qwardian
03.11.06, 07:51
Lawina ruszyła: globalne zmiany klimatu zabiły cały gatunek. Ale wyginięcie
arlekinów, kolorowych żab z lasów Ameryki Środkowej, to tylko początek
masowego wymierania. Do końca stulecia zniknie połowa wszystkich gatunków na
Ziemi.
Kto chce za życia trafić do raju, powinien wybrać się do lasu Monteverde w
Kostaryce. Ukryte w gęstwinie ptaki wtórują szeptom rwących potoków, epifity
(rośliny rosnące na innych roślinach) wyłaniają się z mgły, a w gęstwinie
soczystych traw ścielą się delikatne kwiaty storczyków. Przy odrobinie
szczęścia można dostrzec opalizującego w słońcu kwezala herbowego -
olśniewającego ptaka, który przez Azteków i Majów był czczony jako symbol
piękna i umiłowania wolności.
Tropikalny las niczym zielony szal otula zbocza gór Tilarán. Jednym z
najbardziej egzotycznych i fascynujących mieszkańców tego zakątka jest żabka
arlekinowa z rodzaju Atelopus. Niestety, turyści odwiedzający te nieziemskie
tereny już nigdy nie zobaczą tego trójkolorowego małego płaza. Arlekin
zamieszkiwał góry Kostaryki przez prawdopodobnie milion lat. Jednak ostatni
raz w Monteverde żywą żabę tego gatunku widział w 1988 roku J. Alan Pounds,
ekolog, który od 25 lat bada dzikie zwierzęta zamieszkujące ten obszar. W tym
samym czasie wyginęła także kuzynka żabki arlekinowej - ropucha złocista.
newsweek.redakcja.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=16832