Gość: Rodzic
IP: *.ch.uj.edu.pl
14.09.02, 20:09
- O tym kto i jak może w Krakowie zostać dyrektorem szkoły słów kilka
O tym, że w Zespole Szkół Specjalnych nr 6 ( Kraków ul. Ptaszyckiego) zmienił
się dyrektor szkoły rodzice filii nr 1 dowiedzieli się ... 2 września przy
okazji rozpoczęcia nowego roku szkolnego mimo, że jeszcze w czerwcu Rada
Rodziców uczestniczyła w spotkaniach z poprzednią panią dyrektor i
przedstawicielami Wydziału Edukacji UMK. Podobnie grono pedagogiczne filii o
zmianie swojego zwierzchnika zostało powiadomione już po rozstrzygnięciu
konkursu na to stanowisko. Chciałoby się powiedzieć ... jak za starych
dobrych czasów. A przecież aktualnie obowiązujące przepisy regulujące tę
kwestię wyraźnie stanowią, że w komisji konkursowej powinien zasiadać
przedstawiciel rodziców (czy tylko tych wybranych?) i grona pedagogicznego
(czy tylko szkoły macierzystej?).Wczoraj tj. w piątek 13 września nowa pani
dyrektor z wyjątkową arogancja stwierdziła, że przecież mogliśmy sobie o
konkursie na dyrektora szkoły przeczytać w prasie!
Na tym samym zebraniu pani dyrektor beztrosko stwierdziła, że o tym,
że filia jej szkoły wchodzi w skład większej struktury organizacyjnej, a
mianowicie powołanego 10 lat temu przez Wojewodę Małopolskiego p. Tadeusza
Piekarza, Ośrodka Terapeutyczno-szkolnego dla dzieci z Autyzmem dowiedziała
się zupełnie niedawno. Nasuwa się pytanie: Jak wyglądała koncepcja pracy
szkoły, którą musiała przedstawić komisji konkursowej, skoro nie zawierała
ona odniesienia do tak istotnego faktu?
Pani dyrektor zapytana, jak zamierza załatwić kwestię opieki w czasie
zbiorowego dowozu dzieci do szkoły, co gwarantuje osobom niepełnosprawnym
ustawa o systemie oświaty, odpowiedziała, że leży to (cytuję) „w zadaniach
gminy, a ona nie jest urzędnikiem samorządowym i nie reprezentuje gminy wobec
nas rodziców”. Nie dość, że jest to klasyczny przykład tzw. spychologii, to
jeszcze świadczy o nieznajomości prawa oświatowego, a jak wiadomo warunkiem
przystąpienia do konkursu było ukończenie kursu zarządzania oświatą. Co Pani
Dyrektor z tego kursu wyniosła, nie wiadomo. Na miejscu przełożonych Pani
Dyrektor mocno bym się zastanawiała, czy chcę mieć pracownika, który się do
mnie jako organu założycielskiego (rzeczona gmina) i pracodawcy nie
przyznaje! Na razie dzieci, które bywają agresywne i autoagresywne jeżdżą
same (ku zgrozie kierowców, nauczycieli i rodziców). Z ust Pani Dyrektor
padła sugestia, żeby to niepracujący rodzice podjęli się opieki nad dowozem.
Ciekawe kto będzie odpowiada , jeśli w czasie podróży dzieci o silnie
zaburzonych i nieprzewidywalnych zachowaniach zdąży się jakiś wypadek?
Zwłaszcza, że przy niektórych z naszych podopiecznych (zwłaszcza chłopcach w
wieku 16-21 lat) ich mamy wyglądają jak Dawid i Goliat.
Ostatni wątek tej sprawy. W trakcie swojej prezentacji Pani Dyrektor
wspaniałomyślnie obiecała zatrudnienie logopedy i psychologa w filii
pokazując, że rozumie jak w przypadku specyficznych zaburzeń naszych dzieci
istotna jest poprawa komunikacji (jednocześnie grożąc obcięciem etatów na
tzw. świetlicę oraz wymianą kadry legitymującej się ukończonymi studiami
psychologicznymi na kadrę po skończonej oligofrenopedagogice). Gdyby Pani
Dyrektor zainteresowała się choć trochę głębiej pracą swojej filii,
wiedziałaby może, że w ramach tzw. Ośrodka pracuje dwóch logopedów i
psycholog.
Trzeba sobie zadać pytanie: jak osoba tak demonstracyjnie lekceważąca
prawo oświatowe, ustawę o samorządzie terytorialnym, rodziców własnych
podopiecznych i specyfikę zaburzeń dzieci uczęszczających do szkoły, którą
chce kierować mogła wygrać konkurs na stanowisko dyrektora Zespołu Szkół
Specjalnych? – czy miała takie „poparcie”, czy też inni kandydaci (w co
trudno uwierzyć) byli jeszcze gorsi?
Zbulwersowany Rodzic