Dodaj do ulubionych

Fatalne matury na wsi

19.11.05, 07:51
Należałoby się bliżej zapoznać z mechanizmami doboru kadry dydaktycznej na
wsiach i małych miasteczkach. Tutaj rządzi prawo klanowe, matka nauczycielka
przepycha swoje dziecko przez kolejne klasy i blokuje etat dla swej
niedouczonej latorośli. Efekt mamy taki, że szkoły okupują miernoty rodzinne,
nie dopuszczają wybitne jednostki do zatrudnienia w szkole.
Czy kiedykolwiek z władz samorzadowych kierował się naprawdę dobrem szkoły,
wątpię. Przy zatrudnianiu władze kierują się tylko i wyłącznie układami
rodzinnymi. Znam to z autopsji. Absolwentka Uniwerystetu Jagielońskiego
szczycąca się dyplomem z wyróżnieniem , znająca dwa języki obce, nie
otrzymała zatrudnienia w szkole, wyparła ją córeczka Pana Przewodniczącego
Rady. Córeczka która ledwo skończyła studia zaoczne, przez wszystkie lata
szkoły średniej i studiów podtrzymywana przez korepetycje.
Ciąg dalszy łatwo sobie wyobrazić. Takie mechanizmy są na wsiach. Pytam się
kto ma dobrze uczyć te dzieciaki, jak personel sam nie jest odpowiednio
wyedukowany. Oczywiście są też wyjątki. Ale problem tkwi w doborze
nauczycieli, ich ocenie. Obecny system oceny i awansów jest jedną wielką
fikcją. Zmusza tylko do gromadzenia olbrzymiej ilości dokumentów, które i tak
są mocno naciągane. W efekcie dedcydują układy a nie osobowość nauczyciela.
Obserwuj wątek
    • joanna.brzoza Fatalne matury na wsi 19.11.05, 08:02
      "Raport potwierdza gorsze edukacyjne szanse młodzieży ze wsi i małych miast.
      Do wyboru uczniowie mieli przecież tylko takie szkoły, które były w pobliżu
      ich domów. Albo takie, do których byli w stanie codziennie dojeżdżać."
      Moje 20 tys. miasteczko leży na peryferiach Warszawy. Dobrzy i bardzo dobrzy
      uczniowie wybrali szkoły w Warszawie, u nas zostali słabi, z ogromnymi
      zaległościami, albo bez umiejętności podstawowych. Przez 3 lata "dochodzą do
      poziomu normalności". Maturę zdali na niższym poziomie, ale zdali. Nie
      zdziałamy cudów! Z pustego i Salomon nie naleje! Nie użalajmy się, tak
      poprostu jest. Nie ma co trąbić! Założenie reformy: 80% w ogólniakach, to
      dopiero rewelacja!
      • ka24 Re: Fatalne matury na wsi 19.11.05, 09:10
        Zgadzam się!
        Nie jest wielką sztuką przygotowanie do matury (a właściwie do sukcesu na
        maturze) uczniów z elitarnego liceum, którzy na egzaminie gimnazjalnym
        otrzymali 80-90 punktów... Sztuką jest przygotowanie takich, których mieli tych
        punktów 50 lub mniej...
        • zbyszek-ostromecki Ocena nauczycieli, szkół, jawność wyników 19.11.05, 11:02
          Poprzednia minister edukacji pozwoliła szkołom utajnić dane o wynikach
          sprawdzianów kompetencji po 3 klasie podstawówki, egzaminów po podstawówkach,
          gimnazjach i licealnych. Rodzice nie wiedzą jakie postępy robią ich dzieci w
          porównaniu z innymi środowiskami, szkołami. Nie mogą więc pomagać dzieciom np.
          "głosując nogami" czyli przenosząc dzieci z nieudolnych szkół. Lokalne
          społeczności nie maja podstaw aby rzetelnie oceniac pracę szkół. A więc podczas
          np. wyborów samorządowych poziom nauczania nie jest problemem i przedmiotem
          dyskusji.
          Potrzebny jest stały monitoring pracy nauczycieli. Na podstawie wyników
          zewnetrznych sprawdzienów z kilku ostatnich lat, zestawiając je z danymi na
          temat pracujących z danymi klasami nauczycieli, można uzyskać dość obiektywne
          wyniki pracy poszczególnych nauczycieli.
          No i do kosza należy wyrzucić "Kartę Nauczyciela"
          • mlasskacz Wieś niech podziękuje lepperom bo dużo zrobili w 19.11.05, 12:29
            sprawie oświaty.
            • lub_czasopismo Jak przypomnę sobie nauczycieli z iejskiej podstaw 19.11.05, 13:47
              ówki to mi się nóż w kieszenie otwiera. Podobni są w szkołach średnich. W
              rodzinnym Strzelinie to wręcz patologia. Rodzinne klany nauczycieli. Ściąganie
              characzy z uczniów w zamian za milczenie na wywiadówkach o paleniu papierosów...
              TRAGEDIA!!
              Byłemu dyrektorowi samochodówki uczniowie wybudowali DOM!!! Później uczniowie
              włamali się na działkę i napisali na domu "Dar młodzieży"!!! Totalna patologia!!!
      • ukash Re: Fatalne matury na wsi 19.11.05, 10:48
        ja pochodze z mniejszego miasteczka ale do szkoly i na studia dojezdzam do
        miasta polozonego 30 km ode mnie. I z tego co widze jak ktos ma trocheoleju w
        glowie robi tak samo. Największym bólem szkół jest to że niestety nie wyrzucają
        słabych uczniów tylko przepychają i nie wyrzucają słabych nauczycieli (bo
        znaleść kolejnego to też często problem). Kolejnym błędęm jest to że
        społeczeństwo polskie to banda geniuszy i każdy idzie do liceum
        ogólnokształcącego podczas gdy 1/4 z nich powinna iść do szkół zawodowych a 1/8
        do specjalnych. Ale szkół specjalnych nie ma więc wszyscy na hurrraaaa poszli do
        liceów na wsiach i małych miasteczkach. No i proszę sobie wyobrazić lekcje w
        liceum: 5 osob powinno isc do szkoly specjalnej 8 do zawodówek - mamy wiec
        znaczaca czesc klasy ktora jak tylko moze przeszkadza w lekcjach i zaniza poziom.

        No to co uczcie sie w klasie gdzie ludzie ze szkoly specjalnej rzucaja, bekaja,
        pluja a ci z zawodowek prosze zeby 10x wytlumaczyc mnozenie ulamkow. POWODZENIA :)

        ciesze sie ze ominely mnie te wszystkie reformy edukacyjne bo nie wiem czy
        doszedlbym do studiów po tej przewspanailej reformie.

        Co do dyplomowanego nauczyciela... to coz moja mama jest nauczycielem i wiem jak
        to wyglada. Najwazniejsze jest to ze babka zamiast lekcji organizuje z klasa
        wystapienie na apel z okazji 11 listopada albo cos w tym stylu ale to ze
        nauczyciel nauczyl klase maturalna tak ze wypadla na tle innych przemiotow
        najlepiej (pod wzgledem zdawalnosci) jest juz male istotne.

        Szczerze to ja licze ze jak juz posle swoje dziecko to wroci to wsyztsko do
        normalnosci bo to co jest teraz mnie przeraza :-(. Wspolczoje rodzicom ktore
        maja swoje pociechy w gimnazjach i liceach.
        • bsum Re: Fatalne matury na wsi 19.11.05, 11:23
          Nie upraszczajmy. Najczęstsza bolocząka szkół, to brak jakiegokolwiek nadzoru -
          szczególnie w szkołach wiejskich "daleko od szosy", komu by się chciało tam jechać?
          Nie zawsze zdobycie stopnia nauczyciela dyplomowanego zwiazane jest z "robieniem
          apeli". Ja, niestety, dałam się nabrać i jestem "dyplomowanym". Kiedy po
          przeprowadzce szukałam pracy w liceum,usłyszałam, że jestem dla nich "za droga".
          Przyjęli stażystę po licencjacie! Kolejna sprawa to nepotyzm, kolesiostwo...
          Dobrym dziekujemy - nie chcemy zagrożenia- to dewiza dyrektorów w wielu szkołach.
          • mariuszdz Re: Fatalne matury na wsi 19.11.05, 11:33
            bsum napisała:

            > Nie upraszczajmy. Najczęstsza bolocząka szkół, to brak jakiegokolwiek nadzoru -
            > szczególnie w szkołach wiejskich "daleko od szosy", komu by się chciało tam jec
            > hać?
            > Nie zawsze zdobycie stopnia nauczyciela dyplomowanego zwiazane jest z "robienie
            > m
            > apeli". Ja, niestety, dałam się nabrać i jestem "dyplomowanym". Kiedy po
            > przeprowadzce szukałam pracy w liceum,usłyszałam, że jestem dla nich "za droga"
            > .
            > Przyjęli stażystę po licencjacie! Kolejna sprawa to nepotyzm, kolesiostwo...
            > Dobrym dziekujemy - nie chcemy zagrożenia- to dewiza dyrektorów w wielu szkołac
            > h.

            Nie byłaś za droga , tylko mieli na to miejsce swojaka .
        • ole16 Re: Fatalne matury na wsi 19.11.05, 13:58
          No właśnie. Z tymi "szansami edukacyjnymi" jest od lat wiele hałasu. Dzieli się
          Polskę na miasto i wieś. A prawda jest taka, że to nie geografia jest
          decydująca. Wyniki w nauce są niższe w prostszych środowiskach, gdzie rodzice
          nie mają wykształcenia i uważają, że szkoła nic ich dziecku nie da. Jaki wzór w
          domu, taki stosunek latorośli do nauki,. Zresztą nawet jeśli dziecko jest
          zdolne i mu się chce, to rodzice potrafią mu skuteczne przeszkodzić w nauce.
          Częściej taki problem pojawia się na wsi (bo co ma zrobić wiejski nauczyciel,
          jak połowa klasy nie przyjdzie do szkoły bo zbiera truskawki czy inaczej pomaga
          rodzicom przy gospodarstwie?), ale też jest w mieście. Tylko, że w miastach
          słupki ciągną do góry te najlepsze, najbardziej elitarne szkoły, do których
          idzie najbardziej ambitna młodzież (częściowo dojeżdżająca ze wsi). A przecież
          są tam też szkoły do których strach wejść, często znacznie gorsze niż te
          prowincjonalne.
          Zresztą przecież na studiach nie ma się poczucia, że na dzienne dostali się
          sami "z miasta". Wręcz przeciwnie... Jakoś większość studentów pochodzi ze wsi
          i małych miasteczek.
      • kopcio99 podzial 20.11.05, 03:50
        tym razem nie ideologicznie ale rzeczywiscie znow unaocznia sie podzial na
        klase inteligencji i chloporobotnikow.
    • myslak Re: Fatalne matury na wsi 19.11.05, 08:25
      Ambicje "reformatołów", by zmienić kandydatów do szkół zawodowych w maturzystów,
      musiały sie tak skończyć.
      Kuratorium w moim mieście zmusiło szkoły zawodowe do tworzenia klas liceum
      profilowanego ZAMIAST klas zasadniczej szkoły zawodowej, uczącej glazurników,
      murarzy, dekarzy...
      I chłopcy, których rynek wyrywałby sobie z rąk, siedzą w LO, wpatrując się w
      tablicę bez zrozumienia, bo "powołania do nauki" nie mają żadnego.
      Byliby znakomitymi fachowcami, a tak są kandydatami do nowej matury...

      jeśli nowe ministerstwo dalej tego nie pojmie, to wyrównają szanse na bezrobocie.
    • toberson Re:doczego doprowadzily rzady sld!!!! 19.11.05, 08:44
      • rs_gazeta_forum Re:reforma oświaty a rządy SLD 19.11.05, 09:29
        Szkoda zazwyczaj odpowiadać na takie stwierdzenia, ale przejść obok zatykając
        tylko nos też trudno.
        Reformę oświaty od a do z przeprowadziły rządy AWS-u z ministrem oświaty głupim
        jak but, choć ktoś mu kiedyś dał tytuł profesora, ale za to mającym "wizję".
        Nazwiska nie pamiętam i niech zresztą utonie w mrokach,
        Nawiasem podobne bucostwo prezentują obecni posiadacze rządu i jedynej słusznej
        prawdy.

        Czy mniejszościowy rząd SLD mógł ją odwrócić? Pewnie nie. Czy mógł lepiej
        zarządzać spadkiem? Na pewno tak. Ale twój post pokazuje, że niektórym żadna
        nauka ani żaden system oświaty nie pomoże.
        • zbyszek-ostromecki Re:reforma oświaty a rządy SLD 19.11.05, 11:10
          Ale to minister z SLD zatrzymała nowe matury. Tak więc gnój wylał się później.
          Pozwoliła utajnić dane o wynikach zewnętrznych sprawdzianów. Nie ruszyła "Karty
          Nauczyciela" która "mianowanego" belfra czyni nieusuwalnym nawet jak śpi na
          lekcjach.
          A co do "mniejszościowego" rzadu SLD to chyba gościu przesadziłeś.
          • rs_gazeta_forum Re:reforma oświaty a rządy SLD 19.11.05, 11:34
            Zwrócenie się do nieznajomego "gościu" na pewno podnosi własne morale.
            Co do niespójnej i chwiejnej "polityki" SLD jako całości, a ministra oświaty w
            szczególności, akurat mnie przekonywać nie trzeba, natomiast za obecny kształt
            szkolnictwa jako konstrukcji i wynikających też z niej efektów trudno ich winić.

            P.S.
            Co do rządu mniejszościowego, jeśli zgłaszasz zdanie odmienne, to może je
            uzasadnij, np. podając ilość posłów SLD w poprzedniej kadencji, ewentualnie
            współrządzących koalicjantów.
    • piekny_romanek socjalistyczne utopie 19.11.05, 09:34
      I po kiego wszyscy musza miec mature? Moze jeszcze ustawowo jakis % powinien
      isc na studia? W populacji czesc osob nadaje sie do nauki a czesc nie i nie ma
      sie co na to obrazac i sztucznie wyrownywac "poziom". Rownie dobrze moglibysmy
      ustalic poziom wzrostu - ci co sa nizsi powinni urosnac. To tak jak w tej
      opowiesci - kiedys ruscy naukowcy wyliczyli, ze czlowiek uzywa tylko
      kilkanascie procent potencjalu swojego mozgu. Komitet Centralny uchwalil
      dekret, ze trzeba narod przysystosowac tak aby uzywal kilkadziesiat %
      potencjalu mozgu :PPP Sa goscie, co maja fach w lapach i wcale nie potrzeba im
      do tego matury czy studiow.
      • odysseusz Re: socjalistyczne utopie 19.11.05, 09:57
        piekny_romanek napisał:

        > I po kiego wszyscy musza miec mature? Moze jeszcze ustawowo jakis % powinien
        > isc na studia? W populacji czesc osob nadaje sie do nauki a czesc nie i nie
        ma
        > sie co na to obrazac i sztucznie wyrownywac "poziom". Rownie dobrze
        moglibysmy
        > ustalic poziom wzrostu - ci co sa nizsi powinni urosnac. To tak jak w tej
        > opowiesci - kiedys ruscy naukowcy wyliczyli, ze czlowiek uzywa tylko
        > kilkanascie procent potencjalu swojego mozgu. Komitet Centralny uchwalil
        > dekret, ze trzeba narod przysystosowac tak aby uzywal kilkadziesiat %
        > potencjalu mozgu :PPP Sa goscie, co maja fach w lapach i wcale nie potrzeba
        im
        > do tego matury czy studiow.

        Hihi... Po co matury? A może nie warto uczyć czytać - jest przecież telewizja
        - i liczyć - są kalkulatory i doradcy finansowi...
        Mniej więcej 15 lat temu przeczytallem ze zdumieniem, że w Korei (Poł) maturę
        zdaje 95% rozpoczynających naukę w szkole elementarnej... idioci w tej Korei,
        prawda?
      • gwiezdny_kupiec Święte słowa, lepszy specjalista który skończył 19.11.05, 09:58
        zawodówkę i zna swój fach niż absolwent który nic nie umie. Nauka ma przecież
        służyć zdobyciu umiejętności dzięki którym można zarabiać pieniądze.

        Po co ludzie mają kończyć studia na których niczego się nie nauczą ? Później
        marudzenenie i bezrobocie. Polski system edukacyjny jest chory. Dlaczego tylu
        ludzi studiuje na kierunkach "humanistycznych", a tak mało na kierunkach
        ścisłych i politechnikach ?
        • mariuszdz Re: Święte słowa, lepszy specjalista który skończ 19.11.05, 11:38
          gwiezdny_kupiec napisał:

          > zawodówkę i zna swój fach niż absolwent który nic nie umie. Nauka ma przecież
          > służyć zdobyciu umiejętności dzięki którym można zarabiać pieniądze.
          >
          > Po co ludzie mają kończyć studia na których niczego się nie nauczą ? Później
          > marudzenenie i bezrobocie. Polski system edukacyjny jest chory. Dlaczego tylu
          > ludzi studiuje na kierunkach "humanistycznych", a tak mało na kierunkach
          > ścisłych i politechnikach ?
          Bo kierunki trudne (trzeba sporo sie uczyć ), a potem i tak "roboty ni ma" :) .


          • piwenko Re: Święte słowa, lepszy specjalista który skończ 19.11.05, 11:51
            mariuszdz napisał:

            > gwiezdny_kupiec napisał:
            >
            > > zawodówkę i zna swój fach niż absolwent który nic nie umie. Nauka ma prze
            > cież
            > > służyć zdobyciu umiejętności dzięki którym można zarabiać pieniądze.
            > >
            > > Po co ludzie mają kończyć studia na których niczego się nie nauczą ? Późn
            > iej
            > > marudzenenie i bezrobocie. Polski system edukacyjny jest chory. Dlaczego
            > tylu
            > > ludzi studiuje na kierunkach "humanistycznych", a tak mało na kierunkach
            > > ścisłych i politechnikach ?
            > Bo kierunki trudne (trzeba sporo sie uczyć ), a potem i tak "roboty ni ma" :)
            > .
            >
            ze trudne to fakt, ze uczyc sie trzeba tez
            ale ze roboty nie ma - to juz przesada inzynierowie jak chca pracowac
            to nie maja zadnych problemow ze znalezieniem dobrze platnej pracy
            (to nie znaczy ze ona lezy na ulicy - troche trzeba poszukac
            ale jest)
            • mariuszdz Re: Święte słowa, lepszy specjalista który skończ 19.11.05, 12:08

              > > > marudzenenie i bezrobocie. Polski system edukacyjny jest chory. Dla
              > czego
              > > tylu
              > > > ludzi studiuje na kierunkach "humanistycznych", a tak mało na kieru
              > nkach
              > > > ścisłych i politechnikach ?
              > > Bo kierunki trudne (trzeba sporo sie uczyć ), a potem i tak "roboty ni m
              > a" :)
              > > .
              > >
              > ze trudne to fakt, ze uczyc sie trzeba tez
              > ale ze roboty nie ma - to juz przesada inzynierowie jak chca pracowac
              > to nie maja zadnych problemow ze znalezieniem dobrze platnej pracy
              > (to nie znaczy ze ona lezy na ulicy - troche trzeba poszukac
              > ale jest)

              Piszesz właśnie do inżyniera :) Trzeba szukać nawet nie trochę , ale naprawdę
              sporo się naszukać . Jedynie jest taki plus ,że łatwiej jest znaleśc pracę za
              granicą dla absolwenta polibudy , niż dla kogoś np. po krajoznawstwie , czy
              polonistyce :).
              • piwenko Re: Święte słowa, lepszy specjalista który skończ 19.11.05, 12:57
                mariuszdz napisał:

                >
                > > > > marudzenenie i bezrobocie. Polski system edukacyjny jest chor
                > y. Dla
                > > czego
                > > > tylu
                > > > > ludzi studiuje na kierunkach "humanistycznych", a tak mało na
                > kieru
                > > nkach
                > > > > ścisłych i politechnikach ?
                > > > Bo kierunki trudne (trzeba sporo sie uczyć ), a potem i tak "robot
                > y ni m
                > > a" :)
                > > > .
                > > >
                > > ze trudne to fakt, ze uczyc sie trzeba tez
                > > ale ze roboty nie ma - to juz przesada inzynierowie jak chca pracowac
                > > to nie maja zadnych problemow ze znalezieniem dobrze platnej pracy
                > > (to nie znaczy ze ona lezy na ulicy - troche trzeba poszukac
                > > ale jest)
                >
                > Piszesz właśnie do inżyniera :) Trzeba szukać nawet nie trochę , ale naprawdę
                > sporo się naszukać . Jedynie jest taki plus ,że łatwiej jest znaleśc pracę za
                > granicą dla absolwenta polibudy , niż dla kogoś np. po krajoznawstwie , czy
                > polonistyce :).


                w kraju tez jest jej dosyc sporo,
                no moze nie dla 100%, ale 95% ja znajduje
                ja osobiscie nie znam zadnego bezrobotnego inzyniera
                (a znam ich sporo, sam jestem inzynierem,
                to moje srodowisko)

                • mariuszdz Re: Święte słowa, lepszy specjalista który skończ 19.11.05, 14:03
                  piwenko napisał:

                  > mariuszdz napisał:
                  >
                  > >
                  > > > > > marudzenenie i bezrobocie. Polski system edukacyjny jes
                  > t chor
                  > > y. Dla
                  > > > czego
                  > > > > tylu
                  > > > > > ludzi studiuje na kierunkach "humanistycznych", a tak m
                  > ało na
                  > > kieru
                  > > > nkach
                  > > > > > ścisłych i politechnikach ?
                  > > > > Bo kierunki trudne (trzeba sporo sie uczyć ), a potem i tak
                  > "robot
                  > > y ni m
                  > > > a" :)
                  > > > > .
                  > > > >
                  > > > ze trudne to fakt, ze uczyc sie trzeba tez
                  > > > ale ze roboty nie ma - to juz przesada inzynierowie jak chca praco
                  > wac
                  > > > to nie maja zadnych problemow ze znalezieniem dobrze platnej pr
                  > acy
                  > > > (to nie znaczy ze ona lezy na ulicy - troche trzeba poszukac
                  > > > ale jest)
                  > >
                  > > Piszesz właśnie do inżyniera :) Trzeba szukać nawet nie trochę , ale na
                  > prawdę
                  > > sporo się naszukać . Jedynie jest taki plus ,że łatwiej jest znaleśc pr
                  > acę za
                  > > granicą dla absolwenta polibudy , niż dla kogoś np. po krajoznawstwie , c
                  > zy
                  > > polonistyce :).
                  >
                  >
                  > w kraju tez jest jej dosyc sporo,
                  > no moze nie dla 100%, ale 95% ja znajduje
                  > ja osobiscie nie znam zadnego bezrobotnego inzyniera
                  > (a znam ich sporo, sam jestem inzynierem,
                  > to moje srodowisko)

                  Zależy kiedy się skoczyło studia , pewnie niedawno dostałeś dyplom
                  np . w apogeum bezrobocia to rok 2000 - 2002 , to ho ho, jak straciłem prace
                  to przez miesiąc musiałem lodówki nosic w sklepie "Euro" :), już miałem prawie
                  oferte na ochroniarza w sklepie .
                  Ówczesne moje rozmowy na temat pracy np. w zakładzie przemysłowym "Uchwyty" :
                  " My poszukujemy inż. , ale z zacięciem biznesowym " , albo w innej firmie my
                  poszukujemy inż. z biegłą znajomością języka niemieckiego i okazywało się ,że
                  znam za słabo język , choć jak na ironię przedtem pracowałem przez pół roku w
                  Niemczech :).
                  Po wstąpieniu Polski do UE , ofert pracy dla inżynierów na rynku krajowym jest
                  wyraznie więcej , i wymagania językowe nie są już tak eksponowane jak poprzednio .
                  Chociaż teraz , można zaobserwować ,że przyszła "kryska" na informatyków :)


                  >
                  • piwenko Re: Święte słowa, lepszy specjalista który skończ 19.11.05, 14:12
                    > >
                    > > w kraju tez jest jej dosyc sporo,
                    > > no moze nie dla 100%, ale 95% ja znajduje
                    > > ja osobiscie nie znam zadnego bezrobotnego inzyniera
                    > > (a znam ich sporo, sam jestem inzynierem,
                    > > to moje srodowisko)
                    >
                    > Zależy kiedy się skoczyło studia , pewnie niedawno dostałeś dyplom
                    > np . w apogeum bezrobocia to rok 2000 - 2002 , to ho ho, jak straciłem prace
                    > to przez miesiąc musiałem lodówki nosic w sklepie "Euro" :), już miałem prawie
                    > oferte na ochroniarza w sklepie .
                    > Ówczesne moje rozmowy na temat pracy np. w zakładzie przemysłowym "Uchwyty"
                    > :
                    > " My poszukujemy inż. , ale z zacięciem biznesowym " , albo w innej firmie my
                    > poszukujemy inż. z biegłą znajomością języka niemieckiego i okazywało się ,że
                    > znam za słabo język , choć jak na ironię przedtem pracowałem przez pół roku w
                    > Niemczech :).
                    > Po wstąpieniu Polski do UE , ofert pracy dla inżynierów na rynku krajowym jes
                    > t
                    > wyraznie więcej , i wymagania językowe nie są już tak eksponowane jak poprzedni
                    > o .
                    > Chociaż teraz , można zaobserwować ,że przyszła "kryska" na informatyków :)
                    >
                    w czasch kiedy ja konczylem studia, to nawet
                    nie trzeba bylo szukac pracy
                    na kazdego inzyniera czekalo kilka albo kilkanascie ofert pracy
                    juz w dziekanacie

                    a ta kryska na informatykow - to miedzy bajki
                    moja firma poszukuje informatyka od ponad pol roku
                    i nie ma chetnych
                    (tylko informatyka - a nie skladacza komputerow
                    czy administratora sieci lokalnej
                    tacy nic a nic nie mieszcza sie w definicji "informatyka")
                    • mariuszdz Re: Święte słowa, lepszy specjalista który skończ 19.11.05, 14:39

                      > > " My poszukujemy inż. , ale z zacięciem biznesowym " , albo w innej firmi
                      > e my
                      > > poszukujemy inż. z biegłą znajomością języka niemieckiego i okazywało się
                      > ,że
                      > > znam za słabo język , choć jak na ironię przedtem pracowałem przez pół r
                      > oku w
                      > > Niemczech :).
                      > > Po wstąpieniu Polski do UE , ofert pracy dla inżynierów na rynku krajow
                      > ym jes
                      > > t
                      > > wyraznie więcej , i wymagania językowe nie są już tak eksponowane jak pop
                      > rzedni
                      > > o .
                      > > Chociaż teraz , można zaobserwować ,że przyszła "kryska" na informatykó
                      > w :)
                      > >
                      > w czasch kiedy ja konczylem studia, to nawet
                      > nie trzeba bylo szukac pracy
                      > na kazdego inzyniera czekalo kilka albo kilkanascie ofert pracy
                      > juz w dziekanacie
                      >
                      > a ta kryska na informatykow - to miedzy bajki
                      > moja firma poszukuje informatyka od ponad pol roku
                      > i nie ma chetnych
                      > (tylko informatyka - a nie skladacza komputerow
                      > czy administratora sieci lokalnej
                      > tacy nic a nic nie mieszcza sie w definicji "informatyka")

                      Ha , ale jak ich szukacie , wśród informatyków też są specjalności i
                      specjalizacje i między bajki można włożyć twierdzenie ,że na wszystkim ktoś się
                      zna :)
                      Jeżeli tyle czasu , nie można znleśc pracownika , to z działem rekrutacji jest
                      coś nie tego , a nie , że nie ma chętnych na to stanowisko .
                      Na spokojnie , można ułożyć takie wymagania , że nikt ich nie spełni .
                      A może jest tak , że ta pani co wybiera , ma już kogoś upatrzonego :)

                    • teperek Re: Święte słowa, lepszy specjalista który skończ 19.11.05, 14:43
                      <(tylko informatyka - a nie skladacza komputerow
                      <czy administratora sieci lokalnej
                      <tacy nic a nic nie mieszcza sie w definicji "informatyka")

                      A jaka wedlug Ciebie jest definicja informatyka??
                      Co on takiego robi a czego nie?, czym ten Wasz informatyk mialby sie zajmowac?
                      Pisanie oprogramowania, help-deskiem, administracja sieciami, serwerami,
                      wdrazaniem etc... Tak sie sklada ze to wszystko mozna podciagnac pod Informatyka.
                      • piwenko Re: Święte słowa, lepszy specjalista który skończ 19.11.05, 15:58
                        teperek napisał:

                        > <(tylko informatyka - a nie skladacza komputerow
                        > <czy administratora sieci lokalnej
                        > <tacy nic a nic nie mieszcza sie w definicji "informatyka")
                        >
                        > A jaka wedlug Ciebie jest definicja informatyka??
                        > Co on takiego robi a czego nie?, czym ten Wasz informatyk mialby sie zajmowac?
                        > Pisanie oprogramowania, help-deskiem, administracja sieciami, serwerami,
                        > wdrazaniem etc... Tak sie sklada ze to wszystko mozna podciagnac pod Informatyk
                        > a.


                        pierwsze podstawowe kruterium:

                        to człowiek, który rozumie jak działa komputer
                        i jego wiedza nie ogranicza się tylko do umiejetności
                        korzytania z niego czy administrowania nim

                        reszta to juz tylko poezja
    • odysseusz Re: Fatalne matury na wsi 19.11.05, 09:52
      Moim zdaniem wyniki świadczą o wyrównywaniu szans edukacyjnych miedzy miastem
      a wsią - należy zrobić punkt odniesienia - badania poziomu rozwoju
      przedszkolnego. W pewien sposób juz to mamy - wyniki egzaminów po drugim i
      trzecim etapie edukacji - czyli po 6-latce i po gimazjum -niestety nie
      dotarłem do wyników w takim ujęciu (podział miasto-wieś)
      Inna sprawa, że system edukacyjny wali się nam w oczach -stąd jest to
      wyrównywanie szans edukacyjnych w dół - to w wielkich miastach rosnie odsetek
      odrzuconych społecznie...
      A najbardziej istotna - w tym atykule nie o rzetelną diagnozę zapaści
      edukacyjnej chodzi i nie o żadne szanse młodzieży - wieje z niej populizmem i
      pustką intelektualną... to tylko sposób na zdobycie punktów w politycznej grze
      na którą złapia się najpewniej niedokształceni, nie potrafiący myśleć
      samodzielnie i analitycznie absolwenci polskiego systemu edukacyjnego....
      • lelup Re: Fatalne matury na wsi 19.11.05, 10:11
        trudno żeby szkoły na wsi miały wysoki poziom skoro jeden nauczyciel uczy 3, 4
        przedmiotów bo musi mieć etat a klas mało. A inna sprawa że faktycznie do
        gorszych szkół trafiają gorsi uczniowie
        • warmiak55 Re: Fatalne matury na wsi 19.11.05, 10:25
          A czego się spodziewali twórcy systemu? Poprawnośc polityczna nie pozwala na
          powiedzenie , że są w społeczeństwie madrzy i chętni do nauki, ale są tez
          zwyczajni głupcy i lenie, którym uczyć się nie chce i szkoła licealna jest dla
          nich katorgą. Ci ze wsi, którzy chcą sie uczyć, poza nielicznymi przypadkami
          losowymi maja taką szansę, bo wyniki matur nie sa podane wg. kryterium
          zamieszkania uczniów, tylko wg. miejsca szkoły.
          Inna sprawa to niepoprawny politycznie fakt, że wieś w tym tradycyjnym pojęciu
          nigdy nie była motorem postepu i cywilizacji. Oczywiście nie oznacza to, że
          trzeba pracować nad edukacją i cywilizacją na wsi. Taka praca to konieczność,
          choc nakład pracy zawsze będzie nieproporcjonalny do wyników. Podstawą do tej
          pracy jest jednak wnioskowanie bez ogladania sie na poprawne politycznie zdania.
        • piwenko Re: Fatalne matury na wsi 19.11.05, 11:49
          lelup napisał:

          > trudno żeby szkoły na wsi miały wysoki poziom skoro jeden nauczyciel uczy 3, 4
          > przedmiotów

          fakt, to przekracza mozliwosci intelektualne wiekszosci nauczycieli
          uczen oczywiscie musi sie nauczyc nie tylko 3 czy 4 przedmiotow
          ale kilkunastu
          ale zeby nauczyciel musial to umiec ? - to juz przesada....
        • birkabirka Re: Fatalne matury na wsi 19.11.05, 22:37
          Teraz nie jest już możliwe, aby nauczyciel uczył jednocześnie kilku przedmiotów
          bez kwalifikacji. Jednak,jeśli dyrektor udowodni w kuratorium, że nie znalazł
          nauczyciela z kwalifikacjami, to może zlecić lekcje np. historii poloniście
          albo po prostu najlepszej koleżance, żeby miała nadgodziny. A prawda wygląda
          tak że w wiejskich szkołach płace są małe, ucina sie wszelkie dodatki,
          minimalizuje się, to co ustala organ prowadzący szkołę, itd. W takim razie kto
          będzie dojeżdżał do wiejskiej szkoły na kilka godzin w tygodniu, aby zarobić 60
          zł na miesiąc? A dojazd na wieś bez samochodu jest właściwie niemożliwy,
          autobusy jeżdżą co kilka godzin. Ponadto w wiejskich szkołach nie ma pieniędzy
          na dokształcanie nauczycieli. Ja za studia podyplomowe na historii zapłaciłam
          4500 a teraz na miesiąc z tej historii mam 50 zł.
    • belial13 Re: Fatalne matury na wsi 19.11.05, 10:16
      A na cholerę im matury?Szkółka parafialna powinna wystarczyć.Czy aby plebanowe
      pole w przyszłości obrabiać potrzebna jest matura?
    • wiedmak "Latwy dostep do internetu na wsi" 19.11.05, 10:23
      To zdanie wewnetrznie sprzeczne. Mozna by od ego zaczac a nie belkotac o
      wyrownywaniu szans i wzmacnianiu monopulu TR SRA.
      • bokaj Re: "Latwy dostep do internetu na wsi" 19.11.05, 10:29
        a może - zamiast kolejnych odkrywczych koncepcji - wprowadzić egzaminy państwowe dla kandydatów dla nauczycieli w gimnazjach i liceach, a następnie lepiej ich wynagradzać, żeby nie musieli dorabiać korepetycjami, tylko skupiali się na przygotowaniu do lekcji?
        • tzetze1 Re: "Latwy dostep do internetu na wsi" 19.11.05, 11:31
          bokaj napisał:

          > a może - zamiast kolejnych odkrywczych koncepcji - wprowadzić egzaminy państwow
          > e dla kandydatów dla nauczycieli w gimnazjach i liceach, a następnie lepiej ich
          > wynagradzać, żeby nie musieli dorabiać korepetycjami, tylko skupiali się na pr
          > zygotowaniu do lekcji?

          zgadaza sie - jaka placa taka praca; jak przyciagnac zdolnych nauczycieli do
          pracy w szkole na wsi? to chyba tylko doktor judym czy jak mu tam by sie skusil
        • kaspera Trzeba wprowadzić konkursy na nauczycieli 19.11.05, 14:23
          Trzeba wprowadzić konkursy na nauczycieli - najlepiej anonimowe, Ci najlepsi
          podpisywali by kontrakty na dany okres ze szkołami. Po wygaśnięciu kontraktów
          ogłaszano by kolejne konkursy i ewentualnie przedłużano kontrakty na następny
          okres.
          Będą jasne kryteria weryfikacji umiejętności i wiedzy nauczyciela, a poza tym
          nauczyciele będą mieć nieustanną motywację do polepszania swoich kwalifikacji.
    • olekmatematyk Re:trochę umiaru i obiektywności 19.11.05, 10:26

      Po pierwsze:
      Pisanie w stylu, że wynik 70% jest zły to jakaś bzdura. Moim skromnym zdaniem
      jest to przyzwoity wynik i tylko żądni sensacji dziennikarze mogą coś takiego
      wymyślić. Maturę się zaliczało, jak się miało 30%, a wynik 70% jest o ponad dwa
      razy wyższy- to tylko dla przypomnienia braci dziennikarskiej.
      Po drugie:

      To, że młodzież na wsi i w małych miasteczkach ma nierówne szanse edukacyjne
      było wiadome od dawna i jakoś żadna władza tego nie zmieniła. W dużych miastach
      samorządy dają dodatkowe godziny z języków i przedmiotów kierunkowych,
      dokładają finansowo do edukacji młodzieży. Zupełnie odwrotnie jest w małych
      miastach. Tam samorządy idą po najmniejszej linii oporu, bardzo często
      oszczędzając na edukacji. Nie ma dodatkowych godzin, a biedniejsze
      społeczeństwo nie stać na korepetycje.

      Programy są przeładowane niepotrzebnymi przedmiotami, takimi jak PO, zbyt duża
      ilość WF, lekcje wychowawcze, itp. Dajcie te godziny na języki obce i
      przedmioty kierunkowe, to na pewno trochę poprawi sytuację. Jednak najlepiej,
      jakby od 2 klasy iść wybrną specjalizacją przedmiotową, na którą powinno się
      dać dużo godzin. Jeżeli uczeń wybiera kierunek mat – fiz, to powinien od
      drugiej klasy na te przedmioty + j.polski i obcy mieć bardzo dużą ilość godzin,
      a przedmioty pozostałe powinien mieć w minimalnej ilości lub wcale.

      Popieram OKE, że nie podaje wyników średnich, bo nie są one żadną odpowiedzią o
      szkole. Przychodzą do szkoły uczniowie po gimnazjum ze średnią np. 3,1 i zdają
      maturę na poziomie np. śr. 60% To dobry wynik. Przychodzi uczeń ze śr. 5,0 i
      zdaje maturę na poziomie 70 % - to średni a może niski wynik. I Która szkoła
      lepiej uczy? W której szkole lepiej pracują nauczyciele?

      Panowie i panie dziennikarze! Trochę obiektywizmu.
      • tzetze1 Re:trochę umiaru i obiektywności 19.11.05, 11:39
        olekmatematyk napisał:

        >
        > Po pierwsze:
        > Pisanie w stylu, że wynik 70% jest zły to jakaś bzdura. Moim skromnym zdaniem
        > jest to przyzwoity wynik i tylko żądni sensacji dziennikarze mogą coś takiego
        > wymyślić. Maturę się zaliczało, jak się miało 30%, a wynik 70% jest o ponad dwa
        >
        > razy wyższy- to tylko dla przypomnienia braci dziennikarskiej.

        70% jest bee bo jest mniejsze od 80% - oto chodzilo. Czytaj dokladniej na
        przyszlosc


        > Programy są przeładowane niepotrzebnymi przedmiotami, takimi jak PO, zbyt duża
        >
        > ilość WF

        No to pojechales! Jezeli 3 godziny tygodniowo to za duzo WF twoim zdaniem, to
        chyba dlatego ze nie umiesz grac w pilke i cierpiales na lekcjach wf. Powinno
        byc 5 godzin tygodniowo, by kazdy mogl odprezyc umysl wysilkiem fizycznym.
        Dodtakowa korzysc jest taka, ze wiecej wf => zdrowsze spolecenstwo => tansza
        sluzba zdrowia. Natomiast zgadza sie ze innych bzdur jest za duzo (biologia!)



        • jackmen Re:trochę umiaru i obiektywności 19.11.05, 13:10
          Chyba sam miałeś ogromne problemy z nauką, skoro przeszkadza Ci np. biologia...
          A trzy godziny w-fu to naprawdę jakieś nieporozumienie, jeśli np. na matematykę też jest trzy godziny tygodniowo!
          • olekmatematyk Re:trochę umiaru i obiektywności 19.11.05, 14:09
            Jeżeli chodziłem do klasy biologiczno - chemicznej, to uważam, że moja nauka
            od drugiej klasy liceum powinna być skupiona na tych przedmiotach + język
            polski i język obcy. Z tymi przedmiotami związałem swoje studia i one są mi
            najbardziej potrzebne. Natomiast takie przedmioty jak hista, wos, gegra były mi
            mniej przydatne i powinny być w minimalnej ilości. W-f, jak w-f 2 godzinki
            zupełnie wystarczą, a jak chcesz uprawiać sport to idź do liceum sportowego bo
            tam jest mnóstwo godzin w-f kosztem innych przedmiotów, ale taka jest specyfika
            tej szkoły - przeważnie dobrzy sportowcy a gorsi w przedmiotach ogólnych.
          • niebieskooki3 Re:trochę umiaru i obiektywności 19.11.05, 14:14
            Trzy godziny w tygodniu w-fu to duże nieporozumienie. Propozycja żeby zwiększyć
            tę liczbe jest po prostu śmieszna.

            a) brak sal gimnastycznych i zaplecza. Gdyby było zaplecze to można by ćwiczyć
            ale jak szkoła nie posiada takowego, to znakomita część twoarzystwa albo się
            obija na w-f (kto chce smierdziec po 2 w-f przez cała reszte dnia ?!) lub
            przynosi zwolnienie gdy wuefista jest upierdliwy. Zajęcia należy dostosowywać
            do możliwości poszczególnych uczniów. Nie każdy musi być spotsmenem.

            Co do tego że wiele przedmiotów jest zbędnych.Np. PO to się zgadzam w pełnej
            rozciąhgłosći. PO jest chyba tyl;ko dla ytego aby nauczyciele tego przedmiotu
            mieli prace a uczniowie mieli wyższa srednia ocen. Smiesza mnie rowniez klasy
            profilowane typu jednak godzina wiecej poolskiego i jedna wiecej historii.
            (profil humanistyczny....)
            Kolkejnym gniotem są dwie godziny religii ale kto to ruszy kaczko -rydzykowym
            kraju.
            • ar.co Re:trochę umiaru i obiektywności 19.11.05, 17:11
              Owszem, warto by było zlikwidować w liceach parę bzdurnych zajęć typu plastyka
              (niemal dorośli ludzie uczący się rysować krzesło są po prostu śmieszni),
              muzyka, PO czy tzw. wychowanie techniczne - nie mówiąc już o religii czy
              godzinie wychowawczej, która z zasady służy nadrabianiu zaległości z przedmiotu
              wykładanego przez wychowawcę, a nie żadnemu "wychowywaniu" (zresztą - jak
              miałoby wyglądać to "wychowywanie" przez godzinę w tygodniu?). W skali całego
              liceum dałoby to zysk co najmniej stu kilkudziesięciu godzin, jak nie więcej.
              Tylko kto by je wykorzystał - niedouczona z zasady katechetka, ksiądz, który na
              większość argumentów młodzieży potrafi odpowiedzieć jedynie "jesteście za
              młodzi żeby o tym dyskutować", "pani od muzyki" czy "pan od plastyki"?
              • olekmatematyk Re:trochę umiaru i obiektywności 19.11.05, 18:31
                Masz 100% rację. Jeżeli ktoś chce się uczyć plastyki, to idzie do liceum
                plastycznego, muzyki do liceum muzycznego, w - f do liceum sportowego itp. Te
                stokilkadziesiąt godzin przydałby się bardzo na języki i inne przedmioty
                kierunkowe, na które się deklarują przyszli uczniowie. Ale oczywiście
                dziennikarze tego nie wiedzą, a co gorsze nie wie również władza albo udaje. W
                dużych miastach dokładają tych godzin, a w małych o ile mi wiadomo samorządy
                mają węża w kieszeni. Ja wyszedłem z bardzo dobrego liceum, gdzie jak
                przychodziliśmy po gimnazjum średnio każdy z nas miał średnią 4,9 - 5,3 w
                klasie. Matura poszła dobrze, ale napewno było sporo zamieszania z matmą i
                histą. A co mają zrobić licea, do których przychodzą ze średnią 4,0- 3,5, 3,6
                lub nawet niższymi? Jest wiadome, że te Licea gorzej będą zdawały, mimo że
                nauczyciele będą super. Może tak do tych elitarnych państwowych liceów dać 10%
                uczniów ze średnią poniżej 4 i jestem ciekawy, co by mówili belfrowie tych
                szkół? Jakie by mieli wyniki z nimi?
                • danuta49 Zawiść górą! 19.11.05, 20:08
                  >Może tak do tych elitarnych państwowych liceów dać 10% uczniów ze średnią
                  poniżej 4 <
                  1.Dlaczego najlepsi uczniowie wybierają pewne szkoły, a innych nie?Bo tam
                  znajdują podobnych sobie(zdolnych i ambitnych )kolegów i nauczycieli, którzy
                  najczęściej umieją z takimi uczniami pracowac.Na świecie dominuje
                  specjalizacja.Jedni zajmują się skutecznie tymi najzdolniejszymi,a inni
                  resocjalizacją tych przeciętnych i jeszcze gorszych.I każdego trzeba oceniac w
                  jego kategorii.Dlatego tzw.elitarne szkoły(na podstawie przychodzacych do nich
                  uczniów!) trzeba porównywać z podobnymi sobie.To dotyczy i matur i olimpiad.Są
                  przecież takie szkoły, ktore uczniów na zasadzie starej renomy przyjmują
                  znakomitych, a sukcesów jakos nie odnoszą;-)
                  2.Można, ale po co?Żeby utrudnić zycie tym zdolnym i ich nauczycielom.Reforma i
                  tak zabrała im dwa lata, przynajmniej tym uzdolnionym w kierunkach ścisłych,
                  ekonomicznych i technicznych!
                  • olekmatematyk Re: Zawiść górą! 19.11.05, 20:37
                    Ja kończyłem elitarne liceum i tak naprawdę wyniki są dzięki wielkiej
                    świadomości i samokształceniu samych uczniów. Wielu chodziło na korki -
                    oczywiście, żeby być np. bardzo dobrym z danego języka. W mojej wypowiedzi nie
                    ma żadnej zawiści, a tylko próba wykazania, że nauczyciel pracujący z mniej
                    zdolnym uczniem musi wykazać się zdecydowanie większą determinacją i
                    cierpliwością niż nauczyciel uczący bardzo zdolnych uczniów. On musi jedynie
                    uważać na to, żeby uczeń nie był lepszy od swojego profesora. I dlatego próba
                    oceny szkół na podstawie wyników z matury nie jest obiektywna tylko krzywdząca
                    te szkoły, do których przychodzą uczniowie z niższymi średnimi.

                    Na świecie dawno skończono z takimi specjalizacjami- segregacjami. W liceach
                    państwowych państw Unii , Stanów Zjednoczonych, Kanady w jednej klasie są
                    uczniowie bardzo zdolni i mniej zdolni. Przytoczone przez
                    ciebie "specjalizacje" występują tam zazwyczaj w liceach prywatnych.
                    • danuta49 Co Ty wiesz?;-) 19.11.05, 22:52
                      1.>Na świecie dawno skończono z takimi specjalizacjami- segregacjami. W liceach
                      państwowych państw Unii , Stanów Zjednoczonych, Kanady w jednej klasie są
                      uczniowie bardzo zdolni i mniej zdolni. Przytoczone przez
                      ciebie "specjalizacje" występują tam zazwyczaj w liceach prywatnych.<
                      1.W przeciwieństwie do Ciebie znam to szkolnictwo z autopsji.Pracowałam tam, a
                      moje dziecko się uczyło.Tam jest inna organizacja - uczniowie wybierają w
                      klasach odpowidadajacych naszemu liceum (a często gimnazjum!) przedmioty i
                      poziom na jakim się chcą ich uczyć.Na nizszych szczeblach dzieci najzdolniejsze
                      np. matematycznie są automatycznie wychwytywane do różnych "eksperymentalnych"
                      programów.W ten sposób dzieci o różnych zdolnościach spotykają się tam w
                      szkolnym autobusie, szatni, przerwie, zajęciach WF i szkolnych uroczystościach.
                      2.W wielkiej akademickiej Warszawie jest(na jakieś 200 szkół
                      ponadgimnazjalnych!) do 10 licealnych nauczycieli matematyki i tyluż fizyki
                      (znanych z imienia i nazwiska!), którzy mogliby nawiązać kompetentną rozmowę z
                      wybitnie zdolnym uczniem, który przygotowuje się do stosownej olimpiady, o
                      zadaniach olimpijskich.I akurat szkoły tych nauczycieli zdecydowanie dominują w
                      ich olimpiadach.Czy sądzisz, że byłoby lepiej, zeby oni uczyli w budowlance, a
                      tymi zdolnymi zajęli się nauczyciele tejże?Podobnie jest w innych olimpiadach,
                      tyle ,że to są inne szkoły i inni nauczyciele!Oczywiście w każdym przypadku sa
                      to szkoły przyciągające zdolna i ambitną młodzież!W innych duzych miastach
                      akademickich jest podobnie - tyle, że nauczycieli wybitnych jest odpowiednio
                      mniej!Dlatego wybitnie zdolni(zwłaszcza jesli nie pochodza z profesorskiego
                      domu!)mają szanse na rozwój prawie wyłącznie w szkołach i u nauczycieli,którzy
                      są w tym dobrzy.I tak jak nauczycielka Blechacza(zwycięzcy konkursu
                      szopenowskiego) nie pracuje w domu kultury, ucząc abc pianina każdego, kto się
                      zgłosi(pewnie by jej nie wychodziło zresztą),tak i talenty potrafią szlifować
                      nieliczni.I żadna równościowo-poltpoprawna gadanina tego nie zmieni!

    • dzieciatko_o_dyrektora Rzad to oleje 19.11.05, 10:31
      Wies nie mam myslec - wies ma glosowac . Im wiecej niedouczonych wiesniakow -
      tym wiecej glosow dla pisuaru .
    • wojec ŚWIĘTE SŁOWA!! 19.11.05, 10:42
      Popieram w 100% diagnozę tylko jak z tym walczyć???
      • warmiak55 Re: ŚWIĘTE SŁOWA!! 19.11.05, 10:44
        Jak walczyć? Zamiast dwóch godzin religii godzina matmy i godzina fizyki.
    • pablopic przyszli wyborcy PiSu, LPR i Lepera 19.11.05, 10:44
      nie czarujmy się, żaden polityk nie podetnie gałęzi na której siedzi, im więcej
      kretynów w tym kraju tym większe szanse tych partii...
    • karcio1 Re: Fatalne matury na wsi 19.11.05, 10:50
      wpierw przyjrzeć sie trzeba na środowisko rodzinne tych dzieci
      (wieś,chłopstwo ..), a picowanie o wyrównywaniu szans to zwykłe KŁAMSTWO,
      jesteśmy różni umysłowo,fizycznie,predyspozycjami itp.z przeciętnej lub słabej
      umysłowości nie zrobisz geniusza choć tzw. sprytu życiowego może mu nie brakować
      (patrz posłanki i posłowie co niektórzy). A POMNIEJSZANIE SZANS zaczyna się od
      gimnazjum-dowożenie,brak zajęć dodatkowych,kół zainteresowań- a ogólnie mizerne
      płace nauczycieli, wielość nasiadówek czyli zebrań bezproduktywnych, i szereg
      innych nienormalnośći wprowadzonych w ostatnich latach jako
      tzw"nowoczesność" ...
    • danuta49 Porównywać wyniki na wejściu i wyjściu!!! 19.11.05, 10:59
      Wiele osób na tym forum i nie tylko podważa mozliwość porównywania szkół na
      podstawie wyników matur.Ale przecież ci uczniowie przyszli też z jakimiś
      wynikami z gimnazjum(egzaminu)(a ci z gimnazjum - z podstawówki!)Trzeba
      porównać miejsce szkoły w oparciu o te wyniki przed edukacją i po niej.No i
      zobaczyć czy szkoła w tej klasyfikacji poszła w górę czy w dół i jak bardzo!
      Inaczej o ocenie szkoły będzie nadal decydował "obiektywny" ogląd urzędasów
      czyli układy, interesy i ich niekompetencja!
    • selene29 Re: Fatalne matury na wsi 19.11.05, 11:35
      Sama uczę w liceum w miasteczku, które ma 10 tyś mieszkańców. Najlepsi uczniowie
      wyjeżdżają do większych miast u nas pozostają Ci słabsi. Bolączką reformy jest
      założenie, że najlepiej gdyby traktorzysta miał tytuł magistra. I tak wszyscy
      jak te baranki idą do szkół średnich a w szkołach zawodowych w większości
      przypadków zostają uczniowie, którzy są na granicy normy. Ktoś na tym forum
      podał, że rzeczywiście powinniśmy szkoły oceniać na podstawie wyników jakie
      uczniowie mieli na wejściu a jakie na wyjściu ze szkoły. Praca z uczniem zdolnym
      i przede wszystkim zmotywowanym daje o wiele większe rezultaty przy dużo
      mniejszym wkładzie nauczyciela. Ja w swojej pracy spotykam się z uczniami,
      którzy w szkole średniej nie potrafia ułamków zwykłych dodawać , sprowadzać do
      wspólnego mianownika, policzyć prostego procentu z liczby.. Są to umiejętnosci
      kształtowane w szkole podstawowej. Poza tym uczeń ma prawo zdawać maturę nawet z
      oceną dopuszczającą z przedmiotu z którego zdaje.Kiedy rozmawiam z moim uczniami
      widzę w nich brak motywacji i postawy daleko roszczeniowe. W regionie takim w
      jakim ucze bezrobocie sięga 38%.Na wynik egzaminu zarówno kończącego szkołę
      podstawową, gimnazjum czy na egzamin maturalny wpływa bardzo wiele czynników
      zewnętrzynych niezależnych od szkoły,np:sytuacja materialna,perspektywy. Z
      pewnością jest jakis odsetek nauczycieli, którzy nie przykladaja się solidnie do
      pracy,ale temu kto proponuje likwidację przywilejów prosiła bym o przyjście na
      lekcję do szkoły zawodowej gdzie uczniowie przeklinają, plują, puszczają głośno
      bąki i niech wtedy oceni jak to "łatwa i przyjemna" praca.Pierwsza podstawowa
      sprawa: w dużych miastach odsetek bezrobotnych jest dużo mniejszy więc rodzice
      mają pieniądze by posłac dzieci na dodatkowe zajęcia. Spróbujcie zrobić jakieś
      kółko zainteresowań w gimnazjum gdzie dzieci dowożone są z 31 gminnych
      miejscowości i odjeźdząją o godzinie 13.30 po skończonych lekcjach. Najlepiej
      stwierdzić, że to wina nauczycieli i szkoły, ale prawda jest taka nawet
      najlepsze metody pracy i najlepsze formy pracy z uczniem zawioda jeśli nie
      będzie on chciał się nauczyc i nie będzie widział celu w życiu (częsta odpowedż
      moich uczniów: po co będe się uczył i tak będę bezrobotny). Potrzeba zmiany
      mentalności środowiska, rodziców i samych uczniów.
      • catrinceoir Re: Fatalne matury na wsi 19.11.05, 13:53
        co do gorszej jakosci nauki jezykow obcych na wsiach czy w mniejszych miastach -
        powody sa oczywiste. w szkole jezykowej czy na korepetycjach w duzym miescie
        filolog jest w stanie zarobic na zycie nie zaharowujac sie tak jak naucyciel w
        szkole publicznej, ktory nie dosc, ze nie posiada szacunku spoleczenstwa (sic!)
        to jeszcze dla pracy musi poswiecac zycie prywatne, rodzine itp... te godziny
        spedzane na wypelnianiu papierkow czy sprawdzaniu prac to nie bajka. do wsi czy
        miasta odleglego o 40 km nikt nie bedzie dojezdzal za wlasne pieniadze na 2
        godziny dziennie, nie przy smiesznie niskich placach nauczycielskich! szkoly tam
        moga w ogole nie miec nauczyciela jezyka obcego, chocby nawet oferowaly
        mieszkanie sluzbowe. wiem po sobie i innych moich znajomych po roznych
        filologiach - nikt nie chcial takiej posady, pomimo tego, ze np. na anglistyce
        co chwile pojawialy sie ogloszenia roznych "lokalnych" szkol. i teraz mam
        pytanie - jak rzad zacheci nas do realizacji szczytnego programu nauki
        angielskiego we wszystkich szkolach od 1 klasy podstawowki?? jak narazie wydaje
        mi sie to nierealne, i to nie z braku nauczycieli, ale z powodu nieoplacalnosci
        ich pracy:/
    • piwenko Nie fatalne matury a fatalne szkolnictwo 19.11.05, 11:45
      1. Do zawodu nauczyciela jest selekcja negatywna
      nie tylko poprzez kumoterstwo
      ale juz na poziomie wyboru zawodu
      na kierunki nauczycielskie idzie najglupsza i najgorsza mlodziez
      Ci ktorzy nie moga sie dostac na normalne dzienne studia
      zawodowe zostaja nauczycielami

      2. Zawod nauczyciela to praca "na pol etatu"
      nauczyciel pracuje polowe tego co normalni wyksztalceni
      ludzie
      w konsekwencji czesto ten zawod wybieraja kobiety
      dla ktorych wazniejszy jest dom, dzieci i inne zajecia
      bo maja duzo czasu poza praca
      a prace traktuja jako zlo konieczne

      3. wszelkie proby rownania zawsze oznaczaja tylko i wylacznie
      "rownanie w dol"
      bo w gore sie najzwyczajniej w swiecie nie da
      nie wiem co za chory urzednik wymyslil, ze jak cos
      sie zunifikuje, to bedzie lepiej
      nauka, inteligencja jest z samej swojej natury indywidulistyczna
      jak ktos probuje ta indywidulnosc zlikwidowac to tylko
      szkodzi nauce i rozwojowi

      co za kretyn i idiota wymyslil, ze wszystkie szkoly maja byc takie same ????
      • lelup Re: Nie fatalne matury a fatalne szkolnictwo 19.11.05, 12:05
        ad1 selekcja negatywna? przy takim bezrobociu prosze bardzo spróbuj dostać prace
        w szkole, powodzenia

        ad2 twierdzenie że praca nauczyciela to praca na pół etatu to szczyt głupoty i
        niewiedzy, już w niektórych gminach nauczyciele muszą być w szkole od 8 do 16 a
        to i tak niewystarczy żeby wszystko zrobić
      • selene29 Re: Nie fatalne matury a fatalne szkolnictwo 19.11.05, 12:22

        >
        > 2. Zawod nauczyciela to praca "na pol etatu"
        > nauczyciel pracuje polowe tego co normalni wyksztalceni
        > ludzie
        > w konsekwencji czesto ten zawod wybieraja kobiety
        > dla ktorych wazniejszy jest dom, dzieci i inne zajecia
        > bo maja duzo czasu poza praca
        > a prace traktuja jako zlo konieczne
        >
        >
        >
        >

        Praca na pół etatu...ciekawe pojęcie gdybys widział z jaka masą papierow
        nauczyciele mają do czynienia i jak czeso to bys się zdziwił. Doskonale wiem co
        mówię pracowałam jak to napisałeś "jak normalny człowiek na etacie" mam
        porównanie Poza tym pozostaje jeszce przygotowanie się do lekcji , sprawdziany i
        prace klasowe, dodatkowe zajęcia jest to praca od 7.30 do 16-17 ...najgorzej
        jeśli ktoś wypowiada się nie mając zieolnego pojęcia o roganizacji i
        funkcjonowaniu szkoły :] i jak to mawiają wszędzie dobrze gdzie nas nie ma...
        • piwenko Re: Nie fatalne matury a fatalne szkolnictwo 19.11.05, 12:54
          selene29 napisała:

          >
          > >
          > > 2. Zawod nauczyciela to praca "na pol etatu"
          > > nauczyciel pracuje polowe tego co normalni wyksztalceni
          > > ludzie
          > > w konsekwencji czesto ten zawod wybieraja kobiety
          > > dla ktorych wazniejszy jest dom, dzieci i inne zajecia
          > > bo maja duzo czasu poza praca
          > > a prace traktuja jako zlo konieczne
          > >
          > >
          > >
          > >
          >
          > Praca na pół etatu...ciekawe pojęcie gdybys widział z jaka masą papierow
          > nauczyciele mają do czynienia i jak czeso to bys się zdziwił. Doskonale wiem co
          > mówię pracowałam jak to napisałeś "jak normalny człowiek na etacie" mam
          > porównanie Poza tym pozostaje jeszce przygotowanie się do lekcji , sprawdziany
          > i
          > prace klasowe, dodatkowe zajęcia jest to praca od 7.30 do 16-17 ...najgorzej
          > jeśli ktoś wypowiada się nie mając zieolnego pojęcia o roganizacji i
          > funkcjonowaniu szkoły :] i jak to mawiają wszędzie dobrze gdzie nas nie ma...


          oczywiscie, zaden nauczyciel nie przyzna sie, ze jego praca
          to pol obciazenia,
          wszyscy nauczyciele sa pod tym wzgledem niesamowicie obludni....

          a teraz jeszcze dowiadujemy sie, ze praca nauczyciela
          to "masa papierow" - no coz jakos trzeba uzasadnic swoj byt
          i zapelnic czas, skoro sie nie pracuje...

          a swoja droga to podejrzewam, ze ta praca
          "na normalnym etacie" to byla jakas sekretarka czy urzedniczka
          co to robi od 8-16 i ma wszystko w ......

          tylko co to ma wspolnego z praca
          wyksztalconego inteligenta ?????
          chyba ze uwazasz, ze punktem odniesienia dla nauczyciela
          jest urzednik w biurze czy tez moze robotnik przy tasmie
          (bardzo prosze, robotnicy nie czuli sie obrazenie
          nic do nich nie mam, to w wiekszosci ciezko i uczciwie
          pracujacy ludzie)

          • ole16 Re: Nie fatalne matury a fatalne szkolnictwo 19.11.05, 13:34
            jesteś żalosnym palantem piwenko. Szkoda czasu aby z tobą dyskutować.
            Oczywicie, że są na tym świecie marni nauczyciele i marni urzędnicy, ale są też
            i wysoko wykwalifikowani i świetnie pracujący. I oni mają MNÓSTWO roboty.
            A swoją drogą to jaki Ty zawód uprawiasz, że czujesz się lepszy? I jaka jest
            Twoja definicja inteligenta? Bo sądząc z poziomu frustracji, która przebija
            przez Twoje wypowiedzi, można mniemać, że się nie realizujesz zawodowo:)))
            A skoro tak zazdrościsz nauczycielom, to może pójdź do szkoły dzieci uczyć...
            • piwenko Re: Nie fatalne matury a fatalne szkolnictwo 19.11.05, 13:48
              ole16 napisał:

              > jesteś żalosnym palantem piwenko. Szkoda czasu aby z tobą dyskutować.
              > Oczywicie, że są na tym świecie marni nauczyciele i marni urzędnicy, ale są też
              >
              > i wysoko wykwalifikowani i świetnie pracujący. I oni mają MNÓSTWO roboty.
              > A swoją drogą to jaki Ty zawód uprawiasz, że czujesz się lepszy? I jaka jest
              > Twoja definicja inteligenta? Bo sądząc z poziomu frustracji, która przebija
              > przez Twoje wypowiedzi, można mniemać, że się nie realizujesz zawodowo:)))
              > A skoro tak zazdrościsz nauczycielom, to może pójdź do szkoły dzieci uczyć...


              1. z tresci wypowiedzi prawie jednoznacznie wynika ze jestes nauczycielem

              2. nie potrafisz kulturalnie rozmawiac,
              bez inwektyw to nie rozmowa co ?

              3. oczywiscie ze sa wspaniali nauczyciele, ale to nie margines
              decyduje o ocenie a wiekszosc

              4. nie jestem sfrustrowany, mam dobry zawód
              i raczej odnoszę w nim sukcesy

              5. jeszcze nie jest ze mna tak zle zebym poszedl "na nauczyciela"
              na pewno nie zazdroszcze nauczycielom - a niby czego ?
              jesli uwazasz, ze niskie wymagania zawodowe i pracownicze
              to powod do zazdrosci to sie grubo mylisz
              zdecydowanie wole sytuacje w ktorej sie wymaga, w ktorej trzeba pracowac
              i to wcale nie koniecznie malo
              a potem sa tego niezle efekty (nie tylko finansowe
              np. prawa autorskie, patenty, publikacje...)

              • ole16 Re: Nie fatalne matury a fatalne szkolnictwo 19.11.05, 14:27
                nie jestem nauczycielem:))) I raczej już nie zostanę. Natomiast znam kilka
                przykładów, jak twierdzisz, "mniejszości"...
                Skończyłem też szkoły w których nauczyciele wiele od siebie wymagali - moje
                szczęście. Miernot spotkałem b. niewiele, większym problemem byli frustraci...
                Świetnie wykonujący swą pracę ludzie otrzymujący za to żałosne pieniądze, a za
                starzy aby zmienić zawód, albo młodzi, szukający innych możliwości (wiesz jaka
                jest rotacja anglistów w szkołach?). A przecież dobry nauczyciel to taki, który
                potrafi się cieszyć swoją pracą, traktujący ją poważnie (a nie jako odskocznię)
                i jeśli ma być wychowawcą to także - doświadczony.
                Co do inwektyw, to sam zacząłeś mówić o "urzędasach" (urzędnikiem też nie
                jestem:))) i "nic nie robiących nauczycielach".
                A skoro mówisz o patentach, to pewnie masz do czynienia z pracą naukową. Nie
                chcę generalizować, ale wśród naukowców też jest wiele miernot (nie mówię, że
                Ty również),więc może spójrz wcześniej krytycznie na własne środowisko...
                Mówiąc szczerze więcej miernot spotkałem bowiem na wyższych uczelniach niż w
                liceum i podstawówce.
                • piwenko Re: Nie fatalne matury a fatalne szkolnictwo 19.11.05, 15:56
                  ole16 napisał:

                  > nie jestem nauczycielem:))) I raczej już nie zostanę. Natomiast znam kilka
                  > przykładów, jak twierdzisz, "mniejszości"...

                  ja tez znam, ale dalej twierdze, ze to mniejszosc
                  gdyby to byla chociaz 1/3 to by nie bylo problemu
                  oni ciagneli by w gore całą resztę

                  > Skończyłem też szkoły w których nauczyciele wiele od siebie wymagali - moje
                  > szczęście. Miernot spotkałem b. niewiele, większym problemem byli frustraci...

                  ja tez na swoich nauczycieli nie narzekam,
                  ale jak patrze na tych którzy uczą moje dzieci
                  to twierdzę, ze bardzo dużo się zminiło - niestety na gorsze...

                  > Świetnie wykonujący swą pracę ludzie otrzymujący za to żałosne pieniądze, a za
                  > starzy aby zmienić zawód, albo młodzi, szukający innych możliwości (wiesz jaka
                  > jest rotacja anglistów w szkołach?). A przecież dobry nauczyciel to taki, który
                  >
                  > potrafi się cieszyć swoją pracą, traktujący ją poważnie (a nie jako odskocznię)

                  to chyba dotyczy wszystkich zawodow...

                  a co do miernych zarobkow
                  za 1/2 etatu 1/2 pensji to chyba jest ok ?
                  jakby pracowali 40 godzin to przy tej samej stawce
                  godzinowej mieli by ponad dwa razy wieksza pensje

                  a jak pracuja 18 x 45 minut to jest jak jest

                  i bardzo prosze bez moralów o pracach domowych klasówkach itp.
                  każdy poza ludzmi bez wykształcenia pracuje "po godzinach"

                  szare komórki nie maja wyłącznika
                  jak sie myśli to nie da się tego robic tylko 8 godzin na dobę



                  >

                  > Co do inwektyw, to sam zacząłeś mówić o "urzędasach" (urzędnikiem też nie
                  > jestem:))) i "nic nie robiących nauczycielach".

                  tak ale one nie dotyczyły tego z kim rozmawiam,
                  tylko określonych grup zawodowych
                  nie konkretnych osób - a określonych zachowań

                  deczko co innego - nie uważasz ?

                  > A skoro mówisz o patentach, to pewnie masz do czynienia z pracą naukową. Nie
                  > chcę generalizować, ale wśród naukowców też jest wiele miernot (nie mówię, że
                  > Ty również),więc może spójrz wcześniej krytycznie na własne środowisko...
                  > Mówiąc szczerze więcej miernot spotkałem bowiem na wyższych uczelniach niż w
                  > liceum i podstawówce.

                  jeszcze nie słuszałem o naukowcach którzy tworzą rzeczy
                  podlegajace ochronie patentowej...

                  a co do miernot na uczelni
                  1. to też nauczyciele
                  2. a moze po prostu studenci są starsi i więcej widzą ?

                  a swoja drogą czy wiesz ile wynosi norma godzinowa naauczyciela na uczelni ?
                  w porównaniu z nim nauczyciel w liecum
                  to tytan pracy....
                  (210 godzin zajęc ze studentami na rok
                  to wychodzi mniej więcej godzina dziennie
                  a inne obowiazki są czysto wirtualne - jak chcesz to je masz
                  a jak nie to je olewsz i nic z tego nie wynika)
                  • ar.co Re: Nie fatalne matury a fatalne szkolnictwo 19.11.05, 17:28
                    Z tą pracą "po godzinach", którą rzekomo zajmują się wszyscy poza "ludźmi bez
                    wykształcenia" to trochę przesadzasz. Ogromna większość pracujących - i to bez
                    względu na ich wykształcenie (przypominam tylko, że wykształcenie podstawowe to
                    też wykształcenie, a raczej niewielu mamy obecnie wśród pracujących
                    analfabetów) - swoją pracę zostawia za sobą po zamknięciu drzwi od biura
                    (sklepu, fabryki, zakładu itp). Są oczywiście jednostki, które pracują
                    właściwie bez przerwy - dla których nawet czytanie książki jest pracą, bo
                    prowadzi w jakiś sposób do doskonalenia zawodowego, i takimi powinni być np.
                    pracownicy naukowi; sam pracuję w instytucji naukowej i wiem, że ośmiogodzinny
                    dzień pracy jest fikcją - na szczęście, chociaż zazwyczaj oznacza to wydłużenie
                    tego czasu do kilkunastu godzin, a niekiedy pracę przez dwie doby bez przerwy.
                    Ale - prowadząc taki tryb życia (z wyboru!) nie uważam, abym miał prawo wymagać
                    tego od wszystkich.
                    Po pierwsze - skoro pracodawca płaci za 40 godzin na tydzień, obowiązkiem
                    pracownika jest przepracować właśnie tyle. Jeśli pracuje więcej - jest to
                    wyłącznie jego dobra wola.
                    Po drugie - w godzinach pracy nauczyciela mieści się również przygotowanie do
                    zajęć, sprawdzanie klasówek, dokształcanie itp - co razem z pewnością daje te
                    40 godzin tygodniowo. Jeśli nauczyciel tego nie robi (a rzeczywiście wielu tego
                    nie robi, i tu masz rację) - to jest po prostu złym nauczycielem i nie powinien
                    pracować w zawodzie, tak samo jak nie powinna pracować w sklepie pani, która
                    zamyka ten sklep pół godziny przed czasem czy urzędniczka, która pięć razy na
                    dzień robi sopie przerwę na herbatę. Ale nie widzę powodu, dlaczego nie uznać
                    za pracę również tych zajęć, które nauczyciele podejmują poza budynkiem
                    szkolnym - oczywiście tych związanych z pracą nauczyciela.
                    A co do wspomnianych w którymś z poprzednich twoich postów patentów itp. - no
                    cóż... albo nie mieszkasz w naszym pięknym kraju, albo problem znasz z
                    przechwałek przy piwie. Być może w jakimś stopniu może to sprawdzić się w
                    dziedzinach technicznych - ale nie miej złudzeń co do humanistyki; tu do
                    publikacji raczej się dopłaca. I nie mów, że trzeba było wybrać techniczny
                    kierunek studiów - z humanisty nie zrobi się dobrego inżyniera (podobnie jak z
                    matematyka nie zrobi się dobrego humanisty), a złych inżynierów i tak mamy już
                    zbyt wielu.
                    • piwenko Re: Nie fatalne matury a fatalne szkolnictwo 19.11.05, 17:40
                      ar.co napisała:

                      > Są oczywiście jednostki, które pracują
                      > właściwie bez przerwy - dla których nawet czytanie książki jest pracą, bo
                      > prowadzi w jakiś sposób do doskonalenia zawodowego, i takimi powinni być np.
                      > pracownicy naukowi; sam pracuję w instytucji naukowej i wiem, że ośmiogodzinny
                      > dzień pracy jest fikcją - na szczęście, chociaż zazwyczaj oznacza to wydłużenie
                      > tego czasu do kilkunastu godzin, a niekiedy pracę przez dwie doby bez przerwy.
                      > Ale - prowadząc taki tryb życia (z wyboru!) nie uważam, abym miał prawo
                      wymagać tego od wszystkich.

                      ten wybór jest tylko teoretyczny,
                      jeśli jesteś osobą myslącą, to myslenie nie jest wyborem
                      a faktem

                      jak masz problem do rozwiązania, to o tym myslisz,
                      nie z wyboru (chyba, ze uznasz że wyborem jest bycie inteligentem)
                      ale dlatego, ze masz problem

                      uważasz, że mózg mozna wyłaczyć ?
                      i nakazać mu - teraz nie myslimy bo juz po 16 ?????

                      wszyscy którzy mają cos wspólnego z twórczością
                      intelektualną wiedzą że to fikcja


                      żaden pracodawca nie uznaje mojego samokształcenia za wkład
                      w moją pracę
                      to jest mój nakład w moją osobę
                      a nie świadczenie na rzecz pracodawcy

                      dlaczego niby u nauczycieli ma byc inaczej ?
                      jak się uczy, rozwija i przygotowuje
                      to jest to inwestycja w niego samego a nie świadczenie pracy
                      • selene29 Re: Nie fatalne matury a fatalne szkolnictwo 19.11.05, 22:39
                        :) drogi piwenko tak się akurat składa że nie jestem urzędnikiem, czy jak to
                        opisałeś innym pasożytem budżetowym ale prowadze dobrze prosperującą firmę,
                        która zatrudnia 70 osób więc mam odniesienie i porównanie i doskonale wiem co
                        oznacza ciężka praca na swoim. Masz chyba problem z nauczycielami, pewnie w
                        młodości musiałeś doznać od któregoś z nich jakiejś przykrości ;) pałasz taką
                        nienawiścią do tego zawodu i uważasz się za kogoś lepszego. Od dawna wiadomo że
                        zawod nauczyciela nie cieszy sie szacunkiem (jak można mieć szacunek do kogoś
                        kto zarabia 1000 zł )nie uważaj sie za kogoś lepszego a wypowiadać się można
                        owszem jeśli się stanie po tej drugiej stronie "barykady" a nie tylko z
                        perspektywy sfrustrowanego,niedocenionego w przeszłości ucznia.
              • birkabirka Re: Nie fatalne matury a fatalne szkolnictwo 19.11.05, 23:15
                Nie masz zielonego pojęcia o pracy nauczyciela. Chciałbyś może bliżej przyjrzeć
                się mojemu dniu pracy? Mogę zrobić Ci jego plan. Skąd Twoje uprzedzenie do
                nauczycieli? Przyczyny muszą być dużo bardziej skomplikowane niż szkolne
                niepowodzenia w dzieciństwie. Życzę zdrowia. Psychicznego.
      • e.v.q.a ?? 19.11.05, 14:23
        co Ty masz do nauczycieli? bo z Twojej oceny mozna wywnioskowac, ze dosc mocno
        ich nie lubisz ;) czyzbys kiedys zostal przez nich niedoceniony? no bo skad taka
        jednostronna i dosc waskowzroczna ocena??

        tak na poczatku, zeby nie bylo - nie jestem naczycielem, nigdy nim nie bede -
        bede raczej tym, uzywajac Twojego pozalowania godnego pojecia, 'normalnie
        wyksztalconym czlowiekiem' - lekarz moze byc?

        nie wiem skad Ci sie uroilo, ze jest to praca na pol etatu! sprawdz ile zarabia
        przecietnie nauczyciel i zobaczysz, ze aby troche do tego dorobic musi pracowac
        czasami dluzej niz 'normalnie wyksztalcony czlowiek'! to po pierwsze

        po drugie - spotkales kiedys moze nauczyciela z prawdziwego zdarzenia? chyba
        nie, bo wtedy bys wiedzial, ze nie sa to ludzie, ktorzy takie studia wybrali bo
        nie mogli dostac sie na inne. pojdz do dobrego liceum i zobaczysz jacy ludzie
        tam pracuja - i nie zdziw sie jak spotkasz nauczycieli z tytulem doktora nauk
        matemtycznych czy historii! rzeczywiscie to sa totalne glaby...

        kumoterstwo w zawodzie nauczyciela - teraz to wymysliles :) jezeli o to chodzi
        to jestem sklonna twierdzic, ze wieksze kumoterstwo ma miejsce przy szukaniu
        pracy przez 'normalnie wyksztalconych ludzi'

        jedyne z czym sie zgadzam, to to, ze nie mozna sprowadzic wszystkiego do jednego
        poziomu, co usilnie od kilku lat jest prowadzone, ale jak widac z marnym
        skutkiem - i dobrze! najgorsze jest to, ze czasami to rownanie odbywa sie
        czasami kosztem najzdolniejszej mlodziezy, ktora traci najwiecej - a glab ani
        nie zyskuje ani nie traci

        pzdr
        • catrinceoir Re: ?? 19.11.05, 18:37
          do "nauczycielskich" nieszczesc naleza tez choroby zawodowe - ludzie juz przed
          30-tka moga miec zupelnie zdarte gardlo, struny glosowe nie do uzytku itp... nie
          wspominajac o roznych nerwicach zapewnianych przez "milutkich" uczniow;) i co?
          to nie jest nic warte?? tez sie dziwie takiemu podejsciu na "anty"...
      • birkabirka Re: Nie fatalne matury a fatalne szkolnictwo 19.11.05, 22:56
        Pan Piwenko nie dopuszcza myśli, że ktoś może świadomie wybrać zawód
        nauczyciela! A ja wybrałam świadomie, nie dlatego że jestem tępa i nigdzie się
        nie dostałam, lecz dlatego że chciałam pracować w szkole. Ot i wszystko.
    • olias różnice są stosunkowo niewielkie 19.11.05, 12:20
      przecież między standardem życia dziecka w warszawie, a dziecka na wsi w
      najuboższych regionach Unii jest przepaść. Czego oczekiwali mądrzy "badacze
      pisma świetego"? różnić na poziomie 0,1%? wolne żarty.
    • bierzwnik Re: Fatalne matury na wsi 19.11.05, 12:39
      Nic nowego ani odkrycie Ameryki.Juz dawno twierdziłem,ze w szkołach wiejskich
      jest źle.Przyczyna?Ależ prosta i sprawdzona,tylko nikt nie chce jej brac
      serio.Po pierwsze, to trzeba wiecej realnej władzy dyrektorom w szkołach
      wiejskich.Na dziś są oni ubezwłasnowolnieni w znacznym stopniu przez
      samorządy,które zawsze sie zasłaniaja"brak pieniedzy"Taką spiewke zawsze
      słyszałem pracując w szkole.Po drugie,dyrektorzy muszą byc mocniej umocowani
      prawnie-aby się nie bali "walczyć" o środki,zabiegać o pewne rzeczy u rodziców
      i z odwagą móc wymagac tego co trzeba od nauczycieli.A na dziś samorządy
      preferuja zatrudnianie ludzi o jak najniższych kwalifikacjach-bo mniej sie
      placi.No i z odwagą nauczycielom dyrektor -jeśli tylko chcą-winien dac trochę
      godzin nadliczbowych(w kołach,zajeciach pozalekcyjnych itp)bo prz tej mizerocie
      placowej trudno cały czas wymagać i to od wszystkich pełnego zaangażowania.Po
      trzecie-należy nieco odbiurokratyzować zawód nauczyciela na rzecz bardziej
      pracy z uczniem.Przez lata byłem dyrektorem szkoły.Za mojej kadencji szkoła-w
      końcu wiejska byla w czołowce wojewódzkiej.Ale w szkołe była dobrze rozumiana
      dyscyplina-również wewnetrzna,kadra znała doskonałe jak reagować na różne
      dewiacje i kiedy nalezy sprawy dać do "obróbki "dyrektorowi a kiedy i jakie
      zastepcy.Faktem jest ,że w Samorządzie miałem zwykle wrogów,bo zawsze od nich
      czegos chciałem;to zgody na płatne zajecia pozalekcyjne,pieniadze na obozy
      wędrowne,srodki na dokształcanie naucaycieli,pieniadze na zakupy dla biblioteki
      itp.No i srodki transportu musiały dowozic dzieci na rózne zajecia
      pozalekcyjne.A teraz -wszyscy zadowoleni;szkoła nic niechce od Gminy,gmina
      udaje że nie ma problemów,a wyniki=pozal sie Boże.Ale wystarczy przeanalizować
      jak przygotowani są nie tylko formalnie pedagog szkolny,nauczyciele języków
      obcych,niektórych przedmiotów innych...Wystarczy popatrzeć jak zachowuje sie
      młodzież na przerwach,jak reaguje na uwagi starszych.Nie mówiąc juz o
      wypalanych papierosach w krzakach.To niby drobiazgi,ale własnie z drobiazgów
      składa się życie.A powodzenie szkoły i w miare dobre efekty -to nauczyciel,
      dyrektor i ich praca.Ale ten nauczyciel musi czuć za plecami oddech dyrektora-
      szczególnie jesli jest młody i mało doswiadczony.To prawda,ze wychowuje
      dom,ulica,sasiedzi,kościół ... i szkoła.Ale szkoła musi byc tym ośrodkiem
      dominujacym.Jeśli nie będzie- całe wychowanie - szerokim znaczeniu - funta
      piasku warte.Szkoła i wyniki na nauczycielu stoja.I trzeba poczyniś systemowe
      działania aby on zechciał należycie pracować,aby miał narzedzia do
      wyegzekwowania celów,te moze zapewnic dyrektor-jesli chce.W eamach istniejącego
      prawa mozna wiele.ALE TRZEBA CHCIEC. i PO NASTEPNE- w szkołach wiejskich i
      małomiasteczkowych brak praktycznie nadzoru oswiatowego.Od lat 1995-97 -nadzór
      nadz szkołami praktycznie zamarł.Spradycznie wpada wizytator w zwiazku z ocena
      pracy-co zwykle jest super nakrecone - lub jakims egzaminem na wyższy
      stopień.Kto hospituje lekcje,pracuje z nauczycielami,pomaga im?To z reguły
      takie udawanie i samozadowolenie.A teraz płacz,ze wyniki w kraju mizerne.A
      pogonić to toważystwo od Kuratorium w dół...Mysle,ze za wcześnie stawianie w
      takiej masie na somodyscypline.A wizytujacy niech przestana tak bardzo wywracać
      papierki a zajmasie obserwacją procesu dydaktyczno-wychowawczego i efektami E F
      E K T A MI .Tam,gdzie dobra praca dyrektora i zastepcy tam i w zasadzie efekty
      pracy szkoły.Od lat sa robione testy -i co ?Nie było widać że to sie wali?
      Mysle,ze mozna by tu jeszcze i jeszcze...
    • surowinski Re: Fatalne matury na wsi 19.11.05, 12:43
      Francja miała swoje miejskie przedmieścia, a u nas rebelia zostanie wszczęta
      przez niedouczoną i sfrustrowaną wieś...
    • zigzaur Wytłumaczenie jest proste: 19.11.05, 13:54
      Wiejska młodzież stosuje sposób myślenia odziedziczony od starszego pokolenia:

      "A co będę się uczył? Miastowe frajery wezmą mnie na utrzymanie!"

      Na swój sposób jest to inteligentne podejście.
    • arturs2 CO NA TO LEPPER? 19.11.05, 13:55
      • weehoo ot... 19.11.05, 15:55
        www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/inofj8vpifhj4wye.html
        • weehoo Re: ot... 19.11.05, 15:56
          images2.fotosik.pl/3/inofj8vpifhj4wye.jpg
    • muftiwachocka Re: Fatalne matury na wsi 19.11.05, 14:28
      Już to widzę, jak na wieś masowo garną się absolwenci Jagiellonki ze znajomością języków. Wieś jest skazana na słabszych nauczycieli i niższy poziom.
    • marek_galla Fatalne matury w wiejskich szkolach 19.11.05, 14:28
      To ze ktos jest ze wsi nie swiadczy o tym ze kiepsko wypadl na maturze. Ogolnie
      to podzodze z wiochy liczacej troche ponad 1000 mieszkancow a na maturze
      wypadlem nie chwalac sie bardzo dobrze. No ale prawda jest taka ze licea z tzw.
      prowincji sa slabsze od tych z duzych miast i najzdolniejsza mlodziez ze wsi
      idzie do LO np do Poznania czy Warszawy i w zwiazku z tym tamtejsze licea
      wypadaj jeszcze lepiej. Poza tym uwazam ze to czy liceum jest dobre nie zalezy
      od nauczycieli ale od samych uczniow. Jezeli jest 30 osob ktore chca jak
      najlepiej przygotowac sie do matury nauczyciel jest juz wlasciwie niepotrzebny
      ;] I prosze zmienic tytul na fatalne matury w weijskich szkolach
    • gobi03 Re: Fatalne matury na wsi podstawą do zmian? 19.11.05, 15:38
      Dlaczego "Raport potwierdza gorsze edukacyjne szanse młodzieży ze wsi i małych
      miast."? Czyżby dołączono badania nad szansami edukacyjnymi? Czyżby wykonano
      badania nad młodzieżą według miejscowości pochodzenia? Jeśli nie, to cytowane
      stwierdzenie jest kłamstwem.
      Dlaczego wyniki matury mają być podstawą do zmian w systemie nauczania? Czy
      rzeczywiście celem szkolnictwa jest przepuszczenie przez egzamin maturalny
      całej populacji? W jakim celu?!
      Moje obserwacje potwierdzają, że szanse edukacyjne "na prowincji" są gorsze niż
      w wielkich ośrodkach, co nie znaczy że każdy zdolny uczeń ze wsi jest skazany
      na zmarnowanie swoich zdolności. To raczej głupio pomyślany system edukacji
      marnuje predyspozycje zdolnych uczniów.
      Edukacja potrzebuje zmian, ale nie opartych na aksjomatach typu "matura dla
      wszystkich" czy "wykształcenie gwarancją życiowego sukcesu", bo są one
      FAŁSZYWE. Z nieprawdziwych przesłanek możemy uzyskać nawet i dobre wnioski, ale
      badanie skuteczności reform za pomocą fałszywych wskaźników skazuje nas
      (Polskę) na niepowodzenie.
      Potrzebujemy najpierw jasnego określenia celów szkolnictwa i instytucji
      decydujących i odpowiadających za szkolnictwo. Obecnie kto inny płaci, kto inny
      wyznacza kierunki, inni kierują a jeszcze inni przydzielają fundusze.
      Jak na razie, to proponuję prostą rzecz: wyznaczyć kilka gmin do eksperymentu z
      cyfrowym wspomaganiem nauczania (np. w świętokrzyskiem) i zakupić dla
      wszystkich dzieci milion laptopów z MIT
      laptop.media.mit.edu/news.html
      oraz wdrożyć program nauczania z zastosowaniem multimediów, zdalnego nauczania
      i specjalnych zajęć dla młodzieży wybitnie uzdolnionej. Te działania można
      łatwo zarządzić i wdrożyć.
    • danuta49 Najambitniejsi i najzdolniejsi wybierają miasto!!! 19.11.05, 15:57
      Tam znajdują szkoły wyspecjalizowane w interesujących ich kierunkach i
      wybitnych nauczycieli, ktorych nigdy (!)nie znajdą u siebie!To normalne!Robią
      to nawet kosztem duzych wyrzeczeń, szkoda że nikt im nie pomaga!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka