Dodaj do ulubionych

Raport o łamaniu praw studentów

IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 06.01.05, 02:31
Po pierwsze: sprywatyzować uczelnie i stworzyć dogodny system kredytów.
Uczelnia jest dla studenta, nie odwrotnie. A kredyt powinien wystarczyć
na czesne i godne życie (chińska zupka to nie obiad!).
Obserwuj wątek
    • Gość: oranzada [...] IP: *.ptp.lvcm.net 06.01.05, 04:03
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: ropciozz Raport o łamaniu praw studentów IP: *.238.120.218.adsl.inetia.pl 06.01.05, 04:14
      i co z tego ze wysla raport a uczelnie dalej beda robic to samo, tak juz jest.A
      zazalenia, kutfa jego mac! ja tez mam problemy na polibudzie w opolu bo cymbal
      nie daje mi zaliczenia tylko sie smieje mi prosto w twarz<albo jedno prace
      sprawdzi a drugiej wcale> albo zdarzaja sie tacy debile ktorzy widzac dana
      osobe zartuja sobie "a co pan/i tu robi?",czy tez nawet taki debilowaty szczur
      ktory meczy psychicznie ludzi i czerpie z tego radosc,no istna paranoja!!.Nie
      dziwie sie tym je..ym sku..elom bo tez to samo przeszli i "przekazuja" nam to
      co oni mieli,nic na to nie poradzimy , oni sa na gorze my na dole, no chyba ze
      jakis szatanski pomysl do glowy komus wpadnie by niegrzecznie porozmawiac z
      wykladowca/wczyni i wtedy jest inaczej i to na korzysc studenta,fajnie,nie?!:P:P
      • Gość: miop Re:e zarty przy powszechnosci dyktafonow IP: *.broker.com.pl 06.01.05, 07:44
        jeszcze nie nagrano grubianskich odzywek?

        a sporadycznie kazdy moze sie wkurzyc na leniwych piwozlopow
        ktorzy mysla ze jak zaplacili
        to dyplom bez pracy i za brak wiedzy
        sie nalezy
        :-P
        • Gość: maruda Re:e zarty przy powszechnosci dyktafonow IP: *.gdynia.mm.pl 06.01.05, 12:23
          Gość portalu: miop napisał(a):

          > jeszcze nie nagrano grubianskich odzywek?
          >
          > a sporadycznie kazdy moze sie wkurzyc na leniwych piwozlopow
          > ktorzy mysla ze jak zaplacili
          > to dyplom bez pracy i za brak wiedzy
          > sie nalezy

          ****************************

          Dzięki tym, co zapłacili (bezpośrednio bądź w formie podatków) spora część
          "naukowców" nie mieszka pod mostem. Prowadzenie zajęć dydaktycznych nie jest
          jeszcze żadnym osiągnięciem naukowym.



        • Gość: anonimka Re:e zarty przy powszechnosci dyktafonow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 12:52
          o ile mi cos swita w glowie to nagrywanie bez pozwolenia kogokolwiek jest
          lamaniem prawa... wiec tak zle i tak niedobrze..ech...
          • Gość: miop Re:osob publicznych nie, wystapien publicznych tez IP: *.broker.com.pl 06.01.05, 13:14
            • Gość: N/A Re:osob publicznych nie, wystapien publicznych te IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 06.01.05, 14:29
              Wyładowca nie jest osobą publiczną. Podobnie jak nie jest osobą publiczną
              kasjerka z supermarketu.

              Wykład nie jest wystąpieniem publicznym.

              Samo nagrywanie? Ok. Nie widzę powodu dla którego byłoby niemożliwe.

              Jednak rozpowszechnianie nagrania byłoby naruszeniem praw autorskich
              wykładowcy i praw pochodnych uczelni, która "kupuje" wykład płacąc wykładowcy.
              • Gość: miop Re:kasjerka jest osoba publiczna, niestety pracuje IP: *.broker.com.pl 09.01.05, 01:10
                w miejscu publicznym
                teorie o wlasnosci wykladow wygloszonych publicznie
                nalezy wlozyc miedzy pobozne zyczenia prawnikow
                • Gość: abc Czego właścicielem jest uczelnia? IP: *.chello.pl 09.01.05, 12:28
                  Wykład jest na ogół kompilacją tego co inni zrobili w różnym okresie. Czyli
                  wiedza nie jest własnością wykładowcy, ani uczelni, tylko dobór materiału i
                  sposób prezentacji. A co jeżeli tez sam wykładowca zmieni układ materiału na
                  potrzeby innej szkoły wyższej i tam przedstawia ten wykład? Czy jego
                  macierzysta uczelnia ma coś do tego?
                  A jeszcze, co gdy ten wykładowca napisał książkę do wykładu i ją wydał w
                  ogólnokrajowym wydawnictwie? Jeśli ona jest niezła i ktoś inny, na innej
                  uczelni, z niej korzysta i poleca studentom? To jest to naruszenie praw
                  autorskich i własności intelektualnej?
                  Jeżeli nie jest, to gdy autor książki wykłada gdzieś na jej podstawie, także
                  jest wszystko w porządku z punktu widzenia praw autorskich.
                  Prowadzenie zajęć gdzieś indziej może być nie w porządku tylko wtedy, gdy w ten
                  sposób wspiera się konkurencję np. pracując w dwóch szkołach prywatnych w tym
                  samym mieście, albo ucząc studentów zaocznych/wieczorowych tego samego w kilku
                  miejscach.
        • Gość: ewa Re:e zarty przy powszechnosci dyktafonow IP: *.easycomm.pl / 212.191.169.* 06.01.05, 13:06
          Generalnie studenci sie nie uczą, a prym wiodą ci z prywatnych uczelni.Wypić
          piwo, zabawić się a wiedzy zero. Wystarczy popatrzeć- w szególności na
          prwywatnych uczelniach- na te lale barbi i wyżelowanych ze statuetą
          chłoptasiów, posłuchać jak mówią i o czym mówią-zgroza.I tak wygląda nasza
          przyszła inteligencja. Jak nie zacznie się w Polsce poważnie traktować
          nauki,jej jakości i ilości wynoszonej wiedzy z uczelni przez studenta - to
          będzie śmierć naszej inteligencji.Jak wykładowca może mieć szacunek do
          intelektualnych idiotów. Szacunek wykładowcom okazuje się nie przez stanie na
          baczność przed nim, ale przez przygotowanie się do zajęć i wykazanie się
          wiedzą.15 % na moje oko to studenci którzy coś robią, reszta to barachło.I
          możecie się kretyni i głupie babska obrażać.
          • Gość: rb nie do konca sie zgadzam.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 13:21
            ..ja osobiscie ukonczylem wyzsza, panstwowa uczelnie, i staralem sie troszke
            popracowac - oczywiscie nie przykladalem sie do wszystkich przedmiotow - ale
            czesto sie nie da, a zwykle wiekszosc przedmiotow na danym kierunku jego samego
            w ogole nie dotyczy...
          • Gość: gosc Re:e zarty przy powszechnosci dyktafonow IP: *.lce.hut.fi / *.hut.fi 06.01.05, 14:00
            To troche prawda, tylko przerysowana. U mnie przynjmniej polowa stodentow sie
            uczyla i wykazywala checi i zainteresowanie. Z drugiej strony nie mam
            watpliwosci ze kwalifikacje sporej czesci kadry naukowej sa watpliwe.
        • Gość: Alessandra Re:e zarty przy powszechnosci dyktafonow IP: 212.182.110.* 06.01.05, 13:11
          O przepraszam.Ja płacę za uczelnię, ale to wcale nie znaczy, że się nie uczę czy że zaliczam przedmioty tylko dzięki pieniądzom. Ci, którzy chcą się uczyć, a nie było im dane dostać się na studia państwowe, i tak będą się uczyć - nie dla papierka,a dla własniej satysfakcji i poczucia godności. A poza tym niesprawiedliwe jest to, że moi rodzice płacą podatki na szkolnictwo wyższe i dodatkowo czesne na uczelni prywatnej. Znam wielu nierobów i nieuków z uczelni państwowej, którzy zaliczają sesję głowinie dzięki fartowi,a m.in. moi rodzice na nich łożą. Najwyższy czas chyba zmienić stereotyp o niższości społecznej studentów uczelni prywatnych, ponieważ poziom nauczania na niejednej okazuje się wysoki.
    • prof-antoni nalezy walczyc z prytatnymi rozdajacymi dyplomy 06.01.05, 08:09
      na prawo i lewo-to tez jest oszustwo.

      Na ile etatach pracuja profesorzy maksymalnie?
    • Gość: Ciekawy Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: 212.14.48.* 06.01.05, 08:51
      No a jak nalezy nazywac glabow, troglodytow i glupie baby. Faktem jest, ze z
      75% obecnie studiujacych to powinna gnoj kidac i sracze czyscic a nie udawac,
      ze sa w stanie sie czegos nauczyc. A potem jest placz i zgrzytanie zebow, ze
      Wacio co podstawowki nie skonczyl zarabia dwa razy tyle co absolwent uczelni.
      • Gość: ubu_roy Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.nyc.rr.com 06.01.05, 09:24
        > No a jak nalezy nazywac glabow, troglodytow i glupie baby.

        Wogole nie nazywac. Uczelnia i wykladowcy nie sa po to by werbalnie dawac wyraz
        swojej dezaprobaty dla studentow. Od tego jest system ocen. Wykladowca ktory
        nie potrafi zachowac odpowiedniego standardu kultury osobistej powinien zostac
        wyrzucony z takiej uczelni.
        > Faktem jest, ze z 75% obecnie studiujacych to powinna gnoj kidac i sracze
        czyscic a nie udawac, ze sa w stanie sie czegos nauczyc.

        To nie jest potwierdzone. Osoba o zdrowym ukladzie nerwowym, ktora wie jak sie
        nazywa, potrafi trafic samodzielnie na uczelnie, posiadla umiejetnosc czytania
        i pisania, powinna opanowac przynajmniej w stopniu zadawalajacym wszystko to co
        oferuja wyzsze uczelnie.
        > A potem jest placz i zgrzytanie zebow, ze
        > Wacio co podstawowki nie skonczyl zarabia dwa razy tyle co absolwent uczelni.
        Absolwenci lepiej sprzataja kible i wyrzucaja gnoj. To jest fakt.
        • Gość: miop Re:no nie chyba snie ?wiedzialem ze jest zle ale t IP: *.broker.com.pl 06.01.05, 10:23
          tak zle

          > To nie jest potwierdzone. Osoba o zdrowym ukladzie nerwowym, ktora wie jak sie
          > nazywa, potrafi trafic samodzielnie na uczelnie, posiadla umiejetnosc czytania
          > i pisania, powinna opanowac przynajmniej w stopniu zadawalajacym wszystko to co
          >
        • Gość: N/A Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 06.01.05, 13:03
          Masz niestety błędne dane.

          Osoba potrafiąca samodzielnie podetrzeć tyłek to jedno.

          A osoba mogąca być w przyszłości samodzielnym pracownikiem nauki to drugie.

          Jedno z drugim nie konincyduje, kolego.

          Z moich doświadczeń zaś wynika, iż studia są tak naprawdę do przejścia nie dla
          25%, lecz jedynie 10%. Z tego zaledwie 1/n ma talent i pasję do tego co będzie
          robić po studiach - pozostali chowają się przed poborem, pozostałe szukają
          męża - ogólnie dominuje chęć pozostania jak nadłużej dzieckiem chodzącym do
          szkoły.
          • Gość: ubu_roy Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.nyc.rr.com 07.01.05, 01:56
            >talent i pasję do tego co będzie
            robić po studiach.
            Posiadanie "talentu" do rozwiazywania zawodowych problemow jest uzaleznione od
            szybkosci przyswajania i przetwarzania informacji, tego mozna i trzeba uczyc.
            Pasja do nauki jest tylko motywacji, to zlozony problem i brakuje tutaj
            racjonalnych rozwiazan.
            Pozdrawiam.
      • Gość: obserwator Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.chello.pl 06.01.05, 10:56
        Podoba mi się głos "Ciekawego", sam chciałem napisać coś podobnego. Ja sam,
        prowadząc wykłady, oczywiście takich wyrażeń nie używam, ale głupi studenci
        bywają tak nieznośni, że, przyznaję to ze wstydem, odczuwam pewną satysfakcję,
        gdy ktoś inny mówi im brutalnie prawdę w oczy. Studenci to są dorośli ludzie,
        tak samo jak wykładowcy, i powinni rozumieć, że oprócz praw mają też (a może
        przede wszystkim) obowiązki. Jak nazwać studenta, który przez cały wykład gada
        z kolegami tak głośno, że zagłusza wykładowcę? Przecież sam nic nie słyszy i
        utrudnia słuchanie innym, a podobno przyszedł na studia po to, żeby się uczyć.
        Powiecie może, że jak student gada, to znaczy wykład nieciekawy. Tylko że on
        gada od początku, więc nie dał sobie samemu szansy, żeby sprawdzić, czy wykład
        jest ciekawy. On go olewa od początku do końca - gdy inni słuchają uważnie i
        potrafią się dobrze nauczyć. Jak inaczej nazwać takiego typa niż głąbem? Moja
        sytuacja była w pewnym sensie luksusowa, bo uczyłem na dobrych uczelniach,
        gdzie takie nieznośne głąby były wyjątkami, więc łatwiej było zachować styl w
        postępowaniu z nimi. Ale co ma robić wykładowca na marnym pseudouniwersytecie,
        u którego większość studentów to leniwi głupcy?
        • Gość: miop Re:dziwne zawsze myslalem ze wywala sie za drzwi IP: *.broker.com.pl 06.01.05, 13:19
          no ale widac ida nowe czasy :-(
    • Gość: antybiot Re: "baranów", "troglodytów", "głąbów", "matołów" IP: *.toya.net.pl 06.01.05, 09:15
      Gorzej z tymi podtekstami seksualnymi, ale to jeszcze nic.
      U nas na PŁ niedawno wykladowca stwierdzil, ze sie nacpalismy przed kolem i w ogole to on wiedzial ze wiekszosc z nas obleje, a nasze prace sprawdzal jego pies. No i co Wy na to?? Dziwne ze z tej grupy do ktorej nic nie ma zaliczylo 90% ludzi i to na conajmniej 4, a u nas tylko 20% i co najwyzej na 3+, no ale przeciez jestesmy "cwaniakami".
      Ciesze sie, ze za miesiac bede juz na studiach w Dani :), w koncu zobacze ze mozna jednak inaczej studiowac niz niszczac sobie zdrowie i nerwy przez roznych dziwnych wykladowcow.
      Dobrze ze u nas nie brakuje jeszcze tez tych normalnych wykladowcow na poziomie, bo jak czasem rozmawiam z ludzmi z innych wydzialów to wielu studnetom naprawde bardzo wspolczuje.
      • Gość: www.psrp.org.pl nagrywajcie IP: *.menis.gov.pl / *.menis.gov.pl 06.01.05, 09:24
        nie bójcie się, to czesto jedyna szansa by coś udowodnić, róbcie jak uczy TVN i
        Red. Michnik
        • Gość: dzio Re: nagrywajcie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 10:28
          jasne - można nagrać, jak wykładowca robi szmatę ze studenta, którego nie lubi. ale jak udowodnić, że jest złośliwy przy ocenie, albo robi coś takiego, jak jeden pan doktor mojemu koledze z roku? - umówił się z nim, że projekt do korekty (architektura) wyśle mu na maila, a na zajęciach pojawi się dopiero pod koniec semsetru na obronę projektu. a na koniec semestru pan doktor stwierdził, że kolega nie chodził na zajęcia, więc nie dostanie zaliczenia. na maila z projektem do korekty nie odpowiedział. calutki semestr ciężkiej roboty... no i kolega jest teraz na dziekance, bo niczego panu doktorowi nie mógł udowodnić...
          • Gość: N/A Re: nagrywajcie IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 06.01.05, 13:10
            Kolega miał obowiązek chodzić na zajęcia. To co mu mówił prowadzący było zaś
            niezgodne z regulaminem uczelni (jeżeli ten regulamin nie jest jakiś
            wyjątkowy). Drobne uchybienia można ew. tolerować - ale trudno uznać za
            uczciwe, aby ktoś bez istotnej przyczyny nie chodził na zajęcia i dostał
            zaliczenie - tak samo jak reszta, która chodziła normalnie.
            • Gość: krzys Re: nagrywajcie IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 06.01.05, 14:01
              Mozna nie chodzic na zajecia, jezeli posiada sie wiedze wieksza niz mozliwa do
              uzyskania w ramach zajec. Nie raz stosowalem. Na szczescie zaden z prowadzacych
              nie zapomnial o umowie(ustnej) ze mna, bo mogliby mnie uwalic za nieobecnosci.
              Jeden z prowadzacych laborke nie zgodzil sie na to i ramach rewanzu co zajecia
              udowadnialem mu kto tu zna przedmiot.
              • Gość: N/A Re: nagrywajcie IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 06.01.05, 14:36
                Nie można.

                Regulamin Studiów i kropka. Dla przykładu z mojego podwórka: 3x nieobecność
                nieusprawiedliwiona na zajęciach i wylatujesz ze studiów, bez czekania na
                koniec semestru. Choć nie słyszałem aby kiedykolwiek coś takiego zrobiono.

                A różne układy nieformalne są bardzo blisko łapownictwa itd. itp.

                A jak takiś mądry... to nic trudnego przejść na indywidualny tok studiów!
                Frajda straszna, bo (kiedyś) było można np. zaplanować sobie rok bez
                jakichkolwiek egzaminów, rotfl! Tyle że na pewnym poziomie zdawanie egzaminów
                jest raczej przyjemnością.
    • Gość: edy Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 09:38
      Prywatne uczelnie to w większości kpina z wyższych uczelni."Produkują" matołów
      z dyplomami, którzy nawet nie potrafią się wysłowić na tematy ogólne, nie
      wspominając o wiedzy którą teoretycznie powinni posiadać.
      • Gość: magda Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 09:36
        Coż, generalizowanie nic dobrego nie przynosi. Bliska mi osoba skończyła
        właśnie taką uczelnię i przeszła sito rekrutacji w poważnej firmie. Wśród całej
        grupy zatrudnionych, rownież po państwowych uczelniach, ma najwiekszy zakres
        odpowiedzialności i obowiązków, a posiadana przez nią wiedza i umiejetności
        zostały właśnie zweryfikowane przez rynek.
        obecnie zaczęła studia na uczelni państwowej i cóż, niestety tu
        mamy "edukacyjną kpinę" ...
        Na marginesie pogardliwe traktowanie innych ludzi, w tym wyzywanie ich od
        matołów, wskazuje edy, że masz problemy z poczuciem własnej wartości no i
        zapewne jakieś kompleksy ...
        warto nad tym w nowym roku popracować ...
    • khmara Nie tylko prawa studentów 06.01.05, 09:58
      Prawa pracowników też są notorycznie łamane na uczelniach. Przede wszystkim na
      tych największych. Dotyczy to zwłaszcza pracowników niesamodzielnych, którzy nie
      posiadają swojej reprezentacji ani rzecznika, a ich obecność we wszystkich
      organach kolegialnych uczelni jest czysto symboliczna. Pracownik niesamodzielny
      jest własnością przełożonego i nie przysługuje mu prawo skarżenia się.
    • Gość: jago Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: 62.121.133.* 06.01.05, 10:51
      Nie bujmy się!!! walczmy o swoje prawa, ale z szacunkiem i bez obrażania. udowodnijmy tym pseudo dr.,prof.,hab..... że nie sa nietykalni.
      Co do matołów, to przecież oni lub ich koledzy są odpowiedzialni za to kogo przyjmują!!! więc do kogo te wyzwiska?! ;) na UJ-cie, w Colegium Medicum uczy się aseptyki i troski o pacjenta, a czystą rękawiczką podnosi się gazik co upadł na podłogę; nie jest pozbawiona mikro organizmów, albo wykonuje się wkłucie z krwią innego studenta na rękach, dosłownie i w przenośni.


      CZYTAJCIE REGULAMINY I DRĄŻCIE NIE JASNE SFORMUŁOWANIA, OD CZEGO JEST DZIEKAN?! ZA KOGO DOSTAJE PIENIĄDZE?! I KTO TU JEST DLA KOGO????

      WALCZMY!!!
      • Gość: kolego Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.icpnet.pl 06.01.05, 11:31
        "bujmy" ??? o co ty chcesz walczyć MATOLE jak ortografii nie znasz???

        Bój się Boga!
        • Gość: Dres Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.pwn.com.pl 06.01.05, 12:11
          Te, pórysta jenzykowy, w becik szarpany. Może kolega tak z łaski swojej
          odniesie się do merytorycznych argumentów przedmówcy i postara się z nimi
          polemizować, poprzez podanie właściwych przykładów postara się obalić
          twierdzenia „jago” lub je podeprzeć. Wytykać błędy ortograficzne i językowe w
          języku polskim( a pod względem gramatyki , fleksji, ortografii to jeden z
          najtrudniejszych języków) potrafi każdy matoł i jełop (mający dostęp do
          słownika). Nie jest to trudne i nie wymaga dużego zaangażowania
          intelektualnego. Natomiast prowadzić dyskusje w sposób na tyle umiejętny, by
          móc obalić argumenty adwersarza posługując się weryfikowalnymi sądami
          podpartymi właściwymi przykładami, to jest już umiejętność wymagająca dużego
          refleksyjności i pewnej praktyki w prowadzeniu dyskusji. Po za tym to jednak
          chamstwo, „buractwo”, drobnomieszczaństwo i małostkowość wytykać komuś błędy
          ortograficzne, nie odnosząc się w żaden sposób do merytorycznego poziomu
          wypowiedzi. To tak jak by powstańcom warszawskim (śląskim, wielkopolskim,
          listopadowym, etc...) wytykać że mają podarte buty i nie mają munduru, tak jak
          regularne wojsko....
          A co do meritum artykułu, to z jednej strony mamy ogromną rzesze ludzi którzy
          najmniejszym kosztem (głównie poprzez pieniądze) chcą mieć papierek
          poświadczający ich umiejętności (dyplom), a z drugiej strony mamy masę szkół
          wyższych uczących niewiadomo czego i niewiadomo jak i niewiadomo po co.... Inna
          sprawa że większość kadry akademickiej nie ma najmniejszych podstaw by
          kogokolwiek czegokolwiek nauczyć. To że ktoś ma wiedze merytoryczną w
          dziedzinie mechaniki kwantowej i jest wybitnym specjalistą, nie znaczy że ma
          wiedze w dziedzinie dydaktyki i potrafi swoją wiedze merytoryczna w sposób
          przyswajalny studentom przekazać. Zawsze mnie zastanawiało by móc uczyć w
          szkole podstawowej to trzeba zaliczać kursy z pedagogiki i dydaktyki, a by móc
          uczyć studentów to wystarczy tylko się znać na tym (oczywiście nie zawsze i tak
          jest) czego się będzie wykładać.
          A z trzeciej strony studia to nie szkoła!!! A studiowanie to praca samodzielna,
          to ślęczenie w bibliotece lub w laboratorium, a nie udział w lekcji (wykładzie,
          ćwiczeniach) i pójście na piwo, a nauka ogranicza się do przeczytania przed
          egzaminem notatek kolegi, lub kserowania paru książek i pomniejszenia ich do
          wielkości ściąg!!!!
          • Gość: ubu_roy Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.nyc.rr.com 07.01.05, 02:02
            Yeah !
        • Gość: tigerlily Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.g / *.g-net.pl 07.01.05, 22:10
          poziom wypowiedzi poziomem, ale przez to "bujmy" to w ogóle nie skojarzyłam o co
          mu chodzi
      • Gość: N/A Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 06.01.05, 12:56
        Nie zwykłem czepiać się ortografii, tym razem zrobię wyjątek i zadam pytanie?

        Czy pisanie "bujmy się" dowodzi wielkiej:

        a. mądrości?
        b. inteligencji?
        c. wykształcenia?
        • Gość: miop Re:niczego nie dowodzi, i tucisnie sie slowo IP: *.broker.com.pl 06.01.05, 13:41
          z zakresu szkolnych polajanek nauczyciela w stosunku
          do .............. (wstawic odpowiednie slowo)
          mnie osobiscie malo obchodzi czy lekarz bedzie pisal ortograficznie
          gramatycznie
          wole aby zachowal ten sposob myslenia ktory nie pozwoli mu
          podnies wacika z podlogi w czasie wykonywania zabiegu
          i nie pozwoli wykonywac zabiegu u roznych pacjentow w tych samych rekawiczkach

          czyli aby zawsze myslal o konsekwencjach braku praktycznego
          stosowaniu zdobytej wiedzy teoretycznej

          jednoczesnie wiem ze studentom to myslenie dzieki obserwacjom zycia
          i wdrukowaniu niewlasciwych odruchow przez wykladowcow
          i biurwokracje szybko mija
          niestety
          i jesli nakoniec studiow nie okazuja calkowitej akceptacji i dostosowania
          to przewaznie przezornie milcza

          i tak powstaje przyzwolenie i ekspansja belejakosci
          przystosowania do miernych standardow polskiej spolecznosci
          a brak bezpieczenstwa ekonomicznego dla indywidualnego podnoszenia poprzeczki
          wymagan i narazania sie grupie przecietniakow dopelnia reszty
          • Gość: Angelika "nakoniec"?,"belejakość"?,"wdrukowaniu"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 01:35
            Nie dziwię się, Miop, że ortografia i stylistyka Cię nie obchodzi - to widać.
            • Gość: miop Re: "na koniec"?,"bylejakość"?,"wdrukowaniu"? IP: *.broker.com.pl 09.01.05, 01:26
              www.kognitywistyka.net/encyklopedia/pamiec.htm
              baj
      • Gość: tata Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 15:38
        synu ptrzenieś się z "Medikusa" na Nauki Jezyka Polskiego.
      • Gość: Gość Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: 213.155.191.* 09.01.05, 23:30
        Kolego pseudo studencie. Czy buj twuj to jest ostatni? W podstwowej szkole nie
        uczyli ortografii? dr z kropką czy bez kropki? Wykładowcy nie powinni się łasić
        do studentów, ale wyrzucać nieuków i warchołow za drzwi. O tempora o mores.
    • Gość: itakdalej Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.chello.pl 06.01.05, 10:53
      W Polsce na uczelniach mało kto się przejmuje jakością dydaktyki. Po pierwsze
      dlatego, że nie ma ona znaczenia przy awansowaniu oraz faktycznej pozycji na
      uczelni - wszystko zależy od posiadanych stopni, tytułów - a te, powyżej
      stopnia doktora, prawie w 100% od układów. Jest nawet w dobrym tonie jak
      profesor mówi (w swoim gronie, oczywiście nie przy studentach), że dydaktyka
      nie jest jego pasją. Chce przez to powiedzieć, że jest wielkim naukowcem. Ale
      to także nie jest prawda, bo on w rzeczywistości jest karierowiczem. Inną
      przyczyną kiepskiej dydaktyki jest brak systemu ocen samej dydaktyki. Niby
      formalnie jest, bo jest Państwowa Komisja Akredytacyjna, ale ona ocenia
      sytuację przede wszystkim na podstawie papierów, a jej członkowie przy
      powszechnym kumoterstwie ("ja cię dobrze zrecenzuję w PKA, a ty mi w rewanżu
      pracę mojego doktoranta, habilitanta, albo wniosek o grant") uderzają głównie w
      raczkujące uczelnie i kierunki. Z kolei wewnętrzna ocena dydaktyki jest
      realizowana przez przełożonych i jest jednym z instrumentów mobbingu na
      podwładnych. Zdanie studentów na temat zajęć tak naprawdę nikogo nie
      interesuje.
      Jest to oczywiście chore, ale jest to fragmentem większej całości. Bez
      systemowych zmian na uczelniach i w polskiej nauce, odejścia od systemu
      importowanego w latach 50-tych z ZSRR (niekompatybilnego ze światem najwyżej
      rozwiniętym), który tam wciąż panuje
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=12951752
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=13505095 ,
      nie ma szans na zmiany.
    • Gość: Andrzej Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 10:57
      Nareszcie ktoś się zajął tą sprawą! Chwała mu za to!
      Mam dwoje dzieci na uczelniach państwowych i krew mnie zalewa, gdy słyszę co wyrabiają te doktory i docenty, oraz ich flamy, zatrudnione w dziekanatach. Za komuny tylko w studium wojskowym można było się zetknąć z takim chamstwem i złą wolą. Dziś to prawie standard.
      Czy z takich uczelni mogą wyjść przyzwoici ludzie?
      Czy ktoś sięnad tym zastanawia?
      • Gość: miop Re:system wynagradzaniana uczelniach panstwowych IP: *.broker.com.pl 06.01.05, 13:47
        jest taki ze moga doskonale obyc sie bez studentow
        wiec im mniej tym lepiej
        kto by sobie tam glowe zawracal
        to jest praca czysto spoleczna :-)
        i towarzyska jesli grupa jest bystra :-)

        a studnci jak wina
        sa dobre roczniki i straszne kwachy :-)
    • sunday Profesor... 06.01.05, 11:12
      "importowany zza wschodniej granicy" to akurat nic złego. Często są o klasę
      lepsi od polskich kolegów. A chamów należy oczywiście pogonić, niezależnie od
      tytułów.
    • Gość: rhcm Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.Biologie.Uni-Mainz.DE 06.01.05, 11:54
      Trudno nie przyznac, ze wiekszosc studentow studiuje z bardziej pragmatycznych
      przedmiotow niz fascynacja przedmiotem.. A szkoda, szkoda przede wszystkim dla
      pasjonatow, poniewaz z powodu srednio ambitnej "reszty" wykladowcy czesto traca
      zapal do dydaktyki. Trudno jest w tych warunkach zorganizowac cos wiecej, np.
      zajecia, ktore wychodzilyby poza program studiow. Nawet wszelkie proby
      zainicjowania dyskusji z reguly koncza sie martwa cisza.
      Sama studiuje biologie i w tej chwili przebywam na stypendium w Niemczech -
      zapalencow jest jakby ciut wiecej niz w Polsce, co zapewne jest efektem
      zupelnie innego systemu studiow. Oczywiscie, ma on swoje wady, ale wymaga od
      studenta czegos wiecej niz tylko odbebniania zajec i zakuwania na egzaminy -
      wymaga SAMODZIELNOSCI, czegos, czego brakuje wiekszosci naszych studentow.
      Warto wspomniec, ze studenci wprost zasypuja prowadzacych pytaniami - i spotyka
      sie to z aplauzem, a nie ze znudzonym wyrazem twarzy typu "znow te barany
      czegos nie kapuja".
      Zupelnie inna rzecza jest lamanie praw studenta. Nagminne jest naginanie
      regulaminu studiow, w tym takze regulaminu przyznawania stypendiow. Regulamin
      mojej uczelni np. nakazuje prowadzacym zajecia na poczatku semestru okreslic
      regulamin oceniania pracy i zabrania dokonywania zmian w trakcie semestru -
      punktu tego przestrzega jedna katedra z kilkunastu. Inna rzecz to kultura
      osobista prowadzacych - kulturalny czlowiek nie wyzwie studenta i nie bedzie
      robil glupich uwag, nawet jesli przypadek konkretnego studenta moze budzic
      pewne watpliwosci.
      pozdrawiam wszystkich studentow!
      rhcm
    • Gość: obserwator Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.chello.pl 06.01.05, 12:00
      Do dyskutanta o pseudonimie "ja": Mylisz się, uczelnia nie jest dla studenta.
      Zadaniem uczelni jest rozwijanie ludzkiej wiedzy i rozpowszechnanie jej wśród
      społeczeństwa. Nie wszyscy ludzie mogą być studentami. Bycie studentem wymaga
      sprawności umysłowej co najmniej przeciętnej (żeby poradził sobie z
      przyswajaniem wiedzy w tempie kilkakrotnie szybszym niż w szkole) i
      autodyscypliny (żeby robił to systematycznie, bo jeśli się zapóźni, to
      przestanie cokolwiek rozumieć i odpadnie, nawet jeśli jest inteligentny).
      Przekładając to na krótkie hasła: studenci i uczelnia są dla społeczeństwa.
      Studenci są inwestycją społeczeństwa, która ma procentować w przyszłości.
      Uczelnia ma za zadanie przerobić studentów na mądrych ludzi wykonujących dla
      społeczeństwa zadania trudniejsze od przeciętnych. Nie można traktować uczelni
      jako instytucji usługowej, służącej potrzebom studentów. Jeśli ktoś nie dojrzał
      do tego, żeby być studentem (jest nie dość inteligentny albo niezdolny do
      samodyscypliny), musi z uczelni odejść. Prywatyzacja nic tu nie ma do rzeczy,
      wśród najlepszych uniwersytetów na świecie są i prywatne, i państwowe (dość
      wymienić Oxford i Cambridge). Swoją reputację uzyskały dzięki wywokim
      wymaganiom i surowej selekcji kandydatów, one nigdy nie były "dla studentów".
      • Gość: N/A Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 06.01.05, 13:17
        Ot mały drobiazg do przemyślenia:

        1. IQ średnie równa się dokładnie 100.
        2. IQ absolwenta uczelni to około 130.

        Przy tym pamiętajmy iż IQ nie rośnie - po prostu ci z za małym odpadają.
      • Gość: abc Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.chello.pl 07.01.05, 09:58
        Gość portalu: obserwator napisał(a):

        > Do dyskutanta o pseudonimie "ja": Mylisz się, uczelnia nie jest dla studenta.
        > Zadaniem uczelni jest rozwijanie ludzkiej wiedzy i rozpowszechnanie jej wśród
        > społeczeństwa.
        ---
        > Przekładając to na krótkie hasła: studenci i uczelnia są dla społeczeństwa.
        -
        • Gość: abc Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.chello.pl 07.01.05, 10:03
          Gość portalu: abc napisał(a):

          > I zupełnie ta definicja nie przystaje do uczelni prywatnych, które głównie
          > kształcą (jeśli prowadzą badania, to tylko poprzez prace dyplomowe
          > studentów),

          Piszę tutaj oczywiście o uczelniach prywatnych w Polsce na obecnym etapie ich
          rozwoju, kiedy są bardzo biedne i słabe kadrowo.
        • Gość: obserwator Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.chello.pl 07.01.05, 19:57
          abc, nie wiem, jak blisko jesteś związany z nauką i nauczaniem. Pewnie nie
          blisko, bo to, co napiszę dalej, byłoby dla Ciebie oczywistością nie wartą
          objaśniania. Otóż jest BARDZO ŹLE, jeśli jakaś "uczelnia" zajmuje się tylko
          nauczaniem, a nie prowadzi własnych badań. Ktoś, kto tylko uczy, po prostu
          przekazuje wiedzę zdobytą wcześniej i nie rozwija jej. To jest dopuszczalne w
          szkołach, bo podręczniki i programy nauczania przychodzą "z góry" i zmuszają
          nauczycieli do aktualizacji wiedzy. Uniwersytety i równorzędne im placówki
          stoją na samym szczycie edukacyjnej piramidy i niczego nie dostaną "z góry",
          one same muszą aktywnie poszukiwać nowej wiedzy. Właśnie dlatego każdy
          uniwersytet z prawdziwego zdarzenia ma własną kadrę badawczą i prowadzi
          samodzielne badania. Tzw "wyższe" szkoły prywatne w Polsce pasożytują na
          państwowych uczelniach - podkupują gotowych profesorów, zatrudniając ich na
          drugim, trzecim, czwartym... etacie. Mogą im tak dużo płacić tylko dzięki temu,
          że nic nie wydają na badania. Ci profesorowie prowadzą własne badania gdzie
          indziej i tylko dzięki temu oni sami jeszcze nie zgłupieli, a zatrudniające ich
          szkoły prywatne nie zeszły na psy (no, powiedzmy, nie wszystkie). To jest
          oczywista patologia, która powinna czym prędzej zniknąć.

          PS. Skąd przyszedł Ci do głowy pomysł, że można prowadzić badania "poprzez
          prace dyplomowe studentów"? Praca dyplomowa służy do nauczenia studenta
          samodzielnych badań, jest pierwszą w jego życiu pracą naukową, i opiekun
          prowadzi go cały czas za rączkę jak dziecko (tak przynajmniej jest w nauce z
          prawdziwego zdarzenia - matematyce, fizyce, chemii, biologii, itd).
          Magistrantowi nie można dać prawdziwego trudnego problemu badawczego, bo
          siedziałby nad nim kilka lat, daje mu się łatwe kawałki, o których z góry
          wiadomo, że są możliwe do zrobienia w kilka miesięcy. Aby umieć wybrać takie
          tematy, opiekun musi być badaczem z prawdziwego zdarzenia.
          • Gość: abc Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.chello.pl 08.01.05, 14:18
            Oczywiście, że uczelnia nie może tylko nauczać, ale też nie można obrażać
            nauczycieli ze szkół średnich. Oni także "muszą aktywnie poszukiwać nowej
            wiedzy", bo ta wiedza - nie tak szybko jak na uczelnie - ale jednak dochodzi i
            do szkół średnich. A nawet, jak wiedza przedstawiana uczniom nie zmienia się
            tak szybko, to można ją ujmować inaczej, coraz lepiej. To się przejawia dużą
            ilością podręczników, a nauczyciel musi z nich dokonać wyboru. Nie jest tak, że
            wszystko narzuca minister. On narzuca tylko pewne wspólne minimum programowe.
            Ale tak chyba jest też na uczelniach?

            Wieloetatowość jako taka nie jest rzeczą normalną, bo nie można przecież
            wydajnie pracować 16 godzin na dobę. Jak ja rozumiem, wynika ona z tego, że
            prywatne uczelnie żeby funkcjonować, tzn. żeby mieć uprawnienia do
            dyplomowania, potrzebują osób z tytułami naukowymi. I to zatrudnienie jest
            oczywiście fikcją. Ci profesorowie to martwe dusze, kształceniem studentów
            zajmują się inni ludzie. Być może na podstawie książek napisanych przez tych
            profesorów, ale niekoniecznie. Czy korzystanie z książek profesorów z innych
            uczelni to także "pasożytowanie" i "oczywista patologia, która powinna czym
            prędzej zniknąć"?

            A co do studentów, to są tacy których opiekun musi "prowadzić przez cały czas
            za rączkę jak dziecko", ale są także studenci zdolni, którym wystarczy określić
            zadanie do wykonania, dać kilka źródeł, a potem tylko kontrolować czy wszystko
            się posuwa w dobrym kierunku. Korzystając ze współczesnych możliwości,
            szczególnie sieci, dobrzy studenci potrafią sami się zorientować co zrobiono w
            dziedzinie którą się zajmują. Opiekun ich ukierunkowuje, pomaga gdy są
            problemy, ale nie prowadzi "za rączkę". I potem, gdy powstanie coś ciekawego,
            można na tej podstawie napisać artykuł naukowy. Tak było np. w moim przypadku.

            • Gość: obserwator Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.chello.pl 08.01.05, 16:46
              abc, bardzo Cię proszę, przestań upierać się przy swoim, bo tylko coraz
              wyraźniej pokazujesz, że jesteś w tym temacie outsiderem. Nie zrozumieliśmy się
              w prawie żadnym punkcie.

              1. Nie zamierzałem "obrażać" nauczycieli i doceniam wagę ich pracy (a także
              znam z bliska jej realia, choć sam nigdy nie byłem szkolnym nauczycielem). Po
              prostu jest faktem, że nie prowadzą oni badań, tylko przekazują dalej wiedzę,
              którą przedtem wyczytali w książkach - a jak myślisz, kto pisze te książki?

              2. Nie ma żadnego "minimum programowego, narzuconego przez ministra" dla
              uczelni! Wykładowcy układają programy nauczania swoich przedmiotów całkowicie
              samodzielnie, i tylko aktywne uczestnictwo w badaniach naukowych może
              zagwarantować, że te programy będą na odpowiednio wysokim poziomie.
              Jedyne "minimum programowe" może polegać na tym, że wszyscy wykładowcy Z
              JEDNEGO WYDZIAŁU JEDNEJ UCZELNI umówią się, że będą korzystać z tych samych
              podręczników (tak bywa na uniwersytetach w USA), ale to wcale nie jest regułą
              ani ich obowiązkiem. Tu właśnie, w samodzielnie ułożonych programach zajęć,
              kryje się przyczyna tak wielkich różnic w poziomie wiedzy absolwentów różnych
              uniwersytetów.

              3. Wiedza na uczelnie nie "dochodzi" - ona ma być tam WYTWARZANA.
              Coś "dochodzi" z innych uczelni, ale coś musi też "wychodzić" z każdej z nich,
              jeśli chce być na poziomie.

              4. Wieloetatowość oczywiście jest patologią - jeśli ktoś jest zatrudniony na
              dwu etatach, to przynajmniej na jednym z nich dostaje pieniądze za niewykonaną
              pracę. (Nawiasem mówiąc, 16 godzin na dobę to dla niejednego człowieka z
              uniwersytetu codzienna norma. Znowu pokazujesz, że nie znasz realiów.) Trzy lub
              więcej etatów to już zwyczajna kpina. Ale nie tę patologię miałem na myśli.
              Patologią jest sytuacja, że prywatne uczelnie udają uniwersytety, choć nie
              wypełniają roli uniwersytetów - bo nie prowadzą własnych badań. Gdyby nie
              podkupywały profesorów z państwowych uczelni, musiałyby poprzestać na
              wykładowcach trzeciej ligi, bez żadnego dorobku badawczego. W obecnej sytuacji
              w Polsce, prywatne uczelnie nie mogłyby istnieć, gdyby państwowe nie użyczały
              im swojej kadry. Gdyby chciały prowadzić własne badania, musiałyby zainwestować
              fortuny w laboratoria.

              5. Patologią nie jest korzystanie z książek napisanych na innych uczelniach -
              to norma. Patologią jest natomiast istnienie "uczelni", której
              żaden "pracownik" nigdy pod jej firmą żadnej książki nie napisze, bo wszyscy
              mają swoje bazy badawcze gdzie indziej.

              6. Twoje końcowe uwagi o studentach nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.
              Zdarzają się wyjątkowo zdolni studenci, którym wystarzcy powiedzieć kilka zdań
              i dalej radzą sobie sami. Ale ich wyjątkowe zdolności ujawniają się dopiero
              PODCZAS pisania pracy dyplomowej. Odpowiedzialne problemy badawcze można
              powierzać tylko ludziom sprawdzonym już wcześniej; egzaminy na studiach nie są
              wystarczająco pewnym sprawdzianem. Mogę tylko powtórzyć, co już powiedziałem:
              nie ma mowy o tym, żeby badania naukowe prowadzić "za pomocą prac dyplomowych".
              Dobre prace dyplomowe mogą powstawać tylko tam, gdzie istnieje kadra prowadząca
              badania na światowym poziomie.

              7. To, co nazwałem "prowadzeniem za rączkę", to jest dokładnie właśnie to, co
              opisałeś w zakończeniu swojego postu. Bez opiekuna, który jest badaczem z
              prawdziwego zdarzenia, najzdolniejszy nawet magistrant nie wiedziałby, czy
              przypadkiem nie odkrywa na nowo czegoś już dawno znanego.
              • Gość: abc Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.chello.pl 08.01.05, 19:35
                Gość portalu: obserwator napisał(a):

                > 2. Nie ma żadnego "minimum programowego, narzuconego przez ministra" dla
                > uczelni! Wykładowcy układają programy nauczania swoich przedmiotów całkowicie
                > samodzielnie,

                A co Pan w takim razie powie na pkt. 3) z Art. 4a, ust. 2 "Ustawy o
                Szkolnictwie Wyższym" ?
                (tekst ujednolicony:
                isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?
                todo=file&id=WDU19900650385&type=3&name=D19900385Lj.pdf

                same zmiany:

                www.men.waw.pl/prawo/wszystkie/ust-sw1.php

                "Art. 4a. 1. Nauczanie w uczelni odbywa się w ramach kierunków studiów, zgodnie
                z ustalonymi standardami nauczania.

                2. Minister właściwy do spraw szkolnictwa wyższego, w porozumieniu z ministrami
                właściwymi do spraw: zdrowia, kultury i ochrony dziedzictwa narodowego oraz
                transportu i gospodarki morskiej, określa, w drodze rozporządzenia:

                1) warunki, jakie powinna spełniać uczelnia, aby utworzyć i prowadzić kierunek
                studiów na określonym poziomie kształcenia, uwzględniając w szczególności
                liczbę nauczycieli akademickich posiadających tytuł naukowy lub stopień
                naukowy, zaliczanych do minimum kadrowego - wraz z formą zatrudnienia, a także
                proporcje tych pracowników do liczby studentów na danym kierunku studiów,

                2) nazwy kierunków studiów,

                3) standardy nauczania dla poszczególnych kierunków studiów i poziomów
                kształcenia, uwzględniając sylwetkę absolwenta, ramowe treści nauczania dla
                poszczególnych przedmiotów, zarówno w grupie przedmiotów ogólnych,
                podstawowych, jak i kierunkowych, " ?

                Chyba że "ramowe treści nauczania dla poszczególnych przedmiotów" są czymś
                innym niż moje "minimum programowe"?
                I po co w takim razie jest PKA, która ogłosiła niedawno kto najlepiej kształci
                na różnych kierunkach? Żeby liczyć ilu jest profesorów na jakimś wydziale? To
                to zrobi dużo taniej i szybciej sekretarka.
                • Gość: obserwator Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.chello.pl 08.01.05, 19:59
                  abc, ręce opadają. Mogę podziwiać tylko Twój upór. Naprawdę wyobrażasz sobie,
                  że minister lepiej wie, co powinni umieć studenci, niż profesorowie
                  uniwersytetów? To mój ostatni komentarz.
                  • Gość: abc Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.chello.pl 08.01.05, 20:13
                    A mój ostatni komentarz jest taki, że jest Pan poza prawem RP.
                    • Gość: abc Autopoprawka do ostatniego komentarza. IP: *.chello.pl 08.01.05, 21:12
                      Gość portalu: abc napisał(a):

                      > A mój ostatni komentarz jest taki, że jest Pan poza prawem RP.

                      Prof. obserwator nie musi naruszać ustawy o Szkolnictwie Wyższym. Może być tak,
                      że realizuje program w 100% zgodny z rozporządzeniem ministra, zupełnie nie
                      wiedząc o tym!
                      Mam do niego żal o to, że lekceważy ten zapis, czyli tę ustawę i Ministra ENiS.
                      Nie jest to najlepszy przykład do młodzieży.
    • Gość: studen Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: 62.111.139.* 06.01.05, 12:09
      niech Ktoś wreszcie odwiedzi Politechnike Krakowską, to że jestem, cytuje za
      profesorem: "KU... GŁĄBEM A NIE STUDENTEM" słyszę na każdych zajęciach.
      • Gość: miop Re: nagraj i puszczaj w internecie :-PPPP IP: *.broker.com.pl 06.01.05, 13:49
    • Gość: arc Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 12:14
      Gość portalu: ja napisał(a):

      > Po pierwsze: sprywatyzować uczelnie i stworzyć dogodny system kredytów.
      > Uczelnia jest dla studenta, nie odwrotnie. A kredyt powinien wystarczyć
      > na czesne i godne życie (chińska zupka to nie obiad!).

      Po pierwsze, to nie powinno być prywatnych uczelni! Uniwersytety powinny być państwowe. Jakoś wszyscy zapominają o tym, że podstawową funkcją wyższej uczelni jest prowadzenie badań naukowych, a dopiero dodatkiem kształcenie przyszłej kadry naukowej. Niestety w Polsce przyjęło się, że szkoły wyższe służą generowaniu milionów magistrów, niemogąc przy tym zagwarantować im dalszego uczestnictwa w badaniach naukowych. Przez takie działania u nas mgr stał się tytułem zawodowym, na zachodzie jest to już tytuł naukowy (np. M.A.). Prywatne uczelnie służą tylko i wyłącznie produkcji magistrów, nie spełniając swojej podstawowej roli - prowadzenia badań naukowych. O poziomie nauczania w prywatnych szkołach wyższych to lepiej nie wspominać - jest skandaliczny!
    • Gość: megi Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 12:16
      No to mnie się przypomina scena z filmu chŁopaki nie pŁaczą, jak dziekan
      Zajączek mówi do swojej koleżanki "I co mi tu pani tŁumaczy studentów. Jeszcze
      gotowi są pomyśleć, że jesteśmy tu dla nich" ;)
    • Gość: burza Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: 193.150.164.* 06.01.05, 12:45
      Raport trafi do MENiS i rektorów uczelni??? I co to zmieni. Rektorzy to oleja
      kompletnie, bo przeciez oni sa czesto tymi wykladowcami co ulewaja za zly
      humor, wlasny, itp.
    • Gość: Tomek Kredyty. Taa, jasne IP: *.ekon.ar.szczecin.pl 06.01.05, 12:51
      jasne stary - bierzesz sobie kredyt a potem kończysz studia i zaczynasz szukać
      pracy... i nic, pracy nie ma, rok, drugi... a kredyt wisi
      • Gość: miop Re:a kto mowi ze jesli nie masz pracy masz ten IP: *.broker.com.pl 06.01.05, 14:00
        kredyt splacic
        chodzi o to abys go splacal jako dlug pokoleniowy
        aby inni ktorzy wyjechali musieli go splacic tez jesli zaczna zarabiac
        a nie aby finansowac panstwa bogatsze z budzetu kraju biedniejszego

        ponadto nikt nie zmusza do brania kredytu

        a skladke na zus i kase chorych kaza placic pod przymusem podatkowym
        ma oplacenie uslug prywatnych firm i sie nie buntujesz


        nawet przy wystepowaniu niesprawiedliwych ulg
        wystepuje tu cena i oplata
        a to juz pozwala na zastosowanie
        zasady place i kontroluje na co poszly moje pieniadze
    • Gość: kaja Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.punkt.pl 06.01.05, 12:56
      Jestem, że się tak wyrażę, po drugiej stronie barykady, a mianowicie prowadzę
      zajęcia na jednej z uczylni wyższych. miasto jest niewielkie, uczelnia młoda,
      moze stąd ten poziom - zarówno nauczania jak i studentów.
      Dostawałm propozycje żeby zaliczać przedmiot na zasadzie oceny- cytuję -"za
      chodzenie". Nie jestem specjalnie konfliktową osobą i staram się nie zadręczać
      studentów , jednak pomimo tego większość z nich nie jest w stanie (nie ma
      ochoty?) sprostać moim wymaganiom. Nie przychodzą na zajęcia, co mnie akurat
      nie bardzo przeszkadza, ale później tłumaczą swoją niewiedzę właśnie
      nieobecnościami, co, moim skromnym zdaniem, jest szczytem impertynencji. Każdy
      wykładowca ma określone godziny konsultacji. Ja jestem na konsultacjach 2x
      dłużej niż przewiduje to regulamin, poza tym zawsze jestem do dyspzycji przed
      zajęciami czy po nich, ale rzadko ktoś z tej możliwości korzysta, a potem
      bzdury na testach wypisują, aż strach!
      Trudno mi się nie zgodzić z twierdzeniem, że poziom niektórych wykładowców
      pozostawia wiele do życzenia, ale szanowni studenci z roku na rok są coraz
      bardziej odporni na wiedzę i coraz bardziej bezczelni.
      • Gość: miop Re: kaja jak za chodzenie to musza chodzic :-) IP: *.broker.com.pl 06.01.05, 14:21
        a ty im odpuszczasz, cieszysz sie ze nie chodza
        a potem masz pretensje- nieuzasadnione
        zrob wybor ci co chodza nie pisza sprawdzianu koncowego
        i polrocznego
        tylko kartkowki sprawdzajace z poprzednich zajec jesli chca wiecej niz 3
        i sprawa rozwiazana
        • Gość: kaja Re: kaja jak za chodzenie to musza chodzic :-) IP: *.uni.opole.pl 06.01.05, 15:21
          chyba ktoś mnie nie zrozumiał - ja się nie cieszę, że nie chodzą, bo obojętnie
          czy jest 1 osoba czy 50 przeprowadzam normalne zajęcia , tylko wychodzę z
          załozenia, ze to są dośli ludzie, którzy powinni docenić przywilej mozliwości
          studiowania. Ja mam być wykładowcą, nie nadzorcą, a poza tym, jak któś chce,
          wymigac się od zajęć, to żadna kartkówka nie pomoże. są lewe zwolnienia -
          student był chory, czyli jest chroniony. i co , mam dzwonic do lekarzy z
          pytaniem czy taki i taki był chory naprawdę? przecież to paranoja! chodzi mi
          własnie o to, ze na studiach ludzie powinni być świadomi po co przyszli na
          uczelnię, a nie bawić się z wykładowcami w kotka i myszkę jak dzieci w szkole.
    • Gość: fizyk Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 13:10
      Ani prywatyzacja, ani kredyt niczego nie rozwiąże. Problem jest ze środowiskiem.

      Problem "jełopów wśród studentów" pomógłby rozwiązać jednolity system "wylatywania" z uczelni. U mnie na fizyce/UJ jak się obleje I i II termin jakiegokolwiek egzaminu, to żeby nie wylecieć można wziąć warunek (przysługuje tylko jeden warunek i nie z każdego przedmiotu można go dostać), albo wystąpić o egzamin komisyjny. Czyli generalnie, jeśli luniesz coś dwa razy, to już prawie wyleciałeś.

      Po drugiej stronie ulicy na AGH, można zdawać egzaminy w czterech terminach, mieć po kilka warunków i generalnie trudno jest stamtąd wylecieć. Efekt jest taki, że ja problemu "jełopów" nie doświadczam, bo jeśli ktoś na fizyce/UJ się nie uczy i nie stara, to po pierwszym semestrze odpada. Jeśli wszędzie wprowadzić jednolity ostry system przyznawania warunków i tylko dwa terminy, to z pewnością studentom bardziej by się zachciało uczyć.

      Możnaby też wprowadzić bardziej znaczący system stypendialny. Tzn. podwyższyć obecne stypendia i wprowadzić opłaty za naukę dla mających najsłabsze wyniki. Metoda kija i marchewki.
      • Gość: N/A Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 06.01.05, 13:34
        Ty się nie wymądrzaj, bo akurat na Reymonta to były (i są?) cyt. "normalne
        studia". Cytuję zaś kogoś, kto miał przyjemność studiować nie tylko tam, ale i
        na dziennych w krakowskiej AM.

        Co do AGH... jakby to napisać? Acha, no więc aby chcieć być fizykiem trzeba
        być nieco stukniętym - w końcu fizyka to obok matematyki jeden z najbardziej
        znienawidzonych szkolnych przedmiotów. Natomiast na AGH idą ludzie bardziej
        praktyczni, zapewniam cię jednak, że muszą uczyć się dużo i pracują ciężko
        (pomiędzy imprezami). I z tego co pamiętam ci którzy kończą AGH są naprawdę
        dobrymi inżynierami, choć pewnie nie są aż tak lotni jak członkowie Koła im.
        Zaręby.

        • Gość: miop Re:zajecia miedzy impreza czy imprezy miedzy zaje IP: *.broker.com.pl 06.01.05, 14:10
          >w końcu fizyka to obok matematyki jeden z najbardziej
          > znienawidzonych szkolnych przedmiotów

          widac ze na agh to pierwsze

          widac cos tam za duzo humanistyki organizacyjno-sklepowej wprowadzili :-)))))

          zreszta wczesniej mialem do czynienia z bieglymi doktorami
          z agh
          byli biegli jakos inaczej]
          pewnie teraz zostali profesorami :-)
          • Gość: N/A Re:zajecia miedzy impreza czy imprezy miedzy zaje IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 06.01.05, 14:53
            Cóż znałem jednego z profesorów AGH na tyle dobrze, aby wiedzieć, na czym się
            nie znał kompletnie - i w czym mu do pięt do końca życia nie dorosnę.

            Zresztą Kawiory są AGH i nie powiesz, że tam pracują głąby. Podobnie nie mnie
            oceniać czy naprawdę informatyka na AGH jest na lepszym poziomie niż ta z UJ.
            • Gość: miop Re:zajecia miedzy impreza czy imprezy miedzy zaje IP: *.broker.com.pl 09.01.05, 01:42
              ja tylko rzucilem drobna uwage mimichodem do tytulu
              ze jak imprezy to pozniej ciezko z matematyka i fizyka :-)
      • Gość: krzys Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 06.01.05, 14:16
        Kilku wykladowcow na AGH stosowalo zasade chodzenia na egzamin do momentu
        zdania na min 4. A jezeli kogos uznali za dobrego studenta to musial prosic o
        4,5 i zapewniac, ze nie chce piatki. Moze stad wynika to wielokkrotne chodzenie
        na egzaminy. Motywowali to "Ja nie wypuszcze od siebie inzyniera, ktory zna
        przedmiot na 3".
        I nie czepiac mi sie AGH, to jedna z najlepszych uczelni w kraju.
        A na UJ fizyka moze i jest niezla, ale znam tam wydzialy siegajace dna.
        Nie nalezy porownywac uczelni panstwowych z prywatnymi. To inne bajki.
        Znam z autopsji wiele polskich uczelni i wiem co mowie. Te Wyzsze Szkoly
        biznesu polityki europejskosci i cholera wie czego nie maja wiele wspolnego z
        Alma Mater. Poza tym istnieje roznica pomiedzy szkoleniem a edukacja. Wyzsza
        szkola haftu krzyzykowego i fizyki jadrowej moze miec wysoki poziom szkolenia
        absolwentow, ale niewiele ma to wspolnego z edukacja.
        • itd-gw Re: Raport o łamaniu praw studentów 07.01.05, 01:05
          > I nie czepiac mi sie AGH, to jedna z najlepszych uczelni w kraju.

          a ja sie bede czepiac bo jest to uczelnia "rozbojnicka i niemoralna". Dni
          gornika i hutnika sa zakrapiane mocno alkoholem, seksistowskie kawaly i
          ponizanie studentow sa na porzadku dziennym, na konsultacjach pracownika nie
          uswiadczych, programy fikcyjne i bynajmniej nierealizowanie, zero koordynacji
          miedzy wykladowcami. Ponadto sa wydzialy gdzie kilkanascie procent zajec nie
          odbywa sie; kilka lat temu gdy WIMiR obchodzil 50-lecie sesja letnia trwala cale
          DWA DNI tzn dokladnie jeden weekend.

          Uczelnia zawsze byla "zorientowana na przemysl". To oczywiscie zaleta pod
          warunkiem ze to zorientowanie polega na dostosowaniu programow studiow do
          potrzeb rynku i swiatowych technologii, realizowanie na laboratoriach
          konkretnych zadan dla przemyslu. Tymczasem tzw. "zorientowanie" to zorientowanie
          kadry na ekspertyzy, consulting etc. w wielu przypadkach bezwartowsciowe, ale
          slono oplacane. Na AGH na pewnych wydzialach student po prostu przeszkadza, malo
          sie go uczy, nie realizuje programow, a zeby siedzial cicho to zaliczenia sa
          latwe i na wysokie oceny.

          Z faktem, ze jest to jedna "z najlepszych uczelni polskich" nie polemizuje -
          przy obecnym morale srodowiska i skandalicznym ustawodawstwie to jest mozliwe,
          ale nie pewne. To wszystko dzialalnosc medialna, ktora sciaga madra mlodziez.
          Typowym przykladem medialnym jest JMR, ktory podobno ma kilkaset publikacji, w
          tym setki cytowan tylko ze... prawie wylacznie przez Polki/Polakow. Cytowania
          przez obcokrajowcow powolujace sie na publikacje JMR to juz jedna reka straczy
          do ich policzenia, max dwie. Takie jest wlasnie AGH - w papierach niby OK, ale z
          bliska krol nagi. Mowie tutaj o sredniej bo sa oczywiscie ( i na szczescie tamze
          chlubne wyjatki)
    • Gość: uosiu Chcesz sprywatyzować prywatne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 13:50
      Większość skarg dotyczy uczelni prywatnych, więc jak je
      zamierzasz sprywatyzować?
      Skończyłem państwową uczelnię i tam takie rzeczy się nie działy,
      ale po prostu wykładowcy byli kulturalnymi ludźmi - zbyt szybko
      rozrasta się "inteligencja" i ta "nowa inteligencja" wykładająca
      w wielu prywatnych szkołach może coś tam wie, ale ta słoma z butów...
      • Gość: N/A Re: Chcesz sprywatyzować prywatne? IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 06.01.05, 14:21
        Nie bardzo rozumiem ciebie ja.

        Czy np. profesor psychiatrii ma być lwem salonowym, potomkiem szlachetnego
        rodu, i ogólnie przemiłym człowiekiem pełnym cnót wszelkich...

        Czy też ma być po prostu dobrym fachowcem, profesorem? I niechby nawet jego
        matka była działaczką koła gospodyń wiejskich a ojciec był nieznany...

        Stosowanie jako epitetów "trzeba być ze wsi", "słoma z butów wystaje" itp.
        mogą wydawać się śmieszne... umysłom prostackim, którym wydaje się iż wiedzę i
        mądrość posiedli tylko miastowi w półbutach.

        Poziom dyskusji na tym forum jest delikatnie mówiąc mizerny. A wszak
        dyskutujemy o poprawie szkolnictwa wyższego. Więc może trochę samokrytyki
        przydałoby się studenterii i prostego policzenia ile czasu marnuje ona na
        Gadu-Gadu (bo o ordynarnym chlaniu za pieniążki rodziców wspominać nie wypada,
        wszak piwko dziennie to jeszcze nie alkoholizm) - a ile na doskonalenie umysłu
        i przyswajaniu wiedzy?

        Zaczyna się od papierka na dysleksję a kończy na szantażowaniu rektora
        domaganiem się realizowania wydumanych "praw studenta".

    • Gość: were A to Polska właśnie.... IP: *.chello.pl 06.01.05, 14:02
      A co powidzieć o przyjmowaniu na wydział prawa na UG?to dopiero jawna forma
      łamania praw studentów...tudzież w większości niedoszłych studentów.No ale
      niestety,tak właśnie wygląda polska rzeczywistość-zero szacunku dla nikogo a w
      szczególności dla uczniów,studentów,młodych.Jak mamy zmieniać Polske i być jej
      przyszłością skoro na każdym kroku upokarza się nas i wmawia że jesteśmy
      nierozgarniętymi debilami....smutne to wszystko....
      • Gość: Mari Re: A to Polska właśnie.... IP: *.lodz.dialog.net.pl 06.01.05, 14:23
        A jak można Was nazywać? Porządni młodzi ludzie, chcący się uczyć, a biedne
        Państwo tudzież rodzice, biedne porządne, rozgarnięte młode dziecię nie wesprą
        wszelkimi przywilejami!? Ochyda..... wymiotować mi się chce jak patrzę na
        tych "porządnych studencików", którzy tak bardzo chcą zmienić naszą Polskę w
        jeszcze gorsze bagno niż jest do tej pory... Smutne to jest napewno bo jest
        coraz więcej debili po szkołach....
    • Gość: Mari Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.lodz.dialog.net.pl 06.01.05, 14:15
      To chyba żart......te darmozjady siedzą na uczelniach, biorą narkotyki, piją
      jak starzy alkoholicy i próbują udawać, że się uczą i jeszcze im czegoś mało?
      Do cholery ludzie opamiętajcie się!! Nauka i uczelnie są po to by się uczyć!!
      Czego im jeszcze trzeba?... tanich buredli by mogli korzystać z życia za
      piniądze państwowe lub swoich rodziców. To czysta kpina....... niech się uczą
      darmozjady, a jak nie to do łopaty!!!!
    • Gość: studencik Re: Raport o łamaniu praw studentów IP: *.tauzen.net 06.01.05, 14:17
      szkoly wyzsze (nazywane studiami)to tylko etaty dla profesorkow bo nic nowego
      nie wnosza...tak zwani profesorkowie "krzycza" ze w polsce jest zle, politycy
      sa do d...py trzeba ich wymienic...ale samo przez sie nasuwa. Niejednokrotnie
      chwalac sie pod niebiosa ze to wlasnie ONI byli niejednokrotnie wspotworcami
      ustaw ktorzy za chwile w innej rozmowie powiedziec ze politycy tak uchwalaja..
      a to przeciez niejednokrotnie to wlasnie ich koledzy po "fachu" mnie tu gnebia
      z zaliczeniami a widac jak sam "zdawal" skoro takie przekrety sa. Sorki ze to
      napisze ale 90% tych niby z tytulami prof hab dr i innymi niepotrzebnymi
      tytulami sa dla mnie DEBILAMI. no comment. im wyzszy tytul tym bardziej
      traktuje go jak smiecia.mowie ty o je...banych polaczkach..bo z zagranicznymi
      wykladowcami to inna historia, jakby inny swiat. mozna pogadac, fajnie prowadza
      zajecia, CIEKAWIE a nie polaczki przynudzaja niepotrzebnymi rzeczami.a
      studenciki tez juz widac ze glupieja na tych studiach. nie dziwne ze swieat sie
      konczy. nie mozna takiego nazwac baranem bo zaraz do trybunalu wyskoczy ze
      go "molestuja psychicznie". mowia ze nie humanitarnie jest zabijac..ale takich
      to bym z OGROMNA przyjemnoscia pozabijal takich debili.
      • Gość: miop Re: widac ze niedlugo sesja i nerwy puszczaja :-) IP: *.broker.com.pl 06.01.05, 14:26

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka