Gość: Pulbek
IP: *.daimi.au.dk
13.11.01, 19:09
Drodzy forumowicze,
Dopiero niedawno zawitalem po raz pierwszy na to forum,
zachecony ciekawymi i zabawnymi dyskusjami prowadzonymi
przez uczestnikow forum "Wiedza i Zycie - pytania
dziwne i ciekawe". To co tu zobaczylem przygnebilo
mnie. Zobaczylem dyskusje o nauce prowadzone z
nieprawdopodobna nonszalancja, swobodne zonglowanie
faktami i terminami, zenujace mieszanie pojec.
Mialem pecha zaczac czytanie od watku "Koncept
dipolarnej grawitacji", w ktorym dyskutanci omawiaja
pewna teorie fizyczna bez zadnego ladu, skladu ani
dyscypliny intelektualnej.
Troche mnie to zezloscilo i postanowilem napisac
najglupszy list na jaki mnie stac i sprawdzic czy ktos
zaprotestuje przeciwko oczywistym glupotom.
Przede wszystkim przedstawilem sie w nim jako matematyk
(rzeczywiscie nim jestem, ale to nie ma nic do rzeczy)
wiedzac, ze zyskam tym samym na prestizu. Matematyka ma
bowiem wielki prestiz i dobrze o tym wiedza ludzie,
ktorzy jej uzywaja zeby zrobic wrazenie na sluchaczach
i przemycic im swoje fantasmagorie. Najlepszym dowodem
na to jest wielka popularnosc medialna efektownych
pojec matematycznych, jak pewnika wyboru, hipotezy
continuum czy twierdzenia Goedla. Gdy sie wiec napisze
ze "Nalezy zawsze czynic dobro, wynika to ze slynnego
twierdzenia Szostakiewicza-Ringenbluma" to ludzie w to
uwierza. Rozmaici szarlatani dobrze o tym wiedza.
Nastepnie dalem do zrozumienia, ze wszystko co napisze
jest poparciem pogladow dyskutantow. Wiadomo bowiem, ze
jezeli sie napisze "Wachanie kozich bobkow zabezpiecza
przed uderzeniem pioruna, a wiec masz racje!" to nikt
nie zaprotestuje.
Pozniej napisalem list, w ktorym
- belkocze sobie swobodnie na temat pewnego dzialu
matematyki zwanego teoria kategorii, sugerujac ze ma on
nie tylko wyjasniac zagadki grawitacji, ale tez kwestie
moralnosci (lub nie) ludzkiej,
- twierdze, ze pewne teorie matematyczne i fizyczne sa
"meskie" inne zas "zenskie" i te drugie sa
przesladowane z powodu braku rownouprawnienia kobiet
wsrod naukowcow,
- wyglaszam absurdalny sad na temat zwiazku teorii
macierzy z fizyka, swobodnie mieszajac terminy:
matematyczne podejscie macierzy mieszam z tym z
wyrazenia "powrot do macierzy", a odwracanie macierzy
utozsamiam z odwracaniem jakiegos obiektu w
przestrzeni.
- dla pewnosci wetknalem tam jeszcze jeden ewidentny
blad matematyczny. Stwierdzilem ze macierz jest
odwracalna gdy jej wyznacznik jest niezerowy,
tymczasem jest wprost przeciwnie. Jest to wiedza
wykladana w ostatnich klasach liceum.
Tak jak oczekiwalem, nikt nie nabral podejrzen co do
tego steku bzdur. Stalo sie jednak cos czego nawet ja
nie oczekiwalem - oto jedna z dyskutantek odpisala mi
nan, zgadzajac sie z moimi "tezami" i, ze tak powiem,
tworczo je rozwijajac. Teraz z pewnoscia strasznie sie
na mnie obrazi i doskonale ja rozumiem, bo prawde
mowiac zachowalem sie troche nieladnie. Ale z drugiej
strony sama jest sobie winna.
A teraz apel:
Apeluje do Was, byscie nie traktowali nauki jak
religii. Bo nauka stala sie dla wielu ludzi religia: ma
swoich kaplanow (naukowcow) i gorliwych wyznawcow,
ktorzy ani w zab nie rozumieja o co w niej chodzi ale
ochoczo o niej rozprawiaja tworzac apokryfy, plotki i
fantazje. Najwazniejszym celem nauki jest: nie dac sie
oglupic! Jezeli komus sie wydaje ze bez studiow
kierunkowych zrozumial twierdzenie Goedla, ogolna
teorie wzglednosci czy mechanike kwantowa to bardzo,
ale to bardzo sie myli. Przeciez to by znaczylo ze cale
te studia, wiele lat ciezkiej pracy, sa do niczego
niepotrzebne!
Nie twierdze ze jestem omnibusem. Sam nie rozumiem ani
teorii wzglednosci ani mechaniki kwantowej, ani teorii
chaosu, ani miliona innych rzeczy. Ale stosuje zelazna
zasade: na tematy, o ktorych nic sie nie wie, milczec.
Zabierajac glos narazilbym wspoldyskutantow na strate
czasu, na zastanawianie sie nad moimi glupimi
pomyslami, na pojscie w blednym kierunku.
Wszak milczenie jest oznaka madrosci!
Czy to oznacza ze niefachowcy w ogole powinni przestac
sie zajmowac nauka? Nie! Jest inna, przyjemniejsza,
bardziej zrozumiala strona nauki. Ta zwiazana z
codziennymi problemami, omawiana na forum "Wiedza i
Zycie - pytania dziwne i ciekawe" tu na portalu GW.
Tam, przy rozwiazywaniu konkretnych problemow, jest
miejsce na snucie pomyslow bez koniecznosci
paruletniego sleczenia nad ksiazkami. A rozprawiajac o
zaawansowanej fizyce z przygotowaniem li tylko
filozoficznym nie uniknie sie smiesznosci.
To tyle. Dziekuje tym, ktorzy doczytali do konca i
zapraszam do dyskusji.
Pulbek.