Dodaj do ulubionych

Proroctwo oriona, he he he

04.08.06, 07:12
Przeczytalem to i zastanawialem ie gdzie to podac tutaj, czy na forum
humorum :) Zastanawia mnie tylko jaki procent ludzkosci wierzy w takie
brednie...


"
PROROCTWO ORIONA na 2012 rok. Zagłada Ziemi.

O wszystkim tym wiedzieli ludzie, którzy żyli w starożytności i niepodobna im
nie wierzyć. Dlaczego? Bo nasze pole magnetyczne jest jednym z najmniej
zrozumiałych cudów wszechświata. W artykule "Zmiany kierunków pola
magnetycznego Ziemi" w "Science" z 17 stycznia 1969 roku Allan Cox
stwierdza: "Istnieje zawstydzający brak teorii wyjaśniającej obecny stan pola
magnetycznego Ziemi". Jeszcze w roku 2000 sytuacja pozostawała niezmieniona.
Co teraz myślą naukowcy? Nasze pole magnetyczne jest elektromagnesem. Wszyscy
to wiedzą. Jak to się dzieje? Ponieważ nasza planeta obraca się, magnetyzm
jest indukowany w taki sam sposób, jak w cewce, przez którą płynie prąd
elektryczny. Innymi słowy, Ziemia jest gigantyczną prądnicą z biegunem
północnym i południowym. Nie pytaj o więcej - naukowcy naprawdę tego nie
wiedzą! Odwrócenie biegunów się zdarza. Potwierdzają to geolodzy. Dzieje się
to co mniej więcej 11 500 lat, ale nikt nie wie dlaczego. Wszystkie
spekulacje sprowadzają się do "nieznanej siły", powodującej te odwrócenia -
ale dotychczas nie ma na to odpowiedzi. Zawstydzające? No chyba!To kieruje
naszą uwagę ku Słońcu - tam możemy zobaczyć, jak potężne mogą być odwrócenia
magnetyczne! Siły magnetyczne są prawdziwym powodem milionów wybuchów
jądrowych na Słońcu, jest ono bowiem gwiazdą magnetyczną: ma biegun północny,
biegun południowy i równik. Podobnie jak Ziemia, Słońce się obraca. Obrót
Słońca jest bardzo szybki, ponad 6000 kilometrów na godzinę. Powstaje mnóstwo
pól magnetycznych, które rozgrzewają koronę słoneczną do temperatury powyżej
l 000 000°C. Pojedynczy rozbłysk słoneczny spowodowany krótkim spięciem w
jednym z pól magnetycznych wytwarza energię równą dwóm miliardom bomb
wodorowych! Wyobraźcie sobie taki wybuch na Ziemi, a szybko obliczycie
straty, jakie mógłby spowodować. Następnie weźmy plamy słoneczne.
Charakteryzuje je potężne pole magnetyczne. Siła magnetyczna plam słonecznych
jest ogromna - 20000 razy większa, niż Ziemi. Plamy słoneczne przebijają
powierzchnię Słońca co 11 lat - tyle wynosi ich cykl. Na początku każdego
cyklu bieguny plam słonecznych odwracają się, powodując gigantyczne eksplozje
nuklearne!

To kieruje nas ponownie ku starożytnym. Odkryli oni teorię pól magnetycznych
Słońca. Cotterell w swojej książce Prorocza wiedza Majów opisuje tę teorię,
przedstawiając obliczenia Majów dotyczące zmian pola magnetycznego Słońca. To
jest doprawdy coś nadzwyczajnego. Kiedy to się dzieje, ogromne rozbłyski
słoneczne sięgają biegunów Ziemi. I wtedy - bum! Pole magnetyczne Ziemi
również się odwraca i zaczyna ona krążyć w odwrotnym kierunku. Biegun
północny staje się południowym i na odwrót! Rozumiecie? Ziemia rusza w
przeciwnym kierunku, a bieguny się odwracają!

Po przeczytaniu tych zapisków ogarnął mnie strach. To jasne, że czeka nas
światowa katastrofa o nieznanych rozmiarach. Niemal cała ludzkość zniknie z
powierzchni Ziemi. Europa powróci do epoki lodowcowej i stanie się terenem
niemożliwym do zamieszkania z powodu zaniknięcia ciepłego prądu -
Golfsztromu. W Ameryce Północnej będzie jeszcze gorzej. W jednej chwili
znajdzie się ona pod lodem bieguna południowego, tak jak to się stało z
Atlantydą. Nieuchronność katastrofy nie budziła wątpliwości. W swojej książce
The Path of the Pole profesor Charles Hapgood pisze: "Znalazłem dowód na trzy
rozmaite pozycje bieguna północnego w niedawnym okresie. Podczas ostatniego
zlodowacenia Ameryki Północnej biegun wydawał się znajdować w Zatoce Hudsona,
(...). Przesunął się na swoje obecne miejsce pośrodku Oceanu Arktycznego
jakieś 12000 lat temu."

Datowanie za pomocą metody badania rozpadu cząstek radioaktywnych sugeruje,
że biegun znalazł się w Zatoce Hudsona jakieś 50 000 lat temu, a przedtem był
ulokowany na Morzu Grenlandzkim (...). Jeszcze 30 000 lat wcześniej biegun
mógł znajdować się w okręgu Yukon w Kanadzie. Jeśli zmieni się biegun
północny, zmieni się także południowy. Hapgood pisze, co następuje: "Poważny
dowód na umiejscowienie bieguna w Zatoce Hudsona pochodzi z Antarktydy. Przy
ustawieniu bieguna północnego na 60o szerokości północnej i 83o długości
zachodniej, biegun południowy odpowiednio znajdowałby się na 60o szerokości
południowej i 97o długości wschodniej - na oceanie poza Wybrzeżem Mac-
Roberstona Ziemi Królowej Maud, na Antarktydzie. To umieszczałoby biegun
południowy około siedem razy dalej od Morza Rossa na Antarktydzie, gdzie
znajduje się on teraz."

Powinniśmy się zatem spodziewać, że w tamtym czasie Morze Rossa nie było
pokryte lodem. Mamy dokładne potwierdzenie tego faktu. Połącz ze sobą
precesję równonocy, przesunięcie się skorupy ziemskiej i odwrócenie pola
magnetycznego, a otrzymasz w ten sposób obraz kolosalnego mordercy. Góry i
wyspy wypiętrzy on w niebo i spowoduje gigantyczną zagładę. Nikt nie
kwestionuje powiązania pomiędzy epoką lodowcową i zmianami magnetycznymi.
Zlodowacenie odgrywało główną rolę niemal we wszystkich katastrofach w
dziejach Ziemi. Steven M. Stanley z Uniwersytetu Johna Hopkinsa twierdzi, że
ochłodzenie klimatu było czynnikiem sprawczym wyginięcia gatunków w kambrze,
a także w permie, w dewonie itd.

Niewiele ponad 100 lat temu ludzi szokowało przypuszczenie, że wielkie płyty
lodowcowe o grubości półtora kilometra mogły pokrywać kiedyś tereny o
umiarkowanym klimacie w Ameryce Północnej i w Europie. Później przyjęto
teorię nie jednej, ale wielu epok lodowcowych. Z czasem znaleziono dowody
występowania okresów zlodowaceń na całej Ziemi, nawet w regionach
tropikalnych. Odkryto, że płyty lodowe obejmowały niegdyś ogromne
przestrzenie zwrotnikowych Indii i równikowej Afryki. Coleman, jeden z
największych znawców epok lodowcowych, pisał w swojej książce Ice Ages Recent
and Ancient (Epoki lodowcowe dawne i nowe): "Odkryto również, że te płyty
lodowe rozmieszczone były w sposób niejako kapryśny. Syberia, na której
znajdują się teraz najzimniejsze tereny świata, nie była pokryta lodem. To
samo dotyczy większości Alaski i terytorium Yukonu w Kanadzie, podczas gdy
północna Europa, z jej stosunkowo łagodnym klimatem, pokryta była lodem
daleko na południe, aż do szerokości Londynu i Berlina. Również większość
obszaru Kanady i Stanów Zjednoczonych była pokryta lodem - lodowiec sięgał aż
doCincinnati i do doliny Missisipi."

Współcześni naukowcy zgadzają się, że opis Colemana jest zasadniczo ścisły.
Profesor l.K. Charlesworth z Queen's University w Belfaście wyraża swoją
opinię następująco: "Przyczyna tych wszystkich zmian, jedna z największych
zagadek w historii geologii, pozostaje nierozwiązana; mimo usiłowań całych
pokoleń astronomów, biologów, geologów, meteorologów i fizyków, odpowiedź
ciągle nam umyka". Coleman, który w swoich poszukiwaniach spenetrował wiele
terenów Afryki i Indii, badając tam dowody istnienia na nich zlodowaceń,
interesująco opisuje swoje doświadczenia w wynajdowaniu oznak bardzo niskich
temperatur w miejscach, gdzie spływał potem w promieniach palącego
tropikalnego słońca: "W upalny wieczór na początku zimy 2,50 w głąb strefy
gorącej, wśród tropikalnego otoczenia trudno sobie wyobrazić, że ten teren
był przez tysiące lat pokryty warstwą lodu o grubości tysięcy metrów.
Kontrast pomiędzy przeszłością i teraźniejszością jest tak zdumiewający, że
łatwo zrozumieć, dlaczego geolodzy długo i zaciekle walczyli z teorią
zlodowacenia Indii pod koniec karbonu. Kilka godzin gmerania i stukania
młotkiem w intensywnym afrykańskim słońcu, bez kropli wody, aby zebrać
prążkowane kamyki i płytkę łupku - to najbardziej wyrazisty kontrast pomiędzy
teraźniejszością i przeszłością, bo chociaż 27 sierpnia to dopiero wczesna
wios
Obserwuj wątek
    • braat1 Re: Proroctwo oriona, he he he 04.08.06, 07:14
      cd.
      27 sierpnia to dopiero wczesna wiosna, upał jest taki, jak w gorący dzień
      sierpniowy w Ameryce Północnej. Suchy, obezwładniający blask i lejący się pot
      sprawia, że myśl o grubych warstwach lodu zalegających w tym samym miejscu
      wydaje się wręcz nieprawdopodobna, ale bardzo nęcąca..."

      Wiemy zatem już, że okresy zlodowaceń i przesunięcia biegunów zdarzają się
      często. Za kilka lat znowu ma do tego dojść. Co się wydarzy? Ruch obrotowy
      Ziemi gwałtownie się zwolni, a następnie zmieni kierunek. Obecnie Ziemia
      porusza się z zachodu na wschód, potem będzie się obracać ze wschodu na zachód.
      Innymi słowy, Ziemia będzie nadal obracać się wokół swojej osi. To oznacza, że
      Ziemia będzie musiała zwolnić i zacząć obracać się w przeciwnym kierunku.
      Nastąpi to w czasie krótszym niż doba, a towarzyszyć temu będą potężne zmiany,
      kataklizmy, śmierć miliardów ludzi i wielkie zniszczenie. Następnie sytuacja
      unormuje się ponownie, tyle że nastąpią zmiany klimatyczne w związku z
      przesunięciem się biegunów.

      Teraz możecie mnie spytać: "Czy jesteś pewien tego, co mówisz?" To logiczne
      pytanie, na które spróbuję odpowiedzieć. Data 27 lipca 9792 roku p.n.e. została
      odczytana przez Alberta Slosmana z hieroglifów. Koniec świata zgodnie z
      przepowiedniami Majów ma nastąpić 21-22 grudnia 2012 roku n.e. Teksty Egipcjan
      wskazują na szczególną pozycję Wenus w momencie, kiedy Atlantyda uległa
      zniszczeniu. Wenus ma doniosłe znaczenie także dla Majów. By się o tym
      przekonać, wystarczy przeczytać "Proroczą Wiedzę Majów". Kod Wenus znalazł się
      w ich inskrypcjach i w budowlach. Moje przewidywania, które następnie
      udowodniłem matematycznie, mówiły, że w tekstach egipskich można znaleźć te
      same kody. W Egipcie istniał podziemny kompleks pomieszczeń, który Herodot
      nazwał "wielkim labiryntem", składający się z ponad 3000 komnat. Tam właśnie
      dokonywano obliczeń astronomicznych! Były one kontynuacją tych, które przedtem
      przeprowadzano na Atlantydzie. Przechowano je, bo, jak ze zdumieniem
      przeczytałem, Atlantydzi znali dokładną datę zniszczenia ich lądu już na 200
      lat przed katastrofą!

      Tu apeluję do waszych umysłów. Chcę, żebyście zrozumieli, że oni obliczyli
      termin końca Atlantydy - teraz spoczywającej pod biegunem południowym. Dodajcie
      do siebie zmiany pól magnetycznych i precesję, a wynikiem będzie kolosalny
      kataklizm, o którym mówili od początku. W powiązania pomiędzy latami 2012 n.e.
      i 9792 p.n.e. nie ma co wątpić. Jeśli w dalszym ciągu będziemy lekceważyć te
      odkrycia, wszyscy zginiemy. Dzwony powinny bić na alarm na całym świecie! To
      wydarzenie będzie porównywalne z eksplozją 10 000 bomb atomowych naraz. Całe
      kontynenty przestaną istnieć. Miliardy ludzi zginą. Będzie to największa
      tragedia na świecie od czasów biblijnego potopu. Oparte jest to nie na
      niejasnych przesłankach, ale na matematyce i wiedzy, którą posiadły w
      tajemniczy sposób ludy starożytne. Chyba że podejmiemy środki zaradcze na
      szeroką skalę, by uzbroić się przeciwko tej masowej destrukcji. Zdaję sobie
      sprawę, że nie każdy zdoła się uratować. Ale jeżeli nie zrobimy nic - straty w
      ludziach będą o wiele większe.

      Mówię wyraźnie: jeżeli ludzkość nie przyjmie szybko do wiadomości znaczenia tej
      daty, sama sobie zgotuje śmierć. Manuskrypty sprzed wielu stuleci potwierdzają,
      co następuje:

      l. Obliczenia Majów i Egipcjan są takie same.
      2. Zarówno Majowie, jak i Egipcjanie niezależnie ustalili z wielką precyzją
      datę końca świata.
      3. Egipcjanie i Majowie musieli dysponować znakomitym kalendarzem, by dokonywać
      swoich obliczeń.

      Z powyższych faktów, z których żadnemu nie można zaprzeczyć, możemy
      wywnioskować, że Majowie byli potomkami Atlantydów albo oparli swoją wiedzę na
      przekazie tych, którzy przeżyli kataklizm. Co do Egiptu, wiemy to już z
      całkowitą pewnością. W ten sposób możemy logicznie wytłumaczyć globalny
      kataklizm w roku 2012 n.e. Ponadto ta wiedza potwierdza, że obie cywilizacje
      nie tylko pochodziły z tego samego źródła, ale także, że obie były w stanie
      same to udowodnić. To uzupełnia obraz i stawia nas w obliczu największego na
      przestrzeni wieków wyzwania dla ludzkości: nadciągającego kataklizmu. Ta
      gigantyczna katastrofa geologiczna może zetrzeć naszą cywilizację z powierzchni
      ziemi. Naszą reakcją może być: rezygnacja, panika, rozpacz, uparte udawanie, że
      nic się nie dzieje itd. Ale w przeciągu tych niewielu lat, jakie nam zostały,
      miejmy nadzieję, że ostrzeżenie dotrze do wystarczającej liczby ludzi, by można
      było podjąć konieczne działania. To sprawi, że najbardziej wartościową wiedzę
      będziemy mogli przekazać przyszłym pokoleniom. Przypomnijmy sobie następujące
      słowa Franka C. Hibbena w jego książce The Lost Americans.

      Jedną z najbardziej interesujących teorii końca plejstocenu jest ta, która
      wyjaśnia tę pradawną tragedię olbrzymim trzęsieniem ziemi, gigantyczną erupcją
      wulkanu o niezwykłej, katastrofalnej sile. Ta przedziwna idea znajduje
      potwierdzenie szczególnie w wierzeniach ludów zamieszkujących tereny Alaski i
      Syberii. Pogrążone w mule, czasami pośród stert kości leżą złoża popiołu
      wulkanicznego. Nie ma wątpliwości, że równocześnie z końcem zwierząt
      plejstoceńskich, przynajmniej na Alasce nastąpiły potężne erupcje wulkaniczne.
      To dowodzi, że zwierzęta, których ciała zachowane są do dzisiaj, musiały zginąć
      i błyskawicznie zostały zasypane popiołem - w ten sposób się przechowały.
      Ciała, które po śmierci pozostają na powierzchni, rozkładają się, a kości
      rozsypują. Erupcja wulkaniczna wyjaśnia wyginięcie zwierząt na Alasce -
      wszystkich naraz, w sposób, który jest satysfakcjonującym nas dowodem. Stada
      zwierząt zginęły od razu z powodu gorąca i uduszenia się lub nie bezpośrednio -
      zatrute wyziewami gazów wulkanicznych. Również burze morskie towarzyszyły
      wybuchom wulkanów - burze w niezwykłych rozmiarach. Różnice temperatur i
      wyrzucane w górę tony popiołu i pumeksu mogły wywołać ogromne wiatry i wybuchy
      o niespotykanej gwałtowności. Jeśli to tłumaczy koniec wszystkiego, co żyło,
      plejstocen miał istotnie bardzo gwałtowne zakończenie.

      Przeczytajcie te słowa ponownie i zapamiętajcie je na zawsze. Dlatego musimy
      pilnie wydobyć na światło dzienne wiedzę starożytnej Atlantydy o dniu
      następnego kataklizmu. Bez tej zasadniczej informacji późniejsza cywilizacja
      może, za jakieś 12000 lat, znaleźć się nagle w epoce kamienia łupanego. Nie
      wiem, czy aby przekazać tę informację, musimy zbudować gigantyczne piramidy.
      Wiem, że te budowle odgrywały zasadniczą rolę w moich poszukiwaniach, że to one
      doprowadziły mnie do miejsca, w którym krzyknąłem "Eureka!" Opierając się na
      czysto matematycznych podstawach, badacz może wydedukować z tych budowli
      ogromne ilości danych i wiedzy o kataklizmie. Ta wiedza z czasów starożytnych
      uczy nas następujących rzeczy:

      l. Nasza uzależniona od komputerów cywilizacja zostanie zrujnowana przez
      odwrócenie się pola magnetycznego Słońca, które wyśle w przestrzeń kosmiczną
      chmurę naładowanych elektromagnetycznie cząsteczek. Zakłóci to pole magnetyczne
      Ziemi, nastąpi przesunięcie skorupy ziemskiej, co spowoduje gigantyczną,
      zalewającą wszystko falę.

      2. Ta "burza słoneczna" i odwrócenie się biegunów zniszczy cały sprzęt
      elektroniczny. Spowoduje to stratę 99,99999999% naszej wiedzy w ciągu zaledwie
      paru godzin.

      3. Powstała na skutek przesunięcia skorupy ziemskiej gigantyczna fala zburzy
      całkowicie wszystkie biblioteki i zniszczy wszystkie książki.

      Aby sprostać temu wielkiemu wyzwaniu, musimy być, jak to już udowodniłem,
      przygotowani na najgorsze. Ci, co przeżyją, muszą mieć podstawową wiedzę z
      zakresu wszelkich nauk, bo będą musieli zaczynać od grzebania w ziemi. Nic z
      rzeczy ważnych dla nas nie będzie już funkcjonować - nic nie pozostanie. Od
      tych niewielu, którzy przeżyją, zależeć będzie, czy nasza historia będzie miała
      dalszy ciąg, czy nie. Oczywiście, zdaję sobie spra
      • braat1 Re: Proroctwo oriona, he he he 04.08.06, 07:15
        cd.
        Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że w naszym społeczeństwie jest wiele do
        poprawienia.

        Oto, dlaczego musimy mieć całkowitą pewność, że to, co najważniejsze, zostanie
        przekazane dalej. Na przykład:

        - Następna cywilizacja, która powstanie po kataklizmie, musi wykazać jak
        największy szacunek dla natury. Pestycydy, herbicydy, środki użyźniające itd.
        muszą być kompletnie zabronione. Trzeba je zastąpić ekologicznym rolnictwem.
        - Lasy muszą zajmować centralne miejsce wewnątrz i wokół przyszłych miast.
        Miasta powinny pozostać niewielkie.
        - Aby uniknąć zanieczyszczenia środowiska, gęstość zaludnienia powinna zostać
        ograniczona. Oczywiście na początku, zaraz po katastrofie, trzeba położyć
        nacisk na odrodzenie się populacji.
        - Nigdy więcej nie wolno budować elektrowni jądrowych. Podczas przesunięć
        skorupy ziemskiej z jej tytanicznymi trzęsieniami, większość produktów
        radioaktywnych wydostanie się z setek elektrowni nuklearnych. Wyzwolona
        zostanie ogromna ilość energii radioaktywnej, prawdopodobnie wystarczającej do
        zlikwidowania całej ludzkości. Najbardziej się obawiam, że właśnie tak się
        stanie, a my nie będziemy mogli zrobić nic, by temu zaradzić!
        - Nienaturalna żywność, zabójcza dla naszego zdrowia i wymagająca ogromnych
        ilości energii do jej produkcji, będzie musiała być zakazana prawnie. Do takich
        produktów zaliczyłbym cukierki, czekoladę, chipsy, biały cukier i wiele
        innych.
        - Trzeba będzie przejść na dietę owocowo-warzywną. Jest nie tylko zdrowa, ale
        chroni organizm przed mniej więcej 30 000 chorób. Jako że pomoc lekarska, np.
        chirurgiczna, tuż po katastrofie będzie praktycznie niemożliwa, każdy musi
        zrozumieć, jak ważny dla niego jest dobry stan zdrowia. To może mu zapewnić
        tylko dieta owocowo-warzywna.
        - Medytacja i głodówki będą podstawowym środkiem zwalczania chorób zakaźnych i
        wszystkich innych. Wraz z tymi zasadami, o jakich mówiliśmy powyżej, stanowić
        będą one podstawę nowego sposobu życia.

        Te "święte przykazania" umożliwią nam stworzenie społeczeństwa o wiele
        szczęśliwszego niż to obecne. Głównym celem życia nie będzie już zysk, ale
        psychiczne i fizyczne zdrowie mieszkańców ziemi. Oto nauki, które powinny
        przetrwać na przyszłość.

        Kiedy spojrzeć na Ziemię z przestrzeni kosmicznej, ujrzy się błękitną planetę,
        pokrytą głównie wodą. Oceany są nie tylko źródłem życia, ale i o tym będzie
        właśnie tutaj - również przyczyną śmierci. Kiedy skorupa ziemska zaczęła się
        przesuwać, wszystko, zarówno masa lądów, jak i wód, nabrała pewnej prędkości.
        Kiedy skorupa ziemska znowu przyspieszyła i w końcu się zatrzymała, wywołało to
        ogromne drgania. Porównajmy to z samochodem, wjeżdżającym w mur. Im większa
        prędkość, tym silniejsze uderzenie. Kiedy płyty tektoniczne uderzają jedna o
        drugą, towarzyszą temu tytaniczne trzęsienia, wybuchy wulkanów itd. W
        niektórych miejscach płyty zgniatają się nawzajem w taki sposób, że tworzą góry
        o kilometrowych wysokościach. Gdzie indziej leżące pod spodem warstwy rozrywają
        się, otwierają i w ich głębinach znikają całe lądy. Nadchodzące wydarzenia
        apokaliptyczne nie dadzą się z niczym porównać. Będą tak niszczycielskie, że
        trudno to pojąć. Podczas wypadku samochodowego zachodzi jeszcze inne zjawisko.
        Jeżeli nie jesteś dobrze przypięty, możesz zostać wyrzucony z samochodu. Ludzie
        niezapinający pasów bezpieczeństwa wylatują przez przednie szyby, a jeśli
        wypadek następuje przy dużej szybkości, rezultatem są ciężkie zranienia, a
        nawet śmierć. W języku naukowców nazywa się to "prawem bezwładności". Wszystkie
        przedmioty poruszające się z pewną prędkością zachowują tę prędkość. Jest to
        prawo natury, które zawsze istniało i nigdy nie przestanie istnieć. Ofiary
        wypadków samochodowych dobrze o tym wiedzą. To uniwersalne prawo działa także w
        stosunku do samej kuli ziemskiej. Jeżeli przestudiowałeś dokładnie poprzednie
        przesunięcia się biegunów w opisie zagłady Atlantydy, wiesz, że to wszystko
        wydarzyło się zaledwie w ciągu kilku godzin.

        Naukowo można udowodnić, że przesunięcie skorupy ziemskiej wyniosło 29°.
        Świadczą o tym stwardniałe skały magnetyczne, które jeszcze teraz wskazują na
        poprzedni, dawny biegun! Takie przesunięcie kątowe odpowiada przesunięciu
        skorupy ziemi o 3000 kilometrów! Wyobraźcie sobie, że musicie przejechać
        samochodem 3000 kilometrów w ciągu 15 godzin. Trzeba by jechać z szybkością 200
        km na godzinę! Od momentu, kiedy Ziemia zaczęła się poruszać, osiągnęła pewną
        szybkość. Jeżeli to się stanie za jednym szarpnięciem, może cię wyrzucić w
        powietrze. Z chwilą, kiedy Ziemia osiąga stałą prędkość, nie zauważamy już
        tego.

        Teraz dochodzę do najważniejszego. Pole magnetyczne Ziemi odwraca się, i
        powstaje gigantyczna fala wody niszcząca na swojej drodze setki istot żywych:
        ludzi i zwierząt. To tak, jakby nagle pojawił się przed tobą gigantyczny mur,
        przed którym musisz zatrzymać nagle swój wyścigowy wóz. Ale już jest za późno!
        Ze straszną siłą uderzasz w przeszkodę i to wyrzuca cię z samochodu. Oto, co
        dzieje się z oceanami w momencie kataklizmu. Z powodu prawa bezwładności nie są
        w stanie się zatrzymać. Zależnie od kierunku, morza zaczynają występować z
        brzegów.

        Odwrócenie biegunów

        Ale sprawa jest bardziej skomplikowana. Wydarza się nie tylko poślizg skorupy
        ziemskiej, ale również odwrócenie się biegunów. Ziemia zaczyna obracać się w
        przeciwnym kierunku niż dotychczas! Nieszczęście, jakiego nie można sobie
        wyobrazić. Spójrzcie tylko na liczby. Obwód równika wynosi około 40 000
        kilometrów. Jako że Ziemia robi całkowity obrót w ciągu 24 godzin, oznacza to,
        że co każde 24 godziny odbywamy podróż długości 40 000 kilometrów. Podziel 40
        000 kilometrów przez 24 godziny, a dojdziesz do szokującego wniosku, że krążymy
        dookoła osi ziemskiej z prędkością 1666 kilometrów na godzinę. Jeżeli w czasie
        mającego nastąpić kataklizmu Stany Zjednoczone przesuną się w kierunku obecnego
        bieguna północnego (przyszłego południowego), to tak jakby woda w porcie
        nowojorskim nagle opadła. W Brazylii ukażą się wielokilometrowe plaże, bo woda
        siłą zostanie wypchnięta. W przeciwstawnych masach lądów wydarzy się zjawisko
        przeciwne. Z nadzwyczajną szybkością wody podniosą się na katastrofalną
        wysokość. Gigantyczna fala, nigdy dotychczas niewidziana, wysoka na setki
        metrów (tak, nawet ponad kilometr!) bezlitośnie zniszczy wszystkie tereny
        nadbrzeżne. Nie będzie można uciec przed tą gwałtownością przyrody. Nawet
        nieduże fale - 1O metrowej wysokości - są w stanie zetrzeć z powierzchni ziemi
        wszystko, co napotkają na drodze. Co zatem zrobi taka ściana wody? Zaleje sobą
        wszystko, co żyje. Wyobraźcie sobie, że mieszkacie nad morzem i nagle widzicie
        falę o wysokości kilkuset metrów, zbliżającą się do was. Zanim zdołacie
        zareagować, już będziecie przykryci miliardami litrów wody morskiej! Nie
        zapominajcie, że ta gigantyczna fala ma ogromną prędkość, powstała bowiem
        dzięki potężnym siłom. Ta energia musi zostać całkowicie rozprowadzona, zanim
        oceany wrócą do dawnego spokoju. To oznacza wielkie zniszczenie wszelkiego
        życia. Gdy fala rozpłynie się ponad lądami, zginie więcej ludzi, niż dotychczas
        we wszystkich wojnach w historii. W swojej książce Voyage dans I 'Amerique
        meridionale (Podróż do Ameryki Południowej) Alcide d'Orbigny pisze: "Twierdzę,
        że zwierzęta lądowe Ameryki Południowej zostały zniszczone wtargnięciem wody na
        kontynent. Jak inaczej moglibyśmy wytłumaczyć tę całkowitą destrukcję i
        jednorodność kości, odnajdywanych w pampasach? Jasnym dowodem tego jest
        niezmierna liczba kości i całych zwierząt, których ilość jest największa w
        ujściach dolin, jak to wskazuje p. Darwin. Odkrył on największą ilość szczątków
        w Bahia Blanca, w Bajada, a także na wybrzeżu i w dopływach Rio Negro, również
        u ujścia doliny. To potwierdza, że zwierzęta były unoszone wodą i w większości
        dopłynęły do wybrzeży. Błoto pampasów nagromadził
        • braat1 Re: Proroctwo oriona, he he he 04.08.06, 07:16
          cd.
          Błoto pampasów nagromadziło się nagle w rezultacie gwałtownego napływu mas
          wody, unoszącej ze sobą grunt i inne szczątki pływające i mieszającej je ze
          sobą."

          Zatem Amerykanie i Kanadyjczycy nie tylko znajdą się teraz w temperaturze
          polarnej, ale ponadto wśród mas wody spływającej z gór, tratującej wszystko,
          wyrywającej z ziemi drzewa, tak jakby nic nie ważyły, wyrzucającej w powietrze
          zwierzęta i ludzi, samochody itd. - na kilometry naprzód; nic, absolutnie nic
          nie uchroni się przed tą gwałtowną przyrodą. Nawet liczne zwierzęta morskie
          zginą, bo zostaną zgniecione niesionymi resztkami i wciśnięte w ziemię. Będzie
          to jeden gigantyczny, masowy grób - mieszanina ciał setek milionów ludzi i
          zwierząt. Te ciała, które pozostaną nienaruszone dzięki zamrożeniu, będą
          ostrzeżeniem dla przyszłych pokoleń, by nie zaniedbywać wzmianek o siłach,
          drzemiących w naturze - tak, by nie powtórzył się dawny błąd. Geolog Harlen
          Bretz pisze w The Channeled Scabland of the Columbia Plateau ("Journal of
          Geology", listopad 1923): "Pod koniec ostatniego zlodowacenia nastąpiła
          katastrofalna powódź. Ogromna ściana wody z grzbietami fal, ciągle
          przewalającymi się przed nią. Wysokość jej dochodziła do 450 metrów. Przelewała
          się przez szczyty pobliskich wzgórz jak ogromne wodospady i kaskady, szerokie
          na 15 kilometrów, tocząc przed sobą całymi kilometrami ogromne, wielometrowe
          głazy."

          Potężne masy wody wypłukały kanały, głębokie na wiele metrów, w bazaltowej
          płycie Płaskowyżu Kolumbijskiego. Wypływając z doliny Clark Fork River w
          zachodniej Montanie i przepływając przez północne Idaho z prędkością 16 km3 na
          godzinę, woda osiągnęła głębokość 250 metrów, płynąc przez Wallula Gap na
          granicy stanów Waszyngton i Oregon, a następnie spłynęła do Kolumbii w swojej
          nieprzejednanej wędrówce do Pacyfiku. Wypłukując od 30 do 60 metrów ziemi w
          wielu miejscach, powódź odsłoniła całkowicie 3200 kilometrów kwadratowych
          Płaskowyżu Kolumbijskiego, wypłukując błoto i piasek, pozostawiając tylko nagie
          ściany dolin głębokich na 120 metrów, jak jałowe wspomnienie dawnej świetności.
          Powódź skończyła się równie szybko, jak się zaczęła, w ciągu paru dni.
          Pozostawiła gigantyczne słupy rzeczne, które teraz były wzgórzami o wysokości
          ponad 30 metrów, i deltę o obszarze 320 kilometrów kwadratowych w połączeniu
          dolin Willamette i Columbia River. W części tej delty znajdują się teraz
          Portland, Oregon, Waszyngton i Vancouver. Zginęły już miliardy ludzi, a to
          jeszcze nie był koniec. Gigantyczna fala wydawała się posuwać naprzód bez
          końca. Sięgała coraz dalej w głąb lądu. Było się bezpiecznym dopiero na
          wysokości 1500 metrów ponad poziomem morza. Oczywiście, jeżeli to miejsce nie
          podlegało przesunięciom lądów! Nigdzie, dosłownie nigdzie nie można było być
          pewnym przeżycia. W tej heroicznej walce pomiędzy siłami światła i ciemności
          przewaga sił ciemności stawała się coraz bardziej widoczna. Cała kula ziemska
          przeżywała straszne chwile. Tu i ówdzie ludzie w rozpaczy usiłowali wspiąć się
          na wierzchołek góry, by się zabezpieczyć przed podnoszącymi się wodami. Tylko
          niewielu się udało. Morze było zbyt potężne, by je pokonać. Ogromne, bezlitosne
          fale toczyły się naprzód. Fala dotarła do piramid. Te potężne budowle nie były
          w stanie oprzeć się jej sile: pokryła je fala powodzi. Grzmiąc gwałtownie, woda
          popłynęła przez wejście i dostała się do komnaty królewskiej. Przed tysiącami
          lat w tym miejscu odbywał się rytuał zmartwychwstania. Dzisiaj te komnaty były
          zalane szalejącą wodą.

          Cywilizacja cofnie się znowu do epoki kamiennej, jeśli w ogóle przetrwa.
          Opowieści o tych wydarzeniach zdeterminują późniejsze zachowanie ludzi w ciągu
          nadchodzących tysięcy lat. Będzie się o tym mówić i przekazywać opowieści z
          ojca na syna. Towarzyszyć temu będą nieśmiertelne opowiadania o odwadze i
          rozpaczy, a także historyczne relacje o wydarzeniach. Zupełnie tak samo, jak
          to, co teraz czytamy o dawnych katastrofach.


    • madcio Re: Proroctwo oriona, he he he 04.08.06, 12:59
      To tak duża papka tekstu, że mogłeś wybrać tylko najciekwasze (czytaj
      najdurniejsze) fragmenty. Dlatego pozwolę sobie skupić sie na wybranych przeze
      mnie fragmentach. Acha, powinieneś podać źródło tekstu. Jeśli to strona www, to
      zamiast wklejać żywcem tekst mogłeś podac tylko link + parę słów komentarza.

      > Zastanawia mnie tylko jaki procent ludzkosci wierzy w takie brednie
      Większy, niż chciałbym, obawiam się.

      Tu zaś poroctwo oriona...

      "Bo nasze pole magnetyczne jest jednym z najmniej zrozumiałych cudów wszechświata."
      Nie wiemy do końca wszystkiego, co nie uprawnia do takiego stwierdzenia. No,
      chyba że dla autora pioruny ciska Zeus.

      "Odwrócenie biegunów się zdarza. Potwierdzają to geolodzy."
      To są jedne z niewielu prawdziwych słów w artykule.

      "Dzieje się to co mniej więcej 11 500 lat,"
      Brednia. Facio dwa zera zgubił. Poza tym, biorąc pod uwagę opisy katastrof,
      moglibyśmy się spytać, gdzie są ślady tych cyklicznych katastrof co 11 i pół
      tysiąca lat od początku istnienia Ziemi. W skali geologicznej 11 k lat to
      MIGIENIE OKA.

      "To kieruje naszą uwagę ku Słońcu"
      Ummm. Pewnie dlatego teraz przez akapity ględzi o słońcu, gdyż jest dobrym
      przykładem planety dotkniętej co rusz ustawicznymi zmianami bieguna? Zgadłem? I
      że słońce regularnie kręci się to w jedną, to w drugą stronę wokół własnej osi?
      Prawda?

      "Ziemia rusza w przeciwnym kierunku, a bieguny się odwracają!"
      Zawsze mnie ciekawiło, czemu wszyscy pieprzą z sobą odwrócenie biegunów
      magnetycznych z zmiana kierunku rotacji planety wokół własnej osi.

      "To oznacza, że Ziemia będzie musiała zwolnić i zacząć obracać się w przeciwnym
      kierunku. Nastąpi to w czasie krótszym niż doba, a towarzyszyć temu będą potężne
      zmiany, kataklizmy, śmierć miliardów ludzi i wielkie zniszczenie."
      Niestety, autor nie wspomina nic o oceanach magmy i tego typu rozrywkach.

      "Nikt nie kwestionuje powiązania pomiędzy epoką lodowcową i zmianami magnetycznymi."
      Pewnie dlatego, że naukowcy w życiu nie słyszeli o takich rewelacjach.

      "Zlodowacenie odgrywało główną rolę niemal we wszystkich katastrofach w
      dziejach Ziemi. Steven M. Stanley z Uniwersytetu Johna Hopkinsa twierdzi, że
      ochłodzenie klimatu było czynnikiem sprawczym wyginięcia gatunków w kambrze,
      a także w permie, w dewonie itd."
      Ummm. A te kraterki malutkie, a te ślady miliardów ton pyłu wulkanicznego, to
      też pewnie przez pole magnetyczne?

      "2. Ta "burza słoneczna" i odwrócenie się biegunów zniszczy cały sprzęt
      elektroniczny. Spowoduje to stratę 99,99999999% naszej wiedzy w ciągu zaledwie
      paru godzin."
      Znam hasło "co nie ma na Necie, to nie istnieje", ale to już przesada.

      "Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że w naszym społeczeństwie jest wiele do
      poprawienia. (...)"
      Interesuje mnie, w jaki sposób owe święte przykazania mają nas uchronić przed
      kolejnym "pole shift". Przypuszczam, że ten bełkot to poglądy faceta na to, jak
      POWINNO BYĆ na jego Różowej Planecie, dość odległej od przystanku z nazwą
      Rzeczywistość.

      "Odwrócenie biegunów [tu różne katastrofy]"
      Ten opis, w zamierzeniu przerażający, jest dla mnie śmieszny. Cóż za paradoks,
      że różni porocy Zagłady nie sa w stanie wyobrazić, że mogą istnieć o wiele
      gorsze i potężniejsze zjawiska niż jakaś tam głupia fala na kilometr wysoka.

      To mi zawsze przypomina moje uzasadnienie, czemu jestem sceptykiem i bezlitosnym
      wyśmiewaczem zjawisk paranormalnych - bo we wszechświecie istnieją bardziej
      zadziwiające i ciekawe rzeczy niż nawet największe paranaukowe rewelacje.
      • Gość: braat1 Re: Proroctwo oriona, he he he IP: *.centertel.pl 04.08.06, 13:36
        Bardzo chetnie przytoczylbym linka, ale znalazlem ten kwiatek na forum onetu
        pod jakims artykulem, nie bylo tam podanego autora. Nie podalem linku bo nie
        wiem jak dlugo taki link bylby aktywny.

        Najbardziej mnie smieszy to ze z tego belkotu wynika, ze caly swiat nauki glosi
        ze to jest prawda i nie ma zadnych kontrowersji.

        A co do polaczenia zmiany kierunku obrotow ziemi i przebiegunowania. To wydaje
        mi sie mozliwa zmiana biegunow Ziemi pod wplywem zmiany kierunku obrotow, ale
        to tylko spekulacje.
      • Gość: Miś Re: Proroctwo oriona, he he he IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.06, 18:57
        Zmiana biegunów to zjawisko długotrwale, ktore moze trwać nawet kilka tysięcy
        lat :)

        pozdro
        • tiges_wiz Re: Proroctwo oriona, he he he 04.08.06, 19:42
          a co ma biegun magnetyczny do bieguna geograficznego?
          skad te 11500 lat?
          w jaki sposob Ziemia ma sie zatrzymac i zaczac obracac w druga strone?

          "Ostatnie odwrócenie biegunów nastąpiło około 780 tysięcy lat temu, a
          magnetyczny chaos z tym związany trwał kilka tysięcy lat."

          www.fizyka.net.pl/aktualnosci/aktualnosci_zf3.html
          to wlasciwie tyle jezeli chodzi o prawdziwosc danych w tym "proroctwie", ale to
          jest dobry sposob na wyciagniecie kasy od naiwnych.
          • tiges_wiz Re: Proroctwo oriona, he he he 04.08.06, 19:47
            pl.wikipedia.org/wiki/Przebiegunowanie_Ziemi
            heh ... kompasy sie popsuja i nei bedzie kolorowej telewizji w 3000 roku ...
            normalnie katastrofa
            • madcio Re: Proroctwo oriona, he he he 05.08.06, 10:33
              To popraw artykuł, najlepiej z źródłami i referencjami. Na tym wiki polega. :)

              A skad więli kolorową telewizję? Jej brak bym jeszcze rozumiał, że ktoś tak mógł
              wymyślić, ale KOLOROWĄ?

              A co do kompasów... gdzie tu akurat bzdura? Jeśli pole magnetyczne będzie
              zachowywać się chaotycznie i/lub zanikać kompletnie miejscami i chwilami, to
              raczej trudno się spodziewać, by kompasy działały poprawnie.
              • tiges_wiz Re: Proroctwo oriona, he he he 05.08.06, 10:55
                ke?? cos ty wyczytal?
                ten post to moja IRONIA i SARKAZM ;) wysmiewam proroctwo oriona.
                • tiges_wiz a na wiki jest 05.08.06, 10:56

                  • tiges_wiz Re: a na wiki jest 05.08.06, 10:56
                    Skutki zaniku pola magnetycznego

                    Zanik pola magnetycznego dopuści do atmosfery cząstki zjonizowane wiatru
                    słonecznego, atmosfera znacznie zmieni swe właściwości w rozchodzeniu się w niej
                    fal radiowych, stanie się silnie zależna od burz słonecznych, zakłóceniu ulegnie
                    działanie wielu urządzeń łączności.

                    Według niektórych opinii czasowe zaniknięcie pola magnetycznego w czasie zmiany
                    polaryzacji biegunów może spowodować znaczny wzrost w ilości bardzo szkodliwego
                    promienowania kosmicznego docierającego na powierzchnię Ziemi. Nie ma jednak
                    żadnych nieodpartych naukowych dowodów na to, że odwrócenie pola magnetycznego
                    miało by prowadzić do jakiejkolwiek katastrofy ekologicznej czy wymierania
                    organizmów żywych. Zarówno homo erectus jak i jego przodkowie przeżyli wiele
                    podobnych katastrof.
    • Gość: sceptyk Re: Proroctwo oriona, he he he IP: *.quest-net.pl 05.08.06, 02:09
      Chłopaki, zapraszam na forum Projektu Cheops www.cheops.fora.pl/index.php

      Tam dopiero bzdury wypisują że aż się niedobrze robi :lol:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka