Dodaj do ulubionych

W odpowiedzi na krytykę ID,cz;1

13.08.08, 18:07
www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/index.php?action=tekst&id=52
Autor duzo pisze na temat postulowanych mechanizmow powstawania
nowych genow [i zwiekszajacych objetosc genomu]. Takimi
postulowanymi mechanizmami sa 'duplikacje' polegajace miedzy innymi
na opisanych przez autora 'translokacjach' [oderwaniu sie fragmentu
chromosomu i 'wkomponowaniu' w inny] oraz na 'nierownym crossing
over' podczas mejozy. Ostatnio zaproponowano inny mechanizm
powstawania nowych genów i okreslono go mianem 'mechanizmu tasowania
egzonow'. Geny u prawie wszystkich eukariontow nie sa ulozone w
sposob ciagly, kodujace bałka sekwencje tzw. 'egzony' poprzedzielane
sa niekodujacymi: intronami. Niektore bialka pełniące rózne funkcje
czasami posiadaja zblizone lub identyczne domeny funkcjonalne. Autor
tekstu nie skrytykowal i nie podwazyl w sposob merytoryczny
argumentacji Behego, po prostu zaproponowal mechanizmy powstawania
genow i to wszystko. Idea 'nieredukowalnej zlozonosci' nie
koncentruje sie na dyskusji z postulowanymi mechanizmami powstawania
genow, tylko zaklada, ze w niektorych systemach komorkowych
[biochemicznych] stopniowa ewolucja nie moze byc brana pod uwage!
Systemy te po prostu okazuja sie przydatne dla organizmu jako cale,
a nie tylko poszczegolne ich elementy. Mechanizm krzepniecia krwi
jest dobrym przykladem takiego systemu, choc biologia obfituje w
oromna ilosc takich zjawisk [moim ulubionym jest mechanizm
translokacji bialek do mitochondri i plastydow]. A wiec autor, moim
zdaniem, w wiekszosci pisal po prostu nie na temat:). Oczywiscie,
probowal w sposob merytoryczny podwazyc argumentacje Behego i ten
przyklad zostawil sobie na koniec. Dotyczy on opisanych doswiadczen
z 'wylaczaniem' genow u myszy. Doolittle w tym przypadku zaciemnil
obraz sprawy, a ja wrecz powiem, ze poprostu KLAMAL, probujac w
laiku wywolac wrazenie, jakoby ssaki pozbawione istotnych czynnikow
bioracych udzial w krzepnieciu krwi byly w dalszym ciagu 'normalnymi
ssakami', tylko dlatego ze w laboratorium dalo je sie 'sztucznie'
utrzymac przy zyciu. Wystarcza podstawowe informacje, aby sie
przekonac, ze te zwieręta pozbawione mozliwosci hemostazy mialy
praktycznie zerowe szanse przezycia bez pomocy ze strony personelu
weterynaryjnego. Teraz jeszcze kilka slow odnosnie mechanizmow
powstawania genow postulowanych przez neodarwinizm. Autor z ironia
przytoczyl slowa Behego, iz 'sa to watpliwe hipotezy'. Nie podparl
sie jednak ANI JEDNYM przykladem dowodzacym, ze takie mechanizmy
dzialaja w przyrodzie. Przeanalizowal natomiast przyklad hemoglobiny
i uznal to za dowod zachodzenia kreatywnych duplikacji. Napisal
nawet, 'ze kazdy powazny biochemik' jest tego zdania, a co za tym
idzie, kazdy biochemik [zdaniem Doolittlea], który tak nie uwaza [a
w tym Behe], jest niepowazny! Bez komentarza. Teraz w kilku slowach
zweryfikuje te hipotezy powastawania nowych genow. Hemoglobina jest
tetramerem skladajacym sie z dwoch lancuchow w dwóch kopiach kazdy.
Zaklada sie, ze pierwotnie istnial tylko jeden gen hemoglobiny,
ktory sie pozniej zduplikowal, dajac 'material' do powstania
tetrameru bialkowego, jaki obsewujemy w obecnej postaci. Nie
wystarczy, aby jeden taki lancuch sie zduplikowal, musza pojawic sie
geny sterujace 'skladaniem' tetrameru [a i dodawaniem zelaza jako
kofaktora, poniewaz hemoglobina to metaloproteid]. Na ich podstawie
powstaja tak zwane biaka 'opiekuncze' [pomoznicze], musiałyby tez
pojawic sie geny regulujace transkrypcje zduplikowanego genu tak,
aby korelowala ona z transkrypcja genu 'dzikiego'. Malo tego [co sam
autor zauwazyl], musza pojawic sie odpowiednie pojedyncze
substytucje [mutacje, transwersje i tranzycje], aby 'obrobic'
zduplikowany gen przystosowujac go do nowych zadan. Np.
lancuch 'gamma', obecny tylko w erytrocytach plodu, wiaze - jak
przyznal autor - wydajniej tlen, a co za tym idzie, musi posiadać
odpowiednia strukture pierwszorzedeowa! Sekwencja aminokwasow, choc
rozna od innych lancuchow, i tak musi byc PRECYZYJNA. O tym, jak
tragiczne skutki moze przyniesc jedna mutacja [substytucja] w jednym
z lancuchów hemoglobiny [beta], pokazuje szkolny przyklad mutacji
powodujacej anemie sierpowata. Istnieje cala lista chorob
spowodowanych takimi mutacjami, a ogolnie noszacymi
nazwe 'hemoglobinopatii'.
Jesli chodzi o postulowany mechanizm 'tasowania egzonow' to daje on
tylko pole do spekulacji i nikt jeszcze nie zaobserwowal tego
zjawiska, a co za tym idzie, nie udowodnił. Nikt tez nie
zaproponowal precyzyjnego modelu obrazujacego mechanizm, w wyniku
ktorego takie 'tasowanie' mialoby nastepowac. Pisze sie cos mgliscie
o 'zaburzeniach podczas crossing over', w wyniku ktorego tasowaly
sie tylko egzony. Faktem jest, ze rozne bialka posiadaja podobne
domeny, ale zajmuja one tak rozne loci w chromosomach, ze ciezko
sobie wyobrazic, jak podczas crossing over takie 'tasowanie egoznow'
mogło zajść[???] Podczas mejotycznej koniugacji chromosomy ukladaja
sie w precyzyjne biwalenty, a nie na chybil trafil, tak aby mozna
bylo 'potasowac egzony' w roznych genach! Sam proces crossing over
jest bardzo precyzyjny i praktycznie nie sposob sobie wyobrazic
nieprecyzyjnego crossing over, to bylaby poprostu tragedia! Skoro
jedna mutacja potrafi 'zepsuc' cale bialko, to co dopiero wstawienie
calego egzonu do jakiegos genu??? Takie zjawisko mogloby zmienic
wlasciwosci genu ze zmiana ramki odczytu wlacznie! Poza
tym 'stasowac' sie mogl nie tylko egzon, ale i 'ćwierć, pół czy
nawet kawalek egzonu z intronem, a nawet sam intron. Mozliwosc
kombinacji jest ogromna, a korelujac ta argumentacje z
wczesniejszymi moimi wnioskami, nalezy uczciwie przyznac, ze
mechanizmy powstawania nowych genow, postulowane przez neodarwinizm,
to naprawde tylko watpliwe hipotezy, a co za tym idzie, Behe ma
calkowita racje. Poza tym wielu innych badaczy, i wcale nie
kreacjonistow, ma powazne zastrzezenia co tej koncepcji.
Na koniec dodam [tak na wypadek, jakby jakis darwinista chcial
wytknac, ze to pominalem], ze uczeni, stosujac metody molekularne,
produkuja tzw. 'bialka fuzyjne'. Metoda polega na polaczeniu dwoch
genow np. w wyniku delecji [wyciecia] obszaru dzielacego te dwa
geny. Takie fuzyjne bialko posiada czasami mozliwosc katalityczna
dwoch bialek dzikich, ktore ulegly fuzji. Oczywiscie, te
doswiadczenia sa watpliwym poparciem dla koncepcji tasowania egzonow.
Obserwuj wątek
    • fake_login3 @Andrzej Bednarski 13.08.08, 18:47
      Zajmij sie czyms co ci moze lepiej wychodzic. Pasaniem drobiu np.
      • noveyy777 Re: @Andrzej Bednarski 13.08.08, 20:05
        fake_login3 napisał:

        > Zajmij sie czyms co ci moze lepiej wychodzic. Pasaniem drobiu np.

        A co mi zle wyszło?
        • noveyy777 Re: @Andrzej Bednarski 13.08.08, 20:07
          ....może i bym się nadał do pasania drobiu, może coś by mi z tego
          wyszło, ty natomiast nie nadajesz się nawet na karmę dla lisów--
          sierść by im powychodziła:)
      • nabukomb Re: @Andrzej Bednarski 13.08.08, 23:12
        fake_login3 napisał:

        > Zajmij sie czyms co ci moze lepiej wychodzic. Pasaniem drobiu np.

        O ile dobrze kojarzę, to Pan Bednarski pała rządzą bezinteresownej nienawiści do
        Świadków Jehowy, i chciał tu jedynie dać wyraz swojej frustracji z powodu
        niezrozumienia zbyt trudnych dla niego argumentów z dziedziny biologii. Ale
        oczywiście mogę się mylić :)

        • noveyy777 Re: @Andrzej Bednarski 13.08.08, 23:49
          nabukomb napisał:

          > fake_login3 napisał:
          >
          > > Zajmij sie czyms co ci moze lepiej wychodzic. Pasaniem drobiu np.
          >
          > O ile dobrze kojarzę, to Pan Bednarski pała rządzą bezinteresownej
          nienawiści d
          > o
          > Świadków Jehowy, i chciał tu jedynie dać wyraz swojej frustracji z
          powodu
          > niezrozumienia zbyt trudnych dla niego argumentów z dziedziny
          biologii. Ale
          > oczywiście mogę się mylić :)

          Małe nieporozumienie. Andrzej Bednarski, to moje pseudo artystyczne,
          przyjęte nieco z przekory--właśnie poprzez tego pana od krytyki SJ.
          Mój adwersarz skopiował pseudo z postu, który napisałem kilka lat
          temu na Forum 'Nauka a religia' i teraz (ponieważ nic się nie
          zmieniło) wkleiłem go tutaj. Przy okazji podkreśle,że jest to
          pierwszy z serii postów ,które dotyczą argumentów fachowca od
          ewolucji kaskady krzepnięcia (rzekomej ewolucji) profesora Russela
          Doolittle'a. W przygotowaniu jest tekst dotyczący jego najnowszych
          argumentów dotyczących prostszych kaskad u bezkręgowców i ryb
          bezszczękowych. Tekst ten ma na celu obiektywne spojrzenie i
          wykazanie (co nie było trudne) ,że te "prostsze kaskady" wcale nie
          naruszają argumentu Behego o nieredukowalnej złożoności procesu
          krzepnięcia krwi,a wręcz przeciwnie one pokazują,że różne rodzaje
          kaskad są nieredukowalnie złożone,a co najważniejsze,że już ich się
          nie da dalej zredukować (no chyba ,że przy zastosowaniu
          biotechnologii, ponieważ prostsze/prymitywniejsze kręgowce--a raczej
          strunowce--niż ninóg i śluzica na Ziemi,a raczej w ziemskiej wodzie,
          nie występują)


          p.
          • nabukomb Re: @Andrzej Bednarski 14.08.08, 00:06
            noveyy777 napisał:


            >>... Ale
            > > oczywiście mogę się mylić :

            > Małe nieporozumienie. Andrzej Bednarski, to moje pseudo artystyczne,

            Dzięki za wyjaśnienie, tamten jest jak wiadomo Włodzimierz B., dlatego się mi
            nie zgadzało, poza tym użył jako tytułu nie w podpisie, dlatego z ciekawości
            sprowokowałem odpowiedź.

            To już poznałem Twojego czwartego nicka. Ile jeszcze ich jest?

            A mi nie potrzeba nawet nieredukowalnych złożoności by przekreślić ewolucjonizm
            jako naukę. By nabrać przekonania o prawdziwości IP mi wystarczy >>uporządkowana
            złożoność<<, trochę matematyki i logiczna dedukcja.Takie rzeczy jak kaskada
            krzepnięcia i podobne, to dla mnie "oczywista oczywistość", by przypomnieć
            naszego narodowego komika. Niestety bardzo mało umysłów pracuje na moich
            obrotach. Jak to przetłumaczyć na język zrozumiały dla zwykłych śmiertelników,
            oto jest pytanie?

            pozdr. Nabukomb

            • winoman Re: @Andrzej Bednarski 14.08.08, 00:10
              nabukomb napisał:

              > Niestety bardzo mało umysłów pracuje na moich
              > obrotach.

              Pewnie chcą uniknąć nieuniknionego w takich przypadkach przegrzania.
              • nabukomb Re: @Andrzej Bednarski 14.08.08, 00:16
                winoman napisał:

                > nabukomb napisał:
                >
                > > Niestety bardzo mało umysłów pracuje na moich
                > > obrotach.
                >
                > Pewnie chcą uniknąć nieuniknionego w takich przypadkach przegrzania.

                Nie zdajesz sobie sprawy, że w tym co napisałeś jest dużo prawdy.
                Nawet kiedyś kolega zażartował, że teraz rozumie czemu tyle lodów jem. Do tego
                jak wiesz mądrej głowy włos się nie trzyma, a to dodatkowe chłodzenie :)

                Mimo wszystko cieszę się, że żart był na poziomie.

                pozdr.
            • noveyy777 Andrzej Bednarski-KingKong-monitor+noveez 777 14.08.08, 00:15
              nabukomb napisał:

              >
              > To już poznałem Twojego czwartego nicka. Ile jeszcze ich jest?
              >

              Od poczatku mojej dzialalnosci w sieci moim podstawowym nickiem jest
              KING KONG ,kiedy chcialem odmiany i przyjmowalem innego nicka, to
              jednak zawsze w jakis sposob demonstrowalem kim jestem oficjalnie.

              poydrawiam.
              • nabukomb Re: Andrzej Bednarski-KingKong-monitor+noveez 777 14.08.08, 00:22
                noveyy777 napisał:

                > nabukomb napisał:
                >
                > >
                > > To już poznałem Twojego czwartego nicka. Ile jeszcze ich jest?
                > >
                >
                > Od poczatku mojej dzialalnosci w sieci moim podstawowym nickiem jest
                > KING KONG ,..

                Obserwujesz może ORF-a, nie korci Cię by napisać na ORF-2, temat aż się prosi by
                się z nim wziąć za rogi. Szukam motywacji do wysiłku, samemu mi się zbytnio nie
                chce, podejrzewam, że pisać można niekoniecznie pojedynczo. Sporo się różnimy,
                ale jest miesiąc czasu by się dotrzeć.

                Tak tylko pytam :)

                • noveyy777 Re: Andrzej Bednarski-KingKong-monitor+noveez 77 14.08.08, 09:16
                  nabukomb napisał:

                  > Obserwujesz może ORF-a, nie korci Cię by napisać na ORF-2, temat
                  aż się prosi b
                  > y
                  > się z nim wziąć za rogi. Szukam motywacji do wysiłku, samemu mi
                  się zbytnio nie
                  > chce, podejrzewam, że pisać można niekoniecznie pojedynczo. Sporo
                  się różnimy,
                  > ale jest miesiąc czasu by się dotrzeć.
                  >
                  > Tak tylko pytam :)

                  Przez dłuższy czas nie działałem w sieci, ponieważ zatrzymywały mnie
                  ważne sprawy rodzinne. Obecnie sytuacja rodzinna się nieco
                  wyklarowała ale z kolei szykuję się do wyjazdu za granicę i
                  teoretycznie do końca tygodnia znikam z sieci. Zajrzę tam dzisiaj z
                  ciekawości,a jeśli wyjazd nie wypali albo jak będę miał za granicą
                  dostęp do netu to pewnikiem wejdę w te dyskusje.


                  pozdrawiam.
          • petrucchio Re: @Andrzej Bednarski 14.08.08, 20:55
            noveyy777 napisał:

            > ... prostsze/prymitywniejsze kręgowce--a raczej strunowce--niż ninóg i śluzica
            na Ziemi,a raczej w ziemskiej wodzie, nie występują)

            Hej, a w czym występują lancetniki i osłonice? Wyłącznie w formalinie? A może
            twoim zdaniem nie są strunowcami? Przypominam o nich nie ot tak sobie, albo żeby
            się czepiać, tylko z konkretną intencją: Doolittle badał między innymi genomy
            osłonic (zob. choćby artykuł Jiang--Doolittle 2003, który polecałem tu niedawno;
            "sea squirt" w tytule to właśnie osłonica).
            • noveyy777 Re: @Andrzej Bednarski 14.08.08, 21:00
              petrucchio napisał:

              > noveyy777 napisał:
              >
              > > ... prostsze/prymitywniejsze kręgowce--a raczej strunowce--niż
              ninóg i śl
              > uzica
              > na Ziemi,a raczej w ziemskiej wodzie, nie występują)
              >
              > Hej, a w czym występują lancetniki i osłonice? Wyłącznie w
              formalinie? A może
              > twoim zdaniem nie są strunowcami? Przypominam o nich nie ot tak
              sobie, albo żeb
              > y
              > się czepiać, tylko z konkretną intencją: Doolittle badał między
              innymi genomy
              > osłonic (zob. choćby artykuł Jiang--Doolittle 2003, który
              polecałem tu niedawno
              > ;
              > "sea squirt" w tytule to właśnie osłonica).
              >
              OK, OK masz rację. Artykuł analizuje czekaj na elaborat (ile razy
              mam ci to jeszcze powtarzać???!!!)
              • noveyy777 dodatek dla petrucchio-a może.... 14.08.08, 21:17
                A może ty petrucchio byś się tak kiedyś wysilił i na podstawie
                materiału, jaki bez końca tylko linkujesz napisałbyś elaborat np.
                (bo to jest teraz na fali) udowadniający możliwość stopniowej
                ewolucji kaskady krzepnięcia krwi??? Zapewniasz, że rozumiesz
                artykuły do których odsyłasz (choć ja wiem ,że jest odwrotnie--i nie
                jest to moje widzimisie, ponieważ niejednokrotnie ci to wykazałem).
                Wówczas każdy by mógł się czegoś nauczyć. Zobacz jak ja postępuję.
                Najpierw czytam do czego mnie odsyłasz, następnie szukam innych
                kompatybilnych materiałów. Następnie szukam opini przeciwnych
                (najlepiej opisanych przez fachowców). Robie syntezę (zaglądam do
                moich podręczników do biologii molekularnej i biochemii oraz
                biologii ewolucyjnej) i pózniej dopiero odpowiadam. Już pokrótce
                napisałem ci w czym tkwi błąd w rozumowaniu Doolittle'a (mój
                wcześniejszy tekst dobrze to zarysował). Co do kaskady krzepnięcia,
                to alternatywne kaskady ,w których biorą udział czynniki, które (jak
                białka fuzyjne) posiadają możliwość spełniania dwu funkcji (funkcji
                dwu białek) wcale nie stanowią dowodu na ewolucyjne pochodzenie
                kiaskady. Inne argumenty w obiecanym elaboracie--zaznacze tylko,że w
                mojej krytyce starego tekstu Doolittle'a powołałem się na motyw
                białek pełniących kilka funkcji, bo jak takie białko pełni dwie
                funkcje,a tym bardziej jest ich więcej, to wówczas ilość oddzielnych
                czynników biorących udział w kaskadzie rzeczywiście jest mniejsza.
                Ale czy taka kaskada rzeczywiście jest prostsza i redukowalnie
                złopżona?
                • petrucchio Re: dodatek dla petrucchio-a może.... 14.08.08, 21:56
                  noveyy777 napisał:

                  > A może ty petrucchio byś się tak kiedyś wysilił i na podstawie
                  > materiału, jaki bez końca tylko linkujesz napisałbyś elaborat...

                  Nie "linkuję bez końca", tylko podesłałem ci link do artykułu jak najbardziej na
                  temat. O tym, że jest na temat, nie wiedziałbym, gdybym go nie przeczytał i nie
                  zrozumiał. Oczywiście część szczegółów technicznych to dla mnie głęboka woda,
                  ale w każdym razie nadążam za tokiem rozumowania autorów. Cieszę się, że artykuł
                  cię zainteresował, ale nie będę wyważał otwartych drzwi i silił się na
                  "elaboraty" w sprawie, o której już wypowiedzieli się ludzie bardziej kompetentni.

                  > np. (bo to jest teraz na fali) udowadniający
                  > możliwość stopniowej ewolucji kaskady krzepnięcia krwi???
                  > Zapewniasz, że rozumiesz artykuły do których odsyłasz (choć ja
                  > wiem ,że jest odwrotnie--i nie jest to moje widzimisie, ponieważ
                  > niejednokrotnie ci to wykazałem).

                  Nic mi nigdy nie wykazałeś, natomiast mnóstwo rzeczy stale insynuujesz bez
                  żadnej racjonalnej podstawy, co świadczy bardzo źle o twojej kulturze dyskusji
                  • noveyy777 Re: dodatek dla petrucchio-a może.... 15.08.08, 01:41
                    Poczekam na twój elaborat. Jeśli będzie w nim coś sensownego
                    • winoman Re: dodatek dla petrucchio-a może.... 15.08.08, 01:55
                      > i m. in. dlatego
                      > nie jesteś w stanie zrozumieć,że argumenty profesora nadzwyczajnego
                      > w dziedzinie biohemii Michaela Behego nie są natury teologicznej
                      > tylko są natury czysto--empirycznej.

                      Po pierwsze mylisz dwa pojęcia, teleologiczne nie znaczy teologiczne.

                      Po drugie, ukończenie fakultetów o niczym jeszcze nie świadczy, tytuły też nie.
                      Mój przyjaciel, profesor (zwyczajny) matematyki, mawia, że odsetek idiotów
                      wśród profesorów jest taki jak w całym społeczeństwie.
                      • nabukomb Re: dodatek dla petrucchio-a może.... 15.08.08, 12:15


                        > Po drugie, ukończenie fakultetów o niczym jeszcze nie świadczy, tytuły też nie.
                        > Mój przyjaciel, profesor (zwyczajny) matematyki, mawia, że odsetek idiotów
                        > wśród profesorów jest taki jak w całym społeczeństwie.

                        Jak będziesz kiedyś widział tego profesora to pozdrów go ode mnie za błyskotliwą
                        obserwację. Testowałem tę sprawę podczas studiów w Poznaniu. Tylko nie
                        bezpośrednio przez badanie inteligencji, a na podstawie wiedzy o Biblii i
                        sprawach ogólnoludzkich nie związanych z ich zawodem. Dokładnie tak to wyszło
                        jak u reszty społeczeństwa. Nie mają żadnej przewagi nad rolnikami, czy
                        robotnikami, ich odpowiedzi były często tak samo prymitywne i "niekumate", jak
                        kolesia spod budki z piwem.
                        Tylko forma wyrażenia swojej ignorancji była inna :).

                        pozdr. N.
                      • noveyy777 Re: dodatek dla petrucchio-a może.... 15.08.08, 12:48
                        winoman napisał:

                        > > i m. in. dlatego
                        > > nie jesteś w stanie zrozumieć,że argumenty profesora
                        nadzwyczajnego
                        > > w dziedzinie biohemii Michaela Behego nie są natury teologicznej
                        > > tylko są natury czysto--empirycznej.
                        >
                        > Po pierwsze mylisz dwa pojęcia, teleologiczne nie znaczy
                        teologiczne.

                        Znam różnice,widocznie zle przeczytałem Niemniej sprostuje :wnioski
                        Behego są empiryczne, odwołania do przyczyny teleologiczne. Teraz
                        pasi>?


                        >
                        > Po drugie, ukończenie fakultetów o niczym jeszcze nie świadczy,
                        tytuły też nie.
                        > Mój przyjaciel, profesor (zwyczajny) matematyki, mawia, że
                        odsetek idiotów
                        > wśród profesorów jest taki jak w całym społeczeństwie.


                        A ty do jakiego odsetka się zaliczasz?
        • asteroida2 Re: @Andrzej Bednarski 14.08.08, 12:11
          > O ile dobrze kojarzę, to Pan Bednarski pała rządzą
          > bezinteresownej nienawiści do Świadków Jehowy

          No cóż - jeśli ktoś chodzi po domach i rozpowiada że wszystkie rasy ludzkie
          (Aborygeni, malinezyjczycy, biali, żółci, pigmeje itp) wzięły się z jednej pary
          żyjącej 7000 lat temu, że Himalaje mają 6000 lat i że dziobaki zostały
          przyniesione do Australii po potopie - to nie wzbudza zbyt ciepłych uczuć.
          Mogę sobie wyobrazić nawet takich w których to wzbudza nienawiść (np. w reakcji
          na robienie wody z mózgu ich własnym dzieciom).
          • noveyy777 Re: @Andrzej Bednarski 14.08.08, 19:11
            asteroida2 napisał:

            > > O ile dobrze kojarzę, to Pan Bednarski pała rządzą
            > > bezinteresownej nienawiści do Świadków Jehowy
            >
            > No cóż - jeśli ktoś chodzi po domach i rozpowiada że wszystkie
            rasy ludzkie
            > (Aborygeni, malinezyjczycy, biali, żółci, pigmeje itp) wzięły się
            z jednej pary
            > żyjącej 7000 lat temu, że Himalaje mają 6000 lat i że dziobaki
            zostały
            > przyniesione do Australii po potopie - to nie wzbudza zbyt
            ciepłych uczuć.
            > Mogę sobie wyobrazić nawet takich w których to wzbudza nienawiść
            (np. w reakcji
            > na robienie wody z mózgu ich własnym dzieciom).

            A kto tak rozprawia po domach?
            • asteroida2 Re: @Andrzej Bednarski 14.08.08, 21:59
              Świadkowie Jehowy. Tak wygląda według nich historia świata. Też nie wierzyłem,
              ale upierali się przy tych wszystkich tezach. Bo widzisz - tak podobno wynika z
              Biblii.
              • nabukomb Re: @Andrzej Bednarski 14.08.08, 22:44
                asteroida2 napisał: 14.08.08, 12:11

                >...... wszystkie rasy ludzkie
                > (Aborygeni, malinezyjczycy, biali, żółci, pigmeje itp) wzięły się z jednej pary
                > żyjącej 7000 lat temu, że Himalaje mają 6000 lat i że dziobaki zostały
                > przyniesione do Australii po potopie ....

                asteroida2 napisał: 14.08.08, 21:59

                > .... Bo widzisz - tak podobno wynika z
                > Biblii.

                Twój problem polega na tym, że nie zdajesz sobie sprawy iż dokładnie to samo
                wynika z badań naukowych.
                Problem tylko z błędną interpretacją tego co się obserwuje i poznaje za
                pieniądze podatników. Z założenia wyklucza się interpretację najbardziej
                prawdopodobną, a wyniki naciąga się do ewolucyjnego dogmatu. Podam Ci mały
                przykład:

                Zapewne słyszałeś o "mitochondrialnej Ewie" i o tym, że "życiorys genetyczny
                kobiet" podług DNA mitochondrialnego jest dłuższy niż badając zróżnicowanie po
                stronie męskiej na podstawie chromosomu X.

                Gdyby nie dogmat ewolucjonizmu, byłoby to oczywiste potwierdzenie zgodności z
                Biblią, według której z uwagi na "wąskie gardło" potopu cała ludzkość pochodzi
                od Noego i jego synów, oraz ich żon. Naturalnym następstwem tego jest efekt
                naukowo udowodniony o którym piszę, bo przecież mamy jako ludzkość jednego
                męskiego przodka przekazującego zróżnicowanie męskie - Noego. Za to po stronie
                żeńskiej przez potop przeszły cztery różne mitochondrialne DNA, czyli od żony
                Noego i niespokrewnionych z nią trzech innych kobiet.

                Istnieje wiele opracowań naukowych wykazujących, że wszystkie rasy ludzkie
                pochodzą od jednego przodka, czyżbyś to kwestionował.

                A może masz jakieś dowody na skamieliny dziobaków starsze niż kilka tysięcy lat
                dzielące nas od wynikającej z Biblii daty potopu.

                Jedyne czego możesz się czepiać to datowanie, ale tu działa ta sama zasada,
                gdyby nie panujący w nauce dogmat ewolucji, to może nawet Libby by Nobla nie
                dostał. Prawo połowicznego rozpadu jest mocno naciągane i wyniki datowania łatwo
                zostaną obalone, gdy nauka otworzy się na alternatywną do ewolucjonizmu teorię
                powstania życia. Ale o tym przy innej okazji.

                pozdr. Nabukomb
                • asteroida2 Re: @Andrzej Bednarski 14.08.08, 23:07
                  Takie fakty warto przypominać:

                  1. Gdyby populacja człowieka _kiedykolwiek_ zmalała poniżej 500 osobników, to
                  nasz gatunek zniknąłby z powierzchni Ziemi, z powodu zbyt małej puli genowej. To
                  nie jest teoria, to nie wynika z ewolucji, to jest po prostu fakt.

                  2. Zróżnicowanie chromosomu Y w populacji na Ziemi pozwala stwierdzić że mamy
                  wszyscy jednego wspólnego przodka - ale nie 6000 lat temu, tylko 60000. Zauważ
                  że całe zróżnicowanie w tym chromosomie wynika z mutacji (bez nich wszyscy
                  mężczyźni mieliby identyczny ten chromosom). A w każdym pokoleniu może dojść
                  tylko ograniczona liczba mutacji - bo większej dziecko nie przeżyje. Stąd wynika
                  że potrzeba było ze 2-3 tysięcy pokoleń.

                  3. Dziobaki nie żyją i nigdy nie żyły poza Australią, podobnie jak wiele innych
                  stworzeń. Jeśli potop by je zmył, to skąd by się tam wzięły? Zostały stworzone
                  na nowo?

                  > Za to po stronie żeńskiej przez potop przeszły cztery różne
                  > mitochondrialne DNA, czyli od żony Noego i niespokrewnionych z nią
                  > trzech innych kobiet.

                  Piękna teoria. Czyli jedna z nich była pigmejką, jedna miała skośne oczy, jedna
                  była biała, jedna była Aborygenką... o chwila. Coś nie tak. Odmian człowieka
                  jest ze trzydzieści - i rozdzieliły się więcej niż 10 tysięcy lat temu. To
                  akurat można sprawdzić. To ile tych żon miał Noe?

                  > Istnieje wiele opracowań naukowych wykazujących, że wszystkie rasy
                  > ludzkie pochodzą od jednego przodka, czyżbyś to kwestionował.

                  Jest różnica pomiędzy "mieć wspólnego przodka", a "wywodzić się od jednej pary".
                  To pierwsze ma sens (tyle że mitochondrialna Ewa żyła jakieś 140 tyś lat temu).
                  To drugie jest sprzeczne z faktami. Można to twierdzić tylko jeśli się uważa że
                  stare księgi są ważniejsze od faktów.

                  > Prawo połowicznego rozpadu jest mocno naciągane

                  Równie dobrze mogłeś napisać że prawo grawitacji jest mocno naciągane. Czy ty
                  wiesz w ogóle co to jest za prawo? Ono wynika z podstawowych praw fizyki i nie
                  jest ani trochę naciągane.

                  Zastanowiłeś się co cię skłania do wygłaszania takich opinii? Blefujesz, licząc
                  na to że nikt nie sprawdzi twoich kart? Czy może liczysz że przypadkiem trafisz
                  na jakiś prawdziwy argument?
                  • petrucchio Re: @Andrzej Bednarski 14.08.08, 23:47
                    asteroida2 napisał:

                    > 3. Dziobaki nie żyją i nigdy nie żyły poza Australią...

                    Jeden jedyny gatunek stekowca z rodziny dziobaków (_Monotrematum [Obdurodon?]
                    sudamericanum_) znany jest z dolnego paleocenu Patagonii, można więc sądzić, że
                    dziobaki dotarły przez Antarktydę do Ameryki Południowej przed ostatecznym
                    rozkawałkowaniem dawnej Gondwany. Ale to było na długo przed Noem :)
                  • nabukomb Re: @Andrzej Bednarski 15.08.08, 00:51
                    asteroida2 napisał:

                    > Takie fakty warto przypominać:
                    >
                    > 1. Gdyby populacja człowieka _kiedykolwiek_ zmalała poniżej 500 osobników, to
                    > nasz gatunek zniknąłby z powierzchni Ziemi, z powodu zbyt małej puli genowej. T
                    > o
                    > nie jest teoria, to nie wynika z ewolucji, to jest po prostu fakt.

                    A czy przeprowadziłeś takie rozumowanie?
                    -Cała TE w zasadzie opiera się na jedno-osobnikowych wąskich gardłach. "Co
                    chwilę" musi pojawić się jeden jedyny osobnik mający mutację, która
                    zapoczątkowuje nową cechę. ulepszenie, zmianę w DNA. Te 500 osobników, to więc
                    zwykła demagogia, nie fakt, w dodatku sprzeczny z TE.
                    - W związku z powyższym istnienie ośmiu osobników (cztery pary) jest aż nadto
                    wystarczającym potencjałem genetycznym, by przekazać następnym pokoleniom
                    zmienność pozwalającą na obecne miliardy różnych ludzi i najróżniejsze rasy i
                    kolory skóry.
                    - Ponieważ nie bierzesz pod uwagę ISW, automatycznie wykluczasz to co oczywiste
                    przy założeniu jej istnienia. Mam na myśli zupełnie logiczną konieczność
                    wbudowania w pierwszych ludzi dużo większy potencjał genetyczny niż można to
                    zaobserwować po tysiącach lat obecnie. Chyba nie podejrzewasz iż ISW zaplanowała
                    sobie na ziemi miliardy podobnych robocików. Zmienność i potencjał początkowy
                    musiał powodować natychmiastowe duże różnice między spokrewnionymi przecież
                    osobnikami (synowie Adama, brali za żony sobie siostry, wnukowie Noego musieli
                    robić podobnie, tyle że mogły to od razu być kuzynki ). Biblia opisuje przykłady
                    takich poważnych różnic morfologicznych nawet u bliźniaków (np. Jakub i Ezaw).

                    Podsumowując, to co napisałeś to nie fakt, ale jedynie domniemanie wysnute z
                    założenia o prawdziwości TE i braku prac nad alternatywną teorią.

                    > 2. Zróżnicowanie chromosomu Y w populacji na Ziemi pozwala stwierdzić że mamy
                    > wszyscy jednego wspólnego przodka - ale nie 6000 lat temu, tylko 60000. Zauważ
                    > że całe zróżnicowanie w tym chromosomie wynika z mutacji (bez nich wszyscy
                    > mężczyźni mieliby identyczny ten chromosom). A w każdym pokoleniu może dojść
                    > tylko ograniczona liczba mutacji - bo większej dziecko nie przeżyje. Stąd wynik
                    > a
                    > że potrzeba było ze 2-3 tysięcy pokoleń.

                    Nie będę powtarzał tego co pisałem wyżej, ale przy uwzględnieniu ISW wyjaśnienie
                    narzuca się samo. To co obserwują naukowcy obecnie jest jedynie "cieniem"
                    możliwości genetycznego różnicowania się ludzi przed tysiącami lat. Wnioski
                    błędne wynikają z tendencyjnych założeń i zamknięcia się na teorię ISW. W
                    szczegóły nie ma sensu wchodzić.

                    > 3. Dziobaki nie żyją i nigdy nie żyły poza Australią, podobnie jak wiele innych
                    > stworzeń. Jeśli potop by je zmył, to skąd by się tam wzięły? Zostały stworzone
                    > na nowo?

                    Widzę już pierwsze efekty obiektywnego podejścia. Tak to oczywiste, że musiały
                    zostać stworzone na nowo.
                    Gdybyś znał Biblię, wiedziałbyś, że mowa jest tam o wywiedzeniu całej ludzkości
                    od Noego i jego rodziny po potopie, ale nie ma tam zapewnienia, że zwierzęta po
                    potopie wywodzą się od zwierząt z arki. To co Noe wziął do arki to jedynie
                    zwierzęta z jego otoczenia, które był w stanie zebrać i które były niezbędne, by
                    dzisiejsi naiwni uczeni i ewolucjoniści domniemywali iż potopu nigdy nie było,
                    bo przecież do arki nie zmieściły by się wszystkie zwierzęta świata.
                    Potop trwał wiele miesięcy wyginęły nie tylko zwierzęta ale także rośliny. Gdyby
                    po potopie nie nastąpiło ponowne zasiedlanie planety nowymi i odnowionymi
                    gatunkami nigdy nie moglibyśmy obserwować dziś wielomilionowego bogactwa
                    gatunków roślin i zwierząt.
                    Ale oczywiście to nie naukowe, bo zakłada nie tylko, że ISW istnieje, ale że
                    jeszcze chce i potrafi coś zrobić, a to już strasznie nienaukowe prawda :)



                    > > Za to po stronie żeńskiej przez potop przeszły cztery różne
                    > > mitochondrialne DNA, czyli od żony Noego i niespokrewnionych z nią
                    > > trzech innych kobiet.
                    >
                    > Piękna teoria. Czyli jedna z nich była pigmejką, jedna miała skośne oczy, jedna
                    > była biała, jedna była Aborygenką... o chwila. Coś nie tak. Odmian człowieka
                    > jest ze trzydzieści - i rozdzieliły się więcej niż 10 tysięcy lat temu. To
                    > akurat można sprawdzić. To ile tych żon miał Noe?

                    Już to tłumaczyłem powyżej, gdyby nauka dopuszczała istnienie ISW, wytłumaczenie
                    jest dziecinnie proste.
                    Motyw możesz znaleźć w Biblii przy opisie wierzy Babel. Celem ISW było jak
                    najszybsze rozproszenie ludzkości po całej ziemi. Raczej nie prosił grzecznie
                    ludzi Ty idź w tę stronę, a Ty w tamtą, albo może Cię kolego podwiozę do Ameryki.
                    Zmusił ich do rozejścia "mieszając języki", dlaczego nie podobierał tych o
                    jednym języku pod względem genowym, myślisz, że nie potrafił, albo mu się nie
                    chciało. Powiedział wyraźnie : "Bądźcie płodni i stańcie się liczni i
                    napełnijcie ziemię...", stracił kilka tysięcy lat i musiał zmienić plany, raczej
                    nie poszedł sobie pospać tylko zadziałał odpowiednio do celów i planów. Chyba
                    nie wątpisz, że mógł to zrobić, a tak wiem, to kompletnie nie naukowe, przecież
                    ISW nie istnieje.


                    > > Istnieje wiele opracowań naukowych wykazujących, że wszystkie rasy
                    > > ludzkie pochodzą od jednego przodka, czyżbyś to kwestionował.
                    >
                    > Jest różnica pomiędzy "mieć wspólnego przodka", a "wywodzić się od jednej pary"

                    Bez komentarza, to tylko kwestia interpretacji, nie ma różnicy tak na prawdę.


                    > To pierwsze ma sens (tyle że mitochondrialna Ewa żyła jakieś 140 tyś lat temu).

                    Tylko według dogmatu o prawdziwości TE i rozwoju istot zywych drogą mutacji,
                    przy innych założeniach wychodzi tylko kilka tysięcy lat, nie 140 000.


                    > To drugie jest sprzeczne z faktami. Można to twierdzić tylko jeśli się uważa że
                    > stare księgi są ważniejsze od faktów.

                    Bez komentarza, nie ważniejsze, tylko zgodne z najnowszymi danymi naukowymi,
                    jeśli odrzucić ich ewolucyjną interpretację.


                    > > Prawo połowicznego rozpadu jest mocno naciągane
                    >
                    > Równie dobrze mogłeś napisać że prawo grawitacji jest mocno naciągane. Czy ty
                    > wiesz w ogóle co to jest za prawo? Ono wynika z podstawowych praw fizyki i nie
                    > jest ani trochę naciągane.

                    Zarówno połowiczny rozpad liczony w dziesiatkach tysięcy lat lub miliardach jest
                    nie do udowodnienia, jak i błędna jest OTW gdy nazywa grawitację zakrzywieniem
                    czasoprzestrzeni, obie są naciągane, ale nie chce mi się tego rozwijać.

                    >
                    > Zastanowiłeś się co cię skłania do wygłaszania takich opinii? Blefujesz, licząc
                    > na to że nikt nie sprawdzi twoich kart? Czy może liczysz że przypadkiem trafisz
                    > na jakiś prawdziwy argument?

                    Grubo się mylisz, od miesięcy jestem w internecie właśnie po to by ktoś
                    sprawdzał to co piszę i spróbował obalić, jeszcze nikt tego nie dokonał (nie
                    liczę tych, którym się wydaje, że to zrobili). Moje argumenty wydają się
                    prawdziwe i z utęsknieniem czekam, aż ktoś choć jeden obali.

                    Pozdr. N.
                    • asteroida2 Re: @Andrzej Bednarski 15.08.08, 08:39
                      > -Cała TE w zasadzie opiera się na jedno-osobnikowych wąskich
                      > gardłach. "Co chwilę" musi pojawić się jeden jedyny osobnik mający
                      > mutację, która zapoczątkowuje nową cechę. ulepszenie, zmianę w DNA.
                      > Te 500 osobników, to więc zwykła demagogia, nie fakt, w dodatku
                      > sprzeczny z TE.

                      Pisząc tak, pokazujesz że nie znasz TE. Jeden osobnik ze zmienionym genem musi
                      żyć w jakiejś większej populacji. Musi z kimś mieć dzieci, potem te dzieci muszą
                      mieć dzieci z kimś innym itp. Tylko w ten sposób geny mogą się rozprzestrzenić w
                      populacji. Istnieją ssaki u których rodzeństwo może ze sobą kopulować i mieć
                      dzieci bez żadnych negatywnych genetycznych konsekwencji. Człowiek do takich
                      ssaków nie należy. Kazirodztwo jest ograniczone u ludzi przez sam instynkt, bez
                      potrzeby "Bożych nakazów".

                      > - W związku z powyższym istnienie ośmiu osobników (cztery pary)
                      > jest aż nadto wystarczającym potencjałem genetycznym, by przekazać
                      > następnym pokoleniom zmienność pozwalającą na obecne miliardy
                      > różnych ludzi i najróżniejsze rasy i kolory skóry.

                      To jest nieprawda. Poczytaj coś o genetyce, to sam to zauważysz.

                      > Zmienność i potencjał początkowy musiał powodować natychmiastowe
                      > duże różnice między spokrewnionymi przecież osobnikami (synowie
                      > Adama, brali za żony sobie siostry, wnukowie Noego musieli
                      > robić podobnie, tyle że mogły to od razu być kuzynki ).

                      Jeśli np. Adam był biały a Ewa czarna, to wszystkie ich dzieci byłyby na skali
                      od czarnego do białego. Nie byłoby ani jednego żółtego. To nie jest jakaś wielka
                      nauka: Te same geny w DNA człowieka występują w więcej niż 2 postaciach, a to
                      oznacza że nie można było w 2 osobach zakodować całej ich obecnie występującej
                      różnorodności. To jest czysta logika.

                      > Gdyby po potopie nie nastąpiło ponowne zasiedlanie planety nowymi i
                      > odnowionymi gatunkami nigdy nie moglibyśmy obserwować dziś
                      > wielomilionowego bogactwa gatunków roślin i zwierząt.

                      A ja twierdzę że cały świat został stworzony wczoraj wieczorem. I mam książkę w
                      której jest to tak właśnie opisane. W czym moja teoria jest słabsza od biblijnej?

                      > > Jest różnica pomiędzy "mieć wspólnego przodka", a "wywodzić się
                      > > od jednej pary"
                      >
                      > Bez komentarza, to tylko kwestia interpretacji, nie ma różnicy tak
                      > na prawdę.

                      Nie zrozumiałeś. Petrucchio już to wyjaśniał, ale napiszę jeszcze raz: jeśli
                      liczba ludzi zawsze wynosiłaby ponad milion, to po jakimś czasie na skutek
                      mieszania okazałoby się że wszyscy mają wspólnego przodka. To jest zupełnie co
                      innego niż wywodzenie się od jednej pary.

                      > Zarówno połowiczny rozpad liczony w dziesiatkach tysięcy lat lub
                      > miliardach jest nie do udowodnienia, jak i błędna jest OTW gdy
                      > nazywa grawitację zakrzywieniem czasoprzestrzeni, obie są
                      > naciągane, ale nie chce mi się tego rozwijać.

                      Jest do udowodnienia i jest udowodniony. Żeby go udowodnić wystarczy mieć pod
                      ręką wiele miliardów atomów i obserwować jak się rozpadają. Mam tłumaczyć dalej?
                      To jest fizyka z programu liceum i dziwię się że jej nie znasz.

                      > Grubo się mylisz, od miesięcy jestem w internecie właśnie po to by
                      > ktoś sprawdzał to co piszę i spróbował obalić, jeszcze nikt tego
                      > nie dokonał

                      Na razie pokazałeś po prostu teorię ISW, która łata wszystkie dziury stwarzając
                      gdy mu potrzeba to co potrzeba. Tej teorii nie da się obalić. Podobnie jak
                      Latającego Potwora Spaghetti i 10 innych teorii które mogę ci w dowolnym
                      momencie zaprezentować. O teorie nie do obalenia naprawdę łatwo. One są
                      bezwartościowe, dopóki nie pozwalają czegoś przewidzieć.
                      • nabukomb Re: @Andrzej Bednarski 15.08.08, 14:44
                        asteroida2 napisał:

                        > > -Cała TE w zasadzie opiera się na jedno-osobnikowych wąskich
                        > > gardłach. .......

                        >... Jeden osobnik ze zmienionym genem musi
                        > żyć w jakiejś większej populacji. Musi z kimś mieć dzieci, potem te dzieci musz
                        > ą
                        > mieć dzieci z kimś innym itp. Tylko w ten sposób geny mogą się rozprzestrzenić
                        > w
                        > populacji.

                        To co piszesz sugeruje, że działanie różnicujące populacje, dzięki któremu mamy
                        na świecie miliony gatunków podobne jest w swym mechanizmie do rojenia się
                        pszczół. Cudowny mutant rozprzestrzenia swoją cechę wśród rodzinnej populacji,
                        potem gdy nazbiera się dostatecznie duża grupa osobników jemu podobnych, którym
                        przekazał swoją nową cechę odchodzi z grupą z rodzinnej populacji i zakłada
                        "nowy ul", tam zachodzi kolejny ciąg zdarzeń prowadzący do następnego rojenia,
                        itd. miliony razy i z pra-cośtam otrzymujemy współczesne cośtam. Tere-fere-kuku,
                        z ula matecznego pszczół roją się niestety tylko pszczoły, nie trochę inne,
                        tylko takie same.
                        Chcąc zachować zdrowy rozsądek, ewolucjoniści muszą dopuszczać odrywanie się
                        pojedynczych osobników lub par, dla zakładania nowych populacji. Wiem, że to
                        boli logicznie i trudno się z tym pogodzić, ale logika i obecna wiedza
                        genetyczno biologiczna, poparta eksperymentami na muszkach owocowych, czy
                        eksperymentami hodowców zwierząt gospodarczych i różnych domowych pupili, jest
                        nieubłagana. Jeśli osobniki zmutowane (wyselekcjonowane) maja możliwość
                        krzyżowania się z niezmutowanymi, po pewnym czasie mutacja albo zaniknie i nie
                        będzie miało co się "wyroić". Albo jesli jest mocno szkodliwa opanuje całą
                        populację i cała populacja wymrze.
                        To wszystko to tylko dywagacje, przy założeniu że jakakolwiek ewolucja miała
                        miejsce, bo by w ogóle dojść do takich rozważań, trzeba przeskoczyć cały etap
                        dojścia organizmów żywych do momentu, gdy mają DNA, instynkt rozrodczy, instynk
                        i wolę życia i przeżycia, a przepraszam skąd. Czy materia ma instynk przeżycia,
                        w którym momencie nastąpił "przeskok iskry" od materii do życia z jego cechami i
                        instynktami. Ja wiem jak wyjaśnić- "kiedy?"-, w momencie stworzenia istot żywych
                        wyposażonych w instynk rozmnażania i przeżycia.
                        To co TE przechwyciła jako coś swojego co powstało znikąd, czyli mechanizm
                        doboru naturalnego, nie jest niczym innym jak doskonale obmyślonym i
                        zaprojektowanym w genach mechanizmem zmienności, różnicowania się i przeżywania
                        projektów niezależnie od zmieniających się warunków otoczenia.
                        Ale byłbym zapomniał, plotę głupoty, bo przecież ISW nie istnieje z założenia, a
                        wszelkie teorie związane z jej istnieniem, albo jeszcze straszniej z jej
                        działaniem, są nie naukowe, "a fe", głupi nienaukowy Nabukomb:)

                        > Istnieją ssaki u których rodzeństwo może ze sobą kopulować i mieć
                        > dzieci bez żadnych negatywnych genetycznych konsekwencji. Człowiek do takich
                        > ssaków nie należy.
                        Kazirodztwo jest ograniczone u ludzi przez sam instynkt, bez
                        > potrzeby "Bożych nakazów".

                        Nie czytałeś uważnie poprzedniego mojego komentarza, istota żywa w momencie
                        początkujacym jej życie na ziemi wyposażana jest w maksymalne możliwości
                        genetycznego różnicowania się, po kilku tysiecy latach rozmnażania się obraz w
                        genach ulega zmianom. To, że człowiek obecnie nie powinien krzyżować się z
                        najbliższymi krewnymi, nie stanowi w żadnym razie dowodu na to, że nie mógł tego
                        robić tysiące lat temu, gdy jego ekspansja się zaczynała.
                        A tak jeszcze przy okazji, co wiesz o instynkcie, skąd się wziął, jak jest
                        przekazywany w genach, co nakazuje istotom żywym prowadzić taki a nie inny tryb
                        życia, co decyduje o tym, że np. wyklute z jaj młode nie bedące pod opieką
                        rodziców wiedzą jak sie zachować, co jeść, jak szukać partnera itd. Co wiemy o
                        "programie życia", czy jest w DNA?


                        > > Zmienność i potencjał początkowy musiał powodować natychmiastowe
                        > > duże różnice między spokrewnionymi przecież osobnikami (synowie
                        > > Adama, brali za żony sobie siostry, wnukowie Noego musieli
                        > > robić podobnie, tyle że mogły to od razu być kuzynki ).
                        >
                        > Jeśli np. Adam był biały a Ewa czarna, to wszystkie ich dzieci byłyby na skali
                        > od czarnego do białego. Nie byłoby ani jednego żółtego. To nie jest jakaś wielk
                        > a
                        > nauka: Te same geny w DNA człowieka występują w więcej niż 2 postaciach, a to
                        > oznacza że nie można było w 2 osobach zakodować całej ich obecnie występującej
                        > różnorodności. To jest czysta logika.

                        Tak czysta logika, tylko z małym dookreśleniem "logika ewolucyjna", czyli
                        wykluczajaca przez aklamację istnienie ISW.
                        Przecież jednym z zadań jakie miał spełnić potop było rozerwanie pierwotnego
                        jednego kontynentu na kilka odrębnych, gdzie będa mogły rozwijać się w
                        odmiennych warunkach poszczególne gatunki roślin i zwierząt więc jak najbardziej
                        odmienne rasy ludzkie. To nie Adam był czarny, a Ewa biała, czy odwrotnie, tylko
                        w jego genach był zakodowany cały potencjał mozliwych kombinacji koloru skóry.
                        Nie zapominaj, że przy uwzględnieniu istnienia ISW, ludzie mieli żyć wiecznie,
                        jego genom był nieporównywalny z naszym obecnie. Z pewnością ten potencjał można
                        było przynajmniej częściowo, przenieść w ośmiu osobnikach przez potop. Następnie
                        poprzez kierowane rozproszenie (wieża Babel) doprowadzić do odizolowania kilku
                        odrębnych populacji, u których kolor skóry czy inne cechy się selekcyjnie
                        umacniał.

                        > > Gdyby po potopie nie nastąpiło ponowne zasiedlanie planety nowymi i
                        > > odnowionymi gatunkami nigdy nie moglibyśmy obserwować dziś
                        > > wielomilionowego bogactwa gatunków roślin i zwierząt.
                        >
                        > A ja twierdzę że cały świat został stworzony wczoraj wieczorem. I mam książkę w
                        > której jest to tak właśnie opisane. W czym moja teoria jest słabsza od biblijne
                        > j?

                        Przede wszystkim w tym, że Twoja teoria jest nieprawdziwa, minimalna dobra wola
                        w logicznym myśleniu pozwoli Ci odrzucić Twoją teorię jako fałszywą (wystarczy
                        policzyć jaką moc obliczeniową musiałby mieć komputer w którym współistnieje 6
                        mld niezależnych programów obdarzonych świadomością, który projektuje i nadaje
                        właściwości 10do potęgi 80 cząsteczkom materii, itd... itp. ). Biorąc pod uwagę
                        pewne rozumowania logiczne, (np. Hume'a) istnienie takiego komputera byłoby
                        większym "cudem" niż świata który on wirtualnie wytwarza. A stosując ekonomię w
                        myśleniu Ockhama, istnienie bytów które zbudowały taki komputer i go obsługują,
                        ich cele i mechanizmy działania są zupełnie niepotrzebnymi wyjaśnieniami czegoś
                        co daje się wyjaśnić prościej np. moją teorią ISW.
                        A tak zapomniałem, ISW jest nienaukowa, a Twoja teoria świata powstałego
                        wczoraj... coś mi się wydaje, że dopuszcza istnienie ISW tylko innej :)

                        >.... jeśli liczba ludzi zawsze wynosiłaby ponad milion, to po jakimś czasie na
                        skutek
                        > mieszania okazałoby się że wszyscy mają wspólnego przodka. To jest zupełnie co
                        > innego niż wywodzenie się od jednej pary.

                        Takie sobie sztuczki logiczne, mające zachwiać racjonalnym myśleniem, popularne
                        u Dawkinsa i innych ewolucyjnych hochsztaplerów. Jak założę sobie dowolną
                        bzdurę, to mogę potem manipulować wnioskami. Logika nakazuje coś innego, kiedyś
                        musiała być pierwsza para ludzi, kotów, czy psów, niezależnie czy dopuszczasz
                        istnienie ISW, czy nie.
                        W tym sensie wspólny przodek według TE, jest bardzo podobny do biblijnego Adama
                        i Ewy, nic tego nie zmieni, żadne bajanie o "zawsze milionowej populacji
                        czegokolwiek".

                        c.d. w dodatku (całość się nie zmieściła w jednym poście )
                        • nabukomb Re: @Andrzej Bednarski-dodatek 15.08.08, 14:46
                          > > Zarówno połowiczny rozpad liczony w dziesiatkach tysięcy lat lub
                          > > miliardach jest nie do udowodnienia, jak i błędna jest OTW gdy
                          > > nazywa grawitację zakrzywieniem czasoprzestrzeni, obie są
                          > > naciągane, ale nie chce mi się tego rozwijać.
                          >
                          > Jest do udowodnienia i jest udowodniony. Żeby go udowodnić wystarczy mieć pod
                          > ręką wiele miliardów atomów i obserwować jak się rozpadają. Mam tłumaczyć dalej
                          > ?

                          Nie musisz, od razu widzę, gdzie masz błąd w logice myślenia. Mając pod ręką
                          wiele miliardów atomów i obserwując tempo ich rozpadu, masz tylko dane o tym
                          badanym okresie. A teoria o TPR, wykorzystuje do wzorów i obliczeń dane
                          wyjściowe, które są jedynie domniemaniem o tym jaki był poziom promieniowania
                          kosmicznego w zakładanym momencie utworzenia się izotopów promieniotwórczych.
                          Połowiczny rozpad to logiczne kuriozum w momencie braku danych początkowych.
                          Można jedynie z niej wnosić, że jeżeli tempo obecne jest takie a takie to za
                          ileś lat rozpadnie się tyle i tyle atomów w takiej a takiej próbce.

                          Nawet przy stosunkowo krótkim czasie połowicznego rozpadu dla C14, mówimy o ok.
                          5700lat. W wyliczeniach Libbego więcej założeń i dopasowań do próbek o znanych
                          datach historycznych niż faktów. A co dopiero mówić o okresach połowicznego
                          rozpadu dla toru ( 230Th - 75 000 lat), czy izotopu potasu ( 40K - 1mld 330mln
                          lat ).
                          Tak jak pisałem nie chcę tego rozwijać, ale TPR upadnie wraz z upadkiem TE.


                          > Na razie pokazałeś po prostu teorię ISW, która łata wszystkie dziury stwarzając
                          > gdy mu potrzeba to co potrzeba. Tej teorii nie da się obalić.

                          Błędnie rozumujesz, moja teoria ISW nie jest nie do obalenia i nie polega na
                          łataniu dziur. Znowu posługujesz się sloganami wyznawców TE, którzy zwalczają
                          takimi hasłami krytykę swoich "domniemań". To TE bardziej przypomina teorię LPS,
                          nie ma korzeni, brak na nią dowodów, cały jej przebieg polega na domniemaniach i
                          domysłach jak działo się coś co z matematycznego punktu widzenia jest niemożliwe
                          i sprzeczne z logiką i zdrowym rozsądkiem ( z wyłączeniem logiki i rozsądku
                          ewolucyjnego), cały jej tok to jeden wielki zbiór cudów i mitów.

                          Już pisałem w innym poście jak łatwo obalisz moją teorię, pokaż mi, że
                          projektant jest głupi i zrobił coś niezgodnie z logiką i zasadą minimalnego
                          wkładu w stosunku do zamierzonych efektów. Tylko pamiętaj jakie cele mu
                          przyświecają, to co czyni ma być najdoskonalsze z możliwych i wiecznie działające.

                          Pozdr. N.

                          • asteroida2 Re: @Andrzej Bednarski-dodatek 15.08.08, 20:40
                            > Nie musisz, od razu widzę, gdzie masz błąd w logice myślenia. Mając
                            > pod ręką wiele miliardów atomów i obserwując tempo ich rozpadu,
                            > masz tylko dane o tym badanym okresie. A teoria o TPR, wykorzystuje
                            > do wzorów i obliczeń dane wyjściowe, które są jedynie domniemaniem
                            > o tym jaki był poziom promieniowania kosmicznego w zakładanym
                            > momencie utworzenia się izotopów promieniotwórczych. Połowiczny
                            > rozpad to logiczne kuriozum w momencie braku danych początkowych.
                            > Można jedynie z niej wnosić, że jeżeli tempo obecne jest takie a
                            > takie to za ileś lat rozpadnie się tyle i tyle atomów w takiej a
                            > takiej próbce.

                            No dobra. To kolejne luki w wykształceniu które uwidaczniają się bardzo
                            wyraźnie. Tempo rozpadu nietrwałych izotopów nie zmienia się w czasie. Ja zdaję
                            sobie sprawę że to akurat wynika z chromodynamiki kwantowej, której wcale nie
                            musisz znać (ja też nie jestem specjalistą), ale nie trzeba za głęboko w nią
                            wchodzić żeby to wiedzieć.

                            Tempo rozpadu zależy od stosunku oddziaływań silnych do elektromagnetycznych i
                            od postaci jądra atomowego. Jeśli te rzeczy zmieniałyby się w czasie, wpływałoby
                            to na ewolucję gwiazd - czyli odległe gwiazdy świeciłyby inaczej niż bliskie.
                            Takie rzeczy są bardzo dokładnie zbadane. My po prostu wiemy że przez ostatnich
                            5 miliardów lat to tempo się nie zmieniło. A zmierzyć je też potrafimy dokładnie.

                            Osobną sprawą jest ilość izotopu C14 w atmosferze. Ta się zmieniała i datowanie
                            wymaga kalibrowania. Gdy nie mamy danych do skalibrowania, nasze wyniki mogą
                            odbiegać od rzeczywistości o kilkanaście procent.

                            Teraz uważaj: istnieją zjawiska które mogą gwałtownie podwyższyć ilość C14 w
                            atmosferze (np. wybuchy wulkanów). Ale nie istnieje zjawisko które by ją
                            gwałtownie obniżyło! Dlatego duże błędy w datowaniu mogą być tylko w jedną
                            stronę - coś może być o wiele starsze niż wygląda. Mowa tu o znaleziskach
                            datowanych na 20-50 tyś lat - w rzeczywistości mogą być o 10-20 tyś lat starsze.

                            > Już pisałem w innym poście jak łatwo obalisz moją teorię, pokaż mi,
                            > że projektant jest głupi i zrobił coś niezgodnie z logiką i zasadą
                            > minimalnego wkładu w stosunku do zamierzonych efektów. Tylko
                            > pamiętaj jakie cele mu przyświecają, to co czyni ma być
                            > najdoskonalsze z możliwych i wiecznie działające.

                            Ja twierdzę że projektant mógł zrobić kościec człowieka tak żeby był dostosowany
                            do postawy wyprostowanej. Rozumiem że jest jakieś kanoniczne wytłumaczenie czemu
                            tak zrobił (np. "ludzie na starość mają cierpieć")?
                        • asteroida2 Re: @Andrzej Bednarski 15.08.08, 20:16
                          > To co piszesz sugeruje, że działanie różnicujące populacje, dzięki
                          > któremu mamy na świecie miliony gatunków podobne jest w swym
                          > mechanizmie do rojenia się pszczół. Cudowny mutant rozprzestrzenia
                          > swoją cechę wśród rodzinnej populacji, potem gdy nazbiera się
                          > dostatecznie duża grupa osobników jemu podobnych, którym przekazał
                          > swoją nową cechę odchodzi z grupą z rodzinnej populacji i zakłada
                          > "nowy ul", tam zachodzi kolejny ciąg zdarzeń prowadzący do
                          > następnego rojenia, itd. miliony razy i z pra-cośtam otrzymujemy
                          > współczesne cośtam. Tere-fere-kuku, z ula matecznego pszczół roją
                          > się niestety tylko pszczoły, nie trochę inne, tylko takie same.

                          To przynajmniej wyjaśnia czemu uważasz TE za bezsensowną. Ta teoria którą
                          przedstawiasz jest bezsensowna. Ale to nie jest TE. Szkoda że nigdy nie
                          uczyniłeś wysiłku, żeby przeczytać jak według TE powstają gatunki. Założyłeś że
                          wszyscy ewolucjoniści to idioci i nie potrafiliby zauważyć że to opisujesz nie
                          ma sensu? Powtórzę więc jeszcze raz: to o czym piszesz to nie jest TE. Wyśmiałeś
                          jakąś swoją wyimaginowaną teorię. Być może w szkole podstawowej tak uczą
                          ewolucji, ale to nie cię nie tłumaczy.

                          TE mówi zupełnie co innego. Nowe gatunki powstają nie dlatego że pojawił się
                          jakiś mutant, tylko dlatego że populacja została rozdzielona. Najprostszym
                          przykładem może być jakaś naturalna katastrofa: gatunek żyje sobie na dużym
                          obszarze, aż jakaś susza sprawi że większość tego obszaru przestaje się nadawać
                          do zamieszkania. Przeżywa tylko niewielka populacja żyjąca nad rzeką A i druga,
                          żyjąca nad rzeką B. I jeśli ich habitaty będą trwale odizolowane, to populacja A
                          będzie ewoluowała inaczej niż populacja B - a po milionie lat może okazać się
                          że już nie mogą się ze sobą krzyżować. I z jednego gatunku mamy dwa.

                          Powtórzę jeszcze raz: tamta teoria którą opisałeś to nie jest TE, to są jakieś
                          brednie, być może nawet opowiadane dzieciom. Nie możesz ich używać jako
                          przykładu bzdurności ewolucji. Jeśli widzisz tak oczywiste luki w jakiejś
                          teorii, to spróbuj na chwilę założyć że ktoś inny też by je znalazł. I uwierz że
                          przyczyną może być twoja nieznajomość teorii, a nie bezsens teorii.

                          > To, że człowiek obecnie nie powinien krzyżować się z
                          > najbliższymi krewnymi, nie stanowi w żadnym razie dowodu na to, że
                          > nie mógł tego robić tysiące lat temu, gdy jego ekspansja się
                          > zaczynała.

                          To że człowiek obecnie posiada dwie ręce też nie stanowi dowodu na to że gdy
                          jego ekspansja się zaczynała nie miał trzech. Przecież to co robisz jest
                          "zapychaniem dziur" w czystej postaci: "Co prawda teraz człowiek ma różnorodne
                          rasy, żyje najwyżej 100 lat, ma takie a nie inne instynkty - ale mi to nie
                          pasuje do mojego obrazu jego przeszłości, więc założę sobie że kilka tysięcy lat
                          temu był zupełnie inny - o taki żeby zgadzał się z moją teorią." Naprawdę
                          sądzisz że to jest uprawnione rozumowanie?

                          > Przecież jednym z zadań jakie miał spełnić potop było rozerwanie
                          > pierwotnego jednego kontynentu na kilka odrębnych, gdzie będa mogły
                          > rozwijać się w odmiennych warunkach poszczególne gatunki roślin i
                          > zwierząt więc jak najbardziej odmienne rasy ludzkie.

                          pl.wikipedia.org/wiki/P%C5%82yta_tektoniczna
                          Przemieszczanie się płyt tektonicznych to proces trwający miliony lat. Mówienie
                          że kilka tysięcy lat temu kontynenty były połączone świadczy o kompletnej
                          ignorancji w tym temacie. To nie jest coś na temat czego toczą się debaty
                          naukowe. My to wiemy. Masa płyt tektonicznych wielokrotnie przewyższa masę
                          wszystkich wód na Ziemi i żadnej potop nie jest w stanie gwałtownie zmienić
                          prędkości ich poruszania się. Oczywiście ISW byłaby w stanie to zrobić - ale to
                          znów rozumowanie p.t. "świat powstał wczoraj wieczorem"

                          > Nie zapominaj, że przy uwzględnieniu istnienia ISW, ludzie mieli
                          > żyć wiecznie, jego genom był nieporównywalny z naszym obecnie.

                          Czyli nie byli ludźmi? Jeśli nasze DNA pochodzi od "pierwszych ludzi", to znaczy
                          że jest porównywalne. A jeśli nie (ktoś w nim w międzyczasie gmerał), to w jakim
                          niby sensie jesteśmy ich potomkami?

                          > Następnie poprzez kierowane rozproszenie (wieża Babel) doprowadzić
                          > do odizolowania kilku odrębnych populacji, u których kolor skóry
                          > czy inne cechy się selekcyjnie umacniał.

                          A czemu nie powiesz że po prostu stworzył nowe populacje o odpowiednich cechach?
                          Miałoby to więcej sensu, bo nie wymagałoby zakładania nierealnego tempa mutacji.

                          Już któryś raz, gdy podaję Ci jakieś fakt falsyfikujący twoją teorię, ty
                          rozwiązujesz ten konflikt kolejną interwencją ISW. Nie uważasz że w ten sam
                          sposób obroniłbyś dowolną teorię?

                          > (wystarczy policzyć jaką moc obliczeniową musiałby mieć komputer w
                          > którym współistnieje 6 mld niezależnych programów obdarzonych
                          > świadomością, który projektuje i nadaje właściwości 10do potęgi 80
                          > cząsteczkom materii, itd... itp. )

                          Sorry, ale dla ISW to może być rutynowe zadanie, do którego nie potrzebuje nawet
                          kartki. Skoro już założyłeś jej istnienie, to takie rozumowanie nie ma sensu.

                          > W tym sensie wspólny przodek według TE, jest bardzo podobny do
                          > biblijnego Adama i Ewy, nic tego nie zmieni, żadne bajanie o
                          > "zawsze milionowej populacji czegokolwiek".

                          Może źle się wyraziłem: istnienie wspólnego przodka to nie to samo co posiadanie
                          jednego źródła genów. Ja i moi kuzyni mamy wspólnego przodka (np. dziadka), ale
                          to nie znaczy że wszystkie nasze geny od niego pochodzą (po pochodzą też od
                          naszych różnych dziadków). I wszystkie badania genetyczne pokazują że
                          rzeczywiście mamy wspólnego przodka, w tym pierwszym sensie. Ale nie pokazują że
                          wszystkie nasze geny pochodzą z jednego źródła. To jest całkowicie niemożliwe,
                          bo różnych genów w populacji jest o całe rzędy wielkości więcej niż zmieściłoby
                          się w jego genomie. Teraz jest to jaśniejsze?
                          • nabukomb Re: @Andrzej Bednarski 15.08.08, 22:39

                            asteroida2 napisał:

                            > > To co piszesz sugeruje, że działanie różnicujące populacje, dzięki
                            > > któremu mamy na świecie miliony gatunków podobne jest w swym
                            > > mechanizmie do rojenia się pszczół (....)

                            > (...)Ta teoria którą przedstawiasz jest bezsensowna. Ale to nie jest TE.

                            Oczywiście, że nie, przecież z kontekstu wynika, że krytykowałem Twój pomysł, że:
                            >" Jeden osobnik ze zmienionym genem musi
                            >żyć w jakiejś większej populacji. Musi z kimś mieć dzieci, potem te dzieci muszą
                            >mieć dzieci z kimś innym itp. Tylko w ten sposób geny mogą się rozprzestrzenić w
                            >populacji."

                            Chciałem Ci zwrócić uwagę, że Twoje rozumowanie dotyczy "ewolucji naciąganej",
                            takiej w której doskonale rozwinięta populacja zmienia się stopniowo na drodze
                            powolnych zmian (podobno mutacyjnych). Taki etap to tylko wąziutki wycinek
                            ewolucyjnej propagandy. To trochę tak jakbyś na doskonale zaprojektowany
                            stworzony organizm z wbudowanym systemem przeżywania najlepiej przystosowanych
                            nakładał swoją koncepcję TE. Pokazujesz popatrz jak to pięknie działa czysta
                            ewolucja. A to niestety nie prawda, opisałeś mechanizm działający w już
                            rozwiniętych doskonale ukształtowanych populacjach zwierząt. A ja Ci pokazałem,
                            że podobne to jest do rojenia się pszczół, które obserwujemy dzisiaj. Nie
                            twierdziłem, że tak działa ewolucja, pokazywałem właśnie że nie działa. Bo w ten
                            sposób nie powstaną nowe taksony zwierząt, nie powstanie nic bardziej różniącego
                            się niż obecnie formy i gatunki w ramach rodzaju. Twoja historyjka o koniecznych
                            dużych populacjach by przetrwał gatunek (pisałeś o minimum 500 osobnikach)
                            pokazuje co najwyżej stan dzisiejszy powstawania ras, form i odmian, nie dotyczy
                            "ewolucji historycznej".

                            > TE mówi zupełnie co innego. Nowe gatunki powstają nie dlatego że pojawił się
                            > jakiś mutant, tylko dlatego że populacja została rozdzielona. (....)

                            Obawiam się, że rozumiem TE lepiej niż Ty i jestem bardziej na bieżąco. Dzisiaj
                            już nieliczni wierzą, że w ten sposób który opisujesz powstają nowe gatunki i
                            rodzaje zwierząt. Może zacytuję Ci oświadczenie z pewnej konferencji biologów
                            ewolucjonistów:
                            >>>>"...obecna teoria, która za podstawę ewolucji
                            uznaje geny (gene-centered theory), może wiarygodnie wyjaśnić
                            wyłącznie zjawisko różnicowania się struktur lub form anatomicznych,
                            gdy są one już wykształcone, nie wyjaśnia zaś uprzedniego powstania
                            (czy wykształcenia się) tych form."<<<<
                            To do czego dochodzą już sami postępowi biologowie chciałem Ci tylko uzmysłowić.
                            To co opisujesz to powstawanie odmian i form na populacjach już doskonale
                            ukształtowanych, nic do powiedzenia nie masz o prawdziwych problemach
                            ewolucjonizmu, a ja chciałem Ci je zarysować wykazując, że 4pary dorosłych
                            osobników to aż nadto jako początek całej nowej populacji. Dużo można by
                            dyskutować, ale nie wten sposób, to prymitywna logika i dla mnie oczywistości, a
                            Ty obracasz ją w rzekomą moją niewiedzę o TE. Nie lubię tłumaczyć TE i nie chcę,
                            ale rozumiem jej problematykę i zagadnienia lepiej niż niejeden naiwny
                            ewolucjonista.
                            Tylko rozumiejąc co chcą wmówić nam biologowie ewolucjoniści jak na dłoni widzę,
                            gdzie mnie oszukują, Ty nie. Przykro mi ale takie są fakty, rozumiem lepiej,
                            tylko nie daję się oszukać. Ja analizuję głęboko i z szerszej perspektywy, Ty
                            powtarzasz przebrzmiałe slogany podręcznikowe.


                            >
                            > To że człowiek obecnie posiada dwie ręce też nie stanowi dowodu na to że gdy
                            > jego ekspansja się zaczynała nie miał trzech.(...)

                            Żarty sobie odpuść już i tak szkoda mi czasu na dyskusję na tak niskim pułapie
                            logiki, a żartami zniechęcasz mnie całkowicie. Moja teoria to nie jakaś
                            zapchajdziura (kolejny slogan, którym się posługujesz), to wynik logicznej
                            dedukcji i eliminacji niemożliwych rozwiązań i fałszywych teorii. Zostają
                            automatycznie ramy niepodważalnej teorii, konstrukcji logicznej, która nie ma
                            nic wspólnego z zapychaniem dziur, czy bzdurami o "potworach spagetti".

                            > pl.wikipedia.org/wiki/P%C5%82yta_tektoniczna
                            > Przemieszczanie się płyt tektonicznych to proces trwający miliony lat. Mówienie
                            > że kilka tysięcy lat temu kontynenty były połączone świadczy o kompletnej
                            > ignorancji w tym temacie.(...)

                            Tak samo twierdzą o teorii ISW, nienaukowa i świadczy o ignorancji. Zdziwiłbym
                            się gdybyś wierząc naukowcom w sprawie ewolucji nie wierzył im w inne teorie.
                            Natomiast ja widząc jak kłamią w tej sprawie, nie widzę powodu by traktować
                            oficjalne teorie jako gorsze od teorii alternatywnych, a takie są, tylko jak
                            wiesz brzmią nienaukowo:). Ale są i według nich wydarzenie katastroficzne o
                            charakterze potopu mogło wywołać nie tylko gwałtowne przemieszczanie się płyt
                            tektonicznych, ale i ruchy górotwórcze, obniżanie się dna oceanu itd.
                            Problem jedynie w tym komu wierzyć, czyje teorie dla kogo są bardziej
                            prawdopodobne? Nie upieram się jednak przy tym, że po potopie dopiero mamy
                            obecne kontynenty, czy wcześniej, nie jest to niezbędny efekt i dowód na to, że
                            potop ogólno-ziemski miał miejsce, to tylko drobna poszlaka wymieniona w
                            kontekście tego co pisałeś o rzekomo niemożliwym wykształceniu się w kilka
                            tysięcy lat odrębnych ras ludzkich.


                            > > Nie zapominaj, że przy uwzględnieniu istnienia ISW, ludzie mieli
                            > > żyć wiecznie, jego genom był nieporównywalny z naszym obecnie.
                            >
                            > Czyli nie byli ludźmi? Jeśli nasze DNA pochodzi od "pierwszych ludzi", to znacz
                            > y
                            > że jest porównywalne. A jeśli nie (ktoś w nim w międzyczasie gmerał), to w jaki
                            > m
                            > niby sensie jesteśmy ich potomkami?

                            Poruszyłeś dość istotny problem w mojej teorii. Ja także często zastanawiam się,
                            na ile ludzie zmienieni przez czas i np. śmierć i zmartwychwstanie w odmiennych
                            warunkach są tymi samymi ludźmi? Mam na to kilka koncepcji, ale dotyczą one
                            głębszych rozważań, nie tego prościutkiego przykładu, który poruszyłeś. Ja myślę
                            nad indywidualnymi świadomościami odrębnych jednostek ludzkich, jak je zapisywać
                            i jak potem uzyskać efekt, by wskrzeszona osoba czuła się tą samą osobą, mimo,
                            że w nowym ciele, Ty piszesz w kontekście całej ludzkości, a to już nie problem.

                            Tak jak luksusowy wóz prosto z fabryki nie jest w takim samym stanie po latach
                            złej eksploatacji, to nadal jest tej samej marki. To, że Adam musiał mieć
                            bogatszy potencjał w genach, który utracili częściowo jego potomkowie w niczym
                            nie czyni ich mniej ludźmi czy jego potomkami. Ty tylko zamieszałeś w
                            słownictwie i wyolbrzymiłeś znaczenie słów. Ja napisałem "nieporównywalny" w
                            rozumieniu ilościowego potencjału różnicowania się genomu, Ty wychwyciłeś ten
                            wyraz i próbujesz z niego zrobić różnicę jakościową. Manipulujesz tylko moją
                            wypowiedzią, a to że ISW ma możliwość "gmerania" w genach to logiczna
                            konieczność wynikająca z mojej teorii, żadna niespodzianka. Tylko gmeranie w
                            językach, czy przy tworzeniu ras, nie jest zmienianiem człowieka w coś innego.
                            >>>>>>>>>>>>>>>>>>>
                            reszta w dodatku.
                            • nabukomb Re: @Andrzej Bednarski-dodatek 15.08.08, 22:42
                              c.d.

                              > > Następnie poprzez kierowane rozproszenie (wieża Babel) doprowadzić
                              > > do odizolowania kilku odrębnych populacji, u których kolor skóry
                              > > czy inne cechy się selekcyjnie umacniał.
                              >
                              > A czemu nie powiesz że po prostu stworzył nowe populacje o odpowiednich cechach
                              > ?
                              > Miałoby to więcej sensu, bo nie wymagałoby zakładania nierealnego tempa mutacji
                              > .

                              Zapominasz o motywach i zasadach działania ISW możliwych do zaobserwowania.
                              Celem jest wieczne życie doskonałej populacji stworzeń myślących obdarzonych
                              wolną wolą. Do takiego schematu nie pasuje stwarzanie kilku odrębnych odmian i
                              ras. ISW robi wszystko najprościej jak to możliwe i najdoskonalej jak to
                              możliwe, odrębne tworzenie grup ludzi łamało by zasady ich wychowywania, nie
                              byli by już jednolitą rodziną pochodzącą od jednego przodka, wprowadził by rysę
                              moralną o nieprzewidywalnych negatywnych skutkach, których ostrzegawczą
                              namiastką jest rasizm. Do tego po co tworzyć nową grupę skoro można ten sam
                              efekt uzyskać prościej przemieszczając część istniejącej. To prosta logika i
                              zasady ekonomii w myśleniu, przykro mi, że tego nie rozumiesz i sobie drwisz z
                              oczywistych prawd logicznego rozumowania.

                              > Już któryś raz, gdy podaję Ci jakieś fakt falsyfikujący twoją teorię, ty
                              > rozwiązujesz ten konflikt kolejną interwencją ISW.
                              Albo ja mam zaćmę, albo Ty zwidy, gdzie podałeś jakieś fakty falsyfikujące moją
                              teorię. Podałem Ci jak ją sfalsyfikować, próbuj w taki sposób. Podaj, że coś
                              jest bezmyślne i przypadkowe, spróbuj to uargumentować, jak nie obronię, to
                              uznasz swoją wygraną, ale jak dotąd tylko sobie wymyślasz jakieś teoryjki.
                              Interwencja ISW, jest wpisana w jej charakter i zasady istnienia. Po co tworzyć
                              teorie o projektowanym pochodzeniu wszechświata i życia z martwym, leniwym
                              Projektantem, który "leży do góry brzuchem" i nic nie może.

                              > Nie uważasz że w ten sam
                              > sposób obroniłbyś dowolną teorię?

                              Nie, nie uważam, przecież wyraźnie Ci podałem jak sfalsyfikować moją i na
                              poczekaniu obaliłem Ci twoją "o wczorajszym powstaniu świata..", którą uważałeś
                              za podobną.

                              >
                              > Sorry, ale dla ISW to może być rutynowe zadanie, do którego nie potrzebuje.....

                              Ty chyba czegoś nie pojmujesz. Jak sobie stworzysz własną teorię o ISW, to
                              możesz sobie ją obdarzać wymyślonymi bajerami. Ja podaję "naukową" teorię ISW,
                              nie jakieś bajeczki o 'czarodzieju z krainy Oz", albo wszechmocnym bóstwie
                              jakiejś religii. Moja ISW, żyje, myśli, działa, jest ograniczona w czasie i
                              przestrzeni, nie jest wszechmocna, nie marnotrawi sił i środków, działa
                              oszczędnie, ekonomicznie i w granicach swoich możliwości, nie stwarza z niczego,
                              ani nie czyni cudów poprzez wypowiadanie zaklęć. Ma większe od naszych
                              możliwości, dysponuje być może nieskończonymi zasobami energii, ale nie jest
                              wszechmocna, podlega czasowi i ograniczeniom tak jak my, dysponuje tylko wyższą
                              technologią (jak sama nazwa, której używam wskazuje Inteligentna Siła Wyższa),
                              wyższą nie wszechmocną.

                              >(...) I wszystkie badania genetyczne pokazują że
                              > rzeczywiście mamy wspólnego przodka, w tym pierwszym sensie. Ale nie pokazują ż
                              > e
                              > wszystkie nasze geny pochodzą z jednego źródła. To jest całkowicie niemożliwe,
                              > bo różnych genów w populacji jest o całe rzędy wielkości więcej niż zmieściłoby
                              > się w jego genomie. Teraz jest to jaśniejsze?

                              Twoje niemożliwe, motywujesz jedynie ewolucyjnym przekonaniem. Nie dopuszczasz
                              do siebie alternatywy.
                              Myślisz, że wszystkie odmiany psów nie mieszczą się w genomie dzikiego psa. To
                              nie kwestia umieszczenia w genach kodu na doga i pekińczyka, tylko odpowiednio
                              dużej liczby klocków z których można to wszystko zbudować.
                              Żeby mieć możliwość tysięcy kolorów, nie kupujesz palety tysięcy barw, tylko
                              mieszasz podstawowe kolory.
                              Z genetycznego punktu widzenia, nie ma najmniejszego problemu w twierdzeniu iż
                              od pigmeja, do Masaja, od Polinezyjczyka do Eskimosa wszyscy zmieścili się w
                              genomie Adama i Ewy, czy potem Noego i jego rodziny.

                              Pozdr. N.

                            • asteroida2 Re: @Andrzej Bednarski 15.08.08, 23:28
                              > Tak samo twierdzą o teorii ISW, nienaukowa i świadczy o ignorancji.
                              > Zdziwiłbym się gdybyś wierząc naukowcom w sprawie ewolucji nie
                              > wierzył im w inne teorie.

                              To mniej więcej podsumowuje twój sposób rozumowania. Ty nie wierzysz naukowcom.
                              Masz własną teorię genetyki, nie zgadzającą się z badaniami naukowców.
                              Masz własną teorię powstawania gatunków, nie zgadzającą się z badaniami naukowców.
                              Masz własną teorię rozpadów promieniotwórczych, nie zgadzającą się z badaniami
                              naukowców.
                              Masz własną teorię ruchu płyt tektonicznych, nie zgadzającą się z badaniami
                              naukowców.
                              itd.

                              W swoim mniemaniu "sięgasz głębiej" i masz lepsze zrozumienie tych wszystkich
                              problemów (naraz!) niż wszyscy żyjący współcześnie ludzie. Tylko pogratulować.
                              Einstein i Newton do pięt ci nie sięgają, bo oni mieli mieli głębokie
                              zrozumienie w tylko kilku dziedzinach - ty obalasz większość współczesnej nauki
                              swoim "analizowaniem głęboko i z szerszej perspektywy".

                              Przypominam że obiecałeś opisać jakieś doświadczenie które odróżni przewidywania
                              twojej teorii od przewidywań współczesnej nauki. Wciąż chcę je zobaczyć.
                              • nabukomb Re: @Andrzej Bednarski 15.08.08, 23:51
                                asteroida2 napisał:

                                > > Tak samo twierdzą o teorii ISW, nienaukowa i świadczy o ignorancji.
                                > > Zdziwiłbym się gdybyś wierząc naukowcom w sprawie ewolucji nie
                                > > wierzył im w inne teorie.
                                >
                                > To mniej więcej podsumowuje twój sposób rozumowania. Ty nie wierzysz naukowcom.

                                Ja nie wierzę w nic i nikomu, oceniam wszystko w kategoriach bardziej
                                prawdopodobne, mniej prawdopodobne, teoretycznie możliwe, teoretycznie
                                niemożliwe, zgadzam się, nie zgadzam się itd. Nie posługuję się kategoriami
                                wiary, taki już mój los. Nie dziwię się, że tego nie rozumiesz, nie spotkałem
                                drugiego takiego człowieka.

                                > Masz własną teorię genetyki, nie zgadzającą się z badaniami naukowców.
                                > Masz własną teorię powstawania gatunków, nie zgadzającą się z badaniami naukowc
                                > ów.
                                > Masz własną teorię rozpadów promieniotwórczych, nie zgadzającą się z badaniami
                                > naukowców.
                                > Masz własną teorię ruchu płyt tektonicznych, nie zgadzającą się z badaniami
                                > naukowców.
                                > itd.

                                Wytrzymałeś dość długo, ale widzę, że już wysiadasz i nie chcesz prowadzić
                                logicznych rozważań.
                                Trudno, mi nie zależy, przyzwyczaiłem się. Zamiast argumentów na moje wywody
                                przeszedłeś do oceniania mnie.
                                Nie widzę powodu by przedstawiać Ci dalej moją koncepcję skoro z dotychczasowej
                                wymiany zdań, wyciągnąłeś wnioski jak te poniżej:

                                > W swoim mniemaniu "sięgasz głębiej" i masz lepsze zrozumienie tych wszystkich
                                > problemów (naraz!) niż wszyscy żyjący współcześnie ludzie. Tylko pogratulować.
                                > Einstein i Newton do pięt ci nie sięgają, bo oni mieli mieli głębokie
                                > zrozumienie w tylko kilku dziedzinach - ty obalasz większość współczesnej nauki
                                > swoim "analizowaniem głęboko i z szerszej perspektywy".

                                Miałem przygotowane przykłady dla Ciebie, ale zostawiałem je na po 24:00, by
                                zachować prawdziwość wypowiedzi o tym, że napiszę je jutro ( czyli 16-08). Nie
                                ma jednak sensu ich opisywać, i tak nie zrozumiesz, a wykonać tych doświadczeń
                                na razie nie sposób.Rezygnuję więc z ich przedstawienia. Jak podejmiesz dyskusję
                                na argumenty, to może wrócę, na razie się wyłączam.

                                Dziękuję i pozdr. Nabukomb
                                • asteroida2 Re: @Andrzej Bednarski 16.08.08, 00:01
                                  > Trudno, mi nie zależy, przyzwyczaiłem się. Zamiast argumentów na
                                  > moje wywody przeszedłeś do oceniania mnie.

                                  Ale jakie ja mogę Ci dać argumenty, skoro podawane przeze mnie fakty naukowe ty
                                  kwitujesz jako kłamstwa? "Bo naukowcy kłamią" W ten sposób rzeczywiście rozmowa
                                  nie ma sensu.

                                  > Miałem przygotowane przykłady dla Ciebie, ale zostawiałem je na po
                                  > 24:00, by zachować prawdziwość wypowiedzi o tym, że napiszę je
                                  > jutro ( czyli 16-08). Nie ma jednak sensu ich opisywać, i tak nie
                                  > zrozumiesz, a wykonać tych doświadczeń na razie nie sposób.

                                  Sorry, ale to znaczy że ty kłamiesz. Bo doświadczenie możesz opisać tak żeby
                                  każdy zrozumiał, bez względu na to jakie ma poglądy. Na tym właśnie polega cała
                                  idea doświadczeń. Jeśli uważasz że nie ma sensu ich opisywać, to niestety jedyny
                                  wniosek jaki można z tego wysnuć jest taki, że żadnych doświadczeń nie
                                  wymyśliłeś i od początku blefowałeś.

                                  Masz dwa wyjścia: albo opiszesz jakieś doświadczenie, albo uciekniesz teraz z
                                  podkulonym ogonem.
                                  • stalybywalec Są takie stany umysłu 16.08.08, 00:08
                                    .. jak u Nukomba, najłagodniejsze określenie to hochsztaplerka.
                                    • nabukomb Re: Są takie stany umysłu 16.08.08, 13:44


                                      >Są takie stany umysłu.... jak u Nukomba, najłagodniejsze określenie to
                                      hochsztaplerka

                                      Skoro jesteś taki gieroj, to może podejmiesz temat z którym nie potrafią się
                                      zmierzyć madcio i asteroida, może pokaż jaki jest Twój stan umysłu. Oczywiście
                                      powinieneś udowodnić logicznie na czym także wyższość Twojego podejścia do nauki
                                      ma polegać. Byś uniknął błędów asteroidy i madcia, wyjaśnię Ci w którym momencie
                                      Oni wypadają z dyskusji.

                                      Madcio napisał:
                                      1.
                                      >Innymi słowy, chcesz, by nauka odpowiadała na rzeczy typu sens życia. Pomyłka,
                                      >nie ten adres.
                                      2.
                                      >Uważam, ze ty chcesz w rejon nauki wprowadzić rzeczy, do których ona nigdy nie
                                      >została przenaczona, takich jak szukanie sensu życia.
                                      3.
                                      > Innymi słowy, taktyka wybiórczego wybierania z nauki tego, co ci się podoba, a
                                      odrzucania
                                      >arbitalnie tego, co ci się nie podoba, nie jest, delikatnie mówiąc, zbyt dobrym
                                      >rozwiązaniem.
                                      4.
                                      >To zabawne, gdyż ja oskarżam
                                      >kreacjonistów, że chcą zastąpić naukę swoimi ideologiczno-religijnymi bajkami,
                                      >które oczyiscie nazywają nową, lepszą "nauką".
                                      5.
                                      >... nauka ma się dobrze. Nie
                                      >ta twoja, która ma odpowiadać na sens życia i udowadniać isntienia Boga, tylko
                                      >ta rzeczywista, która bada Rzeczywistość TAKĄ, JAKA JEST
                                      6.
                                      >Coś ci się cholernie pomyliło. To ten, który postuluje istnienie
                                      >ISW/Boga/UFO/czegokolwiek innego, powinien przedstawić dowody na istnienie tegoż.
                                      7.
                                      >... twój postulat istnienia ISW ma pobudki ideologiczno-religijne. :)

                                      W każdym z tych zdań widać upadek rozumnych rozważań logicznych, na rzecz
                                      przekonań o charakterze czysto religijnym.
                                      Zamiast odpowiedzieć na proste pytanie, które mu zadałem:

                                      "Odrzucam religie tak samo jak Ty, rozmawiajmy o nauce i powodach dla których
                                      odrzuciła
                                      alternatywę badawczą jaką jest teoria istnienia ISW. Gdzie one są, poza
                                      niechęcią do religii, nic nie masz, zastanów się nad tym."

                                      On przeszedł do demagogicznych ataków na mnie, że niby ja chcę wprowadzić do
                                      nauki religię. Ja nie wspomniałem o sensie życia, o kreacjonistach, o naukach
                                      religijnych jako jakichś prawdach wiary, a On nie umiejąc mi rozumnie
                                      odpowiedzieć gdzie są powody wykluczenia z rozważań naukowych ISW, w odruchu
                                      histerii "odwrócił kota ogonem" i z obrony przeszedł do zwalczania mnie jak
                                      jakiejś konkurencji religijnej.
                                      Przykład na podstawie jego wypowiedzi nr.3

                                      Zarzucił mi, że ja sobie wybieram z nauki co mi pasuje, a odrzucam co nie
                                      pasuje. Kłamstwo i odwracanie kota ogonem.
                                      Jest dokładnie odwrotnie, ja uznaję całą naukę w szerszym kontekście żadnej
                                      teorii nie wierzę, oceniam jedynie jako bardziej lub mniej prawdopodobną.
                                      Natomiast On jak najbardziej traktuje naukę wybiórczo, uznając rzeczy przyjęte w
                                      niej jako aktualny paradygmat za bezsporną prawdę, przyjętą jak dogmat w
                                      religiach. To nie ważne, ze On jest ateistą traktując paradygmaty jak dogmaty,
                                      wyznaje bałwochwalczy kult nauki, jest religijnym wyznawcą jej aktualnych teorii
                                      objawianych jako prawdy jak np. TE.

                                      Jeżeli ktoś nie ma na tyle uczciwości intelektualnej, by odpowiadać na argumenty
                                      argumentami, tylko wpada w religijną histerię, to ja z takim już nie dyskutuję.
                                      Pamiętaj o tym, nie zaczynaj od wciskania mi, że jestem nieukiem i nie wiem co
                                      to nauka. Widzę doskonale jej aktualny obraz i przyjęte założenia, ja się pytam
                                      dlaczego są takie, w którym momencie i na jakiej podstawie z teorii nauki
                                      wykreślono istnienie ISW, kalecząc naukę i pozbawiając ją ogromnych możliwości
                                      poznawczych.
                                      -----------------------------------
                                      asteroida2 napisał:

                                      >>>>Ty nie wierzysz naukowcom.
                                      Masz własną teorię genetyki, nie zgadzającą się z badaniami naukowców.
                                      Masz własną teorię powstawania gatunków, nie zgadzającą się z badaniami naukowców.
                                      Masz własną teorię rozpadów promieniotwórczych, nie zgadzającą się z badaniami
                                      naukowców.
                                      Masz własną teorię ruchu płyt tektonicznych, nie zgadzającą się z badaniami
                                      naukowców.
                                      itd.

                                      W swoim mniemaniu "sięgasz głębiej" i masz lepsze zrozumienie tych wszystkich
                                      problemów (naraz!) niż wszyscy żyjący współcześnie ludzie. Tylko pogratulować.
                                      Einstein i Newton do pięt ci nie sięgają, bo oni mieli mieli głębokie
                                      zrozumienie w tylko kilku dziedzinach - ty obalasz większość współczesnej nauki
                                      swoim "analizowaniem głęboko i z szerszej perspektywy".<<<<<<<<<

                                      Jak tak chcesz prowadzić dyskusję, to w ogóle nie zaczynajmy. Ja się staram
                                      odpowiadać mu logicznie i sensownie, tłumaczę mu różnicę między nami w podejściu
                                      do nauki i jej osiągnięć, piszę wywody logiczne, które muszę dzielić na dwa
                                      posty, bo się nie mieszczą w okienku w 8000 znaków, a On zamiast kontrargumentów
                                      zajmuje się mną, zamiast odpowiedzi na moje argumenty udaje psychologa znającego
                                      mnie lepiej niż ja sam. Po co ? To jest dyskusja na argumenty? Tak się wymienia
                                      poglądy?
                                      Drwiny i żarty zamiast argumentów, po co zaczynał, skoro już się poddaje i nie
                                      ma siły na dalsze zmagania intelektualne.



                                      Potrafisz lepiej niż Oni, to zaczynaj. Dam Ci dobry punk zaczepienia, zaatakuję
                                      trochę ostrzejszymi słowami naukę i naukowców, by łatwiej było Ci zbić te argumenty:

                                      Do czego doprowadziło wykluczenie z nauki teorii o ISW.

                                      Nauka dzisiejsza stała się podobna do umysłowego eunucha, który pilnuje
                                      ogromnego haremu danych, ale nie może ich tknąć, bo brakuje mu "intelektualnych
                                      jaj" by analizować je we właściwy sposób. Naukowcy przyjmując dogmat, że naukowe
                                      jest jedynie to co wyklucza inteligentne projektowanie, dokonali na swoich
                                      umysłach jakby auto-kastracji. Wszyscy widzą oczywisty fakt, że
                                      prawdopodobieństwo powstania życia droga projektowania jest niewyobrażalnie
                                      wyższe niż drogą samodziejstwa, ale nie muszą tylko lizać fakty przez szybkę i
                                      wymyślać niestworzone brednie jak to coś z niczego jakoś samo się stało, bo ktoś
                                      dawno temu "urwał im jaja" i powiedział nie waż się tknąć idei projektowania.
                                      Odpowiedz mi kto, kiedy i dlaczego?

                                      Pozdr. Nabukomb - nie Nukomb :)
                                      • madcio Re: Są takie stany umysłu 16.08.08, 14:12
                                        Ładnie to tak odpowiadać nie bezpośrednio pod moim postem?

                                        > Ja nie wspomniałem o sensie życia
                                        Zdefiniuj w takim razie, co miałeś na myśli, mówiąc o "poszukującej prawdy z jak
                                        najszerszej perspektywy, szukającej odpowiedzi
                                        według jak najwyższego układu odniesienia"?

                                        > Zarzucił mi, że ja sobie wybieram z nauki co mi pasuje, a odrzucam
                                        > co nie pasuje. Kłamstwo i odwracanie kota ogonem.
                                        Doprawdy? A kto odrzuca TE, datowanie radioaktywne i sporą kupkę innej wiedzy,
                                        zarazem używając i korzystając z dobrodziejstw, jakie nam nauka dała (leki czy
                                        komputer, który masz przed sobą)?

                                        > Jest dokładnie odwrotnie, ja uznaję całą naukę w szerszym
                                        > kontekście żadnej teorii nie wierzę, oceniam jedynie jako bardziej
                                        > lub mniej prawdopodobną.
                                        Domyślasz się, jak oceniam twoją teorię na temat ISW pod względem
                                        prawdopodobieństwa.

                                        > Natomiast On jak najbardziej traktuje naukę wybiórczo, uznając
                                        > rzeczy przyjęte w niej jako aktualny paradygmat za bezsporną
                                        > prawdę,
                                        Pudło. Uważam, ze ludzie, którzy poświęcili całe życie i całą wiedze na badanie
                                        pewnych rzeczy, powinni znać się na nich najlepiej. Ponadto ci ludzie wzajemnie
                                        się kontrolują i spierają się o aspekty tego, co badają. A na pewno bardziej są
                                        dla mnie wiarygodni, niż jakiś nick z netu, który wie wszystko. :)

                                        > Widzę doskonale jej aktualny obraz i przyjęte założenia, ja się
                                        > pytam dlaczego są takie, w którym momencie i na jakiej podstawie
                                        > z teorii nauki wykreślono istnienie ISW,
                                        Już ci pisałem, że najpierw musisz udowodnić istnienie ISW. Twoje tzw. Głębokie
                                        Przekonanie, niestety, nie wystarczy.

                                        > kalecząc naukę i pozbawiając ją ogromnych możliwości
                                        > poznawczych.
                                        Dopiero by nauka upadła, gdyby do niej wprowadzano różne rzeczy tylko dlatego,
                                        że tak się różnym ludziom wydaje że to potrzebne. Sukces nauki w ostatnich dwóch
                                        stuleciach bierze się właśnie stąd, że odrzucono tego typu metodykę i zajęto się
                                        badaniem rzeczywistosci taką, jaka jest, a nie wedle czyjegoś chciejstwa.
                                      • asteroida2 Re: Są takie stany umysłu 16.08.08, 14:22
                                        > Ja się staram odpowiadać mu logicznie i sensownie, tłumaczę mu
                                        > różnicę między nami w podejściu do nauki i jej osiągnięć, piszę
                                        > wywody logiczne (...)

                                        No i właśnie na te "różnice w podejściu do nauki" ci odpowiedziałem.

                                        Badania naukowe pokazują, że okres połowicznego rozpadu radioaktywnych izotopów
                                        jest niezmienny. Ty to kwestionujesz, ponieważ nie pasuje to do twojej teorii.
                                        Badania naukowe pokazują, że różnorodność genetyczna człowieka wymagała do
                                        powstania tysięcy pokoleń. Ty to kwestionujesz, ponieważ nie pasuje to do twojej
                                        teorii.
                                        Badania naukowe pokazują, że krzyżowanie się ze sobą bliskich krewnych u homo
                                        sapiens prowadzi do wad genetycznych. Ty to kwestionujesz, ponieważ nie pasuje
                                        to do twojej teorii.
                                        Badania naukowe pokazują że ludzie istnieją na Ziemi od kilkudziesięciu tysięcy
                                        lat. Ty to kwestionujesz, ponieważ nie pasuje to do twojej teorii.
                                        Badania naukowe pokazują, że dryf kontynentalny i powstawanie gór takich jak
                                        Himalaje to procesy trwające miliony lat. Ty to kwestionujesz, ponieważ nie
                                        pasuje to do twojej teorii.

                                        I ty wszystkie te osiągnięcia nauki nazywasz "powtarzaniem sloganów" i
                                        "kłamstwami naukowców", a swoje przemyślenia nazywasz "głębszą analizą".
                                        Ogłaszasz że potrafisz przedstawić doświadczenie które pokaże wyższość twojej
                                        teorii nad współczesną nauką, po czym nigdy go nie przedstawiasz "bo byśmy nie
                                        zrozumieli".

                                        Zastanów się chwilę. Czy sam szczerze uważasz, że taką osobę można traktować
                                        poważnie?
                                        • nabukomb Re: Są takie stany umysłu 16.08.08, 15:37
                                          Poza umieszczeniem teraz dla odmiany wyznania swojej bezkrytycznej wiary w
                                          naukowców i ich interpretacje danych, w Twoim poście nie ma argumentów na
                                          podstawie których można by kontynuować rozmowę. To co Ty myślisz o mnie nie jest
                                          przedmiotem dyskusji.

                                          pozdr. N.
                                          • asteroida2 Re: Są takie stany umysłu 16.08.08, 15:46
                                            > To co Ty myślisz o mnie nie jest przedmiotem dyskusji.

                                            Oczywiście że nie. Jedynym przedmiotem dyskusji są rzekome opisy doświadczeń
                                            potwierdzających lub obalających twoją teorię. Jeśli masz coś takiego, możemy
                                            kontynuować. Jeśli nie - no cóż, uczciwość nakazywałaby by ci teraz przyznać się
                                            do kłamstwa.
                                            • nabukomb Re: Są takie stany umysłu 16.08.08, 15:58
                                              asteroida2 napisał:

                                              > > To co Ty myślisz o mnie nie jest przedmiotem dyskusji.
                                              >
                                              > Oczywiście że nie. Jedynym przedmiotem dyskusji są rzekome opisy doświadczeń
                                              > potwierdzających lub obalających twoją teorię. Jeśli masz coś takiego, możemy
                                              > kontynuować. Jeśli nie - no cóż, uczciwość nakazywałaby by ci teraz przyznać si
                                              > ę
                                              > do kłamstwa.

                                              Myśl sobie co chcesz, ja nie kłamałem i nie kłamię, nie rozumiesz różnicy między
                                              niechęcią do dyskusji z kimś kto nie potrafi argumentować, a "ucieczką z
                                              podkulonym ogonem", nie zrozumiałbyś idei eksperymentu.
                                              • winoman Re: Są takie stany umysłu 16.08.08, 16:18
                                                > Myśl sobie co chcesz, ja nie kłamałem i nie kłamię, nie rozumiesz różnicy między
                                                > niechęcią do dyskusji z kimś kto nie potrafi argumentować, a "ucieczką z
                                                > podkulonym ogonem", nie zrozumiałbyś idei eksperymentu.

                                                A skończy się zapewne jak zwykle, będzie samotny (i pewnie obrażony na cały
                                                świat) geniusz, którego nikt nie rozumie, a który nie dał nikomu szans by owoce
                                                tego geniuszu poznać i ocenić, bo przecież nie będzie rzucał pereł (swego
                                                genialnego intelektu) przed wieprze. Proponuję, drogi nabukombie, byś sobie nie
                                                zawracał już głowy nami maluczkimi, zakop owoce swej pracy głęboko w ziemi, a
                                                dostępu do nich niech strzeże przemyślny zamek, by otworzyć go mogła jedynie
                                                podobna Tobie, równie genialna istota (przecież w ciągu najbliższych kilku
                                                tysięcy lat ktoś taki się w końcu narodzi), która będzie w stanie docenić
                                                cudowną zawartość tej skarbnicy mądrości.
                                                • nabukomb Re: Są takie stany umysłu 16.08.08, 16:44
                                                  winoman napisał:


                                                  >
                                                  > A skończy się zapewne jak zwykle, będzie samotny (i pewnie obrażony na cały
                                                  > świat) geniusz, którego nikt nie rozumie, a który nie dał nikomu szans by owoce
                                                  > tego geniuszu poznać i ocenić,

                                                  Czego Ty człowieku nie rozumiesz? Ani ja nie jestem geniuszem, ani nie szukam
                                                  geniusza w takim rozumieniu jak to próbujesz parodiować. By zrozumieć to, że
                                                  nauka otwarta na poglądy odmienne niż przyjęte jako dogmat jest uczciwsza i
                                                  bardziej obiektywna, otwarta na nowe nieznane odkrycia i wnioski poznawcze, nie
                                                  trzeba być żadnym geniuszem. Wymagam jedynie minimum uczciwości intelektualnej i
                                                  obiektywizmu, to takie strasznie nieosiągalne na forum, o szczytnej nazwie
                                                  "nauka". To nie chodzi o "perły przed wieprze", tylko o to, że ja też chcę się
                                                  czegoś dowiedzieć. Ktoś kto nie potrafi zrozumieć najprostszych zasad logiki
                                                  myślenia obiektywnego, niczego nie doda do mojej wiedzy. Po co mam go uczyć, czy
                                                  ja jestem niańką asteroida, albo madcia. Chcę podyskutować, a nie nauczać,
                                                  dziwisz się że szukam właściwych osób?

                                                  pozdr. N.
                                              • asteroida2 Re: Są takie stany umysłu 16.08.08, 16:35
                                                > Myśl sobie co chcesz, ja nie kłamałem i nie kłamię,

                                                Jak powtórzysz to wiele razy, to z pewnością stanie się to prawdą. Zresztą, co
                                                za pomysł żeby mówienie że coś zaprezentujesz a potem nie robienie tego nazywać
                                                kłamstwem? Coś mi się musiało pomylić.

                                                > nie rozumiesz różnicy między niechęcią do dyskusji z kimś kto nie
                                                > potrafi argumentować, a "ucieczką z podkulonym ogonem"

                                                Och, świetnie tę niechęć rozumiem. Przynajmniej w trzech miejscach pokazałem ci
                                                twoją ignorancję w tematach na które się wypowiadasz, więc nie dziwię się, że
                                                wzbudziło to twoją niechęć. We własnym mniemaniu masz przecież głębokie
                                                zrozumienie tych tematów, więc kiedy ktoś w prostych słowach tłumaczy ci że się
                                                mylisz, musisz zareagować agresywnie. To jest dysonans poznawczy w najczystszej
                                                postaci. Nietrudno to zrozumieć.

                                                > nie zrozumiałbyś idei eksperymentu.

                                                No tak. Eksperymenty przecież ze swojej natury są czymś tak abstrakcyjnym i
                                                skomplikowanym, że tylko największe umysły świata są w stanie pojąć o co w nich
                                                chodzi. Co nie?
                                                • kala.fior już byliśmy na tym filmie ... 16.08.08, 17:01

                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=77231409&a=77563881
                                                • nabukomb Re: Są takie stany umysłu 16.08.08, 17:29

                                                  asteroida2 napisał:

                                                  > > Myśl sobie co chcesz, ja nie kłamałem i nie kłamię,

                                                  Powiedz, po co Ci taka namolność? Myślisz, że to dla mnie jakaś przyjemność
                                                  wytykać Ci publicznie Twoje błędy logiczne, otóż nie, nie mam w tym żadnej
                                                  przyjemności. Już wiem, że niczego wartościowego od Ciebie się nie dowiem, mogę
                                                  tylko zbijać Twoje nieuczciwe wypowiedzi, albo robić Ci wykłady.

                                                  Popatrz:
                                                  > Jak powtórzysz to wiele razy, to z pewnością stanie się to prawdą. Zresztą, co
                                                  > za pomysł żeby mówienie że coś zaprezentujesz a potem nie robienie tego nazywać
                                                  > kłamstwem? Coś mi się musiało pomylić.

                                                  Nie muszę powtarzać ani jeden raz więcej, ja po prostu znam siebie, ja nigdy nie
                                                  kłamię!
                                                  Zapowiedź czegoś co planuje się zrobić, a potem uzasadniona zmiana decyzji nie
                                                  jest żadnym kłamstwem, to co najwyżej niesłowność lub nie dotrzymanie obietnicy.
                                                  O kłamstwie można by mówić wtedy, gdybym w momencie napisania "podrzucę coś
                                                  jutro" miał zaplanowane oszustwo, gdybym co innego pisał a inaczej myślał, wtedy
                                                  bym kłamał. Zresztą w ogóle zmiana planów nie jest "kłamstwem właściwym".
                                                  Kłamstwo polega na świadomym wprowadzeniu kogoś w błąd, zwykle w odniesieniu do
                                                  znanej przeszłości, przyszłość nigdy nie jest czymś pewnym i trudno mówić o
                                                  kłamstwie przez zapowiedź.

                                                  > Och, świetnie tę niechęć rozumiem. Przynajmniej w trzech miejscach pokazałem ci
                                                  > twoją ignorancję w tematach na które się wypowiadasz,

                                                  Co ? To ma być niby uczciwa intelektualnie wypowiedź. Wskazałeś na trzy przyjęte
                                                  przez naukę paradygmaty. To zupełnie co innego niż wykazanie ignorancji.
                                                  Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego co podaje nauka jako oficjalną wiedzę w
                                                  tych trzech sprawach. To Ty ośmieszyłeś się sugerując, że odkryłeś jakąś moją
                                                  ignorancję, czyli niewiedzę. Przecież sam temat ISW, jest przez naukę
                                                  ignorowany, więc już swym uczestnictwem w dyskusji o ISW według nauki jestem
                                                  ignorantem. Nie rozmawialiśmy więc o tym co nauka oficjalnie uznaje, tylko na
                                                  ile prawdopodobne jest to co nie uznaje, i dlaczego tego nie uznaje. Gdybym miał
                                                  wierzyć jak Ty bezkrytycznie we wszystko co podaje Wikipedia lub podręczniki, to
                                                  przecież nie było by w ogóle tej dyskusji. Nie wskazałeś więc mi ignorancji,
                                                  tylko swoje niezrozumienie tego o czym i w jaki sposób rozmawiamy.

                                                  >..We własnym mniemaniu masz przecież głębokie
                                                  > zrozumienie tych tematów, więc kiedy ktoś w prostych słowach tłumaczy ci że się
                                                  > mylisz, musisz zareagować agresywnie.

                                                  Kolejna nieuczciwość, gdzie agresja z mojej strony, gdzie pokazałeś mi, że
                                                  czegoś nie rozumiem? Gdzie masz podstawę. że uważam się za znawcę szczegółów
                                                  danych trzech tematów od strony tego co uznaje nauka? Nie roszczę sobie i nie
                                                  rościłem takich pretensji. Pokazywałem Ci, że można inaczej to rozumieć, że
                                                  człowiek myślący obiektywnie, nie odrzuca innych hipotez dlatego, że mu się nie
                                                  podobają, a tak postąpili naukowcy wiele lat temu, wykreślając z nauki jej część
                                                  badawczą związaną z teoriami o ISW. Dysonans między naszymi sposobami
                                                  rozumowania jest i to duży, dlatego nie mogę z Tobą dyskutować, bo masz zbyt
                                                  wąskie horyzonty.

                                                  > > nie zrozumiałbyś idei eksperymentu.
                                                  >
                                                  > No tak. Eksperymenty przecież ze swojej natury są czymś tak abstrakcyjnym i
                                                  > skomplikowanym, że tylko największe umysły świata są w stanie pojąć o co w nich
                                                  > chodzi. Co nie?

                                                  Jeśli Twój umysł odrzuca podstawy logiki, to po co przedstawiać Ci jej
                                                  wybiegające w abstrakcyjną przyszłość niuanse.

                                                  O widzę, że pokazał się wpis kalafiora, jak poczytasz, sytuacja się powtarza. Ze
                                                  strony uczestników forum, nic się nie zmieniło, ale ja się zmieniłem, nie szukam
                                                  już wrażeń. Ani wtedy, ani teraz nie natknąłem się na osobę godną podjęcia
                                                  tematu. A wymagam tak mało, bo tylko uczciwości intelektualnej.

                                                  pozdr. N.
                                                  • winoman Re: Są takie stany umysłu 16.08.08, 17:45
                                                    > Zapowiedź czegoś co planuje się zrobić, a potem uzasadniona

                                                    Pogardą dla rozmówcy???

                                                    > zmiana decyzji nie
                                                    > jest żadnym kłamstwem, to co najwyżej niesłowność lub nie dotrzymanie obietnicy
                                                    (...)
                                                    > A wymagam tak mało, bo tylko uczciwości intelektualnej.

                                                    Będąc niesłownym i nie dotrzymując obietnic??? Teraz już zdecydowanie
                                                    przekroczyłeś granicę śmieszności.

                                                  • nabukomb Re: Są takie stany umysłu 16.08.08, 17:57
                                                    winoman napisał:

                                                    > > Zapowiedź czegoś co planuje się zrobić, a potem uzasadniona
                                                    >
                                                    > Pogardą dla rozmówcy???
                                                    >
                                                    > > zmiana decyzji nie
                                                    > > jest żadnym kłamstwem, to co najwyżej niesłowność lub nie dotrzymanie obi
                                                    > etnicy
                                                    > (...)
                                                    > > A wymagam tak mało, bo tylko uczciwości intelektualnej.
                                                    >
                                                    > Będąc niesłownym i nie dotrzymując obietnic??? Teraz już zdecydowanie
                                                    > przekroczyłeś granicę śmieszności.
                                                    >

                                                    Jestem w internecie gdzieś od roku i przyzwyczaiłem się, że ludzie mnie nie chcą
                                                    zrozumieć, zwisa mi to, już się wyleczyłem z zapału do wyjaśniania komukolwiek
                                                    na czym polega uczciwość intelektualna. Ale jedna rzecz jeszcze mnie
                                                    bulwersuje. Tą rzeczą jest powszechne dość zjawisko przekręcania i mataczenia
                                                    moimi wypowiedziami.
                                                    Ty jesteś dobrym tego przykładem. Nie umiesz dyskutować, więc dla dodania sobie
                                                    animuszu "szukasz dziury w całym".
                                                    Przerywanie cytowanego zdania i dopowiadanie publicznie co według Ciebie mną
                                                    kierowało, to jakiś objaw chorobliwego jasnowidztwa. Ja nikim nie gardzę i nie
                                                    używam tego słowa ani prywatnie, a już na pewno publicznie nigdy go nie użyłem.
                                                    Czymże więc jest Twoja insynuacja?????

                                                    Uczciwość intelektualna w myśleniu, to gdybyś nie wiedział nie to samo co
                                                    spełnianie jakichś luźno rzuconych obietnic, z których z ważnych powodów zawsze
                                                    można się bez wstydu wycofać. To, że Ty to łączysz, niestety nie dodaje tym
                                                    pojęciom wspólnych znaczeń.

                                                    pozdr. N.
                                                  • winoman Re: Są takie stany umysłu 16.08.08, 18:11
                                                    > Przerywanie cytowanego zdania i dopowiadanie publicznie co według Ciebie mną
                                                    > kierowało, to jakiś objaw chorobliwego jasnowidztwa. Ja nikim nie gardzę i nie
                                                    > używam tego słowa ani prywatnie, a już na pewno publicznie nigdy go nie użyłem.
                                                    > Czymże więc jest Twoja insynuacja?????

                                                    Po prostu przeczytałem Twoje "uzasadnienia", wyraźnie napisałeś, że nie
                                                    dotrzymasz obietnicy, bo i tak asteroida i inni uczestnicy dyskusji nie
                                                    zrozumieją. Dobrze, może nie gardzisz, może tylko patrzysz z nieukrywanym
                                                    poczuciem wyższości, ale dla mnie to mała różnica.

                                                    >
                                                    > Uczciwość intelektualna w myśleniu, to gdybyś nie wiedział nie to samo co
                                                    > spełnianie jakichś luźno rzuconych obietnic, z których z ważnych powodów zawsze
                                                    > można się bez wstydu wycofać. To, że Ty to łączysz, niestety nie dodaje tym
                                                    > pojęciom wspólnych znaczeń.

                                                    Niestety Twoje wypowiedzi na forum to właściwie nic innego jak tylko ciąg takich
                                                    luźno rzuconych obietnic. Jeśli chcesz być traktowany poważnie, zacznij
                                                    poważnie traktować innych. Jeśli chcesz by z Tobą poważnie dyskutować, traktuj
                                                    poważnie swoje wypowiedzi. Jeśli chcesz by Ciebie próbowano zrozumieć, włóż
                                                    trochę wysiłku umysłowego w próbę zrozumienia innych.

                                                    Pamiętaj, że przedstawiając światu rewolucyjną teorię siłą rzeczy jesteś w
                                                    sytuacji petenta, nie łaskawcy. Ułatw innym jej przyjęcie, a nie utrudniaj.
                                                  • asteroida2 Re: Są takie stany umysłu 16.08.08, 18:08
                                                    > O kłamstwie można by mówić wtedy, gdybym w momencie napisania
                                                    > "podrzucę coś jutro" miał zaplanowane oszustwo

                                                    O tym właśnie mówię. Twierdzę że żadnych przewidywań twoja teoria nie ma i nigdy
                                                    nie miała. Dlatego też nie może istnieć żadne doświadczenie które mogłoby ją
                                                    zweryfikować. A ty, pisząc "podrzucisz coś jutro", miałeś tego całkowitą
                                                    świadomość. Zarzucam ci nieuczciwość. Ty mógłbyś to bardzo łatwo obalić, gdyby
                                                    ten zarzut nie był zasadny. Zamiast tego, ciskasz się - i każdym postem
                                                    potwierdzasz że miałem rację.

                                                    > Nie roszczę sobie i nie rościłem takich pretensji. Pokazywałem Ci,
                                                    > że można inaczej to rozumieć, że człowiek myślący obiektywnie, nie
                                                    > odrzuca innych hipotez dlatego, że mu się nie podobają

                                                    Nie widzisz różnicy pomiędzy "nie podoba mi się" a "jest sprzeczne z obserwacją"?
                                                    Ja na temat powstania człowieka mogę ci opowiedzieć piętnaście różnych teorii.
                                                    Jedna z nich będzie zgodna z obserwacjami (ta która przetrwała naukową
                                                    falsyfikację). Czternaście pozostałych będzie z nimi sprzeczna. Twoja teoria
                                                    jest po prostu jedną z tych czternastu. A ty piszesz że "człowiek myślący
                                                    obiektywnie" nie powinien jej odrzucić? Czemu zatem nie odrzucisz teorii o tym
                                                    że człowiek przybył tutaj na statkach kosmicznych? Co prawda statków żadnych nie
                                                    znaleźliśmy, ale przecież mogły odlecieć. No i nikt nic takiego nie pamiętał,
                                                    ale przecież pierwszym przybyszom mogli usunąć pamięć. To jest dokładnie taki
                                                    sam sposób rozumowania jak ty przeprowadziłeś.

                                                    Takie teorie można wymyślać na poczekaniu. Na razie nie pokazałeś czemu twoja
                                                    teoria miałaby się z nich jakkolwiek wyróżniać - poza tym że tobie się podoba i
                                                    jesteś święcie przekonany że jest prawdziwa.

                                                    > Jeśli Twój umysł odrzuca podstawy logiki, to po co przedstawiać Ci
                                                    > jej wybiegające w abstrakcyjną przyszłość niuanse.

                                                    Proszę, podaj mi przykład gdzie odrzuciłem podstawy logiki. Pogmeraj w dyskusji,
                                                    wrzuć cytaty. Bo wydaje mi się że masz jakieś omamy.

                                                    > Ani wtedy, ani teraz nie natknąłem się na osobę godną podjęcia
                                                    > tematu.

                                                    Biednyś, zaiste. Aż łza się w oku kręci. Zastanowiłeś się czemu tak jest?
                                                    Zapewne jakiś spisek, co nie?
                                                  • nabukomb Re: Są takie stany umysłu 16.08.08, 18:38
                                                    asteroida2 napisał:

                                                    > Proszę, podaj mi przykład gdzie odrzuciłem podstawy logiki. Pogmeraj w dyskusji
                                                    > ,
                                                    > wrzuć cytaty. Bo wydaje mi się że masz jakieś omamy.

                                                    Proszę bardzo, zaraz na początku uchybiasz zdrowemu rozsądkowi i logice, co
                                                    zresztą powtórzyłeś również w tym poście.

                                                    Autor: asteroida2☺ 15.08.08, 08:39

                                                    ""A ja twierdzę że cały świat został stworzony wczoraj wieczorem. I mam książkę w
                                                    której jest to tak właśnie opisane. W czym moja teoria jest słabsza od biblijnej?""

                                                    Nie wiem jak Ci to wyjaśnić, byś nie poczół się obrażony, ale zestawienie
                                                    spisywanej przez kilkanaście wieków księgi w której najwięksi mysliciele świata
                                                    odnajdują mądrość i historyczna prawdę, jakiej nie sposób znaleźć w czymkolwiek
                                                    na świecie z głupotą w stylu "świat powstał wczoraj" to coś gorszego niż
                                                    najgorszy prymitywizm logiczny. Jeśli Ty nie widzisz różnicy między teorią o
                                                    ISW, która jest zawarta w Biblii a bajeczką (nawet nie wiem jak nazwać coś tak
                                                    idiotycznego), o tym że świat mógł powstać wczoraj, to wybacz ale jako filozof i
                                                    mysliciel praktycznie nie istniejesz.
                                                    Do tego próbowałem Ci kulturalnie pokazać tą różnicę, pamiętasz:
                                                    >>>>>
                                                    Twoja teoria jest nieprawdziwa, minimalna dobra wola
                                                    w logicznym myśleniu pozwoli Ci odrzucić Twoją teorię jako fałszywą (wystarczy
                                                    policzyć jaką moc obliczeniową musiałby mieć komputer w którym współistnieje 6
                                                    mld niezależnych programów obdarzonych świadomością, który projektuje i nadaje
                                                    właściwości 10do potęgi 80 cząsteczkom materii, itd... itp. ). Biorąc pod uwagę
                                                    pewne rozumowania logiczne, (np. Hume'a) istnienie takiego komputera byłoby
                                                    większym "cudem" niż świata który on wirtualnie wytwarza. A stosując ekonomię w
                                                    myśleniu Ockhama, istnienie bytów które zbudowały taki komputer i go obsługują,
                                                    ich cele i mechanizmy działania są zupełnie niepotrzebnymi wyjaśnieniami czegoś
                                                    co daje się wyjaśnić prościej np. moją teorią ISW.
                                                    >>>>>>

                                                    A Ty nie tylko, że nie zrozumiałeś, ale nadal tkwisz w swej niemocy
                                                    intelektualnej twierdząc, że moja teoria ISW jest jedną z 14 bezwartościowych,
                                                    które możesz tu zaraz wytrzepać z rękawa i udowodnić, że są fałszywe.
                                                    Proszę bardzo zrób to, może zrehabilitujesz się za swoją impotencję
                                                    intelektualną w znajomości Biblii.

                                                    pozdr. N.
                                                  • asteroida2 Re: Są takie stany umysłu 16.08.08, 18:52
                                                    > Proszę bardzo, zaraz na początku uchybiasz zdrowemu rozsądkowi i
                                                    > logice, co zresztą powtórzyłeś również w tym poście.
                                                    > (...)
                                                    > Jeśli Ty nie widzisz różnicy między teorią o ISW, która jest
                                                    > zawarta w Biblii a bajeczką (nawet nie wiem jak nazwać coś tak
                                                    > idiotycznego), o tym że świat mógł powstać wczoraj, to wybacz ale
                                                    > jako filozof i mysliciel praktycznie nie istniejesz.

                                                    Więc porównanie twojej teorii (o wielokrotnych interwencjach siły wyższej) to
                                                    mojej krótkiej teorii (o jednokrotnej interwencji siły wyższej) jest według
                                                    Ciebie uchybieniem logice. Możesz przypomnieć mi jakie prawo logiczne łamię?

                                                    Oczywiście ja widzę różnice pomiędzy tymi teoriami. Ale widzę też podobieństwa:
                                                    obie nie dają dokładnie żadnych przewidywań, więc są dla nauki bezwartościowe.

                                                    Dziwne że do obrony swojej teorii używasz autorytetu "największych myślicieli",
                                                    skoro jednocześnie ignorujesz ich interpretację Biblii. Jeśli masz swoją własną,
                                                    to najwyraźniej masz gdzieś zdanie owych myślicieli.

                                                    > A Ty nie tylko, że nie zrozumiałeś, ale nadal tkwisz w swej niemocy
                                                    > intelektualnej twierdząc, że moja teoria ISW jest jedną z 14
                                                    > bezwartościowych, które możesz tu zaraz wytrzepać z rękawa i
                                                    > udowodnić, że są fałszywe.

                                                    Tak. Ponieważ ta teoria trafiła na razie do zbioru "teorie bez żadnych
                                                    przewidywań". Możesz się domyśleć w jakim jest towarzystwie.

                                                    > Proszę bardzo zrób to, może zrehabilitujesz się za swoją impotencję
                                                    > intelektualną w znajomości Biblii.

                                                    OK. Ustalmy że zrobię to zaraz po tym jak zaprezentujesz przewidywania swojej
                                                    teorii i doświadczenie ją weryfikujące. Może być?
                                      • stalybywalec Re: Są takie stany umysłu 16.08.08, 23:25
                                        > Skoro jesteś taki gieroj, to może podejmiesz temat z którym nie
                                        potrafią się
                                        > zmierzyć madcio i asteroida

                                        Naqbukombie, z natury jestem chorobliwie strachliwy a i zmierzenie
                                        się z Twoim Tematem przerasta moje skromne możliwości intelektualne,
                                        bowiem Temat ten zarezerwowany jest dla Gigantów Nauki a do takich
                                        jedynie
                                        Ty możesz być predysponowanym.
                                        • nabukomb Re: Są takie stany umysłu 16.08.08, 23:50
                                          stalybywalec napisała:

                                          > > Skoro jesteś taki gieroj, to może podejmiesz temat z którym nie
                                          > potrafią się
                                          > > zmierzyć madcio i asteroida
                                          >
                                          > Naqbukombie, z natury jestem chorobliwie strachliwy a i zmierzenie
                                          > się z Twoim Tematem przerasta moje skromne możliwości intelektualne,
                                          > bowiem Temat ten zarezerwowany jest dla Gigantów Nauki a do takich
                                          > jedynie
                                          > Ty możesz być predysponowanym.

                                          Mniej więcej takiej odpowiedzi się spodziewałem :)
                                          • stalybywalec Re: Są takie stany umysłu 17.08.08, 22:11
                                            nabukomb napisał:
                                            > Mniej więcej takiej odpowiedzi się spodziewałem :)

                                            Drogi Nabukombie, cieszę sie niezmiernie, iż na tym forum
                                            uzyskałeś chwilę radości wynikłych z Twych "prawidłowych" prognoz
                                            co do reakcji polemisty. Twoja pewność siebie (czyt.buffonada i
                                            hochsztaplerka) wynika nie z Twej winy, lecz z winy Tematu, który
                                            Cię tak pasjonuje (i wielu innych Tobie podobnych również), a Twoje
                                            rozdrażnienie i agresja, być może wynikać z Zerowego zainteresowania
                                            Twymi argumentami, jak i , Twą strona netową (www.teoriawszystkiego)
                                            i w tej sytuacji, zalecał bym unikanie sytacji stressujących, no i
                                            przede wszystkiem, częstsze kontakty ze swym psychoanalitykiem.
                                            Pozdrawiam czule.
                                            • nabukomb Re: Są takie stany umysłu 17.08.08, 22:56
                                              stalybywalec napisała:

                                              > nabukomb napisał:
                                              > > Mniej więcej takiej odpowiedzi się spodziewałem :)
                                              >
                                              > Drogi Nabukombie, cieszę sie niezmiernie, iż na tym forum
                                              > uzyskałeś chwilę radości wynikłych z Twych "prawidłowych" prognoz
                                              > co do reakcji polemisty.

                                              I ja się cieszę, że jak to mówią "odrobiłeś lekcję" i zajrzałeś nawet na stronę,
                                              którą kiedyś założyłem.
                                              Cieszą się także :), że dostrzegasz iż temat TE-IP ma swoją specyfikę i odkrywa
                                              u niektórych pokłady emocji, których nawet u siebie nie podejrzewali. Ciekawe
                                              prawda? Takie emocje, o coś co podobno nie istnieje (dla TE nie istnieje
                                              Projektant, dla IP nie istnieje TE).

                                              I jeszcze to przekonanie, że jestem agresywny, albo potrzebuję psychoanalityka,
                                              taaak na prawdę zaimponowałeś mi:). Co za głębia analizy logicznej, chyba
                                              rzeczywiście straciłem w Twojej osobie bezcennego polemistę, który mógł wznieść
                                              moje rozważania na wyższy poziom. Dla odmiany chyba się rozpłaczę..........

                                              Pozdrawiam przeciętny intelekt, przeciętnego polemisty, za to "stałego bywalca"
                                              forum Nauka

                                              N.
                                              • stalybywalec Re: Są takie stany umysłu 17.08.08, 23:44
                                                . Dla odmiany chyba się rozpłaczę..

                                                No cóż, szczery płacz dla Twego stanu umysłu, mógłby byc
                                                ozdrowieńczy, nie żartuj sobie z tej formy niezbędnej Ci kuracji.

                                                Pozdrawiam przeciętny intelekt, przeciętnego polemisty, za
                                                to "stałego bywalca"
                                                > forum Nauka

                                                Przecież pisałem Ci uprzednio, że należysz niewątpliwie do
                                                Gigantów Nauki :)
                                                Pozdrawiam troskliwie.
                                                • nabukomb Re: Są takie stany umysłu 17.08.08, 23:49
                                                  stalybywalec napisała:

                                                  > . Dla odmiany chyba się rozpłaczę..
                                                  >
                                                  > No cóż, szczery płacz dla Twego stanu umysłu, mógłby byc
                                                  > ozdrowieńczy, nie żartuj sobie z tej formy niezbędnej Ci kuracji.

                                                  Celowo wspomniałem o płaczu, bo byłem ciekaw na ile dokładnie "lekcję
                                                  odrobiłeś". Widzę, że tylko na odpiernicz po łepkach, pisałem już o tym kiedy
                                                  ile i jak płaczę, tylko jak widzę nie doczytałeś:).

                                                  > Przecież pisałem Ci uprzednio, że należysz niewątpliwie do
                                                  > Gigantów Nauki :)
                                                  > Pozdrawiam troskliwie.

                                                  No to bywaj "bywalcze", miło mi było się z Tobą "zderzyć" na tym wielkim świecie
                                                  internetu i jego "gigantów".:)

                                                  pozdr. N.
                  • noveyy777 czyżby????/ 15.08.08, 01:59
                    asteroida2 napisał:

                    > Takie fakty warto przypominać:
                    >
                    > 1. Gdyby populacja człowieka _kiedykolwiek_ zmalała poniżej 500
                    osobników, to
                    > nasz gatunek zniknąłby z powierzchni Ziemi, z powodu zbyt małej
                    puli genowej. T
                    > o
                    > nie jest teoria, to nie wynika z ewolucji, to jest po prostu fakt.


                    www.ewolucja.org/d5/d52-8.html

                    "Ten epizod odcisnął na nas swoje piętno - jako gatunek liczący 6
                    mld osobników jesteśmy znacznie bardziej jednorodni genetycznie niż
                    np. szympansy (których jest wielokrotnie mniej i zamieszkują
                    mniejszy obszar), chociaż i tak daleko nam do gepardów, które
                    musiały przejść bardziej drastyczne wąskie gardło populacyjne
                    stosunkowo niedawno."

                    >
                    > 2. Zróżnicowanie chromosomu Y w populacji na Ziemi pozwala
                    stwierdzić że mamy
                    > wszyscy jednego wspólnego przodka - ale nie 6000 lat temu, tylko
                    60000.

                    creationism.org.pl/groups/ptkrmember/filozofia-czlowieka/pl/Graham-Dixon/?searchterm=filmie

                    "Wszyscy jesteśmy ze sobą spokrewnieni. Szacunki wskazują, że ktoś
                    żyjący około 6000 lat temu jest bezpośrednim przodkiem wszystkich
                    żyjących dziś na świecie ludzi."


                    Szczegóły leżą w interpretacji tych zjawisk. Wystarczy to
                    jednak,żeby pokazać,iż tak naprawdę nie wiesz do końca (a czasami w
                    ogóle) o czym piszesz. Do reszty nie chce mi się odnosić.
                    • asteroida2 Re: czyżby????/ 15.08.08, 07:38
                      > www.ewolucja.org/d5/d52-8.html

                      2000 > 500
                      Chyba że z rozpędu będziesz próbował obalić też tę nierówność.

                      >
                      creationism.org.pl/groups/ptkrmember/filozofia-czlowieka/pl/Graham-Dixon/?searchterm=filmie
                      > Szacunki wskazują, że ktoś żyjący około 6000 lat temu jest
                      > bezpośrednim przodkiem wszystkich żyjących dziś na świecie ludzi."

                      Czy możesz wyjaśnić skąd te "szacunki"? Bo 60000 lat wynika z prędkości mutacji
                      w chromosomie Y i z jego zróżnicowania. A te 6000?
                      Przychodzą mi do głowy takie szacunki: ja mam 2 rodziców, 4 dziadków, itd. 30
                      pokoleń temu wychodzi ponad miliard ludzi. A 30 pokoleń to mniej niż 1000 lat, a
                      1000 lat temu na Ziemi żyło mniej niż miliard ludzi, czyli wszyscy mamy
                      wspólnego przodka mniej niż 1000 lat temu.

                      To szacowanie jest debilne - ale czy te 6000 zostało "oszacowane" jakoś mądrzej?
                      Bo na razie to podejrzewam zwykłe kłamstwo.
                      • petrucchio Re: czyżby????/ 15.08.08, 12:17
                        asteroida2 napisał:

                        > To szacowanie jest debilne - ale czy te 6000 zostało "oszacowane" > jakoś mądrzej?
                        >
                        > Bo na razie to podejrzewam zwykłe kłamstwo.

                        Nie, tak (mniej więcej) wychodzi z symulacji. Chodzi o "kogoś", kto dla każdego
                        z nas jest jednym z (wielu) przodków, obojętnie w jakiej linii, tak jak mt-Ewa
                        jest przodkiem każdego z nas po matce matki matki itd. 6000 lat to zresztą
                        raczej oszacowanie odgórne, przy najbardziej konserwatywnych założeniach. Taki
                        "ostatni wspólny przodek" prawdopodobnie żył jeszcze później, być może nawet
                        około początku naszej ery! Więcej szczegółów tutaj:

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=66771133&a=66809833

                        Oczywiście z historiami biblijnymi nie ma to nic wspólnego. Jest to jeszcze
                        jedna, choć niezupełnie trywialna, "konieczność statystyczna".
                        • noveyy777 idea adamowa kontra idea mt. ewy 15.08.08, 12:35

                          Petrucchio:
                          Dobrze jest też wiedzieć dokładnie, o czym się mówi. Ostatni wspólny
                          przodek
                          (obojętnie której płci) wszystkich ludzi na Ziemi mógł żyć całkiem
                          niedawno.
                          Symulacje (Rohde--Olson--Chang 2004) sugerują, że mogło to być nawet
                          2000-5000
                          lat temu, a zapewne nie wcześniej niż 8000 lat temu (przy doborze
                          najbardziej
                          konserwatywnych parametrów symulacji). Co to oznacza? Że żył wówczas
                          na Ziemi
                          ktoś, kto dla każdego z nas jest przodkiem (konkretniej
                        • asteroida2 Re: czyżby????/ 15.08.08, 13:02
                          > Nie, tak (mniej więcej) wychodzi z symulacji. Chodzi o "kogoś", kto
                          > dla każdego z nas jest jednym z (wielu) przodków, obojętnie w
                          > jakiej linii, tak jak mt-Ewa jest przodkiem każdego z nas po matce
                          > matki matki itd

                          Obawiam się że wszelkie symulacje "statystyczne" są tu obarczone poważnym błędem
                          metodologicznym. O ile mogę bez trudu uwierzyć że 2000 lat temu żył jakiś
                          człowiek który jest wspólnym przodkiem dla 99,9% współczesnej populacji, to
                          bardzo mało prawdopodobne wydaje mi się żeby był wspólnym przodkiem dla
                          wszystkich. Wystarczy że znajdę jednego rdzennego pigmeja, jednego potomka
                          czystej rasy Aborygenów czy jedno prawdziwie odizolowane plemię Indian w dżungli
                          Amazońskiej. Wystarczy mi jeden człowiek którego przodkowie nie krzyżowali się
                          _nigdy_ z europejczykami. I już "ostatni wspólny przodek" wszystkich ludzi
                          odjedzie o 40 tyś. lat do tyłu.
                          Być może globalizacja doprowadzi w końcu do zniknięcia takich unikatowych ludzi,
                          ale spokojnie postawiłbym sporo pieniędzy na to że jeszcze jacyś istnieją.
                          • petrucchio Re: czyżby????/ 15.08.08, 13:41
                            asteroida2 napisał:

                            > Obawiam się że wszelkie symulacje "statystyczne" są tu obarczone
                            > poważnym błędem metodologicznym. O ile mogę bez trudu uwierzyć że
                            > 2000 lat temu żył jakiś człowiek który jest wspólnym przodkiem dla
                            > 99,9% współczesnej populacji, to bardzo mało prawdopodobne wydaje
                            > mi się żeby był wspólnym przodkiem dla wszystkich. Wystarczy że
                            > znajdę jednego rdzennego pigmeja, jednego potomka czystej rasy
                            > Aborygenów czy jedno prawdziwie odizolowane plemię Indian w dżungli
                            > Amazońskiej. Wystarczy mi jeden człowiek którego przodkowie nie
                            > krzyżowali się _nigdy_ z europejczykami.

                            A znajdziesz go dzisiaj? Tasmańczycy albo wymarli, albo zostawili mieszanych
                            potomków, a ci mają już domieszkę genów z zewnątrz. Do Australii nawet przed
                            przybyciem Europejczyków mogły "przeciekać" geny z Azji via Nowa Gwinea. Rdzenni
                            Pigmeje ani Indianie amazońscy nie żyli przez tysiące lat w _całkowitej_
                            izolacji rozrodczej. W badaniu, o którym wspominałem, użyto dość realistycznego
                            modelu migracji genów między populacjami. Odnośny artykuł był opublikowany w Nature:

                            tinyurl.com/63x89s
                            • petrucchio Mała errata 15.08.08, 13:58
                              Napisałem trochę bez zastanowienia o "przepływie genów", ale tak naprawdę
                              artykuł nie zajmował się genami, tylko po prostu krzyżowaniem się ludzi wewnątrz
                              populacji i pomiędzy populacjami. Robię po namyśle to zastrzeżenie, bo "przodek"
                              to nie to samo, co "źródło genów". Każdy z nas miał wielu przodków, których geny
                              zostały całkowicie wyeliminowane z naszych linii rodowych (jako że geny są
                              jednostkami nieciągłymi i nie ulegają asymptotycznemu "rozcieńczaniu"). Tak na
                              oko, ostatni wspólny "przodek genetyczny" będzie o wiele starszy niż ostatni
                              wspólny przodek bezprzymiotnikowy.
                            • scept89 Andamanczycy? 15.08.08, 14:16
                              @petrucchio

                              Jest kilka zapewne dogorywajacych nagroidalnych plemion na Wyspach Andamanskich.
                              NIe znam histori na tyle aby gwarantowac ze plemie X nie zetknelo sie z
                              Hindusami/Brytyjczkami ale jedno czy dwa zyja obecnie w calkowitej izolacji, bez
                              znajomosci rozpalania ognia.

                              • petrucchio Re: Andamanczycy? 15.08.08, 14:58
                                To prawda, zwłaszcza jeśli chodzi o Andamańczyków z wyspy North Sentinel,
                                których zostało prawdopodobnie kilkudziesięciu. Nie wiem, jak z ogniem
                                • scept89 Re: Andamanczycy? 15.08.08, 15:15
                                  Na pewno mieli kontakty z innymi wyspiarzami (mieszkancami okolicznych wysp).
                                  Super izolacja dzis to byc moze odpowiedz na eradykacje innych plemion kiedy na
                                  wyspach osiedlili sie Hindusi/Brytyjczycy.

                                  Fakt, sa dosc zabawni w preferencjj czerwonych wiadrek a odrzucaniu zielonych.
                                  Odstrzelenie i pogrzebanie swinki oraz lalki tez mi sie podobaly ;)
                                  en.wikipedia.org/wiki/Sentinelese
                      • noveyy777 Re: czyżby????/ 15.08.08, 12:29
                        asteroida2 napisał:

                        > > www.ewolucja.org/d5/d52-8.html
                        >
                        > 2000 > 500
                        > Chyba że z rozpędu będziesz próbował obalić też tę nierówność.

                        Wyrażaj się jasno, bo czasami ciężko cię ogarnąć.


                        >
                        > >
                        > creationism.org.pl/groups/ptkrmember/filozofia-czlowieka/pl/Graham-
                        Dixon/?searc
                        > hterm=filmie
                        > > Szacunki wskazują, że ktoś żyjący około 6000 lat temu jest
                        > > bezpośrednim przodkiem wszystkich żyjących dziś na świecie
                        ludzi."
                        >
                        > Czy możesz wyjaśnić skąd te "szacunki"? Bo 60000 lat wynika z
                        prędkości mutacji
                        > w chromosomie Y i z jego zróżnicowania.


                        Chromosom Y i "jego zróżnicowania" są tylko "zróżnicowaniami" jeśli
                        się założy ,żę ewoluował. A tko zna właściwe tempo mutacji inne niż
                        te oparte na założeniach? Ty wogóle wiesz na czym opiera się idea
                        zegara molekularnego? M. in. musisz pogrzebać w temacie filogenetyki
                        molekularnej (to temat obowiązkowy!!!) . Prześledz sobie tą
                        dyskusję,zaczynając od tego postu
                        usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1021624&pid=1021672&MID=%3Cg6cknq%24gh0%
                        241%40inews.gazeta.pl%3E Pózniej znajdz sobie w sieci artykulik o
                        tym jak to się tempo mutacji ustala na zasadzie korelacji z danymi
                        paleontologicznymi ewolucji danych grup (których to danych trzeba
                        się w większości domyślać), a pózniej wyciągą wnioski z założeń,
                        które są oparte na założeniach

                        A te 6000?
                        > Przychodzą mi do głowy takie szacunki: ja mam 2 rodziców, 4
                        dziadków, itd. 30
                        > pokoleń temu wychodzi ponad miliard ludzi. A 30 pokoleń to mniej
                        niż 1000 lat,
                        > a
                        > 1000 lat temu na Ziemi żyło mniej niż miliard ludzi, czyli wszyscy
                        mamy
                        > wspólnego przodka mniej niż 1000 lat temu.
                        >
                        > To szacowanie jest debilne - ale czy te 6000 zostało "oszacowane"
                        jakoś mądrzej
                        > ?
                        > Bo na razie to podejrzewam zwykłe kłamstwo.


                        Powstrzymam się od napisania co tu jest debilne...., ponieważ tamto
                        szacowanie opiera się na zakrojonym na szeroką skalę programie
                        badawczym, w którym biorą udział genetycy. Badania obejmują tylko
                        nasz gatunek i przypominają metody, jakie się stosuje w ustalaniu
                        ojcostwa. Zaczyna się od osób blisko spokrewnionych, pózniej dalej,
                        pózniej bada się całe lokalne populacje itd. W ten sposób można
                        odnależć ciągłość i znając czas długości życia pokolenia (tego nie
                        trzeba się domyślać, bo wiemy ile w danym rejonie ziemi wynosi
                        dzisiaj czas życia pokolenia,a z świadectw historycznych wiemy ile
                        żyli ludzie dawniej). Niczego nie trzeba się tu domyślać ,jak w
                        przypadku ideii zegara molekularnego, bo nie zakłada się tu ewolucji
                        międzygatutunkowej i nie szuka korelacji w rzekomym zapisie
                        paleontologicznym ludzkiej ewolucji.
                        • asteroida2 Re: czyżby????/ 15.08.08, 13:10
                          > > 2000 > 500
                          > > Chyba że z rozpędu będziesz próbował obalić też tę nierówność.
                          >
                          > Wyrażaj się jasno, bo czasami ciężko cię ogarnąć.

                          Napisałem że populacja ludzi nie mogła nigdy spaść poniżej 500 osobników, ty w
                          odpowiedzi odesłałeś mnie do linka mówiącego że kiedyś wynosiła 2000. Nierówność
                          2000 > 500 przytoczyłem żeby ci pokazać że te dwie informacje nie są ze sobą
                          sprzeczne. Czyli w tym temacie nie mamy konfliktu opinii.

                          > Chromosom Y i "jego zróżnicowania" są tylko "zróżnicowaniami" jeśli
                          > się założy ,żę ewoluował.

                          A jeśli się założy że nie to co wtedy? Bo z historii o Adamie wynika jasno że
                          każdy mężczyzna powinien mieć IDENTYCZNY chromosom Y. A nie mają. Jak wygląda
                          twoje wytłumaczenie tego faktu?

                          > A tko zna właściwe tempo mutacji inne niż
                          > te oparte na założeniach? Ty wogóle wiesz na czym opiera się idea
                          > zegara molekularnego? M. in. musisz pogrzebać w temacie
                          > filogenetyki molekularnej (to temat obowiązkowy!!!)

                          Chcesz powiedzieć że szacunki prędkości mutacji są niepewne? Nie będę się
                          spierał, najprawdopodobniej są. Ale jak bardzo?
                          Sam piszesz o szerokich badaniach genetycznych pokrewieństwa pomiędzy różnymi
                          grupami ludzi. Czytałeś ich wyniki? Wiesz jaki procent tego zróżnicowania
                          przypada na tzw "rasę czarną"? Jeśli to wiesz, to według Ciebie jaki kolor skóry
                          miał Y-chromosomowy Adam i kiedy mógł żyć?
                          • noveyy777 Re: czyżby????/ 16.08.08, 22:28
                            asteroida2 napisał:

                            > > > 2000 > 500
                            > > > Chyba że z rozpędu będziesz próbował obalić też tę nierówność.
                            > >
                            > > Wyrażaj się jasno, bo czasami ciężko cię ogarnąć.
                            >
                            > Napisałem że populacja ludzi nie mogła nigdy spaść poniżej 500
                            osobników, ty w
                            > odpowiedzi odesłałeś mnie do linka mówiącego że kiedyś wynosiła
                            2000. Nierównoś
                            > ć
                            > 2000 > 500 przytoczyłem żeby ci pokazać że te dwie informacje nie
                            są ze sob
                            > ą
                            > sprzeczne. Czyli w tym temacie nie mamy konfliktu opinii.

                            Oczywiście, z tym ,że....napisałem ,iż takie szacowania opierają się
                            głównie na domysłach. Równie dobrze mogło być dwoje czy osiem osób ,
                            u których istniam duży polimoffizm genetyczny. Prawa Mendla i
                            zmienność w występowaniu alleli, to nie wszystkie mechanizmy, które
                            prowadzą do stanu homozygotycznego czy jednolitości genetycznej.
                            Odkryto dużo zależności,a wielu jeszcze nie odkryto. Czasami wąskie
                            gardło nie szkodzi populacji, a nawet pomaga, ponieważ taka
                            populacja może się oczyścić ze szkodliwych alleli (letalnych,
                            poprzez chów wsopbny). Innym razem (jak w przypadku gepardów) wąskie
                            gardło może doprowadzić do tragicznych skutków (nadmiernej
                            podatności na infekcje,choroby genetyczne, spadek płodności). Uważa
                            się nawet ,że wszystko zależy od gatunku. Do istnienia pewnych
                            gatunków wymagany jest stały przepływ genów w większej populacji
                            (tutaj wąskie gardło czyni tragiczne skutki). Jeśli chodzi o homo
                            sapiens, to jedyna przeszkoda rozmnażania się nawet w bliskim
                            pokrewieństwie, to niebezpieczeństwo ujawnienia się genów
                            recesywnych (letalnych alleli). Wygląda więc na to ,że ze strony
                            nauki nie ma przeszkód aby przyjąć ,że cała obecna populacja ludzka
                            może pochodzić od pierwszej pary ludzkiej (mężczyzny i kobiety).



                            >
                            > > Chromosom Y i "jego zróżnicowania" są tylko "zróżnicowaniami"
                            jeśli
                            > > się założy ,żę ewoluował.
                            >
                            > A jeśli się założy że nie to co wtedy? Bo z historii o Adamie
                            wynika jasno że
                            > każdy mężczyzna powinien mieć IDENTYCZNY chromosom Y. A nie mają.
                            Jak wygląda
                            > twoje wytłumaczenie tego faktu?

                            Dlaczego uważąśż,że tak powinno być? Przecież ludzie rozmnażali
                            się ,dzielili na populacje i posiadający mało genów chromosom Y mógł
                            u tych różnych (mających wspólnego przodka) ludzi generować odmienne
                            mutacje różnego rodzaju. Nie rozumiem twojej logiki, zwłaszcza ,że
                            coś takiego może nawet wynikać z załżeń Teorii Ewolucji (z tego co
                            wiem ewolucjoniści zakładają ,że cała obecna populacja ludzka należy
                            do jednego gatunku h.sapiens,więć musi pochodzić od wspólnego
                            przodka, który też był h.sapiens. Dodam tu jeszcze,że mnie osobiście
                            najbliższe są poglądy tzw. multiregionalistów, którzy (wśród nich
                            był L).


                            >
                            > > A tko zna właściwe tempo mutacji inne niż
                            > > te oparte na założeniach? Ty wogóle wiesz na czym opiera się idea
                            > > zegara molekularnego? M. in. musisz pogrzebać w temacie
                            > > filogenetyki molekularnej (to temat obowiązkowy!!!)
                            >
                            > Chcesz powiedzieć że szacunki prędkości mutacji są niepewne? Nie
                            będę się
                            > spierał, najprawdopodobniej są. Ale jak bardzo?
                            > Sam piszesz o szerokich badaniach genetycznych pokrewieństwa
                            pomiędzy różnymi
                            > grupami ludzi. Czytałeś ich wyniki? Wiesz jaki procent tego
                            zróżnicowania
                            > przypada na tzw "rasę czarną"? Jeśli to wiesz, to według Ciebie
                            jaki kolor skór
                            > y
                            > miał Y-chromosomowy Adam i kiedy mógł żyć?
                          • noveyy777 rasy i cuda w przyrodzie... 16.08.08, 22:42
                            asteroida2 napisał:
                            gggggggggg
                            > > > 2000 > 500
                            > > > Chyba że z rozpędu będziesz próbował obalić też tę nierówność.
                            > >
                            > > Wyrażaj się jasno, bo czasami ciężko cię ogarnąć.
                            >
                            > Napisałem że populacja ludzi nie mogła nigdy spaść poniżej 500
                            osobników, ty w
                            > odpowiedzi odesłałeś mnie do linka mówiącego że kiedyś wynosiła
                            2000. Nierównoś
                            > ć
                            > 2000 > 500 przytoczyłem żeby ci pokazać że te dwie informacje nie
                            są ze sob
                            > ą
                            > sprzeczne. Czyli w tym temacie nie mamy konfliktu opinii.

                            Oczywiście, z tym ,że....napisałem ,iż takie szacowania opierają się
                            głównie na domysłach. Równie dobrze mogło być dwoje czy osiem osób ,
                            u których istniam duży polimoffizm genetyczny. Prawa Mendla i
                            zmienność w występowaniu alleli, to nie wszystkie mechanizmy, które
                            prowadzą do stanu homozygotycznego czy jednolitości genetycznej.
                            Odkryto dużo zależności,a wielu jeszcze nie odkryto. Czasami wąskie
                            gardło nie szkodzi populacji, a nawet pomaga, ponieważ taka
                            populacja może się oczyścić ze szkodliwych alleli (letalnych,
                            poprzez chów wsopbny). Innym razem (jak w przypadku gepardów) wąskie
                            gardło może doprowadzić do tragicznych skutków (nadmiernej
                            podatności na infekcje,choroby genetyczne, spadek płodności). Uważa
                            się nawet ,że wszystko zależy od gatunku. Do istnienia pewnych
                            gatunków wymagany jest stały przepływ genów w większej populacji
                            (tutaj wąskie gardło czyni tragiczne skutki). Jeśli chodzi o homo
                            sapiens, to jedyna przeszkoda rozmnażania się nawet w bliskim
                            pokrewieństwie, to niebezpieczeństwo ujawnienia się genów
                            recesywnych (letalnych alleli). Wygląda więc na to ,że ze strony
                            nauki nie ma przeszkód aby przyjąć ,że cała obecna populacja ludzka
                            może pochodzić od pierwszej pary ludzkiej (mężczyzny i kobiety).



                            >
                            > > Chromosom Y i "jego zróżnicowania" są tylko "zróżnicowaniami"
                            jeśli
                            > > się założy ,żę ewoluował.
                            >
                            > A jeśli się założy że nie to co wtedy? Bo z historii o Adamie
                            wynika jasno że
                            > każdy mężczyzna powinien mieć IDENTYCZNY chromosom Y. A nie mają.
                            Jak wygląda
                            > twoje wytłumaczenie tego faktu?

                            Dlaczego uważąśż,że tak powinno być? Przecież ludzie rozmnażali
                            się ,dzielili na populacje i posiadający mało genów chromosom Y mógł
                            u tych różnych (mających wspólnego przodka) ludzi generować odmienne
                            mutacje różnego rodzaju. Nie rozumiem twojej logiki, zwłaszcza ,że
                            coś takiego może nawet wynikać z załżeń Teorii Ewolucji (z tego co
                            wiem ewolucjoniści zakładają ,że cała obecna populacja ludzka należy
                            do jednego gatunku h.sapiens,więć musi pochodzić od wspólnego
                            przodka, który też był h.sapiens. Dodam tu jeszcze,że mnie osobiście
                            najbliższe są poglądy tzw. multiregionalistów, którzy (wśród nich
                            był Leakey senior, jest też jego syn Richard Leakey) wszelkich
                            ludzi ,żywych i kopalnych z h.ergaster włącznie zaliczają do
                            h.sapiens,czyli tego samego gatunku, do którego my należymy).


                            >
                            > > A tko zna właściwe tempo mutacji inne niż
                            > > te oparte na założeniach? Ty wogóle wiesz na czym opiera się idea
                            > > zegara molekularnego? M. in. musisz pogrzebać w temacie
                            > > filogenetyki molekularnej (to temat obowiązkowy!!!)
                            >
                            > Chcesz powiedzieć że szacunki prędkości mutacji są niepewne? Nie
                            będę się
                            > spierał, najprawdopodobniej są. Ale jak bardzo?
                            > Sam piszesz o szerokich badaniach genetycznych pokrewieństwa
                            pomiędzy różnymi
                            > grupami ludzi. Czytałeś ich wyniki? Wiesz jaki procent tego
                            zróżnicowania
                            > przypada na tzw "rasę czarną"? Jeśli to wiesz, to według Ciebie
                            jaki kolor skór
                            > y
                            > miał Y-chromosomowy Adam i kiedy mógł żyć?

                            Kolor skóry nie musi być wcale wynikiem mutacji (i pewnikiem nie
                            jest). Zmienność w obrębie gatunku ludzkiego może być częścią
                            uposażenia genetycznego naszego gatunku,a zmiany mogą być np.
                            epigenetyczne. Może też działać inny nie poznany dotd mechanizm. Np.
                            takie zmiany mogą być wywoływane indukcją środowiską. Możemy mieć w
                            sobie specjalne czujniki genetyczne, które umożliwiają nam (z
                            pokolenia na pokolenie) przystosowanie się do środowiska. Coraz
                            bardziej poznajemy architekturę genomów, które zaczynają się jawić
                            jako komleksy biotechnologiczne. Zebyś to lepiej zrozumiał przytoczę
                            przykład nartnikaTo takie owady, które ślizgają się po tafli wody.
                            Jeśli zbiornik wody ,w którym osiądą okresowo wysycha ,to potomstwu
                            nartnika rosną skrzydła, jeśli nie ,to nie rosną (bo po co
                            inwestować???). Kura domowa np. ma "licznik" na plamie lęgowej i
                            składa przeważnie 10sięć jaj. Kiedy się usunie 5jęć doniesie pięć,
                            jeśli się zostawi jedno na podkład , to doniesie 9więć (hodowcy kur
                            zauważyli już dawno ten fakt i w ten sposób oszukują kury). U
                            zagnazdowników działa inny ciekawy mechanizm. Pisklęta w jajach
                            porozumiewają się sygnałami: urosłem do połowy poczekaj na mnie z
                            wylęgiem::::OK- ja już się zatrzymuję we wzroście i czekam na ciebie
                            bracie/siostro, bo by zagniazdowniki musimy wykluć się równocześnie,
                            bo od tego zależy nasze życie. Jak widzisz u zagniazdowników
                            sygnalizacja dzwiękowa potrafi sterować metabolizmem,więc nie
                            dlaczego warunki środowiska, jak u nartników???
                            Kolego, nie wszystko jest takie proste,jak się czasami wydaje.
                            • noveyy777 jeszcze coś dodam...teoria rasy 16.08.08, 22:48
                              A zdajesz sobie sprawę,iż biologia ewolucyjna (jak w większości
                              przypadków) nie ma żadnej dobrej hipotezy wyjaśniającej pochodzenie
                              ras ludzkich? Czy uważasz,że cecha stanowiąca ciemny kolor skóry
                              była promowana przez dobór naturalny, ponieważ wszyscy o jasnej
                              karnacji wymarli na raka skóry? A jaki kolor skóry mieli nasi
                              rzekomi antenaci, podróżnicy, skoro skandynawowie to tacy świńscy
                              blondyni???
                              • asteroida2 Re: jeszcze coś dodam...teoria rasy 16.08.08, 22:53
                                > A zdajesz sobie sprawę,iż biologia ewolucyjna (jak w większości
                                > przypadków) nie ma żadnej dobrej hipotezy wyjaśniającej pochodzenie
                                > ras ludzkich?

                                A "nowa biologia" ma jakąś dobrą hipotezę na ten temat?
                                Czemu ludzie mają różne kolory skóry i czemu akurat takie?
                                • noveyy777 bardzo dobry z ciebie dyskutant:) 17.08.08, 01:50
                                  asteroida2 napisał:

                                  > > A zdajesz sobie sprawę,iż biologia ewolucyjna (jak w większości
                                  > > przypadków) nie ma żadnej dobrej hipotezy wyjaśniającej
                                  pochodzenie
                                  > > ras ludzkich?
                                  >
                                  > A "nowa biologia" ma jakąś dobrą hipotezę na ten temat?
                                  > Czemu ludzie mają różne kolory skóry i czemu akurat takie?

                                  Zrobiłem ci na ten temat dłuższy wykład, a ty odniosłeś się tylko do
                                  dodatku. Zawsze czytasz wszystko od końca? Nie ma z tobą dyskusji,
                                  ponieważ nie podejmujesz konstruktywnej. Ani nie próbujesz obalić
                                  mojej argumentacji (no bo w jaki sposób skoro się nie ma wiedzy i
                                  pomysłu),ani nie usiłujesz uzasadnić swojej obrony ewolucjonizmu (w
                                  tym przypadku opowiedzieć, jaki był mechanizm--czynnik selekcyjny--
                                  który doprowadził do powstania ras ludzkich. Taka to jest właśnie
                                  teoria "naukowa". Praktycznie niczego nie wyjaśnia).
                                  • asteroida2 Re: bardzo dobry z ciebie dyskutant:) 17.08.08, 07:45
                                    Ach, czyli nie ma. Czemu nie jestem zaskoczony?
                                  • nabukomb Re: bardzo dobry z ciebie dyskutant:) 17.08.08, 12:09
                                    noveyy777 napisał:

                                    > asteroida2 napisał:

                                    > > A "nowa biologia" ma jakąś dobrą hipotezę na ten temat?
                                    > > Czemu ludzie mają różne kolory skóry i czemu akurat takie?

                                    >... Nie ma z tobą dyskusji,
                                    > ponieważ nie podejmujesz konstruktywnej. Ani nie próbujesz obalić
                                    > mojej argumentacji (no bo w jaki sposób skoro się nie ma wiedzy i
                                    > pomysłu),ani nie usiłujesz uzasadnić swojej obrony ewolucjonizmu

                                    Szkoda czasu K-K, ewolucjonizm to wyjątkowo naiwna i bezwartościowa poznawczo
                                    teoria, a Ci którzy ją wyznają robią to na zasadzie wiary i zaufania do osób,
                                    którzy świadomie i z premedytacją wciskają im ten kit. Tych odpowiedzialnych tu
                                    nie spotkasz, zresztą oni się nie patyczkują, by potrzymać swoją boskość, dla
                                    władzy i pieniędzy gotowi są zabić, więc lepiej z nimi nie zaczynać.

                                    Z tymi tutaj, to jałowe dyskusje, nie rozumieją co to obiektywizm, co to
                                    uczciwość intelektualna, a przede wszystkim nie mają pojęcia o tym co jest w
                                    Biblii, a to dyskwalifikuje ich jako dyskutantów o globalnych problemach i
                                    przyszłości rodzaju ludzkiego.

                                    Jeśli chcesz się bawić z nimi, to się baw, mnie już to nuży, chciałbym rozwinąć
                                    swoje teorie, pójść do przodu, coś skonfrontować z innym podobnym umysłem, a tu
                                    lipa, zero, nul, nie przechodzą nawet podstaw, nawet wstępy są dla nich za trudne.

                                    Teoria ISW jawi im się jak diabeł z rogami, który chce zniszczyć naukę. To
                                    histerycy, którzy myślą, że dopuszczenie ISW do teoretycznej myśli naukowej,
                                    oznacza zamianę mikroskopów na "ducha św", a łopat w wykopaliskach na modlenie
                                    się do ziemi, by wydała swoje skamieniałości. Nie rozumieją, że nauka i cała
                                    ludzkość tylko może zyskać szerszy front badawczy i horyzont poznawczy.
                                    Nareszcie nauka mogłaby pisać i mówić to co naprawdę wynika z danych, a nie wić
                                    się jak taki piskorz i zmyślać jak coś z niczego jakoś się stało.

                                    Innymi słowy proponuję Ci dyskusję między nami, tylko tak możemy coś ruszyć do
                                    przodu i się więcej dowiedzieć, od nich niczego się nie dowiesz, poza tym, że
                                    jesteśmy podobno obaj nieukami, tylko inaczej:).

                                    Pozdr. Nabukomb
                                    • noveyy777 Re: bardzo dobry z ciebie dyskutant:) 18.08.08, 16:17
                                      nabukomb napisał:

                                      > jesteśmy podobno obaj nieukami, tylko inaczej:).
                                      >
                                      Muszę szczerze przyznać,że mało kto z biologów-nawqet moich
                                      najszczerszych wrogów-zarzucił mi nieuctwo-jeśli już to pochwalili
                                      za to,że niby jestem najbardziej douczonym kreacjonistą w sieci, mam
                                      duży merytoryczny zapał, niestety wszyscy oni zarzucili
                                      mi "intelektualne niepoukładanie (że niby nie było kogoś, kto miałby
                                      usestymatyzować moją wiedzę i doprowadzić abym interpretował fakty w
                                      kontekście TE.

                                      pozdrawiam.
                                      • nabukomb Re: bardzo dobry z ciebie dyskutant:) 18.08.08, 16:28
                                        noveyy777 napisał:

                                        > nabukomb napisał:
                                        >
                                        > > jesteśmy podobno obaj nieukami, tylko inaczej:).
                                        > >
                                        > Muszę szczerze przyznać,że mało kto z biologów-nawqet moich
                                        > najszczerszych wrogów-zarzucił mi nieuctwo-......

                                        Mam nadzieję, że nie potraktowałeś tego jako obrazę, dobrze wiem, że Twoja
                                        wiedza tematyczna jest w dziedzinie biologii dużo większa niż moja.
                                        Szkoda jednak, że nie potrafisz jej tak wykorzystywać jak ja mając tylko
                                        powierzchowną wiedzę szczegółową, za to szerszą perspektywę.

                                        Ewolucjoniści są odporni na wiedzę biologiczną, dlatego choć tak fachowo
                                        odpowiadasz, to moim zdaniem w dużej mierze rzucasz grochem o ścianę. Moje
                                        komentarze choć "niedouczone", kłują ich bardziej dotkliwie, bo okraszone są
                                        logiką i prostymi wnioskami. Poza tym mnie nie mogą uderzyć w religię, bo jej
                                        nie mam.

                                        Mimo wszystko przepraszam, jeśli porównanie Ci się nie spodobało.

                                        Pozdr. N.

                                        PS. Nie odpowiedziałeś na zasadnicze pytanie:)
                • petrucchio Re: @Andrzej Bednarski 14.08.08, 23:35
                  nabukomb napisał:

                  > Zapewne słyszałeś o "mitochondrialnej Ewie" i o tym, że "życiorys genetyczny
                  > kobiet" podług DNA mitochondrialnego jest dłuższy niż badając zróżnicowanie po
                  > stronie męskiej na podstawie chromosomu X.
                  >
                  > Gdyby nie dogmat ewolucjonizmu, byłoby to oczywiste potwierdzenie zgodności z
                  > Biblią, według której z uwagi na "wąskie gardło" potopu cała ludzkość pochodzi
                  > od Noego i jego synów, oraz ich żon. Naturalnym następstwem tego jest efekt
                  > naukowo udowodniony o którym piszę, bo przecież mamy jako ludzkość jednego
                  > męskiego przodka przekazującego zróżnicowanie męskie - Noego. Za to po stronie
                  > żeńskiej przez potop przeszły cztery różne mitochondrialne DNA, czyli od żony
                  > Noego i niespokrewnionych z nią trzech innych kobiet.

                  Pomijając już kłopoty z dopasowaniem datowania "mt-Ewy" i "Y-Adama" do historii
                  biblijnej i fakt, że kilka par to trochę za mało jak na mimimalną populację
                  zdolną do przetrwania (o tym już pisał Asteroida), zwracam ci uwagę na to, że:

                  (1) Samo istnienie mt-Ewy jest matematyczną koniecznością bez względu na
                  historię demograficzną ludzkości i nie ma nic wspólnego z "wąskimi gardłami"
                  populacyjnymi, a w szczególności mt-Ewa bynajmniej nie musiała żyć w trakcie
                  takiego kryzysu. Gdyby liczba ludności świata nigdy nie spadła poniżej miliona,
                  mt-Ewa i tak by musiała istnieć.

                  (2) Definicja mt-Ewy jest względna. Definiuje się ją dla danej populacji
                  globalnej. mt-Ewa dla ludzkości sprzed, dajmy na to, 2000 lat zapewne nie była
                  tą samą pramatką, co mt-Ewa ludzkości dzisiejszej (bo część starych
                  matrylineranych gałęzi rodowych mogła w tym czasie wygasnąć i pewnie wygasła).

                  (3) Fakt, że Y-Adam żył później, niż mt-Ewa daje się wyjaśnić dostatecznie
                  dobrze odmiennymi strategiami reprodukcyjnymi obu płci. Rozrzut liczby potomstwa
                  wśród mężczyzn i kobiet w społeczeństwach pierwotnych był niejadnakowy. Większe
                  dysproporcje występowały wśród mężczyzn (choćby dlatego, że odpowiednio
                  uzdolniony mężczyzna w ciągu miesiąca lub dwóch może spłodzić więcej dzieci z
                  różnymi kobietami, niż jakakolwiek kobieta może ich urodzić w ciągu całego życia).
                  • nabukomb Re: @Andrzej Bednarski 15.08.08, 01:09

                    petrucchio napisał:

                    >
                    > Pomijając już kłopoty z dopasowaniem datowania "mt-Ewy" i "Y-Adama" do historii
                    > biblijnej i fakt, że kilka par to trochę za mało jak na mimimalną populację
                    > zdolną do przetrwania (o tym już pisał Asteroida),
                    .........

                    Odpowiedziałem na powyższą część w zasadzie w poście do Asteroidy, nie chcę się
                    powtarzać.


                    > (3) Fakt, że Y-Adam żył później, niż mt-Ewa daje się wyjaśnić dostatecznie
                    > dobrze odmiennymi strategiami reprodukcyjnymi obu płci.
                    .........

                    Właśnie o tym cały czas piszę, ewolucjoniści mają tylko domniemania jak coś daje
                    się wyjaśnić, nie mają natomiast dowodów, bo ich mieć z logicznego punktu
                    widzenia po prostu nie mogą. Te domysły które snują i ich zgodność z
                    obserwowanymi danymi, to jedynie poszlaki i wskazówki, nie dowody. Jakby to
                    miały być dowody, to ja podam ich tysiące na każdą tezę mojej teorii o ISW.
                    Gdybać sobie jak coś można wyjaśnić, to nie nauka to bujanie w obłokach. Cały
                    ewolucjonizm u fundamentów ma jedynie bunt przeciw religiom i na tym zbudował
                    mit o niemożliwości istnienia Boga.
                    By go podeprzeć stworzył całą mitologię "jak można coś wyjaśnić", nie dowody,
                    nie fakty tylko bajanie o tym jak można coś wyjaśnić.

                    No to podałeś swoją wersję, a ja swoją, jak rozstrzygnąć która bliższa prawdy, a
                    tak zapomniałem moja jest nienaukowa, bo zakłada istnienie ISW:)

                    pozdr. Nabukomb

                  • noveyy777 teoryja mt. ewy 15.08.08, 02:04
                    Przeczytaj sobie choćby populanonaukową książkę Dawkinsa "Rzeka
                    Genów". Dawkins w niej podnieca się hipotezą afrykańskiej mt.
                    ewy,ale co mu się rzadko zdarza zwraca też uwagę na liczne
                    mankamenty dotyczące tej hipotezy (proplemy podobne do tych, które
                    dotyczą filogenetyki molekularnej)
                    usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1021624&pid=1021672&MID=%3Cg6cknq%24gh0%
                    241%40inews.gazeta.pl%3E
                    • petrucchio Re: teoryja mt. ewy 15.08.08, 12:50
                      noveyy777 napisał:

                      > Przeczytaj sobie choćby populanonaukową książkę Dawkinsa "Rzeka
                      > Genów".

                      Dziękuję za radę, ale "Rzekę genów" mam i przeczytałem ją dokładnie.

                      > Dawkins w niej podnieca się hipotezą afrykańskiej mt.
                      > ewy,ale co mu się rzadko zdarza zwraca też uwagę na liczne
                      > mankamenty dotyczące tej hipotezy (proplemy podobne do tych, które
                      > dotyczą filogenetyki molekularnej).

                      Ewentualne mankamenty nie dotyczą samego istnienia mt-Ewy, której istnienie jest
                      równie pewne, jak istnienie twojej praprapraprababki po kądzieli (choćbyć nic
                      nie wiedział na jej temat). Co do konkretów (kiedy i gdzie żyła)
                • madcio Re: @Andrzej Bednarski 15.08.08, 12:48
                  > Prawo połowicznego rozpadu jest mocno naciągane
                  No popatrz, a elektrownie atomowe czy RTG dalej sobie działają, jak należy. :) I
                  tak, rozpad połowiczny dłuższy niż np. życie ludzkie JEST do sprawdzenia. Nawet
                  taki rozpad, co trwa miliardy lat. Ciekawe, czy wiesz, w jaki sposób. :>

                  Kreacjonizm wymusza zaprzeczanie faktom i ignorowania praw fizyki. Tylko w ten
                  sposób można ciągle utrzymywać, ze kreacjonistyczne twierdzenia mają cokolwiek
                  wspólnego z rzeczywistoscią.
              • noveyy777 Re: @Andrzej Bednarski 15.08.08, 01:11
                asteroida2 napisał:

                > Świadkowie Jehowy. Tak wygląda według nich historia świata.....

                No to widocznie mało wiesz i po prostu kłamiesz, ponieważ SJ wierzą -
                -uznając fakty geofizyczne/geologiczne/paleogeologiczne,że historia
                świata ma miliony lat:
                www.rumburak.friko.pl/BIBLIA/publikacje/jak_powstalo_zycie/03.php
                "Jak długo trwał jeden „dzień” stwarzania?
                Dzień 1:
                „Niech się stanie światło” [4] Wielu rozumie przez słowo „dzień”
                użyte w 1 rozdziale Księgi Rodzaju okres 24 godzin. W Rodzaju 1:5
                powiedziano jednak o samym Bogu, że podzielił dzień na krótsze
                okresy, nazywając czas trwania światła dziennego „dniem”. W Rodzaju
                2:4 wszystkie okresy stwarzania są nazwane jednym „dniem”: „Takie są
                dzieje niebios i ziemi w czasie ich stwarzania, w dniu [wszystkie
                sześć okresów stwarzania] , w którym Jehowa Bóg uczynił ziemię i
                niebo”.

                [5] Hebrajskie słowo jom, tłumaczone na „dzień”, może oznaczać
                odcinki czasu różnej długości. W Old Testament Word Studies Williama
                Wilsona wymieniono następujące z różnych możliwych znaczeń tego
                słowa: „Dzień; często ma on znaczenie czasu w sensie ogólnym albo
                jakiegoś długiego okresu; cały rozważany okres (…) Słowem dzień
                oznacza się także określoną porę roku albo czas, w którym dzieje się
                coś nadzwyczajnego”.*przyp.1 To ostatnie zdanie zdaje się pasować
                do „dni” stwarzania, jako że na pewno były one okresami, w których
                miały miejsce nadzwyczajne wydarzenia. Poza tym pozwala odnieść to
                słowo do okresów znacznie dłuższych niż 24 godziny.

                [6] W 1 rozdziale Księgi Rodzaju użyto w odniesieniu do okresów
                stwarzania wyrażeń „wieczór” i „ranek”. Czy to nie znaczy, że trwały
                po 24 godziny? Niekoniecznie. Nieraz mówi się o „dniu dzisiejszym”
                albo o „dobie dzisiejszej” czy też o „dniu wczorajszym” jako o
                dłuższym okresie. Również „poranek życia” lub „wieczór życia” nie
                dotyczy jednego dnia. Tak więc użycie wyrazów „wieczór i ranek”
                oraz „dzień” w 1 rozdziale Księgi Rodzaju nie ogranicza go do
                literalnych 24 godzin.

                [7] Występujące w Biblii słowo „dzień” może dotyczyć przemijania pór
                roku, na przykład lata i zimy (Zachariasza 14:8). „Dzień żniwa”
                składa się z wielu dni(por. Przysłów 25:13, Biblia Tysiąclecia, oraz
                Rodzaju 30:14). Tysiąc lat przyrównuje się do jednego dnia (Psalm
                90:4; 2 Piotra 3:8, 10). „Dzień Sądu” rozciąga się na wiele lat
                (Mateusza 10:15; 11:22-24). Wypływa stąd chyba rozsądny wniosek,
                że „dni” stwarzania również mogły obejmować długie okresy, trwające
                całe tysiąclecia. Co się wydarzyło w tych okresach? Czy ich opis
                zawarty w Biblii da się uzasadnić naukowo? Poniżej podano krótki
                zarys „dni”, o których mówi Księga Rodzaju"
                • asteroida2 Re: @Andrzej Bednarski 15.08.08, 07:31
                  Widzisz. Tak się rozpędziłeś z krytyką i rzucaniem obelg, że nawet nie zwróciłeś
                  uwagi o czym piszę. Ja świetnie wiem że ŚJ uznają Wielki Wybuch i trwającą setki
                  milionów lat historię Ziemi. Podałem zupełnie inne opinie, a ty z rozpędu
                  założyłeś że ich w ogóle nie słuchałem albo że kłamię. To jak z tą twoją
                  obiektywnością?

                  ŚJ rozpowiadają "że wszystkie rasy ludzkie (Aborygeni, malinezyjczycy, biali,
                  żółci, pigmeje itp) wzięły się z jednej pary żyjącej 7000 lat temu, że Himalaje
                  mają 6000 lat i że dziobaki zostały przyniesione do Australii po potopie"
                • madcio YEC a OEC 15.08.08, 12:47
                  Pominę tutaj, ze novey odpowiedział w ogóle nie na to, co napisał asteroida
                  (masz wszystkich uczestników forum Nauka za idiotów czy co? A moze że nikt nie
                  potrafi kliknąć na linka do wcześniejszych postów, by sprawdzić, co asteroida
                  właściwie powiedział jako "prawdy" głoszone przez SJ?).

                  Szczerze powiedziawszy, YEC są dla mnie bardziej konsekwentni (choć nie tak, jak
                  np. wyznawcy płaskiej Ziemi, ale w dzisiejszych czasach na tych ostatnich już
                  nie ma co liczyć) w życiu w swoim własnym, malutkim matrixie w głowach.

                  OEC tacy jak ty, mają przeraźliwą, paskudną lukę między stworzeniem wszechświata
                  i życia.

                  A i tak już dosłowną intepretację Biblii szlag trafił, wiec czemu nie i całą
                  resztę?
                  • noveyy777 Re: YEC a OEC 16.08.08, 18:48
                    madcio napisał:

                    > A i tak już dosłowną intepretację Biblii szlag trafił, wiec czemu
                    nie i całą
                    > resztę?

                    Dosłowna interpretacja Biblii mówi o starej ziemi,a reszta się
                    dopiero okaże, choć najważniejsze się już dokonało przeszło 2000 lat
                    temu.
                    • asteroida2 Re: YEC a OEC 16.08.08, 19:00
                      > choć najważniejsze się już dokonało przeszło 2000 lat temu.

                      Niech zgadnę. Został ustanowiony Kościół, dzięki czemu teraz Świadkowie Jehowy
                      mają na czym pasożytować?
                      • noveyy777 Re: YEC a OEC 17.08.08, 01:59
                        asteroida2 napisał:

                        > > choć najważniejsze się już dokonało przeszło 2000 lat temu.
                        >
                        > Niech zgadnę. Został ustanowiony Kościół, dzięki czemu teraz
                        Świadkowie Jehowy
                        > mają na czym pasożytować?

                        Szkoda,że nie jesteś taki wyszczekany np. w merytorycznym temacie
                        powstania ras ludzkich....nie chodziło mi o powstanie kościoła,
                        tylko zbawczą śmierć Syna Bożego....
                    • madcio Re: YEC a OEC 17.08.08, 14:45
                      > Dosłowna interpretacja Biblii mówi o starej ziemi
                      Starej? Dosłowna? Rzuć cytaty z Biblii. Bez dopisków i tłumaczeń, co "poeta miał
                      na myśli". Skoro dosłowna, to ich nie potrzebujesz, prawda? :)))

                      Tak przy okazji małe pytanie: ile czasu trwało powstawanie Ziemi wedle ludzi
                      żyjących w czasach, kiedy powstawała Biblia?
                      • nabukomb Re: YEC a OEC 17.08.08, 16:43
                        madcio napisał:

                        > > Dosłowna interpretacja Biblii mówi o starej ziemi
                        > Starej? Dosłowna? Rzuć cytaty z Biblii. Bez dopisków i tłumaczeń, co "poeta mia
                        > ł
                        > na myśli". Skoro dosłowna, to ich nie potrzebujesz, prawda? :)))
                        >
                        > Tak przy okazji małe pytanie: ile czasu trwało powstawanie Ziemi wedle ludzi
                        > żyjących w czasach, kiedy powstawała Biblia?

                        To bardzo proste-niezmierzony okres co możesz wyczytać z pierwszego wersetu Biblii.

                        "Na początku Bóg stworzył niebiosa i ziemię".

                        Nigdzie w Biblii nie ma wyjaśnień ile trwał ten "początek". Biblia zaczyna opis
                        w momencie gdy planeta Ziemia już istniała tylko wygladała jeszcze tak:
                        "A ziemia była bezkształtna i pusta i ciemność panowała na powierzchni głębiny;
                        a czynna siła Boża przemieszczała się tu i tam nad powierzchnią wód".

                        pozdr. Nabukomb

                        PS. Cytaty chyba sam znajdziesz, nie muszę pisać instrukcji :)
                        • nabukomb Re: YEC a OEC 17.08.08, 16:46
                          pominąłem jedno słowo w cytacie, tam powinno być na powierzchni głębiny >wodnej<;

                          Przepraszam, to przez nieuwagę i moje "wolne" pisanie :)
                        • petrucchio Cytaty 17.08.08, 17:29
                          nabukomb napisał:


                          > "A ziemia była bezkształtna i pusta i ciemność panowała na
                          > powierzchni głębiny; a czynna siła Boża przemieszczała się tu i
                          > tam nad powierzchnią wód".
                          >
                          > pozdr. Nabukomb
                          >
                          > PS. Cytaty chyba sam znajdziesz, nie muszę pisać instrukcji :)

                          He, he, Watchtower Bible! ("czynna siła Boża"). Czyżby mimo kamuflażu Nabukomb
                          był jeszcze jednym świadkiem Jehowy nawiedzającym FN?
                          • nabukomb Re: Cytaty 17.08.08, 19:20
                            petrucchio napisał:

                            > nabukomb napisał:
                            >
                            >
                            > > "A ziemia była bezkształtna i pusta i ciemność panowała na
                            > > powierzchni głębiny wodnej; a czynna siła Boża przemieszczała się tu i
                            > > tam nad powierzchnią wód".
                            > >
                            > > pozdr. Nabukomb
                            > >

                            > He, he, Watchtower Bible! ("czynna siła Boża").....

                            Jeśli wolisz inne przekłady, to proszę bardzo:

                            Rdz 1:2 Br „Ziemia była [na początku] bezładna i pusta: ciemności zalegały bezmiar przestrzeni i [tylko] Duch Boży unosił się nad wodami.”
                            Rdz 1:2 BT „Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami.”
                            Rdz 1:2 Bw „A ziemia była pustkowiem i chaosem; ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód.”

                            Co się zmieniło mądralo jeśli chodzi o sens i istotę wypowiedzi?

                            A gdzie jakiś merytoryczny komentarz? Może źle skomentowałem lub zrozumiałem te wersety, co cwaniaczku? Przekład nie ma tu nic do rzeczy, Biblia jeśli stoi za nią ISW, jest własnością całej ludzkości, nie tej czy innej religii. A przede wszystkim powinna być własnością nauki i naukowców, tylko oni jak na razie mają kneble na umysłach.

                            pozdr. N.
                            • petrucchio Re: Cytaty 17.08.08, 20:07
                              nabukomb napisał:

                              > Co się zmieniło mądralo jeśli chodzi o sens i istotę wypowiedzi?

                              Nic. Ubawiło mnie serdecznie, że
                              • nabukomb Re: Cytaty 17.08.08, 20:41
                                petrucchio napisał:

                                >
                                > A coś skomentowałeś merytorycznie, cwaniaczku? Skąd wziąłeś "niezmierzony
                                > okres"? Stworzenie w Księdze Rodzaju podzielone jest na dni.

                                Wiesz co Ty zrozum jeden przekład a dobrze, to będzie o wiele cenniejsze niż
                                posiadanie ich dziesięć i żadnego nie znać.
                                To co opisuje Biblia w siedmiu "dniach stwarzania", to zupełnie co innego niż
                                powstanie ziemi, a o to pytał madcio( "ile czasu trwało powstawanie Ziemi ...").
                                Zasada czytania ze zrozumieniem dotyczy wszystkiego, a Biblii w szczególności.
                                To z czym się mierzysz dalej to znowu znaczy co innego niż Ty interpretujesz,
                                ale nie chcę Ci na razie tłumaczyć, zapytaj grzecznie to Ci wyjaśnię co i
                                dlaczego tam pisze:)

                                >... Naciąganie Księgi Rodzaju do wiedzy naukowej to żałosna i śmieszna
                                > próba zachowania twarzy przez fundamentalistów religijnych.

                                Co Ty sobie myślisz o mnie to zachowaj dla siebie i tak nie zrozumiesz prawdy, a
                                powtarzanie zmyślonych głupot jest trochę...chm.... dziecinne??

                                W moim rozumieniu nie ma żadnego naciągania, doskonale rozumiem całość zagadnień
                                biblijnych jej kontekst, cel i przesłanie. A już fundamentalizm przypisywany mi
                                to już kompletne pudło.

                                Ja niczego nie naciągam, tylko postarałem się zrozumieć, za to to co robią z
                                matematyką i fizyką ewolucjoniści, by ją naciągnąć do ewolucjonizmu, to używając
                                religijnych porównań rzeczywiście "woła o pomstę do nieba":)

                                pozdr. N.
                                • petrucchio Re: Cytaty 17.08.08, 20:53
                                  nabukomb napisał:


                                  > To z czym się mierzysz dalej to znowu znaczy co innego niż Ty interpretujesz,
                                  > ale nie chcę Ci na razie tłumaczyć, zapytaj grzecznie to Ci wyjaśnię co i
                                  > dlaczego tam pisze:)

                                  Dzięki serdeczne, ale próbka mi wystarczy. Nie jestem masochistą.
                                • winoman Re: Cytaty 18.08.08, 14:19
                                  > Ja niczego nie naciągam, tylko postarałem się zrozumieć, za to to co robią z
                                  > matematyką i fizyką ewolucjoniści, by ją naciągnąć do ewolucjonizmu, to używając
                                  > religijnych porównań rzeczywiście "woła o pomstę do nieba":)

                                  A co takiego robią ewolucjoniści z matematyką??? I jak niby można naciągać
                                  matematykę do ewolucjonizmu?
                                  • madcio Re: Cytaty 18.08.08, 16:12
                                    Mnie tma już nic nie zaskoczy. Kiedyś czytałem stronę jednego popaprańca,
                                    takiego na serio walniętego geocentrystę. Matematykę opatrywał czułymi
                                    przymiotnikami w rodzaju "rabinowska" czy "kabalistyczna", prawdopodobnie
                                    dlatego, że jakoś uparcie 2+2 nie chce równać się 5, a raczej tyle, ile owemu
                                    panu geocentryście było potrzebne.

                                    Jeśli ktoś koniecznie chce uśmiercić trochę szarych komórek, proszę bardzo:
                                    www.fixedearth.com/
                                  • nabukomb Re: Cytaty 18.08.08, 19:39
                                    winoman napisał:

                                    > > .... to co robią z
                                    > > matematyką i fizyką ewolucjoniści, by ją naciągnąć do ewolucjonizmu, to u
                                    > żywając
                                    > > religijnych porównań rzeczywiście "woła o pomstę do nieba":)


                                    > A co takiego robią ewolucjoniści z matematyką??? I jak niby można naciągać
                                    > matematykę do ewolucjonizmu?

                                    Ewolucjoniści cały czas na wszelkie możliwe sposoby pozorują, że ewolucja jest
                                    prawdopodobna i nie stoi w sprzeczności z logiką i zdrowym rozsądkiem. Mistrzem
                                    w tym jest Dawkins, a ofiarami osoby takie jak madcio, które na skutek ich
                                    iluzji matematycznej bronią ewolucji takimi niemądrymi porównaniami jak to o
                                    nieprawdopodobieństwie własnego istnienia.

                                    Trochę mi się nie chce enty raz tłumaczyć takich oczywistości. Może więc odnieś
                                    się do tego co pisałem do madcia, lub na racjonaliście do Zulki:

                                    www.racjonalista.pl/forum.php/s,146589/z,0
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=83483099&a=83488913
                                    Jak wykażesz większe zainteresowanie to podam Ci kilka przykładów z książek
                                    Dawkinsa.

                                    Na razie tylko krótko, ale temat jest "rzeka".

                                    pozdr. Nabukomb
                        • madcio Re: YEC a OEC 18.08.08, 17:48
                          > To bardzo proste-niezmierzony okres co możesz wyczytać z
                          > pierwszego wersetu Biblii.
                          > "Na początku Bóg stworzył niebiosa i ziemię".
                          > Nigdzie w Biblii nie ma wyjaśnień ile trwał ten "początek".
                          A ile on trwał wedle ludzi z kręgu kulturowego i w czasach, kiedy powstawała Biblia?

                          > Biblia zaczyna opis w momencie gdy planeta Ziemia
                          Planeta? Spory ładunek intepretacyjny zdążyłeś władować w ten tekst, zanim
                          jeszcze się tak naprawdę zaczął. Nieźle, nabukomb, nieźle... :>

                          > już istniała tylko wygladała jeszcze tak: "A ziemia była
                          > bezkształtna i pusta i ciemność panowała na powierzchni głębiny;
                          > a czynna siła Boża przemieszczała się tu i tam nad powierzchnią
                          > wód".
                          Hmm, dawno nie czytałem Biblii, ale dziwnie jestem pewien, że nic tam o "czynnej
                          sile Bożej" nie było. Patrz niżej.

                          > PS. Cytaty chyba sam znajdziesz, nie muszę pisać instrukcji :)
                          Gez. Właśnie dlatego proszę o cytaty z dokładnym podaniem źródła, bo może się,
                          wyobrażasz sobie, zdarzyć, że akurat użyjesz jakiegoś niszowego tłumaczenia.
                          Och, czekaj... właśnie tak zrobiłeś! :)))

                          Tak w ogóle, osobiście wolałbym używać najbardziej znajomego mi przekładu Biblii
                          w wersji katolickiej. Jeśli się koniecznie upierasz przy jakiejś innej wersji,
                          prosiłbym o link z internetowym opracowaniem Biblii w preferowanej przez ciebie
                          wersji, jako referencja dla naszej dalszej dyskusji. Rzecz jasna, kompletnym i
                          bezpłatnym, możliwość wyszukiwania i nawigacji mile widziana.

                          PS: kompletnie tu pomijam intepretacje i założenia nieuniknione przy...
                          tłumaczeniu Biblii! Właściwie macie przechlapane, zanim jeszcze cokolwiek się
                          zaczęło. :)
                          • nabukomb Re: YEC a OEC 18.08.08, 18:12
                            madcio napisał:


                            > > Biblia zaczyna opis w momencie gdy planeta Ziemia
                            > Planeta? Spory ładunek intepretacyjny zdążyłeś władować w ten tekst, zanim
                            > jeszcze się tak naprawdę zaczął. Nieźle, nabukomb, nieźle... :>

                            To nie interpretacja, tylko jedyne "logicznie możliwe zrozumienie", wynikające z
                            kontekstu całej Biblii,a to trochę coś innego, podejrzewam jednak, że nie
                            potrafisz tego odróżnić:)

                            > > już istniała tylko wygladała jeszcze tak: "A ziemia była
                            > > bezkształtna i pusta i ciemność panowała na powierzchni głębiny;
                            > > a czynna siła Boża przemieszczała się tu i tam nad powierzchnią
                            > > wód".
                            > Hmm, dawno nie czytałem Biblii, ale dziwnie jestem pewien, że nic tam o "czynne
                            > j
                            > sile Bożej" nie było.

                            To prawda, że to dość rzadki sposób oddania tego wersetu, ale jedyny sensowny i
                            zgodny z całą resztą Biblii.
                            A że Ty nie czytujesz tego przekładu, cóż, każdy korzysta z tego, który jest mu
                            najwygodniejszy (nie ideologicznie tylko praktycznie z przyczyn pragmatycznych),
                            o zaletach tego przekładu może jednak innym razem, przyjmij, że akurat ten mam
                            pod ręką:)

                            > > PS. Cytaty chyba sam znajdziesz, nie muszę pisać instrukcji :)

                            Gdybyś rzeczywiście musiał szukać tych wersetów w środku, to bym podał Ci
                            dokładnie księgę rozdział i werset, ale skoro napisałem "co możesz wyczytać z
                            pierwszego wersetu Biblii.", no to myślałem, że każdy wie co to pierwszy werset
                            w Biblii.
                            Jeśli to było za trudne dla Ciebie, to przepraszam wezmę poprawkę na przyszłość:)

                            > Tak w ogóle, osobiście wolałbym używać najbardziej znajomego mi przekładu Bibli
                            > i
                            > w wersji katolickiej. Jeśli się koniecznie upierasz przy jakiejś innej wersji,
                            > prosiłbym o link z internetowym opracowaniem Biblii w preferowanej przez ciebie
                            > wersji, jako referencja dla naszej dalszej dyskusji. Rzecz jasna, kompletnym i
                            > bezpłatnym, możliwość wyszukiwania i nawigacji mile widziana.

                            Nie ma sprawy, "Biblii ci w internecie dostatek":)

                            www.apologetyka.com/biblia/?language=pl&menu=history
                            www.apologetyka.com/biblia/

                            > PS: kompletnie tu pomijam intepretacje i założenia nieuniknione przy...
                            > tłumaczeniu Biblii! Właściwie macie przechlapane, zanim jeszcze cokolwiek się
                            > zaczęło. :)

                            Tak bardzo zabawne, owca idąca na rzeź, twierdzi, że rzeźnik ma przechlapane,
                            ha,ha,ha ....

                            pozdr.N

                            PS.
                            Ty jednak jesteś masochistą:)
                            • madcio Re: YEC a OEC 19.08.08, 20:18
                              > > Planeta? Spory ładunek intepretacyjny zdążyłeś władować w ten
                              > > tekst, zanim jeszcze się tak naprawdę zaczął. Nieźle, nabukomb,
                              > > nieźle... :>
                              > To nie interpretacja, tylko jedyne "logicznie możliwe
                              > zrozumienie",
                              Sofistyka nie robi na mnie wrażenia, nabukomb. To oczywiste, że swoją własną
                              intepretację uważasz za najlepszą. Każdy tak ma. Ale żeby jeszcze przy tym
                              zaprzeczać, że to wcale nie jest interpretacja, to już niezła bezczelność. :)

                              > wynikające z kontekstu całej Biblii,

                              Twierdzisz, że można z Biblii wyczytać takie rzeczy, jak status Ziemi jako
                              planety krążącej wokół słońca? Literalnie odczytując Biblię? Bałdzo odważnyś.
                              Bałdzo, bałdzo, bałdzo.

                              Oczywiście, kompletnie pominąłeś pytanie o to, co o tym pomyśleliby sami
                              pierwotni adresaci Biblii. :)

                              > > PS: kompletnie tu pomijam intepretacje i założenia nieuniknione
                              > > przy... tłumaczeniu Biblii! Właściwie macie przechlapane, zanim
                              > > jeszcze cokolwiek się zaczęło. :)
                              > Tak bardzo zabawne, owca idąca na rzeź, twierdzi, że rzeźnik ma
                              > przechlapane, ha,ha,ha ....
                              Wyjaśnij mi, dlaczego jest tyle różnych przekładów Biblii na ten sam język,
                              owieczko. A może będziesz twierdzić, ze nie trzeba nic, a nic interpretować
                              podczas translacji? :)

                              > Ty jednak jesteś masochistą:)
                              Żeby się użerać z kreacjonistami? Pewnie masz rację, w końcu dyskusja z wami nie
                              ma specjalnego sensu.
                              • nabukomb Re: YEC a OEC 19.08.08, 22:48
                                madcio napisał:

                                > > To nie interpretacja, tylko jedyne "logicznie możliwe
                                > > zrozumienie",
                                > Sofistyka nie robi na mnie wrażenia, nabukomb. To oczywiste, że swoją własną
                                > intepretację uważasz za najlepszą. Każdy tak ma. Ale żeby jeszcze przy tym
                                > zaprzeczać, że to wcale nie jest interpretacja, to już niezła bezczelność. :)

                                Gdybyś umiał, to byś podał powody, dlaczego według Ciebie, to zrozumienie, które
                                podałem jako jedyne logicznie wynikające z kontekstu, jest błędne. Ale Ty nie
                                masz pojęcia o Biblii i jej treści. Przecież wyraźnie podkreślałem, że tego nie
                                zrozumiesz i nie zrozumiałeś. Ot potwierdziłeś jedynie prawdziwość moich słów.

                                > > wynikające z kontekstu całej Biblii,
                                >
                                > Twierdzisz, że można z Biblii wyczytać takie rzeczy, jak status Ziemi jako
                                > planety krążącej wokół słońca? Literalnie odczytując Biblię? Bałdzo odważnyś.
                                > Bałdzo, bałdzo, bałdzo.

                                Bałdzo, bałdzo jeteś krętaczem, czy ja napisałem to co Ty niby wyczytałeś z
                                mojego postu, że niby twierdzę? Mały matacz jesteś, nie madcio:)

                                > Oczywiście, kompletnie pominąłeś pytanie o to, co o tym pomyśleliby sami
                                > pierwotni adresaci Biblii. :)

                                Adresatami Biblii jest cała ludzkość, a więc także Ty i ja, jak zwykle nie
                                rozumiesz tego? To co myślą tacy, co nie rozumieją tej księgi nic nie wnosi do
                                poznania jej treści. Ateiści uważają ją np.za zbiór mitów i co? Czy to ma wpływ
                                na jej treść? Nie to tylko świadczy o ich impotencji intelektualnej, nie zaś o
                                samej Biblii.
                                Nie ma czegoś takiego jak pierwotni adresaci Biblii, jak zwykle o tym nie wiesz,
                                powiedz więc wprost jaki dogmat ateistyczny o Biblii Ty uznajesz za prawdziwy?
                                Do czego piłeś w tym pytaniu, które rzekomo pominąłem?

                                > Wyjaśnij mi, dlaczego jest tyle różnych przekładów Biblii na ten sam język,
                                > owieczko. A może będziesz twierdzić, ze nie trzeba nic, a nic interpretować
                                > podczas translacji? :)

                                Jakie Ty dziecinne pytania zadajesz, przekładów jest tyle ile razy ktoś (lub
                                grupa albo instytucja) postanowił sobie zadać trud przetłumaczenia i dopioł
                                swego. A że różne wyznania próbują coś naciągać pod swoje potrzeby, to sobie
                                mogą to robić, nic nie szkodzi, Najważniejsze spawy są tak napisane, że żaden
                                przekład nie zmieni zrozumienia sensu. Poza tym inteligentni ludzie potrafią
                                porównywać różne wydania i widzą kto naciąga, poza tym są jeszcze języki
                                oryginalne dla dociekliwych.
                                Dlatego właśnie ja pisałem jedyne logiczne zrozumienie, ponieważ mam na myśli
                                treść Biblii ponad jej tłumaczeniami, tak jak zrozumienie nauki ponad
                                naukowcami. Wiem, dla Ciebie to szok, ale dla mnie normalka.

                                > > Ty jednak jesteś masochistą:)
                                > Żeby się użerać z kreacjonistami? Pewnie masz rację, w końcu dyskusja z wami ni
                                > e
                                > ma specjalnego sensu.

                                Już masz majaki, widzisz mnie w liczbie mnogiej, poza tym nie jestem kreacjonistą:).
                                Ty to sie przynajmniej możesz czegoś ode mnie dowiedzieć, pomyśl jak bezsensowne
                                jest dla mnie rozmawianie z Tobą i tłumaczenie Ci rzeczy, których i tak wiem, że
                                nie zrozumiesz.
                                Tylko dlatego, że to miejsce publiczne i mogą czytać inni to robię, nie dla
                                Ciebie madcio.

                                pozdr. Nabukomb
                                • madcio Re: YEC a OEC 28.08.08, 18:50
                                  > > Sofistyka nie robi na mnie wrażenia, nabukomb. To oczywiste, że
                                  > > swoją własną intepretację uważasz za najlepszą. Każdy tak ma.
                                  > > Ale żeby jeszcze przy tym zaprzeczać, że to wcale nie jest
                                  > > interpretacja, to już niezła bezczelność. :)
                                  > Gdybyś umiał, to byś podał powody, dlaczego według Ciebie, to
                                  > zrozumienie, które podałem jako jedyne logicznie wynikające z
                                  > kontekstu, jest błędne. Przecież wyraźnie podkreślałem, że tego
                                  > nie zrozumiesz i nie zrozumiałeś.
                                  Obawiam się, ze to ty nie kumasz moich słów. Ja tu nie mówiłem nic na temat
                                  prawdziwości czy błędności twojego "zrozumienia Biblii". Ja twierdzę co innego:
                                  że to po prostu kolejna interpetacja Biblii, choć temu zaprzeczasz.

                                  > > > wynikające z kontekstu całej Biblii,
                                  > > Twierdzisz, że można z Biblii wyczytać takie rzeczy, jak status
                                  > > Ziemi jako planety krążącej wokół słońca? Literalnie odczytując
                                  > > Biblię? Bałdzo odważnyś. Bałdzo, bałdzo, bałdzo.
                                  > Bałdzo, bałdzo jeteś krętaczem, czy ja napisałem to co Ty niby
                                  > wyczytałeś z mojego postu, że niby twierdzę?
                                  Właśnie się o to ciebie pytam.

                                  > Mały matacz jesteś, nie madcio:)

                                  Przypomnijmy:
                                  "
                                  > > > Biblia zaczyna opis w momencie gdy planeta Ziemia
                                  > > Planeta? Spory ładunek intepretacyjny zdążyłeś władować w ten
                                  > > tekst, zanim jeszcze się tak naprawdę zaczął. Nieźle, nabukomb,
                                  > > nieźle... :>
                                  > To nie interpretacja, tylko jedyne "logicznie możliwe
                                  > zrozumienie", wynikające z kontekstu całej Biblii
                                  "
                                  W świetle tej wypowiedzi pytanie o to, czy wedle ciebie Biblia twierdzi, że
                                  Ziemia jest planetą krążącą wokół słońca jest jak najbardziej zasadne.

                                  > > Oczywiście, kompletnie pominąłeś pytanie o to, co o tym
                                  > > pomyśleliby sami pierwotni adresaci Biblii. :)
                                  > Adresatami Biblii jest cała ludzkość,
                                  Proponuję sprawdzić znaczneie słowa "pierwotny". Specjalnie je wstawiłem, byś
                                  nie zasłaniał się całą ludzkością.

                                  > Nie ma czegoś takiego jak pierwotni adresaci Biblii,
                                  Oczywiście, że jest. Myślisz może, że Biblia od razu pojawiła się znikąd w
                                  całości przed oczyma jakiegoś pasterza? :)))

                                  > Do czego piłeś w tym pytaniu, które rzekomo pominąłem?
                                  Do tego, jak oni rozumieli Biblię.

                                  > A że różne wyznania próbują coś naciągać pod swoje potrzeby, to
                                  > sobie mogą to robić, nic nie szkodzi,
                                  Zgadza się, nic też nie szkodzi, jak ty to samo robisz, nazywając to "jeydnie
                                  logicznie możliwym zrozumieniem".

                                  > Dlatego właśnie ja pisałem jedyne logiczne zrozumienie, ponieważ
                                  > mam na myśli treść Biblii ponad jej tłumaczeniami,
                                  Nie ma czegoś takiego. Zawsze jest jakieś tłumaczneie, jakaś treść podlegająca
                                  różnorodnej interpretacji nawet w ramach tego samego języka.

                                  > Wiem, dla Ciebie to szok,
                                  Nie. Dla mnie to bełkot kogoś, kto chce przekonać świat o kolejnej,
                                  stumilionowoczterystapięćdziesiąttysięcznoósmej jedynej cudownej i ostatecznej
                                  (tym razem naprawdę a to naprawdę) interpretacji Biblii. O przepraszam, "jedynie
                                  logicznie możliwego zrozumienia".

                                  > poza tym nie jestem kreacjonistą:).
                                  Spora częśc twoich argumentów jest kropka w kropkę identyczna, także twój ogólny
                                  sposób bycia i wrażenie, jakie na mnie wywierasz. Poaptrzmy pan
                                  wcale_nie_interpretujący_tekstów, pan wcale_nie_kreacjonista, ciekawe co jeszcze?...

                                  > Tylko dlatego, że to miejsce publiczne i mogą czytać inni to
                                  > robię, nie dla Ciebie madcio.
                                  Ja tez robię to dla innych, a nie dla ciebie.
    • petrucchio Kolejna klapa kreacjonistów przed sądem 18.08.08, 12:05
      Calvary Chapel Christian School i Association of Christian Schools International
      skarżyły University of California przed sądem federalnym w LA o to, że nie
      akceptuje kreacjonistycznego kursu biologii opartego na podręcznikach takich jak
      "Biology: God's Living Creation" i "Biology for Christian Schools" jako podstawy
      do przyjęcia na studia.

      tinyurl.com/6quvdc

      Dziesięć dni temu sąd ostatecznie podtrzymał stanowisko UC. Ekspertyza Michaela
      Behe nie pomogła.
      • noveyy777 Re: Kolejna klapa kreacjonistów przed sądem 20.08.08, 02:25
        petrucchio napisał:

        > Calvary Chapel Christian School i Association of Christian Schools
        Internationa
        > l
        > skarżyły University of California przed sądem federalnym w LA o
        to, że nie
        > akceptuje kreacjonistycznego kursu biologii opartego na
        podręcznikach takich ja
        > k
        > "Biology: God's Living Creation" i "Biology for Christian Schools"
        jako podstaw
        > y
        > do przyjęcia na studia.
        >
        > tinyurl.com/6quvdc
        >
        > Dziesięć dni temu sąd ostatecznie podtrzymał stanowisko UC.
        Ekspertyza Michaela
        > Behe nie pomogła.
        >
        No i co z tego, to ma być biologiczny argument popierający Teorie
        Ewolucji?
    • amid2etylo Re: W odpowiedzi na krytykę ID,cz;1 23.08.08, 03:48
      noveyy777 napisał:

      > Poczekam na twój elaborat. Jeśli będzie w nim coś sensownego --
      > Wspomnę tylko mimochodem, że biolodzy nie muszą udowadniać, że
      > kaskada
      > wyewoluowała w ten czy inny sposób. Wystarczy, że wskażą _możliwość_
      > (wiarygodny
      > scenariusz) jej stopniowej ewolucji i już upada argument o
      > nieredukowalności....
      >
      >
      > K/K
      > Jeśli tak uczynią i wskażą wiarogodny model teoretyczny, to
      > rzeczywiście masz rację. Jeśli:)
      >
      > Żaden zarzut Behego (a widziałem ich kilka, także jako "powtórkę z
      > rozrywki" w
      > twoim wykonaniu) nie jest nie do odparcia. Opierają się na błędnych,
      > teleologicznych wyobrażeniach dotyczących stopniowej ewolucji (stąd
      > koncepcja
      > "nieredukowalnego rdzenia") lub po prostu na argumencie niewiary
      > ("Tego nie
      > można sobie wyobrazić i już!").
      >
      > K/K
      > Więc skoro ewolucja nie była STOPNIOWA, a wyobrażenia o jej
      > stopniowości są BŁĘDNE ,to tym samym przyznajesz się do upadku
      > neodarwinizmu//gradualizmu??? Tak czy nie??? Jeśli nie była
      > stopniowa, to jaka ona była??? Wiesz czy nie???

      Czytam sobie trochę i zauważam różne rzeczy, ale tutaj jest taki zgrzyt, że nie rozumiem, dlaczego go nie wywlekacie. Jest nieporozumienie oraz złe intencje, ale brniecie dalej, chociaż należało uciąć, aby nie podsycać bełkotu.

      Błędne teleologiczne założenia dotyczące stopniowej ewolucji rzeczywiście wprowadzają zamęt, bo są nieuprawnione i przedstawiają sprawę z fałszywej perspektywy, udającej rzetelność.
      Teraz padają słowa; więc skoro ewolucja nie była STOPNIOWA, a wyobrażenia o jej stopniowości są BŁĘDNE...

      Ludzie! Tak nie wolno, a jak już do tego doszło, nie wolno bzdurnego wywodu nie sprostować.

      To zdanie nie wskazuje, że ewolucja nie była stopniowa.
      To teleologiczne założenia co do jej stopniowości są błędne, a nie sama jej stopniowość jako taka. Nie zostały podważone jej cechy, tylko sposób ich widzenia. Czytam dalej: przyznajesz się do upadku
      neodarwinizmu//gradualizmu??? Tak czy nie??? Jeśli nie była stopniowa, to jaka ona była??? Wiesz czy nie???

      Ładnie.
      Kłania się Schopenhauer i jego Erystyka. Inni nazywają to chamstwem. Zupełnie jak "Warto rozmawiać" wyewoluowało w "Nie warto rozmawiać".
      • noveyy777 cechy ewolucji--nowe spojrzenie:-) 23.08.08, 09:35
        amid2etylo napisał:
        >Nie zostały podważone jej cechy, tylko sposób ich widzenia.


        A mógłbym się dowiedzieć (prosiłbym o szczegółowe wyjaśnienie, takie
        bez oszczędzania miejsca i skoków myślowych) w jaki sposób widzi się
        teraz "niezmienne cechy ewolucji (to znaczy;jaki mianowicie
        obowiązuje obecnie pogląd w nauce co, do mechanizmów ewolucji?)>
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka