Dodaj do ulubionych

Witamina C

18.09.02, 12:54
Slyszalam opinie, ze ten "wylapywacz" wolnych rodnikow w nadmiarze sam staje
sie takim rodnikiem. Chcialabym poznac opinie Forumowiczow na ten temat i
zapytac o bezpieczna dzienna dawke tego specyfiku. Szczegolnie teraz kiedy
nadchodzi jesien chcialabym podawac ja mojemu dziecku. Pozdrawiam i dziekuje
za komentarze.
Obserwuj wątek
    • Gość: Dilvish Re: Witamina C IP: 217.153.33.* 18.09.02, 13:44
      Największy chemik XX wieku - Pouling uważał że witamine C można brać w
      nieograniczonych ilościach i sławił jej zbawienne działanie na ludzki organizm.
      Sam przyjmował ogromne dawki zjadając ją łyżką w czystej postaci, szacowano że
      przekraczał tysiące razy dzienne zapotrzebowanie tego specyfiku. Dożył
      dziewięćdziesięciu paru lat ciesząc się świetnym zdrowiem. Jego teoria przez
      medyków traktowana była z przymrużeniem oka.
      Ja słyszałem, że nadmiar witaminy C, niewykożystany przez organizm jest z niego
      w naturalny sposób wydalany (w moczu). Moim zdaniem, jak dzieciakowi
      przedawkujesz ten związek, zupełnie nic mu się nie stanie.
      • Gość: boroweczka1 Re: Witamina C IP: *.anc.univie.ac.at 18.09.02, 13:49
        Dziekuje ! Tez zawsze myslalam o witaminie C jako "bezpiecznej", a te opinie
        uslyszalam od biochemika na jego wykladzie. Pozdrawiam !
        • pulbek Pytanie 18.09.02, 14:02
          Boroweczko1, czy mozna wiedziec co kaze Ci dawac wiecej
          wiary przypadkowo spotkanemu, kompletnie Ci nieznanemu
          forumowiczowi niz wykladajacemu biochemikowi? Szczegolnie
          jezeli chodzi o Twoje dziecko?

          Pulbek.
          • Gość: Dilvish Re: Pytanie IP: 217.153.33.* 18.09.02, 14:16
            pulbek napisał:

            > Boroweczko1, czy mozna wiedziec co kaze Ci dawac wiecej
            > wiary przypadkowo spotkanemu, kompletnie Ci nieznanemu
            > forumowiczowi niz wykladajacemu biochemikowi? Szczegolnie
            > jezeli chodzi o Twoje dziecko?
            >
            > Pulbek.

            No coż, co prawda wykładającym bichemikiem nie jestem, ale za to chemikiem
            organikiem i pracuje jako naukowiec w firmie farmaceutycznej. Za autorytet od
            witamin się nie uważam, ale sądze że się nie mylę. A Boroweczce chodziło to te
            moje teorie pokrywają się z wykładami biochemika. Amen.
          • Gość: Dilvish Re: Pytanie IP: 217.153.33.* 18.09.02, 14:42
            A niech to cholera, tak mnie zaintrygował Pulbek, że wziąłem się za sprawę
            poważniej. Przeprowadziłem szybkie badania literaturowe: "Biochemia"
            Stryera, "Chemia leków", i "Toksykologia" Seńczuka. We wszystkich tych
            pozycjach autorzy rozpisują się o makabrycznych konsekwencjach gdy witaminy C
            się nie zażywa. Wreszcie znalazłem jedno zdanie o przedawkowaniu tej
            substancji: "Z objawów dzaiałania toksycznego można wymienić jedynie rzadko
            występujące zmiany uczuleniowe na skórze". W domyśle u osób z jaką
            nadwrażliwością na kwas akorbinowy.
            Czyli narazie moje teorie sie potwierdzają, ale może niech wypowiedzą sie
            jeszcze inni.
            • pulbek Re: Pytanie 18.09.02, 15:06
              Dilvishu, oczywiscie wcale nie chcialem sugerowac ze
              jestes niekompetentny czy cos takiego. Po prostu zdziwilo
              mnie ze Boroweczka1 wierzy komus kogo slyszy pierwszy raz
              w zyciu.

              Z tego co jej powiedzial ten jakis wykladowca biochemii
              wynikaloby ze wit. C nie jest taka calkiem bezpieczna.
              Tak wiec te dwie teorie raczej sie nie zgadzaja, o ile
              dobrze rozumiem to co czytam.

              Rzecz jasna nie mnie rozstrzygac kto ma racje (z mojej
              laickiej wiedzy wynikaloby ze Ty). Chcialem tylko ostrzec
              Boroweczke przed zbytnim ufaniem Forum. Absolutnie nie
              bierz tego do siebie.

              Pulbek.
          • Gość: boroweczka1 Re: Pytanie IP: *.anc.univie.ac.at 18.09.02, 15:45
            Zaraz, zaraz !!! Prosze nie poddawac pod watpliwosc priorytetu zdrowia mojego
            dziecka, to po pierwsze (mam raczej zle doswiadczenia z pediatrami). Po drugie
            to Forum wydaje sie byc solidne, po trzecie nie jestem osoba "dziwna" i nie mam
            sklonnosci do popadania w skrajnosci.. Wyklad byl interesujacy (traktowal o
            pathobiochemii), a biochemik ? Coz, sama pracuje naukowo, obserwuje kolegow i
            wiem jak to jest z tymi wynikami badan, a opinii innych chyba zawsze warto
            zasiegnac. Tak wiec prosze bez zbednych, niekoniecznie potrzebnych uwag.
            • pulbek OK /nt/ 18.09.02, 16:40
            • Gość: bchem Re: wit. C IP: *.banyu.co.jp 20.09.02, 09:14
              Czesc,
              dawno mnie tu nie bylo, zreszta to juz nie to forum co
              dawniej, szkoda gadac...
              Co do witaminy C - zajmuje sie zawodowo uszkodzeniami DNA
              powodowanymi przez reaktywne formy tlenu i sila rzeczy
              musze co nieco o wit. C wiedziec, choc nie ona jest
              przedmiotem moich codziennych zmartwien. Tym niemniej,
              niedawno bylem na wykladzie goscia, ktory opublikowal w
              Science artykul o wchodzeniu witaminy C w reakcje
              zwiazane z utlenianiem lipidow, w wyniku ktorych
              powstaja zwiazki rakotworcze (Science, 2001, 293:
              1993-95). Na razie to tylko prace in vitro, ale z tego co
              wiem, w tej chwili badane sa ewentualne efekty in vivo.
              Stezenia wit. C potrzebne do tych reakcji sa na tyle
              duze, ze mozna w sumie zalozyc, ze w organizmie
              maja one znikome znaczenie, tym niemniej maja pelne prawo
              zachodzic.
              Co do rzeczywistej szkodliwosci - jest tak, jak napisal
              ktos wczesniej - u ludzi udokumentowane przypadki
              negatywnej reakcji na wit. C to przede wszystkim
              uczulenia. Ale to, co sie dzieje w organizmie, sklada sie
              z wielkiej liczby drobnych elementow i byc moze do ryzyka
              powstawania nowotworow moze sie dolozyc i witamina C, ale
              na pewno jest to efekt marginalny.
              A co do przyjmowania duzych dawek - witamina C jest
              efektywnie wydalana z moczem, organizm sam ureguluje
              sobie jej poziom. Tym niemniej, przyjmowanie duzych dawek
              jest troche bez sensu, nie bardzo widze powod, zeby
              zamiast jedzenia owocow napychac sie pigulami...
              pozdrawiam,
              Pawel
              • Gość: boroweczka1 Re: wit. C IP: *.anc.univie.ac.at 20.09.02, 13:09
                Dzieki! Artykul w Science przeczytam. Piguly pigulami, a co mam zrobic kiedy
                dziecko nie chce owocow, a rok temu na okraglo lapalo jakies dziwne infekcje ?
                Z reszta te mutanty zmodyfikowane genetycznie to dla mnie stwory a nie zdrowe
                owoce zawierajace witaminki. Pozdrawiam.
                • Gość: MM przeciez witamina c jest nie tylko w pigulkach IP: *.ny5030.east.verizon.net 20.09.02, 18:18
                  • boroweczka1 Re: przeciez witamina c jest nie tylko w pigulkac 23.09.02, 09:10
                    Przeczytaj prosze moje powyzsze odpowiedzi i zaproponuj cos skoro jestes
                    taki/taka blyskotliwy/a.
    • Gość: Jerzor Re: Witamina C, jaka dawka optymalna? IP: *.chello.pl 04.10.02, 03:57
      Wielkim zwolennikiem witaminy C w duzych ilosciach byl Linus Pauling, wielki
      chemik amerykanski. Zazywal on sam 2 g dziennie i namawial do tego samego
      wszystkich. Zauwazyl on, ze zwierzeta maja zdolnosc syntezy witaminy C we
      wlasnym organizmie, a czlowiek utracil te zdolnosc. Z teoretycznych obliczen
      wyszlo mu, ze gdyby proporcje masy ciala pomiedzy ludzmi a tymi zwierzetami
      zostaly zachowane, to czlowiek potrzebuje 2 g dziennie witaminy C. A mniejsza
      ilosc zdaniem Paulinga wystarcza tylko na to, aby opedzic najniezbedniejsze
      potrzeby.
      Jednak pozniej, po zgonie Paulinga pewni amerykanscy chemicy uznali jego
      zalecenia za przesadne, rekomendujac mniejsza dawke, najwyzej do 0,5 g dziennie.
      Amerykanie jednak sa szalonymi optymistami. Wierza naiwnie jak male dzieci w
      zbawcza moc nauki i techniki (Tak bylo w 1 Wielkim Kryzysie w 1929, gdy im sie
      zdawalo, ze zarowki, elktrycznosc, wynalazki Edisona zbawia swiat, i tak samo w
      obecnym gieldowym najperw wzroscie o potem spadku cen akcji, gdy im zaswitalo,
      ze swiat zostanie zbawiony przez Internet i blyskawiczna a powszechna
      lacznosc). Inni naukowcy uznali, ze witaminy powinny byc dozowane harmonijnie,
      wraz z innymi, na przyklad z witaminami E, A, B. Nie tylko sama witamina C, ale
      i inne, we wlasciwych proporcjach. Przyznam sie szczerze, ze ja stracilem wiare
      w pseudo-naukowe bzdety. Przestalem lykac w ogole pastylki z witaminami,
      jakimikolwiek. Dawniej zazywalem. Teraz jem bardzo duzo owocow i warzyw, dbajac
      o urozmaicenie. Pije duzo roznych sokow owocowych (nie nektarow, bowiem
      slowo 'nektar' jest eufemizmem wskazujacym na dolanie duzej ilosci wody).
      Uodpornilem sie tez na reklamy, zwlaszcza farmaceutykow, ktorych producenci
      chca zbijac na ludziach kase.
      Uwazam jednak, ze Pauling jest zbyt wielkim chemikiem na to, aby lekcewazyc
      sobie jego zdanie na temat witaminy C. Jest na pewno potrzebna w duzych
      ilosciach, (moze nie az 2 g, moze najwyzej do 0,5 g) sadze jednak ze powinna
      byc dostarczana z odpowiednim pozywieniem, z warzywami i owocami, ktore
      zawieraja i inne witaminy w odpowiednich ilosciach i z zachowaniem odpowiednich
      proporcji. Wtedy nawet przedawkowanie jej nie bedzie grozne, bowiem witamina C
      jest rozpuszczalna w wodzie i jej nadmiar moze byc wydalony z moczem.
      Zycze smacznego jadelka, duzo owocow i warzyw.
      Surowa marcheweczka jest tez bardzo zdrowa na zabki.
      Mniam, mniam, pozdrawiam bardzo serdecznie.
      Jerzor
      www.geocities.com/jerzor/
      • Gość: boroweczka1 Re: Witamina C, jaka dawka optymalna? IP: *.anc.univie.ac.at 04.10.02, 13:58
        Dziekuje za odpowiedz. Jestem swiadoma tego, iz odpowiednie odzywianie pokryje
        zapotrzebowanie, ale jak juz pisalam, moje dziecko bardzo sporadycznie jada
        owoce. Pozdrawiam !
    • ula_s Re: Witamina C 04.10.02, 12:25
      to bardzo ciekawe co piszecie. Ja kiedys bylam przekonana
      ze nawet przedawkowanie wit. C (tak jak innych
      rozpuszczalnych w wodzie) jest niegrozne. Ale potem w
      jakims artykule (niestety nie-naukowym) przeczytalam ze
      takie przedwakowanie wit C moze grozic problemami z
      nerkami. To co - to byla fikcja dziennikarska?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka