Gość: eco Kim był Jezus - wiedza czy wiara IP: *.ostnet.pl 24.12.06, 15:49 bardzo kompetentnie o Jeusie swego czasu wtypowiadali się komunistyczni "naukowcy", np. Kosidowski- dziecko z zerówki ma większą wiedzę o Jezusie niż taki naukowiec Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: www.gielda.mard.pl Kiedy urodził się Jezus IP: *.daminet.pl 24.12.06, 16:44 siemanko mnie nie interesuje kiedy dzizus sie urodzil sa swieta dajcie spokoj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andzia Kiedy urodził się Jezus IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.12.06, 17:43 lol... Odpowiedz Link Zgłoś
tomek20062 Kiedy urodził się Jezus 24.12.06, 19:42 Jak Jezus bedzie krolem Polski a Maryja jego matka krolowa, to chyba bedzie skandal w rodzinie, no nie? A tak naprawde, ten kto wierzy nie mysli. Wiara to wybor w zycia w ciemnosci. Dowodem jest to ze prze 17-cie wiekow biblia i wiara byly odpowiedzia na kazde problem ludzkosci. Dopiero w 17-tym wieku niektorzy odwazni ludzie (Newton, Descartes, itd...) zaczeli rozlam miedzy wiedza a wiara. No i po 250 latach mamy samoloty, szczepionke na ospe, lekarstwa, przesczepy serca, duzo jedzenia, czysta wode, cieple domy i prawo ze mozemy swobodnie dyskutowac istnienie Boga i wartosci religijne bez obawy przed spaleniem na stosie. Ot co daje wiedza a czego wiara nigdy nie dala i nie da. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
smuga5 Ernest Renan 25.12.06, 11:10 To pierwszy historyk ktory napiasal osmio tomowa ksiazke o zyciu Jezusa.W ktorej udawadnia ze Jezus nie mogl sie urodzic w Betlehem bo jego wyznawcy nazywali go NOCRI to znaczy pochodzacy z Nazaretu (do dzisiaj chrzescijanin po hebrajsku nazywa sie nocri).Herod to byl krwawy despota ale Jezus urodzil sie po jego smierci.(spis ludnosci przez rzymian). itd... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: les Oj tej czystej wody było kiedyś więcej IP: *.ostnet.pl 25.12.06, 15:05 czy nie Odpowiedz Link Zgłoś
kyos Re: Kiedy urodził się Jezus 03.01.07, 16:10 tomek20062 napisał: > Jak Jezus bedzie krolem Polski a Maryja jego matka krolowa, to chyba bedzie > skandal w rodzinie, no nie? niekoniecznie :) Maryja może być królową-matką (regentką do czasu Sądu Ostatecznego? ;), tak jak była nią matka Elżbiety II :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ken Proponuję własciwsze opracowania IP: *.ostnet.pl 25.12.06, 14:23 liturgia.wiara.pl/?grupa=6&art=1135263311&dzi=1115658667 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GREG Kiedy urodził się Jezus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.06, 18:25 Jan Kepler nie był "gdańskim astronomem". Odpowiedz Link Zgłoś
todowski Re: Kiedy urodził się Jezus 04.11.07, 16:58 Gość portalu: GREG napisał(a): > Jan Kepler nie był "gdańskim astronomem". ludzie, czy nie macie ważniejszych tematów? np. wpływ księżyca na rozwój dorożkarstwa w Europie wschodniej? Odpowiedz Link Zgłoś
leonard3 Kiedy urodził się Jezus 30.12.06, 11:42 Niestety u podstawy internetowej dyskusj o religji lezy brak szacunku i tolerancji do oponenta. Dlaczego zaklada sie ze czlowiek religijny automatycznie musi byc glupcem ? 1)U wielu ludzi wiara nie jest wynikiem indoktrynacji w dziecinstwie ale wynikiem przemyslen calego zycia. Tak jest w moim przypadku. 2)Wielu ludziom wiary nie mozna wtloczyc do glowy. Czesto jest ona wynikiem obserwowania kogos kto naprawde stosuje wiare w swoim zyciu. Dla mnie takim pozytywnym przykladem byl Karol Wojtylla. Odpowiedz Link Zgłoś
leonard3 Re: Kiedy urodził się Jezus 30.12.06, 12:06 Kochani Forumowicze, wybaczci mi "literowki" , ktore popelniam przy szybkim pisaniu. (podobno duzo "literowek" popelnial Einstein. Co to za zaszczyt dla nas) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sceptyk Re: Kiedy urodził się Jezus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.06, 12:52 leonard3 napisał: > Dlaczego zaklada sie ze czlowiek religijny automatycznie musi byc glupcem ? O ile wiem, nikt z poważnych dyskutantów na Forum Nauka nie zakłada powyższego. Wręcz przeciwnie. Jeśli - jak dyskutanci ateiści - zakłada się, że wiara jest iluzją, dogmaty są fałszywe, a nauka nie potwierdza prawdziwości np. Biblii czy Koranu, to prosperowanie religii - zarówno tych z tysiącletnią tradycją, jak i nowych, np. scjentologii czy moonizmu - każe przyjąć, że stoją za tym bardzo inteligentni ludzie, o dużej znajomości psychologii, biegli retorycznie itp. Nie słyszałem, żeby ktoś posądzał np. ostatnich kilku papieży o brak inteligencji czy wykształcenia. > 1)U wielu ludzi wiara nie jest wynikiem indoktrynacji w dziecinstwie ale > wynikiem przemyslen calego zycia. Tak jest w moim przypadku. Wierzę :-) > Wiara nie jest skansenem dla ludzi niewyksztalconych i ignorantow. > Przeciwnie ,doglebne i dobre wyksztalcenie daje pewnosc , "that legitimate > (non-bogus) science does not contradict existence of God". Tu już bym polemizował. Wielu teologów (a zwłaszcza apologetów) głosi ten pogląd (www.quran-islam.org/112.html), ale w odczuciu moim - i chyba większości przyrodników - historia nauki ukazuje coraz większe wycofywanie się teologów pod naporem faktów naukowych. Aczkolwiek oczywiście trudno naukowo ZAPRZECZYĆ ISTNIENIU BOGA (udowodnienie nieistnienia niewidzialnego bytu transcendentnego wobec świata jest metodologicznie nie do zrobienia), można jednak podważać wiele szczegółowych tez religii tam, gdzie Bóg miał interweniować w świat materialny. > 2)Wielu ludziom wiary nie mozna wtloczyc do glowy. Czesto jest ona wynikiem > obserwowania kogos kto naprawde stosuje wiare w swoim zyciu. Dla mnie > takim pozytywnym przykladem byl Karol Wojtylla. Wydaje mi się, że to jest właśnie zasadniczy mechanizm infekowania wiarą. Dla jednych takim przykładem będzie Wojtyła, dla innych Dalaj Lama czy Gandhi, choć każdy z nich wierzył w inne dogmaty religijne, wzajemnie sprzeczne. Ludzie jednak szukają a) szlachetnych i dobrych ludzi, b) wizji świata nadających mu głębszy sens, a wszystko to po to, by uporać się z egzystencjalnymi lękami (przed chorobą, cierpieniem, śmiercią), zyskać poczucie przynależności do wspólnoty, jakiś "kompas moralny" itp. A to, ilu jest bogów, albo czy Osoby Boskie w Trójcy są współistotne, itp. szczegóły, za które ginęli heretycy, to tylko otoczka, mająca stanowić wyróżnik danej grupy względem konkurencyjnych wyznań. Naprawdę motywacje wierzących są psychologiczno-emocjonalne, a nie intelektualno-naukowe. Odpowiedz Link Zgłoś
vacia Re: Kiedy urodził się Jezus 31.12.06, 13:19 Gość portalu: Sceptyk napisał(a): > Jeśli - jak dyskutanci ateiści - zakłada się, że wiara jest > iluzją, dogmaty są fałszywe, a nauka nie potwierdza prawdziwości np. Biblii To nieracjonalne co napisałeś. Czy ktoś byłby tak głupi aby wierzyć w coś co uważa za fałsz i bronić tego w dyskusji na forum? To dopiero byłby prawdziwy szczyt głupoty. Wierzący w Boga uważają ,że naprawdę on istnieje. > > > >>. Aczkolwiek oczywiście trudno naukowo ZAPRZECZYĆ > ISTNIENIU BOGA (udowodnienie nieistnienia niewidzialnego bytu transcendentnego > wobec świata jest metodologicznie nie do zrobienia), można jednak podważać wiele> szczegółowych tez religii tam, gdzie Bóg miał interweniować w świat materialny. Jeśli nie można zaprzeczyć istnieniu Boga bo nie moża tego udowodnić to stawia ateistów na przegranej pozycji, no bo skąd u nich pewność że Boga nie ma, gdyby mieli tylko wątpliwości to oznaczałoby jeszcze racjonalna postawę ale ich pewność że Boga nie ma, wskazuje na poważny błąd w myśleniu.. > >Naprawdę motywacje wierzących są psychologiczno-emocjonalne, a nie > intelektualno-naukowe. Ciekawe jakie są motywacje ateistów w ich upieraniu się ,że Boga nie ma, napewno nie naukowe no bo nie można udowodnić nieistnienia Boga? Odpowiedz Link Zgłoś
wiktoriaka Re: Kiedy urodził się Jezus 31.12.06, 14:33 vacia napisała: > Gość portalu: Sceptyk napisał(a): > > > Jeśli - jak dyskutanci ateiści - zakłada się, że wiara jest > > iluzją, dogmaty są fałszywe, a nauka nie potwierdza prawdziwości np. Bibl > ii > > To nieracjonalne co napisałeś. Czy ktoś byłby tak głupi aby wierzyć w coś co > uważa za fałsz i bronić tego w dyskusji na forum? Kochana Vaciu, to trochę nieuczciwe z Twojej strony. Zacytowałaś tylko część zdania i komentujesz tę cześć wypaczając treść całej wypowiedzi. Jeśli nie można zaprzeczyć istnieniu Boga bo nie moża tego udowodnić to stawia > ateistów na przegranej pozycji, no bo skąd u nich pewność że Boga nie ma, gdyby > > mieli tylko wątpliwości to oznaczałoby jeszcze racjonalna postawę ale ich > pewność że Boga nie ma, wskazuje na poważny błąd w myśleniu.. Spróbuj mi w takim razie udowodnić, że nie istnieją małe złośliwe ludziki, które sikają do mleka i dlatego ono się "warzy". Czy masz tylko wątpliwości czy pewność, że takich ludzików nie ma? Odpowiedz Link Zgłoś
vacia Re: Kiedy urodził się Jezus 31.12.06, 16:51 wiktoriaka napisała: > > Spróbuj mi w takim razie udowodnić, że nie istnieją małe złośliwe ludziki, które sikają do mleka i dlatego ono się "warzy". Czy masz tylko wątpliwości czy > pewność, że takich ludzików nie ma? Warzenie mleka można naukowo wytłumaczyć,( chyba znasz uzasadnienie) natomiast jak z materii nieożywionej powstało życie- nauka na to pytanie nie odpowiedziała, na szczęście religia zna satysfakcjonującą odpowiedź, to Bóg stworzył zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
wiktoriaka Re: Kiedy urodził się Jezus 31.12.06, 17:08 vacia napisała: Warzenie mleka można naukowo wytłumaczyć Vaciu, spróbuj udowodnić mi nieistnienie złosliwych ludzików sikajacych do mleka. Rozumiesz o co chodzi? Udowodnij, że te ludziki nie istnieją. Odpowiedz Link Zgłoś
vacia Re: Kiedy urodził się Jezus 31.12.06, 19:13 wiktoriaka napisała: > Vaciu, spróbuj udowodnić mi nieistnienie złosliwych ludzików sikajacych do > mleka. Rozumiesz o co chodzi? Udowodnij, że te ludziki nie istnieją. Dowodzimy tego co uważamy, że ma sens bo mamy też rozum i rozsądek a te wskazuja mi ,że Twój pomysł Wiktoriako jest niedorzeczny. Co innego wiara w Boga, ona jest czymś naturalnym jak oddychanie. Odpowiedz Link Zgłoś
wiktoriaka Re: Kiedy urodził się Jezus 31.12.06, 20:29 vacia napisała: Dowodzimy tego co uważamy, że ma sens bo mamy też rozum i rozsądek a te > wskazuja mi ,że Twój pomysł Wiktoriako jest niedorzeczny. Oczywiście Vaciu, że nie możesz udowodnić nieistnienie tych ludzików. Nie można udowodnić nieistnienia czegokolwiek, nawet złosliwych ludzików. Nie możesz więc argumentować, że dowodem na istnienie Boga jest niemożność udowodnienia, że go nie ma. Przypomninam Ci, że napisałaś : "Jeśli nie można zaprzeczyć istnieniu Boga bo nie moża tego udowodnić to stawia ateistów na przegranej pozycji, no bo skąd u nich pewność że Boga nie ma, gdyby mieli tylko wątpliwości to oznaczałoby jeszcze racjonalna postawę ale ich pewność że Boga nie ma, wskazuje na poważny błąd w myśleniu.." Zwróć też uwagę na to co powiedział Ewolucjonista : "Jeśli chodzi o powstawanie życia jesteśmy jeszcze mniej zaawansowani, ale (1) odpowiedź religijna jest równie niesatysfakcjonująca jak na wszelkie inne pytania (bo zawsze używa się tego samego wytrychu: nie wiem, JAK coś działa/powstało, zatem Bóg to sprawia/sprawił)" Przecież od tysięcy lat to co niezrozumiałe usiłowano sobie wytłumaczyć Bogiem. Wyobrażam sobie, że kiedy nie umiano jeszcze krzesać ognia, to tłumaczono sobie, że Bóg zapalił piorunem drzewo, żeby ludzie mogli wziąć ogień do swojego ogniska. Potem Bóg do tego stał się niepotrzebny, a potem stał się niepotrzebny do wytłumaczenia poruszania się księżyca i gwiazd. Tak to trwało przez stulecia, im lepiej rozumielismy przyrodę, tym mniej potrzebowalismy Boga do wytłumaczenia jej zjawisk. Dlaczego mam myśleć, że to koniec i nic więcej bez udziału Boga nie da się wyjasnic? Co innego wiara w Boga, ona jest czymś naturalnym jak oddychanie. To rozumiem. Rozumiem, że niektórym wiara w Boga jest potrzebna. Jeżeli ktoś nie potrafi w inny sposób wyjasnić sobie sensu istnienia, pogodzić się z nieuchronnym losem, bólem, niesprawiedliwością, w inny sposób zaznać spokoju, to niech wierzy. Jeżeli wiara sprawia, że ktoś czuje się szczęśliwszy, to dlaczego ma nie wierzyc. Tylko proszę Vaciu, nie pisz w ten sposób : "Ciekawe jakie są motywacje ateistów w ich upieraniu się ,że Boga nie ma, napewno nie naukowe no bo nie można udowodnić nieistnienia Boga?" Nie próbuj mnie nawracać mówiąc o jakimś braku naukowych dowodów na nieistnienie Boga. Nie mieszaj wiary z nauką. Najlepiej wcale mnie nie nawracaj. Ja do szczęścia Boga nie potrzebuję. Pozdrawiam i zyczę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Kiedy urodził się Jezus 01.01.07, 18:06 > wskazuja mi ,że Twój pomysł Wiktoriako jest niedorzeczny. Nigdzie tu nie udopwodniłaś, że owe ludziki nie istnieją, widzę jedynie wykręty. Tak na marginesie, czekam, aż ktoś mi udowodni nieistnienie niewidzialnych elfów w mojej piwnicy. > Co innego wiara w Boga, ona jest czymś naturalnym jak oddychanie. Mów za siebie. Dla mnie Bóg jest pocieszeniem słabych umysłów wobec Rzeczywistości, która przerasta każdego z nas, i która powoduje, ze my wszyscy jesteśmy dokładnie BEZ ŻADNEGO ZNACZENIA w porządku rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
wiktoriaka Re: Kiedy urodził się Jezus 01.01.07, 21:13 madcio napisał: Dla mnie Bóg jest pocieszeniem słabych umysłów wobec > Rzeczywistości, Nie wiem dlaczego to wartościujesz. Właśnie dlatego, że jesteśmy bez żadnego znaczenia w porządku rzeczy, znaczenia nabierają subiektywne uczucia. To nie muszą być wcale słabe umysły, jeżeli skutecznie chronią się przed rozpaczą. Jednym wystarcza sama ciekawość świata i codzienne przyjemności, a inni potrzebują nadziei. Jeżeli mają w osobnej szufladce wiarę i naukę, nie łączą ich, to nie nazwałabym ich "słabymi umysłami". Słabe umysły to tylko niedouki w rodzaju Giertycha, którzy ex cathedra głoszą piramidalne bzdury. Ci są niebezpieczni, bo usiłują zmusić nas wszystkich, przy pomocy aparatu państwowego do przyjęcia swoich poglądów. Tak na marginesie, czekam, aż ktoś mi udowodni nieistnienie niewidzialnych elfó > w > w mojej piwnicy. Przykro mi, ale w tym Ci nie pomogę, bo u mnie też takie się zagnieździły. Któż inny robiłby tam stale taki nieludzki bałagan. Wobec braku innych winowajców, już dawno temu podsunęłam rodzince krasnoludki, przyjeli to wytłumaczenie bez zmrużena oka. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Kiedy urodził się Jezus 03.01.07, 15:23 > > Dla mnie Bóg jest pocieszeniem słabych umysłów wobec > > Rzeczywistości, > Nie wiem dlaczego to wartościujesz. Właśnie dlatego, że jesteśmy bez żadnego > znaczenia w porządku rzeczy, Jeśli nic nie ma znaczenia, sam ten fakt też nie ma znaczenia. Tak ja to widzę. > To nie muszą być wcale słabe umysły, jeżeli skutecznie chronią się przed > rozpaczą. Jednym wystarcza sama ciekawość świata i codzienne przyjemności, > a inni potrzebują nadziei. Pozwolę sobie odpowiedzieć przydługim cytatem, który najlepiej oddaje to, co myślę o tym: "Nie widzę żadnych naukowych ani logicznych powodów, dla których nie mielibyśmy szukać pocieszenia odpowiednio dostosowując swe przekonania. Dostrzegam natomiast powody moralne czy też honorowe. Cóż myślelibyśmy o człowieku, który zdołałby wmówić sobie, że z pewnością wygra na loterii, ponieważ rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy? Ktoś mógłby mu nawet zazdrościć krótkiej chwili wielkich oczekiwań, ale wielu innych uznałoby, że nie dorósł on do roli dojrzałej i racjonalnej istoty ludzkiej i nie potrafi widzieć rzeczy tak, jak się one w istocie mają. Tak samo jak każdy z nas dorastając musiał nauczyć się, jak unikać pokusy chciejstwa w zwykłych sprawach, takich jak loteria, podobnie nasz gatunek musi osiągnąć dojrzałość i zrozumieć, że nie odgrywamy głównej roli w jakimś gigantycznym kosmicznym dramacie. Niemniej jednak nawet przez chwilę nie chciałem sugerować, że nauka kiedykolwiek dostarczy takiej pociechy w obliczu śmierci, jaką ofiarowuje religia. (...) Trudno powstrzymać się od pokusy uwierzenia [że istnieje Bóg i życie pozagrobowe]. Honor polegający na powstrzymaniu się od ulegnięcia tej pokusie jest tylko marnym substytutem pociechy religijnej, ale jednak sprawia pewną satysfakcję." Steven Weinberg > Jeżeli mają w osobnej szufladce wiarę i naukę, nie łączą > ich, to nie nazwałabym ich "słabymi umysłami". Ja to nazywam dwójmyśleniem. Popularna przypadłość, fakt, ale nie jest to nic, z czego ktokolwiek mógłby być dumny. Odpowiedz Link Zgłoś
wiktoriaka Re: Kiedy urodził się Jezus 04.01.07, 21:29 madcio napisał: Ja to nazywam dwójmyśleniem. Popularna przypadłość, fakt, ale nie jest to nic, > z > czego ktokolwiek mógłby być dumny A wg. mnie jest to zupełnie wystarczające, jeżeli potrafi konsekwentnie nadzieję trzymać w osobnej szufladce, nie narzucać jej innym i nie wpadać w fundamentalizm. Sformułowanie wartościujące "słaby umysł" jest dla mnie cokolwiek nieprzyzwoite. > Jeśli nic nie ma znaczenia, sam ten fakt też nie ma znaczenia. Tak ja to widzę. Cóż, bardzo to efektownie brzmi, ale jest mało przydatne, podobnie zresztą jak pojęcie honoru Weinberga, w każdym razie dla tak mało skomplikowanej kobiety jak ja. Jak mówiłam, ciekawość świata i drobne radości, zwyczajna przyzwoitość, której wymagam od siebie i innych, no i poczucie humoru, które bardzo cenię, bo pozwala patrzeć na siebie z dystansem, nie traktować siebie samego śmiertelnie poważnie. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewolucjonista Re: Kiedy urodził się Jezus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.06, 17:51 > Warzenie mleka można naukowo wytłumaczyć,( chyba znasz uzasadnienie) natomiast > jak z materii nieożywionej powstało życie- nauka na to pytanie nie > odpowiedziała, na szczęście religia zna satysfakcjonującą odpowiedź, to Bóg > stworzył zycie. Zauważ, że wyjaśnienie naukowe warzenia mleka znane jest dopiero od XIX wieku. Jeśli chodzi o powstawanie życia jesteśmy jeszcze mniej zaawansowani, ale (1) odpowiedź religijna jest równie niesatysfakcjonująca jak na wszelkie inne pytania (bo zawsze używa się tego samego wytrychu: nie wiem, JAK coś działa/powstało, zatem Bóg to sprawia/sprawił). Tak samo mogę odpowiedzieć na każde pytanie (czemu słońce co rano wschodzi? czemu ludzie się rodzą i umierają? czemu Galaktyka kręci się w tę stronę? itp.). To jest wytrych uniwersalny, który w związku z tym NICZEGO KONKRETNEGO satysfakcjonująco nie wyjaśnia, tylko ucina dociekanie odwołaniem się do nieuchwytnej empirycznie postaci z tradycji jakiejś religii. (2) Nauka wie o powstawaniu życia z materii nieożywionej więcej niż się to niektórym wydaje... (zob. np. astrobiology.ucla.edu/pages/res3a.html genetics.mgh.harvard.edu/szostakweb/ wiki.cotch.net/index.php/Abiogenesis) chociaż oczywiście odpowidzi są wciąż fragmentaryczne. Ale wypada zauważyć, że zrekonstruowania wydarzeń, które rozgrywały się prawie 4 miliardy lat temu i nie pozostawiły prawie żadnych śladów to problem trochę trudniejszy niż zbadanie, skąd się bierze zsiadłe meleko... :-) Odpowiedz Link Zgłoś
vacia Re: Kiedy urodził się Jezus 31.12.06, 19:07 Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a): > Jeśli chodzi o powstawanie życia jesteśmy jeszcze mniej zaawansowani, ale (1) > odpowiedź religijna jest równie niesatysfakcjonująca jak na wszelkie inne > pytania (bo zawsze używa się tego samego wytrychu: nie wiem, JAK coś > działa/powstało, zatem Bóg to sprawia/sprawił). Ewolucjonisto , upraszczasz zagadnienie, zauważ, że ludzie wierzący nawet jak dokładnie znają naukowe wyjaśnienie jakiegoś zjawiska, też uważają Boga za czynnik sprawczy. Tak więc ani niewiedza ani wiedza nie jest przyczyną ,że uważamy Boga za Stwórcę ale nasza wiara. Nauka nigdy nie zaprzeczy istnieniu Boga bo nauka dąży do poznania prawdy o rzeczywistości a Bóg jest miłośnikiem prawdy. Czy interesuje Cię prawda? Jeśli ktoś nie ceni prawdy nie ceni też nauki. >Ale wypada zauważyć, że zrekonstruowania wydarzeń, które> rozgrywały się prawie 4 miliardy lat temu i nie pozostawiły prawie żadnych> śladów to problem trochę trudniejszy niż zbadanie, skąd się bierze zsiadłe> meleko... :-) To prawda ,że nie jest to łatwe. Czy gdyby naukowcy odkryli ,że nadprzyrodzone siły spowodawały powstanie życia na Ziemii, uwierzyłbyś w Boga, podejrzewam ,że nie. Jesteś bardzo miły w rozmowie ale uparty :-) Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Kiedy urodził się Jezus 01.01.07, 17:58 > jak z materii nieożywionej powstało życie- nauka na to pytanie nie > odpowiedziała, na szczęście religia zna satysfakcjonującą odpowiedź, to Bóg > stworzył zycie. Chowanie się za argumentem "god in gaps" jest głupotą, powiem wprost. Wyjaśnienie "bo Bóg" NIC nie daje i NICZEGO nie tłumaczy. Praktycznie wsyztsko w historii ludzkości usiłowano tłumaczyć Bogiem. Co z tego wynikło, widać dobrze. A potem jeszcze się tu wierzący żalą, że ich traktuje się jak bezwolne owce o wypranym mózgu do strzyżenia przez pasterzy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sceptyk Re: Kiedy urodził się Jezus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.06, 17:24 vacia napisała: > Gość portalu: Sceptyk napisał(a): > > Jeśli - jak dyskutanci ateiści - zakłada się, że wiara jest iluzją, > > dogmaty są fałszywe, a nauka nie potwierdza prawdziwości np. Biblii > To nieracjonalne co napisałeś. Czy ktoś byłby tak głupi aby wierzyć w coś co > uważa za fałsz i bronić tego w dyskusji na forum? Zupełnie nie zrozumiałaś tego co napisałem. Nie pisałem, że wierzący bronią poglądów w które nie wierzą. Napisałem, że ateiści zakładają, że wierzący się mylą co do istoty świata, ale nie są głupcami (bo nasz genialny przedmówca z IQ > 150 twierdził, że wszyscy dyskutanci na forum taką opinię o inteligencji wierzących głoszą). > Jeśli nie można zaprzeczyć istnieniu Boga bo nie moża tego udowodnić to stawia > ateistów na przegranej pozycji, no bo skąd u nich pewność że Boga nie ma, > gdyby mieli tylko wątpliwości to oznaczałoby jeszcze racjonalna postawę ale > ich pewność że Boga nie ma, wskazuje na poważny błąd w myśleniu.. Czy potrafisz naukowo udowodnić, że Mahomet nie był prorokiem Najwyższego? Albo że nie istnieje reinkarnacja? Jeśli nie, to też wskazuje na poważny błąd w Twoim myśleniu, bo powinnaś się przyłączyć do miliardowej rzeszy wyznawców każdego z tych religijnych przeświadczeń... :-) Odpowiedz Link Zgłoś
vacia Re: Kiedy urodził się Jezus 31.12.06, 19:24 Gość portalu: Sceptyk napisał(a): > > Zupełnie nie zrozumiałaś tego co napisałem. Ubolewam nad tym faktem. >. Napisałem, że ateiści zakładają, że wierzący się > mylą co do istoty świata, ale nie są głupcami Wierzący też nie zakładają,że ateiści sa głupcami ,tylko ,że się mylą co do istoty świata, niestety to powazny w skutkach błąd. > > Czy potrafisz naukowo udowodnić, że Mahomet nie był prorokiem Najwyższego? Albo że nie istnieje reinkarnacja? POnieważ Biblia podaje inne zasady moralne niż głosił Mahomet więc to dowodzi ,że nie można go uznać za proroka Najwyższego. Tak samo co do reinkarnacji, Biblia mówi o Zmartwywstaniu a nie o reinkarnacji. A Biblia jest godna zaufania, bo proroctwa w niej zawarte spełniają się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewolucjoniata Re: Kiedy urodził się Jezus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.07, 13:37 vacia napisała: > Ewolucjonisto , upraszczasz zagadnienie, zauważ, że ludzie wierzący nawet jak > dokładnie znają naukowe wyjaśnienie jakiegoś zjawiska, też uważają Boga za > czynnik sprawczy. Ale wtedy to już jest naruszenie brzytwy Okhama przez wprowadzenie dodatkowego "wyjaśnienia", które nic nie wnosi (fizyk wierzący ani o promil nie poprawi dokładności swoich wyliczeń w porównaniu z niewierzącym, który pozostaje tylko przy materialnych wyjaśnieniach zjawisk). Równie dobrze Wiktoriaka mogłaby powiedzieć: "fajnie, odkryto bakterie powodujące fermentację mlekową, ale oprócz tego są jeszcze niewidzialne złośliwe ludziki powodujące zsiadanie się mleka". Nie rozumiesz analogii między hipotezą o złośliwych krasnoludkach sikających do mleka a dopychaniem Boga na siłę jako nic nie wnoszącego uzupełnienia wyjaśnień naukowych albo zapchajdziury w miejscach, gdzie nauka jeszcze nie daje rozstrzygnięć? > Tak więc ani niewiedza ani wiedza nie jest przyczyną ,że uważamy Boga za > Stwórcę ale nasza wiara. Świete słowa. > Nauka nigdy nie zaprzeczy istnieniu Boga bo nauka dąży do poznania prawdy o > rzeczywistości a Bóg jest miłośnikiem prawdy. Nie, nie dlatego, że Bóg jest miłośnikiem Prawdy (albo wręcz Prawdą). Nie zaprzeczy dlatego, że nie da się udowodnić NIEISTNIENIA czegoś, czego nie da się w żaden sposób zbadać czy zaobserwować. Nauka nie zaprzeczy, że cioteczna prababcia Mieszka I nazywała się Wrzecisława i miała pryszcz na nosie, nie dlatego, że Wrzecisława była uosobieniem pryszczatości, tylko dlatego, że tezami niefalsyfikowalnymi nauka się nie zajmuje z przyczyn metodologicznych. > Czy interesuje Cię prawda? Jeśli ktoś nie ceni prawdy nie ceni też nauki. Oczywiście, że interesuje mnie prawda. I jak dotąd ludzkość przekonała się, że najskuteczniejszym sposobem docierania do prawdy o świecie jest metoda naukowa, a nie poleganie na autorytecie świętych ksiąg, tradycji czy proroków. > Czy gdyby naukowcy odkryli ,że nadprzyrodzone siły spowodawały powstanie życia > na Ziemii, uwierzyłbyś w Boga, podejrzewam ,że nie. A jak sobie wyobrażasz naukowe udowodnienie zjawisk nadprzyrodzonych? Jeśli zjawisko daje się ująć w kategoriach nauk przyrodniczych, staje się zjawiskiem naturalnym, przyrodniczym, a nie nadnaturalnym. Właśnie na tym polega sedno. Postęp nauki wypiera wyjaśnienia religijne. Jeśli mogę coś wyjaśnić ilościowo, zamodelować matematycznie i wykorzystać (jak choćby fermentację mleka), to przestaje być cud dowodzący tajemnych mocy nadprzyrodzonych. Spróbuj to przyjąć do wiadomości. Nie możesz równocześnie stawiać tezy, że na rzecz Boga przemawia to, że nauka NIE MOŻE UDOWODNIĆ JEGO NIEISTNIENIA (tak jak sikających krasnoludków czy pryszczatej Wrzecisławy), i że wierzący dodają sobie Boga jako "wyjaśnienie dodatkowe", którego usunięcie nic nie zmienia w przewidywaniach modelu naukowego, a zarazem liczyć na to, że nauki przyrodnicze dostarczą jakiegokolwiek dowodu działania Boga w świecie (np. "udowodnią,że stworzył życie" - jak sobie w ogóle wyobrażasz taki dowód?). > Jesteś bardzo miły w rozmowie ale uparty :-) Cóż, dzięki za miłe słowa. Ale to nie jest upór. Po prostu zwracam uwagę (podobnie jak inni dyskutanci), że wciąż próbujesz przemycić na forum Nauka myślenie zupełnie z innej bajki. Rozumiem, że takie wywody są na porządku dziennym na spotkaniach religijnych. Ale w nauce obowiązują dość ścisłe reguły wnioskowania i uzadadniania. Nie licz na to, że naukowcy w swej domenie przestawią się na myślenie poetycko-religijne... To nie upór, tylko po prostu przestrzeganie reguł gry. > POnieważ Biblia podaje inne zasady moralne niż głosił Mahomet więc to > dowodzi ,że nie można go uznać za proroka Najwyższego. Zaraz, przecież Jezus też głosił co innego niż ST (gdzie nie było miłości bliźniego i nadstawiania drugiego policzka, tylko podżeganie do wojen i zemsty, było wielożeństwo i niewolnictwo, itp.). Po prostu Mahoment oznajmił kolejne poprawki... :-) > Tak samo co do reinkarnacji, Biblia mówi o Zmartwywstaniu a nie o reinkarnacji. Już dyskutowaliśmy, że tu też poglądy się zmieniały z księgi na księgę... > A Biblia jest godna zaufania, bo proroctwa w niej zawarte spełniają się. A proroctwa Koranu to niby się gorzej spełniają? Poczytaj sobie apologetów islamu... :-) Zresztą argument z proroctw to w ogóle osobny temat-rzeka... Odpowiedz Link Zgłoś
vacia Re: Kiedy urodził się Jezus 01.01.07, 21:40 Gość portalu: Ewolucjoniata napisał(a): > > > Nauka nigdy nie zaprzeczy istnieniu Boga bo nauka dąży do poznania prawdy > o rzeczywistości a Bóg jest miłośnikiem prawdy. > > Nie, nie dlatego, że Bóg jest miłośnikiem Prawdy (albo wręcz Prawdą). Nie > zaprzeczy dlatego, że nie da się udowodnić NIEISTNIENIA czegoś, czego nie da się w żaden sposób zbadać czy zaobserwować. Nauka nie zaprzeczy, że cioteczna > prababcia Mieszka I nazywała się Wrzecisława i miała pryszcz na nosie, nie > dlatego, że Wrzecisława była uosobieniem pryszczatości, tylko dlatego, że tezam i niefalsyfikowalnymi nauka się nie zajmuje z przyczyn metodologicznych. W podręczniku filozofii, przeczytałam,że ateiści popełniają błąd twierdząc,że Boga nie ma, bo nie można udowodnić nieistnienia Boga. Nie było to zdanie jednego filozofa ale efekt dociekania pokoleń filozofów, którzy ten temat drążyli i drążą nadal, zaskoczyło mnie to, że tak wielu ludzi np: na FN, uważających się za inteligentnych, tego nie rozumie. Tak więc powołałam się na zdanie biegłych w filozofii ludzi a filozofia to królowa nauk. Sama nie studiowałam filozofii więc nie jest mi łatwo sypać argumentami ale zgadzam się z tą konkluzją filozoficzną bardziej niż z waszymi tendencyjnymi wykrętami. Twój sposób prowadzenia rozmowy i przykłady jakie Ty cytujesz (cioteczna babcia Mieszka) czy Wiktoriaka a także opinie Madcia- świadczą niepochlebnie o Was, niski poziom etyczny wypowiedzi ,który w żaden sposób nie jest niczym usprawiedliwiony. MOżna wybrać przykłady, które nie obrażają uczuć wierzących i dobrego smaku (ten o sikaniu do mleka był wstrętny) ale jak widać wrażliwość ateistów jest na poziomie ordynarnych osób spod budki z piwem ,Madcio wiedzie prym w chamstwie i szyderstwie a inni go naśladują. Wolę być naiwną wierzącą niż podłym szydercą. Odpowiedz Link Zgłoś
wiktoriaka Re: Kiedy urodził się Jezus 01.01.07, 22:51 vacia napisała: MOżna wybrać przykłady, które nie obrażają uczuć wierzących i dobrego smaku > (ten o sikaniu do mleka był wstrętny) ale jak widać wrażliwość ateistów jest na > > poziomie ordynarnych osób spod budki z piwem Przykro mi, że tak to odebrałaś. Krasnoludki sikające do mleka nie ja wymyśliłam. Poczytaj sobie w jakie bzdury ludzie wierzyli, a czasem dotąd wierzą. Dla Ciebie wiara w krasnoludki, w czarnego kota przynoszącego nieszczęście, w plucie przez lewe ramię jest nieracjonalna. Dla nas też, ale dla nas równie nieracjonalna jest wiara w Boga, musisz to zaakceptować. Dajemy Ci przykłady, które tak Cię wzburzyły nie po to , żeby Cię obrazić, ale po to, żeby pokazać Ci, że po 1. Nie można udowodnić nieistnienia żadnego bytu, a po 2. Jeżeli ktoś twierdzi, że jakiś byt istnieje, to na nim spoczywa ciężar udowodnienia istnienia tego bytu. Przy czym powiedzenie (jak to często Ty robisz ), "wierzę, że Bóg istnieje, bo napisali o nim w Bibli, a wierzę, że to księga obiawiona", nie jest żadnym dowodem. Dlaczego ma dla mnie być dowodem Twoja wiara w świetość księgi, ja w nią nie wierzę. Rozumiem, że wierzysz w Boga, nie chcę obrażać Twojej wiary. Dopóki mówisz "wierzę, bo wierzę" i nic więcej, to w porządku, my się nie odzywamy. Musisz jednak zrozumieć, że jeżeli tu dyskutujesz o Bogu i usiłujesz znaleźć naukowe argumenty na uzasadnienie wiary w jego istnienie, to narażasz się na wysłuchanie argumentów naszych, argumentów które mogą Cię urazić. Dla nas Bóg nie istnieje tak samo jak nie istnieją krasnoludki. Nie wymagaj od nas w tego rodzaju dyskusji jakiejś specjalnej wrażliwości. Sama zaczęłaś tę rozmowę na forum poświęconym nauce, więc sama dobrowolnie zgodziłaś się na wszelkie argumenty, nawet ośmieszające Twoją wiarę. Takie są reguły gry, w której sama chciałaś wziąć udział. Boję się, że Twoje uczucia religijne obraża już samo zakwestionowanie istnienia Boga, bo dla wierzącego to najgorsze bluźnierstwo. Pewnie dlatego uważasz nas za podłych szyderców. Musisz sobie uświadomić, że nie można mieszać wiary z nauką, o wierze rozmawiac na forach poswieconych religii, o nauce na forach jej poswieconych. Wtedy nie bedzie nieporozumień i pretensji o brak wrażliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
vacia Re: Kiedy urodził się Jezus 02.01.07, 14:45 wiktoriaka napisała: > Przykro mi, że tak to odebrałaś. Krasnoludki sikające do mleka nie ja > wymyśliłam. Poczytaj sobie w jakie bzdury ludzie wierzyli, a czasem dotąd > wierzą. Dla Ciebie wiara w krasnoludki, w czarnego kota przynoszącego > nieszczęście, w plucie przez lewe ramię jest nieracjonalna. Dla nas też, ale dla nas równie nieracjonalna jest wiara w Boga, musisz to zaakceptować. Dla zilustrowania czym dla Ciebie jest wiara w Boga, mogłabyś użyć Wiktoriako mniej kontrowersyjnego przykładu . Czy tego chcesz czy nie to twierdzenie ateistów:" Boga nie ma" jest nieracjonalne ,gdyż z faktu ,że nie można udowodnić istnienia Boga nie wynika ,że go nie ma. > Dajemy Ci przykłady, które tak Cię wzburzyły nie po to , żeby Cię obrazić, ale > po to, żeby pokazać Ci, że po 1. Nie można udowodnić nieistnienia żadnego bytu, > a po 2. Jeżeli ktoś twierdzi, że jakiś byt istnieje, to na nim spoczywa ciężar > udowodnienia istnienia tego bytu. To,że Bóg istnieje wynika z faktu,że Wszechświat jest zorganizowany a nic co nie jest zorganizowane nie powstaje samo. Musisz > jednak zrozumieć, że jeżeli tu dyskutujesz o Bogu i usiłujesz znaleźć naukowe > argumenty na uzasadnienie wiary w jego istnienie, to narażasz się na wysłuchanie argumentów naszych, argumentów które mogą Cię urazić. Dla nas Bóg nie istnieje> tak samo jak nie istnieją krasnoludki. Nie wymagaj od nas w tego rodzaju> dyskusji jakiejś specjalnej wrażliwości. Sama zaczęłaś tę rozmowę na forum> poświęconym nauce, więc sama dobrowolnie zgodziłaś się na wszelkie argumenty,> nawet ośmieszające Twoją wiarę. Takie są reguły gry, w której sama chciałaś wziąć udział. To nie są reguły gry na tym forum, dlatego tu jestem i dlatego to forum cenię, Forum naukowe nie jest od ośmieszania przeciwników ale od wykazywania błędu z zachowaniem pełnego szacunku do rozmówcy. Przypominasz mi nauczycieli wyśmiewającyh uczniów a uczeń ma godność osobistą nawet jak ma 7 lat. o wierze rozmawiac na forach poswieconych religii, > o nauce na forach jej poswieconych. Wtedy nie bedzie nieporozumień i pretensji o brak wrażliwości. Filozofia to nauka a jedna z jej gałęzi zajmuje się roztrząsaniem kwestii istnienia Boga Wiktoriako. Ten wątek na temat Jezusa trafił na to Forum nie z mojej inicjatywy, dlaczego miałabym milczeć?. Raczej jeśli Ciebie ten problem nie interesuje cóż Ci szkodzi go omijać? Filozofia jaką wyznajemy nie jest obojętna dla innych i dla nauki jako takiej, o czym sie przekonaliśmy cierpiąc skutki faszyzmu w Niemczech. > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewolucjonista Re: Kiedy urodził się Jezus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.07, 10:39 vacia napisała: > W podręczniku filozofii, przeczytałam,że ateiści popełniają błąd twierdząc, > że Boga nie ma, bo nie można udowodnić nieistnienia Boga. Nie było to zdanie > jednego filozofa ale efekt dociekania pokoleń filozofów, którzy ten temat > drążyli i drążą nadal, zaskoczyło mnie to, że tak wielu ludzi np: na FN, > uważających się za inteligentnych, tego nie rozumie. Vaciu, czy byłabyś łaskawa zacytować ów podręcznik (tzn. podać jego tytuł i autorów, oraz przytoczyć stosowny cytat)? Mam wrażenie, że czasem wyczytujesz (np. z moich postów) co innego niż autor miał na myśli. Wszyscy zgadzają się, że udowodnienie istnienia/niestnienia Boga metodami naukowymi jest niemożliwe z przyczyn metodologicznych (nie można badać empirycznie bytu, który nie poddaje się badaniu, bo jest "nie z tego świata"). Sęk w czym innym. To samo dotyczy nieskończenie wielu innych możliwych bytów (krasnoludków, Niewidzialnego Potwora Spagetti, inteligentnych mieszkańców innych wszechświatów w multiwersum itp.). Tak więc nikt nie może przedstawić "dowodu nieistnienia żadnego boga dowolnej religii". Ale (1) to nie dowodzi, że Twój Bóg, albo bogowie hinduscy, krasnoludki czy Niewidzialny Potwór Spagetti istnieją - jeśli chcesz na forum Nauka kogoś do tego przekonać, to Ty musisz przedstawić dowody, że akurat Twój Bóg istnieje (a tych dowodów - patrz wyżej - nie ma); (2) w tej sytuacji na gruncie brzytwy Okhama rozsądniej jest przyjąć, że byty, których istnienia dowieść się nie da, nie istnieją (dopóki nie dowiedziono inaczej); na takiej samej zasadzie, jak Ty odrzucasz istnienie wszystkich innych niepotwierdzonych bytów, o których można sobie poczytać w pismach innych kultur czy w książkach SF. To, że o czymś napisano w książce, choćby w Biblii, nie dowodzi, że to coś istnieje. Ciekaw jestem co dokładnie mówił ów podręcznik filozofii. Podejrzewam, że tylko tyle, że brak dowodu na istnienie nie jest dowodem na nieistnienie. To oczywistość (zresztą często zapominają o niej kreacjoniści, twierdząc np. że skoro nie znaleziono jakiegoś "brakującego ogniwa", to na pewno go nie było...). > Tak więc powołałam się na zdanie biegłych w filozofii ludzi a filozofia to > królowa nauk. Sama nie studiowałam filozofii więc nie jest mi łatwo sypać > argumentami ale zgadzam się z tą konkluzją filozoficzną bardziej niż z waszymi > tendencyjnymi wykrętami. O tym, co jest królową nauk toczą się spory... Na pewno filozofia nie należy do nauk w sensie "science". Kto dyskutuje rzeczowo, a kto posługuje się "tendencyjnymi wykrętami", niech już sobie rozstrzygną czytelnicy forum... :-) > Twój sposób prowadzenia rozmowy i przykłady jakie Ty cytujesz (cioteczna > babcia Mieszka) czy Wiktoriaka a także opinie Madcia - świadczą niepochlebnie > o Was, niski poziom etyczny wypowiedzi, który w żaden sposób nie jest niczym > usprawiedliwiony. Użycie argumentów "łopatologicznych" jest usprawiedliwione tym, że kiedy używamy argumentów serio, Ty ich nie rozumiesz (trafiają na blokadę w momencie, kiedy musiałabyś choćby na moment zawiesić swoje przekonanie o istnieniu biblijnego Jehowy). Dlatego posługujemy się innymi przykładami. Ja np. miałem nadzieję, że ponieważ Wrzecisława, cioteczna babcia Mieszka, nie należy do kanonu wiary, pozwoli Ci to wyłączyć swoją blokadę i na takim religijnie obojętnym modelu przemyśleć jaka jest różnica między niemożliwością udowodnienia, że ktoś nie nie istniał i jakie miał cechy, a określeniem osób, które nie uznały istnienia takiej postaci za mające jakieś defekty myślenia (bo napisałaś, że z ateistami jest coś nie tak, skoro wzbraniają się uwierzyć w Boga, chociaż nie da się udowodnić, że Go w żadnej wersji nie ma). Natomiast zupełnie nie rozumiem Twojego zarzutu o niski poziom etyczny. Co jest nieetycznego w przywoływaniu hipotetycznych bytów? Czy np. pisząc o fikcyjnych znakach szczególnych (zapewne nieistniejącej) Wrzecisławy naruszam jakieś normy etyczne? > MOżna wybrać przykłady, które nie obrażają uczuć wierzących i dobrego smaku > (ten o sikaniu do mleka był wstrętny) ale jak widać wrażliwość ateistów jest > na poziomie ordynarnych osób spod budki z piwem , Nie pijam piwa. Przykład z ludowych/naukowym wyjaśnieniem kwaśnienia mleka to nie jakiś wymysł ordynarnych ateistycznych forumowiczów tylko ilustracja problemu postulowania hipotetycznych istot obok lub zamiast naukowych wyjaśnień zjawisk jakie empirycznie obserwujemy. I to nie my wymyślilismy krasnoludki sikające do mleka, tylko przywołaliśmy znany ludowy przesąd. Wpisanie "krasnoludki" i "mleka" w Google dało 16 700 trafień, z czego mniej więcej połowa (przejrzałem tylko kilka pierwszych stron wyników) odwołuje się do tego przesądu (inne trafienia dotyczą np. wystawiania mleka na progu dla krasnoludków itp.). > Wolę być naiwną wierzącą niż podłym szydercą. Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni... Ja poczuwam się do ironizowania (bardziej z zamiarem rozładowania emocji i przejścia na humorystyczne przykłady), ale nie do szyderstwa, a tym bardziej podłości. To poważne zarzuty, i proponuję takie epitety zarezerwować dla poważniejszych spraw niż przywołanie krasnoludków czy hipotetycznego pryszcza Wrzecisławy... Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Kiedy urodził się Jezus 02.01.07, 13:20 Gość portalu: Ewolucjonista napisał: > I to nie my wymyślilismy krasnoludki > sikające do mleka, tylko przywołaliśmy znany ludowy przesąd. Wpisanie > "krasnoludki" i "mleka" w Google dało 16 700 trafień, z czego mniej więcej > połowa (przejrzałem tylko kilka pierwszych stron wyników) odwołuje się do tego > przesądu (inne trafienia dotyczą np. wystawiania mleka na progu dla > krasnoludków itp.). Rozsławił ten przesąd Sławomir Mrożek ("Z ciemności"): "Wy nam mówicie: Europa. A tu, co postawimy mleko na kwaśne, to skądeś wyłażą garbate karzełki i szczają nam do garnków." (Cyt. z pamięci, bo odnośny tom opowiadań, który powinien stać gdzieś tu na półce pod ręką, jakowyś diabeł ogonem nakrył.) Odpowiedz Link Zgłoś
vacia Re: Kiedy urodził się Jezus 02.01.07, 15:14 Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a): > > Vaciu, czy byłabyś łaskawa zacytować ów podręcznik (tzn. podać jego tytuł i > autorów, oraz przytoczyć stosowny cytat)? W podręczniku "Filozofia" Richarda H. Popkina, Avrum Strola (Wyd. Zysk i S- ka" Poznań 1994) na stronie 284 pisze: " Fakt, że nie można w trafny sposób dowieść, że coś istnieje, nie wskazuje ani na to, że to coś istotnie istnieje, ani też ,że nie istnieje. W rzeczy samej, większość krytyk, jakie wysunięto przeciwko argumentom rzekomo udowadniającym istnienie Boga, zachowuje swoją siłę, jeśli je wysunąć przeciwko podobnym argumentom udowadniającym nie istnienie Boga. --Dlatego własnie ateista stwierdza zbyt wiele---, wyciągając z krytyki argumentów na istnienie Boga wniosek, iż stanowią dowó na jego nie istnienie." Mam wrażenie, że czasem wyczytujesz > (np. z moich postów) co innego niż autor miał na myśli. Wszyscy zgadzają się, że> udowodnienie istnienia/niestnienia Boga metodami naukowymi jest niemożliwe z > przyczyn metodologicznych (nie można badać empirycznie bytu, który nie poddaje > się badaniu, bo jest "nie z tego świata"). Zgoda ale nie można tez ze 100% pewnościa twierdzić,że Boga nie ma a tak czynia ateiści. > Ciekaw jestem co dokładnie mówił ów podręcznik filozofii. Podejrzewam, że tylko > tyle, że brak dowodu na istnienie nie jest dowodem na nieistnienie. To > oczywistość (zresztą często zapominają o niej kreacjoniści, twierdząc np. że > skoro nie znaleziono jakiegoś "brakującego ogniwa", to na pewno go nie było...) > . >> > Wolę być naiwną wierzącą niż podłym szydercą. > > Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni... Ja poczuwam się do ironizowania > (bardziej z zamiarem rozładowania emocji i przejścia na humorystyczne > przykłady), ale nie do szyderstwa, a tym bardziej podłości. To poważne zarzuty,> i proponuję takie epitety zarezerwować dla poważniejszych spraw niż przywołanie> krasnoludków czy hipotetycznego pryszcza Wrzecisławy... Mam prawo do subiektywnego odbioru treści Twoich postów, jak chcesz potrafisz być uprzejmy, na przykład dzisiaj a czasem ironizujesz i stosujesz łopatologię która rani a to nie sprzyja wymianie poglądów. Temat Boga jest tak poważny dla wierzących,że trudno Tobie zrozumieć co jest etyczne a co już nie, , tematy wiary to tematy bardzo delikatne bo dotykają najbardziej intymnej sfery uczuć człowieka, dlatego trzeba uważać aby nie sprawić przykrości rozmówcy, zazwyczaj staram się nie obrażać ateistów i oczekuję w tym względzie wzajemności.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewolucjonista Re: Kiedy urodził się Jezus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.07, 18:32 vacia napisała: > (Popkin & Strol:) "ateista stwierdza zbyt wiele---, wyciągając z krytyki > argumentów na istnienie Boga wniosek, iż stanowią dowód na jego nieistnienie." No właśnie. To, że "dowody na istnienie Boga" są chybione, nie stanowi "dowodu nieistnienia Boga". I co do tego wszyscy się zgadzamy. Jeżeli jakiś ateista oświadczyłby, że obalenie np. pięciu dowodów na istnienie Boga autorstwa świętego Tomasza stanowi "dowód nieistnienia Boga", to istotnie stwierdzałby zbyt wiele. Poszukam może jakiegoś bezpiecznego przykładu - to, że kolejne zdjęcie UFO okazało się podrobione (obalenie dowodu na istnienie kosmitów) nie stanowi DOWODU, że kosmitów NA PEWNO NIE MA. Ale ci, którzy w kosmitów nie wierzą, mają prawo domagać się dowodów, jeśli ufolodzy zapewniaja ich, że nad naszymi głowami stale kręcą się pozaziemskie pojazdy. I powiedzenie, że osoby nie wierzące w ufoludki są powiedzmy, upartymi niedowiarkami, i mają źle poukładane w głowie byłoby nie fair. A Ty próbowałaś takiego zabiegu dokonać, przypisując ateistom jakąś przewrotną złą wolę, że nie chcą uwierzyć, choć nieistnienia Boga nie da się jednoznacznie udowodnić. > Zgoda ale nie można tez ze 100% pewnościa twierdzić,że Boga nie ma a tak > czynia ateiści. Skoro można ze 100% pewnością twierdzić, że Jezus jest Synem Bożym, a Mahomet Jego Prorokiem (akurate te dwie pewności mają inni ludzie :-), ale jednych i drugich jest sporo i niejeden jest gotów za nie oddać życie), to można i twierdzić, że Boga nie ma. To są oświadczenia na temat przekonań: A mówi: Ja na 100 procent wierzę, że jest życie po śmierci, B mówi - a ja na 100 proc. mówię, że nie ma, itp. To nie są sądy naukowe, tylko deklaracje osobistych przekonań. Natomiast w nauce w ogóle nie ma "100 proc." prawd. Zawsze mamy poczucie prowizoryczności i przybliżenia (może poza matematyką). Czym innym są dyskusje naukowe, a czym innym światopoglądowe. > tematy wiary to tematy bardzo delikatne bo dotykają najbardziej intymnej > sfery uczuć człowieka, dlatego trzeba uważać aby nie sprawić przykrości > rozmówcy, zazwyczaj staram się nie obrażać ateistów i oczekuję w tym > względzie wzajemności.. OK. Mogę tylko powtórzyć, że nie miałem i nie mam zamiaru nikogo obrażać. Mam nadzieję, że moje wyjaśnienia, tudzież przywołanie Mrożka a propos krasnoludków jako alternatywy dla fermentacji mlekowej, przekonały Cię, że nikt tu nie wymyśla jakichś szczególnie prostackich szyderstw, żeby naigrawać się z uczuć wierzących. Natomiast musisz się pogodzić z tym, że to, co dla Ciebie jest świętością, dla innych jest zabobonem. Można o tym w ogóle nie dyskutować. Naukowcy nie wkraczają na spotkania modlitewne żeby nawracać wierzących na materialistyczny światopogląd. Natomiast jeśli wchodzisz na forum Nauka i zaczynasz dyskutować o biologii, np. ewolucji, albo o historyczności Jezusa czy wydarzeń opisanych w Biblii, to musisz się liczyć z tym, że nie ma taryfy ulgowej dla argumentów zgłaszanych w imię wiary. Oponenci mają prawo wytykać błędy, naciągane chwyty retoryczne, mijanie się z prawdą co do faktów empirycznych itp. I nie możesz się zasłaniać tym, że taka krytyka, choćby zjadliwa czy ironiczna, obraża Twoje uczucia religijne. Jeżeli masz kontrargumenty, możesz je podać, wykazując, że Twój krytyk się myli, a więc jego krytyka jest nieuzasadniona i niesprawiedliwa. Natomiast nie możesz domagać się specjalnych przywilejów. Ja też mógłbym powiedzieć, że np. dla mnie Darwin jest świetlaną postacią i każde słowo krytyki pod adresem jego poglądów mnie obraża. Ale przy takim nastawieniu w ogóle nie da się dyskutować z osobami o odmiennych poglądach. Trzeba zawiesić emocje na kołku i spróbować dyskutować merytorycznie - nie stroniąc od barwnych przykładów czy fajrwerków retoryki, ale nie unosić się gniewem - wtedy można współweselić się z prawdą... :-) wiesz, z kogo to cytat (może zastrzegłbym, że nie można domagać się od dyskutantów, żeby "wszystkiemu wierzyli" bez sprawdzenia... :-). Odpowiedz Link Zgłoś
vacia Re: Kiedy urodził się Jezus 03.01.07, 08:10 Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a): I powiedzenie, że osoby nie wierzące w > ufoludki są powiedzmy, upartymi niedowiarkami, i mają źle poukładane w głowie > byłoby nie fair. A Ty próbowałaś takiego zabiegu dokonać, przypisując ateistom > jakąś przewrotną złą wolę, że nie chcą uwierzyć. Podtrzymuję to co napisałam. Myślenie to nie tylko operowanie naukowymi argumentami,to bardzo skomplikowany proces, mamy jakieś głębokie wewnętrzne przekonanie, że coś jest prawdą. Dlaczego Ty uważasz,że ludzie są na najwyższym poziomie rozwoju? Dlaczego człowiek miałby królować we Wszechświecie skoro nawet go dobrze nie zna i nie wie skąd się wziął ten cały Wszechświat i on sam? To jest dziecinne proste ,że logicznie nasuwa się wniosek, że są we Wszechświecie wyżej postawione od człowieka istoty, które wiedzą więcej niż ludzie i są od ludzi moralniejsi, (skoro cierpliwie dają ludziom tyle czasu na odwrócenie się od zła). Ludzie nie mogli znieść Saddama Husajna i skazali go na śmierć natomiast Bóg pozwala złym ludziom dalej żyć ,w nadziei ,że się w końcu opamiętają (przynajmniej niektórzy). Wykształcenie, wiedza, inteligencja nadyma współczesnych ludzi pychą i zasłania im oczy na prawdę o Bogu, natomiast dziecięca pokora prowadzi do uznania faktu, że jako ludzie jesteśmy pyłkiem w kosmosie i tylko Bóg może zapewnić nam prawdziwe bezpieczeństwo i dobrą przyszłość. > > Zgoda ale nie można tez ze 100% pewnościa twierdzić,że Boga nie ma a tak > > czynia ateiści. > > Skoro można ze 100% pewnością twierdzić, że Jezus jest Synem Bożym, To co innego przewrotny Ewolucjonisto! W Jezusa wierzymy a ateiści ze 100 % pewnościa twierdzą ,że Boga nie ma. To jest nienaukowe. Wierzący mają 100% pewności z uwagi na wiarę a ateiści przecież nie nazywają swojego poglądu : " Wiarą" a właściwie tak powinni się nazwać bo naukowych podstaw nie mają aby twierdzić że:" Boga nie ma" a cały Wszechświat sugeruje żę są mądrzejsze od nas istoty, bo ludzie do tej pory nawet nie zdążyli nadać nazwy wszystkim roślinom na naszym globie i owadom. To nie są sądy naukowe, tylko deklaracje osobistych przekonań. > Natomiast w nauce w ogóle nie ma "100 proc." prawd. Zawsze mamy poczucie > prowizoryczności i przybliżenia (może poza matematyką). Czym innym są dyskusje naukowe, a czym innym światopoglądowe. Zgoda a więc ateiści sa o wiele bardzie irracjonalni i nie naukowi od wierzących gdyż nie mają nawet przesłanek do swoich przekonań a my je mamy. A jednak na Forum Nauka sie szarogęszą czerpiąc swoją "naukową" wiedzę z przglądarki internetowej. Natomiast podsumowując całą tą dyskusję można stwierdzić ,że nie ważne kiedy dokładnie urodził się Jezus, ważne jest jakie poglądy głosił i jakie uczynki wykonywał, gdyby tak ateiści zechcieli naśladować Jezusa o wiele mniej zła działo by się na Ziemii i to pod każdym względem równiez na polu nauki. Wykształceni ludzie ,oddaleni od Boga mogą póść śladem Goebbelsa ,Goringa a to oznacza coraz większą spiralę zła natomiast nikt kto naśladuje Jezusa nie skrzywdzi innych. > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewolucjonista Re: Kiedy urodził się Jezus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 22:26 vacia napisała: > Podtrzymuję to co napisałam. Myślenie to nie tylko operowanie naukowymi > argumentami,to bardzo skomplikowany proces, mamy jakieś głębokie wewnętrzne > przekonanie, że coś jest prawdą. Tym właśnie różni się wiara od nauki. Na gruncie wiary możesz się odwoływać do swojego wewnętrznego przekonania, że coś jest prawdą. W nauce to nie działa. Jeśli ktoś by się nawet dał posiekać za swoje głębokie wewnętrzne przekonanie, że jego ulubiona hipoteza jest prawdą, albo, że ma świetny pomysł na perpetuum mobile, to nic nie znaczy. Albo można coś empirycznie czy matematycznie wykazać, albo nie, i trudno, choćby ktoś bardzo chciał, żeby coś uznać za prawdę. > Dlaczego Ty uważasz,że ludzie są na najwyższym poziomie rozwoju? Nie wiem, może kiedyś się znajdą jakieś inne istoty stojące od nas wyżej (zresztą to zależy pod jakim względem - etycznie może wyżej od nas stoją delfiny czy słonie). Dopóki tego nie wykazano, roboczo mogę przyjmować, że jesteśmy najbardziej złożoną (intelektualnie, bo komórek ma więcej płetwal błękitny) ZNANĄ formą życia. > Dlaczego człowiek miałby królować we Wszechświecie skoro nawet go dobrze nie > zna i nie wie skąd się wziął ten cały Wszechświat i on sam? Co to znaczy "królować we wszechświecie"?! To jest rzutowanie na innych biblijnego wyobrażenia o człowieku jako "Panu stworzenia", który czyni sobie ziemię (i może sąsiednie ciała niebieskie) poddaną. Nie słyszałem, żeby ktokolwiek ze świeckich naukowców określał człowieka jako "króla wszechświata". Nasz wpływ na wszechświat jest z grubsza zerowy. > To jest dziecinne proste ,że logicznie nasuwa się wniosek, że są we > Wszechświecie wyżej postawione od człowieka istoty, które wiedzą więcej niż > ludzie i są od ludzi moralniejsi, (skoro cierpliwie dają ludziom tyle czasu na > odwrócenie się od zła). Dlaczego taki wniosek ma się nasuwać? O ile wiem, nie udało się empirycznie nawiązać kontaktu z żadnymi istotami, które wiedziałyby więcej niż ludzie. Jak wiadomo, przypisywano taką nadludzką wiedzę np. autorom Biblii (czy raczej Bogu jako źródłu ich natchnienia), ale autorzy biblijni mieli dokładnie taki poziom wyobrażeń i wiedzy o świecie, jak ich nienatchnieni sąsiedzi (o tym zresztą już na forum dyskutowaliśmy). Skąd poza tym przypuszczenie, że owe istoty nie tylko istnieją, ale są od nas moralniejsze - brak jakiegokolwiek kontaktu - i dowodu ich istnienia - to nie jest żaden dowód, że cierpliwie dają nam czas na cokolwiek (gdyby były moralne, to by nie patrzyły z założonymi rękami/mackami jak miliony czujących istot się wyrzynają w imię Boże). > Ludzie nie mogli znieść Saddama Husajna i skazali go na śmierć natomiast Bóg > pozwala złym ludziom dalej żyć ,w nadziei ,że się w końcu opamiętają > (przynajmniej niektórzy). A na razie, niech się mordują...? Milczenie Boga prościej interpretować jako przejaw nieistnienia niż dorabiać takie wyjaśnienia. Gdybyś widziała jak dziecko w piaskownicy wydłubuje drugiemu oko, to patrzyłabyś na to z wyrozumiałością, w nadziei, że z czasem może jakoś się opamięta? A jak nie to, to może jakieś inne? Taka postawa to szczyt moralności i dobroci? > Wykształcenie, wiedza, inteligencja nadyma współczesnych ludzi pychą i > zasłania im oczy na prawdę o Bogu, natomiast dziecięca pokora prowadzi do > uznania faktu, że jako ludzie jesteśmy pyłkiem w kosmosie i tylko Bóg może > zapewnić nam prawdziwe bezpieczeństwo i dobrą przyszłość. Co do pyłku - zgoda, ale jak dotąd bezpieczeństwo, komfort, zdrowie itp. zapewniamy sobie raczej sami. Odkąd zaczęła się nowożytna nauka i medycyna ludzie żyją dwa razy dłużej, śmiertelność dzieci spadła dziesięciokrotnie, itp. Dopóki ludzie tylko pokładali ufność w modlitwie, było z tym o wiele gorzej... > To co innego przewrotny Ewolucjonisto! W Jezusa wierzymy a ateiści ze 100 % > pewnościa twierdzą ,że Boga nie ma. To jest nienaukowe. Vaciu, ateiści po prostu nie podzielają tej wiary (nawiasem mówiąc, wiary w Jezusa nie podziela większość wierzących - wszystkich religii niechrześcijańskich). Nikt natomiast o ile wiem nie twierdzi, że istnieje "naukowy dowód nieistnienia Boga". Przeciwnie, w tym wątku do znudzenia powtarzamy, że nie da się naukowo dowieść nieistnienia jakiejkolwiek niewidzialnej i niematerialnej istoty (a nawet krasnoludków). > a cały Wszechświat sugeruje żę są mądrzejsze od nas istoty, bo ludzie do tej > pory nawet nie zdążyli nadać nazwy wszystkim roślinom na naszym globie i > owadom. Przepraszam, nie widzę związku. Masz pełniejszą listę roślin i owadów skatalogowanych przez inny gatunek istot niż człowiek? To, że żaden gatunek na ziemi nie ma kół zamiast odnóży nie dowodzi, że na pewno są organizmy na podwoziu kołowym. To, że żadnemu człowiekowi nie udało się zbudować perpetuum mobile, nie dowodzi, że na pewno dokonał tego kto inny. > Zgoda a więc ateiści sa o wiele bardzie irracjonalni i nie naukowi od > wierzących gdyż nie mają nawet przesłanek do swoich przekonań a my je mamy. Mają przesłanki - brak jakichkolwiek dowodów na istnienie Boga plus zasada oszczędności (brzytwa Okhama). Natomiast wierzący naruszają tę zasadę, w imię irracjonalnej nadziei i chciejstwa dając posłuch obietnicom nagrody pozagrobowej w zamian za podporządkowanie się tu i teraz przywódcom danej religii. > A jednak na Forum Nauka sie szarogęszą czerpiąc swoją "naukową" wiedzę z > przglądarki internetowej. Tak się składa, że na forum internetowym najłatwiej odwoływać się do źródeł online. To znacznie prostsze niż zmuszanie dyskutantów do wypożyczania książek, czy niskonakładowych czasopism naukowych. Jeśli masz wątpliwości co do rzetelności jakiegoś źródła internetowego, zawsze możesz wskazać problem i domagać się jego analizy wspartej np. literaturą fachową (choć dziś większość publikacji jest i tak dostępna online). > Natomiast podsumowując całą tą dyskusję można stwierdzić ,że nie ważne kiedy > dokładnie urodził się Jezus, ważne jest jakie poglądy głosił i jakie uczynki > wykonywał, gdyby tak ateiści zechcieli naśladować Jezusa o wiele mniej zła > działo by się na Ziemii i to pod każdym względem równiez na polu nauki. 1) Takie szczegóły jak weryfikowalne (a raczej falsyfikowalne) okoliczności historyczne wspomniane w ewangeliach mają znaczenie jako probierz ogólnej wiarygodności Biblii - ponieważ Jezusa nie zauważył nikt ze współczesnych mu kronikarzy, jeśli jedyne źródło na jego temat - "objawione i nieomylne" Ewangelie - myli się co do sprawdzalnych faktów (np. spisu powszechnego w imperium rzymskim za czasów Heroda), można mieć uzasadnione wątpliwości co do prawdziwości innych opowieści, aż po zmartwychwstanie. 2) Tak się składa, że nauka rozwija się znaczniej prężniej odkąd nie jest uprawiana z pozycji religijnych, a i w społeczeństwach dzieje się mniej zła, jeśli poziom religijności jest niższy (cytowałem już artykuł Grega Paula, który pokazuje to statystycznie: moses.creighton.edu/JRS/2005/2005-11.html > Wykształceni ludzie ,oddaleni od Boga mogą póść śladem Goebbelsa ,Goringa a to > oznacza coraz większą spiralę zła natomiast nikt kto naśladuje Jezusa nie > skrzywdzi innych. Tu już raczysz żartować. Do XVIII wieku praktycznie nie było niewierzących, a krew lała się strumieniami i poziom ogólnego okrucieństwa i brutalności życia był nieporównywalnie wyższy niż w krajach tzw. "cywilizacji śmierci". Wolałabyś żyć w dzisiejszej Skandynawii, Holandii czy Czechach, czy może w średniowiecznej, jakże pobożnej Europie, nękanej nieustannymi wojnami w imię Jezusa? Odpowiedz Link Zgłoś
vacia Re: Kiedy urodził się Jezus 04.01.07, 14:20 Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a): . > > > Dlaczego Ty uważasz,że ludzie są na najwyższym poziomie rozwoju? > > Nie wiem, może kiedyś się znajdą jakieś inne istoty stojące od nas wyżej O to chodzi, jeśli my przewyższamy intelektulnie zwierzęta to również nas mogą przewyższać inne istoty i to w sposób trudny do pojęcia naszym umysłem. > Nasz wpływ na wszechświat jest z grubsza zerowy. Nasz tak ale ten kto go zbudował ma na niego wpływ, tak jak Ty skonstrujesz maszynę to możesz w niej coś potem zmienić lub naprawić, tak samo Bóg może ingerować we Wszechświat. > Skąd poza tym przypuszczenie, że owe istoty nie tylko > istnieją, ale są od nas moralniejsze - brak jakiegokolwiek kontaktu - i dowodu > ich istnienia - to nie jest żaden dowód, że cierpliwie dają nam czas na > cokolwiek (gdyby były moralne, to by nie patrzyły z założonymi rękami/mackami > jak miliony czujących istot się wyrzynają w imię Boże). > Gdybyś widziała jak dziecko w piaskownicy wydłubuje drugiemu oko, to patrzyłabyś na to z wyrozumiałością, w > nadziei, że z czasem może jakoś się opamięta? A jak nie to, to może jakieś inne?> Taka postawa to szczyt moralności i dobroci? Tu już zartujesz Ewolucjonisto, małe dzieci mają nas rodziców do czuwania nad nimi ale jeśli nasze dzieci dorosną to już dalej nie mamy wpływu na to co robią, czy postępują dobrze czy źle, czy jestesmy przez to złymi rodzcami? MUsimy dać dorosłym dzieciom wolność inaczej je unieszczęśliwimy, tak samo Bóg dał nam wolność,( dzięki temu jesteśmy ludźmi a nie zaprogramowanymi robotami). Jednak tym swoim dorosłym dzieciom dajemy różne rady, zalecenia ,zakazy i tak samo Bóg dał nam w Biblii różne przepisy postępowania i zachowania, które nas chroni od zła i od błędów. Kiedy dorosłe dzieci, mają gdzieś rady rodziców to nieraz oberwą od życia, tak samo my, gdy nie przestrzegamy praw Bozych też boleśnie obrywamy, lub krzywdzimy innych. > Vaciu, ateiści po prostu nie podzielają tej wiary . Nikt natomiast o ile wiem nie twierdzi, że istnieje "naukowy dowód nieistnienia Boga". Skoro nie istnieje dowód na nieistnienie Boga ijednocześnie mozliwe jest istnienie istot na wyższym poziomie rozwoju niż ludzie to żaden człowiek na świecie nie powinien być ateistą a jeśli jest to daje dowód swojej nieracjonalności. >dając posłuch obietnicom nagrody pozagrobowej > w zamian za podporządkowanie się tu i teraz przywódcom danej religii. Człowiek jest podporządkowany jedynie Bogu a podporządkowanie wszelkim innym władzom może być tylko i wyłącznie względne, to znaczy nie naruszające pierwszego podporządkowania. > ponieważ Jezusa nie zauważył nikt ze współczesnych mu > kronikarzy, jeśli jedyne źródło na jego temat - "objawione i nieomylne" > Ewangelie - myli się co do sprawdzalnych faktów (np. spisu powszechnego w > imperium rzymskim za czasów Heroda), można mieć uzasadnione wątpliwości co do > prawdziwości innych opowieści, aż po zmartwychwstanie. Zauważyłam,że myślisz logicznie dopóki temat nie dotknie Biblii, czyżby emocje utrudniały Ci jasny ogląd rzeczywistości????? Co to za emocje ,jakies uoprzedzenia i zabobony? POjedź do Izraela, odwiedź Jerozolimę, zobaczysz jak dokładnie Ewangelie opisują Ziemię Swiętą, zobaczysz Zydów ubranych tak jak opisuje Biblia, czemu bezpodstawnie podważasz przekaz ewangieliczny? To jest dopiero nienaukowe podejście, na to sobie nie powinienes pozwalać jeśli chcesz być uczciwy wobec samego siebie. Biblia to żywa księga, może czasem mylnie interpretowana , może w przeszłości niewłaściwe stosowane były zawarte w niej polecenia ale to nie wina Biblii ale człowieka. Chciałam napisać , ze Ciebie lubię dlatego też chciałabym zarazić Cię swoją wiarą ale nie jest to wcale łatwe :-) Miłego dnia życzę. > Odpowiedz Link Zgłoś
abmiros Bertrand Russel nt. teizmu, ateizmu i agnostycyzmu 04.01.07, 18:14 (Ponizej podaje kilka argumentow w kwestii Boga wysunietych przez Bertranda Russela, angielskiego filozofa i matematyka (1872-1970). Russel był, jak go nazywaja encyklopedie, jednym z najbardziej produktywnych myslicieli i pisarzy swoich czasow. Znany jest miedzy innymi z nastepujacych pism: Pryncypia Matematyki. Nasza znajomosc zewnetrznego swiata. Dlaczego clowiek waolczy? Drogi do wolnosci. Problemy chinskie. ABC wzglednosci. Kult wolnego czlowieka. Wyksztalcenie a porządek spoleczny. Wolnosc i organizacja. Wiedza ludzka, jej zakres i ograniczenie. Mistycyzm i logika. Malzenstwo i moralnosc. Podboj szczescia. Naukowy punkt widzenia. Historia zachodniej filozofii. CZY AGNOSTYCY SA ATEISTAMI? Nie. Ateista, podobnie jak chrzescijanin, utrzymuje, ze może wiedziec, czy Bog istnieje, czy nie istnieje, ateista – ze może wiedziec, ze nie istnieje. Agnostyk zawiesza opinie, twierdzac, ze nie ma dostatecznych podstaw ani do potwierdzenia, ani do zaprzeczenia. Rownoczesnie agnostyk może twierdzic, ze istnienie Boga, chociaz nie niemozliwe, jest bardzo malo prawdopodobne, on może nawet utrzymywac jest tak malo prawdopodobne, ze nie warte rozpatrywania w praktyce. W tej sytuacji jest on niedaleko od ateizmu. Wtedy jego podejscie nie byloby daleko od tego, jakie mialby uwazny filozof do bogow starozytnej Grecji, utrzymujac, ze nie warto rozpatrywac ich istnienie. Gdyby mnie zapytano, abym udowodnil, ze Zeus, Posejdon, Hera, istnieja, bylbym zagubiony w znalezieniu prowadzacych do jednoznacznego wniosku argumentow. Agnostyk może uwazac istnienie chrzescianskich bogow za tak malo prawdopodobne jak olimpijczykow, wtedy agnostyk ze wszystkich praktycznych wzgledow jest z ateistami. Jeżeli zaprzeczasz Bogu, jaki autorytet akceptujesz w twoim prowadzeniu się? Agnostyk nie akceptuje zadnego „autorytetu” w takim sensie, w jakim akceptuja go ludzie religii. On utrzymuje, ze czlowiek powinien przemyslec kwestie postepowania dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
abmiros Russel nt. teizmu, ateizmu i agnostycyzmu (2). 04.01.07, 23:17 Jeżeli zaprzeczasz Bogu, jaki autorytet akceptujesz w twoim prowadzeniu się? _____________________________________________________________________ Agnostyk nie akceptuje zadnego „autorytetu” w takim sensie, w jakim akceptuja go ludzie religii. On utrzymuje, ze czlowiek powinien przemyslec kwestie postepowania dla siebie.Oczywiscie on będzie poszukiwal korzysci wynikajacych z madrosci innych ludzi, ale będzie rozwazal również to, co oni uwazaja za niekwestionowalne. On zauwazy, ze co przechodzi jako „prawo Boze” zmienia się od czasu do czasu. Biblia rownoczesnie mowi, ze kobiecie nie wolno wyjsc za zyjacego brata zmarlego meza, i ze w pewnych okolicznosciach ona musi to zrobic. Jeżeli masz nieszczescie być bezdzietna wdowa która ma niezonatego szwagra, nie masz szansy aby nie przekroczyc „prawo Boze”. Skad wiesz co jest dobre a co jest zle? Co agmostyk uwaza za grzech? Agnostyk wcale nie jest taki pewny, tak jak sa pewni niektorzy chrzescijanie, co jest dobre a co zle. On nie utrzymuje, tak jak wiekszosc z nich utrzymywala w przeszlosci, ze ludzie którzy nie zgadzaja się z rzadem na zawile sprawy teologiczne, powinni podlegac karze okrutnej smierci. On jest przeciwko przesladowaniom i raczej ostrozny z potepieniem moralnym. „Grzechu” on nie uwaza za uzyteczna propozycje. Oczywiście uwaza, ze niektóre rodzaje zachowan sa pozadane, a inne niepozadane, ale twierdzi, ze karanie niepozadanych należy stosowac tylko wtedy kiedy dziala zapobiegawczo lub reformatorsko, a nie dlatego, ponieważ to jest samo w sobie uwazane za dobre, ze zloczynca powinien cierpiec. Ta koncepcja msciwej kary to jest zlo, które wyrzadzila koncepcja grzechu. Czy agnostyk postepuje jak chce? W pewnym sensie nie, w innym sensie każdy postepuje jak chce. Odpowiedz Link Zgłoś
abmiros Re: Russel nt. teizmu, ateizmu i agnostycyzmu (3) 05.01.07, 21:17 Czy agnostyk postepuje jak chce? W pewnym sensie nie, w innym sensie każdy postepuje jak chce. Zalozmy dla przykladu, ze nienawidzisz kogos tak bardzo, ze bys go chetnie zamordowal. Dlaczego tego nie robisz? Możesz odpowiedziec:”ponieważ religia mowi mi, ze morderstwo jest grzechem”. Ale jako fakt statystyczny, agnostycy nie sa bardziej sklonni do morderstwa, niż inni ludzie. Faktycznie mniej. Oni maja te same motywy powstrzymywania się od morderstwa co inni ludzie. Najwazniejszych z tych motywow jest strach przed kara. W warunkach bezprawia, jak np. było w czasie goraczki zlota, najprzerozniejsi ludzie popelniali przestepstwa, chociaz w zwyklych warunkach oni byliby przestrzegajacymi prawa obywatelami. Jest nie tylko rzeczywista kara , jest przerazajace odkrycie i samotnosc wiedzy, ze aby uniknac nienawisci musisz nosic maske nawet z ludzmi najbardziej tobie bliskimi. I jest to co może być nazwane „sumieniem”. Jeżeli kiedykolwiek rozwazales morderstwo, możesz wdragac się na mysl o ostatnich chwilach twojej ofiary, lub martwego ciala. Wszystko zalezy czy zyjesz w przestrzegajacej prawo spolecznosci, ale jest wiele swieckich powodow dla stworzenia i zachowania takiej spolecznosci. Powiedzielem, ze w innym sensie każdy postepuje jeak chce. Nikt nie zaspakaja kazdego impulsu, ale to, co utrzymuje kontrole nad pragnieniami, to sa inne pragnienia. Ludzkie antyspoleczne pragnienia mogą być kontrolowane pragnieniem zrobienia przyjemnosci Bogu, lecz one również mogą być ograniczone pragnieniem zro0bienia przyjemnosci przyjaciolom, albo pragnieniem zyskania respektu w spoleczenstwie, albo pragnieniem aby mieć respekt dla siebie samego. Ale jeżeli nie ma takich motywacji, same abstrakcyjne zalozenia moralnosci nie utrzymaja nikogo uczciwym. Jak agnostyk traktuje Biblie. Agnostyk traktuje Biblie dokladnie tak, jak traktuje ja oswiecony duchowny, to znaczy nie mysli o niej tak jak o ksiedze inspirowanej przez Boga. Uwaza jej wczesna historie za legendarna i wcale nie bardziej zgodna z prawda niż ta u Homera. Na temat jej nauk moralnych czasami mysli dobrze, czasami bardzo zle. Dla przykladu: Samuel polecil Saulowi, w czasie wojny, nie tylko zabic kazdego mezczyzne kobiete i dziecko wroga, ale również kazda owce i bydlo. Saul jednakze pozostawill owce i bydlo przy zyciu. Mamy go za to potepic? Nigdy nie byłem w stanie pochwalac Elishe za przeklenstwo rzucone na dzieci które się z niego nasmiewaly, albo wierzyc (co Biblia utrzymuje), ze zyczliwe bostwo zesle dwie niedzwiedzice które zabija te dzieci. Jak agnostyk patrzy na narodzenie się Jezusa z dziewicy, i Swieta Trojce? Odkad agnostyk nie wierzy w Boga, on nie może uwazac Jezusa za Boga. Wiekszosc agnostykow podziwia zycie i nauki moralne Jezusa tak jak sa opisane w Ewangeliach, ale niekoniecznie bardziej niż innych ludzi. Niektorzy stawiaja je na poziomie tym samym co Budde, inni tym samym co Sokratesa, jeszcze inni Abrahama Lincolna. Oni nie utrzymuja, ze to co Jezus powiedzial nie podlega zakwestionowaniu, ponieważ oni nie akceptuja absolutnych autorytetow. Doktryne narodzin z dziewicy agnostycy uwazaja za wzieta z poganskiej mitologii, gdzie takie narodziny nie były czyms rzadkim.(Zoroaster miał się urodzic z dziewicy, Ishtar, bogini babilonska, nazywana jest Swieta Dziewica). Agnostycy nie mogą uwiarygodnic doktryny narodzin z dziewicy, ani doktryny Swietej Trojcy, bo żadna nie jest możliwa bez wiary w Boga. Czy agnostyk może być chrzescijaninem? Slowo „chrzescijanin” mialo rozne znaczenia w roznych czasach. Poprzez wiekszosc wiekow od czasow Chrystusa oznaczalo ono czlowieka wierzacego w Boga i niesmiertelnosc i utrzymujacego, ze Chrystus jest Bogiem. Ale Unitasrianie nazywaja siebie chrzescijanami, mimo ze nie wierza w boskosc Chrystusa, a obecnie wielu ludzi uzywa slowo „Bog” w znacznie mniej precyzyjnym sensie niż to dawniej znaczylo. Odpowiedz Link Zgłoś
abmiros Re: Russel nt. teizmu, ateizmu i agnostycyzmu (3) 07.01.07, 00:52 Czy agnostyk postepuje jak chce? W pewnym sensie nie, w innym sensie każdy postepuje jak chce. Zalozmy dla przykladu, ze nienawidzisz kogos tak bardzo, ze bys go chetnie zamordowal. Dlaczego tego nie robisz? Możesz odpowiedziec: ponieważ religia mowi mi, ze morderstwo jest grzechem”. Ale jako fakt statystyczny, agnostycy nie sa bardziej sklonni do morderstwa, niż inni ludzie. Faktycznie mniej. Oni maja te same motywy powstrzymywania się od morderstwa co inni ludzie. Najwazniejszych z tych motywow jest strach przed kara. W warunkach bezprawia, jak np. było w czasie goraczki zlota, najprzerozniejsi ludzie popelnia przestepstwa, chociaz w zwyklych warunkach oni byliby przestrzegajacymi prawa obywatelami. Jest nie tylko rzeczywista kara , jest przerazajace odkrycie i samotnosc wiedzy ze aby uniknac nienawisci musisz nosic maske nawet z ludzi najbardziej tobier bliskimi. I jest to co może być nazywane „sumieniem”. Jeżeli kiedykolwiek rozwazales morderstwo, możesz wdragac się na mysl o ostatnich chwilach twojej ofiary lub martwego ciala. Wszystko to zalezy czy zyjesz w przestrzegajacej prawo spolecznosci, ale jest wiele swieckich powodow dla stworzenia i zachowania takiej spolecznosci. Ja powiedzielem, ze w innym sensie każdy postepuje jeak chce. Nikt tylko duren zaspokaja każdy impuls, ale to co utrzymuje kontrole nad pragnieniami sa inne pragnienia. Ludzkie antyspoleczne pragnienia mogą być kontrolowane pragnieniem zrobienia przyjemnosci Bogu, lecz one również mogą być ograniczone pragnieniem zro0bienia przyjemnosci przyjaciolom, albo pragnieniem zyskania respektu w spoleczenstwie, albo pragnieniem mieć respekt do siebie samego. Ale jeżeli nie ma takich motywacji, same abstrakcyjne zalozenia moralnosci nie utrzymaja nikogo uczciwym. Jak agnostyk traktuje Biblie. Agnostyk traktuje Biblie dokladnie tak, jak traktuje ja oswiecony duchowny. On nie mysli o niej jako o inspirowanej przez Boga, uwaza jej wczesna historie za legendarna i wcale nie bardziej zgodna z prawda niż ta u Homera, on mysli na temat jej nauk moralnych czasami dobrze, czasami bardzo zle. Dla przykladu Samuel polecil Saulowi, w czasie wojny, nie tylko zabic kazdego mezczyzne kobiete i dziecko wroga, ale również kazda owce i bydlo. Saul jednakze pozostal owce i byblo przy zyciu i mamy go za to potepic. Nigdy nie byłem w stanie pochwalac Elishe za przeklenstwo rzucone na dzieci które się z niego nasmiewaly, albo wierzyc (co Biblia utrzymuje), ze zyczliwe bostwo zesle dwie niedzwiedzice które zabija te dzieci. Jak agnostyk patrzy na Jezusa, Niewinne narodziny, i Swieta Trojce. Odkad agnostyk nie wierzy w Boga, on nie może uwazac Jezusa za Boga. Wiekszosc agnostykow podziwia zycie i nauki moralne Jezusa tak jak jest opisane w Ewangeliach, ale niekoniecznie bardziej niż innych ludzi. Niektorzy stawiaja je na poziomie tym samym co Buddy, inni tym samym co Sokratesa, jeszcze inni Abrahama Lincolna. Oni również nie utrzymuja, ze to co on powiedzial nie podlega zakwestionowaniu, ponieważ oni nie akceptuja absolutnych autorytetow. Doktryne niepokalanego poczecia uwazaja oni za wzieta z poganskiej mitologii, gdzie takie narodziny nie były czyms rzadkim.(Zoroaster miał się urodzic z dziewicy, Ishtar, bogini babilonska, hazywana jest Swieta Dziewica). Agnostycy nie mogą uwiarygodnic doktryne niepokalanego poczecia ani doktryne Swietej Trojcy, bo żadna nie jest możliwa bez wiary w Boga. Czy agnostyk może być chrzescijaninem? Slowo „chrzescijanin” mialo rozne znaczenia w roznych czasach. Poprzez wiekszosc wiekow od czasow Chrystusa oznaczalo ono czlowieka wierzacego w Boga i niesmiertelnosc i utrzymujacego, ze Chrystus jest Bogiem. Ale Unitarianie nazywaja siebie chrzescijanami, mimo ze nie wierza w boskosc Chrystusa, a obecnie wielu ludzi uzywa slowo „Bog” w znacznie mniej precyzyjnym sensie niż to dawniej znaczylo. Wielu ludzi którzy mowia, ze wierza w Boga, nie mowia ze wierza w osobe lub trojce osob, lecz jedynie nieokreslona sile lub tendencje ewolucji.. Inni przez chrzescijanstwo rozumieja jedynie system etyczny, który skoro sa ignorantami, uwazaja za charakterysyczny wylacznie dla chrzescijanstwa. Kiedy w ostatniej ksiazce powiedzialem, ze tego co ten swiat potrzebuje jest „milosc, chrzescijanska milosc, albo wspolczucie”, wielu ludzi myslalo ze to oznacza ze zmienilem poglady. W istocie moglem to poprzednio powiedziec kiedykolwiek. Jeżeli przez chrzescijanina rozumiesz czlowieka który miluje swojego sasiada, który wspolczuje z cierpiacymi, który zarliwie pragnie swiata bez cierpien i obrzydliwosci które obecnie go wypaczaja, ten może nazywac mnie chrzescijaninem. I w tym sensie mysle ze znajdziesz wiecej „chrzescijan” wśród agnostykow, niż wśród ortodoksow. Ale, jeśli o mnie chodzi, ja nie mogę zaakceptowac taka definicje. Poza innymi objekcjami do niej, ona robi wrazenie ze jest niesympatyczna do zydow, buddystow, mahometan, i innych niechrzescijan, którzy, na ile pokazuje to historia, byli co najmniej tak sklonni jak chrzescijanie p;raktykowac te cnoty które niektorzy chrzescijanie przypisuja wylacznie swojej religii. Ja mysle również, ze wszyscy którzy którzy dawniej nazywali siebie chrzescijanami, i wiekszosc tych którzy którzy tak nazywaja siebie obecnie bewda brali pod uwage, ze wiara w Boga i niesmiertelnosc jest istotna dla chrzescijanina. Na tej zasadzie ja nie będę nazywal siebie chrzescijaninem i powiem, ze agnostyk nie jest chrzescijaninem. Ale jeżeli „chrzescijanin” ma oznaczac tylko pewnego rodzaju moralnosc, to może być możliwe nazywanie agnostyka chrzescijaninem. Czy agnostyk ma dusze? Pytanie nie ma sprecyzowanego znaczenia dokad nie damy definicji slowa „dusza”. Sadze, ze z grubsza ono znaczy cos niematerialnego co istnieje przez zycie czlowieka, a nawet dla tych co wierza w niesmiertelnosc, przez cala przyszlosc czlowieka. Jeżeli to jest to co ono ma znaczyc, agnostyk nie wierzy, ze czlowiek ma dusze. Ale musze nie zwlekajac dodac, ze agnostyk nie musi być materialista. Wielu agnostykow, (wlaczajac i mnie), maja watpliwosci do ciala podobnie jak do duszy, ale to jest dluga historia która bierze nas w dluga metafizyke. Mysl podobnie jak materia, powinienem dodac, sa wygodnymi symbolami w naszych rozmowach, a nie rzeczami istniejacymi. Czy agnostyk wierzy w zycie posmiertne, w niebo i pieklo? Pytanie, czy ludzie przezywaja smierc jest jednym na które uwaza się ze badania fizyczne i spirytualizm dostarczaja takich dowodow. Agnostyk nie przyjmuje do wiadomosci twierdzenia o przezyciu dokad nie dostatnie dowodu po jednej lub drugiej stronie. Jeżeli chodzi o mnie, to nie sadze, ze jest jakis dobry powod wierzyc, ze przezywamy smierc. Niebo i pieklo to osobna sprawa. Wiara w pieklo powiazana jest z wiara ze msciwa kara za grzechy jest dobra rzecza, niezaleznie od reformatorskiego lub poprawczego skutku kary. Nie wierzy temu żaden agnostyk Otwarty jestem kiedy przedstawione mi będą wlasciwe argumentyza istnieniem nieba. Czy nigdy nie boisz się osadu bozego, ze mu zaprzeczasz?Z pewnoscia nie. Przecze również istnieniu Zeusa, Jupitera i Odyna i Brahmy, i to nie stwarza mi problemow. Widze, ze znaczna czesc rodzaju ludzkiego nie wierzy w Bogow i nie cierpi z tego powodu i z tego powodu nie cerpi zadnej kary. No i gdyby był Bog, malo prawdopodobne aby był tak malostkowy aby być obrazony przez tych którzy nie wierza w jego istnienie. Jak agnostyk wyjasnia piekno i harmonie natury? Nie rozumiem, gdzie można znalezc to „piekno” i ta „harmonie”. Przez caly swiat zwierzat zwierzeta bezlitosnie zeruja nawzajem na sobie. Wiekszosc z nich bezlitosnie zeruje nawzajem na sobie. Wiekszosc z nich jest bezlitosnie zabijana przez inne zwierzeta albo umier Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewolucjonista Re: Russel nt. teizmu, ateizmu i agnostycyzmu (3) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 14:43 Drogi abmirosie, 1) tekst Russella (nie "Russela") pt. "Kim jest agnostyk" jest opublikowany w internecie w wielu miejscach. Na forum wystarczyłby link (i ewentualnie wybrane cytaty najbardziej a propos)... 2) wpisy na forum mają ograniczoną długość. Jeśli już chcesz wklejać tak długie teksty, podziel je od razu na kawałki nie wykraczające poza limit, zamiast wklejać dłuższe, które potem urywają się w pół zdania, a tym bardziej zamiast wklejać to samo wielokrotnie; 3) upubliczniając tłumaczenie wybitnego myśliciela na polski, warto przyłożyć się do jakości przekładu. Niestety ten jest dość nieporadny... Warto np. wiedzieć, że "Elisha" to Eliasz, "Ishtar" to Isztar, "Jupiter" to Jowisz, "Niewinne narodziny" (w wielu internetowych wersjach tego przekładu jest błędnie "niepokalane poczęcie") to "dziewicze poczęcie" itp. A jest jeszcze sporo błędów ortograficznych i stylistycznych. Szkoda, bo tekst mimo upływu lat jest sensownym wykładem agnostycyzmu dla początkujących, i warto się nad tym wywodem zatrzymać... Odpowiedz Link Zgłoś
abmiros Russel nt. teizmu, ateizmu i agnostycyzmu. 08.01.07, 20:51 Drogi ewolucjonisto, dziekuje za uwagi. Moglo byc gorzej, w tej sytuacji sadze ze warto skonczyc. Znajde na to chwile. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Kiedy urodził się Jezus 03.01.07, 15:37 > Nie było to zdanie jednego filozofa ale efekt dociekania pokoleń filozofów, > którzy ten temat drążyli i drążą nadal Równie dużo filozofów twierdzi coś dokładnie odwrotnego. Ja uważam ogólnie filozofię za abstrakcję na nieco wyższym poziomie, niż zwyczajny bełkot, jednak wciąż równie oderwany od rzeczywistości. > Tak więc powołałam się na zdanie biegłych w filozofii ludzi Wybiórczo. Nie to, zeby był to problem, każdy tak robi, ale nie sugeruj,. że wszyscy filozofowie doszli do zgodnego wiosku, ze Bóg istnieje... :))))) > a filozofia to królowa nauk. Oj, oj, oj. Z matematyką ci się pomyliło. > Madcio wiedzie prym w chamstwie i szyderstwie a inni go naśladują. Och, czasem bywam złośliwy, ale żeby cham i szyderca? Czuję się zaszczycony, ale jeśli samo kwestionowanie istnienia Boga jest dla ciebie problemem, to coż, sama tu wlazłaś. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Kiedy urodził się Jezus 01.01.07, 18:01 > A Biblia jest godna zaufania, bo proroctwa w niej zawarte spełniają się. Doprawdy???? www.skepticsannotatedbible.com/proph/long.html Jeśli podstawą twego zauania w Biblii są "spełnione" w niej poroctwa, to bardzo marne to podstawy... Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Kiedy urodził się Jezus 01.01.07, 17:54 > > Jeśli - jak dyskutanci ateiści - zakłada się, że wiara jest > > iluzją, dogmaty są fałszywe, a nauka nie potwierdza prawdziwości np. > > Biblii > To nieracjonalne co napisałeś. Czy ktoś byłby tak głupi aby wierzyć w coś co > uważa za fałsz i bronić tego w dyskusji na forum? Przecyztaj jeszcze raz, co on napisał, gdyż najwyraźniej nie zrozumiałaś, o kim on to pisał. Podpowiedź: tekst miedzy MYŚNIKAMI. Takie kreseczki, wiesz. O - takie - widzisz? > Jeśli nie można zaprzeczyć istnieniu Boga bo nie moża tego udowodnić to stawia > ateistów na przegranej pozycji, He, he, he. Przeciwnie, to stawia WIERZĄCYCH na pregranej pozycji, gdyż to WIERZĄCY twierdzą, ze Bóg jest, wiec mają obowiązek udowodnić jego istnienie. A ponieważ, jak przyznałaś, nie potrafią tego, mają przechlapane. Pewna (nie)sławna brzytewka się kłania. > no bo skąd u nich pewność że Boga nie ma Skąd u ciebie pewność, że Zeusa, Thora, Mitry itp nie ma? Ich nieistnienia ani istnienia TEŻ nie udowodnisz. Ogółem, widzę tu syndrom Zakładu Pascala: istnieje tylko Ulubiona Religia/Sekta/Denominacja Dyskutanta(tm) oraz ateizm. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Kiedy urodził się Jezus 01.01.07, 17:46 > w odczuciu moim - i chyba > większości przyrodników - historia nauki ukazuje coraz większe wycofywanie > się teologów pod naporem faktów naukowych. Niezupełnie. Dla mnie nauka zwyczajnie nie potrzebuje (i NIE MOŻE potrzebować) Boga do "wyjaśnienia" czegokolwiek. Niektórzy, tak jak ja, intepretują to w specyficzny sposób. Chyba łatwo zgadnąć, jaki. Odpowiedz Link Zgłoś
leonard3 Kiedy urodził się Jezus 30.12.06, 12:02 Wiara nie jest skansenem dla ludzi niewyksztalconych i ignorantow. Przeciwnie ,doglebne i dobre wyksztalcenie daje pewnosc , " that legitimate (non-bogus) science does not contradict existence of God". Ja osobiscie ciezka paraca zdobylem dwa doktoraty na dobrych amerykanskich uniwersytetach ( MD and Phd in Pharmacology). Jako hobby zas ukonczylem dziennikarstwo na Studium Dziennikarskim UW oraz Filozofie na UMK. Moja wiedza wcale mi nie przeszkadza byc Praktykujacym Katolikiem gleboko wierzacym w Ewangelie i Katolicka doktryne. Jak mieszkalem w USA to zrobiono mi test IQ - ku mojemu zdumieniu , my IQ is 164. Z tego wynika . ze najniebezpieczniejsi sa ludzie ktorzy przeczytali w zyciu tylko jedna ksiazke. Odpowiedz Link Zgłoś
zewoluowanamateria Wiara nie jest skansenem ! (leonard3) 02.01.07, 12:59 Fragment pytania zadanego przez papieża Benedykta XVI: "Czy potrzebny jest jeszcze Zbawiciel człowiekowi, który dotarł na Księżyc i na Marsa i szykuje się do podboju wszechświata; człowiekowi, dla którego nie mają granic tajemnice natury i któremu udaje się odszyfrować nawet cudowne kody ludzkiego genomu? Czy potrzebuje Zbawiciela człowiek, który wynalazł komunikację interaktywną, który żegluje w wirtualnym oceanie internetu i dzięki najnowocześniejszej i zaawansowanej technice medialnej uczynił już z Ziemi, tego wspólnego domu, małą globalną wioskę?" **************************************************** Bóg przestał być potrzebny człowiekowi, który "naumiał" się paru rzeczy i w swojej pysze przyjął, że wiara jest już nie aktualna, bo dotyczy jakiegoś "przestarzałego Boga, który nic nie wiedział o mikroprocesorach" itp... Tymczasem jeśli kiedykolwiek uwierzyliśmy, że mamy do czynienia z samym Stwórcą, to powinniśmy też zaufać, że dla Niego nasze obecne zdobycze cywilizacyjne są jedynie kontynuacją prostych umiejętności posługiwania się narzędziami i że kierując człowieka do dalszego twórczego POZNANIA obdarzy nas jeszcze wiedzą i możliwościami o jakich nam się dotąd nie śniło. ********************** Powyżej cytuję mój wcześniejszy post z innego forum jako poparcie dla postawy "leonard3" i pozdrawiam nie bojących się rzucać pereł przed wieprze... Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Wiara nie jest skansenem ! (leonard3) 03.01.07, 15:25 Wiara będzie zawsze aktualna, póki człowiek jest człowiekiem. I mówię to jako ateista. Odpowiedz Link Zgłoś
kyos oj, leonard 03.01.07, 16:28 leonard3 napisał: > Wiara nie jest skansenem dla ludzi niewyksztalconych i ignorantow. > Przeciwnie ,doglebne i dobre wyksztalcenie daje pewnosc , " that legitimate > (non-bogus) science does not contradict existence of God". powinieneś wiedzieć że choćby w islamie al-Ghazali, wielki intelektualista, pozostający pod wpływem myśli aszaryckiej (a przez nią pod wpływem mutazylitów), w pewnym momencie stwierdził że racjonalizm spekulatywny prowadzi do bezbożności --ostatecznie w serii traktatów wykończył intelektualnie wszystkich opozycyjnych racjonalistów jako liczącą się w islamie grupę opiniotwórczą --racjonalizm w islamie odrodził się dopiero w XIX wieku i to i tak w rachitycznej formie (moderniści -którym wciąż daleko do racjonalizmu mutazylitów) trwałym efektem działalności al-Ghazalego było utwierdzenie postawy "bilakajfa" (przyjmowanie Koranu i hadisów "na wiarę" bez zadawania pytań) Odpowiedz Link Zgłoś
kyos jeszcze co do relacji mitu do logosu 03.01.07, 16:34 polecam Karen Armstrong "Krótka historia mitu" i "W imie Boga" autorka wyraźnie wskazuje na niepowodzenia w pogodzeniu sfery "mythu" i sfery "logosu" --a zwłaszcza wyjaśnianiu "mythu" przez "logos" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Uczony Re: Kiedy urodził się Jezus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.07, 17:24 Jeżeli Jezus urodził się 24 grudnia to czemu naszą erę liczymy od 1 stycznia a nie od dnia narodzin Jezusa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewolucjonista Re: Kiedy urodził się Jezus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.07, 18:37 Gość portalu: Uczony napisał(a): > Jeżeli Jezus urodził się 24 grudnia to czemu naszą erę liczymy od 1 stycznia a > nie od dnia narodzin Jezusa? Data Bożego Narodzenia jest umowna - wykorzystano pogańskie święto niezwyciężonego Słońca (Sol Invictus), obchodzone w imperium rzymskim w dniu przesilenia zimowego (jako kontynuacja Saturnaliów). Nie jest znany ani dzień, ani rok urodzenia Jezusa (o ile był postacią historyczną). Początek nowej ery jest więc w najlepszym razie chybiony nie o kilka dni, ale o dobrych kilka lat. Odpowiedz Link Zgłoś
wiktoriaka Re: Kiedy urodził się Jezus 02.01.07, 19:21 Ewolucjonista napisał(a): Początek nowej ery > jest więc w najlepszym razie chybiony nie o kilka dni, ale o dobrych kilka lat. Zgoda, jeżeli chodzi o te lata, ale nie jeżeli chodzi o dni. Nowy rok zaczyna się 8 dni po umownym dniu narodzin Jezusa na pamiątkę jego obrzezania (jak wszystkich Żydów w tamtym czasie, nie wiem czy teraz ten termin jest zachowywany) w ósmym dniu po urodzeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewolucjonista Re: Kiedy urodził się Jezus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.07, 20:39 wiktoriaka napisała: > Nowy rok zaczyna się 8 dni po umownym dniu narodzin Jezusa na pamiątkę jego > obrzezania w ósmym dniu po urodzeniu. Hmm. Dziwne. Bo Wikipedia podaje: "Zwyczaj rozpoczynania nowego roku od pierwszego dnia stycznia wprowadził w swej reformie kalendarzowej Gaius Iulius Caesar (Juliusz Cezar). Wcześniej Rzymianie nowy rok witali 1-go marca. Dlatego też w językach zachodnioeuropejskich nazwy września, października, listopada i grudnia, czyli 9-ego, 10-ego, 11-ego i 12-ego miesiąca roku pochodzą od łacińskich liczebników septem, octo, novem, decem (7, 8, 9, 10). Pierwszym w historii rokiem rozpoczętym 1-go stycznia był DCCVIII A.U.C. tzn. 708 od założenia Miasta (Rzymu), czyli wg obecnie stosowanej rachuby czasu 46 p.n.e." Chyba wtedy to nie było na pamiątkę obrzezania Jezusa... (jakieś 40 lat przed urodzeniem?!) :-) Odpowiedz Link Zgłoś
wiktoriaka Re: Kiedy urodził się Jezus 02.01.07, 21:32 Ewolucjonista napisał(a): Chyba wtedy to nie było na pamiątkę obrzezania Jezusa... (jakieś 40 lat przed > urodzeniem?!) :-) Cóż, sama tego nie sprawdzałam. Mówił mi o tym znajomy ksiądz katolicki. Wydawał mi się dość pewnym źródłem wiedzy o tradycji kościoła. Przy okazji dopytam go o to skad to wziął, albo sama sprawdzę. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Praeputium Domini Nostri 02.01.07, 23:39 wiktoriaka napisała: > Ewolucjonista napisał(a): > Chyba wtedy to nie było na pamiątkę obrzezania Jezusa... (jakieś 40 lat przed > > urodzeniem?!) :-) > Cóż, sama tego nie sprawdzałam. Mówił mi o tym znajomy ksiądz katolicki. Wydawa > ł > mi się dość pewnym źródłem wiedzy o tradycji kościoła. Przy okazji dopytam go o > to skad to wziął, albo sama sprawdzę. Nawiasem mówiąc, w średniowieczu kilkanaście kościołów w różnych miejscach Europy szczyciło się posiadaniem bezcennej relikwii: oryginalnego świętego napletka Jezusa. Jest na ten temat smakowita barokowa historyjka w "Nowych Atenach" Chmielowskiego, zob. univ.gda.pl/~literat/ateny/0005.htm (Praeputium albo Obrzezek Ciałka Chrystusa Pana) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewolucjonista Re: Praeputium Domini Nostri IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 06:26 wiktoriaka napisała: > Mówił mi o tym znajomy ksiądz katolicki. Wydawał > mi się dość pewnym źródłem wiedzy o tradycji kościoła. Niewątpliwie Kościół potem dorobił swoją interpretację do zastanych tradycji pogańskich (tak samo jak wcześniej autorzy Biblii dorobili swoje wyjaśnienia do tego dlaczego tydzień ma siedem dni - na pamiątkę stworzenia świata, chociaż tydzień wynikał z podziału sumeryjskiego miesiąca księżycowego na ćwiartki-kwadry - czy obchodzenia Paschy jako pamiątki ukrzyżowania Jezusa pod nazwą Wielkanoc). Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Praeputium Domini Nostri 03.01.07, 06:49 Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a): > Niewątpliwie Kościół potem dorobił swoją interpretację do zastanych tradycji > pogańskich (tak samo jak wcześniej autorzy Biblii dorobili swoje wyjaśnienia do > tego dlaczego tydzień ma siedem dni - na pamiątkę stworzenia świata, chociaż > tydzień wynikał z podziału sumeryjskiego miesiąca księżycowego na > ćwiartki-kwadry - czy obchodzenia Paschy jako pamiątki ukrzyżowania Jezusa pod > nazwą Wielkanoc). Do tego, co pisałem o kalendach styczniowych, można dodać, że ponieważ styczeń poświęcony był Janusowi (Ianuarius = mensis Iani), opiekunowi wszystkiego, co się rozpoczyna, 1 stycznia uchodził za szczególnie pomyślną datę dla wprowadzania w życie wszelkich przedsięwzięć, a Rzymianie składali sobie wówczas nawzajem życzenia wszystkiego dobrego. Nie jestem tego do końca pewien, ale wydaje się logiczne, że właśnie dlatego dzień obejmowania urzędu przez konsulów (czyli początek roku administracyjnego) przesunięto w połowie II w. p.n.e. z id marcowych na kalendy styczniowe. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Dlaczego 1 stycznia 02.01.07, 23:19 Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a): > Chyba wtedy to nie było na pamiątkę obrzezania Jezusa... (jakieś 40 lat przed > urodzeniem?!) :-) 1 stycznia, czyli Kalendis Ianuariis, zaczynał się w Rzymie "rok konsularny". Tego dnia (od roku 153 p.n.e.) rozpoczynała się roczna kadencja dwóch konsulów, istniał zaś zwyczaj identyfikowania roku kalendarzowego (a także np. roczników win) za pomocą ich imion (w poezji często wystarczało jedno imię), np. "Mario consule et Catulo" (za konsulatu Mariusza i Katula). Juliusz Cezar po prostu usankcjonował i sformalizował ten zwyczaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: badacz@o2.pl Kiedy urodził się Jezus IP: *.mofnet.gov.pl 03.01.07, 10:25 > Jezus najpewniej przyszedł na świat nie w stajence, lecz w grocie To prawda, że nie ma podstaw dla twierdzenia, że Jehoshua urodził się w stajni. Relacja biblijna: "I porodziła syna swego pierworodnego, i owinęła go w pieluszki, i położyła go w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie." (Łukasza 2:7, BW) nie daje podstawy dla twierdzenia, że Maria urodziła go w stajni. Fraza "gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie" wskazuje, że po porodzie Maria i Józef szukali miejsca na spoczynek w gospodzie. Nie ma też najmniejszych podstaw dla twierdzenia, że Jehoshua urodził się w jakiejś grocie. Poprzedni werset, Łukasza 2:6, mówi: "I gdy tam [w Betlejem - patrz w. 4] byli, nadszedł czas, aby porodziła." (BW) Zatem Jezus urodził się w Betlejem. (porównaj Micheasza 5:1, Mateusza 2:6) W mieście tym zaś za czasów Jezusa po prostu często budowano domy u wyjścia grot. Nie jest to jednak wystarczająca przesłanka dla twierdzenia jakoby Jezus urodził się w grocie, czy choć właśnie w takim domu, połączonym z grotą. en.wikipedia.org/wiki/Image:Bethlehem1894.png www.jewishvirtuallibrary.org/jsource/images/beth.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
leonard3 Re: Kiedy urodził się Jezus 08.01.07, 10:34 Drodzy Ateisci, Moim skromnym zdaniem ani atheisci ani theisci nie posiadaja luksusu pewnosci i obydwie postawy sa aktem wiary. Ateista wybiera wiare ,ze on i Wszechswiat sa rezultatem bezcelowego haosu . Czy ta wiara ateistow nie uniemozliwia im szczescia ? Pytanie to nasunelo mi sie po lekturze amoku forum informacyjnego o abp.Wielgusie. Forum to niestety w czesci dotyczacej relgii jest towarzystwem wzajemnej adoracji ludzi o orientacji atheistycznej. No i coz mozna tam zaobserwowac? "Voyeurism" i patologiczna ekscytacje problemami katolikow. A naprawde jest to tylko chec upewniania sie o slusznosci ateistycznego wyboru. Rozpaczliwa proba zatuszowania tesknoty do utraconej wiary religijnej. Odpowiedz Link Zgłoś
abmiros Re: Kiedy urodził się Jezus 08.01.07, 20:17 Nawet jezeli "ateista wybiera wiare, ze on i wszechswiat sa rezultatem bezcelowego haosu", to skad leonard3 dochodzi do wniosku, ze taki wybor jest to "rozpaczliwa proba zatuszowania tesknoty do utraconej wiary religijnej". Co ma jedno do drugiego? Wiziec wszechswiat bez wiary religijnej jako rezultat bezcelowego haosu - to jest wg. mnie utrata wiary w poznawcze mozliwosci rozumu, innymi slowy, kazdy wierzacy rezygnuje z rozumu. I coz ta wiara wyjasnia, jezeli taka jest, ktora cokolwiek wyjasnia? I ktora to jest, co to wyjasnia, jezeli taka jest, ktora cokolwiek wyjasnia? Gdziez to jest, ten "bezcelowy haos zorganizowany i doprowadzony napowrot do pelnej jasnosci przez wiare"? W judaizmie? W islamie? W fetyszyzmie? W katolicyzmie? Protestanci nigdy nie twierdzili, ze jest jedna prawdziwa religia, oni jedynie oczekuja ulatwionego zbawienia przez wplywy jakie ma Jezus u Boga. Ale trzeba wierzyc w Boga zeby w te wplywy uwierzyc. Proponujesz mi, leonard3, wersje protestancka? Jezeli ateista przejrzal uwaznie, a nawet nie musi to robic uwaznie aby zauwazyc, ze juz tylko wobec obfitosci oferty rynku religijnego musi byc co najmniej w znacznej jego czesci jakies oszustwo, bo jest niemozliwe, aby tyle nawzajem wykluczajacych sie twierdzen religijnych bylo rownoczesnie prawdziwych. Pomozesz mi odzucic twierdzenia falszywe? Sa np. przekonania religijne, ktore zalecaja bezposredni kontakt z Bogiem, a nie poprzez posrednikow, bo ci przekazuja falszywie kontakty z Bogiem. Co Ty, leonard3 na to? Odpowiedz Link Zgłoś
leonard3 Re: Kiedy urodził się Jezus 08.01.07, 21:09 Panie Abmiros, Bardzo chetnie bym sie czegokolwiek od Pana nauczyl. Jezeli atheista i Wszechswiat nie sa rezultatem bezcelowego haosu, to wedlug atheisty i rozumu , czego rezultatem jest atheista i Wszechswiat? Jezeli odpowie mi Pan inteligentnia no to pytanie , to ja panu wyjasnie jak odrzucic twierdzenia falszywe w theismie. Odpowiedz Link Zgłoś
abmiros Re: Kiedy urodził się Jezus 09.01.07, 03:36 Panie leonard3. Niestety nie wiem o zadnym dobrym tlumaczeniu tego tekstu, nawiasem mowiac nie wiem rowniez o zadnym tekscie angielskim w postaci elektronicznej, stad moje wysilki nad przekladem, niezbyt wysoko ocenione przez mojego krytyka, ktory podpisuje sie ewolucjonista. Mam tylko ksiazke Simon and Schuster z 1955 r. "Religions of America". Przejrze ten tekst ktory poslalem na "forum" i bede sie staral uzupelnic braki, bo odnosze wrazenie, ze w tekscie Russella jest odpowiedz na Pana pytanie. Mam nadzieje znajdzie Pan tam czego Pan szuka. Tyle moge dla Pana zrobic, ale zrobie to z przyjemnoscia. Na tle Pana obietnicy z Pana ostatniego postu sytuacja zaczyna byc bardzo interesujaca. Odpowiedz Link Zgłoś
abmiros Russell nt. teizmu, ateizmu i agnostycyzmu (5) 10.01.07, 02:52 Jak agnostycy wyjasniaja piekno i harmonie natury? Nie rozumiem, gdzie mozna znalezc to piekno i te harmonie. W swiecie zwierzar zwierzeta bezlitosnie zeruja jedne na drugich. Wiekszosc z nich jest albo bezlitosnie zabijana przez inne zwierzeta albo powoli umiera z glodu. Jeśli o mnie chodzi, nie umiem dostrzec zadnego wielkiego piekna i harmonii w gliscie. Nie mowcie mi, ze to stworzenie zostalo zeslane za nasze grzechy, bo ono wystepuje wśród ludzi, a nie wśród zwierzat. Mysle, ze zadajacy pytania ma na mysli gwiazdziste niebo, Ale trzeba pamietac, ze gwiazdy od czasu do czasu eksploduja, i redukuja wszystko w ich poblizu do mgly. Piekno w kazdym przypadku jest subiektywne i istnienieje w oczach ich wlasciciela. Jak agnostyk wyjasnia cuda i inne objawienia boskiej wszechpotegi? Agnostyk nie przypuszcza, ze sa jakiekolwiek dowody boskich cudow, w sensie, ze zachodza przeciwnie do praw natury. Wiemy, ze leczenie poprzez wiare ma miejsce i ze w zadnym sensie nie jest cudowne. W Lourdes pewne choroby mogą być uleczone i inne nie. Te które mogą być uleczone w Lourdes mogą prawdopodobnie być uleczone przez kazdego lekarza do którego pacjent ma wiare. Jezeli chodzi o zapisy innych „cudow”, np.takich jak Joshua który nakazal sloncu aby się zatrzymalo, agnostyk odrzuca je jako legendy, i wskazuje, ze wszystkie religie dostarczaja mnostwo takich legend. Jest tyle samo dowodow na cuda greckich bogow u Homera, co na cuda chrzescijanskiego Boga w Biblii. Były obrzydliwe i okrutne zwyczaje, którym religia oponuje. Jeżeli porzucisz zasady religijne, moze ludzkosc istniec? Istnienie obrzydliwych i okrutnych obyczajow nie daje się zaprzeczyc, ale w ciagu historii nie widze dowodow, ze religia je zwalczala. Przeciwnie, uswiecala je i pozwalala ludziom oddawac się im bez wyrzutow sumienia. Okrutne przesladowania były powszechniejsze w chrzescijanstwie niż gdziekolwiek indziej. Okrutne przesladowania usprawiedliwiane sa przez przekonania dogmatyczne. Dobroc i tolerancja przewazaja tylko w takim stopniu w jakim dogmatyzm ulega rozkladowi. W naszym czasie pojawila się nowa religia, a mianowicie komunizm, Agnostyk, jak kazdemu systemowi dogmatycznemu, jest mu przeciwny. Przesladowczy charakter obecnego komunizmu jest taki jaki był przesladowczy charakter chrzescijanstwa z dawnych czasow. To, ze chrzescijanstwo stalo się mniej przesladowcze, mamy do zawdzieczenia wolnomyslicielom którzy oslabili metody myslenia dogmatykow. Gdyby oni nadal byli tak dogmatyczni jak byli dawniej, nadal uwazaliby za sluszne palenie heretykow na stosie. Duch tolerancji, który niektorzy chrzescijanie uwazaja za charakterystycznie chrzescijanski, jest produktem temperamentu, który pozwala na watpliwosci i podchodzi podejrzliwie do absolutnej pewnosci. Mysle, ze kto przeglada historie bezstronnie, dojdzie do wniosku, ze religia spowodowala wiecej cierpienia, niż mu zapobiegla. Odpowiedz Link Zgłoś
leonard3 Re: Russell nt. teizmu, ateizmu i agnostycyzmu (5 10.01.07, 18:24 Panie Abmiros, Dziekuje za cytat z Russell'a. Ale bylbym bardziej ciekaw Panskiej inteligintnej opinii. Nie warto zmieniac forum w bazar cytatow. Odpowiedz Link Zgłoś
abmiros Re: Russell nt. teizmu, ateizmu i agnostycyzmu (5 10.01.07, 19:55 Panie leonard3. Ja po prostu staram sie skonczyc to, co zaczalem zanim jeszcze pojawil sie Pan na moim horyzoncie. Jezeli nie znajdzie Pan tam odpowiedzi na swoje pytanie, sprobuje ja Panu podpowiedziec, chociaz obserwujac jak Pan jest agresywny, mam sklonnosc zerwac z Panem wszelka komunikacje, tymbardziej, ze odgraza sie Pan, ze bedzie sie Pan wypowiadal na temat mojej inteligencji. Odpowiedz Link Zgłoś
abmiros Re:Russell nt. teizmu, ateizmu i agnostycyzmu (6) 11.01.07, 04:18 Co znaczy zycie dla agnostyka? Mam sklonnosc odpowiedziec innym pytaniem: co znaczy „znaczenie zycia dla agnostyka”? Sadze, ze intencja tego pytania jest ogolne znaczenie zycia. Nie przypuszczam, ze zycie ma jakies szczegolne znaczenie. Ono się po prostu zdarzylo. Ale indywidualni ludzie maja cele, i nie ma nic w agnostycyzmie co by moglo spowodowac aby oni porzucali te cele. Oczywiście oni nie mogą być pewni osiagniecia tych celow do których oni zmierzaja, ale będziesz zle myslal o zolnierzu który odmawia walki chyba ze zwyciestwo jest pewne. Czlowiek który aby podtrzymac się na duchu potrzebuje religii jest czlowiekiem bojazliwym, i nie mogę myslec o nim dobrze jako o czlowieku, jeżeli nie podejmuje ryzyka kiedy przyznaje, ze porazka jest możliwa. Czy wystepowanie przeciwko religii nie oznacza wystepowania przeciwko malzenstwu i przeciwko powsciagliwosci plciowej? Tutaj ponownie trzeba odpowiedziec innym pytaniem: czy czlowiek który zadaje to pytanie wierzy, ze malzenstwo i powsciagliwosc plciowa przyczyniaja się do ziemskiej szczesliwosci, czy tez mysli, ze kiedy przysparzaja one nieszczescia tutaj na ziemi, to jednak powinny być zalecane jako sposoby dostania się do nieba? Czlowiek, który przyjmie ten drugi punkt widzenia, będzie bez watpienia oczekiwal, ze agnostycyzm doprowadzi do rozkladu tego, co on nazywa cnotliwoscia, ale on będzie musial zaznaczyc, ze to co on nazywa cnotliwoscia nie jest tym, co przysparza szczescia tutaj na ziemi. Jeżeli, z drugiej strony, przyjmie on punkt widzenia, ze sa ziemskie argumenty na rzecz malzenstwa i powsciagliwosci plciowej, on musi również zgodzic się, ze po stronie tych argumentow stoi również agnostyk. Agnostyk jako taki nie ma zadnego szczegolnego pogladu na moralnosc plciowa. Ale wiekszosc agnostykow przyzna, ze sa cenne argumenty przeciwko nieokielznanemu dogadzaniu pozadaniom plciowym. Agnostycy jednakze wyprowadza te argumenty z ziemskich zrodel, a nie z domniemamych boskich polecen. Czy wiara jedynie w rozum nie jest niebezpiecznym wyznaniem wiary? Czy rozum nie jest niedoskonaly i niewystarczajacy bez praw duchowych i moralnych? Zaden rozsadny czlowiek, niezaleznie jak agnostyczny, nie ma „wiary jedynie w rozum”. Mowiac „rozum” ma się na mysli istote rzeczy, niektora zaobserwowana, niektora wywnioskowana. Pytanie, czy jest przyszle zycie, i pytanie, czy jest Bog, dotycza istoty rzeczy, i agnostyk będzie utrzymywal, ze powinny być one badane w taki sam sposób, jak pytanie, „Czy jutro będzie eklipsa ksiezyca”. Ale jedynie istota rzeczy nie wystarcza aby zdecydowac o akcji, bo ona nie odpowiada na pytanie, co robic. W dziedzinie motywow do poczynan potrzebujemy cos innego niż rozum. Agnostyk znajdzie motywy do swoich poczynan w swoim sercu, a nie w zewnetrznej komendzie. Zilustrujmy o co nam chodzi. Przypuscmy, ze chcemy przejechac z Nowego Jorku do Chicago. Uzyjemy rozumu aby dowiedziec się, kiedy jada pociagi, i czlowiek który by myslal, ze ma jakas wewnetrzna zdolnosc czy intuicje, która mu pozwala obejsc się bez rozkladu jazdy, sciagnie podejrzliwe spojrzenia. Ale żaden rozklad jazdy nie powie mu, ze jest madrze jechac do Chicago. Nie ma watpliwosci, ze w zdecydowaniu, czy to jest madrze jechac do Chicago, on musi wziąć pod uwage inne sprawy dotyczace istoty rzeczy, ale poza tymi wszystkimi sprawami będzie cel, który on uzna za warty zabiegania, i ten, dla agnostyka, tak jak dla innegp czlowieka, nie należy do dziedziny rozumu, chociaz w zadnym stopniu nie może być sprzeczny z rozumem. Dziedzina która mam tutaj na mysli należy do emocji, uczuc, pragnien. Odpowiedz Link Zgłoś
abmiros Re:Russell nt. teizmu, ateizmu i agnostycyzmu (7) 11.01.07, 07:50 Czy wszystkie rodzaje religii uwazasz za postac przesadu lub doogmatu? Która z istniejacych religii najbardziej szanujesz i dlaczego? Wszystkie wielkie zorganizowane religie, które zdominowaly duze ludzkie populacje, wciagnely wieksze lub mniejsze ilosci dogmatow, lecz „religia” jest slowem, którego znaczenie nie jest bardzo dobrze zdefiniowane. Dla przykladu konfucjanizm może być nazwany religia, chociaz nie zawiera dogmatu. Także w niektórych postaciach liberalnego chrzescijanstwa element dogmatu jest zredukowany do minimum. Z wielkich historycznych religii najbardziej szanuje buddyzm, szczególnie we wczesniejszych formach, ponieważ zawiera najmniej elementu przesladowczego. Komunizm, podobnie jak agnostycyzm, przeciswstawia się religii. Czy agnostycy sa komunistami? Komunizm nie przeciwstawia się religii. On ledwo przeciwstawia się chrzescijanstwu, podobnie jak islam. Komunizm, co najmniej w postaci propagowanej przez rzad sowiecki i partie komunistyczna, jest nowym systemem dogmatycznym szczególnie zjadliwego i przesladowczego rodzaju. Dlatego każdy prawdziwy agnostyk musi mu być przeciwny. Czy agnostyk sadzi, ze nauka i religia sa niemozliwe do pogodzenia? Odpowiedz zalezy od tego, co jest nazywane „religia”.Jezeli zaledwie to znaczy system etyczny, to może być pogodzone z nauka. Jeżeli znaczy system dogmatyczny, uwazany za niekwestionowalnie prawdziwy, to jest nie do pogodzenia z duchem nauki, który odmawia akceptowanie istoty rzeczy bez dowodu i utrzymuje, ze calkowita pewnosc jest z trudem kiedykolwiek możliwa do osiagniecia. Jaki rodzaj dowodu moglby cie przekonac, ze Bog istnieje? Mysle, ze gdybym slyszal glos z nieba, przepowiadajacy wszystko co się mi zdarzy w czasie najblizszych dwudziestu czterech godzin, wlaczajac zdarzenia, które by wygladaly na bardzo malo prawdopodobne, i jeżeli te wszystkie wydarzenia pozniej mialyby miejsce, co najmniej moglbym być przekonany w istnienie jakiejs nadludzkiej inteligencji. Mogę wyobrazic sobie i inne dowody tego samego rodzaju, które by mnie mogly przekonac, ale jak dotad, na ile wiem, nie istnieja takie dowody. ADDENDUM: An anecdode Bertrand Russell told me during my conversations with him, in London, about the article above, may interest readers. It involved his entrance into prison, during World War I, which he publictly and passionately opposed-and for which he was convicted: “When I reported to the warder” Russel said (his eyes for the first time changed their objective gravity to a twinkle), he asked me the customary questionss-name, age, place of residence. Then he inquired, `Religious affiliation?` “ “Agnostic,” Russell replied. The poor man looked up. “How do you spell that?” Russell spelled “agnostic” for him. The worder wrote the word carefully on the prison admission form, then sighed, “Oh, well, there are great many sects, but I suppose all worship the same God.” Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Kiedy urodził się Jezus 09.01.07, 14:48 Leonard3 spamuje, wciskając ten sam tekst (mimo różnego kontekstu) do różnych wątków: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=55130650&a=55138645 Chodzi tu raczej o wygłoszenie manifestu, niż o dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
leonard3 Re: Kiedy urodził się Jezus 10.01.07, 18:26 Panie Petruccio, Alez Ameryke Pan odkryl. Prosze napisac donos do SB. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Kiedy urodził się Jezus 11.01.07, 11:42 leonard3 napisał: > Panie Petruccio, > Alez Ameryke Pan odkryl. Prosze napisac donos do SB. Panie Leonard3, Po prostu zadzwonił mój alarm przeciwtrollowy. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Kiedy urodził się Jezus 10.01.07, 17:52 > Ateista wybiera wiare I znowu ten sam bełkot. Wiara w niewiarę to zwyczajny oksymoron. > Rozpaczliwa proba zatuszowania tesknoty do utraconej wiary religijnej. Oj taaa... ja w wieku 14 lat zrozumiałem, ze inni ludzie mają swoje pogądy, zupełnie różne od moich, które bronią równie mocno, jak ja swoich własnych. Jak widać, niektórzy nigdy nie dojrzewają. Przypuszczam, że bierze się to z faktu, że przeciętnemu wierzącemu w Boga w pale się nie mieści, że ktoś może NIE wierzyć. Ot, tak po prostu. I już. W sumie to twój problem, nie mój. Jesli uważasz, że nie wyrażam szczerze swoich poglądów, mówiąc o sobie "ateista", to się goń. Nie mam zamiaru udowadniać, że nie jestem wielbłądem. :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
leonard3 Re: Kiedy urodził się Jezus 10.01.07, 18:14 Panie Madcio, prosze mi wyjasnic : O jakiej "pale" pan mowi. W potocznej polszczyznie "Pala" to albo czlonek albo glowa. Ze wzgledu na Pana wiek (14 lat) i hormonalna burze w tym wieku to napewmo mysli pan czlonkiem . Prosze go nie nadwyrezac bo to jest bardzo niezdrowe. Jakikolwiek wybor miedzy atheismem a theismem to zawsze to bedzie tylko pana WIARA. Sam fakt , ze jest pan taki poirytowany swiadczy tylko o panskiej zalosnej niepewnosci. Poczekam az pan dorosnie - na razie jest pan za glupi. Odpowiedz Link Zgłoś
leonard3 Re: Kiedy urodził się Jezus 10.01.07, 18:34 Madcio, przestan "marszczyc Freda " - w mysleeniu ci to nie pomoze. Ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Kiedy urodził się Jezus 11.01.07, 17:46 Co do mojego wieku, to się mocno pomyliłeś, ale co tam. To, ze nie wiesz, ze chodziło mi o to, że w głowie się nie mieści, to też drobiazg. Jedyne, co mnie interesuje... > Jakikolwiek wybor miedzy atheismem a theismem to zawsze to bedzie tylko > pana WIARA. ...to fakt, jak niektórzy, nadęci i zadufani w swojej pewnosci, wiedzą lepiej do ateisty, niż on sam o sobie, co on sądzi i co myśli... :))) > Sam fakt , ze jest pan taki poirytowany swiadczy tylko o panskiej > zalosnej niepewnosci. Poirytowany to jestem, ale z innego powodu - tego, że pod pewnym względem intelektualnie jesteś na takim smaym poziomie, jak ja, kiedy miałem 14 lat. :))) Odpowiedz Link Zgłoś
leonard3 Re: Kiedy urodził się Jezus 11.01.07, 19:11 Drogi Madcio, Dziekuje za komplement - nie ma nic lepszego niz byc mlodym sercem. Jak w piosence " Nie srebro i zloto - lecz mlodym byc , wiecej nic " Podajmy sobie rece na zgode ale dyskutowac nie bedziemy. Zbyt drastyczne roznice "stylu". Odpowiedz Link Zgłoś
abmiros Re: Kiedy urodził się Jezus 10.01.07, 19:45 Panie madcio. Dziekuje za sympatyczne slowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stanisław Kostka Gdybym to ja wiedział... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 21:27 Gdybym choć przez chwilę przypuszczał, JAKĄ wymianę zdań spowoduje mój nieszczęsny post (przypomnę: Skoro Jezus naprawdę urodził się gdzie indziej i kiedy indziej, skoro trzej królowie nie byli trzej ani królami, skoro nie było rzezi niewiniątek itd., to może również inne okoliczności wyglądały inaczej?) - to bym pewnie milczał. Przecież w tym wątku już prawie nikt nie wypowiada się na założycielski temat... No dobrze, ale skoro intelektualna rozmowa zeszła na wiarę-niewiarę, to zacytuję (z dobrej, mam nadzieję, pamięci) przeczytaną gdzieś tutaj typologię wiar, moim zdaniem bardzo trafną: Ludzie dzielą się na wierzących i niewierzących. Wierzący, to teiści, ateiści i agnostycy. Niewierzący, to indyferentycy. Teiści: Bóg jest. Ateiści: nie ma Go. Agnostycy: diabli wiedzą. Indyferentycy: nam to wisi. :-) Wasz Kostka Stanisław Odpowiedz Link Zgłoś
leonard3 Re: Gdybym to ja wiedział... 11.01.07, 22:42 Panie Kostka, Przytoczona przez Pana typologia wiar jest bardzo trafna. I jako zart i na powaznie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: -- A kiedy Jezus zmarł? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.07, 23:30 Ciekawszym zagadnieniem nie jest data urodzenia Jezusa a raczej data jego śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie15 kiedu i gdzie IP: *.w86-196.abo.wanadoo.fr 02.11.07, 23:15 Jezus urodzil sie okolo 6 tego roku naszej ery.W Nazarecie a nie w Betlejem.Do dzisiaj nocri(nazarenski) oznacza po hebrajsku chrzescijanin.Byl ukrzyzowane w wieku 33 lat ale wedlug obecnych historykowa mogl nie umrzec na krzyzu z ktorego byl zdjety przez swoich uczniow w nocy po daniu lapowki pilnujacym go zolnierzom rzymskim(to sie zdarzalo czesto bo ukrzyzowany zyl przez pare dni).Powazne zrodla podaja iz Jezus sie przedostal do Tybetu gdzie glosil identyczna religie jak w Palestynie. P.S Herod zmarl jakies 20 lat przed urodzeniem Chrystusa i rzeczywiscie zabijal dzieci ale przewaznie swoje i innych pretendentow do tronu.Tyberiusz mowil ze wolaby byc swinia na dworze Heroda niz jego dzieckiem bo zydzi nie zabijaja swin. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: kiedu i gdzie 02.11.07, 23:35 Gość portalu: nie15 napisał(a): > Powazne zrodla podaja iz Jezus sie przedostal do Tybetu gdzie > glosil identyczna religie jak w Palestynie. JAKIE poważne źródła i na JAKIEJ podstawie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: was Re: kiedu i gdzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.07, 17:06 Holger Kersten w swojej książce "Jezus żył w Indii" pisze iż Jezus dożył 80 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: kiedu i gdzie 03.11.07, 17:45 Gość portalu: was napisał(a): > Holger Kersten w swojej książce "Jezus żył w Indii" ... To ma być poważne źródło?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie15 Re: kiedu i gdzie IP: *.w86-196.abo.wanadoo.fr 03.11.07, 20:21 Dla mnie powaznym zrodlem jest Gerald Messadié ktory napisal glosna we Francji ksiazke."L'Homme qui devient Dieu".ten profesor Uniwerstytetu uzupełnił swoja wypowiedz książka zawierająca źródła historyczne i dokumenty.Messadié należy do grupy naukowców pracujących nad manuskryptami z Morza Martwego. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Jezus w Tybecie 03.11.07, 20:44 Gość portalu: nie15 napisał(a): > > Dla mnie powaznym zrodlem jest Gerald Messadié ktory napisal glosna we > Francji ksiazke."L'Homme qui devient Dieu".ten profesor Uniwerstytetu > uzupełnił swoja wypowiedz książka zawierająca źródła historyczne i > dokumenty.Messadié należy do grupy naukowców pracujących nad manuskryptami z > Morza Martwego. Bez trudu można sprawdzić, że Gérald Messadié nie jest profesorem uniwerytetu, ale dziennikarzem (byłym redaktorem naczelnym Science et Vie), eseistą, autorem powieści historycznych i książek popularnonaukowych. Nie żebym chciał podważać jego kwalifikacje, ale jeśli rzeczywiście pisze o Jezusie w Tybecie, to może mógłbyś podać jakieś bliższe dane na ten temat? Choćby o źródłach, z których sam Messadié zaczerpnął te rewelacje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie15 Re: Jezus w Tybecie IP: *.w86-196.abo.wanadoo.fr 03.11.07, 23:46 Ksiazka Messadie podaje ze Jezus nie mogl byc pochowany w sposob opisywany przez ewangelie i jesli go nie znaleziono to istnieje rozne hipotezy miedzy innymi sc*hronienie sie w Tybecie lub w Indiach. Jego ksiazka wywolala mase polemik wiec w odpowiedzi napisal ksiazke okolo 200 stron www.livres-chapitre.com/-L1L7W4/-MESSADIE-GERALD/-LES-SOURCES.html sluchalem wykladu Messadie w ktorym przedstawiono go jako historyka i profesora na Science Po. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Jezus w Tybecie 04.11.07, 02:22 Gość portalu: nie15 napisał(a): > sluchalem wykladu Messadie w ktorym przedstawiono go jako historyka > i profesora na Science Po. W takim razie dziwne, że w spisie kadry naukowej Sciences Po jakoś go nie widać: www.sciences-po.fr/portail/fr-fr/recherche/l-annuaire-de-la-recherche/ A w ogóle co to za logika: Jezus nie mógł zginąć i zostać pochowany tak, jak to opisują ewangelie, a więc widocznie dokądś wywędrował, a jeśli tak, to czemu nie do Tybetu? Tezba by raczej odpowiedzieć na pytanie, czemu akurat do Tybetu. Nie czytałem książki, o której piszesz, ale jeśli argumenty autora cię przekonały, to zdradź nam, jakie one były. Np. jakie wiarygodne źródła historyczne wspominają o pobycie Jezusa w Tybecie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: &POD Re: Jezus w Tybecie IP: 58.173.42.* 04.11.07, 08:29 w kazdym kraju jest przynajmniej jeden kontrowersyjny specjalista od Jezusa, w Australii jest nim emerytowana profesor University of New South Wales Barbara Thiering, kobieta bardzo uczona w zwojach znad morza martwego, ktora twierdzi ze Jezus po prostu po tzw ukrzyzowaniu przybyl wraz z innymi Zydami (ze swoim zieciem Pawlem z Tarsu) do Rzymu gdzie prawdopodobnie zmarl w wieku ok. 70 lat, ale jest tez szansa na to ze umarl na poludniu Francji, gdzie Herodowie mieli posiadlosc. O, tu jest byc moze wiecej na ten temat, jako ze pani profesor wciaz bada te sprawy: www.pesherofchrist.infinitesoulutions.com/index8.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: &POD Re: Jezus w Tybecie IP: 58.173.42.* 04.11.07, 08:54 wyglada na to ze Jezus dozyl prawie 80-tki (zaznaczam, ze Jezus urodzil sie 7 lat przed Chrystusem, co jest pewne), wedle tego co wydedukowala ta madra australijska kobieta-detektyw: "A reference to Jesus in Revelation 17:14, as the Lamb, Lord of lords and King of kings, for the year 70 AD, shows that Jesus in that year had come to Ephesus for a council to deal with the consequences of the greatest crisis of all, the fall of Jerusalem. He was then aged 76. Between the years 70 and 73, then, Jesus had died. It is not difficult to believe that his bones – always preserved according to the ascetics’ custom - were put in the casket that had held Peter’s bones. That casket, blue with silver filigree decoration, was finally placed under the high altar of St Peter’s basilica in Rome, and is still to be seen there." www.pesherofchrist.infinitesoulutions.com/index_Narrative_QR3.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie15 Re: Jezus w Tybecie IP: *.w86-196.abo.wanadoo.fr 04.11.07, 09:10 Twoj post mnie zdziwil bo zaczynasz uzywac metod leonarda nie znalazlem go na liscie naukowcow Science Po.Co do logiki to wylozelem ja wpoprzednim poscie. wieku 33 lat ale wedlug obecnych historykowa mogl nie umrzec na krzyzu z ktorego byl zdjety przez swoich uczniow w nocy po daniu lapowki pilnujacym go zolnierzom rzymskim(to sie zdarzalo czesto bo ukrzyzowany zyl przez pare dni).Powazne zrodla podaja iz Jezus sie przedostal do Tybetu gdzie glosil identyczna religie jak w Palestynie. Nie jestem badaczem w dziedzinie teologii wiec podalem to jako ewentualnoc z powaznego zrodla ktorym jest we Francji Gerald Messadié (nawet gdyby byl hydraulikiem to wazne jest co pisze a nie kim jest). Mam oczywiscie kilka ksiazek o Chrystusie od Renana przez Messadie Jacqus Duquesne bo ta postac mnie interesuje. Podaje Ci jako ciekawostke ze wypowiedz lekarzy potwierdzila fakt ze ukczyzowany mogl zyc na krzyzu pare dni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: &POD Re: Jezus w Tybecie IP: 58.173.42.* 04.11.07, 09:14 czy nie wydaje ci sie ze to pure-nonsens, zeby Jezus pojechal do Indii glosic tam swoje nauki? Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Jezus w Tybecie 04.11.07, 09:35 Gość portalu: nie15 napisał(a): > Twoj post mnie zdziwil bo zaczynasz uzywac metod leonarda nie > znalazlem go na liscie naukowcow Science Po. Sprawdzanie faktów to metoda Leonarda? Sciences Po (podobnie jak np. moja uczelnia i większość innych) ma swój website, gdzie każdy może sobie sprawdzić skład grona profesorskiego. Toteż sprawdziłem twoją informację i nie znalazłem potwierdzenia. > Nie jestem badaczem w dziedzinie teologii wiec podalem to jako > ewentualnoc z powaznego zrodla ktorym jest we Francji Gerald > Messadié (nawet gdyby byl hydraulikiem to wazne jest co pisze a nie > kim jest). Święta prawda. Więc co pisze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie15 Re: Jezus w Tybecie IP: *.w86-196.abo.wanadoo.fr 04.11.07, 10:46 Podalem Ci ze po napisaniu swojej ksiazki Messadié uzasadnil swoje slowa piszac specjalna ksiazke gdzie podal tylko swoje zrodla (Sources) miales do tego link.Zreszta masz w googlu mail do Messadié i mozesz do niego napisac.Nie mam zamiaru dyskutowac o tezach Messadibo to nie moja sprawa i przerasta moje mozliwosci. Messadie byl przedstawiany jako wykladowca w Science Po.Nigdy tego nie sprawdzalem ale wiem napewno ze studiowal historie.Nb. sprawdz czy miedzy wykladowcami(profesorami)Science Po znajduje sie niejakis Geremek Bronislaw. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Jezus w Tybecie 04.11.07, 12:46 Gość portalu: nie15 napisał(a): > Nie mam zamiaru dyskutowac o tezach Messadi bo to nie moja sprawa > i przerasta moje mozliwosci. Ależ właśnie przedstawiałeś jego tezy. Byłem tylko ciekaw, czy po lekturze, która jak widzę zrobiła na tobie wrażenie, potrafiłbyś podać jakieś solidne uzasadnienie tych tez. Oczywiście wątek "Jezusa w Tybecie" nie jest nowy, ale ogromna większość "badaczy" tej historii opiera się na tradycji co prawda dość rozbudowanej, ale równie autentycznej "starożytnej" jak Zakon Syjonu (w realu, nie w fikcji literackiej Dana Browna). U jej podstaw leży dziewiętnastowieczna mistyfikacja, zdemaskowana już ponad sto lat temu, ale żyjąca nadal własnym życiem: www.westarinstitute.org/Periodicals/4R_Articles/Tibet/tibet.html > Messadie byl przedstawiany jako wykladowca w Science Po.Nigdy tego nie > sprawdzalem ale wiem napewno ze studiowal historie. W to nie wątpię, ale same studia nie robią z nikogo zawodowego naukowca, a co dopiero profesora historii. > Nb. sprawdz czy miedzy > wykladowcami(profesorami)Science Po znajduje sie niejakis > Geremek Bronislaw. Jest tam, gdzie powinien być: wśród "les professeurs invités" studium doktorskiego Sciences Po w ubiegłych latach: ecoledoctorale.sciences-po.fr/english/index.htm Podobne związki Geremka z Collège de France w 1992-93 są podobnie udokumentowane. Natomiast nie znalazłem nigdzie Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio PS 04.11.07, 13:13 petrucchio napisał: > Nie wspomina też o nich hasło francuskiej Wikipedii poświęcone > Messadiému. Nawiasem mówiąc, to samo hasło kwalifikuje wszystkie trzy tomy "L'Homme qui devint Dieu" jako "roman", czyli powieść, nie pracę naukową. Czyli jest to raczej zabawa lub gra intelektualna, a nie dzieło naukowe z pretensjami do ścisłości historycznej. Tak samo świetna seria powieści historycznych Rity Monaldi i Francesco Sortego (Imprimatur, Secretum, Veritas, Mysterium, Unicum...) zawiera w przypisach rozbudowany aparat bibliograficzny i inne "dowody" mające udokumentować i uprawdopodobnić fabułę, znaczna część bohaterów to postaci historyczne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie15 Re: PS IP: *.w86-196.abo.wanadoo.fr 04.11.07, 14:20 To prawda ze "L'homme qui devint Dieu" nie jest Doktoratem ale wywolal takie echo we Francji i tyle oskarzen o niescislosc ze Messadie napisal ksiazke o swoich zrodlach ktora sie nazywa "Sources".Ta ksiazke nie mozna w zadnym wypadku nazwac powiescia.Mam ja przed oczami.To dzielo historyka gdzie sa zamieszczone tylko dokumenty popierajace tezy poprzedniej pólfikcji. Nie znam trzeciego tomu Messadié. To mnie uderzylo w tezach Messadie o losach Chrystusa ukrzyzowanego -ludzie ukrzyzowani mogli przezyc na krzyzu pare dni nawet z rana w boku.W Sources znajduje sie opinia na ten temat podana przez lekarzy. -czesto za wynagrodzeniem zolnierze rzymscy pozwalali rodzinie zdjac w nocy ukrzyzowanego.cFlavius) -zydzi nie chowali swoich zmarlych w grobowcach -manuskrypty tybetanskie z 1go wieku naszej ery podaja nauki ktore sa "kopiami" wyjatkow z manuskryptow morza martwego. To wszystko , dlatego te tezy jak i wiele innych o cudach Chrystusa tlumaczonych w sposob naukowy nie wydaja mi sie zupelnie wyssane z palca. Poniewaz cytujesz Wikipedie tam przedstawiaja Messadié jako historyka. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: PS 04.11.07, 15:17 Gość portalu: nie15 napisał(a): > -manuskrypty tybetanskie z 1go wieku naszej ery podaja nauki ktore > sa "kopiami" wyjatkow z manuskryptow morza martwego. To raczej wątpliwe, bo w ogóle nie ma takich manuskryptów. Najstarsze rękopisy tybetańskie pochodzą z VII w. n.e. Nawet o buddyzmie tybetańskim we wcześniejszym okresie mamy tylko niepewne przekazy legendarne. Buddyzm prawdopodobnie zaczął przenikać do Tybetu w V wieku; wcześniej dominował tam lokalny system wierzeń wywodzący się z szamanizmu i animizmu, znany jako religia bön (istniejąca do dzisiaj). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie15 Re: PS IP: *.w86-196.abo.wanadoo.fr 04.11.07, 21:01 teraz zauwazylem Twoj post.Wiec trzy uwagi wstepne: nie lubie pyskowek moim celem forum jest poznawanie innych i podzial z nimi wiedzy signaturki wyjete z Lema w tym wypadku nazywam brakiem kultury osobistej Weglug "Sources" Messadie ktore sprawdzilem w Encyklopedia Britannica Religia bon zostala wprowadzona w czesci Tybetu w roku 16017 przed nasza era.Ale dokladny jej opis dano duzo pozniej kolo 6tego wieku przed nasza era.Czesc Tybetu ktora zostala zorganizowana wokol kultiry indo persianskiej jest pare razy opisywana przez kamienie i manuskrypty okolo 6tego wieku przed nasza era.To wszystko dowiedzialem sie z Encyklopedia Universalis.Jesli wiesz lepiej to trymaj to dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: &POD nie15 IP: 58.173.42.* 05.11.07, 00:05 ##Religia bon zostala wprowadzona w czesci Tybetu w roku 16017 przed nasza era.Ale dokladny jej opis dano duzo pozniej kolo 6tego wieku przed nasza era.## wypisujesz bzdury z podejrzanych zrodel Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: nie15 05.11.07, 08:32 Gość portalu: &POD napisał(a): > ##Religia bon zostala wprowadzona w czesci Tybetu w roku 16017 przed > nasza era.Ale dokladny jej opis dano duzo pozniej kolo 6tego wieku > przed nasza era.## > > wypisujesz bzdury z podejrzanych zrodel Najciekawszy jest rok 16017 p.n.e. Skąd wzięła się ta data, to raczej jasne. Według późnośredniowiecznych tekstów bön legendarny założyciel religii, gShenrab mi-bo, żył właśnie wtedy i wtedy też nawrócił Tybetańczyków na bön. Ale oczywiście należy ją traktować równie dosłownie, jak biblijną datę stworzenia świata ;). Nawiasem mówiąc, 18000 lat temu to sam środek ostatniego maksimum zlodowacenia. Większa część Płaskowyżu Tybetańskiego leżała pod grubą czapą lodową :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leonard3 Re: nie15 IP: 83.238.145.* 05.11.07, 11:03 To mnie nie przestaje zdumiewac. Ateistyczny motloch, ktory ma problemy z rozpoznaniem Boga ,rzuca sie z ufnoscia w kazdy zabobon, bajke, bzdure science fiction etc. Tak to potwierdza fakt, ze ateisci to ludzie umyslowo uposledzeni i nie posiadajacy zaawansowanego myslenia abstrakcyjnego, tylko ograniczeni so myslenia schizoidalno-konkretnego, tak jak zwierzeta i schizophrenicy. Jak powiedzial Ojciec Rydzyk " Gdy wiara religijna umiera, tam panoszy sie ateistyczny zabobon". Amen Odpowiedz Link Zgłoś
dixxi Jezus jest antycznym mitycznym herosem 06.11.07, 19:32 i niewazne kiedy sie urodzil ani czy kiedykolwiek istnial. Odpowiedz Link Zgłoś