Dodaj do ulubionych

profesor polski jest przeciwko Unii Europejskiej!!

10.08.03, 13:53
dlaczego profesor polski jest przeciwko Unii Europejskiej? Większość Polaków
wypowiedziała się za UE a w związku z tym powinny być zniesione
habilitacje ..ale profesorowie polscy chcą inaczej, chcą dalej na uczelniach
utrzymać prawo stalinowskie.. jak można to zmienić???????
Obserwuj wątek
    • Gość: Docent Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk IP: *.netspeed.com.au 10.08.03, 14:39
      ppp67 napisał:

      > dlaczego profesor polski jest przeciwko Unii Europejskiej? Większość Polaków
      > wypowiedziała się za UE a w związku z tym powinny być zniesione
      > habilitacje ..ale profesorowie polscy chcą inaczej, chcą dalej na uczelniach
      > utrzymać prawo stalinowskie.. jak można to zmienić???????

      Nie martw sie tym za bardzo. Miales pamietac, zeby nie pic tyle, szczegolnie
      przed poludniem. To jest niedobre dla zdrowia.
      Rozluznij sie troche. Pamietaj, sa tacy do ktorych obowiazkow sluzbowych
      nalezy pomagac takim jak ty. Wszystko bedzie dobrze...
      Odloz to narzedzie...........
      Ona cie pewnie jeszcze troche kocha, moze nawet przyjdzie cie tam odwiedzic.
      Swiat nie jest w gruncie rzeczy taki podly. Mama znow ugotowala ci barszcz.
      Pewnie jutro tez tam przyjdzie.....

      • Gość: ewa Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk IP: *.onhill.gda.pl 10.08.03, 15:04
        Gość portalu: Docent napisał(a):

        > ppp67 napisał:
        >
        > > dlaczego profesor polski jest przeciwko Unii Europejskiej? Większość Polak
        > ów
        > > wypowiedziała się za UE a w związku z tym powinny być zniesione
        > > habilitacje ..ale profesorowie polscy chcą inaczej, chcą dalej na uczelnia
        > ch
        > > utrzymać prawo stalinowskie.. jak można to zmienić???????
        >
        > Nie martw sie tym za bardzo. Miales pamietac, zeby nie pic tyle, szczegolnie
        > przed poludniem. To jest niedobre dla zdrowia.
        > Rozluznij sie troche. Pamietaj, sa tacy do ktorych obowiazkow sluzbowych
        > nalezy pomagac takim jak ty. Wszystko bedzie dobrze...
        > Odloz to narzedzie...........
        > Ona cie pewnie jeszcze troche kocha, moze nawet przyjdzie cie tam odwiedzic.
        > Swiat nie jest w gruncie rzeczy taki podly. Mama znow ugotowala ci barszcz.
        > Pewnie jutro tez tam przyjdzie.....
        >

        a do Ciebie Docent też przyjdzie mama????????
        • Gość: Docent Do Ewy IP: *.netspeed.com.au 10.08.03, 16:11
          Gość portalu: ewa napisał(a):

          > a do Ciebie Docent też przyjdzie mama????????


          Masz jeszcze do obskoczenia watek "Kielce moje Kielce!!!" w dziale Swiat.
          Powodzenia.

          Co tam slychac w nauce na Wybrzezu. Troche sie stesknilem ale nie za docentem
          marcowym.
          • Gość: ewa Re: Do Ewy IP: *.onhill.gda.pl 13.08.03, 17:54
            Gość portalu: Docent napisał(a):

            > Gość portalu: ewa napisał(a):
            >
            > > a do Ciebie Docent też przyjdzie mama????????
            >
            >
            > Masz jeszcze do obskoczenia watek "Kielce moje Kielce!!!" w dziale Swiat.
            > Powodzenia.
            >
            > Co tam slychac w nauce na Wybrzezu. Troche sie stesknilem ale nie za
            docentem
            > marcowym.

            hej Docent... nauka narazie odpoczywa... nad morzem ...
            pozdrawiam
            ewa
            • Gość: Docent Re: Do Ewy IP: *.netspeed.com.au 14.08.03, 15:41
              Gość portalu: ewa napisał(a):

              > >
              > > Co tam slychac w nauce na Wybrzezu. Troche sie stesknilem ale nie za
              > docentem
              > > marcowym.
              >
              > hej Docent... nauka narazie odpoczywa... nad morzem ...
              > pozdrawiam
              > ewa

              Przyjemnego wypoczynku. Pozdrowienia z Australii.
      • Gość: adiunkt Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk IP: *.dyn.optonline.net 10.09.03, 07:54
        Gość portalu: Docent napisał(a):

        > ppp67 napisał:
        >
        > > dlaczego profesor polski jest przeciwko Unii Europejskiej? Większość Polak
        > ów
        > > wypowiedziała się za UE a w związku z tym powinny być zniesione
        > > habilitacje ..ale profesorowie polscy chcą inaczej, chcą dalej na uczelnia
        > ch
        > > utrzymać prawo stalinowskie.. jak można to zmienić???????
        >
        > Nie martw sie tym za bardzo. Miales pamietac, zeby nie pic tyle, szczegolnie
        > przed poludniem. To jest niedobre dla zdrowia.
        > Rozluznij sie troche. Pamietaj, sa tacy do ktorych obowiazkow sluzbowych
        > nalezy pomagac takim jak ty. Wszystko bedzie dobrze...
        > Odloz to narzedzie...........
        > Ona cie pewnie jeszcze troche kocha, moze nawet przyjdzie cie tam odwiedzic.
        > Swiat nie jest w gruncie rzeczy taki podly. Mama znow ugotowala ci barszcz.
        > Pewnie jutro tez tam przyjdzie.....
        >

        Niestety,ale pomyliles sie moj drogi Kolego.
        Czyzbys byl az tak glupi aby nie dostrzec,ze ppp67 ma plec zenska?
        I gdziez Twoja wiedza,profesorze?
        Z wypowiedzi ppp67 wynika,ze jest to kobieta,bo tylko kobieta ma takie
        wlasnie sposoby wyrazania sie,krotkie,zwiezle i poprostu kobiece.
        W daodatku ma ona racje stary zaplesnialy ramolu!
        Bo swoje habilitacje i professury zdobywacie jak kichniecie,a potem
        chodzicie po tych korytarzach i kiwacie sie nawzajem jak pelikany.
        Rzygac mi sie chce jak na was patrze,to poprostu na poczatku kupa smiechu
        a potem zal,ze tacy ludzie zyja w tej Polsce i sa tam profesorami?
        Oj przydak by wam sie nastepny.....

        :(


    • Gość: doku Takie są wciąz kadry niestety IP: *.chello.pl 10.08.03, 15:50
      ppp67 napisał:

      > profesorowie polscy chcą inaczej, chcą dalej na uczelniach
      > utrzymać prawo stalinowskie.. jak można to zmienić???????

      Trzeba czekać aż poodchodzą, a na razie ich olewać jak się da i czerpać naukę z
      zachodu.
      • ppp67 Re: Takie są wciąz kadry niestety 10.08.03, 21:34
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > ppp67 napisał:
        >
        > > profesorowie polscy chcą inaczej, chcą dalej na uczelniach
        > > utrzymać prawo stalinowskie.. jak można to zmienić???????
        >
        > Trzeba czekać aż poodchodzą, a na razie ich olewać jak się da i czerpać
        naukę z zachodu.

        chyba masz rację )))
        pozdrawiam

    • node Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk 11.08.03, 03:43
      ppp67 napisał:

      > dlaczego profesor polski jest przeciwko Unii Europejskiej? Większość Polaków
      > wypowiedziała się za UE a w związku z tym powinny być zniesione
      > habilitacje ..ale profesorowie polscy chcą inaczej, chcą dalej na uczelniach
      > utrzymać prawo stalinowskie.. jak można to zmienić???????

      A po co to zmieniac?
      Jezeli ktos jest dobry, to teraz ma szanse wyjechac do Europy Zachodniej czy
      USA i tam zajmowac sie prawdziwa nauka, a nie uzerac sie z
      zakompleksionymi 'naukowcami', ktorych glownym zajeciem jest masturbowanie
      wlasnych tytulow.
      Bardzo wielu mlodych juz tak wyjezdza, ulamek z nich wroci do Polski i
      sytuacja powoli bedzie sie zmieniac... ale sadze ze to beda jescze dziesiatki
      lat...
      • Gość: ewa1 Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk IP: 212.87.3.* 11.08.03, 15:34
        To nie prawda ze 'wszyscy' sa przeciwko.Z wlasnego
        doswiadczenia moge powiedzeic ze dla mnie habilitacja to
        byla strata pol roku. Nie bylo to jakies bardzo
        traumatyczne przezycie, musialam zebrac i opisac to co
        opublikowalam w ostatnich latach. Wylaczylo mnie to
        skutecznie na kilka miesiecy z aktywnej pracy naukowej.
        Ale problem habilitacji i tak nie jest najwazniejszy w
        Polskiej nauce. Bardziej dokuczliwy jest brak
        przejrzystego systemu rozdzielania pieniedzy na nauke
        (recenzje grantow sa czesto finkcja)i kryteriow oceny
        jakosci pracy. Pelno wiec na uczelniach 'dekownikow'
        ktorym placi sie za ich prace i tak za duzo ale tez i
        calkiem sporo tych naprawde dobrych ktorych pracy sie nie
        docenia.
        Co do wyjazdow, dobrzy ale tez i sredni i calkiem slabi
        maja taka szanse, w wielu dziedzinach ilosc stypendiow
        przewyszcza dzis ilosc chetnych. Sama spedzilam za
        granica kilka lat, to mnie jednak nauczylo ze nie mozna
        bazowac przyszlosci naukowej na stypendiach i 'fruwaniu'
        z jednego laboratorium do drugiego. To jest dobre jak
        masz 30 lat i zbierasz doswiadczenia etc. Ale jak masz
        lat troche wiecej, to musisz gdzies sie zakorzenic i
        zaczac mozolnie budowac wlasna grupe. A to ciagle w kraju
        w ktorym jestes u siebie jest latwiejsze.
        ewa

        Na uczelni jest poprostu pelno dziwakow ktorzy w
        'normalnym' Jestem po habilotacji
        • node Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk 11.08.03, 18:16
          Gość portalu: ewa1 napisał(a):

          > Ale problem habilitacji i tak nie jest najwazniejszy w
          > Polskiej nauce. Bardziej dokuczliwy jest brak
          > przejrzystego systemu rozdzielania pieniedzy na nauke
          > (recenzje grantow sa czesto finkcja)i kryteriow oceny
          > jakosci pracy.

          Co wiecej, granty nie powinny byc jedynym zrodlem finansowania nauki.
          Normalnie przemysl, wojsko powinne byc zainteresowane finansowaniem nauki w
          zamian za wyniki badan. Tylko ze to nie dziala w Polsce
          • pit_b Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk 11.08.03, 19:56
            node napisał:

            > Gość portalu: ewa1 napisał(a):
            >
            > > Ale problem habilitacji i tak nie jest najwazniejszy
            w
            > > Polskiej nauce. Bardziej dokuczliwy jest brak
            > > przejrzystego systemu rozdzielania pieniedzy na nauke
            > > (recenzje grantow sa czesto finkcja)i kryteriow oceny
            > > jakosci pracy.
            >
            > Co wiecej, granty nie powinny byc jedynym zrodlem
            > finansowania nauki. Normalnie przemysl, wojsko powinne
            byc zainteresowane finansowaniem nauki w
            > zamian za wyniki badan.
            > Tylko ze to nie dziala w Polsce
            • node Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk 11.08.03, 20:38
              > Duzo racji, ale zapomniales o drugiej stronie medalu.
              > Polski przemysl dziala przewaznie tam, gdzie
              > jest duzy wklad pracy ludzkiej, a niskie naklady
              > na urzadzenie, czyli prowadzi dzialalnosc ekstensywna.
              > Brak kapitalu oraz dobrego rynku sprawia, ze
              > przemysl polski prawie nie inwestuje w rozwoj
              > nowych technologii, a kupuje gotowe licencje.
              > Nie ma popytu na prace badawcza i dlugo nie bedzie -
              > taki los biednego kraju w orbicie krajow bogatych.

              Oczywiscie, ze problem jest szerszy i dotyczy chyba wszystkich aspektow zycia
              w Polsce. Osobiscie sadze, ze w Polsce szybko nie poprawi sie, dlatego ze
              problem tak naprawde jest w mentalnosci Polakow i ich kulturze.
              Mysle, jednak ze naukowcy w Polsce nie szukaja nawet szans na wspolprace z
              przemyslem
              • pit_b Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk 11.08.03, 21:02
                node napisał:

                > > Duzo racji, ale zapomniales o drugiej stronie medalu.
                > > Polski przemysl dziala przewaznie tam, gdzie
                > > jest duzy wklad pracy ludzkiej, a niskie naklady
                > > na urzadzenie, czyli prowadzi dzialalnosc
                ekstensywna.
                > > Brak kapitalu oraz dobrego rynku sprawia, ze
                > > przemysl polski prawie nie inwestuje w rozwoj
                > > nowych technologii, a kupuje gotowe licencje.
                > > Nie ma popytu na prace badawcza i dlugo nie bedzie -
                > > taki los biednego kraju w orbicie krajow bogatych.
                >
                > Oczywiscie, ze problem jest szerszy i dotyczy chyba
                wszystkich aspektow zycia
                > w Polsce. Osobiscie sadze, ze w Polsce szybko nie
                poprawi sie, dlatego ze
                > problem tak naprawde jest w mentalnosci Polakow i ich
                kulturze.

                Zgoda, ale nie tylko. Ekonomia ma swoja dynamike.
                Dobrobyt buduje sie dlugo.
                Wiem, ze PKB na glowe to kiepski wskaznik,
                ale w tym wskazniku, przy dobrych ukladach,
                dzieli PL od EU jakies 30 lat. Przy zlych...
                dowolnie duzo.

                > Mysle, jednak ze naukowcy w Polsce nie szukaja nawet
                szans na wspolprace z
                > przemyslem
                • node Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk 11.08.03, 22:26
                  pit_b napisała:

                  > node napisał:
                  >
                  > > > Duzo racji, ale zapomniales o drugiej stronie medalu.
                  > > > Polski przemysl dziala przewaznie tam, gdzie
                  > > > jest duzy wklad pracy ludzkiej, a niskie naklady
                  > > > na urzadzenie, czyli prowadzi dzialalnosc
                  > ekstensywna.
                  > > > Brak kapitalu oraz dobrego rynku sprawia, ze
                  > > > przemysl polski prawie nie inwestuje w rozwoj
                  > > > nowych technologii, a kupuje gotowe licencje.
                  > > > Nie ma popytu na prace badawcza i dlugo nie bedzie -
                  > > > taki los biednego kraju w orbicie krajow bogatych.
                  > >
                  > > Oczywiscie, ze problem jest szerszy i dotyczy chyba
                  > wszystkich aspektow zycia
                  > > w Polsce. Osobiscie sadze, ze w Polsce szybko nie
                  > poprawi sie, dlatego ze
                  > > problem tak naprawde jest w mentalnosci Polakow i ich
                  > kulturze.
                  >
                  > Zgoda, ale nie tylko. Ekonomia ma swoja dynamike.
                  > Dobrobyt buduje sie dlugo.
                  > Wiem, ze PKB na glowe to kiepski wskaznik,
                  > ale w tym wskazniku, przy dobrych ukladach,
                  > dzieli PL od EU jakies 30 lat. Przy zlych...
                  > dowolnie duzo.

                  Racja, racja. Co gorsze, sadze ze Polska juz stracila swoja szanse, ktora byla
                  po 89.

                  > Chyba masz specyficznych znajomych.
                  > Faktem jest jednak, ze polski przemysl jest
                  > niezwykle prymitywny.

                  He he... takie postawy znam z polskich gazet, for dyskusyjnych.
                  Mysle, ze ty z kolei nie doceniasz polskiego przemyslu... przynajmniej mam
                  taka cicha nadzieje.

                  > Czesc zyla i zyje z wyjazdow (coraz mniej oplacalnych)
                  > Niektorzy lubia robote badawcza
                  > Inni wykladaja na wielu uczelniach
                  > Nieliczne przypadki wspolpracuja z przemyslem
                  > Wielu ze wzgledu prestiz


                  > > A moze ich praca jest dokladnie tyle
                  > > warta... (prosze nie brac tego doslownie)
                  >
                  > Widzisz, tu jest centralny rodzielnik.
                  > Nie ma rynku.

                  Na pewno jest rynek na edukacje
                  • Gość: ewa1 Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk IP: 212.87.3.* 12.08.03, 14:42
                    Jako osoba ktora pracowala na kilku naprawde dobrych
                    uczelniach i to w kilku krajach, moge stwierdzic ze
                    mentalnosc naukowcow Polskich i tych np Amerykanskich az
                    tak bardzo sie nie rozni. I tu i tam spotkalam ludzi
                    wybitnych i calkiem miernych, lubiacych swoja prace i
                    tych traktujacych ja jako katorge. Oczywiscie system
                    grantow i ciaglego aplikowania o pieniadze wymusza
                    wieksze wspolzawodnictwo, ale ma tez i zle strony.
                    Szefowie duzych grup goniac za grantami praktycznie nie
                    maja czasu na nauke.
                    Co do tematyki badan, to i tu i tam tematy badan bywaja
                    glupie. Ale i w Polsce i na zachodzie duzo wiekszym
                    problemem jest nie narzucanie tematow badan lecz
                    odwrotnie. Mlodych ludzi starujacych dobiero w nauce
                    szefowie zostawiaja bez zadnej opieki i bez tematow. A
                    znalezienie dobrego tematu badan nawet dla wybitnie
                    zdolnych ale bez doswiadczenia jest ogromnie trudne.
                    Co do wspolpracy z przemyslem, to na Uniwesystetach
                    calego swiata ma ona szczatkowy chrakter. Sa to znowu
                    moje doswiadczenia z kilku osrodkow, a pracuje w
                    'material science' czyli dziedzina dla przemyslu istotnej.
                    Tak jest nie tylko w Polsce ale tez i w Stanach i w
                    Europie ale tez i w Japoni. Taka jest bowiem specyfika
                    uczelni, maja ksztalcic i podpowiadac rozwiazania 'dla
                    przyszlosci' ale nie 'produkowac'.
                    ewa
                    • node Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk 13.08.03, 20:50
                      Gość portalu: ewa1 napisał(a):

                      > Jako osoba ktora pracowala na kilku naprawde dobrych
                      > uczelniach i to w kilku krajach, moge stwierdzic ze
                      > mentalnosc naukowcow Polskich i tych np Amerykanskich az
                      > tak bardzo sie nie rozni. I tu i tam spotkalam ludzi
                      > wybitnych i calkiem miernych, lubiacych swoja prace i
                      > tych traktujacych ja jako katorge.

                      Po pierwsze, zdolnosci i mentalnosc to sa dwie zupelnie rozne zagadnienia.
                      Zgodze sie, ze potencjal 'mentalny' jest podobny we wszystkich krajach, ale
                      problem to wykorzystanie tego potencjalu
                      • ppp67 Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk 13.08.03, 22:14
                        > Mysle, ze zle zrozumialas slowo 'produkowac'. Produkowac w sensie byc
                        > produktywnym, tworzyc nowe rozwiazania a tak naprawde w wielu przypadkach
                        > poprawiac istniejace. Mysle, ze nie mozna byc dobrym naukowcem, nie majac
                        > pojecia co robia inni, oraz jak wyglada rzeczywistosc poza uczelnia (mam na
                        > mysli rzeczywistosc zawodowa). Zeby czlowiek byl tworczy, musi byc narazony
                        na nowe idee, problemy. Ale to rzeczywistosc weryfikuje to co tworzymy
                      • Gość: ewa1 Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk IP: 212.87.3.* 14.08.03, 11:47
                        Naprawde nie zauwazylam tej innej mentalnosci. Nie wiem
                        jak dlugo pracujesz w Stanach i w jakiej dziedzinie ale
                        przynajmniej w mojej nie ma az tak duzych roznic. A swoje
                        doswiadczenia opieram nie na letniej praktyce ale kilku
                        latach pracy. Calkiem sporo leni i lawirantow wiedzialam
                        po obu stronach Atlantyku. To prawda ze latwiej nic nie
                        robic u nas ale i tam jak juz masz staly kontrakt to
                        mozesz wegetowac, nie bardzo sie przejmujac brakiem
                        wynikow naukowych czy dydaktycznych. Jedyna roznica to
                        ta ze w Stanach trudniej o staly kontrakt.

                        A co do grantow, szczegolnie duzych dawanych przez NSF,
                        nawet profesorowie pracujacy w najlepszych uczelniach
                        maja z tym problemy (popatrz na statysyki). 'Pieniadze
                        przychodza same' no coz moze tak bywa w niektorych
                        modnych dziedzinach, ale nie jest to codziennoscia ani
                        nauki Polskiej ani Amerykanskiej.
                        A sproboj wystapic o duzy grant nawet w 'modnych
                        dziedzinach' w Europie. W ostaniej 'edycji' ilosc
                        'successful applications' dla grantow typu STREP wynosi
                        ok 15% a dla Centrow Doskonalosci 3%. Jezeli szansa na
                        sukces wynosi 3% to znaczy ze o tym sukcesie wcale nie
                        decyduje jakosc aplikacji ale szczescie.
                        Co do wspolpracy z przemyslem, to duze firmy maja zwykle
                        swoje wlasne zaplecze naukowe. W Stanach jest tez duzo
                        firm typu 'research' ktore egzytencje opieraja na
                        'panstwoych' grantach. Czesto firmy te zakladane sa przez
                        naukowcow majacych lub ktorzy mieli swe 'normalne' etaty
                        na uczelniach i wtedy sila rzeczy wspolpraca jest troche
                        bardziej ozywiona. Nie wiem wiec o jakim Ty sponsorowaniu
                        naprawde mowisz. Przypadki by duza firma przyszla i
                        'prosila o rozwiazanie problemu' zdarzaja sie bardzo
                        sporadycznie.
                        No i ogolnie na uczelnaiach sila rzeczy problemy nie sa
                        az tak bardzo 'praktyczne' ale czy musza takie byc? Nie
                        slyszalam o firmach ponsorujacych badania 'teori strun'
                        czy blizej tego czym ja sie zajmuje 'przejsc fazowych' a
                        to wcale nie znaczy ze sa one mniej istotne dla
                        wspolczesnej fizyki.
                        ewa

                        • node Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk 14.08.03, 23:39
                          Wlasnie wyjezdzam na wakacje na dwa tygodnie, gdzies w gory i pustynie, wiec
                          nie bede w stanie odpowiedziec, a bradzo chce. Ale postaram sie wrocic do
                          tematu, jak znowu podlacze sie do sieci.

                          pozdrawiam wszystkich,
                          node
    • pit_b Troche bzdur, troche prawd 11.08.03, 19:40
      Habilitacja nie jest w sprzecnosci z regulami
      UE, np. w Niemczech czy Szwecji jest normalna
      procedura.

      Polska profesura broni habilitacji kierujac sie
      powojna motywacja:

      - broniac jakosci ksztalcenia- smutne sa doswiadczenia
      z wiekszoscia prywatnych czy prowincjonalnych
      uczelni - strach pomyslec, co by sie dzialo,
      gdyby nie ta nieszczesna habilitacja

      - broniac wlasnej pozycji, w czym nie rozni sie
      zbytnio od wszystkich grup interesu w PL

      • Gość: oooo Re: Troche bzdur, troche prawd IP: *.onhill.gda.pl 12.08.03, 20:43
        pit_b napisała:

        > Habilitacja nie jest w sprzecnosci z regulami
        > UE, np. w Niemczech czy Szwecji jest normalna
        > procedura.
        >
        > Polska profesura broni habilitacji kierujac sie
        > powojna motywacja:
        >
        > - broniac jakosci ksztalcenia- hehehe - napewno .... mierny byle wierny ...
        > - broniac wlasnej pozycji, w czym nie rozni sie
        > zbytnio od wszystkich grup interesu w PL
        >

        hehehe - gdzie jest Docent?????????
      • Gość: kuba Re: Troche bzdur, troche prawd IP: *.pul.tke.pl 23.08.03, 14:31
        I jak tu dyskutowac powaznie??
        To nie chodzi o habilitacje tylko o wielotysieczna "bande"
        skorumpowanych "profesorkow"!! Juz ich wnuki sa naznaczone na posady!!
        To jest tragedia, w rzadzie np. taki "profesor": Hausner, kiedys Jaskiernia,
        taki Kolodko. Bismark, a rowniez Pilsudski wiedzieli czy grozi
        takie "profesorkowanie" Jednym zdanie "na pohybel" tym lajdakom!!
        • micic Re: Troche bzdur, troche prawd 24.08.03, 11:21
          Gość portalu: kuba napisał(a):

          > I jak tu dyskutowac powaznie??
          > To nie chodzi o habilitacje tylko o wielotysieczna "bande"
          > skorumpowanych "profesorkow"!! Juz ich wnuki sa naznaczone na posady!!
          > To jest tragedia, w rzadzie np. taki "profesor": Hausner, kiedys Jaskiernia,
          > taki Kolodko. Bismark, a rowniez Pilsudski wiedzieli czy grozi
          > takie "profesorkowanie" Jednym zdanie "na pohybel" tym lajdakom!!
    • Gość: DNM Polską naukę dławi profesorska geriatria IP: 168.143.113.* 12.08.03, 21:03
      Artykuł z tygodnika Przegląd (20/2003) - "Zuzanna i
      starcy"
      Polską nauką rządzą emeryci, którzy bezwzględnie
      wyzyskują setki młodych uczonych

      Zuzanna i starcy
      Jacenty Wertyczko

      Pewnego biblijnego poranka piękna Zuzanna zażywała
      kąpieli. W swej nagości została podejrzana przez dwóch
      starych i lubieżnych sędziów, którzy chcąc wymusić na
      niej stosunek seksualny, zaszantażowali ją oskarżeniem o
      cudzołóstwo ze zmyślonym młodzieńcem. Odmówiwszy,
      Zuzanna, osoba cnotliwa, została skazana na śmierć.
      Wszelako młody Daniel kazał katom czekać i wznowił
      proces, w którym udowodnił winę starcom, za co zostali
      słusznie ukarani śmiercią.
      Apokryf o Zuzannie i lubieżnych starcach pozwala wskazać
      kilka chorób niszczących instytucjonalną naukę i
      humanistykę w Polsce. Choroba pierwsza to recenzje
      grzecznościowe. Czyli: ja dam tobie, a ty mnie. Powagę
      tego schorzenia zrozumiemy, wskazując na jego związek z
      problemem piractwa naukowego, który poruszył niedawno
      wielu autorów, a wstrząsnął całym środowiskiem polskiej
      humanistyki.
      Szczególnie drastycznym rodzimym przypadkiem
      plagiatorstwa jest sprawa pewnego filozofa, któremu
      obecnie grozi odebranie tytułu naukowego, wręczonego mu
      swego czasu przez

      oszukanego prezydenta RP.

      Postępowanie tej osoby nie ma naturalnie
      usprawiedliwienia, jednakże trzeba się zastanowić, jak
      mogło dojść do tego, że uczony nagminnie plagiatujący
      cudze teksty awansował tak szybko, tak daleko i tak
      wysoko.
      Wiadomo, że w nauce awans możliwy jest dzięki opinii
      recenzentów, którzy wypowiedzieli się - a zazwyczaj
      wypowiadają się bardzo pozytywnie - na temat osiągnięć
      kandydata. Stąd naturalny wydaje się postulat, by tytuł
      profesora odebrać nie tylko złoczyńcy, ale także jego
      wspólnikom w przestępstwie, czyli przesadnie uprzejmym
      lub niekompetentnym recenzentom. Ich własnoręcznie
      podpisane recenzje można bowiem traktować jako
      poświadczenie nieprawdy, które wprowadziło w błąd władze
      łódzkiego uniwersytetu, Polskiej Akademii Nauk, ale
      także najwyższy urząd w państwie, urząd Prezydenta,
      wystawiając go przy okazji na śmieszność.
      Centralna Komisja ds. Tytułu Naukowego powinna
      zainteresować się zwłaszcza tymi recenzentami, którzy
      opiniowali dzieła tego złoczyńcy kilkakrotnie (bo tak
      dzieje się zazwyczaj), i postawić im zarzut uporczywego
      wprowadzania w błąd instytucji publicznych w celu
      osiągnięcia korzyści.
      Na usprawiedliwienie takich recenzentów można
      powiedzieć, że nie mogli znać wszystkich prac
      publikowanych w danej dziedzinie. Przecież tyle się
      teraz pisze... To prawda. tym bardziej że są nimi
      prawdopodobnie profesorowie mający około 70 lat, są
      emerytami pobierającymi pełne uposażenie emerytalne, a
      ponadto pracującymi na kilku etatach profesorskich i
      kierujący kilkoma instytutami filozofii na różnych, ale
      za to publicznych uniwersytetach. Wymóg znajomości
      publikacji w swojej dziedzinie wydaje się faktycznie
      trudny do spełnienia dla kogoś tak zapracowanego...
      To prowadzi nas do kolejnego schorzenia polskiej nauki,
      którym powinna się zająć gerontologia, albowiem ma
      związek z geriatrią. W sytuacji

      nadprodukcji absolwentów

      studiów dziennych, zaocznych i doktoranckich często
      najzdolniejsi ludzie muszą się poniewierać na zasiłkach,
      ponieważ nie mają szansy na etaty, zajęte od
      dziesięcioleci przez licznych starców-emerytów. Trzeba
      przy tym pamiętać, że każdy z nich zajmuje nie jeden,
      lecz co najmniej kilka etatów. Tylko w polskiej nauce
      możliwe jest pobieranie emerytury i jednoczesne
      wieloletnie zasiadanie - bo przecież nie praca! - na
      kilku etatach. Pamiętajmy również o tym, że
      taki "aktywny" zawodowo profesor-emeryt nie zadowala się
      najniższą pensją (obecnie ok. 2,5 tys. zł) i zazwyczaj
      otrzymuje stawkę maksymalną (ok. 4,5 tys. zł), plus tzw.
      aneksy, czyli pieniądze wyżyłowane z czesnego studentów
      zaocznych, których wcześniej "nie udało" się przyjąć na
      studia dzienne z powodu braku miejsc. W niektórych
      wypadkach daje to łącznie pensje grubo przekraczające...
      40 tys. zł, czyli więcej niż pensja prezesa NBP.

      Każdy taki emeritus

      nie tylko odbiera pracę i możliwość rozwoju naukowego co
      najmniej kilku młodym uczonym, ale także bezwzględnie
      wyzyskuje setki innych. Geriatria naukowa stanowi więc
      problem poważny ekonomiczny i społeczny, a także
      cywilizacyjny.
      Geriatria wiąże się naturalnie z gerontokracją. Starcy
      nie tylko zostają "w nauce" o wiele za długo, często do
      samej śmierci, ale także do końca swych dni zachowują w
      jednostkach badawczo-dydaktycznych stanowiska
      kierownicze, prowadząc w nich swoją sklerotyczną,
      archaiczną, gerontokratyczną politykę, zazdrośnie nie
      dopuszczając ludzi młodych do nabywania doświadczeń w
      zarządzaniu nauką. W rezultacie człowiek nauki w Polsce
      zasiada na stołku kierownika zakładu czy instytutu
      dopiero dobrze po czterdziestce i jeszcze mu wypominają,
      że taki młody, a tak mocno awansował... Ponadto
      ci "aktywni" emeryci, jak w Księdze Daniela, są
      niekwestionowanymi sędziami samych siebie i do samej
      śmierci wybierają siebie nawzajem do centralnych gremiów
      zarządzających nauką: CK, KBN, PAN, PAU itp., itd., po
      to, aby zagarniać lwią część funduszy przyznawanych
      uczelniom i jednostkom pozaakademickim przez oba polskie
      ministerstwa "naukowe" (MENiS i KBN), hamując młode
      talenty i stawiając barierę na d! rodze unowocześnienia
      polskiej nauki.
      Geriatria i gerontokracja są blisko spokrewnione z
      nepotyzmem i kumoterstwem. To prawidłowość historyczna:
      tak było zawsze i wszędzie. W nauce polskiej skumanie
      się tych zjawisk stało się możliwe dopiero od półwiecza,
      tj. od czasów powojennego "odnowienia" nauki polskiej.
      Pół wieku względnego spokoju i bezpieczeństwa osiąganego
      zazwyczaj za cenę mimikry i intelektualnej potulności,
      pozwoliło na ukształtowanie się jej zrębu personalnego i
      związanej z nim tradycji, która broni swego istnienia i
      zabiega o własną kontynuację. W nauce polskiej, jak w
      polskim show-biznesie, szerzy się więc zjawisko

      zatrudniania na stanowiskach dzieci

      i wnuków profesorskich, bo przecież komu jak komu,
      ale "swoim" trzeba pomóc, zwłaszcza teraz, w obliczu
      trudnego rynku pracy... Towarzyszy temu kumoterskie
      załatwianie miejsc na studiach dzieciom przyjaciół
      (którzy też są często profesorami), miejsc na studiach
      doktoranckich, etatów, stypendiów zagranicznych itd.
      Zjawiska te osiągają znamiona mafijności i powinny być
      odpowiednio traktowane przez prawo.
      Gerontokracja skumana z kumoterstwem i nepotyzmem
      przeobraża się w dynastyczność i klanowość. Stają się
      one trwałym elementem nauki polskiej (i polskiego show-
      biznesu), ponieważ już niebawem, poza samymi
      wszechwładnymi dynastiami i klanami, które się nawzajem
      opiniują i popierają, nie będzie żadnych innych
      czynników selekcji gromad polskich uczonych.
      Na to wszystko pozwalają obecne prawo o szkolnictwie,
      którego nowelizacja odsuwa się w nieskończoność, oraz
      prawo kaduka. Nic albo niewiele robią również
      ministrowie, aby tę kompletnie chorą sytuację uzdrowić.
      Naukę polską do Europy wprowadzą więc trzęsący się
      starcy, u kresu władz fizycznych i umysłowych, którym na
      starość pozostał tylko jeden popęd - lubieżna
      zachłanność.
      Nieprzyzwoitość tej sytuacji przypomina przytoczoną na
      wstępie anegdotę o Zuzannie i lubieżnych starcach. Nauce
      polskiej brakuje tylko młodego Daniela, który by swoją
      odwagą i rozumem ocalił piękną pannę Zuzannę (Naukę),
      jak to się udało bohaterowi z apokryfu. Brakuje go,
      ponieważ każdy mniej lub bardziej rozumny młody uczony
      doskonale wie, że gerontokracja jest wszędzie i jest
      wszechmocna, i bez wahania takiego naiwnego idealistę
      prędzej czy później (raczej prędzej niż później)
      wykończy, przepędzając go z nauki.
      Za brak respektu dla tradycji i autorytetu...

      Ukrywający się pod pseudonimem Jacentego Wertyczki
      autor, młody jeszcze profesor, ze zrozumiałych powodów
      • Gość: DNM Polską naukę dławi profesorska geriatria 2/2 IP: 130.94.106.* 12.08.03, 21:05
        Ukrywający się pod pseudonimem Jacentego Wertyczki
        autor, młody jeszcze profesor, ze zrozumiałych powodów
        pragnie pozostać w ukryciu. Zastrzega sobie również
        prawo do radykalnej zmiany poglądów w miarę zbliżania
        się terminu ubiegania się o kolejny awans i/lub wieku
        emerytalnego - Red.

        Wlewki
        Tylko w polskiej nauce możliwe jest pobieranie emerytury
        i jednoczesne wieloletnie zasiadanie - bo przecież nie
        praca! - na kilku etatach.


        W polskiej nauce gerontokracja skumana z kumoterstwem i
        nepotyzmem przeobraża się w dynastyczność i klanowość.
    • Gość: coto Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk IP: *.konst.silesianet.pl 13.08.03, 01:28
      ppp67 napisał:

      > dlaczego profesor polski jest przeciwko Unii Europejskiej? Większość Polaków
      > wypowiedziała się za UE a w związku z tym powinny być zniesione
      > habilitacje ..ale profesorowie polscy chcą inaczej, chcą dalej na uczelniach
      > utrzymać prawo stalinowskie.. jak można to zmienić???????

      Nie mam nic przeciw zniesieniu habilitacji w Polsce, ale na takich zasadach jak
      w USA. Wowczas tacy frustraci jak ppp67 (typowy polski nick) nie beda mieli
      szans w polskich uczelniach. Znamienne jest to, ze o zniesieniu habilitacji
      najglosniej wrzeszcza ci, ktorym nieudalo sie jej zrobic.A to oznacza, ze -bez
      radykalnej reformy nauki w Polsce- przyjda jeszcze gorsze miernoty, tyle ze
      krzykliwe.
      coto
      • Gość: co to co to Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk IP: *.onhill.gda.pl 13.08.03, 11:04
        Gość portalu: coto napisał(a):

        > ppp67 napisał:
        >
        > > dlaczego profesor polski jest przeciwko Unii Europejskiej? Większość Polak
        > ów
        > > wypowiedziała się za UE a w związku z tym powinny być zniesione
        > > habilitacje ..ale profesorowie polscy chcą inaczej, chcą dalej na uczelnia
        > ch
        > > utrzymać prawo stalinowskie.. jak można to zmienić???????
        >
        > Nie mam nic przeciw zniesieniu habilitacji w Polsce, ale na takich zasadach
        jak
        >
        > w USA. Wowczas tacy frustraci jak ppp67 (typowy polski nick) nie beda mieli
        > szans w polskich uczelniach. Znamienne jest to, ze o zniesieniu habilitacji
        > najglosniej wrzeszcza ci, ktorym nieudalo sie jej zrobic.A to oznacza, ze -
        bez
        > radykalnej reformy nauki w Polsce- przyjda jeszcze gorsze miernoty, tyle ze
        > krzykliwe.
        > coto


        co to - profesorowie nie chcą radykalnej reformy nauki !!!!
        • Gość: coto Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk IP: *.konst.silesianet.pl 13.08.03, 22:49
          > co to - profesorowie nie chcą radykalnej reformy nauki !!!!
          Zgadza sie, ale tylko ci, ktorzy pracuja wylacznie w PAN.
          • micic Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk 14.08.03, 00:10
            Gość portalu: coto napisał(a):

            > > co to - profesorowie nie chcą radykalnej reformy nauki !!!!
            > Zgadza sie, ale tylko ci, ktorzy pracuja wylacznie w PAN.

            .. i tu tkwi największy problem.. PAN.. pozostałość ..ponury relikt mrocznych
            czasów
            pozdrawiam
            • Gość: coto Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk IP: *.konst.silesianet.pl 15.08.03, 13:30
              > .. i tu tkwi największy problem.. PAN.. pozostałość ..ponury relikt mrocznych
              > czasów
              > pozdrawiam
              No wlasnie. Zlikwidowac ten relikt, oddac pieniadze uczelniom. Wiekszosc
              instytutow PAN to nie przyczulki, a przytulki polskiej nauki. Olbrzymia czesc
              tam zatrudnionych, i to na dyrektorskich i kierowniczych stanowiskach, to
              emeryci. Duzo ilosc tzw. "profesorow" z PAN (nie majacych nic wspolnego z
              uczelniami dydaktyka) zasiada w CK i ta droga, w realny sposob, decyduje o
              nauce polskiej, czujnie pilnujac by nic sie w niej nie zmienilo.
    • Gość: LPiotek A po co to zmieniac ? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 14.08.03, 00:30


      node napisał:

      ) ppp67 napisał:
      )
      ) ) dlaczego profesor polski jest przeciwko Unii Europejskiej? Większość
      Polaków
      ) ) wypowiedziała się za UE a w związku z tym powinny być zniesione
      ) ) habilitacje ..ale profesorowie polscy chcą inaczej, chcą dalej na
      uczelniach
      ) ) utrzymać prawo stalinowskie.. jak można to zmienić???????
      )
      ) A po co to zmieniac?
      ) Jezeli ktos jest dobry, to teraz ma szanse wyjechac do Europy Zachodniej czy
      ) USA i tam zajmowac sie prawdziwa nauka,
      .....

      w nastepnym poscie:

      ) Normalnie przemysl, wojsko powinne byc zainteresowane finansowaniem nauki w
      ) zamian za wyniki badan. Tylko ze to nie dziala w Polsce
      • Gość: LPiotrek Re: A po co to zmieniac ? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 14.08.03, 00:36
        dokonczenie

        Czyli wg. Ciebie uczelnie powinny prowadzic badania podstawowe
        , a od patentow to sa dzialy R&D wielkich korporacji.
        Polski podatnik powinien placic ,zeby polski profesor mogl
        sie pochwalic nowymi amuletami przed swoimi kolegami z
        innych krajow na konferencji w San Francisco.
        A rozwina i opatentuja to potem i tak wielkie korporacje.
        Nieźle to sobie wykombinowalas - specyfika uczelni.

        A czy wiesz co to takiego jest państwo i jaką funkcję
        spełniają w nim podatki ??

        A nie przyszlo Ci do glowy ,ze jest to specyfika zwiazku
        przemyslu z nauka wlasnie w tych krajach.
        W krajach tych dziesiatki tysiecy - jesli nie setki - ludzi pracuja w dzialach
        R&D wielkich firm i podstawowa funkcja uczelni jest dostarczanie
        na rynek wyselekcjonowanego materialu ludzkiego ,ktory
        moglby zastapic odchodzacych na emerytury.
        Badania podstawowe sa bezpieczna metoda selekcji. Bezpieczna
        bo w ten sposob uczelnie nie produkuja dla tych duzych firm
        nowej potencjalnie bardzo groznej konkurencji - posiadajacej
        cenne patenty -,tylko zasilaja je nowymi kadrami sprawdzonymi
        w rozwiazywaniu zlozonych problemow i innowacyjnym dzialaniu.

        Tyle ze to co sprawdza sie w ukladzie uczelnia - panstwo - korporacje
        w krajach rozwinietych , nie zadziala tak samo jezeli w tym ukladzie
        skopiowana zostanie charakterystyka uczelni ,natomiast charkterystyka
        panstwa i jego przemyslu bedzie diametralnie odmienna.
        Wtedy okazuje sie ,ze uczelnia w takim ubogim kraju jak Polska
        staje sie jedynie balastem dla budzetu i co o wiele gorsze
        poteznym drenem najbardziej tworczych umyslow.

        Nikt z was nie poczuwa sie do winy za ten stan rzeczy.
        Potraficie tylko wylewac krokodyle lzy i popisywac sie
        wlasna hipokryzja opanowana do perfekcji ,bo nie
        przypuszczam aby ktokolwiek z was ludzi ponadprzecietnie
        inteligentnych nie zdawal sobie sprawy ,gdzie pies
        jest pogrzebany ,a cokolwiek tu napisalem bylo
        jakakolwiek nowoscia.

        bez pozdrowien
        LPiotrek


















        • Gość: ewa Re: A po co to zmieniac ? IP: *.onhill.gda.pl 14.08.03, 10:43
          Gość portalu: LPiotrek napisał(a):

          > dokonczenie
          >
          > Czyli wg. Ciebie uczelnie powinny prowadzic badania podstawowe
          > , a od patentow to sa dzialy R&D wielkich korporacji.
          > Polski podatnik powinien placic ,zeby polski profesor mogl
          > sie pochwalic nowymi amuletami przed swoimi kolegami z
          > innych krajow na konferencji w San Francisco.
          > A rozwina i opatentuja to potem i tak wielkie korporacje.
          > Nieźle to sobie wykombinowalas - specyfika uczelni.
          >
          > A czy wiesz co to takiego jest państwo i jaką funkcję
          > spełniają w nim podatki ??
          >
          > A nie przyszlo Ci do glowy ,ze jest to specyfika zwiazku
          > przemyslu z nauka wlasnie w tych krajach.
          > W krajach tych dziesiatki tysiecy - jesli nie setki - ludzi pracuja w
          dzialach
          > R&D wielkich firm i podstawowa funkcja uczelni jest dostarczanie
          > na rynek wyselekcjonowanego materialu ludzkiego ,ktory
          > moglby zastapic odchodzacych na emerytury.
          > Badania podstawowe sa bezpieczna metoda selekcji. Bezpieczna
          > bo w ten sposob uczelnie nie produkuja dla tych duzych firm
          > nowej potencjalnie bardzo groznej konkurencji - posiadajacej
          > cenne patenty -,tylko zasilaja je nowymi kadrami sprawdzonymi
          > w rozwiazywaniu zlozonych problemow i innowacyjnym dzialaniu.
          >
          > Tyle ze to co sprawdza sie w ukladzie uczelnia - panstwo - korporacje
          > w krajach rozwinietych , nie zadziala tak samo jezeli w tym ukladzie
          > skopiowana zostanie charakterystyka uczelni ,natomiast charkterystyka
          > panstwa i jego przemyslu bedzie diametralnie odmienna.
          > Wtedy okazuje sie ,ze uczelnia w takim ubogim kraju jak Polska
          > staje sie jedynie balastem dla budzetu i co o wiele gorsze
          > poteznym drenem najbardziej tworczych umyslow.
          >
          > Nikt z was nie poczuwa sie do winy za ten stan rzeczy.
          > Potraficie tylko wylewac krokodyle lzy i popisywac sie
          > wlasna hipokryzja opanowana do perfekcji ,bo nie
          > przypuszczam aby ktokolwiek z was ludzi ponadprzecietnie
          > inteligentnych nie zdawal sobie sprawy ,gdzie pies
          > jest pogrzebany ,a cokolwiek tu napisalem bylo
          > jakakolwiek nowoscia.
          >
          > bez pozdrowien
          > LPiotrek
          >
          >
          >Panie Piotrze - nie jest nowością ale jest przemilczane - nie ma prawdziwej
          debaty na temat stanu nauki polskiej... bo taka debata jest blokowana
          pozdrawiam
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          • Gość: LPiotrek blokowana debata ??? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 14.08.03, 15:47

            Pani Ewo - kto Pani zdaniem bokuje tą debate ?
            Gubernator USA na Europe centralna i wschodnia ?
            Komisarze UE ?
            Agenci KGB ?
            A moze faszystowscy rezydenci w Polsce ?
            Swoją drogą to Adolf mialby niezly ubaw ,gdyby mogl wstac z grobu
            i zobaczyc co sie dzieje dzisiaj z nauka w Polsce bez aresztowan
            i egzekucji- zreszta nie tylko z nauka .

            Czy jezeli powiemy sobie tutaj na tym forum kilka szczerych
            slow na temat jej stanu to Michnik nam je wytnie ?
            Kilka szczerych slow to co prawda nie jest jeszcze prawdziwa
            debata , ale czy tak trudno zorganizowac sie naukowcom
            w dobie internetu ,aby dotrzec do spoleczenstwa z tym
            co ich boli i gnebi ???

            A moze to blokowanie to tylko taka wygodna wymowka ?

            Moze tak naprawde naukowcow nie boli stan nauki polskiej
            ,a glownie lub jedynie stan ich wlasnych portfeli ??
            Debaty o waszych portfelach to niewielu chcialoby sluchac
            , choc pewnie znalezli by sie i tacy ktorzy sluchali by jej
            ze zdumieniem.

            Czy nie byloby - pani Ewo - bardziej szczerym i bliskim prawdy
            wyznanie ,ze naukowcow nie interesuje nic co lezy poza
            horyzontem wyznaczanym ich wlasnym czubkiem nosa ?
            Ze czestokroc kilku naukowcow z jednej katedry
            nie potrafi ze soba wspolpracowac by co trzy- cztery
            lata tworzyc kilkudziesiecio-stronnicowy skrypt
            dla studentow ,aby mogli sie dobrze przygotowac do
            zajec laboratoryjnych z nowoczesnymi narzedziami.
            Ze wymiana skryptow miedzy uczelniami ,to cos
            rownie egzotycznego jak kontakt z cywilizacja
            z innej galaktyki.
            Po prostu kazdy sobie rzepke skrobie, a inni to
            konkurencja by nie powiedziec wrog.

            Czy w takim srodowisku trzeba robic cokolwiek
            ,aby prawdziwa debata byla niemozliwa do przeprowadzenia ??

            Czy nie dziala tu taki mechanizm : skoro ja cierpie ,to niech
            Kowalski tez cierpi - ja sie bede wychylal ,a potem pieniadze
            przyznaja Kowalskiemu ? - własnych brudów nie pierze sie
            przy obcych wiec udawajmy ze choc sytuacja nie jest najlepsza
            to nauka sie rozwija i wszystko zmierza we wlasciwym kierunku.

            Albo postawa jaką proponuje node : malo placa to wyjezdzam
            ,a oni niech sie dusza we wlasnym sosie. A jak juz wyjedzie
            i sie ustawi to bedzie sie rozpisywal o straconych szansach i
            pogrzebanych nadziejach na rozwoj nauki w ojczyznie.

            Nawet na tym forum oprocz biadolenia nic konstruktywnego
            w waszych postach nie moglem przeczytac ,nawet zadnego
            zyczenia - po za jednym niezmiennym: wiecej kasy.

            LPiotrek
            • Gość: DNM Re: blokowana debata ??? IP: 130.94.106.* 14.08.03, 16:26
              Gość portalu: LPiotrek napisał(a):
              > Nawet na tym forum oprocz biadolenia nic
              konstruktywnego
              > w waszych postach nie moglem przeczytac ,nawet zadnego
              > zyczenia - po za jednym niezmiennym: wiecej kasy.
              >
              > LPiotrek

              I tym sposobem wróciliśmy do podstaw, czyli trudności ze
              zrozumieniem tekstu pisanego który gnębi Polaków. A my
              tu o nauce... Sorki, ale LPiotrek zademonstrował
              wyjątkową nieprzemakalność na argumenty

              pzdr
            • Gość: DNM Re: blokowana debata ??? IP: 130.94.107.* 14.08.03, 16:45
              Gość portalu: LPiotrek napisał(a):
              >
              > kto [...] bokuje tą debate ?
              > Gubernator USA na Europe centralna i wschodnia ?
              > Komisarze UE ?
              > Agenci KGB ?
              > A moze faszystowscy rezydenci w Polsce ?

              Kto blokuje? Podstarzała profesura i ich przydupasy.
              Warszawka, która pilnuje żeby za dużo kasy nie wyciekło
              na prowincję. Układ rodzinno-towarzyskich profesorskich
              powiązań. Słowo sprzeciwu i tracisz sprzęt, możliwości
              rozwoju, pracę. To nie żarty, harcerzyku. Starcy są
              bezwzględni.
              • Gość: LPiotrek Starcy sa bezwzgledni IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 14.08.03, 22:21
                To znaczy ,ze za bardzo jestescie przywiazani do swojej pracy
                i zwiazanych z nia mozliwosci rozwoju .
                Jestescie tym najwyrazniej skorumpowani.
                Problem polega na tym ,ze wydaje sie wam ze to mozna
                przeczekac z czasem wyrobic sobie boki i plecy ,a moze
                nawet samemu dostac sie na szczyt.

                Moim harcerskim zdaniem powinniscie dzialac z jak
                najwiekszym halasem. Zorganizowac sie po cichu
                na skale calego kraju , a potem rownoczesnie we
                wszystkich osrodkach wystapic z odpowiednimi postulatami.
                Naglosnic to we wszystkich dostepnych mediach.
                I wymieniac z imienia i nazwiska tych ktorzy stanowia to
                cale zlo.
                Ale przedewszystkim powinniscie opracowac takie statuty
                uczelni ,ktore uniemozliwia w przyszlosci takie abberacje.
                Najprosciej rzecz ujmujac powinniscie dazyc do wprowadzenia
                demokracji i zwiekszenia kontroli nad gospodarowaniem
                funduszami uczelni.
                Przepisy powinny byc tak skonstruowane ,aby uniemozliwialy
                dzialanie na szkode uczelni. A udowodniona wina byla zwiazana
                z surowymi sankcjami finansowymi.

                Gdy sie buduje most albo uklad elektroniczny ,to nie zaklada
                sie ze wszystkie elementy beda najwyzszej jakosci ,zawsze
                zostawia sie pewien margines bledu. Im konstrukcja ma byc
                trwalsza tym margines wiekszy.
                Statuty powinny przewidywac ,ze do wladzy moga dojsc
                ludzie nieprzygotowani do pelnienia kluczowych funkcji
                chciwi i z gruntu zli - a zatem powinny byc tam zapisane
                sposoby szybkiego usuniecia ich z tych stanowisk
                oraz pociagniecia ich do odpowiedzialnosci.

                Jestem pewien ze juz i tak wystarczajaco wyjasnilem
                chyba nieprzyzwoicie za duzo.

                To co mnie uderza w artykule pana Jacentego to to
                iz wylicza grzechy Warszawki ,ale nie proponuje
                zadnego radykalnego rozwiazania.

                Jaka jest gwarancja ,ze jak on i jego rowiesnicy dojda
                do wladzy to nie bedzie znowu tego samego co teraz ?

                Jak powiadaja okazja czyni zlodzieja.

                Nie wiem ,moze jestem nieprzemakalny ,ale z artykulu
                zrozumialem ,ze gdyby w otoczeniu pana Jacentego
                bylo w miare OK to dla niego nie byloby w ogole sprawy.

                > Zastrzega sobie również
                > prawo do radykalnej zmiany poglądów w miarę zbliżania
                > się terminu ubiegania się o kolejny awans i/lub wieku
                > emerytalnego - Red.

                czyli zeby dostac kase bede siedzial cicho.

                Ponarzekac ponarzekac ,a problem sam sie rozwiaze.
                A moze jakims cudem rozwiaze go ktos za nas.

                > Na to wszystko pozwalają obecne prawo o szkolnictwie,
                > którego nowelizacja odsuwa się w nieskończoność, oraz
                > prawo kaduka. Nic albo niewiele robią również
                > ministrowie, aby tę kompletnie chorą sytuację uzdrowić.

                Czyzby pan Jacenty wierzyl jeszcze w sejm i w ministrów ???

                > Nauce
                > polskiej brakuje tylko młodego Daniela, który by swoją
                > odwagą i rozumem ocalił piękną pannę Zuzannę (Naukę),
                > jak to się udało bohaterowi z apokryfu. Brakuje go,
                > ponieważ każdy mniej lub bardziej rozumny młody uczony
                > doskonale wie, że gerontokracja jest wszędzie i jest
                > wszechmocna, i bez wahania takiego naiwnego idealistę
                > prędzej czy później (raczej prędzej niż później)
                > wykończy, przepędzając go z nauki.

                A moze takiego Daniela brak, bo rozumny mlody uczony doskonale
                wie ze stalby sie jeleniem ,bez poparcia kolegow podszytych tchorzem
                w obawie o swoje stolki i zabawki.

                Proponuje panu Jacentemu dac na msze i czekac na awans.

                Jezeli czegos nie rozumiem to jesli starczy Ci
                cierpliwosci postaraj sie prosze wyluszczyc
                istote konstruktywnych propozycji pana Jacentego
                w mniej wysublimowany sposob ,tak aby mogla tez
                dotrzec do chlopa co mu sloma z butow jeszcze wystaje .

                pozdrawiam
                LPiotrek
                • Gość: DNM Re: Starcy sa bezwzgledni IP: 130.94.107.* 14.08.03, 23:48
                  Gość portalu: LPiotrek napisał(a):

                  > To znaczy ,ze za bardzo jestescie przywiazani do
                  swojej pracy
                  > i zwiazanych z nia mozliwosci rozwoju .
                  > Jestescie tym najwyrazniej skorumpowani.
                  To nie jest dobra definicja korupcji. Fakt, że
                  przywiązanie do pracy naukowej i dydaktyki akademickiej
                  ogranicza możliwości wyboru i działania.

                  > Problem polega na tym ,ze wydaje sie wam ze to mozna
                  > przeczekac z czasem wyrobic sobie boki i plecy ,a moze
                  > nawet samemu dostac sie na szczyt.
                  Nie. Jest parę osób, które nie czekają. Tyle, że nacisk
                  idzie na efektywność, nie na efekciarstwo. Jeżeli pójdę
                  na udry z dziekanem, od przyszłego roku studenci zaczną
                  się uczyć z 20-letnich skryptów historii techniki, a o
                  praktykach i wyjazdach mogą zapomnieć.

                  > Moim harcerskim zdaniem powinniscie dzialac z jak
                  > najwiekszym halasem. Zorganizowac sie po cichu
                  > na skale calego kraju , a potem rownoczesnie we
                  > wszystkich osrodkach wystapic z odpowiednimi
                  postulatami.
                  > Naglosnic to we wszystkich dostepnych mediach.
                  > I wymieniac z imienia i nazwiska tych ktorzy stanowia
                  to
                  > cale zlo.
                  > Ale przedewszystkim powinniscie opracowac takie statuty
                  > uczelni ,ktore uniemozliwia w przyszlosci takie
                  abberacje.
                  > Najprosciej rzecz ujmujac powinniscie dazyc do
                  wprowadzenia
                  > demokracji i zwiekszenia kontroli nad gospodarowaniem
                  > funduszami uczelni.
                  > Przepisy powinny byc tak skonstruowane ,aby
                  uniemozliwialy
                  > dzialanie na szkode uczelni. A udowodniona wina byla
                  zwiazana
                  > z surowymi sankcjami finansowymi.
                  Gdyby to było takie proste, wszyscy żylibyśmy we
                  wspaniałym, uczciwym, sprawnie zarządzanym państwie,
                  pracowali w idealnych firmach, leczyli się w doskonałej
                  służbie zdrowia, uczyli we wspaniałych szkołach itd.
                  Diabeł tkwi w szczegółach.
                  1. Media nie są zainteresowane oświatą – no chyba że
                  katecheta okaże się pedofilem, to jest news!
                  2. Z imienia i nazwiska wymienić nie można dopóki nie ma
                  prawomocnego wyroku, i tworzy się błędne koło
                  3. To właśnie statut uczelni gwarantuje sędziwym
                  profesorom stanowiska i podwójne pensje. Statut to
                  senat, a senat to geriatria lub jej poplecznicy.
                  Uprzedzając zarzut "no to sami sobie ich wybraliście"
                  podam jedną z wielu sztuczek socjotechnicznych
                  stosowanych przy wyborach do uczelnianego senatu. Lista
                  jest zbiorowa trzy osoby to szacowni seniorzy, trzeci to
                  jakiś przydupas-zastępca, który "oczywiście też
                  musi ...". Lista pojawia się jako dodatkowy, ostatni
                  punkt porządku na wyjątkowo długiej radzie wydziału. Kto
                  za, kto przeciw. Ktoś zgłasza zastrzeżenie w sprawie
                  formalnej – ale jest sprawnie usadzany starszego o 30
                  lat dziekana (jakieś "siadaj gówniarzu" w trochę bardzie
                  ucywilizowanej formie). Dziekan ma pełne wsparcie innych
                  prodziekanów-emerytów i przydupasa. Koniec wyborów.

                  >
                  > Gdy sie buduje most albo uklad elektroniczny ,to nie
                  zaklada
                  > sie ze wszystkie elementy beda najwyzszej
                  jakosci ,zawsze
                  > zostawia sie pewien margines bledu. Im konstrukcja ma
                  byc
                  > trwalsza tym margines wiekszy.
                  > Statuty powinny przewidywac ,ze do wladzy moga dojsc
                  > ludzie nieprzygotowani do pelnienia kluczowych funkcji
                  > chciwi i z gruntu zli - a zatem powinny byc tam
                  zapisane
                  > sposoby szybkiego usuniecia ich z tych stanowisk
                  > oraz pociagniecia ich do odpowiedzialnosci.
                  Konstytucja powinna przewidywać, że do sejmu trafią
                  idioci, karierowicze i złodzieje i powinny być tam
                  zapisane możliwości ich usuwania. Przepraszam za cynizm,
                  gdybyż to było takie proste...

                  > To co mnie uderza w artykule pana Jacentego to to
                  > iz wylicza grzechy Warszawki ,ale nie proponuje
                  > zadnego radykalnego rozwiazania.
                  > Jaka jest gwarancja ,ze jak on i jego rowiesnicy dojda
                  > do wladzy to nie bedzie znowu tego samego co teraz ?
                  Jacenty dał opis sytuacji i ten opis został opublikowany
                  w ogólnopolskim pisemku. To pierwszy krok na drodze do
                  proponowanej przez Ciebie rewolucji. Jakie są gwarancje,
                  że następcy będą lepsi? Żadne. Ale gorzej chyba być nie
                  może.

                  > Nie wiem ,moze jestem nieprzemakalny ,ale z artykulu
                  > zrozumialem ,ze gdyby w otoczeniu pana Jacentego
                  > bylo w miare OK to dla niego nie byloby w ogole sprawy.
                  Nie wiem. Nie znam. Ale gdyby to Jacenty był dziekanem,
                  a nie gość w wieku jego pradziadka, to nasze uczelnie
                  wyglądały by inaczej - myślę że lepiej.

                  > > Zastrzega sobie również
                  > > prawo do radykalnej zmiany poglądów w miarę
                  zbliżania
                  > > się terminu ubiegania się o kolejny awans i/lub
                  wieku
                  > > emerytalnego - Red.
                  To takie wisielcze poczucie humoru, wk...wionego 40-latka

                  pzdr
                  DNM
                  • Gość: LPiotrek bez idealow IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 15.08.03, 07:30
                    > Uprzedzając zarzut "no to sami sobie ich wybraliście"
                    > podam jedną z wielu sztuczek socjotechnicznych
                    > stosowanych przy wyborach do uczelnianego senatu

                    a moze uczelniany senat powinien byc np. w 60% wybierany
                    w powszechnych wyborach przez studentow z kandydatow
                    ktorych beda tez mogli zglaszac studenci.
                    Studenci drogi DNM to takie stworzenia ,ktore potrafia juz
                    samodzielnie okreslic kto ich robi w bambuko ,a komu
                    nalezy sie szacunek za jego wysilek i dobra wole.

                    > Konstytucja powinna przewidywać, że do sejmu trafią
                    > idioci, karierowicze i złodzieje i powinny być tam
                    > zapisane możliwości ich usuwania. Przepraszam za cynizm,
                    > gdybyż to było takie proste...

                    Oczywiscie ,ze powinna. To ,ze Michnik ze swymi przyjaciolmi
                    Leszkiem i Olkiem o tym "zapomnieli" to nie znaczy ze wszyscy
                    powinni o tym zapomniec. Dlatego tak bardzo nienawidza Leppera
                    ze im wlasnie o tym przypomina. Dlatego tak strasza jakimze
                    to on nie jest zagrozeniem dla demokracji.
                    Tylko ze tu nie istnieje zadna demokracja - jedynie wladza elit
                    postawionych ponad prawem. I dlatego boją sie ze taki zwykly
                    Lepper moglby im ta wladze tak latwo odebrac, bo nie istnieja
                    zadne realne mechanizmy kontroli - elity nie sa nimi zainteresowane.

                    Wy naukowcy rowniez kochacie wladze elit i ten wasz uczelniany
                    feudalizm. Chcielibyscie tylko tyle zmienic zeby feudal byl dla was dobry.

                    > Jacenty dał opis sytuacji i ten opis został opublikowany
                    > w ogólnopolskim pisemku. To pierwszy krok na drodze do
                    > proponowanej przez Ciebie rewolucji. Jakie są gwarancje,
                    > że następcy będą lepsi? Żadne. Ale gorzej chyba być nie
                    > może.

                    To krok pierwszy i jedyny.
                    Tyle ze nie do zadnej rewolucji ,bo taka nie moze opierac
                    sie na mysleniu ze gorzej byc nie moze.
                    Rewolucja to nie chaos. To jest dzialanie starannie przemyslane,
                    zorganizowane i realizowane z zelazna konsekwencja.
                    A wam sie marzy co najwyzej przewrot palacowy :(.

                    > Nie wiem. Nie znam. Ale gdyby to Jacenty był dziekanem,
                    > a nie gość w wieku jego pradziadka, to nasze uczelnie
                    > wyglądały by inaczej - myślę że lepiej.

                    Teraz tez jest podobno lepiej niz bylo za komuny,
                    ale czy jest dobrze ?

                    A zmiany powinny isc chyba w kierunku ,aby bylo
                    przynajmniej dobrze ,a nie tylko lepiej.

                    Moze podam prosty przyklad matematyczny.
                    Narysuj sobie funkcje y=const. Na gorze napisz
                    jest dobrze ,a pod funkcja
                    jest do dupy. Teraz narysuj sobie na dole funkcje
                    rosnaca zbiezna do y. Do konca swiata mimo ze
                    coraz lepiej nie bedzie tam dobrze. A mi by sie
                    marzylo takie dzialanie aby wybic sie ponad ta kreske.

                    Ale bez idealow rewolucji nie bedzie.

                    pozdrawiam
                    LPiotrek
                    • Gość: DNM Idealy tak, ale liczy sie skutecznosc IP: 130.94.123.* 15.08.03, 13:35
                      Gość portalu: LPiotrek napisał(a):
                      > a moze uczelniany senat powinien byc np. w 60%
                      wybierany
                      > w powszechnych wyborach przez studentow z kandydatow
                      > ktorych beda tez mogli zglaszac studenci.
                      > Studenci drogi DNM to takie stworzenia ,ktore potrafia
                      juz
                      > samodzielnie okreslic kto ich robi w bambuko ,a komu
                      Przykro mi to mówić, ale na naszej uczelni (duże
                      miasto, czołówka w rankingach) studenci byli elementem
                      najłatwiejszym do zmanipulowania. Pamiętaj, za
                      przeciwnika mamy mistrzów bez skrupułów. Np.
                      niedotrzymywanie obietnic jest tu świadomie stosowaną
                      metodą działania.

                      > Oczywiscie ,ze powinna. To ,ze Michnik ze swymi
                      przyjaciolmi
                      > Leszkiem i Olkiem o tym "zapomnieli" to nie znaczy ze
                      wszyscy
                      Masz rację, ale ja do tego towarzystwa zaliczam jeszcze
                      Giertycha, Rokitę i Tuska. Na uczelni w imię własnych
                      interesów ramię w ramię działają profesor ze styropianu
                      i sekretarz partii. W konsekwencji nie można uzyskać w
                      działaniach naprawczych wsparcia autorytetu którejś z
                      opozycji.

                      > zadne realne mechanizmy kontroli - elity nie sa nimi
                      zainteresowane.
                      YES SIR

                      > Wy naukowcy rowniez kochacie wladze elit i ten wasz
                      uczelniany
                      > feudalizm. Chcielibyscie tylko tyle zmienic zeby
                      feudal byl dla was dobry.
                      Naukowcy to nie jest jednorodna masa. Jest grupa,
                      nieliczna ale widoczna, zainteresowana władzą i
                      administrowaniem. Ale są też badacze, dydaktycy,
                      podróżnicy, czasem – bardzo rzadko – znajdzie się
                      spolegliwy profesor wychowawca. Różni ludzie, różne
                      cele, różne metody. Ułatwia to działanie kanalii.

                      > Rewolucja to nie chaos. To jest dzialanie starannie
                      przemyslane,
                      > zorganizowane i realizowane z zelazna konsekwencja.
                      Dla mnie rewolucja to chaos. W dodatku po rewolucje na
                      wierzch wypływają różne szumowiny, które z dużym trudem
                      latami trzeba usuwać. Być może znaleźliśmy się właśnie w
                      tym stadium.

                      > A wam sie marzy co najwyzej przewrot palacowy :(.
                      Nie wszystkim i nie tylko. Ale dzisiejsi władcy uczelni
                      i nauki to feudałowie, i bez przewrotu pałacowego się
                      nie obejdzie.

                      > Moze podam prosty przyklad matematyczny.
                      > Narysuj sobie funkcje y=const. Na gorze napisz

                      Life is not that simple, fuzzy logic friend, fuzzy logic.
                      Czyli funkcje mogą być, ale logika rozmyta.

                      > Ale bez idealow rewolucji nie bedzie.
                      Tak, ale z wiekiem coraz bardziej zaczynam cenić
                      skuteczność. Anegdotka – wyjaśniając doskonałemu
                      kandydatowi dlaczego nie może objąć stanowiska dziekan
                      wyjaśnił "bo pan jest zbyt pryncypialny".

                      > pozdrawiam
                      > LPiotrek

                      pzdr DNM
                      • Gość: LPiotrek Re: Idealy tak, ale liczy sie skutecznosc IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 16.08.03, 21:38

                        > > a moze uczelniany senat powinien byc np. w 60% wybierany
                        > > w powszechnych wyborach przez studentow z kandydatow
                        > > ktorych beda tez mogli zglaszac studenci.
                        > > Studenci drogi DNM to takie stworzenia ,ktore potrafia juz
                        > > samodzielnie okreslic kto ich robi w bambuko ,a komu
                        > Przykro mi to mówić, ale na naszej uczelni (duże
                        > miasto, czołówka w rankingach) studenci byli elementem
                        > najłatwiejszym do zmanipulowania. Pamiętaj, za
                        > przeciwnika mamy mistrzów bez skrupułów. Np.
                        > niedotrzymywanie obietnic jest tu świadomie stosowaną
                        > metodą działania

                        Ja jakos nie zauwazylem zeby mnie ktos zmanipulowal.
                        Nie zauwazylem tez ,zeby ktos cokolwiek mi obiecywal.
                        Nawet nie mam pojecia kto zasiada w owym mitycznym
                        senacie i na jak dlugo.
                        Wiec wlasciwym byloby powiedziec ze studentow sie
                        po prostu nie zauwaza tak jak powietrza.
                        W tej Twojej argumentacji dostrzegam tylko ten znajomy
                        Ci element socjotechniki w stylu: siedz na dupie mlody
                        czlowieku i niech wszystko ( pod tym wzgledem ) zostanie
                        po staremu.
                        Jezeli sie upierasz przy tym ze studentow sie manipuluje
                        to podaj jakis przyklad - umieram z ciekawosci.

                        > > Oczywiscie ,ze powinna. To ,ze Michnik ze swymi przyjaciolmi
                        > > Leszkiem i Olkiem o tym "zapomnieli" to nie znaczy ze
                        > > wszyscy
                        > Masz rację, ale ja do tego towarzystwa zaliczam jeszcze
                        > Giertycha, Rokitę i Tuska.

                        Jak milo spotkac pokrewna dusze :)

                        > Na uczelni w imię własnych
                        > interesów ramię w ramię działają profesor ze styropianu
                        > i sekretarz partii. W konsekwencji nie można uzyskać w
                        > działaniach naprawczych wsparcia autorytetu którejś z
                        > opozycji.

                        rozumiem ze uzyles pewnego skrotu:
                        autorytet - czyli sila ukladow mafijnych

                        > > zadne realne mechanizmy kontroli - elity nie sa nimi
                        > > zainteresowane.
                        > YES SIR

                        > Naukowcy to nie jest jednorodna masa. Jest grupa,
                        > nieliczna ale widoczna, zainteresowana władzą i
                        > administrowaniem. Ale są też badacze, dydaktycy,
                        > podróżnicy, czasem – bardzo rzadko – znajdzie się
                        > spolegliwy profesor wychowawca. Różni ludzie, różne
                        > cele, różne metody. Ułatwia to działanie kanalii.

                        Mi chodzilo o to ze pod wzgledem braku kontroli
                        naukowcy tworza pewna jednorodna mase.
                        Malo kto chcialby byc wnikliwiej kontrolowany
                        za jakosc i wyniki swojej pracy majac
                        swiadomosc ,ze duzo wiecej kasy nie dostanie
                        nawet jak sie bedzie bardzo staral.

                        Jestem przekonany ,ze swiadomosc wiekszosci
                        naukowcow musi zostac zmieniona ,by zrozumieli
                        ze pod wzgledem strategicznym powinni dzialac
                        w tym samym celu - rozwijac przemysl. Tylko w ten
                        sposob beda mogli w przyszlosci wiecej zarabiac
                        tu w kraju i otrzymywac wiecej pieniedzy na badania.

                        Kiedys na wykladzie uslyszalem od pana dr. rade
                        skierowana do studentow : to jest nowa rozwijajaca
                        sie galaz w branzy, zalozycie sobie panowie firme
                        w raju podatkowym i bedziecie sprzedawac swoje
                        wartosci intelektualne do firm z calego swiata.

                        To jest dobra ilustracja postawy naukowcow:
                        nie liczy sie nic oprocz wlasnego interesu.
                        Po co dobrze przygotowywac studentow - przekazywac
                        im warsztat zawodowy ? - przeciez moga tylko
                        stworzyc niepotrzebna konkurencje w tym
                        szczatkowym przemysle.

                        Uwazam ze ludzie prezentujacy takie postawy
                        powinni byc wystawieni na ostracyzm w swoim
                        srodowisku a jest wrecz odwrotnie.
                        Bez radykalnych zmian w mentalnosci nawet
                        najlepsi menedzerowie w nauce niewiele zmienia.
                        Panstwo powinno kontrolowac efektywnosc
                        dydaktyki ,ale najskuteczniej robiliby to sami
                        naukowcy ustanawiajac i przestrzegajac zasad
                        swego rodzaju kodeksu honorowego, podobnie
                        jak lekarze maja przysiege Hipokratesa,
                        a zołnierze przysiegaja na wiernosc ojczyznie.
                        Podobnie panstwo powinno ulatwiac mlodym
                        ludziom niedrogi dostep do uczelni i jednoczesnie
                        zapobiegac bezplatnemu drenazowi absolwentow
                        z kraju i przemyslu krajowego. I to wy naukowcy
                        powinniscie o tym najglosniej krzyczec ,bo to
                        wy bedziecie najbolesniej odczuwali skutki
                        wyjalawiania i ubozenia tego panstwa.
                        Jezeli tego trendu nie odwrocicie to
                        w koncu dojdzie do tego ,ze tylko w firmach
                        prywatnych bedziecie mogli uprawiac nauke.


                        > > Rewolucja to nie chaos. To jest dzialanie starannie przemyslane,
                        > > zorganizowane i realizowane z zelazna konsekwencja.
                        > Dla mnie rewolucja to chaos. W dodatku po rewolucje na
                        > wierzch wypływają różne szumowiny, które z dużym trudem
                        > latami trzeba usuwać. Być może znaleźliśmy się właśnie w
                        > tym stadium.

                        Mylisz dzialanie z jego skutkami. Zeby rozbic ekran monitora
                        nie wystarczy w niego chuchnac ,ani dmuchnąć .Trzeba dostarczyc
                        w wybrane miejsce duza ilosc energii w krotkim czasie ,ale aby
                        to zrobic trzeba to zaplanowac. Po rozbiciu otrzymamy chaos
                        ,ale to juz jest skutek - nastepny etap.
                        Swoja droga przy odpowiednim planowaniu mozna tez
                        ograniczyc chaos bedacy skutkiem rewolucji.
                        No chyba ze chaos mialby byc celem programowym ,
                        ale nie o taka rewolucje przeciez nam chodzi.

                        Co do stadium to moja diagonoza jest zupelnie
                        odmienna. Mamy do czynienia z systemem w ktorym
                        szumowiny moga sie skutecznie namnazac ,bo ten
                        system jest chory - za malo w nim limfocytow.

                        > Life is not that simple, fuzzy logic friend, fuzzy logic.
                        > Czyli funkcje mogą być, ale logika rozmyta

                        rozumiem ze postrzegasz zycie z punktu widzenia
                        taksatora lub konserwatysty.
                        Lecz czlowiek to taka istota, mimo ze skomplikowana
                        to czesto postrzega swiat progowo.
                        Czy gdy spotykasz cos co moze Cie wkurzac to
                        kalkulujesz sobie na ile byc wkurzonym
                        czy tez jestes wkurzony lub nie jestes ?
                        W ekonomii w ostatecznym rozrachunku mamy
                        wyrazną granice miedzy zyskiem a strata.
                        Dopoki system bedzie chory ,bedzie generowal
                        straty ekonomiczne, mentalne( wsrod was
                        naukowcow jak i studentow - bedzie wkurzal
                        jednych i drugich) niezaleznie od
                        mniejszych lub wiekszych poprawek.
                        Co syntetycznie najprosciej charakteryzuje
                        napis jaki jest pod kreska.


                        pozdr
                        LPiotrek
                    • Gość: DNM O studentach IP: 168.143.113.* 15.08.03, 13:44
                      Gość portalu: LPiotrek napisał(a):
                      > Studenci drogi DNM to takie stworzenia ,ktore potrafia
                      juz
                      > samodzielnie okreslic kto ich robi w bambuko ,a komu
                      > nalezy sie szacunek za jego wysilek i dobra wole.
                      >

                      Wielokrotnie podejmowałem działania w interesie
                      studentów na ich prośbę. I NIGDY nie uzyskałem wsparcia
                      z ich strony. A mogą dużo. Np. studenci wiedzą kto jest
                      fachowcem, a kto uczy z przestarzałych podręczników.
                      Dlaczego nie zażądają zmiany wykładowcy. Bo im się nie
                      chce, bo starsza miła pani zaliczy bez kłopotu...?
                      Efektywnie i skutecznie nasi studenci działają wyłącznie
                      we własnym, prywatnym interesie.

                      pzdr DNM
                      • Gość: LPiotrek Re: O studentach IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 16.08.03, 01:37

                        > Wielokrotnie podejmowałem działania w interesie
                        > studentów na ich prośbę. I NIGDY nie uzyskałem wsparcia
                        > z ich strony. A mogą dużo. Np. studenci wiedzą kto jest
                        > fachowcem, a kto uczy z przestarzałych podręczników.
                        > Dlaczego nie zażądają zmiany wykładowcy. Bo im się nie
                        > chce, bo starsza miła pani zaliczy bez kłopotu...?
                        > Efektywnie i skutecznie nasi studenci działają wyłącznie
                        > we własnym, prywatnym interesie.

                        Bardzo sie ciesze ,ze podniosles ten temat.
                        Czy rzeczywiscie nie dostrzegasz dlaczego tak sie dzieje ??

                        Az sie cisna na usta slowa : jak wam nauczycielom akademickim trzeba
                        wszystko ( te elementarne rzeczy ) wyjasniac.

                        Czy widzisz tak wielka roznice ,ze ktos bedzie w obecnym systemie
                        uczyl studentow nowoczesnie ,a ktos inny byle jak ??
                        Przeciez programy studiow sa tak konstruowane ze nawet jak by
                        sie ktos bardzo staral to co moze wylozyc w ciagu 12godzin
                        bez podrecznika - przykl. ze st. zaocznych ?
                        Programy sa tak ukladane aby wszystkiego bylo po troche,
                        czyli w sumie nie ma niczego. Na dziennych jest podobnie tyle ze
                        maja nieco wiecej laborek ,ale i tak to wszystko to fikcja.
                        To nie jest zadne nauczanie tylko testowanie ludzi: czy w tym
                        chaosie roznych przedmiotow potrafia sobie w okreslonym czasie
                        przyswoic pewna elementarna wiedze ktora ,po semestrze
                        najdalej dwoch w 95% zapominaja.
                        Uczelnie powinny sie dzisiaj nazywac testowalniami.

                        Nacisk jest kladziony zwlaszcza na wiedze teoretyczna.
                        Narzedzia sa prezentowane w szczatkowej formie.
                        Niektorzy "prezenterzy" - bo to slowo bardziej tu pasuje
                        niz nauczyciel - wspominaja ile to kosztuje kurs poslugiwania
                        sie takim narzedziem w zachodniej firmie - wiec mamy sie
                        domyslic ze za te marne 1500/sem to i tak za duzo nam
                        pokazuja.

                        No i z czym tu chodzic do dziekana ??

                        Uczyc to sie mozna zaczac dopiero po studiach ,jak
                        czlowiek trafi do dobrej firmy.

                        Gdyby tu byl w Polsce jakis przemysl ,to albo zaraz prysla by
                        renoma tych "renomowanych" uczelni ,albo musialyby
                        dostosowac programy nauczania do tego przemyslu.

                        A teraz do czego je maja dostosowywac - do próżni ???

                        Parę lat temu interesowalem sie pewnymi narzedziami,
                        za ktoryms razem pan dr wyjasnil mi uprzejmie :
                        z takimi co cos chca to sa (tylko) klopoty, wiec dalem
                        sobie spokoj z zawracaniem glowy panom dr.
                        Dwa lata pozniej gdy mialem z nimi laborki ,jednemu z nich
                        sie przypomnialo: a pan to juz dal sobie spokoj ?
                        Jaki sens bylo wyjasniac ,ze nie mialem ochoty wystepowac
                        w roli natreta i potencjalnego zlodzieja.
                        Obecnie firma ktorej narzedziem sie interesowalem ,udostepnia
                        darmowa wersje SE swego narzedzia ,o wiele doskonalsza niz
                        owczesne wersje licencjonowane ktorymi dysponowali
                        panowie dr.

                        Jezeli program studiow jest tak skonstruowany, ze
                        by sie czegos praktycznego nauczyc trzeba sie
                        specjalnie lasic wokol panow dr. ktorzy sie tym zajmuja
                        to jaki jest sens chodzenia z czymkolwiek do dziekana ??

                        Skoro go tak zaplanowali ,to zrobili to z premedytacja.
                        Nie wymagaj wiec od studentow by robili z siebie kamikaze
                        i zawracali Wisle kijem.

                        O tym ze na uczelni sie nie naucza ,a testuje niech Ci
                        zaswiadczy ta ponizsza historyjka.
                        Pewnego razu przed wykladem dyskutowalismy z kolega
                        czy znajomosc szczegolow pewnych mechanizmow
                        funkcjonowania ukladu X ,jest nam potrzebna czy jest
                        tylko zbednym balastem w celu dreczenia/testowania
                        nas studentow. Moj kolega obstawal przy tym ostatnim
                        ,a ja jako ze te mechanizmy poznalem z wlasnej ciekawosci
                        kilka lat wczesniej ,ze owszem zajmujac sie analiza lub
                        pisaniem tego czy owego ich znajomoscjest przydatna.
                        Kolega nie byl przekonany ,a nawet dosyc daleki od tego
                        wiec zaproponowal abym zapytal o to wykladowce
                        na wykladzie. Byl to przedostatni wyklad na drugim
                        semestrze tego dla wielu najtrudniejszego do przejscia
                        przedmiotu. Pod koniec wykladu padlo fundamentalne:
                        czy sa pytania ,na co ja zglosilem sie z tym pytaniem/prosba
                        aby pan dr. jako czlowiek o wieloletnim doswiadczeniu
                        w swojej dziedzinie podzielil sie z nami swoimi uwagami
                        na temat tego jaka korzysc bedziemy mieli ze znajomosci
                        tychze mechanizmow (ktorym poswiecone byly niemal
                        wszystkie wyklady z tego przedmiotu na owym semestrze )
                        i do czego ta wiedze bedziemy mogli ewentualnie
                        wykorzystac w przyszlosci - jesli woli moze odpowiedziec
                        niekoniecznie w tej chwili np. na nastepnym ostatnim wykladzie.
                        Pan dr. skadinad bardzo porzadny czlowiek ( a jeszcze
                        bardziej wymagajacy ) uznal ,ze moje niewinne pytanie
                        to forma prowokacji majaca go zmusic do przyznania
                        ze w istocie nie jest to nam do niczego potrzebne.
                        Kolega mial niezly ubaw po wykladzie bo wyszlo na jego,
                        a ja zostalem sprowadzony na ziemie: gdzie i po co jestem.

                        Musisz wiedziec ze ten gosc lubi rozmawiac ze studentami
                        wiec o przypadku lub nieporozumieniu nie moze byc mowy.
                        Po prostu taka jest brutalna rzeczywistosc na studiach
                        ludzi sie testuje, nie naucza ( rzeczy przydatnych ).
                        Uczyc sie trzeba samemu szukajac informacji i
                        dokumentacji w sieci ,a o nowosci lepiej nie pytac
                        bo moze wykladowcy podskoczyc poziom adrenaliny .

                        Gdyby uczelnia miala nauczac to powyzej 3-go semestru
                        80% zajec powinno byc fakultatywnych i punktowanych tak
                        by mozna z nich ulozyc 3-4 zupelnie rozne specjalizacje
                        w zaleznosci od zainteresowan..
                        Student powinien miec szanse doskonalenia swej wiedzy
                        z danego przedmiotu conajmniej przez 3 semestry lub
                        dluzej ( po 40godz/sem) ,a nie jak obecnie ze wiekszosc
                        przedmiotow trwa semestr ,a reszta najdluzej dwa
                        nie liczac angielskiego i matematyki.

                        Obecne programy sa tak chore ,ze powinno sie
                        chyba wprowadzic obowiazkowe badania psychiatryczne
                        dla tych co beda ukladali nastepne.

                        Nie zmieni to co prawda nic tych "studentow" co chca
                        dostac tylko papier ,ale pozostali mieliby jakas szanse
                        na nauke.

                        Jestem przekonany ze jest to znacznie wazniejszy
                        problem niz iles blokowanych etatow i pieniedzy.
                        I nie wierze zeby cokolwiek tu zmienila wymiana
                        pokolen bez zmian w waszej swiadomosci ze to
                        wy jestescie dla studentow,a nie na odwrot i to oni
                        powinni miec maksymalnie szerokie mozliwosci
                        wyboru tego czego chca sie uczyc.

                        Takie jest moje prywatne zdanie w tej materii.
                        A moze jestem zbyt pryncypialny ?

                        pozdr
                        LPiotrek
                      • Gość: ewa Re: O studentach IP: *.onhill.gda.pl 20.08.03, 22:46
                        na uczelniach publicznych w Polsce panuje po prostu strach: strach naukowca,
                        że znajdzie się profesor "życzliwy" i zablokuje rozwój kariery zawodowej i
                        strach studenta, że jekiś "uczony" nie wpisze mu oceny pozytywnej do
                        indeksu... i tak to się kołem toczy
                  • Gość: LPiotrek O korupcji... IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 15.08.03, 19:25
                    > To nie jest dobra definicja korupcji. Fakt, że
                    > przywiązanie do pracy naukowej i dydaktyki akademickiej
                    > ogranicza możliwości wyboru i działania.

                    Nie bylaby dobra gdybyscie np. w jakiejs firmie
                    zajmowali sie produkcja malych deseczek z duzych desek.

                    Ale wy pracujecie z zywymi ludzmi, wasza praca to
                    rodzaj sluzby publicznej czy to sie wam podoba
                    czy tez nie. Jezeli wasi zwierzchnicy nagradzaja was
                    lub chocby tylko przymykaja oczy pozwalajac wam zachowac
                    warsztat pracy w zamian za wasze milczenie, potulnosc
                    i tolerowanie ich korzysci i sposobu dzialania,
                    to jak inaczej to mozna nazwac.
                    Przeciez oni nie sa wlascicielami uczelni, nie wydaja
                    wlasnych tylko publiczne pieniadze.

                    Przez swoje milczenie nie jestescie tak daleko o tych
                    ktorych nazywacie wazeliniarzami. Roznica jest tylko
                    taka ,ze ci ostatni od was wiecej na tym korzystaja.

                    Gdyby pan Jacenty napisal cos o tym jaki to destrukcyjny
                    wplyw ma na psychike i mentalnosc kadry akademickiej
                    i co trzeba zrobic zeby przezwyciezyc skutki tej destrukcji
                    to uznalbym to za konstruktywna propozycje z jaka
                    do was wychodzi.

                    A ze skutki tej destrukcji sa ,to widac tez w Twoim
                    punkcie widzenia ,ktory zacytowalem na wstepie.
                    Przeciez w Twojej glowie nie ma przydupasa ,ktory
                    kazalby Ci tak myslec jak napisales.

                    Jak pijany kierowca przejedzie dziecko na drodze
                    to jest winny niezaleznie od tego czy ma wyrzuty
                    sumienia czy tez ich nie ma.
                    Wy sie w milczeniu przygladacie temu zbiorowemu
                    gwaltowi na pieknej Zuzannie i uwazacie ze jestescie
                    czysci bo to w srodku was boli - i macie swoja wymowke:
                    jestesmy blokowani .

                    Jednak czysci nie jestescie i pisanie o tym jest
                    duzo wazniejsze i ciekawsze niz podliczanie
                    astronomicznych emeryckich dochodow.

                    pzdr
                    LPiotrek
        • Gość: ewa1 Re: A po co to zmieniac ? IP: 212.87.3.* 14.08.03, 12:33
          Prawda ze nie wszystkie badania podstwowe sa warte
          pieniedzy ktore sie na nie przeznacza. Ale ograniczenie
          nauki tylko do 'application' jest bzdura. Przyjrzyj sie
          tematom za za jakie w ostanich latach orzymano nagrody
          Nobla np w fizyce i chemii. Ile z nich bylo sponsorowane
          lub mialo szanse byc sponsorowanymi przez przemysl? A czy
          to znaczy ze byly to tematy malo istone?
          ewa
          • Gość: LPiotrek Priorytety IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 14.08.03, 19:14
            Rozumiem ,ze sa to pytania retoryczne.
            Tematy te nie tylko ze byly istotne to teraz staly
            sie w dodatku prestizowe.
            Tylko czy kraje III swiata stac na wydawanie znaczacej
            czesci srodkow jakimi dysponuja na nauke wlasnie na tego
            typu badania nawet w przypadku gdyby kazde z nich (tych badan )
            mialo zakonczyc sie wielkim sukcesem (poza tym finansowym ktorego
            brak) ,a ich wykonawcy mieli zostac nagrodzeni noblami ?

            Ty zapewne nie masz watpliwosci ,ze warto. A ja uwazam ,ze warto
            ale tylko pod warunkiem ,ze nie ucierpia na tym inne wazniejsze
            zadania uczelni: dostarczanie nowych technologii gospodarce
            panstwa oraz dydaktyka.
            Ty zdaje sie postrzegasz nauke jako wlasnosc naukowcow i zapominasz
            ze nauka nie powstaje dzieki samym naukowcom ,ale dzieki ich
            symbiozie ze spoleczenstwem. Ciekawe jak bys prowadzila swoje
            badania nad przejsciami fazowymi ,gdybys byla glodna, bosa, niemyta,
            a z elektrowni nie dostarczyli pradu ,bo znikla cala cywilizacja oprocz
            was naukowcow ??? Czy gdybys wtedy dostala nobla za swoj wklad do nauki
            mialby on dla Ciebie rownie wielkie znaczenie jak gdybys dostala go
            w znanej Ci obecnie cywilizacji ??
            Ten swoj nieco absurdalny ( a nie mam czasu wymyslac czegos
            madrzejszego ) wywod przedstawiam po to by nie
            pozostawic Ci zludzen ,ze nawet nagroda Nobla ma swoja skonczona
            i relatywna wartosc.
            Prestiz jest towarem luksusowym i stac jest na niego tylko najbogatszych.
            Jesli naukowcy chca zaspokajac swa ambicje wnoszenia istotnego wkladu
            do nauki ,to niech najpierw zapracuja sobie na ten luksus nieciekawymi
            badaniami 'application' zakonczonymi sukcesem finansowym, zamiast
            siegac po pieniadze do cudzych kieszeni - kasy panstwowej.
            A poniewaz nie wszystkie tego typu badania koncza sie takim
            sukcesem ,to aby nie trzeba bylo juz tylko do nich ciagle dokladac
            powinny byc starannie selekcjonowane.

            Jezeli to oznacza dla Ciebie ograniczenie sie tylko do tych ostatnich
            to owszem jestem za tym i nie uwazam tego za bzdure ,wrecz odwrotnie
            bzdura byloby oczekiwac ze w budzecie
            z rocznym deficytem KILKUNASTU MILIARDOW dolarow
            znajda sie jeszcze pieniadze na zaspakajanie ambicji naukowcow.

            Niech takie badania finansuje UE. Ciekawe czy granty polscy uczeni beda
            dostawac w 25% tego co na ten sam projekt otrzymaliby uczeni
            na zachodzie ,podobnie jak rolnicy doplaty ?
            Chyba w wystarczajacym stopniu polska gospodarka jest juz obciazona
            splatami lichwiarskich kredytow ,a bedzie jeszcze skladka czlonkowska
            do UE, okupacja Iraku i zakupem uzbrojenia ,aby starczylo jeszcze na wasze
            fanaberie - badania podstawowe.
            Szymborska i Milosz powinni na razie zaspokajac poczucie dumy narodowej.
            A jak komus to za malo to niech dorzuci sobie jeszcze Papieza i Malysza.

            LPiotrek.
      • Gość: DNM Re: A po co to zmieniac ? IP: 168.143.113.* 14.08.03, 16:09
        > w kraju w ktorym nie istnieje nowoczesny przemysl a
        norma jest manufaktura ???
        Błąd. W Polsce istnieje przemysł, nawet bardzo
        nowoczesny. Z różnych powodów jest go znacznie mniej niż
        byśmy chcieli, ale jest i się rozwija. Domyślam się
        drogi LPiotku, że jesteś "humanistą" lub wiadomości na
        temat nauki czerpiesz z tfu, tfu publikatorów.

        >> Pytanie, dlaczego na polskich ) uczelniach nie ma
        weryfikacji?
        >> To pytanie brzmi rownie zabawnie jak pytanie o prawa
        czlowieka na targu niewolnikow.
        Najpierw o weryfikacji. Weryfikacja w Polsce jest. Ale
        liczne struktury weryfikacyjne, które powstały i
        powstają (KAUT, PKA itd.) tworzone są przez samych
        weryfikowanych. Ja ciebie dziś, zweryfikuje ty mnie
        jutro. Tak to mniej więcej działa, szczegóły sami
        możecie sobie dopisać. Eliminowane są nie tylko głosy
        krytyczne, eliminowane są nawet neutralne opinie spoza
        wąskiego kręgu zainteresowanych. Układ, jak słusznie
        zauważył Wertyczko, ma charakter mafijny. Krytyk
        ryzykuje warsztat badawczy, stanowisko, miejsce pracy. I
        nie są to bynajmniej zagrożenia hipotetyczne, mafia, jak
        to mafia działa bezwzględnie i szybko.

        > Tylko jakims dziwnym trafem pan Jacenty zapomina jaki
        szacunek ludzie z srodowiska
        > naukowego - czyli wy - publicznie okazuja tej
        profesorskiej geriatrii.
        > Jakos nikt z nich/was nie krzyczy ze to feudalne
        kanalie, wyzyskiwacze i
        > pazerni zlodzieje.
        > W przeciwnym razie nominacja profesorska stalaby sie
        synonimem wejsciowki do
        > miejsca przy
        > korycie ,a nie wyrazem uznania dorobku naukowego.

        Drogi kolego, nie ma żadnego szacunku! To co widać na
        zewnątrz to najczęściej emeryci liżący d. emerytom.
        Reszta to "młodzi" wazeliniarze, planujący własną
        karierę. Zwykle znikają w dniu zawodowej śmierci swego
        protektora, chyba że patron zdąży ich ustawić.
        Przeciwnicy są spychani na margines i bezwzględnie
        tępieni. Nazwiska i historie znane są w środowisku.
        Nam nie chodzi o "koryto", raczej o efektywne
        zarządzanie tym co jest. Profesorska geriatria tego nie
        potrafi. Potrafiłby młodszy profesor (raczej dr hab, bo
        na tytuł profesora w obecnym układzie szans nie ma),
        który zna świat, ma kontakty przemysłowe i
        międzynarodowe mógłby studentów wiele nauczyć, załatwić
        grupie praktykę, wyjazd.
        Jeden jeden problem – ten młodszy mając w budżecie kasę
        przeznaczy ją na dwa nowe stypendia doktoranckie, a nie
        na zatrudnienie następnego emeryta. Dziekan-emeryt o tym
        wie, i z całą bezwzględnością będzie tej swojej
        podwójnej pensji bronił – kosztem jakości kształcenia
        studentów, rozwoju młodej kadry, efektywnego
        wykorzystania środków i w końcu kosztem udziału w
        projektach europejskich.

        > Czytajac artykul pana profesora [Jacentego Wertyczko]
        nasuwa sie nieodparta konkluzja ,ze aby uzdrowic
        > sytuacje jaka istnieje obecnie wystarczy aby
        profesorska elita zrzekla sie czesci swych
        > - feudalnych - praw ,zwolnila troche etatow i sytuacja
        ulegnie radykalnej poprawie.
        > Czyli rźnijmy studentow do golej skory ,ale kasa i
        wplywami dzielmy sie sprawiedliwiej.

        Profesorska emerycka elita? nie musi się niczego
        zrzekać. Całe to towarzystwo powinno zgodnie z prawem i
        przepisami odejść na zasłużoną emeryturę. Nie mówimy o
        kilku etatach. Tu chodzi o radykalne odmłodzenie kadr.
        Sytuacja jest prawnie i moralnie dwuznaczna: Dziekan
        emeryt jest wybrany na stanowisko na kilka lat, ale
        zatrudnienie podległa mu rada wydziału musi przedłużać
        co roku. W normalniejszym świecie takie zatrudnianie
        emeryta jest przestępstwem wobec przepisów
        ubezpieczeniowych.

        To na razie, chętnie podyskutuję dalej, ale podrzucaj
        jeden wątek na raz.
        Pozdrawiam oczywiście
        DNM
        • Gość: LPiotrek Radykalne odmlodzenie IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 14.08.03, 22:24
          wg. mnie to o wiele wiele za malo
          Tu jest potrzebna radykalna zmiana tradycji i calego systemu.
          Przebudowa swiadomosci calego srodowiska ,ze nauka
          to nie jest ich prywatny folwark nawet gdyby wszyscy
          byli genialnymi Einstainami. Ze nauka spelnia wazna funkcje
          w spoleczenstwie szczegolnie dydaktyka.

          zas co do polskiego przemyslu to dalej podtrzymuje ,ze ten
          high-tech jest bardzo rozproszony i na poziomie manufaktury.
          Nielicznych wyjatkow nie biore pod uwage poniewaz one nie
          odgrywaja zadnej roli spolecznej - pracuje tam niewielka ilosc
          ludzi ,a rotacja zatrudnienia jest znikoma.

          Dlatego nie dziwi ,ze mlodzi ludzie gotowi sa znosic
          wiele za cene pozostania na uczelni.
          Po prostu nie maja gdzie odejsc aby sie moc rozwijac.

          Uwierz mi ze humanista nie jestem ,a w mojej branzy
          bez papieru w prywatnej firmie czlowiek traktowany jest jak
          smiec. Gdyby tu byl jakis przemysl to pracodawca szanowalby
          Cie za to co jestes w stanie dla niego zrobic.
          Ale on ma to w dupie ,bo wie ze bez papieru nigdzie nie mozesz
          odejsc ,a nawet jak cos znajdziesz to tam tez Cie potraktuja jak
          smiecia ... - to jest Polska drogi kolego . nie publikatory.

          pozdrawiam
          LPiotrek
    • mobbing2 Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk 15.08.03, 12:07
      ppp67 napisał:

      > dlaczego profesor polski jest przeciwko Unii Europejskiej? Większość Polaków
      > wypowiedziała się za UE a w związku z tym powinny być zniesione
      > habilitacje ..ale profesorowie polscy chcą inaczej, chcą dalej na uczelniach
      > utrzymać prawo stalinowskie.. jak można to zmienić???????

      www.naukowcy.republika.


      też mnie dotknął mobbing w PAN
      Autor: 7t@NOSPAM.gazeta.pl
      Data: 23-07-2003 15:08 + odpowiedz na list
      -------------------------------------------------------------------------------
      -
      po 3 latach do tej pory nie mogę się pozbierać
      takie chamstwo!
      czy są jakieś instytucje żeby odzyskać honor?





    • Gość: -ewa Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk IP: *.onhill.gda.pl 15.08.03, 15:13

      • dlaczego profesorzy są przeciwko Unii????
      ppp67 10-08-2003 13:58 odpowiedz na list odpowiedz cytując

      dlaczego profesor polski jest przeciwko Unii Europejskiej? Większość
      Polaków
      wypowiedziała się za UE a w związku z tym powinny być zniesione
      habilitacje ..ale profesorowie polscy chcą inaczej, chcą dalej na
      uczelniach
      utrzymać prawo stalinowskie.. jak można to zmienić???????


      • Re: dlaczego profesorzy są przeciwko Unii???? adres: *.pppool.de
      Gość: trapszo 10-08-2003 16:08 odpowiedz na list odpowiedz cytując

      Bo maja moze troche wiecej oleju w glowie, niz wiekszosc. Ktora jest za
      unia.

      Pozdrawiam.


      • Re: dlaczego profesorzy są przeciwko Unii???? adres:
      *.neoplus.adsl.tpnet.pl
      Gość: jms 14-08-2003 14:29 odpowiedz na list odpowiedz cytując

      Gość portalu: trapszo napisał(a):

      ) Bo maja moze troche wiecej oleju w glowie, niz wiekszosc. Ktora
      jest za unia.
      )
      ) Pozdrawiam.
      niestety , ta d****kratyczna wiekszość tego nie pojmuje ......

      Pozdrowienia


      • Re: dlaczego profesorzy są przeciwko Unii???? adres: *.chello.pl
      Gość: zxc 10-08-2003 19:00 odpowiedz na list odpowiedz cytując

      ppp67 napisał:

      ) dlaczego profesor polski jest przeciwko Unii Europejskiej? Większość
      Polaków
      ) wypowiedziała się za UE a w związku z tym powinny być zniesione
      ) habilitacje ..ale profesorowie polscy chcą inaczej, chcą dalej na
      uczelniach
      ) utrzymać prawo stalinowskie.. jak można to zmienić???????

      Habilitacja w Polsce to układy, a nie kompetencje i rozległa wiedza,
      potwierdzone wieloma publikacjami w liczących się czasopismach lub
      książkami w
      porządnych wydawnictwach. O zdaniu lub nie kolokwium habilitacyjnego
      decydują w
      większości ludzie nie znający się na tym czego rozprawa dotyczy. O
      uczciwości i
      sprawiedliwości nie ma mowy, delikwent obrywa za winy swoje i swojego
      szefa,
      instytutu, uczelni, itp. Ewentualnie za to, że się nieładnie uśmiecha.
      Głosowanie przecież jest tajne. Najbardziej pchani w górę albo
      nastawieni na
      szybką karierę i dostęp do upragnionej władzy robią w ciągu kilku lat z
      tego
      samego: magisterium, doktorat i habilitację. Przy dobrych układach
      wystarczą
      jedna-dwie publikacje w peryferyjnych czasopismach plus kilka
      konferencyjnych
      o tym samym. Naukowcy z nich żadni. A nie ma nic gorszego niż
      niedojrzali
      ludzie na wysokich stanowiskach. Jedno wielkie szarogęszenie się,
      arogancja,
      bezczelne eksploatowanie młodych i psucie tego co jeszcze działa (vide
      prof.
      Mariusz Łapiński - były Minister Zdrowia).
      Ponieważ większość ludzi rządzących nauką w Polsce została wybrana
      metodą
      negatywnej selekcji, nie ma co liczyć, że z wnętrza tego systemu wyjdzie
      jakaś
      ozdrowieńcza idea. Jedyna szansa, że Unia wymusi zmiany w celu
      dostosowania
      tego rzeczywiście stalinowskiego reliktu do potrzeb XXI wieku. Na razie
      trzeba
      znosić tych buców, którzy od dawna nie mieli żadnego ciekawego pomysłu i
      niczego nie opublikowali, albo wyemigrować.



      • Re: dlaczego profesorzy są przeciwko Unii????
      ppp67 10-08-2003 21:41 odpowiedz na list odpowiedz cytując

      Gość portalu: zxc napisał(a):

      ) ppp67 napisał:
      )
      ) ) dlaczego profesor polski jest przeciwko Unii Europejskiej?
      Większość Polak
      ) ów
      ) ) wypowiedziała się za UE a w związku z tym powinny być zniesione
      ) ) habilitacje ..ale profesorowie polscy chcą inaczej, chcą dalej na
      uczelnia
      ) ch
      ) ) utrzymać prawo stalinowskie.. jak można to zmienić???????
      )
      ) Habilitacja w Polsce to układy, a nie kompetencje i rozległa
      wiedza,
      ) potwierdzone wieloma publikacjami w liczących się czasopismach lub
      książkami
      w
      ) porządnych wydawnictwach. O zdaniu lub nie kolokwium
      habilitacyjnego
      decydują w
      )
      ) większości ludzie nie znający się na tym czego rozprawa dotyczy. O
      uczciwości i
      )
      ) sprawiedliwości nie ma mowy, delikwent obrywa za winy swoje i
      swojego szefa,
      ) instytutu, uczelni, itp. Ewentualnie za to, że się nieładnie
      uśmiecha.
      ) Głosowanie przecież jest tajne. Najbardziej pchani w górę albo
      nastawieni na
      ) szybką karierę i dostęp do upragnionej władzy robią w ciągu kilku
      lat z tego
      ) samego: magisterium, doktorat i habilitację. Przy dobrych układach
      wystarczą
      ) jedna-dwie publikacje w peryferyjnych czasopismach plus kilka
      konferencyjnych
      ) o tym samym. Naukowcy z nich żadni. A nie ma nic gorszego niż
      niedojrzali
      ) ludzie na wysokich stanowiskach. Jedno wielkie szarogęszenie się,
      arogancja,
      ) bezczelne eksploatowanie młodych i psucie tego co jeszcze działa
      (vide prof.
      ) Mariusz Łapiński - były Minister Zdrowia).
      ) Ponieważ większość ludzi rządzących nauką w Polsce została wybrana
      metodą
      ) negatywnej selekcji, nie ma co liczyć, że z wnętrza tego systemu
      wyjdzie
      jakaś
      ) ozdrowieńcza idea. Jedyna szansa, że Unia wymusi zmiany w celu
      dostosowania
      ) tego rzeczywiście stalinowskiego reliktu do potrzeb XXI wieku. Na
      razie
      trzeba
      ) znosić tych buców, którzy od dawna nie mieli żadnego ciekawego
      pomysłu i
      ) niczego nie opublikowali, albo wyemigrować.
      )
      _____________________________________________________

      dziękuję za wypowiedź i pozdrawiam ... żal mi tych, którzy mają
      jeszcze zapał
      i chcą uprawiać prawdziwą naukę .. bo to dla nich pułapka bez
      wyjśćia.. albo
      poddadzą się stalinowskiemu systemowi albo ????


      • Re: dlaczego profesorzy są przeciwko Unii????
      aaniia 10-08-2003 21:44 odpowiedz na list odpowiedz cytując

      ppp67 napisał:

      ) dlaczego profesor polski jest przeciwko Unii Europejskiej? Większość
      Polaków
      ) wypowiedziała się za UE a w związku z tym powinny być zniesione
      ) habilitacje ..ale profesorowie polscy chcą inaczej, chcą dalej na
      uczelniach
      ) utrzymać prawo stalinowskie.. jak można to zmienić???????

      uczelnie w Polsce to są miejsca w których jesteśmy karani za twórcze
      myslenie )))


      • Re: dlaczego profesorzy są przeciwko Unii????
      adamg49 11-08-2003 01:19 odpowiedz na list odpowiedz cytując

      Wiem, ile habilitacji z tych, przeciw którym głosowałem z powodu ich
      słabości,
      przeszło. Jednak z natury rzeczy przechodzi ich o wiele mniej niż
      słabych
      doktoratów. Zwłaszcza, że ustawowe wymagania na doktorat są znacznie
      niższe.
      Dlatego ewentualne zniesienie habilitacji raczej zwiększyłoby korupcję w
      polskiej nauce niż przyniosło jakieś uzdrowienie. Podstawowym problemem
      jest
      uwiąd autentycznej opinii naukowej i "życzliwość" recenzentów.


      • Re: dlaczego profesorzy są przeciwko Unii???? adres: *.acn.pl
      Gość: Dr Mengele 11-08-2003 01:29 odpowiedz na list odpowiedz
      cytując

      jednak w świecie rezygnuje się z habilitacji (ostatnio w
      Niemczech). "Wyzwolenie" na samodzielnego pracownika naukowego drogą
      habilitacji powoduje że ową wolność uzyskuje się późno, najwcześniej
      przed
      czterdziestką. Wtedy najlepsze lata twórcze są już często za sobą.
      Poza tym
      mało kto chce (również na świecie) czekać do czterdziestki na godziwe
      za
      • Gość: ooo99 O STUDENTACH INACZEJ IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 18.08.03, 20:11
        www.naukowcy.republika.pl
    • Gość: Szydło Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 19.08.03, 00:44
      Profesor polski nie chce do UE dlatego, że:
      1. W UE nie potrzeba uczelni, które produkują bezrobotnych w skali Polski i UE
      2. Musiałby zarabiać dla uczelni sprzedając wyniki swych badań
      3. Nie mógłby pracować na szaro czy czarno będąc na etacie uczelni
      4. Nie mógłby kraść forsy dawniej przeznaczanej na działalność B+R, a obecnie
      poprzez KBN i MNiI na publikacje w czasopismach filadelfijskich (tak sobie
      wymyślili aby wykosić tych co działali w B+R)
      5. Musiałby znać conajmniej jeden zachodzni język.
      Pozdrawiam polskich profesorów: belwederskich, uczelnianych, zwyczajnych,
      nadzwyczajnych, cwaniackich, złodziejskich, świętokrowich i innych
      • Gość: rumcajs Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk IP: *.konst.silesianet.pl 19.08.03, 22:12
        > Pozdrawiam polskich profesorów: belwederskich, uczelnianych, zwyczajnych,
        > nadzwyczajnych, cwaniackich, złodziejskich, świętokrowich i innych
        Oj, Panie Bogdanie.
        • Gość: -ewa Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk IP: *.onhill.gda.pl 19.08.03, 22:44
          oj panie Bogdanie!!!!!!!!!!!!!!
        • osa5 oj panie Bogdanie 19.08.03, 22:54
          dzisjaj ofiary przepraszają swoich katów... tak się ostatnio zdarza w świecie
          naukowym
    • xyz33 Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk 24.08.03, 17:48
      profesorowie mają władzę nad asystentami i adjunktami i oni się boją
      profesury... siedzą cicho i myślą, że jak będą siedzieć cicho to zrobią
      awans... profesorowie może wtedy pozwolą im na zrobienie kolejnych tytułów....
      hej studenci :))) czy wasi wykładowcy mają nad wami władzę czy wy nad
      nimi????? jak to jest... czy macie wpływ na to jaki program jest na
      studiach... czy wasi wykładowcy stosują nowoczesne metody nauczania...
      • Gość: -ewa gdzie jest Docent??? IP: *.onhill.gda.pl 25.08.03, 23:35
        Docent.. dość tego wypoczywania.. wracaj..
        • Gość: LPiotrek A gdzie nasz dobrodziej DNM ?? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 10.09.03, 07:12
    • Gość: ewa Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk IP: *.onhill.gda.pl 26.08.03, 19:21
      proszę poszukać w www.naukowcy.republika.pl
      przytaczam ciekawe materiały przedstawione przez gościa z ameryki o nicku Bufon
      ewa


      2003-08-25 11:28
      Od bufon
      Znalazłem na forum Gazety Wyborczej. Adres :

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=7573405&a=75
      73405&v=2&strona=0

      Re: Zdecydowanie tak, obnażyłem Pańskie kompelksy
      cs137 22-08-2003 16:38 odpowiedz na list odpowiedz cytując

      "Gość portalu: Józef Zawadzki napisał(a):

      > bilitacyjne,bufonadę, arogancję, i ...przez grzeczność znowu nie będę
      powtarza
      > ał.

      Panie Jozefie, z jakiego powodu ja niby mialbym miec kompleksy habilitacyjne?
      W Ameryce przeciez nikt nie ma i w ogole nawet malo kto wie, co to takiego
      jest. Jest to dla mnie czynnik bez najmniejhszego znaczenia.

      W Afryce jest jeden taki kraj, gdzie sa trzy stopnie naukowe: posiadacz
      najnizszego nosi w nosie srebrne kolko, sredniego
    • Gość: lato Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 31.08.03, 17:29
      Dobrze by było aby sie wypowiedzieli sami prof. Ale czy oni potrafia,korzystać
      z internetu?
    • ewa9823 Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk 01.09.03, 22:23


      - no cóż los rekrtorów zależy od profesorów a nie adiunktów - hehehe - i
      możecie sobie tylko pogadać tutaj na tym forum.. nic nie zrobicie więcej -
      chyba, że zrobicie habilitację :))))
      • Gość: za Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 04.09.03, 21:55
        Widać, że wielu jest za kompatibilnością nauki w Polsce z nauka rosyjską,
        białoruska czy ukrainską - spadkobierczyń jedynie słusznej nauki radzieckiej.
        Społeczeństwo chce standardow unijnych, 'profesorowie' wola stare, wypróbowane
        standardy PRL-owskie
    • ewa9823 jak się załatwia przeciwników??? 09.09.03, 20:03
      zapytajcie prof psychologii Bogdana Wojciszke .
    • Gość: gda Docent-- wracaj!!! IP: *.delfnet.pl / 81.210.123.* 14.09.03, 12:38
      Docent wracaj
    • Gość: anioł Re: profesor polski jest przeciwko Unii Europejsk IP: *.delfnet.pl / 81.210.123.* 02.10.03, 00:41
      gdzie jest DOCENT??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka