Dodaj do ulubionych

Naukowcy nie dają za wygraną

06.06.06, 00:20
Zesłać naukowców do kopalń! Bastion 'Układu'!
Obserwuj wątek
    • Gość: sun Re: Naukowcy nie dają za wygraną IP: 85.222.20.* 06.06.06, 00:45
      Wspaniale, jak panu premierowi tak zalezy na porzadku w systemie podatkowym, to
      niech opodatkuje rolnikow. A jak na solidarnosci - to niech zabierze gornikom 13
      i 14 pensje.
      • zupa_wolowa Re: Naukowcy nie dają za wygraną 06.06.06, 22:50
        "W odczuciu środowiska nowy przepis oznaczałby, że IV Rzeczpospolita nie chce
        popierać badań naukowych."

        A chce? Badania naukowe już kiedyś dowiodły, że Słońce nie biega wokół Ziemi i
        że Bóg nie stworzył świata w 7dni 5 tys. lat temu. Po co dalej wspierać coś, co
        kwestionuje biblijne zapisy...
        • junk92508 Powinni odebrac a podniesc pensje ... 06.06.06, 22:57

          Tak zeby netto pozostalo tyle samo ...

          A wszystkie ulgi nalezy usunac - tak zeby kazdy placil tak samo i tyle samo
          • flamengista powinni, ale tego nie robią 07.06.06, 11:32
            stąd nasze oburzenie.

            Ja już pomijam fakt, iż zobowiązania unijne (słynna Agenda 2000) podjęte przez
            Polskę oznaczają, że wydatki na naukę w naszym kraju powinny zostać...
            zwiększone 10 razy;)

            Ale niech przynajmniej nie obniżają nam naszych marnych pensji.
    • Gość: żadna_strata A po co nam jajogłowi? Jaki jest z nich dla kraju IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 06.06.06, 02:03
      pożytek? I tak nie ma w kraju nowoczesnego przemysłu, który by mógł korzystać z
      wynalazków.
      • flamengista świetnie - sprzedajmy resztki majątku 06.06.06, 19:33
        narodowego Niemcom, resztę zaorajmy i posypmy solą.

        żadna strata, jak rozumiem?
    • premier.z.krakowa święte krowy 06.06.06, 02:16
      Chcą specjalnego traktowania.
      Dlaczego nie powiecie wprost że piszecie artykuły w własnej sprawie.
      A czy czasma dziennikarze nie mają tej ulgi?
      A z jakiej racji wogóle naukowcy i inni mają tą ulgę.
      Badań nie przeprowadfzają z własnych pensji.
      I tu ujawnia się idealnie jak to pewne środowiska uważają się za pionierów liberalizmu a jak przychodzi co do czego i trzeba to udowodnić to zachowują się jak socjaliści z głębokiego PRL.
      • flamengista uprzejmie tłumaczę:) 06.06.06, 19:32
        "z rakiej racji wogóle naukowcy mają tą ulgę"?

        Ano z takiej, że my sporą część narzędzi do pracy kupujemy sami! Górnik nie
        kupuje kilofa czy kasku. Ja niestety książki, programy komputerowe, czasopisma i
        sprzęt muszę kupować sobie sam. To rekompensuje mi się mniejszym obciążeniem
        podatkowym. Paradoksalnie do moich badań dopłacam z własnej kieszeni.

        Ale pal sześć ulgę. Tyle, że jej zniesienie w tym momencie BEZ REKOMPENSATY w
        postaci wzrostu wynagrodzeń oznacza REALNĄ OBNIŻKĘ PŁAC wśród naukowców o
        10-20%. Najwięcej stracą tacy jak ja, młodzi naukowcy, dla których strata 200
        złotych miesięcznie to spore pieniądze. Profesorowie jakoś sobie poradzą.

        Jesteśmy więc jedyną grupą, która domaga się (na razie bardzo kulturalnie) nie
        WIĘKSZEJ kasy (jak lekarze, górnicy, nauczyciele, rolnicy, stoczniowcy etc.),
        ale utrzymania naszych wynagrodzeń przynajniej na niezmienionym, nędznym poziomie.

        Widzisz delikatną różnicę? ;)
        • Gość: ggg Jest odwrotnie, a jak to poczytaj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.06, 22:35
          Pracownicy uczelni podzlecają na niby wykonanie prac badawczych jakimś tam
          jednostkom, odpalają im za podatek i kilka do tego procent, prace sami wykonują
          a forsę już wyprana biorą do własnej kieszeni.

          Opowiadanie bajek o zakupie książek z własnej kieszeni obraża pracowników
          bibliotek.
          • flamengista mijasz się z prawdą 07.06.06, 11:27
            To co pisałem, pisałem o SOBIE.

            Z własnej kieszeni kupiłem kilkanaście książek niezbędnych mi do pracy (nie
            tylko do spraw naukowych, ale co gorsza - do dydaktyki!), laptop i niezbędne
            oprogramowanie, opłacam również składkę w stowarzyszeniu naukowym.

            Mi tego uczelnia nie refunduje. Choć i tak jestem szcześciarzem - kilka razy do
            roku mogę pojechać na krajową (o zagrancznej zapomnj) konferencję z referatem, a
            w katedrze kupiono dla mnie kilka książek zagranicznych.

            Może i proceder o którym piszesz występuje, ale:
            - występuje incydentalnie;
            - dotycz stanowisk kierowniczych - a profesorowie bez ulgi i tak sobie poradzą.

            A przecież problem dotknie najbardziej młodych naukowców, takich jak ja.
            • Gość: gosc Re: mijasz się z prawdą IP: *.iit.cnr.it 07.06.06, 17:58
              Sam jesten naukowcem i musze przyznac, ze moim zdaniem ta ulga wcale nam sie nie
              nalezy.

              Pracowalem przez 3 lata w Polsce (obecnie jestem za granica) i przez ten czas
              jedyne co moglbym zaliczyc jako moje "koszty", to zakup komputera, a i to byloby
              naciagane, bo pracodawca zapewnil mi odpowiedni komputer w miejscu pracy.

              Ksiazek nie kupowalem z wlasnych pieniedzy (no, raz cos kupilem), bo (1) mialem
              na to srodki w grancie, (2) czesc literatury jest w bibliotece, (3) w mojej
              dziedzinie (kryptografia) praktycznie wszystko jest na internecie.

              • flamengista to byłeś w zupełnie innej sytuacji 07.06.06, 18:40
                to raz.

                W dodatku nie wiem, czy prowadziłeś zajęcia dydaktyczne. Bo ja tak, w dodatku co
                roku je ulepszam - czytam do tego fachową literaturę, kupuję książki, robię
                prezentacje w power poincie - słowem jest to praca twórcza. A więc ulga należy
                mi się jak psu zupa.

                to dwa.
                • Gość: gosc Re: to byłeś w zupełnie innej sytuacji IP: *.iit.cnr.it 07.06.06, 19:15
                  > to raz.
                  >
                  > W dodatku nie wiem, czy prowadziłeś zajęcia dydaktyczne. Bo ja tak, w dodatku c
                  > o
                  > roku je ulepszam -

                  Prowadzilem co roku nowy wyklad monograficzny (a w ostatnim roku nawet dwa).
                  Zreszta jedyna ksiazka jaka rzeczywiscie kupilem z wlasnych pienidzy byla mi
                  potrzebna dla dydaktyki. Podejrzewam zreszta, ze moglbym odzyskac zaplacone
                  pieniadze (z funduszy grantu), ale nie chcialo mi sie przechodzic przez
                  biurokracje z tym zwiazana.

                  Tak sie sklada, ze w mojej dziedzinie na prawde prawie wszystko jest pod
                  internetem (np. klasyk: www.cacr.math.uwaterloo.ca/hac/ ).

                  Rozumiem, ze w innych dzieidznach moze byc inaczej, ale moim zdaniem uczelnie
                  powinny w zwiazku z tym zwiekszyc budzety bibliotek. Na prawde latanie dziur w
                  ksiegozbirach za pomoca ulg w podatku dochodowym naukowcow, jest pomyslem dosc
                  kuriozalnym.

                  > czytam do tego fachową literaturę, kupuję książki, robię
                  > prezentacje w power poincie -

                  Czy pracodawca nie zapewnia Ci komputera na ktorym mozesz zrobic prezentacje?
                  Jaka to uczelnie, ze zapytam z ciekawosci?

                  > słowem jest to praca twórcza. A więc ulga należy
                  > mi się jak psu zupa.

                  W tym sensie w zasadzie dowolna ambitniejsza praca umyslowa jest "tworcza", w
                  dzisiejszych czasach (np. nauczyciel w szkole moglby powiedziec to samo).
                  • vharia Re: to byłeś w zupełnie innej sytuacji 08.06.06, 20:51
                    W Twojej jest- w mojej nie jest. Jestem genetykiem, mam w domu zbiór ksiażek z
                    tej dziedziny kupiony za własne pieniadze.
                    Procedury w biologii molekularnej są koszmarnie długie czasami, bywało, że
                    jechałam (taksówką, nie mając samochodu) do laboratorium w środku nocy, żeby coś
                    co się inkubowało przestawić/zwirować/strącić, bo cale doświadczenie do rana by
                    szlag trafił. Miewałam taki nawał pracy, że nie chcąc zawalić części praktycznej
                    siedziałam nad teorią w domu, modelując na kupionym za własna kasę komputerze
                    potrzebne dane.
                    Nie mogłabym wydajnie pracować nie mając w domu dobrego sprzętu komputerowego i
                    zbioru książek. Poza tym mam nienormowany czas pracy- co w praktyce oznacza
                    przesiadywanie "wedle potrzeb": wieczorami, w soboty i niedziele, w święta, bez
                    prawa do wypłaty wynagrodzenia za nadgodziny. To są koszty, które ponoszę, tak
                    jak setki moich kolegów po fachu.
                    Gratuluję i zazdroszczę, jeśli w innych dziedzinach macie taki "lajcik".

                    Zawsze twierdzę, ze mam w nosie tę ulgę, niech ją znoszą w cholerę, jeśli
                    podciagną mi brutto do zdrowego poziomu!!! Problem nie leży w zachowaniu ulgi,
                    tylko w tym, że pensje są żenujące (szczególnie na PANie, bo o tym, że istnieje
                    ustawodawca zapomniał kiedyś) i jeszcze spadną!
                    • Gość: B.T., Zabrze Jejku, kupiłem książeczkę, wydałem pieniążki, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 09:19
                      zrobiłem prezentacyjkę w power poincie, musiałem iść w strasznie ciemnej nocuni
                      do laboratorium, musiałem zostawić żoneczkę w domu na 3 h, i jeszcze musiałem
                      wieczorkiem czytać książeczki.....

                      Ludzie! Czyście zwariowali. Nie wiecie co to praca, co to obowiązki, co to
                      znaczy przygotowanie do pracy badawczej i wogóle do pracy zawodowej.

                      Jak wy możecie czegokolwiek dokonać przy takim pipciripci podejściu do pracy
                      (jakiejkolwiek)?
                      • vharia och jaki ja pracowity, 09.06.06, 15:29
                        jaki dzielny, jaki zaangażowany!

                        Można sobie siedzieć nocami i za własną kasę organizować robotę JAK SIĘ MA TĘ
                        KASĘ. Pracodawcy zapewniający godziwe wynagrodzenie wymagają, a mogą i powinni
                        wymagać. Racz zauważyć wysokość pensji w nauce...
                        w sumie do kogo ta mowa, cały czas piszesz, ze mamy kokosy, nie będę paska z
                        wypłatą skanować, jak ktoś sobie coś ubzdura to i sztachetę nie trafisz:P
                        • Gość: B.T., Zabrze Nigdzie nie powiedziałem, że Ty masz wysoką pensję IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.06, 01:03
                          Ale ciągle podaję, że na uczelnie wpływa za dużo pieniędzy. I to jest duży błąd
                          bo jak mają dużo forsy to nie muszą pracować. Jest to normalne, ludzkie.
                          Dlatego też należy jak najszybciej zabrać uczelniom rolę dysponowania forsą na
                          N+B+R (na tzw. naukę) i dać do dyspozycji przedsiebiorstwom, bo one na nas
                          zarabiają.
              • hummer Re: mijasz się z prawdą 08.06.06, 11:25
                Gość portalu: gosc napisał(a):

                > Pracowalem przez 3 lata w Polsce (obecnie jestem za granica) i przez ten czas
                > jedyne co moglbym zaliczyc jako moje "koszty", to zakup komputera, a i to bylob
                > y
                > naciagane, bo pracodawca zapewnil mi odpowiedni komputer w miejscu pracy.
                > Ksiazek nie kupowalem z wlasnych pieniedzy (no, raz cos kupilem), bo (1) mialem
                > na to srodki w grancie, (2) czesc literatury jest w bibliotece, (3) w mojej
                > dziedzinie (kryptografia) praktycznie wszystko jest na internecie.

                Ale tylko dzięki temu, że Instytut płacąc niższe podatki (podatków osobiście nie widzisz) mógł zapewnić jakotaką pensję i mieć pieniądze na zakup tych rzeczy.
    • neptus Re: Naukowcy nie dają za wygraną 06.06.06, 02:40
      Niedoucy zazdroszczą? Trzeba było sie uczyc.
      Jestem programista. Żeby stworzyć autorski program, musze kupic komputer i
      bardzo kosztowne oprogramowania, a porzadny podrecznik kosztuje 200-2000 zł.
      Pisuje czasem artykuły. Wiedza, ktora zdobywam tez kosdztuje mnie sporo. Teko
      ktos, komu wystarczyla pdstawowka nie zrozumie.
      • Gość: kkk Re: Naukowcy nie dają za wygraną IP: *.biotech.univ.gda.pl 06.06.06, 07:15
        Jestem doktorantem. Nie trace przy zmianach podatkowej żadnej pensji rocznie -
        dostaje nieopodatkowane stypendium i po usunieciu kosztow uzyskania przychodu
        jest ono dalej nieopodatkowane jak i bylo. Mysle ze traca jednak ci bulwersujacy
        sie profesorowie a nie zadni mlodzi doktoranci.
        Do programisty - zaloz dzialalnosc gospodarcza i odpisz sobie koszty, skoro sa
        takie duze - zaplacisz mniej podatku.
        Kazdy chcialby ulg i przywilejow i kazdy bedzie protestowal ze ich sie pozbawia.
        Ja akurat uwazam ze dobrze ze w koncu ktos sie zabiera za ich likwidacje.
        No a to, ze zaczyna sie od naukowcow... sa niegrozni... nie wyjda na ulice robic
        blokad i palic opon - najwyzej jakichs petycji popisza ;)
        • Gość: pgoldstein Re: Naukowcy nie dają za wygraną IP: *.pools.arcor-ip.net 06.06.06, 09:45
          Chrzanisz - zrób doktorat i zostań asystentem, to zobaczysz, jak ci dochody spadną... Zresztą w wielu instytucjach nie ma stypendiów doktoranckich, a doktoraty piszą zatrudnieni pracownicy - i ich dochód podlega opodatkowaniu.
          • przemek05 Re: Naukowcy nie dają za wygraną 06.06.06, 10:54
            Po doktoracie to raczej zostaje sie adiunktem...
            Co do meritum, to ostatecznie zrezygnowalbym z 50% kosztow uzyskania od czesci
            mojej pensji (pozostawiajac te 50% od dochodow z prac badawczych finansowanych
            z grantow, od honorariow autorskich itd), pod warunkiem otrzymania wyrownawczej
            podwyzki pensji. Dlaczego pracownicy naukowi maja godzic sie na obnizenie ich
            dochodow stalych, podczas gdy np. lekarze czy nauczyciele szkol podst. i
            srednich maja miec podwyzki?
            • karem Re: Naukowcy nie dają za wygraną 06.06.06, 11:26
              Jakby Ci to powiedziec, mylisz sie. Wiele osob po doktoracie jest na stanowisku
              asystenta

              • przemek05 Re: Naukowcy nie dają za wygraną 06.06.06, 19:29
                Dzieki za wyjasnienie. Na szczescie asekuracyjnie uzylem slowa "raczej". Na
                moim wydziale sa dr hab. na stanowiskach adiunktow ale asystentow z doktoratami
                chyba nie ma (moze przez krotki czas, bezposrednio po obronie, ma sie taki
                status, ale nie trwa to dlugo).
                Co do meritum, to, zdaje sie, ze "lovely Zyta" juz nas "zalatwila". Zamiast 50%
                kosztow uzyskania bedzie 20%, a zamiast 20% - 10%. Tak to sobie "meter maid"
                obliczyla.
        • flamengista ??? 06.06.06, 19:35
          To źle myślisz.

          Jestem asystentem na paśntwowej uczelni - stracę minimum jedną pensję w skali
          roku. Moi koledzy, pracujący w instytutach badawczych - podobnie.

          Ta zmiana najbardziej dotknie młodych, nie profesorów.
          • przemek05 Re: ??? 06.06.06, 19:48
            Ja profesorem nie jestem, ale nie uwazam za sluszne, aby ta grupa miala
            stracic. Powinnismy otrzymac wyrownanie w postaci podwyzki pensji - wszyscy
            pracownicy naukowi. Nie chcemy przeciez wiecej, jak nauczyciele, lekarze czy
            gornicy. Po prostu nie chcemy stracic.
            • flamengista no właśnie 07.06.06, 11:30
              Problem w tym, że o owej podwyżce nic nie słyszę. Natomiast ulga ma zostać
              zlikwidowana. Na dzień dzisiejszy pewnie więc stracimy.
              • przemek05 zdaje sie, 300mln 07.06.06, 17:49
                Tyle, o ile dobrze zapamietalem z jakiegos artykulu, maja stracic tworcy.
                • flamengista zabawne jest to, że kwota ciągle maleje 07.06.06, 18:38
                  Najpierw obcięcie ulgi miało przynieść 700 mln zł rocznie fiskusowi, potem 500,
                  teraz 300. Zaraz okaże się, że wpływy do budżetu będą na poziomie 100 mln, więc
                  korzyść niewielka. Za to strata dla pracowników naukowych - wymierna.
        • Gość: B. Re: Naukowcy nie dają za wygraną IP: *.agh.edu.pl 06.06.06, 21:32
          Też robię doktorat, w PAN. Jestem asystentem, publikuję. Nie dostaje stypendium,
          zarabiam na swoje utrzymanie i dla mnie kilkaset zl miesięcznie mniej to
          katastrofa. Więc nie opowiadaj głupot! W dodatku za innych!
        • Gość: gk Re: Naukowcy nie dają za wygraną IP: *.igf.fuw.edu.pl 08.06.06, 13:39
          No coz, jak zaczniesz przy grancie pracowac i dziekan wyplaci ci za to
          wynagrodzenie, to odzczujesz roznice. Ale jak ci nie zalezy, to nie zabieraj
          glosu w nie swojej spraiwe.
        • vharia doktoranci??? 08.06.06, 21:35
          cóż, stypendialny system dla doktorantów to kolejne kuriozum- niby 4 lata
          pracujesz, a jednak nie pracujesz:)))

          Pamiętaj kolego, że ludzie robią doktoraty również na asystenturach, są też po
          obronie przyjmowani najpierw na etety asystenckie, istnieją na tym świecie
          adjunkci i docenci, którzy nie są Wielkimi Panami Profesorami, co to zawsze
          znajda sposób, żeby dorobić.

          Ta durna zmiana uderza w młodą i średnia kadrę naukową, po profesorach spłynie
          jak, nomen omen, PO KACZKACH
    • zyks To znany trick z "biedym Żydem i kozami". Po wielk 06.06.06, 11:01
      ich blaganiach Wódz osobiście w koncu odpuści, zwróci naukowcom te 50% a oni
      będą dozgonnie wdzięczni szlachetnemu Wodzowi, że poskromił złą Zytę
      (faktycznie, wyjątkowo paskudna, nieestetyczna postać)...:) To z góry
      zaplanowane/ukartowane w ramach akcji "inteligencja". Ale scenariusz przewiduje,
      że mają głośno błagać. Jak nie będą błagac, to Wódz palcem nie ruszy, bo po co :).
    • nfa05 szersze spojrzenie na sprawy finansowania nauki 06.06.06, 13:10
      O szerszym spojrzeniu na sprawy finansowania nauki media nie informuja a
      niektóre nawet nie zezwalaja na komentowanie
      www.nfa.pl/articles.php?id=236
    • itd-gw Patologiczna ulga 06.06.06, 15:27
      Niewatpliwie Zyta Gilowska ma racja (to w koncu jej tez dotyczy), ze ulga jest
      patologiczna. Malo kto tez pamieta, ze malo kto pamieta, ze nie byla celowa
      zamierzona, a ktos wykorzystal furtke, ktora stworzyli urzednicy dla siebie a
      nie dla naukowcow :-)

      Zupelnie inna kwestia jest odczucie srodowiska, ze kosztem realnej obnizki
      pensji 'lata sie' budzet by mogli z niego korzystac rolnicy (utrzymanie
      politycznego a niesprawiedliwego KRUS), awanturujacy sie pod sejmem gornicy +
      polityczne rozdawnictow socjalne, na ktore kraju nie stac.

      Utrzymanie status quo czyli walczenie o zachowanie patogicznej ulgi jest
      nieetyczne. Z drugiej strony rzad, by pokazac, ze nie stara sie zalatac budzetu
      kosztem obnizki pensji naukowcow moglby znalezc rozwiazanie kompromisowe, a
      przynajmniej nie obnizac realnych pensji mlodym naukowcom. Wystarczy uzyskane ze
      zlikwidowanej ulgi nadwyzki przesunac na podwyzki mlodych pracownikow tak by
      bilans dla nich byl na zero.

      System podatkowy bedzie przejrzystszy, najslabsi materialnie pracownicy nauki
      nie straca, a rzad bedzie mogl sie spokojnie zabrac za usuwanie kolejnych
      patologii podatkowych. Tylko czy starczy na to woli politycznej, bo co trzeba
      zrobic to wszyscy ekonomisci z prawa i lewa sa zgrubsza zgodni...
      • przemek05 Re: Patologiczna ulga 06.06.06, 19:44
        Ta ulga dla tworcow pojawila sie podobno przed wojna, po felietonie Boya-
        Zelenskiego. A teraz Pani Zyta chce byc od niego madrzejsza :-) Sama zapewne
        nie straci, bo jesli ma jakies dochody z nauki, to stanowia nikly procent jej
        ministerialnej pensji.

        A pomysl, zeby mlodym wyrownac strate, a starsi niech sie pogodza ze
        zmniejszeniem dochodow, jest nietrafiony, bo prowadzi do splaszczenia dochodow,
        co dziala antymotywacyjnie. Nikt nie bedzie w tych warunkach chcial zostac na
        uczelni, podnosic kwalifikacji, jesli na wyzszych stanowiskach bedzie sie
        zarabialo niewiele wiecej, niz na nizszych. Splaszczac dochody to trzeba w
        bankach, spolkach, a moze i w ministerstwach. Niech Pani Zyta zacznie
        splaszczac na swoim podworku.
        • Gość: XYZ Nie warto popierać kłamstwa i demoralizacji IP: *.chello.pl 06.06.06, 22:51
          Przemku05, nie pleć bzdur! Co innego oznacza utrata 1500 zł dla kogoś kto tyle
          zarabia miesięcznie, a co innego dla kogoś kto zarabia 4 razy więcej w
          podstawowym miejscu pracy i drugie, albo i trzecie, na mieście. Ma się
          rozumieć w godzinach pracy. Chodzi o to, że profesura i tak wszystko co jej (a
          także jej rodzinie) potrzebne bierze z uczelni, nic nie dokłada, a ci młodzi -
          owszem.
          Jeśli chcesz żeby kiedyś w Polsce było normalnie, nie popieraj fikcji i
          oszukaństwa. U mnie NAPRAWDĘ profesorowie wynoszą z uczelni nowe komputery dla
          swoich dzieci. Ten chory system i brak kontroli na to pozwala. I jeszcze za to
          dostają rekompensatę w postaci wysokich kosztów uzyskania. Warto sprawdzić w
          dokumentach, w ramach takiej minilustracji majątkowej, co kto ma na koncie.
          Byłaby to bardzo, bardzo ciekawa lektura. Mam nadzieję, że ktoś wreszcie
          zdecyduje się to zrobić, bo sytuacja obecna woła o pomstę do nieba.
          • Gość: XYZ Zjadłem "tyle" IP: *.chello.pl 06.06.06, 22:53
            Powinno być:

            > podstawowym miejscu pracy i drugie, albo i trzecie, TYLE na mieście.
          • przemek05 Re: Nie warto popierać kłamstwa i demoralizacji 06.06.06, 23:59
            Wg mnie Twoja ocena nie jest obiektywna, masz jakies uprzedzenia w stosunku do
            profesorow. Dlaczego, Twoim zdaniem, profesorowie maja stracic skutkiem "akcji
            Zyta"? Niech dostana wyrownanie, podobnie jak asystenci.
            Poza tym, nie zgadzam sie z negatywna ocena etyczna kadry profesorskiej,
            pomawianie o wynoszenie sprzetu itp. W ostatnich dniach dokonano oceny
            pracownikow w moim instytucie, pod katem ich przyczynienia sie do uzyskania
            przez placowke dodatkowych dochodow z prac (granty) i budzetu (punkty za
            publikacje itd, od ktorych zalezy wysokosc dotacji). Wiekszosc dochodu
            pozyskana byla przez profesorow...
            (dla jasnosci, ja nie jestem prof.)
            • Gość: B.T., Zabrze O jakim Ty dochodzie mówisz? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 00:05
              Branie forsy z budżetu i produkcja nikomu nie poptrzebnych publikacji? Po to
              aby zdobywać punkty na następne, znów nikomu nie potrzebne publikacje to jest
              dochód? To jest kradzież naszych ciężko zarobionych pieniędzy przeznaczonych na
              podatek.
              • hummer Re: O jakim Ty dochodzie mówisz? 07.06.06, 09:31
                Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):

                > Branie forsy z budżetu i produkcja nikomu nie poptrzebnych publikacji? Po to
                > aby zdobywać punkty na następne, znów nikomu nie potrzebne publikacje to jest
                > dochód? To jest kradzież naszych ciężko zarobionych pieniędzy przeznaczonych na
                >
                > podatek.

                Tobie nic nie jest potrzebne, wystarczy Ci zagon ziemniaków, ziemianka i Polska będzie rosła w siłę :-)
                Zadziwia mnie twoje zacietrzewienie. Musiałeś liznąć trochę nauki ale okazało się, że jestaś kanalią i się ciebie pozbyto, czego przykład dajesz tutaj na forum.
                • Gość: B.T., Zabrze Dla złodzieja, policjant to też kanalia, prawda? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 20:32
                  Przy rozporządzaniu pieniędzmi z budżetu przeznaczonymi na działalnośc N+B+R
                  jedynie przez profesorów uczelni i PAN-ów, pozostaja nam tylko ziemniaki.

                  Z ziemniaków wyjdziemy wówczas gdy tymi pieniędzmi będą rozporządzać
                  przedsiębiorstwa produkcyjne i instytucje usługowe. Powinieneś codziennie im
                  dziękować, że masz jeszcze wspaniałe możliwości na swe dostatnie życie. Bez
                  nich musiałbyś iść w Twe ziemniaki.

                  Jak widzisz mało jest ludzi na tym forum pokazujących prawdę o uczelniach
                  wyższych. Was jest ok. 80 tysiecy, przewaga ogromna. Do tego macie pomocny
                  sprzęt i czas kupiony za moje podatki i podatki moich licznych klientów
                  realizujacych moje technologie i moje nauki zwiazane z tymi technologiami.
              • przemek05 Re: O jakim Ty dochodzie mówisz? 07.06.06, 17:45
                Czy pozyskanie pieniedzy z Unii Europejskiej na badania naukowe jest kradzieza?
                Trudno mi polemizowac z tak skrajnym stanowiskiem, nie powinienem chyba w ogole
                komentowac tej wypowiedzi.
                • Gość: B.T., Zabrze Nic nie mówię o forsie pozyskanej z Unii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 20:22
                  Chodzi mi o forsę przeznaczoną na działalnośc N+B+R zgarniętą w 1990 roku prez
                  profesorów uczelni i PAN-ów na publikacje, nikomu niepotrzebne.
                  • hummer N+B+R nie rozśmieszaj mnie. 08.06.06, 11:23
                    Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):

                    > Chodzi mi o forsę przeznaczoną na działalnośc N+B+R zgarniętą w 1990 roku prez
                    > profesorów uczelni i PAN-ów na publikacje, nikomu niepotrzebne.

                    N+B+R to było kukułcze jajo podrzucnone PANowi. Ludzie tam nie robili nic poza piciem kawy. Jeśli znasz jakieś wynalazki i wdrożenia N+B+R podziel się z nami.
                    Jestem ciekaw ich osiągnięć. Podaj te potrzbne rzeczy z N+B+R!
                    • Gość: B.T., Zabrze Zobacz roczniki statystyczne sprzed 1990 roku i IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.06, 08:34
                      spawozdania GUS.
            • Gość: XYZ Re: Nie warto popierać kłamstwa i demoralizacji IP: *.chello.pl 07.06.06, 08:56
              przemek05 napisał:

              > Wg mnie Twoja ocena nie jest obiektywna, masz jakies uprzedzenia w stosunku
              do
              > profesorow. Dlaczego, Twoim zdaniem, profesorowie maja stracic
              skutkiem "akcji
              > Zyta"?

              Żeby było sprawiedliwie, bo oni mają wszystko co im jest potrzebne - kupują jak
              potrzebują, bo rządzą pieniędzmi. Nie dokładają do tego, a jeszcze dużo wynoszą
              dla rodziny.

              > W ostatnich dniach dokonano oceny
              > pracownikow w moim instytucie, pod katem ich przyczynienia sie do uzyskania
              > przez placowke dodatkowych dochodow z prac (granty) i budzetu (punkty za
              > publikacje itd, od ktorych zalezy wysokosc dotacji). Wiekszosc dochodu
              > pozyskana byla przez profesorow...

              A co w tym dziwnego? Sami sobie przydzielają granty i pozytywnie recenzują
              dowolne gnioty. To jest kółko wzajemnej adoracji. I sami profesorowie z tych
              pieniedzy korzystają, skoro młodzi tutaj piszą że muszą dużo dokładać.
              • przemek05 Re: Nie warto popierać kłamstwa i demoralizacji 07.06.06, 17:58
                Taka rewolucyjna sprawiedliwosc (profesorowie niech straca, bo wymosza sprzet
                dla rodziny :-) ) - jakos mnie nie przekonuje, zwlaszcza, ze nie zaobserwowalem
                takich zjawisk, a na uczelni pracuje od lat.

                Co do "kolka wzajemnej adoracji", to moze cos w tym jest (KBN przyznawal
                granty, jesli wszystkie recenzje byly entuzjastyczne, na inne nie starczalo juz
                pieniedzy). Nie dziala to jednak w Unii Europejskiej, skad nasi profesorowie
                coraz czesciej otrzymuja granty.
          • hummer Ale pitolisz 07.06.06, 09:29
            Gość portalu: XYZ napisał(a):

            > Przemku05, nie pleć bzdur! Co innego oznacza utrata 1500 zł dla kogoś kto tyle
            > zarabia miesięcznie, a co innego dla kogoś kto zarabia 4 razy więcej w
            > podstawowym miejscu pracy i drugie, albo i trzecie, na mieście. Ma się
            > rozumieć w godzinach pracy. Chodzi o to, że profesura i tak wszystko co jej (a
            > także jej rodzinie) potrzebne bierze z uczelni, nic nie dokłada, a ci młodzi -
            > owszem.

            1. Zauważ, że Zyta obniżyła sobie i innym politykom podatki o około 700 zł. (III próg).
            2. Drugi próg bez zmian.
            3 Pierwszy, a więc większość, straci 300 zł.

            Po drugie ludzie wyobrażają sobie, że nauka to profesorowie. A jest odwrotnie, cały ciężar spoczywa na barkach adiunktów. Dowalenie młodym adiunktom skończy się tylko w jeden sposób. Wyjadą. Podobnie będzie z artystami.
          • flamengista w imię walki z kłamstwem i demoralizacją 07.06.06, 11:35
            młodzi pracownicy naukowi mają mieć obniżone pensje?

            Fajnie.
    • Gość: maciej Re: Naukowcy nie dają za wygraną IP: *.dip.t-dialin.net 06.06.06, 15:54
      Wszystkich traktowac tak samo. Zadnych przywilejow! Za to niskie podatki.I
      Polska wzrosnie w sile!!!
      • Gość: Grzes Re: Naukowcy nie dają za wygraną IP: *.range86-133.btcentralplus.com 06.06.06, 18:38
        Jestem adiunktom. Najpierw nam podniesiono pensum o 1/7, potem chce sie obciac
        pensje o 10%. To sa na rok 2 pensje. Ciekaw jestem kto by sie na to chcial
        zgodzic... Lepiej sie spakowac i pojechac do jakiegos normalnego kraju gdzie
        wiedza jest szanowana i doceniana.
        • Gość: asystent Re: Naukowcy nie dają za wygraną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.06, 19:06
          ja jestem asystentem. nie dosc, ze moja uczelnia nie podpisuje calych etatow
          dla asystentow (tylko 9/10) i robi to tylko na rok (nawet nie kalendarzowy, ale
          akademicki- czyli w wakacje zyj powietrzem) to jeszcze z tych marnych 1100 zl
          na miesiac (wraz z dodatkiem za prace ze szkodliwymi substancjami- az 78 zl)
          zrobi sie jeszcze mniej.
          ciekawe czy ktorykolwiekz tych wybitnych myslicieli z wiejskiej dalby rade
          wyzyc za takie pieniadze.
    • Gość: regus Re: Naukowcy nie dają za wygraną IP: *.vivaldiego.wroclaw.pl 06.06.06, 20:42
      i zostaną w Polsce same takie patałachy jak Ty?
    • nfa05 Re: Naukowcy nie dają za wygraną 06.06.06, 21:06
      nie dali za wygraną ale przegrali
    • Gość: B,.T., Zabrze Zobaczcie ile forsy trafia na uczelnie i do PAN-ów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.06, 22:40
      To dane z 2002 roku, ale wiele sie nie zmieniło

      Policzmy...skoro GUS tego nie potrafi

      Przepraszam, że szacunkowo. GUS to powinien zrobić dokładnie. Ile to idzie na
      badania naukowe w Polsce i do kieszeni pracowników naukowych uczelni i PAN-ów:

      1. Z budżetu poprzez KBN, 3 mld

      2. Na szkolnictwo wyższe, 6 mld, powiedzmy z tego na badania 2 mld

      3. Opłaty studentów za naukę, 6 mld, powiedzmy z tego 4 mld na badania

      4. Dochody profesorów uczelni i PAN-u na czarno i szaro, 2 mld

      5. Finansowanie z przemysłu i instytucji, 1 mld

      6. Z UE, jak twierdzi Kleiber, 0,5 mld. 7. Z prywatyzacji na Fundacje Nauki
      Polskiej, różnie ok. 0,2 mld

      Razem na działalność badawczą: 12,7 mld. W stosunku do PKB daje to: 2,2 % jak
      się mówi w Polsce "na naukę" czyli na działalność badawczą jak się mówi w
      innych mądrzejszych krajach.

      Dodajmy jeszcze jakieś 3 mld zł, które nasi szanowni profesorowie uczelni i PAN-
      u powinni uzyskać ze sprzedaży wyników swych prac badawczych tak jak to robi
      się w normalnych krajach to ten procent wzrasta do: 2,7 % w stosunku do PKB.

      Hurrrrrrra! jesteśmy w pierwszej dwunastce krajów Świata i bylibyśmy w
      pierwszej ósemce krajów Świata przeznaczającego na działalność badawczą, czy
      na "naukę polską" jak nie wiadomo dlaczego mówią nasi profesorowie!!! Z
      poważaniem, halo GUS, obudź się!!!


      Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze

      • Gość: Jasio Re: Zobaczcie ile forsy trafia na uczelnie i do P IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 07.06.06, 08:12
        > Dodajmy jeszcze jakieś 3 mld zł, które nasi szanowni profesorowie uczelni i
        PAN
        > -
        > u powinni uzyskać ze sprzedaży wyników swych prac badawczych tak jak to robi
        > się w normalnych krajach to ten procent wzrasta do: 2,7 % w stosunku do PKB.

        B.T., Znowu mnie rozsmieszasz. Przeciez profesorowie to sa z zalozenia
        nauczyciele akademiccy szkolacy nowe kadry. Oni powinni dobrze wykladac i uczyc
        zasady prowadzenia prac naukowych. Nikt na uczelniach ani w Polsce, ani w
        Europie Zachodniej ani w slawnej Ameryce nie ma pojecia o nowoczesnych
        technologiach. I nie musi miec takiego pojecia, zeby dobrze uczyc studentow czy
        mlodych pracownikow. To jakie wyniki prac badawczych moga oni sprzedawac (i tu
        i tam) i kto to kupi??
        • Gość: B.T., Zabrze Jeżeli nie mają co sprzedawać to niech nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 18:43
          wyciagają rąk po forsę z budżetu na działalność N+B+R bo ta jest przeznaczona
          na rozwój a nie na publikacje.

          Forsa ta powinna iść do tych jednostek co robią postep naukowo-techniczny, tzn.
          do przedsiębiorstw produkcyjnych i instytucji usługowych.

          Obecnie to właśnie one dają postęp naukowo-techniczny i dzięki nim jakośc
          jeszcze dychamy. Jest prośba do profesorów uczelni wyższych i PAN-ów, nie
          okradajcie (nie podcinajcie) tych co na was (gałęzi) żywią (na której
          siedzicie). Odwalcie się więc od tych 3 mld z budżetu przeznaczonych na
          działalność mającą przynosić zwiększenie jakości produkcji i usług i
          zmniejszania bezrobocia.

      • hummer A teraz te same dane podaj w % PKB 07.06.06, 09:20


        • Gość: B.T., Zabrze Wychodzi na ok. 2 % z PKB, czyli pierwsza 15 Świat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 18:47
          a. Ale GUS i naukowcy kłamią bo liczy(ą) jedynie gotówkę z budżetu poprzez KBN.

          Uwaga kłamstwo GUS-u jest wielkim przestępstwem.
      • flamengista chore te wyliczenia 07.06.06, 11:51
        "Na szkolnictwo wyższe, 6 mld, powiedzmy z tego na badania 2 mld"
        Te 2 mld to idą na pensje pracowników naukowych - nie na badania sensu stricte.
        Nie na wyjazdy konferencyjne, kupno książek, czasopism, odczynników, sprzętu,
        koszty druku etc.

        "Opłaty studentów za naukę, 6 mld, powiedzmy z tego 4 mld na badania"
        Co za bzdura! Część opłat za studia idzie do pracowników dydaktycznych - za
        godziny zrealizowane ponad pensum (najczęściej z zaocznymi, w soboty i
        niedziele, kosztem życia rodzinnego). Znaczna część - NA OPŁACENIE RACHUNKÓW!
        Przecież kształcenie w weekendy i wieczorami też kosztuje, oznacza konieczność
        opłacenie wyższych rachunków za prąd, sprzątaczek, portierów etc. Reszta
        (niewielka) idzie na konto uczelni i finansuje się z niej najczęściej remont
        przestarzałej infrastruktury - nasze uczelnie się sypią.

        "Finansowanie z przemysłu i instytucji 1 mld"
        To są głównie ekspertyzy robione przez wąski krąg specjalistów. Z badaniem ma to
        niewiele wspólnego. Poziom finansowania B+R z sektora prywatnego jest w Polsce
        najniższy w całej UE.

        "Z UE, jak twierdzi Kleiber, 0,5 mld. 7. Z prywatyzacji na Fundacje Nauki
        Polskiej, różnie ok. 0,2 mld"
        W UE jesteśmy płatnikami netto. Więcej płacimy niż wyciągamy. Głownie ze względu
        na fatalne procedury - np. kolega z pozyskanego grantu właściwie nic nie może
        wydawać - ani na książki, ani na konferencje. Właściwie tylko na zatrudnienie
        kogoś do papierkowej roboty. Granty z uE obwarowane są taką ilością wymogów
        formalnych, że wielu ambitniejszych badaczy z nich rezygnuje.
        Z kolei FNP bardzo arbitralnie przyznaje stypendia - ale to temat na inną dyskusję.

        "Z budżetu poprzez KBN, 3 mld"
        To faktycznie JEDYNE środki na prawdziwą naukę, niestety w dużej mierze
        marnotrawione.

        2,2% PKB to nawet w pijanym widzie bym nie wymyślił. Obecnie jest tego ok. 0,4%
        PKB i ciągle spada.

        • Gość: obserwator może realnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.06, 18:29
          Jasne, że trwa nadal pewna "ulga" podatkowa polegająca na tych 50%. Teraz chce
          się ukrócić, bo nie jest zgodna. Dobrze, proszę zdjąć. Ale też domagam się
          wprowadzenia i realizacji zapisu z Ustawy o Szkolnictwie Wyższym o wysokości
          zarobków pracowników, bo to realizowane nie było i pewnie nie będzie.
          Skoro ma być tak równo, to nasi drodzy rolnicy: no nie ma rady, trzeba płacić
          zamiast jakichś tam KRUS-ów na ZUS, podatek itd. Pracują na własny rachunek czy
          nie? Jakie dopłaty do paliwa? Koniec z tym.
          Słowem władza chce skłocić różne grupy społeczne w sposób najbardziej prosty i
          skuteczny, przez kasę. A tak to można rządzić w nieskończość:)
          Ale nie dajmy sie skłócić!
          • Gość: B.T., Zabrze Rolnicy sprzątają pole raz w roku, a Ty "sprzątasz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 18:58
            " forsę przynajmniej 12 razy w roku, więc raczej daj inny przykład.
            • vharia Re: Rolnicy sprzątają pole raz w roku, a Ty "sprz 08.06.06, 21:39
              Tak, krowę też doją raz w roku
              jajka też odstawiają do skupu raz w roku (wagonem)
              świnie sprzedają jedną na rok,
              a na tym polu mają zawsze tylko jeden typ upraw i ni diabła nie mogą zasiac zbóż
              ozimych jak już wysiali jare...
        • Gość: B.T., Zabrze Dobre te wyliczenia - spoko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 18:34
          1. Z ministerstwa idą pieniądze na pensje i na działalność badawczą. Jedne i
          drugie wszędzie na Świecie liczone są jako na działalność badawcza. Polski GUS
          tego nie bierze pod uwagę - więc kłamie. Inwestycje to ew. liczone są
          milionach, a dotacje w miliardach.

          2. Jak podzielisz 6 mld z fee studentów przez ok. 80 000 pracowników naukowych
          i dydaktycznych i jeszcze podzielisz przez 12 miesięcy to otrzymasz: ok 6
          tysięcy na jednego na miesiąc. Jak widzisz możnaby zatrudnić ok. 1 miliona
          sprzątaczek i portierów płacąc im po 600 zł na miesiąc.
          A inwestycje? Dam przykład wielka światynia opatrzności kosztuje zaledwie 100
          milionów. Za 100 milionów możnaby wybudować od podstaw nową wyposażoną dobrze
          politechnikę. Nie słyszałem, aby w ostatnich 16 latach coś takiego wybudowano.
          Znów GUS kłamie, nie bierze pod uwage tej forsy na działałność badawczą.

          3. Tu mam dane z uczelni, gdzie mówi sie że każdy dorabia druga pensję. Jak
          myslisz gdzie są nauczyciele akademiccy jak ich nie ma na uczelni, a częściej
          ich nie ma jak są. I nie tylko chodzi o dodatkowe etaty oficjalne

          4. Tak marnotrawione bo wynikiem finasowania poprzez dawny KBN to nikomu
          niepotrzebne publikacje

          5. Tak, jest ok. 0,4 ale tylko gotówki z budżetu poprzez KBN.

          7. W normalnych krajach najpierw pieniadze trzeba zarobić a potem wydać na
          działalność N+B+R i widocznie im sie opłaca tak tę forsę kwalifikować do
          miejscowego GUS-u, że wychodzi nawet po 3 % z PKB

          Ale kłmstwo GUS-u i profesorów ma krótkie nogi i myślę, że będzie wyjaśnione.
          • flamengista jasne - mamy kupę forsy 07.06.06, 18:45
            opływamy w dostatki, przecież to widać gołym okiem.

            Taka dyskusja nie ma wogóle sensu. Porównaj sobie płacę przeciętnego młodego
            naukowca we Francji czy Niemczech, jego możliwości rozwoju naukowego i środki
            które otrzymuje na konferencje, zakup sprzętu i książek.

            Potem porównaj to z naszymi warunkami.

            I przestań się dziwić, że efekty gorsze. To tak jak z naszą reprezentacją -
            wszyscy chcą gry na poziomie Anglii, jak boisk brakuje.
            • Gość: B.T., Zabrze To nie wyciągajcie rąp po fundusz na działalność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 18:54
              N+B+R. Niech działalność tę robią i forsę dostają ci co potrafią, tzn.
              laboratoria badawcze przedsiębiorstw produkcyjnych i instytucji usługowych.

              Mi ciągle wychodzi, że na jednego polskiego pracownika uczelni przypada ok. 15
              tysięcy na miesiąc po odliczeniu podatków ZUS-u itp.

              Ceny (życie) liczbowo biorąc we Francji są mniej wiecej takie jak w Polsce
              tylko oni płaca w Euro a my w złotych. Stwierdziłem to w 2004 roku.
              • hummer Wytłumacze Ci to inaczej o ile się uda. 08.06.06, 11:18
                Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):

                > N+B+R. Niech działalność tę robią i forsę dostają ci co potrafią, tzn.
                > laboratoria badawcze przedsiębiorstw produkcyjnych i instytucji usługowych.

                Czy ktoś tego zabrania? Widać firmom nie zależy by być w czołówce światowej. Polacy i tak to kupią.

                > Mi ciągle wychodzi, że na jednego polskiego pracownika uczelni przypada ok. 15
                > tysięcy na miesiąc po odliczeniu podatków ZUS-u itp.

                Rozumiem, że ty żyjesz za 30 zł na miesiąc? Za tyle można kupić 30 kg ziemniaków. Wodę można wziąc z rzeki. Rozumując tak jak Ty stwierdzam, że pensja w wysokości kilkuset złoty, w marketach na kasach, jest rozrzutnością. Te pracownice pracowałyby tak samo wydajnie, jakby dostały 100 zł. Starczy jeszcze na chleb i mleko. Czyli luksusowe utrzymanie. Pomijasz kosztach podatków gruntowych, aparatury, enegii, ubezpieczenia pomieszczeń itd. Więc i ja pominę je w tym przypadku. 100 zł to luksus miesięcznie. Mieszkać możesz pod mostem.
                • Gość: B.T., Zabrze Nie czytasz tego co piszę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.06, 23:27
                  1. Ci co utrzymują postęp techniczny w Polsce (przedsiębiorstwa produkcyjne i
                  instytucje usługowe) płacą podatkami na tych co powinni ten postęp kreować
                  (profesorom uczelni i PAN-ów) bo rozporzadzają forsą (gotówką) z budżetu. I
                  zamiast ten postęp kreować to wydają pieniadze na niepotrzebne nikomu
                  publikacje. Inaczej mówiąc podatnicy fundują pracownikom uczelni tytuły i
                  stopnie naukowe, uzyskiwane za te publikacje a sami nie dostają żadnej pomocy

                  2. Nie rozumiem tych 30 złotych. Ja nie biorę ani złotówki z budżetu, odwrotnie
                  płacę podatki jak wszyscy w Polsce za wykonane przeze mnie i sprzedane prace
                  badawcze.
                  • hummer Ty tez nie czytasz 09.06.06, 09:36
                    Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):

                    Wątek forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=43107481&a=43257075 dalej czeka na odpowiedź.

                    > 1. Ci co utrzymują postęp techniczny w Polsce (przedsiębiorstwa produkcyjne i
                    > instytucje usługowe) płacą podatkami na tych co powinni ten postęp kreować
                    > (profesorom uczelni i PAN-ów) bo rozporzadzają forsą (gotówką) z budżetu. I
                    > zamiast ten postęp kreować to wydają pieniadze na niepotrzebne nikomu
                    > publikacje. Inaczej mówiąc podatnicy fundują pracownikom uczelni tytuły i
                    > stopnie naukowe, uzyskiwane za te publikacje a sami nie dostają żadnej pomocy

                    Czy Uczelnie nie rewanżują się dając w zamian pracowników specjalistów?
                    Wiesz ile przedsiębiostwa płacą na prawników. Pomyśl co by było jakby ich zabrakło. Co dziwne prawnicy rozliczają się z fiskusem na dziwnych zasadach i jakoś to cię nie boli.

                    > 2. Nie rozumiem tych 30 złotych. Ja nie biorę ani złotówki z budżetu, odwrotnie
                    >
                    > płacę podatki jak wszyscy w Polsce za wykonane przeze mnie i sprzedane prace
                    > badawcze.

                    To nie bądż taki skromny pochwal się co zrobiłeś. Nawet nie wiedziałem, że mamy na forum tytana pracy i geniusza. I to jeszcze tak skromnego.
                    Ty robisz jakieś poprawki do tego co istnieje. Ja to coś co jeszcze nie istnieje buduję od podstaw. Czyli się de facto się uzupełniamy. Jeśli mnie nie będzie ty nie będziesz mial czego robić. Podcinasz galąź, na której sam siedzisz. Oczywiście chodzi o nauki mające zastosowania technologiczne.
              • vharia bredzisz kolego 08.06.06, 21:14
                "laboratoria przedsiębiorstw produkcyjnych"
                nie rozśmieszaj mnie,
                każdy wie jaki procent wyników pozytywnych (tak, ten lek działa, tak, ten
                materiał jest wytrzymalszy, tak, ten surowiec jest ekonomiczniejszy itp) jest
                rekomendowany w badaniach niezależnych a jaki w badaniach sponsorowanych.
                KILKA RAZY WIĘCEJ pozytywnych rekomendacji pojawia się w laboratoriach, gdzie za
                wynik się płaci. I nie mówię o łapówkach, tylko o zwykłej presji "sytuacji". I
                to są fakty, robiono z tego statystyki (wyglądały spektakularnie) tylko
                niektórym nie chce sie z nimi zapoznać.
                Nie porównuj komercyjnych laboratoriów z nauką niezależną.
                • Gość: B.T., Zabrze Mylisz się, bo nie wiesz co się w tych laboratoria IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.06, 23:44
                  ch robi. A, jeżeli się nie robi to możnaby się zwrócić do specjalistów na
                  uczelniach. Tak jak się to dzieje w normalnych krajach. W Polsce nadmiar forsy
                  na uczelniach powoduje, że uczelnie nie są zainteresowane wykonywaniem prac
                  badawczych dla przedsiebiorstw bo dużo więcej forsy moga otrzymać np. z KBN-u.
                  Dlatego trzeba uczelniom odebrać prawo dysponowania funduszem przeznaczonym na
                  działalność N+B+R (to co szło przez KBN) i dać przedsiębiorstwom.

                  Chodzi o to, że laboratoria przedsiębiorstw znają najlepiej potrzeby badawcze i
                  tymi potrzebami mogą ukierunkować badania na uczelniach podzlecając im badania.
                  Odbierając podzlecane badania jednocześnie kontrolowaliby jakość wykonania tych
                  podzlecanych prac.

                  Nie ma żadnych przeciwwskazań aby uczelnie nie wykonywały badań niezależnych,
                  jak piszesz. Mają przecież własne fundusze z ministerstwa i własne zarobione
                  pieniadze za nauczanie studentów i będą mieć jeszcze dodatkowo prace podzlecane
                  z przedsiębiorstw i instytucji. Tutaj mogą być udziałowcami w patentach.
                  licencjach, wdrożeniach i powielać wpływy z wykonanych badań.

                  Przedsiębiorstwa kontrolując wykonanie prac badawczych będą jednocześnie
                  wybierać te placówki, które najlepiej i najtaniej wykonają podzlecone badania.
                  Będzie więc nareszcie mozliwośc pozytywnego awansu naukowych pracowników
                  uczelni.
                  • hummer Re: Mylisz się, bo nie wiesz co się w tych labora 09.06.06, 09:44
                    Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):

                    > na uczelniach powoduje, że uczelnie nie są zainteresowane wykonywaniem prac
                    > badawczych dla przedsiebiorstw bo dużo więcej forsy moga otrzymać np. z KBN-u.
                    > Dlatego trzeba uczelniom odebrać prawo dysponowania funduszem przeznaczonym na
                    > działalność N+B+R (to co szło przez KBN) i dać przedsiębiorstwom.
                    >
                    > Chodzi o to, że laboratoria przedsiębiorstw znają najlepiej potrzeby badawcze i
                    >
                    > tymi potrzebami mogą ukierunkować badania na uczelniach podzlecając im badania.

                    Ta i jak to sobie wyobrażasz? To danie pieniędzy przedsiębiorstwom? Wiesz dlaczego premiera nowego Siemensa miała miejsce we Wrocławiu? Ano z szacunku firmy Siemens dla pracowników naukowych Wroclawia, głównie PWr. Nawet taka firma jak Siemens części badań nie jest w stanie zrobić sama lub jej się to nie opłaca. Dlaczego LG Philips buduje swój ośrodek badawczy pod Wrocławiem, a nie w Koziej Wólce choć taniej? Bo w Koziej Wólce nie ma specjalistów. Nie możliwa jest współpraca firma-uczelnia. Ty uważasz, że uczelnie powinny zniknąć lub tylko zajmować się teorią :-)
                  • chilly Re: Mylisz się, bo nie wiesz co się w tych labora 09.06.06, 12:30
                    Panu B.T. Zabrze za udział w forach internetowych poświęconych nauce już
                    dziękujemy. Będzie miał więcej czasu na dokonywanie kolejnych odkryć i robienie
                    wynalazków sławiących nasz kraj a Jemu przynoszących kasę.
                    • Gość: B.T., Zabrze Czego się boisz? Nie Ty pierwszy mnie straszysz, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 13:28
                      i wywalasz z dyskusji. Niestety nie doczekasz się tego. Prawda boli, prawda?
                      • hummer Przecież on (ona) cię nie wywala. 09.06.06, 13:31
                        Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):

                        > i wywalasz z dyskusji. Niestety nie doczekasz się tego. Prawda boli, prawda?

                        Proponuje tylko, byś zajął się tym na czym najlepiej się znasz.
                  • vharia Re: Mylisz się, bo nie wiesz co się w tych labora 09.06.06, 15:51
                    Chłop swoje a pop swoje...

                    Jeszce raz:
                    powiazanie finansowe pomiędzy oceniajacym a producentem/włąscicielem ocenianego
                    przedmiotu wpływa (w ŻYCIU, nie w fantastycznych teoriach) na wynik oceny. Nauka
                    to ma do siebie, że bardzo jej szkodzi taki wpływ. A może się nie wiedziało/ nie
                    pomyślało o tym fakcie? No cóż, to nie wstyd, nie mozna wiedzieć wszystkiego:)))

                    W ogóle to lubię takich marzycieli-fantastów: dać państwowe pieniądze na
                    prywatne, komercyjne laboratoria, bo one będą robiły badania
                    :DDDD.

                    A o badaniach podstawowych kolega słyszał? Jeśli nie, to trzeba się
                    doinformować, zastanowic jakim cudem miałyby one być prowadzone w laboratoriach
                    innych niż niezależne i nie zachwycać własnymi pomysłami, dopóki nie są do końca
                    przemyślane:)))
                    • Gość: B.T., Zabrze Nie tylko przemyślane, ale już wcześniej sprawdzon IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.06, 00:56
                      e
                      1. Jakie powiązania? Normalnie: zamówienia, ocena i kupno-sprzedaż. Jak widzisz
                      czysty rynek

                      2. Pomyślało, bo tak już było przed 1990 rokiem, szkoda że wówczas
                      przedsębiorstwa były jedynie państwowe. Ale były osiagnięcia naukowo-
                      technologiczne. Publikacje na wysokim poziomie, a opracvowane wówczas
                      technologie do dzisiaj dają nam jakość żyć. Obecnie pustka, ani nie ma
                      potrzebnych wyników badań, ani żadnej technologii pochodzących od tych co
                      głabią cały fundusz N+B+R (czyli to co się tak głupio nazywa - na naukę)

                      3. Oczywiście, że dawać na prywatne laboratoria, przedsiębiorstwa i instytucje
                      usługowe. Od 1990 dajemy na państwowe i co? Nic, moc nikomu niepotrzebnych
                      publikacji ogłaszanych w filadelfijskich czasopismach po zapłaceniu za
                      opublikowanie (Jak dowiedziałem się z tej dyskusji), czyli pośrednio kupowanie
                      stopni naukowych, no bo stopnie dostaje się za publikacje. Brrrrrr! Niżej już
                      upaść polscy naukowcy nie mogą. Dno zupełne.

                      4. Choroba o nazwie "badania podstawowe" toczy wszystkie polskie uczelnie
                      wyższe i PAN-y. Jest to cwana ucieczka przed zapytaniem - i co z tego (tych
                      publikacji) wynika? Już tu wielokrotnie pisałem, badania podstawowe niech
                      prowadzą ci co już mają doświadczenie wdrożeniowe, inaczej mówiąc ci co się już
                      sprawdzili, a nie jak jest to obecnie zabierają się za te badania żółtodzióby
                      co się im wydaje, że zjedli wszystkie rozumy po przeczytaniu amerykańskiej
                      publikacji i próbowali ją odtworzyć. Ja dzielę badania na potrzebne i
                      niepotrzebne

                      5. Pojęcie laboratorium niezależnego ma sens w pyskówkach nad jakimiś nie
                      dającymi się w jednoznaczny sposób rozwiązać problemach, albo w ocenianiu
                      jakości towarów. W działalności N+B+R możemy mówić jedynie o laboratoriach
                      konkurujacych ze sobą nad rozwiązaniem danego problemu (technologii). Było tak
                      w czasie II WŚwiatowej wtedy jak USA zostało pozbawionych kauczuków naturalnych
                      po zabraniu plantacji przez Japończyków. Rząd w trybie pilnym sfinansował
                      badania (Prawie jak KBN - ale prawie to duża różnica) aż w pięciu firmach
                      wcześniej przerabiających kauczuki naturalne, nota bene prywatnych (żeby Ci nie
                      było smutno). I okazało się, że w ciągu roku wielka armia Pacyfiku miała gumę z
                      kauczuków syntetycznych. Jednej z firm pomagał Polak z przedwojennej fabryki
                      (prywatnej) w Dębicy, który równolegle z Niemcami i z Rosjanami opracował
                      syntetyczny kauczuk (zobacz - to były badania podstawowe) wdrożył do produkcji
                      (technologia -też w prywatnej spółce) i w Dębicy te kauczuki produkowano od
                      przed wojny do gdzieś 1950 roku. Po gdzieś 1950 roku produkowano w Oświęcimiu
                      ale już z na technologiach radzieckich. No i zobacz obecnie produkcja opiera
                      się na technologiach opracowanych w OBRze Kauczukówmi Tworzyw Winylowych w
                      óświęcimiu, leci tych kauczuków kilka tysięcy ton na rok, bez udziału żadnej
                      uczelni wyższej, ani PAN-u. A jaka forsa z eksportu! Część tej forsy idzie
                      poprzez KBN na te puste publikacje

                      I co? Jak widzisz nie tylko przemyślane ale już sprawdzone.
                      • vharia Re: Nie tylko przemyślane, ale już wcześniej spra 16.06.06, 21:18
                        1. To nie jest normalne powiązanie, widzę, że celowo unikasz sedna sprawy. Wolny
                        rynek jest świetny dla gospodarki wolnorynkowej. I tyle:))) A to o co mi chodzi
                        to (drukiem będzie) NACIĄGANIE WYNIKÓW, które stwierdza się nieustannie w
                        układach typu kupno-sprzedarz. Innymi słowy do kibla z takimi wynikami z
                        czystego rynku.

                        2. Czy orientujesz się ile kosztują wdrożenia? Nie sądzę, po tym co czytam na
                        temat "dawnych dobrych czasów". Zorientuj się ile obecnie kosztuje wykupienie (i
                        utrzymanie!!!) tylko patentu krajowego. A potem międzynoarodowych. Zdziwisz sie
                        odrobinę.

                        3. Pierwsze słyszę, że "przecież stopnie dostaje się za publikaje". Jakie Ty
                        masz tak właściwie pojęcie o formalnej stronie pracy naukowej?
                        I jeszcze "kupowanie publikacji" HE, HE, HE, HE: bardzo uprościłoby ie moje
                        życie, gdybym publikacje mogła sobie poprostu kupować. Nie rozśmeszaj mnie:
                        publikacja musi być przyjęta w trybie normajnej recenzji a potem (często choć
                        nie zawsze) płacisz ZA WYDRUK, bo takie cwane są czasopisma, kolorowe
                        rysuneczki- extra dopłata...

                        4. Fascynuje mnie zawsze pewność autorów takich twierdzeń, ze właśnie oni
                        wiedzą, które badania są potrzebne a które nie:)))
                        Gratuluję dobrego samopoczucia i przypominam, że np. ustalenie, czy to Słońce
                        krązy wokół Ziemi czy też jest odwrotnie należało jak najbardziej do badań
                        podstawowych i nie nadawało się do żadnych praktycznych wdrożeń.

                        5. Śliczna historia, ze wzruszenia aż wzdycham, ale nijak sie do współczesnych
                        laboratoriów i tego co robią nie ma.
                        Pyskówki powstają właśnie dlatego, ze niejednemu koncernowi nie wsmak istnienie
                        niezależnych laboratoriów (no przykro mi, ze tak drażnię ta nazwą). Stąd się
                        wywodzisz?:))) Cóż marketing mają rewelacyjny, nauka niekomercyjna nie, więc
                        nawet jeśli kogoś nie utrzymują (a moze jednak;)) to potrafią naładować głowę
                        ślicznymi hasłami typu "wolny rynek badań naukowych" :)))) Wolny rynek badań
                        może być, tylko niech nikt już potem nie pisze, że są one naukowe:)
                        • Gość: B.T., Zabrze Mam dość dużą pespektywę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.06, 09:21
                          Ad. 1. Zapytaj któregokolwiek pracownika naukowo-badawczego na uczelni co robi.
                          Ano robi doktorat, habilitację coś do profesury itp. Nikt nie odpowie, że
                          prowadzi prace badawcze nad... I taki jest realny rynek: walka wszystkimi
                          dostępnymi metodami o stopnie, stanowiska. A ponieważ prace badawcze wymagają
                          dużego nakładu czasu pracy, wysokiego poziomu inteligencji i zwalczania pokusy
                          wkładania (dostępnych ogromnych) pieniędzy do kieszeni zamiast na cele badawcze
                          to wszyscy (z bardzo nielicznymi wyjatkami) idą na skróty, czyli wymyślanie
                          wyników pomiarów, ściagania z już istniejacej literatury i (jak tu sie
                          dowiedziałem) kupowania sobie możliwości opublikowania

                          Ad 2. Atakujesz mnie osobiście więc informuję Cię uprzejmię, że jestem autorem
                          (tym dającym pomysł i wykonujacym badania i wdrożenia) ok. 30 patentów. W
                          większości wddrożone do praktyki przemysłowej. Obecnie dużo wdrażam, nie
                          patentuję bo stworzyłem własny prywatny OBR prowadzę więc swą politykę
                          sprzedaży wyników prac badawczych i nie chcę się wdawać w procesy sądowe, nie
                          stać mnie (nerwowo) na ochronę prawną wynalazków

                          Ad. 3. To źle słyszysz. Do otwarcia przewodyu doktorskiego wymagaja się kilka
                          publikacji, do przewodu habilitacyjnego wystarczy seria iluś tam publikacji.

                          Ad. 4. Walisz bombę z tym słońcem i ziemią. Jak obejrzysz się dokoła to
                          zobaczysz tysiące potrzebnych nam przedmiotów, rozwiązań konstrukcyjnych,
                          leków, budów itp. które ktoś wymyslił, przeprowadził badania w pełnym cyklu
                          N+B+R a ludziom z tego powodu żyje się lżej i dłużej i właśnie o to chodzi.
                          Widzisz o co chodzi z tymi badaniami potrzebnymi? Zresztą jeden z działów
                          systematyki patentowej ma nazwę "Podstawowe potrzeby ludzkie"

                          Ad. 5. Nic nie zmienisz na siłę, to właśnie koncerny dyktują potrzeby badań. To
                          one robią postęp naukowo-techniczny imorganizacyjny, to one powodują, że mamy
                          dostęp do stosunkowo tanich dóbr ekskluzywnych (masz chyba samochód, telewizor,
                          pralkę automatyczną itp). Zobacz ile w tych dobrach jest włożone pracy
                          badawczej, ale w całym cyklu N+B+R.
                          Jak widzisz te na siłę pisane (przez polskich pracowników naukowo-badawczych)
                          publikacje to jakieś wielkie nieporozumienie. Co możesz wiedzieć o
                          jakichkolwiek badaniach skoro nie znasz i nie wiesz co robia wielkie koncerny.
                          To co już jest opublikowane to już jest dawno wprowadzone do praktyki.

                          Stąd uparcie domagam się aby pieniądze z budżetu nazwane w Polsce "na naukę"
                          poszły do przedsiębiorstw produkcyjnych i instytucji usługowych, nie zaś (jak
                          obecnie) jedynie na ręce profesorów uczelni i PAN-ów, gdzie są bezpowrotnie
                          tracone.
                          • Gość: B.T., Zabrze Może raczej: szeroką perspektywę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.06, 12:15
                            Tak lepiej.
    • dokowski Podnoszenie podatków to antypolski sabotaż 07.06.06, 19:14

      • Gość: abc Re: Podnoszenie podatków to antypolski sabotaż IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 08.06.06, 17:57
        Mam brzydkie myśli... Sądzę, że cała ta "afera" z większymi podatkami dla
        naukowców, to jedna z akcji PIS-u. Najpierw nastraszymy, a potem Pan Prezydent
        zawetuje lub spowoduje zmianę decyzji, pozyskując (zgodnie z programem Partii)
        inteligencję i poprawiając swoje notowania. Przepraszam, ale obserwując
        działalność PIS przez ostatnie miesiące, nie mam ani za grosz zaufania co do
        ich prawdomówności lub szczerości intencji.
        • 7zahir Re: Podnoszenie podatków to antypolski sabotaż 08.06.06, 20:18
          Mnie się też tak wydaje.
          Wiekszość z tego co pozwala nam sie usłyszeć,
          to jedna wielka manipulacja.
          Drugiego dna nigdy nie poznamy.
          Możemy sie tylko domyslać.
        • dokowski Ale ja taka intelgentna osoba jak Zyta dała się... 15.06.06, 23:09
          Gość portalu: abc napisał(a):

          > Najpierw nastraszymy, a potem Pan Prezydent
          > zawetuje lub spowoduje zmianę decyzji, pozyskując (zgodnie z programem Partii)
          > inteligencję i poprawiając swoje notowania.

          ... w coś takiego wmanipulować?!
    • vharia Zyta v. Kaczyński? 08.06.06, 21:44
      Naprawdę przemyślane zagranie, wszakże zła Zyta wywiodła się ze złej Platformy
      (niewdzieczna inteligencja z PO ciągnie). Tymczasem z odsieczą nadciąga PISmen:P
      • chilly Re: Zyta v. Kaczyński? 08.06.06, 22:12
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=43282876&a=43297397
    • Gość: statyst Re: Naukowcy nie dają za wygraną IP: *.adsl.inetia.pl 09.06.06, 01:30
      Zajmuje sie ruchami ludnosci, planowaniem urbanistycznym i przetrzennym itd. Np
      teraz musialem kupic sobie program do obrobki statystycznej (ok. 1500 zl-i to
      nie jest zakup raz na zawszem bo trzeba odnawiac licencje co jakis czas). W
      miedzyczasie zakup nowego Windowsa, bo program nie dzial na niczym ponizej XP.
      Nowa pozycja, czterotomowa "Demografia" kosztuje ponad 800 euro (ponad 3200 zl).
      Przy czym ponosze pelne koszty, nic nie moge odliczyc, place ceny z VATem itd.
      Aha, od paru lat juz nie spotkalem sie w Polsce zeby ktos placil honoraria za
      artykuly. A wrecz spotkalem sie z tym ,ze co szacowniejsze tytuly biora
      pieniadze od mlodych naukowcow za mozliwosc wydrukowania ich. To samo
      konferencje-niektorzy sie wycwanili i jeszcze biora od referentow pieniadze za
      udzial!

      A tym, ktorzy chca zniesienia tych 50% i chca "rownych szans" to zycze zeby do
      nich tez sie dobrali: do tych lewych samochodow z kratka, do benzyny na
      fakture,do odliczania sprzetu RTV na firme (ktory potem stoi w prywatnych
      domach) etc.
      • Gość: B.T., Zabrze Ci z samochodami z "kratką" pracują na Ciebie abyś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.06, 01:13
        mógł kupić sobie opublikowanie Twej publikacyjki. Jak już będziesz miał 10
        takich kupionych opublikowań publikacyjeczek, to będziesz mógł dostać stopień
        doktora, jak 20 publikacyjuneczuniek to habilitowanego, jak kupisz następne to -
        profesora i już nie będziesz musiał nic robić bo będziasz rządził forsą z KBN-u
        i prowadził żywot o jakim marzysz.

        Za 20 lat znajdzie się znów taki jak Ty, i podobnie jak Ty będzie narzekał,
        kupi opublikowanie swojej publikacji ..... itd ....itd.
        • hummer Ci z samochodami z "kratką" pracują na Ciebie :-)) 10.06.06, 11:24
          Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):

          Własnie wróciłem z upojnego wypadu do Czech ze znajomymi. Pojechaliśmy
          samochodem z kratką. Co więcej przejechaliśmy przez przejście tylko osobowe.
          Prawdopodobnie znajomy (własciciel samochodu z kratką) będzie wiedział co zrobić
          z kosztami paliwa :-) Jeśli nie rozumiesz, to tym razem za nasz wyjazd zapłaciła
          cześciowo bużetówka. Tak to jest z właścicielami samochodów z kratką. W Czechach
          ów problem rozwiażano prosto. Kratki mają żółte blachy. No ale my jesteśmy
          bogaci, a ludzie pracy (ci od kratek) po cięzkim tygodniu chcą się chwilę rozerwać.

          Więc ty mi tu nie pitol o kupowaniu czy okradaniu.

          Może ty musiałeś kupować bo nie było cię stać na samodzielne opracowanie
          wyników. A, że byłeś z ubogiej rodziny nie starczyło na doktorat. :-)
          A hablilitacji i profesurze już nie wspominając.

          Teraz rozumiem, dlaczego Prezydent nie przyznał jeszcze ani jednego tytułu
          profesora. Siedzi i porównuje wycinanki i patrzy kto od kogo kupił.
        • Gość: chilly Re: Ci z samochodami z "kratką" pracują na Ciebie IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 10.06.06, 11:59
          BT chory z nienawiści?
          P.S. Czym niby szanownego Pana straszyłem? Proponowałem tylko zajęcie się
          sensowniejszymi sprawami niż pisanie postów - jak na dynamicznego twórcę
          przystało.
          • Gość: B.T., Zabrze Tak Chilli! Masz rację. Nienawidzę złodziejów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.06, 15:14
            Taki już jestem.
        • hummer Jak to kupić 10.06.06, 12:44
          Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):

          > mógł kupić sobie opublikowanie Twej publikacyjki. Jak już będziesz miał 10
          > takich kupionych opublikowań publikacyjeczek, to będziesz mógł dostać stopień
          > doktora, jak 20 publikacyjuneczuniek to habilitowanego, jak kupisz następne to
          > -
          > profesora i już nie będziesz musiał nic robić bo będziasz rządził forsą z > KBN-u

          Nie bardzo rozumiem, gdzie się kupuje opublikowanie pracy. Może nas trochę
          wtajemniczyć w te meandry?
          • Gość: B.T., Zabrze Z tego forum dowiedziałem się, że płaci się za opu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.06, 15:10
            blikowanie czegoś tam. Prosty logiczny ciąg zdarzeń. Stopnie naukowe dostaje
            się za publikacje, publikację można kupić opłacając jej wydrukowanie, stąd
            wynika pośrednio, że można kupować sobie stopnie.

            Nie wpadłem na to wcześniej, dziękuje za informację. A co na to prokuratura?
            • vharia Re: Z tego forum dowiedziałem się, że płaci się z 20.06.06, 22:33
              Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):
              > publikację można kupić opłacając jej wydrukowanie,

              A gdzie to jest napisane? Bo nie chce mi się czytać 90-kilku postów.
    • Gość: jw Nie wycofujcie się z nauki ! IP: *.autocom.pl 10.06.06, 09:53
      UWAGA - Szansa na obniżenie kosztów uzyskania przychodów ··· Nie wycofujcie się
      z nauki
      patrz www.nfa.pl/index.php
      • Gość: kunegunda Re: Nie wycofujcie się z nauki ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.06, 21:17
        obywatel b.t. to chyba troll-amator.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka