Dodaj do ulubionych

Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja

IP: *.astral.lodz.pl / *.Astral.Lodz.PL 05.07.04, 07:12
"Młodzi doktorzy powinni intensywnie pracować naukowo, tymczasem tracą czas
na robienie habilitacji..."
Przecież "robienie habilitacji" to jest intensywna praca naukowa! Zgadzam
się, że habilitacje w Polsce są robione w bardzo zaawansowanym wieku, ale
statusu młodego naukowca nie uratuje zniesienie tego stopnia.
Tym bardziej, że doktoraty są już masówką i - jak dowodzą niektóre
publikacje - coraz częściej i one (wzorem prac magisterskich i licencjackich)
pisane są na zamówienie.
Próbujcie dalej...
Obserwuj wątek
    • Gość: habilitowany Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.law.uj.edu.pl 05.07.04, 07:50
      Na masówkę doktorancką jesteśmy skazani przez Kartę bolońską. Samo w sobie nie
      jest to złe - tyle że nieunikniony jest spadek poziomu tych prac. Otwarcie dla
      wszystkich doktorów drogi do profesury to w polskich, współczesnych warunkach
      duży krok wstecz. Droga do wykładów w szkołach wyższych dla wybitnych praktyków
      z tytułem doktora (np. jako profesorów wizytujących) - proszę bardzo.
      • khmara Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja 05.07.04, 14:53
        Gość portalu: habilitowany napisał(a):

        > Na masówkę doktorancką jesteśmy skazani przez Kartę bolońską. Samo w sobie nie
        > jest to złe - tyle że nieunikniony jest spadek poziomu tych prac. Otwarcie dla
        > wszystkich doktorów drogi do profesury to w polskich, współczesnych warunkach
        > duży krok wstecz. Droga do wykładów w szkołach wyższych dla wybitnych
        > praktyków z tytułem doktora (np. jako profesorów wizytujących) - proszę bardzo.

        1. Masówka doktorancka nie jest przeszkodą dla utrzymania wysokiego poziomu
        bronionych prac doktorskich w innych krajach europejskich, ani tym bardziej w
        USA. Jest to wybitnie polska specyfika, wskazująca na poważną chorobę całej
        nauki w naszym kraju.

        2. Zatrudnianie osób bez habilitacji jako profesorów wizytujących dotyczy
        uczonych zagranicznych, z krajów, w których nie istnieje stopień doktora
        habilitowanego. Kolejny dowód na to, że bez habilitacji można utrzymać wysoki
        poziom naukowy.

        3. Poselski projekt ustawy nie otwiera WSZYSTKIM doktorom drogi do profesury.
        Proszę doczytać w projekcie ustawy - habilitowanemu prawnikowi z UJ nie powinno
        to sprawić zbytnich trudności. Polecam też treść wystąpienia posłanki Marii
        Nowak z ubiegłego piątku:
        http://ks.sejm.gov.pl:8009/search97cgi/vtopic?action=view&VdkVgwKey=%2E%2E%2Fhtml%2Fkad4%2F078%2F40783059%2Ehtm&DocOffset=12&DocsFound=35&QueryZip=%3CAnd%3E%28POS+%3D+%6078%60%2C+TYTUL+%3CContains%3E+%6023%60%29&Collection=spr4sws&SortSpec=KAD+Desc+POS+Desc+DZIEN+Asc+WYP+Asc&SearchUrl=http%3A%2F%2Fks%2Esejm%2Egov%2Epl%3A8009%2Fsearch97cgi%2Fvtopic%3FQueryZip%3D%253CAnd%253E%2528POS%2B%253D%2B%256078%2560%252C%2BTYTUL%2B%253CContains%253E%2B%256023%2560%2529%26ResultTemplate%3Dkadrslt%252Ehts%26QueryText%3DPOS%253D78%2BAND%2BTYTUL%2B%253CCONTAINS%253E%2B23%26action%3DSearch%26Collection%3Dspr4sws%26SortSpec%3DKAD%2BDesc%2BPOS%2BDesc%2BDZIEN%2BAsc%2BWYP%2BAsc%26ResultStart%3D1%26ResultCount%3D25&ViewTemplate=kadview%2Ehts&ServerKey=Sejm
        • Gość: itakdalej Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.chello.pl 05.07.04, 15:18
          khmara napisał:

          > Gość portalu: habilitowany napisał(a):
          >
          > > Na masówkę doktorancką jesteśmy skazani przez Kartę bolońską. Samo w sobie
          > nie
          > > jest to złe - tyle że nieunikniony jest spadek poziomu tych prac. Otwarcie
          > dla
          > > wszystkich doktorów drogi do profesury to w polskich, współczesnych warunk
          > ach
          > > duży krok wstecz. Droga do wykładów w szkołach wyższych dla wybitnych
          > > praktyków z tytułem doktora (np. jako profesorów wizytujących) - proszę ba
          > rdzo.
          >
          > 1. Masówka doktorancka nie jest przeszkodą dla utrzymania wysokiego poziomu
          > bronionych prac doktorskich w innych krajach europejskich, ani tym bardziej w
          > USA. Jest to wybitnie polska specyfika, wskazująca na poważną chorobę całej
          > nauki w naszym kraju.

          To jest komentarz raczej dla ludzi spoza środowiska, bo nie sądzę żeby
          habilitowany z samego UJ tego nie rozumiał.
          W Polsce, inaczej niż w normalnym świecie, doktorantami mogą zajmować się tylko
          ludzie po habilitacji. Stąd, przy uczynieniu ze studiów doktoranckich studiów
          III stopnia i przy znacznie zwiększonej liczbie tych studentów-doktorantów
          radykalnie wzrosła liczba doktorantów na głowę samodzielnego. Rekordziści mają
          ich kilkudziesięciu. A przy takiej ilości to nawet geniusz nie dopilnuje
          wszystkich i nie będzie miał dość pomysłów, co taki młody człowiek powinien
          robić. Stąd spadek poziomu tych prac.
          Na świecie tego problemu nie ma, bo tam doktorantami mogą zajmować się
          doktorzy. U nas doktor, któego kompetencje są potwierdzone w świecie
          publikacjami w najlepszych czasopismach, ale nie ma habilitacji, może mieć
          doktorantów na wyjeździe choćby w Cambridge czy Berkeley, ale w Polsce - nie.
          Musi słuchać rządzącego nim haba, chociaż uważa, tak jak i inni, że on jest
          niekompetentny. Tylko mu przykro obserwować, jak ci młodzi ludzie się marnują.
          Ale nic nie może zrobić.
      • Gość: fan procesji Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.autocom.pl 06.07.04, 21:16
        Ja bym wolal obejrzeć procesję niż ustawę w obecnym prezydenckim ksztalcie.
        Procesja może być widowiskowa, no i szybko się skończy. Ustawa utrwali mało
        widowiskowy a za to szkodliwy system szkól wyższych na wiele lat.
    • m909 tracą czas na robienie habilitacji 05.07.04, 07:58
      • m909 Re: tracą czas na robienie habilitacji 05.07.04, 08:15
        praca jest naukowa, jesli zostanie zweryfikowana
        - przez przemysl lub innego zleceniodawce, jesli chce za taka prace zaplacic
        - poprzez zrecenzowanie i opublikowanie w czasopismach naukowych lub w
        materialach konferencji. Jesli jest slaba, to nie bedzie dopuszczona lub (po
        nieslusznym dopuszczeniu) zostanie poddana krytyce.
        Ktos, kto ma publikacje i otrzymuje wiele zlecen ma duze szanse na etat
        profesora na uczelni zagranicznej - ale nie w Polsce, bo tu trzeba miec habilitacje.
        WNIOSKI:
        - Ci, co pracuja intensywnie i maja sukcesy beda pracowac zagranica.
        - Ci, co uzyskali habilitacje, beda pracowac w kraju, dbajac o zablokowanie
        niehabilitowanym dostepu do samodzielnych etatow i do pieniedzy
        SKUTEK:
        Mlodzi i zdolni wyjada, a etaty w nauce obejmuja obcokrajowcy ze wschodu (ci z
        zachodu nie maja habilitacji)
    • Gość: ZygZag Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.umcs.lublin.pl 05.07.04, 10:08
      Habilitacja to tylko oficjalne dopuszczenie do koryta uczelnianego - nic
      więcej - realizowana w myśl hasła "Chcesz żyć i pracować w spokoju, nie
      wyprzedzaj szefa w rozwoju". Procesja w togach? Swiatły naród pomyśli, że to
      Parada Wolności...
      • Gość: gosc Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.ag1.mpi-sb.mpg.de 05.07.04, 11:01
        w stanach habilitacji nie ma i jakos nie narzekaja na poziom nauki - prestiz
        uczelni plus godziwe place i dostep do grantow dla mlodych doktorow skutecznie
        zastapi ten habilitacyjny relikt przeszlosci. Tylko kto z grona profesorskiego,
        szczegolnie tego zasiedzialego w dawnym KBN, poprze projekt zmian (nie chodzi
        tylko o samo zniesienie habilitacji, bo samo to niewiele zmieni)?
    • Gość: itakdalej Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.chello.pl 05.07.04, 13:06
      Gość portalu: M napisał(a):

      > "Młodzi doktorzy powinni intensywnie pracować naukowo, tymczasem tracą czas
      > na robienie habilitacji..."
      > Przecież "robienie habilitacji" to jest intensywna praca naukowa!

      Może dla większości obecnych profesorów w Polsce to było ich szczytowe
      osiągniecie intelektualne. I tak sobie wyobrażają pracę naukową - wydanie po
      polsku, w góra kilkudziesięciu egzemplarzach, w wydawnictwie uczelnianym,
      gniota, do którego nikt poza recenzentami nigdy nie zajrzy. A recenzenci -
      jawni - są tak wybrani, żeby recenzja była dobra. Bo jak nie jest, to daje się
      następnemu.
      A potem "obrona", czyli show przed tłumem osób niekompetentnych. Kierujących
      się "walorami artystycznymi" a nie meritum, bo w zdecydowanej większości się na
      tym nie znają. Coś w stylu reality show, jak się nie spodobasz - odpadasz. I
      jeszcze CK, żeby partia władzy w razie czego zastopowała delikwenta który może
      chcieć wprowadzić za dużo ruchu w tej stojącej i śmierdzącej wodzie.
      Jest to po prostu żenująca procedura.
      Intensywna praca naukowa w normalnym kraju w XXI wieku polega na skupieniu się
      na odkrywaniu prawdy, a potem, jeżeli się uda, na szybkim podzieleniu się tym
      ze światową społecznością naukową. W recenzowanych czasopismach, z
      niezależnymi, anonimowymi recenzentami, do których trudno się dostać. To jest
      skala na tle której powinno się oceniać osiągnięcia. I jeżeli komuś się uda,
      zostanie doceniony powinien mieć środki i możliwości kontynuacji swoich prac.
      I ma, nawet Polak - ale jak szybko wyjedzie z kraju po swoim pierwszym
      sukcesie.
      • Gość: itakdalej Intensywnie pracujący naukowo nieznanani światu IP: *.chello.pl 05.07.04, 13:24
        Polska specjalnością jest rekordowa liczba profesorów, którzy
        nic nie wnieśli do nauki światowej. A przynajmniej nie są znani w światowych
        bazach danych. Nikt ich prac nie zna, nie czyta, nie powołuje się. Nawet na te
        rewelacyjne rozprawy habilitacyjne, nad którymi tak "intensywnie pracowali".
        Warto przy tej okazji przypomnieć o tym, jak się sprawdza dorobek
        naukowy. Już o tym pisałem, teraz tylko dam linka:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=12773178&a=12782484
        Większość polskich profesorów nie splamiła się jakąkolwiek istotną publikacją.
        Ich nazwiska są całkowicie nieznane za granicą. Naprawdę jesteśmy skansenem!
        Ale nie ma się czemu dziwić. PO habilitacji cała energia idzie na cwaniactwo i
        kombinowanie. Pisał o tym na Forum GW - Nauka, w przypływie szczerości, jeden z
        profesorów używający nicka "dyplomata". Stwierdził, że profesor w Polsce jest
        to "zaprawiony w kombinowaniu super-cwaniak" "o najwyzszym stopniu
        wycwanienia i sprytu", który w razie czego "zalatwi sie" z niepokorną
        osobą "szybko i bez problemow". Nie dajmy się zwieść zatroskanym, nobliwym
        minom.

        Dam linka na te jedyne w swoim rodzaju posty Pana Profesora - po prostu
        perełki - które w skrótowy, ale niezwykle celny sposób charakteryzują grupę
        trzymającą władzę w nauce polskiej i na uczelniach:

        (proszę zwrócić uwagę tytuł postu: "Tak to dziala")

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11775796

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11786647
      • Gość: eksik Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: 195.136.191.* 27.07.04, 10:07
        I na podstawie takich gniotow dostaja katedry i instytuty, tworzac pokatnie
        plany pseudorozwoju powolujac coraz bardziej nieefektywne uczelnie i
        uniwersytety jak w Opolu czy Rzeszowie, choc trafiaja sie i tam sensowne i
        wybitne osoby, ktore sa raczej potem utracane jak psychologia czy germanistyka
        na UO. Do tego prowadzi ten chory system!
    • Gość: jw Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.autocom.pl 05.07.04, 17:24
      'Habilitacja to sposób na utrzymanie wysokiego poziomu nauki - uważa prof.
      Ziejka. Nie wyklucza jednak, że można myśleć o zlikwidowaniu habilitacji w
      dziedzinach technicznych.'
      Skoro poziom nauki jest u nas wysoki to dlaczego dyplomy sa komaptybilne z
      dyplomami korei N, Mongolii, Tadzykistanu, Moldawii, Kuby a nie są kompatybilne
      z dyplomami Anglii czy USA ?
      W USA nie ma habilitacji a jest wysoki poziom nauki. na wszdzie hab jest a
      nauki nie ma, tak jak u nas. Dlaczego Ziejka to chce zachowac ? W taki sposób
      jak to robi Ziejka poziomu nauki nigdzie się nie mierzy. To się nadaje na
      antynobla.

      • Gość: mgr Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.chello.pl 05.07.04, 19:04
        Widzę tu mnóstwo rozgoryczonych doktorów, którzy ani rusz nie sa w stanie
        napisać habilitacji. Jeśli ktoś publikuje artykuły w pismach naukowych, to nie
        powinno być chyba dla niego klopotem (szczególnie w humanistyce, o naukach
        technicznych się nie wypowiadam!) napisanie i opublikowanie książki. Jesli tego
        nie potrafi, to niech nie zawraca głowy ze jest wybitny! Ale tę ustawę chcą
        przepchań nieudacznicy, którzy książki ni cholery nie napiszą. A nauka to nie
        korporacja, gdzie czasem jeden dobry pomysł wystarczy by sie wybić - mlody
        człowiek nie ma dostatecznej wiedzy, ani wykształcenia aby wykładać - najwyzej
        jedną wąską dziedzinę. A poza tym zlikwidujm też specjalizacje lekarskie - co
        to jest, zeby młody lekarz nie mógł być ordynatorem, tylko jakiś stary pryk z
        profesurą! Dajmy miejsce młodym!
        • Gość: jw Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.autocom.pl 05.07.04, 19:27
          Widac Pan mgr nie ma zielonego pojęcia o tym co się dzieje w tzw. nauce
          polskiej. Może warto poczytać sobie np. na stronie www.naukowcy.republika.pl
          aby zapoznac się z innymi opiniami także hab i prof. Takie bezmyślne
          powielanie argumentow profesorowdoktorowhabilitowanychnaukipolskiej do niczego
          nie prowadzi, świadczy jednak , że kolejne pokolenia przez nich uformowane
          nadal wola być kompatybilne np. z Białorusią niz z USA. Widac, ze obecny
          skansenowo prl-owski system dziala znakomicie i jest dlugowieczny. To smutne.
        • khmara Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja 05.07.04, 20:03
          Gość portalu: mgr napisał(a):

          > Ale tę ustawę chcą
          > przepchań nieudacznicy, którzy książki ni cholery nie napiszą.

          Skąd wiesz?

          > A nauka to nie
          > korporacja, gdzie czasem jeden dobry pomysł wystarczy by sie wybić

          E=mc2 ???

          > - mlody
          > człowiek nie ma dostatecznej wiedzy, ani wykształcenia aby wykładać - najwyzej
          > jedną wąską dziedzinę.

          Młodym w tym zawodzie jest się BAAAAAArdzo długo. Przynajmniej w Polsce. Masz
          szansę się przekonać.

          Czego ze strony projektu poselskiego może obawiać się magister?
          Nowa ustawa znacznie podnosi wymagania stawiane pracom doktorskim.

          Czego obawia się dr hab.?
          1. Jak wyżej - nie wystarczy wypromować (wyciągnąć za uszy) paru kiepskich
          doktorantów, żeby ubiegać się o tytuł profesorski.
          2. Nowa ustawa gwaratuje wszystkim prawo ubiegania się o pieniądze na badania NA
          RÓWNYCH PRAWACH. Wzrośnie konkurencja, oj wzrośnie.
        • Gość: itakdalej Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.chello.pl 05.07.04, 23:42
          Gość portalu: mgr napisał(a):

          > Widzę tu mnóstwo rozgoryczonych doktorów, którzy ani rusz nie sa w stanie
          > napisać habilitacji.

          A może właśnie są w trakcie i mają poczucie całkowitej bezsensowności tego co
          robią. I jakby się znaleźli w filmie "Alternatywy 4".

          > Jeśli ktoś publikuje artykuły w pismach naukowych, to nie
          > powinno być chyba dla niego klopotem (szczególnie w humanistyce, o naukach
          > technicznych się nie wypowiadam!) napisanie i opublikowanie książki.

          Pewnie, że nie jest kłopotem, ale człowiek stara się postępować racjonalnie. I
          unikać czynności absurdalnych. A przynajmniej oszczędzić ich innym. Bo to jest
          ostatnia pozostałość po komunie. Proszę się nie dziwić, że my tego nie
          szanujemy.

          > A poza tym zlikwidujm też specjalizacje lekarskie - co
          > to jest, zeby młody lekarz nie mógł być ordynatorem, tylko jakiś stary pryk z
          > profesurą!

          Jeśli chodzi o lekarzy, to ja bym nie dawał od razu władzy młodym, zaraz po
          studiach, ale bym jednak uważał z profesorami. W krajach postkomunistycznych są
          wśród nich również całkowici nieudacznicy. Siergiej Korolow, radziecki
          konstruktor rakiet oraz pojazdów kosmicznych przyjął wysoki stopień naukowy
          jako kryterium przed jakąś niezbyt skomplikowaną operacją (zdaje się, że
          wyrostka). Mimo, że wszyscy mu doradzali, żeby go operował ktoś mniej
          utytułowany. Korolow tej operacji nie przeżył.
          • Gość: zorientowany Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.autocom.pl 06.07.04, 08:44
            Do stengogtramow wystąpień poselskich w sprawie ustawy 'Prawo o szkolnictwie
            wyższym można dotrzeć stopniowo:
            wejść na strone
            www.sejm.gov.pl/

            kilknąć - Prace Sejmu
            www.sejm.gov.pl/prace/prace.html

            dalej kliknąć :

            Sprawozdania stenograficzne

            wpisać do rubryk -
            numer posiedzenia 78
            dzień posiedzenia 3
            numer punktu porzadku 23
            po czym
            ukazuje się to co niżej i trzeba kliknąc na posle aby zobaczyć co mowił:





            Kad. Pos. Dzień Data Nr punktu Mówca
            1. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Szef Kancelarii Prezydenta RP Jolanta Szymanek-
            Deresz
            2. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Maria Nowak
            3. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Wiceprezes Najwyższej Izby Kontroli Zbigniew
            Wesołowski
            4. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Danuta Grabowska
            5. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Danuta Grabowska
            6. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Danuta Grabowska
            7. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Danuta Grabowska
            8. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska
            9. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Jarosław Zieliński
            10. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Bronisław Dutka
            11. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Jerzy Młynarczyk
            12. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Alicja Lis
            13. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz
            14. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Gertruda Szumska
            15. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Antoni Stanisław Stryjewski
            16. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Przemysław Gosiewski
            17. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Teresa Jasztal
            18. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Anna Borucka-Cieślewicz
            19. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Antoni Stanisław Stryjewski
            20. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Sekretarz Stanu w Ministerstwie Edukacji, Nauki i
            Sportu Tadeusz Szulc
            21. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Szef Kancelarii Prezydenta RP Jolanta Szymanek-
            Deresz
            22. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Szef Kancelarii Prezydenta RP Jolanta Szymanek-
            Deresz
            23. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Teresa Jasztal
            24. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Szef Kancelarii Prezydenta RP Jolanta Szymanek-
            Deresz
            25. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Maria Nowak



      • khmara Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja 06.07.04, 15:36
        Gość portalu: jw napisał(a):

        > 'Habilitacja to sposób na utrzymanie wysokiego poziomu nauki - uważa prof.
        > Ziejka. Nie wyklucza jednak, że można myśleć o zlikwidowaniu habilitacji w
        > dziedzinach technicznych.'

        Jeżeli potraktować poważnie argument, że nauka w Polsce nie dojrzała do
        zniesienia habilitacji, to należałoby z tej wypowiedzi wyciągnąć wniosek, że
        przede wszystkim nie dojrzały nauki humanistyczne, których prof. Ziejka jest
        przedstawicielem. Niestety, wygląda na to, że profesor Ziejka nie zdaje sobie
        sprawy z tego, że dzisiejsza humanistyka to w dużej części badania empiryczne.
        Czyżby znowu robienie porządków na cudzym podwórku szło prof. Ziejce lepiej niż
        na własnym, czego egzaminy wstępne na UJ mogą być dowodem?
    • bum_cyk_cyk.hey Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja 06.07.04, 20:13
      Nie narzekajcie. Poczytajcie o hierarchii w Prusach lub carskiej Rosji. Bardzo
      dobry jest Gogol i Sałtykow-Szczedrin , a po drugiej stronie Ernst Teodor
      Amadeusz Hoffman. Każdy młody naukowiec powinien zaczynać karierę od
      obowiązkowej lektury "Szynela" i "Kota Mruczysława poglądów na życie".
      • Gość: rekkk Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.chello.pl 06.07.04, 22:30
        Ciekawe, ciekawe. Dla niektórych przeciwników habilitacji napisanie książki
        jest "czynnością absurdalną". Bo pewnie latają z wywieszonymi ozorami i
        zarabiaja na setkach posad, a do pracy naukowej nie chce im się zabrać. To sa
        najwięksi przeciwnicy habilitacji. Bo jak ktoś serio pracuje naukowo, to
        habilitacja nie jest dla niego żadnym problemem - po prostu publikuje wyniki
        swoich badań. Ale ci nieudacznicy badań nie mają, a profesorami chcą być. A jak
        się zestarzeją, to okaże się, ze tylko oni moga być profesorami, a nowi młodzi
        o prawdziwej nauce pojecia nie mają. To ustawa promująca goniących za kasą
        nieudaczników!
        • Gość: itakdalej Jest zupełnie na odwrót ! IP: *.chello.pl 06.07.04, 23:22
          > Dla niektórych przeciwników habilitacji napisanie książki
          > jest "czynnością absurdalną".

          Habilitacja w polskich warunkach to w 90% nie jest książka dla ludzi, tylko
          niskonakładowy gniot, opublikowany w wydawnictwie uczelnianym o zerowym
          kolportażu. Nie może być napisana za jasno, bo będzie uznana za "mało naukową"
          (co ciekawe, monografia profesorska już nie).

          > pewnie latają z wywieszonymi ozorami i
          > zarabiaja na setkach posad, a do pracy naukowej nie chce im się zabrać.

          Na setkach posad to są samodzielni, którzy nie muszą się liczyć z nikim i z
          niczym.

          > Bo jak ktoś serio pracuje naukowo, to
          > habilitacja nie jest dla niego żadnym problemem - po prostu publikuje wyniki
          > swoich badań.

          Tak powinno być, jeśli chodzi o awans, ale tak w Polsce nie jest. Jak ktoś nie
          jest "w układzie", może być uwalony choćby miał bardzo dużo publikacji. Proszę
          porównać dorobek p. Wieczorka i to co go spotkało. Inny, bez żadnych ważnych
          publikacji, będzie dumnym profesorem.
          W nauce panuje u nas wciąż system sowiecki. Niech Pan go nie broni, bo to jest
          w XXI wieku żałosne.

          > Ale ci nieudacznicy badań nie mają, a profesorami chcą być.

          I w Polsce są teraz bez problemów. Niech czytelnicy tego co tutaj piszę zajrzą
          kilka postów wyżej, gdzie podaję adresy baz danych. I sprawdzą kilku znanych im
          profesorów, szczególnie tych wrednych i aroganckich, albo podejrzanie
          sympatycznych. I wyciągną wnioski. W Polsce profesorami zostają bardzo często
          miernoty bez żadnego istotnego dorobku.

          > To ustawa promująca goniących za kasą nieudaczników!

          Oczywiście. I dlatego za nią się opowiadają prawie w 100% nieudacznicy, którzy
          zrobili karierę na Zachodzie. I od jednego z nich - dra hab. Cezarego Wójcika z
          USA - cała sprawa się zaczęła. Kompromituje się Pan pisząc takie rzeczy.

          > Brawo! A dlaczego nie znieść doktoratów?

          Dlatego, bo chcemy by u nas wprowadzić to co się sprawdziło za granicą, gdzie
          doktorat jest najważniejszym i najwyższym stopniem, któy jest dużo trudniej
          uzyskać niż teraz, gdy profesorowie przy masówce odpuścili sprawę poziomu. A
          profesor jest stanowiskiem. I zmierzać w tę stronę w którą podąża cały świat,
          tzn. modelu amerykańskiego. Już nawet ci co wprowadzili habilitację - Niemcy -
          z niej się wycofują. Czy naprawdę Pan uważa, że cały świat jest głupi, tylko
          WNP, Korea Pólnocna, Mongolia i polscy profesorowie (nie wszyscy, bo część
          podziela nasze zdanie) mądrzy?

        • khmara Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja 07.07.04, 15:26
          Po namyśle, dochodzę do wniosku, że warto jednak odpowiedzieć na argumenty osób
          podpisujących się: rekk, małgocha, przejętyzgrozą. Im bliżej zmiany ustawy prawo
          o szkolnictwie wyższym, tym częściej będziemy się z takimi pseudoargumentami
          spotykać.

          Gość portalu: rekkk napisał(a):
          > Bo jak ktoś serio pracuje naukowo, to
          > habilitacja nie jest dla niego żadnym problemem - po prostu publikuje wyniki
          > swoich badań.

          Poważne wyniki badań publikuje się w czasopismach recenzowanych, najlepiej z
          listy filadelfijskiej. Pisanie książki, bo tym jest rozprawa habilitacyjna, po
          to, żeby opublikować wyniki badań, to jak budowanie całej fabryki po to, żeby
          wyprodukować jeden samochód.

          > Ale ci nieudacznicy badań nie mają, a profesorami chcą być. A jak
          > się zestarzeją, to okaże się, ze tylko oni moga być profesorami, a nowi młodzi
          > o prawdziwej nauce pojecia nie mają.

          Odezwała się przeszłość? Tak właśnie postępowali dzisiejsi profesorowie w 1968
          roku, wyrzucając z uczelni lepszych od siebie. I dalej tak postępują, broniąc
          "nowym" dostępu, mnożąc przeszkody formalne i blokując fundusze na badania. A
          wiadomo, bez pieniędzy nauki się nie da uprawiać. To im zawdzięczamy, że dzisiaj
          prawdziwa nauka jest na zachód od Odry i za Atlantykiem, a u nas pisze się
          kolejne rozprawki, wydawane w niskich nakładach przez nikomu nieznane wydawnictwa.

          > Bo pewnie latają z wywieszonymi ozorami i
          > zarabiaja na setkach posad, a do pracy naukowej nie chce im się zabrać. To sa
          > najwięksi przeciwnicy habilitacji. To ustawa promująca goniących za kasą
          > nieudaczników!

          Ci, co zarabiają na setkach posad i do pracy naukowej już głowy i czasu nie
          mają, mają przed nazwiskiem prof. dr hab., a nieudacznikiem jest prof. dr hab.,
          który nie jest oprócz tego rektorem przynajmniej jednej prywatnej uczelni. W
          żadnej grupie zawodowej nie znajdzie się osób zatrudnionych na tylu etatach, co
          wśród polskich profesorów. Kto nie wierzy może sprawdzić w bazie
          www.opi.org.pl
          To są najwięksi zwolennicy habilitacji, ponieważ zniesienie habilitacji może
          drastycznie ograniczyć im możliwość łatwego zarobkowania.

          Gość portalu: przejętyzgrozą napisał(a):
          > Sądząc z listów mamy w Polsce nieprawdopodobną ilość leserów na stanowiskach
          > doktorów. Tym ludzom po prost nic się nie chce robić, a marzą o awansie.

          Sądząc z listów, mamy w Polsce bardzo dużą liczbę sfrustrowanych adiunktów. A
          kto tych frustratów naprodukował? Sami wyrośli, jak grzyby po deszczu? Po
          drugie, argument, że adiunkci "marzą o awansie" jest czystą demagogią. Jeżeli
          dotychczasowy adiunkt stanie się na mocy nowej ustawy profesorem pomocniczym, to
          nie jest to żaden awans, tylko zmiana nazwy dotychczas zajmowanego stanowiska,
          której nie będzie towarzyszyła dodatkowa gratyfikacja finansowa. Przemianowanie
          adiunkta na profesora nie jest awansem. Co się zmieni, to to, że dotychczasowi
          adiunkci będą mogli konkurować o środki na finansowanie badań naukowych na
          równych prawach z dotychczasowymi profesorami i będą mieli prawo do zasiadania w
          radzie wydziału na równi z dotychczasowymi profesorami. To nie adiunkci
          awansują, tylko przywileje dotychczasowych profesorów ulegną ograniczeniu.
          Ograniczeniu ulegnie przede wszystkim monopol na sprawowanie władzy i wzrośnie
          konkurencja na uczelniach. Na uczelni będzie liczyło się, kto lepszy, a nie kto
          ma więcej literek przed nazwiskiem. Takie są reguły wolnego rynku, również w nauce.

          Gość portalu: małgocha napisał(a):
          > Komunizm już zastąpił ludzi z wyższym
          > wykształceniem przyuczonymi robotnikami - bierzmy z niego świetlany przykład.

          Komunizm zastąpił profesorów-naukowców z prawdziwego zdarzenia
          profesorami-karierowiczami o ambicjach politycznych i profesorami-maszynkami do
          trzepania kasy na pięciu etatach. Proszę wejść na stronę internetową dowolnej
          państwowej wyższej szkoły zawodowej lub uczelni prywatnej i poszukać znajomych
          nazwisk. Proszę przyjrzeć się, kto rządzi dużymi uczelniami państwowymi. W
          większości przypadków są to już od kilkunastu lat ci sami ludzie. Typowa ścieżka
          kariery to - prorektor do spraw czegoś przez dwie kadencje, rektor - kolejne
          dwie kadencje. Wśród najgorętszych zwolenników projektu prezydenckiego są
          właśnie ludzie, którzy na stanowiskach (pro)rektorskich spędzili po kilkanaście
          lat. I proszę mi nie mówić, że przez te wszystkie lata intensywnie pracowali
          naukowo, jednocześnie rządząc, administrując i zabiegając o wpływy polityczne.
          To już nie są naukowcy i w sprawach nauki nie powinni mieć nic do powiedzenia. A
          zarządzaniem mogą się zająć fachowcy od zarządzania, tytuł profesora do tego nie
          jest potrzebny.
          • bum_cyk_cyk.hey Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja 12.07.04, 19:21
            khmara napisał:

            > Po namyśle, dochodzę do wniosku, że warto jednak odpowiedzieć na argumenty
            osób
            > podpisujących się: rekk, małgocha, przejętyzgrozą. Im bliżej zmiany ustawy
            praw
            > o
            > o szkolnictwie wyższym, tym częściej będziemy się z takimi pseudoargumentami
            > spotykać.
            >
            > > Bo pewnie latają z wywieszonymi ozorami i
            > > zarabiaja na setkach posad, a do pracy naukowej nie chce im się zabrać. To
            > sa
            > > najwięksi przeciwnicy habilitacji. To ustawa promująca goniących za kasą
            > > nieudaczników!
            >
            > Ci, co zarabiają na setkach posad i do pracy naukowej już głowy i czasu nie
            > mają, mają przed nazwiskiem prof. dr hab., a nieudacznikiem jest prof. dr
            hab.,
            > który nie jest oprócz tego rektorem przynajmniej jednej prywatnej uczelni. W
            > żadnej grupie zawodowej nie znajdzie się osób zatrudnionych na tylu etatach,
            co
            > wśród polskich profesorów. Kto nie wierzy może sprawdzić w bazie
            > www.opi.org.pl
            > To są najwięksi zwolennicy habilitacji, ponieważ zniesienie habilitacji może
            > drastycznie ograniczyć im możliwość łatwego zarobkowania.

            OCZYWIŚCIE. Bez habilitacji masz małe szanse tego "latania z ozorem", bo liczy
            sie nie to zrobiłeś, ale to co stoi (albo i leży, jak nic nie zrobił. a jest
            takich wielu.) przed nazwiskiem. Wskazówka do bazy opi.org jest bardzo dobra,
            ale jest wielu "liczących się", którzy tam figuruja w jednym lub dwóch
            miejscach, a tak naprawde funkcjonują w kilku innych też. Nie byłoby zreszta
            problemu, gdyby "wyrabiali sie" solidnie jednym w miejscu pracy. Są i tacy, ale
            jest to ułamek procenta. Masz racje khmara, te oczywiste prawdy trzeba niestety
            rzeczywiście przypominać. I nie powinno sie to ograniczać do forum GW.
      • Gość: małgocha Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.chello.pl 06.07.04, 22:32
        Brawo! A dlaczego nie znieść doktoratów? Też napracować się trzeba. I coś
        napisać, a to przecież strata czasu. Trzeba po prostu - wyrzucić
        dotychczasowych profesorów, bo starzy. Dać ich posady magistrom (doktorzy to
        już przejrzałe zgredy, które straciły parę lat zarokowania i badań na pisanie
        idiotycznego doktoratu, a więc są durni. Magistrowie niech uczą młodych jak
        zarabiać kasę i broń boze nic nie piszą. Komunizm już zastąpił ludzi z wyższym
        wykształceniem przyuczonymi robotnikami - bierzmy z niego świetlany przykład.
        • Gość: przejętyzgrozą Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.chello.pl 06.07.04, 22:36
          Sądząc z listów mamy w Polsce nieprawdopodobną ilość leserów na stanowiskach
          doktorów. Tym ludzom po prost nic się nie chce robić, a marzą o awansie.
          Ciekawe, czy w w dużej firmie też będzie tak, że można powiedzieć "Ja tego
          projektu nie zrobię, bo tracę na to czas, w którym mógłbym sioę rozwijać. Na
          szkolenie nie pójdę, bo jako młody i tak jestem lepszy od starych. Mam 30 lat,
          więc dyrektor won, bo geriatria rządzi - my mlodzi na szczyty. Likwidacja
          habilitacji oznacza, ze można będzie nie napisać ani jednej(!) książki i zostać
          profesorem w dziedzinach humanistycznych. Powinszować!
          • khmara Trzy osoby to chyba już procesja? I w jakim stylu! 06.07.04, 23:10
            Czy w Krakowie - IP: *.chello.pl - zwolennicy habilitacji chodzą trójkami? W PRL
            milicjanci chodzili parami - jeden umiał czytać, drugi pisać. Rozumiem, że
            wyhabilitowana trójca święta z Krakowa ma większą specjalizację - jedno czyta,
            drugie robi wyniki naukowe, a trzecie je zapisuje. Kiedy zamierzacie starać się
            o tytuł?
            • khmara Re: Trzy osoby to chyba już procesja? I w jakim s 06.07.04, 23:34
              Trzy osoby to rekk - wpis o 22:30, małgocha - wpis z 22:32, przejętyzgrozą -
              22:36. Rozumiem, że wyniki naukowe też tak taśmowo produkujecie, jak wpisy na
              forum. Zapraszam do merytorycznej dyskusji - a kto jest czy nie jest
              nieudacznikiem, to czas pokaże.
            • Gość: magister Re: Trzy osoby to chyba już procesja? I w jakim s IP: 195.136.191.* 27.07.04, 10:38
              Bardzo mi sie to podoba :-) Tak dziala jedna pani prof. na UO w Opolu, ktora
              ostatnio wygryzala jednego profa, ona nadzwyczajna a on juz zwyczajny - oto jak
              sie ma ta cala sila argumentow, kto co potrafi!
          • Gość: itakdalej A propos książek IP: *.chello.pl 06.07.04, 23:36
            Gość portalu: przejętyzgrozą napisał(a):

            > Likwidacja
            > habilitacji oznacza, ze można będzie nie napisać ani jednej(!) książki i
            > zostać profesorem w dziedzinach humanistycznych. Powinszować!

            Habilitacja to nie książka, tylko niestrawny gniot (patrz wyżej). Książka bez
            czytelników to upadek, habilitacja - norma.

            Ale zgadzam się, że jest to głupia sytuacja jeżeli profesor nie napisał żadnej
            książki. Ale to teraz tak jest.
            • khmara Re: A propos książek 06.07.04, 23:48
              > Gość portalu: przejętyzgrozą napisał(a):
              >
              > > Likwidacja
              > > habilitacji oznacza, ze można będzie nie napisać ani jednej(!) książki i
              > > zostać profesorem w dziedzinach humanistycznych. Powinszować!
              >
              To tak jest jak emocje (zgroza) biorą górę nad rozsądkiem. Doktorat to już jest
              książka, a nowa ustawa wprowadza obowiązek publikowania doktoratu. Wystarczy
              poczytać - dostępny na stronie internetowej Sejmu R.P. A w dziedzinach
              "humanistycznych" faktycznie jest wielu profesorów, którzy nigdy żadnej książki
              poza doktoratem nie napisali - ale nie w Polsce. Są też tacy, którzy napisali
              wiele książek, a w ostatniej odwołują to, co było w pierwszej. Powód? Mądrości
              wzięte z sufitu, podważone i obalone przez wyniki badań EMPIRYCZNYCH. Na
              przykład Noam Chomsky...
          • Gość: itakdalej Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.chello.pl 07.07.04, 00:27
            Gość portalu: przejętyzgrozą napisał(a):

            > Sądząc z listów mamy w Polsce nieprawdopodobną ilość leserów na stanowiskach
            > doktorów. Tym ludzom po prost nic się nie chce robić, a marzą o awansie.

            Nie tyle marzą o awansie, co o wyzwoleniu się spod nadzoru "przedszkolanek" -
            profesorów, którzy ich kontrolują i blokują. I mniej lub bardziej jawnie
            opóźniają usamodzielnienie się.
            A leserami to są przede wszystkim profesorowie, bo po habilitacji w Polsce już
            nic nie muszą robić. Są świętymi krowami. Znam wielu takich, którzy przestali
            czytać jakiekolwiek czasopisma naukowe i na wykładach klepią to samo od wielu
            lat. A naiwni studenci myślą, że na tzw. renomowanych polskich uczelniach
            uzyskają nowoczesną wiedzę na światowym poziomie...
        • Gość: itakdalej habilitacja = komunizm IP: *.chello.pl 06.07.04, 23:29
          Gość portalu: małgocha napisał(a):

          > Komunizm już zastąpił ludzi z wyższym
          > wykształceniem przyuczonymi robotnikami - bierzmy z niego świetlany przykład.

          Właśnie to komunizm wprowadził w Polsce habilitację na modłę sowiecką na
          początku lat 50-tych. To Pan/Pani bierze z niego świetlany przykład, nie my. My
          chcemy wprowadzić od zaraz system amerykański.
          • bum_cyk_cyk.hey Re: habilitacja = komunizm 07.07.04, 12:01
            Habilitacja, jak kazda licencja, ma w demokracji czy wolnym rynku, czy jak to
            inaczej nazwać wiecej wad niz zalet. Bywa, niestety nierzadko, parawanem, za
            którym ukrywa sie zwykła niekompetencja. Gdyby zwolennicy jej utrzymania serio
            brali to co tu i w innych miejscach wypisują, to zadbali by najpierw o
            oczyszczenie swoicyh szeregów z ludzi, którzy habilitacje
            jakos "wykombinowali". O tym, ze tak często jest, nawet wróble na dachach
            ćwierkają. Ja takich głosów nie słyszałem. Bardzo prosze wszystkich, którzy
            znają takie wypowiedzi o ich zacytowanie lub przynajmniej podanie gdzie mozna
            je znaleźć. Obrona status quo bez działań zmierzających do ustalenia, kto jest
            kim, to po prostu hipokryzja i oszukiwanie ogromnej rzeszy ludzi, którzy nie
            maja pojęcia komu wypłaca sie niemałe pieniadze z ich podatków.
    • Gość: wyborca Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.autocom.pl 09.07.04, 12:36
      Wybieram procesję jesli zapobiegnie uchwaleniu tej ustawy w obecnym kształcie.
      • Gość: doradca Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.chello.pl 09.07.04, 14:08
        Warto jeszcze się zastanowić nad odprawieniem egzorcyzmów nad jej autorami.
        • Gość: doradca Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.chello.pl 09.07.04, 14:10
          Najlepiej połączyć je z procesją, bo tam oni wszyscy będą w swoich togach i
          gronostajach.
          • Gość: zakrystian Koniecznie wezwać egzorcystę IP: *.chello.pl 09.07.04, 14:20
            Czarne procesje urządzają sataniści. Będzie unikalna okazja, żeby wygnać z
            tych nieszczęśników złe moce.
    • Gość: jw Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.autocom.pl 14.07.04, 20:34
      www.sejm.gov.pl/prace/2004r/pos79p.htm

      Porządek dzienny
      79. posiedzenia Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
      w dniach 14, 15 i 16 lipca 2004 r

      w dniu 15 lipca 2004 r.

      Głosowania nad wnioskami o odrzucenie w pierwszym czytaniu:
      przedstawionego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektu ustawy -
      Prawo o szkolnictwie wyższym (druk nr 2720),
      poselskiego projektu ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym (druk nr 2931).

      ---------
      w dniu ? ........ 2004
      procesja
    • Gość: fan procesji Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.autocom.pl 15.07.04, 12:10
      No to czeka nas procesja. Projekt ustawy przekazany do komisji, wymaga sporo
      jeszcze pracy. Procesję będzie latwiej przygotowac a przy tym będzie bardziej
      medialna. W sam raz na wakacje bez słońca.
    • Gość: zainteresowany Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.autocom.pl 20.07.04, 18:21
      Sezon ogórkowy w pełni a słuch o procesji jakby zaginął.Czy wiadomo skąd
      wyruszy i dokąd bedzie zmierzac ? Jak będą ubrani protestanci ?
    • Gość: poinformowany Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.autocom.pl 22.07.04, 17:14
      orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/Sklada4?OpenAgent&1059

      Podkomisja nadzwyczajna do rozpatrzenie przedstawionego przez Prezydenta
      Rzeczypospolitej Polskiej projektu ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym (druk
      nr 2720) oraz poselskiego projektu ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym (druk
      nr 2931)

      Funkcja w podkomisji Nazwisko i imię Reprezentowana komisja Funkcja w
      komisji
      przewodniczący Hayn Ryszard Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży
      przewodniczący
      zastępca przewodniczącego Marcinkiewicz Kazimierz Komisja Edukacji, Nauki i
      Młodzieży
      Grabowska Danuta Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży zastępca
      przewodniczącego
      Jacyna-Onyszkiewicz Zbigniew Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży
      Nowak Maria Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży
      Polak Danuta Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży
      Śledzińska-Katarasińska Iwona Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży
      Tomczyk Ryszard Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży
      Wesołowski Marian Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży

    • Gość: czytelnik Polska nauka choruje na tytułomanię IP: *.autocom.pl 26.07.04, 17:01
      polityka.onet.pl/162,1176405,1,0,2462-2004-30,artykul.html

      Prof. dr hab. dożywotni

      Polska nauka choruje na tytułomanię

      W polskiej nauce ciągle obowiązuje tytułomania niespotykana w innych
      cywilizowanych krajach. Najwyższa pora z tym skończyć i uprościć procedury
      nadawania stopni naukowych
      • Gość: magister Re: Polska nauka choruje na tytułomanię IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 07.08.04, 19:37
        Znajomy też ciężko pomstował na stosunki panujące w polskiej nauce, a przede
        wszystkim na nadmierne uprzywilejowanie profesury. Szybko sam zrobił
        habilitację i otrzymał profesurę. Gdy mu przypomniałem poprzednie wypowiedzi,
        cynicznie stwierdził, że nie będzie podcinał gałęzi na której (w domyśle - tak
        dobrze) siedzi. Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia! Nie wierzę więc w
        rzeczywistą reformę, jeśli przeprowadzą ją profesorowie, choćby i rektorzy.
    • Gość: czytelnik Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.autocom.pl 11.08.04, 19:47
      www.senat.gov.pl/k5/kom/kne/2004/110nes.htm
      Prof Turski w senacie :
      .....'Nasz system edukacji, całościowy, od przedszkola do doktoratu, dryfuje,
      jest jak wielki tankowiec na morzu, w którym od wielu lat systematycznie ktoś
      szarpie sterem, a przy okazji został zniszczony GPS i naprawdę nie wiadomo,
      dokąd ten statek kiedykolwiek ma dopłynąć. To się musi skończyć katastrofą,
      prędzej czy później. Jeżeli obecnie jesteśmy świadkami katastrofy, która
      wydarzyła się z powodu chaotycznego wprowadzania ustaw na przykład o opiece
      zdrowotnej, to powinniśmy być całkowicie głusi, jak Odyseusz na statku, zalepić
      sobie uszy woskiem na zawołania, że nie mamy już czasu na myślenie, że musimy
      zaraz, dziś, jutro, za tydzień uchwalić ustawę, a jeżeli jej nie uchwalimy, to
      rektorzy, przedstawiciele pewnej grupy zawodowej, pewnej społeczności urządzą
      pod Sejmem czy pod Senatem paradę w czarnych togach, o czym powiedział niedawno
      rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, co budzi moje głębokie zażenowanie, fakt,
      że pojawił się tego typu głos w debacie tak ważnej, o ważnych sprawach
      publicznych'



      • kohomologia Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja 11.08.04, 21:00
        Czytajac wypowiedzi przedmowcow, odnosze wrazenie ze prawie wszyscy mowiac o
        pisaniu habilitacji, maja na mysli dziedziny humanistyczne. Ja sie wypowiem z
        piunktu widzenia nauk scislych. Otoz po zrobieniu badan i opracowaniu wynikow
        publikuje sie je (w czasopismach z listy filadelfijskiej). I doktorzy
        niehabilitowani maja tych publikacji calkiem duzo. Ci najlepsi potrafia
        rownolegle prowadzic kilka kierunkow badan, przy wspolpracy ze studentami i
        doktorantami (znaczna wiekszosc prac magisterskich jest pracami tworczymi). I
        to ze doktor nie moze miec doktoranta, jest tylko ze szkoda dla obu. Jako
        promotora wybiera sie oficjalnie profesora lub doktora habilitowanego, ale de
        facto osoba z ktora wspolpracuje sie najscislej jest wlasnie doktor. I co on z
        tego ma, oprocz osobistej satysfackcji przekazywania wiedzy?
        Wracajac do pisania habilitacji, jak sie juz napisze iles tam artykulow,
        wyglosi referaty na konferencjach, to wracanie do tego wszystkiego od nowa jest
        moim zdaniem strata czasu. Zeby praca habilitacyjna miala rece i nogi, trzeba
        wszystko co bylo w artykulach napisac od nowa - a potem i tak nikt tego nie
        bedzie czytac, bo dobre placowki naukowe maja dostep on-line do artykulow
        naukowych i tam sie szuka wszelkich informacji, a nie gdzies w bibliotecznych
        szafach.
        • Gość: Doktor Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 11.08.04, 23:21
          A poza tym, mówiąc o poziomie doktoratów (że niby w Polsce jest niski) warto
          wspomnieć o poziomie habilitacji. Ja również reprezentuję nauki ścisłe, pracuję
          w małej uczelni i mogę powiedzieć, że wszyscy (5) doktorzy habilitowani z mojej
          jednostki mieliby w Polsce problem z obroną nawet doktoratu - zarówno
          doktoraty, jak i (pożal się Boże) habilitacje bronili (kupili (?)) za Bugiem.
          Cały ich dorobek to kilka konferencji na Białorusi, czy w Mołdawii i ani
          jednego artykułu w Polsce lub za Odrą. Komisja ds stopni w Polsce nawet nie
          mrugnęła okiem zatwierdzając ich habilitacje, bo Polska była sygnatariuszem
          Konwencji Praskiej. Teraz są umowy dwustronne z wieloma "dziwnymi" krajami i
          proceder kupowania stopni kwitnie w najlepsze. Największym problemem jest zaś
          skala tego zjawiska. Jeśli na małym wydziale nikt nie ma polskiej habilitacji,
          a doktoratów u nas obronionych jest zaledwie kilka, to chyba nie świadczy aż
          tak źle o poziomie polskich stopni. Świadczy natomiast źle o całym systemie, bo
          habilitacja dakje tak wielkie przywileje (już teraz), że warto do niej dążyć za
          wszelką cenę.
        • Gość: magisterek Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: 195.136.191.* 12.08.04, 09:18
          Jedna z szans wyjscia z marazmu doktoratow i habilitacji bylaby koniecznosc ich
          opublikowania, czyli upublicznienia. Moze to byc w formie ksiazkowej, ale i tak
          do wydawnictw uczelnianych, w ktorych najczesciej wydaje sie takie prace
          niewiele osob dociera, dlatego byloby tez lepiej umieszczac je w formie
          elektronicznej na serwerach uczelnianych, wowczas kazdy zainteresowany moglby
          zajrzec, przeczytac i samodzielnie ocenic owa prace. A autor sam wystawialby
          sie na pewnien ostracyzm...

          Oto przyklad zza Odry, a konkretnie z Berlina - polecam:

          edocs.tu-berlin.de/diss/index.html
          Sadze, ze to optymalne rozwiazanie i wbrew pozorom nie tak drogie!
          • khmara Re: Publikacje w internecie 12.08.04, 11:12
            Gość portalu: magisterek napisał(a):

            > Jedna z szans wyjscia z marazmu doktoratow i habilitacji bylaby koniecznosc
            > ich opublikowania, czyli upublicznienia. Moze to byc w formie ksiazkowej, ale
            > i tak
            > do wydawnictw uczelnianych, w ktorych najczesciej wydaje sie takie prace
            > niewiele osob dociera, dlatego byloby tez lepiej umieszczac je w formie
            > elektronicznej na serwerach uczelnianych, wowczas kazdy zainteresowany moglby
            > zajrzec, przeczytac i samodzielnie ocenic owa prace. A autor sam wystawialby
            > sie na pewnien ostracyzm...
            >

            Z tym ostracyzmem to zbytnio idealizujesz. Znam profesorów, których cały dorobek
            publikacyjny w ostatnim dziesięcioleciu można policzyć na palcach jednej ręki i
            zapewniam Cię, że są to osoby powszechnie szanowane w swoim środowisku.
            Dysertacje w internecie w sytuacji, kiedy nie ma możliwości ustalenia, co dana
            osoba w swoim życiu opublikowała? Jeszcze taniej będzie, jeżeli wprowadzi się
            obowiązek publikowania spisu dorobku na uczelnianym serwerze. Wtedy
            upublicznianie w internecie wybranych prac może być nawet dobrowolne.

            Polecam tekst prof. Kalisza "Reformy w polskiej nauce", dostępny na stronie:
            elka.wel.wat.edu.pl/~jkalisz/kalisz.htm
            • itakdalej.itakdalej Re: Publikacje w internecie 12.08.04, 14:08
              khmara napisał:

              >
              > Polecam tekst prof. Kalisza "Reformy w polskiej nauce", dostępny na stronie:
              > elka.wel.wat.edu.pl/~jkalisz/kalisz.htm

              Swietny tekst i swietny profesor z WAT-u.
              Dzieki za linka.
              • Gość: czytelnik Re: Publikacje w internecie IP: *.autocom.pl 12.08.04, 14:43
                www.naukowcy.republika.pl

                Józef Kalisz
                O lepszą efektywność
                polskiej nauki i szkolnictwa wyższego
            • Gość: magisterek Re: Publikacje w internecie IP: 195.136.191.* 12.08.04, 18:12
              Moze rzeczywiscie jest to troche idealizujace, ale publikujac w necie dostep ma
              nie tylko samo srodowisko, ale kazdy, kto jest dana rzecza zainteresowany i do
              tego na calym swiecie. Wowczas potencjalnie tez kazdy moze sie przekonac, co
              wart jest dany profesor czy doktor - to mialem na mysli :-)

              Dzieki tez za linka :-) Pzdr.
              • khmara Re: Publikacje w internecie 12.08.04, 19:10
                Uważam, że habilitację w obecnym kształcie należy po prostu znieść i zastąpić ją
                regularną oceną bieżącego dorobku publikacyjnego. "Uzdrawianie" habilitacji
                będzie prowadziło do dalszego mnożenia bzdurnych przepisów. Istotą działalności
                naukowej jest publikowanie wyników badań. A czy ktoś chce pisać książkę, czy
                woli publikować artykuły to jest jego prywatna sprawa. W normalnych systemach
                książki pisze się po to, żeby zarobić na honorariach autorskich. U nas, żeby
                wydać książkę (profesorską albo habilitacyjną) trzeba znaleźć pieniądze na
                sfinansowanie druku czegoś, czego i tak nie warto publikować.

                O pomysłach "reformowania" habilitacji:
                kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1180500&KAT=242
                plus mój komentarz do artykułu na onecie.
                To są pomysły na zakonserwowanie, a nie na rozwój nauki.
                A z doktoratami przyznaję Ci całkowicie rację. Dodam jeszcze, że w katalogu
                bezwzględnie powinno zostać umieszczone nazwisko promotora rozprawy.
                • Gość: jw Re: Publikacje w internecie IP: *.autocom.pl 12.08.04, 20:24
                  Nie ma co się tak gorączkowac. Rektor UMK
                  www.senat.gov.pl/k5/kom/kne/2004/110nes.htm
                  zapewnił, że za 200 lat ma być lepiej. Studiujcie zycie pozagrobowe - przyda
                  się jak znalazł. Głowa do góry.
                  • Gość: magisterek polskie towarzystwa naukowe IP: 195.136.191.* 12.08.04, 20:30
                    W wielu cywilizowanych krajach za wspolkasztaltowanie polityki naukowej i
                    upowszechnianie nauki odpowiedzialne sa towarzystwa naukowe. A jak jest w
                    Polsce? Czyzby byl to znowu maly swiat kolesiow? A sa jakies organizacje
                    mlodych w nauce? Uwazam, ze tylko zinstytucjonalizowany uklad moze cos zmienic,
                    tak to wszyscy utsykuja, ale w sumie to niewiele z tego wynika :-(
                    • Gość: jw Re: polskie towarzystwa naukowe IP: *.autocom.pl 12.08.04, 21:11
                      Patrz www.naukowcy.republika.pl - Niezalezne Stowarzyszenie na Rzecz Nauki i
                      Edukacji -to na razie 'samotny bialy żagiel' ale doipłynał już do sejmu i
                      senatu, i gdzie indziej. Forumowicze GW nie zdolali zapobiec powstaniu i
                      dzialaniom tej grupy niezależnej od decydentow nauki polskiej. Można się
                      przyłączyć i działać. Młodzi i aktywni,mile widziani, odwaga osobista także.
                      • khmara Re: polskie towarzystwa naukowe 12.08.04, 21:31
                        Gość portalu: jw napisał(a):

                        > Patrz www.naukowcy.republika.pl - Niezalezne Stowarzyszenie na Rzecz Nauki i
                        > Edukacji -to na razie 'samotny bialy żagiel' ale doipłynał już do sejmu i
                        > senatu, i gdzie indziej. Forumowicze GW nie zdolali zapobiec powstaniu i
                        > dzialaniom tej grupy niezależnej od decydentow nauki polskiej. Można się
                        > przyłączyć i działać. Młodzi i aktywni,mile widziani, odwaga osobista także.

                        Czy jw wie, że istnieją w tym kraju jednostki badawcze, w których w ciągu
                        ostatnich 20 lat ani jedna osoba nie odważyła się wstąpić do jakiegokolwiek
                        związku zawodowego? Do popełnienia samobójstwa też trzeba odwagi, ale
                        niekoniecznie jest to sposób naprawy świata.
                        • Gość: jw Re: polskie towarzystwa naukowe IP: *.autocom.pl 12.08.04, 21:46
                          No chyba nie tak. Samobójstwo to tchorzostwo a nie odwaga. Nie rozumiem co ma z
                          odwagą wspólnego wstępowanie do związku zawodowego. Ja np. nie wstapiłem z
                          odrazy a nie z braku odwagi.Niezalezne Stowarzyszenie na Rzecz Nauk
                          i Edukacji nie jest cyrkiem samobójców lecz ludzi zdolnych do krytycznego
                          myslenia i dzialania. Ciekawe, że nie pomijają go ciała decydenckie a tylko
                          forumowe. Niestety skoro coś takiego juz jest nie mozna swobodnie narzekać, że
                          czegos takiego nie ma mimo że być powinno - to zakłóca spokoj wewnetrzny.
                          • khmara Re: polskie towarzystwa naukowe 12.08.04, 22:17
                            Gość portalu: jw napisał(a):

                            > No chyba nie tak. Samobójstwo to tchorzostwo a nie odwaga. Nie rozumiem co ma z
                            > odwagą wspólnego wstępowanie do związku zawodowego.

                            Wydaje mi się, że poprzednia moja wypowiedź była dość jasno sformułowana - 20
                            lat temu ostatni członek związku zawodowego został zwolniony z pracy.

                            > Ja np. nie wstapiłem z
                            > odrazy a nie z braku odwagi.

                            Związki zawodowe są powołane w celu obrony interesów pracowników. Na temat oceny
                            ich działalności się nie wypowiadam.

                            > Niezalezne Stowarzyszenie na Rzecz Nauk
                            > i Edukacji nie jest cyrkiem samobójców lecz ludzi zdolnych do krytycznego
                            > myslenia i dzialania. Ciekawe, że nie pomijają go ciała decydenckie a tylko
                            > forumowe. Niestety skoro coś takiego juz jest nie mozna swobodnie narzekać, że
                            > czegos takiego nie ma mimo że być powinno - to zakłóca spokoj wewnetrzny.

                            Mojego spokoju wewnętrznego działalność Niezależnego Stowarzyszenia nie zakłóca.
                            Jako byt elektroniczny i osobowość forumowa mam swobodę wypowiedzi, a na
                            publiczne ujawnienie danych osobowych pozwolę sobie nie prędzej niż po uzyskaniu
                            profesury tytularnej, chyba że coś takiego zostanie wcześniej zniesione lub
                            zajdą inne nieprzewidziane okoliczności. Proszę zauważyć, że Niezależnego
                            Stowarzyszenia nie pomijam i nieodmiennie ślę wyrazy sympatii.
                    • khmara Re: polskie towarzystwa naukowe 12.08.04, 21:23
                      Gość portalu: magisterek napisał(a):

                      > W wielu cywilizowanych krajach za wspolkasztaltowanie polityki naukowej i
                      > upowszechnianie nauki odpowiedzialne sa towarzystwa naukowe. A jak jest w
                      > Polsce? Czyzby byl to znowu maly swiat kolesiow? A sa jakies organizacje
                      > mlodych w nauce? Uwazam, ze tylko zinstytucjonalizowany uklad moze cos zmienic,

                      Rada Główna Szkolnictwa Wyższego
                      Państwowa Komisja Akredytacyjna
                      Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich
                      Konferencja Rektorów Uczelni Niepaństwowych
                      Stowarzyszenie Rektorów i Założycieli Uczelni Niepaństwowych
                      NSZZ Solidarność
                      Parlament Studentów R.P.

                      Wedle mojej wiedzy są to wszystkie ciała, z którymi ustawodawca konsultuje
                      wszelakie projekty dotyczące szkolnictwa wyższego.
                  • Gość: itakdalej Ewolucyjne dochodzenie do zakonserwowania systemu IP: *.chello.pl 12.08.04, 21:23
                    Pan profesor Jan Kopcewicz, rektor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

                    "Dlatego w zespole prezydenckim po licznych przemyśleniach, dyskusjach
                    doszliśmy do wniosku, że pomysły dotyczące zniesienia habilitacji, może też
                    tytułu profesora, nie są złe, ale to nie jest odpowiedni czas z dwóch względów:
                    po pierwsze, wetkniemy kij w mrowisko, mówiąc obrazowo, mrówki się rozpełzną i
                    nic z tego nie wyjdzie, "

                    Nie bardzo wiem o co prof. Kopcewiczowi chodziło. Polska nauka to raczej
                    gniazdo szerszeni. Nawet prof. Turski we "Wprost" przyznał, że jest to "zatruta
                    akademicka studnia". I pora coś z tym zrobić.

                    "a po drugie, obecnie habilitacja i ocena do tego tytułu, czy jest ona
                    potrzebna, czy nie, nadal spełnia jednak pozytywną rolę w naszym kraju. Nie
                    możemy teraz dopuścić do tylko kadrowego przepisania nazw, to wymaga czasu.
                    Może gdy będziemy o tym rozmawiali za dziesięć czy za dwanaście lat, nadejdzie
                    czas, w którym się to przeprowadzi. Proszę zwrócić uwagę na to, że w wielu
                    krajach, aktualnie w Niemczech, obserwujemy odchodzenie od habilitacji, ale
                    odbywa się to powoli, tam, gdzie trzeba, oni są na troszeczkę innym etapie
                    rozwoju."

                    Stalinowska habilitacja spełnia pozytywną rolę? Wolne żarty.
                    Ale tak w ogóle to przecież chcemy dogonić Zachód, jego standardy i dlatego
                    zaaplikowaliśmy sobie już teraz np. prawo europejskie. Panuje zgoda, że po
                    ogromnym wysiłku np. mleczarń, masarni, banków przyjęcie od razu tego czego
                    dopracował się Zachód, jest najlepszym rozwiązaniem. I telefony komórkowe też
                    przyjęliśmy od razu jak było można, nie czekając aż sieć stacjonarna osiągnie
                    poziom zachodni. To nawet przyśpieszyło ten proces. Dlaczego naukowcy,
                    właściwie ludzie inteligentni, bardziej otwarci i elastyczni niż inni, mają być
                    wyłączeni z tego procesu? Bzdury opowiada Pan Profesor.

                    "Jako rektor powtarzam, że w Polsce na tym etapie przepisanie, to, iż po
                    uzyskaniu tytułu doktora każdy będzie mógł zostać profesorem, nie będzie
                    służyło rozwojowi, chociaż zgadzam się z tym, że w przyszłości jest to możliwe
                    i ewolucyjnie do tego dojdziemy."

                    Jak coś może w przyszłości być dobre, ale teraz nie służyć rozwojowi.
                    Trzeba być chyba prof. dr hab. tyt. zw. i rektorem UMK żeby to zrozumieć.

                    I jak do tego ewolucyjnie dojdziemy, jak będziemy konserwować system sowiecki?
                    Beż żadnych zmian w kierunku odchodzenia od habilitacji i tytułu
                    profesorskiego, co jak wyżej stwierdził prof. Kopcewicz jest rozsądne ("pomysły
                    dotyczące zniesienia habilitacji, może też tytułu profesora, nie są złe,")?

                    "Proszę państwa, chciałbym dodać jedną uwagę. Przez prawie sześć lat
                    przebywałem na różnych amerykańskich uniwersytetach i muszę stwierdzić, że
                    obecny model kariery naukowej w Polsce, który niejako zewnętrznie jest bardzo
                    rozbudowany, jest dużo łatwiejszy. Łatwiej jest otrzymać tytuł profesora u nas
                    niż na uniwersytecie amerykańskim, naprawdę, proszę mi wierzyć, w Polsce jest
                    łatwiej niż tam. "

                    Nie bardzo rozumiem jak coś może być "zewnętrznie bardzo rozbudowane" i po co?
                    I jednocześnie łatwiejsze. To jakaś dialektyka.
                    A to że łatwiej jest zostać profesorem niż w USA jest słuszne w odniesieniu do
                    bardzo kiepskich ludzi, którzy w tamtym systemie, bez dorobku nie robiliby
                    zawrotnych karier, tylko dzięki cwaniactwu i układom jak w Polsce, albo kupując
                    habilitacje w krajach WNP. Tam bez liczących się publikacji byliby nikim.
                    W odniesieniu do ludzi najzdolniejszych jest dokładnie na odwrót. Tutaj są
                    doktorami czyli nikim, a w Stanach od razu profesorami takimi czy innymi.
                    Jego Magnificencja raczy bredzić. To co mówi kupy się nie trzyma.
                    • Gość: itakdalej Jeszcze jeden (moim zdaniem bardzo dobry)przykład IP: *.chello.pl 12.08.04, 21:34
                      W ubezpieczeniach społecznych także przyjęliśmy OD RAZU uważany za najlepszy w
                      świecie system chilijski. Nie czekając nie wiadomo na co. I wyprzedzając w tym
                      nawet kraje "starej Unii". Dlaczego nie możemy już teraz przyjąć systemu
                      amerykańskiego w nauce, oczywiście z jakimiś zabezpieczeniami dla tych którym
                      mało brakuje do emerytury (w ubezpieczeniach są także ci którzy pozostają w ZUS-
                      ie)?
                    • khmara Re: Dialektyka 12.08.04, 22:02
                      Gość portalu: itakdalej napisał(a):

                      > "Jako rektor powtarzam, że w Polsce na tym etapie przepisanie, to, iż po
                      > uzyskaniu tytułu doktora każdy będzie mógł zostać profesorem, nie będzie
                      > służyło rozwojowi, chociaż zgadzam się z tym, że w przyszłości jest to możliwe
                      > i ewolucyjnie do tego dojdziemy."
                      >
                      > Jak coś może w przyszłości być dobre, ale teraz nie służyć rozwojowi.
                      > Trzeba być chyba prof. dr hab. tyt. zw. i rektorem UMK żeby to zrozumieć.

                      To proste. Pan profesor chciał przez to powiedzieć, że trzeba poczekać, aż
                      ewolucja zrobi swoje i wyginą dinozaury. Dinozaury są zmiennocieplne i zmiany
                      temperatury nie służą ich rozwojowi.

                      > "Proszę państwa, chciałbym dodać jedną uwagę. Przez prawie sześć lat
                      > przebywałem na różnych amerykańskich uniwersytetach i muszę stwierdzić, że
                      > obecny model kariery naukowej w Polsce, który niejako zewnętrznie jest bardzo
                      > rozbudowany, jest dużo łatwiejszy. Łatwiej jest otrzymać tytuł profesora u nas
                      > niż na uniwersytecie amerykańskim, naprawdę, proszę mi wierzyć, w Polsce jest
                      > łatwiej niż tam. "
                      >
                      > Nie bardzo rozumiem jak coś może być "zewnętrznie bardzo rozbudowane" i po co?
                      > I jednocześnie łatwiejsze. To jakaś dialektyka.

                      Jak coś jest zewnętrznie bardzo rozbudowane i jednocześnie łatwiejsze, to
                      znaczy, że jest puste w środku. Proste.

                      Pan profesor przyznał przecież niechcący, że brał udział w pisaniu prawa
                      Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i bez dialektyki tego się nie da zrozumieć.
                      • Gość: magisterek Re: Dialektyka IP: 195.136.191.* 13.08.04, 10:28
                        Jesli dinozaury sa zmiennocieplne, to podgrzejmy temperature, a same zaczna
                        przechodzic w odmienny stan ewolucji :-)
                        • khmara Re: Dialektyka 13.08.04, 15:33
                          Gość portalu: magisterek napisał(a):

                          > Jesli dinozaury sa zmiennocieplne, to podgrzejmy temperature, a same zaczna
                          > przechodzic w odmienny stan ewolucji :-)

                          Gorąco popieram wniosek ;-)
                          • Gość: magistertek Re: Dialektyka IP: 195.136.191.* 14.08.04, 08:38
                            Obawiam sie jednak, ze owe dinozaury mimo wszystko dobrze wiedza, ze to one
                            pociagaja za sznurki w teatrze marionetek polskiej nauki i nie beda chetne
                            wypuscic je z ich lapek :-(
    • Gość: czytelnik dotacje dla studentów IP: *.autocom.pl 17.08.04, 08:49
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/08.17/Kraj/01/01.html
      Szkoły wyższe otrzymały wczoraj informację z Ministerstwa Edukacji Narodowej i
      Sportu o wysokości dotacji przyznanej z budżetu państwa na wypłatę świadczeń
      pomocy materialnej dla studentów. Niektóre uczelnie nie spodziewały się aż tak
      wielkich kwot. Wyższa Szkoła Europejska im. ks. Józefa Tischnera zaskoczona
      wysokością dotacji zwróciła się do resortu edukacji z prośbą o potwierdzenie,
      czy pieniądze przekazane szkole naprawdę się jej należą
    • Gość: czytelnik Re: Szkolnictwo wyższe: Ustawa albo procesja IP: *.autocom.pl 18.08.04, 14:51

      www.wprost.pl/ar/?O=64288&C=57

      Cholera w Sejmie
      Tygodnik "Wprost", Nr 1132 (08 sierpnia 2004)

      Trzeba zdemontować korbę do zatrutej akademickiej studni i odkazić chlorem rury

      Łukasz A. Turski
      Profesor w Centrum Fizyki Teoretycznej PAN oraz na Uniwersytecie Kardynała
      Stefana Wyszyńskiego w Warszawie
      'Podobne uczucia towarzyszyły mi podczas dyskusji na temat projektów nowej
      ustawy o szkolnictwie wyższym, zorganizowanej niedawno przez Senat RP. Oto
      Sejm, skołowany najwidoczniej chocholim tańcem wokół ustaw zdrowotnych, nagle
      postanowił zająć się projektami ustaw o szkolnictwie wyższym, przygotowanymi
      przez dwie ortogonalne do siebie grupy. Jeden projekt przygotował zespół
      powołany przez kilku rektorów i byłych rektorów szkół wyższych, działających
      pod opieką prezydenta RP. Drugi projekt napisali niegdyś przedstawiciele
      środowiska akademickiego skupieni wokół komisji nauki "Solidarności", a teraz
      został on przedstawiony jako poselski. Oba projekty zostały napisane po to,
      żeby pewna część środowiska akademickiego (przede wszystkim kadra zarządzająca
      i niesprawna naukowo liczna grupa pracowników zbliżających się do emerytury)
      zrealizowała swoje wąskie cele. Przy tym ignoruje się podstawowe wyzwania
      stojące przed szkołami wyższymi w Polsce, czyli zapewnienie powszechności
      dostępu do edukacji na maksymalnie wysokim poziomie. Projekt prezydencki
      zawiera za to takie "kwiatki", jak uzależnienie od decyzji ministra edukacji
      tego, komu z pracowników uczelni wolno będzie uczestniczyć we współpracy
      naukowej z zagranicznymi ośrodkami! ......

      Ustawy frazesów
      Projekty ustawy o szkolnictwie wyższym są pełne frazesów na temat dostosowania
      polskich norm do mgławicowych projektów Unii Europejskiej. Żaden z nich nie
      odnosi się do fundamentalnych spraw finansowania szkolnictwa wyższego, w tym
      przecięcia gordyjskiego węzła tzw. bezpłatnych studiów, czyli bubla w postaci
      art. 70 naszej konstytucji. Od piętnastu już lat wiadomo, że bez stworzenia
      jednego spójnego prawa dla szkolnictwa wyższego i realizacji badań naukowych
      oraz odrzucenia fałszywego, populistycznego paradygmatu bezpłatnych studiów nic
      nie da się w naszym życiu akademickim naprawdę naprawić. '

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka