zbig44 11.07.03, 00:09 Proponowana tematyka wątku: Wszechświat - tło - geneza (wielki wybuch) - budowa (modele) - ewolucja. Ciemna materia - materia egzotyczna - inflacja - wszechświaty pęcherzykowe... Czarne dziury. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bonobo44 Galaktyki szybsze od swiatla I 17.02.04, 20:10 Temat pojawil sie na forum po artykule: "Teleskop Hubble'a dostrzegł najdalszą galaktyke" serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,1916442.html Gromada Abell 2218 Fot. Jean Paul Kneib, Richard Ellis/AP Tomasz Żuradzki, Seattle 16-02-2004, ostatnia aktualizacja 16-02-2004 17:55 "Światło odkrytej galaktyki leciało do nas 13 mld lat, niemal tak długo, jak istnieje sam Wszechświat. Galaktyka jest mała - ma średnicę tylko dwóch tysięcy lat świetlnych (nasza Droga Mleczna rozciąga się na co najmniej 60 tys. lat świetlnych), ale złożona jest z niezwykle masywnych gwiazd. Przemawia za tym intensywny ultrafioletowy blask, jakim świeci. Wielkie i ciężkie gwiazdy szybciej spalają paliwo wodorowe i są dużo bardziej rozgrzane niż nasze Słońce - wyjaśniał wczoraj na zjeździe Amerykańskiego Towarzystwa Upowszechniania Nauki Richard Ellis, dyrektor obserwatorium Caltech w Pasadenie, jeden z autorów odkrycia. Koniec ciemnych wieków Jeśli doniesienia astronomów zostaną potwierdzone, będzie to nie tylko najbardziej odległa ze znanych dotąd galaktyk, ale też jedna z najstarszych, jakie w ogóle istniały. Narodziła się bowiem ledwie 750 mln lat po Wielkim Wybuchu, tuż po okresie tzw. ciemnych wieków, pierwszych kilkuset lat Wszechświata, kiedy przestrzeń kosmiczną zapełniały jedynie ciemne obłoki wodoru. Mogła to więc być jedna z pierwszych galaktyk w dziejach Wszechświata. Sam początek mało znanego okresu, zwanego często kosmicznym renesansem, kiedy zaczęły się rozpalać pierwsze gwiazdy, a z nich formować galaktyki. - To dopiero początek badań nad tą epoką Wszechświata - mówił Richard Ellis. - O ile, oczywiście, NASA nie zamknie teleskopu Hubble'a, dzięki któremu dokonaliśmy tego fantastycznego odkrycia - dodał. Przyznał, że obserwacje, których szczegóły opublikuje wkrótce "Astrophysical Journal", są na granicy obecnych możliwości technicznych. Soczewka z gwiazd Odkrycie było możliwe dzięki zjawisku tzw. soczewkowania grawitacyjnego, czyli zakrzywienia biegu światła przez bardzo masywne obiekty. Potrafią one skupić światło jak w szklanej soczewce. Jeśli taka grawitacyjna soczewka znajdzie się pomiędzy obserwowanym obiektem i Ziemią, to może ona wzmocnić blask ledwie żarzącej się galaktyki na kresach Wszechświata, a nawet zwielokrotnić jej obraz, tak że staje się ona dostrzegalna z Ziemi. Takie zjawisko przewidział już Albert Einstein na początku XX wieku, a potwierdził je w 1919 r. brytyjski astronom Arthur Eddington. Dopiero jednak w latach 90. astronomowie zaczęli wykorzystywać je do obserwowania i badania najdalszych obiektów we Wszechświecie. Obecnie astronomowie znają kilkadziesiąt takich kosmicznych soczewek. Jedną z nich jest gromada galaktyk Abell 2218 w gwiazdozbiorze Smoka oddalona od nas o 3 mld lat świetlnych. Dzięki niej dostrzeżono już niejedną odległą galaktykę. Tym razem na zdjęciu z teleskopu Hubble'a astronomowie z Caltech pod kierunkiem Jean-Paula Kneiba z Observatoire Midi-Pyrénées koło Tuluzy natrafili na nową galaktykę. Gromada Abell 2218 utworzyła jej dwa odbicia i wzmocniła blask aż 25 razy. Już pierwsze analizy przesunięcia ku czerwieni światła galaktyki wskazywały, że oddala się od nas z zawrotną prędkością ponad 230 tys. km/s, niewiele mniejszą od prędkości światła, bijącą wszelkie dotychczasowe rekordy. Z kolejnych danych, których dostarczył 10-metrowy teleskop Kecka na szczycie wulkanu Mauna Kea na Hawajach, wyliczono, że prędkość ucieczki i oddalenie są nawet jeszcze większe." Zainspirowal Einsteina jr. do ponizszego postu, ktory poczatkowo (w swej ignorancji 8() zupelnie zignorowalem... (ponizej zamieszczam tez fragmenty wywolanej nim dyskusji i zapraszam do kontynuacji)... ============================ 8)44 Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Galaktyki szybsze od swiatla II 17.02.04, 20:14 IP: 212.75.112.* Gość: Einstein jr. 16.02.2004 18:38 : https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=10800183&a=10800904 Jeśli to światło leciało do nas 13mld lat, to znaczy że ta galaktyka może juz nie istnieć. Była w pełni uformowana 13mld lat temu i taką ją teraz widzimy, a życie gwiazd trwa średnio własnie tyle, więc to co ujrzał Hubble, juz pewnie nie istnieje... Nasze słońce ma ok. 4mld, jeszcze poświeci jakieś 5mld - wszystko sie zgadza... I oczywistym jest że istnieja obiekty które względem siebie oddalaja się o więcej niz przędkość światła.. I nic! Wszystko sie dalej kręci :)) ---------------------------------- Gość: gfyg 16.02.2004 20:23 : https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=10800183&a=10803009 "I oczywistym jest że istnieja obiekty które względem siebie oddalaja się o więcej niz przędkość światła.." O ile pamietam ze szkoly sredniej, to jedynie obiekty pozbawione masy moga poruszac sie z wieksza niz swiatlo predkoscia. Oswiec mnie, jak galaktyka moze oddalac sie od innej galaktyki szybciej jak swiatlo? Faktycznie bedziesz nowym Einsteinem! -------------------------------- bonobo44 16.02.2004 21:21 : https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=10800183&a=10804267 O ile pamietam ze szkoly podstawowej, to jedynie obiekty poruszajace sie wstecz w czasie (hipotetyczne tachiony) moga z naszego punktu widzenia poruszac sie z wieksza niz swiatlo predkoscia. Jesli istnieja hipotetyczne tachiony, to trudno wykluczyc istnienie i calych tachionowych galaktyk... no ale takich jak dotad nawet Hubble nie zaobserwowal (nie ta technologia - w US po prostu nie opanowano dotad dostatecznie precyzyjnego - z dokladnoscia do kilku warstw tachionowych atomow - polerowania szkiel tachionowych). [ jaki tu bylem dowcipny, a jak sie wymadrzalem 8( ... ----------------------------------- Gość: ciekawy 16.02.2004 23:40 https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=10800183&a=10807693 A ja o ile pamietam z pewnej audycji radiowej (w podst. niezbyt uwaznie sluchalem) to predkosc swiatla jest najwieksza predkoscia przenoszenia informacji a cale galaktyki oddalaja sie z predkoscia wieksza od predkosci swiatla bo widzimy coraz mniejszy obszar...i tyle...moglbys to sprostowac ? ------------------------------ bonobo44 17.02.2004 01:10 https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=10800183&a=10808844 nie... a to nie tyle dlatego, ze nie sluchalem tej audycji, co raczej dlatego, ze cokolwiek nowego pomyslisz sobie na ten temat moze stanowic poszukiwane rozwiazanie... (przyznam sie, ze nie jestem astrofizykiem, nie sledze tez pojawiajacych sie nowych hipotez, ta mnie najwyrazniej mile zaskoczyla, tym milej, ze po tym forum juz powoli przestalem sobie wiele obiecywac 8) poszukiwane, bo do tej pory niemal nic pewnego nie wiemy na temat wielkoskalowej struktury wszechswiata... W szczegolnosci, jesli sobie wyobrazic nasz wszechswiat jako 3-wymiarowa powierzchnie 4-wymiarowej sfery rozszerzajacej sie dostatecznie szybko (takiego nadmuchiwanego w czterech wymiarach balonu), to pobliskie galaktyki beda sie oddalaly od siebie stosunkowo wolno, dwa razy bardziej oddalone - mniej wiecej dwukrotnie szybciej, a bardzo odlegle - nawet z predkosciami wiekszymi od c. Wszystko to wynik rozszerzania sie powloki tego balonu (dostatecznie duzej dostatecznie szybko). Lokalnie wszystko zachowuje sie jak nalezy w OTO. Wypuszczony przez nas promien lasera nigdy nie dotrze do pewnego granicznego punktu, ktory wraz z geometria czasoprzestrzeni ucieka od tej granicy z predkoscia wieksza od c. (Nie burzy to OTW, bo z jej punktu widzenia jest to li tylko rodzaj zludzenia optycznego, przypominajacego dzety materii emitowane przez niektore obiekty z predkosciami pozornymi ) c. Inna znana analogia - to horyzont zdarzen czarnej dziury.) Cala reszta 'wypada' poza sfere widzialnego (poznawalnego wszechswiata). Znikac tam bedzie coraz wiecej widocznych na skraju wszechswiata galaktyk. Hipoteza jest zatem weryfikowalna. Wystarczy jedna nawet obserwacja rozplyniecia sie w sinej mgle ktorejkolwiek z tych juz poznanych. Ciemne obszary na niebie moga swiadczyc nie tylko o skonczonosci wszechswiata, ale rownie dobrze przemawiac dodatkowo na korzysc takiego modelu. Pozostaje pytanie: Co (lub kto;) dmucha w ten balonik stopniowo 'tracac go z oczu'? ----------------------------------- Gość: ciekawy 17.02.2004 17:12 https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=10800183&a=10823515 a wiec prosze, mozesz odrobic "zaleglosci" ;) : http://www.radiomaryja.pl/newv/pol/dzwieki/dzwieki/2003/10/2003.10.22.rn21.mp3 Jeśli pierwszy czlon nie zadziala na ciebie odpychajaco to polecam. Sam z tym radiem niewiele mialem do czynienia. Poza pamietnymi "3 slowa do...";) to drugie moje starcie z rm. Jest to zapis spotkania z Onyszkiewiczem (jesli mnie bania nie myli) i aydycja calkiem udana poza kilkoma nawiazaniami do Boga ale te momenty sie przewija. Plik zajmuje 60mb i trwa 240 min. ale samo spotkanie to moze ok. 2 godz bo byla mala przerwa. Teraz powrot do galaktyk. Jesli te najdalsze oddalaja sie z v)c to cala fakt ze widzimy coraz mniejszy kawalek wszechswiata pozostaje prawdziwy i z pola widzenia stracimy tylko te najbardziej odlegle? I jeszcze takie banalne pytanie bo nie wiem jak jest mierzona predkosc oddalania sie galaktyk. Czy mozna przyjac ze galaktyki oddalaja sie od siebie zalozmy z v=0,6 c, co po zsumowaniu daje nam predkosc ok. 1,2 c. Nie wiem czy jest to juz uwzglednione czy nie. Czy w wypadku gdy galaktyki sie oddalaja mozliwa jest sytuacja ze w naszym bliskim sasiedztwie znajdzie sie ktoras z tych ktore dotchczas byly niewidoczne czy uklad jest zachowany i jest to niemozliwe? Pewnie znowu o czyms nie wiem ale mam nadzieje ze wiesz co mam na mysli. Bralem pod uwage to ze jesli kierowalibysmy sie caly czas w kierunku zachodnim to, zgodnie z tym ze wszechswiat jest skonczony ale nieograniczny, po pewnym czasie wrocilibysmy z kierunku przeciwnego (wschodu). Rozwiazanie pewnie jest proste tak jak pytanie. ----------------------------- bonobo44 17.02.2004 18:55 : https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=10800183&a=10825657 Obecnie obowiazujacy w kosmologii model standardowy zawdzieczamy rozwiazaniu rownan Einsteina dostarczonemu w 1922 roku przez... Aleksandra Friedmanna - radzieckiego matematyka (pracujacego jaka meteorolog; nic w tym dziwnego, skoro Einstein pracowal w biurze patentowym; zreszta dlugo nie wierzyl Friedmannowi i ad hoc twierdzil, ze ten musial popelnic blad). To wlasnie jednym z tych (rownie dobrze moglem uzyc dowolnego z nich) rozwiazan posluguje sie w [patrz tez wyzej] https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=10800183&a=10808844 zeby w koncu (z ociaganiem) przyznac, ze galaktyki moga od siebie uciekac szybciej niz swiatlo. Tymczasem parametry naszego wszechswiata sa wlasnie takie, ze praktycznie gwarantuja istnienie takich galaktyk. Powiem wiecej - dla wspolczesnych teoretykow astrofizykow to chleb powszedni. Dla fizyka wychowanego na "Astrofizyce relatywistycznej" Marka Demianskiego, okazuje sie byc nieco zaskakujace 8( Jak w paru innych znanych mi podrecznikach, kladzie on nacisk na to, ze w obserwowalnych fragmentach wszechswiata nic nie porusza sie szybciej od swiatla (co po chwili zastanowienia oznacza maslo maslane, jako, ze wszystko, co w danym momencie porusza sie szybciej jest po prostu w tym momencie nieobserwowalne, co bynajmniej nie znaczy nieistniejace!). Normalnie czlowiek przyjmujac to jedynie do wiadomosci... zyje w blogiej nieswiadomosci. Okazuje sie, ze w niektorych modelach nawet to nie do konca jest prawda i po jakims czasie mozliwe bedzie zaobserwowanie swiatla przynajmniej czesci galaktyk, ktore obecnie uciekaja od nas z predkoscia wieksza od swiatla ! ------------------ Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Galaktyki szybsze od swiatla III 17.02.04, 22:14 Gość: ciekawy napisal: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=10800183&a=10823515 > Teraz powrot do galaktyk. Jesli te najdalsze oddalaja sie z v)c to cala fakt ze widzimy coraz mniejszy kawalek wszechswiata pozostaje prawdziwy reszta tez jest jak najbardziej prawdziwa (to, ze czegos nie widzimy nie oznacza jeszcze, ze to nie istnieje) > i z pola widzenia stracimy tylko te najbardziej odlegle? tak... te jedynie, ktorych predkosc wzgledem nas nie jest mniejsza od c. Wypadaja one poza tzw. sfere Hubble'a (zdefiniowana wprost jako odleglosc, poza ktora predkosc ucieczki przekracza predkosc swiatla)... a co najciekawsze - nie wszystkie! Oznacza to, ze w ogolnosci (dla wielu modeli) sfera Hubble'a nie jest horyzontem; przesuniecie do czerwieni (w ogolnosci) nie zawsze ucieka na niej do nieskonczonosci, a dla wielu modeli kosmologicznych mozemy spojrzec (przynajmniej nieco) poza nia (w bardzo specyficznych oknach czasowych). To ostatnie wynika z tego, ze tu cytuje: "promien sfery Hubble'a rosnie z czasem; niektore fotony, ktore byly poczatkowo w rejonie uciekajacym od nas z predkoscia nadswietlna, trafiaja pozniej do rejonu rozszerzajacego sie z predkoscia podswietlna. Moga one zatem ostatecznie dotrzec do nas. Jednak obiekty, ktore wyemitowaly te fotony przesunely sie na wieksze odleglosci, a zatem wciaz uciekaja od nas z predkosciami nadswietlnymi. W taki sposob mozemy zaobserwowac obiekty uciekajace od nas szybciej niz z predkoscia swiatla". [arXiv:astro-ph/0310808 v2 13 Nov 2003 (str. 4)] > I jeszcze takie banalne pytanie bo nie wiem jak jest mierzona predkosc > oddalania sie galaktyk. Czy mozna przyjac ze galaktyki oddalaja sie od siebie > zalozmy z v=0,6 c, co po zsumowaniu daje nam predkosc ok. 1,2 c. Nie wiem czy > jest to juz uwzglednione czy nie. Przyznam, ze tu rowniez mam watpliwosci... Z jednej strony: Predkosci wszystkich obiektow widocznych w naszym lokalnym ukladzie wspolrzednych sa, jakie sa. Aby uzyskac predkosc jednej wzgledem drugiej w ukladzie inercjalnym ktorejs z nich, powinnismy wykorzystac regule STW relatywistycznego skladania predkosci. Zgodnie z nia wynikowa predkosc nigdy nie powinna byc wieksza od c (niezaleznie od tego jak blisko sfery Hubble'a po przeciwnej stronie naszej Galaktyki obie sie znajduja). Z drugiej strony wiemy, ze obie wzgledem siebie sa blisko dwukrotnie dalej niz nasza odleglosc Hubble'a, a zatem powinny dla siebie wzajemnie wypadac poza ich wlasne sfery Hubble'a. W tej chwili nie jestem do konca pewny odpowiedzi... domyslam sie jedynie, ze cala sprawa zmienia sie dosc istotnie w OTW i w istocie powinnismy traktowac galaktyki jako z grubsza 'przyszpilone' do szybko rozszerzajacej sie geometrii 3-wymiarowej przestrzeni powierzchni sfery. Skladanie predkosci wg STW pozostawaloby uprawnione jedynie we wspolnych obszarach tych zbiorow obserwowalnych przez nas galaktyk, ktorych wlasne sfery Hubble'a przecinalyby sie ze soba (w iloczynie mnogosciowym tych zbiorow). Jednak sam jestem ciekaw odpowiedzi, wiec troche pokopie i sprobuje sie podzielic (to moze potrwac)... Chyba, ze ktos wczesniej w wiarygodny sposob potwierdzi te moje przypuszczenia na tym forum lub poda lepsze rozwiazanie tej najwyrazniej pozornej sprzecznosci. > Czy w wypadku gdy galaktyki sie oddalaja mozliwa jest sytuacja ze w naszym > bliskim sasiedztwie znajdzie sie ktoras z tych ktore dotchczas byly niewidoczne Dosc latwo sobie wyobrazic taka sytuacje: Mala galaktyka okraza centrum gromady oddalajac sie od nas. Gromada jest widoczna, bo znajduje sie tuz przed granica sfery Hubble'a. Mala galaktyka juz nie (znalazla sie w obszarze predkosci nadswietlnych). Jednak gdy wynurzy sie po przeciwnej stronie gromady wynurzy sie takze dla nas (trafi na powrot do obszaru predkosci podswietlnych). Wiecej - przesuniecie jej widma do czerwieni okaze sie mniejsze niz srednie calej gromady. Nawet pojedyncze km/s maja tu oczywiste znaczenie. > (...) Bralem pod uwage to ze jesli > kierowalibysmy sie caly czas w kierunku zachodnim to, zgodnie z tym ze > wszechswiat jest skonczony ale nieograniczny, po pewnym czasie wrocilibysmy z kierunku przeciwnego (wschodu). Rozwiazanie pewnie jest proste tak jak pytanie. Niestety w tym obrazie to nie jest mozliwe. Swiatlo wypuszczone w kierunku przeciwnym do naszego ruchu nigdy do nas nie dotrze (nigdy nie zdola okrazyc calej sfery rozszerzajacego sie zbyt szybko wszechswiata. Moje wczesniejsze wyobrazenia na ten temat wiazaly sie z malymi wystarczajaco wolno rozszerzajacymi sie modelami. Tymczasem Allan Sandage podal w 1975 r., ze predkosc ucieczki galaktyk (stala Hubble'a) wynosi H=50 km/s na megaparsek odleglosci (za Markiem Demianskim - Astrofizyka relatywistyczna), a aktualnie przyjmuje sie H=70 km/s na Mps [M. Plionis, astro-ph/0205166] (jesli dobrze oszacowalem - ponad 300000 km/s na kazde 15 miliardow lat swietlnych). Oznacza to - jak sadze - ze musimy poczekac jeszcze z miliard lat, zeby pierwsze galaktyki zaczely nam znikac poza sfera Hubble'a. Chyba, ze mylimy sie co do wieku wszechswiata i jest ich tam juz dosc sporo (swiadczy o tym dosc bliskie oszacowanie tej odleglosci wiekowi wszechswiata wlasnie - w granicach bledu, jak mniemam). Odpowiedz Link Zgłoś
mark211 Re: Galaktyki szybsze od swiatla II 26.09.06, 14:19 witam wzór na dodawanie prędkości nie wygląda tak: v = v1 + v2; ten wzór to tylko przybliżenie nawiasem mówiąc bardzo dokładne dla małych prędkości. Gdybyś zastosował równanie wynikające z TW, to nie otrzymałbyś nigdy v>c. Ot i cała tajemnica. Czy istnieją prędkości >c? Owszem. Przestrzenień może się rozszerzać z dowolną prędkością, bo TW nie nakłada na nią żadnych ograniczeń. Pytanie tylko czy może się tak szybko rozszerzać przestrzeń wypełniona materią i energią czy tylko "pusta" przestrzeń. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm1 Re: Galaktyki szybsze od swiatla II 26.09.06, 18:55 mark211 napisał: Przestrzenień może się rozszerzać z dowolną prędkością, bo TW nie nakłada na nią żadnych ograniczeń. Pytanie tylko czy może się tak szybko rozszerzać przestrzeń wypełniona materią i energią czy tylko "pusta" przestrzeń. - przestrzen nie jest bytem fizycznym aby mogla sie rozszerzac, przestrzen jest pojeciem relacji polozenia zachodzacej pomiedzy materia, niczym wiecej, jest takim pojeciem jak np. pojecie malzenstwo - trudno aby ono sie moglo rozszerzac, no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik52 Re: Galaktyki szybsze od swiatla I 14.03.04, 19:57 Częstym modelem wszechświata przywoływanym przez fizków jest ten słynny nadmuchany balonik. Ja w to wszedłem. Nigdy jednak nie dopatrzyłem się ważnego zastrzeżenia - mam (i) zamknąć oczy czy (ii) otworzyć. Przy zamknietych oczach muszę sobie wyobrazić ów balonik jako przestrzeń, w której galaktyki RZECZYWIŚCIE są. Natomiast przy otwartych oczach, to co WIDZIMY jest drugim nadmuchanym balonikiem, umieszczonym wewnątrz poprzedniego RZECZYWISTEGO, i stycznym w miejscu naszego popytu. Jak mi się wydaje, wielkosć tego WIDZIALNEGO balonika jest wyznazona przez prędkość światła [gdyby c była nieskończona, to wszechświat widzialny i rzeczywisty pokrywałyby się, jeśli c byłaby równa 0, to pewnie widzialny wszechświat zredukowałby się do zera]. No i teraz parę pytań: 1. Czy to się trzyma kupy? [jeśli mi to Forumianie zrujnujecie, to jestem skończony i dalsze pytania nie mają sensu] 2. Czy sfera Hubble'a, to w wewnętrzny balonik? 3. Najważniejsze pytanie: Czy prędkości, o których mowa w dyskusji, oddalania się galaktyk dotyczą wszechświata widzialnego [wewnętrzny balonik], czy rzeczywistego [zewnętrzny balonik]? I ogólniej: czy STW i OTW dotyczą obu tych wszechświatów? Pozdrawiam, Lajkonik52 Odpowiedz Link Zgłoś
arcykr Re: Galaktyki szybsze od swiatla I 17.08.04, 12:21 lajkonik52 napisał: No i teraz parę pytań: > 1. Czy to się trzyma kupy? O ile dobrze rozumiem twoje metafory... > 2. Czy sfera Hubble'a, to w wewnętrzny balonik? Tak. > 3. Najważniejsze pytanie: Czy prędkości, o których mowa w dyskusji, oddalania > się galaktyk dotyczą wszechświata widzialnego [wewnętrzny balonik], czy > rzeczywistego [zewnętrzny balonik]? A co za roznica? I ogólniej: czy STW i OTW dotyczą obu tych > wszechświatów? STW dotyczy ukladow inercjalnych a galaktyki poruszaja sie wzgledem ruchem niejednostajnym. Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik52 Re: Galaktyki szybsze od swiatla I 22.08.04, 22:51 tempo dyskusji niezłe, nie? Ale i tak dzięki za zagladnięcie. arcykr napisał: > 1. Czy to się trzyma kupy? > O ile dobrze rozumiem twoje metafory... Co prawda, nie ma tu pytajnika, ale jeśli to pytanie, to odpowiadam - o tyle. > > 2. Czy sfera Hubble'a, to w wewnętrzny balonik? > Tak. Ekstra. To znaczyłoby, że mamy wszechświat widzialny i wszechświat rzeczywisty no i chyba są różne. > > 3. Najważniejsze pytanie: Czy prędkości, o których mowa w dyskusji, oddal > ania > > się galaktyk dotyczą wszechświata widzialnego [wewnętrzny balonik], czy > > rzeczywistego [zewnętrzny balonik]? > A co za roznica? Ano drobna. Bo jeśli oglądamy w pewnym punkcie "nieba" galaktykę oddaloną o 14 mld l.ś., to jest to jej obraz widziany przez nas dziś (np. młodziutka galaktyka), ale sprzed paru ładnych lat. Tymczasem, w "rzeczywistosci" galaktyka ta, jeśli jeszcze istnieje, to jest sędziwą staruszką i z pewnoscią odpłynęła z miejsca w którym ja obserwowaliśmy. Jeśli "obserwowana" młogd galaktyka oddala się (od reszty) z pewną prędkością (przed 14 mld lat), to chyba niekoniecznie musi to być ta sama predkość z jaką oddala się od reszty rzeczywista (dzisiejsza) galaktyka staruszka. Przecież mogła wyhamować, a ostatnio mowią, że - przyspieszyć. Czy to jest jakaś różnica? > I ogólniej: czy STW i OTW dotyczą obu tych > > wszechświatów? > STW dotyczy ukladow inercjalnych a galaktyki poruszaja sie wzgledem ruchem > niejednostajnym. Amen. Ale mi chodzi o to, że może chociaż OTW dotyczy wszechswiata rzeczywistego. Ale jak go badać skoro go nie widać (albo go widać z dużym opóźnieniem). Odpowiedz Link Zgłoś
ruban Re: Alez oczywiście, że mogą !!!! 24.07.07, 18:17 Dlatego, że galaktyki tak naprawdę "stoją" (prędkości względne są niewielkie w stosunku do c). Tak naprawdę to rozszerza się czasoprzestrzeń innymi słowy wydłuża sie odległość pomiędzy nimi. Z punktu widzenia obserwatora wygląda to tak jak gdyby to galaktyki się poruszały ponieważ obserwuje galaktyki, a nie "wydłużajacą się drogę". Na przestrzeń nie ma ograniczenia prędkości. We wczesnym kosmosie przestrzeń rozszerzała się z prędkością od (10^30 - 10^100)*c Teoria Inflacji. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Ciemna energia 26.03.05, 14:13 b44: Przypuszczam, ze czas moze (wrecz powinien) sie zatrzymac, jesli wszystkie obiekty (pojedyncze czastki elementarne) na trojwymiarowej powierzchni sfery zaczna sie od siebie oddalac z predkoscia c w wyniku inflacji jej przestrzeni. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=21712619&a=21815229 lajkonik: Jeśli będzie to inflacja (ruch) w CZASOprzestrzeni (nie mogę sobie wyobrazić inflacji samej przestrzeni), to ciągle nie chce mi się w to wierzyć. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=21712619&a=21836825 b44: okazuje sie, ze nie tylko ja tak to postrzegam: "Jesli (...) ciemna energia nie jest energia prozni, to jej wplyw na kosmiczna ekspansje w odleglej przyszlosci jest nieokreslony, bowiem w przeciwienstwie do stalej kosmologicznej jej gestosc moze rosnac lub malec z uplywem czasu. Jesli bedzie rosla, kosmiczne przyspieszenie bedzie sie zwiekszac i w skonczonym czasie po kolei rozerwie galaktyki, uklady planetarne, planety i atomy." napisali L.M.Krauss i M.S.Turner w Swiecie Nauki z pazdziernika ub.r. (na str.57) b44: w mojej opinii, w czasoprzestrzeni (z definicji) zaden ruch nie zachodzi (moze byc w niej jedynie zapisany, utrwalony na zawsze); jest on zludzeniem przy przemieszczaniu sie z jednego obszaru czasoprzestrzeni do innego, ktory (ze wzgledu na jego obraz) moze byc odebrany jako wynik "naturalnej" ewolucji poprzedniego; i tyle; inflacja manifestuje sie wieksza iloscia tego, co mozemy okreslic mianem "materialnej przestrzeni" w obszarach miedzy galaktykami; a na "materialna przestrzen" sklada sie poza polami owa czarna energia (wspolczesny odpowiednik eteru), ktora buduje naczynie dla zwyklej materii i energii, poza ktore nie moga sie one wylewac; wlasnosci czarnej energii nie sa znane i mozemy spekulowac wszystko na jej temat - istotna jest jednak zapewne jej kluczowa rola - owego naczynia; tu wazna dla mnie uwaga: jesli scianki 2 takich naczyn przenikna sie pod wystarczajaco duzym katem w 5-wymiarowej przestrzeni, wowczas nie dojdzie do wymiany zwyklej materii-energii, a wynik zaobserwujemy jako powstanie na tym przecieciu calego morza czastek wirtualnych (zawartych w tamtym drugim naczyniu); a poniewaz takich przenikajacych nasze nmaczynie scianek innych naczyn jest cale multum na przestrzeni calej naszej historii, byc moze dlatego wlasnie obserwujemy ciagle zjawisko rodzenia sie i umierania czastek wirtualnych prozni; to ich nawet przelotny pobyt w naszej przestrzeni zwieksza w sumie znacznie jej mase-energie (energie prozni); byc moze tez zadna inna ciemna energia nie istnieje, a stabilny ksztalt naczynia (i innych takich naczyn) wynika z samej wlasnosci materii-energii, ktora moze (byc moze) ukladac sie jedynie w postaci 4-wymiarowych platkow, a nie bryl w 5-wymiarowej przestrzeni; a przynajmniej jedynie do percepcji w obrebie takich platkow jestesmy zdolni... Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Model standardowy 27.03.05, 12:30 Na watku forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=21712619&a=22017658 Dokowski przeciwstawil modelowi standardowemu swoje glebokie przekonanie co do tego, ze nie jest mozliwe osiagniecie przez galaktyki predkosci >c. Do niedawna sam podzielalem jego przekonania w tym wzgledzie, niewiele wiedzac o pelnych konsekwencjach modelu standardowego z inflacja. Wiara doku (ktory niespojnie deklaruje z jednej strony wiare w inflacje, a zdrugiej nie chce sie pogodzic z jej konsekwencjami) wbrew wszystkim na forum, zainspirowala mnie jednak do ponizszych przemyslen, ktore moga - byc moze - stanowic pewna alternatywe dla modelu standardowego z inflacja przestrzeni odpowiedzialna za ucieczke galaktyk z v>c. Jednak po kolei - przyjrzyjmy sie rownaniom Einsteina... rownania pola stanowiace trzon OTW Einsteina mialy poczatkowo piekna i najprostsza pod sloncem postac, w ktorej geometria czasoprzestrzeni jest prosta funkcja rozkladu w niej masy i energii: Gmini=8 x pi x G x Tmini gdzie: x - znak zwyklego mnozenia Gmini - 4-tensor krzywizny Einsteina G - newtonowska stala grawitacji (tu r.E. skladaja hold wielkiemu antenatowi duchowemu wspolczesnego gmachu fizyki) Tmini - 4-tensor energii-pedu /nawiasem mowiac rownania te sa rownie piekne i oczywiste, jak rownanie wiazace energie E z masa M E= (c x c) x M (slynne ErownasieMcekwadrat)/ Chcac ustabilizowac znalezione rozwiazania tego rownania (w celu zachowania stalego promienia przestrzeni wszechswiata) Einstein wprowadzil po stronie geometrii czasoprzestrzeni czlon kosmologiczny Lambda x gmini, gdzie gmini to 4-tensor metryczny czasoprzestrzeni; rownania stracily momentalnie swoje piekno i elegancje: Gmini + Lambda x gmini=8 x pi x G x Tmini Einstein uznal czlon kosmologiczny za najwieksza pomylke swego zycia, gdy okazalo sie, ze modelu stacjonarnego (dla ktorego go wprowadzil) nie da sie obronic (model okazal sie niestabilny, a wkrotce pozniej Hubble sformulowal swoje slynne prawo). Czlon taki jednak wprowadzono ze wzgledu na koniecznosc uwzglednienia energii prozni (tym razem po stronie energii-materii): Gmini=8 x pi x G x Tmini + 8 x pi x G x rovac x gmini gdzie rovac - gestosc energii prozni W efekcie cisnienie rosnacej sumy energii prozni doslownie rozsadza nasz wszechswiat powodujac przyspieszona ucieczke galaktyk od siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Model szrapnela 27.03.05, 12:31 Przejdzmy do proponowanego rozwiazania alternatywnego naszego problemu: Otoz sugeruje, ze rozwiazanie problemu moze tkwic w przyjeciu do konca konsekwencji tego modelu polaczone z odrzuceniem tezy o inflacji przestrzeni (wyrazu 8 x pi x G x rovac x gmini ). Jak widac zostala ona sztucznie (ad hoc) wprowadzona dla ratowania modelu stanowiacego rozwiazanie rownan OTW (przypomina to ratowanie modelu kolowych orbit planetarnych wprowadzaniem epicykli). Oznacza to, ze albo trafilismy na przypadek podwazajacy OTW, albo - co bardziej prawdopodobne - konieczne jest znalezienie innych rozwiazan tych rownan (stanowiacych swoiste odpowiedniki eliptycznych orbit Keplera tamtego dawno rozwiazanego problemu). Zastanowmy sie, jakie moga byc konsekwencje odrzucenia inflacji przestrzeni. Przychodzi mi na mysl tylko jedna: Przestrzen wszechswiata rozpada sie DOSLOWNIE na niezalezne od siebie fragmenty, niczym szrapnel. Nie mamy juz do czynienia z ciagla przestrzenia, ale z przestrzenia podzielona pomiedzy najwieksze lokalne skupiska materii (i to w jednym z takich skupisk istniejemy). Pograzony w 5-wymiarowej przestrzeni model taki wyglada jak gladkie (?) 4- wymiarowe fragmenty szrapnela rozrzucone na 4-sferze balonika z ziejacymi miedzy nimi szerokimi wyrwami. Powierzchnia balonika w tym nowym modelu przypomina bardziej ocean arktyczny pokryty wyspami kry lodowej niz dotychczasowa ciagla pokrywe lodowa upstrzana gdzieniegdzie wysepkami ladu - galaktykami. Kazda z nich z osobna moze stanowic rozwiazanie rownan OTW, a ich suma (najprostsza kombinacja liniowa) stanowi rozwiazanie ogolne, ktore wyglada jak nasz balonik o nieciaglej powierzchni. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Zapomniałeś napisać, że gęstość tej energii ... 27.03.05, 13:19 bonobo44 napisał: > W efekcie cisnienie rosnacej sumy energii prozni doslownie rozsadza nasz > wszechswiat powodujac przyspieszona ucieczke galaktyk od siebie. ... wychodzi z obliczeń o kilkadziesiąt rzędów wielkości większa niż to jest w rzeczywistości. To o czym piszesz nie można nawet nazwać hipotezą, jest to opis zupełnie fałszywego modelu, czego są świadomi fizycy, którzy pracują w tej dziedzinie Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 M-teoria 27.03.05, 20:54 dopuszcza ogromna liczbe rozwiazan, z ktorych przynajmniej niektore - jak sie powszechnie uwaza - powinny zapewnic wlasciwe (pozadane w kosmologii) wielkosci energii prozni; dokowski napisał: > gęstość (...) energii [prozni] > ... wychodzi z obliczeń o kilkadziesiąt rzędów wielkości większa > niż to jest w rzeczywistości. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski M-teoria jest hipotezą. Nikomu jeszcze nie ... 30.03.05, 10:47 ... udało się policzyć gęstości energii próżni Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 nic nie jest jeszcze przesadzone 31.03.05, 17:49 dokowski napisał: > M-teoria jest hipotezą. nie, jest najlepsza, najbardziej obiecujaca i najbardziej zaawansowana teoria, jaka dzisiaj dysponujemy, a teoria, to cos wiecej niz hipoteza, czy tez zestaw takowych; oczywiscie nic nie jest jeszcze przesONdzone, ale - w tym samym sensie - niczego nie przesadzala teoria Kopernika, Keplera, Newtona czy teoria Einsteina (zadna z nich nie miala pretensji do pelnego opisu rzeczywistosci); M-teoria tez poradzi sobie zapewne tylko z niektorymi pytaniami pod adresem rzeczywistosci (a przy okazji obejmie wszystkie wymienione teorie); > Nikomu jeszcze nie udało się policzyć gęstości energii próżni daruj, ale to nie jest zaden zarzut (obliczenia trwaja, daj ludziom troche czasu 8) Niezaleznie od tego, jaka ona jest, winna odpowiadac za obraz rozszerzajacego sie wszechswiata. Na podstawie prawa Hubble'a jestesmy w stanie ja oszacowac z odpowiednio zmodyfikowanych rownan Einsteina. I tu juz istnieje gotowe rozwiazanie, pasujace do tych danych eksperymentalnych. Wciaz natomiast poszukuje sie rozwiazan w ramach M-teorii (to teoria wszystkich oddzialywan, a nie tylko grawitacyjnych, jak OTW), o ktorych sie zaklada, ze beda one w zgodzie z obserwowanymi faktami. To, ze ich dotad nie znaleziono, nie oznacza, ze nie istnieja, a oznacza jedynie tyle, ze obliczenia sa niewiarygodnie trudne i zlozone, a wiec musza potrwac, bo wiekszosc sil i srodkow we wspolczesnym swiecie nie koncentruje sie bynajmniej na nich (juz raczej jest to ich margines). Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski A więc używamy innego języka 01.04.05, 20:42 bonobo44 napisał: > > M-teoria jest hipotezą. > > nie, jest najlepsza, najbardziej obiecujaca i najbardziej zaawansowana > teoria, jaka dzisiaj dysponujemy, >(...) > teoria Kopernika, Keplera, Newtona czy teoria Einsteina (zadna z nich > nie miala pretensji do pelnego opisu rzeczywistosci) To są jednak teorie (prawa fizyki), a M-teoria jest hipotezą - to dla mnie fundamentalna różnica. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 hipoteza a teoria 03.04.05, 22:07 dokowski napisał: > To są jednak teorie (prawa fizyki), a M-teoria jest hipotezą - to dla mnie > fundamentalna różnica. Teoria heliocentryczna Kopernika nie odzwierciedlala realnych praw fizyki (podawala rownie nieprawdziwe wyniki dla obiegu planet, jak te obecnie wyliczone (sposrod calego zbioru mozliwych i pozostalych do wyliczenia) rozwiazania M-teorii dla gestosci prozni). Nawet w wersji Keplera byla ona falszywa dla przewidywan ruchu Merkurego. Byly wiec takimi samymi hipotezami jak wg ciebie jest nia M-teoria. Dobra teoria nie musi opisywac poprawnie calej rzeczywistosci; powinna jedynie czynic to z wiekszym jej obszarem niz teoria, ktora ma zastapic. Ponadto teoria (niezaleznie od tego czy dobra czy zla) to cos wiecej niz hipoteza - to zawsze mozliwie spojny zespol hipotez pod adresem rzeczywistosci (pewien systemat); zarowno teorie jak i hipotezy weryfikowane sa przez doswiadczenie; masz zapewne na mysli to, ze M-teoria to nadal teoria nie potwierdzona do konca, OSTATECZNIE, eksperymentalnie; dotad jednak taka teoria, majaca przy tym pretensje do spojnego opisu calej rzeczywistosci jeszcze wbrew pozorom nigdy nie powstala; Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Różnica nie wynika z dokładności 10.04.05, 18:53 bonobo44 napisał: > Teoria heliocentryczna Kopernika nie odzwierciedlala realnych praw fizyki > (podawala rownie nieprawdziwe wyniki dla obiegu planet, jak te obecnie > wyliczone (sposrod calego zbioru mozliwych i pozostalych do wyliczenia) > rozwiazania M-teorii dla gestosci prozni). Nawet w wersji Keplera byla ona > falszywa dla przewidywan ruchu Merkurego. Nie była fałszywa, ale niepodkładna i niepełna. Mimo to opisywała ruch planet jeszcze nie odkrytych. > Byly wiec takimi samymi hipotezami > jak wg ciebie jest nia M-teoria. Dawniejsze sformułowania praw fizyki były niedokładne lub niepełne, jednak były teoriami fizycznymi, ponieważ opierały się na faktach i prawach fizyki. Hipotezy różnią się od teorii fizycznych nie tym, że są niedokładne, ale tym, że nie znajdują (jeszcze) oparcia w nowych faktach. Najprościej rzecz ujmując teorią staje się hipoteza potwierdzona przez nowe odkrycia w fizyce, które nie mieszczą się w ramach istniejących teorii, nawet jeśli nie jest dokładna. A inne hipotezy, nawet dokładniej opisujące dotychczasowe fakty, muszą być wtedy odrzucone po takim odkryciu. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Logiki odkrycia naukowego 11.04.05, 14:33 dokowski napisał: > Nie była fałszywa, ale niepodkładna i niepełna. Mimo to opisywała ruch planet > jeszcze nie odkrytych. Fizyka Newtona opisywala w miare dokladnie ruch planet powyzej orbity Merkurego (dla nich byla niedokladna). Ponizej rozbieznosci byly juz tak znaczne, ze stawaly sie mierzalne, a to uczynilo ja falszywa, co rzecz jasna oznaczalo, ze jest niepelna, czyli stosuje sie do rzeczywistosci tylko w przyblizeniu plaskiej czasoprzestrzeni . (Merkury to byl ten fakt doswiadczalny, ktory zanegowal jej prawdziwosc). > Hipotezy różnią się od teorii fizycznych nie tym, że są niedokładne, ale tym, > że nie znajdują (jeszcze) oparcia w nowych faktach. Konkurencyjne hipotezy mozna stawiac w celu uzasadnienia takze starych faktow. Pozostaja nimi dopoki nowe fakty nie zaneguja wszystkich poza jedna. Ta, ktora sie ostanie, moze zyskac zaszczytne miano teorii, o ile zostanie do ksztaltu teorii dopracowana. > Najprościej rzecz ujmując teorią staje się hipoteza potwierdzona przez nowe > odkrycia w fizyce, które nie mieszczą się w ramach istniejących teorii, nawet > jeśli nie jest dokładna. > A inne hipotezy, nawet dokładniej opisujące > dotychczasowe fakty, muszą być wtedy odrzucone po takim odkryciu. A co, jesli nie istnialo zadne hipotetyczne wyjasnienie ruchu Merkurego az do chwili powstania OTW? Powstala od razu gotowa teoria, ktora znakomicie potwierdzaly kolejne fakty eksperymentalne. Jednak i ona miala swego Merkurego - caly obszar zjawisk kwantowych. Z tego, co sie domyslam, kazda dotychczas powstala teoria naukowa pozostaje hipoteza w Twoim rozumieniu. Najprawdopodobniej nigdy tez nie powstanie Teoria w Twoim rozumieniu, tzn. taka, ktora nie bylaby w Twoim rozumieniu hipoteza. Nie jestem epistemologiem, a na tym gruncie dosc latwo ugrzeznac w jalowych dywagacjach. Dlatego, jesli interesuja Cie te sprawy, to przypuszczam, ze duzo wiecej mozesz na ten temat wyniesc z lektury np. "Logiki odkrycia naukowego" Karla Poppera, niz z dyskusji ze mna. 8)44 Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Odkrycie utraty energii przez pulsary jest ... 16.04.05, 22:39 bonobo44 napisał: > A co, jesli nie istnialo zadne hipotetyczne wyjasnienie ruchu Merkurego > az do chwili powstania OTW? Powstala od razu gotowa teoria, ktora znakomicie > potwierdzaly kolejne fakty eksperymentalne. ... dobrym przykładem tego o czym piszę. Z czym więc polemizujesz > Z tego, co sie domyslam, kazda dotychczas powstala teoria naukowa pozostaje > hipoteza w Twoim rozumieniu. Nieuważnie przeczytałeś mój post. Hipotezy potwierdzone nowymi odkryciami stają się teoriami. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm1 Re: hipoteza a teoria 13.09.06, 23:17 - panowie, panowie, popelniacie b. pospolity blad wypowiadania sie o przestrzeni, czy czasie, w formie istniejacych bytow fizycznych, nie zapominajcie, ze czas, jak i przestrzen, sa tylko pojeciami relacji (ruchu materii w przypadku czasu, polozen materii w przypadku przestrzeni) i w rzeczywistosci nie istnieja, inny blad w logice waszych rozwazan, jak czeste odniesienia do poczatkow czy powstania Wszechswiata, to pomijanie faktu niezniszczalnosci materii (zmienia tylko swoj stan), z ktorego to faktu rzeczywistosci wynika, ze materia nie moze powstac, nie moze miec poczatku z nie-materii, rozumie, ze to sa rozmowy czysto teoretyczne i jako abstrakty fizyczno- matematyczne niekoniecznie musza miec odniesienie do rzeczywistosci, ale czesto daje sie odniesc wrazenie odrotne, w podsumowaniu: a) materia jest niekreowalna/niezniszczalna, b) Wszechswiat (jako calosc), choc wciaz jest w ruchu i w transormacji, nigdy nie powstal, a wwszelki Big-Bang czy inne wydarzenie tego typu wydarza sie tylko w jednej, malej, jego czesci, c) czas i przestrzen sa pojeciami relacji. Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: hipoteza a teoria 14.09.06, 18:37 kapitalizm1 napisał: > - panowie, panowie, > > popelniacie b. pospolity blad wypowiadania sie o przestrzeni, czy czasie, w > formie istniejacych bytow fizycznych, > > nie zapominajcie, ze czas, jak i przestrzen, sa tylko pojeciami relacji (ruchu > materii w przypadku czasu, polozen materii w przypadku przestrzeni) i w > rzeczywistosci nie istnieja, A jeśli są tylko dwa byty, to ta relacja miedzy nimi - przestrzeń - jest tylko odcinkiem je łączącym? Czy moze trochę szerzej? A jeśli szerzej, to jak szeroko? A z rozpędu jeszcze bym zapytał - czy jeśli mielibyśmy tylko jeden "istniejący byt fizyczny", to juz nie ma przestrzeni? Moze i tak. Wynikałoby z tego ze wszechswiat jest w PUSTCE. Tak? > inny blad w logice waszych rozwazan, jak czeste odniesienia do poczatkow czy > powstania Wszechswiata, to pomijanie faktu niezniszczalnosci materii (zmienia > tylko swoj stan), z ktorego to faktu rzeczywistosci wynika, ze materia nie moze > > powstac, nie moze miec poczatku z nie-materii, He..., nasze zycie też wydaje się nam nie mieć początku (bo go nie pamietamy), ani końca (bo go nie obejrzymy). Ale mając zdolność ogladu samego siebie "Z ZEWNĄTRZ", wsparci nadto obserwacją onnych żyć, wiemy, ze ten początek kiedyś był a i koniec z pewnością nastanie. To moze i z tym początkiem i koncem wszechswiata nie warto się tak zarzekać, co? > rozumie, ze to sa rozmowy czysto teoretyczne i jako abstrakty fizyczno- > matematyczne niekoniecznie musza miec odniesienie do rzeczywistosci, ale czesto > > daje sie odniesc wrazenie odrotne, > > w podsumowaniu: > > a) materia jest niekreowalna/niezniszczalna, > > b) Wszechswiat (jako calosc), choc wciaz jest w ruchu i w transormacji, nigdy > nie powstal, a wwszelki Big-Bang czy inne wydarzenie tego typu wydarza sie > tylko w jednej, malej, jego czesci, > > c) czas i przestrzen sa pojeciami relacji. > No to kapitał, ostro pojechałeś. Lajkonix panta rei - wszystko w płynie Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm1 Re: hipoteza a teoria 15.09.06, 00:23 lajkonik521 napisał: > kapitalizm1 napisał: > > > - panowie, panowie, > > > > popelniacie b. pospolity blad wypowiadania sie o przestrzeni, czy czasie, > w > > formie istniejacych bytow fizycznych, > > > > nie zapominajcie, ze czas, jak i przestrzen, sa tylko pojeciami relacji ( > ruchu > > materii w przypadku czasu, polozen materii w przypadku przestrzeni) i w > > rzeczywistosci nie istnieja, > > A jeśli są tylko dwa byty, to ta relacja miedzy nimi - przestrzeń - jest tylko > odcinkiem je łączącym? Czy moze trochę szerzej? A jeśli szerzej, to jak szeroko > ? - logicznie szerokosc zaklada istnienie wielu bytow, a nie tylko dwoch, > A z rozpędu jeszcze bym zapytał - czy jeśli mielibyśmy tylko jeden "istniejący > byt fizyczny", to juz nie ma przestrzeni? Moze i tak. Wynikałoby z tego ze > wszechswiat jest w PUSTCE. Tak? - caly czas jest ten sam blad logiczny w twoich pytaniach, po pierwsze jeslibysmy cos mieli (ten twoj jeden byt fizyczny) - to oczywiscie my tez bylibysmy jakimis bytami, a wiec nigdy nie ma mowy o jakims jednym bycie, po drugie co to jest ta "PUSTKA" (?), chodzi ci chyba o przestrzen? przestrzen znajduje sie we Wszechswiecie, a nie Wszechswiat znaduje sie w przestrzeni, > > > > > > inny blad w logice waszych rozwazan, jak czeste odniesienia do poczatkow > czy > > powstania Wszechswiata, to pomijanie faktu niezniszczalnosci materii (zmi > enia > > tylko swoj stan), z ktorego to faktu rzeczywistosci wynika, ze materia ni > e moze > > > > powstac, nie moze miec poczatku z nie-materii, > > He..., nasze zycie też wydaje się nam nie mieć początku (bo go nie pamietamy), > ani końca (bo go nie obejrzymy). Ale mając zdolność ogladu samego siebie "Z > ZEWNĄTRZ", wsparci nadto obserwacją onnych żyć, wiemy, ze ten początek kiedyś > był a i koniec z pewnością nastanie. > To moze i z tym początkiem i koncem wszechswiata nie warto się tak zarzekać, co > ? - tylko zycie (materia ozywiona) ma swoj poczatek i koniec, ale kazde zycie zaklada istnienie juz materii, nie moze istniec zycie (swiadomosc) bez wczesniej istniejacej materii, nie wspominajac juz, ze kazde zycie musi miec jakies cialo (materie), krotko; Wszechswiat nie ma poczatku, zycie - tak. > > > rozumie, ze to sa rozmowy czysto teoretyczne i jako abstrakty fizyczno- > > matematyczne niekoniecznie musza miec odniesienie do rzeczywistosci, ale > czesto > > > > daje sie odniesc wrazenie odrotne, > > > > w podsumowaniu: > > > > a) materia jest niekreowalna/niezniszczalna, > > > > b) Wszechswiat (jako calosc), choc wciaz jest w ruchu i w transormacji, n > igdy > > nie powstal, a wwszelki Big-Bang czy inne wydarzenie tego typu wydarza si > e > > tylko w jednej, malej, jego czesci, > > > > c) czas i przestrzen sa pojeciami relacji. > > > > No to kapitał, ostro pojechałeś. > > Lajkonix > panta rei - wszystko w płynie Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: hipoteza a teoria 15.09.06, 18:43 kapitalizm1 napisał: > > A jeśli są tylko dwa byty, to ta relacja miedzy nimi - przestrzeń - jest > tylko > > odcinkiem je łączącym? Czy moze trochę szerzej? A jeśli szerzej, to jak > szeroko > > ? > > > - logicznie szerokosc zaklada istnienie wielu bytow, a nie tylko dwoch, Czyli relacja między dwoma bytami jest jednak tak wąska jak odcinek. Dobrze wnioskuję? > > A z rozpędu jeszcze bym zapytał - czy jeśli mielibyśmy tylko jeden "istni > ejący > > byt fizyczny", to juz nie ma przestrzeni? Moze i tak. Wynikałoby z tego z > e > > wszechswiat jest w PUSTCE. Tak? > > > > > - caly czas jest ten sam blad logiczny w twoich pytaniach, > > po pierwsze jeslibysmy cos mieli (ten twoj jeden byt fizyczny) - to oczywiscie > my tez bylibysmy jakimis bytami, a wiec nigdy nie ma mowy o jakims jednym bycie No ale jak ty byś był takim jednym jedynym bytem, to też nie ma mowy o jednym bycie? > , > > po drugie co to jest ta "PUSTKA" (?), chodzi ci chyba o przestrzen? No to w czym byłbyś ty jako jeden jedyny byt? Chyba nie w przestrzeni, bo ta jest relacja między bytami, a tu raptem byt sztuk jeden... > > przestrzen znajduje sie we Wszechswiecie, a nie Wszechswiat znaduje sie w > przestrzeni, Przestrzeń znajduje się we wszechświecie. OK. A wszechswiat jako byt - w czym? > > He..., nasze zycie też wydaje się nam nie mieć początku (bo go nie pamiet > amy), > > ani końca (bo go nie obejrzymy). Ale mając zdolność ogladu samego siebie > "Z > > ZEWNĄTRZ", wsparci nadto obserwacją onnych żyć, wiemy, ze ten początek ki > edyś > > był a i koniec z pewnością nastanie. > > To moze i z tym początkiem i koncem wszechswiata nie warto się tak zarzek > ać, > co > > ? > > > - tylko zycie (materia ozywiona) ma swoj poczatek i koniec, > > ale kazde zycie zaklada istnienie juz materii, nie moze istniec zycie > (swiadomosc) bez wczesniej istniejacej materii, nie wspominajac juz, ze kazde > zycie musi miec jakies cialo (materie), Ja z tym zyciem tylko dałem taki przyklad, zeby ci uzmysłowić, ze aby powiedzieć, ze coś ma początek lub go nie ma (tudzież koniec), to trzeba trochę na zewnątrz tego czegoś stanąć. Bo od srodka to moze nie być widać tego początku i końca, ok? A ty na zewnątrz wszechświata tak jakbyś nie chciał stanąć, tak? > > krotko; > > Wszechswiat nie ma poczatku, zycie - tak. No to teraz dostrzegasz bląd logiczny jaki popełniasz...? O wszewchswiecie chcesz wnioskować z wewnątrz, a o życiu z zewnnątrz. No to się raczej ujednolić, ok? > > Lajkonix > > panta rei - wszystko w płynie > > > Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm1 Re: hipoteza a teoria 18.09.06, 18:41 ajkonik521 napisał: > Czyli relacja między dwoma bytami jest jednak tak wąska jak odcinek. Dobrze wnioskuję? - nie, ja pisalem o 'pojeciu' przestrzen, to pojecie nie odnosi sie do zadnego istniejacego bytu fizycznego, jest pojeciem relacji, cos jak np. pojecie malzenstwo, > No ale jak ty byś był takim jednym jedynym bytem, to też nie ma mowy o jednym bycie? - jednym jedynym bytem moglbym byc tylko we snie, nie moze istniec we Wszechswiecie jeden jedyny byt, bo wtedy nie istnialby Wszechwiat, podobnie gdyby istnial tylko jeden kolor, nie moglbys wogole widziec (tego koloru, czy czegokolwiek), pomysl nad tym...i jeszcze nad taka inna sprzecznoscia filozoficzna (logiczna) - zycie nie moze sie obyc bez materii, materia moze istniec bez zycia, > No to w czym byłbyś ty jako jeden jedyny byt? Chyba nie w przestrzeni, bo ta jest relacja między bytami, a tu raptem byt sztuk jeden... - sprzecznosc logiczna, istnienie jakiegokolwiek bytu jest uwarunkowane istnieniem innych bytow fizycznych, inaczej nie moglby, ten jeden jedyny byt, miec jakiejkolwiek charakterystyki, no bo jaka by mial?, nie moglby byc np. zielony, bo to jest jeden z kolorow, zielony poznajemy po tym, ze nie jest bialy czy czerwony, i tak dalej ze struktura i innymi cechami, > Przestrzeń znajduje się we wszechświecie. OK. A wszechswiat jako byt - w czym? - Wszechswiat jest jedynym odnosnikiem jaki istnieje (chyba, ze wierzysz w cuda, Boga, i ogolnie "pozaswiaty"), kazde pojecie odnosi sie do Wszechswiata, w odniesieniu do Wszechswiata pytanie "w czym" nie ma zadnego sensu, jezeli jest jakies "w czyms" to ono rowniez nalezy do Wszechswiata, pamietaj, ze definicja Wszechswiata jest: "wszystko w calym swiecie", a wiec Wszechswiat jest - WSZYSTKIM, powiedziec w "czym jest Wszechswiat", albo "cos poza Wszechswiatem" - jest tym samym co mowic o: "czyms co jest tam, gdzie nie ma nic" - nie ma takiego miejsca, nie ma czegos takiego jak "poza" Wszechswiatem, ale jesli jestes wierzacym w Boga, cuda i cala mistyke - to juz inna para kaloszy, ja w takich dyskusjach nie uczestnicze, > Ja z tym zyciem tylko dałem taki przyklad, zeby ci uzmysłowić, ze aby powiedzieć, ze coś ma początek lub go nie ma (tudzież koniec), to trzeba trochę na zewnątrz tego czegoś stanąć. Bo od srodka to moze nie być widać tego początku i końca, ok? A ty na zewnątrz wszechświata tak jakbyś nie chciał stanąć, tak? - wyjasnilem to powyzej, nie ma czegos takiego jak na "zewnatrz Wszechswiata" - sprzecznosc filozoficzno- logiczna, ktora juz pierwszy zauwazyl Arystoteles, > No to teraz dostrzegasz bląd logiczny jaki popełniasz...? O wszewchswiecie chcesz wnioskować z wewnątrz, a o życiu z zewnnątrz. No to się raczej ujednolić, ok? - a ty swoje, jesli mowisz Wszechswiat (wszystko), to sie zdecyduj czy mowisz o calosci, czy tylko jakiejs jej czesci, jesli tylko jego (Wszechswiata) jakiejs czesci (np. naszej Galaktyce, itp.) to tu sie zgadzamy, nasza (czy inna) Galaktyka znajduje sie we Wszechswiecie, jest otoczona innymi galaktykami, obiektami, itp., znajduje sie rowniez w przestrzeni, jak zreszta kazdy inny obiekt we Wszechswiecie, chyba, ze uzywasz potocznego znaczenia swiat, typu moje zycie to moj swiat, czy swiat literatury, malarstwa itp. ale wtedy nie powinienes uzywac przedrostka wszech-, mysle, ze teraz juz ostatecznie wyrazilem te sprzecznosci logiki w twoich wypowiedziach, pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: hipoteza a teoria 18.09.06, 19:40 kapitalizm1 napisał: > > Czyli relacja między dwoma bytami jest jednak tak wąska jak odcinek. Dobr > ze > wnioskuję? > > - nie, ja pisalem o 'pojeciu' przestrzen, to pojecie nie odnosi sie do zadnego > istniejacego bytu fizycznego, Czyli przestrzeń, rozumiana jako relacja miedzy bytami, nie odnosi się do bytów, tak? > jest pojeciem relacji, > > cos jak np. pojecie malzenstwo, > > > > No ale jak ty byś był takim jednym jedynym bytem, to też nie ma mowy o je > dnym > bycie? > > > - jednym jedynym bytem moglbym byc tylko we snie, > > nie moze istniec we Wszechswiecie jeden jedyny byt, bo wtedy nie istnialby > Wszechwiat, podobnie gdyby istnial tylko jeden kolor, nie moglbys wogole > widziec (tego koloru, czy czegokolwiek), Czy twoim zdaniem Wszechswiat jako całość nie jest bytem? > > pomysl nad tym...i jeszcze nad taka inna sprzecznoscia filozoficzna (logiczna) > - > zycie nie moze sie obyc bez materii, materia moze istniec bez zycia, Za bardzo nie widzę tutaj sprzecznosci - ani filozoficznej, ani logicznej. Ale moze czegoś nie dostrzegam. > > No to w czym byłbyś ty jako jeden jedyny byt? Chyba nie w przestrzeni, bo > ta > jest relacja między bytami, a tu raptem byt sztuk jeden... > > > - sprzecznosc logiczna, > > istnienie jakiegokolwiek bytu jest uwarunkowane istnieniem innych bytow > fizycznych, inaczej nie moglby, ten jeden jedyny byt, miec jakiejkolwiek > charakterystyki, no bo jaka by mial?, No jak to jaką? Podstawową cechę bytu - istnienie! > nie moglby byc np. zielony, bo to jest jeden z kolorow, zielony poznajemy po > tym, ze nie jest bialy czy czerwony, i tak dalej ze struktura i innymi cechami, > > > > Przestrzeń znajduje się we wszechświecie. OK. A wszechswiat jako byt - w > czym? > > - Wszechswiat jest jedynym odnosnikiem jaki istnieje (chyba, ze wierzysz w > cuda, Boga, i ogolnie "pozaswiaty"), kazde pojecie odnosi sie do Wszechswiata, > > w odniesieniu do Wszechswiata pytanie "w czym" nie ma zadnego sensu, jezeli > jest jakies "w czyms" to ono rowniez nalezy do Wszechswiata, > > pamietaj, ze definicja Wszechswiata jest: "wszystko w calym swiecie", a wiec > Wszechswiat jest - WSZYSTKIM, > > powiedziec w "czym jest Wszechswiat", albo "cos poza Wszechswiatem" - jest tym > samym co mowic o: "czyms co jest tam, gdzie nie ma nic" - nie ma takiego > miejsca, nie ma czegos takiego jak "poza" Wszechswiatem, Kapitał, ila ja się juz tego nasłuchałem, ze pytanie o to w czym jest wszechswiat nie ma sensu... A niby z jakiego powodu nie ma sensu? Jest nieprawdziwe? A moze jest zakaz jego zadawania? Ja mogę je zadać jeszcze 150 razy i nikt mi nie zabroni - w tym sensie to pytanie ma sens. Nieprawdziwości tego pytania raczej nie bedziesz mi dowodził, co? Wydaje mi się, ze powtarzasz popularne zaklecie o braku sensu i głęboko w nie wierzysz. Otóż moim zdaniem pytanie to jest prostą konsekwencją stwierdzenia, ze wszechświat się rozszerza (no, chyba, że to stwierdzenie też negujesz). Wyluzuj trochę i odpuść sobie tę bezsensowność. Czasem dobrze jest trochę szerzej podywagować. > ale jesli jestes wierzacym w Boga, cuda i cala mistyke - to juz inna para > kaloszy, ja w takich dyskusjach nie uczestnicze, Ok wobec takiej szczerej deklaracji przyznaję - jestem wierzącym w Boga. Ale jak zauważasz, nie powołuję się na to w moich wypowiedziach. Nie widzę potrzeby lokowania Pana Boga w jakimkolwiek miejscu (prywatnie powiem ci, ze wierzę iz on znajdzie sobie lepsze miejsce niz ja bym Mu wymyslił). Nadto nie przeszkadza mi nigdy, czy mój dyskutant jest wierzący czy nie - chodzi tylko o to by się w tym przedmiocie nie obrażać. Po tym wyznaniu dalsze losy tej dyskusji zostawiam w twoich rekach. OK? > > Ja z tym zyciem tylko dałem taki przyklad, zeby ci uzmysłowić, ze aby > powiedzieć, ze coś ma początek lub go nie ma (tudzież koniec), to trzeba trochę > na zewnątrz tego czegoś stanąć. Bo od srodka to moze nie być widać tego początk > u > i końca, ok? > A ty na zewnątrz wszechświata tak jakbyś nie chciał stanąć, tak? > > - wyjasnilem to powyzej, > > nie ma czegos takiego jak na "zewnatrz Wszechswiata" - sprzecznosc filozoficzno > - > logiczna, ktora juz pierwszy zauwazyl Arystoteles, > > > > > No to teraz dostrzegasz bląd logiczny jaki popełniasz...? O wszewchswieci > e > chcesz wnioskować z wewnątrz, a o życiu z zewnnątrz. No to się raczej > ujednolić, ok? > > - a ty swoje, > > jesli mowisz Wszechswiat (wszystko), to sie zdecyduj czy mowisz o calosci, czy > tylko jakiejs jej czesci, He, widzisz... Samo rozumienie pojecia wszystko jest dość kłopotliwe. W pewnym sensie uważam, ze Wszechswiat to wszystko - wszystko co mozemy obejrzeć, dotknąć, zmierzyć, odwiedzić... A jeśli są obszary nam niedostępne w taki sposób, to twoim zdaniem powinno się je zaliczyć do tego WSZYSTKA, czy nie? Np. takie miejsce: Mój pokój, krzesło przy kompie, ale 3 lata temu (albo za pięć lat od dziś). Oczywiście, ze tak zdefiniowane miejsce jest do wyobrażenia, bardziej lub mniej trafnego. ALE Czy takie miejsce jest dostępne ogladowi i do pomacania? Czy powinienem je zaliczyć do twojego WSZYSTKA? Wg mnie nie jest tak łatwo zdefiniować WSZYSTKO. A zatem wymachiwanie WSZYSTKIM powinno się odbywać chyba nieco ostrozniej, nie? > jesli tylko jego (Wszechswiata) jakiejs czesci (np. naszej Galaktyce, itp.) to > tu sie zgadzamy, nasza (czy inna) Galaktyka znajduje sie we Wszechswiecie, jest > > otoczona innymi galaktykami, obiektami, itp., znajduje sie rowniez w > przestrzeni, jak zreszta kazdy inny obiekt we Wszechswiecie, No dobra, chyba nie na tym poziomie rozmawiamy, nie? > chyba, ze uzywasz potocznego znaczenia swiat, typu moje zycie to moj swiat, czy > > swiat literatury, malarstwa itp. > > ale wtedy nie powinienes uzywac przedrostka wszech-, No dobra - swiadomie uzywam przedrostka wszech- i ciagle mam wątpliwości, co on oznacza (namacalność, ogladalność, wyobrażalnosć czy jeszcze co innego). Ty jesteś pewien co on oznacza? > mysle, ze teraz juz ostatecznie wyrazilem te sprzecznosci logiki w twoich > wypowiedziach, Myślę ze teraz ostatecznie zauważyłeś na czym mogą polegać moje wątpliwości i brak logiki w twoich odpowiedziach :-) Jak mozesz coś bardziej przekonujacego dorzucić oprócz zaklęć o bezsensie, to bym z przyjemnością poczytał. > > pzdr. Odwzajemniam pozdry Lajkonix panta rei - wszystko w płynie Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm1 Re: hipoteza a teoria 19.09.06, 05:10 lajkonik521 napisał: > kapitalizm1 napisał: > > > > Czyli relacja między dwoma bytami jest jednak tak wąska jak odcinek > . Dobr > > ze > > wnioskuję? > > > > - nie, ja pisalem o 'pojeciu' przestrzen, to pojecie nie odnosi sie do za > dnego > > istniejacego bytu fizycznego, > > Czyli przestrzeń, rozumiana jako relacja miedzy bytami, nie odnosi się do bytów > , > tak? - jaknajbardziej odnosi sie, kazde pojecie ma odniesienie do rzeczywistosci fizycznej, choc czesto nie bezposrednie, np. kszeslo (jako pojecie) jest bezposrednim odniesieniem do materialnego bytu, jakim jest ten szczegolny rodzaj mebla, ktore to z kolei samo pojecie mebel nie ma bezposredniego odniesienia do zadnego konkretnego bytu, wracajac do naszej dyskusji o pojeciach relacji (jakim jest czas czy przestrzen) powinienem podac jakis przyklad relacji, powiedzmy pojecie 'malzenstwo' - to pojecie odnosi sie do relacji pomiedzy dwoma osobami, osoby te sa oczywiscie fizycznymi bytami, ale pojecie relacji jaka tu jest to malzenstwo, nie ma zadnego konkretnego fizycznego odnosnika, nie jest zadnym bytem, wiec w moim zdaniu: > - nie, ja pisalem o 'pojeciu' przestrzen, to pojecie nie odnosi sie do zadnego > istniejacego bytu fizycznego... - powinienem moze uscislic .... to pojecie nie odnosi sie BEZPOSREDNIO do zadnego istniejacego bytu..... > > jest pojeciem relacji, > > > > cos jak np. pojecie malzenstwo, > > > > > > > No ale jak ty byś był takim jednym jedynym bytem, to też nie ma mow > y o je > > dnym > > bycie? > > > > > > - jednym jedynym bytem moglbym byc tylko we snie, > > > > nie moze istniec we Wszechswiecie jeden jedyny byt, bo wtedy nie istnialb > y > > Wszechwiat, podobnie gdyby istnial tylko jeden kolor, nie moglbys wogole > > widziec (tego koloru, czy czegokolwiek), > > Czy twoim zdaniem Wszechswiat jako całość nie jest bytem? - nie, nie jest bytem, na tej samej zasadzie jak np. ja i moj samochod nie jestesmy bytem - ja jestem bytem, moje auto jest bytem, ale razem jako calosc nie tworzymy bytu (czlowiekosamochodu), podobnie jest ze Wszechswiatem, wszystko co istnieje jest we Wszechswiecie, i jest/moze byc oddzielnie jakims bytem, ale wszystko razem wziete nie tworzy zadnego bytu (choc wiele podzespolow moze tworzyc byt, moze byc jednym bytem, np Ziemia, Slonce czy samochod, krzeslo itp), > > pomysl nad tym...i jeszcze nad taka inna sprzecznoscia filozoficzna (logi > czna) > > - > > zycie nie moze sie obyc bez materii, materia moze istniec bez zycia, > > Za bardzo nie widzę tutaj sprzecznosci - ani filozoficznej, ani logicznej. Ale > moze czegoś nie dostrzegam. - chodzilo mi o sprzecznosc dotyczaca naszego sporu o istnienie Wszechswiata i moje twierdzenie o niezniszczalnosci/niepowstawalnosci materii, skoro zycie (swiadomosc) potrzebuje istnienia materii (inaczej czego ta swiadomosc bylaby swiadoma?) - to materia nie moze powstac z nie-materii, czyli ze swiadomosci, z woli, z ducha, z "nikad", czy przez przypadek, przypadek w swiecie fizycznym nie istnieje, kazda materia ma swoja charakterystyke, kazdy skutek ma swoja przyczyne, Prawo Tozsamosci jest wkoncu aksjomatem, przyznaje, ze samo w sobie to moje zdanie nie ma zadnej sprzecznosci, dzieki za upomnienie, > > > No to w czym byłbyś ty jako jeden jedyny byt? Chyba nie w przestrze > ni, bo > > ta > > jest relacja między bytami, a tu raptem byt sztuk jeden... > > > > > > - sprzecznosc logiczna, > > > > istnienie jakiegokolwiek bytu jest uwarunkowane istnieniem innych bytow > > fizycznych, inaczej nie moglby, ten jeden jedyny byt, miec jakiejkolwiek > > charakterystyki, no bo jaka by mial?, > > No jak to jaką? Podstawową cechę bytu - istnienie! - istnienie...jako co? wszystko co istnieje, istnieje jako COS, A = A, w tym samym czasie i w tych samych warunkach - czyli jest takie, a nie inne, > > nie moglby byc np. zielony, bo to jest jeden z kolorow, zielony poznajemy > po > > tym, ze nie jest bialy czy czerwony, i tak dalej ze struktura i innymi ce > chami, > > > > > > > Przestrzeń znajduje się we wszechświecie. OK. A wszechswiat jako by > t - w > > czym? > > > > - Wszechswiat jest jedynym odnosnikiem jaki istnieje (chyba, ze wierzysz > w > > cuda, Boga, i ogolnie "pozaswiaty"), kazde pojecie odnosi sie do Wszechsw > iata, > > > > w odniesieniu do Wszechswiata pytanie "w czym" nie ma zadnego sensu, jeze > li > > jest jakies "w czyms" to ono rowniez nalezy do Wszechswiata, > > > > pamietaj, ze definicja Wszechswiata jest: "wszystko w calym swiecie", a w > iec > > Wszechswiat jest - WSZYSTKIM, > > > > powiedziec w "czym jest Wszechswiat", albo "cos poza Wszechswiatem" - jes > t tym > > samym co mowic o: "czyms co jest tam, gdzie nie ma nic" - nie ma takiego > > miejsca, nie ma czegos takiego jak "poza" Wszechswiatem, > > Kapitał, ila ja się juz tego nasłuchałem, ze pytanie o to w czym jest > wszechswiat nie ma sensu... > A niby z jakiego powodu nie ma sensu? > Jest nieprawdziwe? > A moze jest zakaz jego zadawania? > Ja mogę je zadać jeszcze 150 razy i nikt mi nie zabroni - w tym sensie to > pytanie ma sens. - nie, nie ma sensu, ale jest prawda, ze wielu je zadaje - nie twierdzilem odwrotnie, poza tym nie ma zakazu jego zadawania i niektorzy je zadaja, tylko co z tego? wielokrotnosc zadawania jakiegos pytania nie czyni go sensownym - cos jest sensowne bez wzgledu na to, > Nieprawdziwości tego pytania raczej nie bedziesz mi dowodził, co? - nie, przeciez jest prawda, ze zadajesz takie pytanie, inaczej bysmy nie dyskutowali, no nie? ja mowie tylko, ze ono nie ma zadnego sensu, > Wydaje mi się, ze powtarzasz popularne zaklecie o braku sensu i głęboko w nie > wierzysz. > Otóż moim zdaniem pytanie to jest prostą konsekwencją stwierdzenia, ze > wszechświat się rozszerza (no, chyba, że to stwierdzenie też negujesz). - oczywiscie, ze sie nie zgadzam z teoria o rozszerzaniu sie Wszechswiata (jako zbioru wszystkiego)!! tlumaczylem juz dlaczego WSZYSTKO nie moze sie rozszerzac, ale WE WSZYSTKIM (we Wszechswiecie) moze sie rozszerzac wiele rzeczy, moga sie np. wzajemnie oddalac od siebie jakies galaktyki, lub nawet kazda istniejaca materia w danej galaktyce moze sie wzajemnie od siebie oddalac (tworzyc efekt rozszerzania) - to 'rozszerzanie' moze sie nawet odbywac na ogromnym (dla nas!) obszarze, i dawac zludzenie "wszechrozszerzalnosci", ale jest tylko zludzeniem, gdyz moze odbywac sie tylko (jesli wogole sie odbywa!) w mikroskopijnej czesci Wszechswiata, podobnie jest z Wielkim Wybuchem, sa zwykla ewolucja i przemiana materii, czasem gwaltowna, zachodzaca WE Wszechswiecie, > Wyluzuj trochę i odpuść sobie tę bezsensowność. Czasem dobrze jest trochę > szerzej podywagować. - przeciez wlasnie to robimy, > > ale jesli jestes wierzacym w Boga, cuda i cala mistyke - to juz inna para > > kaloszy, ja w takich dyskusjach nie uczestnicze, > > Ok wobec takiej szczerej deklaracji przyznaję - jestem wierzącym w Boga. Ale ja > k > zauważasz, nie powołuję się na to w moich wypowiedziach. - nie potrzebujesz sie powolywac, twoje wypowiedzi o tym swiadcza i to b. wyraznie, > Nie widzę potrzeby Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm1 Re: hipoteza a teoria 19.09.06, 05:13 cd. > Nie widzę potrzeby > lokowania Pana Boga w jakimkolwiek miejscu (prywatnie powiem ci, ze wierzę iz o > n > znajdzie sobie lepsze miejsce niz ja bym Mu wymyslił). Nadto nie przeszkadza mi > nigdy, czy mój dyskutant jest wierzący czy nie - chodzi tylko o to by się w tym > przedmiocie nie obrażać. Po tym wyznaniu dalsze losy tej dyskusji zostawiam w > twoich rekach. OK? - OK, ja, poniewaz nie wierze w cuda, zrozumiale jest, ze nie wierze rowniez w zadne mistycyzmy (w tym w Boga), ale i tak lubie z toba rozmawiac, bo mimo wiary w cuda, przejawiasz duzo rozsadku, > > > Ja z tym zyciem tylko dałem taki przyklad, zeby ci uzmysłowić, ze a > by > > powiedzieć, ze coś ma początek lub go nie ma (tudzież koniec), to trzeba > trochę > > na zewnątrz tego czegoś stanąć. Bo od srodka to moze nie być widać tego p > oczątk > > u > > i końca, ok? > > A ty na zewnątrz wszechświata tak jakbyś nie chciał stanąć, tak? > > > > - wyjasnilem to powyzej, > > > > nie ma czegos takiego jak na "zewnatrz Wszechswiata" - sprzecznosc filozo > ficzno > > - > > logiczna, ktora juz pierwszy zauwazyl Arystoteles, > > > > > > > > > No to teraz dostrzegasz bląd logiczny jaki popełniasz...? O wszewch > swieci > > e > > chcesz wnioskować z wewnątrz, a o życiu z zewnnątrz. No to się raczej > > ujednolić, ok? > > > > - a ty swoje, > > > > jesli mowisz Wszechswiat (wszystko), to sie zdecyduj czy mowisz o calosci > , czy > > tylko jakiejs jej czesci, > > He, widzisz... Samo rozumienie pojecia wszystko jest dość kłopotliwe. - gdzie tu klopot? wszystko to jest wszystko, a nie wszystko minus jeden element, > W pewnym > sensie uważam, ze Wszechswiat to wszystko - wszystko co mozemy obejrzeć, > dotknąć, zmierzyć, odwiedzić... A jeśli są obszary nam niedostępne w taki > sposób, to twoim zdaniem powinno się je zaliczyć do tego WSZYSTKA, czy nie? - tak, cos co jest jeszcze nie poznane nie znaczy, ze jest niepoznawalne, niepoznawalne jest tylko cos co nie istnieje, Wszechswiat jest logiczny i poznawalny, cala wiedza (o czymkolwiek) jest osiagana przez nasze 5 zmyslow, nastepnie ta wiedza jest integrowana przez nasz umysl i jego zdolnosci racjonalnego kojarzenia faktow, nie ma innej drogi poznania, odczucia, marzenia i ogolnie cala sfera naszych uczuc jest wtorna, jest reakcja lub projekcja materialu zmagazynowanego w naszym umysle, materialu (informacji) odebranego za pomoca naszych 5-ciu zmyslow, Np. > takie miejsce: Mój pokój, krzesło przy kompie, ale 3 lata temu (albo za pięć la > t > od dziś). Oczywiście, ze tak zdefiniowane miejsce jest do wyobrażenia, bardziej > lub mniej trafnego. ALE Czy takie miejsce jest dostępne ogladowi i do pomacania > ? > Czy powinienem je zaliczyć do twojego WSZYSTKA? Wg mnie nie jest tak łatwo > zdefiniować WSZYSTKO. A zatem wymachiwanie WSZYSTKIM powinno się odbywać chyba > nieco ostrozniej, nie? - niezupelnie, ten twoj komp 3 lata temu, czy za sto lat, to tylko wtorna projekcja faktow, ktore towj umysl juz odebral, zintegrowal i przyswoil, nalezy to (ta sfera imaginacji) do swiata abstrakcji, jest produktem i zdolnoscia jaka posiada nasza swiadomosc, swiadomosc oczywiscie jest atrybutem zycia i jako taka jest bytem (scisle zintegrowanym z mozgiem) fizycznie istniejacym, co nie znaczy, ze jej wyobrazenia koniecznie musza odpowiadac rzeczywistosci, jak i, ze maja jakas wartosc fizyczna, > > jesli tylko jego (Wszechswiata) jakiejs czesci (np. naszej Galaktyce, itp > .) to > > tu sie zgadzamy, nasza (czy inna) Galaktyka znajduje sie we Wszechswiecie > , jest > > > > otoczona innymi galaktykami, obiektami, itp., znajduje sie rowniez w > > przestrzeni, jak zreszta kazdy inny obiekt we Wszechswiecie, > > No dobra, chyba nie na tym poziomie rozmawiamy, nie? - to tylko gwoli przypomnienia, czasem potrzebne jest powtorzenie nawet takich prostych faktow, > > > chyba, ze uzywasz potocznego znaczenia swiat, typu moje zycie to moj swia > t, czy > > > > swiat literatury, malarstwa itp. > > > > ale wtedy nie powinienes uzywac przedrostka wszech-, > > No dobra - swiadomie uzywam przedrostka wszech- i ciagle mam wątpliwości, co on > oznacza (namacalność, ogladalność, wyobrażalnosć czy jeszcze co innego). Ty > jesteś pewien co on oznacza? - wszystko co istnieje, a wszystko co istnieje ma swoja tozsamosc, > > > mysle, ze teraz juz ostatecznie wyrazilem te sprzecznosci logiki w twoich > > wypowiedziach, > > Myślę ze teraz ostatecznie zauważyłeś na czym mogą polegać moje wątpliwości i > brak logiki w twoich odpowiedziach :-) Jak mozesz coś bardziej przekonujacego > dorzucić oprócz zaklęć o bezsensie, to bym z przyjemnością poczytał. > > > > > > pzdr. > > Odwzajemniam pozdry - rowniez. Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: hipoteza a teoria 19.09.06, 19:25 kapitalizm1 napisał: > cd. > > > Nie widzę potrzeby > > lokowania Pana Boga w jakimkolwiek miejscu (prywatnie powiem ci, ze wierz > ę iz > o > > n > > znajdzie sobie lepsze miejsce niz ja bym Mu wymyslił). Nadto nie przeszka > dza > mi > > nigdy, czy mój dyskutant jest wierzący czy nie - chodzi tylko o to by się > w > tym > > przedmiocie nie obrażać. Po tym wyznaniu dalsze losy tej dyskusji zostawi > am w > > twoich rekach. OK? > > > - OK, > > ja, poniewaz nie wierze w cuda, zrozumiale jest, ze nie wierze rowniez w zadne > mistycyzmy (w tym w Boga), > > ale i tak lubie z toba rozmawiac, bo mimo wiary w cuda, przejawiasz duzo > rozsadku, Wiesz..., lubię postawienie pewnych spraw jasno. Też cię polubiłem. Zetem postarajmy się nie obrażać, co? No moze trochę... Tak do granic przyzwoitości, ok? > > He, widzisz... Samo rozumienie pojecia wszystko jest dość kłopotliwe. > > - gdzie tu klopot? > > wszystko to jest wszystko, a nie wszystko minus jeden element, No wiesz, włączenie do definicji WSZYSTKA obszarów nieznanych, niedostepnych lub niewyobrażalnych. Czyni z tego WSZYSTKA takie trochę niezdefiniowane pojęcie, nie? I to mnie martwi. > > A jeśli są obszary nam niedostępne w taki > > sposób, to twoim zdaniem powinno się je zaliczyć do tego WSZYSTKA, > > czy nie? > > > - tak, > > cos co jest jeszcze nie poznane nie znaczy, ze jest niepoznawalne, > niepoznawalne jest tylko cos co nie istnieje, > > Wszechswiat jest logiczny i poznawalny, cala wiedza (o czymkolwiek) jest > osiagana przez nasze 5 zmyslow, nastepnie ta wiedza jest integrowana przez > nasz umysl i jego zdolnosci racjonalnego kojarzenia faktow, > nie ma innej drogi poznania, OK. Czyli rozumiem, ze wg Twojej definicji Wszechświat, czyli WSZYSTKO, to to, co moze być poznane przez nasze 5 zmysłów. Tak? Jeśli tak, to skad pewność, że te 5 zmysłów wystarcza do poznania WSZYSTKIEGO. Przecież mogą (hipotetycznie) istnieć obszawy wszechswiata, których nigdy nie poznamy kulawymi 5 zmysłami. Czy to wg ciebie znaczy, ze te obszary nie istnieją obiektywnie? > > odczucia, marzenia i ogolnie cala sfera naszych uczuc jest wtorna, jest reakcja > lub projekcja materialu zmagazynowanego w naszym umysle, materialu > (informacji) odebranego za pomoca naszych 5-ciu zmyslow, > > > A zatem wymachiwanie WSZYSTKIM powinno się odbywać chyba > > nieco ostrozniej, nie? > > > - niezupelnie, > > ten twoj komp 3 lata temu, czy za sto lat, to tylko wtorna projekcja faktow, > ktore towj umysl juz odebral, zintegrowal i przyswoil, > > nalezy to (ta sfera imaginacji) do swiata abstrakcji, jest produktem i > zdolnoscia jaka posiada nasza swiadomosc, > > swiadomosc oczywiscie jest atrybutem zycia i jako taka jest bytem (scisle > zintegrowanym z mozgiem) fizycznie istniejacym, co nie znaczy, ze jej > wyobrazenia koniecznie musza odpowiadac rzeczywistosci, jak i, ze maja jakas > wartosc fizyczna, OK. Zatem rozumiem, ze swiat abstrakcji wyłączamy z pojecia Wszechswiat. Moge się z tym zgodzić. Mówmy zatem o Wszechświecie fizycznym, co? > Ty > > jesteś pewien co on oznacza? > > > - wszystko co istnieje, > > a wszystko co istnieje ma swoja tozsamosc, Noooo, kapitał, badź konsekwentny. Wszechswiat istnieje. A nie chcesz mu nadać rangi bytu, tak? Zatem nie wystarczy istnieć. > > Myślę ze teraz ostatecznie zauważyłeś na czym mogą polegać moje wątpliwoś > ci i > > brak logiki w twoich odpowiedziach :-) Jak mozesz coś bardziej przekonuja > cego > > dorzucić oprócz zaklęć o bezsensie, to bym z przyjemnością poczytał. No dobra, tu byłem trochę złośliwy. Ale generalnie wątpliwości mam. pozdry Lajkonix Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: hipoteza a teoria 19.09.06, 19:12 kapitalizm1 napisał: > - powinienem moze uscislic .... to pojecie nie odnosi sie BEZPOSREDNIO do > zadnego istniejacego bytu..... No jak to? Posrednio się odnosi? > > Czy twoim zdaniem Wszechswiat jako całość nie jest bytem? > > > - nie, nie jest bytem, Nie istnieje??? > na tej samej zasadzie jak np. ja i moj samochod nie jestesmy bytem - ja jestem > bytem, moje auto jest bytem, ale razem jako calosc nie tworzymy bytu > (czlowiekosamochodu), Słońce też jest złozeniem wielu atomów helu ... > podobnie jest ze Wszechswiatem, wszystko co istnieje jest we Wszechswiecie, i > jest/moze byc oddzielnie jakims bytem, ale wszystko razem wziete nie tworzy > zadnego bytu (choc wiele podzespolow moze tworzyc byt, moze byc jednym bytem, > np Ziemia, Slonce czy samochod, krzeslo itp), He, ciężka sprawa. Wszechswiat nie jest bytem a istnieje. Zatem co oprócz istnienia charakteryzuje byt? > - chodzilo mi o sprzecznosc dotyczaca naszego sporu o istnienie Wszechswiata W naszej dyskusji nie ma sprzecznosci. Są co nawyzej moje wątpliwości. Ostawiliśmy na bok światopoglady, nie? > i > moje twierdzenie o niezniszczalnosci/niepowstawalnosci materii, Wiesz ja się nawet z tym Stwierdzeniem zgadzam - WE WSZECHSWIECIE materia jest równoważna energii i ani jedno ani drugie nie powstaje z niczego. Co do tego mozesz byc spokojny. > > skoro zycie (swiadomosc) potrzebuje istnienia materii (inaczej czego ta > swiadomosc bylaby swiadoma?) - to materia nie moze powstac z nie-materii, czyli > > ze swiadomosci, z woli, z ducha, z "nikad", czy przez przypadek, OK. Zostawmy ten wątek dyskusji. On nas nie doprowadzi do jakich ś wspólnych uzgodnień. > przypadek w swiecie fizycznym nie istnieje, kazda materia ma swoja > charakterystyke, kazdy skutek ma swoja przyczyne, Prawo Tozsamosci jest wkoncu > aksjomatem, > > przyznaje, ze samo w sobie to moje zdanie nie ma zadnej sprzecznosci, > > dzieki za upomnienie, > > > - sprzecznosc logiczna, > > > > > > istnienie jakiegokolwiek bytu jest uwarunkowane istnieniem innych b > ytow > > > fizycznych, inaczej nie moglby, ten jeden jedyny byt, miec jakiejko > lwiek > > > charakterystyki, no bo jaka by mial?, > > > > No jak to jaką? Podstawową cechę bytu - istnienie! > > - istnienie...jako co? > > wszystko co istnieje, istnieje jako COS, Jak to jako co - jako WSZECHSWIAT! > A = A, w tym samym czasie i w tych samych warunkach - czyli jest takie, a nie > inne, Wszechświat to Wszechświat. Tu zadne zaklęcia nie pomogą. > > Ja mogę je zadać jeszcze 150 razy i nikt mi nie zabroni - w tym sensie to > > pytanie ma sens. > > > - nie, nie ma sensu, No ok, upierasz się przy zakleciach. A mozesz wskazać w jaki sposób to PYTANIE JEST SPRZECZNE Z CZYMKOLWIEK? Może wtedy uwierzę w ten zaklety brak sensu. > ale jest prawda, ze wielu je zadaje - nie twierdzilem odwrotnie, > poza tym nie ma zakazu jego zadawania i niektorzy je zadaja, > tylko co z tego? > wielokrotnosc zadawania jakiegos pytania nie czyni go sensownym - cos jest > sensowne bez wzgledu na to, Kapitał, no przecież nie chcesz, zebym ci wciskał, ze odpowiedź "to pytanie nie ma sensu" jest bezsensowna. Żeby sprawę posunąć dalej należałoby chyba przedefiniować termin wszechświat. > - oczywiscie, ze sie nie zgadzam z teoria o rozszerzaniu sie Wszechswiata (jako > > zbioru wszystkiego)!! > > tlumaczylem juz dlaczego WSZYSTKO nie moze sie rozszerzac, ale WE WSZYSTKIM (we > > Wszechswiecie) moze sie rozszerzac wiele rzeczy, moga sie np. wzajemnie oddalac > > od siebie jakies galaktyki, lub nawet kazda istniejaca materia w danej > galaktyce moze sie wzajemnie od siebie oddalac A widzisz. To jest ciekawy element naszej dyskusji. Maj na poparcie swojego przekonania jakieś wytłumaczenie redshiftu? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm1 Re: hipoteza a teoria 20.09.06, 21:37 - dzieki za odpowiedz, mam teraz troche malo czasu, zwroce ci tylko uwage na pare aspektow: - skoro materia nie powstaje (z niczego) to oznacza, ze nie ma ona poczatku, - skoro nie ma zadnego "tam" - tzn wszystko jest we Wszechswiecie, i Wszechswiat jest wszystkim, - to nie mozna rozpatrywac Wszechswiata jako jakiejs odrebnosci (od czego?) i upada wszelka spekulacja na temat powstania, rozszerzania, konca Wszechswiata, itp prosze sprobuj na chwile zapomniec, ze wierzysz w Boga, i popatrz na wszystko oczami obiektywnego obserwatora, mysle, ze taki eksperyment pozwoli ci zobaczyc, ze w celu zrozumienia natury rzeczy, w celu pozbycia sie watpliwosci egzystencjalnych - nie ma potrzeby poszukiwania 6-tego, 7-ego, 8,9...zmyslu, 4,5,6,11,58 wymiaru, czy tej "najnajnajpierwszejszej materii", i zaakceptujesz fakt, ze SWIAT istnieje, istnial i bedzie istnial ZAWSZE, pomocne linki: en.wikipedia.org/wiki/Objectivist_metaphysics en.wikipedia.org/wiki/Objectivism_%28Ayn_Rand%29 daj znac jak bedziesz mial jakies watpliwosci, chetnie pomoge, a moze i ja cos 'odkryje' nowego. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski O, nie rozumiesz hipotezy inflacji 27.03.05, 13:23 bonobo44 napisał: > Wiara doku (ktory niespojnie deklaruje z jednej strony wiare w inflacje, a > zdrugiej nie chce sie pogodzic z jej konsekwencjami) Hipoteza inflacji mówi o ujemnym ciśnieniu i odpychaniu grawitacyjnym w warunkach, kiedy nie istniało w ogóle nic takiego jak światło i nie było żadnego ograniczenia na prędkość wzajemną. Odpychanie grawitacyjne rozpędzało odpychające się byty bez żadnych ograniczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 no tak, nie tyle inflacja co ekspansja 27.03.05, 20:40 dzieki za to sprostowanie... istotnie pomylilem inflacje (tak nazywana jest wczesna faza gwaltownej ekspansji) z sama ekspansja Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Ja to jeszcze inaczej rozumiem. 30.03.05, 11:34 bonobo44 napisał: > inflacje (tak nazywana jest > wczesna faza gwaltownej ekspansji) Dla mnie inflacją jest hipotetyczne zjawisko opisujące próżnię w czasach, gdy obowiązywały inne prawa fizyki, zanim nastąpiło spontaniczne złamanie symetrii i narodziła się materia, natomiast obserwowane rozpraszanie się galaktyk jest częścią zjawiska rozpraszania się materii. Sądzę, że źródłem nieporozumień jest oddzielne myślenie o tym, co wynika z OTW, co nazwę przestrzenią (w sensie geometrycznym), i o tym, co nazywamy próżnią (kwantową). Stąd złudznie, że możemy dodać do siebie prędkość względną galaktyk i prędkość ekspansji. Kiedy jednak zrozumiemy, jak kwantuje się grawitacja, przekonamy się, że wszystkie cząstki i kwanty podlegają tym samym prawom fizyki. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 c 31.03.05, 17:26 A ja - po calej dyskusji, jaka ostatnio przetoczyla sie przez forum Nauka - mysle, ze cale nieporozumienie bierze sie stad, ze wtloczono nam swego czasu do glow, iz v>c mozliwa jest tylko dla hipotetycznych tahionow (ktorych dotad nie odkryto). Tymczasem zasada ta obowiazuje wylacznie w modelu przyblizonym Szczegolnej Yeorii Wzglednosci STW (gdy czasoprzestrzen jest plaska czasoprzestrzenia Minkowskiego). O rozwiazaniach Ogolnej Teorii Wzglednosci wiemy na ogol znacznie mniej (szczegolnie jesli ktos sie tym specjalnie nie interesowal i nie zajmowal ta dziedzina). Tymczasem OTW wlasnie opisuje rzeczywistosc, w ktorej 1) predkosc swiatla w prozni nie jest bynajmniej stala (dokladniej - jest stala tylko lokalnie, tzn. prawie nigdzie) 2) w rozwiazaniach rownan Einsteina w OTW objetosc przestrzeni wszechswiata rowniez nie jest stala (poza bardzo sztucznymi modelami stacjonarnymi), sama przestrzen w tych rozwiazaniach rozszerza sie (i to najpewniej coraz szybciej) nie ogladajac sie na sily przyciagania obecnej w niej materii(takze ze wzgledu na to, ze slabna one w miare zwiekszania sie tej odleglosci) W zwiazku z tym doprawdy nie ma najmniejszego powodu, zeby kurczowo trzymac sie wpojonych nam uprzedzen co do c. Czyniac tak, dobrowolnie skazujemy nasz swiatopoglad na przejsciowy poziom Szczegolnej Teorii Wzglednosci, ktora jest bardzo szczegolnym przypadkiem tej Ogolnej - znakomicie przeciez potwierdzonej eksperymentalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Też o tym pisałem 01.04.05, 20:58 bonobo44 napisał: > sama przestrzen w tych rozwiazaniach rozszerza sie (i to najpewniej coraz > szybciej) nie ogladajac sie na sily przyciagania obecnej w niej materii Ale mnie to przekonuje tym bardziej, że prędkość nadświetlna może dotyczyć tylko cząstek (fragmentów) przestrzeni oddalających się od siebie, a to oddalanie się nie ma wpływu na ruch materii, bo między przestrzenia a materią nie ma tarcia. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 O "tarciu" czyli wleczeniu przestrzeni 03.04.05, 22:13 dokowski napisał: > prędkość nadświetlna może dotyczyć > tylko cząstek (fragmentów) przestrzeni oddalających się od siebie, a to > oddalanie się nie ma wpływu na ruch materii, bo między przestrzenia a materią > nie ma tarcia. W swietle ostatnich danych eksperymentalnych, najprawdopodobniej nie masz racji odnosnie owego "przeslizgania sie" przestrzeni "bez tarcia" pod cialami masywnymi... otoz potwierdzono wlasnie eksperymentalnie wleczenie za soba przestrzeni przez wirujace ciala masywne (dowiodly tego badania czasoprzestrzeni wokolziemskiej), przewidziane przez OTW: "Według Ogólnej Teorii Względności, rotacja masywnego obiektu zawija otaczającą czasoprzestrzeń. " www.put.poznan.pl/~tommy/skypub/2004/2004042101.shtml zatem przestrzen najwyrazniej "nie slizga sie bez tarcia", jak to mniemasz, tylko jest w jakis sposob "unoszona" przez ciala masywne ze soba, co rzecz jasna nie ma wiekszego znaczenia dla faktu, ze nawet owo "slizganie" nie wyklucza ucieczki galaktyk z v>c, co zilustroje ponizej na przykladach w nieco bardziej rozdetym (jak sama przestrzen) wywodzie 8) Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Ja o tym piszę od początku 16.04.05, 22:42 bonobo44 napisał: > potwierdzono wlasnie eksperymentalnie wleczenie za soba przestrzeni przez > wirujace ciala masywne Ten własnie fakt od początku traktuję jako jeden z argumentów przeciwko hipotezie prędkości nadświetlnych Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski To jest cytat dotyczący ekspandującej ... 16.04.05, 22:56 bonobo44 napisał: > dokowski napisał: > > > prędkość nadświetlna może dotyczyć tylko cząstek (fragmentów) przestrzeni > > oddalających się od siebie, a to oddalanie się nie ma wpływu na ruch > > materii, bo między przestrzenia a materią nie ma tarcia. ... przestrzeni w typie fałszywej próżni, czyli przestrzeni hopotetycznej, pochodzącej z hipotez nie moich, ale hipotez przeciwko którym polemizuje właśnie. Moja teza konsekwentnie jest niezmienna: nie istnieje żadna rozszerzająca się przestrzeń, która mogłaby być źródłem sił rozpędzających galaktyki do nadświetlnych prędkości. Gdyby np. istniała teraz we Wszechświecie jakaś hipotetyczna fałszywa próżnia, to tak czy siak nie mogłaby ona byż źródłem rozpędzania się galaktyk, gdyż nie obserwujemy żadnego tarcia materii o tę fałszywą próznię. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 dyskusja modelu 2-wymiarowego (przyklad 1) cz.1 03.04.05, 22:23 W znanych rozwiazaniach rownan OTW (czaso)przestrzen i materia wspolokreslaja sie - tzn. materia formuje geometrie przestrzeni (jej krzywizne), a ta ostatnia jednoczesnie informuje materie jak i gdzie ma sie poruszac. Sa rowniez znane rozwiazania z pusta przestrzenia, ale nie o nich tu dyskutujemy. Zapewne uwazasz, ze materie mozna "przykleic" ot tak w dowolnym miejscu pustego nadymajacego sie balonu i po tej operacji przestrzen ulegnie tylko stosunkowo niewielkiej lokalnej deformacji? Sadzisz tez zapewne, ze rozszerzajac sie nie zmieni odleglosci miedzy najodleglejszymi gromadami galaktyk, ktore moga oddalac sie od siebie jedynie na zasadzie inercji wynikajacej z impulsu poczatkowego (Wielkiego Bum)? Bez tej inercji rozszerzajaca sie przestrzen "bez tarcia" (jak twierdzisz) przesliznie sie pod tymi masami i balon 'spuchnie' jedynie wszedzie tam, gdzie materii nie ma? Co najwyzej lokalna krzywizna wielkoskalowa ulegnie "wyplaszczeniu" (z powodu wzrostu promienia balonu). Sprobuje unaocznic tu prosty, zrozumialy mechanizm, ktory - jak sadze - dobitnie przeczy temu, ze odleglsoc miedzy 2-ma masowymi obiektami przemierzajacymi przestrzen nie moze ulec zwiekszeniu jedynie z powodu rozszerzania sie samej przestrzeni? Rozpatrzmy taki model: Wyobrazmy sobie model przestrzeni zredukowanej nie do plaszczyzny a do plaskiej powierzchni sfery z jednorodnie rozproszona w calej plaszczyznie materia miedzygwiazdowa oraz dwoma masywnymi obiektami; niech to bedzie model mechaniczny 2 ciezkich stalowych kul na gumowej rozciagliwej powierzchni nadmuchanego balonu rozpietej na dodatek nad cala powierzchnia jakiegos masywnego obiektu typu planetoidy (planetoida uwieziona jest w srodku balonu). Masywne kule umieszczone sa na przeciwleglych biegunach balonu. Drobne kulki z łozysk tocznych rozrzucone sa tysiacami mniej wiecej rownomiernie po calej powierzchni balonu. Gdy balon nadmuchujemy (jedyny sposob zapewnienia planetoidzie stabilnej atmosfery ;), przyciaganie grawitacyjne 2 masywnych kul pozostaje zrownowazone (ze wszystkich kierunkow dziala na nie identyczna sila przyciagania ze strony kuli na drugim biegunie), powierzchnia balonu - jak tego chcesz - slizga sie bez tarcia pod drobnymi kulkami, ale pozostaje nieruchoma pod masywnymi, a te ostatnie oddalaja sie od siebie z predkoscia proporcjonalna do predkosci rozszerzania sie powierzchni balonu. Nawet gdy powierzchnia balonu rozszerza sie ze skonczona predkoscia (gdy jej punkty odlegle od siebie o 1 km oddalaja sie od siebie ze stala predkoscia bedaca ulamkiem predkosci c, powiedzmy 0,1c), to istnieje graniczny promien sfery, w ktorej kule oddalaja sie od siebie z v>c i to mierzona od miejsca dowolnej ze stalowych kul we wszystkich kierunkach przestrzennych na powierzchni balonu). Stanie sie to wowczas, gdy obwod sfery przekroczy 20 km. Co ciekawe, zauwaz, ze kule oddalaja sie caly czas od siebie w przestrzeni 3- wymiarowej, w ktorej to wszystko jest pograzone z predkoscia duzo mniejsza od c (jesli metryka na sferze jest indukowana zwykla metryka trowymiarowa poprzez redukcje do 2 wymiarow na powierzchni sfery). -- Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 dyskusja modelu 2-wymiarowego (przyklad 1) cz.2 03.04.05, 22:39 Takze w przypadku wielu malych stalowych kulek rozmieszczonych na naszej powierzchni balonu w rownych odleglosciach, nadmuchiwanie balonu sprawi, ze wiele z nich szybko zacznie sie od siebie oddalac z v>c. Model taki jednak nie jest stabilny. Polowa kulek z gornej polsfery zostanie w koncu przyciagnieta przez ciezka na biegunie polnocnym. Druga polowa wyladuje na masywnej kuli na biegunie poludniowym. Poglebia przy tym coraz bardziej w miare przybywania nowych kulek wglebienia utworzone na biegunach przez ciezkie kule (wglebienia w ksztalcie wkleslych cyckow zwroconych wierzcholkami do srodka balonu) w powloce balonu, tak w koncu glebokie, ze siegna one poszarpanej skalistej powierzchni planetoidy, pekną (obydwa lub tylko jeden) tworzac przez chwile czarna dziure (jedna lub dwie), przez ktora kule wysypia sie na powierzchnie planetoidy ;) Jednoczesnie czasza balonu z gwaltownym puff wypusci powietrze i w kilka chwil gwaltownie "sflaczeje" przyjmujac ksztalt powierzchni planetoidy. A teraz odwrocmy caly ten opis w czasie, a uzyskamy niezly model Wielkiego Buum (nawet przestrzen rozszerzy sie od wzglednie niewielkiej powierzchni planetoidy w paroksyzmie gwaltownego "odflaczenia", w wyniku ktorego cale powietrze na powrot rozepchnie powierzchnie balonu ;) Latwo widac, ze rozszerzanie sie bedzie trwalo do chwili, dopoki wystarczy inercji naszych malych kulek i duzych kul podazajacych do swoich pozycji rownowagi w glebokich cyckach wyjsciowych. A jesli zapelnia one przy tym rownomiernie cala przestrzen, to tym razem wystarczy wprowadzic niewielkie tylko zaburzenie o nieco innym charakterze niz wyjsciowe w tym opisie (nieznacznie zwiekszyc predkosc nadmuchiwania balonu), aby cale ich grupy rozbiegly sie od siebie z v>c, a zatem bez szans na pokonanie rosnacych miedzy nimi odleglosci jedynie sila bezwladnosci, czy silami grawitacji. Zauwazmy, ze w takim modelu materia gromadzi sie na dnie dwoch coraz glebszych "cyckow" przestrzeni na przeciwleglych biegunach powloki balonu; zatem nawet jesli srednica balonu nie ulega zmianie, obie supergalaktyki zlokalizowane na tych biegunach oddalaja sie od siebie w dalszym ciagu kosztem rozciagajacej sie powierzchni balonu w rejonie owych "cyckow"; odleglosci te zwiekszaja sie przy tym o sume dlugosci obu "cyckow" az do wyczerpania srednicy kuli; z punktu widzenia ruchu na powierzchni balonu, jest to ruch za ktory odpowiedzialne jest WYLACZNIE rozszerzanie sie przestrzeni (poprzez wydluzanie "cyckow"), a nie bezwladnosc powiekszajacych swa mase nieruchomych galaktyk. W ten sposob najzupelniej mechanicystycznie uzasadnione zwiekszanie masy naszych supergalaktyk powoduje wzrost najkrotszej odleglosci miedzy nimi. (Zawsze mozna tak wytyczyc geodezyjna, ze przetnie ona niewielkie wglebienia pojedynczych malych kulek srednio po samym skraju ich lokalnych malych wglebien.) -- Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski To wynik niezrozumienia OTW 16.04.05, 22:47 bonobo44 napisał: > materia formuje geometrie przestrzeni (jej krzywizne), a ta ostatnia > jednoczesnie informuje materie jak i gdzie ma sie poruszac. Nie krzywizna przestrzeni informuje materię o tym jak ma sie poruszać, ale krzywizna czasoprzestrzeni. > Zapewne uwazasz, ze materie mozna "przykleic" ot tak w dowolnym miejscu > pustego nadymajacego sie balonu Moja argumentacja w wielu wątkach konsekwentnie jest skierowana PRZECIWKO takiemu wyobrażeniu. Cały czas staram się uzasadnić jego absurdalność. Od początku twierdzę, że nie ma ani balonu, ani Boga, który w ten balon dmucha Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Wykażę też absurdalność takiego wyobrażenia 16.04.05, 23:10 bonobo44 napisał: > Wyobrazmy sobie model przestrzeni zredukowanej nie do plaszczyzny a do > plaskiej powierzchni sfery z jednorodnie rozproszona w calej plaszczyznie > materia miedzygwiazdowa oraz dwoma masywnymi obiektami; (...) > Gdy balon nadmuchujemy (...) powierzchnia balonu - jak tego > chcesz - slizga sie bez tarcia pod drobnymi kulkami, ale pozostaje nieruchoma > pod masywnymi Otóż powierzchnia balonu będzie się tak samo łatwo ślizgać pod masywnymi obiektami, jeśli ślizga się pod mniej masywnymi. A skoro tak, to spontaniczne złamanie symetrii spowoduje, że te masywne obiekty pozostaną w stałej (w krótkim czasie) od siebie odległości, mimo że balon będzie puchnąć. Jednak to puchnięcie balonu będzie wyglądało z powierzchni tej boskiej planetoidy niesymetrycznie. Spontaniczne łamanie symetri powoduje, że Bóg nie może w żaden sposób sprawić, aby taki balon rozszerzał się symetrycznie. Teraz będę stale powtarzał swoją tezę, żebyś nie mógł więcej moich tez przekręcać ani fałszywie mnie cytować. Oto moja teza: Hipoteza, że może istnieć jakikolwiek balon, który jest źródłem (przyczyną) ekspancji Wszechświata, jest hipotezą fałszywą. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 dyskusja modelu 2-wymiarowego (przyklad 2) 03.04.05, 22:47 Jesli kogos drazni planetoida w srodku, latwo sobie wyobrazic mechaniczne identyczny model bez centralnej planetoidy. Masa wszystkich kulek ma wspolny srodek ciezkosci w pustym - poza powietrzem - srodku powloki balonu. Dwie zasadnicze masy na biegunach przyciagaja sie przez ten srodek i pozostaja w rownowadze. W obu punktach na przeciwleglych biegunach pod wplywem grawitacji gromadzic sie beda mniej wiecej porownywalne masy, ktore nadal beda sie przyciagac (zastapia w naszym mechanicznym modelu centralne przyciaganie planetoidy). Zalozmy przy tym na poczatek, dla koncentracji uwagi, ze balon nie zwieksza swojej srednicy ani jej nie zmiejsza. Przyciagajace sie rosnace w miare przybywania malych stalowych kuleczek masy na biegunach spowoduja coraz wieksze zaglebienia w jego powierzchni w tych dwoch miejscach, az z hukiem zderza sie niemal dokladnie w centrum balonu rozrywajac jego powierzchnie, ktora z donosnym puff dokona gwaltownego oklapniecia- deflacji, wiezac zarazem kule w poczatkowej 'osobliwosci'. Odwracamy bieg czasu i mamy dwubiegunowy model Wielkiego Bum, za to blizszy idealowi. Chcac uciec od cyklu zamknietego postepujemy z nim analogicznie jak wczesniej w przykladzie 1. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 wirujacy model 2-wymiarowy (przyklad 3) 03.04.05, 22:53 Zalozmy teraz ze nasz model poczatkowo wiruje z niewielka predkoscia wokol osi przechodzacej przez srodki obu masywnych kul na biegunach. Wprowadzenie ruchu wirowego do naszym modelu mechanicznego z przykladu 2 skutkuje ciekawymi konsekwencjami: 1) podczas skupiania sie materii na dwoch biegunach predkosc ruchu obrotowego gwaltownie rosnie (jak w piruecie tancerki na lodzie); caly ten ruch skupia sie jednak wokol biegunow, powloka w strefie blizszej rownika nie nadaza; powloka balonu skreca sie na samych biegunach coraz mocniej, wiezac w sznurze ciagnacym sie ku jego centrum kolejno przybywajace grupy driobnych kulek, by w koncu trrrach! peknac pewniej niz w wyniku zwyklego zderzenia "cyckow" materii z biegunow w modelu bez ruchu wirowego. 2) przy odwroconym biegu czasu, to ten gwaltowny ruch wirowy osobliwosci odpowiedzialny bedzie za bezwladne jednorodne rozrzucenie drobnej materii (pojedynczych malych stalowych kulek) po powloce balonu w chwile po jej gwaltownym rozszerzeniu-inflacji; na koniec, jesli teraz wlaczymy dodatkowo rozszerzanie, ruch wirowy ulegnie spowolnieniu do coraz bardziej "majestatycznej" postaci, w miare tego, jak kule beda rozpraszac sie rownomiernie po powloce balonu ... szybko tez zaczna sie calymi grupami oddalac od siebie z v>c. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 wirujacy model 2-wymiarowy Scarlett (przyklad 4) 03.04.05, 23:14 Przy okazji dyskusji zblizonych do powyzszych modeli Lajkonik zasugerowal mi pewna modyfikacje, ktora nazwalem modelem czasoprzestrzeni Scarlett od imienia znanej bohaterki Scarlett O'Haary, ktora nie cierpiala ciasnych gorsetow 8) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=22117558&a=22317302 W tym celu zastanowmy sie, co sie stanie, jesli w modelu 3 wyrzucimy masywne kule na biegunach? Caly ten "model" powinien nadal w rzeczywiscie mechaniczny sposob dzialac w 3- wymiarowej zwyklej przestrzeni. Ruch kulek ograniczony jedynie powloka nadetego balonu winien przypominac bardziej ruch po orbitach kolowych wokol wspolnego srodka ciezkosci (centrum balonu), ale tylko wowczas, gdy predkosc tego ruchu jest rowna I predkosci kosmicznej (ucieczki z powierzchni efektywnej "planetoidy" odpowiadajacej sumie przyciagania kulek poprzez wnetrze balonu na orbite o promieniu balonu). Kulki poruszaja sie wowczas bez wglebien w powloce balonu, slizgajac sie po niej lub toczac niemal bez tarcia. I stanowia problem ruchu wielu cial zredukowany do takiej idealnie sferycznej powierzchni, ktory mozna niewatpliwie rozwiazac w ramach fizyki statystycznej gazu idealnego dla 2-wymiarowej przestrzeni zakrzywionej sfery. Gdy predkosc kulek jest mniejsza od owej I predkosci kosmicznej, problem staje sie problemem ruchu wielu cial z elastycznymi wiezami ograniczajacymi ten ruch do uginajacej sie elastycznie powierzchni balonu. Jesli warunki poczatkowe ruchu zostaly tak dobrane, ze wszystkie rownomiernie rozlozone na tej powierzchni kulki wiruja wraz z ta powierzchnia po odpowiadajacych im rownoleznikach, to po krotkim czasie drobne zaburzenia sprawia, ze kule beda sie samymi silami wzajemnej grawitacji staczac... wlasnie gdzie? 1)jesli ku biegunom, to otrzymujemy wirujacy model 2-wymiarowy z przykladu 3 2) jesli do rownika (co wydaje sie bardziej prawdopodobne - patrz wyglad galaktyk), to otrzymujemy nowy model, ktory nazwalem wlasnie modelem Scarlett O'Haary (dlaczego? stanie sie to jasne dalej) otoz w wyniku oddzialywan grawitacyjnych kulki przyjma raczej ksztalt pierscienia skupionego po krotkim czasie na samym rowniku kuli... perscienia wirujacego grawitacyjnie w glebokim rowku o glebokosci odpowiadajacej ich predkosci katowej zapewniajacej im kolowa orbite wokol wspolnego srodka masy (gwarantujacej I predkosc kosmiczna kazdej z kulek). Przy niewielkiej wyjsciowej predkosci katowej moglaby ona okazac sie w istocie jednak za niska, tak ze kule praktycznie stykalyby sie ze soba poprzez srodek balonu, powstajace tarcie rozerwaloby jego powloke, powodujac deflacje. Zagadnienie dzieki sugestii Lajkonika upraszcza sie w ten sposob do pojedynczej osobliwosci z dwoma sterczacymi niemal do samego konca balonami pustoszejacej przestrzeni sciaganej coraz mocniej w talii zawezajacym sie w miare zwiekszania jego masy pierscieniem, niczym Scarlett w przeddzien pamietnego balu. Pozostaje juz tylko odwrocic opis w czasie i dac Scarlett wziac glebszy oddech 8) Odpowiedz Link Zgłoś
lolita10 Re: wirujacy model 2-wymiarowy Scarlett (przyklad 07.04.05, 01:59 Serdecznie witam. bonobo44: > Gdy predkosc kulek jest mniejsza od owej I predkosci kosmicznej, problem staje > sie problemem ruchu wielu cial z elastycznymi wiezami ograniczajacymi ten ruch > do uginajacej sie elastycznie powierzchni balonu. Jesli warunki poczatkowe > ruchu zostaly tak dobrane, ze wszystkie rownomiernie rozlozone na tej > powierzchni kulki wiruja wraz z ta powierzchnia po odpowiadajacych im > rownoleznikach, to po krotkim czasie drobne zaburzenia sprawia, ze kule beda > sie samymi silami wzajemnej grawitacji staczac... wlasnie gdzie? > > 1)jesli ku biegunom, to otrzymujemy wirujacy model 2-wymiarowy z przykladu 3 > > 2) jesli do rownika (co wydaje sie bardziej prawdopodobne - patrz wyglad > galaktyk), to otrzymujemy nowy model, ktory nazwalem wlasnie modelem Scarlett > O'Haary (dlaczego? stanie sie to jasne dalej) Najbardziej podoba mi sie model z przykładu czwartego i to w punkcie drugim, ale to być może z powodu pewnej "tożsamości płciowej" z niejaką Scarlett :-) > otoz w wyniku oddzialywan grawitacyjnych kulki przyjma raczej > ksztalt pierscienia skupionego po krotkim czasie na samym rowniku kuli... To rozumiem. > perscienia wirujacego grawitacyjnie w glebokim rowku o glebokosci > odpowiadajacej ich predkosci katowej zapewniajacej im kolowa > orbite wokol wspolnego srodka masy (gwarantujacej I predkosc kosmiczna kazdej z > > kulek). Przy niewielkiej wyjsciowej predkosci katowej moglaby ona okazac sie w > istocie jednak za niska, tak ze kule praktycznie stykalyby sie > ze soba poprzez srodek balonu, Zanim nastąpi tarcie, które ma rozerwać powłokę - zastanawia mnie - drogi bonobo, co dzieje się z kulkami, które stykają się ze sobą poprzez środek balonu? Bo tak: Część kulek tworzy pierścień. Na ten pierścień spadają inne kulki z "wyższych półek rónoleżnikowych" spychając te z pierścienia ku śrokowi modelu. Potem osuwają się kolejne z coraz wyższych półek - coraz mniejszych równoleżników. I nasuwa mi się pytanie - Te kulki, które już się spotkały w środku, rozrywają sflaczałą powłokę czy też wypychają ją w kierunku biegunów? (W kierunku modelu z punktu pierwszego w czwartym przykładzie) Głupie pytanie? całuski Lola Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: wirujacy model 2-wymiarowy Scarlett (przyklad 11.04.05, 14:01 To rozwiazanie z materia gromadzaca sie na biegunach wydaje mi sie sluszne tylko dla nie-obracajacego sie balonu. Gdy balon obraca sie wraz z lezaca na jego powloce materia, ma ona moim zdaniem tendencje do zbiegania sie w plaszczyznie rownikowej balonu. Takie mechaniczne rozwiazania powszechnie realizowane sa w rzeczywistym wszechswiecie - to galaktyki. Materia spadajaca do centrum balonu galaktycznego tworzy czarna dziure. Jak widac galaktyka to moze byc niezly mechaniczny model wszechswiata. Jednak z analogia do tego modelu mechanicznego nalezy bardzo uwazac. Pytaniem otwartym pozostaje sens ruchu obrotowego przestrzennej rozmaitosci tworzacej wszechswiat (to wzgledem czego mialby on miec miejsce). Pozdrawiam serdecznie, 8)44 Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Średnica Wszechświata 03.04.05, 23:48 koand w forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=21712619&a=22241300 zadal sobie godny trud wybrania istotnych czesci tamtego watku - przytaczam: Gość: koand 15.03.2005 22:48 Czy ktoś wie jak to obliczyć.Najdalsze obiekty są w odległości od nas około 13 miliardów lat świetlnych.Ale wszechświat ciągle się rozszerza i od tamtego czasu obiekty te musiały się oddalić.Więc jaka jest w tej chwili średnica wszechświata (5o,100 miliardów lat) i czy obiekty znajdujące się na przeciwległych końcach wszechświata oddalają się od siebie z szybkością nadświetlną bo logika by na to wskazywała. pax777 16.03.2005 00:13 10^(26) mil lub 16 milardow (bilionow po angielsku) lat swietlnych. Gość: delta 23.03.2005 08:19 Srednica Wchwchswiata jest poprostu "PI". Oczywiscie jest to w odpowienich jednostkach,ale jest to liczba pi. A czy jest to pi razy dlugosc przebycia swiatla w te strone i spowrotem z konca swiata ,to jakie to ma znaczenie? PI to pi,i radze miec wiecej szacunku do niej niz do "e" Ale e to tzw,liczba Eulera,ktora jest granica pewnego ciagu, a pi to stosunek obwodu kola do jego srednicy. Gość: Ja(j) 16.03.2005 09:17 Zauważ paxie, że facet pyta o średnicę, a nie o promień - czyli raczej odp. ok. 30 mld lat św. Poza tym pytanie o średnicę milcząco zakłada "okrągłość" wszechświata (kula a może sfera), nie dopuszcza natomiast n-ścianów (sześcian lub słynny dwunastościan), może torus. Oprócz tego koandowi dodałbym jeszcze: Ziemia jest na czole "fali BB". Potrafimy obserwować obiekty "bliskie BB" - obserwujemy zatem w przybliżeniu PROMIEŃ (14 mld lat św.). Zatem średnica - ok 30 mld lat św. Jasne jest, że owe odległe obiekty (jeśli obecnie jeszcze istnieją) też znajdują się na czole "fali BB" - dojechały na niej od BB razem z Ziemią. Jednak ze względu na ograniczoną prędkość światła nie możemy ich w tej pozycji widzieć (to co obserwujemy to tylko ich dawny obraz). (św. dla jasności oznacza świetlne, a lata św. to miara odległości a nie czasu). Była tu niejaka Astra, co by na to odpowiedziała. A nawet zaobserwowano nawroty bonoba - jego zapytaj, tylko delikatnie, żeby znowu na dłuigo nie przepłoszyć. Ja(j) Mam nadzieję, że pytanie nie ma ukrytych podtekstów. pax777 16.03.2005 09:26 zuwazylem bardzo dawno, czytac umiem, pytal o srednica i dostal srednice. Gość: Ja(j) 16.03.2005 10:27 Czy zatem twoja odpowiedź dotyczyła WIDZIALNEGO wszechświata? (wówczas zgoda na średn. ok 14 mld l.ś.) Ja(j) Wątpliwość stąd, że koand sugerował iż wie, że obserwowane dalekie obiekty "zdążyły" już odjechać ze swoich zaobserwowanych przez nas pozycji w trakcie gdy światło od nich przemierzało drogę do Ziemi. Gość: wojtekrr 16.03.2005 14:11 Trzeba pomnozyc czas od poczatku wszechswiata przez predkosc swiatla, a czasu to nikt nie zna, bo niby skad, te wielkosci podawane to sa jakies szacunki obecnie w modzie. I nic sie nie oddala z predkoscia nadswietlna, bo teoria wzglednosci nie pozwala. Gość: koand 16.03.2005 14:19 Napisałam o tym pod wpływem forum.astronet.pl/index.cgi?1620 Sprawa chyba nie jest tak jednoznaczna jak to opisujecie.Pozdrawiam. llukiz 16.03.2005 21:02 Poza tym czas i odległość są względne. Gość: Everizon 20.03.2005 20:36 nie chodzi tu o rozpędzenie masy do prędkości światła czy wiecej. Geometrycznie obliczając rozmiary wszechświata i umiejscawiając na ich końcach "punkty kontrolne" będą się oddalać względem siebie szybciej od światła, co nie jest równoznaczne z powiedzeniem że dany "punkt kontrolny" leci szybciej niż światło. Pozatym podam ciekawą kwestię, a mianowicie kto powiedział że prędkość światła w kierunku który nazywamy "przeszłością" zawsze jest stała? Czytałem kiedyś nt. bardzo mądre publikacje. Prawdopodobnie przy początkach czasu mogła być wielokrotnie większa niż teraz. (miało to związek z geometrią przestrzeni i czasem) dokładnie już nie pamiętam. Ale wracając do dywagacji: wszechświat mimo że stary na np 16 mld lat może być niewspółmiernie większy lub mniejszy. Zwróćcie uwagę że samo światło (w tym kontekście dowolne promieniowanie) nie leci po prostych (tzn. leci po prostych ale w zakrzywionej przestrzeni). Tak więc sam wszechśwwiat mógłby się nawet teraz już zatrzymać w swojej ekspansji. A my byśmy widzieli dalej pędzące światło przed siebie ale w zakrzywionej przestrzni "geometrycznie nieeuklidesowej". Temat jest za szeroki żeby wiecej tu tłumaczyć :(( bardzo szkoda :( Gość: LUCYFER 16.03.2005 17:05 mozna odpowiedziec wprost czyli zgodnie ze 'zdrowym rozsadkiem'. Nauka wspolczesna zadaje coraz wiecej pytan, ktorych sens i odpowiedz nie naleza do sfery rozmow towarzyskich. Twoje pytanie o srednice Wszechswiata zaklada po pierwsze, Jeden Wszechswiat; po drugie, jego ksztalt (a nawet idac dalej) pewne wynikajace z tego ksztaltu, cechy. Tego jednak ludzka nauka nie wie a tylko przypuszcza. Ilosc hipotez dorownuje ilosci znanych naukowcow kosmologii, gdyz kazdy z nich ma swoja koncepcje Wszechswiata. Tak wiec nauka Ci tego nie wyjasni, a JA na pewno Ci tego nie podpowiem. Gość: przemek 16.03.2005 19:56 Widzimy najodleglejsze obiekty o 14 mld lat świetlnych tylko czy widzimy je we wszystkich kierunkach czy tylko w jednym kierunku.Może inaczej czy ktoś próbował ustalić gdzie był(jest) punkt wielkiego wybuchu centrum wszechświata pzdr Gość: Ja(j) 16.03.2005 20:47 Drogi Przemku, to pytanie nie do Lucka. On widzi wszechswiat z perspektywy piekieł, a tam kiepskie perspektywy, gdzie spojrzysz - kociołek (dobrze godom, Lucek?) Z ziemskiego punktu widzenia gdziekolwiek nie spojrzysz oglądasz Big Bang. Już starożytni wpadli na to, a reminiscencje tej mądrości pobrzękują w ludowym porzekadle "jakbyś się nie obrócił - dupa z tyłu". W kontekście tego porzekadła kosmologia niewiele poszła do przodu (dobrze godom, Lucek?). Pozdrawiam, Gość: LUCYFER 16.03.2005 21:21 rzedu. Nie to jest jednak przedmiotem dyskusji. Wydaje sie nieraz, ze trzeba pewnym ludziom wyjasnic najbardziej podstawowe rzeczy. Wszechswiat, w ktorym istniejecie nie ma centralnego punktu poniewaz wszystkie galaktyki oddalaja sie od siebie. Abys jednak nie mial metliku w glowie, powiem Ci, ze sa pytania, na ktore nie ma tzw. logicznej lub zdroworozsadkowej odpowiedzi. Logika bowiem, ktora ludzie uzywaja jest ludzka logika. Nie mozecie np. pojac, ze kwarki istnieja i nie istnieja. Nie mozecie pojac, ze przestrzen zakrzywiona moze byc nieskonczenie wielka. Nie mozecie pojac dlaczego nie macie kontaktu z innymi cywilizacjami, itd. PS> JA nie jestem diablem lub szefem wydumanego piekla. Pieklo jest wymyslem waszego umyslu. Wyobrazcie sobie, ze w kazdej galaktyce istnieja istoty, ktore sa srednio dwa miliardy lat (waszych lat) bardziej zaawansowane. Ziemia (jak niektorzy to z was wiedza) jest wtornym produktem czyli krazy wokol gwiazdy kolejnej generacji. Gość: Jak to jest? 18.03.2005 01:16 Czy na pewno "wszystkie galaktyki oddalają sie od siebie"? Jeśłi tak jest, to w jaki sposób dochodzi do "zderzenia" galaktyk czyli przejścia jednej przez drugą? Ziemia z pewnością jest produktem wtórnym, gdyż zawiera pierwiastki ciężkie, które nie powstają w "podstawowej" reakcji termojądrowej. Czy to, że Słońce jest "gwiazdą kolejnej generacji" znaczy, że nie spala ono wodoru, a hel i jeszcze cięższe pierwiastki syntetyzując metale? I skąd gwiazdy kolejnych generacji, które podobno tworzą się z "gruzu" po wybuchu supernowej biorą wodór do zapoczątkowania reakcji? Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 recepturka 21.04.05, 18:22 Cześć "Całuski Lola", 1. Wiem, ze raczej inklinujesz do mikroswiata. Tu naprawdę jestem wklęsłym partnered do dyskusji. Chetniej ciebie poczytam. Natomiast Makrowszechswiat mnie po prostu interesuje. Jednak też raczej nie spodziewaj się naukowego poziomu. 2. Przez net trudno się zrozumieć i dlatego raczej musimy robic małe kroki, zeby uzyskać potwierdzenie zrozumienia. Przyklad, tyle nabzdurzyłem, a tu: >Jeśli zatem receptorek receptorek rozgląda się po swoim >wszechświecie w wszystkich (dwóch) kierunkach, to >otrzymuje sygnały nie z rzeczywistej recepturki, ale ale z >MNIEJZSEJ - widzialnej. Nie wiem, czy rozumiem. Z części widzialnej, to miałeś na myśli? Bo nie widzi wszystkich sygnałów z całej recepturki? Jasne, ze też się łapię na tym, ze przestaję kumać. Spróbujmy zatem zinwentaryzować co mamy. 1. Mamy recepturkę im. Loli. 2. Recepturka ma jeden wymiar (z lekka zakrzywiony jak to zwykle z okregami). Niech on się nazywa przestrzenny. Recepturka reprezentuje wszechświat, na którym żyją nicienie-receptorki, z lekka zakrzywione. Mogłabyś tu coś napisać, jeśli chcesz koniecznie wprowadzić miare krzywizny. Receptorki poruszają się wyłącznie po recepturce (po okręgu). Podobnie światło rozprzestrzenia się tylko w dwie strony "w tę" i "we wtę" po okręgu. Żadną miarą nie w poprzek (tzn. np. po srednicy, czy cięciwie). 3. Recepturka jest rozłożona na plaszczyźnie (2-wymiarowej) - czas i przestrzeń. W celu uzgodnienia oczywistości moze nie musimy jej na razie przylepiać na kuli. 4. Ponieważ wymiar przestrzenny recepturki ma kształt okregu, to z załem stwierdzamy, ze wymiar czasowy, aby być prostopadłym do przestrzennego, musi mieć postać promienistych półprostych wychodzących z centrum koła wyznaczonego przez recepturkę (BB). 5. Recepturka rozdymając się zwiększa swój wymiar przestrzenny i jednocześnie oddala się równomiernie i centrycznie od BB. Owo oddalanie reprezentuje upływ czasu (choć to jeśli już coś plynie, to raczej recepturka w swoim nadymaniu się). 6. Na razie ograniczamy się do kontestowania recepturki z zewnątrz (Okiem Opatrzności - choć to moze sugerować, ze światło moze się rozprzestrzeniać poza recepturkę, co nie jest prawdą. Załóżmy jednak, ze Opatrzność ma lepsze narzędzia niz wzrok i swiatło do oglądania co kto robi i jak grzeszy). Nic nie mowimy o postrzeganiu recepturki przez jej mieszkańców (oni widzą coś innego, niz to co my, zewnętrzni obserwatorzy). 7. Recepturka to przestrzeń jednoczesnosci zdarzeń (jeśli mieszkańcy recepturki zapalą na mój gwizdek latarki, to ja je jednocześnie ujrzę - jednocześnie, tzn. w identycznej odległosci od BB). O powierzchni na której rozłozyliśmy recepturkę wolałbym tak nie mówić Na razie tyle oczywistosci. Czy coś dodasz, uzupełnisz, wyprostujesz, albo zmienisz? Nawet chętnie się skłócę o cokolwiek. Lajkonik PS. Nie wiedziałem, ze "całuski" to integralna część twojego nicka (a juz zaczynałem zazdrościć bonobowi, swoją drogą jak się dowie to zapłacze). Zatem, juz się nie robię czerwony. L Odpowiedz Link Zgłoś
lolita10 Re: recepturka & PROBLEMY WYMIAROWE 25.04.05, 02:41 Witam serdecznie. >Spróbujmy zatem zinwentaryzować co mamy. >1. Mamy recepturkę im. Loli. >2. Recepturka ma jeden wymiar (z lekka zakrzywiony jak to zwykle z okregami). >Niech on się nazywa przestrzenny. Mogłabyś tu coś napisać, jeśli chcesz koniecznie wprowadzić >miare krzywizny. Tu mam problem z “nomenklaturą”. Myślę, że na coś musimy się zdecydować, więc ALBO mamy jeden wymiar przestrzenny prosty (x), a na nim wytyczony odcinek x jako naszą recepturkę - tylko że stanowiąca odcinek prosty ALBO recepturka jako odcinek x (jednego prostego wymiaru przestrzennego) jest zakrzywiona do okręgu w wymiarze kołowym (k) 2 pi. Czyli dwuwymiarowa recepturka (x,k) daje nam obraz okręgu 2 pi x. Po prostu dowolny punkt na współrzędnej x możemy zapisać tylko jedną liczbą. Czy ta liczba mówi nam, że mamy do czynienia z okręgiem? Jeśli nawet użyjemy dwóch wymiarów x oraz y, to gdy znajdują się one w układzie osi kartezjańskich, to dowolny punkt zapisany przy pomocy tych dwóch liczb nic nie mówi nam o tym, że ten punkt znajduje się na 2-wymiarowym (x,y) okręgu. Znane nam trzy wymiary przestrzenne są przedstawiane jako osie kartezjańskie. Recepturka jest dwuwymiarowa (x , k), bo jej odcinek prosty x przedstawiany jednowymiarowo (x) jest “zakrzywiony” w wymiarze kołowym (k) do postaci 2 pi x. Recepturka byłaby trójwymiarowa (x,y,k) gdyby jej dwa wymiary proste zostały “zakrzywione” w wymiarze kołowym do postac 2*2 pi (xx + yy) oraz czterowymiarowa, gdyby jej trzy wymiary proste zostały “zakrzywione” w wymiarze kołowym do postaci 2*2*2 pi (xx+yy+zz). Niby dlaczego? Otóż współrzędna wymiaru kołowego (k) nie jest osią kartezjańską, ponieważ nie przecina się z wymiarem przestrzennym x w jego punkcie zerowym, ale w punkcie jego maksimów (na podobieństwo funkcji falowej). Wymiar czasu (t) jest prostopadły do wymiarów przestrzennych, ale nie jest osią kartezjańską, lecz „polem współrzędnych wektorowych”. Jeśli recepturka jako odcinek x jest „zgięta” przez wymiar kołowy do postaci 2 pi x, to na wymiar czasu składają się wszystkie „promienie” składające się na koło ze szprychami o pewnej gęstości. Ta gęstość zależy od podstawowej podziałki pomiaru czasu na okręgu. Promienie koła są „prostopadłe” do swojego obwodu i punktowo styczne z nim - okręgiem 2 pi x. Czyli naszą trójwymiarową (x,k,t) recepturkę możemy zapisać jako 2pi x/ t. Jeśli na przykład t = 1 s, to zarówno: x/1s jak i: 2 pi x/1s, oba działania są tak samo „równouprawnione”. Pierwsze zachodzi "liniowo" - lokalnie, a drugie "nieliniowo" - ponadlokalnie. Mamy więc możliwość ustalenia następującego układu współrzędnych: - współrzędne wymiarów przestrzennych (x,y,z) stanowiących osie katrezjańskie – wszystkie przecinają się w swoich punktach zerowych stanowiących ich wspólną oś symetrii (mierzonej od zera do nieskończoności). - „Współrzędna” wymiaru czasu (t) jest wektorowa i styka się swoim punktem zerowym stanowiących jego oś symetrii ze współrzędnymi wymiarów przestrzennych w ich wspólnym punkcie zerowym, ale punkt zerowy współrzędnej (wektorowej) czasu nie stanowi wspólnego punktu osi symetrii wraz z pozostałymi wymiarami przestrzennymi. „Współrzędna” czasu styka się ze współrzędną wymiaru kołowego wszystkimi swoimi promieniami o „długości czasu jednoczesnego”. Jednoczesność czasu rozkładać się jednak może – tak jak w recepturce - na odcinku prostej skwantowanej do wymiaru kołowego. - Współrzędna wymiaru kołowego (k) styka się swoimi wszystkimi punktami ze wszystkimi punktami maksimum na współrzędnych wymiarów przestrzennych (x,y) oraz ze wszystkimi punktami t na współrzędnej czasu. Na tej współrządnej jej punkt może wyznaczać dowolny punkt maksimum (x lub y albo z) dla ruchu prawoskrętnego lub lewoskrętnego. - Współrzędna wymiaru krzywizny kołowej (kk) styka się w swoim własnym punkcie zerowym ze współrzędną wymiaru kołowego (k) w punkcie 2 pi. Podsumowując: RECEPTURKA jest OKRęGIEM, który - jako pewne uproszczenie - reprezentować może “zwinęty” sześciowymiarowy obiekt czyli czterowymiarowy obiekt (x, y, z, t) “zwinięty” w wymiarach: kołowym (k) i krzywizny kołowej (kk). Recepturka jako okrąg jest modelem uproszczonym - trójwymiarowym okręgiem (x, k, t). Odcinek x wymiaru (x) zagięty przez wymiar kołowy (k) do postaci 2 pi x został “skwantowany” wymiarem czasu (t) do postaci, którą możemy zapisać wzorem 2 pi x/t. W ten sposób tworzy się „obwód” świata recepturkowego x mierzony czasem t w wymiarze kołowym k. Co daje nam geometryczną postać recepturki jako 2 pi x/t. W ten sposób mamy wyznaczoną “prędkość kołową ” Receptorka w świecie recepturki o krzywiźnie zerowej. Nie może ona przekraczać prędkości światła czyli, że 2 pi x/t może być (mniejsze i/lub równe) c. C.D.N Odpowiedz Link Zgłoś
lolita10 Re: recepturka & PROBLEMY WYMIAROWE c.d. 25.04.05, 02:51 > Recepturka reprezentuje wszechświat, na którym żyją nicienie-receptorki, z >lekka zakrzywione. Wolałabym, żeby ReceptOrki były punktowcami niż nicieniami żyjącymi na zakrzywionym świecie. Oczywiście mogą one być zakrzywione, ale w sensie “zwinięte”. Co to znaczy? Teoria Strun zakłada, że znamy cztery wymiary czasoprzestrzenne, a istnieje ich conajmniej 10, tylko że te pozostałe są “zwinięte”. I te “zwinięte” wymiary podobno istnieją wyłącznie w czasoprzestrzeni poniżej progu Plancka. Ja natomiast uważam, że znana nam czterowymiarowa czasoprzestrzeń jest “niezwiniętą” płaszczyzną odniesienia dla obiektów “zwiniętych” w jakiś sposób względem naszej 4 dim „płaszczyzny” odniesienia. Co je zwija? Wymiary: kołowy (k) oraz krzywizny kołowej (kk). Teoria Strun mówi, że wymiar kołowy Kaluzy –Kleina istnieje w czasoprzestrzeni poniżej wielkości Plancka, a ja uważam, że istnieje on wszedzie bez względu na skalę przestrzeni!!! I wcale nie musimy go upychać tam, gdzie go “nie widać”! Wystarczy go dostrzec – tak, jak to zrobił Einstein z wymiarem czasu. Po prostu - dowolny obiekt „widziany” w naszej „niepozwijanej” czterowymiarowej płaszczyźnie odniesienia jako obiekt PUNKTOWY - w “wyższej wymiarowości” istnieje jako obiekt „zwinięty” i jest conajmniej okręgiem (może być sferą) w “podrozmaitości”. Tak, jak to wyżej opisałam, w pewnej “podrozmaitości wymiarowej”. >Receptorki poruszają się wyłącznie po recepturce (po okręgu). Dokładnie. Jeden Recept0rek, żeby obejść swój świat recepturkowy musiałby pokonać odległość 2 pi x w czasie t. Zapiszmy to jako 2 pi x/t. Ale dla nas – my mierzymy czas jako T – recepturka jest sferą jednoczesności zdarzeń. Gdy wszystkie ReceptoOrki punktowe żyjące na recepturce złapałyby się za ręce, to utworzyły swój świat recepturkowy istniejący w czasie t. >Podobnie światło rozprzestrzenia się tylko w dwie strony "w tę" i "we wtę" po >okręgu. Żadną miarą nie w poprzek (tzn. np. po srednicy, czy cięciwie). Dokładnie. Recept0rki nie mają pojęcia o istnieniu jakiegoś tam “promienia” swojego świata i wędrują sobie w nim z prędkością stałą x/t. Ich maksymalna prędkość może wynieść c ( 2 pi x/t = c, więc x/t = c jest tak samo równoprawne jak 2 pi x/t = c). > 3. Recepturka jest rozłożona na plaszczyźnie (2-wymiarowej) - czas i > przestrzeń. To my, Wielcy Obserwatorzy zewnętrzni wiemy , że dla recepturki istnieje promień mierzony naszym czasem T - na naszej “dwuwymiarowej płaszczyźnie odniesienia” (X,T) . > W celu uzgodnienia oczywistości moze nie musimy jej (recepturki)na razie > przylepiać na kuli. Jasne. Taka płaszczyzna (X,T) może stanowić płaszczyznę odniesienia dla świata recepturkowego. Zostańmy na razie przy dwuwymiarowej czasoprzestrzennej (X,T) płaszczyźnie odniesienia. Czas jest jednoczesny dla promienia recepturki „lokalnie - liniowo” oraz dla jej obwodu „ponadlokalnie - nieliniowo”. Na płaszczyźnie X,T leży recepturka. Obserwując recepturkę zajmujemy się „liniowym” pomiarem czasu. Czyli tym, który stanowi jej jeden promień zgodny (równoległy) z wymiarem T na naszej płaszczyźnie. Czynimy obserwacje recepturki w odwrotnym kierunku działania – “cofamy się” od czasu teraźniejszego T = 1 “w przeszłość” do T = 0. Krzywizna recepturki w czasie T=1 jest zerowa, ponieważ recepturka jest całkowicie styczna całą swoją powierzchnią z płaszczyzną odniesienia (X,T). I teraz uwaga – mamy dwie możliwości: 1) Gdy zmniejszamy T wyznaczający promień recepturki, zmniejsza się wielkość czyli obwód świata recepturkowego. 2) Gdy zmniejszamy T wyznaczający promień recepturki, jej wielkość czyli obwód nie zmienia się, to przestaje ona być całkowicie styczna z płaszczyzną odniesienia (X,T). Przestaje być z nią styczna, ponieważ zmianie ulega jej krzywizna kołowa (kk) na dodatnią. Dlaczego? Recepturka skręca się w “wyższych wymiarach” (trzecim prostym y oraz w wymiarze krzywizny kołowej, które nie są „widoczne” na naszej dwuwymiarowej (X,T) płaszczyznie odniesienia. Okazuje się, że jeśli zechcemy obserwować cały świat recepturkowy o zmiennej krzywiźnie kołowej (ad.2), to potrzebna nam inna płaszczyzna odniesienia – Twoja (Lajkonika) trójwymiarowa czaso-przestrzeń czyli 2-sfera (X,Y, o promieniu T). > 4. Ponieważ wymiar przestrzenny recepturki ma kształt okregu, to z załem >stwierdzamy, ze wymiar czasowy, aby być prostopadłym do przestrzennego, musi >mieć postać promienistych półprostych wychodzących z centrum koła wyznaczonego >przez recepturkę (BB). To już skomentowałam wyżej opisując czym jest wymiar czasowy. Takie koło ze szprychami , których długość jest mierzona czasem „liniowym” t dla każdej szprychy. > 5. Recepturka rozdymając się zwiększa swój wymiar przestrzenny… No właśnie niekoniecznie, ponieważ może być, że: A) “zwiększa swój wymiar przestrzenny”, tylko jeśli jej obwód (tożsamy z jej energią całkowitą) wzrasta . B) niezmniejsza swojego wymiaru przestrzennego, lecz zmienia swoją krzywiznę, gdy obwód (tożsamy z jej energią całkowitą ) jest niezmienny. >i jednocześnie >oddala się równomiernie i centrycznie od BB. Owo oddalanie reprezentuje upływ >czasu (choć to jeśli już coś plynie, to raczej recepturka w swoim nadymaniu > się). Hmm… Obserwujemy następujące doświadczenie. Rzeczywiście gdy: A) recepturka zwiększa, a potem zmniejsza swój obwód (czyli zmianie ulega jej energia całkowita) , to obserwujemy następujące działanie > a) w stanie wybuchu BB: 0-krzywizna, 0-przestrzeń, t = 0 > b)od stanu BB: 0-krzywizna, przestrzeń>0, t (min)>0 > c) poprzez równik kuli: 0-krzywizna, max-przestrzeń, t1>t0 > d) do stanu BC: 0-krzywizna, 0-przestrzeń, t2 ( max)>t1 B) recepturka nie zmienia swojego obwodu (czyli zmianie nie ulega jej energia całkowita), lecz zmienia się jej krzywizna kołowa. > a) w stanie wybuchu BB: maks-krzywizna dodatnia, 0-przestrzeń, t = 0 > b) od stanu BB: krzywizna dodatnia<max, przestrzeń>0, t(min)>0 > c) poprzez równik kuli:0-krzywizna zerowa, max-przestrzeń t1>t0 > d) do stanu BC: max-krzywizna ujemna, 0-przestrzeń t2(max)>t1 Pytałeś mnie kiedyś, czy takie działanie nie może zachodzić od max krzywizny dodatniej przez krzywiznę zerową do max krzywizny dodatniej? Może, ale… C) Uważam, że działanie od k max dodatnie przez k=0 do k max dodatnie zachodzi wtedy, gdy promień mierzony wymiarem czasu t maleje. To by znaczyło, że działanie zachodzące w czasie zmienia kierunek z działania: „do przodu” na działanie: „do tyłu”. Oczywiście jednocześnie recepturka zmniejsza swój wymiar przestrzenny, ale to zmniejszanie powodowałoby jednoczesne zmniejszanie wartości czasu, chociaż t nie musi stawać się „ujemne”. > a) w stanie wybuchu BB: maks-krzywizna dodatnia, 0-przestrzeń, t = 0 > b)od stanu BB: max-krzywizna dodatnia, przestrzeń>0, t>0 > c) poprzez równik kuli:0-krzywizna zerowa, max-przestrzeń, t1>t0 > d) do stanu BC: krzywizna dodatnia< max, przestrzeń< max, t<t1 Natomiast działanie od k max dodatnie przez k=0 do kmax ujemne zachodzi wtedy, gdy promień mierzony wymiarem czasu nie maleje, to znaczy działanie zachodzi w kierunku „do przodu”, chociaż recepturka zmniejsza swój wymiar przestrzenny. Tak jak w przykładzie podanym ad A). >6. Na razie ograniczamy się do kontestowania recepturki z zewnątrz (Okiem >Opatrzności - choć to moze sugerować, ze światło moze się rozprzestrzeniać poza >receptu Odpowiedz Link Zgłoś
lolita10 Re: recepturka & PROBLEMY WYMIAROWE c.d. 25.04.05, 03:09 Pomyliłam się na samym końcu w pukcie 5 Jest: Natomiast działanie od k max dodatnie przez k=0 do kmax ujemne zachodzi wtedy, gdy promień mierzony wymiarem czasu nie maleje, to znaczy działanie zachodzi w kierunku „do przodu”, chociaż recepturka zmniejsza swój wymiar przestrzenny. Tak jak w przykładzie podanym ad A). Powinno być w przykładzie B)!!! sorki:-( >6. Na razie ograniczamy się do kontestowania recepturki z zewnątrz (Okiem >Opatrzności - choć to moze sugerować, ze światło moze się rozprzestrzeniać poza recepturkę, co nie jest prawdą. Załóżmy jednak, ze Opatrzność ma lepsze >narzędzia niz wzrok i swiatło do oglądania co kto robi i jak grzeszy). Nic nie >mowimy o postrzeganiu recepturki przez jej mieszkańców (oni widzą coś innego, >niz to co my, zewnętrzni obserwatorzy). Tak, zostawmy to sobie na później. >7. Recepturka to przestrzeń jednoczesnosci zdarzeń (jeśli mieszkańcy recepturki >zapalą na mój gwizdek latarki, to ja je jednocześnie ujrzę - jednocześnie, tzn. >w identycznej odległosci od BB). Hmm… Ty ujrzysz wszystkich punktowych mieszkańców recepturki „jednocześnie, tzn. w identycznej odległosci”, ale CZASOWEJ, chociaż nie koniecznie PRZESTRZENNEJ od BB. No bo jeśli my nie jesteśmy zewnętrzym Wielkim Obserwatorem, ale obserwujemy wszechświat z jakiegoś punktu na naszej wąasnej recepturce czyli Cycku Skarlett im. Bonoba, a przenika się on z innymi Cyckami Skarlett, to… Nasz świat recepturkowy może znajdować się w stanie o danej krzywiźnie kołowej (kk), która powoduje skrócenie niektórych odległości między poszczególnymi mieszkańcami recepturki, ale o tym to już na pewno nie dziś. > O powierzchni na której rozłozyliśmy recepturkę wolałbym tak nie mówić. Ja też. Chociaż istnieje coś takiego jak euklidesowa płaszczyzna odniesienia - taka typowa jako płaszczyzna (X,Y) jednoczesności zdarzeń w „naszym świecie” dla t = 0. Ale ponieważ w naszym doświadczeniu używamy słynnej płaszczyzny odniesienia Lajkonika, to jest dwuwymiarowa, ale CZASO-PRZESTRZENNA (X,T), więc nie możemy powiedzieć o niej jako o płaszczyźnie zdarzeń równoczesnych. “Stykamy się”?! Buziaki Lola Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: recepturka & PROBLEMY WYMIAROWE 26.04.05, 11:44 Lolita napisaaŁ > Podsumowując: > RECEPTURKA jest OKRęGIEM, który - jako pewne uproszczenie - reprezentować może > “zwinęty” sześciowymiarowy obiekt czyli czterowymiarowy obiekt (x, > y, z, t) > “zwinięty” w wymiarach: kołowym (k) i krzywizny kołowej (kk). > Recepturka jako okrąg jest modelem uproszczonym - trójwymiarowym okręgiem (x, > k, t). Z grubsza si zgadzam. Co najwyżej nie do końca rozumiem. Rozumiem to tak, że dla Zewnętrznego obserwatora recepturka charakteryzowana jest przez trzy parametry: x - wymiar przestrzenny k - zakrzywienie t - promień (czas) > Odcinek x wymiaru (x) zagięty przez wymiar kołowy (k) do postaci 2 pi x > został “skwantowany” wymiarem czasu (t) do postaci, którą możemy za > pisać wzorem > 2 pi x/t. W ten sposób tworzy się „obwód” świata recepturkowego x m > ierzony > czasem t w wymiarze kołowym k. Co daje nam geometryczną postać recepturki jako > 2 > pi x/t. W ten sposób mamy wyznaczoną “prędkość kołową ” Receptorka > w świecie > recepturki o krzywiźnie zerowej. Dlaczego tu mówisz o prędkości receptorka. Czy on nie może być w bezruchu? > Nie może ona przekraczać prędkości światła > czyli, że 2 pi x/t może być (mniejsze i/lub równe) c. CDN Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: recepturka & PROBLEMY WYMIAROWE 26.04.05, 12:13 lolita10 napisała: > > Recepturka reprezentuje wszechświat, na którym żyją nicienie-receptorki, > z > >lekka zakrzywione. > > Wolałabym, żeby ReceptOrki były punktowcami niż nicieniami żyjącymi na > zakrzywionym świecie. Oczywiście mogą one być zakrzywione, ale w sensie > “zwinięte”. Co to znaczy? Wszedłem w to - co innego receptorek punktowy na prostej a co innego Receptorek punktowy na okręgu. > >Receptorki poruszają się wyłącznie po recepturce (po okręgu). > > Dokładnie. Jeden Recept0rek, żeby obejść swój świat recepturkowy musiałby > pokonać odległość 2 pi x w czasie t. Tu mam wtpliwoci. Jeli recepturka si nie rozszerza (po mojemu nie pynie czas), to receptorek rzeczywiście przebędzie drogę 2 pi x, ale chyba w czasie detla t = 0? Jeśli natomiast dopuścimy rozszerzanie się recepturki, to receptorek wystartuje ze swojego pktu A zacznie obchodzić wszechświat , ten się rozszerza, i dojdzie do pktu A'. Pkt A' leży na promieniu wszechświata przechodzącym przez pkt A i w "odległości" od niego równej delta t. Receptorek zakręci więc takiego jakby slimaka niedomkniętego. Droga po tym ślimaku jest dłuższa niż po stacjonarnej recepturce. Nie? > Zapiszmy to jako 2 pi x/t. Ale dla nas > 211; my > mierzymy czas jako T – recepturka jest sferą jednoczesności zdarzeń. Gdy > wszystkie ReceptoOrki punktowe żyjące na recepturce złapałyby się za ręce, to > utworzyły swój świat recepturkowy istniejący w czasie t. OK > Recept0rki nie mają pojęcia o istnieniu jakiegoś tam “promieni > a” > swojego świata i wędrują sobie w nim z prędkością stałą x/t. A dleczego ze stałą prędkością? To już nie mogą się zatrzymać? > Ich maksymalna > prędkość może wynieść c ( 2 pi x/t = c, więc x/t = c jest tak samo równoprawne > jak 2 pi x/t = c). Jeśli się nie wkurzysz, to proszę o dojaśnienie. > To my, Wielcy Obserwatorzy zewnętrzni wiemy , że dla recepturki istnieje promie > ń > mierzony naszym czasem T - na naszej “dwuwymiarowej płaszczyźnie odniesie > nia” > (X,T) . > > W celu uzgodnienia oczywistości moze nie musimy jej (recepturki)na razie > > przylepiać na kuli. > > Jasne. Taka płaszczyzna (X,T) może stanowić płaszczyznę odniesienia dla świata > recepturkowego. Zostańmy na razie przy dwuwymiarowej czasoprzestrzennej (X,T) > płaszczyźnie odniesienia. > Czas jest jednoczesny dla promienia recepturki „lokalnie - liniowo” To nie jest jasne. Czy to miałoby znaczyć, że w każdym pkcie promienia mamy ten sam czas? > oraz dla jej > obwodu „ponadlokalnie - nieliniowo”. Na obwodzie, się zgodzę. > Na płaszczyźnie X,T leży recep > turka. > Obserwując recepturkę zajmujemy się „liniowym” pomiarem czasu. Czyl > i tym, który > stanowi jej jeden promień zgodny (równoległy) z wymiarem T na naszej > płaszczyźnie. Czynimy obserwacje recepturki w odwrotnym kierunku działania R > 11; > “cofamy się” od czasu teraźniejszego T = 1 “w przeszłość̶ > 1; do T = 0. > Krzywizna > recepturki w czasie T=1 jest zerowa, ponieważ recepturka jest całkowicie styczn > a > całą swoją powierzchnią z płaszczyzną odniesienia (X,T). I teraz uwaga – > mamy > dwie możliwości: > 1) Gdy zmniejszamy T wyznaczający promień recepturki, zmniejsza się wielkość > czyli obwód świata recepturkowego. To jest intuicyjne. > 2) Gdy zmniejszamy T wyznaczający promień recepturki, jej wielkość czyli obwód > nie zmienia się, Czy tu chodzi o takie "skręcanie" się recepturki, które polegałoby na jej harmonijkowaniu się w taką kryzę XiV wieczną??? Musisz mi opisać na czym to skręcanie polega. > to przestaje ona być całkowicie styczna z płaszczyzną > odniesienia (X,T). Przestaje być z nią styczna, ponieważ zmianie ulega jej > krzywizna kołowa (kk) na dodatnią. Dlaczego? Recepturka skręca się w “wyż > szych > wymiarach” (trzecim prostym y oraz w wymiarze krzywizny kołowej, które ni > e są > „widoczne” na naszej dwuwymiarowej (X,T) płaszczyznie odniesienia. > Okazuje się, że jeśli zechcemy obserwować cały świat recepturkowy o zmiennej > krzywiźnie kołowej (ad.2), to potrzebna nam inna płaszczyzna odniesienia – > ; Twoja > (Lajkonika) trójwymiarowa czaso-przestrzeń czyli 2-sfera (X,Y, o promieniu T). Tu mam trochę kłopot. Nie za bardzo przyznaję się do tej "mojej czasoprzestrzeni". W naszym prostym modelu - recepturka na płaszczyźnie czasoprzestrzenią jest już sama plaszczyna (wymiar x i wymiar t). Oczywiśnie płaszczyznę tę mozemy zawiesić w przestrzeni 3-dim, albo zawinąć ją do sfery. I może o to chodzi - ale jaki to moze mieć związek ze sposobem skręcania się recepturki? > To już skomentowałam wyżej opisując czym jest wymiar czasowy. Takie koło ze > szprychami , których długość jest mierzona czasem „liniowym” t dla > każdej szprychy. OK > > 5. Recepturka rozdymając się zwiększa swój wymiar przestrzenny… > > No właśnie niekoniecznie, ponieważ może być, że: > A) “zwiększa swój wymiar przestrzenny”, tylko jeśli jej obwód (tożs > amy z jej > energią całkowitą) wzrasta . > B) niezmniejsza swojego wymiaru przestrzennego, lecz zmienia swoją krzywiznę, > gdy obwód (tożsamy z jej energią całkowitą ) jest niezmienny. > >i jednocześnie > >oddala się równomiernie i centrycznie od BB. Owo oddalanie reprezentuje up > ływ > >czasu (choć to jeśli już coś plynie, to raczej recepturka w swoim nadymani > u > > się). > Hmm… > Obserwujemy następujące doświadczenie. Rzeczywiście gdy: > A) > recepturka zwiększa, a potem zmniejsza swój obwód (czyli zmianie ulega jej > energia całkowita) , to obserwujemy następujące działanie > > a) w stanie wybuchu BB: 0-krzywizna, 0-przestrzeń, t = 0 > > b)od stanu BB: 0-krzywizna, przestrzeń>0, t (min)>0 > > c) poprzez równik kuli: 0-krzywizna, max-przestrzeń, t1>t0 > > d) do stanu BC: 0-krzywizna, 0-przestrzeń, t2 ( max)>t1 > B) > recepturka nie zmienia swojego obwodu (czyli zmianie nie ulega jej energia > całkowita), > lecz zmienia się jej krzywizna kołowa. > > a) w stanie wybuchu BB: maks-krzywizna dodatnia, 0-przestrzeń, t = 0 > > b) od stanu BB: krzywizna dodatnia<max, przestrzeń>0, t(min)> > 0 > > c) poprzez równik kuli:0-krzywizna zerowa, max-przestrzeń t1>t0 > > d) do stanu BC: max-krzywizna ujemna, 0-przestrzeń t2(max)>t1 Plisowana kryza weneckiego doży? Czy jakoś inaczej? > Pytałeś mnie kiedyś, czy takie działanie nie może zachodzić od max krzywizny > dodatniej przez krzywiznę zerową do max krzywizny dodatniej? Może, ale… > C) > Uważam, że działanie od k max dodatnie przez k=0 do k max dodatnie zachodzi > wtedy, gdy promień mierzony wymiarem czasu t maleje. To by znaczyło, że > działanie zachodzące w czasie zmienia kierunek z działania: „do przodu > 221; na > działanie: „do tyłu”. Oczywiście jednocześnie recepturka zmniejsza > swój wymiar > przestrzenny, ale to zmniejszanie powodowałoby jednoczesne zmniejszanie wartośc > i > czasu, chociaż t nie musi stawać się „ujemne”. Pozdrawiam, Lajkonik Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: recepturka & PROBLEMY WYMIAROWE 26.04.05, 12:21 >7. Recepturka to przestrzeń jednoczesnosci zdarzeń (jeśli mieszkańcy recepturki >zapalą na mój gwizdek latarki, to ja je jednocześnie ujrzę - jednocześnie, tzn. >w identycznej odległosci od BB). Hmm… Ty ujrzysz wszystkich punktowych mieszkańców recepturki „jednocześnie, tzn. w identycznej odległosci”, ale CZASOWEJ, chociaż nie koniecznie PRZESTRZENNEJ od BB. ??? Jesteśmy zewnętrznym obserwatorem! na recepturce nie ma odległości przestrzennej od BB. Odcinek łączący BB i pkt na recepturce to promień - wymiar czasowy. Wymiar przestrzenny istnieje wyłącznie na samej recepturce. No bo jeśli my nie jesteśmy zewnętrzym Wielkim Obserwatorem, ale obserwujemy wszechświat z jakiegoś punktu na naszej wąasnej recepturce czyli Cycku Skarlett im. Bonoba, a przenika się on z innymi Cyckami Skarlett, to… Nasz świat recepturkowy może znajdować się w stanie o danej krzywiźnie kołowej (kk), która powoduje skrócenie niektórych odległości między poszczególnymi mieszkańcami recepturki, ale o tym to już na pewno nie dziś. Ale umówiliśmy się, ze nie poruszamy na razie problemy percepcji wszechświata przze mieszkańca recepturki. > O powierzchni na której rozłozyliśmy recepturkę wolałbym tak nie mówić. Ja też. Chociaż istnieje coś takiego jak euklidesowa płaszczyzna odniesienia - taka typowa jako płaszczyzna (X,Y) jednoczesności zdarzeń w „naszym świecie” dla t = 0. Ale ponieważ w naszym doświadczeniu używamy słynnej płaszczyzny odniesienia Lajkonika, to jest dwuwymiarowa, ale CZASO-PRZESTRZENNA (X,T), więc nie możemy powiedzieć o niej jako o płaszczyźnie zdarzeń równoczesnych. “Stykamy się”?! Na razie tyle. Może w następnym podejściu zejdziemy z piedestału Zewnętrznego obserwatora i wylądujemy na recepturce w postaci dwóch pokrzywionych pktów? Buziaki Lola Dobra, dobra, już się nie czerwienię. Lajkonik Odpowiedz Link Zgłoś
lolita10 Plądrowanie OKOLIC M-teorii?.....1 29.04.05, 16:00 lajkonik521 26.04.2005 11:44 + odpowiedz >Lolita napisaaŁ >> Recepturka jako okrąg jest modelem uproszczonym - trójwymiarowym okręgiem (x, >> k, t). >Z grubsza si zgadzam. Co najwyżej nie do końca rozumiem. Rozumiem to tak, że >dla Zewnętrznego obserwatora recepturka charakteryzowana jest przez trzy >parametry: >x - wymiar przestrzenny >k - zakrzywienie >t - promień (czas) Proponuję na razie jeszcze inne ujęcie. Mamy recepturkę 2 dim: x -wymiar prosty k - wymiar kołowy 2 pi która przez zewnętrznego obserwatora jest charakteryzowana przez dwa parametry: X –wymiar przestrzenny T – wymiar czasu („promień”) Recepturka jest 2 dim (k, x) okręgiem wielkości x 2 pi czyli 2 pi x. Recepturkę 2 dim (x,k) obserwujemy na płaszczyźnie 2 dim (X,T). Teraz leży ona sobie na płaszczyźnie X,T. Niech to będą współrzędne płaszczyzny odniesienia X,T, dobrze? położenie dowolnego pojedyńczego Receptorka na recepturce wyznaczają dwie liczby na współrzędnych: X oraz T. Nasza recepturka jest wyjątkowa – nie jest rozciągliwa, więc może się tylko zacząć „skręcać”, gdy będziemy zmniejszać parametry czasu T (i przestrzeni X) Natychmiast po starcie działania recepturka zacznie „odrywać się” od naszej płaszczyzny obserwacji, bo w dalszym działaniu („skręcaniu”) będzie styczna z płaszczyzną X,Y wyłącznie punktowo. >> Odcinek x wymiaru (x) zagięty przez wymiar kołowy (k) do postaci 2 pi x >> został “skwantowany” wymiarem czasu (t) do postaci, którą możemy za >> pisać wzorem 2 pi x/t. W ten sposób tworzy się „obwód” świata recepturkowego x m >> ierzony czasem t w wymiarze kołowym k. Co daje nam geometryczną postać recepturki >>jako 2 pi x/t. W ten sposób mamy wyznaczoną “prędkość kołową ” Receptorka >> w świecie recepturki o krzywiźnie zerowej. >Dlaczego tu mówisz o prędkości receptorka. Czy on nie może być w bezruchu? Masz rację. Recept0rek punktowy może być w bezruchu. Wtedy, gdy wraz z innymi punktowymi Receptorkami trzymającymi się za ręce tworzy świat recepturkowy- jego dwuwymiarową powierzchnię. I takiego pojedyńczego Receptorka stycznego z naszą płaszczyzną obserwacji (X,T) sobie podglądamy. … >> > Recepturka reprezentuje wszechświat, na którym żyją nicienie-receptorki, >>> zlekka zakrzywione. >> Wolałabym, żeby ReceptOrki były punktowcami niż nicieniami żyjącymi na >> zakrzywionym świecie. Oczywiście mogą one być zakrzywione, ale w sensie >> “zwinięte”. Co to znaczy? >Wszedłem w to - co innego receptorek punktowy na prostej a co innego Receptorek >punktowy na okręgu. SUPER! >> >Receptorki poruszają się wyłącznie po recepturce (po okręgu). >> Dokładnie. Jeden Recept0rek, żeby obejść swój świat recepturkowy musiałby >> pokonać odległość 2 pi x w czasie t. >Tu mam wtpliwoci. Jeli recepturka si nie rozszerza (po mojemu nie pynie czas), >to receptorek rzeczywiście przebędzie drogę 2 pi x, ale chyba w czasie detla t = 0? Może masz rację. Na naszej płaszczyźnie obserwacji X,T recepturkę „widzimy” jako całość tylko w szczególnym przypadku – wtedy, gdy jej wszystkie punktowe Receptorki przylegają do naszej płaszczyzny obserwacji. Jest to moment, gdy Receptorki w ogóle się „nie poruszają” w swoim recepturkowym świecie. Przykładem jest obraz promieniowania tła – taki obraz odpowiada krzywiźnie zerowej recepturki. Potem („cofając się” w czasie) obserwujemy recepturkę jako jej punktowy obraz reprezentowany przez pojedyńczego Receptorka. >Jeśli natomiast dopuścimy rozszerzanie się recepturki, to receptorek >wystartuje ze swojego pktu A zacznie obchodzić wszechświat , >ten się rozszerza, wszechświat recepturki, tak? I powiedzmy, że nie rozszerza, ale „rozprostowuje” albo „rozprasza” w czasoprzestrzeni… >i dojdzie do pktu A'. Pkt A' leży na promieniu wszechświata przechodzącym przez >pkt A i w "odległości" od niego równej delta t. Receptorek zakręci więc takiego >jakby slimaka niedomkniętego. Droga po tym ślimaku jest dłuższa niż po >stacjonarnej recepturce. Nie? Myślę, że… Taka droga Receptorka po spirali nie będzie dłuższa niż po stacjonarnej recepturce, bo: Twój przykład mówi o „rozciągliwej recepturce”, na której nie następuje zmiana krzywizny kołowej recepturki. Załóżmy jednak, że nasza Recepturka nie jest rozciągliwa i ma raczej „konsystencję Sznurka". Bo całkiem możliwe, że materioenergia sama w sobie nie jest rozciągliwa, lecz może się „rozpraszać” czyli „rozwijać” lub zagęszczać czyli „zwijać” w czasoprzestrzeni wyłącznie z powodu zmian krzywizny kołowej … Tu okazuje się, że oprócz wymiarów: x – prostego przestrzennego oraz wymiaru kołowego - 2 pi, działanie recepturki charakteryzuje jeszcze jeden wymiar: krzywizny kołowej K. Teraz mamy recepturkę 3 dim przestrzenną (x, k, K) obserwowaną na 2 dim płaszczyźnie czasoprzestrzennej X,T. Lajkoniku, Czym dla Ciebie jest rozszerzanie się wszechświata? Czy następuje ono z powodu wzrostu energiomaterii w czasie i przestrzeni? Czy następuje przez „rozpraszanie” pewnej stałej wielkości enegiomaterii wszechświata w czasie i przestrzeni? Wbrew pozorom, dla mnie, to bardzo ważne pytanie. Mój hipotetyczny wszechświat recepturkowego wymaga założenia stałej wartość jego energiomaterii - to raz, równoważnej z geometrią czasoprzestrzeni - to dwa. Lajkoniku, sama się zastanawiam: jeśli moje założenia miałoby być prawidłowe, to… Punktowe Receptorki na powierzchni kuli tworzą świat recepturkowy wielkości geodezyjnej tej kuli. I teraz obserwujemy „film do tyłu”: wszystkie Receptorki przemieszczają do punktu biegunowego, bo pragną wrócić do stanu „osobliwości”.Co może się dziać ze światem recepturkowym? Receptorki „kurczą się”? Jak? Recepturka „kurczy się”? Jak? Otóż mnie się wydaje, że jest tak: Każdy Receptorek zaczyna „przybierać na wadze”- zmienia się geometria, a dokładniej krzywizna kołowa świata recepturkowego. Dlaczego? Weź recepturkę i nałóż ją na kulkę, której średnica jest idealnie dopasowana do obwodu recepturki. Znajdź teraz kulkę o połowę mniejszej średnicy i nawiń na nią recepturkę. Będzie ona podwójnie nawinięta. Odległość najbardziej oddalonych od siebie Receptorków na recepturce nie zmienia się. Jest constans. (Zmienia się ich odległość obserwowana jako - na przykład - odległość południkowa na powierzchni kulki.) Jednak jeśli Receptorek wcześniej był „punktowy”, to teraz stał się „zdublowany - dwupunktowy” - dwa Receptorki stają się „równoległe południkowo” i jeden pogrubia („stoi na głowie”) drugiego. A jak znajdziesz kulki o jeszcze mniejszej średnicy, to liczba nawinięć recepturki oraz ilość Receptorków „stojących sobie na głowie” - zwłaszcza w jednym punkcie krzyżowania się ze sobą recepturki - będzie wzrastać. W odwrotnym kierunku adekwatnie – zmniejsza się liczba nawinięć recepturki, ale odległość między dwoma przeciwległymi receptorkami NA RECEPTURCE nie wzrasta. Natomiast zmienia się, gdy jest punktowo rzutowana na naszą płaszczyznę obserwacji, która nie uwzględnia ani wymiaru kołowego recepturki ani jej zmian w wymiarze krzywizny kołowej. Nadal my jednak „widzimy” tylko jednego Receptorka, który jest styczny punktowo z naszą płaszczyzną obserwacji, bo cała recepturka ma inną wymiarowość (x,k,K) różną od wymiarowości naszej płaszczyzny obserwacji (X,T). >> Zapiszmy to jako 2 pi x/t. Ale dla nas my >> mierzymy czas jako T – recepturka jest Odpowiedz Link Zgłoś
lolita10 Plądrowanie OKOLIC M-teorii?.....2 29.04.05, 16:08 >> Zapiszmy to jako 2 pi x/t. Ale dla nas my >> mierzymy czas jako T – recepturka jest sferą jednoczesności zdarzeń. Gdy >> wszystkie ReceptoOrki punktowe żyjące na recepturce złapałyby się za ręce, to >> utworzyły swój świat recepturkowy istniejący w czasie t. >OK Uff! >> Recept0rki nie mają pojęcia o istnieniu jakiegoś tam “promienia” >> swojego świata i wędrują sobie w nim z prędkością stałą x/t. >A dleczego ze stałą prędkością? To już nie mogą się zatrzymać? Pytanie jest ciekawe do rozwinięcia, ale nie dziś ;-) Niby mogą - ich świat jest ograniczony do obwodu recepturki. Teoretycznie pojedyńczy Receptorek mógłby wędrować ze stałą prędkością wraz ze wszystkimi pozostałymi Receptorkami. Pamiętaj, że recepturka jest modelem sfery uproszczonej do trzech wymiarów przestrzennych (x, k, K) teraz równą K * 2 pi x. >> Ich maksymalna prędkość może wynieść c ( 2 pi x/t = c, więc x/t = c jest tak >> samo równoprawne jak 2 pi x/t = c). >Jeśli się nie wkurzysz, to proszę o dojaśnienie. I tak jesteś wyjątkowo cierpliwy! 2 pi x to wielkość świata recepturki w dwóch wymiarach przestrzennych. K * 2 pi x to wielkość recepturki w trzech wymiarach przestrzennych T – to współrzędna czasu na naszej płaszczyźnie odniesienia X,T. Jeden Receptorek – punktowy - gdyby chciał wyruszyć w podróż po własnym świecie, to jego droga K *2 pi x (na przykład K * 2 pi razy 300000tys.km.) wymagałaby czasu 1s czyli tyle samo, ile trwałaby podróż pojedyńczego Receptorka obserwowana na naszej płaszczyźnie odniesienia (X,T) w przestrzeni X wzdłuż współrzędnej czasu T od momentu T = 0 do T = 1s. No chyba, że się mylę. (W tym czasie pojedyńczy Receptorek przemierzył swój świat. W tym czasie powinna zmienić się krzywizna kołowa recepturki od max dodatniej do zerowej, ale na razie o tym „cichosza”, bo my tego „nie widzimy” na naszej płaszczyźnie odniesienia.) Na naszej dwuwymiarowej płaszczyźnie obserwacji reprezentantem całej recepturki jest pojedyńczy punktowy Receptorek, ale to nie jest „jeden i ten sam”, tylko przesuwające się identyczne. Czyli czas T obserwacji w przestrzeni X punktowego Receptorka jest równy czasowi T podróży pojedyńczego Receptorka w jego świecie o zmiennej krzywiźnie K * 2 pi x. Czyli X/T = K* 2pi x/T. Jednak pamiętaj, że po lewej stronie mamy 2 dim (X,T), a po prawej już 4 dim (x, k, K,T). Wspólny dla obu jest wyłącznie wymiar czasu T. x – wymiar przestrzenny recepturki k – wymiar kołowy 2 pi recepturki K – wymiar krzywizny kołowej recepturki X – wymiar przestrzenny płaszczyzny odniesienia T – wymiar czasu płaszczyzny odniesienia Zapytałeś, odpowiedziałam. Widzisz, jak trudno mi nie mówić o właściwościach samej recepturki :-) Odpowiedz Link Zgłoś
lolita10 Plądrowanie OKOLIC M-teorii?.....3 29.04.05, 16:18 >> > W celu uzgodnienia oczywistości moze nie musimy jej (recepturki)na razie >> > przylepiać na kuli. >> Jasne. Taka płaszczyzna (X,T) może stanowić płaszczyznę odniesienia dla świata >> recepturkowego. Zostańmy na razie przy dwuwymiarowej czasoprzestrzennej (X,T) >> płaszczyźnie odniesienia. >> Czas jest jednoczesny dla promienia recepturki „lokalnie - liniowo” >To nie jest jasne. Czy to miałoby znaczyć, że w każdym pkcie promienia mamy ten >sam czas? Nie. To znaczy: 1.Że na każdym „promieniu” T, w tym samym punkcie, mamy ten sam czas przypisany wszystkim Receptorkom. 2. że w każdym punkcie „promienia” T mamy co prawda różny czas, ale w świecie recepturkowym jest on stały, bo „skwantowany” w wymiarach: kołowym (k = 2 pi) i krzywizny kołowej (K wielokrotność 2 pi). Ale my o tym jeszcze nie wiemy ;-) >> oraz dla jej obwodu „ponadlokalnie - nieliniowo”. >Na obwodzie, się zgodzę. >> Na płaszczyźnie X,T leży recepturka. >> Obserwując recepturkę zajmujemy się „liniowym” pomiarem czasu. Czyl >> i tym, który stanowi jej jeden promień zgodny (równoległy) z wymiarem T na >> naszej płaszczyźnie. Czynimy obserwacje recepturki w odwrotnym kierunku >> działania R “cofamy się” od czasu teraźniejszego T=1 “w przeszłość" do T=0. >> Krzywizna recepturki w czasie T=1 jest zerowa, ponieważ recepturka jest całkowicie >>styczna całą swoją powierzchnią z płaszczyzną odniesienia (X,T). I teraz uwaga >> mamy dwie możliwości: >> 1) Gdy zmniejszamy T wyznaczający promień recepturki, zmniejsza się wielkość >> czyli obwód świata recepturkowego. >To jest intuicyjne. Nie rozumiem. Co jest intuicyjne? Ale i tak według mnie takie działanie modelu wszechświata recepturkowego odpada. Bo zakłada konieczność zmian wartości całkowitej energiomaterii wszechświata, a tego właśnie próbuję uniknąć. >> 2) Gdy zmniejszamy T wyznaczający promień recepturki, jej wielkość czyli obwód >> nie zmienia się, >Czy tu chodzi o takie "skręcanie" się recepturki, które polegałoby na jej >harmonijkowaniu się w taką kryzę XiV wieczną??? Musisz mi opisać na czym to >skręcanie polega. Ba! Żebym to ja wiedziała… Cała recepturka „leży sobie” na płaszczyźnie X,T. Jej „skręcanie się” polega na tym, że jej obwód pozostaje STAŁY, ale zmienia się jej krzywizna kołowa K * 2 pi względem „promienia” czyli czasu T. Jeśli „promień” T zmniejszysz o połowę do T/2, to recepturka będzie skręcona do podwójnego okręgu i będzie styczna z płaszczyzną obserwacji punktowo. (tu masz swoje punktowe „kryzowe wcięcie”). Jak byś zapisał teraz geometrię recepturki? Nie ma już 2 pi x, ale jest 2 * 2 pi x czyli 4 pi x względem skróconego o połowę „promienia” T. W ten sposób w wymiarze krzywizny (K) nastąpiła zmiana z krzywizny kołowej zerowej K0 (gdy k = 2 pi x) do krzywizny o wartości K1 (2 * 2 pi x = 4 pi x). „Linijką” wymiaru krzywizny kołowej są kolejne liczby krzywiznowe K: 0,1,2,3,4 które to z kolei odpowiadają kolejnym potęgom liczby 2 wobec pi x. Na przykład krzywiznę zerową opisuje K = 0, krzywizna K1 to wymiar kołowy 2 pi x „skwantowany” do postaci 2*2 pi x, krzywizna K2 to wymiar kołowy 2 pi x „skwantowany” do postaci 2*2*2 pi, krzywizna K3 to wymiar kołowy 2 pi x „skwantowany” do postaci 2*2*2*2 pi x itd. >> to przestaje ona być całkowicie styczna z płaszczyzną >> odniesienia (X,T). Przestaje być z nią styczna, ponieważ zmianie ulega jej >> krzywizna kołowa (kk) na dodatnią. Dlaczego? Recepturka skręca się w “wyż >> szych wymiarach” (trzecim prostym y oraz w wymiarze krzywizny kołowej, które ni >> e są „widoczne” na naszej dwuwymiarowej (X,T) płaszczyznie odniesienia. >> Okazuje się, że jeśli zechcemy obserwować cały świat recepturkowy o zmiennej >> krzywiźnie kołowej , to potrzebna nam inna płaszczyzna odniesienia – >> ; Twoja (Lajkonika) trójwymiarowa czaso-przestrzeń czyli 2-sfera (X,Y, o promieniu T). >Tu mam trochę kłopot. Nie za bardzo przyznaję się do tej "mojej >czasoprzestrzeni". W naszym prostym modelu - recepturka na płaszczyźnie >czasoprzestrzenią jest już sama plaszczyna (wymiar x i wymiar t). O.K.Trzeba to uporządkować – jak wcześniej słusznie zauważyłeś – sama recepturka jest wyłącznie przestrzenna, bo jeśli nawet trójwymiarowa przestrzennie: wymiar przestrzenny prosty x zawinięty w wymiarze kołowym 2pi i „kwantowany” wymiarem krzywizny kołowej K do postaci K * 2 pi x, to jej najpełniejsza obserwacja zachodziłaby na naszej płaszczyźnie odniesienia 4 dim (X,Y,Z,T). >>>7. Recepturka to przestrzeń jednoczesnosci zdarzeń (jeśli mieszkańcy >>>recepturki zapalą na mój gwizdek latarki, to ja je jednocześnie ujrzę - >>>jednocześnie, tzn.w identycznej odległosci od BB). >>Hmm… Ty ujrzysz wszystkich punktowych mieszkańców recepturki „jednocześnie, >>tzn. w identycznej odległosci”, ale CZASOWEJ, chociaż nie koniecznie >>PRZESTRZENNEJ od BB. >??? Jesteśmy zewnętrznym obserwatorem! na recepturce nie ma odległości >przestrzennej od BB. Odcinek łączący BB i pkt na recepturce to promień - wymiar >czasowy. Wymiar przestrzenny istnieje wyłącznie na samej recepturce. No właśnie!!! Wymiar czasu jest wymiarem Jednoczesności recepturkowego wszechświata. Ale ponieważ recepturka jest przestrzenna, to na przykład gdy dwa przeciwległe Receptorki A oraz B obserwowane w czasie T1 znajdą się w jednym punkcie na układzie współrzędnych X,T płaszczyzny odniesienia, to uzyskasz zafałszowyny obraz, bo powinieneś oba Receptorki umieścić w dwóch różnych punktach współrzędnej X. A jeśli chciałbyś obserwować wszystkie Receptorki na recepturce, to musiałbyś użyć dodatkowych współrzędnych Y,Z. Tak mi się zdaje. Odpowiedz Link Zgłoś
lolita10 Plądrowanie OKOLIC M-teorii?.....4 29.04.05, 16:27 Z kolei stan recepturki jako „osobliwości” na płaszczyźnie X,T jest obserwowalny jako jej punkt zerowy, tak samo, gdyby był obserwowany na płaszczyźnie X,Y,T. Ale jednak w dodatkowym wymiarze prostopadłym do płaszczyzny X,T może nadal istnieć. W tym dodatkowym wymiarze każdy Receptorek stoi na głowie innego i wszystkie są ustawione w linii prostej tego wymiaru. A pojedyńczy Receptorek punktowy tak „przybrał na wadze”, że teraz jego geometria, a dokładniej krzywizna kołowa świata recepturkowego stała się maksymalna. I pewnie Receptorki wtedy sobie tunelują w tym trzecim wymiarze przestrzennym, by sobie Wielkowybuchować na nowo, gdzieś „z boczku” względem naszej płaszczyzny czasoprzestrzennej X,T :-) Po prostu wydaje mi się, że zmiany geometrii wszechświata recepturki zachodzące w wymiarze krzywizny kołowej (od K0, do …K max) mogą być obserwowalne, gdy użyjemy jako płaszczyzny obserwacji czaso-przestrzeni 4 dim (X,Y,Z oraz T). >>No bo jeśli my nie jesteśmy zewnętrzym Wielkim Obserwatorem, ale obserwujemy >>wszechświat z jakiegoś punktu na naszej wąasnej recepturce czyli Cycku Skarlett >>im. Bonoba, a przenika się on z innymi Cyckami Skarlett, to… >>Nasz świat recepturkowy może znajdować się w stanie o danej krzywiźnie kołowej >>(kk), która powoduje skrócenie niektórych odległości między poszczególnymi >>mieszkańcami recepturki, ale o tym to już na pewno nie dziś. >Ale umówiliśmy się, ze nie poruszamy na razie problemy percepcji wszechświata >przze mieszkańca recepturki. Na razie próbujemy nie poruszać, ale jakoś nam to nie wychodzi :-) >Może w następnym podejściu zejdziemy z piedestału Zewnętrznego obserwatora i >wylądujemy na recepturce w postaci dwóch pokrzywionych pktów? Dobrze, następnym razem możemy spróbować. Całuski serdeczne Lola Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: Plądrowanie sznurówek? 10.05.05, 18:25 Jestem, jestem. Sorka za spóźnialstwo. Ostatecznie wychodzi mi na to, ze twoja recepturka to sznurówka związana w okrąg. Nie tyle rozciąga się (gumowo) ile marszczy lub rozmarszcza - trochę w kryzę weneckiego doży, trochę w gwiazdeczkę wyciśnietą w cieście foremką babci. Inaczej obwód nie chce mi pozostać stały przy zmniej/zwięk-szającym się promieniu. boje się tylko o nakładanie się przestrzeni sznurówkowej na siebie. Oznaczałoby to, ze prędzej czy później musiałbym na ciebie wpaść w realu, a Słońce mogłoby nadepnać Ziemię, nie mowiąc już o większych tragediach. Chyba, ze zakładasz jakąś separację nakladających się wymiarów przestrzennych. Ostatecznie bardziej podoba mi się gumowa recepturka rozciągliwa i bez zmarszczek. No i co dalej. Czy pogadamy teraz, jak wyglada otoczenie z pktu widzenia mieszkańca tej sznurówkowej czy też gumowej recepturki? Lajkonik Odpowiedz Link Zgłoś
lolita10 Re: Plądrowanie sznurówek. 12.05.05, 14:16 lajkonik521 napisał: > Jestem, jestem. Sorka za spóźnialstwo. Eeee, nie szkodzi. Odpowiem Ci dowcipem, który wczoraj usłyszałam. Wpada mąż do domu o czwartej nad ranem, a wściekła żona z papierosem w ustach pyta: O której to się wraca do domu?!? A mąż na to: Nie wraca, nie wraca, ja tylko po gitarę! > Ostatecznie wychodzi mi na to, ze twoja recepturka to sznurówka związana w > okrąg. Nie tyle rozciąga się (gumowo) ile marszczy lub rozmarszcza - trochę w > kryzę weneckiego doży, trochę w gwiazdeczkę wyciśnietą w cieście foremką babci. > Inaczej obwód nie chce mi pozostać stały przy zmniej/zwięk-szającym się > promieniu. boje się tylko o nakładanie się przestrzeni sznurówkowej na siebie. Ty się Lajkoniku nie bój. Nie ma czego, bo raczej znajdujemy się teraz na etapie oddalania się od siebie :-) > Oznaczałoby to, ze prędzej czy później musiałbym na ciebie wpaść w realu, a > Słońce mogłoby nadepnać Ziemię, nie mowiąc już o większych tragediach. No tak, ale czy gdybyś obserwował wszechświat na filmie puszczonym "do tyłu", to nie obserowałbyś właśnie takich "zdarzeń i zderzeń"? Tak tylko pytam. > Chyba, > ze zakładasz jakąś separację nakladających się wymiarów przestrzennych. To insza inszość. Separacja ta polega na tym, że każdy indywidualny obiekt ma swoją "własną sznurówkę". Obiekty posiadające masę są obiektami "domkniętymi" we własnych sześciu wymiarch w Lokalnym Układzie Grawitacyjnym czyli na własnej sznurówce - na danym poziomie skalarnym (foton, cząstka, atom, planeta, Układ Słoneczny, galaktyka oraz wszechświat, każdy ma swoją sznurówkę odpowiadającą jego własnej energii). > Ostatecznie bardziej podoba mi się gumowa recepturka rozciągliwa i bez > zmarszczek. Chyba domyślam się, dlaczego :-) > No i co dalej. Czy pogadamy teraz, jak wyglada otoczenie z pktu widzenia > mieszkańca tej sznurówkowej czy też gumowej recepturki? > > Lajkonik Pogadamy, jeśli jeszcze Cię nie zamęczyłam, ale nie w tej chwili. Całuski Lola (szkoda, że już się nie rumienisz, to było urocze) Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: Plądrowanie sznurówek. 12.05.05, 21:47 Rzeczywiście mozemy przejść do widzenia z poziomu recepturki-sznurówki. Ale skoro, domknęłaś rozdział obserwatora zewnętrznego, to i ja powiem "ostatnie słowo". Jeśli chodzi o dowcipy to przeżyłem tyle epok, że trudno o nowy. Jale odwzajemnie się. Wstęp jak u ciebie... Gdzie byłeś? Na szszachchach. Ale wódkę od ciebie czuć! A co ma byś szuś? Szszachchy?? > Lola: > Ty się Lajkoniku nie bój. Nie ma czego, bo raczej znajdujemy się teraz na etapi > e > oddalania się od siebie :-) > > > Oznaczałoby to, ze prędzej czy później musiałbym na ciebie wpaść w realu, > a > > Słońce mogłoby nadepnać Ziemię, nie mowiąc już o większych tragediach. > No tak, ale czy gdybyś obserwował wszechświat na filmie puszczonym "do tyłu", t > o > nie obserowałbyś właśnie takich "zdarzeń i zderzeń"? Tak tylko pytam. Dobra, dobra. Ale chyba trzeba było zacząć, ze recepturka to sznurówka. A ja tu przez piętnaście postów kombinuję stałość obwodu przy zmiennym promieniu. Lola, od razu powiedz, co ukrywasz jeszcze pod takimi zakamuflowanymi terminami (albo i nie, bo to nie wiadomo co potem z tym Noblem). O tym filmie od tyłu od razu pomyslałem jak wykombinowałem tę sznurówkę. Ale dodatkowo jeszcze wykombinowałem, że zderzenia te zdarzeją się wszak "na bieżąco". Wpadam na kumpla na rogu, asteroida trzaśnie w Ziemię. Sznurówa się zawija? > Separacja ta [fałd sznurówki - L.] polega na tym, że każdy indywidualny > obiekt ma > swoją "własną sznurówkę". Obiekty posiadające masę są obiektami "domkniętymi" w > e > własnych sześciu wymiarch w Lokalnym Układzie Grawitacyjnym czyli na własnej > sznurówce - na danym poziomie skalarnym (foton, cząstka, atom, planeta, Układ > Słoneczny, galaktyka oraz wszechświat, każdy ma swoją sznurówkę odpowiadającą > jego własnej energii). No popatrz, z jaką łatwością przeskoczyłaś na terminologię sznurówkową (swoją drogą mam pewną wprawę w tworzeniu nowej terminologii). Ale jeśli chodzi o lokalne wszechswiaty sznurówkowe, to dla mnie absolutna nowość-rewelka. Teraz rozumiem, że tu jest pogrzebany twój GRAWITOR! A wszechswiat to taki grawitor będący fraktalem grawitorów. To rzeczywiście moze tak działać. > > Ostatecznie bardziej podoba mi się gumowa recepturka rozciągliwa i bez > > zmarszczek. > Chyba domyślam się, dlaczego :-) Bez podtekstów, bez podtekstów. Po prostu jest prostsza. A proste jest piękne i doskonałe. Chyba, ze pojęcie prostoty zależy od poziomu rozumienia zjawisk. > Całuski > Lola > (szkoda, że już się nie rumienisz, to było urocze) Lola, prawdę mówiąc to ja się tak rumieniłem jak i ty przesylałaś całuski. Nawet się zastanawiam czy też nie wmontować tego do nicka. Ale masz, rumienię się Lajkonik Odpowiedz Link Zgłoś
lolita10 Re: Plądrowanie sznurówek. 14.05.05, 20:26 Twój dowcip mnie rozbawił :-) Dzięki. Zrewanżuję Ci się piękną myślą, którą gdzieś ostatnio wyczytałam. Brzmiało to mniej więcej tak: Dla głuchego tańczący wygląda jak wariat. Zanim przejdziemy do widzenia z poziomu recepturki-sznurówki.... >Dobra, dobra. Ale chyba trzeba było zacząć, ze recepturka to sznurówka. A ja tu >przez piętnaście postów kombinuję stałość obwodu przy zmiennym promieniu. No właśnie. Stałość obwodu przy zmiennym promieniu jest możliwa dzięki zmianie geometrii, a konkretnie zmianie krzywizny K „kwantyzującej” na przykład kołową geometrię przestrzeni danego obiektu znajdującego się we własnym Lokalnym Układzie Grawitacyjnym (danej rozmaitości). Lola, >od razu powiedz, co ukrywasz jeszcze pod takimi zakamuflowanymi terminami (albo >i nie, bo to nie wiadomo co potem z tym Noblem). O tym filmie od tyłu od razu >pomyslałem jak wykombinowałem tę sznurówkę. Ale dodatkowo jeszcze >wykombinowałem, że zderzenia te zdarzeją się wszak "na bieżąco". Wpadam na >kumpla na rogu, asteroida trzaśnie w Ziemię. Sznurówa się zawija? W takim przypadku sznurówki się przecinają. Przykład – przekroje stożkowe: Nasz Układ Słoneczny jest Lokalnym Układem Grawitacyjnym. Jego podstawowe obiekty poruszają się po orbitach wokół Słońca. Orbity te możemy przedstawić jako przekroje stożkowe. (każdy ma taką sznurówkę na jaką zasłużył :-) 1.Czemu odpowiadałaby wówczas powierzchnia stożka? Płaszczyznie obserwacji Lokalnego Układu Grawitacyjnego wspólnego dla jego elementów, z których każdy w mniejszej skali tworzy własny Lokalny Układ Grawitacyjny - ma własną sznurówkę. 2. Co przedstawiałyby parabole? Orbity obiektów pochodzących spoza danego Lokalnego Układu Grawitacyjnego (na przykład komety) można przedstawić jako paraboliczne przekroje stożka . Kontynuacja takiej orbity miałaby miejsce poza stożkiem. 3.Co przedstawiałyby hiperbole? Galaktyki (w większej skali) też są Lokalnymi Układami Grawitacyjnymi. (Tak samo Gromady galaktyk). Gdybyśmy uwzględnili wszystkie istniejące galaktyki z ich “orbitami” i umieścili w stożku, to czym byłaby powierzchnia stożka? A taki model: nasz wszechświat – balonowy jest sferą. Przetnijmy tę sferę na pół i umieśćmy obie połówki w prawdziwym – podwójnym stożku. “Orbity” galaktyk będą przekrojami tego stożka. Jako punktowe obiekty na swoich orbitach mogą być punktowo styczne z powierzchnią stożka, ale nie muszą, gdy różnicuje je trzeci wymiar przestrzenny. >> Separacja ta [fałd sznurówki - L.] polega na tym, że każdy indywidualny >> obiekt ma swoją "własną sznurówkę". Obiekty posiadające masę są obiektami >>"domkniętymi" we własnych sześciu wymiarch w Lokalnym Układzie >> Grawitacyjnym czyli na własnej >> sznurówce - na danym poziomie skalarnym (foton, cząstka, atom, planeta, Układ >> Słoneczny, galaktyka oraz wszechświat, każdy ma swoją sznurówkę odpowiadającą >> jego własnej energii). >No popatrz, z jaką łatwością przeskoczyłaś na terminologię sznurówkową (swoją >drogą mam pewną wprawę w tworzeniu nowej terminologii). Jestem pełna podziwu dla Twojej inwencji, ponieważ o sznurkach (nie sznurówkach) myślałam od dawna, nawet zapisałam je w swoich notatkach, ale czekałam na odpowiedni moment, żeby je móc tutaj wprowadzić. Zrobiłeś to za mnie! Super! Czy gdybym od początku pisała o okręgach sznurkowych nie pomyślałbyś, że jestem jeszcze bardziej szalona? >Ale jeśli chodzi o >lokalne wszechswiaty sznurówkowe, to dla mnie absolutna nowość-rewelka. Teraz >rozumiem, że tu jest pogrzebany twój GRAWITOR! A wszechswiat to taki grawitor >będący fraktalem grawitorów. To rzeczywiście moze tak działać. Poważnie tak myślisz? Uszczęśliwiasz mnie. >> > Ostatecznie bardziej podoba mi się gumowa recepturka rozciągliwa i bez >> > zmarszczek. >> Chyba domyślam się, dlaczego :-) >Bez podtekstów, bez podtekstów. Po prostu jest prostsza. A proste jest piękne i >doskonałe. Chyba, ze pojęcie prostoty zależy od poziomu rozumienia zjawisk. Prostsza dlatego, że uwzględnia “rozciągliwość”? Pytanie: „rozciągliwość” przestrzeni czy energiomaterii? Wbrew pozorom to może być ważne pytanie. Faktycznie, jeśli dwie galaktyki „zderzą się” ze sobą swoimi Lokalnymi Układami Grawitacyjnymi, utworzą wspólny Lokalny Układ Grawitacyjny o nowej geometrii. I w tym przypadku ich dwie sznurówki utworzą wspólną sznurówkę inaczej skręconą niż dwie osobne, ale czy to świadczy o rozciągliwości energiomaterii (-> rozciągliwa recepturka) czy zmianach energi wraz z jednoczesną zmianą krzywizny kołowej geometrii układu (->nierozciągliwa sznurówka odpowiednio pozaginana) ? Poza tym dwa fotony zderzając się ze sobą tworzą wspólnie Lokalny Układ Grawitacyjny dwóch sznurówek. Co dzieje się z ich sznurówkami w takim układzie? Domyślam się. (….) >Ale masz, rumienię się Dziękuję. Lola Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: Plądrowanie sznurówek. 14.05.05, 21:54 lolita10 napisała: > Dla głuchego tańczący wygląda jak wariat. Znam jeszcze głębszą mysl podnoszoną na wschodzie: "wodka biez piwa dien'gi na wietier". > W takim przypadku sznurówki się przecinają. Przykład – przekroje stożkowe > : > > Nasz Układ Słoneczny jest Lokalnym Układem Grawitacyjnym. > Jego podstawowe obiekty poruszają się po orbitach wokół Słońca. > Orbity te możemy przedstawić jako przekroje stożkowe. (każdy ma taką sznurówkę > na jaką zasłużył :-) ... i chyba każdy musi mieć swój własny stozek ... > 1.Czemu odpowiadałaby wówczas powierzchnia stożka? > Płaszczyznie obserwacji Lokalnego Układu Grawitacyjnego wspólnego dla jego > elementów, z których każdy w mniejszej skali tworzy własny Lokalny Układ > Grawitacyjny - ma własną sznurówkę. Musisz to bardziej precyzyjnie opisać, bo odnoszę wrazenie że na jednym stożku chciałabyś ulokować wszystkie planety (no i Słońce) > 2. Co przedstawiałyby parabole? > Orbity obiektów pochodzących spoza danego Lokalnego Układu Grawitacyjnego (na > przykład komety) można przedstawić jako paraboliczne przekroje stożka . > Kontynuacja takiej orbity miałaby miejsce poza stożkiem. Jeśli poza stozkiem, to ja takiego stożka nie jestem sobie w stanie wyobrazić. > 3.Co przedstawiałyby hiperbole? > > Galaktyki (w większej skali) też są Lokalnymi Układami Grawitacyjnymi. (Tak sam > o > Gromady galaktyk). Gdybyśmy uwzględnili wszystkie istniejące galaktyki z ich > “orbitami” i umieścili w stożku, to czym byłaby powierzchnia stożka > ? > A taki model: nasz wszechświat – balonowy jest sferą. Przetnijmy tę sferę > na pół > i umieśćmy obie połówki w prawdziwym – podwójnym stożku. “Orbity > 221; galaktyk będą > przekrojami tego stożka. Jako punktowe obiekty na swoich orbitach mogą być > punktowo styczne z powierzchnią stożka, ale nie muszą, gdy różnicuje je trzeci > wymiar przestrzenny. > > Jestem pełna podziwu dla Twojej inwencji, ponieważ o sznurkach (nie sznurówkach > ) > myślałam od dawna, nawet zapisałam je w swoich notatkach, ale czekałam na > odpowiedni moment, żeby je móc tutaj wprowadzić. Zrobiłeś to za mnie! Super! Cz > y > gdybym od początku pisała o okręgach sznurkowych nie pomyślałbyś, że jestem > jeszcze bardziej szalona? W tej sytuacji wycofuję się z propozycji sznurówkowej. Sprawa jest zbyt poważna. Poza tym ciągle wierzę, ze nasz okrąg (recepturka, czy sznurówka) to tylko uproszczenie sfery (żeby łatwiej widzieć inne wymiary). Trzeba wymysleć coś poważniej brzmiącego - moze 1-sfera? Już się przewijało. I nawet dość dostojne. > Prostsza dlatego, że uwzględnia “rozciągliwość”? Pytanie: „ro > zciągliwość” > przestrzeni czy energiomaterii? Wbrew pozorom to może być ważne pytanie. > Faktycznie, jeśli dwie galaktyki „zderzą się” ze sobą swoimi Lokaln > ymi Układami > Grawitacyjnymi, utworzą wspólny Lokalny Układ Grawitacyjny o nowej geometrii. I > w tym przypadku ich dwie sznurówki utworzą wspólną sznurówkę inaczej skręconą > niż dwie osobne, ale czy to świadczy o rozciągliwości energiomaterii (-> > rozciągliwa recepturka) czy zmianach energi wraz z jednoczesną zmianą krzywizny > kołowej geometrii układu (->nierozciągliwa sznurówka odpowiednio pozaginana > ) ? > Poza tym dwa fotony zderzając się ze sobą tworzą wspólnie Lokalny Układ > Grawitacyjny dwóch sznurówek. Co dzieje się z ich sznurówkami w takim układzie? > Domyślam się. Boję się, czy geometrię wszechswiata mozna wyprowadzać per analogiam z geometrii ukladów grawitacyjnych. Zauważ te ostatnie mogą się poruszać we wszechświecie, wirować, mogą na siebie wpadać tworząc nowe ukladu grawitacyjne. A wszechświat? Na cóż on moze biedny wpaść? Poza tym, w przeciwieństwie do galaktyki, on nawet ma puste wnętrze (wnętrzne 1-sfery), a galaktyka jest zapełniona i to nawet tym gęściej im blizej srodka. > Lola No to teraz ja, całuski Lajkonik PS. Cieszę się, ze też próbowałaś trochę załagodzić atmosferę na FN. Odpowiedz Link Zgłoś
lolita10 Re: Plądrowanie sznurówek. 15.05.05, 14:23 Witam! Lajkonik: > Znam jeszcze głębszą mysl podnoszoną na wschodzie: "wodka biez piwa dien'gi na > wietier". Rozumiem, bo " biez vodki nie razbieriosz", tak? lolita10 napisała: >> W takim przypadku sznurówki się przecinają. Przykład – przekroje stożkowe >> Nasz Układ Słoneczny jest Lokalnym Układem Grawitacyjnym. >> Jego podstawowe obiekty poruszają się po orbitach wokół Słońca. >> Orbity te możemy przedstawić jako przekroje stożkowe. (każdy ma taką sznurówkę >> na jaką zasłużył :-) >... i chyba każdy musi mieć swój własny stozek ... w którym umieszczamy 1-sferę? >> 1.Czemu odpowiadałaby wówczas powierzchnia stożka? >> Płaszczyznie obserwacji Lokalnego Układu Grawitacyjnego wspólnego dla jego >> elementów, z których każdy w mniejszej skali tworzy własny Lokalny Układ >> Grawitacyjny - ma własną sznurówkę. >Musisz to bardziej precyzyjnie opisać, bo odnoszę wrazenie że na jednym stożku >chciałabyś ulokować wszystkie planety (no i Słońce) Nie Lajkoniku, błagam Cię! Ty napisałeś: >>>Ale dodatkowo jeszcze wykombinowałem, że zderzenia te >>>zdarzeją się wszak "na bieżąco". >>> Wpadam na kumpla na rogu, asteroida trzaśnie w Ziemię. Sznurówa się zawija? A ja na to podałam stożkowe przekroje jako przykład przecinania się sznurówek! >> 2. Co przedstawiałyby parabole? >> Orbity obiektów pochodzących spoza danego Lokalnego Układu Grawitacyjnego (na >> przykład komety) można przedstawić jako paraboliczne przekroje stożka . >> Kontynuacja takiej orbity miałaby miejsce poza stożkiem. >Jeśli poza stozkiem, to ja takiego stożka nie jestem sobie w stanie wyobrazić. Ej, Lajkoniku, czego nie możesz sobie wyobrazić, to sobie narysuj! Przecież napisałam: KONTYNUACJA takiej orbity (parabolicznej orbity komety) miałaby miejsce poza stożkiem czyli poza Lokalnym Układem Grawitacyjnym (np.Układu Słonecznego). Chodzi o to, że parabola jest częścią orbity takiej komety, orbity, która w pozostałej swojej części wykracza poza Lokalny Układ Grawitacyjny czyli poza Układ Słoneczny. Przecież na taką orbitę komety poruszającej się między różnymi LUGami mogą oddziaływać pola grawitacyjne albo siły pływowe tych pól kilku LUGów, odkształcając orbitę komety nawet do hiperboli. Parabole, odpowiadają w stożku OBSERWOWALNYM częściom 1-sfer (światom sznurówkom) pewnych obiektów (w modelu widzialnego wszechświata byłyby to widzialne części orbity galaktyk). Pozostała część tych 1-sfer znajdująca się poza stożkiem jest „nieobserwowalna”. Cała 1-sfera składająca się z części widzialnej (parabola) plus niewidzialnej (?) odpowiada orbicie komety, która może pochodzić spoza Lokalnego Układu Grawitacyjnego naszego świata :-) (w modelu wszechświata prędkość takiej galaktyki na odcinku równym paraboli nie przekraczałaby prędkości światła w naszym LUGu, ponieważ przy przejściu galaktyki z części "widzialnej" do "niewidzialnej" następuje zmiana krzywizny geometrii jej orbity z dodatniej w naszym LUGu na ujemną w niewidzialnej części Lokalnego Układu Grawitacyjnego wszechświata. I w tej niewidzialnej możliwa jest prędkość nadświetlna. pytanie na marginesie: Czym byłaby hiperbola? Hiperbola ma dwa składniki, które znajdują się w dwóch częściach (na dwóch półsferach). Cała hiperbola odpowiada orbicie jednej Galaktyki obserwowanej na „północnej” i „południowej” półsferze jednocześnie. Pytanie czy to możliwe? … >W tej sytuacji wycofuję się z propozycji sznurówkowej. Sprawa jest zbyt >poważna. nie wycofuj się tak łatwo :-) >Poza tym ciągle wierzę, ze nasz okrąg (recepturka, czy sznurówka) to >tylko uproszczenie sfery (żeby łatwiej widzieć inne wymiary). Trzeba wymysleć >coś poważniej brzmiącego - moze 1-sfera? Już się przewijało. >I nawet dość dostojne. Chcesz 1- sferę, niech Ci będzie. Chwilowo nie mam nic przeciko temu. Tylko pamiętaj, że energiomateria kilku podobnych światów sznurówkowych (na przykład fotonów - na jednym poziomie skalarnym albo planet na innym poziomie skalarnym) może składać się na energiomaterię innego jednego swiata znajdującego się na „wyższym” poziomie skalarnym. Kilka podrozmaitości współtworzy rozmaitość. I sznurkowe 1-sfery są podrozmaitościami 2-sfery. A 3-sfery są podrozmaitościami #- sfery i na tym zakoćczymy. >Boję się, czy geometrię wszechswiata mozna wyprowadzać per analogiam z >geometrii ukladów grawitacyjnych. Zauważ te ostatnie mogą się poruszać we >wszechświecie, wirować, mogą na siebie wpadać tworząc nowe ukladu grawitacyjne. >A wszechświat? Na cóż on moze biedny wpaść? Rozumiem, że według Ciebie jest niemożliwe przyjęcie założenia o istnieniu innych wszechświatów poza naszym. Odzywa się nasze silne ego? >Poza tym, w przeciwieństwie do >galaktyki, on nawet ma puste wnętrze (wnętrzne 1-sfery), a galaktyka jest >zapełniona i to nawet tym gęściej im blizej srodka. Po pierwsze nie zawsze „ galaktyka jest zapełniona i to nawet tym gęściej im blizej srodka.” Przecież galaktyki mają różnorodną strukturę. Najczęściej podobno zależy ona od ich „wieku”. Jest sporo protogalaktyk o ciekawych, odmiennych strukturach, prawda? Część nie jest uformowana tak, jak to opisałeś, prawda? Po drugie ta 1-sfera (jakiś świat, który jest podrozmaitością innego 2-sferycznego świata) ma postać okręgu sznurkowego po to, by wprowadzić pewne uproszczenie. Nie zapominamy oczywiście, że to tylko MODEL. 1-sfera (świat sznurówkowy)to naprzykład galaktyka w 2-sferze (już nie świat sznurówkowy)czyli gromadzie Galaktyk, a zbiór wszystkich 2-sfer (Galaktyk) tworzy 3- sferę czyli nasz wszechświat. Wszystkie MODELe światów jako 1-sfery, 2-sfery lub nawet 3-sfery mają puste wnętrze, ale czy sam wszechświat (w realu)też ?! Wcześniej przerabialiśmy temat 3-sfery przestrzennej, której promień mierzyliśmy wymiarem czasu, ale nadal wydaje mi się, że jest to model, który ma za cel upraszczać nasze „widzenie” wszechświata. Gdyby wszechświat rzeczywiście tak wyglądal, to w dwóch przeciwnych kierunkach (w kierunku wnętrza sfery oraz na zewnątrz sfery) byłaby pustka? Hmm. światy, owszem, mogą tak wyglądać. Ale czy tak wygląda wszechświat? Raczej byłby wypełnony czymś w rodzaju struktury składającej się z takich sferycznych światów poupychanych jednen obok drugiego. Ale może rzeczywiście taka struktura wypełniałaby jedynie 3-sferę wszechświata? A jej wnętrze nadal pozostawałoby puste? Oto jest pytanie. A propos, czy czytałeś sławetny artykuł o modelu wszechświata w majowym Swiecie Nauki? Całuski Lola Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: Plądrowanie sznurówek. 17.05.05, 21:32 No, no. Coś zbig się jakby ożywił. Zauważyłaś?Może się nieco wkurzył moimi niezdarnymi postami. lolita10 napisała: > Ej, Lajkoniku, czego nie możesz sobie wyobrazić, to sobie narysuj! Rysowałem, też nic. > Przecież > napisałam: KONTYNUACJA takiej orbity (parabolicznej orbity komety) miałaby > miejsce poza stożkiem czyli poza Lokalnym Układem Grawitacyjnym (np.Układu > Słonecznego). Parabola jest stożkową (ze szkoły i w całości leży na stożku) nigdzie nie chce mi wystawać poza stozek. > Chodzi o to, że parabola jest częścią orbity takiej komety, > orbity, która w pozostałej swojej części wykracza poza Lokalny Układ > Grawitacyjny czyli poza Układ Słoneczny. Czyli parabola wykracza poza stozek?! Albo ty szybciej myslisz niż piszesz, albo ja wolniej myślę niż czytam. > Przecież na taką orbitę komety > poruszającej się między różnymi LUGami mogą oddziaływać pola grawitacyjne albo > siły pływowe tych pól kilku LUGów, odkształcając orbitę komety nawet do hiperbo > li. Najświętsza prawda, ale nadal parabola leży mi na stożku. A nawet hiperbola. Musisz coś na to zaradzić. Bo z czytaniem dalszej części twojego postu nie ruszę. > Parabole, odpowiadają w stożku OBSERWOWALNYM częściom 1-sfer (światom > sznurówkom) pewnych obiektów (w modelu widzialnego wszechświata byłyby to > widzialne części orbity galaktyk). Pozostała część tych 1-sfer znajdująca się > poza stożkiem jest „nieobserwowalna”. Cała 1-sfera składająca się z > części > widzialnej (parabola) plus niewidzialnej (?) odpowiada orbicie komety, która > może pochodzić spoza Lokalnego Układu Grawitacyjnego naszego świata :-) > (w modelu wszechświata prędkość takiej galaktyki na odcinku równym paraboli nie > przekraczałaby prędkości światła w naszym LUGu, ponieważ przy przejściu > galaktyki z części "widzialnej" do "niewidzialnej" następuje zmiana krzywizny > geometrii jej orbity z dodatniej w naszym LUGu na ujemną w niewidzialnej częśc > i > Lokalnego Układu Grawitacyjnego wszechświata. I w tej niewidzialnej możliwa jes > t > prędkość nadświetlna. > pytanie na marginesie: Czym byłaby hiperbola? > Hiperbola ma dwa składniki, które znajdują się w dwóch częściach (na dwóch > półsferach). Cała hiperbola odpowiada orbicie jednej Galaktyki obserwowanej na > „północnej” i „południowej” półsferze jednocześnie. Pyt > anie czy to możliwe? > > Tylko > pamiętaj, że energiomateria kilku podobnych światów sznurówkowych (na przykład > fotonów - na jednym poziomie skalarnym albo planet na innym poziomie skalarnym) > może składać się na energiomaterię innego jednego swiata znajdującego się na > „wyższym” poziomie skalarnym. Kilka podrozmaitości współtworzy rozm > aitość. I > sznurkowe 1-sfery są podrozmaitościami 2-sfery. A 3-sfery są podrozmaitościami > #- sfery i na tym zakoćczymy. > Rozumiem, że według Ciebie jest niemożliwe przyjęcie założenia o istnieniu > innych wszechświatów poza naszym. Odzywa się nasze silne ego? Ono (ego)jest bardzo słabiutkie i słabiutko się się odzywa. Wszak nieweryfikowalny obszar modelu nigdy nie zostanie obalony. > Po pierwsze nie zawsze „ galaktyka jest zapełniona i to nawet tym gęściej > im > blizej srodka.” > Przecież galaktyki mają różnorodną strukturę. Najczęściej > podobno zależy ona od ich „wieku”. Jest sporo protogalaktyk o cieka > wych, > odmiennych strukturach, prawda? Część nie jest uformowana tak, jak to opisałeś, > prawda? Prawda. Ale nie słyszałem o galaktyce [w przyblizeniu] podobnej do modelu balonika (mówię o dziecięcym baloniku, bo galaktyki są zawieszone w przestrzeni trójwymiarowej). > Po drugie ta 1-sfera (jakiś świat, który jest podrozmaitością innego > 2-sferycznego świata) ma postać okręgu sznurkowego po to, by wprowadzić pewne > uproszczenie. Nie zapominamy oczywiście, że to tylko MODEL. > 1-sfera (świat sznurówkowy)to naprzykład galaktyka w 2-sferze (już nie świat > sznurówkowy)czyli gromadzie Galaktyk, a zbiór wszystkich 2-sfer (Galaktyk) > tworzy 3- sferę czyli nasz wszechświat. Nie zgodzę się. Zauważ, ze w odniesieniu do innej galaktyki MY bylibyśmy obserwatorem zewnętrznym zawieszonym w przestrzeni 3-wymiarowej. Musielibyśmy oglądać tę (i każdą inną) galaktykę w postaci zwyklego balonika zawieszonego w tej samej przestrzeni trójwymiarowej. O ile wiem - rzadko takie baloniki oglądamy. Poza tym jedynie powierzchnia (2-wymiary) takich oglądanych baloników byłaby wszechswiatem ich mieszkańców (aliens to wylącznie płaszczaki?). > Wszystkie MODELe światów jako 1-sfery, 2-sfery lub nawet 3-sfery mają puste > wnętrze, ale czy sam wszechświat (w realu)też ?! Wcześniej przerabialiśmy temat > 3-sfery przestrzennej, której promień mierzyliśmy wymiarem czasu, ale nadal > wydaje mi się, że jest to model, który ma za cel upraszczać nasze „widzen > ie” > wszechświata. Gdyby wszechświat rzeczywiście tak wyglądal, to w dwóch > przeciwnych kierunkach (w kierunku wnętrza sfery oraz na zewnątrz sfery) byłaby > pustka? Hmm. światy, owszem, mogą tak wyglądać. Ale czy tak wygląda wszechświat > ? Tak niestety sobie ten zegarek wyobrażałem. Na pytanie co jest w środku i na zewnątrz nawet bałem się odpowiedać. NIeśmiało myślałem o pustej 4-przestrzeni (nie zapełnionej falą e-m pochodzącą z BB, na czole której realizuje się nasz wszechswiat). > Raczej byłby wypełnony czymś w rodzaju struktury składającej się z takich > sferycznych światów poupychanych jednen obok drugiego. Ale może rzeczywiście > taka struktura wypełniałaby jedynie 3-sferę wszechświata? A jej wnętrze nadal > pozostawałoby puste? Oto jest pytanie. Tę wątpliwość w pełni z tobą podzielam. Pozostaje tylko czekać na przyszłe generacje. Może wnuki wykombinują cosik do podróżowania w kierunku prostopadłym do wszystkich naszych trzech wymiarów przestrzennych. Zobaczą co jest w środku (gdybam, ze historia naszego wszechświata) i co jest na zewnątrz. A z tego zewnętrza nareszcie zobaczą jak ten zegarek wygląda. > A propos, czy czytałeś sławetny artykuł > o modelu wszechświata w majowym Swiecie Nauki? Niestety, na codzień muszę czytać (też) pasjonujace rzeczy z całkiem innej dziedziny. > Całuski > Lola He, he (wiesz o co chodzi z tym nickiem) Lajkonik Odpowiedz Link Zgłoś
lolita10 Re: Plądrowanie sznurówek. 25.05.05, 13:28 lajkonik521 napisał: > No, no. Coś zbig się jakby ożywił. Zauważyłaś? Może się nieco wkurzył moimi > niezdarnymi postami. Twoimi? Nie, stanowczo jesteś zbyt krytczny dla siebie! A bonobo jak ruszył do ataku?! Super. Aczkolwiek, nie dlatego na pewno, że wkurzył się moimi postami, które są nieśle niezdarne :) lolita10 napisała: >> Przecież >> napisałam: KONTYNUACJA takiej orbity (parabolicznej orbity komety) miałaby >> miejsce poza stożkiem czyli poza Lokalnym Układem Grawitacyjnym (np.Układu >> Słonecznego). >Parabola jest stożkową (ze szkoły i w całości leży na stożku) nigdzie nie chce >mi wystawać poza stozek. >> Chodzi o to, że parabola jest częścią orbity takiej komety, >> orbity, która w pozostałej swojej części wykracza poza Lokalny Układ >> Grawitacyjny czyli poza Układ Słoneczny. >Czyli parabola wykracza poza stozek?! Albo ty szybciej myslisz niż piszesz, >albo ja wolniej myślę niż czytam. Albo może Ty za szybko czytasz albo droczysz się ze mną, Lajkoniku? Parabolę możesz przedstawić przy pomocy wzoru y = xx/A. Załóżmy, że A = 1. Obliczasz i rysujesz sobie taką parabolę na układzie współrzędnych iksów i igreków, ale możesz ją w zasadzie teoretycznie kontynuować w nieskończoność podstawiając na przykład coraz większe wartości pod igrek. Jednak gdy wsadzisz ją w dany stożek, którego średnica podstawy ma wartość równą 2, to taka parabola w stożku zostanie ograniczona („skończy się”) już przy wartości y ciut ponad cztery. No chyba, że się mylę. >> Przecież na taką orbitę komety >> poruszającej się między różnymi LUGami mogą oddziaływać pola grawitacyjne albo >> siły pływowe tych pól kilku LUGów, odkształcając orbitę komety nawet do >> hiperbo li. Najświętsza prawda, ale nadal parabola leży mi na stożku. A nawet hiperbola. Musisz coś na to zaradzić. Bo z czytaniem dalszej części twojego postu nie ruszę. Trudno. >> Tylko >> pamiętaj, że energiomateria kilku podobnych światów sznurówkowych (na przykład >> fotonów - na jednym poziomie skalarnym albo planet na innym poziomie >> skalarnym) może składać się na energiomaterię innego jednego swiata >> znajdującego się na >> „wyższym” poziomie skalarnym. Kilka podrozmaitości współtworzy rozm >> aitość. I sznurkowe 1-sfery są podrozmaitościami 2-sfery. >> A 2-sfery są podrozmaitościami 3- sfery i na tym zakończymy. >> Rozumiem, że według Ciebie jest niemożliwe przyjęcie założenia o istnieniu >> innych wszechświatów poza naszym. Odzywa się nasze silne ego? >Ono (ego)jest bardzo słabiutkie i słabiutko się się odzywa. Wszak >nieweryfikowalny obszar modelu nigdy nie zostanie obalony. Ale istnienie wielu „sznurkowych światów” łyknąłeś? One zresztą wcale nie są 1-sferami, tylko tak nazywałam je dla uproszczenia, bo naprawdę, to mogą być conajmniej pięciowymiarowe. A ich ewentualne oddziaływanie grawitacyjne zachodzi w szóstym wymiarze krzywizny kołowej. >>> Po pierwsze nie zawsze „ galaktyka jest zapełniona i to nawet tym gęściej >>> im blizej srodka.” >> Przecież galaktyki mają różnorodną strukturę. Najczęściej >> podobno zależy ona od ich „wieku”. Jest sporo protogalaktyk o cieka >> wych, odmiennych strukturach, prawda? >> Część nie jest uformowana tak, jak to opisałeś, prawda? >Prawda. Ale nie słyszałem o galaktyce [w przyblizeniu] podobnej do modelu >balonika (mówię o dziecięcym baloniku, bo galaktyki są zawieszone w przestrzeni >trójwymiarowej). >> Po drugie ta 1-sfera (jakiś świat, który jest podrozmaitością innego >> 2-sferycznego świata) ma postać okręgu sznurkowego po to, by wprowadzić pewne >> uproszczenie. Nie zapominamy oczywiście, że to tylko MODEL. >> 1-sfera (świat sznurówkowy)to naprzykład galaktyka w 2-sferze (już nie świat >> sznurówkowy)czyli gromadzie Galaktyk, a zbiór wszystkich 2-sfer (GROMAD Galaktyk) >> tworzy 3- sferę czyli nasz wszechświat. >Nie zgodzę się. Zauważ, ze w odniesieniu do innej galaktyki MY bylibyśmy >obserwatorem zewnętrznym zawieszonym w przestrzeni 3-wymiarowej. Masz rację, że się nie zgadzasz. >Musielibyśmy oglądać tę (i każdą inną) galaktykę w postaci zwyklego balonika zawieszonego w >tej samej przestrzeni trójwymiarowej. O ile wiem - rzadko takie baloniki >oglądamy. A jak wygląda galaktyka z dużej odległości? Wcale nie musi wyglądać jak balonik. Może wyglądać jak obiekt punktowy :) >Poza tym jedynie powierzchnia (2-wymiary) takich oglądanych baloników >byłaby wszechswiatem ich mieszkańców (aliens to wylącznie płaszczaki?). >> Całuski >> Lola >He, he (wiesz o co chodzi z tym nickiem) >Lajkonik Yhm. Mam ochotę zmienić swój nick na: CienkiBolek Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Lolka, sie nie załamuj! 25.05.05, 21:16 lolita10 napisała: > Nie, stanowczo jesteś zbyt krytczny dla siebie! > A bonobo jak ruszył do ataku?! Super. Aczkolwiek, nie dlatego na pewno, że > wkurzył się moimi postami, które są nieśle niezdarne :) Dobra. Nie ma się co tak deprecjonować. Gdy pożeram posty bonoba, to sobie dla równowagi myślę, że gdyby mu kazać zagrać poliot szmiela rimskiego-korsakowa na bałałajce to by wyglądał jak ja w dyskusji o fizyce i juz mi się lepiej robi. > Albo może Ty za szybko czytasz albo droczysz się ze mną, Lajkoniku? No, przyznam się, ze trochę się droczę. Ale naprawdę piszesz szybciej niz myslisz. Chciałabyś całą swoją wiedzę włożyć w jeden post i stąd trudności. Spróbuj najpierw sprzedać wstęp. > Parabolę > możesz przedstawić przy pomocy wzoru y = xx/A. Załóżmy, że A = 1. Obliczasz i > rysujesz sobie taką parabolę na układzie współrzędnych iksów i igreków, ale > możesz ją w zasadzie teoretycznie kontynuować w nieskończoność podstawiając na > przykład coraz większe wartości pod igrek. Jednak gdy wsadzisz ją w dany stożek > , > którego średnica podstawy ma wartość równą 2, to taka parabola w stożku zostani > e > ograniczona („skończy się”) już przy wartości y ciut ponad cztery. > No chyba, że się mylę. No oczywiście, ze się nie mylisz. Ale teraz powiedziałaś, ze chodzi o stożek ograniczony! A skąd to miało być wiadome w poprzednich postach, by default? Musisz chyba czytać swoje posty po napisaniu oczami laikonika - i odpowiadać sobie na pytanie czy on to zrozumie. Zatem, Lola, od początku. Co to jest z tymi ograniczonymi stożkami. Żebym mógł ruszyć dalej. > Ale istnienie wielu „sznurkowych światów” łyknąłeś? Łykam, łykam. Wątpię jednak, czy za mojego życia uda się z NIMI skontaktować i potwierdzić ich istnienie. > One zresztą wca > le nie są > 1-sferami, tylko tak nazywałam je dla uproszczenia, To sie rozumie samo przez się. Bez sznurówki=1-sfery, pewnie wogóle byśmy się nie dogadali. > bo naprawdę, to mogą być > conajmniej pięciowymiarowe. Jak i nasz staruszek Wszechświat. > A ich ewentualne oddziaływanie grawitacyjne zachodz > i > w szóstym wymiarze krzywizny kołowej. Myslisz, ze mozemy się z NIMI zderzyć? > >L: Nie zgodzę się. Zauważ, ze w odniesieniu do innej galaktyki MY bylibyśmy > >obserwatorem zewnętrznym zawieszonym w przestrzeni 3-wymiarowej. > Masz rację, że się nie zgadzasz. Czyli mogę pozostać przy przekonaniu, ze obserwowane galaktyki nie mogą być innymi wszechświatami? > A jak wygląda galaktyka z dużej odległości? Wcale nie musi wyglądać jak balonik > . > Może wyglądać jak obiekt punktowy :) Ale wówczas dywagacje na temat jego geometrii to czysta spekulacja. Galaktyki które dają się normalnie obserwować nie wygladają raczej na odrębne wszechświaty, trudno zatem o obiekcie obserwowanym jako punkt zakładać, ze będzie miał geometrię naszego Wszechswiata. Upieram się, że to co widzimy, to NASZ Wszechświat. > Yhm. Mam ochotę zmienić swój nick na: > CienkiBolek Lolka, nie załamuj się. Użyty przez ciebie termin "obiekty punktowe" lub "punkty materiale" poruszające się po "orbitach/trajektoriach kołowych" skojarzył mi się z niejakim MC lub Mariuszem, który często występuje na forum fizyki na onet pl. Możesz poszperać na tym forum po jego nicku. Namiary na forum: niusy.onet.pl/niusy.html?t=watki&group=pl.sci.fizyka&year=2005&month=05 Otóż tenże MC założył swoją stronkę i wyklada na niej teorię, która moze mieć wiele wspólnego z twoimi przemysleniami. Musisz popatrzeć po różnych wątkach na onecie pl.sci.fizyka, gdzie się pojawia jego nick. Nie jestem teraz w stanie odtworzyć konkretnego wątku, ale MC produkuje się b. często i często odsyła do tej swojej strony. Ze swojej strony też poszperam i jak go trafię to podeślę adres. Jeśli go trafisz, to radzę dużo najpierw poczytać jego produkcji przed podjęciem dyskusji. Tym niemniej, dla podreperowania twojego samopoczucia, czekam na stozki. Pozdrawiam, Lajkonik Odpowiedz Link Zgłoś
lolita10 Nie załamałam się :-) 19.06.05, 22:01 Wybacz Lajkoniku, ale jestem bardzo zajeta. Odpowiem, tylko prosze jeszcze o chwile cierpliwosci. Lola von Cienki Bolek Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: Nie załamałam się :-) 25.06.05, 23:22 Sorka, ze nie zglądałem. Pomyszkuj za MC na onecie/fizyka (też Mariusz). Tylko ostrzegam, dużo najpierw go poczytaj. laikonik Odpowiedz Link Zgłoś
lolita10 MODEL BALONOWY to bzdura 01.07.05, 13:49 Czesc! Dzięki Lajkoniku za namiary na niejakiego MC. Znalazłam adres jego strony, ale jeszcze nie miałam czasu poczytać. A teraz a propos BALONóW. Te modele balonowe "nabijają nas w balony" albo "wpuszczają w kanał" albo "robią w Bambuko"! Co za bzdura - po co to całe wymyślanie >płaskiego< wszechświata?! Próba dowodząca faktu, że nie jesteśmy pępkim świata? Niewystarczająca. Gdyby tak było, to WSZYSTKIE obiekty (galaktyki) musiałyby się od siebie oddalać, a przcież NIEKTóRE zbliżają się do siebie. He, he! Dlaczego? Bo wszechświat nie jest wcale płaski! O i tyle na dziś. Cześć i czołem! Lola Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: MODEL BALONOWY to bzdura 10.07.05, 12:10 No to dołączyłaś do rzeszy niedorosłych do zrozumienia geniuszu. lajkonik Odpowiedz Link Zgłoś
lolita10 Re: MODEL BALONOWY to bzdura 26.07.05, 00:14 Czesc Lajkoniku! Dlugo mnie nie bylo. lajkonik521 napisał: > No to dołączyłaś do rzeszy niedorosłych do zrozumienia geniuszu. > lajkonik MoZe... Ale mialam napad zalamki. A wiesz, ze moj model umozliwia na przyklad sprowadzenie takiej sfery balonowej do punktu? Pamietasz przyklad z okregiem 2 pi r, gdzie r na przyklad = 1. Gdy skrecamy okrag go w wymiarze dodatkowym, to zmienia sie jego krzywizna z 2 pi r na 2 x 2 pi r/2, a potem 4 x 2 pi/4 itd. Kolejne skrety powoduja "potegowanie" wielokrotnosci wyrazu 2 pi. Nie mozna takiego okregu skrecac w nieskonczonosc. Ma on swoja granice "skrecalnosci" i krzywizne maksymalna, kiedy staje sie obiektem punktowym (byc moze gdzies na progu wielkosci Plancka, na przyklad, gdy srednica okregu (2 r) rowna sie dlugosci Planka...? Caluski Lola Odpowiedz Link Zgłoś
majadeblij Re: Wszechświat 05.02.06, 20:14 Czesc Wszstkim, Tu Maja-biolog molekularny, zupelny ignorant fizyczny:-) Pytanie na temaw wszechswiata: podobno sie rozszerza?? Jak to mozliwe?? jesli sie zozszerza to znaczy ze cos poza nim jest? Co? Drugie pytanie atomy: czy ktos mi moze powiedzec co to takiego elektron, proton? Bo ja tego wogole nie rozumiem. Moze mozecie polecic jakas ciekawa literature na ten temat, napisana dla nie- fizykow? Maja Odpowiedz Link Zgłoś
zbig44 Re: Wszechświat 04.08.06, 19:14 majadeblij napisała: > Czesc Wszstkim, > Tu Maja-biolog molekularny, zupelny ignorant fizyczny:-) (...) > Maja Odpowiedz Link Zgłoś
zbig44 Wormholes 07.08.06, 11:27 Analogia z cząstkami-tubkami prowadzi wprost do pojęcia cząstek jako tuneli łączących rożne punkty czasoprzestrzeni, tzw. 'wormholes' (robaczywych dziur): 'Ponieważ ogólna teoria względności przedstawia grawitację jako zniekształcenie czasoprzestrzeni, Einstein miał nadzieję, że cząstki mogą być przedstawiane jak węzły zlokalizowane na przenikających się nitkach tkaniny. Nigdy jednak nie udało mu się tego udowodnić. W latach sześćdziesiątych John Wheeler i Charles Misner z Uniwerystetu Princeton podjęli wyzwanie i rozpatrywali naładowane cząstki jako tunele, przez które przeciska się pole elektryczne (nazwano je "wormholes" - dziury robione przez robaki). Wormholes to hipotetyczne tunele, które łączą odległe rejony geometrii czasoprzestrzeni. Jeśli pole elektryczne wejdzie przez taki tunel i wyjdzie przez inny, to z daleka jedno wejście do tunelu będzie wyglądało jak "źródło", a drugie jak "miejsce znikania" pola elektrycznego.' www.mt.com.pl/num/12_98/czas.htm Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 do al.1 11.08.06, 13:58 a al.1 jak milczał, tak milczy, podczas gdy nam tu wszystkim apetyt rośnie wilczy 8) chyba nie ma rady - trzeba będzie kupić Pańską książkę... jak to mówią - ciekawość pierwszym stopniem do drenażu kieszeni i allokacji środków ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 v > c 21.08.06, 17:08 Być może słynne dżety energii o prędkościach >c to nie złudzenie optyczne powstające w wyniku "puszczania zajączków" po ciemnych mgławicach pyłowo- gazowych materią wyrzuconą przez wybuchające gwiazdy, a właśnie efekt takiego gwałtownego hamowania w kosmosie mas materii RZECZYWIŚCIE wyrzucanych początkowo z v>c ??? Promieniowanie Czerenkowa jest wynikiem tego, że emitujący je elektron porusza się w ośrodku z prędkością większą od prędkości światła dla tego ośrodka. Elektron promieniując po czerenkowsku traci energię, a więc zmniejsza prędkość poniżej prędkości światła w ośrodku... Przyszło mi właśnie parę chwil wcześniej do głowy, że gdyby jakiś elektron znalazł się w próżni (wystartował w tę próżnię wyrzucony z materią w eksplozji np. z zasilanej małą czarną białej dziury, która nic nie wie o tym, że u nas elektrony "mają obowiązek" poruszać się z v<c ;-) z prędkością początkową v>c, to szybko by w niej zwolnił tracąc energię na promieniowanie... Czerenkowa właśnie 8-) Podobnie byłoby gdyby jakaś, uciekająca od naszej z v>>c, partia rozszerzajacego się amebowato - a niekoniecznie kuliście - naszego wszechświata (to, że to możliwe - patrz początek tego wątku), "zawadziła" (przez nadprzestrzeń) z lekka jedną ze swych macek... Co wy na to? Wszyscy na ogół utrzymują jedynie, że nie da się elektronu go rozpędzić do c ... A jeśli takich nie obserwujemy, bo "błyskawicznie" muszą one spowolnić do c w przestrzeni, która jest dla nich niczym dielektryczny mur a przynajmniej ciecz? a to by było, gdyby tak właśnie było ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: v > c 22.08.06, 19:55 bonobo44 napisał: > Być może słynne dżety energii o prędkościach >c to nie złudzenie optyczne > powstające w wyniku "puszczania zajączków" po ciemnych mgławicach pyłowo- > gazowych materią wyrzuconą przez wybuchające gwiazdy, a właśnie efekt takiego > gwałtownego hamowania w kosmosie mas materii RZECZYWIŚCIE wyrzucanych > początkowo z v>c ??? > > Promieniowanie Czerenkowa jest wynikiem tego, > że emitujący je elektron porusza się w ośrodku z prędkością większą od > prędkości światła dla tego ośrodka. > > Elektron promieniując po czerenkowsku traci energię, a więc zmniejsza prędkość > poniżej prędkości światła w ośrodku... > > Przyszło mi właśnie parę chwil wcześniej do głowy, że gdyby jakiś elektron > znalazł się w próżni (wystartował w tę próżnię wyrzucony z materią w eksplozji > np. z zasilanej małą czarną białej dziury, która nic nie wie o tym, że u nas > elektrony "mają obowiązek" poruszać się z v<c ;-) z prędkością początkową v > >c, > to szybko by w niej zwolnił tracąc energię na promieniowanie... Czerenkowa > właśnie 8-) > > Podobnie byłoby gdyby jakaś, uciekająca od naszej z v>>c, partia > rozszerzajacego się amebowato - a niekoniecznie kuliście - naszego wszechświata > > (to, że to możliwe - patrz początek tego wątku), "zawadziła" (przez > nadprzestrzeń) z lekka jedną ze swych macek... > > Co wy na to? > > Wszyscy na ogół utrzymują jedynie, że nie da się elektronu go rozpędzić do c .. > . > > A jeśli takich nie obserwujemy, bo "błyskawicznie" muszą one spowolnić do c > w przestrzeni, która jest dla nich niczym dielektryczny mur a przynajmniej > ciecz? > > > a to by było, gdyby tak właśnie było ;-) > Mi to się podoba. Masy wciskają w sferze wszechświata zagłębienia coraz głębsze w miarę ich wzrostu w kierunku centrum sfery (cycki), tworząc czarne dziury. Zawirowania wirujacych cycków powodują, ze nie zawsze orientuja się one idealnie na to centrum. Co poniektóre mogą śmajtnąć się i wybić się na sferę (od srodka) powodujac powstanie białej dziury (cycki - a raczej kolce na zewnątrz sfery). W tym gejzerze materii mozna podejrzewać istnienie różnych dziwnych (ryzyk) fizyk - w tym jety materii i fali e-m wyrzucane z v>c, spowalniające w normalnym osrodku do v<c. Czy mocno bluźnię przeciwko logice? Lajkonix panta rei - wszystko w plynie Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: v > c 16.09.06, 18:38 lajkonik521 napisał: > Masy wciskają w sferze wszechświata zagłębienia coraz głębsze > w miarę ich wzrostu w kierunku centrum sfery (cycki), tworząc czarne dziury. > Zawirowania wirujacych cycków powodują, ze nie zawsze orientuja się one > idealnie na to centrum. Co poniektóre mogą śmajtnąć się i wybić się na sferę > (od srodka) > powodujac powstanie białej dziury (cycki - a raczej kolce na zewnątrz sfery). > W tym gejzerze materii mozna podejrzewać istnienie różnych dziwnych (ryzyk) > fizyk - w tym jety materii i fali e-m wyrzucane z v>c, spowalniające > w normalnym osrodku do v<c. Czy mocno bluźnię przeciwko logice? dokładnie tak... świetne i konsekwentne pociągniecie cycatej przestrzeni za jej rozciągające się z ponadświetlnymi prędkościami wymiona 8) gdyby to zjawisko istotnie leżało u podstaw niektórych tylko dżetów (Z białych dziur - niektórych kwaarów (?)), ich zbadanie mogłoby więcej powiedzieć o "konsystencji" przestrzeni (próżni) niż wszystkie do tej pory stworzone teorie razem wzięte... Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: v > c 16.09.06, 19:31 bonobo44 napisał: > lajkonik521 napisał: > > Masy wciskają w sferze wszechświata zagłębienia coraz głębsze > > w miarę ich wzrostu w kierunku centrum sfery (cycki), tworząc czarne > > dziury. > > Zawirowania wirujacych cycków powodują, ze nie zawsze orientuja się one > > idealnie na to centrum. Co poniektóre mogą śmajtnąć się i wybić się na > > sferę (od srodka) powodujac powstanie białej dziury (cycki - a raczej > > kolce na zewnątrz sfery). > > W tym gejzerze materii mozna podejrzewać istnienie różnych dziwnych > > (ryzyk) fizyk - w tym jety materii i fali e-m wyrzucane z v>c, spowalniające > > w normalnym osrodku do v<c. Czy mocno bluźnię przeciwko logice? > > dokładnie tak... świetne i konsekwentne pociągniecie cycatej przestrzeni za > jej rozciągające się z ponadświetlnymi prędkościami wymiona 8) > gdyby to zjawisko istotnie leżało u podstaw niektórych tylko dżetów (Z białych > dziur - niektórych kwaarów (?)), ich zbadanie mogłoby więcej powiedzieć > o "konsystencji" przestrzeni (próżni) niż wszystkie do tej pory stworzone > teorie razem wzięte... Nie no, bonobo... Ja sobie pofolgowałem w fantazjowaniu, ale nie spodziewałem się, ze ty na to rzucisz jeszcze ostatnie pociągniecie pedzla z mistrzowską paralelą do powiatowej udojni. Za to cię lubię. Lajkonix Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Wilekosc wszechswiata 02.11.06, 15:38 <<nie mozemy zobaczyc fotonow starszych niz wielki wybuch, bo by musialy do nas dotrzec szybciej niz wynosi predkosc swiatla. Czyli to co widzimy to tylko nasz lokalny "horyzont zdarzeń" i moze wszechwiat jest wiekszy>> Dyskusja na FN: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=50225422 Odpowiedz Link Zgłoś
ruban Re: Nie może - to pewnik ! 24.07.07, 18:36 1.Wczesny wszechświat (przestrzeń) rozszerzał się z prędkością (10^30 - 10^100) *c - Teoria inflacji. 2.Ostatnie wyniki badań promieniowania reliktowego wykazały, że obserowalny!!! wszechświat jest "płaski" tzn dowolny (wielkość) trójkąt ma zawsze 180 stopni. a) albo cały wszechświat jest "płaski". b) albo oserwujemy tak niewielki wycinek, że krzywizna jest nie do wykrycia (narazie). Tak jak pwierzchnia Ziemi wydaję się płaska z punktu widzenia każdego człowieka.Ja optuję za tym rozwiązaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Czym jest Wszechświat? - link do TN 02.11.06, 16:19 Czym jest Wszechświat? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=40807&w=47977996 Odpowiedz Link Zgłoś