Zagadkowe pojęcie

05.06.06, 14:58
W jednym z postów na tym Forum pewien autor pisząc bardzo naukowy tekst co
chwilę powoływał się na: Matkę Naturę. Matka Natura spowodowała
promieniowanie takie a takie, Matka Natura tamto zdziałała.
Kto to jest Matka Natura?
Czy pojęcie Matka Natura to nowy termin w słownictwie pracowników naukowych?
Niektórych razi słowo religia na Forum Nauka ale mało komu przeszkadza
terminologia z pojęciem wszechprzyczyny wszystkiego w postaci Matki Natury.
    • absurdello Józef Natur 05.06.06, 18:26
      znany syn swojej Matki. Kobieta ta potrafi zrobić coś z niczego a nawet tworzyć
      coś takiego jak "coś w gów..nie" (miliony much przecież nie mogą się mylić).

      O Naturze nikt nie pamięta ale Matka Natura jest wszystkim dobrze znana !
      • Gość: Poemoklet Józef Natur to polityk z Wołowa IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 05.06.06, 20:23
        Wsławił się wybitnymi analizami gnoju oraz nawozów naturalnych uzyskiwanych z
        mieszanki krowich oraz ludzkich odchodów oraz bocianiego moczu - najbardziej
        naukowy w środowisku wiejskiego establiszmentu którego przodkowie wywodza się z
        Wólki Gostomskiej koło Nowego Miasta - załynął drętwota umysłową oraz oziębłocią
        kresomózgowia na chocby sporadyczne i szczątkowe informacja przekraczające jego
        zaściankowy swiatopoglad - ostatnio pisuje dla forum Nauka w gazeta.pl
    • t0g Re: "Matka Natura" to powszechnie używany 05.06.06, 20:36
      termin in casual-style scientific English text, woman (and sometimes not only in
      casual-style text). Ask other Mormons from your congregation, those who speak
      English.
      • Gość: 6UL DV8 Re: "Matka Natura" to powszechnie używany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.06, 21:55
        t0g napisał:

        > termin in casual-style scientific English text, woman (and sometimes not only
        in
        > casual-style text). Ask other Mormons from your congregation, those who speak
        > English.

        You think this is funny, man? Then think again.
        • t0g Re: "Matka Natura" to powszechnie używany 05.06.06, 22:50
          Gość portalu: 6UL DV8 napisał(a):

          > t0g napisał:
          >
          > > termin in casual-style scientific English text, woman (and sometimes not
          > only
          > in
          > > casual-style text). Ask other Mormons from your congregation, those who s
          > peak
          > > English.
          >
          > You think this is funny, man? Then think again.


          No, I don't thing it's funny that Vacia doesn't know the term "Mother Nature".
          It's sad. It means she doesn't know the Murphy's Laws either. It's one of the
          Murphy's Laws that states "Mother Nature is a bitch". Everybody should know the
          Murphy Laws, it's a sad thing that some people - apparently, including Vacia -
          don't!
          • Gość: 6UL DV8 Re: "Matka Natura" to powszechnie używany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.06, 23:06
            Man, haven't you noticed that Vacia, when asking her question, had tongue in
            her cheek? She obviously knows the term "Mother Nature", but being a religious
            preson she would prefer to use the term "God" instead. Don't tell me you
            haven't caught this.
            • t0g Re: A puzzling word in your posting 06.06.06, 00:37
              Gość portalu: 6UL DV8 napisał(a):

              > Man, haven't you noticed that Vacia, when asking her question, had tongue in
              > her cheek? She obviously knows the term "Mother Nature", but being a religious
              > preson she would prefer to use the term "God" instead. Don't tell me you
              > haven't caught this.

              Boy, in the above posting you use a puzzling term "God". I have never heard
              about such thing - could you please explain, what it is?
              • Gość: 6UL DV8 Re: A puzzling word in your posting IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.06, 12:16
                t0g napisał:

                > Boy, in the above posting you use a puzzling term "God". I have never heard
                > about such thing - could you please explain, what it is?

                Użyj google'a, jak to zrobiłeś z "Mother Nature". ;-)

                "Co ja na to poradze, ze niektore ludziska sa ignoranty i o niczym nie maja
                pojecia?" ;-))
                • absurdello Bóg nie jest dobry ! 06.06.06, 18:54
                  Gdyby Bóg był dobry miałby o jedno "o" więcej !

                  If God were good he would have one "o" more then he is no good.

                  • vacia Re: Bóg jest dobry ! 06.06.06, 19:13
                    absurdello napisał:


                    > If God were good he would have one "o" more then he is no good.

                    Nikt nie jest dobry tylko Bóg.
                    Tylko autorzy tego żartu o tym nie wiedzą.
            • vacia Re: prawda naukowa to cel do którego dążymy 06.06.06, 05:43
              Gość portalu: 6UL DV8 napisał(a):

              She obviously knows the term "Mother Nature", but being a religious
              > preson she would prefer to use the term "God" instead.

              Dziekuję, że za mnie trafnie wjaśniłeś moją myśl. Wiem, że ten termin jest
              używany nie tylko przez t0ga ale mnie on jako osobę religijną razi, bo według
              osób wierzących to Bóg jest czynnikiem sprawczym. To ,że to określenie-Matka
              Natura stało się rozpowszechnione nie znaczy ,że warto je powielać, dużo
              nieprawdziwych określeń funckcjonuje w obiegu, czy to je uprawomocnia?
              Jeśli naukowiec nie wierzy w Boga to przynajmniej niech używa w tekście
              precyzyjnych określeń zgodnych z prawdą, prawda naukowa to ważna rzecz.
              Serdecznie pozdrawiam wszystkich
              • slartibartfast Re: prawda naukowa to cel do którego dążymy 06.06.06, 23:57
                A czy dopuszczasz vaciu taką możliwość, że używanie termiun "matka natura" jest
                mniej lub bardziej świadomym zdystansowaniem się do religii instytucjonalnych z
                ichnimi dogmatami?

                Wierząc gdzieś głeboko w siłę sprawczą, nie chcę jej nazywać Bogiem, bo byłbym
                źle zrozumiany przez osoby wiążące z tym określeniem Świętą Trójcę, Allacha,
                Shivę itd. A dla mnie jest to czysta siła, której nie chciałbym także nazywać
                stochastyką, ewolucją ani żadnym innym fachowym terminem. Wybór "matki natury"
                jest może trochę przekorny ale wydaje mi się neutralny w sytuacji, gdy
                Wszechświat nazywam świątynią a każde zdarzenie modlitwą
                ...ale pojechałem jak na sceptyka i agnostyka za jakiego się uważam! ;)
                • vacia Re: prawda naukowa to cel do którego dążymy 07.06.06, 07:43
                  slartibartfast napisał:

                  > A czy dopuszczasz vaciu taką możliwość, że używanie termiun "matka natura"
                  jest mniej lub bardziej świadomym zdystansowaniem się do religii
                  instytucjonalnych z ichnimi dogmatami?

                  Rozumiem dystans do religii,tym bardziej ,że jest ich tak dużo i tak różnych
                  ale personifikowanie sił natury i nazywanie jej "Matką Naturą" jest moim
                  zdaniem za daleko posuniętą ucieczką od rzeczywistości. Jeśli naukowcy
                  odczuwają pustkę pojęciową i chcą ją czymś zapełnić, to niech użyją na przykład
                  pojęcia "nieznany czynnik sprawczy".



                  . Wybór "matki natury"
                  > jest może trochę przekorny ale wydaje mi się neutralny w sytuacji, gdy
                  > Wszechświat nazywam świątynią a każde zdarzenie modlitwą
                  > ...ale pojechałem jak na sceptyka i agnostyka za jakiego się uważam! ;)

                  Wszechświat- świątynią to określenie mi się podoba ale każde zdarzenie nie jest
                  modlitwą.
                  Sceptycy i agnostycy czasem nie wiedzą o sobie wszystkiego, co jeszcze mają
                  ukryte w podświadomości :-)
                  • slartibartfast Re: prawda naukowa to cel do którego dążymy 07.06.06, 22:53
                    > ...personifikowanie sił natury i nazywanie jej "Matką Naturą" jest moim
                    > zdaniem za daleko posuniętą ucieczką od rzeczywistości.

                    A czym innym jest nazywanie "nieznanego czynnika sprawczego" JHWE bądź imieniem
                    innego uznanego boga (któremu przypisuje się cechy ludzkiego charakteru jak
                    miłość, łaska, gniew)? Czy jest lepsze, ma większą wartość będąc manifestacją
                    przynależności do takiego bądź innego kościoła?

                    Termin "matka natura" jest nawiązaniem do przedchrześcijańskich, animistycznych
                    systemów wierzeń - systemów łaczonych z potocznym pojęciem "szlachetnego
                    dzikusa", ludzi żyjących w harmonii z przyrodą i w równości społecznej
                    towarzyszącej brakowi pojęcia własności prywatnej, gromadzenia dóbr itp. co jest
                    oczywistą bzdurą, przepraszam: platońską Ideą.

                    > ...Jeśli naukowcy
                    > odczuwają pustkę pojęciową i chcą ją czymś zapełnić...

                    Broń Boże, znaczy: broń Nieznany Czynniku Sprawczy ;)
                    Żadnej pustki pojęciowej nie odczuwam. Często przeżywam uniesienia "pod kopułą
                    nieba", wpadam w pokorny zachwyt zgłębiając mechanizmy ewolucji, kieruję się
                    empatią w kontaktach z ludźmi i innymi istotami. I te cechy rozwinęły się u mnie
                    dopiero gdy dałem sobie spokój z uczestnictwem w misteriach kościelnych i gdy na
                    własny użytek rozprawiłem się z dogmatami wiary w której próbowano mnie wychować.

                    Osobiście bardziej podoba mi się świat który powstał niż ten którego ktoś "machnął".
                    • vacia Re: prawda naukowa to cel do którego dążymy 07.06.06, 23:59
                      slartibartfast napisał:

                      > Osobiście bardziej podoba mi się świat który powstał niż ten którego
                      ktoś "machnął".

                      Według Ciebie Wszechświat powstał sam z niczego? Sam przez nieznany przypadek?
                      To dopiero nieprawdopodobne zdarzenie. Jak mmożna uwierzyć w taki "cud"?
                      Cuda z Biblii są niczym w porównaniu z tym "cudem".
                      • madcio Re: prawda naukowa to cel do którego dążymy 08.06.06, 21:51
                        > Według Ciebie Wszechświat powstał sam z niczego? Sam przez nieznany przypadek?
                        Nie wiem, co slartibartfast myśli. Ja stwierdzę, że nie wiem, choć sam osobiście
                        uważam, że nasz wszechświat jest jednym z wielu.

                        > To dopiero nieprawdopodobne zdarzenie. Jak mmożna uwierzyć w taki "cud"?
                        > Cuda z Biblii są niczym w porównaniu z tym "cudem".
                        A wszystko to blednie w porównaniu z prawdopodobieństwem powstania
                        nieskończonego absolutnego bytu, zwanego Bogiem. Ten to dopiero jest mało
                        prawdopodobny!
                      • slartibartfast Re: prawda naukowa to cel do którego dążymy 08.06.06, 22:02
                        > Według Ciebie Wszechświat powstał sam z niczego? Sam przez nieznany przypadek?
                        > To dopiero nieprawdopodobne zdarzenie. Jak mmożna uwierzyć w taki "cud"?
                        > Cuda z Biblii są niczym w porównaniu z tym "cudem".

                        Właśnie tak vaciu! To jest prawdziwy, ultymatywny, i wszechogarniający cud,
                        którego jesteśmy częścią. Jakże mizerne i nic nie warte wydają się przy tym
                        opowieści o dekretowej kreacji dnia i nocy przed powołaniem Słońca i Księżyca.
                        Słupy ognia, istoty o potężnej mocy, Opatrzność - o tym mogę czytać w
                        powieściach fantasy zamiast karmić swą jaźń jako opisem rzeczywistego świata.
                        Dlatego uznając czynnik sprawczy o nigdy nieodgadnionym charakterze nazywam go
                        Matką Naturą, podobnie jak inne osoby przyjmujące samoorganizację jako
                        podstawową regułę funkcjonowania świata.
                        Co najważniejsze, ludzie mogą obserwować liczne zasady samoorganizacji w
                        zaplanowanych eksperymentach, negować i potwierdzać hipotezy, pogłębiać tę
                        wiedzę i rozwijać na jej podstawie technologię.

                        Powiesz, że zamieniam fantasy na sf? A niech Ci będzie.

                        Pozdrawiam, slarti.
    • t0g Re: Murphys's Laws - zobaczta se, ignoranty 05.06.06, 23:01
      Prawo Numer 10:

      roso.epfl.ch/dm/murphy.html
      Jak wynika z tego wszystkiego, Prawa Murphyego sa w obiegu juz od roku 1949, a
      zatem tewrmin "Matka Natura" musial istniec jeszcze wczesniej.

      Co ja na to poradze, ze niektore ludziska sa ignoranty i o niczym nie maja
      pojecia?
    • t0g Re: Poszedlem do Google i wbilem "Mother Nature" 06.06.06, 00:42
      Google odpowiedzial, ze znalazl takie wyrazenie w osmiu milionach siedmiuset
      tysiacach internetowych dokumentow.

      Nasterpnie nastawilem Google specyficznie na jezyk polski i wbilem "Matka
      Natura". Google powiedzial, ze znalazl to wyrazenie w stu czterech tysiacach
      internetowych dokumentow.

      Zatem to chyba nie jest jakies specjalnie egzotyczne pojecie?
    • madcio Re: Zagadkowe pojęcie 06.06.06, 10:05
      > Kto to jest Matka Natura?
      Nie kto, ale co. Prawa wszechświata. A skad się wzięły, to już inna sprawa.

      Tak, czy owak, ludzki język ma skłonność do antropomorfizacji obiektów
      nieożywionych,
    • Gość: wrr Re: Zagadkowe pojęcie IP: *.pl 06.06.06, 11:50
      Vacia a jak bardzo to byl naukowy tekst? Bo w sumie skoro ktos uzywa takich
      pojec jak "Matka Natura" to chyba raczej musiala byc jakas paranaukowa praca.
      W sumie jakby sie uprzec to mozna termin "Matka Natura" podciagnac pod termin
      "przypadek" ;)
      • Gość: p. Przypadek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.06, 11:55
        Gość portalu: wrr napisał(a):

        > Vacia a jak bardzo to byl naukowy tekst? Bo w sumie skoro ktos uzywa takich
        > pojec jak "Matka Natura" to chyba raczej musiala byc jakas paranaukowa praca.
        > W sumie jakby sie uprzec to mozna termin "Matka Natura" podciagnac pod termin
        > "przypadek" ;)

        to byl ojciec Jozefa ;o)
        • Gość: wrr Re: Przypadek IP: *.pl 06.06.06, 13:49
          Czy zaprzeczasz przez to, ze przypadek odgrywa duza role w formowaniu
          rzeczywistosci takiej jaka postrzegamy? Owszem u samej podstawy leza prawa
          fizyki obowiazujace w naszym wszechswiecie, ale dalej zdarzenia losowe - przypadki.

          Gdyby 65 mln. lat temu w Ziemie nie walnal przez przypadek taki wiekszy kamien
          to byc moze bylibysmy łuskowaci, gadzinowaci ;)
          Gdyby 250 mln. lat temu (...) byc moze bylibysmy jakimis przerosnietymi mrówami
          czy czymkolwiek innym.

          Owszem takie przypadki determinuja tylko forme w jakiej my wystepujemy, ale
          mozemy sobie wyobrazic inne przypadki zasadniczo zmieniajace wszystko, nawet
          cala fizyke np. wezmy stale fizyczne, kto powiedzial ze nie moga istniec
          wszechswiaty gdzie te stale sa inne niz w naszym wszechswiecie, lub te stale w
          ogole nie sa stalymi.
          Wiem, ze to juz jest ot takie sobie gdybanie, ktore zapewne jasnie Pan oswiecony
          skrytykuje, jak to ma w zwyczaju, ale pytac trzeba :)
          • Gość: p. Re: Przypadek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.06, 18:09
            Gość portalu: wrr napisał(a):

            > Czy zaprzeczasz przez to, ze przypadek odgrywa duza role w formowaniu
            > rzeczywistosci takiej jaka postrzegamy? Owszem u samej podstawy leza prawa
            > fizyki obowiazujace w naszym wszechswiecie, ale dalej zdarzenia losowe -
            > przypadki.

            Przypadek i Matka Natura - czymze byloby jedno bez drugiego ?

            >
            > Gdyby 65 mln. lat temu w Ziemie nie walnal przez przypadek taki wiekszy kamien
            > to byc moze bylibysmy łuskowaci, gadzinowaci ;)

            Niektorzy mimo tego walniecia
            sa gadzinowaci po dzien dzisiejszy
            ;o)


            > Gdyby 250 mln. lat temu (...) byc moze bylibysmy jakimis przerosnietymi
            > mrówami czy czymkolwiek innym.

            Jak tu slucham niektorych wrzaskliwych lobbystow to nie moge
            sie oprzec wrazeniu ze mamy do czynienia
            z przerosnietymi karaluchami
            ;o)

            >
            > Owszem takie przypadki determinuja tylko forme w jakiej my wystepujemy, ale
            > mozemy sobie wyobrazic inne przypadki zasadniczo zmieniajace wszystko, nawet
            > cala fizyke np. wezmy stale fizyczne, kto powiedzial ze nie moga istniec
            > wszechswiaty gdzie te stale sa inne niz w naszym wszechswiecie, lub te stale w
            > ogole nie sa stalymi.
            > Wiem, ze to juz jest ot takie sobie gdybanie, ktore zapewne jasnie Pan
            > oswiecony skrytykuje, jak to ma w zwyczaju, ale pytac trzeba :)

            Jam nie tak znow jasnie oswiecony,
            przynajmniej nie impulsowo
            ;o)

            pozdr
      • vacia Re: Zagadkowe pojęcie 06.06.06, 12:14
        Gość portalu: wrr napisał(a):

        > Vacia a jak bardzo to byl naukowy tekst?

        To o czym pisałam w wątku było wprawdzie tylko w tekście postu na tym forum ale
        tu na Forum Nauka wiele osób pilnuje aby poziom był tu wysoki, naukowy i
        świecki a pisane z dużej litery określenie Matka Natura brzmi tak bardzo
        baśniowo.
        • t0g Re: Sluchajcie, moja dobra kobieto, w walce z 06.06.06, 20:16
          powiedzeniem "Matka Natura" stoicie raczej na z gory przegranej pozycji. To sie
          zbyt rozpowszechnilo. A poza tym, jest to calkiem niewinne okreslenie, wiec po
          co kruszyc kopie?
          • t0g Re: P.S.: Zacznijcie, Vaciu, systematycznie czytac 06.06.06, 20:42
            literature naukowa, najbardziej powazne periodyki jak "Science" czy "Nature" - i
            zobaczycie, ze tam co chwila pojawia sie tam "Mother Nature". Jestem przekonany,
            ze zwrot "Mother Nature" widzialem nie jeden raz w artykulach noblisty Franka
            Wilczka w "Physics Today" (ma on tam staly dzial, cos w rodzaju naukowego
            felietonu).

            W anglosaskiej spolecznosci naukowo-technicznej istnieje pewien specyficzny typ
            humoru jezykowego. Wiele dzis uzywanych "powaznych" terminow rozpoczelo swoj
            zywot jako zarciki. Pierwszy z brzegu przyklad - slowa "harware" i "software".
            Pierwotne znaczenie slowa "hardware" to zelastwo; ktos tak kiedys okreslil
            "watpia" komputera. A ktos inny, szukajac odpowiedzniego okreslenia na
            oprogramowanie, zazartowal i wymienil czesc "hard" na "soft" - i to sie
            blyskawicznie przyjelo. Przyklady takie mozna mnozyc.

            Odkad pracuje w nauce - a ja w ten sposob cale zycie zarabialem na chleb, i tych
            lat juz bylo sporo - to stale obserwuje, ze nie-naukowcy usiluje pouczac
            naukowcow, jak maja sie zachowywac, jak maja mowic, co naukowcowi przystoi a co
            nie, i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Niekiedy nawet probuja naukowcow
            pouczac, jak same badania naukowe nalezy robic. Ale musze Wam powiedziec, Vaciu
            • Gość: KolegaX Re: P.S.: Zacznijcie, Vaciu, systematycznie czyta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.06, 21:09
              Skąd się wzięła vacina misternie uknuta intryżka z prowokacyjnym zapytankiem -
              juz wszyscy wiemy. Proponowałbym nawet zapytać ogólniej co to za termin
              "Natura". O matkę nie pytam - matka jest tylko jedna (jak w odpowiedzi tego
              Jasia na widok jednej flashki w lodówce, gdy mu matka kazała dwie przynieść).
              Ale nie o tym chciałem ...
              Otóż, w poruszonym kontekscie i w kontekście twojej t0g wypowiedzi o mormonach,
              czy mozna zapytać:
              Czyzby mormoni też zakazywali swoim dzieciom uczęszczania do szkół?

              Ja nie twierdzę, że ktokolwiek TERAZ zakazuje! Ale moze mamy do czynienia z
              pokłosiem wcześniejszych dogmatów Strażnicy. A teraz trza sie między naukowce
              pchać, zeby nadrobić błędy Brooklynu. Rence odpadajom...

              KolegaX

              Wiesz t0g, już wolę twoje sprzeczki z bonobem.
              • t0g Re: P.S.: Mormoni i edukacja 06.06.06, 22:30
                Gość portalu: KolegaX napisał(a):

                > czy mozna zapytać:
                > Czyzby mormoni też zakazywali swoim dzieciom uczęszczania do szkół?

                A skad! My mamy na Wydziale studentow-mormonow, a ja mialem nawet jednego
                doktoranta. W czasie, gdy ze mna pracowal, zrobil dysertacje i trojke dzieci. A
                wcale, powiem Ci, tak bardzo dlugo nad tym doktoratem nie pracowal! Teraz
                pracuje w Intelu i juz po trzech latach zarabia pewnie trzy razy tyle, co ja.
                Ale to nie z powodu mormonstwa, tylko tego, ze Intel sporo placi.

                Pod wplywem owego S. nawet przeczytalem Ksiege Mormonow, ale sie nie nawrocilem
                - S. na to nie nastwal, zdecydowanie nie jest on czlowiekiem nachalnym.
                Natomiast bardzo mi brakuje rozmow o jezyku z nim, S. bardzo sie interesowal
                roznymi ciekawymi szczegolami angielszczyzny, wiec mielismy ciekawe dyskusje o
                idiomach w angielskim, polskim i koreanskim (S. spedzil dwa lata w Korei i
                nauczyl sie wcale biegle jezyka). Na przykad, od niego dowiedzialem sie o
                istnieniu w angielskim ponad dwudziestu okreslen na grupy zwierzat - w
                polsczyznie jest ich zdecydowanie mniej. Mamy stado krow i tak samo stado lwow.
                S. pokazal mi nawet w jednym wielkim slowniku niecodzienne okreslenie na stado
                krukow: "unkindness of ravens". Ale o tym to juz naprawde tylko spece wiedza.
                • Gość: KolegaX Re: P.S.: Prawosławie i liczba podwójna IP: 193.109.212.* 07.06.06, 09:02
                  Czyli na szczęście niewiele sekt wpadło na genialny pomysł zakazu nauki
                  dzieciom.

                  Bo powiem ci t0g (sorka, że z małej litery, ale sam tego chcesz), że ja z kolei
                  miałem studenta - greka cypryjskiego: prawosławny, ale chętnie chodził ze mną
                  na pasterkę i inne takie uroczystości, z ciekawosci naszej kultury i bez
                  wstrętu do mnie - katola, robił równolegle trzy fakultety, po polsku nie
                  odróżniało się go od polaków nawet na sz, ż, s i z - co dla greków jest nie do
                  pokonania, takoż na nóż i nuż . Otóż on też był pies na niuanse polszczyzny.
                  Zagiąłem go na istnieniu w polszczyźnie resztek liczby podwójnej - odczuł
                  całkowitą załamkę i dał nam mistrzostwo świata.
                  Mam nadzieję, że tego swojego mormona nie zapomniałeś przećwiczyć z liczby
                  podwójnej - niech narody wiedzą jak se potyrafimy skomplikować życie. Jeśli
                  nie, to go znajdź i zagnij.

                  Pozdry,
                  KolegaX
            • vacia Re: P.S.: Zacznijcie, Vaciu, systematycznie czyta 07.06.06, 07:59
              t0g napisał:

              >
              > Odkad pracuje w nauce - a ja w ten sposob cale zycie zarabialem na chleb, i
              tych lat juz bylo sporo - to stale obserwuje, ze nie-naukowcy usiluje pouczac
              > naukowcow, jak maja sie zachowywac, jak maja mowic, co naukowcowi przystoi a
              co> nie, i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Niekiedy nawet probuja naukowcow
              > pouczac, jak same badania naukowe nalezy robic. Ale musze Wam powiedziec,
              Vaciu

              Nawet sobie nie wyobrażasz jak cenię ludzi pracujących naukowo, no i tych
              zwykłych miłośników nauki, nie każdy może przecież w tej dziedzinie pracować,
              dlatego przyczepiłam się do tego Forum, no bo z jakiego innego powodu miałabym
              to zrobić?
              Ale pracownik naukowy nie może się zamykać na "głos ludu", w końcu pracuje dla
              społeczeństwa, wymiana informacji z ludźmi nie z branży też może wnieść coś
              pozytywnego, ale czy wniesie to już zupełnie inna sprawa.
              Podoba mi się gdy czytam jakiś wywiad z wybitnym profesorem ( dziedzina
              obojętna) a ten przemawia prostym, zrozumiałym językiem i mówi ,że praca
              naukowa nauczyła go pokory, mówi, że zdaje sobie sprawę jak wiele jeszcze nie
              wie.
              Pozdrawiam Cię i nie gniewaj się na mnie t0g,


              • Gość: 6UL DV8 Re: P.S.: Zacznijcie, Vaciu, systematycznie czyta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.06, 13:24
                vacia napisała:

                > Pozdrawiam Cię i nie gniewaj się na mnie t0g

                Wybaczie, że wcinam się między wódkę i zagrychę, ale uważam, iż nie musisz,
                Vaciu, prepraszać t0g. To t0g powinien przeprosić Ciebie za to, że potraktował
                Cię jak ignorantkę nie rozumiejąc intencji Twego pytania (która dla każdego
                powinna być oczywista).

                Chciałbym Ci, Vaciu, powiedzieć, że chociaż nie podzielam niektórych Twoich
                poglądów, jesteś najsympatyczniejszą uczestniczką tego Forum. Pozdrawiam Ciebie
                i wszystkich, którzy potrafią dyskutować bez używania inwektyw.
                • vacia Re: P.S.: Zacznijcie, Vaciu, systematycznie czyta 07.06.06, 18:25
                  Jesteś dla mnie bardzo miły, to ładnie z Twojej strony.
                  Dyskutowanie jest o wiele przyjemniejsze gdy dyskutanci szanują się nawzajem,
                  może z czasem stanie się to zwyczajem na tym Forum.
                • t0g Re: P.S.: Zacznijcie, Vaciu, systematycznie czyta 07.06.06, 18:40
                  Gość portalu: 6UL DV8 napisał(a):


                  > potraktował
                  > Cię jak ignorantkę nie rozumiejąc intencji Twego pytania (która dla każdego
                  > powinna być oczywista).

                  Intencje pytania Vaci zrozumiałem doskonale. A co do przepraszania, to
                  przeprosić powinni podobno Żydzi za jakiegoś koniucha. Więcej szczegółów na ten
                  temat mozna uzyskac od forumowiczki "Frau Blada" na Forum Kraj.
                  • Gość: 6UL DV8 Re: P.S.: Zacznijcie, Vaciu, systematycznie czyta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.06, 19:05
                    t0g napisał:

                    > Intencje pytania Vaci zrozumiałem doskonale.

                    Rzeczywiście? A kto w takim razie napisał: 'I don't thing it's funny that Vacia
                    doesn't know the term "Mother Nature".'? (Ortografia oryginalna).

                    Ale nie o to chodzi. Przeczytaj jeszcze raz swoje posty, t0g, i posty Vaci, to
                    może zrozumiesz, że zamiast ochrzaniać ją z wysokości swej wiedzy, mógłbyś Ty
                    się od niej czegoś nauczyć. Dla ułatwienia dodam, że chodzi o kulturę
                    wypowiedzi.

                    PS. A na Forum Kraj od dawna nie zaglądam i nie mam takiego zamiaru, gdyż -
                    moim zdaniem - większość tam piszących to zakompleksieni frustraci.
                    • t0g Re: P.S.: Zacznijcie, Vaciu, systematycznie czyta 07.06.06, 23:11
                      Gość portalu: 6UL DV8 napisał(a):

                      > t0g napisał:
                      >
                      > > Intencje pytania Vaci zrozumiałem doskonale.
                      >
                      > Rzeczywiście? A kto w takim razie napisał: 'I don't thing it's funny that
                      Vacia
                      >
                      > doesn't know the term "Mother Nature".'? (Ortografia oryginalna).

                      Tak, thing i think myle notorycznie. Kiedyz wreszczie Forum zainstaluje
                      spelling checker?

                      >
                      > Ale nie o to chodzi. Przeczytaj jeszcze raz swoje posty, t0g, i posty Vaci,
                      to
                      > może zrozumiesz, że zamiast ochrzaniać ją z wysokości swej wiedzy, mógłbyś Ty
                      > się od niej czegoś nauczyć. Dla ułatwienia dodam, że chodzi o kulturę
                      > wypowiedzi.
                      >

                      To jest forum o nauce, a nie o kulturze.
                      A intencja Vaci jest produkcja narzedzi rolniczych.
    • slartibartfast Re: Tak dla zabawy i refleksji 07.06.06, 00:00
      www.beliefnet.com/story/76/story_7665_1.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja