10.01.09, 22:06
Zeby mnie tu moderator za malinki nie ganial !!!

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80355,6143499,Jezyny_chronia_przed_rakiem.html
Jezyny maja wlasnosci antynowotworowe dzieki zawartym w nich antycyjanom.
Wiecej o antycyjanach:

pl.wikipedia.org/wiki/Antocyjaniny

Malinki tez zawieraja antycyjany, ale inne.
Obserwuj wątek
    • charioteer1 Re: Jezynki 10.01.09, 22:22
      Korekta: antocyjanom.
    • adept44_ltd Re: Jezynki 10.01.09, 22:38
      dla porównania antocyjany u malin i jeżyn

      wydawnictwo.ar.lublin.pl/annales/Horticultura/2005/annales_2005_hort_art_04.PDF.
      • charioteer1 Re: Jezynki 10.01.09, 22:50
        Hm, najwiecej antocyjanow maja odmiany: Algongin, Elida, Pojedynek i Rakieta,
        ale o jezynkach nie widze...
        • adept44_ltd Re: Jezynki 10.01.09, 23:02
          a, przepraszam, tu bardziej szczegółowe i porównawcze dane, niestety maliny
          nomen omen wypadaja blado...

          www.food-info.net/pl/colour/anthocyanin.htm
          • pomruk Aronia! 10.01.09, 23:19
            Aronia! Aronia! Zawsze w nią wierzyłem.
            • charioteer1 Re: Aronia! 10.01.09, 23:24
              A ja w czerwone winogrona. Chociaz jezeli chodzi o sfermentowane, to Chardonnay
              tez bardzo lubie.
            • adept44_ltd Re: Aronia! 10.01.09, 23:27
              powinieneś o tym napisać tu:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=89507291&wv.x=2&a=89620143
              :-)))
    • dala.tata Re: Jezynki a sprawa angielslka 11.01.09, 18:45
      dodam tutaj, ze jezyny wystepuja powszechnie w krzacorach przeroznych w UK i
      ludzie raczej ich nie jedza. jakis czas temu nawet naukowcy w tv zachecali ludzi
      do jedzenia jezynek.

      jednak, jako ze UK to kraj health and safety, jezynek nalezy sie obawiac i
      kupowac w Tesco. a juz nie daj boze zbierac grzybow. ostatnio w radio ostrzegali
      przed zbieraniem. a jedna pani zadzwonila i mowila jak sie rozchorowala po
      zjedzeniu grzybow....szybko sie okazalo ze jadla je na surowo....
      • adept44_ltd Re: Jezynki a sprawa angielslka 11.01.09, 19:00
        no to jakieś dzikie te ludzie w UK... ;-)
        • dala.tata nie masz pojecia :-) 11.01.09, 19:02

      • charioteer1 Re: Jezynki a sprawa angielslka 11.01.09, 19:08
        Heh, znajomy moich rodzicow byl zapalonym grzybiarzem. Za przysmak uwazal
        grzybek powszechnie uznawany za trujacy - niestety nazwy grzybka nie pomne.
        Przyrzadzanie grzybka do spozycia bylo o tyle specyficzne, ze trzeba go bylo dwa
        dni gotowac, zlewajac wode, zeby cos tam sie z niego wygotowalo ;-)

        A jezynki w mojej pamieci goszcza dosc rzadko. Z dziecinstwa pamietam tylko
        jedno miejsce, w ktorym wystepowaly w takiej ilosci, ze mozna sie bylo nimi
        najesc - w Beskidach. Maliny za to - czesciej.
        • adept44_ltd Re: Jezynki a sprawa angielslka 11.01.09, 19:18
          onegdaj produkowałem wino z jeżyn, genialne!!!
          • charioteer1 Re: Jezynki a sprawa angielslka 11.01.09, 19:22
            E, no wierze na slowo ;-)
            • adept44_ltd Re: Jezynki a sprawa angielslka 11.01.09, 19:28
              to dlaczego E???
              • charioteer1 Re: Jezynki a sprawa angielslka 11.01.09, 19:50
                A mam jakies inne wyjscie poza uwierzeniem na slowo?
                • adept44_ltd Re: Jezynki a sprawa angielslka 11.01.09, 19:55
                  wiele (a zwłaszcza brak wymienionego wyżej/niżej produktu) zdaje się
                  przekonywać, że nie...
                  • charioteer1 Re: Jezynki a sprawa angielslka 11.01.09, 20:06
                    adept44_ltd napisał:

                    > wiele...

                    Hmmm, jakbys nie byl do konca przekonany... Ale szukanie w styczniu jagodek to
                    dosc ryzykowna sprawa. Te wszystkie sierotki, ktore zla macocha wyganiala w
                    grudniu po maliny, zwykle spotykaly nowy rok, albo jakies inne podejrzane
                    towarzystwo... ;-)
        • petrucchio Re: Jezynki a sprawa angielslka 11.01.09, 19:34
          charioteer1 napisał:

          > Heh, znajomy moich rodzicow byl zapalonym grzybiarzem. Za przysmak uwazal
          > grzybek powszechnie uznawany za trujacy - niestety nazwy grzybka nie pomne.
          > Przyrzadzanie grzybka do spozycia bylo o tyle specyficzne, ze trzeba go bylo dw
          > a
          > dni gotowac, zlewajac wode, zeby cos tam sie z niego wygotowalo ;-)

          Pewnie olszówki (a.k.a. krowiaki podwinięte). Teraz uchodzą (i słusznie!) za
          grzyby silnie trujące, ale za mojego dzieciństwa jadło się je w różnej postaci;
          wg mądrości ludowej trzeba je było gotować kilka razy, odcedzając i zmieniając
          wodę, aż przestawała się barwić na brązowo. Nie mam pojęcia, czy ten sposób
          naprawdę działa (choć żyję i wątrobę mam w porządku), więc nie polecam go
          nikomu. Informuję tylko, jak było.

          > A jezynki w mojej pamieci goszcza dosc rzadko. Z dziecinstwa pamietam tylko
          > jedno miejsce, w ktorym wystepowaly w takiej ilosci, ze mozna sie bylo nimi
          > najesc - w Beskidach. Maliny za to - czesciej.

          E, jeżyny rosną prawie wszędzie (także w Anglii, jak słusznie pisze Dalatata).
          Tu, w Wielkopolsce, jest ich więcej niż malin. Z dzieciństwa (pod Warszawą)
          pamiętam za to maliny kamionki, których
          tutaj nie widuję.
          • charioteer1 Re: Jezynki a sprawa angielslka 11.01.09, 19:57
            Wydaje mi sie, ze to bylo to:
            pl.wikipedia.org/wiki/Piestrzenica_kasztanowata
            To byl twardy lwowiak, jemu byle co nie szkodzilo...
            • petrucchio Re: Jezynki a sprawa angielslka 11.01.09, 20:17
              charioteer1 napisał:

              > To byl twardy lwowiak, jemu byle co nie szkodzilo...

              A, jak piestrzenica, to faktycznie twardy zawodnik. Ja jestem grzybiarz
              zapalony, ale aż tak nie ryzykuję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka