Dodaj do ulubionych

zmiany w systemie edukacyjnym

08.10.05, 09:12
zmiany systemowe na przykładzie systemu edukacyjnego.

moją tezą jest , że :

TAKICH ZMIAN NIE BĘDZIE .

--------------------------------------------------------------------

postarajmy się wspólnie odpowiedzieć na pytania

1.czy system edukacyjny powinien ulec zmianie - jaki był za czasów
komuny i jaki jest teraz - czemu służył za komuny i skoro nie
był dobry dlaczego ciągle stosuje się ten model ?

2.dlaczego zmian w systemie edukacyjnym nie będzie ?

3.skąd się biorą te wysiłki mediów w przekonywaniu opinii
publicznej o górowaniu naszego systemu edukacyjnego nad
innymi systemami (tak w każdym razie większości się wydaje , że
nasze szkolnictwo jest zdecydowanie lepszy - bo lepszy nie znaczy
skuteczny i proekonomiczny )- skąd ta cała kampania tworzenia rankingów,która
z kolei tworzy złudzenie u czytelnika, że zachądzą zmiany na lepsze
w szkolnictwie ? skąd te nadawanie wielkich nazw miernym szkołom ?


5. czy faktycznie nasz system edukacyjny jest lepszy ?
Obserwuj wątek
    • unsatisfied6 inny system 08.10.05, 09:25
      większość obywateli jest nieświadoma faktu istnienia innego systemu szkolnictwa
      w Polsce dla dzieci pracowników wysokich urzędników.

      zatem władzy zdaje sobie sprawę z tego , że inny system może
      oznaczać lepsze wyniki edukacji i lepszy byt dla kształconych obywateli .
    • kaczka.kwaczka Re: zmiany w systemie edukacyjnym 08.10.05, 10:04
      > 1.czy system edukacyjny powinien ulec zmianie - jaki był za czasów
      > komuny i jaki jest teraz - czemu służył za komuny i skoro nie
      > był dobry dlaczego ciągle stosuje się ten model ?

      To pytanie jest tendecyjne i zawiera w sobie sprzeczności.
      A teraz powoli:
      > 1.czy system edukacyjny powinien ulec zmianie
      Tak, powinien stale podlegać zmianą i dostosowywać się
      do zmieniającej się rzeczywistoći.

      > ........- jaki był za czasów komuny i jaki jest teraz
      > - czemu służył za komuny i ...dlaczego ciągle stosuje się ten model ?
      Pytanie jest tendencyjne i zawiera sugestię odpowiedzi:
      że się nic nie zmieniło.
      Od czasuw komuny zmieniło się dużo.
      Weszło obowiązkowa zerówka,
      podstawówkę podzielono na podstawówkę i gimnazjum,
      dopuszczono równoczesne uzywanie wielu typów podręczników...

      > system edukacyjny ....za komuny i skoro nie
      > był dobry dlaczego ciągle stosuje się ten model ?
      Napisałam, ze się dużo zmieniło. Więc sugerowana odpowiedź nie jest prawdziwa.

      33333333
      > 3.skąd się biorą te wysiłki mediów w przekonywaniu opinii
      > publicznej o górowaniu naszego systemu edukacyjnego nad
      > innymi systemami
      Z sukcesów Polaków, np w międzynarodowych konkursach informatycznych.

      > ....skąd ta cała kampania tworzenia rankingów,która
      > z kolei tworzy złudzenie u czytelnika, że zachądzą zmiany na lepsze
      > w szkolnictwie ? skąd te nadawanie wielkich nazw miernym szkołom ?
      Myślę, ze z naiwoności ludzkiej.
      Rodzic wybiera szkołę dla dziecka.
      I chce mieć potwierdzenie słuszności swojej decyzji.
      Nawet , jak ta decyzja jest idiotyczna.

      > 5. czy faktycznie nasz system edukacyjny jest lepszy ?
      NIe wiem, ale na pewno nie odbiega znacznie w dół.
      A co by miało być miernikiem takiego systemu ?

      Miernikiem szkoły mogł by byc procent uczniów,
      którzy ukończyli szkołę i dostali się na studia w pierwszym roku po maturze
      w stosunku do wszystkich uczniów danego rocznika, którzy PRZEWINĘLI się przez
      tę szkołę.
      Tzn uczeń , który uczęszczł do szkoły chocby kilka dni, byłby liczony jako
      uczeń , który przewiną sie przez tę szkołę,
      takie liczenie uchrobniło by przed sztucznym zawyżaniem poziomu.
      Tzn fakt, że uczeń zmienił szkołę na inną,
      (szkoła nie podobała się) byłby liczony w statystyce, jak uczeń który nie
      dostał się na studia w tej szkole, a więc byłby "punktem ujemnym" dla szkoły.

      A miernikiem systemu edukacji ?





      • unsatisfied6 miernikiem systemu edukacji może być tylko gospoda 08.10.05, 19:07
        kaczka.kwaczka napisała:
        bla bla bla bla bla bla
        > A miernikiem systemu edukacji ?
        >
        >
        miernikiem systemu edukacji może być tylko gospodarka a mienikiem ściemniania
        i mataczenia może być skuteczność naszej edukacji .

        edukacja w innym znaczeniu ( nie polskim ) to przedstwianie różnych zjawisk
        za pomocą uproszczonych i zrozumiałych modeli w oparciu o rzeczywistość
        i zdobytą wiedzę a nie ścimianie i mataczenie i poszukiwanie kamienia
        filozoficznego .

        nasi mgr na kursach za granicą są sadzani w ławkach z brygadzistami .
        nielicznym spośród setek udaje się zdobyć sukces zawodowy ( to samouki
        i ich sukcesy nie mają nic wspólnego z sukcesami polskiej szkoły , bo
        spośród setek emigrantów z mgr prcujących przy zmywaniu naczyń i podawaniu
        cegieł może jeden lub dwóch odnosi sukces zawodowy ) .
        • kaczka.kwaczka Re: miernikiem systemu edukacji może być tylko go 09.10.05, 18:11
          > nasi mgr na kursach za granicą są sadzani w ławkach z brygadzistami .
          > nielicznym spośród setek udaje się zdobyć sukces zawodowy ( to samouki
          > i ich sukcesy nie mają nic wspólnego z sukcesami polskiej szkoły , bo
          > spośród setek emigrantów z mgr prcujących przy zmywaniu naczyń i podawaniu
          > cegieł może jeden lub dwóch odnosi sukces zawodowy ) .

          To nie ma nic wspólnego z pozimem polskich szkół.

          A świdczy o : dyskryminacji, często o nieznajomości języka obcego,
          (ale uważam, że nie jet to bardzo złe,
          ponieważ chcę by polski mgr budował Polskę, a nie obcy kraj),
          również o godzeniu się Polaków na złe warunki bytowe,
          ale to znów nie świadczy o wykształceniu.
          A temat: dlaczego emigrują ? Jest nie na tę grupę.
      • unsatisfied6 zmieniło się znacznie więcej 08.10.05, 19:36
        kaczka.kwaczka napisała:

        > > - czemu służył za komuny i ...dlaczego ciągle stosuje się ten model ?
        > Pytanie jest tendencyjne i zawiera sugestię odpowiedzi:
        > że się nic nie zmieniło.
        > Od czasuw komuny zmieniło się dużo.
        > Weszło obowiązkowa zerówka,
        > podstawówkę podzielono na podstawówkę i gimnazjum,
        > dopuszczono równoczesne uzywanie wielu typów podręczników...
        >
        mojemu belfrowi od matmy posiwiały włosy , mój chemik przeszedł
        na emeryturę , nie uczą w szkołach rosyjskiego ( teraz to już
        żadnego języka nie uczą , dzieciaki same wiedzą , że ich czeka
        matura i jeśli nie mają na korki , to się same uczą ) .
        mamy więcej obrazków w książkach , wiedza stała się
        ponad 10 000 racy więcej warta ( jak by ją liczył w podręcznikach
        w przeliczeniu na stare zł ) i mamy więcej komputerów w szkołach
        i więcej nauczycieli bez jaj .
      • iwa01 obowiazkowa zerowka od 1978 09.10.05, 12:11
        obowiązkowa zerówka weszla w 1978 roku, po kilku latach wycofano się z tego
        przepisu, ale to już było, nie jest to odkrycie i zasługa nowego usroju
        oświatowego.
    • danuta49 Biorąc pod uwagę nakłady(10000$rocznie na ucznia 08.10.05, 13:02
      w USA i czołówce UE oraz 1000-1200$ w Polsce)oraz jakość(niską!)wszystkich
      wspomagających(?) szkołę struktur państwa i samorządu nasza edukacja jest
      niesłychanie efektywna i ekonomiczna.Co nie znaczy, że nie mogłaby być lepsza.
      >skąd się biorą te wysiłki mediów w przekonywaniu opinii
      publicznej o górowaniu naszego systemu edukacyjnego nad
      innymi systemami (tak w każdym razie większości się wydaje , że
      nasze szkolnictwo jest zdecydowanie lepszy - bo lepszy nie znaczy
      skuteczny i proekonomiczny )- skąd ta cała kampania tworzenia rankingów,która
      z kolei tworzy złudzenie u czytelnika, że zachądzą zmiany na lepsze
      w szkolnictwie ? skąd te nadawanie wielkich nazw miernym szkołom ?<
      Odnoszę wręcz przeciwne wrażenie - nasze media są totalnie zakompleksione i
      lansują rozwiązania, które się nie sprawdziły na zachodzie, choć reklamę miały
      imponującą;-)
      Rankingi pokazują rodzicom szkoły, które mają jakieś efekty(!) choć nie
      zawsze jest to ich zasługa.I jest to pewna motywacja.Bez rankingów nawet tej
      motywacji nie będzie.A nasza biurokracja chciałaby wszystkim płacić po równo(no
      ew.swoim pupilom, już bez efektow, lepiej)i samemeu oceniać kto jest dobry, a
      kto zły.Wolę, mimo całej ułomności,wiedzieć że szkoła X jest dobra, bo umiała
      znaleźć i rozwinąć talent większej niż przeciętna liczby uczniów, lepiej
      przygotować ich do egzaminów itd. (bo to są jakieś wymierne wskaźniki!!!), niż
      zawierzyć powierzchownej ocenie niezbyt kompetentnego urzędasa uwikłanego na
      dodatek w różne układy i interesy.
      3.Jesteś zdaje się fanem edukacji w USA.Otóż w stanie Nowy York(trochę większy
      od Polski;-))po obowiązkowych(!) egzaminach Regents rodzice kazdej szkoły
      publicznej otrzymują informację o wynikach tej szkoły na tle innych szkół tego
      stanu i na tle podobnych szkół(przez podobne rozumie się szkoły o tej samej
      kwocie z pomocy społecznej przypadającej na ucznia.Uważam ten ranking za bardzo
      dobry!

      • kaczka.kwaczka Re: Biorąc pod uwagę nakłady(10000$rocznie na ucz 08.10.05, 15:06
        > ...w USA...po obowiązkowych(!) egzaminach Regents rodzice kazdej szkoły
        > publicznej otrzymują informację o wynikach tej szkoły na tle innych szkół
        Uważam taki ranking za zły bardzo nie miarodajny.

        Jakże łatwo jest podnieść poziom szkoły usuwając z niej słabszych uczniów,
        lub wybierając tylko najlepszych przy rekrutacji ?

        Szkoła jest dobra, gdy w trakcie nauki dziecko najbardziej rozwinie się,
        najlepiej w wielu kierunkach.
        Nawet w zawężeniu do samej wiedzy, szkoła jest dobra,
        gdy nastąpi duży PRZYROST wiedzy,
        a nie wtedy , gdy na końcu tej wiedzy będzie najwięcej.

        W przeciwnym wypadku jedne szkoły będą produkować
        nieprzystosowanych do życia wymoczków, z szeroką encykolpedyczną wiedzą,
        inne zaś może wychowają ludzi otwartych, jednak nie mających szans na
        egzaminach na studia.
        Obie skrajności są złe.

        Wymieniony na wstępie ranking prowadzi w perspektywie do takich skrajności.
        Dlatego jestem przeciw.

        • unsatisfied6 CCCP 08.10.05, 18:57
          kaczka.kwaczka napisała:

          > > ...w USA...po obowiązkowych(!) egzaminach Regents rodzice kazdej szkoły
          > > publicznej otrzymują informację o wynikach tej szkoły na tle innych szkół
          >
          > Uważam taki ranking za zły bardzo nie miarodajny.

          > Dlatego jestem przeciw.
          >
          cep cepa cepem pogania
          • kaczka.kwaczka Re: CCCP 08.10.05, 19:02
            > cep cepa cepem pogania
            Jakieś argumenty?

            Ja znam cyrylicę , i według mnie to nie ma związku.
            • unsatisfied6 w to nie wątpię 08.10.05, 19:23
              kaczka.kwaczka napisała:


              >
              > Ja znam cyrylicę .

              w to nie wątpię
        • danuta49 Bzdura 08.10.05, 19:00
          >Szkoła jest dobra, gdy w trakcie nauki dziecko najbardziej rozwinie się,
          najlepiej w wielu kierunkach.<
          1.W dzisiejszych czasach nie jest to mozliwe - pewna specjalizacja jest po
          prostu nieunikniona.I nie o wiedzę, a o umiejetności tu chodzi.
          2.Zdolności ludzkie są zróznicowane co do nasilenia i kierunków.Róznią sie tez
          ambicje i aspiracje!
          • kaczka.kwaczka Re: Bzdura 08.10.05, 21:02
            > >Szkoła jest dobra, gdy w trakcie nauki dziecko najbardziej rozwinie się,
            > najlepiej w wielu kierunkach.
            > 1.W dzisiejszych czasach nie jest to mozliwe -
            NIe tylko jest możliwe , ale i jest dużo prostsze niż dawniej,
            ze względu na rowój komunikacji i cywilizacji wogóle.

            > pewna specjalizacja jest po prostu nieunikniona.
            Tak, ale dzieciom, oprucz specjalizacji
            trzeba zostawić możliwe szeroki horyzont.
            Bo nie wiesz z czym to dziecko spotka się w dalszym życiu.

            > I nie o wiedzę, a o umiejetności tu chodzi.
            Konkretniej proszę.

            > 2.Zdolności ludzkie są zróznicowane co do nasilenia i kierunków.
            To oczywiste, i nie ma związku
            Mówimy o szkole publicznej.
            A więc istotne jest to co będzie przydatne dla społeczeństwa za kilka lat.
            Bo społeczeństwo płaci, poprzez podatki za szkołę,
            i te dzieci, gdy dorosną mają zwrócić wiedzę
            i umiejętności społeczeństwu i przyszłym pokoleniom.
            Państwo powinno planować, w jakich kierunkach kształcić dzieci ,
            czyli jakie budować szkoły, w zależności od przewidywanego zapotrzebowania na
            różnych specjalistów.
            Jednak przewidywanie ma to do siebie, że jest mało precyzyjne,
            dlatego szkoła powinna kształcić ludzi o szerokiej wiedzy ogólnej,
            by w razie potrzeby mogli się bezproblemowo przekwalifikować.

            > Róznią sie tez ambicje i aspiracje!
            Nie ambicje rodziców powinny decydować o wyborze szkoły,
            bo te ambicje mogą być po prostu chore, lub na odwrót : za małe.
            • unsatisfied6 mózg dziecka 08.10.05, 21:57
              kaczka.kwaczka napisała:

              > > >Szkoła jest dobra, gdy w trakcie nauki dziecko najbardziej rozwinie
              > się,
              > > najlepiej w wielu kierunkach.
              > > 1.W dzisiejszych czasach nie jest to mozliwe -
              > NIe tylko jest możliwe , ale i jest dużo prostsze niż dawniej,
              > ze względu na rowój komunikacji i cywilizacji wogóle.
              >
              > > pewna specjalizacja jest po prostu nieunikniona.
              > Tak, ale dzieciom, oprucz specjalizacji
              > trzeba zostawić możliwe szeroki horyzont.
              > Bo nie wiesz z czym to dziecko spotka się w dalszym życiu.
              >
              > > I nie o wiedzę, a o umiejetności tu chodzi.
              > Konkretniej proszę.
              >
              > > 2.Zdolności ludzkie są zróznicowane co do nasilenia i kierunków.
              > To oczywiste, i nie ma związku
              > Mówimy o szkole publicznej.
              > A więc istotne jest to co będzie przydatne dla społeczeństwa za kilka lat.
              > Bo społeczeństwo płaci, poprzez podatki za szkołę,
              > i te dzieci, gdy dorosną mają zwrócić wiedzę
              > i umiejętności społeczeństwu i przyszłym pokoleniom.
              > Państwo powinno planować, w jakich kierunkach kształcić dzieci ,
              > czyli jakie budować szkoły, w zależności od przewidywanego zapotrzebowania na
              > różnych specjalistów.
              > Jednak przewidywanie ma to do siebie, że jest mało precyzyjne,
              > dlatego szkoła powinna kształcić ludzi o szerokiej wiedzy ogólnej,
              > by w razie potrzeby mogli się bezproblemowo przekwalifikować.
              >
              > > Róznią sie tez ambicje i aspiracje!
              > Nie ambicje rodziców powinny decydować o wyborze szkoły,
              > bo te ambicje mogą być po prostu chore, lub na odwrót : za małe.

              mózg dziecka to nie jest balon . nie da się go dmuchać w nieskończoność .

              w edukacji jest jak w ekonomii -coś za coś , kosztem alternatywnym poznania
              jednego jest mniejsze poznanie czegoś innego . umiejętność planowania
              potrzeb przyszłej gospodarki to warunek konieczny skuteczności edukacji .

              ten śmieć "edukacyjny" w wielkich ilościach pompowany w młode umysły powoduje
              zakodowanie na niedbalstwo i bylejakość , na bezkrytyczne stosowanie zalecenia
              i wzoru , na niechęć do merytorycznych dyskusji , na nieskuteczność poznania
              tego co tysiące lat temu szkoły nauczały znacznie efektywniej tzn języków
              obcych .

              więcej się uczy o jęsyku niż samego języka .

              matematyka , nawet stwosowana nie zawiera niemalże żadnych przykładów z
              życia i gospodarki - przepełniona jest ciągiem twierdzenie-dowód , bez
              większych analiz zastosowań . podręczniki do ekonomii są żałosne - bez
              danych które powinny zawirać liczen przykłady zastosowań . informatyka
              w szkołach to wręcz średniowiecze ( kilku laureatów wielkich olimpiad nie
              świadczy o poziomie informatyki w szkołach ) a zastosowanie komutera
              w innych przedmiotach takie , jakby komputerów jeszcze nie było
              na świecie .
              • unsatisfied6 horyzonty ? 08.10.05, 22:11
                unsatisfied6 napisał:

                > kaczka.kwaczka napisała: o szerokich horyzontach

                przyszłość tak kształconych dzieci z "szerokimi horyzontami" może
                mieć jeden skutek - jako dorośli nie będą sięgali samodzielnie
                do książek fachowych ( to obrzydliwość , sam już do polskich wypocin
                nie sięgam , bo ta bablanina nie jest do zrozumienia - nawet najprostsze
                rzeczy są tak zamataczone i tak niejasno napisane , że nie mam
                zamiaru nad tym się męczyć - wolę angielską literaturę ,tam nie
                decydue MEN czy książka się "nadaje" czy nie ale czytelnik , tam
                nie deycduje prezydent czy ktoś jest czy nie jest profesrem , ale
                uczelnia ) .

                tak wykształceni Polacy nie będą mieli czego szukać poza
                granicami naszego kraju ( z wyjatkiem nielicznych samouków ) .
                będą mogli jedynie jeźdić na zbiór truskawek i do roboty na
                budowie .
    • randybvain Re: zmiany w systemie edukacyjnym 08.10.05, 21:54
      System jest nastawiony na urawniłowkę, czyli taki rodzaj integracji, który
      (pozornie) podwyższa poziom uczniów bardzo słabych, ale jednocześnie degraduje
      uczniów bardzo dobrych. Poszczególne szkoły mogą sobie z tym różnie radzić. Nie
      ma nastawienia na specjalizację i pozyskanie jak największej ilości uczniów
      zdolnych, tak, aby w przyszłości odnosili sukcesy, co oczywiście wpłynęloby na
      gospodarkę itp. Liczy się wszechstronność, a co za tym idzie duża ilość
      materiału do przerobienia, wręcz niemożliwa dla przeciętnego ucznia i wobec
      tego poobcinana tu i ówdzie i pokompresowana. wskutek czego po ukończeniu
      szkoły średniej młody człowiek nie nadaje się do niczego i dopiero wtedy musi
      na własną rękę edukować się tak, aby być przydatnym w pracy. Nawet po wyższych
      studiach negatywna selekcja powoduje, że niemający pracy magistrzy decydują się
      na zostanie nauczycielami nie posiadając ku temu naturalnych zdolności.
      Zmian długo nie będzie, bo ekipy rządzące jak już to aktualizują system do
      poziomu z lat ICH młodości. Nie mówiąc już o tym, że wiele z nauczycieli cieszy
      się z wakacji, szybszej emerytury, itd; zawód ma swoje plusy, szczególnie dla
      kobiet - jeśli potrafią się znaleźć we właściwym miejscu, mogą się chować aż do
      późnej starośći.

      Oczywiście jest bardzo wiele wyjątków od tego, co napisałem.
      • unsatisfied6 przedmioty do wyboru - brak , honor classes -też b 08.10.05, 22:55
        przedmioty do wyboru - brak , honor classes -też nie ma
        średnia ważona - w naszym wydaniu śmiechu warte .
        poziom edukacji w Polsce porównuje się do minimum edukacyjnego
        w Ameryce - a tam to minimu to jest faktycznie minimum -ale
        poza tym są electives i honor classes .

        blokowe nauczania , nie istnieje , różnorodność szkół
        i programów - brak , jest jedna szkoła i jeden program .
        niezależność uczelni i szkół od polityków - brak .

        nawet test poprawkowy nie równa się make up test - to są
        zupełnie dwie różne rzeczy i decydujące o motywacjach do
        nauki - tych jest mnie w szkole polskiej a więcej zakazów
        i przymusu .
        • kaczka.kwaczka Re: przedmioty do wyboru - brak , honor classes - 09.10.05, 09:48
          > przedmioty do wyboru - brak ,
          I chyba słusznie.

          > honor classes -też nie ma
          NIe wim co to jest: pisz po polsku.

          > średnia ważona - w naszym wydaniu śmiechu warte .
          A co chcesz mierzyć ?

          > poziom edukacji w Polsce porównuje się do minimum edukacyjnego
          > w Ameryce
          A coś ty taki w tę Amerykę zapatrzony.
          Obecnie to nie oni komuś pomagają, to im się pomaga,
          bo podobno najsilniejszy kraj świata z byle huraganem nie umie sobie poradzić.

          A jak by u nich było trzęsienie ziemi ?

          Popatrz na wszystkie kraje, które z nimi utrzymują bliskie stosunki:
          wszyscy są biedni, cała Ameryka Łacińska.
          A z Polski chcesz zrobić lenna Ameryki ?

          > blokowe nauczania , nie istnieje , różnorodność szkół
          > i programów - brak , jest jedna szkoła i jeden program .
          NIe całkiem prawda, jest dużo różnych podręczników do wyboru,
          i na dodatek uważam , że to jest złe, bo bardzo drogie.

          > niezależność uczelni i szkół od polityków - brak .
          A w Ameryce ? :)))))))))))))
          Przecież tam żądzi sam biznes.
          • unsatisfied6 dlaczego ? 09.10.05, 10:19
            kaczka.kwaczka napisała:

            > > przedmioty do wyboru - brak ,
            > I chyba słusznie.

            dlaczego słusznie ?

            chcesz dyskutować ale w ramach swojego poznania i swoich
            kryteriów wartości . opierasz swoje argumenty na swoich
            przekonaniach które werbalizujesz z religijnym fanatyzmem .

            twoja wiedza na temat innych jest limitowana do tego
            co zobaczyłeś w tv - pisząc o huraganie w kontekście
            systemu edukacyjnego robisz z siebie błazna .
            • chilly Re: dlaczego ? 09.10.05, 10:31
              Mam wrażenie, że dorośli usiłują nawiązać poważną rozmowę ze zbuntowanym
              dzieckiem (unsatisfied). Choć dziecko ma oczywiście prawo do swego spojrzenia a
              także ma sporo racji.
              • unsatisfied6 Re: dlaczego ? 09.10.05, 10:46
                chilly napisał:

                > Mam wrażenie, że dorośli usiłują nawiązać poważną rozmowę ze zbuntowanym
                > dzieckiem (unsatisfied). Choć dziecko ma oczywiście prawo do swego spojrzenia
                a
                >
                > także ma sporo racji.

                dorosły to znaczy ?

                a w którym to punkcie ci "dorośli" biorący udział w dyskusji mają rację ?
                w kazdym , w którym ty się z tymi racjami zgadzasz ?

                sama krytyka tego systemu zapewne to "dziecinada" jeśli prowadzić
                ją w środowisku "dorosłych" którzy mają wyprane umysły przez
                szkolnictwo i media .
            • kaczka.kwaczka Re: dlaczego ? 09.10.05, 15:23
              - przedmioty do wyboru - brak ,
              - chyba słusznie.
              - dlaczego słusznie ?

              NIe chciała bym by 7-letnie wybierało:
              czy chce się uczyć czytać i pisać ?

              I odpowiedz na pozostałe argumenty.
              • danuta49 Nie rznij głupa!!! 09.10.05, 16:47
                >NIe chciała bym by 7-letnie wybierało: czy chce się uczyć czytać i pisać ?<
                To nie chodzi o wybór dla ucznia postawówki,ale(ograniczony!) gimnazjalisty(a
                więc 13latka i znacznie większy(związany ze zdolnościami, dotychczas zdobytymi
                umiejętnościami, ambicjami i aspiracjami)dla licealisty.W całym cywilizowanym
                świecie na poziomie maturalnym uczeń ma tylko3-6 przedmiotów(wybranych dowolnie
                albo według pewnego klucza)których się uczy i z których zdaje maturę!!!
                • kaczka.kwaczka Re: Nie rznij głupa!!! 09.10.05, 17:48
                  - NIe chciała bym by 7-letnie wybierało: czy chce się uczyć czytać i pisać ?

                  - To nie chodzi o wybór dla ucznia postawówki,ale(ograniczony!) gimnazjalisty
                  Tak właśnie jest, od tego są koła zainteresowań.
                  Faktem jest, że dzieci mają za dużo lekcji,
                  i na koła zainteresowań mogą nie chcieć chodzić ,
                  ze względu na zbyt duże obiążenie.
                  Z tym się zgadzam.

                  > W całym cywilizowanym świecie na poziomie maturalnym uczeń
                  > ma tylko3-6 przedmiotów(...) których się uczy i z których zdaje maturę!!!
                  3 do 6 to bardzo szerokie granice.
                  Jeśli przedmiotów jest mniej, wtedy zawierają szerszą wiedzę - materiał.
                  To znaczy mogą być 2 przedmioty: matematyka i fizyka,
                  a może być 1, łączący te dwie dziedziny.
                  Więc ilość przedmiotów nie jest dobrym miernikiem systemu edukacji.

                  Gdy podzielimy 1 przedmiot na 2:
                  zyski: dziecko styka się z różnymi nauczycielami,
                  to dobrze ma mniej zwichnięć, jego wiedza będzie szersza,
                  bo na inne rzeczy będą zwracać uwagę różni nauczyciele.
                  straty: poznawanie nowego nauczyciela, dodatkowy zeszyt, ksiązka, ...
                  to zwyczajnie dodatkowe obciążenie ucznia: dosłownie (książki ważą)
                  i w przenośni (to zajmuje czas, i kosztuje - w pieniądzach).



                  • danuta49 Nasz uczeń ma15obowiązkowych przemiotów w liceum! 09.10.05, 19:47
                    >3 do 6 to bardzo szerokie granice.
                    > Jeśli przedmiotów jest mniej, wtedy zawierają szerszą wiedzę - materiał.
                    > To znaczy mogą być 2 przedmioty: matematyka i fizyka,
                    a może być 1, łączący te dwie dziedziny.
                    Więc ilość przedmiotów nie jest dobrym miernikiem systemu edukacji.<
                    W Polsce uczeń liceum ma 15 obowiązkowych przedmiotów, za to o symbolicznym
                    wymiarze godzin.Zdecydowanej większości z nich nie zdaje później na maturze.W
                    każdej klasie i na każdej lekcji grupa uczniowska składa się ze zdających
                    maturę, zdających albo i nie oraz niezdających na pewno.Takiej klasy nie da się
                    efektywnie uczyć, zwlaszcza gdy liczy 35 uczniów!
                    • kaczka.kwaczka Zlikwidować maturę 09.10.05, 20:40
                      - Więc ilość przedmiotów nie jest dobrym miernikiem systemu edukacji.
                      - W Polsce uczeń liceum ma 15 obowiązkowych przedmiotów, za to o symbolicznym
                      wymiarze godzin.Zdecydowanej większości z nich nie zdaje później na maturze.
                      I bardzo dobrze , że się tych przedmiotów nie zdaje na maturze.

                      - W każdej klasie i na każdej lekcji grupa uczniowska składa się ze zdających
                      maturę, zdających albo i nie oraz niezdających na pewno.Takiej klasy nie da
                      się efektywnie uczyć, zwlaszcza gdy liczy 35 uczniów!

                      Jesteś belfrem i to od razu widać. Świat nie kończy się na maturze. !!!!!!!!!

                      Gdy byłam w maturalnej klasie o profilu mat-fiz, byłam równocześnie jedyną
                      osobą w klasie, która zdawała ustną matematykę (większość klasy zdawała ustną
                      fizykę).
                      Ja uznałam, że do matematyki nie będę musiała się uczyć wcale, a do fizyki
                      musiała bym, stąd mój wybór.

                      Nauczycielka matematyki wielokrotnie nagabywała mnie by nie zdawać matematyki.
                      Ja jednak wybrałam matematykę, była to dla mnie oczywiste.
                      Nauczycielka powiedziała, do całej klasy:
                      "Uparło sie toto żeby zdawać matematykę, i cała klasa na tym traci,
                      mogła bym przerabiać materiał potrzebny do matury piemnej,
                      a tak muszę przerabiać materiał potrzebny TYLKO do ustnej".
                      Takie były bowiem ówczesne zasady.

                      Do tąd jestem oburzona jej zachowaniem.
                      Złośliwie na zakończenie postawiła mi 3 w ówczesnej 5-stopniowej skali.

                      2 miesiące póżniej , na egzaminie wstępnym na wydział matematyki Uniwersytetu
                      Warszawskiego na pisemnym z matematyki (ustnym zresztą też)
                      otrzymałam 5 . Piątek było zaledwie 7 na 365 osób piszących ten egzamin.

                      Ty jesteś bardzo podobnym nauczycielem.

                      I jeszcze raz powtarzam :
                      Świat na maturze się nie kończy, i nauczyciel nie ma prawa tak postępować.
                      Zlikwidować maturę.
    • piecykmart zmiany wymagają pieniędzy i jeszcze przyznania, że 09.10.05, 19:19
      szkoła polska po reformie nie jest lepsza nż przed
      Twórcy reformy np. pani Radziwiłł nigdy nie przyznają,że ich dzieło jest
      wadliwe.
      W ministerstwie nadal oni rozdają karty.
      Dzieci mają 4 lekcje WF, których nie ma gdzie prowadzić, bo sale gimnastyczne
      i baseny nie uległy cudownemu rozmnożeniu.
      Dzieci uczą sie angielskiego w gronie 24-25 osób. Tak można sie nauczyć
      robić ćwiczenia, ale nie mówić w obcym języku
      Mamy w tygodniu 2 lekcje religii i 1 informatyki na 2 lata, czyli po 0,5
      na rok w tygodniu.
      Matematyki jest dokładnie tyle co WF i jak tu się dziwić klęsce zdających
      matmę na maturze.
      Uczę informatyki w gimnazjum i podstawówce. Jak nauczyć programowania
      nawet w najprostszym języku, jeśli mam 1 godzinę w tygodniu w klasie pierwszej,
      0 godzin w klasie drugiej i 1 godz w klasie trzeciej.
      Z najzdolniejszymi uczniami konsultuję się po zajęciach ich wiedza jest
      olbrzymia, ale dość przypadkowo dobierana - są samoukami , gdyby mieli 2 godz.
      w tygodniu byliby super pod każdym względem.
      Potrafią pomóc w nauce informatycznym analfebetom z klasy, ale ich
      rozwój jest hamowany przez super gniot urzędniczy zwany RAMOWYM PLANEM
      NAUCZANIA.
      Urzędnik wymyślił , a uczniowie i nauczyciele się z tym męczą.
      Dla "geniuszy", którzy są tak bardzo zmęczeni nauką już po podstawówce, że ich
      obecność w szkole zaznacza się głównie przez wydziwianie i uniemożliwianie
      nauki innym wymyśliłbym extra szkoły. Niech nie przeszkadzają uczyć się
      normalnym ludziom.
      • kaczka.kwaczka Dawniej było gorzej. 09.10.05, 20:56
        > szkoła polska po reformie nie jest lepsza nż przed
        Jest lepsza. Podział podstawówki na podstawówkę i gimnazjum jest dobry.

        > Dzieci mają 4 lekcje WF, których nie ma gdzie prowadzić, bo sale gimnastyczne
        > i baseny nie uległy cudownemu rozmnożeniu.
        I dobrze , że jest więcej wuefu, byle go nie traktować wyczynowo.
        Może dzieci będą zdrowsze.
        Na lekcji wuefu można wyjść do lasu, iść na spacer lub do parku.
        Tego też trzeba dzieci nauczyć, i nie trzeba do tego ani basenu,
        ani sali gimnastycznej.

        > Dzieci uczą się angielskiego w gronie 24-25 osób. Tak można sie nauczyć
        > robić ćwiczenia, ale nie mówić w obcym języku
        To nie jet związane z reformą, dawniej też tak było.

        > Mamy w tygodniu 2 lekcje religii i 1 informatyki na 2 lata, czyli po 0,5
        > na rok w tygodniu.
        > Matematyki jest dokładnie tyle co WF
        4 lekcje w tygodniu matematyki ? To chyba akurat.

        > Uczę informatyki w gimnazjum i podstawówce. Jak nauczyć programowania
        > nawet w najprostszym języku, jeśli mam ....
        Jestem informatykiem, ale nie mam pewności, czy w gimnazjum i podstwówce trzeba
        uczyć programowania. Na pewno trzeba uczyć obsługi komputera, ale to trochę coś
        innego.

        > Z najzdolniejszymi uczniami konsultuję się po zajęciach ich wiedza jest
        > olbrzymia,
        Dla geniuszy, to są kółka zainteresowań.

        > .. ich rozwój jest hamowany przez super gniot urzędniczy zwany
        > RAMOWYM PLANEM NAUCZANIA.
        Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem po prostu musi istnieć taki dokument.
        Bez niego od jednych dzieci wymaganoby nauki teori względności,
        a inne nie potrafiły by policzyć objętości sześcianu.
        • danuta49 Pomyśl chwilę, zanim napiszesz;-) 09.10.05, 22:40
          >Na lekcji wuefu można wyjść do lasu, iść na spacer lub do parku.
          Tego też trzeba dzieci nauczyć, i nie trzeba do tego ani basenu,
          ani sali gimnastycznej.<
          Lekcje WF odbywają się w okreslonych godzinach i trwają 45 min..W Polsce,
          niestety, pogoda jest prawie pewna tylko we wrzesniu i czerwcu.Wychodzic na 45
          minut gdy leje, jest zamieć, roztopy albo wichura???Co wtedy robić z dziećmi???
          Gdzie w Warszawie(albo innym wielkim miescie) znajdziesz las albo nawet park w
          odległości 10min spaceru?Spacer po centrum miasta to niebezpieczeństwo+ spaliny
          (te samochody!)
          Podobnie przemyslane są inne Twoje wypowiedzi.Rozumiem, że masz wiele sposobów
          zbawienia świata zwłaszcza w dziedzinach, o których masz srednie pojęcie;-)


          • kaczka.kwaczka Ciebie nie nauczyli... 09.10.05, 23:43
            - Na lekcji wuefu można wyjść do lasu, iść na spacer lub do parku.
            Tego też trzeba dzieci nauczyć, i nie trzeba do tego ani basenu,
            ani sali gimnastycznej.
            - Lekcje WF odbywają się w okreslonych godzinach i trwają 45 min..W Polsce,
            niestety, pogoda jest prawie pewna tylko we wrzesniu i czerwcu.
            Wychodzic na 45 minut gdy leje, jest zamieć, roztopy albo wichura???

            leje, amieć , wichura: taka pogoda w Polsce jest rzadko w stosunku do ilośći
            godzin wuefu.
            A jak są roztopy : można się przespacerować.

            > Gdzie w Warszawie(albo innym wielkim miescie)
            > znajdziesz las albo nawet park w
            > odległości 10min spaceru?
            No właśnie, ciebie na uczyli spacerować, i są skutki.

        • piecykmart Re: Dawniej było gorzej. 12.10.05, 10:35
          reforma miała zmienić wiele ,żeby było lepiej
          Twoje stanowisko jest typowe dla kuratoryjnych urzędników
          Są to jedyne w Polsce osoby zachwycone reformą.
          Gadanie, że na WF ie można spacerować (pracuję w centrum Katowic) to
          bezczelność i hipokryzja nawet jeśli mieszka się na wsi to nauczyciel usłyszy
          od rodziców co o takim spacerowaniu myślą i że nie nazwaliby tego lekcją.
          Piasać można patykiem na piasku a wykłady puszczać z telebimów.
          Urzędnik znajdzie wytłumaczenie na wszystkie bzdury. Bezczelne
          wytłumaczenie.


          • kaczka.kwaczka Re: Dawniej było gorzej. 12.10.05, 11:32
            > Twoje stanowisko jest typowe dla kuratoryjnych urzędników
            NIe jestem urzędnikiem, nie pracuję w szkole,
            o stanie obecnej gospodarki / państwa mam bardzo złe zdanie.
            Jednak pamiętam , ze gdy byłam dzieckiem wielokrotnie miałam wuef na korytarzu
            szkolnym, i nic złego mi się z tego powodu nie stało.
            Reforma zmieniła ilośc godzin wuefu na tydzień z 2 na 4.
            Dlatego brakuje sal gimnastycznych , to naturalne następstwo.

            Społeczne pieniądze na szkolnictwo można wykorzystać w różny sposób.
            Myslę, że są pilniejsze sprawy niż budowanie sal gimnastycznych.

            Myślę, że ważniejsze jest by KAŻDE dziecko w szkole zjadło posiłek.
            NIe każdych rodziców na to stać. Dlatego stołówki powinny być dotowane.
            Myślę, że również ważniejsze jest by w klasie było mniej uczniów.
            I wiele innych rzeczy jest bardziej potrzebnych od sali gimnastycznej.
            Wystarczy dzieciakom, jak z 4 lekcji wuefu 2 będą mieć na sali, a pozostałe
            gdzie indziej.
            Bo co ci z sali gimnastycznej, jak uczeń przyjdzie na wuef głodny?
            Czy możesz od niego wymagać wysiłku ?

            > Są to jedyne w Polsce osoby zachwycone reformą.
            Dalej uważam , że jest lepiej niż było. Szczególnie chwalę podział podstawówki.

            > Gadanie, że na WF ie można spacerować (pracuję w centrum Katowic) to
            > bezczelność i hipokryzja nawet jeśli mieszka się na wsi to nauczyciel usłyszy
            > od rodziców co o takim spacerowaniu myślą i że nie nazwaliby tego lekcją.
            Błąd: dziciom na spacerze można wiele pokazać, z dziedziny biologii,
            geografii...

            > Piasać można patykiem na piasku a wykłady puszczać z telebimów.
            > Urzędnik znajdzie wytłumaczenie na wszystkie bzdury. Bezczelne
            > wytłumaczenie.
            Jednak dalej upieram się , że obiad jest ważniejszy od długopisu i papieru.
            • l-a Re: Dawniej było gorzej. 12.10.05, 12:13
              Mam dzieci w wieku szkolnym i nie uważam, ze najważniejsza rolą szkoły jest
              karmienie dzieci, ale ich wykształcenie na wysokim poziomie. Zapewenienie
              posiłków dzieciom to przede wszytkim rola rodziców, a nie szkoły. Poza tym
              szkoły przecież dokarmiają dzieci, których rodzice są w trudnej sytuacji
              materialnej(dzieci jedzą bezpłatne obiady). Co do WF-u uważam, że w niektórych
              przypadkach jest to komletne marnowanie czasu, bo spacery i zajęcia zastępcze
              niczego konstruktywnego nie załatwią i nie spowodują poprawy kondycji fizycznej
              młodzieży. Poza tym wielu rodziców zwalnia dzieci z WF-u z najrozmaitszych
              powodów(bo np. córka nie lubi ćwiczyć i się męczy, szczególnie dotyczy to
              dziewczynek i czym wyższa klasa tym więcej zwolnień).
              Szkoła obecnie na ogół jest bardziej przyjazna dzieciom, ale to chyba jedyna
              zaleta reformy. Poziom nauki obniżył się znacznie. Wiedza mojego syna, który
              teraz jest w I klasie LO(jednym z najbardziej renomowanych) jest bardzo
              powierzchowna ze wszystkich przedmiotów, (syn skończył też bardzo dobre
              gimnazjum), a w porównaniu do kolegów z klasy w LO i tak jest orłem, bo
              większość tych prymusów z ma olbrzymie braki z gimnazjum(najgorzej jest z
              matematyką i fizyką, ale nie tylko). Nie jestem zwolenniczką podziału na
              podstawówkę i gimnazjum, bo nic to nie dało, a skróciło naukę w LO, które było
              największym osiągnięciem polskiej oświaty, a teraz skarlało i zostało
              sprowadzone do kursów przygotowawczych do matury. Pozdrawiam
              • kaczka.kwaczka Reforma: nie na rękę nauczycielom LO 12.10.05, 13:21
                > Mam dzieci w wieku szkolnym i nie uważam, ze najważniejsza rolą szkoły jest
                > karmienie dzieci, ale ich wykształcenie na wysokim poziomie.
                Całkowicie się nie zgadzam:
                1. Jeśli obcy dzieciak, wyrwie twojemu dzieciakowi kanapkę -drugie śniadanie
                to na rodziców dzieciaka nie masz wpływu, a na szkołę masz.

                2. Twoje dziecko, też skorzysta, jeśli będzie jadło w szkole obiad,
                a nie kanapkę, która odleżała w tornistrze pół dnia.
                Co twojemu dziecku przyjdzie z wykształcenia, jeśli zdrowia mieć nie będzie ?
                Kto go zatrudni ?

                > Zapewenienie posiłków dzieciom to przede wszytkim rola rodziców, a nie
                szkoły.
                Jak wyżej.

                > Co do WF-u uważam, że w niektórych
                > przypadkach jest to komletne marnowanie czasu, bo spacery i zajęcia zastępcze
                > niczego konstruktywnego nie załatwią i nie spowodują poprawy kondycji
                > fizycznej
                Dzieci w tym czasie nie uczą się, nie siedzą w ławkach,
                nareszcie, ich kręgosłup i nie tylko może odpocząć.
                Robisz wrażenie, jak byś nic nie wiedziała o rozwoju i rośnięciu dzieci,
                jakbyś chciała wychować wymoczkowatego mózgowca.

                > wielu rodziców zwalnia dzieci z WF-u z najrozmaitszych
                > powodów...
                To złe zjawisko, równie złym zjawiskiem, jest traktowanie sportu wyczynowo
                przez nauczycieli.
                Uważam, że w szkole, tak jak na studiach powinny istnieć grupy dla dzieci z
                różnego rodzaju wadami, i zwolnieniami, ich wuef powinien wyglądać inaczej,
                ale powinien być.

                > Szkoła obecnie na ogół jest bardziej przyjazna dzieciom, ale to chyba jedyna
                > zaleta reformy.
                To bardzo ważne, że tak jest.

                > Poziom nauki obniżył się znacznie. Wiedza mojego syna, który
                > teraz jest w I klasie LO(jednym z najbardziej renomowanych) jest bardzo
                > powierzchowna ze wszystkich przedmiotów,
                To brzmi: och jaka ta dzisiejsza młodzież....

                > Nie jestem zwolenniczką podziału na
                > podstawówkę i gimnazjum, bo nic to nie dało,
                Napisałaś wyżej co dało: lepsze podejście do dzieci, a to bardzo ważne.

                > a skróciło naukę w LO,
                > największym osiągnięciem polskiej oświaty,
                Całkowita bzdura.
                Skończyłam studia, i mimo to uważam,
                że bardzo dużo nauczyłam się w podstawówce i na studiach.
                Przyrost mojej wiedzy w LO, był śladowy, przynajmniej tej użytecznej.
                Faktycznie bazowałam cały czas na wiedzy z podstawówki.
                Przekazywana w LO wiedza była pełna szczegółów,
                za to mało tam było sensu, logiki, myślenia.
                Nauka zaś zwykle sprowadzała się do wysłuchiwania sflustrowanych nauczycieli,
                którzy z zasady prowadzili co drugą lekcję, bo im za mało płacili,
                którzy wyżywali się na uczniach za własne niepowodzenia życiowe,
                któzy często wymuszali korepetycje (by uczeń zdał maturę),
                i dopuszczali się wielu innych nadużyć.

                Obecnie uczeń do liceum trafia rok później,
                jest starszy i trudniej poddaje się nieprawidłowościom,
                nauczyciele liceów są więc w trudniejszej sytuacji,
                i to oni najbardziej krytykują reformę.
                Dla nich to nie wygodne, bo mają mniejsze możliwości dopuszczania sie nadużyć,
                które dawniej były codziennością, i dla tego krytykują reformę.
                • l-a Re: 12.10.05, 14:15











                  kaczka.kwaczka napisała:

                  > 1. Jeśli obcy dzieciak, wyrwie twojemu dzieciakowi kanapkę -drugie śniadanie
                  > to na rodziców dzieciaka nie masz wpływu, a na szkołę masz.
                  Nie bardzo rozumiem co masz na myśli. Moje dzieci zabierają więcej
                  kanapek,żeby móc podzielić się z tymi, którzy nie mają.
                  >
                  > 2. Twoje dziecko, też skorzysta, jeśli będzie jadło w szkole obiad,
                  > a nie kanapkę, która odleżała w tornistrze pół dnia.
                  Moje dzieci jedzą obiady w szkole, bo za nie płacę.
                  > Co twojemu dziecku przyjdzie z wykształcenia, jeśli zdrowia mieć nie będzie ?
                  > Kto go zatrudni ?
                  Właśnie po to dzieci mają rodziców,żeby się o nie troszczyły i zapewniały im
                  odpowiednie warunki do rozwoju. Moje dzieci nie głodują i są zdrowe, bo to jest
                  mó podstawowy obowiązek wobec nich i nie zamierzam obarczać tym szkoły. Ja od
                  szkoły wymagam tylko, żeby dała im dobrą edeukację, ale widzę, że to dla Ciebie
                  jest niezrozumiałe.
                  >
                  > Dzieci w tym czasie nie uczą się, nie siedzą w ławkach,
                  > nareszcie, ich kręgosłup i nie tylko może odpocząć.
                  > Robisz wrażenie, jak byś nic nie wiedziała o rozwoju i rośnięciu dzieci,
                  > jakbyś chciała wychować wymoczkowatego mózgowca.
                  Moje dzieci są akurat bardzo wysportowane, bo dbam o ich wszechstronny
                  rozwój, mają sukcesy w różnych zawodach, ale raczej nie będą zawodowymi
                  sportowcami, więc chciałabym aby oprócz tężyny fizycznej miały coś w głowach,
                  i zdobyły wyższe wykształcenie, a potem pracę.
                  >
                  > > Poziom nauki obniżył się znacznie. Wiedza mojego syna, który
                  > > teraz jest w I klasie LO(jednym z najbardziej renomowanych) jest bardzo
                  > > powierzchowna ze wszystkich przedmiotów,
                  > To brzmi: och jaka ta dzisiejsza młodzież....
                  Widzę, że nie masz żadnych argumentów, aby skomentować bardzo niski poziom
                  nauki w obecnych szkołach.
                  >
                  > > Nie jestem zwolenniczką podziału na
                  > > podstawówkę i gimnazjum, bo nic to nie dało,
                  > Napisałaś wyżej co dało: lepsze podejście do dzieci, a to bardzo ważne.

                  To o wiele za mało.
                  >
                  > > a skróciło naukę w LO,
                  > > największym osiągnięciem polskiej oświaty,
                  > Całkowita bzdura.
                  > Skończyłam studia, i mimo to uważam,
                  > że bardzo dużo nauczyłam się w podstawówce i na studiach.
                  > Przyrost mojej wiedzy w LO, był śladowy, przynajmniej tej użytecznej.
                  > Faktycznie bazowałam cały czas na wiedzy z podstawówki.
                  > Przekazywana w LO wiedza była pełna szczegółów,
                  > za to mało tam było sensu, logiki, myślenia.
                  > Nauka zaś zwykle sprowadzała się do wysłuchiwania sflustrowanych nauczycieli,
                  > którzy z zasady prowadzili co drugą lekcję, bo im za mało płacili,
                  > którzy wyżywali się na uczniach za własne niepowodzenia życiowe,
                  > któzy często wymuszali korepetycje (by uczeń zdał maturę),
                  > i dopuszczali się wielu innych nadużyć.
                  >
                  > Obecnie uczeń do liceum trafia rok później,
                  > jest starszy i trudniej poddaje się nieprawidłowościom,
                  > nauczyciele liceów są więc w trudniejszej sytuacji,
                  > i to oni najbardziej krytykują reformę.
                  > Dla nich to nie wygodne, bo mają mniejsze możliwości dopuszczania sie nadużyć,
                  >
                  > które dawniej były codziennością, i dla tego krytykują reformę.

                  Ta odpowiedź to komletny bełkot. Ja również skończyłam studia. Ale miałam
                  chyba olbrzymie szczęście, że chodziłąm do świetnego LO, w którym uczyli
                  nauczyciele z pasją, nigdy nie chodziłam na żadne korepetycje, i bez problemu
                  dostałam się na studia, a nie było wtedy furtki w postaci studiów płatnych.
                  Obecnie nawet bardzo dobrzy uczniowie zmuszeni są do korzystania z korepetycji,
                  żeby zdać dobrze maturę, od wyników której zależy czy dostaną się na wymarzone
                  studia. W szkole nauczyciele, nawet bardzo dobrzy nie wyrabiają się z
                  realizacją całego programu na wysokim poziomie.
                  Ze swojej podstawówki tez byłam zadowolona, ale jak porównuję to czego sama się
                  uczyłam i czego uczą teraz (podstawówka + gimnazjum)to jest to po prostu
                  jedynie jakaś absolutne podstawe minimum, a w końcu nauka poszła do przodu. I
                  dopiero w LO okazuje się,że dzieciaki są niedouczone, a nie ma czasu, żeby te
                  zaległości nadrobić. Ta reforma to po prostu porażka i całkowicie zapomina o
                  zdolnych dzieciakach, a jeżeli wyrównuje szanse, to na bardzo, bardzo niskim
                  poziomie. Pozdrawiam







                  • kaczka.kwaczka Po prostu kłamiesz 12.10.05, 15:45
                    > > 1. Jeśli obcy dzieciak, wyrwie twojemu dzieciakowi kanapkę -drugie śniada
                    > > nie to na rodziców dzieciaka nie masz wpływu, a na szkołę masz.
                    > Nie bardzo rozumiem co masz na myśli. Moje dzieci zabierają więcej
                    > kanapek,żeby móc podzielić się z tymi, którzy nie mają.
                    Po prostu ci nie wierzę.
                    A jeśli nawet tak jest, to czy pomyślałaś,
                    że może wychowujesz człowieka naiwnego,
                    i czy bierzesz pod uwagę, gdy twoje dziecko będzie zawsze dawać,
                    tonie nauczy sie brać ?
                    Po prostu potępiam takie zachowanie, nawet, jeśli jest prawdziwe.
                    Nie potępiam dzielenia się i dawania,
                    ale krytykuję, realizację tego w ten sposób.
                    • l-a Re: Po prostu kłamiesz 12.10.05, 16:00
                      Nie kłamię, nie wiem dlaczego nie jesteś w stanie tego zrozumieć. Moja modsza
                      córka jest niejadkiem i wolę, żeby dała kanapkę komuś innemu niż wyrzuciła.
                      • kaczka.kwaczka Re: Po prostu kłamiesz 12.10.05, 18:29
                        > ....Moja modsza córka jest niejadkiem i wolę,
                        > żeby dała kanapkę komuś innemu niż wyrzuciła.
                        To znaczy, że albo robisz niesmaczne kanapki, albo je robisz niepotrzebnie.

                        i nie odpowiadaj na ten post, bo Ty jesteś fałszywa.

                        • l-a Re: Po prostu kłamiesz 12.10.05, 18:43
                          > ....Moja modsza córka jest niejadkiem i wolę,
                          > > żeby dała kanapkę komuś innemu niż wyrzuciła.
                          > To znaczy, że albo robisz niesmaczne kanapki, albo je robisz niepotrzebnie.
                          >
                          Nie będę z Toba dyskutować, bo chyba masz coś nie w porządku z głową. Nie masz
                          po prostu żadnych merytorycznych argumentów to pleciesz głupoty.
                • danuta49 Chodziłaś do złego liceum, czy zamknąć wszystkie z 12.10.05, 16:45
                  tego powodu?Wielu rodziców popełnia rzeczy straszne, czy to znaczy,że jak w
                  Korei Płn.wszystkie dzieci trzeba odebrać rodzicom i oddać do domu dziecka?;-)
                  Chodziłaś do złej szkoły średniej, a ja do dobrej.I tyle.Twoje urazy do twoich
                  (!) nauczycieli liceum każą ci cieszyć się, że jacyś inni nauczyciele będą
                  mieli gorzej.Oni też, ale przede wszystkim dzieci i to te, które chcą czegoś
                  więcej niż udział w osiedlowym gangu, posada sprzedawczyni, fryzjerki czy
                  sprzątaczki.
                  Co do wyrywania, to nawet nakarmiony potomek patologicznej rodziny, może
                  jeszcze wyrwać parę innych rzeczy bo mu się podobają,albo, ot tak, dla jaja,
                  poznęcać się nad twoim dzieckiem.I szkoła nic tu nie będzie mogła pomóc bo tacy
                  jak ty dawno jej zabrali mozliwości skutecznej obrony normalnych(!) dzieci.
                  Jak piszesz skończyłaś studia bazując na widzy z podstawówki.Marne to
                  musiały być studia - albo "humanistyczne" albo zarządzanie i marketing itp. w
                  prywatnej Szkole Czegoś i Czegoś Jeszcze.To widać, słychać i czuć!Porządnych
                  studiów, bazując na umiejętnościach i wiedzy z podstawówki nie tylko skończyć,
                  ale nawet zacząć się naprawdę nie da.;-)
                  Kiedyś uczeń chcący zostać np.inzynierem kończył klasę drugą(!) mat-fiz
                  czteroletniego liceum.Dziś kończy nim całą swoją matematyczną edukację.A
                  matematyka to język(!) techniki, ekonomii, nauk przyrodniczych, społecznych
                  (uprawianych na poważnie!), a nawet humanistycznych.

                  • danuta49 Wypadł kluczowy zwrot "kończył pojęciem pochodnej" 12.10.05, 18:44
                    >Kiedyś uczeń chcący zostać np.inzynierem kończył pojeciem pochodnej klasę drugą
                    (!) mat-fiz czteroletniego liceum.Dziś kończy nim całą swoją matematyczną
                    edukację.A matematyka to język(!) techniki, ekonomii, nauk przyrodniczych,
                    społecznych uprawianych na poważnie!), a nawet humanistycznych.<



                  • kaczka.kwaczka Re: Chodziłaś do złego liceum, czy zamknąć wszyst 12.10.05, 20:43
                    > Chodziłaś do złego liceum, czy zamknąć wszystkie
                    > tego powodu?
                    NIe, chodziłam do 3 różnych liceów, więc mam szeroki przegląd.
                    2 z nich były "renomowane".
                    Więc moja ocena szkół jest oparta na szerszym doświadczeniu, niż twoja,
                    ty jak rozumiem uczyłaś się w jednej ukochanej szkole i nic poza tym nie
                    widziałaś.


                    > Twoje urazy do twoich (!) nauczycieli liceum każą ci cieszyć się,
                    > (!) nauczycieli liceum każą ci cieszyć się, że jacyś inni nauczyciele będą
                    > mieli gorzej.
                    NIe . Reforma każe mi się cieszyć, że dzieciom w liceach jest lżej.

                    > Jak piszesz skończyłaś studia bazując na widzy z podstawówki.Marne to
                    > musiały być studia - albo "humanistyczne" albo zarządzanie i marketing itp. w
                    > prywatnej Szkole .
                    Źle trafiłąś, skończyłam informatykę na Uniwersytecie Warszawskim.

                    > Kiedyś uczeń chcący zostać np.inzynierem kończył klasę drugą(!) mat-fiz
                    > czteroletniego liceum.Dziś kończy nim całą swoją matematyczną edukację
                    Nie rozumiem tego zdania.
                    Po drugiej klasie na studia, bez matury ?

                    • danuta49 Informatyka UW po podstawówce;-))))))))))))))))))) 12.10.05, 20:58
                      1.Napisałam wyraźnie w poście niżęj:"Poprzednio uczeń klasy mat-fiz
                      kończył "pojęciem pochodnej" klasę II liceum, a dziś uczeń programu matematyki
                      na poziomie rozszerzonym kończy tym pojęciem całą swoją matematyczną edukację"
                      Po prostu wypadło "pojeciem pochodnej" !
                      2.Ze znajomością matematyki na poziomie podstawówki nie zdałabyś egzaminu
                      wstępnego na informatykę UW na poziomie zapewniajacym przyjęcie, ba wogóle byś
                      go nie zdała!!!Więc albo nie kończyłaś tego kierunku na tej uczelni(może na
                      SGGW;-)), albo to gadanie o wyniesieniu całej wiedzy z podstawówki mija się z
                      prawdą!
                      3.To, że zminiłaś 3 licea może po prostu swiadczyć o jakiejś skazie
                      charakterologicznej albo osobowościowej.To raczej powinno być twoim problemem,
                      że wszędzie ci źle!!!;-)
                      • kaczka.kwaczka Re: Informatyka UW po podstawówce;-)))))))))))))) 12.10.05, 22:09
                        > 1..... dziś uczeń programu matematyki
                        > na poziomie rozszerzonym kończy tym pojęciem całą swoją matematyczną edukację"
                        > Po prostu wypadło "pojeciem pochodnej" !
                        NIe z tego nie wynika. Kolejność przerabianego materiału może być inna,
                        i nie ma to nic do zakresu wiedzy.


                        > 2.Ze znajomością matematyki na poziomie podstawówki nie zdałabyś egzaminu
                        > wstępnego na informatykę UW na poziomie zapewniajacym przyjęcie, ba wogóle
                        > byś go nie zdała!!!
                        Mylisz się. NIe tylko zdałam na poziomie zapewniającym przyjęcie,
                        ale z pisemnej matematyki miałam 5 ( z ustnej zresztą też), w skali od 2 do 5,
                        piątek było 7 na 365 osób zdających ten egzamin.
                        Było 5 zadań, na kilka godzin egzaminu, z czego tylko 1 bardzo słabo zachaczało
                        o pojęcie ze szkoły średniej, konkretnie o zmienną losową.
                        Pozostałe 4 zadania można było, rozwiązać bez używania jakichkolwiek narzędzi
                        matematycznych poznanych w liceum.
                        Co nie znaczy, że zadania były proste.
                        Zadania były trudne, tzn albo ktoś potrafił myśleć lub miał pomysł jak to
                        rozwiązać, i rozwiązanie nie było zbyt długie,
                        albo nie miał i nie zdał.

                        > 3.To, że zminiłaś 3 licea może po prostu swiadczyć o jakiejś skazie
                        > charakterologicznej albo osobowościowej.
                        Całkowite bzdury.
                        Te zmany były niezależne ode mnie i wbrew mojej woli.
                        • danuta49 Byłam w liceum finalistką olimpiady matematycznej, 12.10.05, 22:45
                          w czasach gdy skala stopni była od 2 do 5.I mimo całej olimpijskiej specyfiki
                          zadania wymagały jednak znajomości pojęć i własności obiektów matematycznych z
                          zakresu liceum.Bez nich po prostu treść zadań była niezrozumiała ;-)Tym
                          bardziej dotyczyło to wtedy egzaminów wstepnych.Zwłaszcza, ze akurat i
                          olimpiadę i egzaminy robiła ta sama ekipa z UW.Obawiam się, ze po prostu
                          konfabulujesz ;-) żeby tylko postawić na swoim!Współczuję wszsytkim, którzy
                          muszą z tobą cokolwiek robić czy to w domu(biedna rodzina, o ile jakąś masz!),
                          czy to w pracy(pewnie najlepiej przyjaźnisz się z komputerem!), czy w
                          jakiejkolwiek innej działalnosci.
                          • kaczka.kwaczka A ja nie. 13.10.05, 09:52
                            > Byłam w liceum finalistką olimpiady matematycznej
                            Ja nie byłam, wogóle nie startowałam.
                            Nie brałam udziału w olimpiadzie matematematycznej w LO.
                            Więc mi jest to całkiem obojętne.
                            Wiem natomiast, że zawsze, wiele czołowycch miejsc zajmowali uczniowie z
                            Gotwalda.
                            Na uczelni wyglądali na przeuczonych,
                            i pozimem daleko odstawali, od olimpijczyków z normalnych szkół.
                            Pół żartem zachowanie ucznia z Gotwalda po usłyszeniu treści zadania było
                            następujące:
                            napisał wzór pełen całek i szeregów, podparł się jakimś twierdzeniem i
                            twierdził, że z tego wynika, tj. próbował zadanie sprowadzić do poprzedniego.

                            Olimpijczyk z normalnej szkoły popatrzył w sufit, pomyślał,
                            narysował obrazek, do tego 2 wzory nie wychodzące poza działania dowania,
                            odejmowania, dzielenia i mnożenia i powiedział : Tylko popatrz i już było
                            rozwiązanie.

                            I tym się różni talent, od wyuczenia.


                            > w czasach gdy skala stopni była od 2 do 5....
                            > ...zadania wymagały jednak znajomości pojęć i własności obiektów
                            > matematycznych z zakresu liceum.
                            Tylko pod waruniem, że ktoś w liceum nadrabiał zaległości z podstawówki.
                            Ja zaległości z podstawówki nie miałam, a jak ty miałaś, to nie uogólniaj.

                            > Tym bardziej dotyczyło to wtedy egzaminów wstepnych.
                            To po rostu nie prawda.
                            Idź do biblioteki i wypożycz książkę: zadania z egzaminów na wyższe uczelnie ,
                            np. z połowy lat osiemdziesiątych.

                            > Zwłaszcza, ze akurat i olimpiadę i egzaminy robiła ta sama ekipa z UW.
                            Tego nie wiem.
                            Ja po prostu pisałam wspomniany egzamin, i nie zauważyłam żadnej korelacji
                            pomiędzy zakresem materiału na pisemnej matematyce i
                            zakresem materiału na matematyce w LO.
                            • danuta49 Nie chodziłam do Gottwalda(dziś Staszica), więc 13.10.05, 12:29
                              twoje złośliwosci pod adresem olimpijczyków z tej szkoły są chybione;-)Miałam
                              jednak kolegów na studiach po Gottwaldzie(i olimpiadach) i oni akurat byli
                              różni. Niektórzy stanowią dziś scisła naukową czołówkę polskiej matematyki,
                              fizyki i informatyki!Natomiast prawie nie ma w tej czołówce osób, które wogóle
                              nie odniosły sukcesu w olimpiadach!!!
                              • kaczka.kwaczka To ty znasz całą czołówkę polskiej matematyki,...? 13.10.05, 13:49
                                > ...czołówkę polskiej matematyki, fizyki i informatyki!
                                > Natomiast prawie nie ma w tej czołówce osób, które wogóle
                                > nie odniosły sukcesu w olimpiadach!!!
                                To ty znasz całą czołówkę polskiej matematyki, fizyki i informatyki ?
                                • danuta49 Wiem kto w niej jest i skąd się wziął, to trochę 13.10.05, 19:28
                                  co innego!
                                  • kaczka.kwaczka Twoje dane nie są wiarygodne.... 13.10.05, 22:00
                                    > Wiem kto w niej jest (czołówce polskiej matematyki, fizyki i informatyki)
                                    > i skąd się wziął, to trochę co innego.
                                    Piszesz zbyt często bezczelnie by ci uwierzyć, dlatego twoje słowa nie są
                                    wiarygodne.

                                    Po pierwsze zdefiniuj co to jest "czołówka polskieje matematyki , fizyki,
                                    informatyki".
                                    Po drugie skąd masz o takich ludziach (tak szerokiej grupie ludzi, znajdujących
                                    się w różnych miejscach, uczelniach, ośrodkach, a nawet firmach) tak dokładne i
                                    często osobiste dane:(czy ktoś był olimpijczykiem itp).

                                    • danuta49 Dyskusja z tobą nie ma sensu - argumentów nie 13.10.05, 22:22
                                      potafisz przyjmować, czepiasz się rzeczy, które generalnie są znane i oczywiste.
                                      >Piszesz zbyt często bezczelnie by ci uwierzyć, dlatego twoje słowa nie są
                                      wiarygodne.<
                                      To raczej ty konfabulujesz.Na pewno nie skończyłaś dziennej(!!!) informatyki na
                                      UW.Nawet nie masz pojęcia jak wyglądały egzaminy wstępne.Co najwyżej są to twoje
                                      (!) pomysły na taki egzamin.Również twój intelekt o tym nie świadczy;-)!!!
                                      W środowisku matematyków, fizyków, informatyków, chemików (i kazdym innym tego
                                      typu!)wiadomo kto jest wybitny.Dane o laureatach i finalistach olimpiad też są
                                      łatwo dostępne(np. na stronach internetowych odp.olimpiad, są tez jubileuszowe
                                      publikacje!)Wystarczy porównać!!!
                                      Piszę jak piszę[dla ciebie jest to bezczelnie;-))))))))] bo mam poczucie
                                      własnej wartości!W przeciwieństwie do ciebie zakompleksiona nieudacznico!
                                      • kaczka.kwaczka Re: Dyskusja z tobą nie ma sensu - argumentów nie 14.10.05, 09:57
                                        Jesteś zgniłym zdemoralizowanym belfrem.
                                        Twoja słowa są pełne kłamstw
                                        i oszczerstw w stosunku do mnie.

                                        Nie wiesz nawet jak wyglądały egzaminy wstępne na uczelnie,
                                        jak więc mogłaś dobrze przygotować młodzież do nich ?

                                        Człowiek, który nie ma za grosz honoru,
                                        który raz mówi, że 2+2 = 3 , a drugim, że 2+2 = 5,
                                        nie może mieć poważaniu u uczniów.
                                        NIe masz autorytetu u dzieci, i to cię boli,
                                        a swoje nieudacznictwo w klasie odreagowujesz na tym forum.

                                        Ja na szkołę patrzę z obiektywnej perspektywy.
                                        NIe uczę się już, nie mam dzieci w szkole, nie pracuję w szkole.

                                        Więc dlaczego jestem na tym forum ?
                                        Bo jak rodzic dzieciaka upomni się o szacunek dla ucznia w szkole,
                                        to grono nauczycielskie będzie się mścić i wyżywać na tym dziecku.
                                        A jak ja się upomnę, to mi nikt, nic nie zrobi,
                                        bo nie mam dzieci w szkole, bo sama do szkoły nie chodzę.

                                        A skoro dzieci i ministrowie i cała ta szkoła tak cię denerwują:
                                        to proszę dla dobra dzieci społecznego i twojego:
                                        zmień zawód, póki ktoś cię go nie pozbawi.
                                        • danuta49 Polecam dobrego psychologa lub psychiatrę - pokaż 14.10.05, 14:08
                                          mu swoje wypowiedzi na tym forum, a on nie będzie miał problemów z diagnozą.Ja
                                          tu juz nie mam nic do roboty!
            • danuta49 Głupstwa c,d. 12.10.05, 13:26
              >Wystarczy dzieciakom, jak z 4 lekcji wuefu 2 będą mieć na sali, a pozostałe
              gdzie indziej.<
              Co to jest to "gdzie indziej?;-)))Korytarz - nie każda szkoła ma odpowiedni i
              to bardzo przeszkadza (hałas!!!)pozostałym uczniom.
              Co do wychodzenia na dwór, to ci glodni, o których tak sie troszczysz, nie mają
              też odpowiedniego stroju (obuwie zwłaszcza!) do treningu na dworzu.Zwłaszcza w
              czasie roztopów(to potworne blocko!), co proponujesz w innym miejscu.4 godziny
              WF to w większości szkół fikcja i marnowanie czasu i pieniedzy.Za te pieniądze,
              gdyby ich nie zmarnowano, mozna by po paru latach znakomicie poprawić bazę
              sportową albo dozywiać tych głodnych.A tak zostały zmarnowane na "spacery w
              trakcie roztopów"!!!
              • kaczka.kwaczka To się zdecyduj.. 12.10.05, 15:36
              • kaczka.kwaczka To się zdecyduj... 12.10.05, 15:41
                To się zdecyduj:
                Czy chcesz by twoje dziecko miało 2 lekcjie wf na sali i 2 gdzie indziej
                czy tylko 2 lekcje wf ?
                Bo na wybudowanie nowej sali nie ma pieniędzy.

                Uważam, że reforma polegająca na podziale podstawówki
                na podstawówkę i gimnazjum była bardzo dobra.
                NIe podajecie żadnych argumentów przeciw,
                a za jest wiele.
                • danuta49 Szkoda czasu mojego dziecka na fikcję!!! 12.10.05, 16:50
                  Wolę mu zafundować basen - jest niedaleko domu - niż dopuścić żeby traciło czas
                  tak nieefektywnie i na dodatek niebezpiecznie.
                  • kaczka.kwaczka Nie odpowiedziałaś na pytanie 12.10.05, 18:26
                    > Wolę mu zafundować basen ..
                    Mówimy o szkole publicznej, a nie o wyciąganiu pieniędzy od rodziców.

                    NIe odpowiedziałaś na pytanie.
                    • danuta49 Chyba powoli myslisz!!!;-) 12.10.05, 18:41
                      Jasno napisałam:jesli ten 3 i 4 WF nie słuzy mojemu dziecku tylko jest
                      marnowaniem(niebezpiecznym na dodatek!)jego czasu w imię tworzenia fikcji, to
                      mnie takie lekcje nie interesuja.A ponieważ jako podatnik za nie płacę to
                      uważam, że jest to marnowanie moich(!) pieniędzy, które można wykorzystac
                      sensowniej w tym samym szkolnictwie!!!Doszło???
                      • kaczka.kwaczka To napisz jasno: chcesz 2 x WF zamiast 4x WF ? 12.10.05, 19:20
                        > Jasno napisałam:jesli ten 3 i 4 WF nie słuzy mojemu dziecku tylko jest
                        > marnowaniem(niebezpiecznym na dodatek!)jego czasu w imię tworzenia fikcji, to
                        > mnie takie lekcje nie interesuja.

                        To napisz jasno: chcesz 2 x WF zamiast 4x WF ?
                        TAK, czy NIE?
                        • danuta49 Czytać nie umiesz???;-) 12.10.05, 20:17
                          Przecież wyraźnie napisałam co mam w tej sprawie do powiedzenia.
                          Natomiast pytania w twoim stylu tak albo nie pachną mi policyjnym
                          przesłuchaniem albo kampanią wyborczą.Rozumiem, ze tu albo tu jesteś fachowcem;-
                          )!Ja się w to nie bawię!
                          • kaczka.kwaczka To nie znasz słów TAK lub NIE ? 12.10.05, 20:34
                            To nie znasz słów TAK lub NIE ?

                            Ja się pytam czy to jest czerwone czy nie,
                            a ty mi odpowiadasz : To nie jst w kratkę.

                            NIe chcesz odpowiedzieć, bo każda z odpowiedzi jest ci niewygodna.
                            Nie masz argumentów więc się zamknij,
                            i nie krytykuj tych punktów reformy, które akurat, wyjątkowo miały sens.
                            • danuta49 Daruj sobie policyjne chwyty z przesłuchań!!! 12.10.05, 20:42
                              Mój świat jest nieco bardziej skomplikowany niż twój;-)Dlatego mysli też
                              formułuję precyzyjnie!!!Natomiast policyjne chwyty typu "odpowiadaj tak albo
                              nie" stosuj sobie w pracy na komendzie, też zresztą raczej Sherlock Holmesem to
                              ty nie jesteś;-)
                              • kaczka.kwaczka szkoda na ciebie klawiatury.... 12.10.05, 20:49
                                szkoda na ciebie klawiatury....

                                I współczuję twoim dzieciom.
                                A jeśli jesteś nauczycielem co jest bardzo prwdopodobne,
                                to jeszcze bardziej współczuję twoim uczniom.
                                • danuta49 Re: szkoda na ciebie klawiatury.... 12.10.05, 21:03
                                  Moi uczniowie pracują i studiują na uczelniach, na których mogłabyś co najwyżej
                                  sprzątac.I jakoś sobie nie współczują;-)
                                  • kaczka.kwaczka Więc jednak jesteś nauczycielem. 12.10.05, 21:53
                                    > Moi uczniowie ....
                                    Więc jednak jesteś nauczycielem.
                                    Walczysz z tą reformą, bo ona czegoś od ciebie wymaga ?
                                    Dawniej uczniom było gorzej, ale tobie lepiej i tęsknisz do starych czasów,
                                    gdy bezkarnie mogłaś się wyżywać na uczniach ?
                                    Teraz jest to trudniejsze, bo do liceum przychodzą starsze dzieci,
                                    one lepiej znają swoje prawa, nie jesteś dla nich autorytetem,
                                    i nie możesz nimi tak prosto jak dawniej manipulować, poniżać ich.

                                    NIe radzisz sobie z licealistami,
                                    nie umiesz ich nauczyć, więc mówisz:
                                    oni są niedouczeni w gimnazjum,
                                    ministerstwo jest złe!!!!!!!!!!!!!
                                    Popatrz jakie to bezczelne.

                                    Spójrz na siebie.
                                    I zrozum do czego doprowadził poprzedni system oświaty,
                                    do którego tęsknisz:
                                    Wychował takich jak ty, którzy nie radzą sobie,
                                    wychował obecne elity rządzące,
                                    które doprowadziły kraj nad przepaść bezrobocia, deficytu, biedy...

                                    Mam jeszcze pół życia przed sobą.
                                    Przynajmniej starość, chce spędzić w Polsce, kraju dostatnim, i spokojnym.
                                    A takie będą Rzeczpospolite, jakie ich młodzieży chowanie...

                                    • danuta49 Już ci napisałam cos o swoich uczniach i naszych 12.10.05, 22:36
                                      wzajemnych stosunkach!Twoje teorie o ludziach i sytuacjach, o których nie masz
                                      pojęcia są porażające.Więc ci moi uczniowie z tych ambitnych uczelni (i z mniej
                                      ambitnych w rodzaju UW;-))jakoś tak do mnie przyjeżdzają i przychodzą, w
                                      niektórych sprawach zawodowych współpracują.Według ciebie sa masochistami;-)Co
                                      więcej posyłają do mnie swoje dzieci, a wybór mają w stolicy spory!To już
                                      masochizm do kwadratu!I autorytetem też akurat dla swoich aktualnych uczniów
                                      jestem, a uczę takich z najwyższej intelektualnej półki(swiatowej,
                                      swiatowej!!!).Co nie znaczy, ze nie umiem porównać matematycznych umiejetności
                                      uczniów po gimnazjum z aktualnej pierwszej matematycznej i fizycznej
                                      dwudziestki na Mazowszu ze zwykłym uczniem po pierwszej klasie mat-fiz w
                                      porządnym liceum przed reformą, nie mówiac już o latach 80 czy 70.I mam sporo
                                      kolegów o podobnych osiągnięciach (sama krajowa czołowka matematyczno-
                                      fizyczna), którzy jak jeden mąż dostrzegają to samo.Może my wszyscy jestesmy
                                      głupi sadyści, a ty jedyna madra, ale to dość mało prawdopodobne;-)
                                      A nieszczęścia Polski w ostatnich latach są raczej dziełem doktrynerów po
                                      studiach "humanistycznych" , a nie ludzi z wykształceniem ścisłym czy
                                      technicznym.Bo to "humaniści" robią w polityce nie umiejąc nic innego!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka