golcon
19.11.05, 07:51
Należałoby się bliżej zapoznać z mechanizmami doboru kadry dydaktycznej na
wsiach i małych miasteczkach. Tutaj rządzi prawo klanowe, matka nauczycielka
przepycha swoje dziecko przez kolejne klasy i blokuje etat dla swej
niedouczonej latorośli. Efekt mamy taki, że szkoły okupują miernoty rodzinne,
nie dopuszczają wybitne jednostki do zatrudnienia w szkole.
Czy kiedykolwiek z władz samorzadowych kierował się naprawdę dobrem szkoły,
wątpię. Przy zatrudnianiu władze kierują się tylko i wyłącznie układami
rodzinnymi. Znam to z autopsji. Absolwentka Uniwerystetu Jagielońskiego
szczycąca się dyplomem z wyróżnieniem , znająca dwa języki obce, nie
otrzymała zatrudnienia w szkole, wyparła ją córeczka Pana Przewodniczącego
Rady. Córeczka która ledwo skończyła studia zaoczne, przez wszystkie lata
szkoły średniej i studiów podtrzymywana przez korepetycje.
Ciąg dalszy łatwo sobie wyobrazić. Takie mechanizmy są na wsiach. Pytam się
kto ma dobrze uczyć te dzieciaki, jak personel sam nie jest odpowiednio
wyedukowany. Oczywiście są też wyjątki. Ale problem tkwi w doborze
nauczycieli, ich ocenie. Obecny system oceny i awansów jest jedną wielką
fikcją. Zmusza tylko do gromadzenia olbrzymiej ilości dokumentów, które i tak
są mocno naciągane. W efekcie dedcydują układy a nie osobowość nauczyciela.