Gość: Alex
IP: proxy / 193.0.117.*
16.11.02, 19:44
Mamy olbrzymi skandal. Nie dawno było o fałszowaniu danych naukowych. U nas
oskarzono pracownika instytutu archeologii UW o kradzież cennej rzeźby, którą
zresztą ów archeolog brał udział w odnalezieniu jej. Jeden z bardziej
wpływowych polskich archeologów wstawił sie za oskarzoną (zbierzność nazwisk
nie przypadkowa). Twierdzi on, że jego żona została to specjalnie wrobiona.
Jak było nie wiemy. Ale niedługo mam nadzieję że dowiemy się. Czy skandal
polega na tym, że archeolog ukradł, czy na tym, że ktoś go wrobił (dlaczego?)