askold
25.11.04, 09:39
I po wszystkim. Najpierw opowiem wam o tym co odbyło się poza anteną. Zgodnie
z obietnicą przekazałem pani minister wszystkie wasze uwagi, które pozwoliłem
sobie wydrukować. Rozmawialiśmy także o tym czego nie zdołaliśmy poruszyć na
antenie, głównie o idiotyźmie stopni awansowych. Przekazaliśmy także (wraz z
Jerzym Sosnowskim) wszystkie maile, które przyszły w czasie audycji.
Teraz o samej audycji. To była porażka. Porażka obu stron. Nasza - bośmy nie
zdołali zmusić naszego gościa do ani jednej (!) merytorycznej wypowiedzi.
Każdy mówił o czym innym (jak zwykle w życiu rodzinnym - dodałby Boy). To już
prędzej my próbowaliśmy się ustosunkować merytorycznie do wypowiedzi pani
minister. Generalnie były to dwa monologi, nie dialog.
Była to również ( i to chyba w znacznie większym stopniu) porażka MENiS. Nie
udzielanie odpowiedzi nie jest odpowiedzią. MENiS nie wykazuje nawet śladowej
chęci wsłuchiwania się w opinie nauczycieli (lojalnie muszę dodać, że poza
anteną p. minister była uprzejma wyrazić zdziwienie, że przekazuję jej maile
od tylu osób, ale też na tym się skończyło). Grupa "trzymająca reformę" sama
trzyma się jak widać mocno i jest impregnowana na wszelki dialog, a już jeśli
chodzi o krytykę to szczególnie. To Okopy Świętej Trójcy. Przyznacie też
chyba sami, że wasz poziom dyskusji w odpowiedzi na mój apel był o wiele
wyższy niż to co zdołaliśmy zaprezentować we wczorajszej audycji.
Jedyna rada - nie należy opuszczać rąk. Kropla drąży skałę. Trzeba szukać
nowych płaszczyzn i form dialogu, jeśli nie chcemy (a tuszę,iż nie chcemy)
żeby nasza edukacja kochana skończyła żałosną plajtą. Chociaż kto wie, może
upadek na samo dno okazałby się ozdrowieńczy, żal tylko ludzi i ich wysiłków,
nade wszystko uczniów.
Jeszcze raz serdecznie dziękuję za wasze głosy. Dzięki temu w studio nie
czułem się sam.
Z szacunkiem - Ireneusz Wywiał.