Dodaj do ulubionych

APEL DO NAUCZYCIELI !!

IP: 195.117.3.* 15.11.04, 10:14
W dniu 24 XI w radiowej "Trójce" o godzinie 21.05 odbędzie się audycja
Jerzego Sosnowskiego poświęcona problemom edukacji. W audycji weźmie udział
pani wiceminister Anna Radziwiłł, a jej rozmówcą będzie autor niniejszego
apelu. Tu czas się zdekonspirować ; nazywam się Ireneusz Wywiał i jestem
nauczycielem jednego z warszawskich liceów (nauczycielem dyplomowanym, czyli
wedle najnowszych ustaleń twórców systemu awansu zawodowego - nauczycielem
niemoralnym, bo uganiałem się za papierkami oszukując przy tym wszystkich
wokół, w tym i samego siebie, wielokrotnie). To wszystko są jeszcze drobne
wady w porównaniu z największą ; jestem przeciwnikiem reformy w obecnym jej
kształcie (o czym pani minister została lojalnie poinformowana). Mam już
przygotowane pytania ale przecież co wiele głów to niejedna. Koleżanki i
koledzy w dźwiganiu nauczycielskiego krzyża ! Zamieśćcie, proszę, swoje
pytania i problemy z jakimi chcielibyscie się, za moim pośrednictwem, do pani
minister zwrócić. Oczywiście, jako, że audycja trwa ok.42 minut, nie będę
mógł przekazać ich wszystkich, a mój wybór będzie subiektywny, za co z góry
przepraszam. Pomysł audycji powstał w kilku głowach (Leszek Rysak IPN, St.
Lenard OKE i moja najskromniejsza w tym wszystkim głowa), a sytuację ułatwił
nam fakt, iż Jerzy Sosnowski jest naszym kolegą (nie jest to materiał na
kolejną aferę, choć przyznaję - kumoterstwo okropne).
Mam, być może zbyt wygórowaną, nadzieję (twórcy reformy są czasem odporni na
argumenty jak świeżutki betonik zbrojony), że audycja ta będzie początkiem
dyskusji na temat żałosnego stanu edukacji w III RP. Dyskusji, która się nie
odbyła z winy "autorytetów", które słowo autorytet kojarzą ze słowem
autorytaryzm.
" Byliście lwem, a ja dziękuję wam, że pozwoliliście być mi jego rykiem" -
Winston Churchill.
P.S. Nie daję gwarancji, że ryk lwa może się zamienić na antenie w pisk
myszy. Może zjeść mnie trema, wybaczcie. Bedę się starał.
Obserwuj wątek
    • Gość: Iwa Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 11:12
      1. mnie zastanawia dlaczego nie ma wspolpracy miedzy MENiS a pedagogami
      naukowcami, na ostatnim zjezdzie polskiego towarzystwa pedagogicznego we
      Wroclawiu nie bylo ani jednego przedstawiciela MENiSU
      DLACZEGO PEDAGOGIKA POLSKA NIE JEST NA USLUGACH POLSKIEJ EDUKACJI
      2. dlaczego wprowadza sie do uzytku nie testowane w badaniach pilotazowych
      podreczniki
      3. dlaczego (czytalam na stronach gazety) kuratoria wywieraja naciski na
      automatyczne promowanie uczniow z kalsy do klasy, nie tylko na etapie
      ksztalcenia zintegrowanego ale takze pozniej- w klasach 4-6 i gimnazjum
      4. dlaczego obnizono prog wymagan maturalnych, jeszcze kilka lat temu, by zdac
      mature uzyskac ocene dostateczna trzeba bylo sie wykazac znajomoscia co
      najmniej 60% zdobytej w toku nauki wiedzy, w nowej maturze wystarcza tylko 30%.
      to mnie najbardziej przeraza
      5. dlaczego dla bardzo slabych uczniow na sile otwiera sie szkoly konczace sie
      matura, przeciez nie kazdy musi miec mature
      6. dlaczego osoby z uposledzeniem umyslowym przyjmowane sa do liceow
      ogolnoksztalcacych, wprawdzie do klas integracyjnych ale jednak do LO. Przeciez
      taka osoba jelsi zda mature, a zda bo ma obnizony prog, moze potem ubiegac sie
      o miejsce na studiach, zalozmy ze na uniwersytet sie nie dostanie, ale dostanie
      sie do platnej prywatnej szkoly wyzszej, powiedzmy zda na pedagogike, w
      platnych szkolach roznie bywa, zostanie przepchnieta, uzyska tytul licencjata i
      mozliwosc parcy w szkole. moim zdaniem nie powinno sie uprawiac rozdawiennictwa
      matur

      • werty126 Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! 15.11.04, 11:43
        * czy lepiej tworzyć 30-osobowe klasy i zwalniać nauczycieli, czy raczej
        ograniczyć liczebność klas, dać dzieciom komfort nauki a nauczycielom pracę, w
        dodatku efektywną, z możliwością indywidualizacji ?
        * czy na wszystkich etapach edukacji nie wystarczy jedna godzina religii ?
        * czy nie miałoby sensu wydłużenie jednak o rok nauki w liceum ? wszyscy wiemy,
        że na tym etapie, a nie w gimnazjum, kształtują się zainteresowania i
        preferencje zawodowe
        * czy rzeczywiście wszystko ! musimy opisywać, planować na papierze,
        analizować? może jednak nie?
        * czy za dodatkowymi zajęciami z w-fu mogłoby iść budowanie sal gimnasytcznych
        i pieniążki na sprzęt sportowy dla szkół?
        * czy nie lepiej uczyć w-fu zachęcając do ruchu poprzez zabawę, a nie mierzenie
        wyników?
        * czy tworzenie klas integracyjnych byłoby ułatwione w uzasadnionych
        przypadkach?

        na razie tyle, ale pewnie jeszcze tu wrócę, zyczę powodzenia podczas rozmowy,
        mam nadzieję, że przynajmniej część z naszych problemów dotrze do szacownych
        uszu...
        • tomkoy Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! 20.11.04, 14:09
          odpowiem własnym wierszykiem, to czasem lepiej dociera niż prośba:

          Pytań do MENiS-a mamy coraz więcej
          prosimy od dawna i to wciąż goręcej
          o zastanowienie nad decyzjami
          a jeszcze pilniej nad konsekwencjami

          Czego wprost naucza egzamin poprawkowy
          gdy uczeń nie chodząc zda go na wzorowy!
          po co się przemęczać codziennym wstawaniem
          jeśli i bez tego cieszą się zdawaniem

          Och jakże żałuję że takim już stary
          gdyby dawniej MENiS miał takie zamiary
          na piątkach i czwórkach przeszedłbym bez stresu
          do klasy następnej bez szkół interesu

          Instytucje MENiS, Kurator Oświaty
          to już nie są dla nas placówkowe braty
          mam tu inny wniosek na ich absurd błędu
          doprowadzają oświatę do skrajnego obłędu

          Wagarowicz, złodziej,dealer
          to dziś MeNiS są pupile
          hołubieni pod firmament
          może czas zrobić remanent?

          Zastanowić się już pora
          nad działaniem kuratora
          KO - MENiS mąż i żona
          para ciągle obrażona

          Skąd "pomysły" góry liczne?
          coraz gorsze nielogiczne
          co ostatnio nakazują w ministerstwa zdaniu
          poprawiać oceny w... początkowym nauczaniu

          Świruj! padnij! lub lataj w przestworzach
          ugrzęźlim i toniem w papierzysku morzach
          nie goją się rany i nie bliźnią strupy
          te wasze pomysły? o kant potłuc ...





          • Gość: mary Proszę to oddać z dedykacją IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.04, 15:01
            Tę fraszkę dedykuję tym naukowcom, którzy się kompromitują w menisie.

            Dlaczego profesor w ministry idzie
            i tyłek
            na stołek
            chętnie sadza?

            Rozum - odpowiem
            -gdy kłóci się z władzą,
            zawsze zwycięża
            WŁADZA.
        • Gość: Kazek Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.p-s-inter.net 22.11.04, 19:23
          Niestety w moim wypadku większość pytań do pani vice sprowadza się do tak
          zwanej musztardy po obiedzie, ale nie moge sobie darować. A więc oprócz tych,
          które już sformułowano wcześniej:
          - jaki był sens tworzenia dziwoląga pod nazwa gimnazjum (oprócz tego, że
          prawica miała fetysz na to przedwojenne słowo). Nigdy nie usłyszałem rzetelnego
          wyjasnienia tej podstawowej kwestii, bo przepraszam, ale tłumaczenie o
          wyrównywaniu na tym poziomów jest niepoważne. Poniewaz z niego wynikałoby, że
          podstawówki z zasady moga nie wypałniac swej roli, co jest piramidalną bzdurą,
          a na dodatek obraża nauczycieli uczących w podstawówkach (np. moja kuzykę,
          uzcąca w 36-osobowej klasie, która wobez autorów reformy odczywa
          wielką "wdzięczność");
          - kiedy wreszcie ktoś się zastanowi, czy istniejąca w tej chwili forma
          egzaminów (zarówno gimnazjalnego, jak i matury, a nawet sprawdzianu po
          podstawówce) nie prowadzi wprost do uczenia pod egzamin, co jest koszmarem
          edukacyjnym i właściwie istniało zawsze, ale po reformie w stopniu o wiele
          większym, niż przed nią. Niestety praktyka potwierdza to absolutnie. zaznaczam,
          że piszę to z punktu widzenia nauczyciela j. polskiego, może w przypadku
          przedmiotów scisłych jest inaczej;
          - Jak można dopuszczać do obrzydlistwa, jakim jest nowa matura - stara jej
          forma miała wiele wad, ale nie prowadziła do takiej urawniłwoki, jak obecnie,
          pozwalała miec czas na rozmowę z uczniem, pozwalała uczniowi czytac ksiązki! W
          przypadku nowej liczą się tylko standardy i obszary, test - w którym siłą
          rzeczy trzeba odpowiadac tak, jak to wynika z intencji zadającego pytanie.
          Praca - oceniana według ścisłych wytycznych. Mało kto wie, że w pierwszej
          wersji ten nowej matury, szczęśliwie zastopowanej przez p. Łybacką (a bronionej
          za pomocą obrzydliwych epitetów przez Gazetę w postaci p. Pacewicza) owe
          wytyczne były jeszcze silniej sprecyzowane i uczeń, który napisałby coś więcej,
          niż wynika ze wskazówek egzaminatora mógł mieć nawet odejmowane punkty!;
          - pytania o dodakowe lekcje religii, absurd "awansu nauczycieli" etc juz
          sformułowano, więc nie zabieram czasu, tylko się podpisuję.
      • Gość: Zielicz A co polska pedagogika ma do zaoferowania szkole? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.04, 09:44
        "1. mnie zastanawia dlaczego nie ma wspolpracy miedzy MENiS a pedagogami
        naukowcami, na ostatnim zjezdzie polskiego towarzystwa pedagogicznego we
        Wroclawiu nie bylo ani jednego przedstawiciela MENiSU
        DLACZEGO PEDAGOGIKA POLSKA NIE JEST NA USLUGACH POLSKIEJ EDUKACJI?"
        Większość polskich "naukawców" od pedagogiki zna szkołę z własnego dzieciństwa
        wyłącznie i ma szkole do zaoferowania niestrawne doktrynerskie "słuszne"
        abstrakcyjne rozważania np.o zniewoleniu symbolicznym ucznia w szkole;-)
        Patrz np.teksty prof.Nalaskowskiego z UMK o wartości dla szkoły zdecydowanej
        większości prac jego "naukawych" kolegów!!!
        • Gość: mary Re: A co polska pedagogika ma do zaoferowania szk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.04, 13:50
          Prof. Nalaskowski jest jednocześnie praktykiem - załozył wiele lat temu prywatne liceum i przez ten czas mu dyrektoruje.
          • Gość: Zielicz Wszystko się zgadza! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.04, 15:26
            Toteż pisałem o jego akademickich kolegach i o tym co on pisze o wartości
            ich "naukawych" prac!
    • Gość: MP Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.fuw.edu.pl 15.11.04, 11:44
      Piszę nieproszony (bo nie nauczyciel), ale źle to widzę. I zamysł i formułę.
      Widzę tu (może błędnie) ślady myślenia zawłaszczającego. Chodzi o myślenie, w
      którym edukacja to problem nauczycieli i urzędników oświatowych. Tymczasem -
      oczywiście brutalnie upraszczając - oba te zbiorowe podmioty występują tu
      jedynie w roli wynajętych wykonawców. Zleca i określa zadanie do wykonania
      (przynajmniej powinien) ktoś zupełnie inny. To trochę tak jak majster z
      czeladnikiem przy układaniu kafelków w łazience. Mogą sobie podyskutować o
      technikaliach i warunkach wzajemnych zobowiązań ale nie im rozstrzygać o
      układanym wzorku. Sytuacje, w których jest czas na ich opinie są ścisle
      określone: gdy zleceniodawca zapyta, gdy zleceniodawca nie dość precyzyjnie
      określił czego oczekuje, gdy w praniu wychodzi, że oczekiwań zleceniodawcy nie
      da się spełnić - albo obiektywnie, albo w ramach przeznaczonych środków. Jeśli
      ludzie to łebscy i twórczy, to mogą coś tam zleceniodawcy podpowiedzieć, ale
      zasadniczo nie taka jest ich rola. Natomiast, jeśli nie bacząc na osobę
      zleceniodawcy, ignorując jego istnienie, majster z czeladnikiem zaczęliby się
      spierać o kolor, kształt, jakość kafelków, o ich najkorzystniejszy układ itp,
      to taka dyskusja musi budzić niesmak u najbardziej wyrozumiałego
      zleceniodawcy.
      I taka jest moja obawa: że dyskusja, którą Panowie planujecie będzie jednym z
      wielu działań faktycznie utrwalających pogląd iż edukacja to domena
      nauczycielsko-urzędnicza; obawa o to, że bujając w obłokach misji, idei i
      merkantylizmów, zatracicie poczucie swego właściwego miejsca w tym zamieszaniu
      - miejsca niesłychanie ważnego, ale zdecydowanie podrzednego w stosunku do
      istoty problemu. Dyskusji o problemach edukacji nie można sprowadzić do
      problemów nauczycieli i urzędników lub też widzianych z pozycji nauczycieli i
      urzędników. Bo problem edukacji, to przede wszystkim problem uczniów i problem
      tych, którzy fundują uczniom (dzieciom własnym i sąsiadów) edukacyjne dobro. Z
      punktu widzenia takiego problemu nauczyciel i urzednik może wystąpić jedynie
      jako konsultant możliwości, a nie jako współdecydent. Trzeba też pamietać, że
      zawsze będzie to konsultant nieobiektywny, mający swój własny inters, który w
      naturalny sposób jest w wielu punktach rozbieżny z celem zasadniczym
      zamieszania.
      • Gość: mira21 Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.11.04, 19:53
        Podoba mi się powyższa opinia. Jestem nauczycielką i uważam, że furkocze
        wszystkimi możliwymi kolorami ranking pomysłów niesprawdzonych, bez przymiarki
        do modelu. Mam na myśli dorosłego człowieka ukształtowanego edukacją - mam
        wrażenie, że nie wiemy, jaki ma być cel naszych działań, do jakich zadań w
        przyszłości powinniśmy przygotować młodzież, w trosce o życiowe powodzenie
        podopiecznych.
      • Gość: Zielicz Nauczyciele praktycznie nie mają możliwości IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.04, 22:50
        wypowiadania się o oświacie czy wpływu na oświatowe decyzje.Wypowiadają się i
        wpływają za to urzędnicy, dziennikarze, ludzie z tytułami naukowymio znający
        szkołę wyłącznie z czasów swojej młodości.
        Niestety, wychowanie i uczenie to nie układanie kafelków - pewne rzeczy są w
        nim mozliwe inne nie, trzecie zależą od konkretnej sytuacji.Ja bym to raczej
        porównał do leczenia - idzie Pan do lekarza i chce być zdrowy, ale terapię
        dobiera lekarz, operację też on przeprowadza i odpowiada(przynajmniej
        powinien!) za wynik. On też może Panu powiedzieć, że niestety, ale mozliwości
        ludzkie są na razie ograniczone i chwilowo z tym guzem pożyje Pan jakieś 3
        latka ;-)Nauczyciele(przynajmniej ich część!) wiedzą i widzą gdzie obecny
        system to efekt doktrynerskiej, oderwanej od rzeczywistości utopii, co jest, a
        co nie jest możliwe, jakie są praktyczne(!) skutki różnych pomysłów.A
        rzeczywistości, jak wiadomo z PRL, zadekretować się nie da;-)
        • Gość: MP Re: Nauczyciele praktycznie nie mają możliwości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 23:54
          > wypowiadania się o oświacie czy wpływu na oświatowe decyzje

          To chyba żyjemy w innych światach (albo Pan przeskakuje ze świata do świata dla
          wygody). Przecież Ci urzędnicy w 99% procentach trafili na swe posady ze szkół.
          O obecnych ministarch sam Pan to pisał gdzieś tu z boku.

          > Ja bym to raczej porównał do leczenia

          A ja nie (nie tym razem).

          > terapię
          > dobiera lekarz, operację też on przeprowadza i odpowiada(przynajmniej
          > powinien!) za wynik.

          Przecież nie mówimy o wyborze terapii. Mowimy o wyborze co leczyć i czy leczyć.
          Także za ile. Żadnym słowem nie dałem pretekstu by oskarżać mnie o próby
          gmerania Panu w dydaktyce. Ale w kwestii wybory czego i jak długo uczyć raczej
          przeznaczam Panu miejsce konsultanata (który wyjaśni wariantowo co jest, a co
          nie jest możliwe), a nie w roli decydenta. I rozumiem psychologiczne powody dla
          których trudno się Panu z tym pogodzić :-)
          • Gość: Zielicz Re: Nauczyciele praktycznie nie mają możliwości IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.04, 19:36
            >Przecież Ci urzędnicy w 99% procentach trafili na swe posady ze szkół.
            O obecnych ministarch sam Pan to pisał gdzieś tu z boku. <
            I tu się Pan myli.Niech Pan sprawdzi skąd pochodzą np.władze edukacyjne w
            naszym mieście - całkiem sporym skądinąd.W tym mieście są też dzielnice.
            Natomiast ci urzednicy MENiS itp., którzy nawet kiedyś pracowali w szkole, to
            dawno, krótko i bez sukcesów - oni ze szkoły uciekli!Niech Pan wskaże choć
            jednego urzędnika oświatowego, który miał wcześniej na koncie sukcesy w roli
            nauczyciela.Co do ministrów(min.Sawicki i min.Radziwiłł - pozostali wogóle nie
            mają szkolnych doświadczeń!) - ich dość szczególne doświadczenia pochodzą
            wyłącznie z elitarnego w latach siedemdziesiątych warszawskiego liceum
            Lelewela.W latach osiemdzieiątych robili już praktycznie co innego!Dziś mamy
            zupełnie inne społeczeństwo i inną szkołę z innymi problemami!Czas też zaciera
            w pamięci szczegóły.
          • Gość: Zielicz Nauczyciele nie są tu nawet konsultantami! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.04, 19:40
            " Ale w kwestii wybory czego i jak długo uczyć raczej
            przeznaczam Panu miejsce konsultanata (który wyjaśni wariantowo co jest, a co
            nie jest możliwe), a nie w roli decydenta. I rozumiem psychologiczne powody dla
            których trudno się Panu z tym pogodzić :-)"
            Nauczyciele w tej sprawie nie są nawet konsultantami - decydują interesy
            akademickich i urzędniczych lobbies!

    • thistle1 Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! 15.11.04, 12:05
      Ireneuszu,porozmawiaj o awansie,że to wyścig szczurów o pieniądze,o mydleniu
      oczu,że awans przyczynia się do rozwoju nauczycieli,a wiadomo,ze chodzi o
      pieniądze.Wspinanie się po szczeblach awansu odbywa się kosztem normalnej pracy
      z dziećmi,kosztem normalnych ,spokojnych i ciepłych kontaktów z
      uczniami.Porozmawiaj o awansie.
    • thistle1 Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! 15.11.04, 12:13
      i jeszcze jedno,byłam ostatnio na spotkaniu odnośnie studiów
      podyplomowych''socjoterapia''.początkowo miał byc to roczny kurs
      kwalifikacyjny,ale okazało się,że kurs kwalifikacyjny musi trwać 350
      godzin,więc NIE OPŁACA SIĘ (???) robić takich kursów,gdyż NIE MA
      ZAPOTRZEBOWANIA,nikt nie zapisuje się na takie kursy,lepiej skończyć studia
      podyplomowe,które mają taką samą ilość godzin i mieć ''ważniejszy papierek''.na
      spotkaniu byli sami nauczyciele ubiegający się o stopien
      dyplomowanego,podstawowym pytaniem było,czy będę miał dyplom i uprawnienia do
      socjoterapii i czy 350 godzin WYSTARCZY (???)do awansu i czy nie możnaby
      skrócić ilości godzin(tak między sobą sie umówić),a na dyplomie napisać
      350,żeby przy awansie się nie CZEPIALI(???)
      • thistle1 Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! 15.11.04, 12:16
        w moim mieście tworzony się specjalnie od tego roku nowe kierunki studiów
        podyplomowych w prywatnej szkole wyższej za względu na ZAPOTRZEBOWANIE na
        kształcenie nauczycieli ubiegających się o awans.dobrze to czy źle?
      • Gość: MP Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.fuw.edu.pl 15.11.04, 14:03
        Podyplomówki to jeden z niezliczonych przykładów, gdzie interesy różnych grup
        zamieszanych w edukację rozchodza się z interesami odbiorców. Dla odbiorców
        jest całkowicie obojętne ile godzin i gdzie nauczyciel będzie się kształcił -
        w domu, na kursie, przez Internet czy na uczelni. Jest istotne by się
        wykształcił i by zostało to rzetelnie sprawdzone. Z punktu widzenia odbiorcy
        jest więc ważne, by była wnikliwa procedura sprawdzająca, by dyplom
        podyplomowy znaczył dokładnie tyle samo co dzienny. To jest oczekiwanie
        sprzeczne z oczekiwaniami nauczycieli, którzy na obecnych podyplomówkach
        raczej kupują dyplomy niż je zdobywają realną wiedzą (na wielu - oj jakże
        wielu - wystarczy być, a wasciwie wystarczy być na liście płacących!). Inny
        jest też interes urzedników, którzy proste zadekretowanie liczby godzin
        musieliby zastąpić np. przemyślanym zbiorem egzaminów, które należy zdać,
        zbiorem wymagań egzaminom tym odpowiadających, zbiorem procedur
        przeprowadzania egzaminów i procedur antykorupcyjnych. Inters odbiorców jest
        też sprzeczny z interesem środowosk akademickich żyjących coraz dostatniej z
        podyplomowych chałtur. Im bardziej o dyplomie decyduje opłata, a mniej wiedza,
        ty więcej potencjalnych chętnych do jego kupienia.
        Jeśli w takiej sprawie urzednicy i nauczyciele znajdą nawet jakiś kompromis,
        to jest mało prawdopodobne, że będzie on istotnie uwzględniał interes uczniów
        i podatników.
        • Gość: myslak retrospekcja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 15:55
          Rok temu wysłuchałem w Trójce audycji pana Sosnowskiego o edukacji :)
          Wypowiadała się ówczesna pani wiceminister i nauczyciel, kolega redaktora ze
          szkoły....

          Słuchałem z przyjemnością i namiętnym potakiwaniem: rzecz była o błędach w
          przygotowaniu Nowej matury.
          I co? Nic. Pani wiceminister uparcie twierdziła, że wszystko pod kontrolą. Nie
          zmieniło się NIC. Nie uwzględniono ani jednego postulatu: nauczycieli,
          naukowców z PAN-u, metodyków, egzaminatorów. Nie pomogły audycje, listy
          protestacyjne, artykuły w prasie.

          Ja już nie wierze w takie "miłe" audycje :(
          • Gość: M Re: retrospekcja? IP: *.elk.mm.pl 15.11.04, 16:42
            A moje pytanie dotyczy przyszłej matury z języka polskiego.Dlaczego CKE nie
            chce się wypowiedzieć w sprawie protestów w związku ze złą formułą egzaminu z
            języka polskiego? Dlaczego na wszystko ma jedną odpowiedź: nauczyciele są
            przeciwni zwenetrznemu ocenianiu (co jest nieprawdą,to akurat w nowej maturze
            najbardziej mi się podoba)?Wyniki pilotaży pokazują,że język polski będzie
            egzaminem,który zdać najtrudniej,gdyż niełatwo odgadnąć "co autor modelu miał
            na myśli".Polecam Waszej czytelniczej uwadze tekst w "Gazecie szkolnej" o
            błędach w konstrukcji tematów i modeli,włos się jeży. Dlaczego w końcu ta
            matura obnaża naszą bezmyśność- niczym w "Panu Tadeuszu" : "Ja z synowcem na
            czele i JAKOŚ to będzie"?
    • Gość: uczeń Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.chello.pl 15.11.04, 18:07
      parę dni temu na lekcji angielskiego dowiedzieliśmy się, że podczas słuchania
      nagrania podczas matury nie wolno W ŻADNYM WYPADKU zatrzymać płyty, nawet jeśli
      ktoś uporczywie kaszle, kicha lub w inny sposób zakłóca przebieg egzaminu, co w
      takim razie wolno i co wówczas zrobią?
    • Gość: bsk Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.aster.pl 15.11.04, 18:44
      Jestem nauczycielem dyplomowanym ( tez uwazam ,że to strata czasu- zrobiłam bo
      wymagał tego dyrektor,egzaminatorem OKE, uczę matematyki, matka króliczka
      doswiadczalnego czyli tegorocznej maturzystki.
      1. ZUPEŁNY brak korelacji w programach pomiedzy gimnazjum a LO (w gimnazjum
      mało teści a w LO zbyt duzo jak na 3 lata dotyczy matematyki) -DLACZEGO?
      2. Jak minister może odpowiedziec tegorocznym maturzystom (bez zadnych
      konsekwencji czat bodaj z wrzesnia), że za pare lat uczelnie na pewno przyjma
      na podstawie matury? CO TO MŁODYCH LUDZI OBCHODZI JAKA BEDZIE MATURA ZA KILKA
      LAT?
      3. Co MENiS robi,żeby uczelnie rzeczywiscie uznały mature a nie robiły swoje
      egzaminy(nazwa sprwdzianami predyspozycji ) bo taki był zamysł nowej matury?
      4.DLACZEGO ŚWIDECTWA MATURALNE (wypowiedz w Trójce szefowej OKE)BEDA WYDANE
      DOBIERO 30 CZERWCA JEŻELI EGZAMONATORZY SPRAWDZA JE W PRZECIAGU GÓRA 2 TYGODNI.
      5 Zapewne padnie kilka uwag,ze musimy cos tam..bo tak jest w Unii to może
      jeszcze pytanie kiedy nauczyciel bedzie miał takie warunki pracy i płacy jak w
      Unii? (GW niedawno publikowała raport na ten temat,dzisiejsz zaś donosi, dla
      porównania,że w W-wie brakuje 25-30 mln na ...pensje dla nauczycieli, skandal
      czy pracownicy MENiS tez nie dostana pieniedzy w grudniu?)
      Jako nauczyciel odnosze wrazenie ,że kazdy z urzedników MENiS po przekroczeniu
      progu na Szucha zapomina jak to jest byc nauczycielem , zapomina....bo ma
      ciepłą posadke i reszta sie nie liczy. Szkoda tylko,że młodziez na samym progu
      zycia doświadcza takiego lekceważenia.Pozdrawiam
    • Gość: myslak askold ;0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 19:23
      Zapytaj pani wice..., kiedy ministerstwo przestanie lekceważyć coś, co samo
      nazywa "społecznymi konsultacjami".

      Wielostronicowe uwagi PRAKTYKÓW albo pomijane są milczeniem, albo kwitowane
      dwuzdaniową odpowiedzią w stylu: (cyt.)
      "Przepisy §§ 19, 20 pozwalają uczniom z klas programowo najwyższych na zdawanie
      otrzymać z egzaminu poprawkowego taką ocenę, na jaką zda ten egzamin."

      Przemyślana składnia, nie uważasz? :)) Wiele mówi o szacunku urzędu dla
      adresata ;)
    • Gość: Tamara Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.icpnet.pl 15.11.04, 21:05
      Jestem za maturą ocenianą zewnętrznie, ale przeciw nowej maturze.
      Uczelnie bronią się przed nową maturą z kilku względów:
      Forma egzaminu maturalnego i zakres wymagań egzaminacyjnych nie były
      konsultowane z uczelniami. Jak nowa matura ma zastąpić egzamin wstępny, jeżeli
      nie sprawdza wiedzy, której uczelnia oczekuje od kandydata?
      Zastrzeżenia budzi sposób oceniania odpowiedzi na pytania otwarte. Taka ocena
      zawsze jest subiektywna, choćby były najbardziej szczegółowe wskazówki w kluczu,
      tej subiektywności nie da się całkowicie wyeliminować. Niestety, prace maturalne
      będą oceniane tylko przez jednego egzaminatora i będzie to subiektywna ocena tej
      jednej osoby. Tylko wyrywkowo wybrane prace będą czytane dwukrotnie. Od oceny
      uzyskanej na maturze nie ma odwołania, nawet jeżeli sprawdzający popełnił
      ewidentny błąd, a były takie przypadki na egzaminach gimnazjalnych.
      Uczelnie obawiają się przede wszystkim tego, że na 100 miejsc na obleganym
      kierunku zgłosi się 200 osób z identyczną lub bardzo podobną liczbą punktów.
      Również dlatego, że z niektórych przedmiotów poprzeczka wymagań została
      ustawiona w niewłaściwym miejscu. Stąd pomysły przeprowadzania dodatkowych
      sprawdzianów.
      • Gość: basia Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.info 17.11.04, 07:02
        Dodaj jeszcze jedno- przyjęcia według wyniku matury zniszczą w pocie czoła,
        latami budowany system kursów przygotowawczych(dobrze płatnych) i
        korepetycji(jeszcze lepiej płatnych). Tyle pieniędzy przejdzie koło nosa!
        • Gość: Tamara Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.icpnet.pl 17.11.04, 16:35
          O to akurat bym się nie martwiła. Największe pieniądze robią na tym
          najróżniejsze firmy, które już w tej chwili przerzuciły się na kursy
          przygotowujące do matury. Skandal z przyjęciami na prawo na Uniwersytecie
          Gdańskim dowodzi, że zewnętrzne matury są potrzebne. Tylko że o formę tych
          egzaminów nikt nie pytał najbardziej zainteresowanych, czyli uczelni.
          Nauczycieli też nikt nie pytał, bo wtedy nie byłoby takiego koszmarku jak matura
          z polskiego.
    • Gość: Zibi czy pani vice....rzeczywiście wierzy, że to, co IP: *.lubin.dialog.net.pl 15.11.04, 21:38
      robią ludzie ubiegający się o kolejne stopnie awansu zawodowego ma pozytywny
      wpływ na wyniki nauczania? Bo jeżeli tak, to ja tu z dołu moge powiedziec, co
      dzieje się w trakcie, a co po uzyskaniu stopnia n-la dyplomowanego:
      - w trakcie nauczyciel "pada na pysk" ze zmęczenia i nie ma siły uczyć (robi
      wiele innych śmiesznych rzeczy)
      - po musi odpocząć i nie robi nic - oddaje np. prowadzenie zespołu
      przedmiotowego, odmawia prowadzenia wychowawstwa, nie jeździ na wycieczki, nie
      pracuje przy planach pracy szkoły, itp. Teza ta wynika z mojej obserwacji
      większości nauczycieli dyplomowanych.
      Drugie pytanie: jak może zdobyć stopień n-la dyplomowanego ktoś, kto pracuje 30
      lat i wykształcił np. 50 finalistów olimpiady ze swojego przedmiotu. Przecież
      on nie będzie się ośmieszał prowadząc współpracę z organami samorządu,
      przygotowując apele z okazji jakichś świąt patronów szkoły i nie będzie robił
      innych tego typu idiotyzmów. To jest poważny człowiek, świetny fachowiec. Dla
      niego te wymagania są poniżające.
    • Gość: zaciekawiony kogo należy rozliczyć za sabotaż zwany reformą ośw IP: *.lubin.dialog.net.pl 15.11.04, 21:40
      iaty?
    • Gość: Ewulka Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.238.121.15.adsl.inetia.pl 15.11.04, 22:03
      Bardzo się cieszę, że moje ulubione radio zajmuje się tym co ważne a nie tym co
      sensacyjne.
      1. Powstanie gimnazjum miało być metodą na wyrównanie szans edukacyjnych
      (argumentem był ułatwiony dostęp do komputerów i internetu w scentralizowanych
      miejscach jakimi stały się gimnazja). Efekt- wiejskie dzieciaki jeżdżą
      godzinami po całej gminie, żeby dojechać do szkoły, więc mają ograniczoną
      możliwość korzystania z kółek. Rodzice mieszkający na wsi lub w małym
      miasteczku mają do wyboru jedno do trzech takich samych gimnazjów (o zbliżonym
      poziomie). Z powodów ekonomicznych gimnazja mają być liczebne więc powstaje
      nieformalna grupa uczniów która próbuje przejąć władzę w gimnazjum. Incydenty w
      liceach są tego dalszym ciągiem. To samo dotyczy takich zjawisk jak fala i
      kompletny brak kontaktu z rodzicami.
      Integracja powoduje, że w klasie IV szkoły podstawowej liczącej 28 osób będę
      uczyła (języka angielskiego) dziewczynkę z lekkim upośledzeniem. Mam ją uczyć z
      tego samego podręcznika, co resztę dzieci. Oczywiście ja niedouczona nie wiem
      gdzie znaleźć program nauczania takiego dziecka i jakich metod używać bez
      narażania dziecka na dekonspirację.
      System awansu nauczycieli jest od początku do końca zbudowany na
      idei "nauczyciele to leniwe nieuki więc zmuśmy ich do wysiłku" zmuszanie ich do
      ciągłego zdobywania nowych kwalifikacji a następnie podważanie ich jakości jest
      szczytem chamstwa i arogancji. Ciekawe ilu ministerialnych urzędników ma
      pokończone dwa kierunki studiów i mnóstwo kursów. System ten rodzi zjawisko
      pięknie opisane w piosence W. Młynarskiego "na każdego złodzieja jeden szeryf
      przypadał" bo przecież nauczyciele na pewno oszukują i trzeba ich kontrolować.
      Gdy dodać do tego podwóje standardy zatrudniania nauczycieli i księży
      katechetów (ci drudzy jakby z urzędu są traktowani jako potencjalnie święci) i
      wiele innych dziwadeł (ogromny wpływ władz lokalnych na losy oświaty w gminach
      i rozliczanie nauczycieli z wyników egzaminów zewnętrznych oparte jedynie na
      analizie cyferek i procentów i narastającą papierologię) to aż strach się bać
      bo jeszcze ktoś postanowi to zreformować i cała polka z reformą rozpocznie się
      od nowa.
    • askold Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! 16.11.04, 11:34
      Bardzo dziękuję za uwagi i proszę o jeszcze (są cholernie, przepraszam jestem
      przecież pedagogiem czyli niewolnikiem odprowadzającym cudze dzieci do szkoły,
      są bardzo trafne). Namówcie, druhowie w zawodzie, także i innych kolegów do
      zgłaszania swoich spostrzeżeń. Mamy czas do 24 XI.Nawet jeśli nie zdołam (a nie
      zdołam, to rzecz pewna)poruszyć większości problemów na antenie, to wydrukuję
      wasze posty i przekażę mojej rozmówczyni (przeciwniczce ?).Oczywiście nie biorę
      odpowiedzialności za to co szanowna osoba z tym zrobi. MP uspokoję, że nie
      zamierzam zawłaszczać problemu, ani tym bardziej utrwalać przekonania, iż
      edukacja to wyłącznie sprawa urzędniczo - nauczycielska.
      EDUKACJA JEST PROBLEMEM NAS WSZYSTKICH I WSZYSCY POWINNI WZIĄĆ UDZIAŁ W
      DYSKUSJI NAD JEJ KSZTAŁTEM I POZIOMEM.
      W Austrii dyskusja nad reformą trwała lat kilkanaście (łącznie z programami
      pilotażowymi, których było kilka, u nas był jeden ; bezpilotażowy,
      bezalternatywny i bezdyskusyjny). W Niemczech dyskusja nad edukacją trwa od lat
      trzech, po miażdżącym raporcie OECD. O polskiej edukacji też już powstał taki
      raport. Wiadomo o nim tyle, iż ... MENiS w swojej skromności nie podaje go
      wiadomości publicznej. Jeszcze raz dziękuję za nadesłane uwagi i proszę o
      więcej. Ireneusz Wywiał.
      • Gość: Marek Pawłowski To może po kawałku? IP: *.fuw.edu.pl 16.11.04, 16:20
        Skoro zapewniasz, że nie chcesz zawłaszczyć, to spróbuję w ciągu kilku dni
        podesłać Ci do przemyślenia kilka tematów rozbitych na opatrzone tytułem
        kawałki. Tylko błagam: nie ustawiaj swej rozmowy - o czymkolwiek by ona nie
        była - w formie pokornych pytań zaniepokojonego wasala (choć faktycznie w
        jakimś sensie jesteś podwładnym pani minister i to zdecydowanie źle wpływa na
        taką dyskusję). Na pytania była pora przed wdrożeniem. Teraz jest pora nie na
        pokorne (choć może kłopotliwe) pytania, ale na zdecydwane postulaty i na
        rzeczowe oskarżenia, i na wspólne myślenie o drogach wyjścia z bagna. Tu nie
        chodzi o to by pani minister mniej lub bardziej pokrętnie się z czegoś
        tłumaczyła. Nikt nie oczekuje już tłumaczeń. Jest powszechne (choć w wielu
        miejscach rozbieżne, jeśli chodzi o różne środowiska) oczekiwanie konkretnych
        działań ratunkowych.
        Na pytanie dlaczego czegoś nie zrobiono lub zrobiono źle, większość z nas zna
        doskonale odpowiedź: zabrakło kompetencji, wyobraźni, woli naruszenia
        partykularnych interesów; także środków. Na pytanie kiedy nastąpi zmiana na
        lepsze także znamy odpowiedź: nigdy, jeśli presja nie będzie stanowcza i
        powszechna, a wysiłek w tym kierunku nie zostanie wykonany zbiorowo, a nie w
        cieniu ministerialnej paprotki. Dlatego ponawiam, że to nie pora i nie problem
        na pytania. To czas na stanowcze starcie racji - wielu racji. Starcie w którym
        musi zaiskrzyć i muszą paść ciężkie słowa. W dyplomację mogą bawić się
        rownorzędni partnerzy. Urzędnik nie jest równorzednym partnerem opinii
        publicznej. Jest partnerem podrzędnym (oczywiście nie jako człowiek),
        wynajętym do załatwienia czegoś za bardzo solidną zapłatę; jest partnerem od
        którego przede wszystkim należy wymagać. I kompetencji własnej, i zdolności do
        czerpania ze zbiorowej mądrości.

        Pozdrawiam,
        m@p.w.pl
        • Gość: MP Podstawy i ramówka: na rok, a nie trzy lata IP: *.fuw.edu.pl 16.11.04, 16:23
          Obecny stan, w którym podstawa programowa i ramówka jest rozpisana na
          okresy trzyletnie, a nie na roczne, ma z punktu widzenia interesu ucznia same
          wady.
          1. utrudnia zmianę szkoły w trakcie trzyletniego cyklu,
          2. utrudnia korelację międzyprzedmiotową twórcom programów i
          wydawcom,
          3. utrudnia organiozowanie konkursów przedmiotowych w klasach niższych niż
          ostatnia w cyklu,
          4. uniemożliwia skuteczny nadzór pedagogiczny nad tempem pracy i
          racjonalnością rozłożenia materiału (zawsze można powiedzieć, że brakujące
          treści przerobi się w następnych latach).
          5. wraz z innymi czynnikami powoduje, że uczniowie uczeni w sposób
          niekontrolowany na bieżąco, a poddani jedynie bardzo selektywnemu
          egzaminowi na koniec cyklu, trafiają do następnego etapu kształcenia
          z tak różnorodnym bagażem wiedzy (lub niewiedzy) iż praktycznie niczego
          nie można zakładać i wszystko należałoby przerabiać od nowa.

          Stan ten ma oczywiste zalety z punktu widzenia partykularnych interesów
          nauczycieli:
          a. elastyczność ramówki pozwala dostosowywać ją w szkole do potrzeb
          etatowych,
          b. nadzorowi czepiającemu się ubóstwa przerobionych treści zawsze można
          wmawiać, że program jest trzyletni i dopiero po trzech latach można będzie
          sprawiedliwie ocenić, czy czegoś nie zabrakło, "a tak wogóle to sprawdzi to
          egzamin końcowy, więc nadzorowi nic do tego".

          Także z punktu widzenia ministra stan ten jest korzystny:
          A. zwalnia z trudu dokonania podziału treści na mniejsze okresy,
          B. zwalnia z trudu merytorycznego nadzoru nad coroczną realizacją
          wymaganych treści (urzędnicy mogą cały swój czas poświęcić ulubionej
          czynności badania kwitów; udawaniem badania treści zajmie się CKE),
          C. dzięki wspomnianej elastyczności, osłabia niezadowolenie nauczycieli,
          których etaty mogłyby być przy sztywnej ramówce bardziej zagrożone.

          m@p.w.pl
          • Gość: age Podstawy i ramówka na rok-popieram IP: *.icpnet.pl 16.11.04, 18:06
            W gimnazjum proporcje układa się najpierw na chemii, dopiero potem jest czas,
            żeby to zrozumieć na matematyce.
          • Gość: Zielicz Elastyczność to nie tylko interes nauczycieli!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.04, 22:32
            MOżliwość eleastycznego działania jest niezbędna przy każdej pracy z żywymi
            ludźmi - uczeniu, leczeniu etc.bo oni są różni.Pan by wszystko poporządkował
            łatwości biurokratycznej kontroli.Trzeba znaleźć sposób by ludzie chcieli
            osiągać efekty(!), a pozorowali realizację urzędniczych wskaźników.I na to jest
            jeden sposób - rozliczać szkołę, dyrektora i nauczyciela za efekty - można po
            wynikach egzaminów po szkole niższego szczebla (albo inaczej) określić jakich
            uczniów szkoła przyjmuje, a po wynikach końcowych egzaminów zewnętrznych oraz
            konkuesów i olimpiad - kto z niej wychodzi.Już trzy roczniki absolwentów
            podstawówki i gimnazjów zdawały takie egzaminy i żadnych wniosków z ich wyników
            nie próbowano wyciągać co do jakości konkretnych szkół i ich nauczycieli oraz
            dyrektorów!
            • Gość: age Re: Elastyczność to nie tylko interes nauczycieli IP: *.icpnet.pl 17.11.04, 22:45
              Ta elastyczność jest obecnie doprowadzona do absurdu. Przykład: języki obce.
              Podstawa programowa dla szkoły podstawowej jest napisana tak ogólnikowo, że
              można pod nią podciągnąć dosłownie wszystko. Na dobrą sprawę w ogóle nie
              wiadomo, co absolwent podstawówki powinien umieć, więc w gimnazjum
              profilaktycznie uczy się wszystkiego jeszcze raz. Po trzech latach nauki
              uczniowie tracą rok na konieczne powtórki. Tak samo jest z wieloma innymi
              przedmiotami. A jeżeli uczeń zmienia szkołę w połowie gimnazjum, jest całkiem
              możliwe, że dwa razy będzie się uczył na fizyce mechaniki, za to optyki wcale.
              Dlatego ramówki na poszczególne lata nauki są niezbędne.
            • Gość: MP Re: Elastyczność to nie tylko interes nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 23:12
              Lubię Pana za ten ferment, ale tu jest typowa sytuacja patrzenia
              partykularnego. Szkoła publiczna jest w stanie z rocznym lub dłuższym
              wyprzedzeniem przewidzieć kto i do czego (uczenia) będzie w niej poptrzebny.
              To wystarczający okres czasu dla zagwarantowania racjonalnej ochrony interesów
              pracowniczych, jeśli nie ma to być koniecznie dożywocie. Szkoła to nie szwalnia
              gdzie trzeba elastycznie reagować na coś niemal co tydzień.
              Nikt żadnymi żywymi uczniami nie kieruje się planując zawczasu czy fizyka
              będzie w układzie 2+1+1 czy 0+2+2, czy jeszcze inaczej. Pana sugestie w tej
              materii to niestety bajki. W większości krajów programy i ramówki sa bardzo
              szczegółowo rozpisane na lata i nikt z tego akurat powodu nie płacze.
              A ocena jakości nie ma z tym tematem nic wspólnego.
              • Gość: Zielicz Re: Elastyczność to nie tylko interes nauczycieli IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.04, 19:55
                "W większości krajów programy i ramówki sa bardzo
                szczegółowo rozpisane na lata i nikt z tego akurat powodu nie płacze."
                Nie wiem gdzie Pan to znalazł - w ZSRR, PRL?W Stanach wogóle nie ma czegoś
                takiego jak programy - każda gmina jest sobie sterem, żeglarzem, okrętem!W
                wielkiej Brytanii(w szkole średniej!) są owszem wymagania egzaminów A-level,
                ale o żadnym szczegółowo rozpisanym programie nie słyszałem.Podobnie w
                programie Międzynarodowej Matury IB - uczeń ma dobrze zdać egzamin (i
                zrelizować pewne praktyczne zadania), ktorego wymagania znam, reszta jest
                sprawą mojej wiedzy o tym jak go do tego przygotować.
                • Gość: MP Re: Elastyczność to nie tylko interes nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 20:10
                  > Nie wiem gdzie Pan to znalazł

                  :-) Np. tu, skoro chce Pan Wielką Brytanię

                  www.nc.uk.net/index.html
                  Nie mam w tej chwili czasu szukać więcej.
                  W szkołach średnich jest rzeczywiście miejscami większa elastyczność,
                  ale nie w nauczaniu w szkołach obowiązkowych!
                  A przecież to jest w tej chwili zasadniczy problem. To dlatego ma Pan
                  problemy i musi zaczynać fizykę od dodawania ułamków (tak, to nie pomyłka;
                  właśnie fizykę!), że w podstawówkach i gimnazjach każdy sobie sterem i okrętem
                  a egzaminy końcowe dla idiotów i jak loteria.
                  • Gość: Zielicz To tylko propozycje - warto czytać uważnie;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.04, 09:18
                    "The scheme is not statutory; you can use as much or as little as you wish. You
                    could use the whole scheme or individual units. The sections on ‘using this
                    scheme’ and ‘sequencing the units’ can help you to decide how you want to use
                    the scheme."
                    • Gość: MP Czyżby? ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 10:46
                      www.nc.uk.net/nc_resources/html/about_NC.shtml
                      What is the National Curriculum for England?
                      The National Curriculum lies at the heart of our policies to raise standards.
                      It sets out a clear, full and statutory entitlement to learning for all pupils.
                      It determines the content of what will be taught, and sets attainment targets
                      for learning. It also determines how performance will be assessed and reported.
                      ...

                      Dziwię się przeogromnie, że nie odróżnia Pan "scheme of work" (programu
                      nauczania dla konkretnego poziomu; nigdzie nie postulowałem wprowadzenia
                      jednolitego programu rozbitego na lekcje!) od podziału materiału
                      na poziomy (klasy). Podział materiału na klasy jest obligatoryjny!
                      • Gość: Zielicz Re: Czyżby? ... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.04, 16:47
                        Gdzie Pan tam znalazł podział na lata nauki???To podział na cykle nauczania,
                        ktore na pewno nie są jednoroczne;-)...
                        • Gość: MP Re: Czyżby? ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.04, 09:08
                          Osiem poziomów umiejętności (plus rozszerzenia) na okres nauki do ok. 16 roku
                          życia ... W tym okresie cztery progi egzaminacyjne (na których okresla się
                          poziom zdawania). Możliwość nie wejścia na niektóre poziomy z niektórych
                          przedmiotów (co Panu powinno się podobać; a mi także :-)).
                          To jest odpowiednik kształcenia w sp i gimnazjum. Nie jest to oczywiście
                          sztywny podział na lata, ale rozpiszanie celów i treści jest o niebo bardziej
                          szczegółowe.
                          • Gość: Zielicz I o to chodzi!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.04, 09:28
                            "Nie jest to oczywiście
                            sztywny podział na lata..." - No właśnie!!!
                            • Gość: MP Tak! Chodzi o ~3 razy gęstszy podział podstawy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.04, 10:26
                              Do poziomu gimnazjum. I o częstsze badanie realizacji. Reszta to szczegóły
                              organizacyjne, w których - w przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii - trudno
                              chyba nam będzie wyjść poza model klasowy. Ale może ...
              • Gość: Zielicz Nie patrzę partykularnie! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.04, 19:59
                "Lubię Pana za ten ferment, ale tu jest typowa sytuacja patrzenia
                partykularnego"
                Uczę w wyłącznie programie IB (patrz poprzedni post), natomiast elastyczność
                jest potrzebna - choćby dlatego, że urzędnicy zapiszą zawsze, że uczeń np. po
                gimnazjum umie to , co powinien.A on nie umie!I,zwłaszcza w matematyce i
                fizyce, musi Pan mu te podstawy stworzyć.A na to potrzeba czasu!!!;-)
                • Gość: MP Re: Nie patrzę partykularnie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 20:15
                  Tu zgoda. Zgoda z koniecznoscią rozpoczęcia od dołu uważając by nie wylać
                  czegoś na górze. Ale Pana wypowiedzi wydawały się kwestionować to na wszelkich
                  poziomach. Jeśli zaszło nieporozumienie to przepraszam.
            • Gość: Iwa Re: Elastyczność to nie tylko interes nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 23:31
              egzaminy zewnetrzne w takiej formie jak obecnie nie sa dobre, jesli sledzioes
              prase to pewnie nie raz czytales o tym jak to nauczyciele daja swoim uczniom
              sciagi, by ci w egzaminach wypadli dobrze.
              jesli egzamin zewnetrzny to pilnowac na nim powinny rowniez osoby spoza szkoly
              poza tym wyniki egzaminu nawet uczciwie przeprowadzonego nie swiadcza o tym
              jaka jest szkola, jak pracuja nauczyciele, wielu uczniow swoje osiagniecia
              zawdziecza korepetycjom i innym rozmaitym kursom
            • Gość: blus Elastyczność to nie tylko interes nauczycieli IP: *.imp.gda.pl 25.11.04, 11:24
              P Zielicz napisał
              > MOżliwość eleastycznego działania jest niezbędna przy każdej pracy z żywymi
              > ludźmi - uczeniu, leczeniu etc.bo oni są różni.Pan by wszystko poporządkował
              > łatwości biurokratycznej kontroli.Trzeba znaleźć sposób by ludzie chcieli
              > osiągać efekty(!)
              Stanowczo popieram idee programu rocznego (zwłaszcza z fizyki) zamiast 3
              letniego. Juz sam fakt ,że rocznie mam około 3- 4 nowych uczniów w różnych
              klasach , którzy przychodzą z różnmych szkół i tłumaczą się wiecznie tym ,że
              realizowali inne programy i teraz nie mogą się dostosować, powinien wystarczyć
              do wprowadzania jednolitego rocznego programu w skali kraju.
              Chodzi tu o uporządkowanie nauczania , a nie o biurokratyczne przesztywnianie.
              Nie ma żadnych argumentów za 3 letnim programem. Jak uznajemy koniecznośc
              priogramu 3 letniego to oprogramowanie 1 roczne jest tylko udoskonaleniem 3
              letniego. Nie ma to ,żadnego związku z elastycznością . Wbrew pozorom
              nauczyciel ma wiele swobody co do sposobu realizacji tego samego programu. Ja
              mam jednego dnia lekcje fizyki w tych samych klasach II. Lekcje na ten sam
              temat według tego samego konspektu, podręcznika programu itp. Nigdy nie zdażyło
              mi się ,żeby w obu klasach te lekcje wyglądąły tak samo. One różnią się prawie
              wszystki łącznie z zapisem pojawiającycm się na tablicy pomijając podstawowe
              wzory , ktore są identyczne. Ale w obu klasach uczniowie udzielają różnych
              odpowiedzi zadają rozne pytania wykazują rózny stopień zrozumienia ,tak ,że
              zmieniam nawet zadania do przeobienia w zalezności opd rozwoju sytuacji..
              Posumowując na elastycznośc jest wiele miejsca , a program uk ladany rocznie to
              po prostu lepszy porządek mniejsza entropia ,a to sprzyja efektom nauczania w
              skali całego kraju.
              • Gość: Zielicz Obawiam się, że byś się rozczarował;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.04, 21:53
                1.Gdyby rzeczywiście ustalono, że np. w pierwszej klasie mechanika(kinematyka,
                dynamika,pęd, praca i energia)+ termodynamika, to okazałoby się i tak, ze w
                jednej szkole nauczycie chorował, w innej mu się nie chciało, a w pozostałych
                kazdy potraktował te zagadnienia po swojemu.I jeden uczeń traktuje fizykę jako
                zestaw wzorów do nauczenia i manipulacji w "zadaniach", inny jako zabawę
                doświadczeniami, jeszcze inny jako zestaw obrazków komputerowych.Twój następny
                postulat będzie pewnie taki, żeby każdemu nauczycielowi dokładnie(!) określić
                co i jak ma robić;-)
                2.Nie uważam, żeby całe nauczanie powinno być podporządkowane tym, którzy
                zmieniają szkoły, zainteresowania itp.To niewielki margines(!) i powinien sam
                ponosić konsekwencje swoich decyzji.Skład większości klas w Polsce wogóle nie
                ulega zmianie w całym cyklu nauki! Tak samo nie uważam,zeby humanistów katować
                ambitną matematyką (w liceum) bo jednemu na 10000 przyjdzie do głowy zmiana
                zainteresowań.Interes tych 10000 jest ważniejszy niż tego jednego.Podobnie nie
                uważam, żeby klasy mat-fiz trzeba było dręczć biologia czy historią bo a nuż 1
                uczeń na 1000 wybierze później medycynę lub prawo.To jego(!) problem!
                • Gość: MP Re: Obawiam się, że byś się rozczarował;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 22:38
                  Ale chyba trzeba ustalić, czy mówimy o liceum, czy o gimnazjum i podstawówce.
                  Swoboda drogi w liceum jest całkiem nieźle uzasadniona, a zmienianie szkół nie
                  jest łatwe i nie jest zbyt zrozumiałe (jeśli ktoś się pomylił, to rzeczywiście
                  można powiedzieć, że jego problem).
                  W szkołach "z obowiązku" jest inaczej. Szkół tych raczej się nie wybiera, a
                  zmienia przy przeprowadzce (dość typowe w dużych miastach). W liceum można
                  jeździć po świecie. Gimnazjum i podstawówkę lepiej mieć obok domu
                  (teoretycznie, bo dzieci piszących tu też dojeżdżały). Poza tym w gimnazjum
                  trzeba (znów teoretycznie) dojść z poziomem z każdego przedmiotu. I chyba
                  dobrze by było, gdyby tak było rzeczywiście, choć oczywiście nie jest. W
                  przeciwnym razie będziemy mieli (oj, będziemy!) społeczeństwo dyplomowanych
                  półidiotów, opowiadających np., że zamiast rozumnie głosować, lepiej iść na
                  spacer, albo emigrować :-(

                  W liceum jest swoista schizofrenia: wszyscy wiedzą, że liczą się tylko
                  przedmioty maturalne i egzaminacyjne - wszyscy poza ministerstwem i niektórymi
                  nauczycielami w tzw. dobrych liceach, którzy - z braku innych mobilizacyjnych
                  metod - ustawiają próg dwójki na poziomie 60% matury rozszerzonej. Także poza
                  zbyt ambitnymi uczniami, którzy potrafią się zabijać dla najwyższych ocen ze
                  wszystkiego. Ale wybór rzeczywiście jest realny (choć czasem jest się
                  oszukanym) i to uzasadnia większą swobodę i autorskie podejście, byle
                  zakończone właściwym finałem.
        • Gość: mary Re: To może po kawałku? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.04, 19:42
          Brawo,panie Marku. Tak samo myślę - koniec z pytaniami i czekaniem na łaskawą, wymijajacą odpowiedź. Teraz trzeba już stawiać postulaty i pytać o konkretny termin ich realizacji. A przede wszystkim zapytac o termin likwidacji w polskiej szkole ABSURDÓW.
          Proszę przekazać pani minister, że nauczyciele są oburzeni jej krytyką poziomu nauczycielskich umiejetności wychowawczych, którą wyraziła chociazby po "wypadkach toruńskich". Prosze podkreslić, że kiedy upadły wszystkie autorytety i wzory, tylko my musimy sobie radzić z problemami wychowawczymi, ale to nas obwinia się za chamstwo i patologie uczniów.
        • Gość: MP Programy, podręczniki "przetestowane na szczurach" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 00:17
          Dziś procedura dopuszczania do użytku programów i podręczników woła o pomstę do
          nieba. Recenzenci są na garnuszku wydawców. Nie ma obowiązku przeprowadzenia
          wdrożenia pilotażowego. Praktycznie każdy program lub podręcznik jest
          eksperymentem (nawet wówczas, gdy autor sam jest praktykiem; to że jemu coś się
          udaje dzięki jakimś szczególnym cechom lub umiejętnościom nie oznacza, że musi
          się udać także innym!). Niedopracowana, zmieniana często podstawa powoduje, że
          programy i podręczniki są przygotowywane pośpiesznie. Bywa, że są wprowadzane
          na rynek pierwsze części, gdy nie przygotowano jeszcze następnych i nie zdąża
          się przygotować ich na czas (nieszczęsny j. polski OPERONu w tym roku).

          Procedura dopuszczania podręczników powinna być znacznie bardziej restrykcyjna.
          Recenzenci powinni być wyznaczani losowo i powinni być opłacani przez
          ministerstwo - opłacani godziwie, premiowani za wyłapanie błędów rzeczowych i
          odpowiadający finansowo za przepuszczenie takich błędów. Po pozytywnych
          recenzjach zawartości i zgodności programy powinny przechodzić karencję
          pilotażową. Szkoły uczestniczące w pilotażu powinny mieć zapewnione szczególne
          wsparcie metodyczne. Pilotaż powinien być zakończony zewnętrzną (względem
          wydawcy) ewaluacją wśród nauczycieli, uczniów i rodziców. Dopiero po takiej
          procedurze powinna zapadać decyzja administracyjna o dopuszczeniu podręcznika
          na rynek.

          W tej sprawie nie ma miejsca na pośpiech. Nie ma miejsca na ideologiczne
          mrzonki o magicznym działaniu rynku. Wystarczy zajrzeć do tornistrów dzieci.
          Idiot-friendly zeszyty ćwiczeń, pełne krzyżówek, zdań z (intelektualną :-( )
          luką, bezmyślnych wprawek w mechanicznym powtarzaniu nic nie mówiących
          schematów dawno wyparły Elementarz. Intelektualna tandeta wypiera jakąkolwiek
          wartość. Tego właśnie chce nauczycielski rynek. A przynajmniej bardzo istotna,
          trendotwórcza część tego rynku.

          m@p.w.pl
          • Gość: age Re: Programy, podręczniki "przetestowane na szczu IP: *.icpnet.pl 17.11.04, 15:05
            Większość nauczycieli jest "średnia", więc wybierają "średnie" podręczniki.
            Podręczniki wybitne to niewielka część rynku. Tak działa rynek i trudno mieć o
            to do kogokolwiek pretensje. Natomiast skandalem jest to, że na rynku wciąż
            funkcjonują podręczniki, w których roi się od błędów merytorycznych i to takich,
            które potrafi znaleźć inteligentny gimnazjalista, np. geografia wyd.SOP.
            • ankor47 Re: Programy, podręczniki "przetestowane na szczu 19.11.04, 16:24
              Może ceertyfikaty poprawności merytorycznej i programowej?
        • Gość: MP Badania edukacyjne na molach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 01:12
          Czy ktoś słyszał o akademii medycznej bez poliklinik? Czy ktoś słyszał o
          politechnice bez warsztatów i laboratoriów? Czy ktoś słyszał o akademii
          rolniczej bez pól, szklarni i sadów?

          A akademia pedagogiczna oddalona o lata świetlne od najbliższej szkoły
          nikogo nie dziwi. Przeciwnie, zdziwienie raczej wzbudziłaby akademia,
          której profesorowie i docenci potrafiliby odróżnić ucznia od szympansa (ponoć
          coraz trudniej :-)).

          Efekt: nauczyciel uczy się swego fachu dopiero w szkole. Uczy się na swoich
          błędach a naszych dzieciach. To, czy i czego się nauczy jest w zasadzie tylko
          jego sprawą. Uczy się więc jak przeżyć w szkole (z uczniami, rodzicami,
          koleżankami, dyrekcją, nadzorem i za swą śmieszną pensję). To czy przy okazji
          nauczy się jak uczyć jest całkowicie obojętne. Skoro wszystkim wokoło jest to
          obojętne, wkrótce obojętne staje się także jemu. Chyba, że ma samorodny talent.

          Co zmienić?
          Przede wszystkim uprawnienia do kształcenia nauczycieli uzależnić od posiadania
          przez uczelnię na danym kierunku bazy do praktycznej nauki zawodu - nauki
          prowadzonej w warunkach praktycznych przez własną kadrę dydaktyczną
          uczelni. "Wynajęte" praktyki w szkołach mogą być jedynie dopełnieniem
          zasadniczej nauczycielskiej edukacji, lecz nie mogą jej zastąpić.
          Uczniowie powinni stać się równie naturalnymi elementami pejzażu niektórych
          obiektów akademii pedagogicznych co pacjenci w przypadku akademii medycznych.
          A przedmiotem badań pedagogicznych - przynajmniej tych finansowanych z budżetu -
          powinny stać się realne zjawiska zachodzące w zbiorowości klas i szkół, a nie
          porównywanie percepcji ucznia X i ucznia Y w jakiejś wydumanej dziedzinie (dość
          typowy temat "badań naukowych" z zakresu pedagogiki czy dydaktyki).

          m@p.w.pl
          • Gość: age Re: Badania edukacyjne na molach IP: *.icpnet.pl 17.11.04, 15:12
            A tego się nie zmieni tak długo, jak długo nauczyciel akademicki, świetny
            dydaktyk zajmujący się kształceniem nauczycieli (sic!), nie będzie miał
            uprawnień do nauczania w szkole. Kolega z doktoratem i długim stażem na uczelni
            chciał sobie trochę w szkole dorobić. Oczywiście zaczynał jako nauczyciel
            stażysta. Po kilku latach zrobił habilitację i dał sobie spokój z
            nauczycielstwem, bo po co mu te kolejne stopnie awansu nauczycielskiego.
          • Gość: mary Re: Badania edukacyjne na molach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.04, 22:55
            Tak właśnie myślę :)) Juz dawno pani minister mówiła, że trzeba zreformować kształcenie nauczycieli - i nic z tego nie wynika. Pracownicy naukowi uczelni pedagogicznych nie maja pojecia o przedmiocie swoich "badań". Pani profesor z uczelni pedagogicznej twierdzi, że nauczyciel stazysta może byc lepszym nauczycielem od dyplomowanego. Nie uznaje, że praktyka jest ważna, wiec nie dziwmy sie, że szkoła wyzsza tej pani profesor pracuje "w powietrzu".
        • Gość: MP Lekcja, a nie awans podstawą wynagradzania IP: *.fuw.edu.pl 17.11.04, 11:42
          Rodzic posyłający dziecko do szkoły oczekuje, że każda lekcja - niezależnie
          od tego jak doświadczony nauczyciel ją przeprowadzi - będzie lekcją równie
          wartościową, a przynajmniej mieszczacą się w pewnym standardzie jakości.
          Jeśli to oczekiwanie jest spełniane to nie ma żadnego racjonalnego powodu
          by wynagrodzenie wypłacone za tak przeprowadzoną lekcję zależało od stażu
          pracy nauczyciela czy jego stopnia awansu.
          Choć uczenia podejmują się czasem artyści, to jednak w skali masowej jest
          to rzemiosło. Oznacza to, że do wartościowej, prawidłowo przeprowadzonej
          lekcji jest w stanie przygotować się każdy mający odpowiednie wykształcenie
          nauczyciel. Różnica pomiędzy nauczycielem doświadczonym a poczatkującym
          polega na ilości czasu potrzebnego do takiego przygotowania. I z tego
          prostego faktu powinny wynikać zasadnicze różnice w wynagrodzeniach.
          Pensum tablicowe nauczyciela początkującego powinno być istotnie mniejsze
          od pensum nauczyciela w rozkwicie. Wynagrodzenie za przeprowadzoną jednostkę
          powinno być identyczne. Od stopnia awansu czy inaczej mierzonych dodatkowych
          kwalifikacji powinno zależeć jedynie prawo do zwiększenia pensum i do podjęcia
          innych dodatkowo opłacanych obowiązków. Pewnym wyjątkiem od reguły - choć nie
          zupełnie - powinno być wynagrodzenie nauczyciela w pierwszych miesiącach jego
          pracy. W tym czasie powinien on korzystać z intensywnego wsparcia
          metodycznego, a więc kwota przeznaczona na przeprowadzane przez niego lekcje
          powinna być w cześci przeznaczana na opłacenie takiego wsparcia. Przeznaczana
          realnie, a nie zaoszczędzana!
          Prosta zależność wynagrodzenia od liczby przeprowadzanych lekcji powinna
          być zasadą ogólną. Dodatkowo powinny być wynagradzane nietablicowe
          obowiązki. Ta część wynagrodzenia powinna trafiać do nauczycieli w
          postaci kwotowych dodatków funkcyjnych.
          Nie ma też chyba ważnego powodu by pensum wyjściowe
          (dzisiejszego nauczyciela mianowanego) było wielkością uniwersalną,
          niezalezną od nauczanego przedmiotu i od typu szkoły. Obecny, bezkonfliktowy
          egalitaryzm może jest wygodny dla urzędników, ale chyba nie jest
          racjonalnie uzasadniony.
          Na wysokość wynagrodzenia (w przeliczeniu na przeprcowaną lekcję) powinna
          też z mocy ustawy wpływać liczebność klasy. Powinny obowiązywać standardy
          liczebności po przekroczeniu których nauczycielowi ustawowo powinien należeć
          się procentowy dodatek. Zasady naliczania dodatków powinny być progresywne by
          zniechęcać do przekraczania standardów - to jest w żywotnym interesie
          uczniów.

          m@p.w.pl
          • Gość: Zielicz Gomułka też sam wymyślał system płac w PGR ;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.04, 22:21
            Widzę,że Pan stara się go naśladować!Takiego systemu nie da się stworzyć
            centralnie! Optymalny byłby dyrektor szkoły dysponujący dużą swobodą w tej
            dziedzinie, ale rozliczany(koniecznie!) za mierzalne efekty pracy szkoły(awans,
            degradacja, płace)!
            • Gość: MP Re: Gomułka też sam wymyślał system płac w PGR ;- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 23:35
              Chyba coś Pan sobie dointerpretował. W tym co napisałem nie było żadnej
              sugestii centralnego sterowania płacami. To akurat postulat zwiazkowców. Dla
              opisanego przez mnie rozwiązania jest obojętne, czy stawka godzinowa będzie
              ustalana dla każdej szkoły lub nawet przedmiotu oddzielnie (widzę po temu
              powody), czy jednolita w powiecie lub w całej Polsce. Byle rządziła tu zasada:
              lekcja musi być dobra; za dobrą lekcję każdy, kto przeprowadzi ją właściwie w
              lokalnie podobnych warunkach powinien otrzymać takie samo wynagrodzenie.
              Natomiast nigdzie nie napisałem, że musi być to takie samo wynagrodzenie w
              każdej klasie, szkole, mieście ...
              Pomysły mówiące o rynkowej czy menażerskiej szkole publicznej są w naszych
              warunkach kompletną utopią (nie tylko w naszych; jak Pan wie nawet w Stanach).
              Możemy bujać w obłokach marzeń albo myśleć w kategoriach tego co możliwe. W tej
              chwili wynagrodzenia ustalają regulaminy związane przepisami centralnymi. Te
              przepisy i te regulaminy wysokość wynagrodzenia za lekcję uzależniają od
              stopnia awansu. To rozwiązanie jest patologiczne.
              I ja i Pan oczekujemy, że nasze dzieci będą jednakowo fachowo i rzetelnie
              uczone niezależnie od tego, czy - nie mając na to żadnego wpływu - trafią na
              nauczyciela dyplomowanego czy na stażystę. Obecny system wynagradzania zupełnie
              to ignoruje.
              • Gość: Zielicz Re: Gomułka też sam wymyślał system płac w PGR ;- IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.04, 19:46
                "Pomysły mówiące o rynkowej czy menażerskiej szkole publicznej są w naszych
                warunkach kompletną utopią (nie tylko w naszych; jak Pan wie nawet w Stanach)."
                Nie bardziej niż totalna prywatyzacja oświaty czy bon oświatowy.I na pewno
                mniejszą niż Pańskie mocne przekonanie, że, a do tego sprowadzją się wszystkie
                prawie Pańskie propozycje, potrzeba więcej przepisów, papierów i więcej
                kontroli - czyli totalnej biurokratyzacji.To się nie sprawdziło w gospodarce
                (wide krach "realnego socjalizmu" ) i tym bardziej nie może się sprawdzić w
                szkole!Tyle, że jak na razie takiej szansy publiczna oświata nie dostała
                niestety!!!!
          • ghazal Re: Lekcja, a nie awans podstawą wynagradzania 04.12.04, 13:30
            Gość portalu: MP napisał(a):

            > Rodzic posyłający dziecko do szkoły oczekuje, że każda lekcja - niezależnie
            > od tego jak doświadczony nauczyciel ją przeprowadzi - będzie lekcją równie
            > wartościową, a przynajmniej mieszczacą się w pewnym standardzie jakości.
            > Jeśli to oczekiwanie jest spełniane to nie ma żadnego racjonalnego powodu
            > by wynagrodzenie wypłacone za tak przeprowadzoną lekcję zależało od stażu
            > pracy nauczyciela czy jego stopnia awansu.
            > Choć uczenia podejmują się czasem artyści, to jednak w skali masowej jest
            > to rzemiosło. Oznacza to, że do wartościowej, prawidłowo przeprowadzonej
            > lekcji jest w stanie przygotować się każdy mający odpowiednie wykształcenie
            > nauczyciel. Różnica pomiędzy nauczycielem doświadczonym a poczatkującym
            > polega na ilości czasu potrzebnego do takiego przygotowania. I z tego
            > prostego faktu powinny wynikać zasadnicze różnice w wynagrodzeniach.
            > Pensum tablicowe nauczyciela początkującego powinno być istotnie mniejsze
            > od pensum nauczyciela w rozkwicie. Wynagrodzenie za przeprowadzoną jednostkę
            > powinno być identyczne. Od stopnia awansu czy inaczej mierzonych dodatkowych
            > kwalifikacji powinno zależeć jedynie prawo do zwiększenia pensum i do
            podjęcia
            > innych dodatkowo opłacanych obowiązków. Pewnym wyjątkiem od reguły - choć
            nie
            > zupełnie - powinno być wynagrodzenie nauczyciela w pierwszych miesiącach
            jego
            > pracy. W tym czasie powinien on korzystać z intensywnego wsparcia
            > metodycznego, a więc kwota przeznaczona na przeprowadzane przez niego lekcje
            > powinna być w cześci przeznaczana na opłacenie takiego wsparcia.
            Przeznaczana
            > realnie, a nie zaoszczędzana!
            > Prosta zależność wynagrodzenia od liczby przeprowadzanych lekcji powinna
            > być zasadą ogólną. Dodatkowo powinny być wynagradzane nietablicowe
            > obowiązki. Ta część wynagrodzenia powinna trafiać do nauczycieli w
            > postaci kwotowych dodatków funkcyjnych.
            > Nie ma też chyba ważnego powodu by pensum wyjściowe
            > (dzisiejszego nauczyciela mianowanego) było wielkością uniwersalną,
            > niezalezną od nauczanego przedmiotu i od typu szkoły. Obecny, bezkonfliktowy
            > egalitaryzm może jest wygodny dla urzędników, ale chyba nie jest
            > racjonalnie uzasadniony.
            > Na wysokość wynagrodzenia (w przeliczeniu na przeprcowaną lekcję) powinna
            > też z mocy ustawy wpływać liczebność klasy. Powinny obowiązywać standardy
            > liczebności po przekroczeniu których nauczycielowi ustawowo powinien należeć
            > się procentowy dodatek. Zasady naliczania dodatków powinny być progresywne by
            > zniechęcać do przekraczania standardów - to jest w żywotnym interesie
            > uczniów.

            Bardzo ciekawe pomysły. Ale obawiam się, ze zbyt trudne dla całej
            tej "urzędniczej nadbudowy" która z godnie z prawamu Murphy'ego narosła nad
            szkołą.
            Podnoszę do góry ten ciekawy wątek i stawiam pytanie
            Czy taki szary nauczyciel moze cokolwiek zrobić?
            W większości szkół (takze i w mojej) panuje system feudalny.
            Nauczyciel boi się dyrektora, ten kuratorium i największe wysiłki skierowane
            są na posiadanie papierowej podkładki na wszystko co się robi.
            Ciekawe, ze urzedniczki z kuratorium mają więcej do gadania i decydowania w
            kwestii co nauczyciel powinien, jak, a czego nie, chociaż nie mają np zielonego
            pojęcia o przedmiocie wykładanym przez nauczyciela.
            Najbardziej w cenie są ładne, estetyczne teczki, a nie wiedza merytoryczna
            nauczyciela, bo estetykę mozna ocenić, a wartość merytoryczna jest nie do
            zbadania przez kogoś kto nie ma wykształcenia w danej dziedzinie.

            Ale kuratorium to IMHO "małe piwo" w porównaniu z kryzysem autorytetu szkoły.
            Czy tu da się cos zrobić?
            Jak to się stało, ze nauczyciel przestał byc mistrzem, a stał się
            poganiaczem osłów?
    • Gość: Iwa Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 18:54
      bylam przekonana, ze dzieki zreformowanej szkole, w ktorej z zalozenia maja
      uczyc doskonalacy sie nauczyciele, zniknie rynek korepetycji.
      kto ma uczyc dzieci i mlodziez- szkola czy maja sie uczyc w niepublicznych
      placowkach na kursach albo u korepetytorow
    • Gość: Iwa Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 18:58
      zastanawia mnie kiedy doradzca metodyczny bedzie spacjalista od zarzadzania
      wiedza, kiedy szkolenia nauczycieli beda odbywaly sie w sposob systematyczny,
      to znaczy doradca- jako ten mistrz w gminie- doradzi nauczycielowi w jakim
      zakresie ma sie doksztalscic a nastepnie, po odbyciu przez nauczyciela
      szkolenia, sprawdzi na ile bylo ono efektywne.
      Tak funkcjonuja szkolenia w firmach biznesowych, gdzie nie chodzi o papierek a
      o efekty jakie maja byc widoczne po odbyciu szkolenia, w szkole jakos tak sie
      nie dzieje.
      • Gość: M Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.elk.mm.pl 16.11.04, 19:33
        Szkolenia proponowane nauczycielom "ustawione" są pod ten nieszczęsny
        awans,który nijak ma się często do jakości uczenia.Brak sensownych,czyli
        taki,które coś wniosą do rzeczywistej pracy nauczyciela,szkoleń w związku z
        nową maturą.Pełno za to takich "kwiatków":pisanie programu naprawczego(kolejna
        papierologia,bo można napisać WSZYSTKO),kompletowanie teczki nauczyciela
        dyplomowanego,pisanie programu profilaktycznego,przygotowanie i dokumentowanie
        lekcji otwartej,realizacja ścieżek przedmiotowych i sposób ich dokumentowania
        itp.Co te szkolenia mają wspólnego z moją pracą,która polega na dobrym
        przygotowaniu do nowej matury z polskiego? NIC,a takich,w których chciałabym
        uczestniczyć,by poznać ciekawe metody pracy przygotowujące uczniów do
        matury,wymienić doświadczenia,uwagi,zobaczyć ,co zrobiło się złego,a co można
        zrobić lepiej BRAK.Niestety.
        • Gość: kryształ67 Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: 81.15.157.* 17.11.04, 20:50
          Wiemy za to kto zarabia na awansie nauczyciela: szkoły wyższe (organizują nawet
          najwymyślniejsze studia podyplomowe, a hitem jest Zarządzanie Oświatą- nic
          konkretnego dla niewiele wymagających), edukatorzy (udający mądrych i bardzo
          aktywnych, powtarzają nieaktualne formułki, a ich metody bazują na szarych
          papierach i mazakach- jak to ma mnie nauczyć pracować metodami aktywizującymi?).
      • tu_lipa Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! 16.11.04, 19:46
        Nie jestem nauczycielką, tylko matką uczniów.
        Proszę zapytać jak długo oszczędać się będzie na oświacie. Moja klasa w
        podstawówce to 28 uczniów, w 4-letnim liceum 36 szt.Klasa moich dzieci w
        podstawówce około 30 , a w gimnazjum "państwowym" ( przy bardzo dobrym liceum,
        dzieci mądre - konkurs świadectw )jest ich wklasie 37. Nie muszę nikomu
        tłumaczyc, że to stanowczo za dużo, ale klasy licealne w naszym mieście mają po
        42 uczniów.Liceum to samo co moje,pomieszcenia lekcyjne,te same, więc jaka
        różnica,po tych dwudziestu latach.Po prostu moje roczniki miały na lekcji
        krzesła dla wszystkich.
      • Gość: Adams Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 20:35
        To nie doradca powinien zadbać o rozwój swoich współpracowników / nauczycieli /
        a dyrektor szkoły z odpowiednimi kopetencjami lub upoważniona przez niego osoba
        d/s personalnych. Wielu dyrektorom -administratorom, z woli i łaski OP, brak
        kompletnie zarówno kompetencji osobowościowych do zarządzania mimo skończonych
        długich kursików. Szkoła jako organizacja wiedzy zatem ma jeszcze długą drogę
        usłaną biurokratyzmem i skostnieniem ponad 50-letnich struktur. Wiadomo, jak na
        razie nie do ruszenia. Stan nauczycielski pomrukuje ale nadal nie ma dość woli
        by się wreszcie zorganizować, zmienić nie pasujące do XXI wieku struktury i
        zacząć budować od podstaw z nowymi ludźmi szkołę, być może wtedy zarządzającą
        wiedzą z nauczycielami pracownikami wiedzy, dobieranymi i opłacanymi za
        konkretne umiejętności. Obecny system przypomina pasożyta, który przyciąga
        różne jednostki, dobre i złe, wysysa kreatywne odrzucając po kilkuletnim
        wypaleniu nie rozwijając w niczym. Cykl ten się powtarza od reformy do reformy/
        ileż ich było/, od ministra do ministra. Ożywienie w oświacie nastąpiło podczas
        kadencji prof. Samsonowicza później były i są tylko wiatry i zamiecie.
    • Gość: mama Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.kom / *.kom-net.pl 16.11.04, 19:54
      Moje dziecko uczy się w pierwszej klasie liceum. Gimnazjum ukończyło z
      czerwonym paskiem. Należało do elity klasowej pod względem wyników w nauce.
      We wrześniu rozpoczęło naukę w pierwszej klasie LO.
      Od dwóch miesięcy w domu panuje koszmar. Dzień wygląda następująco:
      8 lekcji, powrót o 16-tej, do 24-tej nauka, nauka, nauka... Wyniki? Tylko z
      pięciu przedmiotów jest dobrze /4-5/, z reszty pełno jedynek!!! Przemęczenie i
      rozczarowanie. Brakuje jeszcze załamania...
      Najpierw był szok. Teraz próbuję to jakoś rozgryźć.
      Mam trzy wersje "wydarzeń:
      1. W gimnazjum niczego się nie nauczyło, a świadectwo i egzamin to jakiś "cud",
      2. Moje dziecko jest tępe,
      3. Programy nauczania w LO i Gimnazjum nie są ze soba w żaden sposób powiązane.
      Zastanawiam się co robić?...Mogę:
      1. Spuścić lanie dziecku i postawić szlaban /tylko na co, skoro cały czas
      poświęca nauce/,
      2. Okraść bank i opłacić korepetycje z kilku przedmiotów,
      3. Pogratulować twórcom reformy oświatowej...

      Po cholerę wymyślono gimnazjum? Żeby moje dziecko szybciej "dorosło" wśród
      dorosłej młodzieży? Pierwsza klasa upłynęła uczniom na "małpowaniu" starszych
      klas. Nauczyciele nie mogli sobie poradzić z wybrykami. Druga klasa była
      kontynuacją pierwszej. Niewiele dzieci chciało się naprawdę uczyć, skoro miało
      świadomość bezkarności/nauczanie i promocje obowiązkowe/. Zabawa trwała w
      najlepsze, a na wyłożenie materiału pozostawała 1/3 lekcji. Trzecia
      klasa /bardzo krótka/, to gonitwa z powtórkami...nie zawsze udana...Potem
      egzamin, który dla wielu obiboków był zwykłym totolotkiem...
      ZMARNOWANO TRZY LATA !!! Uczyniono więcej szkód niż dobrego.
      Żal mi dzieciaka i dlatego ustaliliśmy strategię działania.
      Uczy się "na maxa" tego co lubi, żeby zdać rozszerzoną
      maturę/angielski,historia,polski/, a reszty "na minimum" czyli dwójkę. To
      jedyne wyjście z sytuacji. Po prostu zmuszono nas do KALKULOWANIA.
      Staram się wspierać mojego nastolatka, żeby nie złamała go ta reforma.

      • Gość: age Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.icpnet.pl 17.11.04, 00:11
        Mamo, nie narzekaj. Moje dziecko (I kl. LO) kończy lekcje o 17, o 18 jest w
        domu. Jemy obiad, o 20 zaczyna odrabiać lekcje na następny dzień. O
        "niepotrzebnych" przedmiotach w liceum i wkuwaniu nieprzydatnej wiedzy słyszę
        codziennie. Codziennie też młody człowiek mi tłumaczy, że szkoła hamuje jego
        rozwój, bo nie ma czasu na rozwijanie własnych zainteresowań, a w klasie
        informatycznej jest za mało informatyki. Najchętniej zaliczyłby liceum
        eksternistycznie, żeby mieć ten koszmar jak najszybciej za sobą.
        • Gość: doll Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.chello.pl 17.11.04, 14:29
          dlaczego zatem nie decyduje się na liceum eksternistyczne? czyżby jakieś chore
          ambicje (jego lub rodzinki), z powodu których rozwój dziecka jest ograniczany a
          sam dzieciak cierpi okrutne katusze?
          • Gość: age Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.icpnet.pl 17.11.04, 16:22
            A czy eksternistyczne liceum przygotuje do archaicznego systemu studiowania w
            Polsce? Tam też są przedmioty bzdurne, ale obowiązkowe, a studenta nikt nie
            pyta, czy to, co jest w programie, będzie mu do czegokolwiek przydatne. Im
            wyższy etap edukacji, tym więcej nonsensów.
    • Gość: helga Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 20:09
      Zgadzam się z mamą ucznia. Gimnazjum to strata czasu i przedłużanie głupiejewa.
      Co do oświaty miałabym następujące życzenia:
      1. znieść nieusuwalność nauczycieli mianowanych - bo niektórzy po prostu nic a
      nic nie robią i nic im nie można zrobić. W ten sposób moje dziecko przez 3 lata
      nie miało polskiego, bo pani od polskiego po prostu nie uczyła.
      2. Oddawać klasówki rodzicom - przynajmniej na wywiadowkach. Szkoły po
      ocenieniu klasówki chowają je do akt, dla wizytatorów a rodzice nie mają szans
      dowiedzieć się czego dziecko nie umie.
    • Gość: bsk Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.aster.pl 16.11.04, 20:33
      Zapytaj p. Minister ilu maja zweryfikowanych egzaminatorów do sprawdzania tych
      matur i ILE zapłaca za ich sprawdzanie .W mojej szkole choc prawie kazdy jest
      egzaminatorem na 40 osób 4 przeszły doszkalanie a reszta nie chce i nie zrobi
      tego.Powód stawka za sprawdzany arkusz i sposób sprawdzania. Spend nauczycieli
      w weekend od rana do nocy , jesli sie nie zdazy to w tygodniu po pracy
      sprawdzanie do skutku.w takich warunkach przy piątej pracy człowiek ma dośc i
      jest wsciekły a to przeciez może zaważyc na sposobie oceniania, przeciez
      jestesmy tylko ludzmi. I drugi wymiar tego. Jak MENiS i OKE wyobraza sobie
      prowadzenie lekcji w następnych dniach jezeli po pracy biegniemy sprawdzac
      matury?Mam nadzieje ,że chociaz w tych instytucjach powinni wiedzieć, że ta
      praca wymaga solidnego przygotowania ze strony nauczyciela na kazda lekcje. Ja
      mimo długiego stazu zawsze przed lekcja przygotowuje sie do niej.Pozdrawiam
    • Gość: mrówka Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: 195.117.104.* 16.11.04, 20:37
      dodam tylko jeden malutki problemik... nie będę powtwrzać tego, co tutaj już
      napisano
      Otóż, zastanawia mnie dlaczego wycofano się z dużej ilości konkursów/kiedyś
      olimpiad szkolnych.
      W gimnazjum zostały chyba tylko trzy konkursy przedmiotowe, za pozostałe trzeba
      płacić, bo organizują je firmy nie związane bezpośrednio z oświatą publiczną
      (j. ang - konkurs "FOX" -6 zł + opłata za lekturkę do przeczytania, matma -
      konkurs KANGUR - 6zł). Jak to się ma do równego dostępu wszystkich uczniów do
      edukacji i to edukacji bezpłatnej? Co mają powiedzieć ci uczniowie, których
      rodziców nie stać na zapłacenie nawet tych 6 złotych?



      -----------------------
      mała rzecz, a dręczy...
      • Gość: joanne... Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 16.11.04, 23:41
        > dodam tylko jeden malutki problemik... nie będę powtwrzać tego, co tutaj już
        > napisano
        > Otóż, zastanawia mnie dlaczego wycofano się z dużej ilości konkursów/kiedyś
        > olimpiad szkolnych.
        > W gimnazjum zostały chyba tylko trzy konkursy przedmiotowe, za pozostałe
        trzeba
        >


        heh ja startuję w konkursach: polonistycznym, historycznym, chemicznym i
        fizycznym. wszystkie przedmiotowe, bezpłatne.

        nie ma przedmiotowych z plastyki, wuefu, techniki... (informatyki?)
        • Gość: mrówka Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: 195.117.104.* 18.11.04, 00:04
          Gratuluję Ci tak wszechstronnej wiedzy i życzę powodzenia w konkursach!
          Napisałam jednak o konkursach "Kangur" i "Fox" - te akurat są płatne.
          Nie wiem, czy jest jakiś konkurs matematyczny bezpłatny... Biję się w piersi i
          przyznaję do niewiedzy (to po prosu nie moja działka), ale NIE MA żadnego
          darmowego ogólnopolskiego konkursu z języka angielskiego. Jeśli uczeń chce się
          sprawdzić, pochwalić wiedzą i umiejętnościami, musi za Foxa zapłacić...
        • Gość: tu-lipa Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: 193.111.144.* 26.11.04, 22:19
          Otóż ... z informatyki też jest - mój syn staruje, też za darmo.
        • tu_lipa Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! 26.11.04, 22:22
          Otóż z informayki też jest konkurs gimnazjalny - mój syn startuje, też za darmo
    • Gość: Zielicz To nie ma sensu!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.04, 21:27
      Dokladnie dwa i pół roku temu brałem udział w identycznej audycji Jurka
      Sosnowskiego z udziałem innego wiceministra edukacji z tego samego kręgu
      polityczno-towarzyskiego co min.Radziwiłł Włodzimierza Paszyńskiego.Skutek
      zerowy!Oboje państwo swoje wiedzą i zdania nie zmieniają, a obraz szkoły
      wynieśli z niezłych żoliborskich liceów lat 70 i 80.To była inna szkoła i inne
      społeczeństwo.Niestety na wszystkie zgłaszane problemy odpowiadają przykładami
      z własnej(!) praktyki z tych lat!Na dodatek oboje są humanistami i zupełnie
      nie rozumieją problemów nauczania przedmiotów ścisłych!Gdyby ich naprawdę
      interesowała rzeczywistość i problemy naszej oświaty to spotykaliby się z
      nauczycielami i o tym rozmawiali, czytali choćby "Gazetę Szkolną" i "Glos
      Nauczycielski",konsultowali odbiór przepisów (np.te o ocenianiu czy o nadzorze!)
      z nauczycielami i dyrektorami słuchali cudzych argumentów (czy punktów widzenia)
      i na nie odpowiadali!Oni tego nie robią, więc te pół godziny w mediach służy
      tylko ich autokreacji.Ponoć Łukaszenka był dyrektorem kołchozu i teraz całą
      Białoruś traktuje jak jeden kołchoz i to jest bardzo źle (to
      prawda!).P.Radziwiłł oświadczyła w wywiadzie prasowym , że bycie ministrem
      niczym się od bycia dyrektorem szkoły nie różni ;-)Więc...Ona jest osobiście
      uczciwa, ale...to nie wystarcza do tej roli!
      • Gość: PIROMAN Re: To nie ma sensu!!! IP: 80.55.199.* 16.11.04, 23:17
        Proszę państwa,wszystkie te narzekania nic nie zmienią ponieważ szkoła w Polsce
        jest pństwowa i dlatego do d..y, zmienił sie niby ustrój ale szkoła pozostała
        ta sama czyli socjalistyczna gdzie się próbuje indoktrynować uczniów i
        kształtowac człowieka na miarę czasów - obecnie nowej, zjednoczonej,
        tolerancyjnej i socjalistycznej Europy (dlatego wiceministrem jest zakamieniała
        socjalistka p. Anna Radziwiłł. Jedynym rozwiązaniem jest sprywatyzowanie szkół
        i wprowadzenie na początek czeku oświatowego. Ktos tam na początku tego forum
        słusznie zauważył, że nauczyciele są wynajętymi rzemieślnikami dla wykonania
        konkretnej roboty za co im się płaci. Jak się nie podoba to można zacząć kopać
        złoto albo węgiel. To ja podatnik płacę aby mojego Jasia nauczyć pisaty i
        czytaty i tego co sobie ja jeszcze zażyczę bo ja za to płacę. Trzeba wreszcie
        skończyć z komuną w szkole
        • Gość: Zielicz W Polsce jest już wiele szkół prywatnych i... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.04, 22:38
          wad mają całe mnóstwo, choć nie zawsze takich jak szkoły publiczne;-)
    • askold Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! 17.11.04, 11:01
      Dziękuję. Proszę o jeszcze ! Jestem świadkiem niezwykle ciekawej wymiany
      poglądów, za co jestem wdzięczny dozgonnie. Jestem gotów zasypać p. minister
      materiałami z tego postu, choćbym miał przywieść je ciężarówką.
      Ireneusz Wywiał.
      • Gość: mama Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.kom / *.kom-net.pl 17.11.04, 13:20
        Wczoraj w telewizji ogladałam bardzo dobry program na temat samobójstw wśród
        nastolatków. Mówiono, że samobójstwa nasilają się właśnie w okresie
        dojrzewania. Z wielką uwagą słuchałam "wyjaśnień" dzieci, kóre próbowały w taki
        straszny sposób rozwiązać swoje życiowe problemy. Powiem tak. Ścisnęło mnie w
        gardle kiedy usłyszałam to wszystko. W moim domu nie ma problemu alkoholu,
        braku dachu nad głową czy nędzy ale wiem, że dzieciaki "nie wyrabiają"
        psychicznie z przyczyn "szkolnych". Dlatego stale rozmawiam w domu o nauce i
        wspólnie "przeżywamy" te niepowodzenia z paru przedmiotów. Wzajemnie się
        pocieszamy i walczymy. Ja biegam po bibliotekach i księgarniach za lekturami i
        innymi pomocami, a moje dziecko w tym czasie odrabia lekcje. Ja wyszukuję w
        telewizji świetne programy edukacyjne i ustawiam dziecko, aby zdążyło je
        obejrzeć.
        Przy okazji mam pytanie do Ministra. Dlaczego świetne progamy edukacyjne "lecą"
        do południa, kiedy młodzież jest w szkole??? Czy to są programy dla staruszków
        na "wspominkową" okazję??? Dlaczego Minister nie zadba o jakiś ciekawy,
        edukacyjny blok programowy dla uczniów??? Telewizja jest jeszcze państwowa,
        rodzice płacą abonament i mają prawo oczekiwać, że Rząd tego kraju wywiąże się
        ze swoich obowiązków w zakresie kształcenia.
        Chyba nawet laik wie, że łatwiej przyswaja się wiedzę przy pomocy Pana
        Wołoszańskiego i tego typu programów. Stacja Discovery nadaje tak pasjonujące
        filmy o starożytnej Kartaginie, wojnie trojańskiej i gladiatorach, że dech
        zapiera. Obejrzenie czegoś takiego daje trwałe wyobrażenie o tamtych czasach.
        Nic nie jest w stanie "przebić" takiej metody nauczania pod względem
        skuteczności. Dlaczego Minister nie zabiega o zakup takich pozycji???
        Ja tu jeszcze wrócę!!!...Chyba się nie gniewasz??? Wiem, prosiłeś o opinie
        swoich kolegów nauczycieli ale jeśli chcecie uzdrowić szkolnictwo, to bez nas,
        rodziców, nie dacie rady.
        • askold Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! 17.11.04, 14:38
          Dziękuję "mamie" za trafną uwagę ! Oczywiście do zgłaszania problemów i wymiany
          poglądów zapraszam wszystkich, nawet...ministra edukacji.
          Ireneusz Wywiał.
          • krasnoludek_zadyszek Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! 17.11.04, 18:02
            Padło już wiele trudnych, ale mądrych pytań. Ja dołożę jeszcze:
            -dlaczego stawka za sprawdzanie pracy maturalnej jest tak żałosna, a nawet
            obraźliwa dla nauczyciela? Zakładam, że porządnie srawdzana matura z polskiego
            wymaga około pół godziny pracy, przynajmniej na początku sprawdzania. Za jedną
            pracę egzaminator (a więc - przynajmniej w teorii - specjalista w swoaj
            dziedzinie) dostanie 4,5 złotego. Stawkę 9 zł za godzinę ciężkiej harówy uważam
            za kpinę. Nie przekonają mnie opinie, że "nie ma pieniedzy". Nie ma pieniedzy,
            nie ma matury, powinniśmy zrobić bunt albo niech MENiS sprawdzi sobie sam;
            - związane z powyższym: dlaczego MENiS traktuje nas, niezależnie od płci, jak
            Siłaczki, które będą pracowac dla idei i z misji? Nie tyle chodzi mi nawet o
            postulat zwiększenia pensji, co raczej zmiany nastawienia: "nauczyciel zrobi, bo
            nauczyciel posiedzi po godzinach za darmo, bo 40 godzin pracy" itd. Albo
            zacznijmy liczyć ową 40 razem z godzinami przygotowania się do lekcji w domu,
            sprawdzania prac itp. (i wartościujmy wtedy pensje w zależności od przedmiotu) i
            zapłaćmy nauczycielom za naprawdę przepracowane godziny, albo ustalmy, że
            nauczyciel nie sprawdza prac domowych, nie przygowuje się itp., bo płacą mu za
            tyle, ile wykona w szkole. Utopia? A może normalne zasady wolengo rynku i
            konstytucyjne prawo do zapłaty za wykonaną pracę?
            - nauczyciele są traktowani zbyt często (na kursach, szkoleniach, w przepisach
            oświatowych) jako lenie i idioci. Dlaczego niemal nic nie warte są nasze
            osiagnięcia naukowe (ktoś napisał już o doktorze, który pracował jako stażysta),
            czemu zamiast współpracy z wojewodą i durnowatych kwitów z odbytych
            niepotrzebnych, źle prowadzonych szkoleń nie bierze się pod uwage studiów
            doktoranckich, uprawnień do nauczania dwu przedmiotów (dwa kierunki studiów),
            publikacji związanych z nauczanym przedmiotem? Czemu przy awansie liczy się tak
            bardzo staż pracy, a nie umiejętnosci?
            - gimnazja w wiekszosci są czarną dziurą edukacji polskiej, w liceum zmuszeni
            jesteśmy omówić to, co powinno już być zrobione. Konia z rzędem temu, kto
            zrealizuje ciekawy i ambitny program jezyka polskiego w trzy lata w terminie,
            chyba że bedzie uczył tylko rozwiązywania testów i pokazywał zgodnei z minimum
            programowym po trzy fragmenty(!) tekstów z danej epoki. O maturze z polskiego
            kilka osób przede mną napisało, że pisemna jest źle pomyślana, sprawdza nie to,
            czego uczyć każą nam programy.

            Nawet jeśli spotkanie w radio nic w praktyce nie da, może potrząśnie tymi,
            którzy sądzą, że edukacja w Polsce i jej reforma jest pasmem sukcesów. Stoimy
            teraz na rozdrożu: albo produkujemy masowo półidiotów (30% zalicza, licea "dla
            wszystkich", niemal nie da się powtórzyć klasy - tu wielkie dzięki za oddanie
            tak dużej władzy rodzicom i uczniom, którzy mogą skarżyć się niemal na wszystko
            i poddać w wątpliwośc wiele decyzji rad ped), albo uczymy naprawdę tych, którzy
            tego chcą i nam na to pozwalają (czyli nie wkłądają koszy na głowę), mamy z tego
            satusfakcję i pieniądze.
            _______________________
            Multo praestat dedolare sine amore quam amare, si non possis dedolare.
            • Gość: Trygław Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.04, 20:35
              Witam Panie Ireneuszu,
              Mam nadzieję, że nie zapomni Pan zwrócić uwagę Pani minister na sposób
              prezentowania zawodu nauczycielskiego w mediach zaspokajających
              tzw. "zapotrzebowanie" społeczne?. Jeżeli przeanalizujemy to co jestw owych
              mediach prezentowane to niestety otrzymamy obraz nauczyciela jako lenia i
              krętacza, który ma sporo wolnego i nieźle zarabia ( w stosunku do oficjalnie
              przepracowanych godzin). W ten sposób media kształtują obraz nauczyciela wśród
              ludzi schlebiając najgorszym gustom. ( życie szkolne nie składa się z samych
              afer i przekrętów, nie każdy nauczyciel jest nierobem i idiotą)
              Zgodzi się Pan, że ministerstwo o nas nie dba, nie tylko finansowo ( to
              wszyscy wiemy), ale i medialnie.
              Rzeczy oczywiste, prawda? Chyba trzeba je przypomnieć.
              Pozdrawiam
              Jacek Konik
              • werty126 Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! 17.11.04, 21:49
                Czy dałoby się jakoś uporządkować sytuację, w ktorej nauczyciel bez zgody
                rodzica mógły wysłać dziecko na badania psych- pedag. , otrzymać orzeczenie po
                przeprowadzonych badaniach i podjąć decyzję o skierowaniu dziecka do szkoły
                specjalnej ?Może byłby to krok do unikania sytuacji przedstawianych w
                dzisiaejszych mediach?
              • Gość: sor Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 23:12
                Małe są szanse by rozmowa z panią minister przyniosła jakieś pozytywne efekty
                ale kropla drąży skałę...Tyle ciekawych wypowiedzi tu padło, ale niestety
                powiało smutkiem.Przyszłość narodu w dużej mierze zależy od edukacji i efekty
                obecnych działań w oświacie mogą być inne od zamierzonych.Pracę szkół zakłócają
                działania powiatowych władz oświatowych widzących w uczniach obiekty, za
                którymi ciągnie się tajemnicza subwencja a nauczyciel jest tylko czynnikiem
                generującym straty finansowe.
              • Gość: kryształ67 Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: 81.15.157.* 24.11.04, 16:21
                Zgadzam się. Dlaczego w telewizji jeśli tylko coś się stanie to zaraz pada
                pytanie: co szkoła zrobiła, żeby temu zapobiec? Państwo redaktorzy powinni
                przede wszystkim zapytać: gdzie są rodzice tych dzieci i co oni zrobili, żeby
                nie dopuścić do konkretnej sytuacji? Rodzice przyzwyczajeni są do tego, że
                szkoła: nauczy, wychowa, ubierze, wyżywi i jeszcze zapewni opiekę po południu.
                Co w takim razie robią rodzice tych dzieci, którym szkoła ma tylko pomóc, a nie
                wyręczać we wszystkim. Może to szkoły, a właściwie nauczyciele i dyrektorzy
                zajmą się wszystkim co powinni zrobić rodzice. A może należało by zapytać
                redaktorów i dyrektorów stacji telewizyjnych, jak dobierają swoje programy, że
                młodzież nie chce ich oglądać tylko woli wyjść na ulicę, a może zrobią porządek
                najpierw u siebie z np. bajkami dla dzieci, bardzo często pokazującymi przemoc.
    • Gość: ubu_roy Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.nyc.rr.com 18.11.04, 02:59
      Wyrzucic religie ze szkol do sal katechetycznych. Zaoszczedzone godziny i
      pieniadze przeznaczyc na dodatkowe lekcje z informatyki i wychowania
      fizycznego. W ten sposob zwiekszylaby sie konkurencyjnosc absolwentow na
      europejskim rynku pracy i zmalalaby ilosc aktow agresji wobec wspoluczniow i
      nauczycieli.
      • Gość: mrówka Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: 195.117.104.* 18.11.04, 17:20
        ubu_roy - jestem za!!!
        1. religia w szkole państwowej to błąd - Polska nie jest państwem kościelnym
        2. Religia to 2 godziny tygodniowo. Nie zawsze udaje się plan dostosować tak,
        by osoby które w zajęciach nie uczestniczą nie musiały czekać na kolejne
        lekcje, bo reszta klasy ma właśnie religię
        3. nieuczestnictow w religi jest często piętnowane przez katechetów czy osoby
        duchowne (niestety)
        4. skoro religia to zajęcia nieobowiązkowe, skoro biorą w nich udział uczniowie
        wierzący (a kwestia wiary jest sprawą indywidualną), czemu nie ma, tak jak
        kiedyś, zajęc religii w salkach katechetycznych przy kościołach, w godzinach
        popołudniowych? Kościół to instytucja - chce kształcić i wychowywać swoich
        wiernych - proszę bardzo, ale u siebie, na własny koszt. Czemu płacą za to
        wszyscy podatnicy, nawet ci niewierzący?
        5. Religia to dwie godziny dodatkowo obciążające ucznia.
    • askold Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! 18.11.04, 09:22
      Dzięki ! To co wspisujecie jest szalenie interesujące. Jak zwykle czekam na
      więcej.
      P.S. Gdybyście (proszę) mogli unikać zbyt częstych polemik między sobą... .
      Ireneusz Wywiał.
    • ankor47 Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! 18.11.04, 11:40
      0. OBECNIE DEMORALIZUJEMY DZIECI I MŁODZIEŻ PRZEPUSZCZAJĄC ICH Z KLASY DO KLASY.
      1. Oficjalny kuratoryjny ranking szkół.("mierzymy" szkoły)
      2. W "słabych" szkołach zostawić nauczycieli, aby klasy mogły być mniej liczne.
      3. Do dobrych szkół idą dzieci świadome konieczności uczenia się.
      4. W MOIM LICEUM NA 300 PIERWSZOKLASISTÓW ZE WSZYSTKICH DIAGNOZ BYLO TYLKO 30
      OCEN POZYTYWNYCH. POWTARZAM ZE WSZYSTKICH (POL. MAT. JĘZYKI itd)
      • Gość: mama Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.kom / *.kom-net.pl 18.11.04, 18:41

        Dlaczego nie tworzy się osobnych klas dla uczniów zdolnych i chętnych do nauki?
        Dlaczego muszą się męczyć z nieukami i łobuzami? Teraz wychodzą braki, bo
        nauczyciele nie zdążyli zrealizować programu.
        Moje dziecko też "spaliło" diagnozę z fizyki i chemii. A przecież miało czwórki
        i piątki...Pierwsza klasa LO to szok.
    • Gość: max Re: APEL DO NAUCZYCIELI !! IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.04, 19:14
      Uczę dopiero trzeci rok, ale tak na mój rozum to nie można mówić o nauczaniu w
      klasach liczących 40-tu uczniów. Tak zakładała reforma?!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka