Dodaj do ulubionych

Nauka i religia- co je łączy?

07.12.08, 07:28
Dowody.
Kiedy stawiamy jakąś tezę naukową musimy ją udowodnić w naukowy sposób
W religii jest podobnie, potrzebne są dowody ale w postaci cudów, prorocy często dzięki nadprzyrodzonej mocy wykonywali w przeszłości cuda aby uwiarygodnić ze zostali posłani przez Boga i że Bóg napewno istnieje.
Cuda dzięki mocy Bożej wykonywali na przykład Mojżesz, Eliasz i sam Syn Boży Jezus.
Cudowne uzdrowienia, chodzenie po wodzie, zatrzymanie burzy rozmnożenie chleba, ożywianie umarłych do dziś budzą zachwyt.
Czy mozna nie wierzyć w Boga? To trudniejsze niż wiara.
Obserwuj wątek
    • wobo1704 Re: Nauka i religia- co je łączy? 07.12.08, 10:37
      >...wykonywali w przeszłości cuda ...

      Proszę te cuda powtórzyć. Będzie to świadectwo prawdziwej łączności
      nauki i religii.
      • immigration.au Re: Nauka i religia- co je łączy? 07.12.08, 17:44
        No wlasnie. Na poczatek prosze Pana Papieza tylko o cudowne
        podwojenie bochenka chleba...
    • 3promile Re: Nauka i religia- co je łączy? 07.12.08, 11:56
      vacia napisała:
      > Czy mozna nie wierzyć w Boga? To trudniejsze niż wiara.

      Tak, trudniejsze. Nie ma na kogo zwalić winy.
    • adept_ltd1_net Re: Nauka i religia- co je łączy? 07.12.08, 13:12
      nie można iść na łatwiznę, to jak zakopywanie talentów, wiesz, o co chodzi?
    • charioteer Re: Nauka i religia- co je łączy? 07.12.08, 14:38
      Prawdziwa wiara nie wymaga dowodow. Mozna nie wierzyc mimo dowodow, albo wierzyc
      wbrew dowodom.

      Biblijne cuda byly swojego rodzaju marketingiem. Wykonawca cudu mial przekonac
      niezdecydowanych, ze jego bog jest silniejszy od innych bogow.

      > Czy mozna nie wierzyć w Boga? To trudniejsze niż wiara.

      A dlaczego uwierzyc mialoby byc latwiej? Przepraszam, ale nie pytam o
      potencjalne korzysci. Mysle, ze wierzacym i niewierzacym po rowno zdarza sie watpic.
      • kala.fior Re: Nauka i religia- co je łączy? 07.12.08, 14:53
        ...właśnie, mnie wtrącenie Tytanów do Tartaru bardziej imponuje niż chodzenie po
        wodzie. I bardziej pożyteczne.
        • adept_ltd1_net Re: Nauka i religia- co je łączy? 07.12.08, 15:39
          no właśnie, Zoroaster i jego koledzy też niezłe melanże wyprawiali...
          • 3promile Re: Nauka i religia- co je łączy? 07.12.08, 20:51
            Otóż to! Haoma powinna być sprzedawana w "Żabkach" i na stacjach BP!
        • charioteer Re: Nauka i religia- co je łączy? 07.12.08, 16:23
          A mnie sie najbardziej podobal ten kawalek:
          www.youtube.com/watch?v=hc64HbdPpmU&feature=related
          albo tu:
          www.youtube.com/watch?v=ZN9bDKWoUOE&feature=related
          • kala.fior Re: Nauka i religia- co je łączy? 07.12.08, 16:47
            ..nie ma sprawy, wygrywasz 'hands down'.

            A na dodatek, te cuda Jezusa są przesadzone, weźmy na przykład wieczerze w
            Cana, proszę spojrzeć na dokument z epoki, tłum ludzi a talerze i puchary
            praktycznie puste

            tinyurl.com/5m9ylt
            • charioteer Re: Nauka i religia- co je łączy? 07.12.08, 20:29
              Ale obzarstwo to grzech, nie? Nawet cuda musza byc w granicach rozsadku...
              • kala.fior .-)) 07.12.08, 21:24
    • immigration.au Re: Nauka i religia- co je łączy? 07.12.08, 17:43
      Tu zgoda Vaciu! Wiara to domena ludzi leniwych z malymi rozumkami.
      Bowiem, jak napisalas: nie wierzyć w Boga, to trudniejsze niż
      wiara...
      • vacia Re: Nauka i religia- co je łączy? 08.12.08, 06:46
        immigration.au napisała:

        > Tu zgoda Vaciu! Wiara to domena ludzi leniwych z malymi rozumkami.
        > Bowiem, jak napisalas: nie wierzyć w Boga, to trudniejsze niż
        > wiara...

        Każdy wysuwa wnioski na jaki mu pozwalają jego rozum i serce :(
        Wiara jest też bardzo trudna do osiągnięcia, bo nawet uczniowie Jezusa, bezpośredni świadkowie cudów mieli chwile gdy brakowało im wiary!
        Ale co do mądrości to pisze psalmista w Księdze Psalmów : "początkiem mądrości jest bojaźń przed Bogiem"
        Jak ateista może czuć respekt przed Bogiem skoro w niego nie wierzy?
        Jaką więc ma mądrość?
        Może być specjalistą w jakiejś wąskiej dziedzinie ale brakuje mu mądrości w sprawach moralnych!
        Lepszy jest wierzący niż ateista bo wierzący podoba się Bogu, jest przed nim perspektywa wieczności gdyż wykazał się większą mądrością, umie odrózniac dobro od zła, bo ma wiedzę moralną z Biblii..
        Ale każdy ateista może się nawócić do Boga nawet po 30-tce lub 80-cczego wszystkim niewierzącym życzę.
        • adept_ltd1_net Re: Nauka i religia- co je łączy? 08.12.08, 08:15
          z całym szacunkiem etc., ale odnoszę wrażenie, że warunkiem stwierdzenia:
          "Lepszy jest wierzący niż ateista bo wierzący podoba się Bogu, jest przed nim pe
          > rspektywa wieczności gdyż wykazał się większą mądrością, umie odrózniac dobro o
          > d zła, bo ma wiedzę moralną z Biblii", JEST CAŁKOWITA BEZMYŚLNOŚĆ,a jak Vacia
          nie wierzy w to, co napisałem (nie ufa?), to sobie przypomni np. wierzących z
          napisem na klamrach pasów Gott mit uns... i przestanie wypisywać tu bzdety...
        • gaassarbajter Re: Nauka i religia- co je łączy? 08.12.08, 12:22
          Czemu mam sie bac istoty idealnej? Wytlumacz mi to. I po co istocie
          idealnej, a wiec wszechmocnej, wszechmadrej, wszechwiedzacej,
          wszechobecnej i wszechpoteznej koscioly, kler i uwielbienie istot
          tak niedoskonalych jak my, ludzie? Nie sadz Boga po sobie, Vaciu...
          Bogu to obojetne, ale wychodzisz, jak caly kler z papiezami
          wlacznie, na glupka... A ja cie naprawde lubie, Vaciu!
        • rkcb Kpisz??? 08.12.08, 17:19
          > Lepszy jest wierzący niż ateista bo wierzący podoba się Bogu, jest
          > przed nim perspektywa wieczności gdyż wykazał się większą
          > mądrością, umie odrózniac dobro od zła, bo ma wiedzę moralną z
          > Biblii..
          Pomijając litościwie taki drobiazg jak to, że "moralność z biblii" jest
          niespójna i okrutna, to naprawdę uważasz, że lepszy jest ten co jest moralny ze
          strachu niż ten którego moralność wynika z wewnętrznych przekonań?
          Krótko mówiąc, jeżeli mamy dwóch przyzwoitych ludzi z których jeden jest
          przyzwoite dlatego, że chce i uważa takie postępowanie za słuszne, a drugi robi
          to za strach przed karą zesłaną przez boga w którego wierzy to to drugie jest
          lepsze???
          • petrucchio Re: Kpisz??? 08.12.08, 18:37
            rkcb napisał:


            > Krótko mówiąc, jeżeli mamy dwóch przyzwoitych ludzi z których jeden jest
            > przyzwoite dlatego, że chce i uważa takie postępowanie za słuszne, a drugi robi
            > to za strach przed karą zesłaną przez boga w którego wierzy to to drugie jest
            > lepsze???

            No jakże, przecież tak powiada psalmista, a psalmiści nie kłamią ;-)
            • adept_ltd1_net Re: Kpisz??? 08.12.08, 19:09
              arystokraci w dawnej Grecji też...
              • charioteer Re: Kpisz??? 08.12.08, 19:30
                O rany, ale nie da sie rozmawiac o slowach psalmisty, nie zdefiniowawszy, czym
                jest madrosc...
                • adept_ltd1_net Re: Kpisz??? 08.12.08, 19:39
                  Chario,trzeba wierzyć, a nie definiować... ;-)
                  • charioteer Re: Kpisz??? 08.12.08, 20:16
                    Adept, i Ty mnie nawracasz ??? No, jak to tak, zasadniczo, bez definicji?
                    • adept_ltd1_net Re: Kpisz??? 08.12.08, 20:31
                      nawracasz, odwracasz, zawracasz, jak zwał, tak zwał...
                      • charioteer Re: Kpisz??? 08.12.08, 20:35
                        to ja juz sie zaczynam bac...
                        • adept_ltd1_net Re: Kpisz??? 08.12.08, 20:38
                          to szoruj do psalmisty, znajdziesz tam parę praktycznych porad na temat
                          zwalczania lęku...
                          • charioteer Re: Kpisz??? 08.12.08, 20:48
                            Adept, psalmista mowi, ze bez bojazni to nic zupelnie nie ma. Ja sie dopiero
                            zaczynam bac, a ty mnie chcesz wpedzic w powazne stany lekowe...
                            • adept_ltd1_net Re: Kpisz??? 08.12.08, 20:55
                              no tak, ale co innego bojaźń, a co innego lęk...
                              • charioteer Re: Kpisz??? 08.12.08, 21:06
                                Dobra, bojam sie ;-)
                                • adept_ltd1_net Re: Kpisz??? 08.12.08, 21:17
                                  czyli masz boja???
                                  • charioteer Re: Kpisz??? 08.12.08, 21:22
                                    Biorac pod uwage te wszystkie przedrostki... Pewnie, ze mam !!!
              • petrucchio Re: Kpisz??? 08.12.08, 20:28
                adept_ltd1_net napisał:

                > arystokraci w dawnej Grecji też...

                No i ubecy. Oni też podobno nigdy nie kłamali, w każdym razie w raportach. Trza
                by spytać w IPN, czy w ubeckich aktach jest coś na temat mądrości.
          • vacia Re: Kpisz??? 08.12.08, 20:51
            rkcb napisał:

            > Pomijając litościwie taki drobiazg jak to, że "moralność z biblii" jest niespójna i okrutna, to naprawdę uważasz, że lepszy jest ten co jest moralny ze strachu niż ten którego moralność wynika z wewnętrznych przekonań? Krótko mówiąc, jeżeli mamy dwóch przyzwoitych ludzi z których jeden jest
            > przyzwoite dlatego, że chce i uważa takie postępowanie za słuszne, a drugi robi> to za strach przed karą zesłaną przez boga w którego wierzy to to drugie jest lepsze???


            Same wewnętrzne szlachetne przekonania często niewystarczają aby postępować poprawnie. Zycie jest ciężkie ,stawia nas wobec trudnych wyborów, podlegamy silnym naciskom , jesteśmy poddawani próbom, czasem prześladowani więc oparcie się na drogowskazie z Biblii pomaga nam zachować się moralnie mimo małych upadków.
            Bojaźń przed Bogiem to nie zwykły strach ale postawa pełna szacunku wobec Stwórcy i jego prawa , obawa przed utratą jego miłości i obawa przed zasmuceniem go.
            Kierownicy wiezień wiedzą, że nic lepiej nie resocjalizuje więźniów niż ich nawrócenie się do Boga, dlatego wiezienia na świecie są otwarte dla kaznodziejów.
            • adept_ltd1_net Re: Kpisz??? 08.12.08, 20:57
              jako pensjonariuszy???
            • petrucchio Vacia, you've made my day 08.12.08, 21:01
              vacia napisała:

              > wiezienia na świecie są otwarte dla kaznodziejów.
              • spejsmen Re: Vacia, you've made my day 08.12.08, 21:12
                Doskonale!
                vacia napisała: wiezienia na świecie są otwarte dla kaznodziejów.

            • rkcb Re: Kpisz??? 08.12.08, 21:48
              Czy ty naprawdę nie rozumiesz?
              Ateista - jak każdy robi błędy - ale różnica polega na tym, że świadomy moralnie ateista SAM wie, że zrobił źle. Świadomy i rozumny człowiek nie potrzebuje pasterza, który będzie go prowadził jak owce.
              Wierzący zachowuje się poprawnie z przymusu i strachu, może też, żeby nie zawieść miłości pana - jak tresowany pies.
              To nie przypadek, że największe zbrodnie w dziejach ludzkości zostały popełnione w imię ideologi, które zmuszały swoich wyznawców do zawieszenia wyborów moralnych. Chrześcijaństwo, islam, komunizm, nazizm inne religie i totalitarne ideologie potrafiły przekonać swoich wyznawców do nie opisanych zbrodni wobec ludzi, którzy byli po za ich grupą. Żydzi, wrogowie klasowi, poganie i innowiercy - to wszystko ofiary zbrodniczych ideologi. Komunizm czy chrześcijaństwo, islam czy nazizm wszystkie te religie czy kwazi religie mają jedną wspólną cechę - potrafiły i potrafią przekonać ludzi, żeby zawiesili swoje wrodzone poczucie moralności dla szerzenia ich ideologii.
              Tylko świadomy swojej moralności i jej wewnętrznych źródeł ateista jest odporny na zbrodnicze ideologie wzywające go do ludobójstwa i innych zbrodni w imię ideologi.
              Bo jeżeli moralność pochodzi od boga, to cóż prostszego dla jego "przedstawicieli" jak zawiesić jej obowiązywanie w imię religii, czy ideologi?
              • spejsmen Re: Kpisz??? 08.12.08, 23:53
                Otoz to...
              • vacia Re: rkcb 09.12.08, 09:59
                rkcb, piszesz o winach popełnionych w imię religii, ja się z tobą zgadzam, to nie podlega wogóle dyskusji, bo to są smutne fakty historyczne.
                Ale w przypadku Chrześcijaństwa to była i jest wina ludzi a nie ideologii.
                Biblię mozna porównać do podręcznika a ludzi do uczniów, niestety do uczniów leniwych, którzy bardzo powoli robią postępy lub nie robią ich wcale. Czy to jest wina podręcznika jeśli uczeń nie robi postępów? Czytają Biblię lecz jej nie rozumieją lub interpretują Słowo Boże tak aby to im pasowało do ich prywatnych celów. Mała garstka ludzi jest posłuszna Bogu i wzoruje się na Chrystusie okazując innym miłość,to są prawdziwi chrześcijanie.
                Pozatym jesli sądzisz że wierzący chrześcijan skłonny jest z uwagi na swoją wiarę zrezygnować z samodzielnego myślenia i odpowiedzialności za to co robi przerzucając odpowiedzialność na "pasterzy" to się grubo mylisz.Musi sam podejmowac decyzje bo Biblia nie daje tysięcy instrukcji jak postępowac w konkretnej sytuacji ale ogólne wytyczne.
                Podsumowując- grzechy Chrześcijaństwa to nie wina wiary w Boga ale wina braku prawdziwej wiary i nie wina Biblii ale wina ludzi.

                Ideologia ateizmu ma poważne wady bo w niej człowiek sam siebie samego stawia na najwyższej pozycji Boga i Ustawodawcy i sam wyznacza co jest dobre a co złe.
                Skutki tej prywatnej moralności boleśnie odczuwają inni ludzie.
                • adept_ltd1_net Re: rkcb 09.12.08, 14:31
                  no ale coś tu nie gra w argumentacji - bo jeśli w więzieniach siedzą w
                  większości chrześcijanie (i nie za zbyt głośnie śpiewanie w chórze kościelnym),
                  a nie ateiści, to można by przyjąć, że zgubny jest wpływ religii...
                • charioteer Re: rkcb 09.12.08, 15:06
                  vacia napisała:

                  > Ideologia ateizmu ma poważne wady

                  Ateizm nie jest ideologia. Ideologia jest religijny i swiatopogladowy przymus
                  narzucany przez panstwo. Tak to w praktyce wyglada:

                  miasta.gazeta.pl/kielce/1,35258,6017865,Szykuje_sie_problem_z_lekcjami_etyki.html

                  Myslacym pod rozwage.
                • adalbertnewtown Re: rkcb 09.12.08, 20:39
                  Niestety, Vaciu, w Biblii zawarta jest pochwala kazirodztwa,
                  mordestw, nietolerancji, wojen itd.
                  Jesli Bog ja napisal, badz inspirowal, to byl to bardzo nieprzyjemny
                  Bog, z ktorym nie chcial bym miec nic wspolnego...
                  Moralnosc religijna, oparta na strachu, jest zas moralnoscia
                  niewolnika...
                  • adept_ltd1_net Re: rkcb 09.12.08, 20:48
                    toś se Lechu nagrabił u starszego pana z siwą brodą...
                    • ap13579 atole, pomodlcie sie do waszego bożka SAMO 09.12.08, 22:04
                      Atole to najglupsie relgianci swiata modlący sie do bożka SAMO.
                      Ateistyczny bozek SAMO stworzył się i potem kosmos SAMOwypierdział
                      sie i zycie SAMO zlepiło się.
                      I to jest świeta wiara ateistycznego ciemnogrodu
                      • idiotkiller Re:czy ten kretyn naprawdę istnieje??? 09.12.08, 23:03
                        czy można być tak bezdennie zidiociałym jak ap13579??? i ośmieszać to, co się
                        (niby) głosi??? to zagadka na miarę stworzenia...
                        • adalbertnewtown Re:czy ten kretyn naprawdę istnieje??? 10.12.08, 17:35
                          Leos to przeciez pilny uczen nauk JP II...
                      • kala.fior Re: atole, pomodlcie sie do waszego bożka SAMO 09.12.08, 23:38
                        O wydzieraj się impotencie miotany pasjami!

                        Bez trudu zdobyliśmy ostatni mentogram Leosia, to taki zaawansowany scanner
                        mózgu używany przez SICIS, pokazuje najskrytsze pasje delikwenta w formie obraz.
                        Leoś wyobraża się sobie samemu jako muskularnego młodzieńca otoczonego półnagimi
                        nimfami. Jedna nimfa gra mu tęskne melodie na flecie, co ożywia flecik Leosia,
                        dyskretnie przykryty niebieskim całunkiem, rozmiaru raczej piccolo a nie
                        koncertowego.
                        Lecz niestetyż nasz bohater jest świadom swoich ograniczeń, i stad symbolicznie
                        skrepowane ręce i cierpienie; piękna nimfa po prawej stronie obdziera mu nogę ze
                        skóry a jej koleżanka z lewej, podszczypuje Leosia pękiem jadowitych węży.

                        Dyrekcja SICIS była zaniepokojona mentogramem agenta 0.007 i nie odnowił mu
                        karty wstępu do jadłodajni emerytów SICIS.
                        W końcu emerytki maja prawo zjeść spokojnie zupę.

                        oto mentogram:

                        www.insecula.com/Photos/00/00/05/77/ME0000057769_3.jpg
                    • adalbertnewtown Re: rkcb 10.12.08, 17:34
                      Przeciez ten Pan to tez i ja! Bog jest przeciez wszedzie i
                      wszystkim. Ja wiec tez jestem czastka Boga. A poniewaz Bog jest
                      nieskonczony, to i ja jestem nieskonczony i mam jego atrybuty. Chyba
                      nie sadzisz, ze Boga nie stac na to, aby zrobic Boga tez i ze mnie?
                      Pozdr. :)
                    • gazeta.plonline Re: rkcb 17.12.08, 21:03
                      Czyzby? A co ja obchodze Boga? Tyle co Ciebie obchodzi los
                      pojedynczej mrowki w mrowisku gdzies pod Jedwabnem...
                  • pankasztelan Re: rkcb 17.12.08, 17:47
                    I tu jest wlasnie problem, w Polsce nie ma przedmiotu czytania ze zrozumieniem....
                • rkcb Re: rkcb 09.12.08, 23:11
                  > Ale w przypadku Chrześcijaństwa to była i jest wina ludzi a nie
                  > ideologii.
                  Po owocach ich poznacie - czy tak to szło? Ideologia komunistyczna też miała
                  piękne założenia, a błędy i wypaczenia widzieliśmy wszyscy - przynajmniej ci co
                  się odpowiednio wcześniej urodzili.

                  > Biblię mozna porównać do podręcznika a ludzi do uczniów, niestety
                  > do uczniów leniwych, którzy bardzo powoli robią postępy lub nie
                  > robią ich wcale. Czy to jest wina podręcznika jeśli uczeń nie robi
                  > postępów?
                  Jeżeli to zły podręcznik to tak - to wina podręcznika.

                  > Czytają Biblię lecz jej nie rozumieją lub interpretują
                  > Słowo Boże tak aby to im pasowało do ich prywatnych celów.
                  Ludzie interpretują biblie tak jak ją rozumieją. Jeżeli możliwe są tak różne
                  interpretację to oznacza, że tekst jest wieloznaczny i niejasny. Niczego innego
                  nie można się spodziewać po tekście pisanym przez nawiedzonych i nie
                  wykształconych fanatyków i redagowanym przez innych nawiedzonych fanatyków. i to
                  wszytko w imieniu boga, którego nie ma.

                  > Mała garstka ludzi jest posłuszna Bogu i wzoruje się na Chrystusie
                  > okazując innym miłość,to są prawdziwi chrześcijanie.
                  Inna grupa - też swoim zdaniem posłuszna bogu - uważa tych pierwszych za
                  heretyków i gdyby mogła to spaliła by ich na stosie - W imię boga oczywiście. Na
                  szczęście nie może.

                  > Pozatym jesli sądzisz że wierzący chrześcijan skłonny jest z uwagi
                  > na swoją wiarę zrezygnować z samodzielnego myślenia i
                  > odpowiedzialności za to co robi przerzucając odpowiedzialność na
                  > "pasterzy" to się grubo mylisz.Musi sam podejmowac decyzje bo
                  > Biblia nie daje tysięcy instrukcji jak postępowac w konkretnej
                  > sytuacji ale ogólne wytyczne.
                  > Podsumowując- grzechy Chrześcijaństwa to nie wina wiary w Boga ale
                  > wina braku prawdziwej wiary i nie wina Biblii ale wina ludzi.
                  Nie mylę się - widzę świat takim jakim jest. Hierarchia kościelna próbuje
                  narzucić swoje zdanie w sprawach polityki i moralności, kościół wyrywa
                  podstępnie społeczny majątek pod pozorem zwrotu skradzionych dóbr. A
                  powierzchnia kościelnych majątków już jest większa niż w II Rzeczpospolitej!
                  A to wszystko z imieniem boga na ustach i wymachując biblią.
                  Mówiąc krótko - jeżeli większość efektów działania danej idei jest złe to
                  problem jest w idei, a nie w ludziach.

                  > Ideologia ateizmu ma poważne wady bo w niej człowiek sam siebie
                  > samego stawia na najwyższej pozycji Boga i Ustawodawcy i sam
                  > wyznacza co jest dobre a co złe.
                  > Skutki tej prywatnej moralności boleśnie odczuwają inni ludzie.
                  Ateizm to nie ideologia - jeżeli już to aideologia :-).
                  A moralność bez boga opiera się na bardzo prostej zasadzie - nie rób drugiemu co
                  tobie nie miłe. Nie zabijaj, nie kradnij, nie kłam, nie narzucaj siłą własnego
                  zdania i nie wtrącaj się w to co dorośli ludzie robią w łóżku. Prawda jakie to
                  proste? Po co mieszać do tego nieistniejącego boga?
                  A skutki dla innych są raczej dobre. Kaje w których jest więcej ateistów są
                  krajami szczęśliwymi i bogatymi, ludzie są tam inteligentniejsi i lepsi.
                  Potwierdzają to badania statystyczne.
                  www.racjonalista.pl/kk.php/s,4224/q,Ilu.nas.jest.Spoleczenstwo.ateistow.bedzie.lepsze
                  www.racjonalista.pl/kk.php/s,6076
                  Taka jest prawda - religia jest źródłem zła. I to nie w historii - tu i teraz.
            • born.again.atheist Vaciu jestes rozbrajajaca... 09.12.08, 01:13
              ...ze swoimi rewelacjami.
              Opierajac sie na statystykach w USA glowna klientela wiezien sa Chrzescijanie
              (wygrywaja katolicy -39% populacji wieziennej). Dla porownania, ateisci nie
              majacy w zyciu kompasu moralnego rodem ze Sredniowiecza stanowia tylko 0.21%
              wiezniow i jest ich cztery razy mniej niz Swiadkow Johowy.

              Najlepiej wypadaja wyznawcy Krishny.

              holysmoke.org/icr-pri.htm
              • petrucchio Bo to jest tak: 09.12.08, 11:02
                born.again.atheist napisał:

                > Opierajac sie na statystykach w USA glowna klientela wiezien sa Chrzescijanie
                > (wygrywaja katolicy -39% populacji wieziennej). Dla porownania, ateisci nie
                > majacy w zyciu kompasu moralnego rodem ze Sredniowiecza stanowia tylko 0.21%
                > wiezniow i jest ich cztery razy mniej niz Swiadkow Johowy.
                >
                > Najlepiej wypadaja wyznawcy Krishny.

                Chrześcijanie albo umyślnie przenikają do więzień, żeby prowadzić wśród
                osadzonych działalność misyjną, albo sami cierpią jako męczennicy z ręki
                niewiernych (tzn. ława przysięgłych nie uwierzyła w ich niewinność). Wyznawcy
                Kryszny stawiają na profilaktykę, dlatego działają poza systemem penitencjarnym.
                Pozostaje pytanie, co w ogóle robią w pudle jacyś ateiści. No cóż, widocznie to
                są ci autentyczni przestępcy bez kompasu moralnego. Gdyby ich nie było,
                chrześcijanie nie musieliby się poświęcać ;-)
                • charioteer Re: Bo to jest tak: 09.12.08, 11:05
                  Nie mozna wykluczyc, ze czesc ateistow opetal szatan, w ktorego nie wierza.
                  • adalbertnewtown Re: Bo to jest tak: 10.12.08, 17:41
                    Marny ten Szatan, co potrafi opetac tylko ok. 0.21% populacji
                    (zakladajac, ze taki sam % ateistow jest wsrod ludzi wolnych jak i
                    wsrod wiezniow)...
                • adalbertnewtown Re: Bo to jest tak: 10.12.08, 17:39
                  Wychodzi NA TO, ze praktycznie 100% (dokladnie 99.79% czyli 100%-
                  0.21%) wiezniow siedzi w w US of A za niewinnosc! Gyby nie ateizm,
                  nie byloby w ogole przestepcow, przynajmniej w Stanach Zjednoczonych
                  Ameryki...
              • adalbertnewtown Re: Vaciu jestes rozbrajajaca... 10.12.08, 17:36
                ;)
          • pankasztelan Re: Kpisz??? 17.12.08, 16:07
            Vacia takim jak ty tylko dobrze zyczy, wiec nie rozumiem twoich rozterek. Jezeli
            nie wierzysz a przeslania Pisma Swietego nie rozumiesz, wystarczy ze kulturalnie
            podziekujesz koledze za troske, ale nie skorzystasz. Vacia jako dobry
            chrzescijanin wie ze na sile nawrocic cie nie moze, ale zawsze moze przedstawic
            swoj punkt widzenia, a ty go sobie przemyslisz lub nie. Dla twojej wiedzy,
            chrzescijanin nie boi sie Boga pod katem zle postepowanie = potepienie, tylko ma
            respekt do Niego jako swojego Ojca. Jezeli masz dzieci to powinienes rozumiec
            choc czastke takiej relacji.
            • gazeta.plonline Re: Kpisz??? 17.12.08, 21:10
              Akurat 90% jak nie wiecej, zostalo nawroconych na sile, Ogniem i
              Mieczem...
              • pankasztelan Re: Kpisz??? 22.12.08, 19:59
                A ty wciaz tkwisz w sredniowieczu. Juz za ten okres wiele razy bylo
                przeproszone, widac co niektorzy przeprosin nie przyjeli :)
                • gazeta.plonline Re: Kpisz??? 22.12.08, 20:16
                  Przeprosiny nie zwroca zycia Giordanowi Bruno...
                • dalatata Re: Kpisz??? 23.12.08, 00:39
                  aaaaaa, to rzeczywiscie wszystko w porzadku. mordujesz, przepraszasz i juz
                  wszystko fajosko. i wlasciwie mozesz zaczac od poczatku. fajne.

                  a to do tyczy tylko KK, czy tak ogolnie ludzi?
                  • dalatata PS 23.12.08, 00:41
                    tak swoja droga to nie przypominam sobie zeby ktos przerpaszal za nawracanie
                    Afryki glodem. w mali mi opowiadano jak to przyjezdzali misjionarze z ceizarowka
                    zarcia. nawrocisz sie, zjesz, nie nawrocisz sie, zdychaj. dobre nie? a wszystko
                    na wieksza chwale Pana, oczywiscie.
    • asteroida2 Re: Nauka i religia- co je łączy? 08.12.08, 09:06
      > W religii jest podobnie, potrzebne są dowody ale w postaci cudów,

      Mylisz się. "Błogosławieni którzy nie widzieli, a uwierzyli".
      Chrystus otwarcie powiedział, że woli takich wierzących, którzy żadnych dowodów
      nie wymagają.
      • bercik38 Re: Nauka i religia- co je łączy? 08.12.08, 10:46
        asteroida2 napisał:

        > > W religii jest podobnie, potrzebne są dowody ale w postaci cudów,
        >
        > Mylisz się. "Błogosławieni którzy nie widzieli, a uwierzyli".
        > Chrystus otwarcie powiedział, że woli takich wierzących, którzy żadnych dowodów
        > nie wymagają.

        Handlowcy też takich uwielbiają.
        • gaassarbajter Re: Nauka i religia- co je łączy? 08.12.08, 12:24
          Otoz to. Wiara prawdziwa polega na 100% odrzuceniu rozumu. Stad
          smieszne jest nadawanie tytulow doktorow, w tym nawet
          habilitowanych, teologii...
    • amid2etylo Re: Nauka i religia- co je łączy? 08.12.08, 14:15
      vacia napisała:

      > Dowody.
      > Kiedy stawiamy jakąś tezę naukową musimy ją udowodnić w naukowy sposób
      Tu zgoda.

      > W religii jest podobnie, potrzebne są dowody
      Nieprawda. Religie doskonale trwają bez dowodów. Religie są niechętne dowodom i nauce, bo poważny dowód winiem dać się powtórzyć z podobnym skutkiem. Więcej - gdy dowody przemawiają za fałszywością twierdzeń religijnych, zostają uznane za niewiążące. Bo:
      - nie mieszajmy spraw ludzkich z boskimi
      - a gdzież ludzkiemu rozumkowi pojąć boga
      - "milcz zuchwalcze" (w drugim planie lśni pięknie naostrzony topór lub pal}
      - ta nauka toć to też religia, jesteśmy podobni
      - piękna jest dusza co uwierzyła bez dowodu

      > Cudowne uzdrowienia, chodzenie po wodzie, zatrzymanie burzy rozmnożenie chleba,
      > ożywianie umarłych do dziś budzą zachwyt.
      Czyżby? Co się stało, że dzisiaj nie ma takich cudów?
      A co z "cudami" kapłanów innych religii, innych bogów, którzy kazali nam nawzajem się nienawidzić i przez tysiąclecia podrzynać sobie gardła? Czy cuda wrogiej religii też budzą zachwyt? A jeśli uznamy, że bogowie naszych wrogów im sprzyjają, a nam szkodzą, albo odwrotnie, to tym samym uznajemy innych bogów. Kiepska sprawa.

      Co do "późnych nawróceń" (po 30 - 50 latach):
      - nawracać się można na coś, od czego się wcześniej odwróciliśmy - ja Ci proponuję nawrócenie na wiarę w zielone ludziki na Marsie
      - już Ferdynand Cortez nawracał Indian, to ładny przykład
      - moralność i sumienie nie są darem od religii; moralność religijna ma tę jednak przewagę, że daje recepty jak oszukać sumienie i pozwala całym zbiorowościom robić rzeczy straszne, z "czystym sumieniem".

      Naukę i religię łączy jedno: obie są próbą ogarnięcia rzeczywistości i znalezienia odpowiedzi na podstawowe pytania. Radykalnie różne są metody i rezultat.


    • kretenczyk Re: Nauka i religia- co je łączy? - WIARA ! 08.12.08, 15:21
      • ap13579 [...] 08.12.08, 15:42
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • spejsmen Re: Nauka i religia- co je łączy? - WIARA ! 08.12.08, 20:46
        Wiara to przeciwienstwo nauki. Wiara jest bowiem glupia, nierozumna
        i slepa... :(
        • charioteer Re: Nauka i religia- co je łączy? - WIARA ! 08.12.08, 21:11
          spejsmen napisała:

          > Wiara jest bowiem glupia, nierozumna i slepa...

          No to moze byc troche bardziej skomplikowane:
          en.wikipedia.org/wiki/Leap_of_faith
          • spejsmen Re: Nauka i religia- co je łączy? - WIARA ! 08.12.08, 21:14
            A co tu skomplikowanego? Zamiast trudzic sie mysleniem, odrzucamy
            intelekt, i wszystko przyjmujemy na wiare. Wiara daje bowiem bardzo
            proste odpowiedzi, ale niestety wszystkie one sa falszywe... :(
            • charioteer Re: Nauka i religia- co je łączy? - WIARA ! 08.12.08, 21:16
              spejsmen napisała:

              > A co tu skomplikowanego?

              Link podaje, ze to zalezy od punktu widzenia...
              • spejsmen Re: Nauka i religia- co je łączy? - WIARA ! 08.12.08, 23:52
                Boskiego p. widz.?
        • erg2 Re: Nauka i religia- co je łączy? - WIARA ! 09.12.08, 12:17
          spejsmen napisała:

          > Wiara to przeciwienstwo nauki. Wiara jest bowiem glupia,
          nierozumna
          > i slepa... :(


          Zakładasz, że nauka jest: mądra, rozumna i oświecona...???
          • spejsmen Re: Nauka i religia- co je łączy? - WIARA ! 09.12.08, 13:27
            Prawdziwa nauka jest z def. mądra, rozumna i oświecona.
            Nie pisalem o pseudonauce i pseudouczonych, np. o "doktorach
            teologii"...
            Pozdr. :)
            • erg2 Re: Nauka i religia- co je łączy? - WIARA ! 10.12.08, 09:53
              spejsmen napisała:

              > Prawdziwa nauka jest z def. mądra, rozumna i oświecona.
              > Nie pisalem o pseudonauce i pseudouczonych, np. o "doktorach
              > teologii"...
              > Pozdr. :)
              Hm....
              Prawdziwa nauka - masz jakąś definicję?
              "Prawdziwa nauka" latami robiła pośmiewisko np. z Darwina...
              "Prawdziwa nauka" do 1953 roku uznawała, wszak była rozumna i
              oświecona, "człowieka z Piltdown" za "brakujące ogniwo" a Charles
              Dawson uchodził za autorytet...
              Albert do śmierci nieuznawała teorii kwantów... był nierozumny, czy
              tylko nieoświecony...???
              Bóg gra z nami w kości?
              ;)
              • adalbertnewtown Re: Nauka i religia- co je łączy? - WIARA ! 10.12.08, 17:47
                Nie myl nauki z ludzmi ja uprawiajacymi. Poza tym nauka przyznaje
                sie, ze bladzi, ze nie wie wszytkiego i ze, byc moze, nigdy
                wszystkiego nie pozna. Tylko religia twierdzi, ze zjadla wszystkie
                rozumy i ze wie wszystko. Tylko czemu Kosciol wyciaga reke do ludzi
                po pieniadze? Czemu Bog, wszechmocny przeciez, nie finansuje
                wydatkow kleru? Czemu reka Opatrznosci, zamiast wyslac kule
                wystrzelona w Rzymie (miescie, nie karczmie) przez pewnego
                Turka, "Panu Bogu w okno", skierowala ja w papieza Wojtyle, i to tak
                wrednie, ze go nie zabila na miejscu, ale spowodowala jego
                wieloletnia agonie?
                • adalbertnewtown Re: Nauka i religia- co je łączy? - WIARA ! 10.12.08, 17:50
                  PS: Podobnie bylo z Leninem: tam tez Bog go nie zabil na miejscu,
                  ale tylko zranil, i po zamachu skazal go na dlugoletnia agonie. Ale
                  Wlodzimierz Ulianoff byl bezboznikiem, a Karol Wojtyla papiezem!
                  leon23.w.interia.pl/zamach.htm
            • erg2 Re: Nauka i religia- co je łączy? - WIARA ! 10.12.08, 11:03
              spejsmen napisała:

              > Prawdziwa nauka jest z def. mądra, rozumna i oświecona.
              > Nie pisalem o pseudonauce i pseudouczonych, np. o "doktorach
              > teologii"...
              > Pozdr. :)

              To tu masz jeszcze o madrych, rozumnych i oświeconych :)))
              w anegdocie oczywiście...:

              portalwiedzy.onet.pl/4868,25297,1521268,1,czasopisma.html

              Szaleni eksperymentatorzy
              Czy wstrzyknęlibyście sobie wirusa, aby sprawdzić, jak zareaguje
              organizm? Czy w imię nauki poddalibyście się długotrwałym i bolesnym
              badaniom, aby dowieść słuszności swej tezy? Czy igła w oku może
              przyczynić się do rozwoju nauki? Tak, pod warunkiem, że chodzi o oko
              Newtona. Są naukowcy, których głód wiedzy był tak wielki, że do
              poznania odpowiedzi dążyli, nie myśląc o cenie, jaką będą musieli
              zapłacić. Skoro nie mogli lub nie powinni byli używać innych jako
              królików doświadczalnych, zdecydowali, że przetestują się sami.
              Dobrze, jeśli wyniki takich badań okazywały się przełomowe, gorzej,
              jeśli kończyły się śmiercią badacza.

              Dziś wręczenie Nagród Nobla za rok 2008. W historii nagrody wielu
              laureatów latami musiało udowadniać swoje racje i dowodzić, że to,
              co kiedyś wydawało się niemożliwe czy niepojęte, należy przyjąć za
              obowiązujące. Niektórzy musieli posunąć się do bardzo nietypowych
              badań, inaczej nie byliby w stanie potwierdzić prawdziwości
              stawianych tez. Wielu z nich za taki trud i odwagę do dziś nie
              nagrodzono, choć w annałach nauki zapisali się po wsze czasy.
              Poznajcie tych, których swego czasu uznano za szalonych, a dziś
              często uchodzą za geniuszy.

              Nobliści eksperymentowali na sobie

              W 1956 roku Nobla dostał niemiecki lekarz, Werner Forssmann. Blisko
              30 lat wcześniej własnoręcznie wprowadził sobie cewnik do żyły w
              łokciu i przepchnął go aż do prawego przedsionka w sercu, a
              następnie (o własnych siłach!) udał się na piętro szpitala i wykonał
              zdjęcie rentgenowskie, aby udokumentować zabieg. W owych czasach
              jego działania zostały uznane za zbyt kontrowersyjne i szacowne
              grono lekarskie nie potrafiło uznać nowatorskiej metody. Forssmann
              został nawet wyrzucony z pracy.

              Eksperyment ten barwnie opisał Adam Hollanek, w książce „Skóra
              jaszczurcza”:
              „...doktor Forssmann, po otwarciu swej żyły ramieniowej zaczął
              wprowadzać powoli do jej wąziutkiego otworu gumowy cewnik
              dwumilimetrowej grubości i około metrowej długości. Poprzez
              zaciemnione okna nie mogła się przecisnąć nawet smuga światła. Lampę
              zgaszono.
              Forssmann stanął za szybą ekranu rentgenowskiego i stał się
              niewidzialny dla uczniów i kolegów. Ale oto zielonkawo zabłysnął
              ekran. Wyjaśniła się tajemnica niezwykłego doświadczenia, dla
              którego lekarz zaryzykował życie. Widać było wyraźnie, jak
              wprowadzony palcami Forssmanna nosek cewnika przesuwa się w żyle
              ramieniowej. Jak przez żyłę podobojczykową pnie się ku górze, aby
              potem, zakrzywiając się w łuk, spłynąć powoli i delikatnie ku sercu -
              wtargnąć najpierw do jego prawego przedsionka, a następnie do
              prawej komory. Dramatyczny eksperyment wszedł w decydującą fazę.
              Była to pamiętna chwila 18 lipca 1929 roku. W wiedeńskiej klinice
              chorób wewnętrznych doktor Forssmann uczynił sam siebie obiektem
              doświadczalnym i jako pierwszy na świecie sięgnął cewnikiem do głębi
              własnego serca."

              Forssman Nagrodę Nobla otrzymał wraz z Andre Cournardem i Richardsem
              Dicksonem, którzy udoskonaloną metodę cewnikowania wprowadzili w
              życie.

              Drugim noblistą, który wykazał się nie lada odwagą i w imię nauki
              ryzykował własne zdrowie, jest Barry Marshall, australijski
              naukowiec, który odkrył, że bakterie Helicobacter pylori są
              odpowiedzialne za stany zapalne żołądka oraz chorobę wrzodową
              żołądka i dwunastnicy. Naukowiec rozpoczął od badań na zwierzętach,
              ale ostatecznie uznał, że nie przyniosą one przewidywanej przez
              niego odpowiedzi i połknął bakterię Helicobacter pyroli, co
              zaowocowało tym, że szybko podupadł na zdrowiu, a w jego żołądku
              powstał stan zapalny. Podobnie jak w wypadku Forssmanna, wielu
              lekarzy wątpiło w teorię burzącą dotychczasowy porządek (sądzono, że
              wrzody to efekt stresu i powątpiewano, że jakakolwiek bakteria może
              przeżyć w kwaśnym środowisku żołądka).

              Igła w oku Newtona

              Niewątpliwie za prekursora w dziedzinie „samo-eksperymentatorów”
              można uznać Santorio Santorio (znanego też jako Santorio Santorii
              albo Sanctarius z Padwy). Ten włoski lekarz żyjący na przełomie XVI
              i XVII w. przez historyków medycyny uważany jest za tego, który jako
              pierwszy zrozumiał wagę potwierdzenia teorii drogą eksperymentu.
              Badania Santoriego były dość osobliwe. Spędził on bowiem na
              gigantycznej wadze 30 lat (co na owe czasy stanowiło większość
              życia), gdzie spał i pracował, zapisując skrupulatnie wszystko, co
              zjadł i wydalił. Celem eksperymentu było dowiedzenie, że większość
              tego, co wydala nasz organizm, ucieka drogą tzw. niedostrzegalnego
              oddychania (czyli np. przez pocenie się). Potwierdził tym samym
              teorię Galena, że oddychamy przez skórę.

              O ile badania Santoriego budzą dziś śmiech, tak wyczyny Isaaca
              Newtona wzbudzają niekłamany zachwyt, pomieszany z niedowierzaniem.
              Newton eksperymentował na sobie wielokrotnie, czyniąc to często z
              wrodzonej ciekawości, bo niektóre doświadczenia mają niewiele
              wspólnego z rozwojem nauki. Był geniuszem, który często sam nie
              panował nad własnym umysłem. Potrafił obudzić się, usiąść na łóżku i
              przez parę godzin zastawiać się, co dalej, skonfundowany nagłą
              ilością myśli, które zaczęły kotłować w się jego głowie. Wbił sobie
              w oko długą igłę (dodatkowo nią kręcąc w trakcie wykonywania tej
              ryzykownej czynności), by sprawdzić co z tego wyniknie. Ot, czysta
              naukowa ciekawość. Ku jego zdumieniu, nie stało się nic. Innym razem
              patrzył na słońce tak długo, jak tylko mógł to znieść, aby
              sprawdzić, jaki to będzie miało wpływ na wzrok i czy na siatkówce
              pozostaną potem jakieś obrazy. O dziwo nie oślepł. Musiał tylko
              spędzić parę dni w całkowitych ciemnościach, aby oczy doszły do
              siebie.
    • madcio Re: Nauka i religia- co je łączy? 08.12.08, 21:06
      > Czy mozna nie wierzyć w Boga? To trudniejsze niż wiara.
      Paradoksalnie, tu się zgodzę z vacią, choć z zupełnie innych innych powodów...
      • spejsmen Re: Nauka i religia- co je łączy? 08.12.08, 21:11
        Oczywiscie, ze wiara, jako bezrozumna, jest latwiejsza niz niewiara,
        ktora wymaga pewnego wysilku intelektualnego...
        • erg_samowzbudnik Re: Nauka i religia- co je łączy? 09.12.08, 08:25
          Naukę i wiarę wszystko dzieli , nie łączy. Religia jest wielkim
          hamulcowym postępu.Gdyby ludzie bezwzglednie przestrzegali kanonów
          religijnych technologicznie bylibyśmy nadal w średniowieczu.

          Jedynym postępem naukowym księża i zakonnicy mogą się pochwalić na
          niwie kuchni. Wina ,nalewki oraz wyszukane dania to ich
          domena.Świadczy to o tym że mają bardzo dużo czasu , pieniedzy i
          grzech obżarstwa.

          • erg2 Re: Nauka i religia- co je łączy? 09.12.08, 12:22
            erg_samowzbudnik napisał:

            > Naukę i wiarę wszystko dzieli , nie łączy. Religia jest wielkim
            > hamulcowym postępu.Gdyby ludzie bezwzglednie przestrzegali kanonów
            > religijnych technologicznie bylibyśmy nadal w średniowieczu.
            >
            Newton był głęboko wierzący, czy cofnął swój czas do
            Średniowiecza...???
            • spejsmen Re: Nauka i religia- co je łączy? 09.12.08, 13:30
              Przez te swe przesady religine, Newton stracil ponad polowe swego
              zycia bezskutecznie analizujac Apokalipse w/g Sw. Jana (szukal w
              niej klucza do zrozumienia wszystkiego)...
              • erg2 Re: Nauka i religia- co je łączy? 09.12.08, 13:53
                spejsmen napisała:

                > Przez te swe przesady religine, Newton stracil ponad polowe swego
                > zycia bezskutecznie analizujac Apokalipse w/g Sw. Jana (szukal w
                > niej klucza do zrozumienia wszystkiego)...

                Albert stracił bezużytecznie na szukanie swojego Graala czyli klucza
                do zrozumienia wszystkiego, czyli jednolitej teorii pola, czy coś z
                wiary w coś obu geniuszy wynika?
                • ap13579 Ateizm ne istnieje 09.12.08, 14:12
                  Ateizm nie istnieje i nigdy nie istniał.
                  Ateizm to prynitywna i zdegenerowana wersja Teizmu dla motłochu
                  ciemnego. Ateizm to ślepa wiara w bożka SAMO.
                  Kosmos SAMO wypierdział
                  Życie SAMO zlepiło
                  • ap13579 Pytanie do aroganckich atoli 09.12.08, 14:19
                    Pytanie do atoli, ktorzy wszystkie rozumy zjedli właczając ich własny
                    Z CZEGO POWSTAŁ KOSMOS ?
                    • erg2 Re: Pytanie do aroganckich atoli 09.12.08, 15:07
                      ap13579 napisał:

                      > Pytanie do atoli, ktorzy wszystkie rozumy zjedli właczając ich
                      własny
                      > Z CZEGO POWSTAŁ KOSMOS ?

                      To jest BARDZO DOBRE PYTANIE niezależnie od wszystkich teistycznych
                      czy ateistycznych konotacji pytającego!!!
                      Proszę tylko sobie darować: "fluktuację kwantową" i "na początku
                      było slowo [...]"
                      ;)))
                      • adalbertnewtown Pytania do aroganckich religiantow 09.12.08, 20:31
                        Z czego powstal Bog?
                        Kiedy powstal Bog?
                        Jak powstal Bog?
                        Po co powstal Bog?
                        Kto stworzyl Boga?
                        • erg2 Re: Pytania do aroganckich religiantow 10.12.08, 09:29
                          adalbertnewtown napisała:

                          > Z czego powstal Bog? - z czego powstało Uniwersum ?
                          > Kiedy powstal Bog? - kiedy powstało Uniwersum ?
                          > Jak powstal Bog? - jak powstało Uniwersum ?
                          > Po co powstal Bog? - po co powstało Uniwersum ?
                          > Kto stworzyl Boga? - kto stworzył Uniwersum.... ?

                          rozumiesz ?
                          • adalbertnewtown Powstanie Universum 10.12.08, 17:58
                            Odpowiadasz pytaniem na pytanie.
                            Roznica jest zas taka, ze Universum istnieje realnie, a Bog tylko
                            wirtualnie, czyli podobnie jak elfy, rusalki czy inne krasnoludki...
                            Universum zas powstalo najprawdopodobniej z fluktuacji kwantowej,
                            miliardy lat temu, albo tez istnialo ono "zawsze", ale
                            niekoniecznie "wszedzie" (choc niekoniecznie w obecnej formie),
                            powstalo ono na zas skutek owych kwantowych fluktuacji, ktore sa
                            obecne nawet w tzw. absolutnej prozni, powstalo zas przypadkowo a
                            stworzyly go niejako obiektywne prawa natury...
                            Aby zas podac ci szczegoly musialbym sie odwolac do jezyka
                            matematyki. A na tym forum nawet zwyklej calki sie nie da napisac...
                            Zreszta nie jestem fizykiem...
                            • erg2 Re: Powstanie Universum 17.12.08, 16:20
                              adalbertnewtown napisała:

                              > Odpowiadasz pytaniem na pytanie.
                              > Roznica jest zas taka, ze Universum istnieje realnie, a Bog tylko
                              > wirtualnie, czyli podobnie jak elfy, rusalki czy inne
                              krasnoludki...
                              > Universum zas powstalo najprawdopodobniej z fluktuacji kwantowej,
                              >
                              Posłużę się Twoją poetyką:
                              Pokażesz mi Boga albo "fliktuację kwantową" jak twórców Uniwersum?
                              ---
                              Prosiłem: bez "na początku było Słowo", oraz bez "fluktuacji
                              kwantowej". Pamietaj, że teoria kwantów z założenia jest błędna...
                              ;)
                              • gazeta.plonline Re: Powstanie Universum 17.12.08, 21:08
                                Fluktuacja kwantowa, z ktorej powstal nasz Wszechswiat nie powtarza
                                sie czesto i nie jest mozliwa do powtorzenia przeze mnie, z braku
                                odpowiedniej aparatury...
                                Bog zas z def. istnieje podobno wszedzie i zawsze...
                                Pokaz mi wiec tego Boga.
                                I jaki masz dowod na blednosc kwantowej teorii?
                                • erg2 Re: Powstanie Universum 18.12.08, 09:28
                                  gazeta.plonline napisał:

                                  > Fluktuacja kwantowa, z ktorej powstal nasz Wszechswiat nie
                                  powtarza
                                  > sie czesto i nie jest mozliwa do powtorzenia przeze mnie, z braku
                                  > odpowiedniej aparatury...
                                  > Bog zas z def. istnieje podobno wszedzie i zawsze...
                                  > Pokaz mi wiec tego Boga.
                                  > I jaki masz dowod na blednosc kwantowej teorii?

                                  Odpowiedziałeś więc sobie sam: oglądasz go zawsze i wszędzie...
                                  O fluktuacji tego nie możesz powiedzieć...
                                  ;)))
                                  • gazeta.plonline Re: Powstanie Universum 18.12.08, 16:20
                                    To co ogladam to chaos, z wyspkami porzadku (oder, Ordnung), ktore
                                    powstaly przypadkowo z owego chaosu i ktore w chaos sie obroca
                                    zgodnie z prawami termodynamiki...
                                    Idea Boga zostala zas wymyslona przez pierwotnych ludzi, ktorzy w
                                    ten prymitywny sposob starali sie wyjasnic sobie swiat...
                                    • erg2 Re: Powstanie Universum 18.12.08, 16:38
                                      gazeta.plonline napisał:

                                      > To co ogladam to chaos, z wyspkami porzadku (oder, Ordnung), ktore
                                      > powstaly przypadkowo z owego chaosu i ktore w chaos sie obroca
                                      > zgodnie z prawami termodynamiki...
                                      > Idea Boga zostala zas wymyslona przez pierwotnych ludzi, ktorzy w
                                      > ten prymitywny sposob starali sie wyjasnic sobie swiat...


                                      To, że Ty widzisz chaos nie znaczy, że tam nie ma porządku.
                                      Nie ta perspektywa...
                                      ;)))
                                      • gazeta.plonline Re: Powstanie Universum 18.12.08, 18:50
                                        Widze chaos wszedzie, poniewaz Wszechswiat jest z natury
                                        chaotyczny... Porzadek widza tylko ci, co posluguja sie mysleniem
                                        zyczeniowym. Tacy ludzie maja tez widzenia Matki Boskiej itp. bytow,
                                        ktore z def. nie moga istniec (Bog, jako wieczny, nie ma przeciez
                                        rodzicow)...
                                        • erg2 Re: Powstanie Universum 19.12.08, 13:40
                                          gazeta.plonline napisał:

                                          > Widze chaos wszedzie, poniewaz Wszechswiat jest z natury
                                          > chaotyczny... Porzadek widza tylko ci, co posluguja sie mysleniem
                                          > zyczeniowym. Tacy ludzie maja tez widzenia Matki Boskiej itp.
                                          bytow,
                                          > ktore z def. nie moga istniec (Bog, jako wieczny, nie ma przeciez
                                          > rodzicow)...

                                          Hmmmmm....
                                          Robal też nie widzi porządku w fali, która go uniosła...
                                          Wina to fali, czy robaka...?
                                          • gazeta.plonline Re: Powstanie Universum 19.12.08, 17:55
                                            Zaczynasz mnie atakowac ad personam, co znaczy, ze nie masz
                                            argumentow ad rem...
                                            Fala tylko wydaje sie byc uporzadkowana, sklada sie ona bowiem z
                                            czastek poruszajacych sie tylko chwilowo w uporzadkowany sposob,
                                            albowiem naturalnym stanem natury jest chaos. Termodynamika sie
                                            klania...
                    • adalbertnewtown Pytanie do aroganckich religiantow 09.12.08, 20:30
                      Z czego powstal Bog?
                      • erg2 Re: Pytanie do aroganckich religiantow 10.12.08, 09:31
                        adalbertnewtown napisała:

                        > Z czego powstal Bog?

                        Zakładając jego istnienie? Z tego samego...
                        • adalbertnewtown Re: Pytanie do aroganckich religiantow 10.12.08, 17:59
                          Bog powstal wedlug ciebie z Boga. Ale kto stworzyl tego Boga, co to
                          to stworzyl Boga, ktoremu ty dzis oddajesz czesc?
                          • erg2 Re: Pytanie do aroganckich religiantow 17.12.08, 16:26
                            adalbertnewtown napisała:

                            > Bog powstal wedlug ciebie z Boga. Ale kto stworzyl tego Boga, co
                            to
                            > to stworzyl Boga, ktoremu ty dzis oddajesz czesc?

                            Nie pisałem,że Bóg z Boga, tylko ironicznie, że w obu przypadkach z
                            wiary...
                            albo w Boga, albo w np. fluktuację kwantową.
                            Nie pisałem też, że oddaję cześć jakiemukolwiek bogowi, ani
                            nie "bronię" jakiegokolwiek światopoglądu. Jesli nie zauważyłeś, to
                            wspomnę, że moje pytania są pytaniami do zdrowego rozsądku i logiki
                            myślenia.
                            • gazeta.plonline Re: Pytanie do aroganckich religiantow 17.12.08, 21:05
                              OK. Pomylilem widac Ciebie z kim innym...
                  • adalbertnewtown Teizm ne istnieje 09.12.08, 20:30
                    Tak samo jak nie stnieje Bog...
            • erg_samowzbudnik Re: Nauka i religia- co je łączy? 09.12.08, 16:25
              Kiedy żył Newton ? Porozmawiajmy raczej o Giordano Bruno ,Koperniku
              i innych prześladowanych przez kościół (hamulcowych).
              • erg2 Re: Nauka i religia- co je łączy? 09.12.08, 16:37
                erg_samowzbudnik napisał:

                > Kiedy żył Newton ? Porozmawiajmy raczej o Giordano
                Bruno ,Koperniku
                > i innych prześladowanych przez kościół (hamulcowych).

                Każdy z nich był katolickim duchownym, czy przeszkodziło im to w
                głoszeniu tego co głosili? A więc ich wiara nie była przeszkodą...
                Tylko wiara innych tak pewnych "prawdy" swoich poglądów...
                • adalbertnewtown Re: Nauka i religia- co je łączy? 09.12.08, 20:33
                  Giordano Bruno splonal na stosie, a Kopernik opublikowal swe dzielo
                  dopiero na lozu smierci, aby uniknac spalenia na stosie...
                  • erg2 Re: Nauka i religia- co je łączy? 10.12.08, 09:35
                    adalbertnewtown napisała:

                    > Giordano Bruno splonal na stosie, a Kopernik opublikowal swe
                    dzielo
                    > dopiero na lozu smierci, aby uniknac spalenia na stosie...

                    A czy którys z nich STRACIŁ wiarę... ?
                    Giordano nawet za nią zginął...
                    • adalbertnewtown Wierzenia religijne Alberta Einsteina (1) 10.12.08, 17:28
                      Wierzenia religijne Alberta Einsteina
                      Albert Einstein był panteista, czyli wierzył w bezosobowego Boga,
                      utożsamianego z natura.[1] Jego wyznanie wiary zawarte było chyba
                      najlepiej w telegramie wysłanym do żydowskiej gazety w roku 1929,
                      kiedy to został on oskarżony przez ortodoksyjnych żydów o
                      bluźnierstwo: „Wierzę w Boga Spinozy,[2] który objawia się w
                      harmonii wszystkiego, co istnieje, ale nie w Boga, który
                      interweniuje w losy i uczynki ludzi”.[3] Jak jednak słusznie zauważa
                      Nigel Calder,[4] „nawet ta ‘miękka’ (‘soft’) religijność stała się w
                      końcu poważną przeszkodą (stumbling block) dla Einsteina jako
                      fizyka”.

                      Calder przypomina nam też, iż teorie względności Einsteina
                      (szczególna, odnosząca się do ciał poruszających się z szybkościami
                      zbliżonymi do szybkości światła, i ogólna, opisująca grawitację)
                      były niezwykle ostro krytykowane zarówno w hitlerowskich Niemczech
                      (jako „żydowska pseudonauka”) oraz w ZSRR aż do śmierci Stalina w
                      roku 1953 (jako „niezgodne z materializmem dialektycznym, czyli
                      filozofią marksistowską”). Jednak najostrzej krytykował Einsteina
                      kościół, zgodnie ze swymi niechlubnymi tradycjami walki z nauką i
                      uczonymi (wystarczy tu przypomnieć przypadki Kopernika, Galileusza
                      czy też Darwina). Watykan długo popierał pewnego amerykańskiego
                      kardynała, który twierdził iż teorie względności Einsteina „są
                      źródłem uniwersalnej wątpliwości w istnienie Boga”.[5] Tak więc
                      Calder ma bez wątpliwości rację, gdy pisze iż „gdyby Einstein żył w
                      innym czasie i w innym miejscu, to mógłby on zostać spalony na
                      stosie, albo zostać zamkniętym i umrzeć w obozie koncentracyjnym lub
                      szpitalu psychiatrycznym”.[6]

                      Jednakże nawet Einstein, bez wątpliwości najwybitniejszy uczony XX
                      wieku, miał swoje ograniczenia. Nie chodzi tu bynajmniej o to, iż
                      nie był najmocniejszy, jak na fizyka-teoretyka, w matematyce (w tej
                      dziedzinie zawdzięczał on wiele pomocy otrzymanej od swego profesora
                      z Zurychu, Hermanna Minkowskiego oraz swych kolegów ze studiów), ale
                      o jego spinozjański panteizm, który nakazywał mu widzieć
                      niemalże „przedustawny” porządek w naturze. Niestety, ale
                      przekonanie Einsteina iż „Bóg nie gra w kości ze światem”[7] nie
                      pozwoliło mu przyjąć założeń mechaniki kwantowej, co z kolei nie
                      pozwoliło mu na połączenie teorii elektromagnetyzmu Maxwella ze swą
                      teorią grawitacji (ogólną teorią względności), a więc na stworzenie
                      tzw. ogólnej teorii wszystkiego, a raczej ogólnej teorii sił
                      działających w przyrodzie, czyli łączącą w jedno elektromagnetyzm,
                      grawitację oraz tzw. silne i słabe siły nuklearne.[8] Główną
                      przyczyną, dla której Einstein odrzucił był mechanikę kwantową
                      (podczas swej słynnej konfrontacji z jednym z czołowych twórców owej
                      mechaniki, Nielsem Bohrem, na konferencji w Brukseli w roku 1927)
                      była stochastyczna (oparta na rachunku prawdopodobieństwa, a więc
                      przypadku) natura owej mechaniki oraz tzw. zasada nieokreśloności,
                      sformułowana przez Heisenberga, innego wielkiego twórcę mechaniki
                      kwantowej, a głosząca, iż nie można jednocześnie określić położenia
                      i prędkości cząstki elementarnej (np. elektronu).

                      Jak to słusznie zauważył cytowany tu wielokrotnie Calder,
                      Einstein „pomylił ‘niepewność’ (‘uncertainty’) w swym podatomowym
                      (subatomic), statystycznym znaczeniu, z ‘niepewnością’ co do
                      przyczyny i skutku”.[9] Tak więc do dziś (początek roku 2005)
                      deterministyczna teoria grawitacji Einsteina opisująca makroświat
                      nie jest zgodna ze stochastyczną mechaniką kwantową opisującą
                      mikroświat. Oczywiście, fizycy szukają wciąż owej „ogólnej teorii
                      wszystkiego”, ale jak na razie bez skutku. Najbardziej obiecującą
                      hipotezą wydaje się być obecnie hipoteza superstrun (superstrings),
                      objaśniająca materię i energię jako zgrupowania wielowymiarowych
                      (najczęściej 11 wymiarów przestrzennych), a jednocześnie
                      mikroskopijnych „strun” (według niektórych teoretyków „otwartych”, a
                      według innych „zamkniętych”), wibrujących z różnymi
                      częstotliwościami, i w zależności od swej częstotliwości
                      spostrzeganych przez nas jako różne cząstki elementarne (np.
                      elektrony czy fotony) albo kwarki („części składowe” nukleonów,
                      czyli neutronów i protonów). Niemniej hipoteza superstrun i jej
                      pochodne (np. hipoteza „supermembran” i ogólnie tzw. „M” hipotezy
                      [10] ) nie są obecnie możliwe do przetestowania, albowiem „rozbicie”
                      cząstki elementarnej (np. elektronu) lub tym bardziej kwarka na owe
                      hipotetyczne superstruny wymaga nieosiągalnej obecnie ilości energii
                      i precyzji w jej ukierunkowaniu.

                      Tak więc nawet panteizm, najbardziej miękki albo też najbardziej
                      liberalny rodzaj religii (wiary religijnej) okazał się przeszkodą
                      nawet dla najwybitniejszego rozumu XX wieku. Łatwo się domyśleć, jak
                      wielką przeszkodą dla uczonego nie będącego Einsteinem może być więc
                      bardziej „twarda” religia (wiara religijna), a szczególnie odmiany
                      teizmu (w tym chrześcijaństwo, a więc i katolicyzm), które są wiarą
                      w transcendentnego, osobowego Boga, znajdującego się poza i ponad
                      przyrodą, ale stale wpływającego na losy stworzonego przez siebie
                      świata. Najlepiej ilustruje to chyba przykład innego wielkiego
                      fizyka, uważanego przez wielu za nawet większego od Einsteina. Mowa
                      tu oczywiście o Newtonie, który od co najmniej roku 1690 (a więc
                      przez ok. 37 lat) analizował szczegółowo i w oryginale Biblię, a
                      szczególnie owe przerażające przepowiednie Daniela i św. Jana
                      (Księga Daniela ze Starego Testamentu, zawierająca jego
                      apokaliptyczne proroctwa oraz niemniej, jak nie więcej koszmarna
                      Apokalipsa św. Jana).[11] Newton szukał był w Biblii, a szczególnie
                      w jej najbardziej odpychających, przerażających częściach, klucza
                      nie tylko do przyszłości (co czyniło bezskutecznie wielu przed nim
                      jak i po nim), ale też, równie daremnie, klucza do rozwiązania
                      zagadki przyrody, czyli innymi słowy klucza do „ogólnej teorii
                      wszystkiego”. Niepowodzenia Newtona i Einsteina powinny być,
                      oczywiście, przestrogą dla innych naukowców, filozofów i teologów, w
                      olbrzymiej większości zaopatrzonych w słabsze intelekty niż
                      wspomniani wyżej najwybitniejsi koryfeusze nauki. Niemniej
                      doświadczenie nakazuje mi tu daleko idący sceptycyzm, jako iż nie
                      tylko przysłowiowy Polak, ale też i wielu naukowców z różnych krajów
                      świata okazało się „przed szkodą i po szkodzie głupi”.
                      nieracjonalista.blox.pl/2005/06/Wierzenia-religijne-Alberta-Einsteina.html
                      • adalbertnewtown Re: Wierzenia religijne Alberta Einsteina (1) 10.12.08, 17:31
                        1) Panteizm: pogląd filozoficzny głoszący, ze Bogiem jest
                        wszechświat pojęty jako całość (Władysław Kopaliński Słownik wyrazów
                        obcych i zwrotów obcojęzycznych Warszawa: Wiedza Powszechna, 1989 s.
                        376). Panteizmu nie należy mylić z teizmem, czyli wiarą w jednego
                        transcendentnego, osobowego Boga znajdującego się poza i ponad
                        przyrodą, ale stale wpływającego na losy stworzonego przez siebie
                        świata (Kopaliński 1989 op. cit. s. 506) oraz z deizmem, który
                        zakłada istnienie bezosobowego Boga, stwórcy świata, który jednak
                        nie oddziałuje na bieg wydarzeń na świecie (Kopaliński 1989 op. cit.
                        s. 110). Chrześcijaństwo, islam i judaizm w swych „klasycznych”
                        („ortodoksyjnych”) wydaniach są więc odmianami teizmu.
                        2) Benedictus (Baruch) Spinoza (1632-1677) był, jak Einstein,
                        pochodzenia żydowskiego. Spinoza reprezentował racjonalizm:
                        dualizmowi Kartezjusza przeciwstawiał monizm, uznając istnienie
                        tylko jednej, jedynej substancji, czyli Boga utożsamianego z naturą
                        (przyrodą). W roku 1656 Spinoza został wyklęty przez rabinów
                        żydowskich i wysiedlony z Amsterdamu (por. Mała Encyklopedia
                        Powszechna PWN Warszawa, 1959 s. 899).
                        3) Cytat za Nigel Calder Einstein’s Universe New York: Greenwich
                        House, 1982 s. 138.
                        4) Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 138.
                        5) Por. Calder Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 138.
                        6) Calder Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 138-139.
                        7) Concise Dictionary of Quotations Collins, 1991 s. 125.
                        8) W skrócie: silne oddziaływania nuklearne są odpowiedzialne za
                        istnienie jąder atomów („trzymają” one razem nukleony, czyli protony
                        i neutrony), zaś słabe za radioaktywność (rozpad niektórych jąder
                        atomowych). Słabe siły nuklearne i elektromagnetyzm zostały ostatnio
                        niejako połączone (jako rodzaje „promieniowania”) w
                        tzw. „elektrosłabe” (electroweak) oddziaływania, jednakże fizycy
                        wciąż się trudzą nad integracją grawitacji z siłami „elektrosłabymi”
                        i silnymi oddziaływaniami nuklearnymi.
                        9) Einstein’s Universe (1982) op. cit. s. 141.
                        10) „M” wywodzi się, najprawdopodobniej, od macierzy, czyli po
                        angielsku matrix. Nie wiadomo tylko, czy autorzy tej nazwy mieli na
                        myśli rachunek macierzowy, czy tez raczej znany amerykański film
                        fantastyczno-naukowy.
                        11) Por. Encyclopaedia Britannica – Macropaedia (1984) vol. 13 str.
                        20 (artykuł o Newtonie).
                        nieracjonalista.blox.pl/2005/06/Wierzenia-religijne-Alberta-Einsteina.html


          • spejsmen Re: Nauka i religia- co je łączy? 09.12.08, 13:28
            Otoz to:
            erg_samowzbudnik napisał:
            Naukę i wiarę wszystko dzieli , nie łączy. Religia jest wielkim
            hamulcowym postępu.Gdyby ludzie bezwzglednie przestrzegali kanonów
            religijnych technologicznie bylibyśmy nadal w średniowieczu.
            Jedynym postępem naukowym księża i zakonnicy mogą się pochwalić na
            niwie kuchni. Wina ,nalewki oraz wyszukane dania to ich
            domena.Świadczy to o tym że mają bardzo dużo czasu , pieniedzy i
            grzech obżarstwa.
            ;)
      • erg2 Re: Nauka i religia- co je łączy? 09.12.08, 12:19
        madcio napisał:

        > > Czy mozna nie wierzyć w Boga? To trudniejsze niż wiara.
        >
        A odwrotnie...???
        • ap13579 [...] 09.12.08, 13:20
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • spejsmen Re: Ateisci wielbią bożka SAMO 09.12.08, 13:31
            A kto stworzyl Boga? Wedlug kreacjonistow wszystko ma swego stworce,
            wiec kto stworzyl stworzyciela wszechswiata?
          • ap13579 Podsumujmy wiarę ateistow 09.12.08, 13:38
            Wiara ciemnogrodu ateistycznwego w bożka SAMO.
            Kosmos SAMO wypierdział
            Zycie SAMO się zlepiło
            Zaiste powiadam wam , SAMO, ateistycznej sekty bożek,
            zaiste potężny jest.
            • adept_ltd1_net Re: Podsumujmy wiarę ateistow 09.12.08, 15:13
              hm, katoliku, twoje fizjologiczno-defekacyjne marzenia są ok, tylko dlaczego
              realizujesz je na forum???
          • erg_samowzbudnik Re: Ateisci wielbią bożka SAMO 09.12.08, 16:35
            ap13579 napisał:

            > Członki sekty ateistycznej wielbia bożka SAMO.
            > Zupę gluonowo-kwantową SAMO ugotował a nastepnie się nią nażarł.
            > Po chwili nastąpił Wielki Wybuch SAMO defekacji. po pewnyn czasie
            > SAMO ulepił z tego życie.
            > To jest wiara ateistow w potężnego bozka SAMO.

            Nie twierdzę że nie ma boga ,tylko mówię że kościół , a w
            szczególności katolicki hamuje rozwój nauki i tyle.
            • adalbertnewtown Re: Ateisci wielbią bożka SAMO 09.12.08, 20:34
              Jaki masz dowod na istnienie Boga?
              • erg2 Re: Ateisci wielbią bożka SAMO 10.12.08, 09:39
                adalbertnewtown napisała:

                > Jaki masz dowod na istnienie Boga?

                Masz dowód na nieistnienie?
                ;)
                • adalbertnewtown Re: Ateisci wielbią bożka SAMO 10.12.08, 18:02
                  Mam. Najlepszym dowodem na nieistnienie Boga jest niedoskonalosc
                  naszego swiata. Bowiem swiat stworzony przez Boga, Tworce Idealnego,
                  musial by byc z definicji idealny...
                  • erg2 Re: Ateisci wielbią bożka SAMO 17.12.08, 16:14
                    adalbertnewtown napisała:

                    > Mam. Najlepszym dowodem na nieistnienie Boga jest niedoskonalosc
                    > naszego swiata. Bowiem swiat stworzony przez Boga, Tworce
                    Idealnego,
                    > musial by byc z definicji idealny...

                    Ideał jest końcem drogi, jaki sens miałoby tworzenie końca bez
                    tworzenia początku? Zakładasz, że Bóg jest mniej roztropny od Ciebie?
                    • gazeta.plonline Re: Ateisci wielbią bożka SAMO 17.12.08, 21:09
                      Ideał jest końcem drogi tylko dla ograniczonych konstruktorow,
                      takich jak my, a nie dla idealnego konstruktora czyli Boga...
                      • erg2 Re: Ateisci wielbią bożka SAMO 18.12.08, 09:36
                        gazeta.plonline napisał:

                        > Ideał jest końcem drogi tylko dla ograniczonych konstruktorow,
                        > takich jak my, a nie dla idealnego konstruktora czyli Boga...

                        Przecież nie tworzy ideału dla siebie, ideału z definicji, tylko dla
                        nas, nikczemnych też z definicji..., do ideału prowadzi droga czyli
                        droga do niego... czy dojdziesz zależy od ciebie, stąd wolna wola...
                        Tworząc ideał, tworzył by niewolnika...
                        ;)
                        • gazeta.plonline Re: Ateisci wielbią bożka SAMO 18.12.08, 16:18
                          Po co Bogu cokolwiek innego niz On sam? Zreszta z def. nic nie moze
                          istniec poza i ponad Bogiem, ani w czasie, ani w przestrzeni, ani
                          poza nimi...
                          Tylko czlowiek dochodzi mozolna praca coraz blizej do jakiegos
                          idealu - Bog, z def., tym idealem jest, i to "wiecznie"...
                          • erg2 Re: Ateisci wielbią bożka SAMO 18.12.08, 16:41
                            gazeta.plonline napisał:

                            > Tylko czlowiek dochodzi mozolna praca coraz blizej do jakiegos
                            > idealu - Bog, z def., tym idealem jest, i to "wiecznie"...


                            Czyli do czego dąży człowiek?
                            ;)))
                            • gazeta.plonline Re: Ateisci wielbią bożka SAMO 18.12.08, 18:53
                              Czlowiek dazy do tego, aby przekazac dalej swe geny. Jestesmy bowiem
                              niewolnikami genow, ktore nami rzadza, a pisal byl o tym np.
                              Dawkins...
                              Reszta to tylko otoczka/nadbudowa, bowiem tak naprawde to liczy sie
                              tylko ta baza "genowa"...
                              Pozdr. :)
                              • erg2 Re: Ateisci wielbią bożka SAMO 19.12.08, 13:46
                                gazeta.plonline napisał:

                                > Czlowiek dazy do tego, aby przekazac dalej swe geny. Jestesmy
                                bowiem
                                > niewolnikami genow, ktore nami rzadza, a pisal byl o tym np.
                                > Dawkins...
                                > Reszta to tylko otoczka/nadbudowa, bowiem tak naprawde to liczy
                                sie
                                > tylko ta baza "genowa"...
                                > Pozdr. :)

                                Jeśli tylko tak by było, to albo pozostalibysmy "na drzewach" albo
                                mamy E=mc2 zapisane w genach...;)))
                                Jeśli geny same do tego doszły... ?
                                Jeśli nie - to dar od Boga... ?
                                Trzecie wyjście nam odebrałeś...
                                ;)))
                                • gazeta.plonline Re: Ateisci wielbią bożka SAMO 19.12.08, 17:58
                                  Ewolucja czlowieka zaszla w calkowicie przypadkowy sposob. Geny
                                  niejako ja zas popieraja, liczac pewnie na to, ze kazdy
                                  kolejny "model" powstaly w jej wyniku jest lepiej dostosowany do
                                  przetrwania i do przekazania dalej swych genow.
                                  W genach mamy zas zapisany tylko program, a nie jego wyniki. Zrozum
                                  roznice miedzy zapisem programu, programem wykonujacym sie i jego
                                  wynikami, ktore tez zaleza od danych mu dostarczonych...
    • ap13579 Kosmos powstał z nicosci mowi katolicyzm i nauka 09.12.08, 16:45
      Stan rzeczywistosci w momencie Wielkiego Wybuchu:
      Materia - nie istnieje
      Energia- nie istnieje
      Przestrzen- nie istnieje
      Czas -nie istnieje
      JEST NICOSC
      katechizm kosciola katolickiego(296)
      "Coz wielkiego byloby w tym, gdyby Bog stworzył świat z poddanej
      materii? Ludzki tworca gdy otrzyma od kogos material,zrobi z niego
      wszystko co zechce. Tumczasem moc Boga okazuje się własni3e w tym,
      ze czyni z NICZEGO, cokolwiek zechce.
      • erg_samowzbudnik Re: Kosmos powstał z nicosci mowi katolicyzm i n 09.12.08, 17:50
        ap13579 napisał:

        > Stan rzeczywistosci w momencie Wielkiego Wybuchu:
        > Materia - nie istnieje
        > Energia- nie istnieje
        > Przestrzen- nie istnieje
        > Czas -nie istnieje
        > JEST NICOSC
        > katechizm kosciola katolickiego(296)
        > "Coz wielkiego byloby w tym, gdyby Bog stworzył świat z poddanej
        > materii? Ludzki tworca gdy otrzyma od kogos material,zrobi z niego
        > wszystko co zechce. Tumczasem moc Boga okazuje się własni3e w tym,
        > ze czyni z NICZEGO, cokolwiek zechce.

        Nie kompromituj sie Leosiu .Zacznij bluzgać Ha Ha
        • adalbertnewtown Re: Kosmos powstał z nicosci mowi katolicyzm i n 09.12.08, 20:35
          Bez Leosia to forum byloby nudne...
      • adalbertnewtown Re: Kosmos powstał z nicosci mowi katolicyzm i n 09.12.08, 20:35
        A kto, kiedy, jak, po co i z czego stworzyl Boga?
        • kretenczyk Re: Kosmos powstał z nicosci mowi katolicyzm i n 10.12.08, 11:39
          adalbertnewtown napisała:

          > A kto, kiedy, jak, po co i z czego stworzyl Boga?

          A nudów, panie, to wszystko z nudów!

          • adalbertnewtown Re: Kosmos powstał z nicosci mowi katolicyzm i n 10.12.08, 18:03
            Masz sporo racji, bo kler, czyli agenci Boga, sa na ogol strasznie
            nudni... ;)
    • adalbertnewtown Re: Podsumujmy wiarę teistow 09.12.08, 20:29
      Z czego powstal stworzyciel wszystkiego?
      Kto i jak go stworzyl?
    • mwookash Litera "a" na końcach wyrazów. nt 09.12.08, 23:52

    • kala.fior próba posumowania 09.12.08, 23:55
      O Pani Waciu, regularnie pięknym mezzosopranem zaprasza Pani forumowiczów do
      wspólnego śpiewanie hymnów unisono.

      Nic z tego nie wychodzi, śpiewy gregoriańskie to interesująca historia,
      wynaleziono już kontrapunkt, sonatę i symfonie, mamy wieki kreatywnego
      komponowania i gdzie by się nie ruszyć jest coś pięknego, starego i nowego.

      A tu, jeszcze raz te zawodzenia unisono na tą same nutkę.

      Pani Waciu, nigdy nie jest za późno na porzucenie drogi do nikąd.

      Nie mam wątpliwości ze nie będzie Pani miała problemów z moralnością nie opartą
      na bojaźni przed NO [1], tzn, nie będzie Pani palić, gwałcić i łupić.
    • adalbertnewtown Re: Nauka i religia- co je łączy? 10.12.08, 18:05
      Jak widac Vaciu, mozna nie wierzyć w Boga...
      • nanan1 Re: Nauka i religia- co je łączy? 18.12.08, 19:26
        co rozni religie od nauki?
        uczciwosc

        naukowiec, jesli widzi wyniki eksperymentow przeczace jego teorii,
        porzuca ja lub szuka przyczyn. W religii jest tak i tak, bo tak i
        juz.

        co laczy wg mnie?
        odkad zaczelam odkrywac fizyke kwantowa (na wlasna reke i od
        niedawna, na humanistycznych studiach nikt mi nawet niestety o niej
        nie wspomnial) , czuje w zwiazku z tym niemal religijne uniesienia -
        ciezko mi powiedziec dlaczego, ale daje mi ona poczucie
        bezpieczenstwa i sensu.
        Nauka pozwolila i tez wreszcie do konca z religia zerwac. Juz sie nie
        boje.
        • gazeta.plonline Nauka i religia - dzieli je w s z y s t k o 18.12.08, 19:31
          Autor: nanan1☺ 18.12.08, 19:26
          Co rozni religie od nauki? Uczciwosc.
          Naukowiec, jesli widzi wyniki eksperymentow przeczace jego teorii,
          porzuca ja lub szuka przyczyn. W religii jest tak i tak, bo tak i
          juz.
          - Wiekszosc kleru nie wierzy (szczegolnie od biskupa wzwyz), ale sie
          nigdy do tego nie przyzna, aby nie stracic synekurek...
          • erg2 Re: Nauka i religia - dzieli je w s z y s t k o 19.12.08, 13:50
            gazeta.plonline napisał:

            > Autor: nanan1☺ 18.12.08, 19:26
            > Co rozni religie od nauki? Uczciwosc.
            > Naukowiec, jesli widzi wyniki eksperymentow przeczace jego teorii,
            > porzuca ja lub szuka przyczyn.

            Hmmmmmmm....
            Znasz historię nauki...???
            ;)))
            • nanan1 Re: Nauka i religia - dzieli je w s z y s t k o 19.12.08, 17:00
              tak przynajmnie powinno byc w zalozeniu, nie? a to juz duzo

              oczywiscie, jest to jakis ideal, w praktyce czesto podwaza sie pewnie
              kompetencje eksperymentatora albo trzyma teorii zebami i nogami, bo
              sie na nia poswiecilo pol zycia...

              ale wtedy nauka przestaje byc nauka a naukowiec naukowcem.
              • gazeta.plonline Re: Nauka i religia - dzieli je w s z y s t k o 19.12.08, 18:02
                I tak nauka, z jej wszystkimi wadami i patologiami, jest o wiele
                blizej idealu nauki, niz kosciol do swego idealu, opisanego przez
                Jezusa...
                Co ma wspolnego z Jezusem taki papiez rzymski mieszkajacy w
                palacach, bedacy wlascicielem wielkiego banku (IOR) i bylym
                czlonkiem hitlerowskiej organizacji? Moim zdaniem nic...
            • madcio Re: Nauka i religia - dzieli je w s z y s t k o 19.12.08, 17:55
              > Hmmmmmmm.... Znasz historię nauki...??? ;)))
              Hmmmm... wiesz kto demaskował oszustów-naukowców?

              A przy okazji...
              > > Co rozni religie od nauki? Uczciwosc.
              Nie, nie to. Prawidłowa odpowiedź brzmi: metodologia.
            • gazeta.plonline Re: Nauka i religia - dzieli je w s z y s t k o 19.12.08, 17:59
              Mowa tu o prawdziwych uczonych, a nie o wspolczesnych nam
              belwederskich prof. dr hab.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka