Gość: Robin
IP: *.zywiec.plusnet.pl
20.09.04, 11:27
Studia kończyłem w 1992 na filologii angielskiej. Zaliczyłem całość 10
semestrów, lecz... pracy mgr nie napisałem i nie obroniłem. Nie napisałem
ponieważ wkopałem się w temat, który zupełnie mnie przerósł. Później się
ożeniłem, więc dom, dziecko, praca - trzeba było z czegoś żyć, etc. i tak
pozostało do dnia dzisiejszego ponieważ trudno jest cokolwiek napisać
mieszkając daleko od najbliższego IA czy dobrej anglojęzycznej biblioteki.
Moja sytuacja zatem jest niezbyt dobra: nie mam tytułu. Taki tytuł ma
chociażby absolwent college'u, który w tej hierarchii zanajduje się niżej.
Tylko usiąść i płakać. Z chęciami do napisania pracy też nie jest już jak
dawniej - w wieku 37 lat jest to trudne, chociażby problem logistyczny,
chociaż gdybym znalazł dobrego promotora to...kto wie? Uważam się i jestem
bardzo dobrym anglistą, lecz posiadam taką właśnie plamę na swej karierze.
Spróbujcie się wczuć w moją sytuację i powiedzieć co powinienem zrobić.
Jest to dla mnie poważny problem, który sprawia, że moje poczucie własnej
wartości leci ostro w dół.