leje-sie
06.08.07, 12:07
Czy może być nauką coś z aksjologią (przysięgałem sobie nie użyć tego ssłowa)
składającą się z:
"Stał się cud"
"To jest niepoznawalne"
z okrasą wątpliwej jakości analogii, metafor i aforyzmów ("czy taka
doskonałość mogła powstać przypadkiem?" lub "cep ma konstruktora, więc
człowiek również".
Każdy dowód kreacjonizmu można sprowadzić do prostej formuły matematycznej:
"poznane + niepoznawalne = poznane"
lub
"poznane + cud = poznane"
Czwartoklasista potrafi dokonać na tych równaniach permutacji:
"poznanie - poznanie = niepoznawalne = 0"
jak również
"cud = niepoznawalne = 0"
Jeśli dodamy, że kreacjonizm jest nauką wyłącznie pasożytniczą, nie tworzy
własnego zasobu faktów, korzystając z osiągnięć innych nauk, w tym
ewolucjonizmu to powyższe równania będą wyglądały następująco w zapisie
algebraicznym:
"0 + 0 = 0"
co jest niewątpliwą i niepodważalną na gruncie klasycznej algebry prawdą.
Toż przecież niezmordowani twórcy - inteligentni projektanci perpetuum mobile
bardziej przysłużyli się naukom. Nie tylko mechanice ale i termodynamice.
Domaganie się od kreacjonizmu spełnienia któregokolwiek z wymagań stawianych
teoriom naukowym jest sadystyczną złośliwością.