Dodaj do ulubionych

potrzeba jedności

10.08.05, 08:59
Załamanie negocjacji z Iranem w sprawie programu nuklearnego tego państwa
dowodzi, że Teheranowi nie chodzi bynajmniej o tanie źródło energii, ale o
zbrojenia, o budowę bomby atomowej.Cały wysiłek negocjatorów skierowany był
na to, aby w zamian za zapewnienie Iranowi źródeł energii nuklearnej i
stosownej technologii, wyrzekł on się własnej produkcji, która - jak
podejrzewają Amerykanie - obliczona jest raczej na cele militarne. Iran
zaprzeczał dowodząc, iż ma na uwadze wyłącznie cele pokojowe. Jednocześnie
jednak przyznał, iż przez 17 lat oszukiwał międzynarodowych inspektorów, co
dla USA stanowiło wystarczającą podstawę, by uznać daremność drogi
dyplomatycznej. Waszyngton domagał się od razu zastosowania surowszych
sankcji.Państwa zachodnioeuropejskie zaoponowały, tym kategoryczniej, im
ostrzej krytykowano politykę prezydenta Busha wobec Iraku. Właśnie za
niedostatek dyplomacji, za szukanie rozwiązań siłowych tam, gdzie w drodze
pokojowych rozmów - jak przekonywano - można osiągnąć więcej. Pod presją tej
krytyki i fali antyamerykanizmu administracja USA ustąpiła. Dano czołowym
państwom zachodnioeuropejskim wolną rękę w poczynaniach we właściwy - zdaniem
wielu - sposób, tj. w drodze rozwiązań dyplomatycznych.Do dzieła zabrały się
trzy potęgi europejskie - Anglia, Francja i Niemcy. Po dwóch latach
negocjacji Teheran ostatecznie odrzucił ofertę, do której na przynętę
dołożono jeszcze propozycje korzystnych porozumień handlowych, wsparcia
technologicznego, począwszy od badań sejsmologicznych, a na bezpieczeństwie
lotów pasażerskich skończywszy. Wszystko za wyrzeczenie się własnej produkcji
paliwa nuklearnego, które Iran miał naturalnie otrzymać z zagranicy w ramach
ugody.Wniosek może być tylko jeden: rzeczywistym celem Teheranu jest program
zbrojeniowy. Następny krok dyplomacji to nałożenie sankcji na Iran, przy
założeniu, że uda się przekonać do tego kroku członków Rady Bezpieczeństwa
ONZ.Sankcje prawdopodobnie nie spełnią swej roli. Istnieje wiele sposobów na
ominięcie restrykcji, a Iran od wielu lat znajdujący się w swoistym
zamknięciu na świat (z własnej woli) doskonale sobie radzi. Więcej nawet -
taka izolacja może być stanem pożądanym przez teokratyczne władze Teheranu,
mające coraz większe trudności z panowaniem nad niezadowolonym
społeczeństwem. Otwarcie na świat, na przepływ nowinek technicznych, prądów
intelektualnych, kultury zachodniej ukazuje obywatelom Iranu ich własne
zacofanie, dystans do cywilizacji zachodniej, ogrom zmarnowanych szans.
Sankcje pozwolą reżimowi przekonać swych obywateli, że Zachód się od nich
odcina, co ułatwi kształtowanie antyamerykańskich emocji.Ponadto Iran,
praktycznie wyjęty spod porozumienia o nierozprzestrzenianiu broni nuklearnej
(do którego utrzymywania zasad się deklaruje), może pójść drogą Korei
Północnej, czyli budowy bomby atomowej wbrew wszystkim i wszystkiemu.Sytuacja
zrobiła się bardzo trudna. Nie należy wyciągać stąd pochopnego wniosku, że
droga dyplomatyczna prowadzi donikąd i tylko rozwiązania siłowe wchodzą w
grę, gdy idzie o państwa "osi zła". Europejska droga zawiodła, ale i
amerykańska także okazała się niedoskonała, a w przypadku Iranu siłowe
rozwiązanie praktycznie nie wchodzi w rachubę.Fiasko negocjacji dowodzi
jednego - niezbędnej jedności Zachodu w rozwiązywaniu problemów światowych.
Państwa europejskie, przekonane o swej wyższości nad "arogancką" Ameryką,
poniosły porażkę. Na szczęście Stany Zjednoczone w pełni poparły poczynania
zachodnich negocjatorów. Szkoda, że nie spotkały się wcześniej z wzajemnością
w przypadku Iraku.
Quelle PDN-NY Ck
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka