Dodaj do ulubionych

Szympans epoki kamiennej

    • Gość: kami Wszyscy jesteśmy szympansami ery komputerów IP: 62.233.164.* 16.02.07, 21:15
      wszyscy za wyjątkiem Macieja Giertycha, bo on pochodzi od Boga i nie umie
      posługiwać się kompem. Jego syn natomiast jest hybrydą, bo zaczął gadać prawie
      po angielsku (to co że z kartki)

      www.foto-tel.pl/
    • primario Błędy 16.02.07, 21:24
      Panie Marcinie, artykuł był nie w PNAS tylko w Science. Wersja popularna:
      sciencenow.sciencemag.org/cgi/content/full/2007/212/1?rss=1
      Natomiast wersja naukowa (summary, bo full text tylko dla subskrybujących,
      niestety): www.sciencemag.org/cgi/content/summary/296/5572/1380a

      Bardzo proszę: podawać (poprawnie!) żródła. I te kilka linków też nie zaszkodzi
      - a ułatwi dotarcie do oryginalnego tekstu.

      pozdrawiam.
      • Gość: Yorick Re: Błędy IP: *.olsztyn.mm.pl 17.02.07, 19:17
        Dzięki za linki.
    • Gość: Leonard3 Re: Szympans epoki kamiennej IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.07, 21:43
      Czlowiek jest szczytowym produktem ewolucji kosmosu . Jest szczytowym
      produktem samokompleksacji Kosmosu. Kosmos powstal z najprostszgo
      (najdoskonalszego) bytu jakim byl " potencjal nieskonczony" w czasie zero.
      Kompleksacja kosmosu przebiegala wedlug etapow" garawitacja/antygrawitacja,
      energia , elementy materii, atomy wodoru,chmury wodoru, gwiazdy, pierwiastki
      ciezsze niz wodor, gwiazdy nastepnych generacji,planety,litosfera,
      samokompleksacja materii w czasteczki organiczne,jednokomorkowce,ewolucja
      roslinna , zwierzeta i czlowiek. Czlowiek siedzi na szczycie niewyobrazelnej
      sekwencji wydarzen. Czlowiek posiada wlasciwosci, ktore go oddzielaja od
      reszty piramidy ewolucji kosmosu a wiec: umiejetnosc myslenia abstrakcyjnego,
      swiadomosc, umiejetnosc wyobrazenia przyszlosci , umiejetnosc zapamietania
      jednostkowej przeszloscii swiadomosc nieuchronnosci wlasnej smierci.
      Pytanie: dlaczego najblizsi nasi bracia w ewolucji, zierzeta sa tak od nas
      odlegle w swojej inteligencji. Od szympansa rozni nas tylko 5% genotypu.
      W skali ewolucji to minimalna roznica. A wiec dlaczego proces ewolucji , ktory
      przetestowal tysiace rodzajow skrzydel u roznych gatunkow nie przetestowal
      wielu roznych inteligencji. Ludzie sa samotni na szczycie piramidy -
      - przepasc miedzy inteligencja ludzka a zwierzeca jest olbrzymia i zasadnicza.
      Jezeli by wziasc ludzkie niemowle sprzed 100 tysiecy lat i wychowac go
      we wspolczesnej rodzinie , to niemowle to moglo by sie stac profesorem
      uniwersytetu. Jezeli wzielibyscie szympansa sprzed 100 tysiecy lat
      to moglibyscie go tylko wytresowac do cyrku jako malpe Koko.
      Pytanie nieodpowiedziane brzmi: Dlaczego my ludzie jestesmy jedyni w kosmosie i
      na planecie ziemia oddzieleni olbrzymia przepascia inteligencji od wszystkich
      innych form zycia?
      Dlaczego nie ma "polproduktow" ewolucji inteligencji u innych gatunkow ?
      Dlaczego wszystko albo nic ?
      • onlyoner Re: Szympans epoki kamiennej 16.02.07, 23:06
        Gość portalu: Leonard3 napisał(a):
        > Dlaczego nie ma "polproduktow" ewolucji inteligencji u innych gatunkow ?

        Bo dla jednych półproduktów szklanka wydaje sie być w połowie pusta a dla innych
        w połowie pełna.

        > Dlaczego wszystko albo nic ?

        Bo blask mądrości który od ciebie bije jest tak intensywny że wszelkie półcienie
        umykają w popłochu przed twym przenikliwym spojrzeniem.
        • Gość: Leonard3 [...] IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.07, 23:38
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • Gość: tay Wiem już czemu polacy są tak głupi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.07, 21:44
      Po prostu nie potrafią słuchać mądrzejszych od siebie, wszystko negują, zawsze
      wiedzą lepiej. Pewnie kiedy pewnego dnia pra-przodek polaka rozpalił ogien, inni
      ze strachu przed "nowym" albo z zazdrości zatłukli go kamieniami i dalej
      siedzieli w mroku trzęsąc się z zimna. Obudzcie się ludzie w końcu, nie wszystko
      jest czarne lub białe jak szata skiędza dobrodzieja, nie zawsze ten kto stawia
      jakąś nową tezę chce wam dokopać i są jeszcze na tym świecie rzeczy których nie
      rozumiemy.
    • Gość: ja Szympans epoki kamiennej IP: *.chello.pl 16.02.07, 21:50
      Ziemia jest planetą małp. pa małpki
    • Gość: malpa Szympans epoki kamiennej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.07, 21:53
      zal ze tak sie nie stalo ,moze nie bylo by na swiecie takich idiotyzmow jak
      polityka
    • Gość: Leonard3 Re: Szympans epoki kamiennej IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.07, 21:56
      Bog dal poczatek ewolucji Kosmosu. Ewolucja stworzyla czlowieka.
      Czlowiek dzieki swej inteligencji moze rozpoznac Boga.
      • Gość: Leonard3 Re: Szympans epoki kamiennej IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.07, 21:58
        Bog dal poczatek ewolucji kosmosu. Ewoucja stworzyla czlowieka.
        Czlowiek dzieki swej inteligencji moze rozpoznac Boga.
      • Gość: Leonard3 Re: Szympans epoki kamiennej IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.07, 22:00
        Bog dal poczatek ewolucji Kosmosu. Ewolucja stworzyla czlowieka.
        Czlowiek dzieki swej inteligencji moze rozpoznac Boga.
        • parmesan [...] 16.02.07, 22:15
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • Gość: lw Szympans epoki kamiennej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.07, 21:56
      Wydaje mi się , że zostały zamienione zdjęcia na pierwszej stronie – tzn.
      zdjęcie dla tego artykułu i zdjęcie przy artykule o raporcie WSI
    • Gość: Chilon Re: Szympans epoki kamiennej IP: *.wroclaw.mm.pl 16.02.07, 22:34
      > Ale cwane malpiszony! Moze teraz te wyksztalciuchy ewolucyjne wytlumacza
      > dlaczego te malpiszony dalej sa malpiszonami? Rozumowanie dlaczego te
      > narzedzia byly wytworzone przez malpiszony to szczyt glupoty.

      Jak dalej są ? Ty już nie jesteś. Przyjanmniej z wyglądu.
      • pantera01 Re: Szympans epoki kamiennej 16.02.07, 22:49
        Dzieki za komplement.
    • Gość: adamus Szympans epoki kamiennej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.07, 22:53
      giertych senior powie nie i bedzie nie!
      • Gość: pytacz Jak to się ma do braci Kaczyńskich? IP: *.cust.tele2.se 16.02.07, 23:06
    • patman Szympansy nie mogły wygrać z ludźmi 16.02.07, 23:22
      Szympansy, ani żadne inne stworzenia, nie mogły wygrać z ludźmi z prostego powodu - jedynie człowiek ma przeciwstawny kciuk, który pozwala niezawodnie trzymać narzędzia. To, w jaki sposób małpy trzymają przedmioty w dłoniach jest dalece niewystarczające do sprawnego manipulowania nimi, co czyni homo sapiens. Z resztą - nie ma bardziej uniwersalnego narzędzia na świecie niż ludzka dłoń i to dzięki niej ludzkość uzyskała przewagę nad innymi gatunkami.
      • ffamousffatman Re: Szympansy nie mogły wygrać z ludźmi 17.02.07, 17:59
        Niezupelnie, ten kciuk jest owocem "wybranej" strategii. Wczesne stepo-lesne australopiteki, uwazane za poczatek ludzkiej linii rozwoju, zyly w warukach lasu pojawiajacego i znikajacego i prawdobpodobnie wielokrotnie zmienialy strategie. My jestesmy jestesmy potomkami najradykaniej bezdrzewnych malp ( a wlasciwie czlekow). Zas czleki mniej radykalne pozostaly w poblizu drzew dajac poczatek liniom "wtornie" malpim (stad kladystyczne powiedzenie, ze to czlowiek, szeroko rozumiany jako klad, jest przodkiem niektorych duzych malp) - do tego stopnia "malpim", ze bardziej ludzka dlon stala sie troche bardziej malpia dla wtornej "nadrzewnosci" i czworo-dwunoznosci zamiast prawiedwunoznosci.
        Te malpy czlowiekopochodne to wylacznie goryle (linia "bardziej wyspecjalizowana") i szympanse - ja widac nadal okrakiem na ewolucji.
        Zadna z tych zmian nie jest wsteczna, nie ma dewolucji, nie ma wstecznych zmian, ewolucja jak czas jest tylko do przodu. Nawet "uproscic sie" mozna woluujac tylko do przodu.
    • Gość: iGrek Czy nikt nie sprawdza tych tekstów? IP: 80.50.180.* 16.02.07, 23:34
      "Dziś wiemy, że te zwierzęta korzystały z kamieni już 4,3 tys. lat temu. Wtedy kiedy człowiek"
      Jeszcze trochę i uwierzę Giertychom. Oni są bardziej przekonyujący w argumentacji, no i jeszcze
      potwierdzają to swoją aparycją, a jak po angielsku małpują!
      • Gość: Leonard3 Re: Czy nikt nie sprawdza tych tekstów? IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.07, 23:49
        Bog dal poczatek ewolucji Kosmosu. Czlowiek jest produktem ewolucji.
        Czlowiek ma inteligencje by rozpoznac Boga.
    • Gość: Leonard3 Re: Szympans epoki kamiennej IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.07, 23:46
      Bog dal poczatek ewolucji Kosmosu. Ewolucja stworzyla czlowieka.
      Czlowiek posiada inteligencje by rozpoznac Boga.
      • Gość: rewela Re: Szympans epoki kamiennej IP: 212.2.100.* 17.02.07, 01:17
        Bog dal poczatek ewolucji Kosmosu. Ewolucja stworzyla Leonarda3.Leonard3 posiada
        inteligencje by rozpoznać Boga.
        Za to za grosz w nim kultury ,taktu i wyczucia. Wole być smierdzącym serem niż
        Leonardem3.
    • Gość: BerndvonPrittiwtz Szympans epoki kamiennej IP: *.wh-syrlin.uni-ulm.de 17.02.07, 00:15
      Jak to mogla? Przeciez ziemia jest planeta malp.
    • Gość: Tvrg Szympans epoki kamiennej IP: *.agoff.umn.edu 17.02.07, 01:09
      nie wiedza co to pit, vat, CV, .... eh, to jest zycie a nie wyscig szczurow .
      milego dnia
    • Gość: pocalujta_wujta Jak to dlaczego? A nie widziales Giertycha? IP: *.nwrk.east.verizon.net 17.02.07, 01:28
      Spojrz i powiedz dlaczego konie moga byc konmi tyle ze na dwoch kopytach. Z tym ze wiele koni
      czterokopytnych jest bardziej inteligentnych.
    • Gość: mrowka Szympans epoki kamiennej IP: *.dip.t-dialin.net 17.02.07, 01:48
      Polecam ksiazke "Wyzwolenie zwierzat" Petera Singera. pomoze zastanowic sie nad
      etyka i tym kim jest czlowiek.
      • pantera01 Re: Szympans epoki kamiennej 17.02.07, 20:42
        Polecam wizyte u psychologa. Pomoze zastanowic sie nad bredniami Singera.
    • Gość: Koko Szympans epoki kamiennej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.07, 06:53
      Człowiek jest glupszy od małpy.Przykład . Wykształcone warszawskie
      inelektualistki skundliły się z makakiem z Kamerunu Molem.
      • Gość: Leonard3 Re: Szympans epoki kamiennej IP: *.adsl.inetia.pl 17.02.07, 23:30
        Nie ublizaj malpom. Zadna malpa nie pusci sie a murzynem.
        Te warszawianki to nie malpy- to suki.
    • Gość: olka Re: Szympans epoki kamiennej IP: *.171.91.131.crowley.pl 17.02.07, 07:40
      szczytem glupoty jest to co napisales
      • pantera01 Re: Szympans epoki kamiennej 17.02.07, 20:43
        Czekam na argumenty!!
    • Gość: Leonard3 Re: Szympans epoki kamiennej IP: *.adsl.inetia.pl 17.02.07, 10:31
      Bog dal poczatek ewolucji kosmosu. Czlowiek jest produktem ewolucji.
      Czlowiek posiada inteligencje zeby rozpoznzc Boga
      • Gość: Leonard3 Re: Szympans epoki kamiennej IP: *.adsl.inetia.pl 17.02.07, 10:34
        Bog dal poczatek ewolucji kosmosu. Czlowiek jest produktem ewolucji.
        Czlowiek posiada inteligencje zeby rozpoznac Boga.
        • Gość: Leonard3 Re: Szympans epoki kamiennej IP: *.adsl.inetia.pl 17.02.07, 10:36
          Bog dal poczatek ewolucji kosmosu. Clowiek jest produktem ewolucji.
          Czlowiek posiada inyeligencje zeby rozpoznac Boga.
          • ffamousffatman Re: Szympans epoki kamiennej 17.02.07, 17:38
            Ja dalem poczarek wszechswiatowi, ty zas lejonardzie jestes produktem mojego umyslyu, jezeli twierdzisz inaczej to i tak twoj sad uniewazni przyszly niebyt.
    • ffamousffatman Szympans epoki kamiennej 17.02.07, 17:23
      Przeciez to jest planeta malp, kilku miliardow malp, choc jednego gatunku.
      Co do meritum: niektore niedobite malpy innych gatunkow nadal paraja sie narzedziologia prosta tak jak nasze wspolne lasostepne malpio-malpioludzkie przodki (tylki?) 2 mln lat temu.
    • madcio Malutki, śliczniutki... 18.02.07, 22:45
      He.

      > Moze teraz te wyksztalciuchy ewolucyjne
      Niektóre wykształciuchy należące do tego samego stada spiskujących ateistycznych
      ścierw, nazywających się dla zmyły "naukowcami", stworzyły rzeczy, dzięki którym
      możesz pisać swój iście polpotowski, antyintelektualny i antynaukowy bełkot.
      Komputer i internet - cóż za ironiczne narzędzia, będące żywym dowodem tego, że
      nauka DZIAŁA, używane do głoszenia kretynizmów prosto z ciemnych wieków, iż
      nauka NIE DZIAŁA.

      > wytlumacza dlaczego te malpiszony dalej sa malpiszonami?
      Było, brakujący ogniwie ewolucji (przepraszam wszystkie brakujące ogniwa za to
      porównanie). Myślisz, ze jesteś pierwszym, który postawił ten niezwykle
      porażający argumencik? :D
      www.talkorigins.org/indexcc/CC/CC150.html
      Nawet kreacjoniści się od tego ąrgómętu odżegnują:
      www.answersingenesis.org/Home/Area/faq/dont_use.asp#apes
      • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 02:34
        Uhahah! I tylko na tyle cie stac, kolego "uczony"? Pol pot to twoj idol, nie
        moj. Co do reszty to gratuluje zrozumienia.
        • wiktoriaka Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 07:17
          pantera01 napisał:

          Pol pot to twoj idol, nie
          > moj.

          Muszę powiedzieć, że czytanie Twoich wypowiedzi jest mało pouczające. Widzę
          tylko dwie konkretne myśli. Raz - ateizm to choroba umysłowa, a dwa - ateiści są
          jak Hitler, Stalin i Pol Pot.
          Mogłabym dać przykłady fanatyzmu religijnego tak wielkiego, że aż chorobliwego,
          a również morderców równie okrutnych, jak wymienieni przez Ciebie, mordujących z
          Bogiem na sztandarach, a także w imię Boga. Myślę jednak, że nie ma to sensu. Ty
          przecież lepiej wiesz, że ateizm to choroba umysłowa i kropka.
          • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 08:26
            Skoro mozesz to podaj.
            • Gość: Ikar [...] IP: 83.238.146.* 19.02.07, 16:40
              Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
              • petrucchio Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 16:58
                Gość portalu: Ikar napisał(a):

                > ... Zauwaz te same dziesiec szczurzych pseudonimow , ktore bede cie atakowaly
                > tchorzliwym szczurzym stadem ...
                > ... Pozdrowienia dla ateistycznego szczurzego stada " Wiktoriaki -
                > zawsze dziewicy", "Pierducchia-jezykoznawcy kosmicznego" "Ewolucjonisty-
                > bolszewickiego doktoranta Uniwersytetu Oscypka Owczego" ," Madcia - szalonego
                > z definicji i imienia" , "marcinleta - ateistycznego wykidajly prymitywa" i
                > kliki przyglupich klakierow, ktorzy ciagle zmieniaja niki.

                Odkąd jestem na forum GW, stale używam tego samego nicku, w odróżnieniu od
                osobnika znanego jako Leonard3, Pipcio, Marine2007, Marines2007, Historyk, a
                ostatnio Ikar. Chyba nikt nie zmienia pseudonimów równie często. No i oczywiście
                nikt z takim upodobaniem nie atakuje współużytkowników forum w sposób skrajnie
                pozamerytoryczny, jednocześnie odwracając kota ogonem i udając pokrzywdzonego.
                • madcio Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 21:46
                  > Madcia - szalonego z definicji i imienia"
                  Właściwie MaDeRa, ale ktoś mi nick świsnął już z gazety i musiałem użyć
                  zastępczego. :> A co do znaczenia, to ejsteś blisko, ale nie do końca. :)

                  PS: mam nadzieję, że sygnaturka przestanie się rozjeżdżać... oprogramowanie tego
                  forum jest beznadziejnie debilne...
              • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 18:28
                Dla jasnosci: ja nie bronie pozycji kreacjonizmu bo wprowadzanie Boga do nauki
                mija sie z celem. Widze ciezkie niedostatki klasycznej teorii ewolucji czy to
                darwinowskiej czy Gouldowskiej i staram sie tylko zlamac betonowe myslenie
                wierzacych w aktualna wersje teorii ewolucji. Ludziki owe nawet nie zdaja sobie
                sprawy ze na obecnym etapie to oni wierza a nie wiedza.
                • Gość: braat1 Re: Malutki, śliczniutki... IP: *.chello.pl 19.02.07, 19:10
                  Nie wiem jak to jest procentowo, ale wydaje mi sie ze wiekszosc ludzi
                  obeznanych z nauka zdaje sobie sprawe z brakow teorii ewolucji. Ale biorac pod
                  uwage, ze nie ma zadnej naukowej teorii alternatwnej, TE pozostaje jedyna
                  teoria opisujaca powstanie gatunkow, aczkolwiek nie opisujaca powstania zycia.
                  • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 19:51
                    No wreszcie jakis glos rozsadku na pustyni dogmatycznych ewolucjonistow. TE w
                    obecnym ksztalcie nawet nie jest w stanie opisac poprawnie powstawania roznych
                    (zaznzaczam roznych) gatunkow. Podobnie baza faktograficzna jest poniekad uboga.
                    • petrucchio Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 20:14
                      pantera01 napisał:

                      > No wreszcie jakis glos rozsadku na pustyni dogmatycznych ewolucjonistow. TE w
                      > obecnym ksztalcie nawet nie jest w stanie opisac poprawnie powstawania roznych
                      > (zaznzaczam roznych) gatunkow. Podobnie baza faktograficzna jest poniekad
                      > uboga.

                      Czy można prosić o jakieś konkrety?

                      (1) Dlaczego uważasz, że teoria ewolucji nie jest w stanie opisać i wyjaśnić
                      procesu specjacji? Na czym mianowicie polegają jej niedostatki?

                      (2) Co to znaczy "poniekąd uboga baza faktograficzna"? Chyba nie chodzi ci o
                      ubóstwo zapisu paleontologicznego, bo w ostatnich dziesięcioleciach naprawdę nie
                      ma na co narzekać.
                      • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 20:42
                        Dokladnie chodzi o to. Zapis paleontologiczny jest raczej ubogi, mimo niby tych
                        dziesiatkow lat wykopalisk.
                        Co do specjacji, to bardzo chetnie zobacze jakies dane nt. powstawania
                        calkowicie nowego gatunku z jakiegos innego gatunku (np. psy zyjace w oceanie
                        czy temu podobne).
                        • petrucchio Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 21:30
                          pantera01 napisał:

                          > Dokladnie chodzi o to. Zapis paleontologiczny jest raczej ubogi, mimo niby
                          > tych dziesiatkow lat wykopalisk.

                          Rzecz gustu. Dlaczego nazywasz go ubogim? Jeżeli np. kilkadziesiąt lat temu
                          liczba znanych rodzajów dinozaurów (nie licząc ptaków) wynosiła może około
                          setki, a obecnie grubo ponad 500 i ciągle rośnie z roku na rok, to chciałbym być
                          tak ubogi, jak ten zapis. Drzewo rodowe człowieka i jego najbliższych krewnych
                          też wzbogaciło się w ostatnim czasie o sporą liczbę nowych i ważnych znalezisk.
                          Oczywiście zawsze można narzekać, że zapis jest wciąż niekompletny, ale to już
                          jest malkontenctwo, a nie rzeczowa argumentacja.

                          > Co do specjacji, to bardzo chetnie zobacze jakies dane nt. powstawania
                          > calkowicie nowego gatunku z jakiegos innego gatunku (np. psy zyjace w oceanie
                          > czy temu podobne).

                          Albo myszkę machającą łapkami i przekształcającą się w nietoperza (przykład M.
                          Giertycha)? To jest niepoważna karykatura teorii ewolucji. Naturalna specjacja
                          wśród ssaków musi z konieczności trwać wiele pokoleń, więc nie starczy ci życia,
                          żeby ją zaobserwować w pełni, ale znane są praktycznie ciągłe łańcuchy form
                          kopalnych, pokazujące, jak niektóre linie rodowe ssaków przystosowały się do
                          życia w morzu. Już klasycznym przykładem jest ewolucja waleni
                          • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 21:41
                            Drogi interlokutorze (kolega zasluzyl na ten tytul!!)
                            Oczywiscie ze rzecz gustu ale nie calkiem dokladnie. Mimo tego ze liczba
                            dinozaurow wzrosla tp i tak nic to nie wnosi nowego (jak np. wzrost liczby
                            znanych gatunkow kur czy myszy). Bede wdzieczny za podanie jakichs odnosnikow do
                            tej waznej liczby odkryc w drzewie genealogicznym czlowieka. Nie nalegam, bo sam
                            wiem ze czasem jest trudno znalezc odnosnik literaturowy do czegos, co czytalo
                            sie np. pare miesiecy temu.
                            Cytuje:> Albo myszkę machającą łapkami i przekształcającą się w nietoperza
                            (przykład M.
                            > Giertycha)? To jest niepoważna karykatura teorii ewolucji. Naturalna specjacja
                            > wśród ssaków musi z konieczności trwać wiele pokoleń, więc nie starczy ci życia
                            To nie jest zadna karykatura tylko powazne pytanie: jaka jest sekwencja wydarzen
                            w przemianie myszy w nietoperze?
                            >mianowicie
                            > żeby ją zaobserwować w pełni, ale znane są praktycznie ciągłe łańcuchy form
                            > kopalnych, pokazujące, jak niektóre linie rodowe ssaków przystosowały się do
                            > życia w morzu. Już klasycznym przykładem jest ewolucja waleni
                            • petrucchio Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 22:15
                              pantera01 napisał:

                              > Drogi interlokutorze (kolega zasluzyl na ten tytul!!)
                              > Oczywiscie ze rzecz gustu ale nie calkiem dokladnie. Mimo tego ze liczba
                              > dinozaurow wzrosla tp i tak nic to nie wnosi nowego (jak np. wzrost liczby
                              > znanych gatunkow kur czy myszy). Bede wdzieczny za podanie jakichs odnosnikow
                              > do tej waznej liczby odkryc w drzewie genealogicznym czlowieka. Nie nalegam,
                              > bo sam wiem ze czasem jest trudno znalezc odnosnik literaturowy do czegos, co
                              > czytalo sie np. pare miesiecy temu.

                              Polecam regularną lekturę choćby porządnych pism popularnonaukowych ("Świat
                              nauki", "Wiedza i Życie"), nie wspominając o zajrzeniu od czasu do czasu do
                              poważniejszych periodykow (z "Nature" na czele). Szybkie odnośniki można znaleźć
                              choćby tu:

                              www.talkorigins.org/faqs/homs/
                              > To nie jest zadna karykatura tylko powazne pytanie: jaka jest sekwencja
                              > wydarzen w przemianie myszy w nietoperze?

                              Nietoperze nie pochodzą od myszy, ale od nadrzewnych ssaków owadożernych, które
                              zanim zaczęły aktywnie "machać łapkami", opanowały najpierw lot ślizgowy (jak
                              np. niektóre gatunki wiewiórek i torbaczy). Zmiany takie jak wydłużanie kości
                              palców i rozrost fałdu skórnego służącego jako błona skrzydła to kwestia
                              naprawdę drobnych mutacji genetycznych i silnej presji selekcyjnej.

                              > Ewolucja waleni to wlasnie klasyczny przyklad na braki w teorii
                              > ewolucji:najpierw te zwierzaki sie meczyly przez iles tam milionow lat zeby
                              > wyjsc na suchy lad, przystosowaly sie do niego, a pozniej jacys wkurzeni
                              > przodkowie stwierdzili, ze ten suchy lad to o tylek rozbic i wracaja do wody.

                              Wyczuwam tu ciche założenie, że ewolucja ma jakiś zadany kierunek. Nic
                              podobnego. Organizmy starają się zajmować wolne nisze ekologiczne, żeby mieć
                              łatwiejszy dostęp do pokarmu, bezpieczniejsze warunki życia, wolność od
                              konkurencji itp. Przodkowie waleni bynajmniej nie pamiętali wyjścia czworonogów
                              na ląd, które nastąpiło setki milionów lat wcześniej.

                              > Teraz jaka jest sekwencja wydarzen prowadzaca do odwrotnego przystosowania sie
                              > do wody? Czy jakies ladowe walenie zaczely zanurzac glowy w wodzie coraz
                              > dluzej az wreszcie jakas nmutacja genetyczna spowodowala ze jakis walen
                              > przezyl te eksperymenty?

                              Właśnie pisałem, że ewolucja waleni to kumulacja bardzo drobnych i bynajmniej
                              niedrastycznych "eksperymentów" trwających w sumie kilkanaście milionów lat
                              (czyli ok. miliona pokoleń). Ich rezultatem było _stopniowe_ nabywanie (w drodze
                              selekcji) przystosowań do pływania, wstrzymywania oddechu i gromadzenia zapasu
                              tlenu, itd. Najskuteczniejsze przystosowania lepiej pomagały przeżyć w nowym
                              środowisku, więc powoli utrwalały się w populacjach prawaleni.

                              A co do niedźwiedzi polarnych
                              • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 22:20
                                No dobrze. Jaka to nisze odkryly walenie? Czyzby oceany byly wtedy puste? I
                                jakie to "niedrastyczne" zmiany nastepowaly przez iles tam lat? Moze jakies
                                dowody na akumulacje tych zmian? Co wobec tego z Gouldem i jego teoria zmian
                                punktowych? Dzieki za odnosnik o niedzwiedziach, zaraz to przeczytam. Tak na
                                marginesie, niedzwiedzie polarne to ciagle niedzwiedzie a nie np. walenie?
                                • petrucchio Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 22:33
                                  pantera01 napisał:

                                  > No dobrze. Jaka to nisze odkryly walenie? Czyzby oceany byly wtedy puste?

                                  Nisza ekologiczna to nie próżnia, ale cały zbiór warunków środowiskowych "do
                                  wykorzystania" dla tych, którzy znajdą na to jakiś patent. Np. dzisiejsze
                                  fiszbinowce żywią się w prosty, tani i wydajny sposób, odcedzając sobie bez
                                  wysiłku tony skorupiaków. Spróbuj równie łatwo wyżywić olbrzymie zwierzę na lądzie.

                                  > I jakie to "niedrastyczne" zmiany nastepowaly przez iles tam lat? Moze jakies
                                  > dowody na akumulacje tych zmian?

                                  Zajrzyj może najpierw na te strony o ewolucji waleni, które polecałem.
                                  Znajdziesz tam dokładny i drobiazgowy katalog przystosowań anatomicznych oraz
                                  całą dokumentację "obrazkową" (szkielety, rekonstrukcje wyglądu).

                                  > Co wobec tego z Gouldem i jego teoria zmian punktowych?

                                  Jest w niej sporo prawdy, ale to nie cała prawda. Teoria Goulda raczej uzupełnia
                                  "ogólną" teorię ewolucji, niż z nią konkuruje.

                                  > Dzieki za odnosnik o niedzwiedziach, zaraz to przeczytam. Tak na
                                  > marginesie, niedzwiedzie polarne to ciagle niedzwiedzie a nie np. walenie?

                                  Walenie to konkretna i unikatowa grupa ssaków, która już raz powstała, więc nie
                                  może powstać drugi raz. Inne grupy ssaków (płetwonogie, syreny, wymarłe
                                  Desmostylia, wydry morskie) też kolonizowały środowiska morskie. Niedźwiedzie
                                  polarne próbują to robić od niedawna (w ewolucyjnej skali czasu), dlatego wciąż
                                  "wyglądają jak niedźwiedzie". Niestety może się zdarzyć, że w niedalekiej
                                  przyszłości wymrą (z ludzką pomocą) i eksperyment skończy się przedwcześnie.
                                  • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 23:04
                                    No patrz pan, jakie cwane walenie! Od razu wiedzialy, ze jak chca byc tluste to
                                    musz wlezc z powrotem do wody. I nameczyly sie jak cholera zeby tam wrocic. I
                                    teraz jaki to patent te walenie wynalazly ze chcialo im sie wracac do wody? I na
                                    dodatek to jest unikatowa grupa ssakow. Czy walenie na ladzie to byly tez
                                    walenie czy jakies inne stwory? I dlaczego niby z jednej grupy ssakow nie moze
                                    powstac jakas inna grupa? Dlaczego np.z waleni ladowych nie powstaly jakies np.
                                    delfiny czy temu podobne?
                                    I dlaczego to niby z niedziwdzi polarnych nie moze szybko powstac jakis nowy
                                    gatunek (juz nie niedzwiedziowaty)? Przeciez presja selekcyjna jest duza wiec
                                    nie powinno byc problemow.
                                    • petrucchio Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 23:36
                                      Jeszcze jeden szybki post, ale naprawdę już ostatni na dziś.

                                      pantera01 napisał:

                                      > No patrz pan, jakie cwane walenie! Od razu wiedzialy, ze jak chca byc tluste
                                      > to musz wlezc z powrotem do wody. I nameczyly sie jak cholera zeby tam wrocic.

                                      Najpierw żyły na bagnach lub nad brzegami rzek i do wody wchodziły tylko czasem.
                                      Kryla odkryły już jako wieloryby, ale morze w ogóle jest bogate w pokarm. Nawet
                                      małpy z gatunku Homo sapiens w koncu to odkryły.

                                      > Czy walenie na ladzie to byly tez
                                      > walenie czy jakies inne stwory?

                                      No zajrzyj tam wreszcie. To naprawdę ciekawa historia! A przy okazji:

                                      darla.neoucom.edu/DEPTS/ANAT/Pakicetid.html
                                      en.wikipedia.org/wiki/Evolution_of_cetaceans

                                      >I dlaczego niby z jednej grupy ssakow nie moze
                                      > powstac jakas inna grupa? Dlaczego np.z waleni ladowych nie powstaly jakies
                                      > np. delfiny czy temu podobne?

                                      Powstały! Delfiny to też walenie.

                                      > I dlaczego to niby z niedziwdzi polarnych nie moze szybko powstac jakis nowy
                                      > gatunek (juz nie niedzwiedziowaty)? Przeciez presja selekcyjna jest duza wiec
                                      > nie powinno byc problemow.

                                      Z punktu widzenia klasyfikacji opartej na pochodzeniu od wspólnego przodka
                                      (kladystycznej), wszystko, co pochodzi od niedźwiedzia, pozostanie na wieki
                                      wiekow niedźwiedziowate, choćby nie wyglądało jak niedźwiedź. Ale jeśli
                                      rozumiesz przymiotnik "niedźwiedziowaty" bardziej potocznie, jako "coś co
                                      wygląda jak niedźwiedź" (np. koala, który nie jest bliskim krewnym niedźwiedzi),
                                      to oczywiście z biegiem czsu wyspecjalizowany gatunek w rodzaju niedźwiedzia
                                      polarnego zaczyna coraz bardziej różnić się od kuzynów. Szybkość ewolucji zależy
                                      jednak nie tylko od presji selekcyjnej, ale też od tempa pojawiania się mutacji
                                      o wyraźnej wartości przystosowawczej, które jest z reguły żółwie, stąd małe
                                      prawdopodobieństwo ewolucji BARDZO szybkiej. Jeśli źródło innowacji, czyli
                                      mutujący genom nie nadąży za presją spowodowaną przez zmiany środowiskowe,
                                      gatunek może po prostu wymrzeć.
                                      • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 23:39
                                        Dobra, dam ci spokoj na dzis. Pracuj wytrwale!
                                • Gość: Ewolucjonista Re: Malutki, śliczniutki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 10:06
                                  pantera01 napisał:

                                  > No dobrze. Jaka to nisze odkryly walenie? Czyzby oceany byly wtedy puste?

                                  Po wielkim wymieraniu kończącym erę mezozoiczną zwolniły się nisze dużych
                                  morskich kręgowców drapieżnych zajmowane wcześniej przez plezjozaury, pliozaury,
                                  mozazazury, a wcześniej także przez ichtiozaury. W tym sensie istotnie, w wodzie
                                  był "pusta nisza" czekająca na zapełnienie.

                                  > jakie to "niedrastyczne" zmiany nastepowaly przez iles tam lat? Moze jakies
                                  > dowody na akumulacje tych zmian?

                                  Ostatnie badania w Pakiestanie pokazały owe zmiany - dotyczące budowy czaszki,
                                  uzębienia, ucha, kończyn, itp.. Polecam stronę:
                                  www.neoucom.edu/DEPTS/ANAT/Thewissen/whale_origins/index.html
                                  Oczywiście, kolejne formy prawaleni wykazują akumulację zmian (do wcześniejszych
                                  dochodzą kolejne).

                                  > Co wobec tego z Gouldem i jego teoria zmian punktowych?

                                  Nie czytaj o Gouldzie u kreacjonistów (którzy uwielbiają robić ludziom wodę z
                                  mózgu mieszając punktualizm Goulda i Eldredge'a z saltacjonizmem Goldchmidta).
                                  Sięgnij do Goulda... Gould nie twierdził ani że zmiany zachodzą skokowo z dnia
                                  na dzień, ani że się nie kumulują. On tylko uważał, że tempo zmian
                                  morfologicznych jest niejdnostajne - procesy zmian skumulowane są w krótkich
                                  okresach, rzędu dziesiątków tysięcy lat (np. podczas specjacji w małych
                                  odizolowanych populacjach - jednak dalej są to stosunkowo niewielkie zmiany, a
                                  gatunek przed i po wygląda podobnie), po czym może nastąpić milion lat stazy
                                  (czyli działania głównie doboru stabilizującego) i kolejny epizod specjacji. I
                                  ewolucja waleni też mogła przebiegać w takim niejednostajnym tempie (większość
                                  zmian dotyczących przejścia z lokomocji lądowej do wodnej zaszła w ciągu 10 mln
                                  lat, a potem przez 40 mln lat zmiany były wyraźnie mniejsze. Podobnie pojawienie
                                  się fiszbinu i zastąpienie zębów trwało zapewne krótko w porównaniu za całą
                                  historią fiszbinowców.

                                  > niedzwiedzie polarne to ciagle niedzwiedzie a nie np. walenie?

                                  Formalnie walenie to wciąż parzystokopytne (tak jak węże formalnie to czworonogi
                                  - Tetrapoda), co znalazło wyraz w przemianowaniu stosownego rzędu ssaków na
                                  Cetartiodactyla (Cetacea + Artiodactyla).
                                  Pakicetus ("pakistański wieloryb") też wydałby ci się "ciągle parzystokopytnym"
                                  (zobacz sobie rekonstrukcję na zlinkowanej stronie - zakładka Pakicetidae),
                                  dopiero z perspektywy czasu widzimy w nim przedstawiciela gałęzi o innych
                                  przystosowaniach. Na tym polega problem - nie wiemy, czy np. z niedźwiedzia
                                  polarnego nie powstanie nowa grupa skrajnie morskich ssaków - jak wcześniej
                                  syreny, płetwonogie czy walenie. Na razie patrzymy na niego przez pryzmat
                                  lądowych kuzynów, choć nie je miodu ani jagód, a poluje głównie na zwierzęta wodne.
                                  To zresztą pokazuje ci mechanizm przemiany np. ssaków lądowych w walenie. Masz
                                  zmianę behawioru - wykorzystywanie nowego źródła pokarmu. Początkowo pływasz
                                  używając do tego "lądowego" ciała. Ale każda mutacja, która to usprawni
                                  (opływowy kształt ciała, płetwiastość łap, wydłużenie bezdechu, itp.) będzie
                                  miała przewagę selekcyjną i będzie utrwalana w populacji przez dobór, bo jej
                                  posiadacze będą sprawniejsi w nowym środowisku.
                                  • Gość: Leonard3 Re: Malutki, śliczniutki... IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.07, 10:18
                                    Spieszmy sie kochac ludzi,
                                    tak szybko odchodza...
                                    (ksiadz Jan Twardowski)
                                  • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 20.02.07, 20:22
                                    Czesc ewolucjonisto
                                    Dobry tekst i narracja, ale troche to brzmi nienaukowo. Niby jak te ziemne
                                    walenie wpadly na pomysl ze w oceanie jest wolna nisza? Czyzby jeden z nich
                                    wpadl na ten pomysl i zaczal trenowac wstrzymywanie oddechu i plywanie? jeszcze
                                    moge uwierzyc ze pojedyncza zmiana moze wystapic ale tu potrzebny byl caly
                                    zespol zmian wystepujacych rownoczesnie, a to juz troche przeczy rachunkowi
                                    prawdopodobienstwa.
                                    • Gość: Ewolucjonista Re: Malutki, śliczniutki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 22:42
                                      pantera01 napisał:

                                      > Niby jak te ziemne walenie wpadly na pomysl ze w oceanie jest wolna nisza?

                                      To tak, jak pytać, "niby jak ta bakteria wpadła na pomysł, że można by nauczyć
                                      się rozkładać nylon, i wymyśliła sobie enzym nylonazę?"... Po prostu zwierzęta
                                      zachowują się różnie - a część tych różnic dotyczy behawioru. Np. są psy lubiące
                                      wodę (choćby wodołazy) i takie, które nie przepadają za wodą. Podobnie małpy
                                      (np. nosacze spędzają w wodzie bardzo dużo czasu, ale i makaki japońskie lubią
                                      kąpiele bardziej niż inne naczelne). Także wśród eoceńskich kopytnych były i
                                      takie, które bardziej lubiły pływanie niż inne (tak jak dzisiaj - hipopotam
                                      nilowy żyje głównie w wodzie, hipopotam karłowaty prowadzi bardziej lądowy tryb
                                      życia, a np. wielbłąd, też parzystokopytny, jest wręcz pustynny). I nie wymaga
                                      to żadnej świadomej decyzji, oceny globalnej sytuacji wolnych nisz itp. Po
                                      prostu niektóre, niewiele myśląc, zaczęły spędzać więcej czasu w wodzie. Gdyby
                                      napotkały w morzu gady morskie z przewagą 100 mln lat ewolucji, pewnie nie
                                      miałyby czego szukać. Ale ponieważ nisza była akurat wolna (z czego przecież nie
                                      zdawały sobie sprawy), okazało się, że przystosowania w tym kierunku popłacają.

                                      > Czyzby jeden z nich wpadl na ten pomysl i zaczal trenowac wstrzymywanie
                                      oddechu i plywanie?

                                      Nie, skąd przypuszczenie, że prawalenie miały "pomysł", że "trenowały" itp.
                                      antropomorfizmy? Po prostu niektóre osobniki bardziej niż inne lubiły pływać i
                                      ciągnęło je do wody. Możesz to nazwać (losowo zmutowanym) instynktem.

                                      > jeszcze moge uwierzyc ze pojedyncza zmiana moze wystapic ale tu potrzebny byl
                                      > caly zespol zmian wystepujacych rownoczesnie, a to juz troche przeczy
                                      > rachunkowi prawdopodobienstwa.

                                      Dlaczego "równocześnie"? Przecież to nie było tak, że był sobie ssak kopytny, a
                                      potem zaszedł równocześnie cały zespół zmian i nagle mamy gotowego wieloryba.
                                      Dlaczego nakładasz na ewolucję kreacjonistyczne wizje nagłego stwarzania
                                      gotowych gatunków? Właśnie skamieniałości pokazują, że pakiet cech dzisiejszych
                                      waleni ewoluował STOPNIOWO - np. echolokacja bardzo późno (a i wcześniej można
                                      prześledzić stopniowe zmiany narządu słuchu), podobnie zmiana uzębienia (wczesne
                                      walenie miały jeszcze wyraźnie odróżnialne trzonowce, kły itp., a nie stożkowe
                                      jednakowe zęby albo fiszbiny jak dzisiejsze). Dzisiejszy sposób lokomocji waleni
                                      też pojawił się późno. Wczesne walenie wodne, jak Ambulocetus miały jeszcze
                                      silne kończyny tylne, później stopniowo malejące, na rzecz wężowatych wygięć
                                      ciała, a wreszcie dzisiejszego sposobu silnych wygięć nasady ogona. To smao
                                      dotyczy innych cech. Gdzie ta konieczna jednoczesność? To typowo
                                      kreacjonistyczny argument z gatunku "po co komu pół oka? musi być całe albo
                                      wcale". Można żyć i dobrze sobie radzić w wodzie na różnych etapach, w różnym
                                      stopniu modyfikując ciało - niedźwiedź polarny wygląda jeszcze podobnie do
                                      typowych niedźwiedzi lądowych, wydra ma już wyraźniejsze przystosowania, dziobak
                                      jeszce dalej posunięte, uchatka jeszcze bardziej, foka też, a syreny już nawet
                                      nie mogą wyjść na brzeg. I każdych z tych wariantów jest funkcjonalny. To nie
                                      jest tak, że trzeba od razu mieć płetwę ogonową, nos na czubku głowy itp.
                                      • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 21.02.07, 00:51
                                        Rozumiem twoje punkty. Nie implikuje zadnej przyczynowosci czy znajomosci nisz
                                        morskich przez ladowe zwierzaki. Tylko jak zapewne wiesz, ewolucja tylko wybiera
                                        z tego, co ma, a nie tworzy celowych mutacji. Poza tym probka musi byc na tyle
                                        duza zeby ta mutacja sie nie rozplynela w generalnej populacji. I tu jest pies
                                        pogrzebany. W zasadzie to nie powinno miec zadnego znaczenia czy jakis pre-walen
                                        lubil wiecej plywac czy nie, poniewaz musialby sie zkrzyzowac z pre-walenica o
                                        tych samych sklonnosciach a i wtedy nie ma zadnej gwarancji ze cehca "lubienie
                                        plywania" zostalaby przekazana nastepnym pokoleniom. Chyba nawet z Mendla mozna
                                        oszacowac prawdopodobienstwo takiego procesu. Czyli jakies tam walenie lubily
                                        sobie poplywac a inne nie i w rezultacie powinno to lubienie sie rozplynac w
                                        generalnej populacji, chyba ze nagle ta cecha (musiala byc genowa bo inaczej nie
                                        ma zadnej, powtarzam zadnej mozliwosci przekazania tej cechy nastepnym
                                        generacjom) wystapila spontanicznie u duzej grupy pre-waleni. Malo tego, ta
                                        grupa pre-waleni musialaby byc jakos izolowana terytorialnie od generalnej
                                        populacji. I teraz idzmy dalej: niech bedzie ze te pre-walenie przekazaly ta
                                        ceche dalej. Mozemy teraz zalozyc ze prawdopodobienstwo mutacji pt."lubie
                                        plywac" jest takie samo jak "nie cierpie plywac". Teraz mutacje + i - zaczynaja
                                        trapic ta biedna populacje pre-waleni co prowadzi do rozcienczenia poczatkowej
                                        puli genowej pt."lubie plywac". Mozemy rowniez spokojnie zalozyc, ze presja
                                        srodowiskowa na pre-walenie musiala byc stopniowa (tzn. nie mogla byc typu albo
                                        plywasz albo toniesz). Reasumujac, (bo chyba zalapales moj tok rozumowania) ile
                                        generacji musialoby zajac wyksztalcenie zdolnosci zycia w oceanie i czy w tym
                                        czasie wogole cala ta impreza pt."lubie plywac" nie rozplynelaby sie wczesniej?
                                        Co rownoczesnosci (czyli jednoczesnej akumulucji pozytywnych mutacji) to chyba
                                        sie zgodzisz, ze cos takiego jak czesciowy mechanizm adaptacyjny bylby raczej
                                        bardzo niekorzystny dla danego osobnika (chocby z punktu widzenia energetycznego
                                        itp. punktow) wiec mechanizm adaptacyjny ktory sklada sie chocby z dwoch czesci
                                        musia albo dzialac od razu albo osobnik zmutowany po prostu nie wytrzymuje
                                        konkurencji. Poza tym mechanizm ewolucji nie faworyzuje tych ktorzy sa najlepiej
                                        przystosowani ale raczej tych, ktorzy sie najszybciej mnoza, czyz nie tak?
                                        • petrucchio Re: Malutki, śliczniutki... 21.02.07, 09:26
                                          pantera01 napisał:

                                          > Rozumiem twoje punkty. Nie implikuje zadnej przyczynowosci czy znajomosci nisz
                                          > morskich przez ladowe zwierzaki. Tylko jak zapewne wiesz, ewolucja tylko
                                          > wybiera z tego, co ma, a nie tworzy celowych mutacji.

                                          Oczywiście.

                                          > Poza tym probka musi byc na tyle duza zeby ta mutacja sie nie rozplynela w
                                          > generalnej populacji. I tu jest pies pogrzebany.

                                          Zaprawdę, tu leży pies. Żyjemy w XXI w., chlubimy się odkryciem DNA i poznaniem
                                          mechanizmów dziedziczenia. Nie wypada opowiadać, że mutacja "rozpływa się" w
                                          populacji, bo geny są jednostkami dyskretnymi, nieciągłymi i dziedziczonymi w
                                          całości. W niczym się nie rozpływają. Mutacja nie wyeliminowana przez dobór
                                          (czyli neutralna lub korzystna) wchodzi na stałe do puli genetycznej gatunku i
                                          na ogół pozostaje "do dyspozycji" tak długo, jak sobie życzysz.

                                          > W zasadzie to nie powinno miec zadnego znaczenia czy jakis pre-walen
                                          > lubil wiecej plywac czy nie, poniewaz musialby sie zkrzyzowac z pre-walenica o
                                          > tych samych sklonnosciach a i wtedy nie ma zadnej gwarancji ze cehca "lubienie
                                          > plywania" zostalaby przekazana nastepnym pokoleniom. Chyba nawet z Mendla
                                          > mozna oszacowac prawdopodobienstwo takiego procesu.

                                          A czemu uważasz, że dziedziczna innowacja musi być i po ojcu, i po matce? Są
                                          niezliczone cechy (z płcią włącznie) dziedziczone tylko po jednym rodzicu, albo
                                          w jeszcze bardziej pośredni sposób (jak daltonizm, dziedziczony od strony matki,
                                          ale ujawniający się u potomków męskich, czyli zwykle w co drugim pokoleniu).

                                          > Czyli jakies tam walenie lubily
                                          > sobie poplywac a inne nie i w rezultacie powinno to lubienie sie rozplynac w
                                          > generalnej populacji, chyba ze nagle ta cecha (musiala byc genowa bo inaczej
                                          > nie ma zadnej, powtarzam zadnej mozliwosci przekazania tej cechy nastepnym
                                          > generacjom) wystapila spontanicznie u duzej grupy pre-waleni.

                                          Oj, kolega potrzebuje trochę dodatkowej edukacji w dziedzinie genetyki
                                          populacji. Na początek radzę pozbyć się raz na zawsze wyrażenia "rozpływać się w
                                          populacji", które po prostu nie ma racji bytu w genetyce.

                                          > Malo tego, ta
                                          > grupa pre-waleni musialaby byc jakos izolowana terytorialnie od generalnej
                                          > populacji.

                                          A nie mogła być? Zresztą słowo "musiała" nie ma tu uzasadnienia. Teoretycznie
                                          presja środowiskowa "wpychająca" prawalenie do wody mogła działać jednocześnie
                                          na cały gatunek (jeśli składał się z geograficznie ciągłej populacji, żyjącej w
                                          specyficznym środowisku).

                                          > I teraz idzmy dalej: niech bedzie ze te pre-walenie przekazaly ta
                                          > ceche dalej. Mozemy teraz zalozyc ze prawdopodobienstwo mutacji pt."lubie
                                          > plywac" jest takie samo jak "nie cierpie plywac". Teraz mutacje + i -
                                          > zaczynaja trapic ta biedna populacje pre-waleni co prowadzi do rozcienczenia
                                          > poczatkowej puli genowej pt."lubie plywac".

                                          Tu dochodzimy do sedna sprawy
                                          • Gość: Leonard3 Re: Malutki, śliczniutki... IP: 83.238.146.* 21.02.07, 10:32
                                            Tylko niedouk wali glowa w otwarte drzwi. Ewolucja Kosmosu od etapu
                                            "kosmosu poza prawami fizyki" do etapu "ewolucji kulturowej czlowieka"
                                            to niezaprzeczalny i udowodniony fakt nauki.
                                            Ignoranci , ktorzy ciagle wala glowa w szeroko otwarte drzwi XIX-wiecznej
                                            teoryjki Darwina ( z pozycji pro- lub con-) to ludzie o IQ ponizej 90.
                                        • Gość: Ewolucjonista Re: Malutki, śliczniutki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.07, 09:46
                                          pantera01 napisał:

                                          > ewolucja tylko wybiera z tego, co ma, a nie tworzy celowych mutacji.

                                          Zgadza się, wybiera z bezcelowych mutacji. A kto mówi, że mutacja zwiększająca
                                          "wodolubność" albo płetwiastość była celowa? Takie mutacje zdarzają się w każdej
                                          grupie zwierząt, nawet pustynnych. Tyle że np. u człowieka fokomelia
                                          (płetwiastość kończyn) jest traktowana jako wada rozwojowa. U prawaleni też się
                                          zdarzały różne mutacje - większość była szkodliwa (w tym np. takie, które
                                          pogarszały sprawność pływania czy oddychania) - i te były eliminowane. Ale jak
                                          widać w ciągu milionów pokoleń, każde reprezentowane przez wiele osobników,
                                          zdarzyło się też trochę mutacji przydatnych do życia w wodzie.

                                          > Poza tym probka musi byc na tyle duza zeby ta mutacja sie nie rozplynela w
                                          generalnej populacji.

                                          Nic podobnego. To znów jest kreacjonistyczna propaganda powtarzana od 100 lat,
                                          jakby nie było genetyki. To w XIX w. ludzie sobie wyobrażali, że potomstwo jest
                                          "półkrwi", potem "ćwierćkrwi" i cecha może się "rozpłynąć w populacji" (takie
                                          zarzuty wysuwał wobec Darwina St George Mivart (a Darwin się wił, bo wtedy nie
                                          wiedziano, jak naprawdę wygląda dziedziczenie). Ale przecież już Mendel wykazał,
                                          że geny są niepodzielne. Nie mogą się "rozpuścić". Albo dany allel (np. nowy,
                                          zmutowany wariant) jest, albo nie.

                                          > W zasadzie to nie powinno miec zadnego znaczenia czy jakis pre-walen
                                          > lubil wiecej plywac czy nie, poniewaz musialby sie zkrzyzowac z pre-walenica o
                                          > tych samych sklonnosciach a i wtedy nie ma zadnej gwarancji ze cehca "lubienie
                                          > plywania" zostalaby przekazana nastepnym pokoleniom.
                                          > Chyba nawet z Mendla mozna oszacowac prawdopodobienstwo takiego procesu.

                                          Zgadza się. Jeśli mutant ma allel a (dziki - A), to jego potomstwo (pokolenie
                                          F1) ma genotyp Aa (jeżeli nowy wariant jest recesywny, to nie będzie wykazywać
                                          fenotypowo tej cechy, jeśli dominujący, będzie widoczna już w pierwszym
                                          pokoleniu). Nawet w wariancie recesywnym krzyżówka heterozygot w następnym
                                          pokoleniu (F2) odtwarza fenotyp zmutowany (aa) w 1/4 osobników (przy chowie
                                          wsobnym, w naturze oczywiście mniej, ale z uwagi na ograniczoną dyspersję
                                          osobników, i tak zmutowane allele będą się spotykać w następnych pokoleniach
                                          coraz częściej). Jeżeli a daje przewagę selekcyjną nad A, nawet tylko u
                                          homozygot (czyli w najgorszym przypadku, recesywności nowej cechy), i tak dobór
                                          taką cechę wyselekcjonuje (tyle że wolniej). Nawet gdyby przewagę miały
                                          heterozygoty, a każdy z czystych wariantów był gorzej dostosowany, to też
                                          selekcja wypromuje taki rozkład alleli w populacji (patrz: anemia sierpowata w
                                          regionach malarycznych).

                                          KAŻDY nowy allel w populacji (choćby warunkujący lekooporność bakterii na jakiś
                                          antybiotyk) zaczyna się od jednego mutanta. Nikt nie zakłada, że identyczne
                                          mutacje zachodzą na zawołanie w dużej grupie osobników niezależnie. Ich jest z
                                          czasem dużo nie dlatego, że osobniki MUTUJĄ w ten sam sposób, tylko dlatego, że
                                          DZIEDZICZĄ tę samą zmutowaną wersję genu (bo nosiciele mutacji poprawiającej
                                          dostosowanie mają więcej przeżywającego potomstwa). To jest elementarz.

                                          > Malo tego, ta grupa pre-waleni musialaby byc jakos izolowana terytorialnie od
                                          > generalnej populacji.

                                          Np. dlatego, że mieszkały w Pakistanie, i trzymały się bliżej wody niż pozostałe
                                          parzystokopytne. Czyli wesoło baraszkując w wodzie łatwiej było im się zapoznać
                                          z narzeczonym/ą lubiącym/ą pływać niż np. skakać po górach (tamte kopytne poszły
                                          w kierunku kozic)... A bardziej serio, w przyrodzie zawsze osobniki mieszkające
                                          na jakimś terenie są bliżej spokrewnione ze sobą niż średnio w populacji.
                                          Potomstwo zwykle trzyma się rodzinnych stron.

                                          > Mozemy teraz zalozyc ze prawdopodobienstwo mutacji pt."lubie
                                          > plywac" jest takie samo jak "nie cierpie plywac". Teraz mutacje + i -
                                          > zaczynaja trapic ta biedna populacje pre-waleni co prowadzi do rozcienczenia
                                          > poczatkowej puli genowej pt."lubie plywac".

                                          a) cały wywód oparty jest na fałszywym założeniu omówionym powyżej (cecha
                                          upowszechnia się przez kolejne takie same mutacje, a nie przez dziedziczenie i
                                          dobór naturalny);
                                          b) częstość mutacji konkretnej cechy nie jest aż tak wielka. Zastanów się, jak
                                          to jest np. u wydr lub niedźwiedzi polarnych. Czy ich skłonność do pływania jest
                                          stale skutecznie rozcieńczana przez alternatywne mutacje? Nie. Skłonność do
                                          wody, która okazała się korzystna dla przeżycia, utrwaliła się w populacji (choć
                                          macierzysta populacja niedźwiedzi grizzli nie ma takiej skłonności).
                                          b) nawet kiedy pojawiał się "hydofobowy" mutant, to po prostu opuszczał wodę
                                          plażę i wypadał z puli genowej wodolubnych prawaleni. Innymi słowy, nawet jeśli
                                          mutacje "+" (np. poprawiające przystosowania lub skłonność do życia w wodzie) i
                                          "-" (odwrotnie) pojawiałyby się równie często, to w danych warunkach jedne z
                                          nich były korzystne (i upowszechniały się w kolejnych pokoleniach), a inne nie
                                          (i były eliminowane). Dobór!!!!

                                          > Mozemy rowniez spokojnie zalozyc, ze presja srodowiskowa na pre-walenie
                                          > musiala byc stopniowa (tzn. nie mogla byc typu albo plywasz albo toniesz).

                                          Zgadza się. Dlatego właśnie możliwe jest testowanie różnych kombinacji cech. Nie
                                          jest tak, że posiadanie lub brak allelu A decyduje o życiu lub śmierci
                                          zerojedynkowo. Dzięki temu w populacji żyją koło siebie i rozmnażają się
                                          osobniki różne genetycznie, i dobór może testować rozmaite warianty cech (i ich
                                          kombinacje).

                                          > Co rownoczesnosci (czyli jednoczesnej akumulucji pozytywnych mutacji) to chyba
                                          > sie zgodzisz, ze cos takiego jak czesciowy mechanizm adaptacyjny bylby raczej
                                          > bardzo niekorzystny dla danego osobnika wiec mechanizm adaptacyjny ktory
                                          > sklada sie chocby z dwoch czesci musia albo dzialac od razu albo osobnik
                                          > zmutowany po prostu nie wytrzymuje konkurencji.

                                          Nie. Poowtarzasz chybiony kreacjonistyczny argument "nieredukowalnej
                                          złożoności". Zauważ, że porównujesz mutanta z jego populacją wyjściową, a nie z
                                          dzisiejszymi wielorybami. Prawaleń choćby z trochę bardziej płetwiastymi
                                          kończynami pływał lepiej od swoich kopytnych pobratymców. Tak jak niedźwiedź
                                          polarny pływa lepiej od brunatnego, choć nie ma płetw takich jak orka, ani nawet
                                          uchatka.
                                          I każde przystosowanie waleni możesz rozłożyć na etapy - np. nozdrza stopniowo
                                          przesuwały się na czubek głowy, tylne nogi stopniowo zanikały, itp. Nie ma
                                          zasady wszystko albo nic.

                                          > Poza tym mechanizm ewolucji nie faworyzuje tych ktorzy sa najlepiej
                                          > przystosowani ale raczej tych, ktorzy sie najszybciej mnoza, czyz nie tak?

                                          Nie. Faworyzuje tych, którzy mają najwięcej wnuków... Możesz zwiększać
                                          dostosowanie przez zwiększenie dzietności (ale może cię nie być stać na taki
                                          koszt, zwłaszcza jeśli - jak u ssaków - dzieci są duże), albo przez poprawę
                                          przeżywalności. Np. walenie rodzą zwykle jedno młode, w odstępach nawet paru lat
                                          długa ciąża i karmienie. Zatem w tej linii ewolucyjnej raczej nie występuje
                                          strategia wygrywania przez szybsze mnożenie się, bo jest zbyt kosztowna. W
                                          zasadzie musiałbyś od razu podwoić koszty (bliźniaki, albo rozmnażanie co rok
                                          zamiast co dwa). Tak więc zostaje poprawa fitness przez lepsze przystosowanie do
                                          życia w wodzie (oraz kooperacji w stadzie, rozwoju intelektu itp.).
                                          • Gość: Leonard3 Re: Malutki, śliczniutki... IP: 83.238.146.* 21.02.07, 10:26
                                            Tylko czlowiek z IQ ponizej 90 nie uznaje ewolucji kosmosu -
                                            - od etapu "poza prawami fizyki" do etapu "ewolucji kulturowej
                                            czlowieka".
                                            Tak jak mrowka wedrujaca tylko po ogonie slonia dochodzi do wniosku,
                                            ze slon to tylko ogon - tak i darwinista wedrujacy obsesyjnie po poletku
                                            19-wiecznej teoryki jest patologicznym krotkowidzem.
                                        • madcio Re: Malutki, śliczniutki... 21.02.07, 18:20
                                          > Poza tym probka musi byc na tyle
                                          > duza zeby ta mutacja sie nie rozplynela w generalnej populacji.
                                          Nie ma czegoś takiego, jak "rozpłynięcie się" w populacji. I to już wiedziano do
                                          czasów niejakiego Mendla. Na marginesie, zabawne, jak bardzo się zgadzają z sobż
                                          twierdzenia dwóch gostków nie mających z soba kontaktu, rozdzielonych przez czas
                                          i przestrzeń, a na dodatek wychodzących od zupełnie różnych spraw i badających
                                          różne rzeczy.

                                          > Poza tym mechanizm ewolucji nie faworyzuje tych ktorzy sa najlepiej
                                          > przystosowani ale raczej tych, ktorzy sie najszybciej mnoza, czyz nie tak?
                                          Zdefiniuj "najlepiej przystosowani". W niektórych okolicznościach jak najszybsze
                                          mnożenie się jest równoznaczne z byciem najlepiej przystosowanym :)
                • Gość: Ikar Kosmiczny Re: Malutki, śliczniutki... IP: 83.238.146.* 19.02.07, 20:15
                  Pantera, ja tez nie bronie pozycji Kreatywizmu. Wierze w kompleksacje
                  Kosmosu. W wielkim uproszczeniu etapy kompleksacji Kosmosu: 1)BOG - Byt
                  Najprostszy i Niepodzielny (Potencjal Nieskonczony lub Nicosc Nieskonczona z
                  punktu widzenia praw fizyki).
                  2) Antygrawitacja i grawitacja
                  3) Energia i elementy materii
                  4) Czas i przestrzen
                  5) Neutrony
                  6) Atomy Wodoru
                  7) Pierwsze gwiazdy
                  8) Pierwiastki ciezsze od wodoru
                  9) Gwiazdy nastepnych generacji
                  8) Planety
                  9) Kompleksacja zwiazkow nieorganicznej w zwiazki organiczne
                  10) Kompleksacja czasteczek organicznych w jednokomorkowce
                  11) Kompleksacja jednokomorkowcow w wielokomorkowce
                  12) Ewolucja roslin i zwierzat
                  13) Wylonienie sie ateisty odzwierzecego w wyniku ewolucji genetycznej
                  14) Wylonienie sie zdolnosci postrzegania Boga w wyniku zaawansowanej ewolucji
                  kulturowej.
                  Fakt istnienia etapu w ewolucji kosmosu ,kiedy nie obowiazwaly prawa fizyki
                  stanowi ostateczna bariere poznawcza nauki. Byt "niefizyczny" zostal
                  w ten sposob przez nauke posrednio udowodniony.
                  Byt "niefizyczny" jest filozoficznym punkciem wyjscia dla wszystkich religii.
                  Racjonalna dysputa miedzy teizmem a ateizmem moze dotyczyc tylko "Bytu
                  Niefizycznego" czyli moze byc prowadzona w punkcie stycznym ostatecznych
                  granic naukowego poznania i Nieskonczonego Potencjalu (Nicosci Nieskonczonej-
                  z punktu widzenia praw fizyki).
                  Dysputa o kulturowej transmisji Boga Matafizycznego w Boga Religii (bedaca
                  rezultatem ewolucji kulturowej umozliwiajacej czlowiekowi rozpoznania Boga)
                  jest poza zasiegiem potencjalu pojeciowego ateistow i nie moze byc prowadzona
                  z definicji ateizmu. Z drugiej strony negowanie przez Teistow faktow
                  ewolucji genetycznej to glupota.
                  • Gość: Ikar kosmiczny Re: Malutki, śliczniutki... IP: 83.238.146.* 19.02.07, 20:43
                    Kontynuujac dluga liste pojec i pytan , ktore nie moga byc odpowiedziane
                    przez ateistow ( z powodu samooganiczenia intelektualnego definicji ateizmu)
                    nalezy dodac:
                    1) Co powoduje kompleksacje kosmosu wbrew ogolnemu prawu wzrostu entropii ?
                    2) Czyz stwierdzony przez nauke "stan kosmosu poza prawami fizyki" nie
                    jest z definicji TRANSCEDENTNY w stosunku do kosmosu fizycznego ?
                    Ale nie spodziewaj sie mylenia ze strony ateistow. Oni maja
                    wycwiczone odpowiedzi na przewidywane pytania (nie zartuje, sa nawet
                    linki jak odpowiadac na niewygodne pytania teistow).
                    A jak przyglup ateistyczny nie wie co odpowiedziec - to nastapi
                    interwencja cenzury - jak ta ,ktora spotkala moja poprzednia wypowiedz)
                    Ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha
                  • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 20:45
                    No i bardzo dobrze. Ja tylko wykazuje, ze rzekoma "naukowosc" czy "wyzszosc"
                    moralna ateizmu to kompletna bzdura i bajki. Cala reszta jest sprawa do dyskusji
                    (w miare kulturalnej).
                • petrucchio Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 20:18
                  pantera01 napisał:

                  > Dla jasnosci: ja nie bronie pozycji kreacjonizmu bo wprowadzanie Boga do nauki
                  > mija sie z celem. Widze ciezkie niedostatki klasycznej teorii ewolucji czy to
                  > darwinowskiej czy Gouldowskiej i staram sie tylko zlamac betonowe myslenie
                  > wierzacych w aktualna wersje teorii ewolucji.

                  A może by przełamywać schematy myślowe za pomocą jakichś argumentów, a nie tylko
                  haseł i protekcjonalnej retoryki (zob. "ludziki" poniżej). Jakie konkretnie
                  ciężkie niedostatki widzisz? A przy okazji: co masz na myśli, mówiąc o
                  "klasycznej" teorii ewolucji?

                  > Ludziki owe nawet nie zdaja sobie
                  > sprawy ze na obecnym etapie to oni wierza a nie wiedza.
                  • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 21:21
                    O ludzie, znowu sie zaczyna. To nie moja rola, bo ja nie bronie teorii ewolucji
                    tylko wykazuje jej braki. To jest rola dogmatykow ewolucji ( w jej aktualnym
                    ksztalcie) zeby bronic tego tworu. Na poczatek, co powiesz o sladach ludzkich
                    stop razem ze sladami dinozaurow?
                    • petrucchio Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 21:43
                      pantera01 napisał:

                      > O ludzie, znowu sie zaczyna. To nie moja rola, bo ja nie bronie teorii
                      > ewolucji tylko wykazuje jej braki.

                      Ależ ja cię właśnie poprosiłem o wyszczególnienie tych braków, o których pisałeś
                      zupełnie ogólnikowo.

                      > To jest rola dogmatykow ewolucji ( w jej aktualnym
                      > ksztalcie) zeby bronic tego tworu. Na poczatek, co powiesz o sladach ludzkich
                      > stop razem ze sladami dinozaurow?

                      Po prostu nie istnieją. Tropy "ludzkie" ze stanowiska nad Paluxy River (bo
                      zapewne to je masz na myśli) to zniekształcone przez erozję, a w niektórych
                      przypadkach nawet "podrasowane" na użytek turystów tropy dinozaurów. Nawet
                      kreacjoniści w większości przestali ich używać jako argumentu.
                      • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 22:12
                        Uhaha! Podrasowane? Przez kogo?
                        • petrucchio Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 22:19
                          pantera01 napisał:

                          > Uhaha! Podrasowane? Przez kogo?

                          Przez okolicznych mieszkańców, bardzo zainteresowanych tym, żeby jak najwięcej
                          gości odwiedzało ich strony i zostawiało tam swoje dolary. A oczywiście
                          sensacyjne ślady "przedpotopowych ludzi" są dla naiwnego turysty większą
                          atrakcją niż nawet najpiękniejsze tropy dinozaurów. Zob. link podrzucony przez
                          Madcia.
                          • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 22:24
                            A to cwane malpiszony eee..ludziki lokalne ze podrasowaly te znaleziska.
                            Ewolucjonisci niczego nie "rasuja" (czlowiek z Piltdown etc.)
                            • petrucchio Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 22:44
                              pantera01 napisał:

                              > A to cwane malpiszony eee..ludziki lokalne ze podrasowaly te znaleziska.
                              > Ewolucjonisci niczego nie "rasuja" (czlowiek z Piltdown etc.)

                              W tym wypadku środowisko naukowe samo zdemaskowało fałszerstwo. Jest to zresztą
                              normalna cecha świata nauki, że materiał dowodowy sprawdza się wielokrotnie i
                              niezależnie, upewniając się, że nie został "podrasowany". Fałszerstwa prędzej
                              czy później wychodzą na jaw, a ich rezultatem jest utrata reputacji przez
                              fałszerza, czyli jego śmierć cywilna jako poważnego badacza. Nie przypominam
                              sobie, żeby kreacjoniści w podobnie konsekwentny sposób oczyszczali swoje
                              środowisko. A już notoryczny pseudouczony taki jak Cremo czy von Daeniken może
                              wyssać z palca co zechce, opublikować jawną nieprawdę, sfałszować lub błędnie
                              zinterpretować dane
                              • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 23:07
                                Nie wiem dlaczego sie uczepiles tych biednych kreacjonistow. Jak juz pisalem,
                                nie wyznaje kreacjonizmu bo nie ma potrzeby takiej teorii w nauce. Wiec jesli
                                chcesz dyskutowac nt. kreacjonizmu to poszukaj jakiegos kreacjoniste i mu dowal.
                                tym niemniej teoria ewolucji ma powazne braki i czas moze zaczac modyfikowac jej
                                zalozenia. A nuz wyjdzie cos ciekawego?
                                • madcio Re: Malutki, śliczniutki... 20.02.07, 22:09
                                  Gadasz jak kreacjonista, to i za nich dostaniesz. Giertych się nie wykręcił, ci
                                  również trudno uwierzyć. :))))
                                  • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 20.02.07, 22:41
                                    Takie diagramiki to mozesz pokazywac swoim kolesiom, mnie one malo wzruszaja.
                            • Gość: Ewolucjonista Re: Malutki, śliczniutki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 09:43
                              pantera01 napisał:

                              > A to cwane malpiszony eee..ludziki lokalne ze podrasowaly te znaleziska.

                              Obszerne dossier nt. "ludzkich" tropów znad Paluxy River:
                              paleo.cc/paluxy.htm
                              > Ewolucjonisci niczego nie "rasuja" (czlowiek z Piltdown etc.)

                              a) Główny podejrzany - Dawson - fałszował też zabytyki z czasów rzymskich. Nie
                              podważa to naszej wiary w istnienie wpływów rzymskich w Brytanii.
                              b) "Człowiek z Piltdown" zupełnie nie pasuje do ewolucyjnego scenariusza
                              hominizacji (miał małpią żuchwę a już duży, ludzki mózg - w rzeczywistości
                              rozrost mózgu nastąpił dopiero w rodzaju Homo, w ostatnich paru milionach lat),
                              dlatego mimo braku alternatywnych znalezisk wczesnych hominidów w początkach XX
                              w. budził duże wątpliwości.
                              c) Kiedy ostatnio widziałeś człowieka z Piltdown jako argument na rzecz
                              prawdziwości obecnie obowiązującej wersji teorii ewolucji?
                              • Gość: Leonard3 Re: Malutki, śliczniutki... IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.07, 10:04
                                "..... i nigdy nie wiadomo mowiac
                                o milosci
                                czy pierwsza jest ostatnia
                                czy ostatnia pierwsza"
                                (ksiadz Jan Twardowski)
                                • Gość: Leonard3 Re: Malutki, śliczniutki... IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.07, 10:06
                                  Spieszmy sie kochac ludzi,
                                  tak szybko odchodza.....
                                  (ksiadz Jan Twardowski)
                            • madcio Re: Malutki, śliczniutki... 20.02.07, 22:09
                              > czlowiek z Piltdown
                              Wszyscy antynaukwocy, pseudonaukowcy i paranaukowcy z lubością wspominający
                              oszustwa (aż do dzisiejszych afer w rodzaju koreańskiego klonowania) naukowców
                              zawsze zapominają powiedzieć, KTO wykrył oszustwa naukowców. :) Przypomnij nam
                              to, bo mi gdzieś umknęło. ;)
                              • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 20.02.07, 22:42
                                Uhahaha! No oczywiscie ze prawdziwi naukowcy a nie jacys bajkopisarze ewolucyjni.
                                • madcio Re: Malutki, śliczniutki... 20.02.07, 22:54
                                  > Uhahaha! No oczywiscie ze prawdziwi naukowcy a nie jacys bajkopisarze
                                  > ewolucyjni
                                  Byłoby ciekawe zrobienie ankiety typu "czy uważasz teorię ewolucji za prawdę"
                                  wśród naukowców, którzy zdemaskowali innych naukowców jako fałszerzy czy różnych
                                  oszustów.

                                  Ja tam sądzę, że już znam jej wyniki, szczególnie jeśli chodzi o ostatnie sto
                                  lat. ;)
                                  • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 21.02.07, 00:56
                                    Jezeli doszedles do etapu, ze trzeba robic ankiete pod tytulem "Czy uwazasz
                                    teorie ewolucji za prawdziwa" to znaczy sie ze nie masz pojecia o nauce. W nauce
                                    licza sie fakty (czyli dane, eksperymenty etc.) a z faktami sie nie dyskutuje.
                                    Chyba nikt nie robi ankiet pt."Czy uwazasz teorie Newtona za prawdziwa?"
                                    poniewaz teoria ta jest sprawdzalna i falsyfikowalna (czego nie bardzo mozna
                                    powiedziec o teorii ewolucji w jej wspolczesnym ksztalcie). Natomiast jesli cos
                                    jest nauka typu gadanego to to wogole nie jestto zadna nauka. To moze byc sztuka
                                    ale nie nauka. No, rozpisalem sie chyba za bardzo wiec na razie koncze.
                                    • petrucchio Re: Malutki, śliczniutki... 21.02.07, 08:21
                                      pantera01 napisał:

                                      > Chyba nikt nie robi ankiet pt."Czy uwazasz teorie Newtona za prawdziwa?"
                                      > poniewaz teoria ta jest sprawdzalna i falsyfikowalna (czego nie bardzo mozna
                                      > powiedziec o teorii ewolucji w jej wspolczesnym ksztalcie).

                                      Dlaczego? Można by ją sfalsyfikować na wiele sposobów. Dotyczy to w sposób
                                      oczywisty mechanizmów mikroewolucji (bo wpływ selekcji na strukturę genetyczną
                                      populacji daje się badać bezpośrednio), jak i makroewolucji (wystarczyłoby
                                      znaleźć materiał kopalny ewidentnie obalający przyjęte modele filogenezy w taki
                                      sposób, żeby nie dało się ich skorygować). Na razie im więcej paleontolodzy
                                      wykopują, tym spójniejszy obraz powstaje na podstawie zapisu kopalnego. Nie ma
                                      karbońskich traw, dewońskich ptaków, kambryjskich ssaków ani innych znalezisk,
                                      które odwracałyby filogenezę do góry nogami.
                                      • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 21.02.07, 11:28
                                        Aaaa! Nie tak szybko, bratku. Nie mieszaj falsyfikowalnosci mikroewolucji z
                                        makroewolucja. Jak na razie cokolwiek wykopie sie to jest zgodne z ewolucja.
                                        Zapewne rowniez znalazloby sie wytlumaczenie dla karbonskich traw, dewonskich
                                        ptakow etc.
                                        • petrucchio Re: Malutki, śliczniutki... 21.02.07, 12:15
                                          pantera01 napisał:

                                          > Aaaa! Nie tak szybko, bratku. Nie mieszaj falsyfikowalnosci mikroewolucji z
                                          > makroewolucja.

                                          Nie mieszam. Wspomniałem o nich oddzielnie, bo każda z nich jest falsyfikowalna
                                          w inny sposób. Ale o mikroewolucji musiałem wspomnieć, bo jest ona koniecznym
                                          warunkiem makroewolucji. Gdyby coś było nie w porządku z podstawowym mechanizmem
                                          mutacji i selekcji, cała teoria ewolucji upadłaby natychmiast.

                                          > Jak na razie cokolwiek wykopie sie to jest zgodne z ewolucja.
                                          > Zapewne rowniez znalazloby sie wytlumaczenie dla karbonskich traw, dewonskich
                                          > ptakow etc.

                                          Tak? Jakie by to było wytłumaczenie
                                          • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 22.02.07, 07:59
                                            Niekoniecznie mechanizm mutacji dzialajacy w mikroskali musi prowadzic do
                                            drastycznych zmian w makroskali. Czy jest jakis dodatkowy czynnik? Byc moze, nie
                                            mam nic przeciwko niemu.
                                            Hm, bylby ubaw gdyby wykopano ptaki dewonskie czy te tam trawy karbonskie. Swoja
                                            droga nazwy sa pocieszne "trawa karbonska". Kojarzy sie z Coca Cola!
                                            I po takim ciosie teoria ewolucji tez by sie podniosla, moze w innym ksztalcie .
                                            Nie zapominajmy ze teoria Einsteina i Newtona to dwie uzupelniajace sie teorie
                                            (z grubsza mowiac).
                                            Tak na marginesie, znowu dowiedzialem sie nowych rzeczy.
                                            • Gość: Leonard3 Re: Malutki, śliczniutki... IP: 83.238.146.* 22.02.07, 13:09
                                              Kreacjonista i Darwinista to dwie twarze tego samego imbecyla
                                    • madcio Re: Malutki, śliczniutki... 21.02.07, 18:24
                                      > Jezeli doszedles do etapu, ze trzeba robic ankiete pod tytulem "Czy uwazasz
                                      > teorie ewolucji za prawdziwa" to znaczy sie ze nie masz pojecia o nauce.
                                      O czym ty bredzisz? Ja nie chcę za pomocą ankiety udowadniać prawdziwości teorii
                                      ewolucji.

                                      To ty sugerujesz, że naukowcy demaskujący swoich kolegów po fachu są
                                      antyewolucjonistami. Jakaż jest lepsza weryfikacja tego, niż spytanie się tychże
                                      naukowców-demaskatorów o tym, co myślą o teorii ewolucji?

                                      > Chyba nikt nie robi ankiet pt."Czy uwazasz teorie Newtona za prawdziwa?"
                                      Ale można zrobić ankietę na temat "czy naukowcy z grupy posiadajacej cechę X
                                      uważają teorię Newtona za prawdziwą". Wpadłeś, koleś.

                                      >(czego nie bardzo mozna powiedziec o teorii ewolucji w jej wspolczesnym
                                      > ksztalcie).
                                      Można to powiedzieć, a że ty i tobie podobni uparcie tego nie dostrzegają, coż.
                                      Dobrowolnie Indukowana Intelektualna Impotencja wiecznie żywa. :)
                                      • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 22.02.07, 07:54
                                        Kochani
                                        Dyskusja jest piekna ale ja tez musze troche popracowac. Jeszcze tak nie
                                        wyewoluowalem zeby zyc bez chlebka naszego codziennego.
                                        Wcale nie sugeruje ze ci co demaskuja kolegow po fachu sa antyewolucjonistami.
                                        Prosze czytac uwazniej. Chciales zadawac pytanie o tym, czy naukowcy wierza
                                        (wierza!!) w teorie ewolucji a wiec jest to ankieta. Co do reszty to napisalem w
                                        poscie.
                                        Nie, nie mozna tego powiedziec.
                                        • madcio Re: Malutki, śliczniutki... 24.02.07, 12:28
                                          Zdaje się, ze EOT.

                                          > Wcale nie sugeruje ze ci co demaskuja kolegow po fachu sa antyewolucjonistami.
                                          Przypomnę tylko kontekst, bo pantera rżnie głupa:

                                          >> Wszyscy antynaukwocy, pseudonaukowcy i paranaukowcy z lubością wspominający
                                          >> oszustwa naukowców zawsze zapominają powiedzieć, KTO wykrył oszustwa
                                          >> naukowców. :) Przypomnij nam to, bo mi gdzieś umknęło. ;)
                                          > Uhahaha! No oczywiscie ze prawdziwi naukowcy a nie jacys bajkopisarze
                                          > ewolucyjni.

                                          Dla mnie jest to powiedzenie niemal wprost, że naukowcy-demaskatorzy naukowych
                                          oszustów są antyewolucjonistami, jako "prawdziwi naukowcy". I tyle.
                                          • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 24.02.07, 19:36
                                            I co ja na to poradze, ze zamiast dyskutowac zaczynasz bawic sie w sofizmaty? To
                                            tez zapewne jakies przystosowanie ewolucyjne.
                    • madcio Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 21:54
                      > To nie moja rola, bo ja nie bronie teorii ewolucji
                      > tylko wykazuje jej braki.
                      A cóż pozostaje kreacjoniście? Przecież on nie ma cienia dowodu na SWOJĄ
                      teorię... :)))))

                      > Na poczatek, co powiesz o sladach ludzkich
                      > stop razem ze sladami dinozaurow?
                      Kolejne, co było już milion razy:
                      www.talkorigins.org/indexcc/CC/CC101.html
                      Byś wymyślił coś nowego, zamiast podpatrywać ciągle te same stronki
                      kreacjonistyczne. :))))
                      • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 22:15
                        Podstawa kazdej nauki jest to, ze jesli sie wykaze braki w danej teorii to
                        trzeba poszukac lepszej. Na razie ewolucjonisci (w biezacej postaci0 kaza
                        wierzyc w calkiem wybrakowana teorie, zamiast zajac sie poszukiwaniem lepszej.
                        Zadnych stronek nie podpatruje, tylko staram sie uwzgledniac argumenty kazdej ze
                        stron. Niby dlaczego mam wymyslac cos nowego, skoro ciagle ewolucjonisci nie
                        potrafia odpowiedziec na zadne interesujace pytania?
                        • petrucchio Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 22:21
                          pantera01 napisał:

                          > Podstawa kazdej nauki jest to, ze jesli sie wykaze braki w danej teorii to
                          > trzeba poszukac lepszej. Na razie ewolucjonisci (w biezacej postaci0 kaza
                          > wierzyc w calkiem wybrakowana teorie, zamiast zajac sie poszukiwaniem lepszej.

                          To jest nadal gołosłowny zarzut. Żadnych braków nie wykazałeś, natomiat
                          powtarzasz tezę o ich istnieniu.

                          > Niby dlaczego mam wymyslac cos nowego, skoro ciagle ewolucjonisci nie
                          > potrafia odpowiedziec na zadne interesujace pytania?

                          A nie potrafią? :-))
                          • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 22:23
                            Niestety, nie potrafia. Opowiesci pt. jak im sie wydaje ze ewolucja dziala to
                            chyba nie to samo.
                            • petrucchio Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 22:36
                              pantera01 napisał:

                              > Niestety, nie potrafia. Opowiesci pt. jak im sie wydaje ze ewolucja dziala to
                              > chyba nie to samo.

                              Wybacz, ale chyba niewiele o tym czytałeś. Podyskutujemy dalej jutro, bo mam
                              jeszcze na dziś wieczór trochę innej (i niestety mniej przyjemnej) roboty.
                              • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 23:08
                                Zycze powodzenia! Znam to uczucie z autopsji, kiedy robotka czega a tu trzeba by
                                jeszcze podyskutowac na forumie.
                                • Gość: Ikar kosmiczny Re: Malutki, śliczniutki... IP: 83.238.146.* 19.02.07, 23:46
                                  Pantera , dobra robota - gratuluje. Ateistom zabraklo odpowiedzi w podrecznym
                                  kompendium "standardowych odzywek ateisty". Gdy przegrywaja dyskusje to
                                  albo oglosza cie trolem , albo usuna twoj post przez cenzora dla ktorego wyraz
                                  szczur to wyraz niecenzuralny. A jak to zawiedzie , to uciekna z forum jak
                                  Pierducchio ( pod pozorem napadu naglej sraczki). Ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha
                                  PS. Uwazaj na "katolikow" jak Braat - on wierzy w boga pod warunkiem , ze go
                                  " naukowo znajdzie pod mikroskopem". Ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha
                                  • europitek Re: Malutki, śliczniutki... 20.02.07, 00:23
                                    Ty widzisz tu jakąś dyskusję, którą można by przegrać lub wygrać?
                                    • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 20.02.07, 00:39
                                      Nie zamierzam z nikim wygrywac. Po prostu dyskusja zawsze dobrze wplywa na
                                      edukacje. I zawsze dowiaduje sie czegos nowego.
                                      • Gość: Leonard3 Re: Malutki, śliczniutki... IP: 83.238.146.* 20.02.07, 00:49
                                        Pantera ,Czyli nie bronisz swojej tezy ktora postawiles " ze teoria ewolucji ma
                                        wiele dziur"? No widzisz prawie uwierzylem , ze dyskysja jest autentyczna -
                                        - a to jak zwykle pozorowane gowno , szanowny "interlekutorze".
                                        Ha,ha,ha,ha,ha,ha ,co za farsa. Pan-tera robi za teiste a pan-potem.
                                        ha,ha,ha,ha,ha,ha
                                      • petrucchio Proponuję zignorować trolla 20.02.07, 01:03
                                        pantera01 napisał:

                                        > Nie zamierzam z nikim wygrywac. Po prostu dyskusja zawsze dobrze wplywa na
                                        > edukacje. I zawsze dowiaduje sie czegos nowego.

                                        Leonarda/Ikara kosmicznego chyba drażni, że rozmawiamy sobie bez wyzwisk. Radzę
                                        wszem wobec zignorować go zupełnie i nie odpowiadać na głupawe zaczepki.
                                        Dyskusja z jego udziałem zawsze przeradza się w karczemną pyskówkę, bo tego
                                        gościa nic innego tak naprawdę nie rajcuje. Do jutra
                                        • Gość: Leonard3 [...] IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.07, 02:15
                                          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                        • Gość: Leonard3 Re: Proponuję zignorować trolla IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.07, 09:26
                                          Proponuje zignorowac trola Pierducchio
                                          • europitek Re: Proponuję zignorować trolla 20.02.07, 18:13
                                            A ja lubię trolle. W realu nawet sobie dwa hoduję.
                                            • Gość: leonard3 Re: Proponuję zignorować trolla IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.07, 18:41
                                              Europitek, jesli lubisz trolle , to napewno wiesz , ze trolle krolewskie sa
                                              niezniszczalne.
                                              • europitek Re: Proponuję zignorować trolla 21.02.07, 00:11
                                                Chodzą takie plotki - rozpowszechniane przez paru entuzjastów - lecz nie daję im wiary. Gdyby tak było to, biorąc pod uwagę wiek Wszechświata, byłby on cały przez nie zasiedlony. Byłoby ich mrowie również na Ziemi, również na tym forum zacnym. A gdziesz one?
                                        • pantera01 Re: Proponuję zignorować trolla 20.02.07, 20:03
                                          Hej petrucchio
                                          Jak tam praca? Podeslij jeszcze pare linkow na temat waleni to dalej sobie
                                          doczytam. Na razie dam Ci spokoj z dyskusjami.
                                          • Gość: Leonard3 Re: Proponuję zignorować trolla IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.07, 20:32
                                            Pan-tera "robi" za teiste , a pan-potem "bedzie robil" za teiste.
                                            To wszystko byla ukartowana farsa drodzy forumowicze.
                                            Czytelnicy ,kazdy prawdziwy glos z pozycji religijnej zostanie na tym
                                            forum "strolowany" i "zagdakany" przez ateistycznych klakierow. Wielu katolikow
                                            obawia sie zabrania glowu w forum dyskusyjnym z powody agresywnego chamstwa
                                            malego ateistycznego gangu uprawiajacego neo-bolszewicko-ateistyczna propagande.
                                            Wierzaca inteligencja stanowi olbrzymia wiekszosc czytelnikow Gazety Wyborczej i
                                            to z naszej kieszeni Agora istnieje . Nie bedzie katolickich czytelnikow-
                                            -zostanie 20 tysiecy czytelnikow "laickiej lewicy"- koniec ogloszen -
                                            - koniec Agory. Zadajmy odpowiedniej reprezentacji we wszystkich aspektach
                                            dzialnosci Gazety Wyborczej. Zadajmy uwonienia forum dyskusyjnego od
                                            nadreprezentacji ateistycznych klakierow. Gazeta Wyborcza, to takze
                                            gazeta ludzi wierzacych i chcemy , zeby tak bylo.
                                          • petrucchio Re: Proponuję zignorować trolla 20.02.07, 21:03
                                            > Hej petrucchio
                                            > Jak tam praca? Podeslij jeszcze pare linkow na temat waleni to dalej sobie
                                            > doczytam. Na razie dam Ci spokoj z dyskusjami.

                                            www.cetacea.de/palaeocetologie/indopak_04.htm (po niemiecku)

                                            www.sciam.com/article.cfm?articleID=000DF443-A772-1C75-9B81809EC588EF21
                                            (ten artykuł jest też po polsku w "Świecie nauki" 11/2001, ale mam tylko
                                            papierową wersję)
                                            • pantera01 Re: Proponuję zignorować trolla 20.02.07, 22:39
                                              Dobra, dzieki.
                                  • Gość: braat1 Re: Malutki, śliczniutki... IP: *.centertel.pl 20.02.07, 07:33
                                    > PS. Uwazaj na "katolikow" jak Braat - on wierzy w boga pod warunkiem , ze go
                                    > " naukowo znajdzie pod mikroskopem". Ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha

                                    Musze cie zmartwic, myslisz sie. Ja wierze w Boga niezaleznie od tego co na
                                    jego temat mowi nauka.
                                    • Gość: Leonard3 Re: Malutki, śliczniutki... IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.07, 09:33
                                      Pytanie dla ateistow: Dlaczego kosmos ulega kompleksacji wbrew prawu
                                      wzrostu entropii ?
                                      No co macie zamiar znowu ocenzurowac moje pytanie pytanie na, ktore ptasie
                                      mozdzki ateizmu nie potrafia znalezc odpowiedzi ?
                                      Forumowicze macie juz na tej stronie dwa przyklady cenzury z przyczyn
                                      merytorycznych. Niech zyje dyktatura ateistycznego motlochu ! ha,ha,ha,ha,
                                      • Gość: braat1 Re: Malutki, śliczniutki... IP: *.centertel.pl 20.02.07, 11:15
                                        Wiesz Leonardo, moze kiedys zauwazysz ze Twoje posty sa usuwane za obrazanie
                                        forumowiczow.
                                        Gdybys sformulowal swoje pytanie w ten sposob to by bylo ok.

                                        > No co macie zamiar znowu ocenzurowac moje pytanie pytanie na, ktore
                                        > ateisci nie potrafia znalezc odpowiedzi ?
                                        > Forumowicze macie juz na tej stronie dwa przyklady cenzury z przyczyn
                                        > merytorycznych.! ha,ha,ha,ha,

                                        Ale skoro zrobiles to tak jak zrobiles to z mila checia klikne na czerwony kosz.
                                        • Gość: Leonard3 Re: Malutki, śliczniutki... IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.07, 11:41
                                          braat, "Dyktatura Ateistycznego Motlochu" - A od kiedy to prawda wymaga cenzury?
                                          Dyktatura - jestes dlugo na tym forum to powienienes zauwazyc dominacje jednej
                                          opcji swiatopogladowej. Wiec nie rznij glupa.
                                          Ateistyczny - A to dla ciebie obrazliwe?
                                          Motloch - zyjemy w spoleczenstwie klasowym skladajacym sie z elit pieniadza,
                                          alit intelektu oraz motlochu (plebsu). Plebs (motloch) nie ma znaczenia
                                          pejoratywnego.
                                          Wiec po co ta obluda katoliku - ateistyczny ?
                                          With friends like you - who needs enemy?
                                          Niech bedzie pochwalony Jezus Chrystus.
                                          • Gość: braat1 Re: Malutki, śliczniutki... IP: *.centertel.pl 20.02.07, 11:51
                                            Jest to forum NAUKA, nic dziwnego ze przewazaja tu ludzie stosujacy naukowe
                                            podejscie do swiata i w duzej mierze niezgadzajacy sie z twoim swiatopogladem.
                                            Dopoki nie zaczales obrazac forumowiczow mozna bylo z Toba porozmawiac, ale
                                            okazalo sie, ze jesli tylko ktos mial inny poglad niz ty to zaczynales go
                                            obrazac. To, ze malo kto popiera Twoje zdanie to nie jest Dyktatura, taka jest
                                            poprostu struktura tego forum, jesli ci sie nie podoba to idz na forum religia
                                            (jesli jest takie).

                                            Motloch, plebs ma jak najbardziej negatywne zabarwienie i obrazanie nim
                                            forumowiczow jest poprostu brakiem kultury.
                                            • Gość: Leonard3 Re: Malutki, śliczniutki... IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.07, 14:21
                                              "To jest forum nauka, nic dziwmego ze przewazaja to ludzie stosujace naukowe
                                              podejscie do swiata " Widzisz Braat, zdradzieles to swoje brzydkie stereotypy.
                                              Bo prawda jest , ze zawlaszczanie nauki przez ateistow to zwykle naduzycie i
                                              demagogia. Bo nauka nie da sie zmanipulowac do poparcia jakiegokolwiek
                                              swiatopogladu I prawda jest , ze ludzie wierzacy stanowia co najmniej
                                              w rownej mierze o postepie nauki jak i sa obiektywnymi odbiorcami informacji o
                                              nauce. Twoje stereotypy o " teistycznym ciemnogrodzie" i "ateistycznym
                                              jasngrodzie" to rezultat dlugoletniego propagandowego chamstwa ateistow.
                                              Nadreprezentacja ateistow na tym forum nauki wynika z karygodnych bolszewicko-
                                              mafijnych metod na tym forum. Katolicy nie uczestnicza w tym forum
                                              z obawy przed agresywna i chamska taktyka malego ateistycznego gangu
                                              ktory usiluje zmonopolizowac to strone. Jest to co najmniej dziwne ,
                                              biorac dane statystyczne ze,80% nakladu gazety wyborczej rozchodzi sie wsrod
                                              ludzi wierzacych i inteligentnych. Gazeta Wyborcza nie jest organ lewicy
                                              laickiej bo musiala by wtedy ograniczyc naklad do 20 tysiecy. Wiec my wierzacy
                                              nie zyczy sobie by jakikolwiek aspect dzialmosci gazety byl monopolizowany
                                              przez mala chamsko-agresywna mniejszosc ateistow. Na twoje chamskie sugestie
                                              zebym przeniosl sie na inne forum odpowiem ci ekumenicznie: "spie..j"
                                              • Gość: bra Re: Malutki, śliczniutki... IP: *.centertel.pl 20.02.07, 14:42
                                                > Katolicy nie uczestnicza w tym forum
                                                > z obawy przed agresywna i chamska taktyka malego ateistycznego gangu
                                                > ktory usiluje zmonopolizowac to strone.

                                                Ehh... Moze sie myle, jesli tak to podaj przykladowe wypowiedzi, ale oprocz
                                                watkow podpietych do artykulow, to bylo tutaj bardzo malo chamstwa. Agresywna
                                                obrona pogladow wystepowala po obu stronach dyskusji, bez wzgledu na jej tresc.
                                                Niestety zmienilo sie to razem z Twoim pojawieniem, 3/4 twoich postow obraza
                                                forumowiczow, ktorzy maja inne zdanie niz ty. Nikt tutaj nie przykleja latek
                                                teista-zly, ateista-dobry wiekszosc forumowiczow stara sie swoje zdanie poprzec
                                                linkami do publikacji (linki te kieruja do bardziej i mniej wiarygodnych
                                                zrodel), a nie pogladami religijnymi. To ty jestes jednym z nielicznych, ktorzy
                                                obrazaja forumowiczow tylko dlatego, ze nie wierza oni w boga w taki sam sposob
                                                jak ty wierzysz.
                        • madcio Re: Malutki, śliczniutki... 20.02.07, 22:47
                          > Podstawa kazdej nauki jest to, ze jesli sie wykaze braki w danej teorii to
                          > trzeba poszukac lepszej.
                          Polecam diagram przepływu z mej sygnaturki (ciągle się rozwala dzięki debilnemu
                          oprogramowaniu forum - chłopaki, za niewielką dolę bym wam to poprawił ;) - ale
                          przynajmniej jest klikalne i prowadzi w właściwe miejsce).

                          Zanim odrzuci się teorię z którą ma się problemy, trzeba próbować ją naprawić.
                          Czyli miejsce z opisem "Can the theory be modified to explain the new
                          evidence?". Czyni się tak choćby dlatego, że KAŻDA teoria zawsze ma jakieś
                          problemy. Poza tym, jeśli nie ma się lepszej teorii pod ręką, trzeba radzić
                          sobie z tym, co się ma.

                          Pomijam już bezpodstawne wyzywanie teorii ewolucji od "zupełnie wybrakowanej
                          teorii".

                          > Niby dlaczego mam wymyslac cos nowego, skoro ciagle ewolucjonisci nie
                          > potrafia odpowiedziec na zadne interesujace pytania?
                          Nie wiem, jakie pytania uważasz za interesujące, ale jak na razie zdołano
                          odpowiedzieć na te, które zadałeś na te forum.
                          • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 23.02.07, 21:39
                            Czy szanowny kolega pamieta naprawianie teorii Ptolemeusza? Jak tylko cos sie
                            nie zgadzalo dorzucano dodatkowe skladniki i teoria dzialala. Byla tylko
                            strasznie skomplikowana.
                            OK, moze teoria ewolucji nie jest "zupelnie wybrakowan" ale troche wybrakowana.
                            Moze bedzie lepsza w przyszlosci.
                            • madcio Re: Malutki, śliczniutki... 24.02.07, 12:30
                              > Czy szanowny kolega pamieta naprawianie teorii Ptolemeusza? Jak tylko cos sie
                              > nie zgadzalo dorzucano dodatkowe skladniki i teoria dzialala. Byla tylko
                              > strasznie skomplikowana.
                              Nie można robić tak bez końca. Dlatego m.in. upadła.
                              • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 24.02.07, 19:38
                                Do konca nie ale do granicy bledu doswiadczalnego owszem. Ciekawe, ze jakby tak
                                napisac program do obliczania orbit planet zgodnie z teoria Ptolemeusza, to
                                komputery policzylyby je calkiem dokladnie.
              • Gość: Ikar kosmiczny Prawda w oczy kole IP: 83.238.146.* 19.02.07, 20:50
                Prawda w oczy kole dlatego trzeba ja ocenzurowac. Ha,ha,ha,ha,ha,ha
        • madcio Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 21:42
          > Uhahah! I tylko na tyle cie stac, kolego "uczony"?
          Nie zwykłym się był wysilać ponad miarę. Ty zaś, jak widzę, w ogóle się nie
          wysiliłeś.

          > Pol pot to twoj idol, nie moj.
          Hę? Kto tu mówił o wykształciuchach i ział miłością do nauki mówiącej o ewolucji
          i miliardach lat? Bo nie ja.

          > Co do reszty to gratuluje zrozumienia.
          Link, który podałem do talk origins przedstawia dokładnie taki argument, jak
          twój: "dlaczego te malpiszony dalej sa malpiszonami". Może - tak dla odmiany -
          się do niego odniesiesz?

          Nie mówiąc o tym, co mówi Answers in Genezis, które, kiedy ostatnio patrzyłem,
          nie było pieczarą bezbożnych śmieci, tylko stroną bogobojnych, wierzących w
          Kreację ludzi. Poucz ich, że się mylą i można ten argument stosować w dyskusji
          bez robienia z siebie kompletnego idioty.
          • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 19.02.07, 22:22
            Co to jest Answers in Genezis? Pol Pot byl ateista (podobnie jak Stalin, Adolfik
            i temu podobni).
            • madcio Re: Malutki, śliczniutki... 20.02.07, 22:35
              > Co to jest Answers in Genezis?
              Nie znasz? To strona zrobiona przez, do i dla was, kreacjonistów.

              www.answersingenesis.org/
              Osobiście polecam jej przeczytanie każdemu w wolnym czasie. Przeciwnika trzeba
              znać, jak mawiał Sun Tzu.
              • pantera01 Re: Malutki, śliczniutki... 20.02.07, 22:38
                Nie wiedzialem ze czytujesz takie strony. Ale jak to mowia, na edukacje nigdy
                nie jest za pozno!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka