Dodaj do ulubionych

Rozwiazac PAN

IP: *.dhcp.swmed.org 14.02.03, 01:10
tekst pod tym tytulem opublikowalem w "Przegladzie". Inne media, w tym
szanowna "gazeta" nie byly zainteresowane ta publikacja - no bo kogo w koncu
obchodzi stan polskiej nauki? Ale pare BARDZO WAZNYCH OSOB, pare bardzo
znakomitych polskich uczonych tekst przeczytalo i sie smiertelnie na mnie
obrazilo, tak ze, zdaje mis ie nie mam po co juz wracac do Polski. Jakie to
straszne, ze ta komuna sie wcia ztak swietnie trzyma,nauka jest po wojsku i
sluzbie zdrowia jej silna twierdza, ktora mozna rozwalic tylko takimi
zdecydowanymi ruchami jakie zaproponowalem w swoim artykule. wzywam
wszystkich internautow do dysksuji na ten temat,
pozdrawiam,
Czarek Wojcik (obecnie z Dallas)
Obserwuj wątek
    • Gość: coto Re: Rozwiazac PAN IP: *.konst.silesianet.pl 14.02.03, 11:38
      Popieram w 100%. Jakis czas temu rozpoczalem tu watek "Czy PAN jest potrzebny
      Polsce". Jest mozliwosc zebys zamiescil swoj tekst z "Przegladu" tutaj?
      Co do PAN to rzadzi nim po prostu stara nomenklatura zagarniajaca pieniadze,
      ktore przeznaczone mogly by byc na uczelnie. W duzej czesci pracownicy placowek
      PAN to nieproduktywni emeryci, czesto na dyrektorskich i kierowniczych
      stanowiskach, blokujacy etaty i mozliwosc tworczej pracy mlodym. W kazdym razie
      PAN w obecnej postaci nie powinien istniec. W jego miejsce maglaby powstac
      elitarna NAUKOWO korporacja naukowa nie tak rozdeta jak PAN.
      coto
    • Gość: coto Re: Rozwiazac PAN IP: *.konst.silesianet.pl 14.02.03, 11:52
      www.przeglad-tygodnik.pl/
      • Gość: Cezary Wojcik Rozwiazac PAN - artykul do dyskusji IP: *.dhcp.swmed.org 14.02.03, 18:52
        Cezary Wójcik

        Rozwiązać PAN

        Nie stać nas na utrzymanie i obsadzenie wszystkich istniejących
        obecnie uczelni i instytutów

        Ogłoszenie przez rząd projektu tzw. reformy nauki wywołało gorącą dyskusję w
        środowisku uczonych i odbiło się echem w mediach publikujących niektóre ich
        wypowiedzi. Głównym założeniem rządowego projektu jest centralizacja decyzji i
        ograniczenie roli wybieralnych przedstawicieli środowiska naukowego w
        przyznawaniu środków na badania. Biorąc pod uwagę poziom merytoryczny ogółu
        polskich naukowców, nie byłby to może nawet najgorszy pomysł, gdyby nie fakt,
        że zamierza się zastąpić obecny niezbyt wydolny system scentralizowanym
        rozdawnictwem środków według arbitralnych decyzji ministra. Tymczasem sytuacja
        w polskiej nauce jest dramatyczna i wymaga radykalnych działań.

        Z Polski ucieka kolejne pokolenie młodych uczonych.

        Poczuwam się do obowiązku zabrania głosu w toczącej się dyskusji w imieniu
        własnym i wielu moich kolegów. Mam w tej chwili
        34 lata, obroniłem w Polsce doktorat i zdobyłem rok temu habilitację w
        dziedzinie nauk medycznych, otrzymałem nagrodę premiera i nagrodę Polskiej
        Akademii Umiejętności, opublikowałem ponad 50 prac naukowych w języku
        angielskim, jestem współautorem dwóch podręczników, byłem stypendystą UE i
        rządu niemieckiego, pracowałem naukowo rok w Heidelbergu, cztery miesiące w
        Lyonie, rok w Nowym Jorku itd., itp. Moja pensja jako adiunkta Akademii
        Medycznej w Warszawie wynosi brutto około 1,3 tys. zł. Od trzech lat jestem
        więc na bezpłatnym urlopie naukowym i pracuję w Szkole Medycznej na
        Uniwersytecie Teksasu w Dallas jako Visiting Research Professor, zarabiając 15
        razy więcej. A jest to bardzo skromne wynagrodzenie w porównaniu z tym, co
        zarabia się w Ameryce na wyższych szczeblach naukowej kariery.
        Polska nauka starzeje się i umiera, pogłębiając przepaść cywilizacyjną dzielącą
        nas od rozwiniętych krajów. Niewielkie sumy pieniędzy przeznaczane z budżetu
        państwa na naukę i szkolnictwo wyższe są w większości marnotrawione, gdyż ich
        obecne wykorzystanie przypomina podawanie kroplówki śmiertelnie choremu
        pacjentowi, co jedynie przedłuża agonię, lecz nigdy nie doprowadzi do jego
        wyleczenia. Potrzebne są bardzo radykalne rozwiązania prowadzące do zmiany
        obecnego systemu odziedziczonego w spadku po latach realnego socjalizmu. Jeżeli
        naprawdę szybko nie zrobimy czegoś, by poprawić sytuację, to pacjent - czyli
        polska nauka - umrze. Nieszczęściem dla nauki i szkolnictwa wyższego jest to,
        że inwestowanie w te dziedziny nie daje natychmiastowych korzyści, które dla
        decydentów przekładałyby się na głosy wyborców. Niemniej jednak inwestycje te
        prowadzą powoli i nieustannie do wzrostu poziomu cywilizacyjnego kraju oraz do
        wzrostu konkurencyjności jego gospodarki na rynku światowym, a co za tym idzie,
        do rozwoju gospodarczego i wzrostu dobrobytu obywateli.
        Podstawową cechą współczesnej nauki jest jej całkowta globalizacja. Naukowiec
        jest obecnie bardziej niż kiedykolwiek kosmopolitą i może pracować wszędzie - w
        Nowym Jorku, Warszawie czy Tokio. Szukając miejsca pracy, naukowiec - tak jak
        każdy normalny człowiek - kieruje się własnym, egoistycznym interesem i wybiera
        to, gdzie ma zapewnione najlepsze warunki do pracy oraz godne wynagrodzenie i
        warunki życia. Każdy naukowiec staje do morderczej walki i konkurencji z
        pozostałymi naukowcami z całego świata. Wygrywa ten, kto pierwszy uzyska i
        opublikuje wyniki. Taki sukces przyciąga do danego naukowca więcej pieniędzy na
        badania oraz więcej młodych zdolnych adeptów. Przekłada się to na dalsze
        przyspieszenie badań i prowadzi do nowych odkryć. Konkurencja, pęd do odkryć i
        zwykła pasja badawcza powodują, że uczeni są pracoholikami poświęcającymi
        różnym zajęciom związanym z nauką większość swego życia. Dobre uczelnie, takie
        jak Uniwersytet Teksasu w Dallas, gdzie pracuję (jedna z dziesięciu najlepszych
        uczelni medycznych w USA, czterech laureatów nagrody Nobla na kampusie),
        przyciągają zdolnych uczonych nie tylko biernym ogłaszaniem swojej oferty, lecz
        poprzez aktywną rekrutację z "podkradaniem" naukowców z mniej atrakcyjnych
        uczelni włącznie.
        Wszystko to upodabnia zawód naukowca do zawodu menedżera pracującego dla
        międzynarodowych korporacji. Podobieństwo to nie kończy się na jego
        pracoholizmie, kosmopolityzmie i związanej z tym mobilności, lecz wiąże się z
        samym systemem finansowania, co najlepiej widać w USA.

        Nie wystarczy być zdolnym i mądrym.

        Naukowiec musi przekonać finansujące badania instytucje (prywatne i państwowe)
        za pomocą skutecznie napisanych projektów badawczych (tzw. grantów), że warto
        te badania finansować. W grantach oprócz wykazania się wiedzą należy
        przedstawić szczegółowy biznesplan przedsięwzięcia. Jeżeli się uda uzyskać
        środki finansowe, to naukowiec musi następnie dobrać i zatrudnić personel,
        wybrać odpowiedni sprzęt, pokierować badaniami i wreszcie odpowiednio te
        wyniki "sprzedać", czyli jak najlepiej opublikować. Od tego zależy, czy
        dostanie pieniądze w kolejnym cyklu przyznawania grantów. Nie jest to system
        doskonały, gdyż wymaga pracy w ciągłym napięciu i niepewności jutra. Może
        niekiedy promować ludzi mających duże uzdolnienia menedżerskie przy dość
        kiepskich podstawach naukowych lub odwrotnie, utrudniać życie wybitnym uczonym,
        którzy są bezradni w zarządzaniu. Niemniej jednak nie wymyślono jeszcze niczego
        lepszego, system ten przynosi bowiem doskonałe rezultaty i stanowi o potędze
        amerykańskiej nauki.
        Jak na tym tle wypada atrakcyjność oferty pracy składanej naukowcom przez
        polskie uczelnie i instytuty naukowe? Niech to pozostanie pytaniem retorycznym.
        W polskiej nauce zdecydowaną większość stanowią ludzie, którzy w ogóle nie są
        konkurencyjni na rynku światowym i wegetują w kraju na obrzeżach gospodarki
        rynkowej w swoistym postkomunistycznym skansenie. Cały dorobek polskiej nauki
        tworzy garstka wybitnych ludzi z różnych względów niemogących lub niechcących
        przyjąć ofert pracy składanych im przez zagraniczne uczelnie. Chwała im za to,
        lecz jest ich za mało, a na dodatek ich pracę nieustannie utrudnia większość
        utytułowanych polskich "naukowców", dla których ich osiągnięcia są solą w oku.
        Niestety, demokratyczny system wyboru władz na uczelniach daje głos właśnie tej
        beznadziejnej większości "naukowców". Ich wizja poprawy polskiej nauki
        sprowadza się do postulatu zwiększenia środków na naukę, tak by mogli
        sprawiedliwie i demokratycznie powiększyć swoje marne pensje, nie dając jednak
        nic w zamian. Na przykład w jednej z polskich akademii medycznych przez kilka
        lat przewodził senackiej komisji ds. nauki profesor wymieniony na jednym z
        pierwszych miejsc w rankingu polskich naukowców tygodnika "Wprost". Próbował on
        wprowadzać pewne zmiany systemu rozdzielania środków, premiujące tych, którzy
        mają jakieś osiągnięcia naukowe. Trudno się więc dziwić, że demokratycznie
        wybrany senat uczelni utrącił nawet zgłoszenie jego kandydatury na kolejną
        kadencję, a na przewodniczącą komisji nauki wybrano jedynie słuszną kandydatkę
        zgłoszoną przez rektora - panią profesor, która publikuje prace jedynie w
        czasopismach krajowych, i to głównie w języku polskim. Nie muszę przekonywać,
        że takie publikacje na świecie zupełnie się nie liczą. Z takimi ludźmi nie da
        się naprawić polskiej nauki.
        Jedynym rozwiązaniem prowadzącym do naprawy polskiej nauki jest

        bolesna zmiana systemowa,

        podobna do tej, jaką przeprowadzono w byłej NRD po zjednoczeniu z Niemcami
        zachodnimi. Poznałem dokładnie te przemiany podczas rozmów z obecnym dyrektorem
        jednego z instytutów na Uniwersytecie Humboldta w dawnym Berlinie wschodnim. Z
        dnia na dzień zwolniono tam wszystkich pracowników uczelni, przeprowadzono
        gruntowny remont pomieszczeń i zakupiono nowoczesną aparaturę, po czym
        ogłoszono na wszystkie stanowiska konkurs. Nad jego wynikami czuwała komisja, w
        skład której wchodziło wielu uczon
        • alex.4 Re: Rozwiazac PAN - artykul do dyskusji 15.02.03, 18:03
          sTAN POLSKIEJ NAUKI JEST TAKI JAKI JEST. Potrzebne są fundamentalne zmiany. Z
          jednej strony potrzeba zwiękrzenia płac, z drugiej sprawniejszej selekcji kadr.
          Zdaje się, że kolejny rok odwleczono kolejne etapy podwyżki płac na
          uniwersytetach. Niedługo moze zabraknąć osób, które będą młodych zdolnych uczyć.
          Pozdr
    • Gość: Right On Re: Rozwiazac PAN IP: *.30.171.178.Dial1.Honolulu1.Level3.net 15.02.03, 19:14
      W PAN (Polskiej Akademii Nieukow) od lat siedzi grupa buffonow
      odizolowanych od calej nauki swiatowej ktorzy
      prawdopodpobnie "odziedziczyli" te stanowiska poprzez przynaleznosc
      partyjna w latach powojennych.

      Organizacja taka jak PAN powinna wzmocnic i popierac mlodych naukowcow
      a nie siedziec i baki puszczac.

      Wyglada na to ze w akademickich kregach w Polsce jest po komunistyczna
      ciemnota ludzi ktorzy niewiele maja wspolnego z nauka, niektorzy sa
      na uczelniach po przez jakies machloje polityczne. Wystarczy spojzec
      na takich kretynow jak Geremek, ktorzy nie wiadomo w jaki sposob dostali
      sie do rzadu, a po kadencji "wracaja" na uczelnie aby "przesladowac"
      studentow swoja glupota.

      Takie organizacje jak PAN powinny byc organizacjami czlonkowskimi gdzie
      czlonkowie corocznie glosuja na swoich "wodzow". Organizacja powinna
      byc przynajmniej dwujezyczna z oficjalnym jezykiem Angielskim aby jej
      nadac status miedzynarodowy. Organizacja powinna szukac mozliwosci
      kontaktow na calym swiecie i umozliwiac wszystkim naukowcom
      miedzynarodowe kontakty naukowe. PAN powinno szukac funduszy na poparcie
      badan naukowych.

      Co PAN robi w tej chwili? .... bierze pieniadze ...
      Nauka? Jaka nauka, jakie sa osiagniecia PANu?

      Wyglada ze to jest nadal archaiczna grupa niedobitkow ery
      komunistycznej, ktora paralizuje nauke Polska.

      Cala kariera naukowa PANu z wyjatkiem kilku ich czlonkow, jest obecnie
      ograniczona do pierdzenia w stolki albo do ..... mieszania alkoholu w
      zoladkach ...




      • alex.4 Re: Rozwiazac PAN. Do Right on 16.02.03, 17:56
        Zmiany w PANie są poptrzebne, jej struktura archaiczna. Ale Right on widać po
        twojej wypowiedzi sflustrowanego osiołka który zazdrości prawdziwym naukowcom,
        takim jak prof. B.Geremek. Ale ty pewnie o jego wkładzie w polska i nie tylko
        mediewistyke pewnie nie słyszałeś, bo ledwie literki umiesz ze soba sklecić
        • Gość: Right on Re: Rozwiazac PAN. Do Right on IP: *.30.168.38.Dial1.Honolulu1.Level3.net 16.02.03, 21:54
          alex.4 napisał:

          ) Zmiany w PANie są poptrzebne, jej struktura archaiczna.
          ) Ale Right on widać po twojej wypowiedzi sflustrowanego osiołka który
          ) zazdrości prawdziwym naukowcom, takim jak prof. B.Geremek.

          Alex zastanow sie co ty klepiesz!
          Zazdroscic? Czego? Co on takiego osiagnal?


          Czego mam jemu zazdroscic?
          Raczej ty mozesz mnie zazdroscic ......

          Ani nie sflustrowany, ani nie "p-oseł"

          Czy ty wiesz co znaczy NAUKOWIEC?

          Geremek naukowiec? powiedz: "nałukowiec"!
          Profesor? .... Co on "profesuje" ???

          W Polsce w latach powojennych komunisci wykształcali profesorow od
          łopatologi. Z łopata na uczelnie, i łopata na siłe ładowac ...

          Chyba tak ... on sie nadal uczy ... wieczny talent ... i w tym samym
          czasie stara sie wszystkich uczyc ... jak nałogowo nałukowo dokładac
          znaczy dokradac!

          On chyba dostanie nagrode "łobla" za wybitne osiagniecia "nałukowe"!!

          On nic nie wkładał, on tylko wyciagał od podatkowiczow ...

          ) Ale ty pewnie o jego wkładzie w polska
          ) i nie tylko mediewistyke pewnie nie słyszałeś, bo ledwie literki umiesz ze
          ) soba sklecić

          Wkład GEREMKA w Polske: wywiad Hanny Krall z Bronislawem Geremkiem:

          Hanna Krall:

          Panie profesorze, wydaje mi sie, ze pan niezbyt lubi Polaków!

          Bronislaw Gieremek:

          Niezbyt lubie?
          Takie okreslenie jest niezbyt scisle!
          Ja ich po prostu nienawidze.
          Tak nienawidze, ze nie wiem jak to wyrazic slowami.

          Krall:
          Ale przeciez pana i pana matke uratowal wlasnie Polak!

          Bronislaw Gieremek:
          To prawda. Stefan Gieremek ukryl nas oboje w Zawichoscie. Pózniej nawet, kiedy
          bylo juz jasne i pewne, ze mój ojciec Borys Lewartow - nauczyciel ze szkólki
          rabinackiej, zginal w getcie warszawskim, ozenil sie z moja matka.


          http://www.niniwa2.cad.pl/GEREMEK.HTM

          http://www.polonica.net/Zdrada_zydowska-geremek.htm

          http://www.ciemnogrod.net/Czworaki/ziemek/geremek.htm

          http://www.yad-vashem.org.il/download/about_holocaust/studies/bikont.PDF


          Ja nie uzywam literek, ja sie nadal bawie LEGO!
          A jak mi sie nawet uda to z tego mozna zrobic nawet słowa!

          Takich NAUKOWCOW jak Geremek, i nawet lepszych to na wage mozna
          kupic na kazdym przystanku autobusowym!



          Czy ty na prawde znasz roznice miedzy naukowcem a niedobitkiem
          komunistycznym?

          Jego prawdziwe nazwisko Berele Lewartow a nie Bronislaw Geremek!

          Dokumenty scisle tajne

          NIE PUBLIKOWANE FRAGMENTY WYWIADU z BRONISLAWEM GIEREMKIEM.

          Prawdziwe nazwisko - Berele Lewartow

          Wywiad przeprowadzony przez Hanne Krall do wybiórczego opublikowania w
          tygodniku "POLITYKA" w 1981 roku/

          Wywiad z doc., dr. Bronislawem Gieremkiem, przewodniczacym Rady Programowej
          przy KKP "Solidarnosc" a takze kierownikiem Pracowni Historii Kultury
          Sredniowiecza PAN byl gotowy do druku w czerwcu 1981 roku.
          "POLITYKA" oglosila go w dniu 8 sierpnia 1981 roku, Redakcja "POLITYKI"
          zmienila tytul, który brzmial: "Historia nie zwalnia biegu" i wylaczyla
          najwazniejszy dla Polaków fragment. Zapis magnetofonowy dokonany przez ekipe
          Radia i Telewizji KKP NSZZ "Solidarnosc"

          Podajemy w calosci fragment wywiadu wylaczony z druku przez "Polityke", a
          wydrukowany w powielaczowym periodycznym wydawnictwie pod tytulem "Solidarnosc
          Radia i Telewizji" /biuletyn wylaczne do uzytku wewnetrznego/. Tekst danego
          wywiadu poza tym odbito w 33 scisle numerowanych egzemplarzach i przekazane
          nastepujacym osobom: Edwardowi Ochabowi, Janowi Karolowi Wende, Leonowi
          Chainowi, i calemu kahalowi czyli zarzadowi gminy zydowskiej. Otrzymala poza
          tym centrala propagandowa gminy: Jerzy Morawski, Wladyslaw Matwin, Artur
          Starewicz, Michal Brodzki, Adam Schaff. Równiez wszyscy przewodniczacy zespolów
          I, II, III, i IV oraz kierownicy sekcji Radia i Telewizji: Gdansk, Wroclaw,
          Lódz, Kraków, Katowice, Lublin, Szczecin, Olsztyn, Poznan, Rzeszów, Bialystok,
          Kielce.


          Nizej Zamieszczamy ów niepublikowany w "Polityce" fragment.



          Hanna Krall: Panie profesorze...


          Bronislaw Gieremek: Ten tytul nalezy mi sie juz od dawna, ale niech go pani nie
          uzywa, ciagle jestem tylko docentem.


          Hanna Krall: Ale przeciez otrzyma pan godnosc profesora, musi pan ja otrzymac.


          Bronislaw Gieremek: To prawda i chyba juz niedlugo. Teraz kiedy Geysztor jest
          Prezesem PAN, Madejczyk nie odwazy sie przeciwstawiac wnioskowi o wystapienie
          do Rady Panstwa o profesure dla mnie.

          Hanna Krall: No to ja bede mówila: panie Profesorze, a w tym co bedzie szlo do
          druku zmienimy na: panie Docencie. A wiec, panie Profesorze, musze powiedziec,
          ze mojemu szefowi redakcyjnemu ogromnie zalezy na tym wywiadzie, a scisle
          mówiac na tym, aby zapewnic pana wybór do Komisji Krajowej na Zjezdzie w
          Gdansku.

          Bronislaw Gieremek: Wiem sam dobrze, ze coraz wiecej delegatów patrzy nam na
          rece coraz to z wieksza nieufonoscia. Musze przyznac, ze nie wiem, czy Rakowski
          dobrze robi inspirujac ten wywiad, moga sie ludzie zorientowac, ze ja i
          Rakowski gramy te sama melodie, tylko na innych fortepianach i w innych salach
          koncertowych...Przepraszam, kto tu zagladal?

          Hanna Krall: Nikt wazny. To Bijak. Zastepca Rakowskiego.

          Bronislaw Gieremek: Musicie go tutaj trzymac? Przeciez to...

          Hanna Krall: Jeden Polak musi tu byc. Zdarza sie, ze przychodzi to redakcji
          ksiadz. Kto ma wówczas z nim rozmawiac? Moze Passant? Jezeli taki ksiadz dobrze
          pamieta lata 1949-1956, to moze sie zdarzyc, ze w areszcie albo na holdowniczym
          zebraniu ksiezy-patriotów przesluchiwal go Roman Zambrowski. A przeciez Danek
          kubek w kubek podobny do swego wujka. Jego matka to rodzona siostra Romana.

          Bronislaw Gieremek: Wszystko jedno, w takiej redakcji jak "Polityka" to ja bym
          byl bardziej ostrozny. Poklóci sie o wierszówke, a potem opisze was
          w "Rzeczywistosci".

          Hanna Krall: Nie pan wypluje to slowo, takie brzydkie, niech pan lepiej powie,
          profesorze, do czego mamy sie przygotowac w gazecie - strategicznie i
          taktycznie.

          Bronislaw Gieremek: O samym zjezdzie gdanskim nie bede pani mówil, bo Marta
          Wesolowska zrobi to genialnie. Ostatecznie od dawna siedzi w KOR i zna
          dokladnie wszystkie niuanse. Ale trzeba dac cale wsparcie ogniowe kilku
          niezwykle waznym sprawom:
          Ustawie o Samorzadzie Spolecznym, o spolecznej kontroli nad radiem i telewizja,
          a i nad prasa takze. Ustawa o samorzadzie przedsiebiorstw otwierajaca
          mozliwosci tworzenia spólek polsko-zagranicznych, socjalistyczno-
          kapitalistycznych ma tutaj wezlowe znaczenie. To jest wprawdzie glówne zadanie
          dla Andrzeja Krzysztofa Wróblewskiego, który ten problem postawil mocno zaraz
          po Nadzwyczajnym Zjezdzie Delegatów Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w
          pazdzierniku ubieglego roku, ale to musicie Wy wszyscy, bo to jest nakaz Gminy,
          polozyc jak najwiekszy nacisk. Równoczesnie trzeba wysunac takze na glówny plan
          projekt ustawy o podwójnym obywatelstwie dla wszystkich, którzy kiedykolwiek na
          terytorium Polski mieszkali i obojetnie gdzie przebywaja dzis, i ich prawni
          nastepcy równiez.

          Hanna Krall: Nie chwycilam jeszcze, czemu to takie wazne juz w tej chwili.

          Bronislaw Gieremek: Bo kuc zelazo trzeba wtedy kiedy jest gorace, a historia
          nie zwalnia biegu, kiedy sie ja kijem pogania. Znala pani profesora Wyke?

          Hanna Krall: Tak, poznalam go osobiscie w Krakowie, a poza tym czytalam
          wszystko co napisal w ksiazkach i periodykach.

          Bronislaw Gieremek: Wszystko? Naprawde wszystko? A jego rozmowe historyczo-
          socjalistyczna pod tytulem "Gospodarka wylaczona" tez pani zna?

          Hanna Krall: "Gospodarka wylaczona"? Przeciez on nie zajmowal sie nigdy
          historia gospodarcza!

          Bronislaw Gieremek: Ale sie na tym znal, zreszta rozmowe napisal z osobistej
          inspiracji Jakuba Bermana i Romana Zambrowskiego, ogloszona w pierwszym numerze
          miesiecznika "Twórczosc" z 1945r. Wyka
    • Gość: coto Re: Rozwiazac PAN IP: *.konst.silesianet.pl 16.02.03, 20:56
      Kolejna instytucja, ktora nalezaloby natychmiast zlikwidowac jest
      poststalinowska Centralna Komisja ds. Tytulow i Stopni Naukowych, zlozona w
      wiekszosci z ludzi niekompetentnych, wybieranych z klucza. Nauce nie jest
      potrzebne zadne centralne sterowanie.
      coto

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka