Dodaj do ulubionych

DOWODY NA NIEISTNIENIE BOGA!!!! WPISUJCIE TU!!!!

    • Gość: MA Po co? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.12.02, 06:58
      new_world_needed napisał:

      > Wpisujcie to co myslicie!!
      >
      > Ale Ci co wierza tez moga przedstawiac swoje argumenty tylko bez takich
      > jak "Bog istnieje, bo tak jest bo uzdrowienia"

      Niczym się nie różnisz od swoich oponentów, z tym że oni wierzą w Boga, a Ty
      wierzysz, że Boga nie ma. Próbujesz wejść z dowodami na pole, które jest poza
      argumentacją. Bo wiara to nie jest wynik dedukcji czy pochodna jakiś
      argumentów. Wiara to manifestacja, deklaracja poglądów, wybór sposobu myślenia,
      wybór porządku. Dla jednych to też sposób na życie i znalezienie swojego
      miejsca.
      Dlatego śmieszy mnie trochę, gdy chcesz ugruntować swoją podkreślam wiarę, że
      Boga nie ma, dowodami. Powinieneś napisać wierzę, że Boga nie ma i już.
      Chyba, że interesuje Cię polemika na poziomie kreacjonistów i niczym się nie
      różniących się od nich krakenów, ale to będzie już czyste lanie wody. Po prostu
      rozmowa o Bogu ma sens tylko w aspekcie człowieka i jego wierzenia. A poza nim,
      to jakie ma znaczenie czy On faktycznie jest czy Go nie ma.
      Pozdr.
      • Gość: Sławek Re: Po co? IP: *.jgora.dialog.net.pl 29.12.02, 04:21
        A ja uważam, że bóg to historyczny władca Scytów. Król Antów, Andelski,
        Andzielski, Anielski.

        www.historiakurgany.republika.pl/



        • Gość: wierzacy Re: Po co? IP: 209.234.157.* 29.12.02, 04:29

          A ja mysle, i wierze w to gleboko,
          ze Boga nie ma;bo gdyby byl,to juz
          dawno by zrobil porzadek na tym forum.

          Moja wiara jest prawdziwa,bo wynika z mojej
          duszy i wiem ze Bog to iluzja ludzi ktorzy
          nigdy Go nie spotkali.

          :0
          • vortex Re: Po co? 29.12.02, 14:14
            to jest nas 2 :P
            • Gość: kazik Re:prawda jest tylko jedna. IP: *.proxy.aol.com 30.12.02, 00:24
              czy ktos pozna prawde czy nie,to zalezy od nastawienia osobistego serca.
              Bog,ktorego Imie to Jahwe [Jehowa],pragnie by kazdy dostapil zycia i to
              wiecznego [2Piotra 3:9].
              zadne z dotychczasowych proroctw nie przeminelo z wiatrem.kazde sie wypelnilo.
              rekojma tego,i to pewna jest to,ze i pozostale sie spelnia,tak jak zostaly
              przepowiedzione.
              problem w tym,ze przedewszystkim osmiesza sie Szatana [z czego On sie
              niezmiernie cieszy].
              w zyciu codziennym poswieca sie mnostwo czasu na wiele zagadnien dnia
              codziennego,a pozbawia sie jego odrobiny,na sprawy nadchodzacego
              Krolestwa Bozego,ktore,w wyznaczonym czasie obejmie wladze ponad calym swiatem.
              zyciem wiecznym dla kazdego czlowieka,jest wcielanie w zyciu codziennym
              wskazowki z Jana 17:3.
              od tego juz blisko do zrozumienia i poznania prawdy,ktora jest tylko jedna.
              dowodem tego jest to,ze Slowo Boze,informuje nas ludzi,ze nie kazdy
              co mowi Panie,Panie,jest przez Niego rospoznawalny.
              jak wspomnialem w mym powyzszym watku,jest ogromna roznica pomiedzy
              chrzescijanstwem,a chrystianizmem.
              zycze kazdemu przyjemnosci czytania Biblii,bo nawet naukowcy w swych badaniach,
              kiedy natrafiali na jakies trudnosci,zawsze pierszenstwo dali Biblii.
              i nie dajcie sie pochlonac zyciu codziennemu,poniewaz jak bylo za dni Noego,
              tak bedzie rowniez z nadejsciem Krolestwa Bozego.
              nie wierze,ze ktokolwiek chcialby byc zaliczony do tej grupy nierosadnych panien
              .
              • Gość: Kagan Re:prawda jest tylko jedna? IP: proxy / *.gennet.ee 30.12.02, 02:59
                Gość portalu: kazik napisał(a):
                czy ktos pozna prawde czy nie,to zalezy od nastawienia osobistego serca.
                Bog,ktorego Imie to Jahwe [Jehowa],pragnie by kazdy dostapil zycia i to
                wiecznego [2Piotra 3:9]. zadne z dotychczasowych proroctw nie przeminelo z
                wiatrem.kazde sie wypelnilo. rekojma tego,i to pewna jest to,ze i pozostale sie
                spelnia,tak jak zostaly przepowiedzione. problem w tym,ze przedewszystkim
                osmiesza sie Szatana [z czego On sie niezmiernie cieszy].
                w zyciu codziennym poswieca sie mnostwo czasu na wiele zagadnien dnia
                codziennego,a pozbawia sie jego odrobiny,na sprawy nadchodzacego
                Krolestwa Bozego,ktore,w wyznaczonym czasie obejmie wladze ponad calym swiatem.
                zyciem wiecznym dla kazdego czlowieka,jest wcielanie w zyciu codziennym
                wskazowki z Jana 17:3. od tego juz blisko do zrozumienia i poznania
                prawdy,ktora jest tylko jedna. dowodem tego jest to,ze Slowo Boze,informuje nas
                ludzi,ze nie kazdy co mowi Panie,Panie,jest przez Niego rospoznawalny.
                jak wspomnialem w mym powyzszym watku,jest ogromna roznica pomiedzy
                chrzescijanstwem,a chrystianizmem.
                zycze kazdemu przyjemnosci czytania Biblii,bo nawet naukowcy w swych badaniach,
                kiedy natrafiali na jakies trudnosci,zawsze pierszenstwo dali Biblii.
                i nie dajcie sie pochlonac zyciu codziennemu,poniewaz jak bylo za dni Noego,
                tak bedzie rowniez z nadejsciem Krolestwa Bozego.
                nie wierze,ze ktokolwiek chcialby byc zaliczony do tej grupy nierosadnych panie
                n.
                K: Powyzsze to, niestety stek bzdur... Naukowiec, odwolujacy sie do biblii
                przestaje byc naukowcem, biblia zawiera zas tak niejasane przepowiednie, i tak
                dowolnie interpretowane, ze "proctwo" przyjscia na swiat Immanuela jest
                odczytywane jako proroctwo przyjscia na swiat Jeszui (Jezusa)...
                Znow pusta gadanina. Jezyk ludzki (etniczny) jest zbyt malo precyzyjny, aby
                dokonywac na nim (dokl. na jego zdaniach) operacji logicznych. Dla olbrzymiej
                wiekszosci ludzi, i to wyksztalconych, zdanie prawdziwe jest poprawne, a
                falszywe jest niepoprawne. Dalem zreszta przyklad, jak sam Kotarbinski sie
                zaplatal ze zdaniami typu "jesli dzis jest poniedzialek, to 2*2=4". Co wiecej,
                poniewaz nie podal on w jakim systemie sa przedstawione przez niego liczby, to
                ja moge napisac, rownie dobrze: "jesli dzis jest wtorek to 5*5=31" albo ze
                "jesli dzis jest sroda to 5*5=19", bowiem czym system "poniedzialkowy"
                (dziesiatkowy) jest lepszy od "wtorkowego" (osemkowego) lub "srodowego"
                (szesnastkowego)? Tak czy inaczej, moje zdania sa PRAWDZIWE, bowiem "brak wiezi
                rzeczowej nie jest istotny, a nastepniki sa prawdziwe (w swoich systemach
                liczbowych)". Jak wiec widzisz, logika formalna to slepa uliczka, nie warto w
                nia wchodzic, bo mozna tylko oberwac po glowie... Zreszta rozwazalismy tu tylko
                logike dwu, najwyzej trojwartosciowa, a przeciez logika moze byc n-wartosciowa,
                czyli rownie dobrze dwu, jak i dwu-miliono wartosciowa. I co wtedy?
                Radze wiec radykalna zmiane sposoby myslenia, uznanie, ze wiara to domena
                METAfizyki, a NIE nauki, albowiem "cerdo, quia absurdum est" (Tertulianus).
          • Gość: MA Re: Po co? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.12.02, 00:34
            Gość portalu: wierzacy napisał(a):


            > Moja wiara jest prawdziwa,bo wynika z mojej
            > duszy i wiem ze Bog to iluzja ludzi ktorzy
            > nigdy Go nie spotkali.
            >
            > :0

            O.K. Deklarujesz tak swój pogląd, który
            też jest Twoim oczekiwaniem. Ogłaszasz,
            jak chcesz być postrzegany (np. w opozycji
            do kościoła) - w ten sposób określasz swoje
            miejsce pośród ludzi.
            Teraz, Twoją osobistą sprawą jest to czy
            z takim manifestem jest Ci dobrze. Czy jest
            dla Ciebie wystarczający. Możliwe, że tak.
            Ale jeśli masz więcej potrzeb, to zaczniesz
            szukać czegoś więcej. Będzie to miłość dziewczyny,
            poszukiwanie autorytetów, akceptacja u kolegów, itp.
            Ale tak naprawdę będą to substytuty Boga,
            którego w tej chwili nie chcesz zaakceptować.
            • vortex Re: Po co? 30.12.02, 01:30
              Gość portalu: MA napisał(a):

              > Gość portalu: wierzacy napisał(a):
              >
              >
              > > Moja wiara jest prawdziwa,bo wynika z mojej
              > > duszy i wiem ze Bog to iluzja ludzi ktorzy
              > > nigdy Go nie spotkali.
              > >
              > > :0
              >
              > O.K. Deklarujesz tak swój pogląd, który
              > też jest Twoim oczekiwaniem. Ogłaszasz,
              > jak chcesz być postrzegany (np. w opozycji
              > do kościoła) - w ten sposób określasz swoje
              > miejsce pośród ludzi.
              > Teraz, Twoją osobistą sprawą jest to czy
              > z takim manifestem jest Ci dobrze. Czy jest
              > dla Ciebie wystarczający. Możliwe, że tak.
              > Ale jeśli masz więcej potrzeb, to zaczniesz
              > szukać czegoś więcej. Będzie to miłość dziewczyny,
              > poszukiwanie autorytetów, akceptacja u kolegów, itp.
              > Ale tak naprawdę będą to substytuty Boga,
              > którego w tej chwili nie chcesz zaakceptować.

              To Bóg jest substytutem tego czego nie możemy pojąć, lub braku sensu życia.
              Niektórzy po prostu nie chcą zapychać dziur w swoim światopoglądzie i sercu
              watą o nazwie Bóg.
              • Gość: MA Re: Po co? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.12.02, 02:30
                vortex napisał:

                > To Bóg jest substytutem tego czego nie możemy pojąć, lub braku sensu życia.

                To Ty stawiasz tezę, że Bóg mógłby wyjaśniać
                to czego nie mogłbyś pojąć, lub że mógłby nadać
                sens życiu. To są Twoje miejsca, które sam musisz
                zagospodarować i zadecydować co z nimi zrobisz.
                Jeśli naprawdę wiesz co z nimi zrobić to świetnie.
                Możesz spokojnie zająć się innymi sprawami.
                Jeśli jednak są niepokoją to będziesz szukał
                jakiegoś rozwiązania.
                > Niektórzy po prostu nie chcą zapychać dziur w swoim światopoglądzie i sercu
                > watą o nazwie Bóg.
                Decyduj co będzie tą watą, czy starczy Ci dziewczyna,
                sukces czy wpływ innego człowieka.
                > watą o nazwie Bóg.
                Nie musisz personifikować Boga, to może być
                dla Ciebie ułamek sekundy w spojrzeniu Twojej
                dziewczyny.
                • vortex Re: Po co? 30.12.02, 02:52
                  Jeżeli Bóg to to co jest dla danej osoby wazne to każdy jest wierzący.
                  Jeżeli Bóg to jakaś nadprzyrodzona istota rządząca rzeczywistością, to jestem
                  zdecydowanie ateistą.
                  • Gość: MA Re: Po co? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.12.02, 03:24
                    vortex napisał:
                    Oj vortex, widzę że coś nie możesz spać. ;)
                    > Jeżeli Bóg to to co jest dla danej osoby wazne to każdy jest wierzący.
                    To naturalne, że człowiek ma potrzebę wiary, każdy jest wierzący.
                    Istotne jest to w którym miejscu się zatrzyma. Na końcu listy do
                    której może się odwołać jest Bóg.
                    > Jeżeli Bóg to jakaś nadprzyrodzona istota rządząca rzeczywistością, to jestem
                    > zdecydowanie ateistą.
                    Postrzeganie Boga tak jak przyjęto, to jest jakiś złoty środek.
                    Zrozumiały dla większości. Czasem ludziom trzeba mówić, że jest
                    to "dziadek z siwą brodą", który pogoni całe towarzystwo.
                    Tymczasem to jest Twoja osobista sprawa, jak Go dostrzeżesz.
                    Dla prostego człowieka anioł to bedzie istota ze skrzydłami,
                    a dla kogoś innego, aniołem bedzie przez chwilę jego matka,
                    która z troską czeka na powrót.
                    • vortex Re: Po co? 30.12.02, 03:46
                      Czyli wiara to zespół wartości odrębnych dla każdego człowieka? Coś mi tu nie
                      pasuje. To czemu istnieje banda takich co twierdzą że z całą pewnością to
                      dziadek z siwą brodą itp. itd.

                      Jeśli wierzę w prawa natury to pewnie mi powiesz że to jest to jak postrzegam
                      Boga? A ja Ci wtedy powiem że bredzisz bo jeżeli Bóg byłby rzeczami
                      najważniejszymi przestałby być Bogiem. Byłby wtedy tylko wymysłem człowieka,
                      czyli tym za co go uważam. Czyli takim stwierdzeniem przyznałbyś rację memu
                      poglądowi, a z tego co piszesz wnioskuje że raczej jesteś wierzący. Ponieważ
                      Bóg jako istota byłby Bogiem, ale jako najważniejsze wartości jest tylko
                      słowem.

                      PS. :P mam problemy z zasypianiem, niestety także ze wstawaniem. nie jest to
                      przyjemne, musze zarwać pare nocy i położyć się wcześńiej, może się "zresetuję"

                      Pozdrawiam
                      • Gość: MA Re: Po co? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.12.02, 04:42
                        vortex napisał:

                        > Czyli wiara to zespół wartości odrębnych dla każdego człowieka? Coś mi tu nie
                        > pasuje. To czemu istnieje banda takich co twierdzą że z całą pewnością to
                        > dziadek z siwą brodą itp. itd.
                        Nie myl wartości z sposobem postrzegania Boga. Wartości są niezmienne.
                        Bóg jest zawsze miłością. Dla włókniarek będzie to dziadek z siwą brodą
                        jako surowy, ale kochający ojciec, bo to dla nich jest zrozumiałe.
                        > Jeśli wierzę w prawa natury to pewnie mi powiesz że to jest to jak postrzegam
                        > Boga? A ja Ci wtedy powiem że bredzisz bo jeżeli Bóg byłby rzeczami
                        > najważniejszymi przestałby być Bogiem. Byłby wtedy tylko wymysłem człowieka,
                        > czyli tym za co go uważam. Czyli takim stwierdzeniem przyznałbyś rację memu
                        > poglądowi, a z tego co piszesz wnioskuje że raczej jesteś wierzący. Ponieważ
                        > Bóg jako istota byłby Bogiem, ale jako najważniejsze wartości jest tylko
                        > słowem.
                        Reszta jutro bo padam. Pozdr.
                        • Gość: MA Re: Po co? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.01.03, 11:42
                          Gość portalu: MA napisał(a):

                          > vortex napisał:

                          > > Jeśli wierzę w prawa natury to pewnie mi powiesz że to jest to jak postrze
                          > gam
                          > > Boga? A ja Ci wtedy powiem że bredzisz bo jeżeli Bóg byłby rzeczami
                          > > najważniejszymi przestałby być Bogiem. Byłby wtedy tylko wymysłem człowiek
                          > a,
                          > > czyli tym za co go uważam. Czyli takim stwierdzeniem przyznałbyś rację mem
                          > u
                          > > poglądowi, a z tego co piszesz wnioskuje że raczej jesteś wierzący. Poniew
                          > aż
                          > > Bóg jako istota byłby Bogiem, ale jako najważniejsze wartości jest tylko
                          > > słowem.

                          Skąd ta pewność, że przestałby być Bogiem, moze lepiej
                          będzie brzmiało gdy określę, że cząstki Boga mogą
                          przejawiać się w tych "ważnych sprawach".
                          Ja sobię tłumaczę tak: człowiek musi załozyć pewne aksjomaty.
                          Dla jego dobra, rodziny i innych ludzi najlepiej by było
                          gdyby założył (uwierzył) pozytywne aksjomaty.
                          Tzn. uwierzył w Boga, w jego nieskończoną miłość itp.
                          Rozwój nauki i naszej wiedzy nie wyklucza wiary w Boga, bo
                          nawet w teorii ekspansji Hawkinga są "osobliwości" w których
                          jest miejsce na Boga. Przewiduję/wierzę że to miejsce niezależnie
                          od rozwoju nauki zawsze będzie. Moim zdaniem lepiej uwierzyć
                          w Boga niż założyć, że prawdy nie poznamy nigdy. I nie ma to
                          nic wspólnego z łataniem dziur. Twoją wolną wolą decydujesz
                          co chcesz by było u podstawy Twojego światopoglądu.
                          czy miłość czy niepewność. Możesz zatrzymać się wpół drogi
                          i powiedzieć wierzę w prawa natury, a jeśli chodzi o miłość
                          to starczy mi rodzina. Ale pełnię osiągniesz gdy faktycznie
                          uwierzysz. I o tym rozprawia na różne sposoby cała Biblia.
                          • vortex Re: Po co? 03.01.03, 01:43
                            Jaka tu wolna wola kiedy mówisz ze pełnię odkryję TYLKO jak uwierzę. Ja Swoją
                            wolną wolą mówię że się z tym nie zgadzam. Wierzę że Boga nie ma, nie mam tu
                            żadnej niepewności. Wszystkie "dowody" na temat istnienia Boga są tak grubymi
                            nićmi szytę że pozwolę sobie nie wierzyć tylko na słowo.
                            • Gość: MA Re: Po co? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.01.03, 12:08
                              vortex napisał:

                              > Jaka tu wolna wola kiedy mówisz ze pełnię odkryję TYLKO jak uwierzę. Ja Swoją
                              > wolną wolą mówię że się z tym nie zgadzam. Wierzę że Boga nie ma, nie mam tu
                              > żadnej niepewności. Wszystkie "dowody" na temat istnienia Boga są tak grubymi
                              > nićmi szytę że pozwolę sobie nie wierzyć tylko na słowo.
                              Tak ładnie masz wszysko poukładane, wszystko wiesz, tylko dlaczego te dziwnie
                              pytania o Boga. Z tego co piszesz wynika, nie powinno cie to wogóle obchodzić.
                              Zastanawiałeś się skąd u ciebie to zainteresowanie? Po prostu nic nie wiesz.
                              • vortex Re: Po co? 03.01.03, 13:43
                                Interesuje się ponieważ denerwuje mnie kościół wpieprzający się we wszystkie
                                sprawy i to jeszcze często z beznadziejnym rozwiązaniem.
                                • Gość: jacekmk Re: Po co? IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 03.01.03, 16:21
                                  To dopiero są przemyślenia! Gratuluję!
                    • Gość: kazik Re: a gdzie jest beef IP: *.proxy.aol.com 30.12.02, 04:04
                      Jahwe[Jehowa]nikogo do wiary nie przymusza.dal nam wolna i nie przymuszona wole
                      bysmy kroczyli zyciem.mamy tyle dowodow Jego wokol nas istnienia.a to,ze ktos
                      ubiera sie w wyszukane slowka i przyklady,to wcale nie eliminuje Jego istnienia.
                      wracam jeszcze do Jego proroctw,ktore sie zawsze wypelnily.ani Jezus,ani nikt z
                      ludzi nie byl w stanie ich dostosowac do osoby Jezusa.nikt z ludzi nie byl w
                      stanie przewidziec np. upadku Babilonu[gdzie instytucja magii byla na
                      swiatowym poziomie].nikt z ludzi nie byl w stanie przepowiedziec kolejnych
                      poteg politycznych,i to nie tylko w przeszlosci,ale az do naszych czasow,
                      wlacznie przez objecie wladzy po przez ONZ nad calym swiatem z akceptacja
                      bez wyjatku przez wszystkie glowy panstw.
                      czy nigdy nikomu nie przyszlo do glowy po co my tu wogole na ziemi zyjemy?
                      przeciez drzewa,zwierzeta potrafia niekiedy nas o wiele lat przezyc.
                      naukowcy wiedza dobrze,ze czlowiek sie regeneruje,ze mozg nieskonczenie
                      moze wchlaniac coraz to wiecej wiadomosci,a jednak cialo obumiera i schodzimy
                      do krainy umarlych,do szeolu[piekla,grobu].a wiec cos tu nie jest tak.
                      nikt nie bedzie przymuszony wiara [ mamy tego owoce w tak zwanym swiecie
                      chrzescijanskim].prawdziwym chrzescijaninem staje sie ten,co odczuje glod
                      poznania prawdy,odrzuca pyche i jest osoba o skruszonym sercu.
                      ponadto musi byc najpierw pouczony przed przyjeciem oddania siebie Bogu,
                      na czynienie Jego woli.po za tym On wcale nie jest daleko od kazdego z nas,
                      czy wierzacego,czy nie.wybor drogi zalezy wylacznie od nas samych,bo one sa
                      tylko dwie,jedna do smierci,a druga do zycia.logika kazdemu wskaze te do zycia.
                      ale to osobista sprawa czlowieka,byle jej tylko nie zaprzepascil.skoro jeszcze
                      jest to,co mozemy nazywac dniem.
                      • Gość: Xanatos Re: a gdzie jest beef IP: proxy / 213.17.170.* 30.12.02, 15:10
                        Wasze dyskusje są jałowe, bo nie potraficie spojrzeć na wszystko. Musiałoby się
                        zebrać konsylium (teolog, genetyk, matematyk, historyk i wszyscy genialni) i
                        łączyć różne elementy by dojść do jakiś wniosków, a i tak wnioski te były by
                        mierne, niezadawalające. Mnie zastanawiało tylko to co napisał jeden z
                        profesorów, czy Jezus był wariatem, kłamcą, czy Synem Boga (zastanówcie się nad
                        tym). To od Jezusa można wychodzić do Boga, bo nie ma z nim specjalnie inne
                        styczności.
                        • Gość: kazik Re: a gdzie jest beef IP: *.proxy.aol.com 02.01.03, 20:02
                          droga do zrozumienia istnienia Boga jest zasadnicza zasada:kazda robota ma swego
                          robotnika.
                          co wiecej skomplikowana rzecz,tym bardziej madrzejszy robotnik.
                          np.krzesla,stoly,talerze potrzebuja robotnika.i rzeczy te sa proste do zrobienia
                          czy sama ligika nam nie podpowiada,ze bardziej skomplikowane rzeczy wymagaja
                          o wiele wiecej inteligentnego robotnika?
                          zegarek potrzebuje zegarmistrza,co wiec potrzebuje nasz solar system w swej
                          precyzyjnosci?
                          rowniez mowi nam o istnieniu tworzyciela i robotnika.
                          nasza ziemia jest cudownie dostosowana do na niej egzystencji czlowieka.
                          co powiemy na temat zycia?czy ono nie obylo sie bez robotnika?
                          zywe komorki,DNA[czy nie zgodzimy sie z wypowiedziami biologa Michaela Dentona?]
                          .
                          nasz mozg,system krwionoslny i inne cuda ciala naszego,jak np.oko[czy nie
                          zgodzimy sie z uwagami astronoma Roberta Jastrowa?].
                          co powiedziec o szybkim pojmowaniu jezyka przez male dziecko?
                          zaden inzynier nie potrafi tego swa madroscia powielic.
                          dlatego tez Biblia mowi,"kazdy dom ma swego budowniczego,lecz tym co stworzyl
                          wszystko,jest Bog"[Hebrajczykow 3:4].Biblia nazywa Go"prawdziwy Bog,Jehowa..."
                          [Izajasza 42:5].
                          On pokazal nam,ze rzeczywiscie zalezy Mu na naszym szczesliwym zyciu na ziemi.
                          w swej madrosci rowniez odpowiada nam na pytania: dlaczego Bog dopuszcza
                          cierpienia?,dlaczego sie starzejemy i umieramy?,co jest celem zycia ludzkiego?
                          jak czlowiek moze poznac,ktora religia jest wlasciwa?,co osiagnie Krolestwo
                          Boze i czym ono jest?,jaka role odgrywa Jezus?,jaka ogromna sila jest osoba
                          Szatana w obecnym swiecie?,kto rzadzi tym swiatem-Bog czy Szatan? i na wiele
                          innych.zachecam kazdego do Jego poznania,bo nie jest On wcale daleko od nas.
                          [Jana 17:3].
                          • vortex Re: a gdzie jest beef 03.01.03, 01:46
                            Jak już było wcześniej napisane, gwiazdy tworzą się same dzięki grawitacji.
                            Jak widać nie wszystko ma swojego budowniczego, co jest zaprzeczeniem tego co
                            mówi biblia, a to już dowód na to że w bibli często różnie pomyłki i
                            przeinaczenia są. Módlcie się lepiej żeby Bóg takim przeinaczeniem nie był.
                            • Gość: jacekmk Re: a gdzie jest beef IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 03.01.03, 02:33
                              To jak to jest z tymi gwiazdami? Tworzą się same, czy dzięki grawitacji? Jeżeli
                              tworzą się same, to jak? Czy jakaś gwiazda, której jeszcze nie ma, może się
                              sama stworzyć?
                              • vortex Re: a gdzie jest beef 03.01.03, 02:46
                                Ogłoki gazów się łączą, bum! i gwiazda. Pozatym była wcześniej mowa o
                                powstawaniu materii. Podobno wa jakiś laboraroriach zauważono powstającą
                                materię (materia i antymateria) i znikające od razu.
                                • Gość: jacekmk Re: a gdzie jest beef IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 03.01.03, 02:54
                                  Przecież gwiazdy miały się tworzyć same, a nie z jakichś obłoków i z jakiegoś
                                  bum!
                                  Musisz się zdecydować: albo gwiazdy tworzą się same, albo są efektem
                                  zachodzenia pewnych procesów.
                                  • vortex Re: a gdzie jest beef 03.01.03, 03:09
                                    Mówimy chyba o rzemieślnikach a nie materiałach. Jeżeli chodzi o materiały to
                                    nie tworzą się same. Jeżeli chodzi o rzemieślnika to jak wcześniej pisałem.
                                    • Gość: jacekmk Re: a gdzie jest beef IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 03.01.03, 11:46
                                      W jednym ze swoich wcześniejszych postów napisałeś: 'Jak już było wcześniej
                                      napisane, gwiazdy tworzą się same dzięki grawitacji'. Czy uważasz, że poprawne
                                      jest mówienie, że gwiazdy tworzą się same (a więc do powstania gwiazdy wpływ
                                      otoczenia jest niepotrzebny; widać chcą, więc się tworzą), a następnie
                                      dodowanie, że dzięki grawitacji? Gdzie w przytoczonym zdaniu jest mowa o
                                      Rzemieślniku? To zdanie miało przecież zaprzeczyć sens Jego istnienia.
                                      Dobrze jest pamiętać, że żyjemy w świecie, w którym, jak na razie, każdy skutek
                                      ma przyczynę. I w cale Bóg nie musi się zajmować tworzeniem gwiazd - wystarczy
                                      że stworzył prawa, które na to pozwalają.
                                      • vortex Re: a gdzie jest beef 03.01.03, 13:48
                                        przyznaję się że broniłem beznadziejnej sprawy tylko po to aby wybronić
                                        (chodzi o to samotworzenie się wszystkiego) tak jak adwokat broni mordercę.
                                        Wszystko tworzą prawa natury, i śmiem twierdzić że wiem że takie prawa
                                        istnieją. Sądze także że nie stworzył ich Bóg. W najgorszym wypadku mogę się
                                        zgodzić że same prawa natury są Bogiem (wolałbym jednak tego uniknąć) ale to
                                        już nie byłby taki Bóg jakiego wierzący wyznają.
                                        Uważam że nie istnieje żadna istota nadprzyrodzona. A że "Bóg" to tylko
                                        pojęcie.
                                        Pozdrawiam
                                        • Gość: jacekmk Re: a gdzie jest beef IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 03.01.03, 14:58
                                          Masz pełne prawo sądzić (wierzyć!), że nie istnieje żadna nadprzyrodzona
                                          istota, tak jak inni mają prawo sądzić (wierzyć!), że takowa istnieje.
                                          Dlatego 'przyczepię' się do kolejnych zdań z postu, który wywołał moją reakcję.
                                          Uważam, że dwa ostatnie zdania: "Jak widać nie wszystko ma swojego
                                          budowniczego, co jest zaprzeczeniem tego co mówi biblia, a to już dowód na to
                                          że w bibli często różnie pomyłki i przeinaczenia są. Módlcie się lepiej żeby
                                          Bóg takim przeinaczeniem nie był", to tylko czysta złośliwość wymierzona w
                                          tych, którzy wierzą w Boga ukazanego w Biblii. Nie jesteś w stanie wykazać, że
                                          coś może istnieć bez przyczyny, a używasz tego argumentu do 'przyłożenia'
                                          Biblii. To naprawdę bardzo nieładnie.
                                          Wiele postów w tym wątku nosi znamiona bezrozumnej wiary w potęgę ludzkiego
                                          umysłu. Ktoś nawet powyływał się tu na Kurta Goedla, jako przykład na
                                          nieistnienie Boga, podczas gdy jego wnioski dotyczą ograniczoności ludzkich
                                          metod rozumowania. Zauważmy także, że próba dojrzenia metodą rozumową tego, co
                                          było w pierwszych chwilach powstania Wszechświata nastręcza olbrzymie trudności
                                          (jak na razie nie do pokonania), a co dopiero mówić o tym, co miałoby być przed
                                          jego powstaniem - czy ta wiedza będzie kiedykolwiek dostępna?

                                          Pozdrawiam
                                          • vortex Re: a gdzie jest beef 03.01.03, 16:35
                                            przyznaję sie do agresywności religijnej jaka we mnie wstąpiła podczas
                                            ostatnich wypowiedzi. Sam siebie o to nie podejrzewałem. Jednakże uważam że
                                            każda próba zrozumienia świata jest lepsza od mówienia "Bóg to zrobił i basta"
                                            bo tak mówiła babcia po powrocie z kościoła. Wiem że nie wszyscy wierzący tak
                                            robią ale niestety sporo z nich. Jak już ktoś zauważył wcześniej religijność
                                            jest odwrotnie proporcjonalna do wykształcenia. Może nie zawsze się to
                                            sprawdza ale jednak sprawdza. Coś w tym jest. Osobiście uważam że religia to
                                            narzędzie do kontroli ludzi. Dobrą stroną tego było że niewykształcone (żeby
                                            nie powiedzieć zacofane) społeczeństwo było w stanie przestrzegać prawa
                                            (przykazań wiary) i zachowywać się po ludzku. Złą stroną są fałszywi
                                            przedstawiciele wiary używający jej żeby pokierować ludźmi jak mu sie podoba.
                                            Byłą to także rzecz spajająca społeczeństwa "my chrześcijanie wybijemy pogan"
                                            itp, łatwiej jest sprzymierzyć się z ludźmi o podobnych poglądach itp. itd.
                                            dalej pisać nie będe w tej chwili bo się śpieszę.
                                            Pozdrawiam
                                            • Gość: jacekmk Re: a gdzie jest beef IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 03.01.03, 17:38
                                              vortex napisał:

                                              > przyznaję sie do agresywności religijnej jaka we mnie wstąpiła podczas
                                              > ostatnich wypowiedzi. Sam siebie o to nie podejrzewałem. Jednakże uważam że
                                              > każda próba zrozumienia świata jest lepsza od mówienia "Bóg to zrobił i
                                              basta"
                                              > bo tak mówiła babcia po powrocie z kościoła. Wiem że nie wszyscy wierzący tak
                                              > robią ale niestety sporo z nich.

                                              To, ilu osobom wystarcza wyjaśnienie, że za sprawą Boga coś się dzieje, nie ma
                                              tu absolutnie nic do rzeczy. Czepianie się babci, która wróciła z kościoła,
                                              jest absurdalne. Zauważ, że rozwój nauki, którym się tak zachłystujesz,
                                              zawdzięcza wiele osobom wierzącym w Boga.

                                              > Jak już ktoś zauważył wcześniej religijność
                                              > jest odwrotnie proporcjonalna do wykształcenia. Może nie zawsze się to
                                              > sprawdza ale jednak sprawdza. Coś w tym jest.

                                              To, jak się ma wykształcenie do religijności, też nie ma nic do rzeczy.
                                              Przyczyna tego może być zupełnia inna, niż próbujesz to zasugerować (że w Boga
                                              wierzą przede wszystkim niewykształceni prostaczkowie). Poza tym mądrość wcale
                                              nie musi iść w parze z wykształceniem. I doprawdy, nie kadź sobie tym, że
                                              jesteś lepiej wykształcony od babci wracającej z kościoła, bo ta babcia może
                                              mieć o wiele więcej do powiedzenia, i to sensownych rzeczy, na temat życia i
                                              jego wartości, niż Ty.

                                              > Osobiście uważam że religia to
                                              > narzędzie do kontroli ludzi. Dobrą stroną tego było że niewykształcone (żeby
                                              > nie powiedzieć zacofane) społeczeństwo było w stanie przestrzegać prawa
                                              > (przykazań wiary) i zachowywać się po ludzku. Złą stroną są fałszywi
                                              > przedstawiciele wiary używający jej żeby pokierować ludźmi jak mu sie podoba.

                                              Myślałem, że rozważania na temat religii, jako narzędzia do kontrolowania
                                              ludzi, to już przeszłość. Ale widać myliłem się. Piszesz, że religia służyła do
                                              narzucenia prostaczkom poprawnego zachowania. To powiedz mi, dlaczego dzisiaj,
                                              gdy poziom edukacji wzrósł tak znacznie (a religijność spadła), poziom kultury
                                              obniżył się tak radykalnie? Przejdź się po ulicach i zobacz, ile tam chamstwa.
                                              Włącz telewizor albo weź któreś z kolorowych tygodniówek i zobacz, ile tam
                                              głupoty i ulegania najniższym instynktom. Zobacz, kto jest lansowany na idoli
                                              młodzieży. Jeżeli to ma być wyzwolenie od religii, to chyba jesteś zadowolony.

                                              > Byłą to także rzecz spajająca społeczeństwa "my chrześcijanie wybijemy pogan"
                                              > itp, łatwiej jest sprzymierzyć się z ludźmi o podobnych poglądach itp. itd.
                                              > dalej pisać nie będe w tej chwili bo się śpieszę.

                                              Do spajania społeczeństw wcale nie jest potrzebna religia (gdyby tylko religia
                                              tu decydowała, to cała Europa już dawno powinna stanowić jedność). Hasło, które
                                              podałeś, to, niestety, kolejna nieuzasadniona złośliwość.

                                              > Pozdrawiam

                                              Też pozdrawiam
                                              • vortex Re: a gdzie jest beef 03.01.03, 18:15
                                                Gość portalu: jacekmk napisał(a):

                                                >Zauważ, że rozwój nauki, którym się tak zachłystujesz,
                                                > zawdzięcza wiele osobom wierzącym w Boga.

                                                To można przyczepić do prawie kazdej dziedziny. Kiedyś prawie każdy był
                                                wierzący (przez tępienie innowierców) i prawie wszystko jest wynikiem poczynań
                                                wierzących. Zbyt ogólnie

                                                > Przejdź się po ulicach i zobacz, ile tam chamstwa.
                                                > Włącz telewizor albo weź któreś z kolorowych tygodniówek i zobacz, ile tam
                                                > głupoty i ulegania najniższym instynktom. Zobacz, kto jest lansowany na
                                                idoli
                                                > młodzieży. Jeżeli to ma być wyzwolenie od religii, to chyba jesteś
                                                > zadowolony.

                                                Ani trochę nie jestem zadowolony, jestem za wyzwoleniem się od religii jako
                                                wiary w nadistotę ale jestem całkowicie przeciwny wyzbywaniu się moralności i
                                                etyki. To co się teraz dzieje jest okropne i chciałbym coś na to poradzić. Ale
                                                niestety chyba niektóry ludzie nie są gotowi na samokontrolę, i muszą wrócić
                                                do bogobojności. :(

                                                > podałeś, to, niestety, kolejna nieuzasadniona złośliwość.

                                                to nie była złośliwość tylko stwierdzenie faktu, pozatym nie powiedziałem że
                                                religia jest jedyną rzeczą spajającą społeczeństwa.

                                                > Też pozdrawiam

                                                Pozdrawiam raz jeszcze
                                                • Gość: jacekmk Re: a gdzie jest beef IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 03.01.03, 22:58
                                                  vortex napisał:

                                                  >
                                                  > >Zauważ, że rozwój nauki, którym się tak zachłystujesz,
                                                  > > zawdzięcza wiele osobom wierzącym w Boga.
                                                  >
                                                  > To można przyczepić do prawie kazdej dziedziny. Kiedyś prawie każdy był
                                                  > wierzący (przez tępienie innowierców) i prawie wszystko jest wynikiem
                                                  poczynań
                                                  > wierzących. Zbyt ogólnie

                                                  Poprzednio napisałeś, że: "uważam że każda próba zrozumienia świata jest lepsza
                                                  od mówienia 'Bóg to zrobił i basta' bo tak mówiła babcia po powrocie z
                                                  kościoła". Z powodu tego zdania napisałem, że rozwój nauki wiele zawdzięcza
                                                  ludziom wierzącym. Teraz z kolei napisałeś, że prawie wszystko jest wynikiem
                                                  ich poczynań. To jak to w końcu jest z próbą zrozumienia świata przez ludzi
                                                  wierzących?
                                                  I jeszcze jedno. Co to znaczy, że: "kiedyś prawie każdy był wierzący (przez
                                                  tępienie innowierców)"? Czyżby znowu jakaś niezamierzona złośliwość?

                                                  >
                                                  > Ani trochę nie jestem zadowolony, jestem za wyzwoleniem się od religii jako
                                                  > wiary w nadistotę ale jestem całkowicie przeciwny wyzbywaniu się moralności i
                                                  > etyki. To co się teraz dzieje jest okropne i chciałbym coś na to poradzić.

                                                  Cieszę się, że podzielasz moje obawy związane ze współczesną obyczajowością.
                                                  Życzę Ci, abyś podczas wyzwalania innych z religii (przypuszczam, że sam już
                                                  się wyzwoliłeś) nie wylał dziecka z kąpielą.

                                                  > Ale
                                                  > niestety chyba niektóry ludzie nie są gotowi na samokontrolę, i muszą wrócić
                                                  > do bogobojności. :(

                                                  Dlaczego przyjmujesz, że bogobojni są ci ludzie, których nie stać na
                                                  samokontrolę? A może bogobojność służy kształtowaniu samokontroli?
                                                  uwrażliwianiu sumienia?

                                                  >
                                                  > > podałeś, to, niestety, kolejna nieuzasadniona złośliwość.
                                                  >
                                                  > to nie była złośliwość tylko stwierdzenie faktu, pozatym nie powiedziałem że
                                                  > religia jest jedyną rzeczą spajającą społeczeństwa.
                                                  >

                                                  Pisząc o złośliwości chodziło mi o wymyślone przez Ciebie hasło, pod którym
                                                  jakoby mieli się jednoczyć chrześcijanie. Hasło to miałoby brzmieć, cytuję: "my
                                                  chrześcijanie wybijemy pogan". Jeżeli to nie jest złośliwość (tak naprawdę
                                                  określenie tego złośliwością to eufemizm z mojej strony), to co? Dyrektywa
                                                  Watykanu?

                                                  Pozdrawiam
                                                  • vortex Re: a gdzie jest beef 04.01.03, 02:44
                                                    Gość portalu: jacekmk napisał(a):

                                                    > Teraz z kolei napisałeś, że prawie wszystko jest wynikiem
                                                    > ich poczynań.

                                                    Wiara była delikatnie mówiąc obowiązkowa (złośliwość)


                                                    > Dlaczego przyjmujesz, że bogobojni są ci ludzie, których nie stać na
                                                    > samokontrolę?
                                                    Bogobojność potrafi powstrzemać tych bez samokontroli

                                                    > A może bogobojność służy kształtowaniu samokontroli?
                                                    > uwrażliwianiu sumienia?

                                                    spójż na tych bogobojnych i miłościwych wyznawców allaha (złośliwość)

                                                    byłem teraz złośliwy głownie dlatego że odpisałem w bardzo fajny sposób i
                                                    niechcący nacisąłem esc i sie wszystko skasowało :(

                                                    Napisałem też jak wyobrażam sobie najlepszą "religię". Wyznawca małby za
                                                    zadanie doskonalić człowieka i wszystko co go otacza. Przestrzegać praw i
                                                    obowiązków człowieka ustanowione przez człowieka. Dbać o rzeczy od niego
                                                    zależne (np środowisko itp) itd. jak niezbyt dokładnie (nie chce mi sie dwa
                                                    razy pisać tego samego) może napisze jeszcze o tym. Aha, nie byłoby żadnego
                                                    bóstwa, a jak każdy by wypełniał dane "przykazania" to by była jego sprawa
                                                    (byle ich nie łamał :P) to tak żeby ktoś nie powiedział że każdy robiłby to
                                                    samo :P

                                                    Pozdrawiam, zanim znowu bede musiał to pisać

                                                    PS - na szczęście skopiowałem to do paska ponieważ połączenie mi siadło i
                                                    pisałem odpowiedz trzeci raz :P ale jestem zły (grr)
                                                  • jacekmk Re: a gdzie jest beef 04.01.03, 12:37
                                                    vortex napisał:

                                                    >
                                                    > Wiara była delikatnie mówiąc obowiązkowa (złośliwość)
                                                    >

                                                    To nie ma znaczenia. Twierdziłeś, że wiara w Boga ogranicza możliwości
                                                    poznawcze człowieka (czy może zniechęca do myślenia?). Więc nie wykręcaj się
                                                    kolejnymi złośliwościami.

                                                    >
                                                    > spójż na tych bogobojnych i miłościwych wyznawców allaha (złośliwość)
                                                    >

                                                    Nie znam żadnego wyznawcy Allaha, nie znam także islamu, więc trudno mi
                                                    cokolwiek na ich temat mówić (nawet nie wiem, czy są naprawdę bogobojni).
                                                    Domyślam się, że myślisz o terrorystach ubierających się w szaty islamu. Ci
                                                    zawsze znajdą pretekst do poparcia swoich działań. A jeżeli chcesz się
                                                    przerzucać tego typu argumencikami, to chciałem Ci przypomnieć o niedawnym
                                                    naszym wschodnim sąsiedzie i jego miłościwych poczynaniach. Cofając się jeszcze
                                                    bardziej znajdziesz kolejnego 'miłosiernego'. Chyba żadnego z nich nie
                                                    podejrzewasz o bogobojność i krzewienie wiary w Boga?


                                                    Pozdrawiam
                                                  • vortex Re: a gdzie jest beef 04.01.03, 14:43
                                                    jacekmk napisał:

                                                    > To nie ma znaczenia. Twierdziłeś, że wiara w Boga ogranicza możliwości
                                                    > poznawcze człowieka (czy może zniechęca do myślenia?). Więc nie wykręcaj się
                                                    > kolejnymi złośliwościami.

                                                    jasne nie ma znaczenia, jak można twierdzić że nie ma znaczenia jeśli mówisz o
                                                    zasługach wierzących. Gdyby Einstein urodził sie w indiach pewnie szukałby
                                                    nirwany w nie teorii względności. Wiara ma duży wpływ na wybory ludzkie,
                                                    uważam że często potrafi zatrzymać postęp. Na szczęście chrześcijaństwo
                                                    zrezygnowało z inkwizycji i dało ludziom więcej swobody inaczej do dziś
                                                    palilibyśmy stosy. Niektóre religie tego nie zrobiły, patrz kaleczone kobiety
                                                    na wchodzie (obżezanie) i zakazy pokazywania przez nie twarzy itp.
                                                  • Gość: jacekmk Re: a gdzie jest beef IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 04.01.03, 22:19
                                                    vortex napisał:

                                                    >
                                                    > jasne nie ma znaczenia, jak można twierdzić że nie ma znaczenia jeśli mówisz
                                                    o
                                                    > zasługach wierzących. Gdyby Einstein urodził sie w indiach pewnie szukałby
                                                    > nirwany w nie teorii względności.

                                                    Nie ma znaczenia to, że uważasz, że wiara kiedyś była obowiązkowa. Patrząc na
                                                    biografie niektórych uczonych widać, że byli religijni aż do przesady.
                                                    Gdybania na temat tego, co robiłby Einstein, gdyby żył w Indiach pozostawię bez
                                                    komentarza.

                                                    > Wiara ma duży wpływ na wybory ludzkie,
                                                    > uważam że często potrafi zatrzymać postęp.

                                                    Postęp wstrzymuje głupota i nieuctwo, a nie wiara. To, że ktoś nie wierzy w
                                                    Boga, nie oznacza, że przysparza ludzkości samych korzyści.

                                                    > Na szczęście chrześcijaństwo
                                                    > zrezygnowało z inkwizycji i dało ludziom więcej swobody inaczej do dziś
                                                    > palilibyśmy stosy. Niektóre religie tego nie zrobiły, patrz kaleczone kobiety
                                                    > na wchodzie (obżezanie) i zakazy pokazywania przez nie twarzy itp.

                                                    Kolejne uproszczenia (inkwizycja, stosy) i argumenciki. To, że gdzieś się źle
                                                    dzieje, że panują dziwne, niekiedy odrażające, obyczaje może być powodowane
                                                    wieloma czynnikami, niekoniecznie religijnymi. Jak się dobrze rozejrzysz, to
                                                    zobaczysz, że współcześnie istnieją państwa, które trudno posądzać o sprzyjanie
                                                    religii, a w których też dzieją się odrażające rzeczy (i to za abrobatą
                                                    władz). Nie pisz więc więcej, że gdzieś się źle dzieje z powodu religii. Bez
                                                    religii też tak się dzieje.
    • Gość: obcy Re: DOWODY NA NIEISTNIENIE BOGA!!!! WPISUJCIE TU IP: *.dyn.optonline.net 03.01.03, 06:00
      new_world_needed napisał:

      > Wpisujcie to co myslicie!!
      >
      > Ale Ci co wierza tez moga przedstawiac swoje argumenty tylko bez takich
      > jak "Bog istnieje, bo tak jest bo uzdrowienia"

      Oto jak taki watek pozbawiny zupelnie sensu moze sie
      rozwinac?
      Ten, co go zaczal byl napewno nawalony,widac to z tekstu.
      Oto, jaka jest mentalnosc ludzi w Polsce.

      Zycze dalszej dobrej i "owocnej" dyskusji.

      obcy,:)


    • Gość: Jacek Re: DOWODY NA NIEISTNIENIE BOGA!!!! WPISUJCIE TU IP: 200.82.48.* 03.01.03, 21:29
      new_world_needed napisał:

      > Wpisujcie to co myslicie!!
      >
      > Ale Ci co wierza tez moga przedstawiac swoje argumenty tylko bez takich
      > jak "Bog istnieje, bo tak jest bo uzdrowienia"

      Dowody sa, ale trudne i troche dlugie.
      Jak ktos ma czas to polecam udac sie na strone:
      www.stats.uwaterloo.ca/~cgsmall/ontology.html
      Pozdrawiam
      Jacek
      • Gość: kazik ReTU IP: *.proxy.aol.com 04.01.03, 03:52
        • Gość: kazik Re: ReTU IP: *.proxy.aol.com 04.01.03, 05:05
          jak mowia,pycha idzie przed upadkiem.a co doistnienia Jahwe[Jehowy]Boga,to
          mamy az nadto dowodow w proroctwach biblijnych,chociazby co do osoby Jezusa,
          przemian poteg politycznych na swiecie i co do czasow obecnych naszemu zyciu.
          jak pewnie sie te proroctwa wypelnialy,tak i pewna rekojma sa i te,ktore maja
          sie jeszcze wypelnic.np.Armagedon,po ktorym nastanie nowy system na ziemi
          [2Piotra 3:13].dlatego Jezus ludzi przestrzegl,by mieli na uwadze dni Noego.
          za ktorego dni tez nastapila zmiana systemu na ziemi.
          cale zas zagmatwanie co do Boga,wiary rozpoczelo sie w ogrodzie Eden i trwa do
          dzis.lecz w wyznaczonym przez Jehowe Boga czasie,Jezus doprowadzi do ladu
          i porzadku na ziemi,kiedy to Krolestwo Boze obejmnie wladze ponad ziemia.
          prawda jest,ze ludzi nurtuje wiele zagadnien np.co do powstania planet,gwiazd.
          lecz te pytania nie pozostana bez odpowiedzi.i bedzie je mozna otrzymac z
          pierwszej reki od samego Jezusa,ktory jest pierworodnym wszelkiego stworzenia,
          nastepnie ze swym Ojcem,Jehowa Bogiem,jako wspolpracownik,stworzyli caly
          wszechswiat i wszystko co w nim jest.
          jednak nie to jest teraz istotne,istotnym jest szukanie Boga,wiadomosci o
          nadchodzacym Krolestwie Bozym,opowiedzenie sie po jego stronie i za darmo
          dawanie tych wiadomosci naszym bliznim[Mateusza 6:33,24:14,28:19,20 Jana 17:3].
          jednak decyzje,to osobista sprawa.Jezus nigdy na ziemi do wiary nikogo
          nie przymuszal na sile,ani tego swym nasladowca nie zalecil.
          dlatego tez roznica pomiedzy chrzescijanstwem,a prawdziwym chrystianizmem jest
          wielka.prawda jest tylko jedna i szczesliwy ten co ja znajduje.i to nie wazne,
          czy biedny czy bogaty,uczony czy nie.liczy sie serce.
      • Gość: obcy Re: DOWODY NA NIEISTNIENIE BOGA!!!! WPISUJCIE TU IP: *.dyn.optonline.net 05.01.03, 04:41
        Gość portalu: Jacek napisał(a):

        > new_world_needed napisał:
        >
        > > Wpisujcie to co myslicie!!
        > >
        > > Ale Ci co wierza tez moga przedstawiac swoje argumenty tylko bez takich
        > > jak "Bog istnieje, bo tak jest bo uzdrowienia"
        >
        > Dowody sa, ale trudne i troche dlugie.
        > Jak ktos ma czas to polecam udac sie na strone:
        > <a
        href="http://www.stats.uwaterloo.ca/~cgsmall/ontology.html"target="_blank">w
        > ww.stats.uwaterloo.ca/~cgsmall/ontology.html</a>
        > Pozdrawiam
        > Jacek

        Chialbym bardzo podziekowac za wskazanie tej strony.
        Jest wspaniala.
        Myslalem,ze ten watek jest bez sensu.Pomylilem sie.
        Dzieki temu postowi ma sens!

        pozdrowienia,

        obcy,:)

    • Gość: kapitalizm Re: DOWODY NA NIEISTNIENIE BOGA!!!! WPISUJCIE TU IP: *.proxy.aol.com 04.01.03, 05:15
      Popelniasz calkiem powszechny blad wypowiadania sie na nie zdefiniowany albo
      zle zdefiniowany temat.
      Jesli chcemy mowic o dowodach na istnienie lub nie istnienie czegos to najpierw
      musimy okreslic co to 'cos' jest.
      Logiczne?
      Zeby 'cos' okreslic ludzie uzywaja do tego procesu rozumu.

      Prosilbym o rozumowe wyjasnienie co to jest 'bog'?

      Inaczej dyskusja ta ma tyle sensu co zastanawianie sie czistnieja 'gimpsy'.

      Nawiwasem mowiac czy wierzysz w istnienie Gimpsow?

      pzdr

      • Gość: kazik prawda IP: *.proxy.aol.com 04.01.03, 22:39
        oto ona:
        Najwyzsza Istota,ktora ma na imie Jahwe[Jehowa].
        W jezyku hebrajskim slowa tlumaczone na "Bog" mieszcza w sobie znaczenie sily,
        majestatu,dostojenstwa i wspanialosci.W przeciwienstwie do prawdziwego Boga sa
        tez bogowie falszywi.Niektorzy z nich sami czynia siebie bogami,innych zas
        obieraja sobie za przedmiot kultu ci,ktorzy im sluza.

        Istnieje masa rozsadnych powodow,by w Niego wierzyc.Nawet to,ze istnieje zlo i
        cierpienia,nie dowodzi ze Boga nie ma.On nawet ma zainteresowanie,tak w tobie
        jak i mnie.Jest rzeczywista osoba.Doznaje rowniez tych samych uczuc,co ty i ja.
        Jako jedyny,nie ma poczatku.Wazne jest poznanie Go i poslugiwanie sie Jego
        Imieniem.Wazne jest sluzyc Mu i to zgodnie z Jego wola [1Koryntian 10:20].
        Interesujacym jest rowniez pytanie:
        jezeli Jahwe[Jehowa] jest "jedynym prawdziwym Bogiem",to jakim "Bogiem"
        jest Jezus?
    • Gość: me Co za idiotyczna dyskusja! IP: *.103.252.64.snet.net 06.01.03, 02:28
      Przeciez my jako ludzkosc nawet nie wiemy co jest w nas w srodku,czym jest nasz umysl -wiec jak mozemy sie porywac na BOGA!
      Zreszta jak bedziesz UMIERAL jeden z drugim to z PEWNOSCIA sobie o nim przypomnisz..kazdy sobie przypomina.
      • Gość: kazik Re: prawda IP: *.proxy.aol.com 06.01.03, 03:43
        me,to ty chyba jestes na baker.jak mozesz sobie Boga przypomnac,jak nigdy Go
        z Biblii nie poznales.a to,ze moze byles chrzczony i chodziles do kosciola,
        wcale nie znaczy,ze Go znasz.zreszta przed chrztem powinienes o Nim wiedze
        nabyc,a potem z wlasnej i nie przymuszonej woli,przyjac symbol chrztu na
        oddanie sie czynienia Jego woli w zyciu codziennym.
        dowiedzial bys sie tez i tego,ze umarly nawet nie wie ze nie zyje.ze czeka snem
        smierci na zmartwychwstanie.
        i ze sprawiedliwi posiada ziemie na wieki.
      • Gość: kapitalizm Re: Co za idiotyczna dyskusja! IP: *.proxy.aol.com 06.01.03, 03:49
        Gość portalu: me napisał(a):

        > Przeciez my jako ludzkosc nawet nie wiemy co jest w nas w srodku,czym jest
        nasz
        > umysl -wiec jak mozemy sie porywac na BOGA!
        > Zreszta jak bedziesz UMIERAL jeden z drugim to z PEWNOSCIA sobie o nim
        przypomn
        > isz..kazdy sobie przypomina.

        W dalszym ciagu nie precyzujesz co nazywasz bogiem, uzywasz slowa 'nim' wiec
        wnioskuje jest to jakas osoba.
        Sprobuj uzywajac umyslu odpowiedziec na to pytanie, inaczej to ta dyskusja jest
        rzeczywiscie idiotyczna.
        • Gość: obcy Re: Co za idiotyczna dyskusja! IP: *.dyn.optonline.net 06.01.03, 06:30
          Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

          > Gość portalu: me napisał(a):
          >
          > > Przeciez my jako ludzkosc nawet nie wiemy co jest w nas w srodku,czym jest
          >
          > nasz
          > > umysl -wiec jak mozemy sie porywac na BOGA!
          > > Zreszta jak bedziesz UMIERAL jeden z drugim to z PEWNOSCIA sobie o nim
          > przypomn
          > > isz..kazdy sobie przypomina.


          odsylam cie do watku powyzej niejakiego "jacka".

          przemysl to, co tam zostalo napisane.

          :)))

          >
          > W dalszym ciagu nie precyzujesz co nazywasz bogiem, uzywasz slowa 'nim' wiec
          > wnioskuje jest to jakas osoba.
          > Sprobuj uzywajac umyslu odpowiedziec na to pytanie, inaczej to ta dyskusja
          jest
          >
          > rzeczywiscie idiotyczna.
          • kapitalizm Re: Co za idiotyczna dyskusja! 06.01.03, 17:53
            Gość portalu: obcy napisał(a):

            > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: me napisał(a):
            > >
            > > > Przeciez my jako ludzkosc nawet nie wiemy co jest w nas w srodku,czym
            > jest
            > >
            > > nasz
            > > > umysl -wiec jak mozemy sie porywac na BOGA!
            > > > Zreszta jak bedziesz UMIERAL jeden z drugim to z PEWNOSCIA sobie o ni
            > m
            > > przypomn
            > > > isz..kazdy sobie przypomina.
            >
            >
            > odsylam cie do watku powyzej niejakiego "jacka".
            >
            > przemysl to, co tam zostalo napisane.
            >
            > :)))
            >
            > >
            > > W dalszym ciagu nie precyzujesz co nazywasz bogiem, uzywasz slowa 'nim' wi
            > ec
            > > wnioskuje jest to jakas osoba.
            > > Sprobuj uzywajac umyslu odpowiedziec na to pytanie, inaczej to ta dyskusja
            >
            > jest
            > >
            > > rzeczywiscie idiotyczna.

            Ta odpowiedz jest wlasciwie dla 'jacka', ale odpisuje Tobie wierzac, ze
            poslugujesz sie rozsadkiem a nie emocjami jak wiekszosc powyzszych dyskutantow
            (jacek)....

            Narobiles tyle podstawowych bledow w logice, ze nie wiem gdzie zaczac.
            A wiec,
            Totalne zaprzeczanie istnienia rzeczywistosci nie zmienia tej rzeczywistosci. A
            tylko ona(rzeczywistosc) istnieje. Oczywiscie, ze rzeczywistosc ma sens i
            logike. Nie ma w swiecie chaosu, bezwzgledu czy dodasz do niego Boga czy nie.
            Bo Bog nie jest rzeczywistoscia tylko wytworem slabej wyobrazni. Nie ma wplywu
            na rzeczywistosc cos co nie istnieje albo istnieje tylko w Twojej glowie.
            Jaknajbardziej wiara moze byc przedmiotem dyskusji. Mowimy o rozumowej wiarze a
            nie slepej wiarze. Wiare jako nadzieje posiada wiekszosc ludzi. Ludzie
            np.wierza w pomyslnosc jakiegosc przedsiewziecia na podstawie doswiadczenia i
            ciaglej analizy faktow. To jest normalna i zdrowa nadzieja. Natomiast to co Ty
            chcesz tu przemycic pod nazwa 'wiara' jest bezrozumne, slepe ufanie mistycznym
            tworom zubozonej wyobrazni. I tu sie zgodze z Toba - taka 'wiara' nie podlega
            dyskusji. Jest poprostu bezprzedmiotowa. Rownie dobrze mozemy dyskutowac
            o 'wierze' w Pinti.
            Tak wiec zeby dyskusja miala sens musisz najpierw okreslic ta 'rzecz' o ktorej
            chcesz dyskutowac. Postawiles teze o istnieniu czegos co nazywasz 'BOG'. Teraz
            okresl co to jest. Do okreslenia czegokolwiek uzywamy mozgu(rozumu) wiec w
            sposob inteligentny opisz to co zwiesz BOG. Inaczej Twoje twierdzenie nie ma
            zadnego sensu.
            Nawiasem mowiac, czy wierzysz w Pinti?


            • Gość: Oswiecony Re: Co za idiotyczna dyskusja! IP: *.dip.t-dialin.net 08.01.03, 09:18
              czyli wniosek jest prosty Boga niema
              • Gość: Oswiecony Re: Co za idiotyczna dyskusja! IP: *.dip.t-dialin.net 08.01.03, 11:08
                Gość portalu: Oswiecony napisał(a):

                > czyli wniosek jest prosty Boga niema

                Według Dawkinsa patologicznym memem jest również religia, autor określa ją
                mianem wirusa umysłu.
                • Gość: Troska RELIGIA = CIEZKIEJ CHOROBIE PSYCHICZNEJ IP: *.dip.t-dialin.net 08.01.03, 11:48
                  >> czyli wniosek jest prosty Boga niema

                  >Według Dawkinsa patologicznym memem jest również religia, autor określa ją
                  mianem wirusa umysłu.

                  Efektem skutecznej strategii infekcji memów mogą być różne postacie memobotów
                  czy memoidów. Memobot (inaczej robot memetyczny) to jednostka, której istnienie
                  poświęcone jest całkowicie na rozpowszechnianiu memu lub całego zespołu memów.
                  Stanowi ona idealny nośnik dla różnego typu agresywnych i autorytarnych w
                  swojej wymowie idei i przekonań. Jej działanie skoncentrowane jest na
                  mechanicznej i nieustannej replikacji memów. Memobotami określić można świadków
                  Jehowy, katolikow, wyznawców ruchu Hare Kriszny czy Scjentologii. Z kolei
                  memoid to nosiciel memów, który został zainfekowany nimi do tego stopnia, że
                  jego własne przeżycie przestaje mieć dla niego znaczenie. Można powiedzieć, że
                  wyznawcy Jima Jonsa, japońscy kamikaze, terroryści islamscy i inni
                  fundamentalisci, rowniez chrzescijanscy - wojny religijne.

                  Dlatego wszelki kontakt dzieci z religiami, musi KONIECZNIE w koncu zosstac
                  przez wsystkie spoleczenstwa na swiecie zabroniony prawnie, tak samo jak filmy,
                  kina dla doroslych i narkotyki, aby umozliwic dzieciom zdrowy rozwoj umyslu bez
                  religijnych chorob psychicznych.
                  • Gość: |v|rowa Re: RELIGIA = CIEZKIEJ CHOROBIE PSYCHICZNEJ IP: 134.174.196.* 08.01.03, 21:26
                    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=50&w=4198011&a=4203186
              • Gość: kapitalizm Re: Co za idiotyczna dyskusja! IP: *.proxy.aol.com 08.01.03, 17:27
                Gość portalu: Oswiecony napisał(a):

                > czyli wniosek jest prosty Boga niema

                Trudno powiedziec czy cos jest czy czegos nie ma bez precyzyjnego okreslenia co
                to "cos" jest.
                Pytanie czy jest bog albo czy wierzysz w boga nie ma zadnego logicznego sensu.

                Najpierw pelne zrozumienie o czym mowimy a potem mozemy sie zastanawiac czy
                to 'cos' moze istniec nie mowiac juz o wierzeniu w to 'cos'

                Chyba ze sie umowimy, ze wierzymy we wszystko (pinti,gasdy,werotisk,jafhwe itp)
                ale to chyba nie ma sensu, no nie?......
            • Gość: MA Re: Co za idiotyczna dyskusja! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.01.03, 17:58
              kapitalizm napisał:

              > Totalne zaprzeczanie istnienia rzeczywistosci nie zmienia tej rzeczywistosci.
              A
              >
              > tylko ona(rzeczywistosc) istnieje. Oczywiscie, ze rzeczywistosc ma sens i
              > logike. Nie ma w swiecie chaosu, bezwzgledu czy dodasz do niego Boga czy nie.
              > Bo Bog nie jest rzeczywistoscia tylko wytworem slabej wyobrazni. Nie ma
              wplywu
              > na rzeczywistosc cos co nie istnieje albo istnieje tylko w Twojej glowie.
              > Jaknajbardziej wiara moze byc przedmiotem dyskusji. Mowimy o rozumowej wiarze
              a
              >
              > nie slepej wiarze. Wiare jako nadzieje posiada wiekszosc ludzi. Ludzie
              > np.wierza w pomyslnosc jakiegosc przedsiewziecia na podstawie doswiadczenia i
              > ciaglej analizy faktow. To jest normalna i zdrowa nadzieja. Natomiast to co
              Ty
              > chcesz tu przemycic pod nazwa 'wiara' jest bezrozumne, slepe ufanie
              mistycznym
              > tworom zubozonej wyobrazni. I tu sie zgodze z Toba - taka 'wiara' nie podlega
              > dyskusji. Jest poprostu bezprzedmiotowa. Rownie dobrze mozemy dyskutowac
              > o 'wierze' w Pinti.
              > Tak wiec zeby dyskusja miala sens musisz najpierw okreslic ta 'rzecz' o
              ktorej
              > chcesz dyskutowac. Postawiles teze o istnieniu czegos co nazywasz 'BOG'.
              Teraz
              > okresl co to jest. Do okreslenia czegokolwiek uzywamy mozgu(rozumu) wiec w
              > sposob inteligentny opisz to co zwiesz BOG. Inaczej Twoje twierdzenie nie ma
              > zadnego sensu.
              > Nawiasem mowiac, czy wierzysz w Pinti?
              >
              Jedyną cechą wspólną Boga i Pinti jest jedynie to że można w nich wierzyć, i to
              koniec porównania. Tu nie chodzi o Pinti. I nie chodzi, żeby wierzyć w byle co.
              Tylko mówimy o ludzkich potrzebach i cechach człowieczeństwa. Masz niechętny
              stosunek do wiary, uważasz że to słabość. Ja wręcz przeciwnie.
              Z twoim poglądem pewno widzisz siebie, wyłącznie jako inteligentną małpę, która
              nauczyła się stukać w klawiaturę i nie zna celu po co to robi, i po co rozwija
              swój intelekt. Podejrzewam, ze główne cele życiowe tej małpy to .ymanie, kasa i
              zaspokojanie chorobliwej ciekawości, (btw nie mam nic tych sympatycznych
              zwierzątek).
              Z uczuć którymi tak gardzisz, oprócz wiary w boga wyrasta jeszcze nadzieja,
              współczucie, etyka, szacunek, braterstwo itd. To co właśnie stanowi o naszym
              człowieczeństwie.
              • vortex Re: Co za idiotyczna dyskusja! 08.01.03, 19:58
                Gość portalu: MA napisał(a):

                > Podejrzewam, ze główne cele życiowe tej małpy to .ymanie, kasa i
                > zaspokojanie chorobliwej ciekawości

                Mylisz sie

                > Z uczuć którymi tak gardzisz, oprócz wiary w boga wyrasta jeszcze nadzieja,
                > współczucie, etyka, szacunek, braterstwo itd. To co właśnie stanowi o naszym
                > człowieczeństwie.

                Twierdzisz że tylko wierzący są zdolni do współczucia, etyki, szacunku,
                braterstwa itd? Tu się grubo mylisz.
                • Gość: MA Re: Co za idiotyczna dyskusja! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.01.03, 22:25
                  vortex napisał:

                  > Gość portalu: MA napisał(a):
                  >
                  > > Podejrzewam, ze główne cele życiowe tej małpy to .ymanie, kasa i
                  > > zaspokojanie chorobliwej ciekawości
                  >
                  > Mylisz sie
                  >
                  > > Z uczuć którymi tak gardzisz, oprócz wiary w boga wyrasta jeszcze nadzieja
                  > ,
                  > > współczucie, etyka, szacunek, braterstwo itd. To co właśnie stanowi o nasz
                  > ym
                  > > człowieczeństwie.
                  >
                  > Twierdzisz że tylko wierzący są zdolni do współczucia, etyki, szacunku,
                  > braterstwa itd? Tu się grubo mylisz.

                  A oprócz "mylisz się" jesteś jeszcze w stanie coś wyartykuować?
                  Kolo pisze że wiara w Boga jest słabością. Tzn. na jakiej podstawie
                  to twierdzi? Z jego wypowiedzi można wnioskować, że zaliczył to do
                  działań którymi gardzi: nielogicznych, nieracjonalnych, altruistycznych itp.
                  czyli również takich:
                  > , nadzieja
                  > > współczucie, etyka, szacunek, braterstwo itd.
                  Które dla mnie mają wspólne źródło: potrzebę miłości i dzielenia się nią - co w
                  czystej postaci dla mnie jest Bogiem.
                  Ja twierdzę, że człowiek bez tego jest "małpą". Nie twierdzę że kapitalista (co
                  za nik) jest "małpą" tylko że jego rozumienie człowieka sprowadza do "małpy"
                  albo że taki człowiek jest lepszy. Nika też sobie nie wybrał tak sobie.
                  Ale vortex coś słabo czytasz albo może i rozumiesz.
                  • vortex Re: Co za idiotyczna dyskusja! 08.01.03, 23:20
                    czy kapitalista powiedział że gardzi altruizmem? ni pamietam w tej chwili
                    wszystkich jego wypowiedzi ale z tego co pamietam tak nie mówił. Pozatym
                    dlaczego uwazasz ze niewierzący musi byc zły, pozbawiony miłości czy takich
                    tam. Wszystko czego dotyczy ta dyskusja to to czy istnieje istota
                    nadprzyrodzona o nazwie BOG, a nie czy istnieje potrzeba miłości. Wartości
                    moralne są potrzebne niezależnie od tego czy Bóg istnieje czy nie.
                    • Gość: kazik Re: Co za idiotyczna dyskusja! IP: *.proxy.aol.com 09.01.03, 05:24
                      • Gość: kazik Re: wierze tylko w to,co widze,a Boga jeszcze nigd IP: *.proxy.aol.com 09.01.03, 06:03
                        czesto sie slyszy taki poglad i nie bez powodu.
                        zyjemy przeciez w spoleczenstwie,ktore zbyt wielka wage przywiazuje do dobr
                        materialnych.zaleta jest jednak patrzec trzezwo na swiat.
                        a czy sa takie rzeczy,ktorych nie mozna zobaczyc,ale wierzymy w ich istnienie,
                        bo mamy po temu rozsadne powody? co powiedziec o powietrzu,ktorym oddychamy?
                        czyjemy je,gdy wiatr wieje.wiemy,ze wypelnia nasze pluca,chociaz go nie widzimy-
                        poniewaz jednak odczuwamy skutki jego dzialania,wiec mamy wszelkie powody,
                        zeby wierzyc w jego istnienie,prawda?
                        inna rzecz-nie mozna zobaczyc sily ciazenia.
                        kiedy jednak cos upuscimy,mamy dowod,ze ona istnieje.nie widac rowniez zapachow,
                        a przeciez nasze nosy je wyczuwaja.nie mozna zobaczyc fal akustycznych,choc
                        nasze uszy je odbieraja.jak widac,wierzymy w istnienie rzeczy,ktorych nie mozna
                        zobaczyc,jednakze tylko wtedy,gdy mamy dostateczne powody do tego.
                        kiedy widzimy aparat fotograficzny,radio lub komputer,nietrudno nam przyznac,
                        ze jest to dzielo inteligentnego projektanta.czy wobec tego mozna uznac za
                        rozsadne twierdzenie,ze znacznie bardziej skomplikowane oko,ucho i mozg ludzki
                        nie sa dzielem inteligentnego Tworcy?
                        inny przyklad-odkrycie ponad 100-tu pierwiastkow chemicznych.
                        budowa atomowa tych pierwiastkow ujawnia matematyczna zlozonosc ich wzajemnych
                        powiazan.uklad okresowy pierwiastkow wyraznie swiadczy o przemyslanym
                        projektowaniu.to nie moglo powstac przypadkowo w rezultacie zwyklego zbiegu
                        okolicznosci.w czsopismie New Scientist powiedziano" w kregach laikow
                        utrzymuje sie poglad,ze uczeni zdyskkredytowali religie.na tej podstawie
                        zrodzilo sie dosc popularne przekonanie,jakoby naukowcy byli ludzmi
                        niewierzacymi,jakoby Darwin wbil gwozdz do trumny Boga,jakoby w nastepstwie
                        coraz to nowych odkryc naukowych i postepu technicznego,nie mozna bylo juz
                        oczekiwac odrodzenia sie wiary w Boga.
                        poglad ten jest z gruntu falszywy".
                        • vortex Re: wierze tylko w to,co widze,a Boga jeszcze nig 09.01.03, 14:20
                          Dlaczego prawa fizyki kreujące atomy i determinujące wszystko co się dzieje
                          dookoła nie mogą istnieć bez BOGA? Ja uważam że tak jest, a oczy i inne
                          narządy powstały w wyniku ewolucji, gdyby słońce nie emitowało fal widzialnych
                          nie mielibyśmy oczu tylko dajmy na to detektory ciepła.
                          Pozdrawiam
                        • Gość: kapitalizm Re: wierze tylko w to,co widze,a Boga jeszcze nig IP: *.proxy.aol.com 09.01.03, 21:00
                          Gość portalu: kazik napisał(a):

                          > czesto sie slyszy taki poglad i nie bez powodu.
                          > zyjemy przeciez w spoleczenstwie,ktore zbyt wielka wage przywiazuje do dobr
                          > materialnych.zaleta jest jednak patrzec trzezwo na swiat.
                          > a czy sa takie rzeczy,ktorych nie mozna zobaczyc,ale wierzymy w ich istnienie,
                          > bo mamy po temu rozsadne powody? co powiedziec o powietrzu,ktorym oddychamy?
                          > czyjemy je,gdy wiatr wieje.wiemy,ze wypelnia nasze pluca,chociaz go nie
                          widzimy
                          > -
                          > poniewaz jednak odczuwamy skutki jego dzialania,wiec mamy wszelkie powody,
                          > zeby wierzyc w jego istnienie,prawda?
                          > inna rzecz-nie mozna zobaczyc sily ciazenia.
                          > kiedy jednak cos upuscimy,mamy dowod,ze ona istnieje.nie widac rowniez
                          zapachow
                          > ,
                          > a przeciez nasze nosy je wyczuwaja.nie mozna zobaczyc fal akustycznych,choc
                          > nasze uszy je odbieraja.jak widac,wierzymy w istnienie rzeczy,ktorych nie
                          mozna
                          > zobaczyc,jednakze tylko wtedy,gdy mamy dostateczne powody do tego.
                          > kiedy widzimy aparat fotograficzny,radio lub komputer,nietrudno nam przyznac,
                          > ze jest to dzielo inteligentnego projektanta.czy wobec tego mozna uznac za
                          > rozsadne twierdzenie,ze znacznie bardziej skomplikowane oko,ucho i mozg ludzki
                          > nie sa dzielem inteligentnego Tworcy?
                          > inny przyklad-odkrycie ponad 100-tu pierwiastkow chemicznych.
                          > budowa atomowa tych pierwiastkow ujawnia matematyczna zlozonosc ich
                          wzajemnych
                          > powiazan.uklad okresowy pierwiastkow wyraznie swiadczy o przemyslanym
                          > projektowaniu.to nie moglo powstac przypadkowo w rezultacie zwyklego zbiegu
                          > okolicznosci.w czsopismie New Scientist powiedziano" w kregach laikow
                          > utrzymuje sie poglad,ze uczeni zdyskkredytowali religie.na tej podstawie
                          > zrodzilo sie dosc popularne przekonanie,jakoby naukowcy byli ludzmi
                          > niewierzacymi,jakoby Darwin wbil gwozdz do trumny Boga,jakoby w nastepstwie
                          > coraz to nowych odkryc naukowych i postepu technicznego,nie mozna bylo juz
                          > oczekiwac odrodzenia sie wiary w Boga.
                          > poglad ten jest z gruntu falszywy".

                          Wiara w boga niczego nie wyjasnia w Twoim wywodzie, to tylko przesuniecie aktu
                          kreowania na cos czego nie rozumiesz w danym momencie.
                          Kiedys zacmienie slonca bylo aktem rozgniwanego boga - ale tylko dlatego, ze w
                          tym czasie ludzie nie rozumieli tego procesu.
                          Gdybysmy byli w tych czsach powiedzielibysmy : - "hej ludzie po co do tego
                          wymyslacie boga, poczekajcie troche a zagadka bedzie wyjasniona".
                          Tak samo jest dzisiaj, niektorzy pospiesznie wymyslaja bogow, zeby wyjasnic cos
                          co jest jeszcze zagadka.
                          Moja odpowiedz jest - hej ludzie poczekajcie troche, z czasem wszystko sie
                          wyjasni. Wszystko czego teraz nie rozumiemy bedzie wyjasnione.
                          Problem (a wlasciwie piekno) w tym, ze nastepne pokolenia beda mialy nastepne
                          zagadki do rozwiazania itd, itp.

                          Wiecej cierpliwosci i otwartosci w uznaniu wlasnych slabosci bez ucieczki w
                          niepoznawalne i nadprzyrodzone swiaty mistycyzmow.

                          Pomysl, ze czlowiek potrafiacy przeszczepic serce, rozmawiac i widziec sie z
                          kims na tysiace mil bylby 200 lat temu uwazany za boga!

                          Przyklad z projektowaniem aparatu fot. tez nie ma sensu.
                          To tak jakby powiedziec, aparat fotograficzny wiem kto skonstruowal, wiec nie
                          potrzebuje na to boga, ale jak cos nie wiem to wymyslam sobie boga.
                          Przesuwasz niewiedze na wieksza niewiedze, a to niczego nie wyjasnia.
                          Trzymajac sie Twojej logiki, ze wszystko musi miec swojego konstruktora, ja sie
                          zapytuje - kto (co?) stworzyl boga?

                          pzdr.
              • Gość: kapitalizm Re: Co za idiotyczna dyskusja! IP: *.proxy.aol.com 09.01.03, 20:17


                Jedyną cechą wspólną Boga i Pinti jest jedynie to że można w nich wierzyć, i to
                koniec porównania. Tu nie chodzi o Pinti. I nie chodzi,
                żeby wierzyć w byle co.
                Tylko mówimy o ludzkich potrzebach i cechach
                człowieczeństwa. Masz niechętny
                stosunek do wiary, uważasz że to słabość. Ja wręcz
                przeciwnie.
                Z twoim poglądem pewno widzisz siebie, wyłącznie jako
                inteligentną małpę, która
                nauczyła się stukać w klawiaturę i nie zna celu po co to
                robi, i po co rozwija
                swój intelekt. Podejrzewam, ze główne cele życiowe tej
                małpy to .ymanie, kasa i
                zaspokojanie chorobliwej ciekawości, (btw nie mam nic tych
                sympatycznych
                zwierzątek).
                Z uczuć którymi tak gardzisz, oprócz wiary w boga wyrasta
                jeszcze nadzieja,
                współczucie, etyka, szacunek, braterstwo itd. To co
                właśnie stanowi o naszym
                człowieczeństwie.


                A oprócz "mylisz się" jesteś jeszcze w stanie coś wyartykuować?
                Kolo pisze że wiara w Boga jest słabością. Tzn. na jakiej podstawie
                to twierdzi? Z jego wypowiedzi można wnioskować, że zaliczył to do
                działań którymi gardzi: nielogicznych, nieracjonalnych, altruistycznych itp.
                czyli również takich:
                > , nadzieja
                > > współczucie, etyka, szacunek, braterstwo itd.
                Które dla mnie mają wspólne źródło: potrzebę miłości i dzielenia się nią - co w
                czystej postaci dla mnie jest Bogiem.
                Ja twierdzę, że człowiek bez tego jest "małpą". Nie twierdzę że kapitalista (co
                za nik) jest "małpą" tylko że jego rozumienie człowieka sprowadza do "małpy"
                albo że taki człowiek jest lepszy. Nika też sobie nie wybrał tak sobie.
                Ale vortex coś słabo czytasz albo może i rozumiesz.


                Postaram sie krotko;

                - a wiec twierdze, ze czlowiek jest najinteligentniejszym stworzeniem we
                wszechwiecie jaki znamy - co do tego mam nadzieje nie ma watpliwosci,

                - kazda wiara (czy inna nieracjonalnosc) stoi ponad jednostka i mniej lub
                wiecej pogardza czlowiekiem, w koncu to tylko 'malpa', nierozumny 'pylek' i
                inne pomniejszajace wartosc czlowieka okreslenia,

                - wiara w zwiechrznictwo nad jednostka np. w boga, cesarza, furera, krola,
                sekretarza, spoleczenstwa, ogolu itp. prowadzila i dalej prowadzi do
                konfliktow i nieszczesc na swiecie,

                - uscislajac, 'grzechem'(wina) jest wiara w zwiechrznictwo tego 'czegos' ponad
                indywidualnym czlowiekiem, nazwa nie ma znaczenia - mistyczny bog czy mistyczny
                kolektyw,

                - wartosci o ktorych czesto mowia wierzacy w boga czy inne 'mistycyzmy' nie
                pochadza od czegos czego nie ma tylko od nas samych,

                - ogol jest pojeciem nie istniejacym i mistycznym jako, ze jest tylko zbiorem
                indywidualnych ludzi a tylko jednostka ma rozum, stad ogol jest z zalozenia
                bezmyslny, mistyczny,

                - milosc jest u czlowieka rozumnym aktem a nie losowym przypadkiem mistycznie
                nadanym,

                - milosc jest ludzka odpowiedzia (reakcja) na wartosci jakie dana jednostka
                ceni najbardziej,

                - wszystkie odczucia jakie opisujesz (wspolczucie,etyka,braterstwo,szacunek) sa
                jaknajbardziej ludzkim, racjonalnym stanem,

                - wszystkie stany uczuciowe pochadza od rozumu a nie od serca, sa wynikiem
                naszych przemyslen, doswiadczen, nadziei i naszych osobistych reakcji na
                powyzsze,

                - tym wlasnie roznimy sie od swiata zwierzat, ze nie 'czujemy' tylko myslimy,

                - wyjatkowosc czlowieka polega na tym, ze aby przezyc musi myslec, nic nie jest
                dane mu automatycznie czy przez instynkt,

                - wszystko co mamy (pozywienie,schronienie,braterstwo,technika,milosc itd.)
                jest wynikiem myslenia,

                - tragedia jednostki zaczyna sie kiedy daje pierwszenstwo 'czuciom' a nie
                rozumowi,

                - poswiecenie i altruizm oznacza wykonywanie czegos ze strata, wymiana, ktora
                pomniejsza,

                -najwyzsza forme altruistycnego zachowania (nic dla samego siebie) widzielismy
                9/11 w Nowym Jorku,

                - kazdy tyran, krol, religia, zada poswiecenia i altruizmu od jednostki,
                liczac, ze poddani nie beda zadawac racjonalnych (rozumowych) pytan,

                - tylko odrzucenie tych historycznych wad - (ogol, krol, bog, tyran czy "dobro
                spoleczenstwa" ponad dobrem jednostki) - moze doprowadzic czlowieka do
                sensownej i wartosciowej koegzystencji,

                - nadzieja, wspolczucie, etyka, szacunek, braterstwo sa jaknajbardziej logiczne
                i racjonalne choc absolutnie nie altruistyczne (pomniejszajace wartosc),

                - kazde z tych stanow wzbogacaja osobe ktora je eksponuje, dlatego zaliczam je
                na rowni z miloscia, do 'korzysci wlasnych' (self-intrest),

                - milosc jako najwyzsza forma rozumnych osobistych uczuc, jest jednoczesnie
                absolutnie egoistycznym stanem,

                - milosc moim zdaniem nie jest dzieleniem sie tylko mnozeniem, w wyniku
                dzielenia pomniejszamy wartosc wlasna np. gdy kochamy bez wzajemnosci,

                - wiara w boga jest destruktywnym dzieleniem,

                - jest to tzw. milosc nie rozumna , prowadzaca do ciaglego samooszukiwania,

                - tylko nie egoista nie jest w stanie kochac, osoba pozbawiona wlasnego JA jest
                skazana na zycie z 'drugiej reki' i wieczne poszukiwnie zwiechrznictwa, wodza,
                ogolu czy boga,

                Nie bede zanudzal, bo moze nie jestes jeszcze otwarty na piekny stan w jakim
                czlowiek moze zyc, gdy odrzuci wszystkie te nierozumne 'mistycyzmy' i zacznie
                przezywac kazdy moment tu i teraz, poslugujac sie jedynym narzedziem jaki
                posiada - ROZUMEM. Narzedzie przetrwania i szczesliwego istnienie na ziemi.
                Ale jesli jest odwrotnie i 'czujesz' potrzebe wzbogacenia swojego zycia i
                zycia swoich najblizszych chetnie sluze pomoca.
                Rozumne i dobrowolne pomaganie daje mi satysfakcje i wzbogaca moje wlasne
                zycie. Jest to wzniosla forma egoizmu jako ze i Ty mozesz na tym skorzystac,
                choc nie jest to moim glownym celem (w koncu Cie nie znam).

                Jednoczesnie zapraszam innych zainteresowanych do dyskusji, choc mysle, ze
                powinienem do tego zalozyc odrebny watek.

                Niech zyje rozumny egoizm - nikt na tym nie traci, a conajmniej jedna osoba
                zyskuje.
                Smierc altruizmowi - poniewaz wszyscy na tym traca.

                pozdrawiam,
                j.


                • Gość: kapitalizm Re: Co za idiotyczna dyskusja! IP: *.proxy.aol.com 09.01.03, 20:19

                  Postaram sie krotko;

                  - a wiec twierdze, ze czlowiek jest najinteligentniejszym stworzeniem we
                  wszechwiecie jaki znamy - co do tego mam nadzieje nie ma watpliwosci,

                  - kazda wiara (czy inna nieracjonalnosc) stoi ponad jednostka i mniej lub
                  wiecej pogardza czlowiekiem, w koncu to tylko 'malpa', nierozumny 'pylek' i
                  inne pomniejszajace wartosc czlowieka okreslenia,

                  - wiara w zwiechrznictwo nad jednostka np. w boga, cesarza, furera, krola,
                  sekretarza, spoleczenstwa, ogolu itp. prowadzila i dalej prowadzi do
                  konfliktow i nieszczesc na swiecie,

                  - uscislajac, 'grzechem'(wina) jest wiara w zwiechrznictwo tego 'czegos' ponad
                  indywidualnym czlowiekiem, nazwa nie ma znaczenia - mistyczny bog czy mistyczny
                  kolektyw,

                  - wartosci o ktorych czesto mowia wierzacy w boga czy inne 'mistycyzmy' nie
                  pochadza od czegos czego nie ma tylko od nas samych,

                  - ogol jest pojeciem nie istniejacym i mistycznym jako, ze jest tylko zbiorem
                  indywidualnych ludzi a tylko jednostka ma rozum, stad ogol jest z zalozenia
                  bezmyslny, mistyczny,

                  - milosc jest u czlowieka rozumnym aktem a nie losowym przypadkiem mistycznie
                  nadanym,

                  - milosc jest ludzka odpowiedzia (reakcja) na wartosci jakie dana jednostka
                  ceni najbardziej,

                  - wszystkie odczucia jakie opisujesz (wspolczucie,etyka,braterstwo,szacunek) sa
                  jaknajbardziej ludzkim, racjonalnym stanem,

                  - wszystkie stany uczuciowe pochadza od rozumu a nie od serca, sa wynikiem
                  naszych przemyslen, doswiadczen, nadziei i naszych osobistych reakcji na
                  powyzsze,

                  - tym wlasnie roznimy sie od swiata zwierzat, ze nie 'czujemy' tylko myslimy,

                  - wyjatkowosc czlowieka polega na tym, ze aby przezyc musi myslec, nic nie jest
                  dane mu automatycznie czy przez instynkt,

                  - wszystko co mamy (pozywienie,schronienie,braterstwo,technika,milosc itd.)
                  jest wynikiem myslenia,

                  - tragedia jednostki zaczyna sie kiedy daje pierwszenstwo 'czuciom' a nie
                  rozumowi,

                  - poswiecenie i altruizm oznacza wykonywanie czegos ze strata, wymiana, ktora
                  pomniejsza,

                  -najwyzsza forme altruistycnego zachowania (nic dla samego siebie) widzielismy
                  9/11 w Nowym Jorku,

                  - kazdy tyran, krol, religia, zada poswiecenia i altruizmu od jednostki,
                  liczac, ze poddani nie beda zadawac racjonalnych (rozumowych) pytan,

                  - tylko odrzucenie tych historycznych wad - (ogol, krol, bog, tyran czy "dobro
                  spoleczenstwa" ponad dobrem jednostki) - moze doprowadzic czlowieka do
                  sensownej i wartosciowej koegzystencji,

                  - nadzieja, wspolczucie, etyka, szacunek, braterstwo sa jaknajbardziej logiczne
                  i racjonalne choc absolutnie nie altruistyczne (pomniejszajace wartosc),

                  - kazde z tych stanow wzbogacaja osobe ktora je eksponuje, dlatego zaliczam je
                  na rowni z miloscia, do 'korzysci wlasnych' (self-intrest),

                  - milosc jako najwyzsza forma rozumnych osobistych uczuc, jest jednoczesnie
                  absolutnie egoistycznym stanem,

                  - milosc moim zdaniem nie jest dzieleniem sie tylko mnozeniem, w wyniku
                  dzielenia pomniejszamy wartosc wlasna np. gdy kochamy bez wzajemnosci,

                  - wiara w boga jest destruktywnym dzieleniem,

                  - jest to tzw. milosc nie rozumna , prowadzaca do ciaglego samooszukiwania,

                  - tylko nie egoista nie jest w stanie kochac, osoba pozbawiona wlasnego JA jest
                  skazana na zycie z 'drugiej reki' i wieczne poszukiwnie zwiechrznictwa, wodza,
                  ogolu czy boga,

                  Nie bede zanudzal, bo moze nie jestes jeszcze otwarty na piekny stan w jakim
                  czlowiek moze zyc, gdy odrzuci wszystkie te nierozumne 'mistycyzmy' i zacznie
                  przezywac kazdy moment tu i teraz, poslugujac sie jedynym narzedziem jaki
                  posiada - ROZUMEM. Narzedzie przetrwania i szczesliwego istnienie na ziemi.
                  Ale jesli jest odwrotnie i 'czujesz' potrzebe wzbogacenia swojego zycia i
                  zycia swoich najblizszych chetnie sluze pomoca.
                  Rozumne i dobrowolne pomaganie daje mi satysfakcje i wzbogaca moje wlasne
                  zycie. Jest to wzniosla forma egoizmu jako ze i Ty mozesz na tym skorzystac,
                  choc nie jest to moim glownym celem (w koncu Cie nie znam).

                  Jednoczesnie zapraszam innych zainteresowanych do dyskusji, choc mysle, ze
                  powinienem do tego zalozyc odrebny watek.

                  Niech zyje rozumny egoizm - nikt na tym nie traci, a conajmniej jedna osoba
                  zyskuje.
                  Smierc altruizmowi - poniewaz wszyscy na tym traca.

                  pozdrawiam,
                  j.



                  • vortex Re: Co za idiotyczna dyskusja! 10.01.03, 01:15
                    Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                    > -najwyzsza forme altruistycnego zachowania (nic dla samego siebie)
                    widzielismy
                    > 9/11 w Nowym Jorku,

                    Jeszcze nie przemyślałem całego tekstu i nie mam jak narazie zastrzeżeń poza
                    tym że altruizm chyba nie istnieje. Ta akcja samobójcza sprawiła że pilot
                    spełnił w swoich oczach misję religijną, zasłużył na miejsce w raju. Zyskał,
                    może nie materialnie ale zyskał. Zawsze istnieje jakiś zysk, może być błędny
                    ale musi istnieć żeby zrobić coś z własnej woli, przymuszonej też.
                  • Gość: MA Re: Co za idiotyczna dyskusja! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.01.03, 02:18
                    Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                    > - a wiec twierdze, ze czlowiek jest najinteligentniejszym stworzeniem we
                    > wszechwiecie jaki znamy - co do tego mam nadzieje nie ma watpliwosci,
                    To jest Twoja projekcja dotycząca pojecia wiary, a nie prawda ogólna. Wiekszość
                    religii mówi o tym że człowiek jest wyjątkowy, a to znaczy że taka jest
                    uniwersalna, wrodzona potrzeba. Właśnie określanie człowieku, wyłącznie jako
                    najinteligentniejsze stworzenie sprowadza go do wymiaru 'pyłku'.
                    > - wiara w zwiechrznictwo nad jednostka np. w boga, cesarza, furera, krola,
                    > sekretarza, spoleczenstwa, ogolu itp. prowadzila i dalej prowadzi do
                    > konfliktow i nieszczesc na swiecie,
                    Motorom konfliktów i nieszczęść na świecie jest czysty egoizm albo strach,
                    który znajduje sobie usprawiedliwienie i zasłonę dymną np. w wierze. Ale to nie
                    usprawiedliwienie jest przyczyną konfliktów. Wiara jest instrumentalnie
                    traktowana przez jednostki albo grupy do zaspokojania swoich egoistycznych
                    potrzeb. Także zaśmieję Ci się w twarz, jeśli jescze raz będziesz mi wmawiał,
                    ze przyczyną wojen i nieszczęść jest wiara. Zawsze chodzi o ziemię(miejsce do
                    życia), łupy(interesy) albo o władzę. Nie będzie różnic religijnych, to będzie
                    rasizm itd. (patrz Hitler)
                    > - uscislajac, 'grzechem'(wina) jest wiara w zwiechrznictwo tego 'czegos'
                    ponad indywidualnym czlowiekiem, nazwa nie ma znaczenia - mistyczny bog czy
                    mistyczny kolektyw
                    Nie rozumiem do końca o co Ci chodzi, o propagndę? o politykę?
                    > - wartosci o ktorych czesto mowia wierzacy w boga czy inne 'mistycyzmy' nie
                    > pochadza od czegos czego nie ma tylko od nas samych,
                    Tu się zgadzam, ale co to ma wspólnego z pojęciem wiary we właściwym znaczeniu,
                    a nie jako narzędziu polityki?
                    > - milosc jest u czlowieka rozumnym aktem a nie losowym przypadkiem mistycznie
                    > nadanym,
                    Czyli miłość z rozsądku. Stwierdzasz, że dobrze by było pokochać i zaczynasz
                    kochać. Rozum mówi Ci, że nie ma już interesu kochać i przestajesz kochać.
                    Ciekawe.
                    > - milosc jest ludzka odpowiedzia (reakcja) na wartosci jakie dana jednostka
                    > ceni najbardziej,
                    No właśnie jakie wartości ceni najbardziej?
                    > - wszystkie odczucia jakie opisujesz (wspolczucie,etyka,braterstwo,szacunek)
                    sa jaknajbardziej ludzkim, racjonalnym stanem,
                    Pełna zgoda.
                    > - wszystkie stany uczuciowe pochadza od rozumu a nie od serca, sa wynikiem
                    > naszych przemyslen, doswiadczen, nadziei i naszych osobistych reakcji na
                    > powyzsze.
                    To wspaniale, że tak kontrolujesz swoje emocje. Kalkulujesz, że powinienieś się
                    wkurzyć na mój post i sie wkurzasz. Kalkulujesz, że powinno zrobić ci się
                    wesoło i weselejesz. He.
                    > - tym wlasnie roznimy sie od swiata zwierzat, ze nie 'czujemy' tylko myslimy,
                    No dobra, ale co to jest to myślenie, na razie starasz się wykazać, że to tylko
                    rachuba, a ja, że potrzeba wiary w Boga, również.
                    > - wyjatkowosc czlowieka polega na tym, ze aby przezyc musi myslec, nic nie
                    jest dane mu automatycznie czy przez instynkt,
                    Kościół cały czas podkreśla, że człowiek jest wyjątkowy bo ma wolną wolę.
                    > - wszystko co mamy (pozywienie,schronienie,braterstwo,technika,milosc itd.)
                    > jest wynikiem myslenia,
                    Tu jesteś niekonsekwenty bo nadajesz atrybuty boskości myśleniu, powinieneś
                    napisać że wszystko jest wynikiem Big-Bangu.
                    > - tragedia jednostki zaczyna sie kiedy daje pierwszenstwo 'czuciom' a nie
                    > rozumowi,
                    Ja uważam że przeciwnie, że często właśnie działanie irracjonalne, albo ryzyko
                    (czyli wiara) popycha postęp do przodu. Gdyby wszyscy tak chłodno kalkulowali
                    jak Ty i nie działali wbrew rozumowi to postęp stanął by w miejscu.
                    > - poswiecenie i altruizm oznacza wykonywanie czegos ze strata, wymiana, ktora
                    > pomniejsza,
                    No dobra ale jak odróżniasz działanie altruistyczne od egoistycznego.
                    > -najwyzsza forme altruistycnego zachowania (nic dla samego siebie)
                    widzielismy
                    > 9/11 w Nowym Jorku,
                    nie rozumiem, zabicie kilku tysięcy ludzi przez zaprogramowanych terrorystów
                    nazywasz altruizmem, chyba lekka przesada. To właśnie wynik politycznych
                    kalkulacji.
                    > - kazdy tyran, krol, religia, zada poswiecenia i altruizmu od jednostki,
                    > liczac, ze poddani nie beda zadawac racjonalnych (rozumowych) pytan,
                    > - tylko odrzucenie tych historycznych wad - (ogol, krol, bog, tyran
                    czy "dobro
                    > spoleczenstwa" ponad dobrem jednostki) - moze doprowadzic czlowieka do
                    > sensownej i wartosciowej koegzystencji,
                    No dobra ale znowu mówisz o polityce ludzi wobec ludzi. Domniemuje, że chodzi
                    ci o negatywne skutki hierarachi. Że może blokować rozwój jednostki itd.
                    O.K. Jako kapitalizm powinineś rozumieć, że nie wszyscy są kapitalizm i trzeba
                    im powiedzieć co mają ze sobą zrobić, bo inaczej to zrobią sobie krzywde.
                    I takich ludzi jest większość co w naszych czasach wyraża się ślepym
                    naśladownictwem. Ty postulujesz, żeby tych ludzi zostawić samych sobie, a ja
                    nie.
                    > - nadzieja, wspolczucie, etyka, szacunek, braterstwo sa jaknajbardziej
                    logiczne
                    > i racjonalne choc absolutnie nie altruistyczne (pomniejszajace wartosc),
                    > - kazde z tych stanow wzbogacaja osobe ktora je eksponuje, dlatego zaliczam
                    je
                    > na rowni z miloscia, do 'korzysci wlasnych' (self-intrest),
                    Jest teraz masę teorii przedstawiających, że działania z pozoru altruistyczne,
                    są naprawdę egoistycznymi. Zgadza się, to wszystko można próbować wykazywać.
                    Ale po co? Żeby sprowadzić człowieka do mechanizmów? Miłość to feromony? Jeśli
                    nawet, to czy chcesz żyć w świecie gdzie będziesz patrzył na swoją ukochaną i
                    myślał: Ale dzisiaj zaj.biście dużo wydziela feromonów?
                    > - milosc jako najwyzsza forma rozumnych osobistych uczuc, jest jednoczesnie
                    > absolutnie egoistycznym stanem,
                    > - milosc moim zdaniem nie jest dzieleniem sie tylko mnozeniem, w wyniku
                    > dzielenia pomniejszamy wartosc wlasna np. gdy kochamy bez wzajemnosci,
                    > - wiara w boga jest destruktywnym dzieleniem,
                    To już dla mnie "wyższa" matematyka.

                    Generalnie to wierzysz w człowieka i bardzo dobrze, z kolei ja uważam, że bez
                    wiary człowiek sobie nie poradzi. I to jest pragmatyczne podejście. To nie
                    przypadek czy zachcianka jakiś ludzi, że w każdej kulturze pojawia się pojęcie
                    Boga/bogów. Stąd mój wniosek, że jest to konieczna potrzeba człowieka. Zauważ,
                    że coraz więcej ludzi jest zagubionych i nie radzi sobie tak jak ty z pojeciem
                    świata. Mamy coraz więcej psychologów, psychiatrów, psychanalityków, masa ludzi
                    pomaga sobie chemią, alkoholem a gówniarze narkotykami.
                    Renesansowe czasy powoli się kończą, bo mnóstwo ludzi nie nadąża, a ich reakcją
                    obroną jest sięganie do mistycyzmu, feng-shui itd. Wolę żeby trafili do w miarę
                    ustabilizoanego kościoła niż do sekciarstwa.
                    Widzę też pewną niekonsekwencję pomiędzy twoimi poglądami a nikiem, bo z niego
                    wynika, że powinienieś siedzieć w jednej ławce z biskupami, i mówić módlcie się
                    dzieci. Bo z pragmatycznych, egoistycznych względów powinno Ci zależeć by
                    ludzie byli ustabilizowani emocjonalnie i światopoglądowo.
                    Pozdrawiam MA
                    • Gość: kapitalizm Re: Co za idiotyczna dyskusja! IP: *.proxy.aol.com 10.01.03, 08:08
                      Gość portalu: MA napisał(a):

                      ) Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                      ) ) - a wiec twierdze, ze czlowiek jest najinteligentniejszym stworzeniem we
                      ) ) wszechwiecie jaki znamy - co do tego mam nadzieje nie ma watpliwosci,
                      ) To jest Twoja projekcja dotycząca pojecia wiary, a nie prawda ogólna.
                      Wiekszość
                      )
                      ) religii mówi o tym że człowiek jest wyjątkowy, a to znaczy że taka jest
                      ) uniwersalna, wrodzona potrzeba. Właśnie określanie człowieku, wyłącznie
                      jako
                      ) najinteligentniejsze stworzenie sprowadza go do wymiaru 'pyłku'.
                      ) ) - wiara w zwiechrznictwo nad jednostka np. w boga, cesarza, furera, krola,
                      )
                      ) ) sekretarza, spoleczenstwa, ogolu itp. prowadzila i dalej prowadzi do
                      ) ) konfliktow i nieszczesc na swiecie,
                      ) Motorom konfliktów i nieszczęść na świecie jest czysty egoizm albo strach,
                      ) który znajduje sobie usprawiedliwienie i zasłonę dymną np. w wierze. Ale to
                      nie
                      )
                      ) usprawiedliwienie jest przyczyną konfliktów. Wiara jest instrumentalnie
                      ) traktowana przez jednostki albo grupy do zaspokojania swoich egoistycznych
                      ) potrzeb. Także zaśmieję Ci się w twarz, jeśli jescze raz będziesz mi wmawiał,
                      ) ze przyczyną wojen i nieszczęść jest wiara. Zawsze chodzi o ziemię(miejsce do
                      ) życia), łupy(interesy) albo o władzę. Nie będzie różnic religijnych, to
                      będzie
                      ) rasizm itd. (patrz Hitler)
                      ) ) - uscislajac, 'grzechem'(wina) jest wiara w zwiechrznictwo tego 'czegos'
                      ) ponad indywidualnym czlowiekiem, nazwa nie ma znaczenia - mistyczny bog czy
                      ) mistyczny kolektyw
                      ) Nie rozumiem do końca o co Ci chodzi, o propagndę? o politykę?
                      ) ) - wartosci o ktorych czesto mowia wierzacy w boga czy inne 'mistycyzmy' ni
                      ) e
                      ) ) pochadza od czegos czego nie ma tylko od nas samych,
                      ) Tu się zgadzam, ale co to ma wspólnego z pojęciem wiary we właściwym
                      znaczeniu,
                      )
                      ) a nie jako narzędziu polityki?
                      ) ) - milosc jest u czlowieka rozumnym aktem a nie losowym przypadkiem mistycz
                      ) nie
                      ) ) nadanym,
                      ) Czyli miłość z rozsądku. Stwierdzasz, że dobrze by było pokochać i zaczynasz
                      ) kochać. Rozum mówi Ci, że nie ma już interesu kochać i przestajesz kochać.
                      ) Ciekawe.
                      ) ) - milosc jest ludzka odpowiedzia (reakcja) na wartosci jakie dana jednostk
                      ) a
                      ) ) ceni najbardziej,
                      ) No właśnie jakie wartości ceni najbardziej?
                      ) ) - wszystkie odczucia jakie opisujesz (wspolczucie,etyka,braterstwo,szacune
                      ) k)
                      ) sa jaknajbardziej ludzkim, racjonalnym stanem,
                      ) Pełna zgoda.
                      ) ) - wszystkie stany uczuciowe pochadza od rozumu a nie od serca, sa wynikiem
                      )
                      ) ) naszych przemyslen, doswiadczen, nadziei i naszych osobistych reakcji na
                      ) ) powyzsze.
                      ) To wspaniale, że tak kontrolujesz swoje emocje. Kalkulujesz, że powinienieś
                      się
                      )
                      ) wkurzyć na mój post i sie wkurzasz. Kalkulujesz, że powinno zrobić ci się
                      ) wesoło i weselejesz. He.
                      ) ) - tym wlasnie roznimy sie od swiata zwierzat, ze nie 'czujemy' tylko mysli
                      ) my,
                      ) No dobra, ale co to jest to myślenie, na razie starasz się wykazać, że to
                      tylko
                      )
                      ) rachuba, a ja, że potrzeba wiary w Boga, również.
                      ) ) - wyjatkowosc czlowieka polega na tym, ze aby przezyc musi myslec, nic nie
                      )
                      ) jest dane mu automatycznie czy przez instynkt,
                      ) Kościół cały czas podkreśla, że człowiek jest wyjątkowy bo ma wolną wolę.
                      ) ) - wszystko co mamy (pozywienie,schronienie,braterstwo,technika,milosc itd.
                      ) )
                      ) ) jest wynikiem myslenia,
                      ) Tu jesteś niekonsekwenty bo nadajesz atrybuty boskości myśleniu, powinieneś
                      ) napisać że wszystko jest wynikiem Big-Bangu.
                      ) ) - tragedia jednostki zaczyna sie kiedy daje pierwszenstwo 'czuciom' a nie
                      ) ) rozumowi,
                      ) Ja uważam że przeciwnie, że często właśnie działanie irracjonalne, albo
                      ryzyko
                      ) (czyli wiara) popycha postęp do przodu. Gdyby wszyscy tak chłodno kalkulowali
                      ) jak Ty i nie działali wbrew rozumowi to postęp stanął by w miejscu.
                      ) ) - poswiecenie i altruizm oznacza wykonywanie czegos ze strata, wymiana, kt
                      ) ora
                      ) ) pomniejsza,
                      ) No dobra ale jak odróżniasz działanie altruistyczne od egoistycznego.
                      ) ) -najwyzsza forme altruistycnego zachowania (nic dla samego siebie)
                      ) widzielismy
                      ) ) 9/11 w Nowym Jorku,
                      ) nie rozumiem, zabicie kilku tysięcy ludzi przez zaprogramowanych terrorystów
                      ) nazywasz altruizmem, chyba lekka przesada. To właśnie wynik politycznych
                      ) kalkulacji.
                      ) ) - kazdy tyran, krol, religia, zada poswiecenia i altruizmu od jednostki,
                      ) ) liczac, ze poddani nie beda zadawac racjonalnych (rozumowych) pytan,
                      ) ) - tylko odrzucenie tych historycznych wad - (ogol, krol, bog, tyran
                      ) czy "dobro
                      ) ) spoleczenstwa" ponad dobrem jednostki) - moze doprowadzic czlowieka do
                      ) ) sensownej i wartosciowej koegzystencji,
                      ) No dobra ale znowu mówisz o polityce ludzi wobec ludzi. Domniemuje, że chodzi
                      ) ci o negatywne skutki hierarachi. Że może blokować rozwój jednostki itd.
                      ) O.K. Jako kapitalizm powinineś rozumieć, że nie wszyscy są kapitalizm i
                      trzeba
                      ) im powiedzieć co mają ze sobą zrobić, bo inaczej to zrobią sobie krzywde.
                      ) I takich ludzi jest większość co w naszych czasach wyraża się ślepym
                      ) naśladownictwem. Ty postulujesz, żeby tych ludzi zostawić samych sobie, a ja
                      ) nie.
                      ) ) - nadzieja, wspolczucie, etyka, szacunek, braterstwo sa jaknajbardziej
                      ) logiczne
                      ) ) i racjonalne choc absolutnie nie altruistyczne (pomniejszajace wartosc),
                      ) ) - kazde z tych stanow wzbogacaja osobe ktora je eksponuje, dlatego zalicza
                      ) m
                      ) je
                      ) ) na rowni z miloscia, do 'korzysci wlasnych' (self-intrest),
                      ) Jest teraz masę teorii przedstawiających, że działania z pozoru
                      altruistyczne,
                      ) są naprawdę egoistycznymi. Zgadza się, to wszystko można próbować wykazywać.
                      ) Ale po co? Żeby sprowadzić człowieka do mechanizmów? Miłość to feromony?
                      Jeśli
                      ) nawet, to czy chcesz żyć w świecie gdzie będziesz patrzył na swoją ukochaną i
                      ) myślał: Ale dzisiaj zaj.biście dużo wydziela feromonów?
                      ) ) - milosc jako najwyzsza forma rozumnych osobistych uczuc, jest jednoczesni
                      ) e
                      ) ) absolutnie egoistycznym stanem,
                      ) ) - milosc moim zdaniem nie jest dzieleniem sie tylko mnozeniem, w wyniku
                      ) ) dzielenia pomniejszamy wartosc wlasna np. gdy kochamy bez wzajemnosci,
                      ) ) - wiara w boga jest destruktywnym dzieleniem,
                      ) To już dla mnie "wyższa" matematyka.
                      )
                      ) Generalnie to wierzysz w człowieka i bardzo dobrze, z kolei ja uważam, że bez
                      ) wiary człowiek sobie nie poradzi. I to jest pragmatyczne podejście. To nie
                      ) przypadek czy zachcianka jakiś ludzi, że w każdej kulturze pojawia się
                      pojęcie
                      ) Boga/bogów. Stąd mój wniosek, że jest to konieczna potrzeba człowieka.
                      Zauważ,
                      ) że coraz więcej ludzi jest zagubionych i nie radzi sobie tak jak ty z
                      pojeciem
                      ) świata. Mamy coraz więcej psychologów, psychiatrów, psychanalityków, masa
                      ludzi
                      )
                      ) pomaga sobie chemią, alkoholem a gówniarze narkotykami.
                      ) Renesansowe czasy powoli się kończą, bo mnóstwo ludzi nie nadąża, a ich
                      reakcją
                      )
                      ) obroną jest sięganie do mistycyzmu, feng-shui itd. Wolę żeby trafili do w
                      miarę
                      )
                      ) ustabilizoanego kościoła niż do sekciarstwa.
                      ) Widzę też pewną niekonsekwencję pomiędzy twoimi poglądami a nikiem, bo z
                      niego
                      ) wynika, że powinienieś siedzieć w jednej ławce z biskupami, i mówić módlcie
                      się
                      )
                      ) dzieci. Bo z pragmatycznych, egoistycznych względów powinno Ci zależeć by
                      ) ludzie byli ustabilizowani emocjonalnie i światopoglądowo.
                      ) Pozdrawiam MA

                      Dziekuje za obszerna odpowiedz, doceniam zaangazowanie i intelektualna
                      szczerosc.
                      Nie przeszkadza mi, ze jestes czlowiekiem wierzacym, gdyz nie dziele ludzi na
                      bogobojnych i bezboznych a raczej na dobrych i zlych. Jak zapewne wiesz sa
                      ludzie dobrzy niewierzacy jak i zli wierzacy. Oraz odwrotnie.
                      W kilku miescach sie nie zgadzam i bede probowal byc precyzyjny w obronie
                      mojego punkt widzenia. Zdaje sobie sprawe, ze moj punkt widzenia moze byc
                      kontrowersyjny na pierwszy rzut oka ale staraj sie byc obiektywny i otwarty a
                      moze dostrzezesz w nim sens.
                      Czlowiek od zarania poszukiwal odpowiedzi na pytania typu: c
                    • Gość: kapitalizm Re: Co za idiotyczna dyskusja! IP: *.proxy.aol.com 10.01.03, 08:13
                      Dziekuje za obszerna odpowiedz, doceniam zaangazowanie i intelektualna
                      szczerosc.
                      Nie przeszkadza mi, ze jestes czlowiekiem wierzacym, gdyz nie dziele ludzi na
                      bogobojnych i bezboznych a raczej na dobrych i zlych. Jak zapewne wiesz sa
                      ludzie dobrzy niewierzacy jak i zli wierzacy. Oraz odwrotnie.
                      W kilku miescach sie nie zgadzam i bede probowal byc precyzyjny w obronie
                      mojego punkt widzenia. Zdaje sobie sprawe, ze moj punkt widzenia moze byc
                      kontrowersyjny na pierwszy rzut oka ale staraj sie byc obiektywny i otwarty a
                      moze dostrzezesz w nim sens.
                      Czlowiek od zarania poszukiwal odpowiedzi na pytania typu: co to jest zycie?,
                      po co zyjemy? czy jak zyc?
                      Sa to pytania ktore mysle wiekszosc ludzi sobie stawia niezaleznie od
                      szerokosci geograficznej czy wyksztalcenia.
                      Jaki jest sens zycia?
                      Po zaspokojeniu podstawowych warunkow przetrwania naturalna potrzeba ludzka
                      jest uczynienie sensu z zycia. Religia byla i jest taka pierwsza, czasem
                      najlatwiejsza i najprostsza proba odpowiedzenia na ten wazny problem.
                      Czy jest jedyna? Ocywiscie nie. Czy najlepsza? Nie.
                      Bylo i jest wielu mniej lub bardziej znanych filozofow i nurtow filozoficznych
                      zajmujacych sie ta wazna dziedzina zycia.

                      Robi sie pozno wiec przejde teraz do odpowiedzi na nasze rozbieznosci a do
                      tematu filozoficznego wroce pozniej.

                      Wiec:
                      - oczywiscie wszystko mozemy powiedziec jest relatywne, a wiec w kosmosie
                      jestesmy mali, ja mowilem o intelekcie i jak narazie wyzszej formy zycia od
                      ludzkiej nie poznalismy, to nie jest prawda albo falsz tylko fakt,
                      - egoizm w wolnym swiecie jest motorem rozwoju a nie podboju, chyba, ze mowisz
                      o spoleczenstwach kolektywnych (socjalistycznych), w koncu bogactwo bierze sie
                      z produkcji a nie destrukcji, a wiec slepe podbijanie i grabienie musi sie zle
                      skonczyc dla kazdego, rowniez zloczyncy.
                      Mowisz tu o bezmyslnym samoszkodliwym dzialaniu napastnikow, ktorzy traca na
                      tych podbojach. Jesli sie nie przestawia na produkcje tylko beda wciaz podbijac
                      to na koncu nie bedzie kogo podbijac. Jest to dzialanie samobojcze, ktore
                      trudno nazwac egoistycznym.
                      Rozpisalem sie tu troche bo chce zrozumienia slowa egoizm. Egoizm jest dbaniem
                      o wlasne dobro.
                      Przyklad jaki podales jest daleki od tego i wrecz odwrotny. Podboje i napady sa
                      wyrazem glupoty a nie egoizmu. Jak by byli prawdziwymi egoistami to by
                      handlowali z sasiadami bo to przynosi najwiekszy zysk.

                      Jutro reszta,
                      dobranoc....

                      • vortex Re: Co za idiotyczna dyskusja! 10.01.03, 14:03
                        A co z egoizmem nieświadomym, mam na myśli to że ci złoczyńcy grabiąc myślą że
                        robią dla siebie dobrze, kiedy chwilowo może i tak, ale na dłuższą mete nie.
                        Złoczyńca postępuje wtedy egoistycznie ale nie wie jednocześnie że robi
                        fatalną w skutkach rzecz.
                  • Gość: dziwak Re: Co za idiotyczna dyskusja! IP: 209.234.157.* 10.01.03, 06:01
                    Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                    >
                    > Postaram sie krotko;
                    >
                    > - a wiec twierdze, ze czlowiek jest
                    najinteligentniejszym stworzeniem we
                    > wszechwiecie jaki znamy - co do tego mam nadzieje nie
                    ma watpliwosci,
                    >

                    Nieprawda,jest jeszcze Ktos,o Kim zapomniales?


                    > - kazda wiara (czy inna nieracjonalnosc) stoi ponad
                    jednostka i mniej lub
                    > wiecej pogardza czlowiekiem, w koncu to tylko 'malpa',
                    nierozumny 'pylek' i
                    > inne pomniejszajace wartosc czlowieka okreslenia,
                    >

                    Wiara nie jest "nieracjonalna".


                    > - wiara w zwiechrznictwo nad jednostka np. w boga,
                    cesarza, furera, krola,
                    > sekretarza, spoleczenstwa, ogolu itp. prowadzila i
                    dalej prowadzi do
                    > konfliktow i nieszczesc na swiecie,
                    >

                    Do takich rzeczy prowadzic mogla tylko wiara
                    ludzi Twojego pokroju.

                    > - uscislajac, 'grzechem'(wina) jest wiara w
                    zwiechrznictwo tego 'czegos' ponad
                    > indywidualnym czlowiekiem, nazwa nie ma znaczenia -
                    mistyczny bog czy mistyczny
                    >
                    > kolektyw,
                    >
                    > - wartosci o ktorych czesto mowia wierzacy w boga czy
                    inne 'mistycyzmy' nie
                    > pochadza od czegos czego nie ma tylko od nas samych,
                    >
                    > - ogol jest pojeciem nie istniejacym i mistycznym
                    jako, ze jest tylko zbiorem
                    > indywidualnych ludzi a tylko jednostka ma rozum, stad
                    ogol jest z zalozenia
                    > bezmyslny, mistyczny,

                    Bezmyslny znaczy dla Ciebie mistyczny?
                    Chyba przestane pisac "Ciebie" z duzej litery.

                    >
                    > - milosc jest u czlowieka rozumnym aktem a nie losowym
                    przypadkiem mistycznie
                    > nadanym,
                    >

                    losowy to nie mistyczny,
                    moje dziecko drogie,jaki ty masz skolatany umysl?


                    > - milosc jest ludzka odpowiedzia (reakcja) na wartosci
                    jakie dana jednostka
                    > ceni najbardziej,

                    wreszcie cos realnego!!

                    >
                    > - wszystkie odczucia jakie opisujesz
                    (wspolczucie,etyka,braterstwo,szacunek) sa
                    >
                    > jaknajbardziej ludzkim, racjonalnym stanem,
                    >
                    > - wszystkie stany uczuciowe pochadza od rozumu a nie
                    od serca, sa wynikiem
                    > naszych przemyslen, doswiadczen, nadziei i naszych
                    osobistych reakcji na
                    > powyzsze,

                    to chyba,oczywiste ze nie od serca biologicznego?


                    >
                    > - tym wlasnie roznimy sie od swiata zwierzat, ze
                    nie 'czujemy' tylko myslimy,
                    >

                    rowniez czujemy,i na tym polega nasza wyzszosc.

                    > - wyjatkowosc czlowieka polega na tym, ze aby przezyc
                    musi myslec, nic nie jest
                    >
                    > dane mu automatycznie czy przez instynkt,
                    >
                    > - wszystko co mamy
                    (pozywienie,schronienie,braterstwo,technika,milosc itd.)
                    > jest wynikiem myslenia,
                    >

                    nieprawda,mozna zyc bez tego bedac czlowiekiem,
                    zapewniam cie o tym!

                    > - tragedia jednostki zaczyna sie kiedy daje
                    pierwszenstwo 'czuciom' a nie
                    > rozumowi,
                    >

                    Nie!! Tragedia zaczyna sie wtedy,kiedy czlowiek
                    straci wiare w to ze tak nie jest!

                    > - poswiecenie i altruizm oznacza wykonywanie czegos ze
                    strata, wymiana, ktora
                    > pomniejsza,
                    >
                    Bzdura;wlasnie powieksza cie !

                    > -najwyzsza forme altruistycnego zachowania (nic dla
                    samego siebie) widzielismy
                    > 9/11 w Nowym Jorku,
                    >
                    ????

                    > - kazdy tyran, krol, religia, zada poswiecenia i
                    altruizmu od jednostki,
                    > liczac, ze poddani nie beda zadawac racjonalnych
                    (rozumowych) pytan,
                    >

                    Nieprawda!!1

                    > - tylko odrzucenie tych historycznych wad - (ogol,
                    krol, bog, tyran czy "dobro
                    > spoleczenstwa" ponad dobrem jednostki) - moze
                    doprowadzic czlowieka do
                    > sensownej i wartosciowej koegzystencji,
                    >
                    Niestety,ale zaprowadzi cie w slepy zaulek.


                    > - nadzieja, wspolczucie, etyka, szacunek, braterstwo
                    sa jaknajbardziej logiczne
                    >
                    > i racjonalne choc absolutnie nie altruistyczne
                    (pomniejszajace wartosc),
                    >
                    > - kazde z tych stanow wzbogacaja osobe ktora je
                    eksponuje, dlatego zaliczam je
                    > na rowni z miloscia, do 'korzysci wlasnych' (self-
                    intrest),
                    >
                    > - milosc jako najwyzsza forma rozumnych osobistych
                    uczuc, jest jednoczesnie
                    > absolutnie egoistycznym stanem,

                    Twoja milosc napewno taka jest!

                    >
                    > - milosc moim zdaniem nie jest dzieleniem sie tylko
                    mnozeniem, w wyniku
                    > dzielenia pomniejszamy wartosc wlasna np. gdy kochamy
                    bez wzajemnosci,

                    jak u ciebie!

                    >
                    > - wiara w boga jest destruktywnym dzieleniem,
                    > - jest to tzw. milosc nie rozumna , prowadzaca do
                    ciaglego samooszukiwania,
                    >

                    tak,dla ciebie ,bo jej nie masz,wiec sie oszukujesz!

                    > - tylko nie egoista nie jest w stanie kochac, osoba
                    pozbawiona wlasnego JA jest
                    >
                    > skazana na zycie z 'drugiej reki' i wieczne
                    poszukiwnie zwiechrznictwa, wodza,
                    > ogolu czy boga,
                    >

                    Tak jak Ty!

                    > Nie bede zanudzal, bo moze nie jestes jeszcze otwarty
                    na piekny stan w jakim
                    > czlowiek moze zyc, gdy odrzuci wszystkie te
                    nierozumne 'mistycyzmy' i zacznie
                    > przezywac kazdy moment tu i teraz, poslugujac sie
                    jedynym narzedziem jaki
                    > posiada - ROZUMEM. Narzedzie przetrwania i
                    szczesliwego istnienie na ziemi.

                    Nie sadze by Twoj rozum byl w porzadku?

                    > Ale jesli jest odwrotnie i 'czujesz' potrzebe
                    wzbogacenia swojego zycia i
                    > zycia swoich najblizszych chetnie sluze pomoca.

                    Wiec,otworz poradnie psychoterapeutyczna.

                    > Rozumne i dobrowolne pomaganie daje mi satysfakcje i
                    wzbogaca moje wlasne
                    > zycie. Jest to wzniosla forma egoizmu jako ze i Ty
                    mozesz na tym skorzystac,
                    > choc nie jest to moim glownym celem (w koncu Cie nie
                    znam).
                    >
                    To co robisz,to obrzydliwosc!!!

                    > Jednoczesnie zapraszam innych zainteresowanych do
                    dyskusji, choc mysle, ze
                    > powinienem do tego zalozyc odrebny watek.
                    >

                    Zaloz,dla podobnych do Ciebie zboczencow.

                    > Niech zyje rozumny egoizm - nikt na tym nie traci, a
                    conajmniej jedna osoba
                    > zyskuje.

                    na pewno nie ty.

                    > Smierc altruizmowi - poniewaz wszyscy na tym traca.
                    >
                    > pozdrawiam,
                    > j.
                    >
                    ja tez,

                    nie pozdrawiam,bo nie mam kogo.
                    :(((

                    • Gość: kapitalizm Re: Co za idiotyczna dyskusja! IP: *.proxy.aol.com 10.01.03, 06:54
                      Nie bede staral sie byc uszczypliwy bo to zawsze oznaka slabosci argumentu ale
                      z braku czasu powiem krotko: wygladasz mi na altruiste. Sorry!
                      Jutro odpowiem szerzej.
      • Gość: doku Mało jeszcze miałeś do czynienia z umierającymi IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 15.01.03, 14:21
        Gość portalu: me napisał(a):

        > jak bedziesz UMIERAL jeden z drugim to z PEWNOSCIA sobie o nim przypomn
        > isz..kazdy sobie przypomina.

        Albo lęk przed śmiercią zaćmiewa Ci umysł. To zwyczajna nieprawda - takie
        subiektywne urojenie dyktowane strachem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka