządu czy kapitalizmu, że uczył pracownika a pózniej
                                              go zwolnił??

                                              ...wszystko co dotyczy ciebie zalezy od ciebie i nikogo wiecej, to ty
                                              podejmujesz decyzje co kupic a co nie,

                                              i to jest właśnie największa iluzja, którą wmawia nam kapitalizm!!
                                              Bo teoretycznie każdy tak myśli, ale to nie jest prawda.
                                              Kapitalizm stwarza taką presję na jednostkę (reklama, moda, opinia innych,),ze
                                              mało kto jest skłonny świadomie jej się przeciwstawić.
                                              Coca-cola jako najlepszy przyklad. Nie wiem czy wiesz ale była ona wymyślona
                                              jako... lekarstwo na ból głowy. A póżniej jakiś kapitalista wmówił ludziom,
                                              że "coca-cola to jest to" I proszę mamy globalny koncern, który jest na całym
                                              świecie.
                                              A w Pekinie, Londynie, czy Nowym Jorku, ktoś pijący ten napój, na ile jest to
                                              jego osobista decyzja, a na ile wybór specjalistów od masowych złudzeń?:)
                                              Bo kapitalizm na tym polega, produkowac, wytwarzać, konsumować i stworzyc
                                              społeczeństwo, które będzie działało zgodnie z jego zasadami.
                                              ja takie społeczeństwo okreslam mianem "Born to buy" ;)

                                              A na koniec, ty jako dogmatyk kapitalizmu naprawdę myślisz, ze "100%
                                              kapitalizmu" to jest lekarstwo na wszystko? I wtedy świat wyglądałby.. no
                                              właśnie jak?


                                              • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 14.06.05, 09:26
                                                ....z Enronem to nie zrozumiales mojego punktu, chodzi o to, ze za ta afere
                                                zaplacili tylko ci co 'chcieli' (akcjonariusze), a nie jak w socj. EU - wszyscy,

                                                nie podwazam, ze sprawcy byli winni i dlatego zostali skazani, prawo tu jest b.
                                                surowe za naruszenie czyjejs wlasnosci, w tym wypadku akcjonariuszy (gieldowych
                                                graczy)



                                                - To właśnie Ford uważał, że należy płacić takie pensje, aby ludzie mogli
                                                kupować jago samochody.

                                                - A z Fordem przecież potwierdzasz, że płacił więcej, a nie tylko mówił

                                                ...nie, on placil duzo bo chcial sciagnac do siebie najlepszych i jeszcze moc z
                                                nich przebierac,
                                                ale nie wazne jakie mial intencje czy slowa, wazne, ze gdy kapitalista jest
                                                chciwy to wszyscy na tym korzystaja,

                                                a wszystko aby wiecej produkowac i wiecej zarabiac, taki byl chciwy,

                                                - Siec hipermarketów wchodzi do nas i dostaje zwolnienia podatkowe na pare lat.
                                                Zysów nie wykazuje i ze względu na duże bezrobocie płaci pracownikom głodowe
                                                stawki i ich wyzyskuje (prawie jak na poczatku kapitalizmu)500-600 złotych.
                                                (mniej niż 200$)
                                                A cały zysk transferuje za granice, przy okazji, niszcząc drobnych handlowców
                                                (którzy w "normalnym" rozwoju kapitalizmu zasilili by klasy średnią)
                                                Czy tak to ma wyglądać???


                                                ...nie wiem dlaczego caly czas potwierdzasz moj zarzut, ze rozdawanie zezwolen
                                                na 'widzi mi sie' (a moze i lapowki!) i na pare tylko lat to recepta na
                                                wyjalowianie rynku,
                                                ty i ja postapilibysmy tak samo gdyby ktos nam dal krotkie pozwolenie na duzy
                                                zarobek tylko na 2-3 lata i jeszcze z gwarancja, ze inni juz nie dostana
                                                takiego zezwolenia w poblizu...ha,ha,ha...toz to jak wygrana w totka

                                                czy robilbys inwestycje na 20 lat?, nie,....nawet na 4-5 lat by sie nie
                                                oplacalo!

                                                a zarobione pieniadze wywiozlbys jak najdalej!

                                                - patrz powyższy przykład, czy ludzie, którzy zarabiają tyle mogą stworzyć
                                                klase
                                                średnią czy raczej zasilą szeregi biedoty?


                                                ....nie rozumie, przeciez jesli oni sie najeli do tej nisko platnej pracy to
                                                znaczy, ze albo nie mieli lepszej oferty albo sa zupelnymi idiotami,

                                                przypuszczam, ze to pierwsze, a winny tej sytuacji jest brak calkowitej
                                                wolnosci gospodarczej, gdzie duza ilosc pracodawcow bije sie o pracownikow,

                                                jak juz wczesniej pisalem nalezaloby zniesc wszystkie ograniczenia,
                                                w tym fiskalne na min. 99 lat (Hong-Kong) - wiem, UE by sie na to nie zgodzila
                                                i dlatego mowilem o nie wstepowaniu w zadne Zwiazki z nimi - wtedy kazdy
                                                potencjalny biznes musialby myslec o Polsce powaznie albo w ogole,
                                                takie wpuszczenie 'w maliny' - albo/albo,


                                                - przecież większość tych domów jest chyba na kredyt?
                                                co z tą resztą wyrzuconą poza nawias społeczeństwa? biedotą która żyje w
                                                slamsach i gettach?


                                                ....powiedzialbym, ze prawie wszystkie, nie oplaca sie kupowac nie na kredyt (4-
                                                5%) - przeciez wszystko co zarobisz gdzie indziej ponad 5% jest twoim czystem
                                                zyskiem! - a mozliwosci jest bez liku, chocby dlugoterminowe obligacje
                                                korporacyjne oprocentowane sr. 7-9 %, tylko glupi albo multimilioner kupowalby
                                                za kase!

                                                to zalezy co nazwiesz slamsami, bo tu do takiego rodzaju zamieszkania zaliczaja
                                                sie prawie wszystkie 'housing projects' tzn po polsku odrapane blokowiska z
                                                przeludnionymi mieszkaniami do ktorych doplaca podatnik,

                                                tak tu zyje ok. 10 mln (ok. 3%) ludzi bez wyksztalcenia, najczesciej imigrantow
                                                z Ameryki Lacinskiej, ale nie tylko - jest to prawie 10 razy mniej (procentowo)
                                                niz we Francji czy Polsce, gdzie 30% ludzi mieszka w bylejakich czynszowkach,

                                                - Bezrobocie jest także winą postępu technicznego. Nie rozumiesz tego???


                                                ....nie, postep techniczny zawsze (choc czesto nie od razu) kreuje nowe rynki i
                                                nowe zapotrzebowania i nowe miejsca pracy,


                                                - Rewolucja przemysłowa spowodowała, że trzeba było mniej rąk do pracy

                                                ...tak, w rolnictwie,... ale stworzyla netto miliony nowych miejsc pracy w
                                                miastach,

                                                - i dlatego
                                                Ford mógł wybierać sobie pracowników.

                                                ...ktorzy opuszczali potworna biede na wsiach, prawie automatycznie podnoszac
                                                sobie poziom zycia,

                                                i to nie tylko z amerykanskich wsi oni emigrowali ale i polskich, niemieckich,
                                                irlandzkich,

                                                lezka sie kreci w oku jak sie czyta o tym okresie swiatowego prosperity i
                                                imigracji do USA ,

                                                - Gdy gwałtowne zmiany następują szybko sam
                                                kapitalizm nie jest w stanie szybko zlikwidowac skutków.


                                                ....gwaltowne zmiany nastapily po ingerencji panstwa w system bankowy,

                                                - Gdyby nie roboty
                                                publiczne

                                                ...roboty publiczne nigdy nie sa tak wydajne jak prywatne, wiec sila rzeczy
                                                powrot do normalnosci (kapitalizmu) byl dluzszy,

                                                - i wojna nie wiadomo kiedy Ameryka otrząsneła by sie z kryzysu.

                                                ...oj jak ty nie logicznie,

                                                po pierwsze USA juz dlugo przed '43 rokiem byla znowu potega gospodarcza,
                                                inaczej nie moglaby przeciez pomagac Stalinowi, prowadzic wojny z Niemcami i
                                                Japonia czy odbudowywac Europy po wojnie,

                                                po drugie wojna (kazda) to straty, a nie koniunktura, w bilansie ogolnym
                                                oczywiscie, chyba, ze sie przywozi do kraju jakies wielkie lupy,

                                                II WS kosztowala Usa spowolnienie wlasnego rozwoju - wojna to materialne koszty
                                                (nie tylko ludzkie)

                                                - A ostatnio mamy rewolucje techniczną,


                                                ...postep techniczny byl zawsze,

                                                - dlatego górników nie potrzeba, ale nie
                                                jest to wina braku kapitalizmu!

                                                ...to chcialbys zeby jeszcze mniej bylo miejsc pracy??, jescze mnie produkcji?

                                                przeciez gdyby bylo wiecej kapitalizmu (zakladow produkcyjnych, uslugowych itp)
                                                to ci gornicy mogliby wybierac w roznorodnosci zatrudnienia (jak w USA),

                                                - Co jest winny pracownik np zakładów Chryslera,
                                                jeżeli zlikwidują jego miejsce pracy na rzecz automatyzacji albo fuzji.

                                                ...co roku miliony miejsc pracy znika z rynku,

                                                ....i miliony nowych sie pojawia, zawsz jest wiecej nowych niz zlikwidowanych,

                                                inaczej rosloby bezrobocie, a jest b. niskie

                                                i ludzie (spoleczenstwo) bogaca sie - inaczej by stad wyjezdzali - granice sa
                                                otwarte...Canada i Meksyk piekne i duze kraje ale jakos nikt tam nie chce na
                                                stale wyjezdzac z USA,

                                                - Będziesz miał pretensje do rządu czy kapitalizmu, że uczył pracownika a
                                                pózniej
                                                go zwolnił??

                                                ...do nikogo nie bede mial pretensji, tu kazde zwolnienie jest traktowane jako
                                                otwarcie nowej mozliwosci, a juz zwolnienie z takiego giganta jak Chrysler (ale
                                                nie tylko) to jest jak wygrana w totka!

                                                pamietaj, ze tutaj decyzja o zmianie zamieszkania (2-3000 km) jest podejmowana
                                                bez wieliego namyslu, nie ma czegos takiego jak niedobor mieszkan, domow czy
                                                czegokolwiek...ach ci chciwi producenci wszystkiego!!??


                                                - i to jest właśnie największa iluzja, którą wmawia nam kapitalizm!!
                                                Bo teoretycznie każdy tak myśli, ale to nie jest prawda.

                                                ...nie, tu kazdy musi podejmowac tysiace decyzji dziennie, samodzielnie,

                                                - Kapitalizm stwarza taką presję na jednostkę (reklama, moda, opinia
                                                innych,),ze
                                                mało kto jest skłonny świadomie jej się przeciwstawić.


                                                ...widze, ze wolalbys miec jeden gatunek chleba, jedna marke samochodu itd...


                                                - Coca-cola jako najlepszy przyklad. Nie wiem czy wiesz ale była ona wymyślona
                                                jako... lekarstwo na ból głowy.

                                                ...wiem,

                                                - A póżniej jakiś kapitalista wmówił ludziom,
                                                że "coca-cola to jest to" I proszę mamy globalny koncern, który jest na całym
                                                świecie.


                                                ...to chyba dobrze, ze moge pic cole nie tylko gdy mnie boli glowa, no nie?

                                                chwala temu co ja tak rozpowszechnil !


                                                - A w Pekinie, Londynie, czy Nowym Jorku, ktoś pijący ten napój, na ile jest to
                                                jego osobista decyzja, a na ile wybór specjalistów od masowych złudzeń?:)

                                                ...ale smak jest osobisty i ludzie ja wola od Pepsi, i to na calym swiecie,


                                                - Bo kapitalizm na tym polega, produkowac, wytwarzać, konsumować i stworzyc
                                                społeczeństwo, które będzie działało zgodnie z jego zasadami.

                                                ....bo produkcja jest podstawa zycia, a kapitalizm jej najbardziej pomaga,
                                                czyli jest najbardziej pro zycie, najbardziej naturalnym stanem godnego zycia
                                                czlowieka,

                                                juz ci gdzies pisalem, ze sa spoleczenstwa na tym swiecie nie produ
                                                • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 14.06.05, 09:28


                                                  .........juz ci gdzies pisalem, ze sa spoleczenstwa na tym swiecie nie
                                                  produkcyjne (albo b. malo) i ludzie tam umieraja jak muchy i to w nedzy,


                                                  - ja takie społeczeństwo okreslam mianem "Born to buy" ;)

                                                  ...moze poprawniej by bylo 'born to produce and than buy', bo bez produkcji nic
                                                  nie mozesz kupic,

                                                  najpierw musisz cos wyprodukowac (zarobic) czyli dac cos komus kto w zamian da
                                                  ci pieniadze a potem mozesz zaczac kupowac....logika...

                                                  - A na koniec, ty jako dogmatyk kapitalizmu naprawdę myślisz, ze "100%
                                                  kapitalizmu" to jest lekarstwo na wszystko? I wtedy świat wyglądałby.. no
                                                  właśnie jak?

                                                  ...to chyba jasne i logiczne,

                                                  a na dodatek zyje ta mentalnoscia (rational thinking)....ale to moze kiedy
                                                  indziej....daj znac jak cie to wiecej interesuje.
                                                • drex1 Re: a może mieć 14.06.05, 12:45
                                                  o rety, widze,że masz spaczone pojęcie o rzeczywistości w ktorej żyjemy i
                                                  globalizacji oraz jej skutkach.

                                                  Zrozum to wreszcie, że bogactwo większości społeczeństwa zachodu zrodziło sie w
                                                  latach powojennych(45-80), gdy kapitalizm był REGULOWANY i nie pozwalał
                                                  wykorzystywać pracowników w taki sposób jaki się to dzieje teraz i
                                                  redystrybuował dochody także w dół drabiny społecznej.To wtedy różnice pomiędzy
                                                  szeregowym pracownikiem a menadzerem była jak 1:30, a nie jakobecnie
                                                  1:kilkuset, albo i więcej. Dlatego zyski z postępu i większej wydajności były
                                                  rozkładane na większość społeczeństwa i dzieki temu powstała klasa średnia.
                                                  Postulowana przez ciebie nieskrępowana wolnośc gospodarcza prowadzi do czegoś
                                                  odwrotnego!! Do powstania wąskiej elity bogatych i reszty, która staje się
                                                  coraz biedniejsza.
                                                  Takie są fakty: majątek 358 miliarderów świata wynosi tyle ile łaczne dochody
                                                  2,3 miliarda najbiedniejszych!!. Globalizacja i dalsze otwieranie rynków na
                                                  kapitał powoduje, że bogaci bogacą sie nawet w wirtualnym świecie niczego nie
                                                  produkując, korzystając tylko z wirtualnej sieci, przenosząc kapitał z miejsca
                                                  na miejsce!
                                                  Nawet nie muszą tworzyć miejsc niskopłatnej pracy, aby się bogacić!
                                                  Gdyby kapitalizm osiągnał pełną wolność te różnice pogłebiłyby się jeszcze
                                                  bardziej i mielibyśmy powrót do lat 20, gdzie pracodawca niemusiałby sie liczyc
                                                  z niczym i z nikim! a co było potem? Wielki kryzys

                                                  ...nie wiem dlaczego caly czas potwierdzasz moj zarzut, ze rozdawanie zezwolen
                                                  > na 'widzi mi sie' (a moze i lapowki!) i na pare tylko lat to recepta na
                                                  > wyjalowianie rynku,

                                                  zrozum to jest skutek globalizacji i twojego rozpieszczania ludzi z kapitałem!!!
                                                  Aby ściągnąc inwestycje państwo oferuje dogodne warunki dla kapitału, które sam
                                                  postulujesz! to jest wynik globalizacji i konkurencji między krajami, na
                                                  której korzystają bogaci, (czasami właśnie przybiera to takie formy). Tak
                                                  właśnie wolny rynek ery globalizacji postępuje z krajami potrzebującymi
                                                  kapitału!!!!

                                                  Będziesz miał pretensje do rządu czy kapitalizmu, że uczył pracownika a
                                                  > pózniej go zwolnił??
                                                  > ...do nikogo nie bede mial pretensji..

                                                  to dlaczego masz pretensje do kogoś, że produkował górników?
                                                  Ktoś musiał pracować w kopalniach, czy stoczniach, a że później ich praca nie
                                                  była potrzebna i efektywna, to już inna bajka. To już zasługa rozwoju techniki.

                                                  ...widze, ze wolalbys miec jeden gatunek chleba, jedna marke samochodu itd...

                                                  Nie, wolałbym kupować to co jest mi potrzebne, a nie to co wmówią mi spece od
                                                  reklamy i prania mózgów:)(Dlaczego mam kupowac coca-cole, przeciez nie boli
                                                  mnie głowa?:)
                                                  ...ale smak jest osobisty i ludzie ja wola od Pepsi, i to na calym swiecie,

                                                  ja wole pepsi:) a tak na poważnie dlaczego ją lubią? bo im to wmówiono!!
                                                  a twoja wypowiedź to jakby slogan reklamowy(pracujesz w reklamie?:)


                                                  " Bezrobocie jest także winą postępu technicznego. Nie rozumiesz tego???
                                                  > ....nie, postep techniczny zawsze (choc czesto nie od razu) kreuje nowe
                                                  rynki i nowe zapotrzebowania i nowe miejsca pracy,
                                                  > Rewolucja przemysłowa spowodowała, że trzeba było mniej rąk do pracy
                                                  > ...tak, w rolnictwie,... ale stworzyla netto miliony nowych miejsc pracy w
                                                  > miastach,.."

                                                  ty naprawde nie rozumiesz?
                                                  Tzn, że rewolucja przemysłowa nie spowodowała bezrobocia? o czym ty mówisz?
                                                  Przeciez to produkcja taśmowa najpierw tworzyła miejsca pracy, a pożniej wraz z
                                                  postępem redukowała. To co wcześniej robiło wielu robotniów teraz mógł robic
                                                  jeden.
                                                  A rewolucja techniczna powoduje, że nie trzeba ludzi w przemyśle i co dalej?
                                                  Teraz tą nadwyzkę ludności przejmuje sektor usług, ale jezeli i tu nastąpi
                                                  dalsza automatyzacja i postęp techniczny, to co się stanie z tymi ludźmi?
                                                  Ty twierdzisz, że powstaną nowe miejsca pracy. Ja uważam, że to nie wystarczy,
                                                  bo nie widac jakiegoś zjawiska,które stworzy nowy sektor poza obecnymi:
                                                  rolnictwem przemysłem i usługami. Na miarę rewolucji przemysłowej, czy
                                                  technicznej, która tworzyła nowe miejsca pracy na masową skalę.


                                                  " - Gdyby nie roboty publiczne
                                                  > ...roboty publiczne nigdy nie sa tak wydajne jak prywatne, wiec sila rzeczy
                                                  > powrot do normalnosci (kapitalizmu) byl dluzszy,
                                                  - i wojna nie wiadomo kiedy Ameryka otrząsneła by sie z kryzysu.
                                                  ...oj jak ty nie logicznie, po pierwsze USA juz dlugo przed '43 rokiem byla
                                                  znowu potega gospodarcza, inaczej nie moglaby przeciez pomagac Stalinowi,
                                                  prowadzic wojny z Niemcami i Japonia czy odbudowywac Europy po wojnie"

                                                  Przecież wtedy państwo pomogło zapewnić pracę i płacę, bo kapitalizm stał się
                                                  niewydajny w tym względzie. Nie potrafił zapewnic wszystkim pracy.
                                                  Ale dlaczego była potęgą? Bo rozwijała sektory zbrojeniowe itp, które chyba
                                                  były pod kontrolą państwa.

                                                  - A na koniec, ty jako dogmatyk kapitalizmu naprawdę myślisz, ze "100%
                                                  > kapitalizmu" to jest lekarstwo na wszystko? I wtedy świat wyglądałby.. no
                                                  > właśnie jak?
                                                  >
                                                  > ...to chyba jasne i logiczne,
                                                  >
                                                  Ja naprawdę widze, że ciężko ci wytłumaczyć, że to co proponujesz, nie ma i nie
                                                  będzie miało skutków, których się spodziewasz!!
                                                  W globalnym świecie(juz podzielonym na bogatych i biednych) pełna wolnośc
                                                  kapitału (patrz wszystko powyżej)nie prowadzi do bogacenia się większości tylko
                                                  nielicznej grupy, która na tym korzysta.(bo nic ją nie ogranicza)

                                                  Ty twierdzisz, że amerykanie są bogaci? Bogate to są ponadnarodowe korporacje i
                                                  multimilionerzy.
                                                  De facto, jako społeczeństwo żyjecie na kredyt, którym was wspiera reszta
                                                  świata. Statystycznie wraz z rozwojem kapitalizmu, skłonność do oszczędzania
                                                  (które było podstawą wczesnej akumulacji kapitału i rozwoju kapitalizmu)
                                                  została zastąpiona przez kredytową konsumpcje. Teraz amerykanie generalnie nic
                                                  nie oszczędzają z dochodów.
                                                  Jeżeli konsumpcja opiera się na kredycie to czy to jest oznaka bogactwa? Czy
                                                  życia ponad stan?
                                                  Czy ta mityczna middle-class nie biednieje? (Nie zapominaj, też o
                                                  równouprawnieniu, które spowodowało, ze kobiety włączyły się w większym stopniu
                                                  do tworzenia budżetów domowych swoimi dochodami.)
                                                  Czy to nie oznacza, że niepostrzeżenie dla amerykanów oni sami stają sie
                                                  biedniejsi? a korporacje bogatsze?

                                                  A jak kiedys reszta świata zechce, aby amerykanie zapłacili za swój rozrzutny
                                                  tryb życia, to co?
                                                  Kolejny wielki kryzys?




                                                  • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 14.06.05, 23:51
                                                    - Zrozum to wreszcie, że bogactwo większości społeczeństwa zachodu zrodziło sie
                                                    w
                                                    latach powojennych(45-80),


                                                    ...o bogactwie i jego powstawaniu napisze pozniej,

                                                    teraz krotko o zachodzie po '45r., rozumie, ze przez zachod uwazasz Europe
                                                    zach, gdzie najsilniejszy wzrost osiagnely Niemcy dzieki USA kapitalowi (plan
                                                    Marshala) i calkowitemu odregulowaniu gospodarki w latach 50-tych, Niemcy w tym
                                                    czasie startowali z samego dna, ten stan niesamowitej przedsiebiorczosci
                                                    indywidualnej byl nazywany okresem "dzikiego" kapitalizmu w Europiei byl mniej
                                                    lub wiecej przejety przez Anglie i Wlochy,
                                                    trwal on az do konca lat 60-tych, gdy do wladz znowu doszli socjalisci
                                                    rujnujac zupelnie gospodarke Angli i Wloch, w Niemczech jeszcze utrzymywala sie
                                                    przez jakis czas silna etyka pracy i obowiazkowosci (ale juz nie np. we Francji
                                                    czy Wloszech),

                                                    dla przypomnienia Polska tez miala ten okres "dzikiego" kapitalizmu przez ok. 3
                                                    lata ('89-92), gdy nie istnialy prawie zadne regulacje prywatnej dzialalnosci -
                                                    osiagnelismy wtedy najszybszy wzrost gospodarczy bodajze w historii calego
                                                    wspolczesnego swiata - cos jak Chiny teraz - niestety tylko 3 lata!

                                                    przez USA tez przeciagnela sie fala nastrojow populistyczno-socjalistycznych
                                                    (hippisi itp) w latach 60-tych i 70-tych,
                                                    dopiero rzady rozsadku Reagana w USA i Tatcher w Anglii zahamowaly ten spadek w
                                                    latach 80-tych, a otwieranie sie na wolnosc nowych mln ludzi w Europie wsch. w
                                                    latach 90-tych pobudzilo inicjatywy gospodarcze prawie w calym swiecie,

                                                    niestety wiele panstw starej Europy (Niemcy, Francja) poszly w druga strone,
                                                    coraz wiecej regulacji, ochrony 'swego', skracanie czasu pracy i wogole
                                                    odgornie sterowanej gospodarki (taki model radziecki w wydaniu 'light'),

                                                    jesli Niemcy i Francja nie zarzuca tego modelu socjalizmu to cene beda placic
                                                    juz nie dlugo (wlasciwie spadek juz sie tam zaczal) i nawet nie pomoga im
                                                    wlaczanie do wspolnego "kotla" coraz to nowych i mlodych (chetnych do ciezkiej
                                                    pracy) krajow Europy wsch.,




                                                    - gdy kapitalizm był REGULOWANY i nie pozwalał
                                                    wykorzystywać pracowników w taki sposób jaki się to dzieje teraz i
                                                    redystrybuował dochody także w dół drabiny społecznej.


                                                    ...patrz powyzej,
                                                    francuzi tez mysleli pare lat temu, ze aby zmniejszyc bezrobocie wystarczy
                                                    lepiej regulowac i zakazali pracowac powyzej 35 godz/tyg.....oj naiwnosci
                                                    gdybys umiala latac....

                                                    - To wtedy różnice pomiędzy
                                                    szeregowym pracownikiem a menadzerem była jak 1:30, a nie jakobecnie
                                                    1:kilkuset, albo i więcej.


                                                    ...co za roznica ile razy ktos wiecej zarabia?,

                                                    poza tym zarobki menadzera nie pochodza z dzielenia wartosci prodykcji zakladu
                                                    tylko z mnozenia tegoz (Bussines Economy) wiec zupelnie jest bez znaczenia czy
                                                    CEO zarabie 1000 czy milion razy wiecej niz sprzataczka, ona i tak bierze do
                                                    domu 100% wartosci swej pracy, a menadzer rzadko ponad 3%, nawet jesli jego
                                                    pensja jest 100mln rocznie (b. czesto tu w USA),


                                                    - iDlatego zyski z postępu i większej wydajności były
                                                    rozkładane na większość społeczeństwa i dzieki temu powstała klasa średnia.


                                                    ...zyski nie powstaja z rozkladania (dzielenia), nawet przez najbardziej
                                                    cnotliwa i sprawiedliwa komisje,

                                                    zyski powstaja z mnozenia majatku, a klasa srednia powstaje dzieki akumulacji
                                                    zyskow zamienionych na srodki produkcji, z czego powstaje pelniejsze
                                                    zatrudnienie - wiarygodnosc kredytowa -.... twoje 'zycie na kredyt',

                                                    dla gospodarki, a wiec dla ludzi z niej zyjacych (od sprzataczki po menadzera)
                                                    nie ma znaczenia czy akumulacja zyskow nastepuje w 100 rekach czy czy w 100 mln
                                                    rak, wazne zeby nie zostala przejedzona w nieprodukcji - nic wiecej sie nie
                                                    liczy,


                                                    - Postulowana przez ciebie nieskrępowana wolnośc gospodarcza prowadzi do czegoś
                                                    odwrotnego!! Do powstania wąskiej elity bogatych i reszty, która staje się
                                                    coraz biedniejsza.

                                                    ...to nawet nie ma logicznego sensu...jezeli powstaje grupa ludzi bogatych to
                                                    znaczy, ze oni opuscili grupe mniej bogatych, tym samym zmniejszajac liczbe
                                                    biednych,

                                                    no chyba, ze w tym czasie szybko narodzilo sie duzo biednych, patrz Afryka -
                                                    kontynent bez kapitalizmu, jesli ten kontynent masz na mysli to sie
                                                    zgadzam...ale to nie jest kapitalizm...a w Polsce z 35% kapitalizmem (wolnoscia
                                                    gospodarcza) tez raczej trudno mowic o kapitalizmie, no nie?


                                                    - Takie są fakty: majątek 358 miliarderów świata wynosi tyle ile łaczne dochody
                                                    2,3 miliarda najbiedniejszych!!.

                                                    ...w kapitalizmie to nie ma zadnego znaczenia, nawet jesli 99% majatku nalezy
                                                    do dwoch ludzi!
                                                    bo w kapitalizmie oni musieliby je zarobic czyli produkowac coraz wiecej (aby
                                                    utrzymac swa pozycje - inaczej wkraczaja nowi - rynek otwarty!) i dostarczac
                                                    klientom wciaz lepsze produkty na ktore oni mogliby sobie pozwolic,

                                                    natomiast w nie kapitalizmie nawet jeden miliarder jest za duzo bo on powstal
                                                    najczesciej ze sprzedazy nie swoich surowcow ludziom kapitalizmu, czyli tym co
                                                    wytwarzaja majatek,

                                                    - Globalizacja i dalsze otwieranie rynków na
                                                    kapitał powoduje, że bogaci bogacą sie nawet w wirtualnym świecie niczego nie
                                                    produkując, korzystając tylko z wirtualnej sieci, przenosząc kapitał z miejsca
                                                    na miejsce!

                                                    ...dalej logika sie klania,

                                                    samo przenoszenie kapitalu go nie nie powieksza, powieksza go angazowanie w
                                                    ryzyko przedsiebwziecia,

                                                    im ryzyko wieksze tym nagroda wieksza,

                                                    czyli aby zmniejszyc nagrode (zyski) kapitalistow, dane panstwo musi zmniejszyc
                                                    ryzyko inwestycji (podatki,regulacje,ochrona prawna wlasnosci itp.)

                                                    dla porownania najmniejsze ryzyko jest w USA (stad caly swiatowy kapital tu
                                                    chetnie naplywa)...a najwieksze ryzyko w krajach bez wolnosci
                                                    (Korea,Kuba,Zimbabwe itp),


                                                    - Nawet nie muszą tworzyć miejsc niskopłatnej pracy, aby się bogacić!

                                                    ...to jak zarobia pieniadze?
                                                    bez produkcji nie ma bogactwa!

                                                    a spekulacje na walutach sa procesem zamknietym, (na kazdego Sorosa przypada
                                                    tysiace przegranych spekulantow!)


                                                    - Gdyby kapitalizm osiągnał pełną wolność te różnice pogłebiłyby się jeszcze
                                                    bardziej i mielibyśmy powrót do lat 20,

                                                    ...oj ta logika...

                                                    od kiedy to wolnosc oznacza zniewolenie?
                                                    czy strate dla uwolnionego?

                                                    czy to taka 'nowomowa'?

                                                    choc niektorzy mowia, ze nagle uwolnienie murzynow z poczatkiem XIX w. zubozylo
                                                    ich...ale dzis murzyni amerykanscy sa najbogatszymi murzynami na swiecie - ot
                                                    chciwa wolnosc!

                                                    a lata '20-te mozna porownac tylko do lat '90 - byl to okres nieprawdopodobnego
                                                    prosperity (nowosci takie jak radio, automobil, lotnictwo itp.), zakonczonym
                                                    w '29 peknieciem 'nagrzanej' banki,

                                                    roznica pomiedzy latami '20 a '90 jest taka, ze teraz panstwo juz nie
                                                    ingerowalo bezposrednio i krotka recesja nie przerodzila sie w depresje
                                                    (Greenspan - wielki milosnik kapitalizmu),


                                                    - to dlaczego masz pretensje do kogoś, że produkował górników?
                                                    Ktoś musiał pracować w kopalniach, czy stoczniach, a że później ich praca nie
                                                    była potrzebna i efektywna, to już inna bajka. To już zasługa rozwoju techniki.

                                                    ...ja nie mam, to ty mowiles, ze teraz jest ich za duzo!

                                                    po prostu kiedys bez mechanizmow rynkowych zbierala sie jakas komisja i
                                                    ustalala ile miec kopaln..itd,

                                                    to co ty proponujesz jest tym samym, tylko sie ludzisz, ze tym razem zbierzemy
                                                    bardziej nobliwa grupe ludzi i oni wszystko przewidza...

                                                    ...no bo co mialoby decedowac,
                                                    jesli odrzucimy naturalne prawo popytu/podazy na ktorym opiera sie gospodarka
                                                    kapitalistyczna (nie regulowana), to znaczy, ze jacys ludzie beda podejmowac te
                                                    decyzje, czy tak?
                                                    a moze superkomputer?

                                                    powiedz mi w koncu jak widzisz ten twoj model, kto mialby decydowac i za kogo,

                                                    jakies nazwiska?

                                                    - ....Nie, wolałbym kupować to co jest mi potrzebne, a nie to co wmówią mi
                                                    spece od
                                                    reklamy i prania mózgów:)

                                                    ... i mysle, ze tak robisz,

                                                    - (Dlaczego mam kupowac coca-cole, przeciez nie boli
                                                    mnie głowa?:)

                                                    ...nie musisz... ale mozesz,


                                                    - ...ale smak jest osobisty i ludzie ja wola od Pepsi, i to na calym swiecie,
                                                  • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 14.06.05, 23:53


                                                    - ...ale smak jest osobisty i ludzie ja wola od Pepsi, i to na calym swiecie,

                                                    ja wole pepsi:)


                                                    ...a widzisz, masz preferencje i przy duzym wyborze zawsze mozesz sprawdzic co
                                                    ci odpowiada, przeciez to proste??

                                                    gdyby nie bylo Coca-coli to ani bys nie wiedzial, ze pepsi jest lepsza (jesliby
                                                    wogole twoj komisarz pozwolil na jej produkcje)

                                                    - a tak na poważnie dlaczego ją lubią? bo im to wmówiono!!


                                                    ...naprawde ci wmowiono, ze pepsi jest lepsza od coke?

                                                    albo klamiesz albo naprawde jestes niedojrzaly do wolnosci, w tym wypadku
                                                    wolnosci do roznorodnosci wyborow,

                                                    - a twoja wypowiedź to jakby slogan reklamowy(pracujesz w reklamie?:)

                                                    ...nie,
                                                    jestem spekulantem gieldowym,

                                                    ale dzieki za komplement,

                                                    - Tzn, że rewolucja przemysłowa nie spowodowała bezrobocia? o czym ty mówisz?
                                                    Przeciez to produkcja taśmowa najpierw tworzyła miejsca pracy, a pożniej wraz z
                                                    postępem redukowała.


                                                    ....znowu logika..
                                                    produkcja tasmowa to byl ten postep techniczny!!,

                                                    ktory byl skutkiem innego postepu technicznego - skonstruowania pierwszego
                                                    automobilu (wielu koniarzy wtedy stracilo prace, ale po przekwalifikowaniu
                                                    staneli przy tasmie wraz z bezrobotnymi wiesniakami),

                                                    kazdy postep techniczny to wzrost zatrudnienia (tylko innego i czasami nie
                                                    natychmiast - stad waznosc oszczedzania pieniedzy na chude lata),


                                                    - To co wcześniej robiło wielu robotniów teraz mógł robic
                                                    jeden.

                                                    ...a inni byli wolni do podjecia lepiej platnej pracy np w przemysle naftowym,
                                                    ktory powstal dzieki postepowi technicznemu (automobil) i tak dalej, itd.,


                                                    - A rewolucja techniczna powoduje, że nie trzeba ludzi w przemyśle i co dalej?
                                                    Teraz tą nadwyzkę ludności przejmuje sektor usług, ale jezeli i tu nastąpi
                                                    dalsza automatyzacja i postęp techniczny, to co się stanie z tymi ludźmi?

                                                    ...zawsze chytrzy ludzie wymysla nowe potrzeby na ktora bedzie popyt, ach ta
                                                    cholerna reklama i nadprodukcja!


                                                    - Ty twierdzisz, że powstaną nowe miejsca pracy. Ja uważam, że to nie
                                                    wystarczy,
                                                    bo nie widac jakiegoś zjawiska,które stworzy nowy sektor poza obecnymi:
                                                    rolnictwem przemysłem i usługami. Na miarę rewolucji przemysłowej, czy
                                                    technicznej, która tworzyła nowe miejsca pracy na masową skalę.

                                                    ...tak samo jest co pare lat od wiekow!

                                                    kto by myslal o calym przemysle domowych komputerow jeszcze 20 lat temu!

                                                    albo biznesie internetowym czy telefonach komorkowych 10 lat temu,

                                                    tak, ludzka chytrosc nie ma konca,

                                                    na nasze szczescie!

                                                    - Przecież wtedy państwo pomogło zapewnić pracę i płacę, bo kapitalizm stał się
                                                    niewydajny w tym względzie. Nie potrafił zapewnic wszystkim pracy.
                                                    Ale dlaczego była potęgą? Bo rozwijała sektory zbrojeniowe itp, które chyba
                                                    były pod kontrolą państwa.

                                                    ...znowu odwrocenie kolejnosci...

                                                    produkcje zbrojeniowa mozna rozwijac tylko kosztem juz wyprodukowanego majatku,
                                                    a nie odwrotnie!
                                                    a to dlatego, ze zlecenia na ta produkcje ida od panstwa, (z podatkow) czyli z
                                                    juz osiagnietego dochodu (dlatego glod w Korei Pln.),

                                                    pamietaj, ze panstwo nie jest producentem majatku (dochodu) tylko dystrybuterem
                                                    juz wyprodukowanego,

                                                    tzw 'zapewnienie' pracy i placy przez panstwo odbywa sie kosztem sektorow
                                                    gospodarki nie objetych ta 'nagroda' i kosztem nie powstalych mozliwosci
                                                    produkcyjnych w prywatnym sektorze (wyzsze podatki na pokrycie tych 'zapewnien'
                                                    zmniejszaja akumulacje kapitalu potrzebna na inwestycje)


                                                    - W globalnym świecie(juz podzielonym na bogatych i biednych) pełna wolnośc
                                                    kapitału (patrz wszystko powyżej)nie prowadzi do bogacenia się większości tylko
                                                    nielicznej grupy, która na tym korzysta.(bo nic ją nie ogranicza)

                                                    ....w kapitalizmie kazdy nowy milioner to jeden biedny mniej (bilans), pomijam
                                                    milionerow powstalych z odziedziczenia fortun (mniej niz 0.001% populacji), czy
                                                    rodzin krolewskich (z krajow kap.chyba tylko w Angli),


                                                    - Ty twierdzisz, że amerykanie są bogaci? Bogate to są ponadnarodowe korporacje
                                                    i
                                                    multimilionerzy.

                                                    ...dla wyjasnienia, nazwa korporacja oznacza min. , ze dana firma jest
                                                    publicznie oferowana na gieldzie, ze zatrudnia wielka ilosc ludzi ma doskonale
                                                    warunki pracy i zawsze (na kazdym rynku- rowniez tu w USA) placi lepiej niz
                                                    maly prywatny zakladzik,
                                                    takie sa realia biznesu,

                                                    poza tym mowienie, ze ktos jest bogaty jest wzgledne,
                                                    w USA zycie jest coraz bogatsze dla kazdego (nawet sprzatacz na ulicy nie
                                                    narobi sie tak jak przed laty - ach te paskudne umaszynowienie i kapital!)


                                                    - De facto, jako społeczeństwo żyjecie na kredyt, którym was wspiera reszta
                                                    świata.

                                                    kredyty i obligacje sa papierami wartosciowymi, kupuje je tylko ten kto chce na
                                                    tym zarobic,

                                                    od ponad 150 laty zaden inwestor (maly czy duzy) nie stracil ale zarobil na
                                                    lokowaniu swoich kapitalow w USA,

                                                    dzieje sie tak nie dlatego, ze amerykanski pracownik ciezko pracuje ale
                                                    dlatego, ze jest duze zaufanie na swiecie do systemu polityczno-gospodarczego
                                                    (kapitalizmu), wysokie unarzedziowienie miejsc pracy i ogromna mobilnosc i
                                                    przedsiebiorczosc tutejszych ludzi, od pracownika przy tasmie do menadzera nikt
                                                    nie ma gwarancji pracy na dluzej niz kilka miesiecy, a zwolnienia to niemalze
                                                    narodowy sport,


                                                    - Statystycznie wraz z rozwojem kapitalizmu, skłonność do oszczędzania
                                                    (które było podstawą wczesnej akumulacji kapitału i rozwoju kapitalizmu)
                                                    została zastąpiona przez kredytową konsumpcje. Teraz amerykanie generalnie nic
                                                    nie oszczędzają z dochodów.


                                                    ...tu sie prawie z toba zgadzam, tylko wez pod uwage, ze uzyskujesz kredyt
                                                    tylko gdy udowodnisz mozliwosc splacania go i za kredyt placisz (czyli stac
                                                    cie),

                                                    bardziej mnie niepokoi dlug publiczny, ktory w moim imieniu zaciaga rzad
                                                    (pamietaj rzad nie wytwarza majatku), co oznacza, ze splata musi sie odbyc ze
                                                    zwiekszonej produktywnosci kapitalizmu,

                                                    wszystko w porzadku jesli w tym samym czasie rzad obniza koszt tworzenia nowych
                                                    miejsc pracy (zmniejszajac podatki, regulacje)

                                                    a administracja Busha mimo pozorow (lekkie obnizenie podatkow w pierwszej
                                                    kadencji) wcale nie zaciaga pasa, a wrecz szasta pieniedzmi na prawo i lewo
                                                    (ostatnio $672 mln wyrzucone na Afryke)

                                                    - Jeżeli konsumpcja opiera się na kredycie to czy to jest oznaka bogactwa? Czy
                                                    życia ponad stan?

                                                    ...nie jesli nie ma sie mozliwosci splaty,

                                                    tak jesli jest sie wysokoprodukcyjnym czyli przynoszacym zyski netto z wlasnej
                                                    pracy,

                                                    kredyt dla PRL byl w wiekszosci aktem politycznym (udostepnialy go rzady) o
                                                    wysokim stopniu ryzyka (pisalem o tym wczesniej),

                                                    prawie wszyscy wiedzieli, ze komuna topi je w blocie swojej glupoty,


                                                    - Czy ta mityczna middle-class nie biednieje? (Nie zapominaj, też o
                                                    równouprawnieniu, które spowodowało, ze kobiety włączyły się w większym stopniu
                                                    do tworzenia budżetów domowych swoimi dochodami.)
                                                    Czy to nie oznacza, że niepostrzeżenie dla amerykanów oni sami stają sie
                                                    biedniejsi? a korporacje bogatsze?

                                                    ...korporacje to kazdy z nas w USA, albo bezposrednio (pracujac w nich - moja
                                                    zona!) albo posrednio inwestujac w nie poprzez swoje fundusze emerytalne czy
                                                    spekulujac ich akcjami (to ja!),

                                                    oczywiscie udzial kobiet na rynku pracy spowodowal zwiekszenie sie ogolnego
                                                    poziomu zycia wszystkich,
                                                    w koncu w kapitalizmie im wiecej ludzi tym wiecej pracy i handlu do zrobienia i
                                                    wiecej potencjalnych klientow!

                                                    - A jak kiedys reszta świata zechce, aby amerykanie zapłacili za swój rozrzutny
                                                    tryb życia, to co?
                                                    Kolejny wielki kryzys?

                                                    ....kryzys sie bierze z ingerencji i nadmiernej regulacji (zaciesnianiu podazy)
                                                    gospodarki przez panstwo,

                                                    a wierzyciele otrzymuja swoje dywidenty na biezaco i tylko samobojca
                                                    dobrowolnie pozbylby sie takiego pewnego dochodu,

                                                    obligacje rzadu USA sa pewniejsze niz smierc....sa wyplacane rowniez po twojej
                                                    smierci...po prostu nie ma nic pewniejszego niz ludzka chciwosc zarabiania
                                                    pieniedzy...

                                                    jak dlugo ta istnieje mozesz spokojnie spac....
                                                    ...no chyba, ze USA pojdzie droga europejska, wtedy juz nikt (inwestorzy) jej
                                                    nie b
                                                  • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 14.06.05, 23:58
                                                    ...juz nikt nie bedzie jej ufal....

                                                    ale na szczescie mamy Konstytucje a ta nie tak latwo zmienic...

                                                    daj znac jaki inny system (logiczny) masz na mysli.
                                                  • drex1 Re: a może mieć 16.06.05, 11:23
                                                    sorry, ale ta dyskusja zmierza donikąd...
                                                    najbardziej dziwi mnie fakt, że ty jako inwestor giełdowy(ja też inwestuje na
                                                    giełdzie) piszesz nieprawdę. Nie chcesz(nie potrafisz) zrozumieć istoty
                                                    kapitalizmu w róznych krajach i do czego on prowadzi, albo nie rozumiesz o czym
                                                    ja pisze.

                                                    - Nawet nie muszą tworzyć miejsc niskopłatnej pracy, aby się bogacić!
                                                    > ...to jak zarobia pieniadze?
                                                    > bez produkcji nie ma bogactwa!
                                                    > a spekulacje na walutach sa procesem zamknietym, (na kazdego Sorosa przypada
                                                    > tysiace przegranych spekulantow!)

                                                    To znaczy, że jak Soros i jemu podobni wzbogacą sie kosztem innych spekulantów
                                                    to coś produkują?? Tak wynika z twojej logiki.
                                                    Właśnie teraz w erze globalizacji nie potrzeba już produkować, by bogatsi byli
                                                    bogatsi, kosztem słabszych spekulantów.Znasz chyba statystyki rynku futures
                                                    gdzie mali(biedni) inwestorzy w 80% tracą na rzecz dużych, (sorosów
                                                    Drunkenmillerów...), którzy ich perfidnie wykorzystują, dzieki swym kapitałom,
                                                    informacjom itp.?

                                                    Do powstania wąskiej elity bogatych i reszty, która staje się coraz
                                                    biedniejsza.
                                                    > ...to nawet nie ma logicznego sensu...jezeli powstaje grupa ludzi bogatych
                                                    to znaczy, ze oni opuscili grupe mniej bogatych, tym samym zmniejszajac liczbe
                                                    > biednych,

                                                    ...oj ta logika...
                                                    > od kiedy to wolnosc oznacza zniewolenie?
                                                    > czy strate dla uwolnionego?

                                                    co dla ciebie oznacza wolność(kapitalizmu) dla innych może byc zniewoleniem!!

                                                    Dam ci kolejny przykład z twojej branży.
                                                    Np: nike przenosząc producje do kraju słabo rozwiniętego płaci tam za godzine
                                                    paręnąście centów! Za tą samą pracę w Usa musiała by płacić przynajmniej kilka
                                                    dolarów. Czy wykorzystywanie swojej przewagi i wyzyskiwanie innych ma coś
                                                    wspólnego z ich wyzwoleniem?????
                                                    Raczej ze stworzeniem wspólczesnych niewolników (amerykańska tradycja się
                                                    ozdywa), którzy nie mają większych szans na szybką poprawę swojego losu!
                                                    pare postów wyżej pisałeś
                                                    ....a praca wg mnie jest jest jednym z najwazniejszych jesli nie najwazniejszym
                                                    atrybutem godnego zycia ludzkiego.
                                                    Czy taka praca jest atrybutem godnego ludzkiego życia??????
                                                    Czy godna praca u nas, a inni niech zapier... jak w 19- wiecznym kapitaliźmie??
                                                    Czy jeżeli twoja żona dostałaby 20 centów na godzine,zadowolony byłbyś z jej
                                                    dochodów?????? z takiego kapitalizmu??????(i załóżmy, że nie mogłaby zmienić
                                                    pracy)
                                                    Nike ma przebitkę z 1000% albo i więcej. Za towar o koszcie pracy 1$ na
                                                    rynkach rozwiniętych weżmie ze 100$. Dla mnie to jest właśnie to bogacenie się
                                                    kosztem biednych(krajów)!!! Zrozum wreszcie to!!!

                                                    ....kryzys sie bierze z ingerencji i nadmiernej regulacji (zaciesnianiu podazy)
                                                    gospodarki przez panstwo,..

                                                    Nie, kryzysy są wpisane w kapitalizm!!!!!
                                                    Tak jak po nocy przychodzi dzień, tak po hossie przychodzi bessa, po rozkwicie
                                                    recesja.(jako giełdowiec powinieneś to wiedzieć) Tylko chodzi o skalę. Państwo
                                                    powinno wtedy mieć możliwośc łagodzenia skutków kryzysu wsród społeczeństwa,
                                                    gdy kapitalizm nie jest w stanie.(twoje "choc czesto nie od razu" może trwać
                                                    pare lat:))

                                                    Bezrobocie jest także winą postępu technicznego. Nie rozumiesz tego???
                                                    > ....nie, postep techniczny zawsze (choc czesto nie od razu) kreuje nowe
                                                    rynki i nowe zapotrzebowania i nowe miejsca pracy,

                                                    ...ale dzis murzyni amerykanscy sa najbogatszymi murzynami na swiecie - ot
                                                    > chciwa wolnosc!

                                                    a czy nie jest prawdą, że wiele ich bogactwa pochodzi z handlu narkotykami,
                                                    bronia, przestępstw i rozbojów?

                                                    i muszę jeszcze wrócić do coca- coli i twojej logiki.

                                                    a tak na poważnie dlaczego ją lubią? bo im to wmówiono!!
                                                    ...naprawde ci wmowiono, ze pepsi jest lepsza od coke?
                                                    albo klamiesz albo naprawde jestes niedojrzaly do wolnosci, w tym wypadku
                                                    wolnosci do roznorodnosci wyborow.....

                                                    to jest właśnie ta logika konsumenta, który nie jest w stanie wyłapać pewnych
                                                    absurdów! teraz ci dokładnie to wytłumacze z tymi wyborami.
                                                    Jeżeli lekarstwo na ból głowy(coca-cola) została przemieniona przez speców od
                                                    reklamy w normalny napój gaszący pragnienie,
                                                    "...to chyba dobrze, ze moge pic cole nie tylko gdy mnie boli glowa, no nie?
                                                    chwala temu co ja tak rozpowszechnil !"
                                                    ty już nie widzisz w tym nic dziwnego i nie potrafisz logicznie myśleć.
                                                    Czy lubisz jakies inne lekarstwo np. aspirynę, i połykasz ją codziennie, bo ci
                                                    smakuje?
                                                    Czy jeżeli inny kapitalista wmówi ci(reklama itp), że np pasta do zębów jest
                                                    dobra do jedzenia i ma właściwości odżywcze, to będziesz zadowolony, że masz
                                                    większy "wybór"???:):) i wtedy będziesz dojrzały do wolności? wtedy dopiero
                                                    będziesz totalnie ogłupiony,a wspołczesny kapitalizm do tego właśnie zmierza;)
                                                    Zrobic konsumentom wodę z mózgu i oduczyć ich myśleć!!!!!!

                                                    a te poniższe fragmenty oznaczaja, że nie widzisz w jakim świecie żyjesz !!!
                                                    wczesniej gdzieś pisałeś, że tylko niemądrzy przejadają swoje oszczędnośći. A
                                                    co robią Amerykanie i inne społeczeństwa konsumpcyjne?

                                                    kazdy postep techniczny to wzrost zatrudnienia (tylko innego i czasami nie
                                                    natychmiast - stad waznosc oszczedzania pieniedzy na chude lata),

                                                    ale wraz z postępem ludzi trzeba coraz mniej (automatyzacja, komputeryzacja..)

                                                    Statystycznie wraz z rozwojem kapitalizmu, skłonność do oszczędzania
                                                    (które było podstawą wczesnej akumulacji kapitału i rozwoju kapitalizmu)
                                                    została zastąpiona przez kredytową konsumpcje. Teraz amerykanie generalnie nic
                                                    nie oszczędzają z dochodów.

                                                    ...tu sie prawie z toba zgadzam, tylko wez pod uwage, ze uzyskujesz kredyt
                                                    tylko gdy udowodnisz mozliwosc splacania go i za kredyt placisz (czyli stac
                                                    cie),

                                                    To jak to będzie gdy nadejdą te chude lata??(i wzrośnie bezrobocie) gdy już nie
                                                    macie oszczędnośći, ktoś inny bedzie znowu was kredytował?? czy wywołacie
                                                    następną wojnę, aby rozruszać swoją gospodarkę??
                                                    Kiedy;(cytat z ksiązki jednego kapitalisty);
                                                    "W rzeczy samej, wielu Amerykanów nie pracuje po to, żeby kupować- oni MUSZĄ
                                                    pracować, aby spłacić odsetki i raty kredytu, który już wydali na zakupy.."
                                                    Czy takie społeczeństwo jest zdolne pojąć jakie skutki dla niego może mieć
                                                    kredytowa konsumpcja???? Gdy warunki się pogorszą? Ja myślę, że nie.

                                                    A co do logicznego systemu, który mógłby zmienić kapitalizm, najpierw trzeba
                                                    zrozumieć wady i ograniczenia kapitalizmu. A na razie jeszcze nie wszyscy to
                                                    zrozumieli i do tego dojrzeli.(I nie chodzi tu o jakichś komisarzy,
                                                    superkomputery i inne bzdury, które wymieniałeś mające coś ustalać)).Jeżeli nie
                                                    zmieni się ludzka mentalność, żadne zmiany nie pomogą.

                                                    i na koniec jeszcze jedno wasze(twoje) hasło:
                                                    "GREED IS GOOD AND IS GOOD FOR YOU" wyrosłe na kalwińskiej tradycji założycieli
                                                    Ameryki jest w innej kulturze(np chrześcijańskiej)uwazane za niemoralne i złe.
                                                    Musisz to zrozumieć, aby nasz dialog miał jakikolwiek sens. Co dla ciebie jest
                                                    normalne, dla innych ludzi wychowanych w innych wartościach jest nienormalne.
                                                    A kapitalizm właśnie narzuca jedną wizję wszystkim(jak totalitarny ustrój)Ale o
                                                    tym pisałem już wcześniej.

                                                    nara
                                                    nie rozbijaj każdego zdania na czynniki, tylko staraj się zawęzić swoją
                                                    wypowiedź, aby można ją było zrozumieć, żeby istotne rzeczy nie umykały w
                                                    potoku słow.








                                                  • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 17.06.05, 00:29
                                                    - najbardziej dziwi mnie fakt, że ty jako inwestor giełdowy(ja też inwestuje na
                                                    giełdzie) piszesz nieprawdę. Nie chcesz(nie potrafisz) zrozumieć istoty
                                                    kapitalizmu w róznych krajach i do czego on prowadzi, albo nie rozumiesz o czym
                                                    ja pisze.

                                                    ...nigdy nie pisze nieprawdy....mozesz sie ze mna nie zgadzac ale nie musisz
                                                    mnie obrazac,
                                                    ...nie pisalem, ze jestem inwestorem, tylko spekulantem, zarabiam w dwie
                                                    strony, na kupnie i na sprzedazy (hedge funds trading),

                                                    zeby nie nudzic, roznica jest taka, ze inwestor inwestuje liczac na przyrost
                                                    wartosci zakupionych akcji, najczesciej w dluzszym okresie czasu (jak np.
                                                    W.Buffett), a spekulant zarabia rowniez na spadku wartosci danego towaru, jak
                                                    np. Soros sprzedajac ang funta, wcale nie posiadajac tegoz towaru,

                                                    - To znaczy, że jak Soros i jemu podobni wzbogacą sie kosztem innych
                                                    spekulantów
                                                    to coś produkują?? Tak wynika z twojej logiki.
                                                    Właśnie teraz w erze globalizacji nie potrzeba już produkować, by bogatsi byli
                                                    bogatsi, kosztem słabszych spekulantów.Znasz chyba statystyki rynku futures
                                                    gdzie mali(biedni) inwestorzy w 80% tracą na rzecz dużych, (sorosów
                                                    Drunkenmillerów...), którzy ich perfidnie wykorzystują, dzieki swym kapitałom,
                                                    informacjom itp.?


                                                    ....kazdy zarobek w warunkach wolnego rynku jest produktywny,

                                                    bycie produktywnym nie koniecznie oznacza fizyczne produkowanie czegokolwiek
                                                    (ale moze), np. lekarz, nauczyciel czy sprzedawca tez sa produktywni, w
                                                    znaczeniu produkcji bogactwa osobistego (pensja) i ogolnego (kupujacy usluge
                                                    lekarska czy nauczycielska polepszaja sobie jakosc zycia),

                                                    produkcja spekulanta (jak rowniez w mniejszym stoniu inwestora) jest usluga w
                                                    postaci udzielania swego kapitalu do obrotu gieldowego (liquidity-plynnosc),
                                                    jest to b. wazna i uzyteczna usluga - bez niej nie byloby gieldy i inwestorzy
                                                    nie mogliby w dowolnym czasie kupic lub sprzedac swoje akcje,

                                                    rynek futures jest troche inny, gdyz jest to rynek wtorny polegajacy na
                                                    robieniu zakladow pomiedzy dobrowolnymi uczestnikami, gdzie bilans jest rowny
                                                    zero (zamkniety obieg),
                                                    nie bede cie zanudzal produktywnoscia (uzytecznoscia publiczna) rynku futures -
                                                    uwierz mi na slowo - jest ogromna,

                                                    - co dla ciebie oznacza wolność(kapitalizmu) dla innych może byc zniewoleniem!!


                                                    ....nie, wolnosc jest wolnoscia, i dla kazdego znaczy to samo,

                                                    wolnosc oznacza posiadanie wyboru,

                                                    kto tego zabrania jest tyranem a kto tego nie posiada jest niewolnikiem,

                                                    a kto ma wolnosc wyboru jest czlowiekiem WOLNYM,

                                                    ...sa to definicje encyklopedyczne....

                                                    - Dam ci kolejny przykład z twojej branży.
                                                    Np: nike przenosząc producje do kraju słabo rozwiniętego płaci tam za godzine
                                                    paręnąście centów! Za tą samą pracę w Usa musiała by płacić przynajmniej kilka
                                                    dolarów. Czy wykorzystywanie swojej przewagi i wyzyskiwanie innych ma coś
                                                    wspólnego z ich wyzwoleniem?????

                                                    ...jesli myslisz, ze ci robotnicy zostali porwani z ulicy przez grubego
                                                    kapitaliste z wielkim cygarem....to musze cie rozczarowac,

                                                    praca w zakladach Nike jest srednio 4-10 razy lepiej platna niz oferuja tam
                                                    miejscowi pracodawcy, stad zawsze dochodzi do zamieszek ,gdy jakas ameryk.
                                                    korporacja robi tam nowe przyjecia do pracy (ogromne kolejki chetnych),

                                                    w Polsce tez byl czas, ze miesieczna pensja to bylo ok. 20$,



                                                    - Czy taka praca jest atrybutem godnego ludzkiego życia??????

                                                    ...no chyba tak, skoro sie o nia bija!

                                                    nie zapominaj, ze czynsz tam kosztuje srednio $2 miesiecznie,



                                                    - Czy jeżeli twoja żona dostałaby 20 centów na godzine,zadowolony byłbyś z jej
                                                    dochodów?????? z takiego kapitalizmu??????(i załóżmy, że nie mogłaby zmienić
                                                    pracy)

                                                    ...w kapitalizmie zawsze mozesz zmienic prace, a jesli jej wydatki miesieczne
                                                    bylyby ~ $5, to 20 centow nie byloby wcale zle, no nie?


                                                    - Nike ma przebitkę z 1000% albo i więcej. Za towar o koszcie pracy 1$ na
                                                    rynkach rozwiniętych weżmie ze 100$. Dla mnie to jest właśnie to bogacenie się
                                                    kosztem biednych(krajów)!!! Zrozum wreszcie to!!!

                                                    ....jezeli daje dobrze platna prace to co za roznica ile Nike zarabia, a
                                                    zarabie tyle tylko dlatego, ze nie ma konkurencji na danym rynku,

                                                    rozwiazaniem dla tych krajow jest przyjecie kapitalizmu, masa konkurujacych ze
                                                    saba Nikes i masa zadowolonych, wciaz lepiej zarabiajacych robotnikow,

                                                    podaz/popyt,

                                                    - a czy nie jest prawdą, że wiele ich bogactwa pochodzi z handlu narkotykami,
                                                    bronia, przestępstw i rozbojów?


                                                    ...mowie tylko o oficjalnych statystykach,


                                                    - Jeżeli lekarstwo na ból głowy(coca-cola) została przemieniona przez speców od
                                                    reklamy w normalny napój gaszący pragnienie,
                                                    "...to chyba dobrze, ze moge pic cole nie tylko gdy mnie boli glowa, no nie?
                                                    chwala temu co ja tak rozpowszechnil !"
                                                    ty już nie widzisz w tym nic dziwnego i nie potrafisz logicznie myśleć.
                                                    Czy lubisz jakies inne lekarstwo np. aspirynę, i połykasz ją codziennie, bo ci
                                                    smakuje?


                                                    ...nie, bo nie jest tak smaczne jak cola,


                                                    - Czy jeżeli inny kapitalista wmówi ci(reklama itp), że np pasta do zębów jest
                                                    dobra do jedzenia i ma właściwości odżywcze, to będziesz zadowolony, że masz
                                                    większy "wybór"???:):) i wtedy będziesz dojrzały do wolności?

                                                    ...tak, jesli ta pasta bylaby smaczna, gasila pragnienie i byla odzywcza to
                                                    chyba byloby wielka strata dla konsumenta (wszystkich ludzi) jakby nikt tego
                                                    nie upowszechnil, no nie?

                                                    - wtedy dopiero
                                                    będziesz totalnie ogłupiony,a wspołczesny kapitalizm do tego właśnie zmierza;)
                                                    Zrobic konsumentom wodę z mózgu i oduczyć ich myśleć!!!!!!


                                                    ...nie rozumie, bede oglupiony jak bede mial do wyboru nowy i lepszy produkt na
                                                    rynku??

                                                    ty na serio to? czy tak podraznic sie?


                                                    - wczesniej gdzieś pisałeś, że tylko niemądrzy przejadają swoje oszczędnośći. A
                                                    co robią Amerykanie i inne społeczeństwa konsumpcyjne?

                                                    ...dlatego, ze niektorzy amerykanie nie sa madrzy, ja i inni (madrzy) maja
                                                    ucierpiec?

                                                    poza tym nawet ci niemadrzy maja tu wiecej oszczednosci niz przecietny (madry)
                                                    polak w Polsce,


                                                    - ale wraz z postępem ludzi trzeba coraz mniej (automatyzacja, komputeryzacja..)


                                                    ...to dlaczego mimo przyrostu naturalnego w kapitalizmie bezrobocie jest b.
                                                    niskie ~ 5%

                                                    bo dzieki postepowi przybywa nowych miejsc pracy w coraz to nowych dzialach
                                                    gospodarki (komputery, telefony kom., pisalem juz o tym!),

                                                    - To jak to będzie gdy nadejdą te chude lata??(i wzrośnie bezrobocie) gdy już
                                                    nie
                                                    macie oszczędnośći,


                                                    ...przeciez wlasnie 2001 - 2003 byla recesja i jakos nikt od tego nie umarl,

                                                    to samo bylo '92-'93

                                                    jesli tylko panstwo sie nie wlacza to naturalne spowolnienia gospodarcze nie
                                                    trwaja dluzej niz 2-3 lata,

                                                    przeciez trudno sie spodziewac aby caly czas szlo na pelna pare,

                                                    nawet biegacze w sporcie potrzebuja odpoczynku, normalne,


                                                    - ktoś inny bedzie znowu was kredytował??

                                                    ...pisalem juz kredyt to duzy biznes (dla obu stron) i w dodatku dobrowolny -
                                                    ach ta chciwosc pozyczkodawcow!

                                                    - czy wywołacie
                                                    następną wojnę, aby rozruszać swoją gospodarkę??

                                                    ...wojna kosztuje, jest obciazeniem dla gospodarki, tez juz pisalem,




                                                    - A co do logicznego systemu, który mógłby zmienić kapitalizm, najpierw trzeba
                                                    zrozumieć wady i ograniczenia kapitalizmu. A na razie jeszcze nie wszyscy to
                                                    zrozumieli i do tego dojrzeli.

                                                    ...wierze, ze nie wszyscy zrozumia ale wnioskuje, ze ty juz zrozumiales,

                                                    wiec prosze na litosc boska ujawnij to nam, moze masz racje, ale nie trzymaj
                                                    jej w tajemnicy!

                                                    wyloz swe tezy, poanalizujemy je, pospieramy sie i jesli sa spojne i logiczne
                                                    napewno znajda zwolennikow,

                                                    - (I nie chodzi tu o jakichś komisarzy,
                                                    superkomputery i inne bzdury, które wymieniałeś mające coś ustalać)).Jeżeli nie
                                                    zmieni się ludzka mentalność, żadne zmiany nie pomogą.

                                                    ...o jakich zmianach mowisz, mentalnych, mozgowych?

                                                    genetycznych zmianach?

                                                    - i na koniec jeszcze jedno wasze(twoje) hasło:
                                                    "GREED IS GOOD AND IS GOOD FOR YOU" wyrosłe na kalwińskiej tradycji założycieli
                                                    Ameryki jest w innej kulturze(n
                                                  • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 17.06.05, 03:26


                                                    - i na koniec jeszcze jedno wasze(twoje) hasło:
                                                    "GREED IS GOOD AND IS GOOD FOR YOU" wyrosłe na kalwińskiej tradycji założycieli
                                                    Ameryki jest w innej kulturze(np chrześcijańskiej)uwazane za niemoralne i złe.

                                                    ...kalwinizm to tez chrzescijanska religia!

                                                    a pozatym jesli cos jest dobre dla mnie (greed) i inni na tym nie traca, a
                                                    czasem nawet zyskuja, dobrowolnie kupujac moje towary czy uslugi (produkt mojej
                                                    chciwosci) to nie nazwiesz takie cos czyms zlym, prawda?

                                                    ja to nazywam idealem - inni mowia 'greed',

                                                    - Musisz to zrozumieć, aby nasz dialog miał jakikolwiek sens. Co dla ciebie
                                                    jest
                                                    normalne, dla innych ludzi wychowanych w innych wartościach jest nienormalne.

                                                    ...ja tylko mowie, ze ludzie powinni byc wolni czyli miec wolnosc wyboru,

                                                    bez tego nie ma mowy o moralnosci, przeciez nie ma moralnosci bez wolnego
                                                    wyboru,


                                                    - A kapitalizm właśnie narzuca jedną wizję wszystkim(jak totalitarny ustrój)Ale
                                                    o
                                                    tym pisałem już wcześniej.

                                                    ...w pewnym sensie masz racje, narzuca ta wolnosc,

                                                    ale jak ktos tego nie bedzie lubial zawsze moze powiedzie - nie,

                                                    i np. nie uczyc sie, nie pracowac, albo pracowac i nie wydawac - wszystko to
                                                    jest tu dozwolone - inaczej nie mialbys biednych czy bezdomnych w USA!


                                                    - nara
                                                    nie rozbijaj każdego zdania na czynniki, tylko staraj się zawęzić swoją
                                                    wypowiedź, aby można ją było zrozumieć, żeby istotne rzeczy nie umykały w
                                                    potoku słow.

                                                    ...staram sie odpowiadac na kazdy twoj akapit,

                                                    na koniec omalze zapomnialem ci powiedziec skad bierze sie bogactwo na swiecie
                                                    (miedzy ludzmi w postaci pieniedzy), a obiecalem,


                                                    wiec...... bogactwo nie bierze sie jak wielu mysli z eksploatacji, np. surowcow
                                                    czy podbojow innych,
                                                    aby zlupic kogos, ten ktos juz musi miec te bogactwo,
                                                    aby sprzedac komus np. rope, ten kupujacy juz musial 'wyprodukowac' bogactwo i
                                                    juz miec pieniadze,


                                                    ...otoz bogactwo bierze sie z wolnosci, a dokladniej z wolnosci do myslenia
                                                    (wymyslania nowego), wolnosci produkowania, handlowania i wolnosci posiadania
                                                    oraz uzywania tego co kazdy wyprodukuje,

                                                    tak naradza sie pierwotna i potem wtorna wartosc na rynku,






                                                    Tak tworzy sie bogactwo ludzi na ziemi.
                  • europitek Re: a może mieć 08.06.05, 21:31

                    A propos psychologii - dygresyjka.
                    Piszesz tak, jakbys byl uczniem naczelnego radzieckiego psychologa spolecznego
                    epoki poznego Brezniewa, niejakiego Galpierina, ktoren "na zamowienie" wladzy
                    radzieckiej udowodnil brak instyntkow u czlowieka. Wladza sie cieszyla, bo
                    mogla "sie podeprzec" nauka "w walce" o wychowanie "radzieckiego czlowieka" i
                    instynkty - zwlaszcza te burzuazyjne - bardzo jej przeszkadzaly. Facet zrobil
                    blyskotliwa radziecka kariere - mial niewatpliwe zaslugi w budowaniu
                    spoleczenstwa komunistycznego.

                    Ja jestem mniej postepowy niz Ty, a w kwestii instynktow wrecz jestem
                    konserwatywnym konserwatysta. Utrzymuje wiec, ze homosapiens wszelaki od malpy
                    pochodzi i za najblizszego krewnego pana troglodyte ma. I za sprawa tegoz
                    pokrewienstwa samolotow nie jada (poza mutantami w USA mieszkajacemi) i benzyna
                    nie zapija, a ziemie tylko w wyjatkowych przypadkach gryzie. Mylnem tez jest
                    poglad, iz homosapiens nie ma zwyczaju na pustyni umierac i na podwieczorek
                    liscie debu jada.

                    I wara od smerfow i gumisiow, bo one sa jedynym mym swiatelkiem na tym lez
                    padole.

                    :) :( :) :( :) :( :) :)()()()()
                    • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 08.06.05, 21:59
                      nie mam pojecia o czym piszesz, w rosji byla psychologia?? wykladana?

                      co do instyktow to zapewne mylisz z intuicja...ale roznice wielka,

                      tylko zwierzeta maja zakodowany instynkt, ludzie aby zyc musza myslec, zaden
                      instynkt im nie podpowie ktora roslina jest trujaca czy jak napisales instykt
                      nie przeszkodzi w piciu benzyny,

                      i wlasnie to jest ta najwieksza roznica pomiedzy swiatem zwierzecym a
                      czlowiekiem - racjonalnosc myslenia.
                      • europitek Re: a może mieć 09.06.05, 00:39
                        Amnestia (nie myle z amnezja) w kwestiach historycznych.

                        Jesli chcesz sprawdzic istnienie instynktu samozachowawczego u lidzi, to idz w
                        niedziele do ZOO i wypusc z klatki niedzwiedzia lub jakiego tygrysa. Zobaczysz
                        wtedy, czy ludzie go maja czy nie, a dodatkowo bedziesz sie mogl przekonac o
                        naszym malpim rodowodzie (zdziwisz sie ilu pacjentow smyknie na drzewa). Mozesz
                        tez wybrac calkowicie bezpieczny wariant alternatywny i przeprowadzic
                        eksperyment myslowy nt. ja i plec przeciwna (zajecia praktyczne bywaja czasami
                        przykre - gdy dostajesz kosza). Mozna tez nie isc na latwizne i rozpracowac
                        temat "dlaczego kobiety chca miec dzieci".

                        A teraz w sprawie konkretnej. Wielu zwierzetom instynkt tez nie podpowie, ktora
                        roslina jest trująca lub robak niejadalny, jesli nie naucza sie tego od swoich
                        rodzicow lub na wlasnych bledach.
                        Powiem wiecej, roznica miedzy nami a malpami czlekoksztaltnymi jest taka, ze my
                        do slubu zakladamy garnitury i suknie, a one nie. Z punktu widzenia swojej
                        gatunkowej wyzszosci mozesz sie z tym nie zgadzac - Twoja wola. Pamietaj tez o
                        tym, ze brak instynktow u ludzi, o ktorym uslyszales w szkole mogl byc tylko
                        lokalna przypadloscia wystepujaca na jej terenie.
                        I jeszcze jedno - racjonalnosc myslenia u zwierzat.
                        Czy szympans wytwarzajacy i uzywajacy narzedzi mysli nieracjonalnie ? Czy
                        bonobo komunikujacy sie przy pomocy jezyka migowego jest nieracjonalny ? Czy
                        makak, ktory kilkadziesiat lat temu wynalazl mycie brudnego pozywienia przed
                        posilkiem myslal nieracjonalnie ? Czy kapucynki, ktorym jest znane pojecie
                        sprawiedliwosci mysla nieracjonalnie ?
                        Co jest nieracjonalnego w wytwarzaniu i uzywaniu narzedzi, jezyka migowego,
                        myciu zabrudzonego pozywienia lub w domaganiu sie sprawiedliwosci ?
                        • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 09.06.05, 06:12
                          wszystko dalej placzesz,

                          - mylisz odruch warunkowy z instynktem,


                          ...gdy dotkniesz rozrzazonego metalu cofasz reke w odruchu, gdy brakuje ci
                          powietrza przyspieszasz oddychanie odruchowo,

                          nie masz na to wplywu, nazywa sie to odruch warunkowy
                          a nie intuicja czy instynkt,

                          - mylisz rowniez cechy nabyte nauczone oraz kulturowo-obyczajowe z instynktem,

                          ...jak juz jestes wiekszy to musisz sie nauczyc, ze goroco moze sparzyc a
                          niedzwiedzie moga pogryzc - nie jest to ani instynkt ani intuicja - jest to
                          funkcja naszej zdolnosci uczenia sie (rozum),

                          ...o racjonalnosci zwierzat nie bede pisal bo widze, ze musialbym zaczynac od
                          zupelnych podstaw, jak np. co to jest myslenie racjonalne i dlaczego tylko
                          czlowiek jest nazywany 'rational animal or rational being'..

                          sorry... nie ten poziom dyskusji...sorry.
                          • europitek Re: a może mieć 13.06.05, 01:40
                            Co do poziomu "dyskusji", to sam jestes winien - moje wyglupy byly tylko
                            odpowiedzia. Chcesz podyskutowac z sensem, to sam tez sie pilnuj.

                            Niejaki Galpierin jest postacia autentyczna i jego teoria tez. ZSRR to byl duzy
                            kraj, wiec i psychologow tez mieli. Inna rzecz jaki z nich robili uzytek.
                            Dykutowac o instynktach mozna dlugo, tylko trzeba najpierw ustalic na jakiej
                            plaszczyznie ma sie to odbywac, bo inaczej to bedziemy sobie opowiadac historie
                            niezrozumiale dla drugiej strony, w wyniku rozbieznosci pojec i zakresu
                            zainteresowan.

                            W Twoich postow wynika, ze ograniczasz pojecie instynktu wylacznie do jego
                            skladowych dziedzicznych pomijajac zupelnie zwiazek instynktow z doswiadczeniem
                            i uczeniem sie. Przy takim podejsciu bedziesz jednak zmuszony do stwierdzenia
                            braku wielu instynktow u zwierzat lub zredukowania ich do roli odruchow.
                            Moja opinia jest taka, ze wraz ze rozwojem ukladu nerwowego nastepuje proces
                            rozbudowania i wzrostu znaczenia tych elementow instynktow, ktore sa "podatne"
                            na doswiadczenie osobnicze. W przypadku czlowieka jest tak, ze czesto pod
                            gruba, wielowastwowa pokrywa kultury trudno zauwazyc pozakulturowe elementy
                            zachowan i uznac je za przejaw dzialania instynktu. Dodatkowo utrudniaja sprawe
                            rowniez rozne zalozenia wstepne typu "tylko czlowiek ...", ktore
                            niejednokrotnie zupelnie uniemozliwiaja sensowne dociekania.
                            W przypadku instynktu samozachowawczego (przetrwania) miedzy roznymi
                            dyscyplinami wiedzy nie ma zgody czy on w ogole istnieje. Etologia, na
                            przyklad, ogolnie rzecz biorac odrzuca fakt jego istnienia, uznajac go za
                            termin potoczny. Dla etologa nie bedzie on wiec "podstawowa roznica pomiedzy
                            swiatem zwierzacym a czlowiekiem", bo nie moze nia byc cos, czego nie ma.
                            • Gość: kapitalizm Re: a może mieć IP: *.oc.oc.cox.net 13.06.05, 08:58
                              teraz juz troche lepiej ale.....

                              ....nie wiem o jakim niezrozumieniu teraz mowisz, przeciez pisales o instynkcie
                              u zwierzat od strony psychologicznej a potem nagle wlaczyles w te porownania
                              czlowieka, pomijajac zupelnie fakt nieporownywalnosci tychze aspektow pomiedzy
                              swiatem zwierzecym a czlowiekiem,

                              jesli moglibysmy wogole mowic o porownaniach czlowieka ze swiatem zwierzecym to
                              sa one tylko zauwazalne na poziomie: malpy czlekoksztaltne - do maximum
                              kilkunastomiesiecznego dziecka w pewnych odruchach ukladu nerwowego jak i
                              percepcyjnego odbioru swiata zewnetrznego,

                              tu jest sladowa zbieznosc rozwoju ukladu nerwowego,
                              ale to podobienstwo konczy sie z chwila przeksztalcania przez srednio
                              rozwinietego 2-latka percepcyjnego odbioru swiata na koncepcyjny,

                              jedynie w tym okresie zycia mozemy mowic o niejakim podobienstwie odruchow
                              percepcyjnych czlowieka z innymi naczelnymi,

                              ale ten poziom odruchow nigdy nie moze byc nazwany instynktem choc u zwierzat
                              pozostaje staly na cale zycie,

                              ta wrodzona zdolnosc wykonywania nawet pewnych skomplikowanych ale nie
                              wyuczonych czynnosci jest cecha swiata zwierzecego i nosi poprawnie nazwe
                              instynktu, nie myl jej z intuicja - tej zwierzeta nie posiadaja, gdyz jest to
                              zdolnosc wyuczona (swiadomie lub nie) w procesie pojeciowym, tylko przez ludzi
                              i to po okresie niemowlecym, czyli od momentu budowania pierwszych zdan
                              (jezyk) - srednio 2-latki,

                              - W przypadku czlowieka jest tak, ze czesto pod
                              gruba, wielowastwowa pokrywa kultury trudno zauwazyc pozakulturowe elementy
                              zachowan i uznac je za przejaw dzialania instynktu.


                              ....jakie na przyklad?
                              kazde zachowanie kulturowe jest cecha nabyta, wyuczona,

                              - Dodatkowo utrudniaja sprawe
                              rowniez rozne zalozenia wstepne typu "tylko czlowiek ...", ktore
                              niejednokrotnie zupelnie uniemozliwiaja sensowne dociekania.

                              ...dlaczego?

                              kazda rzecz jak i kazde zywe stworzenie ma swoja tozsamosc, A jest A, tylko
                              slimak jest slimakiem i ma swoja pewna ceche tozsamosci,

                              i tylko czlowiek jest czlowiekiem ze swoja scisla tozsamoscia, ktorej nie
                              posiada zadne inne zywe stworzenie,


                              - W przypadku instynktu samozachowawczego (przetrwania) miedzy roznymi
                              dyscyplinami wiedzy nie ma zgody czy on w ogole istnieje.

                              .... so what?

                              - Etologia, na
                              przyklad, ogolnie rzecz biorac odrzuca fakt jego istnienia, uznajac go za
                              termin potoczny. Dla etologa nie bedzie on wiec "podstawowa roznica pomiedzy
                              swiatem zwierzacym a czlowiekiem", bo nie moze nia byc cos, czego nie ma.


                              ... tak samo nie bedzie podstawowa roznica brak zdolnosci np. znikania... bo
                              ani ludzie ani zwierzeta nie maja tej wspolnej cechy,.... cyt: "bo nie moze nia
                              byc cos, czego nie ma"

                              gdzie tu logika?


                              pzdr.



                              do roznicy w procesie myslowym i pojeciowym (jezyk)
                              • europitek Re: a może mieć 14.06.05, 20:29
                                > ....nie wiem o jakim niezrozumieniu teraz mowisz,
                                1. Wydaje mi sie, ze jasno zasugerowalem potrzebe rozpoczecia dyskusji od nowa,
                                z pominieciem wczesniejszej "tworczosci". Psychologia jest nauka o czlowieku i
                                dlatego uzywanie jej do porownan miedzy ludzmi a innymi gatunkami jest dla mnie
                                nieporozumieniem. Moze byc, co najwyzej, elementem pomocniczym. Podobnie nie
                                nalezy bezposrednio stosowac np. socjologii do opisywania roznic (lub
                                podobienstw) w zyciu spolecznym roznych gatunkow.

                                > jesli moglibysmy w ogole mowic o porownaniach czlowieka ze swiatem zwierzecym
                                > to sa one tylko zauwazalne na poziomie: malpy czlekoksztaltne - do maximum
                                > kilkunastomiesiecznego dziecka w pewnych odruchach ukladu nerwowego jak i
                                > percepcyjnego odbioru swiata zewnetrznego, tu jest sladowa zbieznosc rozwoju
                                > ukladu nerwowego, ale to podobienstwo konczy sie z chwila przeksztalcania
                                > przez srednio rozwinietego 2-latka percepcyjnego odbioru swiata na
                                > koncepcyjny, jedynie w tym okresie zycia mozemy mowic o niejakim
                                > podobienstwie odruchow percepcyjnych czlowieka z innymi naczelnymi,
                                2. Od prawie 40. lat jest troche inaczej, a przynajmniej wiemy (jako ludzkosc)
                                o tym, ze jest inaczej niz mowisz. Zainteresuj sie "Projektem Washoe", czyli
                                wychowaniem szympansow na wzor ludzkich dzieci (A. i B. Gardnerowie., R.Fouts),
                                a zapewne zmienisz zdanie - przynajmniej nabierzesz watpliwosci.

                                > ale ten poziom odruchow nigdy nie moze byc nazwany instynktem choc u zwierzat
                                > pozostaje staly na cale zycie, ta wrodzona zdolnosc wykonywania nawet pewnych
                                > skomplikowanych ale nie wyuczonych czynnosci jest cecha swiata zwierzecego i
                                > nosi poprawnie nazwe instynktu, nie myl jej z intuicja - tej zwierzeta nie
                                > posiadaja, gdyz jest to zdolnosc wyuczona (swiadomie lub nie) w procesie
                                > pojeciowym, tylko przez ludzi i to po okresie niemowlecym, czyli od momentu
                                > budowania pierwszych zdan (jezyk) - srednio 2-latki,
                                3. No widzisz, tu wlasnie klaniaja sie punkty 1 i 2 tego postu. Jesli chcesz
                                rozpatrywac "co maja zwierzeta", to wypada wyjsc z psychologicznego zascianka.

                                >> - W przypadku czlowieka jest tak, ze czesto pod
                                >> gruba, wielowastwowa pokrywa kultury trudno zauwazyc pozakulturowe elementy
                                >> zachowan i uznac je za przejaw dzialania instynktu.
                                > ....jakie na przyklad?
                                > kazde zachowanie kulturowe jest cecha nabyta, wyuczona,
                                4. Rozpatrywanie jakichs konkretnych zachowan czlowieka w kontekscie ich
                                prawdopodobnej instynktowosci ma dla mnie sens wtedy, gdy patrzy sie na nie
                                okiem etologa. Dopoki bedziesz patrzec na problem jak dotychczas, czyli
                                sprowadzajac instynkt do wylacznie dziedzicznego odruchu, to nie warto
                                zaglebiac sie w szczegoly, bo i tak bedziesz je kwitowal nieustannym "tylko
                                czlowiek ..." lub "tylko zwierzeta ...".(Dla etologii zachowania wyuczone tez
                                moga byc zwiazane z instynktem).
                                5. Zalozenia typu "tylko czlowiek ..." tworza czesto "nozyce", ktore
                                automatycznie obcinaja wszelkie hipotezy niezgodne z duchem tego zalozenia.
                                Najczesciej jest to po prostu mechanizm swoistej blokady. Mniej wiecej z tego
                                powodu nie przekonasz wierzacego do nieistnienia Boga, uzywajac naukowej
                                argumentacji.
                                6. Tak jest, "tylko czlowiek jest czlowiekiem ze swoja tozsamoscia" jako twor
                                kompleksowy. Nie znaczy to jednak, iz poszczegolne elementy-cechy tego
                                kompleksu nie moga byc wspolne dla roznych kompleksow (tozsamosci).

                                >> - Etologia, na przyklad, ogolnie rzecz biorac odrzuca fakt jego istnienia,
                                >> uznajac go za termin potoczny. Dla etologa nie bedzie on wiec "podstawowa
                                >> roznica pomiedzy swiatem zwierzacym a czlowiekiem", bo nie moze nia byc cos,
                                >> czego nie ma.
                                > ... tak samo nie bedzie podstawowa roznica brak zdolnosci np. znikania... bo
                                > ani ludzie ani zwierzeta nie maja tej wspolnej cechy,.... cyt: "bo nie moze
                                > nia byc cos, czego nie ma"
                                > gdzie tu logika?
                                7. Sens w tym, ze Twoja "podstawowa roznica miedzy swiatem zwierzecym a
                                czlowiekiem" nie istnieje. Znajdz inna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka