Dodaj do ulubionych

Darwin: nieznośny chłopiec z pasją

12.02.09, 03:34
Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • bujakm Re: Darwin: nieznośny chłopiec z pasją 12.02.09, 04:11
      nie rozumiesz? bo nie czytasz. wcale nie jest niezgodna
      • mirekmm Re: Darwin: nieznośny chłopiec z pasją 12.02.09, 07:35
        Oczywiście, różnej maści "postępowi" duchowni, nie chcę pisać, że katoliccy, bo
        z katolicyzmem to nie ma wiele wspólnego, uważają, że darwinowskie rojenia da
        się pogodzić z prawdą. Dawniej za mącenie o alegoryczności Pisma Świętego nieźle
        by się podpiekli, ale teraz jest epoka róbta co chceta, więc i duchowny może
        Słowo Boże nazywać bajką.

        24 Potem Bóg rzekł: "Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło,
        zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta według ich rodzajów!" I stało się tak. 25
        Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt
        pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były dobre. 26 3A wreszcie rzekł Bóg:
        "Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami
        morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi
        zwierzętami pełzającymi po ziemi!"
        • petrucchio Re: Darwin: nieznośny chłopiec z pasją 12.02.09, 07:47
          mirekmm napisał:

          > Oczywiście, różnej maści "postępowi" duchowni, nie chcę pisać, że katoliccy, bo
          > z katolicyzmem to nie ma wiele wspólnego, uważają, że darwinowskie rojenia da
          > się pogodzić z prawdą. Dawniej za mącenie o alegoryczności Pisma Świętego nieźl
          > e
          > by się podpiekli, ale teraz jest epoka róbta co chceta, więc i duchowny może
          > Słowo Boże nazywać bajką.

          Drogi MirkuMM, a co mają do tego księża? Kogo w ogóle obchodzi opinia księży,
          konserwatywnych czy postępowych, na jakikolwiek temat naukowy? To znaczy, mnie
          zawsze cieszy, kiedy ksiądz okazuje się człowiekiem światłym i nadążającym za
          rozwojem wiedzy (niechby i z poślizgiem 150 lat), ale *naprawdę* to, czy teorię
          ewolucji można, czy nie można akceptować jako adekwatny opis rzeczywistości, to
          *wyłącznie* sprawa kompetentnych naukowców.

          > 24 Potem Bóg rzekł: "Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło,
          > zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta według ich rodzajów!" I stało się tak. 25
          > Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt
          > pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były dobre. 26 3A wreszcie rzekł Bóg:
          > "Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami
          > morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi
          > zwierzętami pełzającymi po ziemi!"

          A rozumu mu nie dał, iżby rozumiał świat wokół siebie?
          • noveyy777 Re: Darwin: nieznośny chłopiec z pasją 12.02.09, 08:43
            petrucchio napisał:

            > Drogi MirkuMM, a co mają do tego księża? Kogo w ogóle obchodzi opinia księży,
            > konserwatywnych czy postępowych, na jakikolwiek temat naukowy?

            Oj,nawet sobie nie wyobrażasz,jak ta krecia robota,w stylu np. Zycinskiego,
            przydaje się darwinistom. Przeciez,jak autorytety kościola,od arcybiskupa do
            wikarego,lamia u ludzi blokade na ewolucjonizm,jakos go zeniac z naukami
            Biblii,to automatycznie konczy sie sprzeciw,domaganie nauczania kreacjonizmu,no
            i cale tony literatury tworzonej przez ewolucjonistow znajduje zejscie,bo kazdy
            postepowy chrzescijanin chce zobaczyc,jak Bog tworzyl swiat. Kasa,kasa!
            • petrucchio Money makes the world go around :P 12.02.09, 09:07
              noveyy777 napisał:

              > Oj,nawet sobie nie wyobrażasz,jak ta krecia robota,w stylu np. Zycinskiego,
              > przydaje się darwinistom. Przeciez,jak autorytety kościola,od arcybiskupa do
              > wikarego,lamia u ludzi blokade na ewolucjonizm,jakos go zeniac z naukami
              > Biblii,to automatycznie konczy sie sprzeciw,domaganie nauczania kreacjonizmu,no
              > i cale tony literatury tworzonej przez ewolucjonistow znajduje zejscie,bo kazdy
              > postepowy chrzescijanin chce zobaczyc,jak Bog tworzyl swiat. Kasa,kasa!

              Tak, tak. W ogóle nauka i edukacja to wielkie joint venture, gdzie ręka rękę
              myje. Nauczyciele wpajają uczniom wiedzę, wskutek czego bystrzejsi z nich
              zaczynają interesować się nauką, kupują książki i czasopisma popularnonaukowe,
              potem idą na studia, kupują podręczniki i monografie (kasa! kasa!), niektórzy z
              nich zostają nauczycielami albo autorami podręczników szkolnych i kółko się zamyka.

              Może zamknięcie szkół i uniwersytetów, spalenie podręczników oraz umieszczenie
              nauczycieli szkolnych i akademickich w obozach reedukacji przerwałoby to
              obłąkane "kręcenie lodów", co?

              A przecież zamiast kupować np. Świat Nauki (12,99 PLN), National Geographic
              (12,99 PLN) i Wiedzę i Życie (6,99 PLN), już za symboliczne 4 zł miesięcznie
              można zostać członkiem Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego i co dwa
              miesiące otrzymywać Magazyn PTK.
              • plorg Madcio ratuj swoje forum! 12.02.09, 10:37
                ...bo chłopcy zamiast o Darwinie, o kościele prawią.
              • noveyy777 Re: Money makes the world go around :P 12.02.09, 16:54
                Ale co ty się tak bulwersujesz,przecież mowa o teorii ewolucji i próbacj jej
                pożenienia z chrześcijaństwem przez postępowych duchownych,w celu żeby nie
                pospadać ze stołków zbudowanych na "biblijnych mitach" i zjednać sobie
                srodowiska akademickie (i vice versa),żeby środowiska akademickie/darwiniwskie
                mogły szerzyć swoje hipotezy pod przykrywką pogodzenia z prawdami wiary.
                Po co ty mieszasz do tego całą naukę?
                Przecież nikt nie przeczy,żeby większość gałęzi nauki bardzo przysłużały się
                ludziom. Natomiast teoria ewolucji jest bezużyteczna praktycznie--i to bez
                różnicy czy jest fałszywa czy prawdziwa:)
                • petrucchio Re: Money makes the world go around :P 12.02.09, 19:18
                  noveyy777 napisał:

                  > Natomiast teoria ewolucji jest bezużyteczna praktycznie--i to bez
                  > różnicy czy jest fałszywa czy prawdziwa:)

                  Lekooporność bakterii to ewolucja w działaniu. Jeśli chodzi o wnioski praktyczne
                  z syntezy neodarwinowskiej np. dla hodowli, spójrz na jej bezproduktywne
                  przeciwieństwo
                  • maruda.r Re: Money makes the world go around :P 12.02.09, 23:58

                    petrucchio napisał:

                    > Lekooporność bakterii to ewolucja w działaniu. Jeśli chodzi o wnioski praktyczn
                    > e
                    > z syntezy neodarwinowskiej np. dla hodowli, spójrz na jej bezproduktywne
                    > przeciwieństwo
                    • plorg Re: Money makes the world go around :P 14.02.09, 09:07
                      maruda.r napisał:

                      > Umysły miałkie i nijakie chętnie obrócą się ku łysenkizmowi czy
                      > kreacjonizmowi, bo owe brednie są dla nich łatwiej przyswajalne.
                      ----------------
                      Od kiedy przyswajalność świadczy o prawdziwości jakiegoś twierdzenia
                      i od kiedy przyswojenie takiej czy innej wizji świata, świadczy o
                      miałkości lub nijakości przyswajającego?
                      • maruda.r Re: Money makes the world go around :P 16.02.09, 02:06
                        plorg napisał:

                        > maruda.r napisał:
                        >
                        > > Umysły miałkie i nijakie chętnie obrócą się ku łysenkizmowi czy
                        > > kreacjonizmowi, bo owe brednie są dla nich łatwiej przyswajalne.
                        > ----------------
                        > Od kiedy przyswajalność świadczy o prawdziwości jakiegoś twierdzenia
                        > i od kiedy przyswojenie takiej czy innej wizji świata, świadczy o
                        > miałkości lub nijakości przyswajającego?

                        ***************************************

                        A gdzie napisałem, że świadczy o prawdziwości?

                        Z kolei, przyswojenie łatwej wizji płaskiej Ziemi opartej na czterech żółwiach
                        jak najbardziej świadczy o miałkości umysły - w przypadku, gdy są dostępne
                        lepiej uzasadnione teorie czy hipotezy.

                • maura4 Re: Money makes the world go around :P 12.02.09, 19:33
                  O widzisz ,bezużyteczna ! A ja wcale niedawno usłyszalam z ust
                  prof. ewolucjonizmu ,że jest bardzo przydatna. Jak przyklad podał
                  informatykę - programowanie ,internet - wykorzystuje mechanizmy
                  ewolucji. Nam laikom rzeczywiście przydatna nie jest ,bo nie wiemy
                  co z nia począć ,ale mózgowcom ....
                • y.y Re: Money makes the world go around :P 12.02.09, 21:59
                  "Natomiast teoria ewolucji jest bezużyteczna praktycznie--i to bez
                  > różnicy czy jest fałszywa czy prawdziwa:)"

                  ROOFL! Buahahahahahahaha
                  Najpierw się posikałem ze śmiechu, podobnej bredni to dawno nie słyszałem, a jak
                  świętej pamięci Lem rzekł był, internet pełen jest idiotów:) Ale później jak się
                  zastanowiłem, to w sumie jest w tym pewna przewrotna racja, jak się czyta takie
                  wpisy - teoria ewolucji nie zawsze ma zastosowanie:)))
                  • plorg Re: Money makes the world go around :P 14.02.09, 10:52
                    y.y napisał:

                    > świętej pamięci Lem rzekł był, internet pełen jest idiotów:)
                    ---------------
                    A pomyślałeś, ze Lem mógł mieć na mysli właśnie Ciebie?
                    • y.y Re: Money makes the world go around :P 18.02.09, 15:25
                      plorg napisał:

                      > y.y napisał:
                      >
                      > > świętej pamięci Lem rzekł był, internet pełen jest idiotów:)
                      > ---------------
                      > A pomyślałeś, ze Lem mógł mieć na mysli właśnie Ciebie?

                      Pomyślałem, i najwyraźniej tym się różnimy:))

                      ------------------
                      Forum przeprasza za Palestrinę, Galbę, Poszeklu, wet3 i innych szczekaczy na
                      żołdzie pisiorków
                • madcio Re: Money makes the world go around :P 12.02.09, 23:42
                  > Natomiast teoria ewolucji jest bezużyteczna praktycznie
                  Ta... bo algorytmy genetyczne nie działają. Bo efekty emergentne programów typu
                  Tierra lub Avidia (pasożyci, hiperpasożyci, wyrabianie odporności na "bogów"
                  zabijających te "organizmy") nie istnieją. Bo ewolucja programowalnych układów
                  logicznych nie daje żadnych interesujących efektów ani rozwiązań, które by
                  ludzkim inżynierom w życiu nie przyszły do głowy.

                  To oczywiście tylko kilka przykładów z jednej jedynej dziedziny (informatyki -
                  to a propo wpisu maury4) z ogromnej rzeszy innych, ale rozpisywać mi się nie
                  chce. :)

                  A jakby ktoś chciał bardzo krótko: to co powiedizałeś, to bzdura na skalę
                  kosmiczną, noveyku.
                  • maura4 Re: Money makes the world go around :P 13.02.09, 11:33
                    Muszę zmienić ostatnie zdanie ze swojego wczorajszego wpisu. Nam
                    laikom ewolucja jest przydatna bardziej ,niż potrafimy sobie
                    wyobrazić. W dobie internetu nic nie usprawiedliwia wygłaszania
                    głupot przez laika . Jedno kliknięcie i mozemy uchronic sie, przed
                    wystawieniem swiadectwa swojej głupocie.
                  • plorg Re: Money makes the world go around :P 14.02.09, 11:02
                    Nic, ale to absolutnie nic, w naturze, nie przechodzi samo z siebie,
                    z niższego poziomu zorganizowania, do poziomu wyższego.
                    Wszystkim teoretykom zbiegów okoliczności mówię NIE!
                    • petrucchio Re: Money makes the world go around :P 14.02.09, 11:14
                      plorg napisał:

                      > Nic, ale to absolutnie nic, w naturze, nie przechodzi samo z siebie,
                      > z niższego poziomu zorganizowania, do poziomu wyższego.
                      > Wszystkim teoretykom zbiegów okoliczności mówię NIE!

                      Ogłoś to jeszcze tak, żeby ci "wszyscy teoretycy" cię usłyszeli. Wyobrażam sobie
                      popłoch na wieść, że *Plorg mówi NIE!* Od dziś zabrania się atomom organizować w
                      molekuły, molekułom w kryształy a dyskom pyłowym w układy planetarne
                      spontanicznie, bez pieczątki i podpisu Plorga. :P
                      • plorg Petrucchio będziesz bogaty! 14.02.09, 16:27
                        Hehehe...
                        Niezły komik z ciebie. Może sam ogłosisz światu, że w kupie węgla,
                        którą kupiłeś na zimę, rodzą Ci się kryształy!
                        Może nawet zarobisz fortunę? :-))))
                        • mirekmm Re: Petrucchio będziesz bogaty! 14.02.09, 19:53
                          plorg napisał:

                          > Hehehe...
                          > Niezły komik z ciebie. Może sam ogłosisz światu, że w kupie węgla,
                          > którą kupiłeś na zimę, rodzą Ci się kryształy!
                          > Może nawet zarobisz fortunę? :-))))

                          Kupa węgla jest istotnie ciekawsza, niż twoje mniemanie o niej. W szczególności
                          zawiera w sobie sporo informacji ściśle związanych z zagadnieniami poruszonymi
                          przez Darwina. Spece od układów nierównowagowych pewnie tez by w tej kupie coś
                          intrygującego pokazali.

                          pozdrawiam,

                          mirek

                          pozdrawiam,

                          mirek
                          • plorg Re: Petrucchio będziesz bogaty! 14.02.09, 22:14
                            mirekmm napisał:

                            > Kupa węgla jest istotnie ciekawsza, niż twoje mniemanie o niej.
                            ------------------
                            Każdy zauważa to co lubi. Jeden kryształ, drugi kupę.
                        • petrucchio Re: Petrucchio będziesz bogaty! 14.02.09, 20:21
                          plorg napisał:

                          > Niezły komik z ciebie. Może sam ogłosisz światu, że w kupie węgla,
                          > którą kupiłeś na zimę, rodzą Ci się kryształy!
                          > Może nawet zarobisz fortunę? :-))))

                          Ja nie twierdzę, że wszystko może powstać ze wszystkiego w każdych warunkach.
                          Każdy proces ma swoje *naturalne* ograniczenia i warunki konieczne. Pył wzbity
                          przez ciężarówkę nie skondensuje się grawitacyjnie, żeby utworzyć mini-planetę.
                          Ale właśnie w tej chwili, za oknem, spadają mi z nieba bardzo kunsztownie
                          zorganizowane kompleksy spontanicznie skrystalizowanej wody:

                          tinyurl.com/agvxa
                          • plorg Re: Petrucchio będziesz bogaty! 14.02.09, 22:27
                            petrucchio napisał:

                            > Ale właśnie w tej chwili, za oknem, spadają mi z nieba bardzo
                            > kunsztownie zorganizowane kompleksy spontanicznie skrystalizowanej
                            > wody:
                            > tinyurl.com/agvxa
                            --------------------
                            Ładne zdjęcia. Zapewne śnieg też jest dowodem na istnienie ewolucji,
                            tak jak zastygająca lawa wydobywająca sie z wulkanu.
                            :-)))))))))
                            Pisałem o przechodzeniu z niższego poziomu zorganizowania, do
                            poziomu wyższego, a nie o zmiane stanu skupienia pod wpływem zmian
                            temperatur.
                            • ffamousffatman Re: Petrucchio będziesz bogaty! 14.02.09, 22:54
                              nie ma wyższych i niższych poziomów zorganizowania
                              nie jesteś istotnie wyżej zorganizowany od bakterii
                            • petrucchio Re: Petrucchio będziesz bogaty! 14.02.09, 23:00
                              plorg napisał:

                              > Pisałem o przechodzeniu z niższego poziomu zorganizowania, do
                              > poziomu wyższego, a nie o zmiane stanu skupienia pod wpływem zmian
                              > temperatur.

                              A co rozumiesz przez "wyższy poziom zorganizowania"? Płatki śniegu posiadają
                              strukturę wyższego rzędu niż kryształek lodu (i to strukturę niebanalną,
                              fraktalowatą), a kryształ to nie przypadkowe skupienie molekuł, tylko ich
                              przestrzenne zorganizowanie. Między molekułą H2O a płatkiem śniegu masz co
                              najmniej dwa piętra emergencji, czyli organizacji powstającej samoistnie, bez
                              pomocy aniołków wycinających z lodu fikuśne gwiazdki.

                              Życie nieprzypadkowo składa się ze związków węgla. Atomy węgla chętnie tworzą
                              struktury o dowolnym stopniu komplikacji, co może dawać początek "wyższym
                              stopniom zorganizowania". Nawet w rozrzedzonych obłokach gazowych w przestrzeni
                              międzygwiezdnej znaleziono związki tak złożone, jak aldehyd glikolowy, acetamid,
                              aminoacetonitryl, propanal i naftalen (a to dopiero początek badań).
                              • kornel-1 O banalności 15.02.09, 13:07
                                petrucchio napisał:
                                > A co rozumiesz przez "wyższy poziom zorganizowania"? Płatki śniegu
                                > posiadają strukturę wyższego rzędu niż kryształek lodu (i to
                                > strukturę niebanalną, fraktalowatą), a kryształ to nie przypadkowe
                                > skupienie molekuł, tylko ich przestrzenne zorganizowanie.

                                O ile z fraktalowatością płatków śniegu się zgodzę, to chciałbym dać zdecydowany
                                odpór określeniu ich budowy jako niebanalnej ;-)

                                Spójrz na sikharę świątyni Kandariya Mahadeva:
                                kornel_1.w.interia.pl/indie/picu0068.jpg
                                Główny motyw, sikhara zakończona karbowaną antralą został przez Twórcę
                                powtórzony w zminiaturyzowanej formie 81 razy.
                                Bez wątpienia ta struktura (tak jak w lodowym płatku) jest bardziej
                                skomplikowana, może nawet bardziej zorganizowana. Ale powtarzanie motywu,
                                fraktalopodobny sposób Tworzenia jest mało...twórczy.
                                Ładny, ale nudny.

                                Kornel
                                • petrucchio Re: O banalności 15.02.09, 13:34
                                  kornel-1 napisał:

                                  > Ale powtarzanie motywu,
                                  > fraktalopodobny sposób Tworzenia jest mało...twórczy.
                                  > Ładny, ale nudny.

                                  Niekoniecznie. Fraktale mogą "ewoluować", o ile samopowtarzalność nie jest
                                  doskonała. Jeśli powiększysz dowolny fragment śnieżynkiKocha albo dywanu Sierpińskiego, to
                                  faktycznie za każdym razem widzisz to samo. Ale już na przykład żuk Mandelbrota w otoczeniu każdego punktu
                                  ukazuje krajobraz niepowtarzalny, nieco "zmutowany", dzięki czemu każda seria
                                  powiększeń jest wyprawą w nowym kierunku i trudno się tym znudzić. Wystarczy
                                  wprowadzić jakiekolwiek kryterium selekcji, choćby estetyczne, i już ewoluujemy
                                  aż miło!

                                  tinyurl.com/2ue29o
                                  tinyurl.com/b46z4y
                                  • kornel-1 Re: O banalności 15.02.09, 14:25
                                    petrucchio napisał:

                                    > Niekoniecznie. Fraktale mogą "ewoluować", o ile samopowtarzalność
                                    > nie jest doskonała. [...] Ale już na przykład żuk Mandelbrota w
                                    > otoczeniu każdego punktu ukazuje krajobraz niepowtarzalny, nieco
                                    > "zmutowany", dzięki czemu każda seria powiększeń jest wyprawą
                                    > w nowym kierunku i trudno się tym znudzić. Wystarczy wprowadzić
                                    > jakiekolwiek kryterium selekcji, choćby estetyczne, i już
                                    > ewoluujemy aż miło!

                                    Aż miło, mówisz ;-)
                                    Ale, czy ja potrafiłbym narysować TAKI SAM obrazek? Inaczej mówiąc - czy moje
                                    dzieło nie byłoby zbyt odtwórcze?

                                    Masz rację pisząc, że "mutacje" sprawiają, iż dzieło przestaje być banalne.
                                    O ile, oczywiście, "mutacje" nie są zawarte w Inpucie ;-)

                                    Kornel
                    • madcio Oh dear. 14.02.09, 23:02
                      Kolejny, który bredzi. Czy wszyscy kreacjoniści muszą tak bzdurzyć?

                      > Nic, ale to absolutnie nic,
                      Uwaga, nisko przelatujące kwatyfikatory.

                      > w naturze, nie przechodzi samo z siebie, z niższego poziomu
                      > zorganizowania, do poziomu wyższego.
                      Piękny śnieg mamy tej zimy. Spójrz kiedyś na płatek śniegu przez mikroskop.
                      Możesz się cholernie zdziwić, biedaczku.

                      Albo i nie - zaprzeczanie rzeczywistości to ulubiony sport wśród takich jak ty. :)
                      • plorg Re: Oh dear. 15.02.09, 08:44
                        madcio napisał:

                        > Piękny śnieg mamy tej zimy. Spójrz kiedyś na płatek śniegu przez
                        > mikroskop. Możesz się cholernie zdziwić, biedaczku.
                        ---------------
                        Drogi krezusie intelektu, rozumiem, że woda ewoluuje. Teoria
                        ewolucji zakłada, że jest to proces ciągły. Zatem, płatek śniegu
                        stworzył nową generację wody :-) Co dalej? Chyba nie chcesz mi
                        wmówić, że poprzez miliony lat historii naszej planety, ten durny
                        płatek śniegu nie wyeluował dalej w coś bardziej skomplikowanego?
                        Wszystko inne poszło do przodu, a ten wciąż pozostaje taki sam?
                        A kiedy przygrzeje słońce to znodu staje się banalną wodą?
                        Nieeeeee... to niemożliwe, to zaprzecza rzeczywistości!
                        • madcio Re: Oh dear. 15.02.09, 22:06
                          > Drogi krezusie intelektu, rozumiem, że woda ewoluuje.
                          Nikt tu teraz nie mówił o ewolucji, manipulancie, łącznie z *tobą samym*...

                          "Nic, ale to absolutnie nic, w naturze, nie przechodzi samo z siebie,
                          z niższego poziomu zorganizowania, do poziomu wyższego."

                          ...tylko o emergencji. Ewolucja jest jednym z wyników pewnych skutków ubocznych
                          niektórych emergencji - z całej ogromnej chmary możliwych efektów emergentnych
                          wedle praw naszego wszechświata.

                          Coś jeszcze? Albo mi wyjaśnij, jakim cudem płatek śniegu NIE jest "wyższym
                          poziomem zorganizowania", albo przyznaj, że wtopiłeś z tymi kwantyfikatorami.
                          Ostrzegałem, że nisko latają. :))
                          • plorg Re: Oh dear. 16.02.09, 10:13
                            madcio napisał:

                            > Albo mi wyjaśnij, jakim cudem płatek śniegu NIE jest "wyższym
                            > poziomem zorganizowania"
                            ---------------------
                            Ok, wyjaśnie, kiedy ty mi wyjaśnisz, w jaki sposób woda sama z siebie
                            (!) zmieniła swoją temperaturę.

                            "Nic, ale to absolutnie nic, w naturze, nie przechodzi samo z
                            siebie, z niższego poziomu zorganizowania, do poziomu wyższego."

                            ... i kto tu jest manipulantem? :-))
                            • petrucchio Re: Oh dear. 16.02.09, 10:28
                              plorg napisał:

                              > Ok, wyjaśnie, kiedy ty mi wyjaśnisz, w jaki sposób woda sama z siebie
                              > (!) zmieniła swoją temperaturę.
                              >
                              > "Nic, ale to absolutnie nic, w naturze, nie przechodzi samo z
                              > siebie, z niższego poziomu zorganizowania, do poziomu wyższego."
                              >
                              > ... i kto tu jest manipulantem? :-))

                              Ty. Bo choć woda nie zmienia temperatury sama z siebie, to jej organizacja
                              molekularna powstaje sama z siebie *w określonej temperaturze*. Temperatura to
                              nie jest jakiś cudowny/inteligentny czynnik zmieniający poziom organizacji
                              materii. Każdy proces wymaga jakiegoś zakresu warunków fizycznych i chemicznych,
                              a temperatura jest jednym z nich.

                              Manipulacja semantyczna, którą usiłujesz tu zastosować, jest w istocie zgubna
                              dla argumentacji kreacjonistycznej, bo wychodzi na to, że mówiąc: "życie nie
                              mogło powstać samo z siebie", masz na myśli coś wyjątkowo banalnego: powstanie
                              życia wymagało obecności wody, związków węgla, takiego czy innego zakresu
                              temperatury, pH itd. I jeśli te warunki były spełnione, *mogło* powstać bez
                              nadprzyrodzonej ingerencji.
                              • plorg Re: Oh dear. 16.02.09, 15:41
                                petrucchio napisał:

                                > Temperatura to nie jest jakiś cudowny/inteligentny czynnik
                                > zmieniający poziom organizacji
                                -------------------
                                Przeczytaj sobie jeszcze raz swój tekst i pomyśl co napisałeś.
                                Pozostawię bez żadnego komentarza. Proponuje ci też włożenie reki do
                                ognia, abyś sprawdził czy temperatura nie zmieni jej poziomu
                                organizacji.

                                > I jeśli te warunki były spełnione, *mogło* powstać bez
                                > nadprzyrodzonej ingerencji.
                                -------------------
                                A u mnie gruszki mogą rosnąć na wierzbie.
                                Czytałem już argumenty, że nie było żadnej nadprzyrodzonej
                                interwencji, natomiast brakujące składniki spadły w odpowiednim
                                momencie z kosmosu. Hehehe... czegóż to ludzie nie wymyślą.
                                • petrucchio Re: Oh dear. 16.02.09, 15:46
                                  plorg napisał:

                                  > Pozostawię bez żadnego komentarza.

                                  A jednak się nie powstrzymałeś, a komentarz jest bez sensu. Powtarzam: każdy
                                  proces zachodzi w *jakichś* warunkach, co nie oznacza, że za tymi warunkami stoi
                                  inteligentna siła sprawcza.
                                  • plorg Re: Oh dear. 16.02.09, 15:50
                                    petrucchio napisał:

                                    > A jednak się nie powstrzymałeś, a komentarz jest bez sensu.
                                    -------------------
                                    To nie był komentarz, tylko prośba o przeczytanie własnego tekstu i
                                    uzmysłowienie sobie jakie bzdury piszesz.
                                    • petrucchio Re: Oh dear. 16.02.09, 15:59
                                      plorg napisał:

                                      > To nie był komentarz, tylko prośba o przeczytanie własnego tekstu
                                      > i uzmysłowienie sobie jakie bzdury piszesz.

                                      LOL
                                  • marksistowski Jak to dobrze byc człowiekiem rozumnym 16.02.09, 15:54
                                    Ewolucja biologiczna jaka jest każdy widzi.
                                    Ewolucja chemiczna , ze jej nie ma , też kazdy widzi.
                                    • marksistowski Stworz se ewolucje chemiczna w komputerze 16.02.09, 16:12
                                      Ilez substratow z preaoceanu moglo sie znajdowac w tym samym czasie
                                      i w tym samym miejscu? Realistycznie - do dwudziestu.
                                      1) Wydedukuj jakie reakcje moga zajsc zgodnie z prawami chemii (nie
                                      ma ich wiele i na pewno nie każdy z kazdym.)
                                      2) Przejdz do produktow pierwszej generacji i wydedukuj możliwe
                                      reakcje chemiczne ( i bedzie ich niewiele a nawet wcale) i wtedy
                                      reakcja zatrzymuje sie.
                                      3) Dlatego nie istnieje żadna ewolucja chemiczna ani w symulacji
                                      komputerowej ani a kolbie doswiadczenia millera ani w żadnym
                                      doswiadczeniu laboratoryjnym od 60 lat.


                            • madcio Re: Oh dear. 18.02.09, 19:32
                              Wreszcie złapałem trochę czasu, by nadrobić zaległości...

                              > > Albo mi wyjaśnij, jakim cudem płatek śniegu NIE jest "wyższym
                              > > poziomem zorganizowania"
                              > Ok, wyjaśnie, kiedy ty mi wyjaśnisz, w jaki sposób woda sama z
                              > siebie (!) zmieniła swoją temperaturę.
                              Oooch, to było niezłe. Rzeczywiście, "samo z siebie" przegapiłem, gdyż
                              najwyraźniej odmiennie rozumiemy to wyrażenie. Założyłem, ze "samo z siebie"
                              oznacza "bez interwencji Projektanta". Skoro jednak chcesz ogólnie używać
                              pojęcia "samo z siebie"...

                              > "Nic, ale to absolutnie nic, w naturze, nie przechodzi samo z
                              > siebie, z niższego poziomu zorganizowania, do poziomu wyższego."
                              > ... i kto tu jest manipulantem? :-))
                              ...to, przypomniwszy sobie kontekst dyskusji, obawiam się że kopiesz sobie sam
                              dołek. Kontekstem jest emergencja, a nad wszystkim cieniem się kładzie ewolucja,
                              z której to powodów w ogóle są toczone spory na tym forum.

                              Do czego zmierzam? Otóż chcę poznać odpowiedź na jedno proste pytanie. Czy
                              wzrost komplikacji pojawiający się w toku ewolucji jest "sam z siebie", wedle
                              twego rozumienia?
                              • marksistowski Re: Oh dear. 18.02.09, 20:52
                                "Spory z powodu ewolucji toczone na tym forum" ? A jak można toczyc
                                spory o oczywistosc ?
                                Ewolucjonisci a powodu rzeczywistych polemistów plują z wiatrem i
                                walczą z cieniem.
                                Kreacjonisci starają się zas bezskutecznie udowodnic, że są zdrowi
                                psychicznie. Żałosne.
                                • marksistowski Re: Oh dear. ERRATA 18.02.09, 21:01
                                  Ewolucjonisci z powodu BRAKU rzeczywistych polemistów plują z
                                  wiatrem i walczą z cieniem.
                        • maruda.r Re: Oh dear. 16.02.09, 02:53
                          plorg napisał:

                          A kiedy przygrzeje słońce to znodu staje się banalną wodą?

                          ****************************

                          Jeżeli słońce nie przygrzeje, to możemy się spodziewać, iż wysokozorganizowane
                          kryształki wody wytworzą czapkę, marchewkę i starą miotłę.

                        • petrucchio Re: Oh dear. 16.02.09, 10:01
                          plorg napisał:

                          > A kiedy przygrzeje słońce to znodu staje się banalną wodą?

                          Plorg, kiedy umrzesz, staniesz się dość banalną mieszaniną związków organicznych
                          (które oczywiście wrócą do obiegu, ale już pod inną postacią).
                          • plorg Re: Oh dear. 16.02.09, 10:18
                            petrucchio napisał:

                            > Plorg, kiedy umrzesz, staniesz się dość banalną mieszaniną
                            > związków organicznych
                            ------------------
                            Otóż nie, drogi przyjacielu. Sam z siebie nie stanę się mieszaniną.
                            Moje ciało przerobią bakterie, a mój duch będzie gdzie indziej.
                            • petrucchio Re: Oh dear. 16.02.09, 10:30
                              plorg napisał:

                              > Otóż nie, drogi przyjacielu. Sam z siebie nie stanę się mieszaniną.
                              > Moje ciało przerobią bakterie, a mój duch będzie gdzie indziej.

                              To tak samo, jak śnieżynka. Jej ciało stanie się płynną wodą, z której kiedyś
                              znów powstaną kryształki lodu. A jej duch będzie gdzie indziej.
                              • plorg Re: Oh dear. 16.02.09, 15:47
                                petrucchio napisał:

                                > To tak samo, jak śnieżynka. Jej ciało stanie się płynną wodą, z
                                > której kiedyś znów powstaną kryształki lodu. A jej duch będzie
                                > gdzie indziej.
                                -------------------
                                Nie tak samo. Śnieżynki nie zjedzą bakterie, a na jej poziom
                                zorganizowania wpłynie zmiana temperatury. Poza tym śnieżynki mogą
                                bakterie nawet unicestwić, albo zatrzymać ich procesy życiowe.
                                To woda ma ducha? No no... ciekawe.
                                • petrucchio Re: Oh dear. 16.02.09, 15:58
                                  plorg napisał:

                                  > Nie tak samo. Śnieżynki nie zjedzą bakterie, a na jej poziom
                                  > zorganizowania wpłynie zmiana temperatury.

                                  A co za różnica? Z resztek śnieżynki powstaną inne śnieżynki. szczegóły są
                                  nieistotne.

                                  > To woda ma ducha? No no... ciekawe.

                                  A ty masz ducha, który przeżyje twoje ciało? No no, ciekawe...
                                  • plorg Re: Oh dear. 16.02.09, 16:09
                                    Och, to już nie ma różnicy między człowiekiem a wodą. Genialne.
                                    Widać po ludziach wierzących w ewolucję można spodziewać się
                                    napisania każdej bzdury.
                                    • petrucchio Re: Oh dear. 16.02.09, 16:18
                                      plorg napisał:

                                      > Och, to już nie ma różnicy między człowiekiem a wodą. Genialne.
                                      > Widać po ludziach wierzących w ewolucję można spodziewać się
                                      > napisania każdej bzdury.

                                      Wiesz, co to jest "red herring"? Temat zastępczy, do którego taki plorg jak ty
                                      ucieka, kiedy w dyskusji pali mu się grunt pod nogami.
                                      • plorg Re: Oh dear. 16.02.09, 16:27
                                        petrucchio napisał:

                                        > Wiesz, co to jest "red herring"? Temat zastępczy, do którego taki
                                        > plorg jak ty ucieka, kiedy w dyskusji pali mu się grunt pod nogami.
                                        ------------------
                                        A czy twój tekst o tamacie zastępczym, nie jest właśnie samym w
                                        sobie, tematem zastępczym? :-)))
                                        • petrucchio Re: Oh dear. 16.02.09, 16:32
                                          plorg napisał:

                                          > A czy twój tekst o tamacie zastępczym, nie jest właśnie samym w
                                          > sobie, tematem zastępczym? :-)))

                                          Nie. Możesz wrócić do tematu, czyli warunków, w jakich powstają "wyższe poziomy
                                          organizacji", zamiast ględzić o duchach i różnicy między człowiekiem a wodą. Na
                                          początek proponuję, żebyś wyjaśnił, co rozumiesz przez wyższy poziom
                                          organizacji. Jak nie chcecsz, to EOT z mojej strony.
                                          • plorg Re: Oh dear. 16.02.09, 16:46
                                            To ty skierowałeś dyskusję w tę stronę. Jak napisałem, już mnie to
                                            nudzi. Rozejdźmy się w pokoju :-)

                                            Pozdrawiam.
                                            • petrucchio Re: Oh dear. 16.02.09, 16:48
                                              plorg napisał:

                                              > To ty skierowałeś dyskusję w tę stronę. Jak napisałem, już mnie to
                                              > nudzi. Rozejdźmy się w pokoju :-)

                                              OK, EOT.
          • mirekmm Re: Darwin: nieznośny chłopiec z pasją 13.02.09, 07:22
            petrucchio napisał:

            > mirekmm napisał:
            >
            > > Oczywiście, różnej maści "postępowi" duchowni, nie chcę pisać, że katolic
            > cy, bo
            > > z katolicyzmem to nie ma wiele wspólnego, uważają, że darwinowskie rojeni
            > a da
            > > się pogodzić z prawdą. Dawniej za mącenie o alegoryczności Pisma Świętego
            > nieźl
            > > e
            > > by się podpiekli, ale teraz jest epoka róbta co chceta, więc i duchowny m
            > oże
            > > Słowo Boże nazywać bajką.
            >
            > Drogi MirkuMM, a co mają do tego księża? Kogo w ogóle obchodzi opinia księży,
            > konserwatywnych czy postępowych, na jakikolwiek temat naukowy? To znaczy, mnie
            > zawsze cieszy, kiedy ksiądz okazuje się człowiekiem światłym i nadążającym za
            > rozwojem wiedzy (niechby i z poślizgiem 150 lat), ale *naprawdę* to, czy teorię
            > ewolucji można, czy nie można akceptować jako adekwatny opis rzeczywistości, to
            > *wyłącznie* sprawa kompetentnych naukowców.

            Jak można tak błądzić i jawnie negować słowa Największego z Polaków:

            ...

            Każda teoria jednak - kontynuował Papież - domaga się ciągłej konfrontacji z
            faktami, uwzględniania nowych danych oraz refleksji nad pojęciami zapożyczonymi
            z filozofii. Jeśli chodzi o zagadnienie ewolucji, wiemy dobrze, że niektóre
            wykopaliska są niepewne, wielu tzw. ogniw brakuje, a sposoby wyjaśniania
            mechanizmów są bardzo różnorodne. Obok interpretacji naukowych, właściwie
            zdających sprawę z tych trudności i nie przekraczających swoich kompetencji,
            istnieją interpretacje materialistyczne i redukcjonistyczne, podszywające się
            pod naukę. Toteż - twierdzi Jan Paweł II - "w rzeczywistości należy mówić nie
            tyle o teorii, ile raczej o teoriach ewolucji. [...]. Ich ocena należy do
            kompetencji filozofii, a dalej - do kompetencji teologii" (4). Chrześcijanin, a
            zwłaszcza chrześcijanin, będący biologiem, filozofem czy teologiem, ma zatem
            prawo oczekiwać od nich odpowiedzi na pytanie, w jakiej relacji pozostają
            poszukiwania na temat ewolucji do jego wiary i jaki stwórczy plan stoi za tym
            wielkim procesem, badanym dzisiaj przez tak liczne nauki.

            ...

            Całość tu, z podpisem innego niekwestionowanego autorytetu:

            www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WE/kep/kosciol_ewolucja_27112006.html
            > > 24 Potem Bóg rzekł: "Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: byd
            > ło,
            > > zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta według ich rodzajów!" I stało się
            > tak. 25
            > > Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt
            > > pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były dobre. 26 3A wreszcie rzekł
            > Bóg:
            > > "Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami
            > > morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystki
            > mi
            > > zwierzętami pełzającymi po ziemi!"
            >
            > A rozumu mu nie dał, iżby rozumiał świat wokół siebie?
            >
            Nie bardzo. Rozum to sprawa sił nieczystych:

            1 A wąż1 był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg
            stworzył. On to rzekł do niewiasty: "Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie
            jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?" 2 Niewiasta odpowiedziała
            wężowi: "Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, 3 tylko o owocach z drzewa,
            które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet
            go dotykać, abyście nie pomarli". 4 Wtedy rzekł wąż do niewiasty: "Na pewno nie
            umrzecie! 5 Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam
            oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło".

            Oczywiście ojcowie kościoła, jako że wszystko im się z jednym kojarzy, forsują
            metaforyczną interpretacje seksualną.

            pozdrawiam,

            mirek
            • madcio Re: Darwin: nieznośny chłopiec z pasją 13.02.09, 19:47
              > Rozum to sprawa sił nieczystych
              To by wiele wyjaśniało, jeśli chodzi o to, co wypisujesz w swoich postach. :>
            • petrucchio Re: Darwin: nieznośny chłopiec z pasją 13.02.09, 20:27
              mirekmm napisał:

              > Jak można tak błądzić i jawnie negować słowa Największego z Polaków:

              Wybacz, ale dlaczego opinia Karola Wojtyły na temat nauk biologicznych powinna
              mnie obchodzić?

              > Całość tu, z podpisem innego niekwestionowanego autorytetu:

              Kto jest tym "niekwestionowanym autorytetem" i w jakiej sprawie? Autorytet abpa
              Wielgusa chyba nie jest aż tak niekwestionowany nawet w sprawach kościelnych,
              skoro trzeciego dnia przestał być metropolitą warszawskim. Jako historyk kultury
              raczej nie ma kompetencji do autorytatywnego wypowiadania się w sprawach biologii.

              > ...Rozum to sprawa sił nieczystych...

              No tak, wszystko jasne, EOT.
              • kala.fior Brawo Ewka! 14.02.09, 09:33

                > mirekmm napisał:
                > > ...Rozum to sprawa sił nieczystych...

                Mirku, przepraszam za dygresje, ale jakie praktyczne wnioski wyciągasz z tego
                twierdzenia?
                • mirekmm Re: Brawo Ewka! 15.02.09, 09:57
                  kala.fior napisał:

                  >
                  > > mirekmm napisał:
                  > > > ...Rozum to sprawa sił nieczystych...
                  >
                  > Mirku, przepraszam za dygresje, ale jakie praktyczne wnioski wyciągasz z tego
                  > twierdzenia?

                  Praktyczne? Uciekanie się do rozumowych argumentów w dyskusji z osobnikami o
                  religijnym nastawieniu nie ma sensu. Lepiej, na przykład, przywołać jakiś mocny
                  cytat z Tertuliana. Można następnie złośliwie dodać, że wbrew pozorom Tertulian
                  nie był mistrzem zen, a znaczącym teologiem chrześcijańskim.

                  pozdrawiam,

                  mirek
                  • marksistowski Darwinisci i kreacjonisci 15.02.09, 10:31
                    Dwie strony krzywego zwierciadła - ten sam ciemnogrod intelektualny.
                  • kala.fior Re: Brawo Ewka! 15.02.09, 16:19
                    mirekmm napisał:
                    > > > > ...Rozum to sprawa sił nieczystych...
                    > >
                    Uciekanie się do rozumowych argumentów w dyskusji z osobnikami o
                    > religijnym nastawieniu nie ma sensu. Lepiej, na przykład, przywołać jakiś
                    mocny cytat z Tertuliana.

                    O ! Wiec mamy nie używać "rozumowych argumentów" w dyskusji z ludźmi
                    religijnymi? Alternatywy są raczej nieciekawe, pałka, emocje i oczywiscie Twoja
                    preferencja, cytaty z autorytetów. A czy można użyć nieczystego umysłu do
                    wyboru tychże cytatów lub ich zrozumienia?
                    Wątpliwe...

                    A jak nie rozumem to czym? Brzuchem !

                    Pewien francuski teolog zauważył ze w odróżnieniu od intelektualnego, polski
                    katolicyzm jest "katolicyzmem brzucha".

                    Jako że w moim skromnym zakresie mam zamiar korzystać w przyszłości z sil
                    nieczystych mojego ograniczonego rozumku, zwalniam Cie od obowiązku odpowiedzi.
                    • mirekmm Re: Brawo Ewka! 15.02.09, 18:07
                      kala.fior napisał:

                      > mirekmm napisał:
                      > > > > > ...Rozum to sprawa sił nieczystych...
                      > > >
                      > Uciekanie się do rozumowych argumentów w dyskusji z osobnikami o
                      > > religijnym nastawieniu nie ma sensu. Lepiej, na przykład, przywołać jaki
                      > ś
                      > mocny cytat z Tertuliana.
                      >
                      > O ! Wiec mamy nie używać "rozumowych argumentów" w dyskusji z ludźmi
                      > religijnymi? Alternatywy są raczej nieciekawe, pałka, emocje i oczywiscie Twoja
                      > preferencja, cytaty z autorytetów. A czy można użyć nieczystego umysłu do
                      > wyboru tychże cytatów lub ich zrozumienia?
                      > Wątpliwe...
                      >
                      > A jak nie rozumem to czym? Brzuchem !

                      Tak fizjologicznie? Palec jest wystarczający. Wodzisz palcem po stronach
                      wybitnego dzieła pod tytułem "Miłość i odpowiedzialność" i bach, pod palcem
                      znajdujesz piękny argument na to, że zapłodnienie in vitro powinno być
                      najbardziej wpożo w duchu świętym.

                      > Pewien francuski teolog zauważył ze w odróżnieniu od intelektualnego, polski
                      > katolicyzm jest "katolicyzmem brzucha".
                      >
                      > Jako że w moim skromnym zakresie mam zamiar korzystać w przyszłości z sil
                      > nieczystych mojego ograniczonego rozumku, zwalniam Cie od obowiązku odpowiedzi
                      > .
                      Do usług.

                      pozdrawiam,

                      mirek
            • dala.tata Re: Darwin: nieznośny chłopiec z pasją 14.02.09, 21:51
              a gdzie najwiekszego: daleko mu bylo do 180 cm.
    • petrucchio Re: Darwin: nieznośny chłopiec z pasją 12.02.09, 08:04
      przejrzysty napisał:

      > W Polsce jeszcze nie zabronili publikowania Darwina? Przecież teoria ewolucji
      > jest niezgodna z nauczaniem czarnych. Czegos tu nie rozumiem.

      Przejrzysty, to jest Forum Nauka. Może coś na jakieś tematy choćby trochę naukowe?
      • marksistowski Każdy ma prawo do własnej oceny 12.02.09, 09:41
        Ja cenię Kopernika i Nestona jako uczonych.
        Darwin , Einstein i Freud to hucpiarze i hohsztaplerzy.
        Tak myslę na podstawie moich przemyslen.
        • plorg Re: Każdy ma prawo do własnej oceny 12.02.09, 10:34
          marksistowski napisał:

          > Darwin , Einstein i Freud to hucpiarze i hohsztaplerzy.
          -----------------
          Darwin tak, Freud może trochę, ale czemu Einstein, to nie rozumiem.
          • marksistowski Re: Każdy ma prawo do własnej oceny 12.02.09, 10:43
            Einstein spowodowal zamrozenie fizyki w okowach Einsteinowskiej
            ortodoxii. Całkowite błedne zrozumienie grawitacji.
            • argajll Re: Każdy ma prawo do własnej oceny 12.02.09, 16:19
              Tez nie rozumiem o co chodzi z Albercikiem. O mala czy duzo teorie? Jaka
              ortodoksja...ze niby bo byl zydem? Nie kminie czaczy ze sie tak wyraze.
              Hohsztapler bo mowi o wzglednosci? Ciekawe ze na jego teoriach konstuuje sie
              wszystko nawet twoja drukarka laserowa opiera sie o hohsztaplerstwo Albercika :F
              A wracajac do Darwina...jakos ciezko mi uwierzyc ze swiat ma pare tysiecy lat,
              wiec jako prekursor ewolucjonizmu cas tam chlopak namotal nie uwazasz?
              • pszeszczep666 Re: Każdy ma prawo do własnej oceny 12.02.09, 23:29
                A Freud co zawinił? Też Żyd? Podświadomości nie ma?

                Einstain "zamroził fizykę w okowach..cośtam cośtam"- gdzie żeś to wyczytał synku? :)))
            • silny81 Re: Każdy ma prawo do własnej oceny 12.02.09, 19:13
              a to ciekawe ze piszesz jednym tchem Einstein i Freud... Swiadczy to
              o tym ze pewnie nie masz wiekszego pojecia o tym co im zawdzieczamy.
              Jesli chodzi o einstinowska ortodoksje, to czy moglbys mi wyjawic
              czy jestes fizykiem/astrofizykiem z zawodu? A jezeli nie to kto
              powiedzial ci jak nalezy rozumiec grawitacje? Bo chyba nie ksiazki
              popularno-naukowe?
              • patman No bo przecież wcześniej nie było grawitacji 12.02.09, 22:12
                Zgodnie z nauką zakutego łba, to żydowsko-masoński spisek stworzył grawitację.
                • pszeszczep666 Re: No bo przecież wcześniej nie było grawitacji 12.02.09, 23:32
                  Sprawdźcie w wikipedii teorię inteligentnego spadania i będziecie wiedzieć co myśleć nie tylko o Einstainie ale i o innym żydowskim oszuście Newtonie. W skrócie: grawitacja nie istnieje, przedmioty spadają bo taka jest wola boska
                  • plorg Re: No bo przecież wcześniej nie było grawitacji 14.02.09, 18:10
                    Widzę, że mam do czynienia z kimś dobrze poinformowanym, więc
                    zapytam: dlaczego istnieje grawitacja, albo dlaczego istniej materia?
                    • marksistowski Re: No bo przecież wcześniej nie było grawitacji 14.02.09, 18:36
                      Grawitacja to synonim masy
                      Antygrawitacja to synonim antymasy
                      masa/antymasa w rownowadze to Nicosc Względna
                      Fluktuacja Nicosci Wzglednej na korzysc antymasy to Big Bang
                      • plorg Re: No bo przecież wcześniej nie było grawitacji 14.02.09, 22:39
                        marksistowski napisał:

                        > Grawitacja to synonim masy...
                        --------------------
                        Pytałem dlaczego istniej grawitacja i materia, a nie o czyjeś
                        przypuszczenia czym jest. Poza tym jak można wierzyc, że nicość
                        przeradza sie w coś pod wpływem przypadku. Skoro istnieje nicość, to
                        nie może zaistnieć żaden przypadek powodujący powstanie czegoś.
                        Zaistnienie Big Bangu musi mieć przyczynę czy jakieś źródło.
                        Nicość nie może nic zainicjować ani fluktuować, bo z definicji jest
                        nicością.
            • y.y Re: Każdy ma prawo do własnej oceny - prawda 12.02.09, 22:02
              A jednocześnie każdy ma prawo do krytyki ocen innych, np. w wypadku płodzenia
              bredni o rzekomej ortodoksyjności mc kwadrat
        • tullamor Nie kazdy ma prawo do kazdej oceny 12.02.09, 18:23
          Jak ktos, kto nie ma zielonego pojecia o ewolucji, moze w jakis
          sposob ja oceniac. Myslec moze sobie o niej co chce, o ile potrafi,
          ale wypowiadac sie na ten temat nie powinien.

          Niestety nie ma rownouprawnienia ocen. Inaczej po co zdobywac wiedze!

          Jesli podstawa twoich mysli sa twoje przemyslenia, to 'cofasz sie w
          nieskonczonosc'! Podstawa przemyslen powinien byc jakis material,
          zdobyta wiedza, doswiadczenie...
        • maciekz70 Re: Każdy ma prawo do własnej oceny 12.02.09, 23:32
          Przemyśleń tak?Nie rozśmieszaj mnie.Żeby coś przemyśleć trzeba najpierw myśleć a
          czytając twoją wypowiedż dochodzę do wniosku,że masz z tym spore kłopoty.
        • boulihacker Re: Każdy ma prawo do własnej oceny 13.02.09, 11:05
          Jedni publikują swoje przemyślenia w "Science", a inni na forum "Wyborczej". Ale
          wszystkie równie dobre.
          • petrucchio Tyz piyknie 13.02.09, 11:21
            boulihacker napisał:

            > Jedni publikują swoje przemyślenia w "Science", a inni na forum "Wyborczej". Ale
            > wszystkie równie dobre.

            Albo żeby użyć innego porównania: można się napić Château Latour rocznik 1996 w
            doborowym towarzystwie, przy wyśmienitym obiedzie, ale po co wyrzucać pieniądze?
            Za głupie pięć złotych można mieć dziesięcioprocentowy napój winopodobny na
            bazie moszczu owocowego Komandos, produkcji ZPS "Ostrowin". Co prawda nie każde
            podniebienie zniesie ten smak (znawcy twierdzą, że zmieszanie z pepsi łagodzi
            pierwszy szok), ale zawszeć to taniej, a każdy ma, co lubi. Nasz Leoś
            Marksistowski preferuje produkt naukopodobny o smaku Komandosa.
            • marksistowski Re: Tyz piyknie 13.02.09, 15:41
              Analogia do wina jest trafna. Teoria Darwina jest jak butelka
              angielskiego clareta z 1860 roku - zapleśniały, trujący ocet.
    • madcio M'kay. 12.02.09, 17:52
      Jednemu wszystko się kojarzy z PiS, innemu z lewakami, a jeszcze innemu z
      czarnymi. Dość tego.
      • maruda.r Re: M'kay. 12.02.09, 23:34
        madcio napisał:

        > Jednemu wszystko się kojarzy z PiS, innemu z lewakami, a jeszcze innemu z
        > czarnymi. Dość tego.

        *******************************

        I słusznie się kojarzy. Nie da się darwinizmu oderwać od rzeczywistości, w
        jakiej powstawał. Właśnie w opozycji do teorii ewolucji trwa ostatni bastion
        naukowego ciemnogrodu - kreacjonizm. Nie da się nad tym przejść do porządku
        dziennego.



        • plorg Re: M'kay. 13.02.09, 07:45
          maruda.r napisał:

          > Właśnie w opozycji do teorii ewolucji trwa ostatni bastion
          > naukowego ciemnogrodu - kreacjonizm.
          -----------------
          Jakież to bolesne, dla niektórych, że inni nie wierzą w bajki
          darwinizmu. Musisz, wierzyć, bo inaczej jesteś ciemnogród. Musisz
          także wierzyć w Big Bang, bo to jedyna akceptowalna bajka jasnogrodu.
          Ludzie nigdy się nie zmienią. Dobrze, że dziś nie palą na stosach.
          • madcio Re: M'kay. 13.02.09, 19:51
            > Dobrze, że dziś nie palą na stosach.
            Biorąc pod uwagę, kto kogo palił na stosach, to TY powinieneś żałować
            przeminięcia tego jakże pożytecznego obyczaju.
            • plorg Re: M'kay. 14.02.09, 00:07
              madcio napisał:

              > Biorąc pod uwagę, kto kogo palił na stosach, to...
              --------------------
              A kto i kogo palił na stosach? Chyba nie chcesz sugerować, że
              jakikolwiek prawdziwy chrześcijanin zgodziłby się na takie praktyki.
              Pod płaszczykiem ideologii zawsze kryją sie kreatury będące w
              strachu przed myślącymi inaczej. Czy dziś, czy wczoraj, te same
              kreatury chciałyby mieć kontrolę nad duszmi innych ludzi i narzucić
              im jak mają myśleć i w co wierzyć. Gdyby obyczaje tamtych czasów
              przetrwały do dziś, to obecnie palono by kreacjonistów, z takim
              samym zapałem, co kiedyś palono czarownice i każdego innego
              niewygodnego osobnika. Niestety dla nich, dziś mogą tylko szczekać i
              obrzucać myślących inaczej słownym błotem i domagać się cenzury, lub
              zakazania im publicznego wypowiadania się.
              To niema nic wspólnego z aktualnie obowązującą ideologią. Ten typ
              tak ma i zawsze płynie z prądem. Kiedy panuje religijna dyktatura,
              bedzie idealnym wyznawcą religii. Kiedy reżim ateistyczny, będzie
              wojującym aktywistą tępiącym ciemnogród. Za komunizmu bedzie
              wzorowym marksistą itd. itp.
              W czasach kiedy chrześcijąństwo było zakazane, wyznawcami byli tylko
              prawdziwi wierzący. Z chwilą upaństwowienia tej religii, pod jej
              skrzydłami schroniło się całe barachło tego świata. Czy można
              utożsamiać tych ludzi z Chrystusem? Hehehe... jak ktoś bardzo chce...
              Czy można Watykan utożsamiać z chrześcijaństwem? Każdy wybiera sam i
              jak bardzo chce, może twierdzić, że Jezus nauczał palenia na stosie.
              • petrucchio Re: M'kay. 14.02.09, 00:25
                plorg napisał:

                > A kto i kogo palił na stosach? Chyba nie chcesz sugerować, że
                > jakikolwiek prawdziwy chrześcijanin zgodziłby się na takie
                > praktyki.

                Tak, każdy zły człowiek to nieprawdziwy chrześcijanin, i dlatego wszyscy
                chrześcijanie to dobrzy ludzie. Na tej samej zasadzie argumentowano, że za
                "błędy i wypaczenia" komunizmu odpowiadali nieprawdziwi komuniści, bo ci
                prawdziwi dążyli przecież do powszechnego dobra i szczęścia. Myślę też, że nie
                brak ludzi uważających, że zbrodnie nazistowskie to robota nieprawdziwych
                faszystów, a ciprawdziwi chcieli jak najlepiej. A kiedy na Sri Lance wybijali
                się nawzajem buddyści z hinduistami, jedni i drudzy w zasadzie wyznający ahimsę,
                to też byli jacyś nieprawdziwi (chyba że jedni i drudzy jednocześnie działali w
                obronie własnej).
                • plorg Re: M'kay. 14.02.09, 09:00
                  petrucchio napisał:

                  > Tak, każdy zły człowiek to nieprawdziwy chrześcijanin, i dlatego
                  > wszyscy chrześcijanie to dobrzy ludzie.
                  --------------------
                  Logika. Od kiedy jesteś tym, kim siebie nazwiesz? Każdy człowiek
                  jest tym co robi. Jeżeli zapiszesz się do stowarzyszenia aniołków
                  polskich, to znaczy że jesteś "aniołkiem". Jeżeli teraz to
                  stowarzyszenie, to banda zwykłych zbirów, to znaczy, że wszystkie
                  aniołki to bandziory. I niech się aniołki nie wykręcają, że nie są
                  bandziorami. Wszyscy wiedzą, ze aniołki to bandziory.

                  > Myślę też, że nie brak ludzi uważających, że zbrodnie nazistowskie
                  > to robota nieprawdziwych faszystów
                  -------------------
                  Wiem, napiszesz, żę myślisz i ma to zgodnie z twoją logiką moc
                  sprawczą. Otóż nie. Z tego co piszesz, wynika wprost, że nie myślisz.
                  Jeżeli uważasz się za katolika (czysto teoretycznie) i wierzysz, że
                  katolicy są ludzmi lepszej rasy, to nie jesteś nawet katolikiem, ani
                  chrześcijaninem tylko zwykłym nazistą. Jedną z cech prawdziwego
                  nazizmu jest nieuznawanie równości ludzi i wiara w to, że sami
                  należą do "lepszej" rasy. Napis na twojej koszulce "jestem
                  katolikiem" naprawdę nic tu nie zmieni.

                  > Na tej samej zasadzie argumentowano, że za
                  > "błędy i wypaczenia" komunizmu odpowiadali nieprawdziwi komuniści
                  -------------------
                  Otóż to! Komunizm jako system utopijny - wszystkim po równo czyli
                  każdemu g*wno - jest niemożliwy do zrealizowania, z uwagi na brak
                  komunistów. Ludzie nie są z natury komunistami. Dlatego błędy i
                  wypaczenia, nie są autorstwa komunistów, tylko tych, którzy
                  postanowili wykorzystać tę ideologię dla swoich własnych celów i
                  podszyli się pod nią. Tak! To nie byli prawdziwi komuniści!
              • madcio Re: M'kay. 14.02.09, 20:54
                > Chyba nie chcesz sugerować, że jakikolwiek prawdziwy chrześcijanin
                > zgodziłby się na takie praktyki.

                Taaa... "prawdziwy" chrześcijan...

                Prawdę mówiąc, nic nie mam do powiedzenia.

                No, może poza tym małym skojarzeniem: cectic.com/070.html
    • kotkotson odpowiedz mirkowimm 12.02.09, 18:56

      "Ignorance more frequently begets confidence than does knowledge."
      Charles Darwin
    • patman Boicie się ewolucji 12.02.09, 22:21
      Paradoks ewolucji polega na tym, że zapisany przez nią w genach lęk przed śmiercią powoduje, że nie chcecie przyjąć do wiadomości, że innego życia już nie będziecie mieć. Wolicie żyć mżonkami, że ten świat jest chwilowy i wirtualny, a prawdziwy świat istnieje obok. Wszystko byłoby cacy, gdybyście mieli jakieś przesłanki do tego, jednak macie tylko książkę, spreparowaną bez mała dwa tysiące lat temu na potrzeby polityczne, żeby kilku kolesi mogło trzymać władzę w Rzymie.
      • plorg Re: Boicie się ewolucji 14.02.09, 00:10
        Gościu wierz sobie w swoją ewolucje aż do bólu i daj innym wierzyć w
        co sami wybiorą za stosowne. Nie martw się o ich przesłanki. Masz
        swoje, to ich pilnuj i raduj się swoją "wyższością".
        • patman Świetnie 15.02.09, 11:46
          Dokładnie to samo mogę zarzucić tobie - dlaczego twoja religia nie daje wyboru? Od malutkiego człowiek jest przez nią indoktrynowany, więc jak możesz mówić o wyborze? Czemu nie zostałeś np. muzułmaninem? Czy nawet kiedykolwiek się nad takim posunięciem zastanawiałeś?
          • plorg Re: Świetnie 15.02.09, 14:58
            patman napisał:

            > Dokładnie to samo mogę zarzucić tobie - dlaczego twoja religia nie
            > daje wyboru?
            ----------------
            1) nigdzie nie napisałem, jaka jest moja religia i czy w ogóle jest.
            2) z uwagi na punkt 1. powyższe pytanie jest bez sensu.
            3) każda religia daje wybór: wierzysz, albo nie.

            > Od malutkiego człowiek jest przez nią indoktrynowany
            ----------------
            Nigdy nie byłem indoktrynowany, a to co myślę/wierzę wynika zmojego
            własnego wyboru.

            > Czemu nie zostałeś np. muzułmaninem?
            ----------------
            Z tego samego powodu co, marksistą, maoistą, buddystą czy satanistą.

            > Czy nawet kiedykolwiek się nad ta kim posunięciem zastanawiałeś?
            ----------------
            Wnoszę, że juz zdążyłeś się zastanowić nad tym czy ja się
            zastanawiałem i masz nawet gotowe wnioski.
    • uburama Jaki podobny do małpy! 12.02.09, 22:57

    • vinogradoff Pomimo swej teorii byl tylko lepszym Nezadrzem. 12.02.09, 23:18
      Teoria jest absurdlana w swej istocie gdyz dotyczy tylko 1 / 1000
      000 000 000 szans i mozliwosci i nie wyjasnia jak Kot wcieli sie w
      Czlowiek. Takich teoriow dzis mozna napisac 100 000 rocznie.
      • guru133 Oczywiście według ciebie rację ma niejaki M. 12.02.09, 23:33
        Giertych, piewca wawelskiego smoka jako potomka dinozaurów? Bajeczkę o
        stworzeniu świata w 7 dni można opowiadać przedszkolakom, ale kreacjoniści
        uważają że jeżeli fakty są przeciwko nim, tym gorzej dla faktów.
        • kibiczdala Re: Oczywiście według ciebie rację ma niejaki M. 13.02.09, 07:43
          Biblia nie twirdzi ze swiat zostal stworzony w 7 dni, takich 24 godzinnych.Byl
          to okres czasu o nieograniczonej dlugosci, mozna to sprawdzic w
          konkordancjach,heb. slowo "yowm". Co do bajek, to mysle ze ta Darwina jest
          bardzo bajkowa. pozdrawiam marek
          • maruda.r Re: Oczywiście według ciebie rację ma niejaki M. 16.02.09, 02:56
            kibiczdala napisał:

            > Biblia nie twirdzi ze swiat zostal stworzony w 7 dni, takich 24 godzinnych.Byl
            > to okres czasu o nieograniczonej dlugosci, mozna to sprawdzic w
            > konkordancjach,heb. slowo "yowm". Co do bajek, to mysle ze ta Darwina jest
            > bardzo bajkowa. pozdrawiam marek

            ***********************************

            Skoro był nieograniczonej długości, to po co komplikować sprawę Bogiem?

      • pszeszczep666 Re: Pomimo swej teorii byl tylko lepszym Nezadrze 12.02.09, 23:36
        intrygujący wpis, mógłbyś to trochę rozwinąc, bo nawet nie wiadomo czy jesteś za czy przeciw:)
        • maruda.r Re: Pomimo swej teorii byl tylko lepszym Nezadrze 13.02.09, 00:05

          pszeszczep666 napisał:

          > intrygujący wpis, mógłbyś to trochę rozwinąc, bo nawet nie wiadomo czy jesteś z
          > a czy przeciw:)

          ******************************

          Ustawowy zakaz handlu dopalaczami staje się coraz bardziej realny. Kolega
          'vinogradoff' korzysta, póki może.

      • maciekz70 Re: Pomimo swej teorii byl tylko lepszym Nezadrze 12.02.09, 23:38
        To napisz chociaż jedną głupku.
    • marksistowski Ewolucja versus Darwinizm 13.02.09, 00:01
      Ewolucja to oczywistosc zycia. Oczywistosc dla ludzi od 10 tysięcy
      lat. Oczywistosc dla hodowcow i rolnikow.
      Ewolucja = Zycie
      Ewolucja ma wiele aspektow zrozumiałych tylko dzieki biochemii i
      genetyce.
      To te badania nad zyciem=ewolucja, dają sie zastosowac w technice.
      Nadużyciem jest mieszanie tych badan ewolucji z Darwinizmem.
      Darwinizm to pokrętna i prymitywna XIX wieczna teoryjka , ktora
      zawsze budziła sprzeciw swym intelektualnym ubóstwem.
      • maruda.r Re: Ewolucja versus Darwinizm 13.02.09, 00:10
        marksistowski napisał:

        > Darwinizm to pokrętna i prymitywna XIX wieczna teoryjka , ktora
        > zawsze budziła sprzeciw swym intelektualnym ubóstwem.

        ******************************

        Już ogłosiłeś, że jej nie rozumiesz. Wystarczy.

        Teraz przedstaw zarys bredni, w które wierzysz, i które udają, że cokolwiek
        tłumaczą.

        • marksistowski Re: Ewolucja versus Darwinizm 13.02.09, 00:27
          A dlaczego mam rzucac perły między wieprze?
          Tobie wystarczy obraz swiata stworzony przez XIX wiecznego prymitywa.
          Twoj możdzek w 1880 roku się zatrzymał.
          • patman Makabra 13.02.09, 09:28
            Zarzucasz Darwinowi, że ten nie uwzględnił w swojej teorii paru czynników, których nie miał prawa znać? O co ci dokładnie chodzi?
          • maruda.r Re: Ewolucja versus Darwinizm 16.02.09, 02:08

            marksistowski napisał:

            > A dlaczego mam rzucac perły między wieprze?

            ******************************

            Najpierw trzeba mieć co rzucać.


      • plorg Re: Ewolucja versus Darwinizm 15.02.09, 15:25
        marksistowski napisał:

        > Ewolucja to oczywistosc zycia. Oczywistosc dla ludzi od 10 tysięcy
        > lat. Oczywistosc dla hodowcow i rolnikow.
        -------------------
        Może jakiś przykład, jak to hodowcy wyhodowali nowy gatunek
        zwierzęcia. No przez 10tysięcy lat, chyba mieli dość czasu :-)))))
    • patman A teraz zadam proste pytanie 13.02.09, 09:37
      Jak to jest, że jedni ludzie są biali, inni są czarni, a jeszcze inni - żółci. Przecież wg was była jedna para ludzi, więc jakim cudem ich potomstwo zaczęło nabierać kolorów? Czyżby się tak intensywnie opalali, że zrobili się czarni? Łysenkizm się kłania.
      • europitek Re: A teraz zadam proste pytanie 13.02.09, 11:46
        Chyba pomyliłeś kolejność, bo czarni byli pierwsi.
        • patman Jak to? To biały wywodzi się od czarnych? ;p 13.02.09, 12:54
          Wiem dobrze, że praczłowiek był czarny, ale to nie przywiązywałem wagi do chronologii powstawania "ras", raczej celowałem w położenie geograficzne patrząc od "naszej strony".
    • cyprian_kamil Darwin nie podał żadnych dowodów 15.02.09, 01:38
      Darwin nie podał żadnych dowodów, jakoby w sposób ewolucyjny
      powstawały gatunki drogą doboru naturalnego. Przedstawione w GW dwa
      przykłady (zięby i żółwie) to tylko wewnątrzgatunkowe odmiany, rasy,
      które Darwin rozwinął poza gatunek. Ani zapis kopalny, ani
      otaczająca nas natura nie zawiera żadnego dowodu, jakoby coś
      takiego, jak przekształcanie się jednego gatunku (rodzaju, rzędu
      etc) w kolejny mogło nastąpić lub kiedykolwiek nastapiło. Również
      żelazne zasady genetyki zaprzeczają takiej możliwości (stąd
      nieudowodniona hipoteza o mutacjach).

      Więcej na stronie "Stwarzanie a mit ewolucji"
      stwarzanie.wordpress.com/
      • mirekmm Re: Darwin nie podał żadnych dowodów 15.02.09, 07:42
        cyprian_kamil napisał:

        > Darwin nie podał żadnych dowodów, jakoby w sposób ewolucyjny

        Nawet gdyby podał dowody niezbite, po dwa na każdej stronie "O powstaniu
        gatunków" i zaznaczył markerem na żółto, to czy zmieni się twoje stanowisko?
        Przy założeniu, że jakimś cudem zapoznałbyś się z tą książką. Zadziwiające jest
        jednak to, że uciekasz
        się do tego typu "naukowawych" argumentów. Mityczny Syzyf przynajmniej zbliżał
        się do wierzchołka. Ty brniesz u podstawy, w bagnie naiwnych argumentów o braku
        dowodów, nieprawdopodobieństwie, prawach termodynamiki w ujęciu
        chłopskorozumowym, czy niemożliwości przekształcenia psa w kota. Możesz, nawet
        powinieneś ograniczyć się do stwierdzenia, że przemyślenia wyznawców Darwina są
        niezgodne z natchnionym przez boga Pismem Świętym. Usiłujesz się wysilać na
        gruncie nauki która i tak musi być fałszywa. Żałosny niedowiarku!

        pozdrawiam,

        mirek
        • petrucchio Re: Darwin nie podał żadnych dowodów 15.02.09, 10:27
          mirekmm napisał:

          > Przy założeniu, że jakimś cudem zapoznałbyś się z tą książką.

          Ach, tak. Strategia nr 1: nic nie wiedzieć, najlepiej nic nie czytać.

          > Możesz, nawet powinieneś ograniczyć się do stwierdzenia, że
          > przemyślenia wyznawców Darwina są niezgodne z natchnionym przez
          > boga Pismem Świętym. Usiłujesz się wysilać na gruncie nauki która
          > i tak musi być fałszywa. Żałosny niedowiarku!

          Startegia nr 2: kurczowo uczepić się autorytetu.

          A może Mirekmm jest ateistycznym prowokatorem, który próbuje ośmieszyć
          fundamentalizm biblijny przez sprowadzenie do absurdu? Jeśli tak, to dowcip się
          udał, ale nie ma go co ciągnąć. Ale jeśli nie... to okropne. Mamy współobywateli
          o mentalności talibów.
        • plorg Re: Darwin nie podał żadnych dowodów 15.02.09, 15:38
          mirekmm napisał:

          > Ty brniesz u podstawy, w bagnie naiwnych argumentów o braku
          > dowodów, nieprawdopodobieństwie...
          ----------------
          Brak dowodów to poważny argument. Bagno to twoja wiara, że "no
          przecież gdzieś te dowody muszą być". A ich, jak nie ma, tak nie ma.

          > Żałosny niedowiarku!
          ----------------
          Cóż naiwna wiara w jakąś teorię bez dowodów, nie przysparza powodów
          do dumy i niczym nie różni się od religii z której się naśmiewasz.
          • mirekmm Re: Darwin nie podał żadnych dowodów 15.02.09, 17:59
            plorg napisał:

            > mirekmm napisał:
            >
            > > Ty brniesz u podstawy, w bagnie naiwnych argumentów o braku
            > > dowodów, nieprawdopodobieństwie...
            > ----------------
            > Brak dowodów to poważny argument.

            Ani kroku dalej! Zaraz jakiś złośliwy ateista wyjedzie ci z argumentem, że nie
            ma dowodów na stwórcę! Będzie twierdził, że ewolucja w elegancki sposób usuwa
            wielkiego Enkiego, Anu i Enlila od dzieła stworzenia!

            > Bagno to twoja wiara, że "no
            > przecież gdzieś te dowody muszą być". A ich, jak nie ma, tak nie ma.

            Tupnij nóżką! Nawet twoja niezwykła umiejętność radzenia sobie z nadmiarem
            informacji jest przewrotnie dowodem.

            > > Żałosny niedowiarku!
            > ----------------
            > Cóż naiwna wiara w jakąś teorię bez dowodów, nie przysparza powodów
            > do dumy i niczym nie różni się od religii z której się naśmiewasz.
            >
            c.b.d.u.

            pozdrawiam,

            mirek
      • madcio Re: Darwin nie podał żadnych dowodów 15.02.09, 15:14
        Cypek, dwa pytania.

        1. Myślisz, że jesteś pierwszym kreacjonistą w historii tego forum?

        2. Myślisz, że gołosłowne twierdzenia w stylu "tak, bo tak" zrobią na kimkolwiek
        wrażenie?

        Szczególnie, jeśli lecą w twarz wszystkiemu, co wiemy jako ludzkość na ten
        temat. Bardziej przeciwstawnych do rzeczywistości zdań nie mogłeś chyba wymyśleć.
        • plorg Re: Darwin nie podał żadnych dowodów 15.02.09, 15:46
          madcio napisał:

          > Myślisz, że gołosłowne twierdzenia w stylu "tak, bo tak" zrobią na
          > kimkolwiek wrażenie?
          ------------------
          Otóż to madcio, otóż to. Na mnie też nie robią wrażenia.

          > Szczególnie, jeśli lecą w twarz wszystkiemu, co wiemy jako
          > ludzkość na ten temat.
          ------------------
          Lubię też takie argumenty typu "cała ludzkość wie, tylko ty nie".
          Są bardzo malownicze :-)
          • madcio Re: Darwin nie podał żadnych dowodów 15.02.09, 21:57
            > Lubię też takie argumenty typu "cała ludzkość wie, tylko ty nie".
            > Są bardzo malownicze :-)
            A co, to nieprawda, ze tak właśnie siebie przedstawiają kreacjoniści? Syndrom
            oblężonej twierdzy.
            • plorg Re: Darwin nie podał żadnych dowodów 16.02.09, 10:29
              madcio napisał:

              > A co, to nieprawda, ze tak właśnie siebie przedstawiają
              > kreacjoniści? Syndrom oblężonej twierdzy.
              --------------------
              Czyżbys sugerował, że kreacjoniści, nie należą do ludzkości?
              Cała ludzkość ma prawie tyle światopoglądów co ludzi na świecie, a
              Ty chcesz podpierać się "ludzkością", jakoby to większość(a w
              zasadzie cała ludzkość) miała rację, tylko jeden jedyny forumowicz
              (kontra cała mądra ludzkość) nie zgadzający się z tobą i jest głupi.
              Pytam, na którą ludzkość się powołujesz?
              • madcio Re: Darwin nie podał żadnych dowodów 18.02.09, 19:36
                > > A co, to nieprawda, ze tak właśnie siebie przedstawiają
                > > kreacjoniści? Syndrom oblężonej twierdzy.
                > Czyżbys sugerował, że kreacjoniści, nie należą do ludzkości?
                Sugeruję, że kreacjoniści należą do pewnej mniejszości w obrębie ludzkości.
                Oczywiście, sam fakt bycia w mniejszości niewiele nam mówi o tym, czy dana grupa
                ma rację, czy nie...

                > Pytam, na którą ludzkość się powołujesz?
                ...lecz mam spore powody, by wierzyć bardziej innej mniejszości w obrębie
                ludzkości, niż kreacjonistom. Mam na myśli oczywiście ogół naukowców. I to
                właśnie na nich się powołuję.
                • marksistowski Re: Darwin nie podał żadnych dowodów 18.02.09, 20:57
                  Na same mniejszosci się powołujecie. A to mniejszosc
                  kreacjonistyczna. A to mniejszosc naukowcow XIX-wiecznych.
                  Powołujcie sie na wiekszosc - czyli swiatopogląd katolicki.
                  Racjonalny, naukowy, uniwersalny.
    • marksistowski Warunek sine qua non 15.02.09, 15:47
      Każde życie biologiczne ma zdolnosc do ewolucji. Jest to częsc
      definicji życia. Warunek sine qua non.
      Więc dlaczego pieprzycie ad nauseam.
      Zastanowcie sie puste łby internetowe nad czyms o wiele ważniejszym.
      Jak przebiegla Samo-synteza chemiczna życia biologicznego?
      Moim zdaniem było to nieprawdopodobne bez transcedencji Boga.
      • plorg Re: Warunek sine qua non 15.02.09, 19:19
        marksistowski napisał:

        > Każde życie biologiczne ma zdolnosc do ewolucji. Jest to częsc
        > definicji życia. Warunek sine qua non.
        ---------------------
        W tym właśnie problem. Każdy człowiek od dzieciństwa zindoktrynowany
        jest ideologią, że życie ewoluuje i nie ma życia bez ewolucji. Zatem
        mentalnie, wielu, nie sposób sie wyrwać z tak wtłoczonego do głowy
        dogmatu. Dla nich jest to sine qua non a wszelka dyskusja ad nauseam.
        Tymczasem, życie to pewien program, poza ramy którego żadna żywa
        istota nie jest wstanie wyjść. Każdy gatunek ma zaprogramowaną
        różnorodność wokół której oscyluje w zależności od warunków
        zewnętrznych. Z obserwacji wykopaliskowych jak i obserwacji
        aktualnych istot żywych wynika, że gatunków na świecie ubywa, a sam
        program ulega degradacji, a nie doskonaleniu.
        Konsekwencją indoktrynacji ewolucją jest właśnie doszukiwanie się
        przez fanatycznych wyznawców ewolucji, samosyntezy życia. Bo skoro
        ewolucja jest, założenie niepodlegające dyskusji, to kiedyś musiała
        być samogeneza życia. Z tego obłedu nie ma wyjścia. Niektórzy
        fanatycy ewolucji twierdzą nawet, że sama materia nieożywiona
        ewoluuje.
        • marksistowski Re: Warunek sine qua non 15.02.09, 20:24
          Mnie napewno nikt do Darwinowskiej ewolucji nie indoktrynował.
          Jestem katolikiem i prymitywizm intelektualny Darwina mnie mierzi.
          Ale ewolucja to cecha życia. Każda komorka ma plastycznosc i aparat
          genetyczny, ktory tą plastycznosc umożliwia.
          Bez zdolnosci komorki do ewolucji , zycie nie jest możliwe.
          Dla mnie jako katolika, nie ma to żadnych reperkusji
          swiatopoglądowych. Nie wdze powodu dla ktorego miałbym sie uzerac z
          atolskim czy sekciarskim tłumem ignorantów.
      • maruda.r Re: Warunek sine qua non 16.02.09, 02:13

        marksistowski napisał:

        > Zastanowcie sie puste łby internetowe nad czyms o wiele ważniejszym.
        > Jak przebiegla Samo-synteza chemiczna życia biologicznego?
        > Moim zdaniem było to nieprawdopodobne bez transcedencji Boga.

        *********************************

        Dyskutowaliśmy już o tym. Warunki były wystarczające, a potencjał materiału i
        czasu niewyczerpany. Co powtórzono zresztą doświadczalnie (w pewnym zakresie).

    • marksistowski Antynaukowa kłamstwa o chemicznej samosyntezie 15.02.09, 16:20
      Klamstwo nr 1: Zycie biologiczne powstawało w ciągu 4 miliardow lat.
      Prawda nr 1: Zycie bio0logiczne powstalo w ciagu zaledwie 200
      milionow lat.
      Kłamstwo nr 2: Samosynteza chemiczna zycia biologicznego to
      olbrzymia ilosc interakcji miedzy substratami.
      Prawda nr 2: Samosynteza chemiczna z około 50 substratow obecnych w
      praoceanie to najwyzej możliwych kilkaset reakcji chemicznych,
      Wniosek: Samosynteza chemiczna zycia biologicznego
      to antynaukowe chciejstwo ateistow.
      Powstanie zycia biologicznego w przebiegu syntezy chemicznej było
      możliwe tylko dzieki transcedencji Boga.
      • kornel-1 No, tego... 15.02.09, 19:35
        marksistowski napisał:

        > Prawda nr 2: Samosynteza chemiczna z około 50 substratow obecnych
        > w praoceanie to najwyzej możliwych kilkaset reakcji chemicznych,
        > Wniosek: Samosynteza chemiczna zycia biologicznego to antynaukowe
        > chciejstwo ateistow.

        No, tego... mówisz, że 50 substratów, tak? I sobie, tego... reagowały ze sobą,
        hę? To po tych, no reakcjach... dalej było 50 substratów i "co najwyżej kilkaset
        możliwych reakcji chemicznych"? Hę?

        Kornel
      • plorg Re: Antynaukowa kłamstwa o chemicznej samosyntezi 15.02.09, 20:01
        marksistowski napisał:

        > Prawda nr 1: Zycie bio0logiczne powstalo w ciagu zaledwie 200
        > milionow lat.
        ------------------
        Konsekwencją tego stwierdzenia, jest niemożliwość zaistnienia
        procesu ewolucji. Musiała by ona z punktu widzenia niezbędnych
        procesów, zachodzić z ogromną predkością, a każdy wyznawca teorii
        ewolucji, stając przed problemem nie do przeskoczenia z logicznego
        punktu widzenia, dolewa kolejnych milionów lat i "sprawa z głowy".
        Każdy ulegający chwilowemu nawet zwątpieniu w ewolucję, natychmiast
        tłumaczy sobie: "ale przecież to były miliony lat". Nikt nie kwapi
        się jednak do policzenia ile tych milionów, tak naprawdę mamy do
        dyspozycji i czy to wystarczający czas, aby mechamizm ewolucji,
        gdyby był prawdą, zdążył zadziałać.
        Czy milion lat to tak naprawdę dużo? Przecież to zaledwie tysiąc
        tysięcy. W ciągu 1 tys. lat, przy założeniu, że kobieta rodzi w
        wieku 15 lat, to zaledwie ok. 66 pokoleń. Oczywiście uparci mogą
        sobie ten wiek jeszcze obniżyć, ale w żaden sposób nie uzyskają
        jakichś imponujących liczb.
        Jeden milion lat to 66tys. ludzkich pokoleń. A co z drzewami i ich
        cyklem rozwojowym? Ile pokoleń drzew jest w stanie zaistnieć w ciągu
        tysiąca lat, ile w ciągu miliona?
        • petrucchio Re: Antynaukowa kłamstwa o chemicznej samosyntezi 15.02.09, 21:25
          plorg napisał:

          > marksistowski napisał:
          >
          > > Prawda nr 1: Zycie bio0logiczne powstalo w ciagu zaledwie 200
          > > milionow lat.
          > ------------------
          > Konsekwencją tego stwierdzenia, jest niemożliwość zaistnienia
          > procesu ewolucji. Musiała by ona z punktu widzenia niezbędnych
          > procesów, zachodzić z ogromną predkością, a każdy wyznawca teorii
          > ewolucji, stając przed problemem nie do przeskoczenia z logicznego
          > punktu widzenia, dolewa kolejnych milionów lat i "sprawa z głowy".

          Leoś ma na myśli nie to, że życie powstało 200 mln lat temu, tylko że od
          pojawienia się na Ziemi oceanów do powstania prapoczątków życia minęło zapewne
          nie więcej niż 200 mln lat. Zdaniem Leosia to strasznie mało czasu. Jednak cykle
          reakcji chemicznych liczy się raczej w drobnych ułamkach sekund, nie w
          dziesiątkach lat. Nawet dla bakterii, czyli już w pełni żywej istoty, cykl
          życiowy od podziału do podziału ("pokolenie") może trwać mniej niż 10 min --
          ponad 50 tys. pokoleń w ciągu roku.

          > Każdy ulegający chwilowemu nawet zwątpieniu w ewolucję, natychmiast
          > tłumaczy sobie: "ale przecież to były miliony lat". Nikt nie kwapi
          > się jednak do policzenia ile tych milionów, tak naprawdę mamy do
          > dyspozycji i czy to wystarczający czas, aby mechamizm ewolucji,
          > gdyby był prawdą, zdążył zadziałać.
          > Czy milion lat to tak naprawdę dużo? Przecież to zaledwie tysiąc
          > tysięcy. W ciągu 1 tys. lat, przy założeniu, że kobieta rodzi w
          > wieku 15 lat, to zaledwie ok. 66 pokoleń. Oczywiście uparci mogą
          > sobie ten wiek jeszcze obniżyć, ale w żaden sposób nie uzyskają
          > jakichś imponujących liczb.
          > Jeden milion lat to 66tys. ludzkich pokoleń. A co z drzewami i ich
          > cyklem rozwojowym? Ile pokoleń drzew jest w stanie zaistnieć w ciągu
          > tysiąca lat, ile w ciągu miliona?

          Myślę, że dla długowiecznych drzew (np. dębu) przeciętna długość pokolenia może
          wynosić 100 lat (dąb zaczyna produkować żołędzie w wieku ok. 25 lat, pełną
          produktywność, czyli ok. 2000 żołędzi rocznie osiąga około setki, a szanse, że z
          żołędzia wyrośnie młody dąb zdolny do przeżycia, są rzędu 1:10000). To
          oszacowanie pi razy oko, ale zakładając te 100 lat, mamy dziesięć tysięcy
          pokoleń na milion lat (dla większości drzew o wiele więcej). Wspólny przodek
          wszystkich dzisiejszych gatunków dębów żył ok. 50 mln lat (czyli z pół miliona
          pokoleń) temu.

          Życie istnieje od ok. 4 mld lat;
          kręgowce
          • plorg Re: Antynaukowa kłamstwa o chemicznej samosyntezi 16.02.09, 10:55
            petrucchio napisał:

            > Wspólny przodek wszystkich dzisiejszych gatunków dębów żył ok. 50
            > mln lat (czyli z pół miliona pokoleń) temu.
            -------------------
            Nie zapominajmy, że musimy do tego dodać jeszcze słynny mechanizm
            ewolucji, czyli mutacje oraz uwzględnić częstość ich wystepowania na
            całej populacji tego gatunku oraz rozważyć jaka cześć z tych
            mutacji, daje konkretne owoce w postaci doskonalenia gatunku, a jaka
            cześć daje wymierające osobniki czy też całe martwe uliczki.
            Jakby nie liczyć, czasu bardzo malutko :->

            > Życie istnieje od ok. 4 mld lat;
            ------------------
            Wiki: "Planeta uformowała się 4,54 ± 0,05 miliarda lat temu, a życie
            pojawiło się na jej powierzchni w ciągu pierwszego miliarda lat po
            uformowaniu".
            Myślenie, że życie istnieje już 4 mld lat jest raczej mysleniem
            wielce życzeniowym. Bardzo wiele jeszcze, zależy od tego co
            rozumiemy pod pojęciem "uformowania". Atmosfera? Temperatura?
            Obecność wody stanie płynnym? itd. itp.

            > kręgowce
            • petrucchio Re: Antynaukowa kłamstwa o chemicznej samosyntezi 16.02.09, 15:29
              plorg napisał:

              > Malutko
              > Malutko
              > Malutko

              A co ci się nie zgadza? Ile pokoleń, twoim zdaniem, potrzeba, żeby zaszła
              specjacja, i dlaczego?
              • plorg Re: Antynaukowa kłamstwa o chemicznej samosyntezi 16.02.09, 16:00
                petrucchio napisał:

                > A co ci się nie zgadza? Ile pokoleń, twoim zdaniem, potrzeba, żeby
                > zaszła specjacja, i dlaczego?
                -----------------
                Uwzględnij częstość całkowicie przypadkowych zdarzeń i policz jakie
                jest prawdopodobieństwo zaistnienia oczekiwanych zmian. Naprawdę z
                czysto logicznego punktu widzenia wybieram nadprzyrodzoną siłę
                sprawczą, niż wiarę w nieustający ciąg szczęśliwych zbiegów
                okoliczności. Wiara w szczęśliwe zbiegi okolicznoiści jest
                irracjonalna i nie może mieć żadnych naukowych podstaw. Jedyną
                podstawą w tym wypadku jest chciejstwo wysuwającego taką hipotezę.
                Wiara w ewolucję jest jak wiara w zielone ludziki. Z praktycznego
                punktu widzenia nie ma tu żadnej różnicy.
                • petrucchio Re: Antynaukowa kłamstwa o chemicznej samosyntezi 16.02.09, 16:05
                  plorg napisał:


                  > Uwzględnij częstość całkowicie przypadkowych zdarzeń i policz
                  > jakie jest prawdopodobieństwo zaistnienia oczekiwanych zmian.

                  Zdajesz sobie sprawę, że powyższe zdanie nic nie znaczy, tzn. nie posiada
                  sensownej interpretacji?

                  > Naprawdę z
                  > czysto logicznego punktu widzenia wybieram nadprzyrodzoną siłę
                  > sprawczą, niż wiarę w nieustający ciąg szczęśliwych zbiegów
                  > okoliczności. Wiara w szczęśliwe zbiegi okolicznoiści jest
                  > irracjonalna i nie może mieć żadnych naukowych podstaw. Jedyną
                  > podstawą w tym wypadku jest chciejstwo wysuwającego taką hipotezę.
                  > Wiara w ewolucję jest jak wiara w zielone ludziki. Z praktycznego
                  > punktu widzenia nie ma tu żadnej różnicy.

                  Czyli *żaden* czas by cię nie zadowolił, bo *w ogóle* odrzucasz ewolucję na
                  podstawie typowej u kreacjonistów ignorancji w sprawach rachunku
                  prawdopodobieństwa i kompletnego niezrozumienia teorii, którą usiłujesz
                  krytykować? To po co było w ogóle opowiadać o milionach lat?
                  • plorg Re: Antynaukowa kłamstwa o chemicznej samosyntezi 16.02.09, 16:20
                    petrucchio napisał:

                    > Zdajesz sobie sprawę, że powyższe zdanie nic nie znaczy, tzn. nie
                    > posiada sensownej interpretacji?
                    --------------------
                    Zdaje sobie sprawę, że nie rozumiesz wogóle o czym piszę. Miałeś
                    rachunek prawdopodobieństwa w szkole?

                    > typowej u kreacjonistów ignorancji w sprawach rachunku
                    > prawdopodobieństwa
                    --------------------
                    Dobre. Muszę to sprzedać dalej. Twoje teksty są naprawdę dobre!

                    > Czyli *żaden* czas by cię nie zadowolił
                    --------------------
                    Przy założeniu, że drogą przypadku mają zajść oczekiwane zmiany,
                    czas rośnie w nieskończoność.

                    > To po co było w ogóle opowiadać o milionach lat?
                    --------------------
                    Rozumiem, że nie warto odnosić się do oficjalnie uznawanych liczb w
                    tej kwestii. Ale masz rację, miliony są bez sensu, ewolucja
                    poptrzebowałaby ich grube miliardy.
                    • petrucchio Re: Antynaukowa kłamstwa o chemicznej samosyntezi 16.02.09, 16:38
                      plorg napisał:

                      > Zdaje sobie sprawę, że nie rozumiesz wogóle o czym piszę. Miałeś
                      > rachunek prawdopodobieństwa w szkole?

                      Tak. Miałem *rachunek* prawdopodobieństwa. Za mętne ględzenie nie dostałoby się
                      u moich nauczycieli pozytywnej oceny.

                      > Przy założeniu, że drogą przypadku mają zajść oczekiwane zmiany,
                      > czas rośnie w nieskończoność.

                      Jakie "oczekiwane zmiany"? Czas *czego* rośnie w nieskończoność? Ty naprawdę nie
                      masz najbledszego pojęcia, o czym mówi teoria ewolucji.

                      > Rozumiem, że nie warto odnosić się do oficjalnie uznawanych liczb
                      > w tej kwestii. Ale masz rację, miliony są bez sensu, ewolucja
                      > poptrzebowałaby ich grube miliardy.

                      Tak z ciekawości: na podstawie jakich obliczeń przypuszczasz, że miliony lat to
                      za mało (i na co właściwie?) a miliardy mogłyby wystarczyć?
                      • plorg Re: Antynaukowa kłamstwa o chemicznej samosyntezi 16.02.09, 16:43
                        Wiesz co jest śmiesznie, ale już zaczyna mnie to nudzić.
                        • asteroida2 Re: Antynaukowa kłamstwa o chemicznej samosyntezi 16.02.09, 16:51
                          > Wiesz co jest śmiesznie, ale już zaczyna mnie to nudzić.

                          To nie znudzenie. To dysosnans poznawczy biorący się z połączenia niezachwianej
                          wiary w to że się ma rację z brakiem argumentów które mogłyby ją uzasadnić.
                          Krótko mówiąc "ty wiesz, a wszyscy wokół ciebie nie rozumieją". Podejrzewam że
                          to zjawisko często ciebie dotyka.
                • asteroida2 Re: Antynaukowa kłamstwa o chemicznej samosyntezi 16.02.09, 16:26
                  > Uwzględnij częstość całkowicie przypadkowych zdarzeń i policz
                  > jakie jest prawdopodobieństwo zaistnienia oczekiwanych zmian.
                  > Naprawdę z czysto logicznego punktu widzenia wybieram
                  > nadprzyrodzoną siłę sprawczą, niż wiarę w nieustający ciąg
                  > szczęśliwych zbiegów okoliczności. Wiara w szczęśliwe zbiegi
                  > okolicznoiści jest irracjonalna i nie może mieć żadnych naukowych
                  > podstaw

                  A widzisz. Nie rozumiesz ewolucji, bo wydaje ci się że wymaga jakichś
                  "szczęśliwych zbiegów okoliczności".
                  Jakby mutacje były inne, to nie zaszłaby specjacja? Błąd. Prawdopodobieństwo
                  specjacji dąży z czasem do 100% _właśnie_dlatego_ że mutacje są losowe.

                  To nie są skomplikowane fakty. Naprawdę wstyd pokazywać że się tego nie wie.
                  • plorg Re: Antynaukowa kłamstwa o chemicznej samosyntezi 16.02.09, 16:37
                    asteroida2 napisał:

                    > A widzisz. Nie rozumiesz ewolucji, bo wydaje ci się że wymaga
                    > jakichś "szczęśliwych zbiegów okoliczności". ...
                    > ...właśnie_dlatego_ że mutacje są losowe.
                    -------------------
                    Widzę widzę. Zbieg okoliczności, to dokładnie to samo co wydarzenie
                    losowe. A szczęśliwość polega na tym, że się wygrywa, a w tym
                    wypadku ewolucja postępuje. Wstyd tego nie wiedzieć. Niektórzy
                    fanatycy ewolucji nawet twierdzą, ze powstanie życia było nie
                    uniknione. Poprostu musiało powstać i juz :-))))) Z takim
                    nastawieniem nic tylko grać w Totka. Musi sie wygrać, to absolutnie
                    nie możliwe aby nie wygrać. Hehehehehe..........
        • madcio Re: Antynaukowa kłamstwa o chemicznej samosyntezi 15.02.09, 21:58
          Podziwiam, plorg, twoje płynne przejście z powstania życia w ciągu 200 mln lat
          do rozmnażania sie człowieka i drzewa.

          Nie ma to jak kłamliwa manipulacja, co plorg?
          • plorg Re: Antynaukowa kłamstwa o chemicznej samosyntezi 16.02.09, 10:57
            madcio napisał:

            > Nie ma to jak kłamliwa manipulacja, co plorg?
            ----------------
            Używasz coraz mocniejszych argumentów :-))))
        • maruda.r Re: Antynaukowa kłamstwa o chemicznej samosyntezi 16.02.09, 02:21
          plorg napisał:

          > Czy milion lat to tak naprawdę dużo? Przecież to zaledwie tysiąc
          > tysięcy. W ciągu 1 tys. lat, przy założeniu, że kobieta rodzi w
          > wieku 15 lat, to zaledwie ok. 66 pokoleń. Oczywiście uparci mogą
          > sobie ten wiek jeszcze obniżyć, ale w żaden sposób nie uzyskają
          > jakichś imponujących liczb.
          > Jeden milion lat to 66tys. ludzkich pokoleń. A co z drzewami i ich
          > cyklem rozwojowym? Ile pokoleń drzew jest w stanie zaistnieć w ciągu
          > tysiąca lat, ile w ciągu miliona?

          *****************************

          "wystarczy zacząć karmić pokrzewkę ogrodową gąsienicami, a powstanie kukułka".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka