Dodaj do ulubionych

konferencje

11.12.03, 23:32
Wlasnie wrocilam z konferencji i wiecie co? Lubie konferencje. Zawsze co
prawda jestem bardzo zmeczona, jak wracam, ale mam sporo nowych pomyslow i
jestem na ogol zadowolona z dyskusji. Teraz tez. Ale znam luszi, ktorzy nie
lubia - mialam kolege, ktory zapieral sie rekami i nogami przed wszystkimi
wyjazdami i przez cztery lata postdoca udalo mu sie nie pojechac nigdzie...a
jak jest z Wami?
Obserwuj wątek
    • koekast Re: konferencje 14.12.03, 16:25
      jo, no jasne, ze konferencje sa fajne. wczasy naukowe :)
      to cala radosc tego zawodu -pod warunkiem, ze pracujesz nie w PL.
      Moja uczelnia w PL o malo co mnie nie zniechecila do "robienia nauki"
      gdy okazalo sie ze zeby pojechac do glupich Niemic, musze zebrac 6 podpisow
      z tego 3 ludzi mnie nie widzialo na oczy, kazdy mowi, ze inny sie musi podpisac
      najpierw, a dziekan kazal mi z tym glupim papiem przychodzic 3 razy.
      Tu przynajmniej jak juz gdzies jade to po prostu zanosze do sekretariatu
      rozliczenie, dostaje zwrot i po zabawie.
      Taka jest wyzszosc pracy naukowej poza PL...

      pozdrowienia,
      Kk
    • koekast Re: konferencje - Polacy z PL 14.12.03, 16:35
      a tak jeszcze mnie ten post o konferencjach natchnal...
      spotkaliscie kiedys Polakow pracujacych w PL gdzies na konferencji
      w jakims ladnym kraju?
      I jak wrazenia? Bo u mnie dosc bardzo hmmm mieszane.
      Niecala polowa tych Polaklow zachowuje sie raczej normalnie -
      ale wiekszosc... ech.
      Jak sie odwyklo od wyrafinowanych ukladow, tytulomanii
      i sztywnej hierarchii to na same "prosze pana..."
      zimno sie robi - tym bardziej, ze czesto mowione rzeczywiscie
      bardzo chlodno i z kiepsko ukrywana zazdroscia - chyba, ze
      to cos innego. Albo : "prosze kolegi, my tez zajmujemy sie
      powaznymi rzeczami i mamy kontakty zagraniczne..." Brrr
      Ja tam przestane "sie narzucac" na konferencjach Polakom z PL.
      Z tym, ktorzy pracuja gdzie indziej nie mam zlych
      doswiadczen - a nawet przeciwnie...
      Kk
      • staua Re: konferencje - Polacy z PL 14.12.03, 23:36
        Ja spotykam, na ostatniej pania profesor z instytut, gdzie robilam
        magisterke. Czasem znajomych w moim wieku. Rozmawiamy nomalnie,
        najczesciej nie przechodzac na polski, bo w wiekszym gronie. Nie
        zaobserwowalam jakichs wynaturzen.
        --------------------------
        Hotul se teme sa fie furat
        • koekast Re: konferencje - Polacy z PL 15.12.03, 11:36
          wynaturzen ;) kariotyp mieli w porzadku?

          Ja akurat swoich rozmowcow z niedawnych konferencji
          nie znalem, gdybym ich znal i oni mnie to na pewno rozmowa
          wygladalby inaczej.
          Naprawde mam wrazenie, ze Polacy maja szczegolna
          potrzebe nadymania sie przed osobami, ktorych wczesniej
          nie znali. Niektorzy sa OK, ale zdarzaja sie np profesorowie
          ktorzy mogliby byc wzieci zywcem z filmow Barei, doktoranci
          zresta tez - choc oni nie powini miec akurat PRLu wyssanego z mlekiem
          matki...

          A co do rozmawiania w narzeczu english to fakt -
          zdarzylo mi sie rozmawiac z polakami w ten sposob -
          bo albo ktos byl dookola i nie wyapadalo inaczej,
          albo wrecz gdy rozmawialismy o rzeczach technicznych
          na ktore po prostu slownictwa pl jeszcze nie ma. I nie
          byl to jakis snobizm, zwyczajna potrzeba.

          pozdarawiam,
          Kk
          • baloo Re: konferencje - Polacy z PL 15.12.03, 13:20
            e. chyba stroszenie piorek, tokowanie i tance godowe mozna zaobserwowac nie
            tylko u Polakow. Sporo osob wlasnie po to przyjezdza, zeby zaznaczyc swoja
            obecnosc i "waznosc". A niektorzy w ten sposob pokrywaja niepewnosc (swoja
            wlasna, albo watpliwosci co do jakosci swojej pracy). Obserwowanie takich
            osobnikow tez nalezy do atrakcji konferencyjnych.

            ;o)
            • staua Re: konferencje - Polacy z PL 15.12.03, 18:45
              Wlasnie, na konferencjach po prostu ludzie przy posterach chca wypasc jak
              najlepiej, stad "nadymanie sie". Tez wlasnie spotkalam takiego (Amerykanin
              btw), myslalam, ze bedzie mila dyskusja, bo specjalizowal sie w tym samym, co
              ja, ale na pierwsze moje pytanie odpowiedzial tak arogancko, ze moj kolega,
              ktory chcial sie przysluchiwac, po prostu odwrocil sie i odszedl, a ja
              wysluchalam odpowiedzi do konca, ale nie kontynuowalam. Szkoda.
              Ale najczesciej jednak sie udaje porozmawiac i dzieki temu przychodza do glowy
              nowe pomysly, co jest fajne.
              W zeszlym roku poznalam dwoje Polakow na konferencji, oboje byli bardzo mili.
              Moze po prostu miales pecha (albo ja mialam szczescie?).
              Z drugiej strony, ja szczegolnie nie szukam Polakow, bo wiem, ze na pewno
              beda. Moj maz natomiast szuka Rumunow, ktorych jest na ogol malo, wiec trudno
              znalezc kontakt. A kontakty tez sa wazne, nie oszukujmy sie. Nigdy nie
              wiadomo, co sie w przyszlosci przyda.
              • koekast Re: konferencje - Polacy z PL 16.12.03, 10:52
                No moze faktycznie mialem pecha do tych Polakow - ale tez nie chce
                generalizowac - polowa byl.
                A co do nadymania to zjawisko normalne - chyba bardziej
                kulturowe niz srodowiskowe - w biznesie sie ludzie
                bardziej nadymaja niz w nauce, w Stanach bardziej niz w Holandii.
                A obserwowanie "rytualow godowych"
                kolesiow z przerostem ego nie sprawia mi raczej przyjemnosci -
                tez takich unikam nawet nie wytracajac ich z dobrego samopoczucia.
                Kk
                • baloo Galeria typow konferencyjnych: 16.12.03, 15:56
                • baloo Galeria typow konferencyjnych: 16.12.03, 15:56
                  • staua Gdzie???? 16.12.03, 18:54
                    No, gdzie Ci te typy uciekly?
                    • baloo Galeria. do trzech razy sztuka ;o) 17.12.03, 00:54
                      Ech, noszkurdebalans, dzis chyba wieczor cudow byl. Wpierw mnie wylogowalo,
                      potem wcielo tekst, no i efekt jaki jest kazdy widzi. Teraz dopiero to
                      zauwazylem. Na dodatek w tym samym momencie musialem przejsc z trybu "symulator
                      pracy" na tryb "praca realna", i to w formie uzerania sie z kontrybutorem ;o)
                      (bo termin "wspolautor" jest jednak zbyt pochlebny). Tak czy inaczej,
                      przepraszam za usterki, a te dwa puste posty prosze wyciac.

                      Sprobuje powtorzyc tamten wciety tekst, choc juz wena nie ta. Chodzilo mi o
                      Galerie portretow typowych konferencjuszy, bo przyznacie, ze na takich spedach
                      pojawiaja sie rozne ciekawe i mniej ciekawe osobniki. Sila rzeczy bede pisal o
                      swojej dzialce, ale kazdy podlozy sobie swoja , co tam bedzie chcial ;o)

                      No to lecimy :

                      "Styropian" lub "widmo" – czlowiek, ktory wiele wiele lat temu, jako mlody,
                      gniewny i genialny przeprowadzil bardzo dobre wykopaliska (czy odpowiadaloby by
                      to u Was serii eksperymentow ?), pieknie je opracowal, czym zarobil na pyszny
                      doktorat. Potem szybko zrobil bardzo dobra habilitacje i umocnil sie jako guru.
                      A teraz, od lat jezdzi od konferencji do konferencji, pokazujac w kolko
                      Macieju te same slajdy w roznych konfiguracjach i reformulujac temat w
                      zaleznosci od tematyki konferencji. Nie musze dodawac, ze wszyscy juz te slajdy
                      znaja na pamiec. Przy tym grozny i agresywny jest on nadzwyczaj, zwlaszcza w
                      sytuacji, gdy czuje sie zagrozony. Jedna z welu odmian samca alfa, mimo iz z
                      wygladu niepozorny.

                      "Swawolny Dyzio" – w zasadzie mlodziak. zafascynowany dziedzina, ktora caly
                      czas ma dla niego urok nowosci oraz nowymi (?) technikami. Z radosnym
                      rozdziawem przez 20 przydzielonych mu minut opowiada jaki mieli z kolegami
                      fajny pomysl, jak zdobyli srodki , jak skonstruowali maszyne, co bedzie za nich
                      robila i jak zastosowali ja wreszcie w terenie. Kiedy wszyscy czekali na
                      tzw. "clou" czyli wyniki, okazalo sie, ze pieknie zmiescil sie czasie (gdyz
                      bardzo starannie sie przygotowal byl).

                      "Feliks Edmundowicz" – wiek nieistotny, ale jeszcze nieprofesorski. Mars na
                      czole, wzrok miotajacy blyskawice, rozwiany wlos, w jednym przypadku
                      zaobserwowano nawet skorzany plaszcz (serioserio). Rusza z posad bryle swiata.
                      Wystapienie zaczyna sie strzalem z Aurory, potem napiecie rosnie. W polowie
                      czasu Palac Zimowy jest juz zdobyty, wszystko co do tej pory bylo to syf, teraz
                      bedzie inaczej. Znaczy lepiej i tak jak to bylo naprawde. Gdyz on posiadl
                      Wiedze o Prawdzie. Na koniec okazuje sie, ze calkiem nowy i rewolucyjny system
                      rozni sie od starego w zasadzie tylko uzyta terminologia , a czasami bledami
                      formalnymi.

                      "Oddzial francuskiej Resistance" – w ktoryms tam dniu miedzynarodowej sesji, na
                      ktorej oczywiscie jezykim obowiazujacym jest angielski, przychodzi kolej na
                      badaczy z Francji. Najwazniejsza Francuska Osoba zagaja, iz zeby nie katowac
                      sluchaczy kiepska swa angielszczyzna, woli przedstawic swoj referat w poprawnej
                      francuszczyznie. I jak powiedziala, tak tez uczynila. Piekne to bylo i
                      klasyczne i naprawde dopracowane tak pod wzgledem merytorycznym jak i
                      jezykowym. Szkoda tylko, ze oprocz Grupy Résistance tylko 2-3 osobyna sali
                      mogly to docenic. Pozostali czlonkowie Résistance byli juz na musiku – skoro
                      Najwazniejsza, to oni tez. tak minelo przedpoludnie i czesc popoludnia, gdyz
                      badacze francuscy akurat w tej dziedzinie sroce spod ogona nie wypadli i
                      przyjechalo ich wielu. Gdy po ostatnim przebrzmialy juz oklaski, na katedre
                      wstapil prelegent z Tokyo (albo Kyoto, albo Osaki ???) i zagail, iz on wynikow
                      swoich badan nie bedzie jednak przedstawial w dobrym japonskim, a raczej
                      poprosi o wyrozumialosc dla skromnych zasobow swej angielszczyzny. I to byl
                      jedyny mowca, ktory na tej konferencji dostal (prawie) standing ovation. W
                      dodatku przed wlasciwym wystapieniem.
                      Ale nawet Francuzi sie zmieniaja i juz teraz coraz czesciej opowiadaja po
                      angliczansku. Ech, gdzie sa niegdysiejsze sniegi ?


                      Na koniec - "Bohater dnia". Nie wiem, czy jest to odrebny typ czy tylko
                      anomalia, bo na razie jednago takiego osobnika namierzylem. Pisze o nim, bo
                      zjawiskowy. Mlody gniewny i rokujacy nadzieje. Juz na etapie pierwszych
                      cyrkularzy zawiadomil, ze on ma taaaakie materialy, ze nie 20, a 90 minut
                      potrzebuje. Z roznych wzgledow, chyba glownie z powodu ciekawosci zawodowej,
                      organizatorzy zamiast na wstepie zabic go smiechem dali mu 45 minut. No to mamy
                      45 minut "Pilowania drzewa na Huculszczyznie" , zaden szczegol swiezo napisanej
                      pracy magisterskiej nie zostalby pominiety, gdyby nie smutny fakt, ze
                      delikwentowi slajdy "sie poprzestwialy", tak jakos niefortunnie, ze nie dosc,
                      ze wszystkie sa do gory nogami i lewa na prawa, to jeszcze nie w tej
                      kolejnosci, w ktorej mialy byc omawiane. Powstaje wiec dylemat, czy referat ma
                      byc mowiony pod te poprzestawiane slajdy, czy tez autor ma wyszukiwac slajdy na
                      biezaco (dwa duze pojemniki). Jako humanista, autor wybiera zloty srodek –
                      troche tak, troche tak. Mimo trudnosci ze sledzeniem toku wykladu, do jednego z
                      obecnych na sali sluchaczy dociera, ze wlasnie oglada i slyszy omowienie
                      swoich nieopublikowanych jeszcze badan i materialow, ktore udostepnil byl
                      Autorowi w celach dydaktyczno-kolezensko-porownawczych. Jakaz byla jego radosc.
                      Po chwili inna grupa badaczy dowiaduje sie, ze na podlegajacym im terenie
                      przeprowadzono "serie weekendowych badan z lopata i kolegą", co prawda "troche"
                      na dziko, ale za ku chwale nauki. To , ze sie Autorowi kilka rzeczy
                      merytorycznie posklejalo nie mialo juz w tej sytuacji wiekszego znaczenia, gdyz
                      i tak sale ogarnela euforia. To bylo bardzo mile przedpoludnie. Do dzis
                      wspominam je z lezka w oku.

                      --

                      Typow jest oczywiscie znacznie wiecej. Alem juz z sil opadl, a poza tym licze
                      tez na Was i na Wasza wspolprace ;o)

                      Klaniam nisko

                      B.

                      • koekast Re: Galeria. do trzech razy sztuka ;o) 17.12.03, 16:14
                        No pieknie. Jednak obserwacje fauny konferencyjnej moga byc
                        ciekawe. Przkonales mnie. I zazdziwiajace jest to jak bardzo
                        niezalezne od dziedziny (archeologia, tak?) - jestem
                        "troche bardziej techniczny" ale zwierzyna u nas podobna :)
                        Z tym, ze Fancuz nie dostalby raczej prawa mowienia
                        po swojemu (niedawno zastanawialem sie w jakim jezyku
                        zapodaje prezentacje urocza francuska doktorantka -
                        po 5 minutach do mnie, ze w english) ani "mlody gniewny"
                        nie dostalby podwojnego czasu - te rzeczy by nie przeszly.
                        Moze jak bede miec moment to dorzuce wlasna opowiesc...
                        Kk
                        • staua Re: Galeria. do trzech razy sztuka ;o) 17.12.03, 16:31
                          Ooo, fajne!
                          Z Francuzami chyba wszyscy mamy podobne doswiadczenia. Ja kiedys bylam na konferencji, gdzie
                          francuski profesor, stary i zasluzony, po prostu wyglosil caly swoj wyklad po francusku, twierdzac, ze
                          dedykuje go zmarlemu koledze i tak osobiscie sie czuje, ze po angielsku nie bedzie bezczescil jego
                          pamieci. Swietnie bylo (od tego czasu na wszelki wypadek ucze sie francuskiego). Ale znam kilkoro
                          Francuzow (no, glownie sa to kobiety), mowiacych po angielsku prawie bez akcentu.
                          Natomiast nienawidze wykladow Japonczykow, na ogol maja cos ciekawego do powiedzenia, a akcent
                          jest taki, ze po dziesieciu minutach musze wyjsc.
                          • baloo Re: Galeria. do trzech razy sztuka ;o) 18.12.03, 02:22
                            migiem tlumacze :
                            adrem pierwszy : Bardzo Wazna Francuska Osoba nawet sie nie spytala. Po prostu
                            wyglosila, a za nia wszyscy jej podwladni (choc wszyscy angielski znali) ;o)
                            Ale juz dwa-trzy lata pozniej przyjechali Francuzi (co prawda inni) i juz
                            produkowali sie po angliczansku. Znaczy, przeczytali przetlumaczony i nadpisany
                            fonetycznie tekst, ale i tak wszyscy docenili wysilek. A jeszcze pozniej bylo
                            jeszcze normalniej.
                            Znaczy - Francuzi tez ludzie, wbrew pozorom ;oD


                            adrem drugi : "u nasz" mlodziak tez nigdy by nie dostal wiecej niz inni, ale
                            sytuacja byla potrojnie nietypowa : konferencyjka byla mocno nieformalna i
                            wybitnie niemiedzynarodowa (prawie seminarium, tyle ze 2-3 dniowe) i w dodatku
                            byly spore luzy czasowe. Tematyka byla calkiem calkiem nowa ( i to w skali
                            jewropy, czyli swiata ;oD), wiec malo kto wiedzial ponad to , co sam mial w
                            garsci (czyli element zdrowej ciekawosci, o ktorym wspomnialem). Mlodziak
                            oprocz wspomnianych przeze mnie Niespodzianek ;o) mial miec ( i w sumie mial)
                            sporo nieznanych materialow do pokazania, a w dodatku ktos z jego osrodka
                            puscil fame o "mlodym genialnym". Jako epilog ddam, ze co prawda zadnej sprawy
                            sadowej nie mial (ani cywilnej, ani kolezenskiej), ale z zawodem musial sie
                            pozegnac niestety (stety).

                            adrem trzeci : tak mi sie zdaje, ze to musi wygladac podobnie niezaleznie od
                            dyscypliny. Dlatego tez zapraszam do spisania Waszych obserwacji.

                            klaniam nisko

                            B.
                      • sendivigius Re: Galeria. do trzech razy sztuka ;o) 20.12.03, 21:36
                        Jest wiecej typow ale po kolei.

                        Nastepny bedzie "Generalissimus Stalin". Facet wychodzi i sadzi wierutne bzdury
                        ale takie ze trudno sie opanowac od smiechu i wielu pyta siebie czy to na serio
                        czy bierze udzial w happeningu. Kazdy boi sie mu przerwac bo facet jest
                        noblista a ze sluchajacych nikt. Dawno temu, moj promotor po takim wykladzie
                        powiedzial. "W tym kraju nagroda NObla zwalnia od myslenia". Biedaczek nie byl
                        nigdy w Polsce.

                        Carmen S.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka