Nareszcie!

11.02.06, 03:18
Po dłuuuuuugich miesiącach "tear your hair out in clumps" stresu, wzlotów i upadków, podejrzeń i
nadziei mój paper wreszcie został zaakceptowany do publikacji!!! Hurra!
Nareszcie mogę zacząć myśleć o czymś innym!

Stawiam wirtualne piwo :-)
    • staua Re: Nareszcie! 11.02.06, 04:18
      Gratulacje! A moze spotkamy sie w realu, gdzies w Bostonie (jestes tu jeszcze? Bo ja juz jestem)?
      • kotorybka Re: Nareszcie! 11.02.06, 13:42
        HeJ! Dzięki.
        Bardzo chętnie się z Tobą spotkam! Jeśli dobrze pamiętam jesteś na MIT - a gdzie mieszkasz?
        Ja pracuję na Longwood i mkieszkam nieopodal (JP).
        Za dwa miesiące się wyprowadzamy na wielką, białą północ :-)
        • staua Re: Nareszcie! 13.02.06, 06:20
          No to spotkajmy sie jakos - moze jak snieg troche stopnieje - dzis mialam isc na koncert w Symfonii,
          ale zostal przelozony na za dwa tygodnie... Mieszkam w Bay Village, miedzy Berkeley a Arlington Ave.
          Napisze do Ciebie jutro z pracy!
    • true_blue Re: Nareszcie! 11.02.06, 15:55
      Gratulacje!! Chetnie przeczytam :-)
      A gdzie jedziesz?
      Pozdr.
      • ex-rak Re: Nareszcie! 11.02.06, 23:07
        A ja myslalem, ze mamy juz dawno za soba te czasy, w ktorych za roznego rodzaju
        publikacje bylo sie zsylanym za krag polarny.

        Ale widac bylem w bledzie.

        Jesli bylo to miesiace rwania wlosow z glowy i zuzywania chusteczek do nosa, to
        niewatpliwie musi byc to ''wiekopomna'' publikacja.
        • kotorybka Re: Nareszcie! 12.02.06, 02:24
          Hi hi :-)

          Publikacja nie tyle wielkopomna, ile jedna z kilku podobnych w trakcie przygotowań... Już dwa lata
          temu na kongresie widziałam poster o podobnej treści (a rok temu inny), więc przeraźliwie się
          martwiłam, że zostanę normalnie "scooped" - może (ale mam nadzieję że nie) niektórzy z Was znają to
          uczucie... Kilka miesięcy temu wysłaliśmy ją do Cell (bynajmniej nie mój pomysł!), co prawda została
          wysłana do recenzji ale te nas zrównały z błotem (skarżyłam się chyba Wam tu o tym). Na szczęście
          udało nam się wtedy jakoś pozbierać ;-)
          Ale było trochę stresu...

          Acha, wracamy do Montrealu :-)
Pełna wersja