noveyy777
30.08.08, 23:10
Teoria Inteligentnego Projektu opiera się na naukowych nie
katechizmowych przesłankach i została wysunięta nie przez jakiegoś
biskupa czy księdza (choć nie byłoby w tym nic złego, bo przecież i
wśród biskupów i księzy są przyrodnicy--jak choćby nasz nieoceniony
ks.prof. Piotr Lenartowicz SJ),Ale przez prawdziwego naukowca i
nadzwyczajnego profesora biochemii na renomowanym uniwersytecie. Czy
trzeba bardziej merytorycznych kompetencji?
Kiedyś kreacjoniści bazowali na argumencie Paleya,a właściwie
argumentach. Pózniej pojawił się Karol Darwin i pozornie obalił
argumenty Paleya (ewolucjoniści lubią mawiać o jednym jego
argumencie,ale to nie prawda, bo to zamierzony zabieg mający na celu
sprawienia wrażenia,że Paley został dawno odstawiony do lamusa). Jak
na tamte czasy mogło się tak wydawać, ponieważ Karol Darwin w swojej
syntezie "O pochodzeniu gatunków" zaproponował banalnie prosty,lecz
jak się pózniej okazało niezwykle zwodniczą argumentację na rzecz
teorii doboru naturalnego bazującego na zmienności. (daruję sobie tu
szersze uwagi dotyczące błenych interpretacji Darwina, które w
pózniejszym czasie podważył częściowo Mendel,wskazując
niedarwinowski mechanizm umożliwiający zmienność. Choć szczerze
mówiąc Darwin nie zdawał sobie sprawy z mechanizmów ,które mogą tą
zmienność powodować. W poglądach na ten temat był prawie identyczny
z Lamarckiem. Oczywiście Mendel również nie zdawał sobie sprawy z
istnienia genów. Dopiero rozwój genetyki molekularnej w dwudziestym
wieku rzucił na te fakty snop światła.). Na przełomie dwudziestego i
dwudziestego piuerwszego wieku,a głównie w wieku dwudziestym
pierwszym nastąpił nagły bum w postępach biologii molekularnej i
biochemii no i wówczas karta się odwróciła. Profesor Michael Behe
napisał w 1993 roku swoją wiekopomną książkę "Czarna skrzynka
Darwina" i zwrócił tym na siebie oczy całej darwinowskiej śmietanki.
Ale nie traćmy z oczu Paleya. W jednym w swoich argumentów za
projektem Paley opisał wyimaginowany przykład zegarka znalezionego w
lesie. Pózniej się zapytał; komu przypisali byście konstrukcję
zegarka? Zegarek miałbyć analogia do organizmów żywych. I o to--o
ironio--Michael Behe wykazał w naszych czasach,że zegarkowy argument
Paleya nie stracił na czasie! Palej w dalszym ciągu argumerntacji
proroczo węcz pisał,że po usunięciu jakiegoś trybika z zegarka cały
zegarek przestaje funkcjonować i oto współczesna biochemia odkrywała
całe mnóstwo systemów biochemicznych, które składają się ze ściśle
zintegrowanych elementów i po usunięciu jednego z nich cały system
przestaje działać!
Profesor Michael Behe zadał więc pytanie: w jaki sposób mogły
stopniowo//na drodze stopniowych modyfikacji powstawać układy, które
dzisiaj są NIEREDUKOWALNIE ZŁOŻONE. No i w ten sposób wykazał,że coś
nie tak z redukcjonizmem! Pózniej wskazał na całkowity w tamtym
czasie brak modeli teoretycznych opisujących ewolucję na poziomie
molekularnym. Profesor Behe przy okazji--ażeby naukowości stało się
zadość--powołał się na słowa samego Karola Darwina ,zawarte w jego
wiekopomnym dziele, tym które rzekomo sfalsyfikowało całościowy
argument Paleya, "O pochodzeniu gatunków"; "Gdyby można było
wykazać, że istnieje jakikolwiek złożony narząd, który w żaden
sposób nie mógł powstać wskutek następstwa wielu drobnych
modyfikacji, moja teoria kompletnie by się załamała. (s. 151)".
I oto kryterium falsyfikacji teorii Darwina zostało spełnione i to
wówczas ,gdy się spodziewano,iż rozwój nauki przyczyni się do
uwiarogognienia tej hipotezy!
Czy Pan w dalszym ciągu uważa ,że proces jakim zwolennicy
Inteligentnego Projektu torują sobie drogę do szczytów rynku ideii
naukowych jest nienaukowy?Ze to tylko zwykła sofistyka produkowana
przez religiantów?
Ewolucjoniści//ateiści z braku bardziej przekonujących
kontrargumentów na argumenty zwolenników IP (ID) próbują wmówić
światu,że tak naprawdę zwolenicy tego ruchu to banda ideologicznie
powodowanych religiantów ,i że ich poglady//wnioski z prawdziwą
nauką nic wspólnego nie mają. Zamiast poważnych argumentów w postaci
precyzyjnych modeli teoretycznych wyjaśniających przebieg ewolucji
układów nieredukowalnych skupijają się na pseudometodologii, która
ma na celu ośmieszyć i skopromitować zwolenników IP. Nawet tacy
tytani nauki i przeciwnicy IP ,jak Orr,Miller czy DollIttle uciekają
się do tanich chwytów erystycznych, polegających (jak to Behe
obnażył) na wmawianiu Muchaelowi Behemu własnych pogladów; koncepcji
IP i nieredukowalnej złożoności i pózniej polegających tak naprawdę
na dyskusji z diabłem w swojej głowie niż argumentami Michaela
Behego. Ten opis postaw oponentów wobec ruchu IP zaprezętowałem,
ponieważ odnoszę wrażenie,że wiele osób pozostaje pod wpływem ich
propagandy, która z naukami przyrodniczymi nic wspólnego nie ma.
Niemniej prawie się nie dziewię, bo jakbym zrobił karierę na kanwie
konkretnej ideologii (nie ważne czy słusznej czy nie) ,to i mnie
pewnikiem ciężko byłoby się prznać do możliwości popełnienia błedu.
Wiem jednak,że mimo tych ludzkich słabości wybrał bym prawdę!
pozdrawiam.