Dodaj do ulubionych

inna edukacja

02.06.05, 08:54
w swoim niezwykle krótkim życiu zawodowm stosowałem metodę marchewki ,
by motywować uczniów do nauki ,bo uważam ją za skuteczną i przyjemniejszą -
i im i mi było przyjemniej . nie odwracali się plecami na ulicy , po latach
uczniowie lub ich rodzice zatrzymywali mnie na ulicy i opowiadali o sobie no
i najważniejsze , faktycznie się czegoś nauczyli .

dyrektor szkoły natomiast nie mógł znieść tego , że stawiam oceny na swój
sposób ( kilka razy byłem wzywany do jego pokoju na rozmowę - śrenia
ważnona nie była wówczas pewnie znaną metodą w kraju ) , że nie
korzystam z podręcznika , który został wybrany przez kierownika sekcji
anglicystów ( wg mnie za mało było tam materiału do przeprowadzania ćwiczeń
werbalnych ) , i odmówiłem zrobienia z uczniami Szekspira w orginale -
to ostanie to nie był mój kaprys , bo ja ewentualnie mógłbym przez to
cierpienie czytania wielkiego poety w innym języku przejść , ale
nie widziałem możliwości realizacji tego zadania z uczniami , a to
na UCSD nauczyli mnie , że nie realizujac podjętego zadania z uczniami ,
wdraża się im poczucie niższej wartości .

szkoła ostro eksploatuje zbyt wcześnie i zbyt wcześnie przeprowadza selekcję .
jest zdecydowanie za dużo testów . wprowadza się duży stres pośród uczniów .
suksces szkoły mierzony jest zdobytymi laurami teraz - co powoduje brak
ewnetualnej możliwości zdrowego realizowania się we własnych
zaiteresowaniach , gdy chce się mieć wysoką średnią .

weźmy przykladowo szkoły sportowe -stawiają na sukces swoich uczniów
eksploatując ich od najmłodzszych lat. są to faktycznie wyczynowcy , nie
dzieci szkół sportowych . ćwiczą po kilka godzin dziennie i w efekcie wielu z
nich nadwyręża kolana i kończy swoją karierę zawodową w wieku ok 10-15 lat .

kryteria selekcji są co najmniej dziwaczne - nie decyduje średnia , a
wiele innych czynników takich jak testy kompetencji , wyniki w konkursach .
powinno być kryterium nadrzędne i ewentualnie jakieś inne osiągnięcia
dodatkowo , gdy to kryterium nie wystarczy do przyjecia dziecka do
lepszej szkoły . selekcja przeprowadzana jest zdecydowanie zbyt szybko .
to odrzuca duży procent przyszłego potencjału ludzkiego zwłaszcza wśród
chłopców , którzy nabywają dyscyplinę nauki później od dziewcząt i
u wielu inteligantnych chłopców , taki pęd do wiedzy może pojawić
się bardzo późno , bo po 13 roku życia ( znałem nawet przypadki
w USA znacznie późniejsze , bo ok 30 facet już z rodziną zdecydował ,
że chce się uczyć - był najlepszy na matematyce- UCSD ) .

uczniowie szkół polskich uczą się nie dla siebie - robią to z miłosci
do rodziców i z nakazu . w USA czeka się na to , żeby dziecko samo
zadecydowało i ewentualnie dojrzało do takiej decyzji , samo chciało
pogłębiać jakiś teamt , u nas do końca ta edukacja jest nakazem środowiska .

znacznie przyjemniej uczyć tych , co chcą niż tych , co im się każe .
prowadząc praktyki ( substitute teacher ) w szkole średniej w La Jolla
( publiczna ) miałem klasę elective , gdzie uczniowie zadawali pytania ,
nie ja - uczyli się tego czego nasi inżynierzy nie poznają nawet na studiach
w takim zakresie - calculus III . nie da się wiedzy tych uczniów porównać z
wiedzą naszych , bo uczą się czego innego ( matematyka , to nie
samo rozwiązywanie puzli , to poznawanie odkrytych już metod i nauczanie
ich stosowania ) - tacy uczniowie nie startują w olimpiadach naszego
typu , a mają inne testy sprawdzające ich wiedzę - najważniejsza w tym
wszystkim jest różnorodność szkół i programów i możliwości wyboru.
Obserwuj wątek
    • unsatisfied6 czy ktoś się zastanawiał czemu służy edukacja ? 02.06.05, 21:39
      jest celem samym w sobie czy służy lepszemu bytowi człowieka ?
      jeśli ma być celem samym w sobie , to czy można zakładać
      nieskoczony potencjał poznawczy , czy należy przyjąć , że
      jest on ograniczony .

      odrzucenie innych systemów edukacyjnych i trwanie przy starych
      "dobrych" metodach edukacyjnych Polaków , skłania mnie do przypuszczenia ,
      że przyjmuje się u nas , że edukacja jest celem samym w sobie -
      cel szkoły amerykańskiej "getting a student to the edge" w polskiej
      edukacji nie istnieje . niejeden inżynier liznął trochę analizy
      i zastanawia się po co mu ta całka . niejeden lekarz miał jakieś
      tam wypociny ze statystyki a nie ma zielonego pojęcia jakie
      są szanse przeżycia jego pacjenta po zastosowaniu zabiegu . o bankowcach
      lepiej nie mowić , bo polski prezes banku nie musi nawet mieć wyższego
      wykształcenia - zapewne wszelkie obliczenia finansowe dokonuje
      się poza granicami naszego kraju .
      • mamosz Re: czy ktoś się zastanawiał czemu służy edukacja 02.06.05, 21:56
        Wiesz co unsatisfied ty masz obsesję ,myślałam ,że ci się znudziło,ale nie .....
        • unsatisfied6 Re: czy ktoś się zastanawiał czemu służy edukacja 03.06.05, 09:31
          mamosz napisała:

          > Wiesz co unsatisfied ty masz obsesję ,myślałam ,że ci się znudziło,ale
          nie .....
          >
          • mamosz Re: czy ktoś się zastanawiał czemu służy edukacja 03.06.05, 15:33
            unsatisfied6 napisał:
            Wiem o czym pisales poltora roku temu ,bo robiles za glownego oszoloma na tym
            forum,masz jakies idee fix nie poparte rzetelna wiedza i potrzebe pisania
            elaboratow ,a ja na tym forum od czasu do czasu wyrazam swoje zdanie w roznych
            kwestiach i w odroznieniu od Ciebie nie prowadze monologów i staram sie nie
            wyglaszac prawd objawionych.Jak sam piszesz jestes malo doswiadczony ,wiec
            postudiuj ,poucz sie poobserwuj i postaraj sie wymieniac poglady ,a nie glosic
            teorie.Pozdrawiam ,bo jednak twoj nieustepliwy zapal mi troche imponuje
            > mamosz napisała:
            >
            > > Wiesz co unsatisfied ty masz obsesję ,myślałam ,że ci się znudziło,ale
            > nie .....
            > >
            • unsatisfied6 to znaczy rozumiesz , czy nie rozumiesz ? 03.06.05, 17:21
              mamosz napisała:


              > krócej ,bo ja np.nic z tego nie rozumiem...
              >

              Polska , to specyficzny kraj - mają głos nie ci , co rozumieją
              sedna sprawy . oszołamiają resztę i ... wyzywają tych co inaczej
              myślą lub wogóle coś próbują myśleć od oszołomów .

              wystarczy drobna próba podważenia zabetonowanej w głowach obywateli
              niby prawdy a już znajdą się wielcy intelektualiści polscy co
              mogą nazwać człowieka oszołomem - jest to nastepny minus naszej eduakcji -
              myślący inaczej znaczy oszołom - w stanach mający inne zdanie , to duży
              plus u nauczyciela na dobrym uniwerku .

              nigdzie indziej ale w swoim rodzimym kraju miałem prablem na lekcjach
              fizyki - nauczycielka nie rozumiała moich rozwiązań i musiała sięgać
              do odpowiedzi - szczęściem był inny uczeń który to wszystko interpretował
              na jej język . po latach , już prawie na emeryturze , stwierdziła to
              co jej powiedzaiłem przed maturą - nie nadaje się na fizyka i nim nie jest .
              zrozumiała to po 20 latach - ciężki przypadek , ale z matury 4 u mnie zostało -
              cóż oceniała mnie ona niby-fizyk , nauczyciel wf i polonistka .
        • unsatisfied6 to może rozumiesz ? 03.06.05, 09:47
          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2737845.html
          "Odchudzać klasy i program, zwłaszcza z wiedzy encyklopedycznej.
          Uczeń, który nie zrozumiał tematu albo ma zakuć do pięciu klasówek
          dzień po dniu, zaczyna ściągać - stwierdza Konrad. "

          czy nie chodzi przede wszystkim u uczciwą i rzetelną edukację ?
      • diagnosta7 Re: czy ktoś się zastanawiał czemu służy edukacja 02.06.05, 23:30
        unsatisfied6 napisał:

        ***szkoła ostro eksploatuje zbyt wcześnie i zbyt wcześnie przeprowadza
        selekcję .
        jest zdecydowanie za dużo testów . wprowadza się duży stres pośród uczniów .
        suksces szkoły mierzony jest zdobytymi laurami teraz - co powoduje brak
        ewnetualnej możliwości zdrowego realizowania się we własnych
        zaiteresowaniach , gdy chce się mieć wysoką średnią .

        Czy ten fragment dotyczy polskiej czy amerykańskiej szkoły? Testy w USA
        zaczynaja się w trzeciej klasie podstawówki i szkole ocenia się także na ich
        podstawie(np.rankingi).
        W amerykańskiej high school dzieciaki tak pracuja na srednia, ze malo jest
        mozliwosci realizowania się. Przy okazji są wykończone i chorują z wyczerpania.
        Polecam ciekawe pozycje na ten temat.

        ***weźmy przykladowo szkoły sportowe -stawiają na sukces swoich uczniów
        eksploatując ich od najmłodzszych lat. są to faktycznie wyczynowcy , nie
        dzieci szkół sportowych . ćwiczą po kilka godzin dziennie i w efekcie wielu z
        nich nadwyręża kolana i kończy swoją karierę zawodową w wieku ok 10-15 lat .

        W USA bez sportu się nie da. Uczniowie uprawiają kilka dyscyplin jednocześnie,
        starają się bić rekordy, bo to szansa na stypendium w dobrej uczelni.

        ***kryteria selekcji są co najmniej dziwaczne - nie decyduje średnia , a
        wiele innych czynników takich jak testy kompetencji , wyniki w konkursach .
        powinno być kryterium nadrzędne i ewentualnie jakieś inne osiągnięcia
        dodatkowo , gdy to kryterium nie wystarczy do przyjecia dziecka do
        lepszej szkoły . selekcja przeprowadzana jest zdecydowanie zbyt szybko .
        to odrzuca duży procent przyszłego potencjału ludzkiego zwłaszcza wśród
        chłopców , którzy nabywają dyscyplinę nauki później od dziewcząt i
        u wielu inteligantnych chłopców , taki pęd do wiedzy może pojawić
        się bardzo późno , bo po 13 roku życia ( znałem nawet przypadki
        w USA znacznie późniejsze , bo ok 30 facet już z rodziną zdecydował ,
        że chce się uczyć - był najlepszy na matematyce- UCSD ) .

        U nas selekcja za szybko? A co powiesz o gifted? W USA prawie wszystkie stany
        maja programy dla wybitnych (ja jestem za). A jak się dostaja do dobrej middle
        school? Czy aby nie poprzez selekcje?

        ***uczniowie szkół polskich uczą się nie dla siebie - robią to z miłosci
        do rodziców i z nakazu . w USA czeka się na to , żeby dziecko samo
        zadecydowało i ewentualnie dojrzało do takiej decyzji , samo chciało
        pogłębiać jakiś teamt , u nas do końca ta edukacja jest nakazem środowiska .

        Wszystkie dzieci jak świat długi i szeroki uczą się dla kogoś. Dopiero w wieku
        nastoletnim u niektórych następuje objawienie, ze to robią tak naprawdę dla
        własnej korzyści.
        W USA ci rodzice, którzy nie mogą się doczekać aż pociecha sama dojrzeje,
        wspomagają ten proces tutoringiem. Wszystko po to, żeby wskoczyć w High school
        na wyższy poziom.

        ***znacznie przyjemniej uczyć tych , co chcą niż tych , co im się każe .
        prowadząc praktyki ( substitute teacher ) w szkole średniej w La Jolla
        ( publiczna ) miałem klasę elective , gdzie uczniowie zadawali pytania ,
        nie ja - uczyli się tego czego nasi inżynierzy nie poznają nawet na studiach
        w takim zakresie - calculus III . nie da się wiedzy tych uczniów porównać z
        wiedzą naszych , bo uczą się czego innego ( matematyka , to nie
        samo rozwiązywanie puzli , to poznawanie odkrytych już metod i nauczanie
        ich stosowania ) - tacy uczniowie nie startują w olimpiadach naszego
        typu , a mają inne testy sprawdzające ich wiedzę - najważniejsza w tym
        wszystkim jest różnorodność szkół i programów i możliwości wyboru.

        Zgoda, ze dobra high school ze ścieżkami nauczania jest świetnym rozwiązaniem
        dla zmotywowanych do nauki. Jednak gdy popatrzymy na wyniki polskich studentów
        matematyki i informatyki to można być dumnym(pewnie słyszałeś o ich sukcesach
        międzynarodowych)

        Co do matematyki w USA to lepiej mnie nie prowokować. W podstawówce i gimnazjum
        poziom jest żenujący. W high school dużo lepiej jeśli jest AP. I jeszcze
        ciekawostka o przedmiotach ścisłych. W ostatnich latach nastąpiła gwałtowna
        tendencja spadkowa jeśli chodzi o zainteresowanie amerykańskiej młodzieży
        naukami ścisłymi. 50% doktoratów na wydziałach inżynieryjnych należy do
        przyjezdnych.
        Mam wiele do zarzucenia polskiej szkole, ale nie mniej amerykańskiej. Nie ma
        idealnych systemów i amerykańska szkoła nie zbliża się nawet do wrót raju.
        Jedyne z czym się w pełni z Tobą zgadzam to fakt, ze polska szkoła jest
        bardziej represyjna.




        • unsatisfied6 mówię o swoich doświadczeniach 03.06.05, 08:55
          diagnosta7 napisała:

          > unsatisfied6 napisał:
          >
          > ***szkoła ostro eksploatuje zbyt wcześnie i zbyt wcześnie przeprowadza
          > selekcję .
          > jest zdecydowanie za dużo testów . wprowadza się duży stres pośród uczniów .
          > suksces szkoły mierzony jest zdobytymi laurami teraz - co powoduje brak
          > ewnetualnej możliwości zdrowego realizowania się we własnych
          > zaiteresowaniach , gdy chce się mieć wysoką średnią .
          >
          > Czy ten fragment dotyczy polskiej czy amerykańskiej szkoły? Testy w USA
          > zaczynaja się w trzeciej klasie podstawówki i szkole ocenia się także na ich
          > podstawie(np.rankingi).
          > W amerykańskiej high school dzieciaki tak pracuja na srednia, ze malo jest
          > mozliwosci realizowania się. Przy okazji są wykończone i chorują z
          wyczerpania.
          >
          > Polecam ciekawe pozycje na ten temat.
          >
          > ***weźmy przykladowo szkoły sportowe -stawiają na sukces swoich uczniów
          > eksploatując ich od najmłodzszych lat. są to faktycznie wyczynowcy , nie
          > dzieci szkół sportowych . ćwiczą po kilka godzin dziennie i w efekcie wielu z
          > nich nadwyręża kolana i kończy swoją karierę zawodową w wieku ok 10-15 lat .
          >
          > W USA bez sportu się nie da. Uczniowie uprawiają kilka dyscyplin
          jednocześnie,
          > starają się bić rekordy, bo to szansa na stypendium w dobrej uczelni.
          >
          > ***kryteria selekcji są co najmniej dziwaczne - nie decyduje średnia , a
          > wiele innych czynników takich jak testy kompetencji , wyniki w konkursach .
          > powinno być kryterium nadrzędne i ewentualnie jakieś inne osiągnięcia
          > dodatkowo , gdy to kryterium nie wystarczy do przyjecia dziecka do
          > lepszej szkoły . selekcja przeprowadzana jest zdecydowanie zbyt szybko .
          > to odrzuca duży procent przyszłego potencjału ludzkiego zwłaszcza wśród
          > chłopców , którzy nabywają dyscyplinę nauki później od dziewcząt i
          > u wielu inteligantnych chłopców , taki pęd do wiedzy może pojawić
          > się bardzo późno , bo po 13 roku życia ( znałem nawet przypadki
          > w USA znacznie późniejsze , bo ok 30 facet już z rodziną zdecydował ,
          > że chce się uczyć - był najlepszy na matematyce- UCSD ) .
          >
          > U nas selekcja za szybko? A co powiesz o gifted? W USA prawie wszystkie stany
          > maja programy dla wybitnych (ja jestem za). A jak się dostaja do dobrej
          middle
          > school? Czy aby nie poprzez selekcje?
          >
          > ***uczniowie szkół polskich uczą się nie dla siebie - robią to z miłosci
          > do rodziców i z nakazu . w USA czeka się na to , żeby dziecko samo
          > zadecydowało i ewentualnie dojrzało do takiej decyzji , samo chciało
          > pogłębiać jakiś teamt , u nas do końca ta edukacja jest nakazem środowiska .
          >
          > Wszystkie dzieci jak świat długi i szeroki uczą się dla kogoś. Dopiero w
          wieku
          > nastoletnim u niektórych następuje objawienie, ze to robią tak naprawdę dla
          > własnej korzyści.
          > W USA ci rodzice, którzy nie mogą się doczekać aż pociecha sama dojrzeje,
          > wspomagają ten proces tutoringiem. Wszystko po to, żeby wskoczyć w High
          school
          > na wyższy poziom.
          >
          > ***znacznie przyjemniej uczyć tych , co chcą niż tych , co im się każe .
          > prowadząc praktyki ( substitute teacher ) w szkole średniej w La Jolla
          > ( publiczna ) miałem klasę elective , gdzie uczniowie zadawali pytania ,
          > nie ja - uczyli się tego czego nasi inżynierzy nie poznają nawet na studiach
          > w takim zakresie - calculus III . nie da się wiedzy tych uczniów porównać z
          > wiedzą naszych , bo uczą się czego innego ( matematyka , to nie
          > samo rozwiązywanie puzli , to poznawanie odkrytych już metod i nauczanie
          > ich stosowania ) - tacy uczniowie nie startują w olimpiadach naszego
          > typu , a mają inne testy sprawdzające ich wiedzę - najważniejsza w tym
          > wszystkim jest różnorodność szkół i programów i możliwości wyboru.
          >
          > Zgoda, ze dobra high school ze ścieżkami nauczania jest świetnym rozwiązaniem
          > dla zmotywowanych do nauki. Jednak gdy popatrzymy na wyniki polskich
          studentów
          > matematyki i informatyki to można być dumnym(pewnie słyszałeś o ich sukcesach
          > międzynarodowych)
          >
          > Co do matematyki w USA to lepiej mnie nie prowokować. W podstawówce i
          gimnazjum
          >
          > poziom jest żenujący. W high school dużo lepiej jeśli jest AP. I jeszcze
          > ciekawostka o przedmiotach ścisłych. W ostatnich latach nastąpiła gwałtowna
          > tendencja spadkowa jeśli chodzi o zainteresowanie amerykańskiej młodzieży
          > naukami ścisłymi. 50% doktoratów na wydziałach inżynieryjnych należy do
          > przyjezdnych.
          > Mam wiele do zarzucenia polskiej szkole, ale nie mniej amerykańskiej. Nie ma
          > idealnych systemów i amerykańska szkoła nie zbliża się nawet do wrót raju.
          > Jedyne z czym się w pełni z Tobą zgadzam to fakt, ze polska szkoła jest
          > bardziej represyjna.
          >
          >
          >
          jeśli są "jakieś pozycje" to podaj link , ja piszę o własnych spostrzeżeniach .

          ponadto porównuje się rzeczy porównywalne . jasne , że jest stres wśród
          dzieciaków szkół amerykańskich - w każdej szkole w świecie taki jest .
          ten stres w Polskiej szkole jest już w pierwszych klasach podstawówki
          i należałoby powiedzieć gdzie dzieciaki są bardziej zestresowane ,
          a nie , że są zestresowane .

          ponadto chodzi o przydatność i skuteczność edukacji . porównanie jakości samych
          podręczników jest na dużą korzyść szkoły amerykańskiej .

          ja piszę o rywalizacji w szkołach sportowych wśród dzieci od 6 roku życia ,
          ty podajesz fakt stypendiów sportowych wśród studentów , pisząc jednocześnie
          nieprawdę , że jest to jedyny sposób na edukację ( ja nie znałem żadnego
          sportowaca wyczynowego na UCSD ani sam nim niebyłem ) .

          co do jakości przedmiotów ścisłych - zajrzyj do podręczników calculus ,
          statistics i innych dla undergraduate i to da ci porównanie programów
          nauczania - porównaj to z wypocinami naszych skryptów i masz inny
          obraz tej naszej wielkiej edukacji . nie można pisać o miernej edukacji
          w przedmiotach ścisłych biorąc pod uwagę uczniów szkół poniżej 17 roku
          zycia - im ta matematyka przydaje się do robienia zakupów w sklepach .
          sam uczyłem ( korki na Oasis , UCSD ) i widziałem co z matematyki
          potrafi przyszły inżynier - byłem pod wrażeniem . podręczniki o których
          pisałem dla undergraduate zawierają program , z którym muszą zapoznać
          się nie tylko matematycy na studiach amerykańskich , ale przyszli
          inżynierzy , politycy , lekarze i wiele innych grup zawodowych .

          co do studentów zagranicznych - są ze względu na jakość tego wykształcenia
          na uczelnie amerykańskiej - nie zaobserwowałem na własnych roku różnic
          potencjału studenta amerykańskiego od studenta zagranicznego - najlepszym
          na moim roku był Amerykanin . było kilku Niemców , Holendrów i każdy
          z nich wracał do kraju - sponsorowani przez rodziny lub rodzime uczelnie .

          wracam do matematyki w szkołach średnich - są klasy electives i honor -
          program ogólny jest minimalny w pełnym sensie znaczenia tego słowa .
          porównując najlepszych uczniów z Polski na najgorszymi w Ameryce
          dochodzi się do wniosków , które ty werbalizujesz . oczywiście
          są konkursy matematyczne , ale u nich są inne również testy
          zatwierdzające ich potencjał - im często nie zależy na certyfikacie
          stwierdzającym umiejetność rozwiązywania puzli , a certyfikat
          stwierdzający zapozanie się z nowożytnymi metodami w nauce uprawniający
          ich do dalszej edukacji lub wykonywania zawodu .

          jak amerykański uczeń nie chce albo nie potrzeby szerszego poznania nie musi
          poznawać np calculus -ale calculus III był uczony np w publicznej high school
          w La Jolla , a w tym zakresie matematyka nie jest uczona w Polskiej
          szkole i nawet matematycy poznają to ze strony bardziej teoretycznej
          i wyrywkowo . statystyka , to wręcz jakby u nas nie istniała nawet
          wśród matematyków - żadnych
          • unsatisfied6 cd 03.06.05, 09:05
            urwało mi kawałek tektu

            znajomy profesor matematyki po zapoznaiu się z podręcznikiem ze statystyki
            dla undergraduates był pod wrażeniem - "dlaczego u nas tak nie uczą ?",
            zapytał . pożyczył ode mnie książkę .

            co do np programowania , to nawet szkoda czasu i wysiłku z polskich
            podręczników ,te najlepsze są pisane przez absolwentów szkół amerykańskich -
            czegoś się nauczyli i ewidentnie potrafią tę wiedzę przekazać . czytanie
            polskich podręczników to jakby czytanie w obcym języku , a jeszcze nauczyć
            się czegoś z tego - to jest tylko dobre dla geniuszy , ale reszta
            zostaje w tyle i bez odpowiednich kwalifikacji , a i tym geniuszom
            zbyteczny ich wysiłek , bo w tak wykształconym środowisku , nikomu
            ich wiedza nie jest potyrzebna - ona może mieć ewentualnie swoją
            wartość poza granicami naszego kraju .
            • unsatisfied6 ekonomia 03.06.05, 09:35
              unsatisfied6 napisał:

              > urwało mi kawałek tektu
              >
              > znajomy profesor matematyki po zapoznaiu się z podręcznikiem ze statystyki
              > dla undergraduates był pod wrażeniem - "dlaczego u nas tak nie uczą ?",
              > zapytał . pożyczył ode mnie książkę .
              >
              > co do np programowania , to nawet szkoda czasu i wysiłku z polskich
              > podręczników ,te najlepsze są pisane przez absolwentów szkół amerykańskich -
              > czegoś się nauczyli i ewidentnie potrafią tę wiedzę przekazać . czytanie
              > polskich podręczników to jakby czytanie w obcym języku , a jeszcze nauczyć
              > się czegoś z tego - to jest tylko dobre dla geniuszy , ale reszta
              > zostaje w tyle i bez odpowiednich kwalifikacji , a i tym geniuszom
              > zbyteczny ich wysiłek , bo w tak wykształconym środowisku , nikomu
              > ich wiedza nie jest potyrzebna - ona może mieć ewentualnie swoją
              > wartość poza granicami naszego kraju .

              polski profesor ( nie pamiętam jego nazwiska , ale książkę pewnie gdzieś w
              piwnicy mam i jak chcesz , poszukam ) ekonomii wykąldający na prestiżowych
              uczelniach zagranicznych w swoim podręczniku wydanym w Polsce napisał
              przeprosiny za brak masy przykładowej ( brak źródeł ) - taka wiedza o niczym ,
              abstrakcja bez pragmatycznego podejścia - skutki znane nam wszystkim .
        • unsatisfied6 im biedniejszy kraj , tym lepsza edukacja 03.06.05, 09:23
          wśród obcokrajowców których znałem najbardziej chwalący rodzimą edukację
          byli Rumiunii , Meksykanie , Rosjanie i moi rodacy . Niemcy , Holendrzy
          i Anglicy nigdy o edukacji w swoim kraju nie mowili w takich kategoriach ,
          ani nie krytykowali edukacji w Ameryce - ta była krytykowana przez Meksykanów
          i imigrantów z deomludów . dlaczego Anglik , Niemiec i Holender nie
          powie , że ich eduakacja jest lepsza ? bo im tego od dziecka
          nie wkładają do głów - nie ma najlepszej ( jak w przypadku czasów
          komuny nasz mit najlepszego rosyjskiego wykształcenia i bardzo dobrego
          poleskiego ) . system edukacyjny jest dobry , jeśli dobrze służy
          obywatelom kraju .

          po latach swoich doświadczeń w stanach , zrozumialem , że to
          zwyczajny kłam propagandowy , który ja też poprzez kilka lat juz w USA uważałem
          za prawdę - jak od dziecka mówią , że cos najlepsze , to nawet jak
          coś lepszego się doświadcza , to się nie wie od razu , że to
          lepsze .
    • danuta49 Re: inna edukacja;-) owszem! 03.06.05, 13:59
      Człowieczku!
      Wejdź na stronę międzynarodowych olimpiad informatycznej, matematycznej i
      fizycznej.Amerykańskie(?) ekipy na te olimpiady składają się prawie wyłącznie z
      Chińczyków oraz Rosjan i czasem innych mieszkańców Wschodniej Europy i
      Azjatów.Ekipę USA na Międzynarodową Olimpiade Natematyczną trenują Rumun oraz
      Chińczyk!I taki to amerykański poziom ;-)))))) matematyki!
      • unsatisfied6 trzy alternatywy i grabarze którzy ulegli opilstwu 03.06.05, 17:07
        danuta49 napisała:

        > Człowieczku!
        > Wejdź na stronę międzynarodowych olimpiad informatycznej, matematycznej i
        > fizycznej.Amerykańskie(?) ekipy na te olimpiady składają się prawie wyłącznie
        z
        >
        > Chińczyków oraz Rosjan i czasem innych mieszkańców Wschodniej Europy i
        > Azjatów.Ekipę USA na Międzynarodową Olimpiade Natematyczną trenują Rumun oraz
        > Chińczyk!I taki to amerykański poziom ;-)))))) matematyki!

        są trzy alterantywy twojej odpowiedzi :

        1.trzeba być naprawdę niekumatym ,
        2.ja bardzo niewyraźnie piszę ,
        3.przeszłas soldne pranie łba i z mózgu juz nic nie zostało .

        wolałbym swoje dzieci przygotowywać do solidnych kompetencji zawodowych
        i wdrażać w nich poznanie współczesnych narzędzi rzowiązywania problemów
        gospodarczo społecznych niż ślęczyć nad rozwiązywaniam zadań typu :

        7 grabarzy mają wykopać grób dla 5,5 osoby po wypadku w 4 godziny .
        po wykonaniu 1/3 zadania okazało się , że jeszcze jedną osobę trzeba
        pochować . po wykonaniu następnej 1/3 zadania do grabarzy przyłaczyło
        się 3 innych z tym , że jeden uległ opijstwu i jego wydajność pracy
        była o 3/4 mniejsza . gdy zostało grabarzom do wykończenia 1/8 zadania
        okazało się , że jeszcze 4,5 osoby z wypadku zmarło . wszyscy grabarze
        ulegli opilstwu i ich wydajnośc zmalała do 1/4 . w jakim czasie został
        wykopany grób ?


        fakt zostaje faktem , że na moim roku na UCSD na matematyce najlepszy z
        matematyki był Amerykanin - co do jego estetyki prezentacji to żaden polski
        matematyk pewnie nie mógłby mu dorównać , bo po prostu nie wiedzą co to jest
        estetyka prezentacji ( chyba , że przedwojenni matematycy , lub ci co jeszcze
        pamiętają szkołę Banacha ) .

        ponadto odnośnie twoich informacji wkradła się pewna nieścisłość - do
        olimpiad matematycznych kadry amerykańskie szkoli również Tadeusz Iwaniec -
        Polak .
        • danuta49 Nie masz pojęcia o olimpiadach matematycznych!!! 03.06.05, 19:04
          >wolałbym swoje dzieci przygotowywać do solidnych kompetencji zawodowych
          i wdrażać w nich poznanie współczesnych narzędzi rzowiązywania problemów
          gospodarczo społecznych niż ślęczyć nad rozwiązywaniam zadań typu :

          7 grabarzy mają wykopać grób dla 5,5 osoby po wypadku w 4 godziny .
          po wykonaniu 1/3 zadania okazało się , że jeszcze jedną osobę trzeba
          pochować . po wykonaniu następnej 1/3 zadania do grabarzy przyłaczyło
          się 3 innych z tym , że jeden uległ opijstwu i jego wydajność pracy
          była o 3/4 mniejsza . gdy zostało grabarzom do wykończenia 1/8 zadania
          okazało się , że jeszcze 4,5 osoby z wypadku zmarło . wszyscy grabarze
          ulegli opilstwu i ich wydajnośc zmalała do 1/4 . w jakim czasie został
          wykopany grób <
          Nie zdarzyło mi się widziec na olimpiadach licealnych) z matematyki tego typu
          zadań!!!Twój ostatni post świadczy o nieznajomości matematyki jako i dyscypliny
          naukowej i olimpiad jako takich(a patronowali im najwybitniejsi polscy
          matematycy!)Pozujesz na kogos innego niż jesteś w rzeczywistości!!!
          • unsatisfied6 co za dedukcja 03.06.05, 19:52
            danuta49 napisała:

            > >wolałbym swoje dzieci przygotowywać do solidnych kompetencji zawodowych
            > i wdrażać w nich poznanie współczesnych narzędzi rzowiązywania problemów
            > gospodarczo społecznych niż ślęczyć nad rozwiązywaniam zadań typu :
            >
            > 7 grabarzy mają wykopać grób dla 5,5 osoby po wypadku w 4 godziny .
            > po wykonaniu 1/3 zadania okazało się , że jeszcze jedną osobę trzeba
            > pochować . po wykonaniu następnej 1/3 zadania do grabarzy przyłaczyło
            > się 3 innych z tym , że jeden uległ opijstwu i jego wydajność pracy
            > była o 3/4 mniejsza . gdy zostało grabarzom do wykończenia 1/8 zadania
            > okazało się , że jeszcze 4,5 osoby z wypadku zmarło . wszyscy grabarze
            > ulegli opilstwu i ich wydajnośc zmalała do 1/4 . w jakim czasie został
            > wykopany grób <
            > Nie zdarzyło mi się widziec na olimpiadach licealnych) z matematyki tego typu
            > zadań!!!Twój ostatni post świadczy o nieznajomości matematyki jako i
            dyscypliny
            >
            > naukowej i olimpiad jako takich(a patronowali im najwybitniejsi polscy
            > matematycy!)Pozujesz na kogos innego niż jesteś w rzeczywistości!!!

            nie to zadanie , nie z tej olimpiady , znaczy wg wielkiego matematyka
            Danuty Banach , że ... nie wiem co ?

            akurat swoje dzieci przygotowuję do tego typu wypierdków , by
            dostały się do dobrego gimnazjum , stąd ten przykład - uważam to za stratę
            czasu , ale nie mam wyboru .

            co do zadań olimpijskich szkoły średniej , wybacz nie pamiętam ,
            to juz było dla mnie tak dawno .
      • unsatisfied6 rowiązanie istnieje - rzekli olimpijczycy 03.06.05, 17:35
        danuta49 napisała:

        > Człowieczku!
        > Wejdź na stronę międzynarodowych olimpiad informatycznej, matematycznej i
        > fizycznej.Amerykańskie(?) ekipy na te olimpiady składają się prawie wyłącznie
        z
        >
        > Chińczyków oraz Rosjan i czasem innych mieszkańców Wschodniej Europy i
        > Azjatów.Ekipę USA na Międzynarodową Olimpiade Natematyczną trenują Rumun oraz
        > Chińczyk!I taki to amerykański poziom ;-)))))) matematyki!

        ponad połowa studentów PPT matematyki stosowanej było po olimpiadach ( nie
        tylko matematycznych ) , a wyobraź sobie , że nikt nie potrafił rozwiązać
        prostego równania różniczkowego - wiedzili z tw Lapunowa , że istnieje
        i jest jedno , ale rozwiązania nie znaleźli .

        na miernictwie ci sami studenci rozwizywali błąd pomiaru - każdego z nich
        wynik był inny i mniej wiecej w granicach 10^-6--10^6

        dr elektroniki na tej polibudzie miał poważny problem z ustawieniem
        czterech niezależnych równań mając cztery niewiadowme - gorszym był
        fakt , że metodami średniowiecznymi przez kilka godzin bababrał się w czterech
        równaniach zależnych szukając rozwiazania .

        muszę powiedzić szczerze , że takich cyrków nie widzialem w stanach na
        solidnej uczelni - nie chodzi o to czy ktoś jest geniusz i wyjmuje
        króliki z kapelusza , ale jak w prosty sposób potrafi korzystać ze
        współczesnych narzedzi pojmowania i pomiaru rzeczywistości - czy wogóle
        takie narzędzia pozanje i poznaje ich stosowania w poraktyce .
        • mamosz Re: rowiązanie istnieje - rzekli olimpijczycy 03.06.05, 18:40
          Posluchaj unsatisfied -mysle tak ,ze tesknisz ,jestes troche sfrustrowany ,jak
          to polak na obczyznie i usilujesz nam tu cos przekazac ,zeby podeprzec swoje
          przekonanie ,ze wybrales szczescie na ziemi.Wiec ciesz sie tym szczesciem i nie
          wywalaj kopem otwartych drzwi.My w naszych betonowych mózgach sobie to
          przetrawimy i moze nad grobem bedac przyznamy ci racje .Odkrywcze to wszystko
          jest niezwykle co tu wykladasz ,jakbys tak jeszcze nad polskim popracowal ,to
          masz szanse na prezydenturę
          • unsatisfied6 a ty znasz po polzkó ? 03.06.05, 20:02
            mamosz napisała:

            > Posluchaj unsatisfied -mysle tak ,ze tesknisz ,jestes troche
            sfrustrowany ,jak
            > to polak na obczyznie i usilujesz nam tu cos przekazac ,zeby podeprzec swoje
            > przekonanie ,ze wybrales szczescie na ziemi.Wiec ciesz sie tym szczesciem i
            nie
            >
            > wywalaj kopem otwartych drzwi.My w naszych betonowych mózgach sobie to
            > przetrawimy i moze nad grobem bedac przyznamy ci racje .Odkrywcze to wszystko
            > jest niezwykle co tu wykladasz ,jakbys tak jeszcze nad polskim popracowal ,to
            > masz szanse na prezydenturę

            gramatyka ok ,
            intepunkcja - nie chce mi się sprawdzać - ok ,
            ortografia - 6+ też nie będę tego sprawdzał

            ale wyjaśnij mi proszę sens tego co piszesz , bo nie rozumiem :

            1. co rozumiesz przez "polak" z małej litery , masz jakiś
            awers do tego narodu , czy do mnie ?


            2. co oznacza u ciebie "wywalać kopem otwarte drzwi" w kontekście
            "nasze betonowe mózgi" - w moim rozumieniu to jakaś sprzeczność ,
            chyba że mówimy innymi jezykami .
            • mamosz Re: a ty znasz po polzkó ? 04.06.05, 00:16
              Polak ,Polak -literówka
              nie mam awersu ,najwyżej awersję
              "kopem otwarte drzwi wywalac to kolokwializm oznaczajacy iż jako odkrywcze ktoś
              głosi prawdy dawno wszystkim znane ,a ty,wybacz specjalizujesz się w tym nie od
              dziś
              a beton oblepiajacy nasze nieruchawe mózgi ty przypisujesz nam czyli
              nauczycielom w szczególności,a polskiej szkole w ogóle -nie jest ona może
              najlepsza na świecie ,ale akurat nie w tych punktach do ktorych masz największe
              zastrzeżenia ,jesli coś z tego co tu wypisujesz da się wreszcie po
              siedmiokrotnym czytaniu zrozumieć ,bo prawdę mówiac ja dalej nie rozumiem o co
              ci chodzi -może spróbuj krótko i w punktach
              Bo jesli kochac to nie indywidualnie.....
              • unsatisfied6 1.literówka 04.06.05, 09:36
                mamosz napisała:

                > Polak ,Polak -literówkaliter
                gdy w innych przypadkach stosujesz duże litery a tylko w tym małą ,
                to myślałem , że to ma jakieś znaczenie u ciebie .
              • unsatisfied6 2. kontekst 04.06.05, 09:38
                mamosz napisała:

                > Polak ,Polak -literówka
                > nie mam awersu ,najwyżej awersję
                > "kopem otwarte drzwi wywalac to kolokwializm oznaczajacy iż jako odkrywcze
                ktoś
                >
                > głosi prawdy dawno wszystkim znane ,
                2. kontekst - używasz tego określenia w kontekście zabetonowanych
                głów - to dla mnie sprzeczność : zabetonowane i otwarte .
              • unsatisfied6 "zarzucasz nauczycielom ...a polskiej szkole w og 04.06.05, 09:46
                mamosz napisała:

                > nasze nieruchawe mózgi ty przypisujesz nam czyli
                > nauczycielom w szczególności,a polskiej szkole w ogóle

                wskaż gdzie zarzucam to nauczycielom - indywidualny nauczyciel nie
                ma żadnej możliwości by zmienic ten stanu rzeczy - ani indywidualnym
                nauczycielom nic nie zarzucam ani uczniom ani rodzicom - każdy z nich
                indywidualnie nic nie moze zmienić .

                pisząc "zabetonowane w głowach" miałem na myśli opinię publiczną
                a nie nauczycieli - to od opinii publicznej i decyzji polityków
                zależny jest kształt naszego szkolnictwa .
              • unsatisfied6 złożony i trudny temat 04.06.05, 09:57
                mamosz napisała:

                > nie jest ona może
                > najlepsza na świecie ,ale akurat nie w tych punktach do ktorych masz
                największe
                >
                > zastrzeżenia ,jesli coś z tego co tu wypisujesz da się wreszcie po
                > siedmiokrotnym czytaniu zrozumieć ,bo prawdę mówiac ja dalej nie rozumiem o
                co
                > ci chodzi -może spróbuj krótko i w punktach
                > Bo jesli kochac to nie indywidualnie.....

                ja to tak widzę i ty możesz mieć inne zdanie - to cecha demokracji .
                konstruktywne wnioski powinno się wyciągać z różnorodych opinii na
                fundamencie konstruktywnych , merytorycznych dyskusji .
                że rzekomo ty wiesz lepiej i piszesz krótko , że nie mam w tych
                pktach racji wcale mnie nie przekonuje o braku mojej racji .

                temat faktycznie ( mimo twojej uwagi o "otwartych drzwiach") jest
                złożony i by ewentualnie dojść do konstruktywnych rozwiązań i
                wskazać ewentualną drogę zmian na lepsze , nie wystarczy kilka
                stron postów ani dyskusja na tym forum .
                • unsatisfied6 wiele pktów , które należałoby omówić osobno 04.06.05, 10:09
                  unsatisfied6 napisał:

                  > mamosz napisała:
                  >
                  > > nie jest ona może
                  > > najlepsza na świecie ,ale akurat nie w tych punktach do ktorych masz
                  > największe
                  > >
                  > > zastrzeżenia ,jesli coś z tego co tu wypisujesz da się wreszcie po
                  > > siedmiokrotnym czytaniu zrozumieć ,bo prawdę mówiac ja dalej nie rozumiem
                  > o
                  > co
                  > > ci chodzi -może spróbuj krótko i w punktach
                  > > Bo jesli kochac to nie indywidualnie.....
                  >
                  > ja to tak widzę i ty możesz mieć inne zdanie - to cecha demokracji .
                  > konstruktywne wnioski powinno się wyciągać z różnorodych opinii na
                  > fundamencie konstruktywnych , merytorycznych dyskusji .
                  > że rzekomo ty wiesz lepiej i piszesz krótko , że nie mam w tych
                  > pktach racji wcale mnie nie przekonuje o braku mojej racji .
                  >
                  > temat faktycznie ( mimo twojej uwagi o "otwartych drzwiach") jest
                  > złożony i by ewentualnie dojść do konstruktywnych rozwiązań i
                  > wskazać ewentualną drogę zmian na lepsze , nie wystarczy kilka
                  > stron postów ani dyskusja na tym forum .
                  >
                  >
                  >
                  zacznijmy może od kryteriów selekcji ucznia od najmłodszych lat

                  1. uważam , że średnia ze szkoły powinna być zasadniczym kryterium
                  selekcji .
                  2. każdy uczeń powinien oprócz tego kryterium mieć możliwości dostania
                  się do lepszej szkoły gdy ma inne udkumentowane osiągnięcia .
                  3.ewentualny wynik testu między szkolnego ( np test kompetencji )

                  jedno z powyższych powinno decydować o selekcji ucznia , a nie ,
                  jak obecnie wszystkie te kryteria razem .
                  • mamosz Re: wiele pktów , które należałoby omówić osobno 05.06.05, 23:08

                    > zacznijmy może od kryteriów selekcji ucznia od najmłodszych lat
                    >
                    > 1. uważam , że średnia ze szkoły powinna być zasadniczym kryterium
                    > selekcji .
                    > 2. każdy uczeń powinien oprócz tego kryterium mieć możliwości dostania
                    > się do lepszej szkoły gdy ma inne udkumentowane osiągnięcia .
                    > 3.ewentualny wynik testu między szkolnego ( np test kompetencji )
                    >
                    > jedno z powyższych powinno decydować o selekcji ucznia , a nie ,
                    > jak obecnie wszystkie te kryteria razem .
                    >
                    > No ,teraz już jaśniej.Połajanki pominę milczeniem.W zasadzie to nie jest
                    takie głupie biorac pod uwagę wiek dzieci kończących gimnazjum i to ,że o
                    mniejszości dzieci w tym wieku (trudnym,oj trudnym) mozna powiedzieć coś na
                    pewno.Tyle tylko ,że to jest nierealne- szkoły sa różne wiec oceny czyli
                    średnia z gimnazjum nie jest tak na prawdę miernikiem niczego.
                    Test gimnazjalny -no moze mógłby być jakimś kryterium,pod warunkiem ,że nie
                    traktowałoby się go en block tylko rozpatrując kandydata bralo pod uwagę jego
                    wyniki w kazdej cześci oddzielnie i przy przyjęciach do klas o okreslonym
                    profilu zwracało uwage na osiągi w tej części ,ktora tegoż profilu dotyczy.I
                    jeszcze jeden warunek gdyby ten test był rzeczywiście sprawdzianem wiedzy a nie
                    quizem,gdyby szkoły ,w trosce o swój wizerunek nie tolerowały ściagania i
                    gdyby gdyby gdyby.....
                    Najbardziej przekonuje mnie argument osiagnięć innych tzn pozaszkolnych
                    udokumentowanych jakimiś poważnymi rekomendacjami ,a nie tylko świstkiem z
                    kółka różańcowego i zapewnieniami rodziców że "Jaś od małego interesuje sie
                    chemią już w dzieciństwie wysadził wszystkie korki w mieszkaniu w szale
                    poznawczym wkładjąc widelec w kontakt"
                    >
                    >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka