bonobo44
17.06.08, 09:44
marzy mi się świat bez Jumbo-Jetów
<<Czy Zeppeliny znów pożeglują po niebie?
The Guardian2008-06-10, ostatnia aktualizacja 2008-06-10 14:05
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80281,5296682,Czy_Zeppeliny_znow_pozegluja_po_niebie_.html
Sterowiec lądujący pod Atenami Fot. PETROS GIANNAKOURIS AP
bi.gazeta.pl/im/4/5297/z5297494Z.jpg
Już niedługo być może wystartuje nowa generacja przyjaznych
środowisku hybrydowych statków powietrznych. W ubiegłym miesiącu,
przeszło 70 lat po słynnej katastrofie sterowca Hindenburg, z
hangaru ostrożnie wyprowadzono najnowszy niemiecki statek
powietrzny, aby mógł odbyć swój dziewiczy lot.
Fot. AP
Zeppelin Hindenburg tuż przed eksplozją, maj 1937
bi.gazeta.pl/im/2/5296/z5296762X.jpg
więcej zdjęć Zeppelin NT zbudowany za pieniądze pozostawione w
spadku przez niemieckiego pioniera podniebnej żeglugi hrabiego
Ferdinanda von Zeppelina w najbliższych miesiącach odbędzie kolejne
loty próbne w okolicach Friedrichshafen, a następnie ruszy w podróż
do Londynu, gdzie były uczestnik programu telewizyjnego "The
Apprentice" Rory Laing zamierza oferować loty turystyczne nad
miastem - za 150 funtów każdy.
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/51,80281,5296682.html?i=1
Urok Zeppelina
Co w sterowcach wciąż tak bardzo oddziałuje na wyobraźnię?
Właściwie, miejsce tych ociężale płynących przez przestworza
reliktów minionego stulecia jest w muzeum osobliwości, gdzie, jak
latarnie gazowe, powinny stać się tylko jeszcze jedną nazwą
przywoływaną podczas sentymentalnego apelu przebrzmiałych
technologii. Ale, podobnie jak wyrzuconych uczestników konkursów
telewizyjnych, pomysły tak zuchwałe jak ten dotyczący powietrznego
żaglowca trudno wysłać do lamusa. W czasach gdy koszty paliw biją
kolejne rekordy, a właściciele linii lotniczych przestrzegają przed
rychłym końcem tanich lotów, idea wykorzystania sterowców znowu
nabiera poważnego znaczenia.
Nietrudno zrozumieć, dlaczego sterowce mogą być atrakcyjne. Obrońcy
przyrody, tacy jak George Monbiot, zwracają uwagę na ich niewielkie -
w porównaniu z innymi maszynami latającymi - zużycie paliwa.
Przemieszczają się cicho i na niewielkich wysokościach (ok. 1 200 m
zamiast przeszło 10 000 m), co jeszcze bardziej zmniejsza ich
oddziaływanie na środowisko. Chociaż są relatywnie wolne - poruszają
się na ogół z prędkością szybkiego pociągu (ok. 200 km/h), przez co
przelot nad Atlantykiem zajmuje im ok. 43 godzin - nie potrzebują
pasa startowego i mogą być użytkowane bez konieczności dalszej
rozbudowy lotnisk.
Brytyjska firma SkyCat forsuje nawet pomysł, aby sterowce mogły
startować ze zbiorników wodnych przylegających do portu lotniczego
Heathrow. Statki powietrzne przemawiają także do wyobraźni
romantycznych podróżników, dla których ich majestatyczne żeglowanie
w przestworzach ma w sobie coś magicznego.
Nowy Zeppelin NT pokręci się trochę w okolicy Londynu, a następnie
wyruszy w podróż przez Atlantyk i do San Francisco, gdzie odbędzie
kolejne loty turystyczne (siostrzany statek już dziś lata w
Japonii). Pod względem inżynieryjnym stanowi ogromny postęp w
dziejach sterowców.
NT jest zwinniejszy od swoich przodków. Wykorzystuje tzw. ciąg
wektorowany, czyli technologię umożliwiającą korygowanie kierunku
ciągu silników, podobnie jak w przypadku samolotu odrzutowego
pionowego startu i lądowania Harrier. Jest to istotne, ponieważ
jedną z wad sterowca stanowi wrażliwość na wiatr, a zwłaszcza na
gwałtowne podmuchy. Aby przywiązać większość tradycyjnych zeppelinów
do masztu, potrzeba było 12 ludzi - w przypadku NT wystarczą 3 osoby.
Sterowce nowej generacji
Na odrodzenie trzeba było czekać długo. Rozwój sterowców pod koniec
XX w. sprowadzał się do zamiany majestatycznych podniebnych
żaglowców w uwiązane balony pełniące rolę nieruchomych platform dla
kamer lub w latające reklamy firm takich jak amerykański Goodyear.
Ale od początku obecnego tysiąclecia trwa wysyp nowych pomysłów na
wykorzystanie tych pięknych statków powietrznych.
Lockheed Martin, największy na świecie producent uzbrojenia, testuje
w tajemnicy załogowy hybrydowy P-791 łączący lotność sterowca z
aerodynamiką samolotu. W Kalifornii trwają zaawansowane prace
rozwojowe nad Aeroscraftem - kolejnym hybrydowym statkiem latającym
promowanym jako "jacht powietrzny" i wyglądającym trochę jak
Thunderbird 2 ze starego serialu telewizyjnego.
Następny jest Stratocruiser, piękna, nowatorska wizja sterowca
autorstwa Tino Schaedlera, niemieckiego scenografa i intelektualisty
osiadłego w Londynie. Ten cudowny wybryk wyobraźni został
zaprojektowany tak, by pomieścić elegancką restaurację, basen i klub
nocny z zatrudnionymi na stałe DJ-ami.
- Mniej więcej od roku jesteśmy świadkami prawdziwego renesansu
przedsięwzięć związanych ze sterowcami, zarówno w branży załogowych
latających statków turystycznych, jak i w dziedzinie technik
obserwacyjnych - wyjaśnia Andreas Grünewald, entuzjasta sterowców
prowadzący blog w serwisie Airshipworld. - To coś bardzo aktualnego
i rozwijającego się, zwłaszcza na przestrzeni ostatniego roku.
Dzieje się tu bardzo wiele.
Istnieje jednak pewien przyziemny problem psujący euforię związaną z
drugą młodością sterowców - ich zdolności przewozowe. Zeppelin NT
jest w stanie zabrać na pokład 12 pasażerów i 2 członków załogi.
Aeroscraft - przedsięwzięcie bardziej ambitne - może zostać
zaadaptowany tak, by pomieścić do 180 osób. (Dla porównania - Boeing
747, tzw. "Jumbo-Jet", przewozi ok. 460 pasażerów.)
Statek dla elity
Możliwe, iż sterowce przeżywają najbardziej ekscytujący okres od lat
30. Ale lepiej jeszcze nie pozbywać się akcji linii lotniczych.
Chociaż panuje przekonanie, że to katastrofa Hindenburga w 1937 roku
położyła kres eksploatacji sterowców, w rzeczywistości nigdy nie
wykorzystywano ich w transporcie masowym. Hindenburg był jednym z
tylko dwóch należących do floty, a w branży przelotów pasażerskich
już wtedy dominowały samoloty.
- Sterowce były przeznaczone dla ograniczonej liczby bogatych
pasażerów i podróżowały do niewielu miejsc, stanowiąc przeważnie
alternatywę dla luksusowych pasażerskich statków morskich - opowiada
Douglas Botting, autor "biografii" sterowca pod tytułem "Dr
Eckener's Dream Machine" ["Maszyna marzeń dr Eckenera"]. - Gdyby
katastrofa Hindenburga nie powstrzymała rozwoju sterowców,
uczyniłaby to II wojna światowa - mówi Botting.
I tak pasażerskie podniebne żaglowce wydawały się już należeć do
przeszłości, gdy mniej więcej przed dekadą brytyjski projektant
Roger Monk, pracując w tym samym hangarze w Cardington, w którym w
latach 30. budowano brytyjskie sterowce, postanowił tchnąć w nie
nowe życie projektując maszynę o nazwie SkyCat. Była ona pierwszym
prawdziwym "hybrydowym statkiem powietrznym" łączącym aerodynamikę
samolotu z lekkością balonu.
SkyCat wykorzystuje dodatkowo poduszkę powietrzną (taką jak w
poduszkowcach) umożliwiającą lądowanie nie tylko bez pasa
startowego, ale i bez masztu do cumowania, co daje mu wyraźną
przewagę projektową nad tradycyjnymi zeppelinami. - W naszym
przypadku żadna obsługa naziemna nie jest potrzebna - mówi Michael
Stewart ze SkyCat. - Możemy wylądować wszędzie - na wodzie, śniegu,
bagnach, a nawet na rumowisku.
W związku z tymi właściwościami, ostatnio słyszy się, że sterowce
mogą posłużyć do prowadzenia akcji ratunkowych. Taki statek
powietrzny może latać nad zburzonymi mostami i lądować bez pasa
startowego niosąc pomoc dokładnie tam, gdzie jest najbar