niezapowiedziany 08.02.09, 20:02 super! jaki procent z przychodow z wykorzystania tego wynalazku bedzie mial PAN? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
eugeniuszz A ile pieniędzy dał na badania polski rząd? 08.02.09, 23:17 Pewnie nic, bo cała kasa poszła na KRUS, wojskowe mieszkania i dotacje dla partii. Odpowiedz Link Zgłoś
pan-samochodzik Re: Świeże? Oczywiście, zafoliowane ledwie dwa la 08.02.09, 23:30 Myślę że pytanie jest trochę źle postawione. Państwo, w tym PAN jest najgorszą "organizacją" do robienia biznesu. Ja bym zapytał: w jakim procencie polskie firmy będą producentami tej folii i produktów z niej? PAN powinien zadowolić się jednym, dwoma procentami ze sprzedaży licencji. To i tak byłoby ogromnie dużo. Boję się że podpisali umowę czyniącą tę firmę amerykańską właścicielem patentu. Z reguły firmy amerykańskie nie wchodzą w rozwój bez takich umów. Fajnie by było gdyby ktoś z PAN odpowiedział na to pytanie. Jeśli nie ma takiej umowy, to według amerykańskiego prawa patentowego każdy ze współtwórców projektu, nie ważne jak znikomy jest jego wkład, ma identyczne prawa do patentu i może dosponować tym patentem bez zgody pozostałych twórców i bez konieczności zapłacenia im jednego centa. Oznacza to że każdy z autorów może produkować, lub sprzedawać licencje. W takim wypadku rozpoczął bym intensywny marketing tego wynalazku przez PAN. Jeśli prześpią, zrobią to Amerykanie. Jest jeszcze inna ciekawa rzecz: jeśli pracownicy PAN nie mają specjalnej umowy z PAN, która zmuszała by ich do automatycznego odsprzedania za 1 złotówkę patentów powstałych w czasie pracy dla PAN, lub powstałych za pieniądze PAN, to każdy z tych pracowników - współautorów ma prawo do samodzielnego korzystania z patentu. W USA każdy pracownik podpisuje takie umowy w momencie podjęcia pracy. Wiem że w Polsce wygląda to inaczej, dlatego może mają szansę na... przejście na swoje? A na koniec powiem jedynie, że patent na każdą technologię można obejść. Zwłaszcza jeśli się jest jej twórcą i wie się o niej wszystko. Gdyby więc umowa PANu była niekorzystna, to wypiął bym się na Amerykanów i szybko samemu opracował i opatentował własną - lepszą. Dodam, że w USA lepsza oznacza - tańsza. Życzę powodzenia naukowcom z PAN w wykorzystaniu tej technologii! Nie dajcie się wykołować Amerykanom. Oni są w tym mistrzami. Wiem co mówię - piszę ze Stanów. Odpowiedz Link Zgłoś
0.tech Świeże? Oczywiście, zafoliowane ledwie dwa lata.. 09.02.09, 08:47 Dobra jest tu ktos kto zna sie na przechowywaniu zywnosci od strony technicznej? Bo nie napisali w jaki sposob konkretnie ta folia ma byc lepsza do skladowania zywnosci od powiedzmy takich sloikow. Niby szczelniejsza, ale sama szczelnoscia chyba takich efektow sie nie osiaga. Imho duzo srututu, a wyjdzie kolejny zderzak Lagiewki. Odpowiedz Link Zgłoś
isterus Re: Świeże? Oczywiście, zafoliowane ledwie dwa la 09.02.09, 14:36 > Dobra jest tu ktos kto zna sie na przechowywaniu zywnosci od strony technicznej > ? > Bo nie napisali w jaki sposob konkretnie ta folia ma byc lepsza do skladowania > zywnosci od powiedzmy takich sloikow. Niby szczelniejsza, ale sama szczelnoscia > chyba takich efektow sie nie osiaga. Imho duzo srututu, a wyjdzie kolejny > zderzak Lagiewki. Dobra, to porównaj sobie wagę słoika i np kartonika. Albo lepiej - słoik vs torebka foliowa. Z drugiej strony - zamiast dodawać masę konserwantów, żeby produkt w kolorowym opakowaniu wytrzymał pół roku - dajemy konserwantów mniej (lub wcale) i pakujemy w kolorowe opakowanie ze szczelnej folii. Możliwości są spore i fajnie by było, gdyby to szybko weszło na rynek. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Świeże? Oczywiście, zafoliowane ledwie dwa la 09.02.09, 19:06 isterus napisała: > Dobra, to porównaj sobie wagę słoika i np kartonika. Albo lepiej - słoik vs > torebka foliowa. Z drugiej strony - zamiast dodawać masę konserwantów, żeby > produkt w kolorowym opakowaniu wytrzymał pół roku - dajemy konserwantów mniej > (lub wcale) i pakujemy w kolorowe opakowanie ze szczelnej folii. ****************************** Jakoś mnie nie przekonałaś - szczególnie z tym konserwantami. Np. wędzonki w folii smakują równie licho pierwszego dnia po zafoliowaniu, jak i dzień przed upływem terminu przydatności do spożycia. Dla tej grupy produktów odkrycie raczej nie będzie przełomem. Część produktów nabiałowych rozkłada się pod wpływem światła, a roślinne tłuszcze tłoczone na zimno - samoistnie. Prawdopodobnie nowa folia trafi tam, gdzie do tej pory się najlepiej sprawdzała - do grupy produktów przechowywanych w niskich temperaturach (surowe ryby, mięso, mrożonki warzywne, dania gotowe, lody). A butelki z alkoholem? Mają się dobrze i nie zostały wyeliminowane przez puszki i kartoniki. Odpowiedz Link Zgłoś
em_obywatel Prawdziwy maruda z ciebie 09.02.09, 21:50 Prawdziwy maruda z ciebie. Jest wiele zastosowań niespożywczych, gdzie ważna jest niska przepuszczalność gazów. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Prawdziwy maruda z ciebie 10.02.09, 18:45 em_obywatel napisał: Jest wiele zastosowań niespożywczych, gdzie ważna > jest niska przepuszczalność gazów. ******************************* To się rozumie samo przez się. Dlatego nie polemizowałem. Odpowiedz Link Zgłoś
isterus Re: Świeże? Oczywiście, zafoliowane ledwie dwa la 11.02.09, 15:55 > Jakoś mnie nie przekonałaś - szczególnie z tym konserwantami. Np. wędzonki w > folii smakują równie licho pierwszego dnia po zafoliowaniu, jak i dzień przed > upływem terminu przydatności do spożycia. Dla tej grupy produktów odkrycie > raczej nie będzie przełomem. Bo rzeczone wędzonki są nafaszerowane konserwantami. Właśnie po to, żeby w tej folii tyle czasu wytrzymać. Te nasze standardowe folie nie są tak nieprzepuszczalne, jak te o których mowa w artykule. Chodziło mi o to, że może będzie taką wędzonkę przechowywać równie długo, ale bez dodawania "ulepszaczy" Odpowiedz Link Zgłoś
kornel-1 Konserwanty 11.02.09, 16:17 isterus napisała: > Bo rzeczone wędzonki są nafaszerowane konserwantami. > Właśnie po to, żeby w tej folii tyle czasu wytrzymać. > Te nasze standardowe folie nie są tak nieprzepuszczalne, > jak te o których mowa w artykule. Chodziło mi o to, że może > będzie taką wędzonkę przechowywać równie długo, > ale bez dodawania "ulepszaczy" No cóż. IMHO, masz tylko częściową rację. Konserwanty dodawane są nie tylko do zafoliowanych produktów ale i do przetworów spożywczych zapakowanych w szklane opakowania. Dotyczy to również napojów w butelkach PET i w kartonach o trójwarstwowej strukturze (papier, folia, metal). Chyba nie sądzisz, że superfolia jest ma mniejszy współczynnik dyfuzji dla gazów niż szkło? Nie wszystkie konserwanty są PRZECIWUTLENIACZAMI. Wydaje mi się, że niektóre produkty żywnościowe psuje się i bez tlenu. Kornel Odpowiedz Link Zgłoś
kornel-1 Kilka wątpliwości 09.02.09, 21:47 1. Słowa o tysiącu warstw w folii sugerują skomplikowaną lub żmudną technologię. W naturalny sposób rodzi się pytanie o koszt opakowania. Patrząc na wszechobecne woreczki foliowe, wydaje się, że produkcja folii PE, PP i in. jest bajecznie tania. Nowy produkt bez względu na jakość musiałby mieć porównywalną cenę. 2. Znacznie większa jakość folii jest sukcesem technologicznym, ale czy może być sukcesem rynkowym? Naukowcy proponują zastosowanie do przechowywania żywności. W rzeczywistości nie potrzebujemy długiego przechowywania żywności! Argumenty na "nie" są po stronie zarówno konsumentów jak i producentów. Po pierwsze 5-letni sok nie wzbudza takiego entuzjazmu jak 5-letnie wino (wolimy wszystko mieć świeże bez względu na rodzaj opakowania). Po drugie "żywność doskonała" nie psująca się - kosztuje: kosztuje magazynowanie i zamrożenie gotówki (konsumenta lub producenta). 3. Opakowanie lekarstw? Patrząc na daty ważności lekarstw, łatwo się zorientować, że producent daje różne okresy przydatności do spożycia dla różnych leków. Krótsze i dłuższe. Jak sądzę, trwałość leku uzależniona jest NIE TYLKO od szczelności opakowania ale też od samorzutnej degradacji substancji czynnej. Gdyby tak nie było, producenci używaliby opakowań najbardziej trwałych a terminy ważności byłyby jednakowe. Dopuszczam jednak myśl, że mogę się mylić ;-) Zresztą... mamy więc "zapakowane idealnie lekarstwo" z gwarancją 10 lat. Gdzie ewentualnie to lekarstwo miałoby spędzić ten czas? W magazynie producenta czy u pacjenta? Nonsens. Mrożenie gotówki. Ale ogólnie... życzę powodzenia :D Kornel Odpowiedz Link Zgłoś
pan-samochodzik A ja nie mam żadnych 10.02.09, 22:52 Czytając pański list odrobinę się rozbawiłem. Oczywiście może ma pan i rację, ale rozbawiło mnie co innego - rozbawiło mnie polskie szukanie dziury w całym. Wszechobecny pesymizm i dołowanie bliźniego swego. Z takim podejściem Amerykanie nie zajechali by zbyt daleko. Właśnie wyszedłem z rozmowy z dyrekcją. Po raz pierwszy w mojej karierze moje urządzenie uległo totalnemu zniszczeniu już w pierwszej godzinie testu. Pomimo że moja firma "już sprzedała" to urządzneie kientom i mamy teraz ogromny problem, nie było żadnej histerii, darcia szat, szukania winnych. Przeanalizujemy uszkodzenia, przeprojektujemy, przetestujemy i jazda do przodu. Jedynie ja wyszedłem na durnia, żeby nie powiedzieć... na Polaka, bo opieprzyłem zdrowo ludzi w dziale testów. Opieprzyłem po raz pierwszy od dwudziestu lat, czyli od mojego przyjazdu do Ameryki. Zmyłem im głowę za to, że rozpoczęli test bez mojej wiedzy, w związku z czym nie mamy bladego pojęcia o tym co było pierwotną przyczyną zniszczenia. Tyle że Amerykanin zrobił by to w zupełnie inny sposób i wszyscy byli by zadowoleni, a jednoczesnie wiedzieli co mają w przyszłości zrobić. Jak widać wilk nigdy nie zmieni swojej skóry... a ja muszę jutro przynieść do działu testów pączki i pizzę! Tak - polskie pączki, bo znacznie bardziej je wolą od donatów. Ale do rzeczy. Na tym etapie wymyślanie zastosowań nie jest najważniejsze. Dobrze jest je mieć, a jeszcze lepiej od razu pracować nad konkretnym zamówieniem, ale... zastosowania się znajdą. Ważniejsze jest rozreklamować się. Potrzebujący sami się zgłoszą. Mogą to być nawet zastosowania o których nam się w tej chwili nie śni. Głupie baloniki z helem które obecnie flaczeją po paru godzinach, mimo że folia jest aluminiowana. A co do ilości warstw? Wcale nie musi to być ani trudne, ani drogie. Wystarczy bardzo długą dwuwarstwową folię złożyć w połowe 12 razy i już mamy ponad 8 tysicy warstw (4 tysiące warstw każdego materiału). Potem tylko przepuścić to jeden raz między ciepłymi walcami by warstwy się zgrzały i aby uzyskać wymaganą grubość. W ten sposób robi się kilometry różnych kompozytowych materiałów w tym chyba i niektórych folii. Z mojego doświadczenia najważniejszy jest marketing. Dać prawo do marketingu materiału jak największej ilości firm, a oni już tam znajdą zastosowania i klientów. Oczywiście za procent od sprzedaży... Odpowiedz Link Zgłoś
kornel-1 Przekonywanie podatnika 10.02.09, 23:34 pan-samochodzik napisała: > Czytając pański list odrobinę się rozbawiłem. Oczywiście może ma > pan i rację, ale rozbawiło mnie co innego - rozbawiło mnie polskie > szukanie dziury w całym. Rację to pewnie mam :) Ale czy przedstawiałem "polskie szukanie dziury w całym"? Nie sądzę. Po prostu ustosunkowałem się do pomysłów przedstawionych w artykule. Mało tego - poddałem krytyce i osądowi. Aby przekonać podatnika, by wydał pieniądze na badania naukowe ("nie czepiał się"), autorzy projektów w uczelniach finansowanych z publicznych funduszy zmuszone są do "podpinania" się do modnych - chwytliwych haseł: nanotechnologia, ekologia, walka z rakiem itp. Są takie słowa-wytrychy, pod które wszystko da się podpiąć. Odkryliśmy nanopianę węglową? Świetnie! Przyda się do enkapsulacji leków przeciwrakowych. Albo do opracowania superprocesora. Tak, każdego śmieszy coś innego. Mnie - to szukanie na siłę "modnych" zastosowań. Szukanie dziury w całym jest koniecznym etapem przy wdrażaniu jakiegokolwiek pomysłu, przy opracowywaniu nowej technologii. Czym kończy się rezygnacja z tego szukania dziury w całym świadczy przypadek głupiej uszczelki przy okazji katastrofy Challengera lub równie głupiego bezpiecznika przy okazji blackoutu z 1977 roku, by pozostać przy amerykańskiej rzeczywistości. Podobnie zresztą jest w ekonomii, marketingu, czegokolwiek. Mój post, czy jak byłaś łaskawa określić, list w żaden sposób nie miał na celu zrażania wynalazców do prac nad superfolią. Niech sobie pracują, odkrywają, opracowują coraz lepsze technologie. A zastosowanie "się znajdzie" Kornel Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: A ja nie mam żadnych 11.02.09, 00:42 pan-samochodzik: > Pomimo że moja firma "już sprzedała" to urządzneie kientom i mamy > teraz ogromny problem, nie było żadnej histerii, darcia szat, > szukania winnych. A jakiż to problem. W polskich firmach informatycznych takie rzeczy są na codzień: najpierw się sprzedaje coś co nie działa (albo go nie ma), a potem przekonuje klienta, że nie potrafi obsłużyć, ma zły sprzęt lub niekompatybilne dane. I nikt się nie przejma, że nie działa, że nie w terminie itp. To jest dopiero prawdziwy optymizm - "jakoś to będzie". A jak byś popracował z naszymi południowymi sąsiadami, to byś dopiero zobaczył hurraoptymizm. Odpowiedz Link Zgłoś
tomkaz Re: Kilka wątpliwości 11.02.09, 08:52 Ad.1 Technologia jest niewiele bardziej skomplikowana od produkcji folii monolitycznych. Sprzęt jest trochę droższy, ale dostępny i ewentualnie stanowi jednorazowy wydatek. Reszta procesu to zwykłe wytłaczanie (pomysłowe). Odpowiedz Link Zgłoś
ziarenko1.1 Świeże? Oczywiście, zafoliowane ledwie dwa lata.. 10.02.09, 22:22 a krecone lody tez można przechowywać ? Odpowiedz Link Zgłoś
mac312 Re: A do wodoru się nadaje 12.02.09, 22:27 Ta, jasne. Globalna ekologia mówi to coś państwu? Takie wynalazki są teraz modne. Gdyby dzięki temu dało się choć część produktów nie trzymać w wielkich zamrażarkach a przy tym folia rzeczywiście z czasem poddawała by się procesom biodegradacji, przyniosła by niewyobrażalne zyski firmom (a zwłaszcza sklepom) spożywczym na całym świecie. To jest tak proste i praktyczne jak rosyjski kałasznikow a niedowiarków pierwszych ze zdziwienia zetnie z nóg, gdy już jutro kupią produkt w nowym opakowaniu. Odpowiedz Link Zgłoś