Dodaj do ulubionych

Zmęczona Nauczycielka

    • kropka357 Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 12:21
      A ja tak trochę z innej strony stoję i ale problemy jak widze podobne :). Od 20
      lat zajmuje się własnym handlem.Czyli tez mam kontakt z masą ludzi codziennie. I
      od pewnego czasu NIENAWIDZĘ PONIEDZIAŁKÓW. Do niedawna prace swoja naprawdę
      lubiłam, a teraz równiez zaczynam zazdroscić robotnikom na tasmie. Ilość
      problemów które spadaja mi na głowę poprostu mnie przerosła.
      Nie mam szans na jakikolwiek dłuzszy od 7 dni urlop, na zmianę branży również-
      ze wzgledu na koszty z tym związane. Wyjazd za granicę - tak - tylko co zrobic z
      tym co tu by zostało.Teraz do mnie dotarło , że poza prowadzeniem swojeg
      malutkiego sklepu nic nie umiem . A kto zechce zatrudnic pania w średnim wieku??
      Na przedstawiciela handlowego niestety sie nie nadaję, do mycia naczyń, czy
      opieki nad dziećmi pewnie tez nie.
      • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 01:37
        fakt, własny mały sklepik to jak kula u nogi, a kiosk ruchu jeszcze gorzej...
    • aneta362 Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 13:00
      To co wszyscy piszecie o pracy w szkole, to niestety prawda. Ja pracuję juz 20
      lat i też od jakiegoś czasu mam dość, choć zmiany szkół to dobry pomysł na
      odświeżenie psychiczne, ale zapał mija mi dość szybko. I nie uczniowie są
      powodem, tylko czesto układy i idiotyczne pomysły na biurokratyzację szkoły.
      Dorabiam sobie na studiach i coraz bardziej mnie kusi aby pracować już tylko ze
      studentami. Mimo wszystko lubię tę robotę, mam na myśli naucznie, ale też nie
      wiem jak długo jeszcze będę sie trzymać przy zdrowych zmysłach.
      • regina37 Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 19:06
        Rozumiem, że zawód nauczyciela jest ciężki i niedoceniany, ale do licha w końcu
        jest wiele naprawdę ciężkich zawodów w których pracuje się nieporównywalnie
        dłużej i więcej niz w zawodzie nauczyciela. Mnie także trochę rozśmieszają te
        wasze narzekania.
        • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 01:38
          bo nigdy nie pracowałas w szkole

          ja miałem podobnie, do czasu.....
        • bartolo05 Re: 20.08.06, 21:52
          regina37 napisała:

          > Rozumiem, że zawód nauczyciela jest ciężki i niedoceniany, ale do licha w
          końcu
          > jest wiele naprawdę ciężkich zawodów w których pracuje się nieporównywalnie
          > dłużej i więcej

          Moze wiecej szczegolow - w tym satysfakcja z efektow, zarobkow itp.Czemu nie
          sprobowac?
    • ankka_krak a moze zmiana miejsca pracy? 19.08.06, 13:40
      ja pracuje dopiero 5 lat i zmeczenia nie odczuwam. byc moze dlatego ze co rok
      pracuje w innej szkole. moze pomysl o zmianie miejsca pracy? np na szkole
      srednia? albo szkole dla doroslych(zaoczna, wieczorowa)to jest zupelnie inny
      komfort pracy. albo chociaz inna podstawowa?. nowe miejsce, nowi ludzie moga cie
      "ozywic" pozdrawiam
      • ma_linka1 Re: a moze zmiana miejsca pracy? 19.08.06, 14:13
        Zmiana miejsca pracy nic nie daje, no chyba, ze w szkolach prywatnych jest inaczej. Tam nie
        pracowalam, wiec nie wiem, jak jest. Ale szkoly publiczne sa wszedzie takie same. Chyba, ze wyjatkowo
        trafi sie na udane "grono pedagogiczne" (co za nazwa, Gombrowicz sie klania!) Ale przy zarobkach w
        szkole to raczej niemozliwe. U nas chyba nikt nie pracuje w szkole z wyboru. Mysle o ludziach 35-45
        letnich, bo po studiach to moze sa tacy, ktorzy chca uczyc. Szkola nie daje nauczyciela szansy rozwoju
        ani awansu. Bo to co wymyslono z naucz. kontraktowym, mianowanym i td. to parodia awansu.
        Jestesmy sfrustrowani i bedziemy.
        • jasiekksi Re: a moze zmiana miejsca pracy? 19.08.06, 15:04
          LUDZIE!!! Czy Wy żyjecie na księżycu?
          Kto poza Wami ma prawo do PEŁNOPŁATNEGO urlopu zdrowotnego?
          Kto może pozwolić sobie na zmianę pracy co roku? I gdzie ją znajdzie?
          Kto poza Wami pracuje 18 godzin na tydzień .(jeżeli pracujecie dłużej to
          siedźcie w szkole i nie markujcie pracy)
          Kto poza Wami ma zagwarantowaną ustawą NIEUSUWALNOŚĆ z pracy?
          Jesteście (w znakomitej większości) ludźmi oderwanymi od rzeczywistości naszego
          kraju .
          Chyba tylko Was stać na depresyjki, po dziesięcu latach pracy.
          Weźcie się w garść i NIE PIEPRZCIE !!!
          • jasiekksi byłem uczniem pamiętam 19.08.06, 15:14
            Pamiętam kilku dobrych nauczycieli i kilkudziesięciu takich którzy powinni
            pracować w innych zawodach.
            A, może by za nasze pieniądze kupić parę tomografów,albo karetek, zamiast pchać
            w tyłki zfrustrowanym darmozjadom na urlopie zdrowotnym....
            • zulkatx Re: byłem uczniem pamiętam 19.08.06, 17:14
              Na lenistwo nie ma lekarstwa. Leniwi bywają w każdym zawodzie, a do zawodu
              nauczyciela z uwagi na ferie, wakacje, rekolekcje, wykopki, dzień chłopaka,
              dzień świstaka, lgną ludzie ze szczególną potrzebą leniuchowania.
              I trzeba ich zrozumieć, bo przecież poza tymi wakacjami, to bezczelnie wymaga
              się żeby w roku szkolnym popracowali te 18 godzin tygodniowo.
              • scanner2 Re: byłem uczniem pamiętam 20.08.06, 01:50
                wiesz co to szkoła? to pole bitwy, powalcz najpierw, a potem gadaj

                dodam że miałem zdanie takie samo jak Ty...nim nie trafiłem w sam srodek odwiecznej samonapedzającej się wojny pomiędzy uczniami i nauczycielami, której przyczyna jest prosta:
                (z dodatkową uwagą; prędzej czy póżniej) Młodzi pełni idealów nauczyciele trafiają na znudzone, zniechęcone, źle nastawione dzieci, co powoduje wypalenie...z kolei dzeici przychodza do szkoły i trafiają na znudzonych wypalonych nauczycieli, więc stopniowo ich zaufanie zaczyna zmieniać się we wrogość. Oczywiście "świeze" dzieci moga trafic na "świeżych" nauczycieli (tu wstaw uwage dodatkową)
                do tego dochodzi okres dorastania
                no i mamy odwieczną wojnę...
              • melanie7 Re: byłem uczniem pamiętam 20.08.06, 18:37
                Niestety, widać, że o pracy nauczyciela nie masz zielonego pojęcia. To przykre,
                kiedy ktoś, tak jak Ty, rzuca rzekomo zjadliwe uwagi, a rezultatem jest tylko
                okazanie własnej ignorancji. Jeśli wydaje Ci się, że nauczyciel pracuje w
                tygodniu tylko 18 godzin, to albo w ogóle nie chodziłaś do szkoły, albo była to
                wyjątkowo kiepska szkoła... Nie przyszło Ci do głowy, że nauczyciel musi w domu
                przygotować scenariusz lekcji, być na bieżąco w swojej dziedzinie, sprawdzać
                zeszyty, klasówki, kartkówki, matury itp. Myślisz, że robi to w ramach tych 18
                godzin? To przykre, że w społeczeństwie pokutują takie szkodliwe i krzywdzące
                mity. A, i nie wiesz pewnie, że w ferie i wakacje nauczyciele mają szkolenia,
                konferencje metodyczne albo pracują w szkole opracowując plany wynikowe, plany
                lekcji oraz wiele innych dokumentów potrzebnych do sprawnego funkcjonowania
                szkoły.Nastepnym razem, zanim wygłosisz jakiś kategoryczny osąd pod czyimś
                adresem, najpierw przemyśl sprawę.
            • scanner2 Re: byłem uczniem pamiętam 20.08.06, 01:53
              ty im daj 3 tys na ręke na miesiąc i zapewniam że cała frustracja minie, bo pieniądze przesłonia wszelkie niewątpliwe niedogodności tej pracy
              • grzmucin Re: byłem uczniem pamiętam 20.08.06, 14:44
                scanner2 napisał:
                > ty im daj 3 tys na ręke na miesiąc i zapewniam że cała
                > frustracja minie, bo pieniądze przesłonia wszelkie
                > niewątpliwe niedogodności tej pracy

                Oczywiście, ciągle to samo. Wyczuwam myślenie w stylu "nie wymagajmy zbyt wiele
                od nauczycieli, w końcu tak mało zarabiają". To może od lekarzy i pielęgniarek
                też nie wymagajmy? Nie twierdzę, że pensje nauczycielskie są wysokie, ale takie
                podejście tylko umniejsza rangę tego zawodu.
                • scanner2 Re: byłem uczniem pamiętam 20.08.06, 15:05
                  Znow trochę nadinterpretujesz. Kwestia polega na tym że trudno skupic sie na zagadnieniach merytorycznych, kiedy w lodówce pusto i nie wiadomo jak ją zapełnic.
                  I nie tylko o nauczycieli chodzi. Jesli mając pełny etat nie jesteś w stanie się utrzymać samodzielnie, a nawet z pomoca inych osób, to moze czas wypowiedzieć "umowę społeczną' i zrobić porządki? Skoro ini opływają w luksusy nic nie robiąc..trochę rewolucyjne no nie? Ale własciwie czemu nie...
            • bartolo05 Re: 20.08.06, 21:58
              Widac ze sam jestes mocno sfrustrowany(ciekawe czego Ci brakuje?)Zalatw sobie
              etacik nauczyciela - i korzystaj!
          • scanner2 Re: a moze zmiana miejsca pracy? 20.08.06, 01:44
            Zacznij mysleć!! NIE PIEPRZ!!!

            te 18 godzin to jak ktoś już tu zauważył "występy przed publicznośćią", reszt ato próby, i uwierz mi, zajmują one dużo czasu
        • scanner2 Re: a moze zmiana miejsca pracy? 20.08.06, 01:41
          właśnie, to parodia awansu, papierki a nie podnoszenie faktycznych umiejętośći.
          Po prostu "kanalizacja" srodowiska i jego frustracji w obietnice lepszych zarobków..za 20 lat..
    • tessa1973 Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 17:16
      Był już podobny wątek
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=279&w=46127658&v=2&s=0
      - znajdziesz tam rady, jak się przekwalifikować.
      Mogłabym się podpisać pod twoim postem. Czułam się dokładnie tak samo, z tym że
      zniechęcenie dopadło mnie dużo wcześniej - przepracowałam w szkole tylko 4
      lata, akurat tyle, żeby otrzymać mianowanie. Od trzech lat wykonuję inny zawód
      i nigdy nie zamieniłabym się z żadnym nauczycielem.
      Spróbuj mimo wszystko zmienić pracę - nie musisz wcale zaczynać drugiego
      fakultetu czy studiów podyplomowych. Powysyłaj oferty do wydawnictw
      edukacyjnych, może będą potrzebowali doświadczonego nauczyciela do
      opracowywania testów, poradników metodycznych, scenariuszy lekcji, redakcji
      podręcznika, ćwiczeń itp. Zajrzyj na portal www.wirtualnywydawca.pl, znajdziesz
      tam różne oferty - może coś Cię zainteresuje.

      Pozdrawiam i życzę powodzenia
      Tessa
    • sagittaria Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 18:50
      nie zazdroszczę. dołujący jest fakt, że to, czego człowiek się uczy na
      studiach, o syndrom wypalenia zawodowego chodzi mi tutaj, tak naprawdę ma się
      nijak do rzeczywistosci. jak przychodzi co do czego, to żadne "dobre rady" z
      podreczników nie pomagają.

      a osobom, które tak strasznie wyrzucają nauczycielom te 18 godzin tygodniowo
      proponuję, zeby popracowali w szkole przez jakis czas - moze się przekonają,
      ile tak naprawdę godzin trwa etat... albo jak ktos jest tak pracowity, niech
      zabierze dziecko ze szkoły, w której parcują lenie i niech sam je uczy.
      • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 01:55
        święte słowa, poza tym jestes pierwsza osobą, która zauważa tą kwestię którą wszyscy nie-mauczyciele przeoczaja; nauczyciel oddaje rodzicom wielką przysługe, bo zdejmuje z ich barków sporo obowiązków..a zero wdzięczności w zamian....
    • beata.laska Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 19:59
      Pracowałam w szkole 4 lata - doświadczenia mam dokładnie takie jak opisane wyżej. 3 lata w biurze pracowałam - po 3 latach pracy w biurze miałam dość tej rutyny - codziennie to samo. Sklep prowadzilam przez rok - zamknęłam ze względu na stres. Obecnie myślę o powrocie do szkoły, ale przeraża mnie biurokracja. Mam 8 lat przerwy, więc zaczynam od stażysty. To jest to co mnie skutecznie odstrasza. A teraz to forum przywróciło te niemiłe wspomnienia ze szkoły. Może pomyślę o innej profesji :)
      • an65 Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 20:58
        betko-lasko....ty sama nie wiesz czego chcesz. Wszystko Cię nudzi- jesteś taka
        zestresowana i wydajesz się tak mało rozgarnięta, że napewno do szkoły Cię
        przyjmą. Uchowaj tylko dzieci przed Tobą i Tobie podobnymi!!!!!
        Najlepszym zajęciem dla Ciebie byłoby zamążpójście...zawsze możesz zmieńić
        męża......po 3 latach.
        • beata.laska Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 19:39
          Za mąż już wyszłam, nie zamierzam zmieniać męża :)
          A jeśli chodzi o życie zawodowe to rzeczywiście nie wiem czego chcę, bo chciałabym mieć satysfakcję z pracy, a trudno kilka lat wytrzymać na jednym stanowisku...
          Moim celem było uświadomienie, że nie tylko praca nauczycielki wypala.
      • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 01:56
        nawet rentierstwo nudzi wiec....
    • zulkatx Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 20:15
      Nie bardzo rozumiem: nauczyciele od dwóch miesięcy siedzą sobie na wakacjach
      i wypisują jacy to są zmęczeni, jacy dotknięci syndromem wypalenia zawodowego.
      Ludzie, wy na dwa tygodnie przed początkiem roku szkolnego już tacy wykończeni
      jesteście? To ja chyba moje dziecko rzeczywiście zacznę uczyć sama.
      Zresztą i tak to robię wydając na korepetycje.
      • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 02:02
        jeśli wydajesz na korepetycje to masz dziecko mało pojętne chyba....bo fakty sa takie że nie mozna kogoś czegoś nauczyc (chyba że poprzez monotonne i ciągle wbijanie w głowe tego samego) jeśli więc Twoje dziecko sie samo nie potrafi nauuczyc tylko jeszcze szukasz dla niego dodatkowej pomocy ( no oczywiscie czasem na korkach mozna coś wytłumaczyc jeszcze raz, lepiej, dokładniej, lecz nie nauczyć tak naprawde, nauczyc musi się każdy sam)
        pamiętaj, krytykując, ze w klasie jest 30 dzieci, więc nie mozna gadac z kazdym indywidualnie. porozmawiaj ze swoim przedstawicielem w parlamencie, lobbuj o zmniejszenie ilości uczniów w klasach do 5-7, a najlepeij naciskaj na tutoriale, wtedy zaoszczędzisz na korkach
        i cheer up, nie kazdy ma zdolne dziecko, nie frustruj sie tym tak
        • zulkatx Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 07:20
          Zagadka: co zrobi nauczyciel gdy zdenerwuje się na rodzica?

          ( odpowiedzi szukaj w poprzednim poście ).

          Odpowiedź: kopnie jego dziecko.
          • jasiekksi Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 23:07
            Skaner to raczej nauczyciel z mianowania a, naszym dzieciom przydali by się z
            powołania...
            • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 13:04
              jesli twoje dzieci, o ile je masz, są takie jak ty to przydałby sie im raczej, podobnie jak tatusiowi, pas na dupe, bo z tego co widze po twoich wypowiedziach to chyba jedyna metoda jak nauzyć was empatii dla innych......

              a co do mnie jako nauczyciela:
              w ogóle nie postrzegam się w ten sposób, nie jestem ani z mianowania ani z powołania, za to potrafie bardzo jasno tłumaczyć rzeczy których ucze, co dość rzadkie, szczególnie w mojej "branży"

              słowo nauczyciel zawiera w sobie, przynajmniej w moim rozumieniu, również element wychowawczy, a to juz zupełnie nie moja branża, nie interesuje mnie to, tym niech zajmuja sie wychowawcy, czy własnie nauczyciele z powołania, nauczyciele przez duże N, ja jestem fachowcem w swojej dziedzinie i tym sie zajmuje (pozostając niejako poza całym tym szkolnym światem)
              i powinienies sie modlic zeby twoje dzieci trafiły akurat na mnie, bo zaoszczędzisz na szkołach jezykowych, o ile oczywiście na lekcjach wykażą choc sladowe zainteresowanie.
              Dziekuj więc Bogu ze sa tacy jak ja, bo za groszowe pieniądze z twoich podatków kupujesz coś na co na wolnym rynku nie byłoby cie stac
              a to że ucze w szkole wynika tylko z tego że przez system podatkowo-ubezpieczeniowy traciłbym za dużo zarobionych pieniędzy, więc pełny etat jest z tego punktu widzenia całkiem uzyteczny
              • zulkatx Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 13:44
                scanne2 napisał: "a to, że uczę w szkole wynika tylko z tego, że przez system
                podatkowo-ubezpieczeniowy traciłbym za dużo zarobionych pieniędzy, więc pełny etat
                z jest tego punktu widzenia całkiem użyteczny".
                Dość to mętne, ale można to przetłumaczyć tak: "po co mam pracować na własny
                rachunek i utrzymywać państwo, skoro mogę być nauczycielem i niech państwo
                utrzymuje mnie".
                Bardzo chwalebny powód żeby zostać nauczycielem:(

                Scanner już i tak nie byłeś moim faworytem, bo dokopałeś mojemu dziecku bez
                powodu, więc tym ostatnim listem i tak nic już u mnie nie tracisz.
                • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 14:56
                  nie dośc że dziecko trzeba na korepetycje wysyłac to i mamusi by sie przydały (z umiejetności logicznego myslenia i rozumienia tekstu)... no ale co sie dziwić skoro takie rzeczy sa ponoc dziedziczne...ale dość bzdurnych osobistych ataków....(jeszcze a propos dokopywania bez powodów, ja nie wziąłem nigdy, przez całe życie ani jednej godziny korepetycji ani tez rodzice sami nie musieli mnie douczac, a znam mądrzejszych od siebie więc nie w tym rzecz, że jestem bóg wie kim...i jeszcze rozróżnienie: korepetycje to nie prywatne lekcje, tylko pomoc dla tych którzy nie radza sobie z przedmiotem, jesli więc wydajesz na korepetycje dla dziecka, daje to zatem pewnien obraz, co oczywiscie nie zmiena faktu że byc moze jest uroczym miłym dzieciakiem itp itd, tylko nie mów o dokopywaniu bez powodu...i czy to w ogóle dokopywanie? po prostu stwierdzanie faktu i tyle...)

                  a teraz specjalnie dla zulkatx wyjasnienie gratis:

                  pracując na własny rachunek, co tez robię utrzymując przy okazji państwo, musze płacić absurdalne kwoty na zus, podatki i inne tego typu pierdoły (szczególnie zus poddaje w wątpliwość opłacalność działalności "gospodarczej" prowadzonej osobiście) i tylko mi nie mów że dostane to potem spowrotem w postaci emerytury, bo aż o taka naiwnośc cie nie podejżewam...

                  nie wygaduj tez takich bzdur że państwo mnie utrzymuje jako nauczyciela, bo państwo tak własciwie to nawet bezrobotnych nie utrzymuje - w każdej składce na ubezp społ masz także składkę na wypadek utraty pracy czy jak to sie tam nazywa (czyli na przyszły ewentualny zasilek), także praktycznie każdy kto dostaje zasiłek wczesniej uiszczał z tego tytułu składki, dostaje więc pieniądze ze swoich pieniedzy (przynajmniej do jakiegoś stopnia). Państwo mnie zatrudnia płacąc mi przy okazji marne gorsze (dodam że pracuje sie po 40 godzin wliczając przygotowywanie lecji etc, ale płacone jest tylko za 18, tak więc stawka godzinowa tak naprwade powinna byc dzielona przez 2, a wtedy to juz naprawde marne grosze wychodza...)a dzieki zatrudnianiu mnie realizuje swoje cele. Mozemy z tego oczywiście jako społeczeństwo zrezygnowac, nie bedzie publicznej edukacji, kazdy bedzie kształcił bądź płacił za kształcenie swego dziecka negatywnie, co oczywiscie odbije sie nie tylko na najbiedniejszych (bo ich stać nie bedzie) ale wywoła bardzo niekorzystne reperkusje społeczne które zemszczą się również na bogatych, np zwiekszona przestępczoscią etc...
                  Postuluj do swojego przedstawiciela w parlamencie o zniesienie państwowej edukacji i zastąpienie jej wpełni płatną prywatna, tak że sama bedziesz decydowac, gdzie, kiedy, kto, za ile...właśnie, tylko czy aby napewno bedzie cie na to stac - policz sobie: godzina lekcji (z wliczonym podatkiem dochodowym zusem i vatem, no i wolnymi wakacjami kiedy nauczyciel nie zarabia a jeśc przeciez musi...)wyjdzie cie jakieś 40 zł, no i teraz policz sobie dalej: no powiedzmy te 20 lekcji w tygodniu (bedzie troche niedouczone bo to za malo, ale cóż) daje 800 na tydzień razy 4 ( juz ci podaruje te pare dni) i masz 3200 na miesiac. Stać cie?
                  MOżesz si eoczywiście skumac z innymi rodzicami, opłacac jednego nauczyciela dla większej ilości dzieci, ale i tak poniżej 500 nie zejdziesz jesli chcesz przyzwoitej jakości (wliczając jeszcze lokal itp..). Czy to przez przypadek nie więcej niż płacisz podatków (uwzględniając ulgi itp z których pewnie namietnie korzystasz)? A tak w pakiecie oprócz szkoły dostajesz jeszcze policje, armie, sądownictwo itp itd..........(oczywiście ich tez państwo otrzymuje, bo oni sobie lezą do góry brzuchem i nic nie robią..)


                  poza tym, co pisałem nie jestem nauczycielem a kims przekazującym wiedzę, którą pomimo studiów zdobyłem sam, osobiście, na własny rachunek, własnym nakładem sił i środków
                  i dziekuj bogu ze dostajesz to za tak niska cene


                  tylko nie gadaj takich bzdur że mnie państwo utrzymuje......bo to tak jakbyś gadała że pracownika fabryki utrzymuje dyrekcja...on ta swoją pensje cięzko pracuje, i z nauczycielami jest tak samo, nikt ich nie utrzymuje, poza rodzina, bo z tej pensji wyżyc sie nie da...
                  • zulkatx Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 19:08
                    Scanner, czy Ci się to podoba, czy nie, państwo UTRZYMUJE policję, sądownictwo,
                    służbę zdrowia, szkolnictwo. Nie ma się o co obrażać.
                    Mało tego, podatnicy życzą sobie, żeby państwo te służby utrzymywało i chcą,
                    żeby one sprawnie funkcjonowały. Zwracam Ci uwagę na słowo "służby", rozumiem
                    przez to "posłannictwo", nie myl z lokajem ani z pokojówką.

                    Ty długo i kwieciście potrafisz opowiadać o swoich przymiotach i zaletach,
                    a ja chcę od Ciebie tylko jednego. Chcę, żebyś był dobrym nauczycielem, żebyś
                    nie skupiał się na stawianiu dziecim jedynek, tylko żebyś dobrze je uczył.
                    I chciałabym, żebyś był ze swojej pracy zadowolony i nie czuł się zmęczony na
                    samą myśl o końcu wakacji.

                    Tak się składa, że w społeczeństwie nie ma ludzi, którzy nie chodziliby do
                    szkoły i każdy spotkał przynajmniej jednego dobrego nauczyciela.
                    Może dlatego zajęłam się czytaniem tego wątku, że bardzo zależy mi, żeby moje
                    dziecko miało dobrych nauczycieli, żeby uczyli je, a nie dołowali.
                    Moje dziecko, to rzeczywiście moje geny i kocham je najbardziej na świecie.
                    • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 19:43
                      o sobie zaczynam mówic dopiero kiedy ktoś, nie znajac mnie, zaczyna mnie atakowac, i to tylko forma obrony nic więcej

                      nauczycielem w sensie przekazywania wiedzy jestem jak sądze nienajgorszym, nikt w kazdym razie nie skarżył sie że nie potrafie tego robic, a sporo osób było całkiem zadowolonych (no ale pewnie znów uznasz to za chwalenie sie więc nie potrzebnie o tym mówie)

                      jesli uwazasz, że skupiam się na stawianiu jedynek, to jestes w błędzie, prawde mówiąc pod tym względem to jestem bardzo złym nauczycielem bo u mnie w standardowej sytuacji trójka to ocena najsłabsza, a dopiero kiedy ktoś zaczyna przeszkadzać w prowadzeniu lekcji, olewac moje nawet nie polecenia a prośby by jednak może otwarł ksiązkę i zaczął robic zadanie, badź czytac czytanke, dopiero wtedy zaczynam od niego wymagac tak jak sie to normalnie powinno robić, i jeśli dalej olewa, no to konsekwencją sa jedynki, z czego ja zadnej przyjemności nie mam, ale jeśli ktoś jest na tyle leniwy że nawet po prośbie ksiązki mu sie nie chce otworzyc..no to masz jakies inne wyjście, poza zastosowaniem normalnych reguł? Tak, nie jestem dobrym nauczycielem, bo jestem stanowczo zbyt łagodny i tolerancyjny (co nie znaczy że jestem frajerem który pozwoli sobie wsadzic przysłowiowy kosz na głowę, tez sie potrafie obronic jesli ktoś nie wie co to szacunek dla innych)

                      co do posłannictwa róznych zawodów, to tylko taki mit, tak naprawde jest tylko stosunek pracownik-pracodawca i tyle: uczenie (tropienie przestępców, gaszenie pożarów etc) to tylko penw usługa która zamawia zleceniodawca, w tym wypadku państwo, nie mów więc ze ktos kogoś utrzymuje, bo po prostu płaci mu za jego usługi, a że z pośrednictwem państwa, to juz ani moja wina ani moja sprawa. Jak mieszkasz w prywatnej kamienicy, to albo mozecie sami sprzatac, odśneżać etc, albo zatrudniacie dozorce, al enie utrzymujecie go tylko właśnie zatrudniacie, i tak samo jest z państwem, wszystko działa na identycznej zasadzie, więc czy Ci sie to podoba czy nie państwo ZATRUDNIA nauczycieli, policjantów, strazaków, a żołniezy niezawodowych to wręcz po chamsku wykorzystuje jak niewolników (łózko, jedzenie, no i to drobne kieszonkowe...)

                      natomiast co do dołowania dzieci, owszem tak jest, sam miałem takich nauczycieli, ale już tez pisałem że to błędne koło, zamknięty obieg - nauczyciel przychodzi do szkoły i jest dołowany przez zdołowane dzieci, więc sam zaczyna dołować, dzieci przychodza do szkoły i zostają zdołowane przez juz zdołowanych nauczycieli, więc broniąc sie same zaczynaja dołowac....wymysl jak to przerwać?

                      To zrozumiałe że kochasz swoje dziecko, troche zbyt emocjonlanie podeszłas do tego co napisałem, co zreszta zrowumiałe, ale nie był to jakiś bezpośredni, złośliwy atak, po co miałbym to robic niby?
          • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 15:06
            widocznie trzeba było i na ten post odpowiedzieć, bo z Twojego kolejnego widze że nic nie zrozumiałas:

            korepetycje (w odróznieniu od prywatnych lekcji) to pomoc dla tych którzy nie potrafią sobie sami poradzić z materiałem (w szkole, na studiach)
            skoro więc posyłasz dziecko na korepetycje to albo Ty histeryzujesz i jestes nadgorliwa, albo ono rzeczywiście potrzebuje pomocy
            no a skoro nie jest w stanie poradzic sobie samo to jednak przyznasz sie swiadczy to trochę o jednak do pewnego stopnia ograniczonej pojętności, byc moze tylko z jednego przedmiotu, byc moze z kilku, może ty masz zbyt duże oczekiwania wobec niego, może ono musi dojrzec do tego żeby uczyc sie samemu, nie wiem, nie znam sytucaji, tylko mi nie mów że kopie twoje dziecko, bo w większym stopniu ty to robisz (jesli tak naprawde nie potrzebuje korepetycji), badż rzeczywiście jest tak jak napisałem, a wówczas to tylko stwierdzenie faktu..które w niczym twojemu dziecku nie umniejsza, jedni szybko biegaja, inni pieknie malują, inni maja matematyke w jednym palcu, każdy jest inny i co w tym złego?
            • zulkatx Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 21:55
              Moja córka cierpi na niedosłuch fonematyczny, przez co ma trudności z ładnym
              formułowaniem zdań. W pierwszych trzech klasach nie było tego widać, ale
              w czwartej klasie zaczęło się "pałowanie" jej przez panią od polskiego i
              wychowawczynię jednocześnie. Kiedy poszłam do niej na rozmowę, powiedziała mi
              dokładnie tak, że mam dziecko mało zdolne, ale żebym się tym aż tak bardzo nie
              przejmowała, bo nie każde dziecko musi być zdolne. Nie mogłam uwierzyć.
              Ja, w przeciwieństwie do niej dużo rozmawiałam z moją córką i wiedziałam, że
              jest inteligentnym, myślącym dzieckiem.
              Poszłam do poradni logopedycznej i otrzymałam diagnozę jak wyżej. Badanie
              psychologiczne wykazało inteligencję i zdolność logicznego rozumowania znacznie
              powyżej średniej. Ale córka z wesołej, szczęśliwej dziewczynki stała się
              osowiałym, zakompleksionym dzieckiem. Teraz już jej to na szczęście przechodzi.
              I tak to jest, kiedy się trafi na głupiego nauczyciela:(
              • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 23:34
                Czy to jakas sugestia? Uwaga skierowana do mnie?

                Kobieto, weź sie zastanów w ogóle co gadasz....czy Ty czasem nie pomyliłaś sobie zawodów o których piszesz? Czego Ty od nauczycieli oczekujesz co? Chyba troche przeceniasz ich kwalifikacje zawodowe.....oczekujesz że mają być nie wiem, jakimis robocopami chyba.....jak sama zauważyłas diagnoze w przypadku Twojej córki posawił ortopeda, przypominam gdybyś zapomniała, że to LEKARZ, skoro uwazasz że takie rzeczy leżą w gestii nauczycieli, to dlaczego po diagnoze nie udałas się do nauczyciela co?

                Mówisz że w przeiwieństwie do niej (wychowawczyni) duzo rozmawiasz ze swoim dzieckiem, ciekawe ile bys z nim rozmawiała gdybys tych dzieci miała 30, w jednym pokoju, w drugim znowu tyle, w trzecim tez....zejdź więc z łaski swojej na ziemię...

                Szkoła to nie tutorial niestety....

                I w ogóle jaką Ty matką jesteś, ze tyle rozmawiając ze swoim dzieckiem nie zauważyłas nic czym należaloby sie zając....

                a pretensje tylko do nauczycieli....

                nie no, niektórzy ludzie są po prostu żałośni...
                • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 22.08.06, 00:01
                  logopeda ocywiście, a nie ortopeda, sorry, lapsus językowy, i nie wiem nawet czy logopeda to lekarz, co nie zmienia faktu...
                • zulkatx Re: Zmęczona Nauczycielka 22.08.06, 07:50
                  Scanner, bo ja taka głupia jestem, że oczekuję od nauczycieli wrażliwości na
                  dzieci, a jak widzę, zbyt wielu jest uwrażliwych wyłącznie na siebie. I nie
                  przejmują się czy po drodze, z tej swojej frustracji, nie połamią charakterów
                  paru nastolatkom.
                  Jeszcze raz podkreślam. Nie mówię o wszystkich nauczycielach. A Ciebie nie znam.
                  Rozmawiam z Tobą, bo Ty mi odpowiadasz.
                  Opowiedziałam Ci o przykrej sytuacji która mnie spotkała, o moim kłopocie, a Ty
                  odbierasz to jako atak na siebie.
                  Właściwie, to jestem wdzięczna tej nauczycielce, bo dzięki niej dowiedziałam
                  się, że mojemu dziecku coś dolega. Gdyby jednak była dobrą nauczycielką, to
                  mogłaby zauważyć, że dziecko, które ma trudności z powtórzeniem lub napisaniem
                  słowa "rozemocjonowany" wcale nie musi być matołem.
                  • zulkatx Re: Zmęczona Nauczycielka 22.08.06, 08:03
                    A do siebie oczywiście też mam pretensje. Mogłam zadziałać wcześniej, bo coś
                    tam chodziło mi po głowie, ale myślałam sobie, że po prostu dziecko z tych
                    śmiesznych błędów językowych kiedyś wyrośnie. I nawet powiedziałam o tym
                    nauczycielce, ale spojrzała na mnie z politowaniem. Żadnych badań nie poleciła,
                    a nawet stwierdziła z przekąsem, że teraz to tak modnie, żeby dziecko miało
                    miało jakieś zaświadczenie o dysleksji czy dysortografii, ale ona i tak swoje
                    wie.
                    Więc jak mam o niej dobrze myśleć?

                    I na litość Boską, znów nie mówiłam o Tobie.
                    • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 22.08.06, 13:35
                      Oj, no dobrze, przecież ja nie stwierdziłem że mówiłas o mnie tylko spytałem, w takiej dyskusji przez internet za mało jest kontekstu by rozuimeć wszystko zgodnie z intencjami autora.

                      Co do wrażliwości, to masz rację. Pewne rzeczy mozna jednak z łatwością wyłapać i w jakis sposób zadziałać. Mówisz że to wychowawczyni Twojej córki, więc powinna byc bliżej niej niż zwykły nauczyciel.
                      Zastanawiam sie teraz nad ta całą sytuacją, i mysle jak ja bym zadziałał.
                      wbrew temu co mogło by wynikać z rzeczy które tu pisze, mam w szkole doświadczenie bardzo małe, wręcz minimalne. Teraz bede znów uczył, ale to bedzie szkoła zupełnie ina niź zwykłe, bo dzieci przyjeżdzają tam tylko na 2 tyg, a potem sa nowe dzieci, i tak przez cały rok. Prawde mówiąc 99% problemów opisywanych tutaj w ogóle mnie nie bedzie dotyczyć z czego sie bardzo ciesze, bo szkoła to nie mój żywioł, miedzy innymi dlatego że jednak na lekcjach musiałbym sie "użerać", a tego bardzo nie lubie, a charakter tez mam dośc trudny, bo nie odpuszam własciwie, tzn na koniec i tak odpuszczam, ale dopiero kiedy dam znać "przeciwnikowi" że nie wygrał, albo że nie wygra tak łatwo. Ale kiedy ktoś jej wobec mnie w porządku, zawsze jest ekstra. Z tych dzieci które uczyłem, szczególnie jedna klasa była bardzo dziwna. Słabsza grupa w gimnazjum. Ale w tej grupie byli uczniowie bardzo zdolni i grzeczni (oraz zdolni i niegrzeczi), byli niezdolni i grzeczni, i byli niezdolni i bardzo niegrzeczni. Prawdę mówiąc ci grzeczni, niezależnie od swoich zdolności mieli sie ze mną bardzo dobrze, sami nawet mówili że te kłopoty które są z innymi uczniami, to dlatego że jestem dla nich za dobry, to słowa które usłyszałem na lekcji. Reszta dzieciaków na nic nie uwazała, chodziła po klasie, zjamowała sie jakimiś swoimi rzeczami, w ksiażke patrzyła tylko kiedy wiedziała że ja na nich patrze, ale wystarczyło sie obrócić w druga strone sali, i znów olewali. A przy tym wszystkim ja je rozumiałem, no bo jak takie dzieciaki sadzać w ławce na 45 min, przecież to barbarzyństwo. I gdybym mógł sobie pozwolic zeby mnie traktowały jak kumpla, wtedy tez by bylo bardzo fajnie, tylko że by nic nie szło zrealizować z programu...
                      Ne jestem dobrym nauczycielem, bo dla mnie minimalna ocena to było 3, niezaleznie od tego jak zdolne było dziecko (a uwierz mi, kilkoro funkcjonowało w zupełnie innych stanach umysłu - nie rozumiały dosłownie nic, nawet nie potrafiły pisac za dobrze, nic sie nauczyc, po prostu no cóż nie były zbyt madre, ale to nie przypadek Twojej córki, tam raczej nie były żadnych zabużen, po prostu tak miały), dopiero jak ktoś totalnie olewał, czyli jak część klasy, zaczynałem ich traktować tak jak sie to normalnie robi. NIe zrobiłeś zadania? Pała (czy minus konkretnie). Prosze żebyś zaczął robić zadanie w ksiązce, a ty jej nawet z teczki nie wyciągasz? Minus. No i tak sie zbierało, ale chyba nie jest to jakieś niesprawdiedliwe pałowanie?

                      W każdym razie to mnie sprowadza do tematu -własciwie to tak do końca nie wiem co tym dzieciakom bylo, bo i niby skąd miałbym wiedzieć? Nie kończyłem standardowej pedagogiki, choć jeszcze licencjat zrobiłem stricte jako nauczyciel, w kazdym razie takich rzeczy, przynajmniej mnie nikt nie uczył, nie ma w programach nauczania rozpoznawania róznych zabużeń, I teraz sobie analizuje, do kogo taki nauczyciel ma się zgłosić widząc problemy u jakiegoś dziecka? Do pedagoga? Dyrekcji? Sam prawdę mówiąc nie wiem. Poza tym wiele spraw można przeoczyc, z powodów o których pisałem (dużo klas, mały kontakt), moze jeszcze w ramach nauczania początkowego, ale potem? To sie staje coraz trudniejsze. No i nauczyciele nie są przygotowani. Nie wiem, może kazde dziecko powinno przechodzic jakieś specjalne badania, ale każde, nie tylko to u którego cos wydaje się ze jest nie tak.
                      Stawianie dwój za błedy wydaje sie byc absurdalne, z drugiej strony np na dyktandzie, właśnie poprawność się sprawdza, a błąd to podstawa do obniżenia oceny, i skąd potem nauczyciel który widzi dziecko np na 3 lekcjach w tygodniu ma wiedzieć, czy dziecko po prostu nie umie, czy ma kłopoty poważniejszej natury. Wszystko to nie takie proste jak mogłoby sie wydawać.

                      Oczywiście kiedy pojawiaja sie jakies podejrzenia, to trzeba reagować, więc przyznaję Ci że trudno i mnie dobrze myslec o tej nauczycielce
    • jolwer51 Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 20:23
      Nie czytałam wszstkich wypowiedzi więc nie wiem czy jestem na forum najstarszym
      nauczycielem, ale staż 33 lata pozwala sądzić, że może tak. Nie raz i nie dwa
      czułam się jak zbity pies. Drażniły mnie dzieci, najgorsze że takze własne.
      Wściekałam się na władze oświatowe (na te najczęściej), dyrektorów, kolegów i
      od niedawna na rodziców. Widzę jak wypalają się moje koleżanki, w większości
      te, które pracę traktują bardzo poważnie, są oddane dzieciom ponad miarę. Ja
      nauczyłam się dystansu do tego co robię (nie utożsamiac z obojętnością).
      Społeczność szkolna jest podobna do każdej innej. Są dobrzy i źli, mądrzy i
      głupi. Przeskoczyć się tego nie da. Można się jednak starać z tym "potworem"
      zaprzyjaźnić. Nie jest to łatwe, ale mozliwe. Najważniejszą w tym nierównym
      ukladzie: klasa - ja, rodzice -ja; jest ( nie popadając w samozachwyt) wiara w
      siebie, swoją wiedzę i umiejętności). Szukać tez trzeba bratniej duszy, ale nie
      do lamentu, lecz konstruktywnej pomocy. Ktoś na forum radził zmianę szkoły, to
      nie jest zła myśl. Może atmosfera w Twojej jest kiepska. Znam taką nauczycielkę
      (dobrą) , która zmieniała placówkę co pięć lat. Twierdziła, że to najlepszy
      sposob żeby nie zwariować i nie dać się wciągnąć we wszystkie układy i koterie.
      Rok szkolny za pasem życzę Ci powodzenia i trzvmam kciuki.
      • ajala1 Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 22:49
        Brawo jolwer51! Jedna z nielicznych sensownych wypowiedzi.
        Mój staż jest wprawdzie nieco krótszy, ale i tak niemal ćwierć wieku pracuję w
        szkole. Pierwszy kryzys miałam po 8 latach, drugi po 12, a z trzecim właśnie
        się uporałam. Za każdym razem pomogła mi zmiana placówki i środowiska pracy.
        Frustracje mogą wynikać zarówno z poczucia niedowartościowania, jak i ze
        zwykłego znudzenia. Dystans zarówno do swojej pracy, jak i do samego siebie
        jest niezwykle ważny. Jeszcze ważniejsze jest poczucie humoru.
        Do zmęczonych nauczycieli: leżeniem też można się zmęczyć, więc nie wysyłajcie
        kobiety na roczny urlop zdrowotny /za bardzo marne pieniądze - tylko pensja
        zasadnicza/.
        Zobaczysz swoją klasę i dzieci i znów będziesz chciała uczyć. A papierami się
        nie przejmuj, jakość dokumentacji opracowywanej przez nauczycieli jest bardzo
        różna. Mądry dyrektor wie, że każdy nauczyciel ma i wady i zalety. A co
        najważniejsze - każdy ma przynajmniej jedną na tyle mocną stronę, że jest w
        danym gronie najlepszy właśnie z tej strony i w tej dziedzinie /niekoniecznie
        naukowej/. Nikt nie jest doskonały; ktoś kiedyś napisał, że zbliżanie się do
        ideału, to zbliżanie się do śmierci. Nie staraj się być idealna, bądź
        oryginalna.
    • matprzyr Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 20:28
      ja jestem prywatnym korepetytorem - mat-fiz-chem od 3 lat i sobie chwalę, z
      wyjatkiem wakacji kiedy jest krucho, ale nie beznadziejnie :)
      wcześniej reklama, telewizja. tam było szybko, nerwowo, ale też nie wspominam
      tego źle.
      mam zazwyczaj 2 uczniow dziennie --> z reguły takich, którzy chcą się uczyć i
      dlatego ja sam wciąż muszę się uczyć mimo, że mam 47 lat. wróciłem do nauki po
      20 latach od magisterki.
      więc może to jest wyjście dla zdesperowanych???
    • adnawa Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 20:55
      tak , wiem. Musisz isc na urlop zdrowotny , odpoczac. To samo kiedys czulam.
      Kiedys uswiadomiłam sobie , ze zazdroszcze pani na poczcie. Przed nia byl ogonek
      , ale byla cisza. .. Jak wracalam ze szkoly , to modlilam sie , zeby nie spotkac
      jakiejs sasiadki , ktora nie pracowala. Zeby tylko nie trzeba bylo znow gadac. ...
      Odpocznij .. i wracaj znow do szkoly. Jestes przemeczona. To nie znaczy , ze sie
      nie nadajesz. Kup w aptece lub w zielarskim Pau Darco - to sa ziola
      peruwianskie. Zawieraja stront , jod , bar.Moga to brac nawet male dzieci . I
      powinny. Pobierz to miesiac, zrob przerwe i kup tzw Koci pazur. To jest slynna
      Vilcacora, czy wilcacora. Bierz jedna kapsulke przed sniadaniem. Dojdziesz do
      siebie , nabierzesz energii , zycia. ... Zycze .. wszystkiego dobrego - i w
      zdrowiu i w pracy
      adnawa
      • prosta2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 18:44
        dzieki, na pewno sprobuje
    • ma_linka1 Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 21:18
      No tak siedzimy sobie na wakacjach i narzekamy... zachecam wszystkich z potrzeba leniuchowania do
      pracy w szkole. W naszym kraju wszyscy sa bardzo madrzy, niedlugo beda musieli sami zaczac sie
      leczyc, bo wiekszosc "rozleniwionych" lekarzy wyjezdza. Z edukacja tez jak widac narod sobie poradzi i
      wezmie sprawy w swoje rece. Owszem jest wiele ciezkich zawodow, np. dekarz, gornik, tylko nie
      wymagaja one wyzszych studiow i znacznych nakladow finansowych przez 5 lat lub dluzej (mam 2
      fakultety). Ciekawe dlaczego narod tak jest oburzony na te dwa miesiace wakacji, ferie zimowe itd.? Moi
      znajomi, pracujac w roznych zawodach (np. aktorzy), maja pol roku wakacji, albo pracuja tylko dwa
      miesiace w roku i nikt ich za to nie gani. Wrecz przeciwnie wzbudzaja ogolny podziw i szacunek,
      chociaz tez narzekaja na stres, wypalenie zawodowe i depresje. Dziwne prawda?
      Ja przepracowuje w domu nad papierami wszystkie "wolne" dni w roku szkolnym (nie mysle tu o
      wakacjach), jak wiekszosc nauczycieli zreszta. Czasami wstydze sie przed znajomymi, ze nie moge
      gdzies wyjsc w sobote, bo musze cos zrobic. Wstydze sie, bo maja mnie za idiotke, gdyz wiedza ile
      zarabia nauczyciel. Z niskich zarobkow wlasnie powstaje paradoksalnie mit, ze nauczyciel malo pracuje.
      Jedyne, co moze uzdrowic nasza sytuacje to pieniadze. Wtedy, jak sie wypalisz bierzesz urlop,
      przestajesz pracowac, zyjac z oszczednosci zastanawiasz sie co zrobic.
      A wy sie ludzie cieszcie, ze nauczyciele jeszcze narzekaja, bo kiedy przestana, to znaczy, ze wszyscy
      myslacy ludzie omijaja szkoly szerokim lukiem, a Wasze dzieci ucza ostatnie lajzy i nieudacznicy,
      ktorym nie udalo sie wyjechac ani zmienic zawodu; siedza cicho i sa zadowoleni, ze dostaja 1000 zl.
      zasilku na miesiac :)
      • dziama3 Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 21:50
        Ludzie nie będący nauczycielami! Czemu to na nas tak bluzgacie? Zazdrościcie
        nam wolnego, kasy (hoho) i innych luksusów, ale nie pracowaliście nigdy w
        szkole, więc może się nie wypowiadajcie tak pochopnie, jak to nam jest dobrze.
        Ja (nauczyciel z 5-letnim stażem, mający DOŚĆ) nie twierdzę przecież że
        wszędzie indziej jest super fajnie tylko my mamy źle. Ja po prostu twierdzę że
        do każdej pracy trzeba się nadawać bo jak nie, to pojawia się stres. ż tym że
        my jesteśmy jednym z zawodów zaufania społecznego i my MUSIMY być dobrzy, bo
        inaczej powinniśmy się zmywać ze szkół. Ja nie jestem dobra i rozważam
        odejście. Zresztą, fakt, tak znowu źle nie mamy, np. nie musimy chodzić w
        pampersach...
      • jasiekksi nauczyciele z kosmosu 19.08.06, 22:53
        Wydaje mi się że nasze dzieci uczą właśnie (w znacznej części) łajzy i
        nieudacznicy .Co do przepracowania w domu...co powiecie o WueFistach?
        Bądźmy szczerzy,nauczyciele jako dobrze zorganizowana grupa zawodowa w
        odpowiednim czasie wywalczyli sobie spore przywileje(Karta Nauczyciela).Tylko
        wtedy gdy te przywileje nabywali, w świadomości społeczeństwa dostawali je od
        państwa.Dziś większość ludzi wie już skąd państwo ma na to pieniądze i boleśnie
        odczuwa rękę fiskusa w swojej kieszeni.Czy nie warto by zastanowić się nad tym
        czy tak uprzywilejowana grupa zawodowa , nie powinna być poddana monitoringowi
        efektów jej pracy ? Nie słyszałem by nauczyciel,którego podopieczni oblali
        maturę czy inny egzamin stracił pracę.Natomiast wielokrotnie słyszałem o
        nauczycielach którzy nie potrafią uczyć (ich podopieczni mają złe stopnie i nie
        radzą sobie na egzaminach), a dyrektorzy szkół rozkładają ręce,gdy rodzice
        przychodzą z interwencją, ponieważ nie mogą po prostu zwolnić z pracy takiego
        pedagoga.Aha,jeszcze mit niskich zarobków...tak się składa, że mam wielu
        znajomych nauczycieli i wiem ile zarabiają.
        I jeszcze mit wykształcenia...
        najczęściej są to studia jakieśtam plus roczny kurs pedagogiczny.Moja żona jest
        pielęgniarką - pięć lat studiów(pełnopłatnych) dwa lata specjalizacji(też
        płatne)i nadal myje tyłki za tysiąc złotych.
        Wyobrażcie sobie mili pedagodzy też ma wypalenie zawodowe , a taka miła ,czysta
        praca...
        • scanner2 Re: nauczyciele z kosmosu 20.08.06, 02:10
          a mi sie wydaje że to własnie te dzieci to łajzy i nieudacznicy

          wszędzie jest akcja i reakcja

          nie-nauczyciele gadacie tylko o nauczycielach, ale zapominacie o dzieciach....
      • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 02:07
        święte słowa
    • nokia844 Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 22:34
      Jestem początkującą nauczycielką. Uczę od roku a czasami już czuję się jak ty
      po 10 latach. Moje 'zmeczenie materialu' uzaleznione jest chyba tym, ze ty
      dajesz z siebie cale serce a tak malo masz w zamian. Dzieci, ktore ja ucze nie
      chce sie uczyc, lekcje ( pomimo tego ze ucze w szkole prywatne) to dla nich
      kara. Kiedys chcialam uczyc, cale studia filologiczne marzylam o nauczaniu, rok
      pracy wszystko zweryfikowal. Rozumiem cie doskonale.Czas sie przekwalifikowac.
      • jasiekksi Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 22:58
        oj tak przekwalifikuj się .Jak pamiętam ze szkoły , u dobrych nauczycieli nawet
        tumany były zainteresowane przedmiotem.
        Szkoda czasu,kup sobie szpadel i kop ogródki.
        • ajala1 Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 23:12
          jasiekksi napisał:
          > Szkoda czasu,kup sobie szpadel i kop ogródki.
          No i koniecznie zapoatruj się w nasiona u ww.
          A tak na marginesie - czy nie ma wątków dla sprzedawców nasion, tudziedż
          ogrodników?
          Dzieciaki Ci nie zdały, że tak się wywnętrzasz na temat nauczycieli?
          • jasiekksi Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 23:19
            Nie,mój syn dopiero idzie do pierwszej klasy,i mam nadzieję że trafi do jakiegoś
            normalnego nayczyciela.A, ci niedouczeni sprzedawcy nasion (dwa fakultety) dają
            kasę na wasze urlopy zdrowotne,sami zasuwając w smrodzie środków ochrony roślin
            , bez prawa do urlopu zdrowotnego i innych cudów.
            • jasiekksi Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 23:23
              więc nie dziw się że krew mnie zalewa ,że wszelkiej maści upierdliwcy, którzy
              nie mają prawa miałczeć że jest im źle wywnętrzają się na tym forum bo są już po
              roku pracy wypaleni
              • bambolina1 o proszę... 19.08.06, 23:49
                Nie mają prawa??A to niby dlaczego??Lekarze mają, górnicy mają, policjanci
                mają, więc nauczyciele też mają!!

                Po drugie:masz rację!Proponuję zamianę:ogrodnicy od śmierdzących nasion do
                szkoły, a niewyształceni nauczyciele do ogrodów!

                Po trzecie: jeżeli wydaje się Panu, że to lekka i przyjemna praca zapraszam do
                szkoły. Jestem nauczycielem z powołania, uczyłam w gimnazjum/liceum,a teraz w
                technikum, ale wszędzie jest to samo. Dzieci, które nie chcą się uczyć oraz
                wszechwiedzący rodzice, którzy tylko 2 razy do roku (przed wystawieniem ocen)
                przypominają sobie, że mają dzieci.

                Także wielce wielmożny Pan "nie ma prawa miałczeć".

                • jasiekksi Re: o proszę... 20.08.06, 01:42
                  proponuję przeczytać dwa posty poniżej,żeby nie było że tylko ogrodnicy mają
                  takie poglądy
                • scanner2 Re: o proszę... 20.08.06, 02:16
                  genialnie trafne
            • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 02:15
              no to nie dawaj dzieci uczyć tylko rób to sam, albo zatrudniaj prywatnie, tylko wiesz, wtedy to moze i bedziesz miał jakośc jakiej oczekujesz, tylko czy aby napewno bedzie cie na to stac? No i wiesz, twoej dziecko fajne to moze w domu jest,jak kazde, w szkole, w stadzie zmieni sie w bestie, to masz pewne jak w banku, a z nim użerać bedzie sie musiał nauczyciel-pogromca dzikich zwierząt

              o własnie, jeszcze taki dodatek finansowy powinien być - za poskramianie dzikich zwierząt jakimi dzieci staja sie w stadzie
            • baba67 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 18:06
              Cokolwiek jasiek nie wygaduje, to w jednym ma racje-jescze 10 lat temu
              wiekszosc dzieki w przecietnej podstawowce miala ochote sie uczyc.Byla
              mniejszosc(zawsze)ktora takiej ochoty nie miala, ale ton nadawaly dzieciaki
              bystre (nie mowie o kujonach) i to one nadawaly ton klasie.
              Teraz ton nadaje cholota.
              Przez trzy lata moje zdolne, ale wrazliwe dziecko chodzilo do prywatnego
              gimnazjum, do klasy gdzie srednia wynikow egzaminu wyniosla 84.
              Odbylo sie to kosztem wielu wyrzeczen, ale nie zaluje-tam gdzie teraz pojdzie
              tez ne ma chamstwa i zastraszania, bo LO do jakiego sie dostal mial bardzo
              wysoki prog punktowy.
              Moze to jest jakis pomysl? Szukac szkol spolecznych-tanszych od prywatnych.
        • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 02:12
          krótką i wybiórcza masz zatem pamiec
        • lineborder Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 11:41
          Masz poważny problem nie ze szkołą, ale ze sobą. Nienawiść do innych wylewająca się z każdego twojego postu, pogarda do innych ludzi (vide twój post o żonie "myjącej tyłki") sprawia, że dyskusja z tobą jest bezcelowa. Jesteś jak przysłowiowy "edward" z programu "szkło kontaktowe". Najgorsze jest jednak to, że takich frustratów, mających pretensje do wszystkich o wszystko jest coraz więcej.
        • radekzbroda Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 15:29
          jsiekksi, czytam twoje posty i nie moge wyjśc z podziwu? Twoja zona naprawdę
          jest pielęgniarką? Naprawdę? Wydaje mi się, że jest to jeden z zawodów o bardzo
          podobnych problemach jak nauczycielski, ale w twoim przekonaniu to, że żona
          myje tyłki to jakś ujma dla niej? Zawody w których ma się do czynienia z ludźmi
          są strasznie obciążające psychicznie (właśnie pielęgniarstwo, nauczycielstwo)
          to co ty piszesz "Jak pamiętam ze szkoły , u dobrych nauczycieli nawet
          > tumany były zainteresowane przedmiotem" to jakiś kompletny bezsens. Aby
          nauczanie miało sens i przynosiło efekty musi nastapić interakcja między
          nauczającym a nauczanym, a tego brakuje. Znam wielu dobrych nauczycieli, którzy
          w zetknięciu z "niechęcią" uczniów zmienili zawód. Rodzice obecnie w dużej
          mierze oddając dziecko do szkoły chcą otrzymac gotowy "dobry" produkt, a tu sie
          okazuje, że kupa, dziecko jest półanalfabeta, bo rodzicom sie pracowac nie
          chciało, a jak dziecko miało zaległości to okazywało się, że nauczyciel był tym
          złym co to strasznie dziecko psychicznie zadaniami obciążał.
          Inna sprawą jest to, że nasza edukacja jest ułomna (przeładowane programy itp
          itd), ale nikomu się nie chce nic zrobic (władzom) a jedynie wydłużają okres
          awansu bo to są realne oszczędności dla budźetu.
          Według mnie nauczyciele maksymalnie powinni pracować 30 lat (chyba, że chcą
          dalej pracować) potem powinni miec możliwośc przejścia do WDN, kuratoriów.
      • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 02:11
        i to jest własnie sedno sprawy
      • alamar1 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 17:27
        Nie rozumiem. W klasie jest 20-30 dzieci, przeciez zawsze jest grupa
        zainteresowanych nauką dzieci? Po prostu ucz tych, co chcą się uczyć, a resztę
        można mieć gdzieś. Pewnych rzeczy nie przeskoczysz. Innym wystarczy bat w
        postaci klasówek i dopuszczający czy dostateczny na koniec.

        Prowadź przedmiot najlepiej jak potrafisz, ale nie oczekuj że wszyscy to docenią
        - doceni to pewna grupka.
        • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 17:40
          Masz racje.

          Tylko co zrobić z tymi niezaiteresowanymi którzy przeszkadzają w prowadzeniu lekcji a bat w postaci klasówek, a nawet jedynki na koniec mają gdzies?
          • alamar1 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 17:52
            Nie wiem, jakie możliwości daje system, nie jestem nauczycielem. Wydaje mi się,
            że można wpisywać uwagi, udzielać nagan (są w regulaminie szkoły), wzywać na
            spotkania rodziców. Poza tym nie robiłbym problemu w stylu "dlaczego nie
            chodzisz na lekcję", po prostu wstawiał nieobecność i tyle, oczywiście
            informując o możliwych konsekwencjach rodziców. Może by wówczas nie chodzili na
            lekcje z własnej woli :)

            Poza tym co się dzieje, gdy uczeń dostanie ileś tam nagan - czy nie wylatuje w
            końcu z danej szkoły?
            • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 18:11
              Ja tez do konca nie znam systemu, ale nawet jeśli wyleci to i tak pójdzie do innej bo go muszą przyjąc

              Owszem sa nagany, ale nikt sobie nic z tego nie robi

              NIeobecności - to oczywista sprawa, ja zawsze wpisywałem

              Są przypadki ekstremalne, ja miałem kilka w jednej klasie, i to w z pozoru normalnym zwyczajnym gimnazjum - w pewnym momencie zacząłem dawac pały za wszyskto praktycznie - tzn za każda odmowe - nie chcesz pracowac na lekcji - pała itd
              no i pare osób miało po kilkanaście jedynek pod koniec roku i dalej totalna olewka, nie obchodziło ich to czy przejda czy nie, prawde mówiąc z tego co zauważylem, byly przekonane że i tak im nie dam niedostatecznego na koniec, no bo jakże to tak...no coż, pomyliły się...i nie było w tym żadnej złosliwości bo ze 2 osoby zebrały sie w garśc pod sam koniec, zaczeły pracować na lekcji uczyć sie na sprawdziany, no i w efekcie zaliczyły, ale reszta..no kompletna "załamka"
            • baba67 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 18:13
              Nie rozsmieszaj mnie...
              Uczen nie wylatuje ze szkoly nawet jak nawymysla nauczycielce od *&%^$##.
              Dostaje tylko naganne z zachowania , co ma w gklebokim powazaniu.
              Do gimnazjum, w ktoruym uczylam, chodzili uczniowe z wyrokami w zawieszeniu, a
              to gimnazjum nie bylo na Pradze, tylko w centrum miasta i cieszylo sie niezla
              opinia.
              • alamar1 Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 00:17
                czasami dobrym efektem może okazać rozbicie grupy rozrabiaków na różne klasy...
                a to można załatwić w obrębie szkoły.
    • agapedagozka Re: Zmęczona Nauczycielka 19.08.06, 23:38
      A ja uwielbiam uczyć oprócz tego pracuję jako pedagog i bardzo sobie chwalę tą
      pracę. Pracuję w gimnazjum, które przez większość nauczycieli jest nazywane
      siedliskiem zła i fakt choć zdarzają się dzieciaki wredne, upierdliwe to kocham
      to co robię i nie żałuję że zostałam nauczycielem, dodatkowo mam studia
      pedagogiczne a w przyszłym roku zamierzam kontynuować tzn rozpocząć nowy
      kierunek. Stresy odreagowuję uprawiająć sport a wakcje są tylko dla mnie.
      Oczywiście miewam chwile zwątpienia, nerwów szczególnie trundo borykać jest się
      w gimnazjum z problemem narkomanii, większość nauczycieli nie widzi problemu,
      rodzice nie chcą wierzyć. ALe fakt motywacja nauczycieli jest zerowa, niskie
      płace, wysiłek fiz i psych, natomiast nie umiałabym życ inaczej. Nauczanie mam
      we krwi. Pozdrawiam dzieciaki z gimnazjów!!!
      • joannapb Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 00:14
        Pracuję 15 lat przy tablicy - zawsze na pełnym lub nawet więcej niż pełnym
        etacie. Uczę matematyki i fizyki wię wcale nie łatwych przedmiotów ale za to
        jak ciekawych - kochani naprawdę te obecne dzieci wcale nie są takie złe,są
        inne niż te 10 czy 15 lat temu ale wystarczy je zainteresować i wtenczas widać
        tę iskierkę w oku ten błysk, ciekawość. One naprawdę chcą się uczyć pod
        warunkiem, że i nam się chce. Najwspanialsze są pytania a czy pani w kuchni też
        myśli o fizyce? Albo stwierdzenie mojej stażystki - nauczycielki języka
        niemieckiego - po pani lekcjach wiem jaki kupić odkurzacz i garnki. Jest super!
        Kochani zamiast narzekać pomyślmy jak uatrakcyjnić lekcje! Mnie się chce i będę
        dalej tak pracować a to co jest fajne to, to, że uczniowie, których "oblałam"
        do dziś mi się kłaniają.Uczę w prywatnym liceum i gimnazjum ale chętnie
        współpracuję z podstawówką gdzie dzieci też są świetne!
        • piglet8 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 15:28
          TO IDZ NA FORUM ZADOWOLONYCH(CZYT.-DOBRZE ZARABIAJACYCH/WYSELEKCJONOWANE
          DZIECIAKI/NORMALNE WARUNKI PRACY-KSERO,PAPIER,POMOCE,ITD.)PRACOWNIKOW SZKOL
          PRYWATNYCH. DAJ NAMIARY, CHETNIE SIE ZATRUDNIE-J.ANGIELSKI.
        • good_morning Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 10:11
          joannapb napisała:
          Albo stwierdzenie mojej stażystki - nauczycielki języka
          > niemieckiego - po pani lekcjach wiem jaki kupić odkurzacz i garnki. Jest super!

          super, o tak! zwlaszcza, ze nie dowiedziala sie, jak ciekawie i sprawnie
          prowadzic lekcje jezyka niemieckiego. a taki jest cel obserwacji zajec
          prowadzonych przez mentora i owdrotnie. nie zdobywanie wiedzy, na temat sprzetu
          domowego.
      • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 02:17
        gimnazjum to getto
      • zulkatx Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 07:46
        Agapedagozka - lubię Cię:)) I to co napisałam wyżej nie dotyczy w żadnym
        stopniu takich ludzi i takich nauczycieli,jak Ty.
        To fakt, że rodzice nie lubią niektórych nauczycieli, ale przecież my wiemy,
        że w tym zawodzie są też fajni ludzie, świetni fachowcy.
        Agapedagozka, założ wątek: "dlaczego lubię być nauczycielką". Będzie o wiele
        bardziej konstruktywny niż lament frustratów.
        • agapedagozka Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 16:38
          Dzieki!!! Ja juz sie nie moge doczekac az skonczą wakcje i pojde do gimnazjum.
          Pracuje w panstwowym zeby było jasno, kupuje mazaki do tablicy, papier, ksero,
          za własne pieniadze bo szkoły nie stac na ich kupno, przynosze czesto z domu
          zachomikowane rozne przedmioty by objasnic działanie, organizujemy wycieczki a
          czasami i gramy w mecz:D Wazne jest to by nawiązać kontakt z uczniami nie tylko
          dbac o własna klase. Czasami moje lekcje odbiegaja od głownego przedmiotu
          jezeli widze np ze w klasie jest problem z uczniem ktory jest kozłem ofiarnym
          oraganizuje lekcje nt tolernacji itp Chwale doceniam wysiłek. Nie toleruje
          chamstwa, wulgaryzmów, cenie kulture i staram sie nie tylko uczyc ale i
          wychowywac. Miałam na poczatku mnostow problemów z jednym dzieciakiem - 2 kl
          gimznjaum, matka i ojciec zero zainteresowania, dzieciak robił co chciał, matka
          niewydolna wychowawczo, narkotyki, wachanie kleju, picie, rozwalił mi kiedys
          krzesło i oczywiscie pyskówka na maksa. Nie ugiełam sie pod presja, naprawił,
          przeprosił. Od tej pory jego stosunek do mnie sie zmienił. Zawsze mu na
          wszystko pozwalali a rodzicie nie widzieli porblemu, bo coz to za sprawa
          połamnie krzesła. ALe są i dobre chwile usmiech na twarzy dziecka, wspolne
          wycieczki, obopolna radosc i satysfakcja z dobrej oceny lub wygranej w
          konkursie przez moich uczniów.
          • kiniox kto utrzymuje Twój dom? 21.08.06, 00:18
            Nie jestem nauczycielką (chwalić Boga!) i nie mam dzieci, więc nie jestem
            osobiście zaangażowana w temat. Do szkoły chodziłam stosunkowo dawno, ale wciąż
            mam ją w pamięci, a zwłaszcza to, jak porafiliśmy dać w kość naszym
            nauczycielom. To, co widzę dzisiaj, uświadamia mi, że pod tym względem jest
            tylko gorzej. Dlatego sercem jestem raczej po stronie sfrustrowanych
            nauczycieli, a nie tych, którzy ich tutaj bezpardonowo atakują, wykazując się
            przy okazji całkowitą nieznajomością tematu. Droga agopedagożko, mam do Ciebie
            jedno pytanie - kto w Twoim domu zarabia na życie? Wiem, że to może
            kontrowersyjna teoria, ale zaobserwowałam, że wszyscy zadowoleni ze swojej pracy
            nauczyciele, jakich spotkałam, to byli ludzie, którzy mieli również jakieś inne
            dochody, poza nauczycielską pensją. Czasem jest to bogaty mąż, czasem rodzice, a
            czasem prywatny biznes na boku, jak w przypadku mojego świetnego wychowawcy z
            liceum. Moim zdaniem jest to ludzkie i naturalne, że tylko ktoś, komu ktoś inny
            zapełnia lodówkę, może się podniecać faktem, że papier, mazaki i ksero do pracy
            opłaca z własnych pieniędzy. I to nie jest kwestia braku powołania, czy egoizmu.
            Twoja postawa jest bardzo piękna, ale w obecnej rzeczywistości nie jest i nie
            powinna być standardem. Gdyby za normalne uznawać to, co Ty sobą reprezentujesz,
            należałoby również uznać, że patologia w postaci zarobków nauczycielskich,
            dzieci nadających się bardziej do poprawczaka niż do szkoły oraz
            niezaangażowanych rodziców, którzy oczekują cudów - również jest normalna. A nie
            jest, bo jest właśnie patologią, która tak się rozpanoszyła, że stała się
            normalnością. Tobie życzę jeszcze wielu lat pracy z nastawieniem pollyanny i
            żeby nigdy nie wyschło źródło, dzięki któremu kupujesz swoje pomoce naukowe.
            • agapedagozka Re: kto utrzymuje Twój dom? 21.08.06, 18:57
              Rzem z męzem dzielimy wspolną kasę. Nie sa to kokosy ale na zycie bez zbednych
              luksusów typu wakcja za granica, tv plazmowy czy zmywarka wystarczy. Mąż nie
              zarabia sporo a na swoje ze tak okreslę waciki;) zarabiam dając korepetycje.
              Wiedziałam na co się decyduję kiedy postanowiłam wybrać zawód nauczyciela. Nie
              wybrałam go ani dla pieniędzy ani dlatego że mało godzin, bo przeciętnie
              pracuję ponad 40 - w tym zajęcia pozalekcyjne (raz w tygodniu-za darmo). Jak
              zaczynałam pracować w zawodzie byłam sama i wiązałam koniec z koncem.
              • kiniox Re: kto utrzymuje Twój dom? 21.08.06, 19:08
                Gratuluję, ale wciąż uważam, że to nie jest i nie powinno być normalne. Ale
                jeśli mi jeszcze powiesz, że masz dzieci i stać Cię na ich utrzymanie, to
                wybacz, ale nie uwierzę. Wiesz, jest takie stare przekleństwo: obyś cudze
                dzieci uczył. I ja się z nim zgadzam, dlatego uważam, że nauczyciel, to
                powinien być bardziej niż przyzwoicie opłącany zawód, wtedy automatycznie
                niejako świadczyłby bardziej niż przyzwoitej jakości usługi. Uważam, że
                zmuszanie ludzi do "siłaczkowania" jest niemoralne.
                • agapedagozka Re: kto utrzymuje Twój dom? 21.08.06, 19:47
                  Poki co stac bo maluchowi starcza na pampersy:)
                  W poscie wyzej napisałam: Fakt motywacja nauczycieli jest zerowa, niskie
                  płace, wysiłek fiz i psych, natomiast nie umiałabym życ inaczej.
                  A przeklenstow mozna obrocić w błogosłwienstwo, dzis słuchałąm wiadomosci na
                  polsacie, gdzie ZNP opowiadał się za płaca 1800 brutto dla stazysty. W bajki
                  nie wierzę:))
                  • scanner2 Re: kto utrzymuje Twój dom? 21.08.06, 19:58
                    1800 brutto dla stazysty? no nieźle, bo jest 1100, ale to i tak cały czas za mało, w naszym kraju żeby sie samodzielnie utrzymać (wynajem mieszkania etc) potrzebne jest przynajmniej 2 tys netto (w zalezności od wielkości miasta i własnie kosztów wynajmu/zakupu jakiegoś lokum)

                    a tym czasem młodym ludziom po studiach oferuje się marne grosze, za które wyżyc się nie da...to oczywiście jest los nie tylko nauczycieli, ale bardzo wielu osób, żeby teraz ktoś sobie nie pomyslał że bronie tylko nauczycieli, kazdy tyle powinien zarabiac, względnie ceny powinny byc proporcjonalnie niźsze, tak był pełny etat wystarczał na samodzielne utrzymanie sie, inaczej mamy walkę o przetrwanie...

                    a teraz nie chce żeby to było źle zrozumiane, nie jestem żadnym szowinista czy coś, ale w gruncie rzeczy nie ma się co dziwić, że to zawód tak sfeminizowany, bo przy takich zarobkach faceci szukają miejsca gdzie indziej - realia są takie ze to jednak mężczyźni ciągle jeszcze w powszechnym mniemaniu muszą więcej zarabiac, więc jako głowy rodzin muszą szukać lepiej płatnej pracy, a pensja żony nauczycielki staje sie wtedy dodatkiem do dochodów rodziny pozwalającym przeżyc do pierwszego

                    powtarzam, nie zrozumcie tego opatrznie - to tylko stwierdzenie faktów...
                • alamar1 Re: kto utrzymuje Twój dom? 23.08.06, 00:08
                  o nie, patologią nie są niskie płace. Patologią jest to, że płaca nauczyciela
                  nie zależy od rynkowej wyceny jego umiejętności, kwalifikacji, doświadczenia i
                  zaangażowania, tylko od decyzji rządu.
                  • brr51 Re: kto utrzymuje Twój dom? 23.08.06, 12:35
                    Rynkowa wycena? Umiejętności i kwalifikacji? A ile powinna zarabiać osoba, która
                    ma skończoną informatykę (licencjat i to zaocznie na trzy), kurs pedagogiczny,
                    do niczego nieprzydatny kurs angielskiego w TWP (również na trzy), a uczy
                    angielskiego i matematyki w podstawówce i gimnazjum. I zapewniam, nie jest to
                    przypadek odosobniony, takich "fachowców" w waszym zawodzie jest wielu.
                    Mit 18 godzin? A ilu z was tak naprawdę pracuje i przygotowuje się w domu.
                    Pewnie tylko poloniści, matematycy i nauczyciele stażyści. Chociaż nie,
                    najbardziej przygotowują wuefiści.
                    Jestem jak najbardziej za podniesieniem płac dla NAUCZYCIELI, ale takich, którzy
                    skończyli uczelnie pedagogiczne, w systemie dziennym i nie trafiają do szkół
                    wyłącznie dlatego, bo nie potrafią robić nic innego, albo znają dobrze
                    burmistrza, starostę bądź dyrektora.
                    I jeszcze jedno zgódźcie się na likwidację Karty Nauczyciela, a co za tym idzie
                    również na ośmiogodzinny system pracy, bez względu na to ile macie danego dnia
                    godzin nauczania. Wtedy zamiast sprawdzać klasówki w domu, sprawdzicie je w szkole.
                    • kiniox Re: kto utrzymuje Twój dom? 23.08.06, 13:45
                      Dlaczego w systemie dziennym? Studia zaoczne stoją często na wyższym poziomie
                      niż dzienne. Dlaczego ludzie, którzy muszą jednocześnie pracować, żeby móc
                      sobie pozwolić na studia, mają być pokrzywdzeni dlatego, że ich rodziców nie
                      stać na utrzymywanie dorosłych ludzi przez kolejne pięć lat? Studiowałam
                      DZIENNIE prawo i doskonale wiem, jak to wygląda. Zajęcia są praktycznie wspólne
                      dla wszystkich studentów i twoja sprawa, jak się zorganizujesz, żeby na nie
                      chodzić. Studenci zaoczni mają często lepsze wyniki w nauce, a do tego jeszcze
                      utrudnione zadanie, bo muszą jednocześnie pracować, a prace zaliczeniowe piszą
                      po nocach. Skąd ta dziwna filozofia, że to muszą być studia dzienne? To, że
                      studenci studiów dziennych uczą się więcej, to jest totalny mit.
    • ajala1 Do Jaśka Ogrodnika 20.08.06, 00:22
      Jeśli Twoje dziecko by trafiło do mojej szkoły, byłbyś zachwycony. Być moze
      nawet nawiązalibyśmy szerszą współpracę, np. w ramach Kampanii "Niezapominajka".
      Jasiu, co mi po wolnych 2 miesiącach wakacji, jeśli moje wynagrodzenie
      wystarcza zaledwie na tydzień wypoczynku nad naszym polskim morzem.
      A żeby te 18 godzin tygodniowo były lekcjami, na których "nawet tumany" się nie
      nudzą, potrzeba drugie tyle przygotowań w domu. Nawet jeśli się pracuje tak
      długo jak ja.
      • jasiekksi Re: Do Jaśka Ogrodnika 20.08.06, 01:39
        No,nareszcie po ludzku.
        życzę powodzenia.
        Dobranoc
        • scanner2 Re: Do Jaśka Ogrodnika 20.08.06, 02:20
          popracuj w szkole przez rok
          badz odwazny i uczyń ten krok
          a dopiero potem gadaj, nierobie (chyba że na kopalni robisz, to wtedy zwracam honor, ale w firmie, nie pod samą kopalnią)
        • lineborder Re: Do Jaśka Ogrodnika 20.08.06, 12:00
          Jasiu jesteś sterowalny jak autko na baterie. Wystarczy znaleźć plaster na twoje kompleksy i już jesteś obłaskawiony. Nie daj się tak sterować gładkimi słówkami - to przecież i tak nie zmienia fatalnego obrazu polskiego nauczyciela.
          • ajala1 lineborder czy kubuś fatalista 20.08.06, 14:17
            lineborder napisał:
            > to przecież i tak nie zmienia fatalnego obrazu polskiego nauczyciela.
            A może nakreślisz obraz idealny?
            • grzmucin Re: lineborder czy kubuś fatalista 20.08.06, 15:02
              Idealny obraz nauczyciela powinni umieć sobie nakreślić sami nauczyciele, w
              końcu studiowali na kierunkach pedagogicznych, chcieli uczyć w szkole... :)
            • lineborder Re: lineborder czy kubuś fatalista 20.08.06, 15:31
              miało być "to przecież i tak nie zmienia TWOJEGO fatalnego obrazu polskiego nauczyciela"
      • magm4 Re: Do Jaśka Ogrodnika 20.08.06, 15:17
        jala1 napisała:

        > Jeśli Twoje dziecko by trafiło do mojej szkoły, byłbyś zachwycony. Być moze
        > nawet nawiązalibyśmy szerszą współpracę, np. w ramach Kampanii "Niezapominajka"
        > .
        > Jasiu, co mi po wolnych 2 miesiącach wakacji, jeśli moje wynagrodzenie
        > wystarcza zaledwie na tydzień wypoczynku nad naszym polskim morzem.
        > A żeby te 18 godzin tygodniowo były lekcjami, na których "nawet tumany" się nie
        >
        > nudzą, potrzeba drugie tyle przygotowań w domu. Nawet jeśli się pracuje tak
        > długo jak ja.


        Tak? A moi rodzice pracują po 40 i więcej godzin tygodniowo i od dawna niegdzie nie byli na urlopioe, bo ich nie stać. Nawet na ten tydzień nad naszym morzem, jak piszesz. Więc może przestań narzekać. Bo sa ludzie, którzy też mają stresującą pracę, też sie wypalają, ale nie mają rocznego płatnego urlopu zdrowotnego, nigdzie nie wyjeżzają, bo ich nie stać. Mój ojciec haruje 12 godzin DZIENNIE i zarabia tyle co ty po 18 godzinach tygodniowo. I nie ma tyle wolnego. Więc przestań narzekać, bo są ludzie, którzy mają większe prawo do narzekań.
        • scanner2 Re: Do Jaśka Ogrodnika 20.08.06, 16:07
          każdy ma prawo narzekac, bo w naszym uroczym kraju chyba tylko komornicy mają sie dobrze. Ale nie pisz o 18 godzinach nim nie spróbujesz....
          te 18 godzin to największa bzdura o jakiej mozna napisac -NIE MA 18 GODZIN, JEST DUUUUZO WIĘCEJ, a praca siedzi w głowie 24 h na dobe 7 dni w tygodniu, więc nie wygaduj bzdur....
        • ajala1 Do magm4 20.08.06, 21:02
          A w którym moim poście odnalazłeś/odnalazłaś narzekanie?
          Czytaj uważnie i ze zrozumieniem.
          Nigdy nie byłam też na urlopie zdrowotnym i się wcale nie wybieram.

    • adamick Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 11:10
      W sumie tak to jest ale nie mysl tak pesymistycznie, w każdej pracy są plusy i
      minusy.
      Kiedy 3 lata temu skończyłem nauczycielską historią, też bardzo chciałem uczyć i
      co?.Kiedy rozpocząłem wędrówkę ze szkoły od szkoły (zaznaczam ze poszukiwania
      prowadziłem w kilku miastach) byłem pełen nadziei ze oto bede mógł pokazać swoje
      umiejętności. A tymczasem dyrektorzy w szkołach w wiekszości potraktowali mnie
      jak jakiegoś intruza, który sie narzuca.Zadawano mi durne pytania w stylu
      -Po co pan skończył historie i dlaczego nie anglistyke, germanistyke, informatyke?
      -czy pan w ogóle sie zastanowił zanim przyszedł do naszej szkoły?
      -Czy panu sie wydaje ze my nie mamy historyka?
      -Po co się pan tu zjawił?
      I szereg innych
      Wychodząc z kolejnych szkoł coraz bardziej zdenerwowany, zastanawiałem się jak
      wygląda szansa "młodego" po studiach na nauczanie. Zaliczyłem tych szkół
      kilkadziesiąt, pocztą wysłałem podan drugie tyle. I było z tego jedno wielkie nic.
      Wkurzyłem sie i zacząłem chodzić po innych miejscach, biurach, redakcjach i
      urzędach,bankach i dziś pracuje w windykacji bankowej..
      Jeżeli myslisz ze mam łatwiej od ciebie droga nauczycielko to sie bardzo mylisz.
      Teraz pracuje z długami, z ludzmi na krawedzi desperacji, z ludzmi których życie
      przekreślone jest przez odium masy zobowiązań finansowych. Dziennie wysłuchuje
      setki historyjek, wstrzasajacych relacji, próśb,płaczy, jęków i wielu innych
      rzeczy od których moze człowiekowi wysiąść psychika..Oglądam biedę, strach,
      zwykłą nędzę ludzi, którzy wpadli w pętle kredytowe. Samotne matki, których z
      długami i dziecmi pozostawili niedoszli mężowie sadzają mi dzieci na
      kolanach.Chłopi błagają o rozłozenie na raty, bo dopłaty jeszcze nie dostali itd
      itd. Miejsca by zabrakło by wszystko opisac
      Nie nie zarabiam tysięcy złotych (ba marzę o tym żeby dostać kiedyś tysiąc).Te
      kilkaset złotych ktore dostaje ma mi wystarczyc na zycie, wynajecie mieszkania itd.
      Żeby przezyc to pracuje fizycznie na pół etatu nocą w duzym hipermarkecie,
      rozładowuje duze tiry z paletami, układam towar, i sprzatam. Śpie po kilka
      godzin, nie mam na nic czasu, nie mam dziewczyny, samochodu, a o wakacjach nie
      marze, bo mnie nie stać, co miesiąc chorym rodzicom wysyłam pare złotych, bo
      renty sa niskie, a leki drogie. Odkładam powoli pieniądze na wyjazd z Polski.
      Łącznie na 1,5 etatu zarabiam ok 1300 zlotych.
      Czasem jak moge to napiszę bądź poprawie prace jakiemuś studentowi,udziele
      korepetycji z historii, polskiego
      Czesto jednak patrze na swoj dyplom panstwowej uczelni o kierunku
      "historia-specjalizacja nauczycielska" z oceną bdb, patrze na uprawnienia
      nauczycielskie i mysle czy tak miało wygladac moje zycie i wiem ze nie..
      Ale mimo tego pesymistycznego moze tonu, nie trace nadziei, nie załamuje sie,
      ide do przodu. Wkrótce wyjade z Polski, ale tu wroce

      Nie załamuj sie droga Nauczycielko. Nie wolno tak myslec ze nie umiesz nic,
      umiesz wiele rzeczy. Jestes inteligencja tego narodu, kształtujesz umysły.
      Odpocznij nabierz nowych sił chęci, a jak juz ci zle bardzo to zmień zawod.
      Chociaz mysle ze szkoda bys odeszła
      Pozdrawiam wszystkich kolezanki i kolegów (w sumie nie wiem czy moge tak
      powiedziec?) pracujacych w zawodzie nauczyciela . Głowy do góry
      • ryszard1809 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 11:29
        Do adamick-a. Tu niestety jest inny problem - historyków (w tym nauczycieli
        historii) jest rzeczywiście za dużo. Nie chcą ich nawet jako recepcjonistów w
        hotelu. Wybieracie taką dziedzinę bo was interesuje ale nie myślicie co dalej.
        Wybieracie często dlatego, ze na studiach nie ma matematyki a zwłaszcza
        fizyki. Od wielu lat żaden fizyk nie szukał we Wrocławiu pracy (a znajduja ja
        głównie poza szkolnictwem). Teraz modne są jeszcze historia sztuki,
        politologia, stosunki miedzynarodowe jakaś europeistyka (?) - i co absolwenci
        tych kierunków bedą robić? Nawet ekonomistów jest juz za duzo, a inzynierów
        brakuje. Zagraniczne firmy szukaja ludzi ale przecież nie zatrudnia historyka w
        biurze projektowym. Wiec powiedzcie to młodym ludziom w szkole - uczcie sie
        matematyki i fizyki - szanse na prace zarówno w Polsce jak i na świecie
        (Szkocja potrzebuje nauczycieli matamatyki i fizyki) będą znacznie wieksze
        (choć oczywiście dobre czasy to juz były). Ryszard
        PS - godzin w szkole na historię jest więcej niż na fizykę, ale to zrozumiałe -
        przeciez historia jest trudniejsza i ważniejsza.
        • adamick Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 11:32
          dzięki ryszard. Juz to zrozumiałem, trochę późno, ale jednak zrozumiałem
        • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 14:29
          ja własciwie tez załuje że nie zostałem inzynierem np, choc niekoniecznie ze względu na możliwość znalezienia lepszej pracy, tyle że praca inżyniera, jesli nie trafi sie do jednostki badawczo-rozwojowej, to tez zadna rewelacja, nuda i tyle..no ale zarobki lepsze, to fakt
      • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 14:26
        no tak, też przewalone....taki kraj..że z jednej pensji a nawet z 1,5 wyżyć sie nie da...masz jeszcze gorzej niz w szkole, choc to też względne, podstawowa pensja nauczyciela z dyplomem magistra na stażu to 1100 zł, brutto oczywiście, no i jak tu z tego wyżyć???
        MOżna sie tylko pocieszać że za 20 lat bedzie sie zarabiać juz tyle (o ile awans pojdzie zgodnie z planem) że bedzie sie mozna samodzielnie utrzymać, tylko jak życ do tego czasu???
      • baba67 Do adamicka-off topic 20.08.06, 18:29
        Dziekuje Ci za ten post, adamicku.Sama jestem po nauczycielskiej historii. Ja
        mialam szczescie i przez pare lat po studiach pracowalam w calkiem normalnej SP
        jeszcze przed reforma.
        Byly to szczesliwe lata-pelne zapalu, satysfakcji wsrod przemilych ludzi.
        Ostatni rok nie byl tak mily, ale i tak musialam wyjechac, wiec wspomnienia mam
        dobre.Lubilam historie i lubilam uczyc-za te pare lat jestem wdzieczna losowi.
        Moj syn jest wielkim pasjonatem historii-nie wyobraza sobie studiowania innego
        kierunku.I mam dylemat-piozwolic i widziec go w takiej sytuacji jak Twoja czy
        przekonywac do upadlego do czegos bardziej praktycznego?
        Dobrze, ze mam na to az trzy lata...
        Pozdrawiam Cie serdecznie
        • scanner2 Re: Do adamicka-off topic 20.08.06, 18:48
          może nie potraktujesz mnie poważnie, bo pełno mnie tu wszędzie, choc mysle że z sensem gadam

          W każdym razie jeśli on tego pragnie a Ty masz dylemat, który jest dosyc oczywisty i dla mnie w pełni zrozumiały, zawrzyj z nim i z sobą samą umowe-kompromis: dobrze historia, ale pod warunkiem że jeszcze jeden fakultet (albo chociażby zawód, nawet fizyczny, to wbrew pozorom dobrze platne jesli się jest fachowcem) bardziej "rynkowy"

          mysle że taki kompromis jest dość rozsądny: bedzie zajmował się tym co lubi (historia), a przy okazji widmo śmierci głodowej nie zajzy mu w oczy, a potem bedzie miał możliwośc wyboru, zaleznie od sytuacji

          ja sam zastanawiam sie czy jeszcze dodatkowo sie nie przekwalifikować na jakiegos elektryka czy juz chyba przysłowiowego hydraulika, z czasem mozna to tak zorganizowac ze samemu głownie nadzoruje się prace innych, no a poza tym żadna uczciwa praca nie hańbi......
          • baba67 Re: Do adamicka-off topic 20.08.06, 18:55
            Idea jest dobra, bardzo dziekuje :-)
            I wspolczuje, ze musisz wrocic do szkoly :-(
            Licze po cichu na to,ze namowie go na anglistyke(ma 16 lat i poziom FCE), albo
            na informatyke.
            • scanner2 Re: Do adamicka-off topic 20.08.06, 19:05
              Dzięki za współczucia :)
              Na szczęscie to nie zwykła szkoła, a taka przy sanatorium, dzieci przyjeżdzają na 2 tyg, a potem są nowe dzieci, i chyba tylko dlatego się na to zgodzilem, mam nadzieje że będzie dobrze

              co do anglistyki to dośc problematyczna sprawa, bo rynek robi sie pełny, tak całkiem szczerze to polecałbym raczej arabistykę czy sinologię, stawki za tłumaczenia np bodaj 3 razy większe, a zainteresowanie coraz większe. Oczywiście to wyklucza prace w szkole (ale już nie na uniwersytecie np). Jeśli chodzi o anglistykę, to w praktyce wybór bedzie coraz bardziej zawęzał się do uczenia w szkole, więc na jedno wyjdzie. Zapotrzebowanie na tłumaczy jednak maleje, gdyż coraz więcej osób zna angielski, poza tym fachowe wykonywanie tego zawodu oznacza koniecznośc posiadana naprawdę ogromnych kwalifikacji, znacznie wykraczających poza to czego nauczyc się mozna na jakichkolwiek studiach, więc po samych studiach Twój syn bedzie w praktyce skazany na szkołe, chyba że bedzie gotów podjąc wyzwanie samokształcenia, za co ja się właśnie zabieram, chcąc pozostac uczciwym wobec potencjalnych klientów, i jedoczesnie dorobić do głodowej szkolnej pensji....no i warto dodać ze tłumaczenie (pisemne w każdym razie) to przykucie się do ekranu komputera..
              • baba67 Re: Do adamicka-off topic 20.08.06, 19:24
                Moze uczyc w szkole jezykowej-samo uczenie jest OK.
                Z tym rynkiem to masz racje, ale tak naprawde to o porzadna prace jest trudno w
                kazdym zawodzie, a niszowe kierunki to niepewna sprawa.
        • adamick Do baba 67 21.08.06, 21:40
          Niech omija szerokim łukiem historię. Z całym szacunkiem do tego kierunku, jesli
          chce cokolwiek osiągnąć, niech uczy się chłopak fizyki bądź matematyki badz
          informatyki i koniecznie języków obcych. Jeżeli jest zdolny to da radę wybrnąć z
          2 kierunków obronną ręką, nie będzie się chłopak męczył potem
          Pozdrawiam
    • ajala1 Do scannera 2 20.08.06, 14:10
      Zapewne jeszcze śpisz po tak intensywnej działalności w nocy. Mam prośbę,
      wpisuj swoje komentarze tak, by były zrozumiałe również dla tych,
      którzy "odkryli" ten wątek np. dziś. Jakkolwiek trafne są niektóre twoje uwagi,
      wygląda na to, że w wielu miejscach dyskutujesz sam ze sobą.
      Gimnazjum to zsyłka dla nauczyciela. Komfort pracy żaden.
      Zmień, jeśli możesz i masz odwagę, na podstawówkę lub liceum. W podstawówce
      wprawdzie jest więcej problemów z rodzicami, niż z dziećmi, zaś w liceum
      wiecej "pracy domowej" nauczyciela, ale to chyba lepsze niż gimnazjum -
      największa pomyłka w dziejach edukacji w Polsce. Właściwie dziwię sie, gdy
      nauczyciele gimnazjum wspominają o problemach z nauką. Nie może być problemu z
      czymś, co nie występuje. Dla dzieci/młodzieży w wieku gimnazjalnym ostatnią
      sprawą, którą są skłonne zainteresować się jest pogłębianie wiedzy z
      przedmiotów szkolnych. Oni zdobywają bądź pogłębiaja zupełnie inną wiedzę i
      umiejętności.
      I nie zrobisz im nic, bo taki 14-latek może zgwałcić i zabić i ... dostaje
      poprawczak. Zaś w wieku 21 lat może rozpocząć nowe życie w społeczeństwie, może
      nawet kiedyś zostać Twoim zwierzchnikiem /oczywiście, jeśli zmienisz profesję/.
      Jedną z możliwości dla nauczycieli, żeby nie zwariować i nie "wypalić" się
      przedwcześnie są przyjaciele /lub chociaż dobrzy koledzy/ spoza branży.
      Pzdr
      • scanner2 Re: Do scannera 2 20.08.06, 14:20
        Własnie wstałem.
        Wczoraj (dziś właściwie) rzeczywiście sporo napisałem. Zainteresował mnie ten temat bo po 3 latach przerwy wracam własnie do szkoły, troche z przymusu, troche z wygody (udało mi się znaleźć taką w której wszystkie, a przynajmniej większość problemów opisanych tutaj na szcześćie nie występuje ze względu na forme jaką ta szkoła ma)

        Co do gimnazjum, przeszedłem przez to "getto" na praktykach. Tylko 3 lekcje w tygodniu, tylko jedna klasa, ale za to przez cały rok...no i wystarczyło..dośc powiedzieć, ze wcześniej reprezentowałem pogląd podobny do poglądów nie-nauczycieli tutaj, szybko sie przekonałem jak błedny to pogląd

        Dodam moze że nie jestem nauczycielem z powołania, po prostu chcąc się czegoś nauczyc, wybrałem szkołe/studia (może i trochę niefortunnie) będące jednocześnie przygotowaniem do uczenia w szkole.
        • scanner2 Re: Do scannera 2 - uwagi dodatkowe o nauczaniu 20.08.06, 14:52
          i jeszcze może dodam, ze wprawdzie nie z powołania, ale kiedy widze zaangażowanie uczniów (jakże to rzadkie...) to nie ma problemu, wtedy bez trudu odnajduję w sobie coś co mogłoby nawet powołanie przypominac, gorzej gdy uczniom się nie chce....wtedy i jak "siadam"

          ale prawda jest taka że 99% ludzi głód wiedzy zaczyna odczuwać (o ile w ogóle) kiedy już skończy szkołe, majac dwadzieścia pare, a niekiedy nawet ponad trzydzieści lat, i wtedy sami zaczynają czytac, szperać, wynajdować interesujące ich informacje, a nawet, jesli nie skończyli szkół, zaczynają tego żałować, oczywiście jest troszke za późno juz (choć jesli sie ma odwage i finansowe mozliwości to nic nie jest jeszcze zamknięte)
          tylko,że czego my od tych dzieci oczekujemy tak naprawdę? przecież im nie w głowie nauka, i czy można się temu dziwic?? Szkoła w sensie nauka to zło konieczne
          Nacisk powinien byc przesunięty z idiotycznego tłuczenia fizycznych czy matematycznych formułek, które i tak 99% pozapomina zaraz po sprawdzianie (jaki ja ciągle naiwny jestem - teraz to nawet na sprawdzianie sie tego nie pamieta...) a ten 1% i tak znajdzie sobie te rzeczy w książkach, jesli sie tym interesuje. WIęc wracając do tematu: nacisk powinien byc przesunięty na kształtowanie postawy moralnej, oraz na naukę rzeczy przydatnych z zyciu codziennym (w liceum to np wypłęnianie formularzy urzedowych etc etc), no i oczywiście podstawowe informacje o swiecie, żeby dzieciaki wiedziały gdzie żyją i skąd sie biorą niektóre rzeczy, ale to powinno być osiągane głównie poprzez zajęcia z dużą ilością praktyk, no i mówienie niemal na okragło o tym samym, żeby choc to zapamietały. A u nas poziom nauczania (choc moze raczej: poziom programu nauczania) rośnie niemal w postępie geometrycznych, bardzo szybko ewoluując w stronę nauczania w stylu akademickim. Tłucze się dzieciom do głowy jakąs np bzdurną budowe komórki, bez wytłumaczenia jak to działa tak naprawdę, dzieci oglądaja rysunek schematyczny, kują nazwy, kują że to się zajmuje tym a to tym, ale tak naprawdę nie mają świadomośći po co to, dlaczego, i jak to działa. A trudne nazwy i tak szybko z głowy wylecą.
          Ilu humanistów np pamięa coś z fizyki czy chemii? A to dlatego ze lekcje to byl wykład (przynajmniej u mnie), żadnej możliwości by wypróbować jak coś działa np

          Póki szkoła bedzie tak nudna, póty dzieci bedą ją olewały, a jedyną szansa na to by je czegość na trwałe nauczyć, to zastąpic obecnej lekcje zajęciami pratkycznymi, najlepiej w terenie (wiem: koszty, ale za to jakie korzyści)
          i jednak, choć zawsze w troche zmienionej formie mówić ciągle o tym samym, nie zwiększając zbtytnio poziomu bo i jaki to ma sens, na to przyjdzie czas na studiach, choć i to dla większości ciągle jeszcze za wcześnie bo poczuc głód wiedzy. To przychodzi dopiero potem, kiedy widać ze pomimo studiów, pomimo wykształcenia, nic sie tak naprawde nie umie, bo prawdziwa wiedza to praktyka (podbudowana teorią), a nasz system nauczania oferuje tylko teorie....
    • scanner2 O nauczaniu - uwagi dla wszystkich 20.08.06, 14:56
      Czego my chcemy tak naprawde od tych dzieci?? Czy aby nie za wiele??

      prawda jest taka że 99% ludzi głód wiedzy zaczyna odczuwać (o ile w ogóle) kiedy już skończy szkołe, majac dwadzieścia pare, a
      niekiedy nawet ponad trzydzieści lat, i wtedy sami zaczynają czytac, szperać, wynajdować interesujące ich informacje, a nawet,
      jesli nie skończyli szkół, zaczynają tego żałować, oczywiście jest troszke za późno juz (choć jesli sie ma odwage i finansowe
      mozliwości to nic nie jest jeszcze zamknięte)

      Więc czego my od tych dzieci oczekujemy tak naprawdę? przecież im nie w głowie nauka, i czy można się temu dziwic?? Szkoła w
      sensie nauka to zło konieczne
      Nacisk powinien byc przesunięty z idiotycznego tłuczenia fizycznych czy matematycznych formułek, które i tak 99% pozapomina zaraz
      po sprawdzianie (jaki ja ciągle naiwny jestem - teraz to nawet na sprawdzianie sie tego nie pamieta...) a ten 1% i tak znajdzie
      sobie te rzeczy w książkach, jesli sie tym interesuje. WIęc wracając do tematu: nacisk powinien byc przesunięty na kształtowanie
      postawy moralnej, oraz na naukę rzeczy przydatnych z zyciu codziennym (w liceum to np wypłęnianie formularzy urzedowych etc etc),
      no i oczywiście podstawowe informacje o swiecie, żeby dzieciaki wiedziały gdzie żyją i skąd sie biorą niektóre rzeczy, ale to
      powinno być osiągane głównie poprzez zajęcia z dużą ilością praktyk, no i mówienie niemal na okragło o tym samym, żeby choc to
      zapamietały. A u nas poziom nauczania (choc moze raczej: poziom programu nauczania) rośnie niemal w postępie geometrycznych,
      bardzo szybko ewoluując w stronę nauczania w stylu akademickim. Tłucze się dzieciom do głowy jakąs np bzdurną budowe komórki, bez
      wytłumaczenia jak to działa tak naprawdę, dzieci oglądaja rysunek schematyczny, kują nazwy, kują że to się zajmuje tym a to tym,
      ale tak naprawdę nie mają świadomośći po co to, dlaczego, i jak to działa. A trudne nazwy i tak szybko z głowy wylecą.
      Ilu humanistów np pamięa coś z fizyki czy chemii? A to dlatego ze lekcje to byl wykład (przynajmniej u mnie), żadnej możliwości by
      wypróbować jak coś działa np

      Póki szkoła bedzie tak nudna, póty dzieci bedą ją olewały, a jedyną szansa na to by je czegość na trwałe nauczyć, to zastąpic
      obecnej lekcje zajęciami pratkycznymi, najlepiej w terenie (wiem: koszty, ale za to jakie korzyści)
      i jednak, choć zawsze w troche zmienionej formie mówić ciągle o tym samym, nie zwiększając zbtytnio poziomu bo i jaki to ma sens,
      na to przyjdzie czas na studiach, choć i to dla większości ciągle jeszcze za wcześnie bo poczuc głód wiedzy. To przychodzi dopiero
      potem, kiedy widać ze pomimo studiów, pomimo wykształcenia, nic sie tak naprawde nie umie, bo prawdziwa wiedza to praktyka
      (podbudowana teorią), a nasz system nauczania oferuje tylko teorie....
      • grzmucin Re: O nauczaniu - uwagi dla wszystkich 20.08.06, 15:22
        A to mi się podoba. Popieram, choć nauczycielem nie jestem (ale jeszcze kilka
        lat temu byłem uczniem).
        • piglet8 Re: O nauczaniu - uwagi dla wszystkich 20.08.06, 15:43
          MARZENIA...niestety tak jak wszedzie, ci, ktorzy chca dobrze swa robote wykonac,
          sa zapalencami i staraja sie cos zmienic, sa widziani jako
          a)zagrozenie dla miernot
          b)zagrozenie dla przecietniakow i tych co markuja robote
          c)element w polskim krajobrazie pracowniczym i nie tylko, niemile widziany

          poza tym, powtarzam sie do znudzenia-650 netto.niech zyja korepetycje! Szkoda
          tylko, ze nie jestem taka swinia, co to uczniow w szkole ma gdzies, a po
          godzinach do zobaczenia na korkach. Wystarczyloby wziac przyklad z lekarzy, prawda?
          • scanner2 Re: O nauczaniu - uwagi dla wszystkich 20.08.06, 15:59
            No niestety to tylko marzenia
            za duża jest u nas siła tradycji, przywiązania do systemu który w zmieniającym się świecie staje sie coraz bardziej niewydolny.
            Był skuteczny jakieś 100 czy nawet 50 lat temu, kiedy Nauczyciel 9specjalnie z dużej litery) był swiętością, a za jedno słowo wypowiedziane szeptem do kolegi z ławki obrywało sie linijką po ręce. Wówczas dzieci się bały, słuchały nauczyciela, uczyly zeby nie dostac dwóji (wtedy jeszcze) bo za to dodatkowo od ojca dostawały w domu pasem po tyłku..ale to było społeczenstwo dorosłych, teraz mamy społeczeństwo młodych: żeby tylko im było dobrze, zeby sie nie stresowaly.
            Ja nie mówie że tamten system, z karami fizycznymi byl dobry. Jeszcze pare lat temu uważałem to za absurd. Ale patrząc na to co sie dzieje w szkołach, zaczynam chyba jednak zmieniać zdanie..nauczycielom odebrano wszelkie narzedzia "represji": nie zdałeś matury? amnestia. W gimnazjum masz pałe na koniec z jednego przedmiotu to mozesz przejśc do następnej klasy (raz, jest bodaj taki przepis o ile pamnietam). Więc w pełni sie zgadazam z tym co mówisz (bodaj w następnym poście)
      • radekzbroda Re: O nauczaniu - uwagi dla wszystkich 20.08.06, 15:38
        Też jestem za zmiana systemu edukacji z pamięciowej na praktyczną (co nie
        znaczy by ten pierwszy człon całkowicie wyrzucić),a le kuratoria i ministerstwo
        na to nie pójdą, bo co by sprawdzały jakie podręczniki by wychodziły z nadania
        ministerstwa, jak by kasowano forse za podnoszenie kwalifikacji itd.
        Dla mnnie najważniejsze jest zaangażowanie, wole jak mówią sprawdznie o sporcie
        czy ciuchach niż jak bełkocą o przekroju glebowym i przydatności piasków i
        iłów, czy też procentowym nasyceniu naszego rynku telefonami. (statystyka w
        szkolnictwie-geografii, to totalny bezsens z czasów komunizmu). Formułki, magia
        statystyki, cyfr, zdań przydawkowych itd. To zmora naszej szkoły.
        @ stroną medalu jest to, że nauczyciele boją się nieklasyfikować, bo to
        pisanina, poprawki, cuda na kiju. Dla mnie jak ktoś nie umie to zostaje w tej
        samej klasie i do widzenia. A tu minister zalicza niezdane matury? i jak tu
        wpajac, że uczyć sie trzeba...
        • piglet8 Re: radekzbroda 20.08.06, 15:49
          no wlasnie, ja kretynka wbijajaca w glowe dzieciakom, ze uczyc sie warto... po
          "amnestii" nie tylko wstyd wracac do uczniow i pokazac twarz, ale w ogole po co
          wracac?
          • bartolo05 Re: 20.08.06, 22:18
            piglet8 napisała:

            > no wlasnie, ja kretynka wbijajaca w glowe dzieciakom, ze uczyc sie warto... po
            > "amnestii" nie tylko wstyd wracac do uczniow i pokazac twarz, ale w ogole po
            co
            > wracac

            Po co tracic czas na przekonywania.Jesli maja obowiazek chodzic na twoje
            lekcje, to musza spelnic pewne wymagania programowe na ocene pozytywna, inaczej
            ndst, poprawka lub brak promocji. A matura to juz inna sprawa. Jaki tam wstyd
            • 0marchie Re: 21.08.06, 15:14
              taa, nastawiasz pał i masz z tego taki efekt:

              90% kalsy dostaje pały - wiesz co wtedy robią uczniowie? smieją się Tobie w
              twarz. Nigdzie nie przejdzie taki numer żeby większość danej klasy czegoś nie
              zdała, będzie więc "amnestia"

              jak stawiasz dućo płą, ale nie tyle żeby była amnestia (powiedzmy mniej niż
              50%) to masz OPR od dyrektora, bo zaniżasz frekwencję. a poza tym wszyscy
              twierdza że jesteś beznadziejny nauczyciel (bo nie potrafisz nauczyć uczniów na
              lepsze oceny).
        • scanner2 Re: O nauczaniu - uwagi dla wszystkich 20.08.06, 16:04
          cały ten system podnoszenia kwalifikacji, to wogóle osobny temat...dla mnie to zwykły sposób na pacyfikacje środowiska i "kanalizacje" jego frustracji w stronę tzw awansu (ta iluzja wyższych zarobków..po 20 latach...)

          A tak naprawde nic nie ma to wspólnego z podnoszeniem kwalifikacji, tylko papierkowa robota i tyle
          gdyby chodzilo o podnoszenie kwalifikacji, to by nie wprowadzano bzdurnych okresów karencyjnych pomiedzy rozpoczynaniem poszczególnych szczebli
          bo wychodzi na to że to system który konserwuje niższy poziom (np 2 lata przerwy po stażu, przed rozpoczęciem następnego etapu - zatem na te 2 lata konserwuje sie "niski" poziom nauczania uniemożliwiając dalsze "podnoszenie" kwalifikacji)
          • mich64 Re: O nauczaniu - uwagi dla wszystkich 20.08.06, 16:30
            Macie rację, awans zawodowy to bzdura kompletna. Zrobiłem "dyplomowanego" w te wakacje, satysfakcji żadnej nie odczuwam, frustracja i przemęczenie pozostało. Też się obawiam o następne lata. Polska szkoła jest kompletnie niereformowalna i nie chodzi tu wyłącznie o pieniądze. Ograniczanie programami, całość trzyletniego liceum to taki kurs przedmaturalny. Mam uczniów,którzy szkołę średnią kończyli w Anglii i mówią, że tam jest zupełnie inaczej, nauczyciel ma większą swobodę w nauczaniu bo obowiązki to mamy te same. Kto by nie rządził, szkoła taka sama - do dupy!
            • scanner2 Re: O nauczaniu - uwagi dla wszystkich 20.08.06, 16:36
              Jeszcze a propos poziomu nauczania współcześnie:

              kiedy umarł Papież sporo było o nim programów, wypowiadali sie koledzy ze szkoły itp., mówili miedzy innymi o nauce, szkole, no i z tego co mówili jasno wynikało że oni, zdając mature mieli duzo większa i rozleglejsza wiedze niż obecnie większośc osób z dyplomem magistra, ze mna włącznie. Mozna sie kłócić czy pamieciowe wkuwanie łąainy czy greki ma sens, no ale im nie zaszkodziło, formując ich na dobrze ulozonych, wszechstronie wykształconych ludzi, otwartych na świat i innych
            • scanner2 Re: i jeszcze o szkole, awansie, depresji etc 20.08.06, 16:50
              Chyba jedynym wyjsciem jest traktowanie szkoly i nauczania, jako gry, zabawy, nie mozna tego raczej traktowac jako misji, bo wtedy człowieka spotykają same rozczarowania i dotatkowo za swoje stresy płaci rozstrojem zdrowia...

              udawajcie ze uczycie i ze was to obchodzi, podobnie jak oni udaja że sie uczą i że ich to obchodzi (a coraz czesciej już nawet udawac im sie nie chce)

              Jakże to dalekie od szczytnych celów, ideałów, misji, powołania...tyle że zyje się tylko raz, to nie gra komputerowa, jest tylko jedna szansa która trzeba wykorzystac bo drugiej nie będzie (buddyści - przepraszam), dlatego nie warto marnować sobie zdrowia i życia

              a jesli zaczniecie szkołe traktowac jak zabawe, bez faktycznego wewnetrzengo zaangazowania, to zaczniecie się niezle bawić (np jaki on głupi etc - okrutne? a czy juz zapomnieliście jak sie wyśmiewaliscie z nauczycieli??) i wtedy nabierzecie dystansu do swoich obowiązków, zmienią się wasze lekcje a byc może nawet na zasadzie paradoksu własnie ta drogą osiągnięcie swoje cele zawodowe, czyli wpojenie tym leniom jakiejś wiedzy, bo byc moze własnie dopiero gdy obierzecie tą drogę uczniowie zaczną was bardziej szanować, choc gwarancji nie ma

              w każdym razie jesli rano z przerazeniem myslicie że znow do szkoły, to mozna albo odejśc, albo zacząc sie tym bawic, tak jak napisałem, bo inaczej to juz tylko frustracja do emerytury....i to chyba rada którą dam prostej2, bo do tej pory nie pisałem wprost (no tak..) do niej
    • scanner2 prosta2 - przeczytaj: o szkole, awansie etc 20.08.06, 17:12
      tam znajdziesz moją radę dla Ciebie i innych (ze mna włącznie - zastosuję ją teraz z całą bezwzględnością w praktyce)
    • adibaa Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 18:29
      Depresja. A może trzeba zacząć leczyć depresję? Pani po prostu ma problemy
      innej natury, nie koniecznie związane ze szkołą....i co tu dużo mówić...nie
      nadaje się Pani w takim stanie do pracy w szkole....wiem co mówię ..uczę 15
      lat, męczą mnie różne głupoty w szkole, biurokracja, dyrekcja, ale nie dzieci i
      nauczanie. Trzeba też traktować pracę jako pracę...a poza pracą mieć jakieś
      swoje własne życie. Zyczę trafnej decyzji i podjęcia terapii, powodzenia
    • unidfg Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 19:31
      Natychmiast zmień pracę. Inaczej wniosek nasuwa sie jeden - kolejna pokrzywdzona
      przez los socjopatka w szkole, która własne niepowodzenia przelewa n uczniów.
      Zamiast zmienić pracę, upaja się własnym rzekomym cierpieniem, wmawia sobie, że
      żadnej innej pracy na świecie nie ma. Wmawia sobie, bo tak naprawdę nie potrafi
      żyć, bez pogardzania innymi, bez niszczenia młodszych i bezbronnych dzieci. Nie
      chce i nie potrafi traktować ich po partnersku. Szkoła to dla niej na początku
      kariery zawodowej jedyne miejsce, gdzie taka nieudaczniczka mogła się zaczepić
      po studiach. Ale nie szuka nowej pracy, po co. W gruncie rzeczy jedynym celem
      jej życia stała się nienawiść do dzieci, możliwość znęcania się nad nimi etc.
      Zmień pracę, albo za niedługo te słowa (jeśli już nie są) będą prawdą. Być może
      nawet do emerytury nie usłyszsz ich od uczniów. Niemniej jednak oni zawsze będą
      Cię postrzegali jako jędze, która odreagowywuje swoje problemy na uczniach.
      Oczywiście trudno jednoznacznie orzec, że w Twoim przypadku tak jest, ale po
      prostu sprawiasz na mnie takie wrażenie. Nawet jeśli, to że nie możesz znieść
      dzieci wynika tylko ze stresu (a nie z innych rzeczy), to i tak należy wziąć
      urlop zdrowotny, iść do psychologa, a najlepiej zmienić pracę. Nie pracuję w
      szkole, z uczniami miałem tylko drobną styczność na studiach. Nie potrafię Cię
      zatem zrozumieć, nie mam takiego doświadczenia pedagogicznego, jak Ty. Mówię
      tylko, jak dla przeciętnej osoby wygląda Twoja postawa i jest to jeszcze
      dodatkowo subiektywna ocena. Mam jednak nadzieję, że pomimo mojej złoścliwości i
      skłonności do przesady, weźmiesz się w garść i oszczędzisz bólu i cierpienia
      sobie i uczniom. Nie masz dośc siły, by coś zmienić w swoim życie? Pomyśl o
      swoich uczniach. I nie czaruj się, oni też zauważyli zmianę w podejściu i nauczaniu.
      Pozdrawiam
      • scanner2 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 19:49
        unidfg napisał:

        kolejna pokrzywdzon
        > a
        > przez los socjopatka w szkole, która własne niepowodzenia przelewa n uczniów.
        > Zamiast zmienić pracę, upaja się własnym rzekomym cierpieniem, wmawia sobie, że
        > żadnej innej pracy na świecie nie ma. Wmawia sobie, bo tak naprawdę nie potrafi
        > żyć, bez pogardzania innymi, bez niszczenia młodszych i bezbronnych dzieci.

        bezbronnych? przyznaj sie szczerze, jak długo na antarktydzie siedziałes? z jakies 15 lat, tak to oceniam

        to zaskakujące, że wszyscy którzy krytykują NIGDY nie patrza na to jakie dzieci są naprawdę, kiedy tylko znajdą się w szkolnym stadzie, owszem, w domu to miłe i urocze osóbki, które w szkole wsród kolegów i kolezanek zmieniają sie w "bestie"

        Nie
        > chce i nie potrafi traktować ich po partnersku.

        próbowałem, w liceum to dobry pomysł, w gimanzjum samobójstwo



        Szkoła to dla niej na początku
        > kariery zawodowej jedyne miejsce, gdzie taka nieudaczniczka mogła się zaczepić
        > po studiach. Ale nie szuka nowej pracy, po co.

        skoro taka "nieudacznica", to jak ma znaleźć inną pracę? Stajesz się niekonsekwentny.

        Nie gadaj takich bzdur, że szkoła to miejsce dla nieudaczników, bo sporo osób idzie tam z powołania

        W gruncie rzeczy jedynym celem
        > jej życia stała się nienawiść do dzieci, możliwość znęcania się nad nimi etc.

        cóz, akcja budzi reakcję, dzieci nie są święte, choć to tak naprawdę samonakręcająca się spirala bez początku i konca, eskalacja konfliktów to najgorsze co może byc, ale winne sa obie strony. Przyznaj szczerze czy do psa który cie notorycznie gryzie ciągle mówisz: jaki kochany jaki śliczny, choć pogłaskam cie?

        Nie pracuję w
        > szkole, z uczniami miałem tylko drobną styczność na studiach. Nie potrafię Cię
        > zatem zrozumieć, nie mam takiego doświadczenia pedagogicznego, jak Ty. Mówię
        > tylko, jak dla przeciętnej osoby wygląda Twoja postawa i jest to jeszcze
        > dodatkowo subiektywna ocena.

        co trafnie podsumowuje przyczynę niedorzeczności Twojej wypowiedzi...

        co napisawszy kończe dzialalność na tym forum (a w każdym razie w tym watku)
        • unidfg Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 23:04
          No cóż, taką idiotyczną odpowiedź mógł dac tylko nauczyciel......


          >
          >
          • lineborder Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 07:36
            Daruj sobie takie komentarze, chociaż ten i tak jest znacznie powyżej kiblowej "literatury" jaką uprawiasz na innych forach.
            • unidfg Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 13:33
              Rokoman - zmieniłeś nicka? Jak miło....

              lineborder napisał:

              > Daruj sobie takie komentarze, chociaż ten i tak jest znacznie powyżej kiblowej
              > "literatury" jaką uprawiasz na innych forach.
              • lineborder Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 17:11
                > Rokoman - zmieniłeś nicka? Jak miło....
                aha! to was jest więcej! Fajna zabawa - obrzucanie się błotem, zmiana nicka i znów to samo. Zresztą na forach mnóstwo jest takich ponoć CIĘŻKO pracujących w różnych firmach, którzy w czasie pracy nie mając co robić śmiecą na forach.

                lineborder to jedyny nick jakim się posługuję
      • lineborder Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 07:20
        > kolejna pokrzywdzona
        > przez los socjopatka w szkole, która własne niepowodzenia przelewa n uczniów.
        Czy ty rozumiesz znaczenie słowa socjopata? Nie myśl, że kilka angielskich słów w sigu przyda ci od razu wiedzy i znajomości rzeczy. Dorobiłeś od razu całą teorię o socjopatologii nauczycieli do zwykłego, ludzkiego odruchu zniechęcenia niewdzięczną pracą. Odruchu jaki ma prawo odczuwać każdy człowiek. Tylko nie nauczyciel. A niby dlaczego?
    • ajala1 Re: Zmęczona Nauczycielka 20.08.06, 21:29
      prosta2 napisała:
      Wiem, ze moja jakośc drastycznie spada i z
      > każdym rokiem jest coraz gorzej. przestałam
      > spotykac sie ze znajomymi.

      Kto ci takich głupot nagadał? Przestań mierzyc jakość swoją i innych - i idź na
      piwo ze znajomymi. Jescze 2 tygodnie wakacji!
      I zostaw już ten wątek dla frustratów.
    • sigma27 Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 00:24
      Bardzo smutno mi z powodu sytuacji, która opisujesz. wierzyłem, że mnie to
      nigdy nie spotka, ale po znacznie krótszym okresie pracy mam podobne chwile
      zwątpienia. Nie chodzi tutaj o młodzież, którą uczę, a o dyrekcję, która mnie
      dyskriminuje i torpeduje wszelkie moje inicjatywy, a takżę chore układy, jakie
      panują między nauczycielami. Cokolwiek robi się z młodzieżą, to nie w ramach
      wspólnej pasji, zabawy, poznania nowego, ale dla interesu. Nauczyciele swój
      wkład pracy, zwłaszcza dodatkowej pracy, uzalezniają od odpowiedzi na pytanie:
      A co ja będe z tego miała? (prawie wszyscy nauczyciele w mojej szkole to
      kobiety). Jest to smutne.
      Wakacje się kończą, i podobnie jak ty przeżywam chwile zwątpienia na myśl o
      powrocie do pracy. Coraz poważniej zastanawiam się nad wyjazdem za granicę.
      Smutne, ale prawdziwe.
    • kipnuk Do wszystkich, którzy psioczą na nauczycieli 21.08.06, 07:46
      Życie każdego człowieka ma swój rytm. Jest czas wzrostu, dojrzewania, rodzenia dzieci, wychowywania. Ukształtowane dzieci idą w świat, a człowiek z satysfakcją patrzy na nie i odpoczywa po dobrze spełnionym obowiązku.
      Nauczyciel ten rytm ma zaburzony.
      Po pierwsze wychowuje w jednym czasie nie jedno, dwoje, ale kilkadziesiąt istot. Bardzo różnych. Z różnym bagażem wyniesionym genetycznym i rodzinnym. I nie mówcie, że może się na tyle do nich zdystansować, by myśleć o nich przez te wasze znienawidzone "tylko osiemnaście godzin". Bo nie chcielibyście mieć takiego nauczyciela.
      Tak więc wychowuje przez kilka lat te dzieciaki i wtedy, gdy już są jakoś ukształtowane... odchodzą. Do tego momentu wszystko jest zgodne z naturalnym rytmem życia człowieka.
      Ale gdy te dzieci odejdą, przychodzą nowe. Znów trzeba wycierać im nosy (dosłownie i w przenośni, wszak o różnych szkołach mówię), od podstaw uczyć wszystkiego. Znów nam mądrzeją, stają się samodzielne, odchodzą.... i znów od początku.
      Co trzy lata, co trzy lata, co trzy lata....
      Nauczyciele będą wiedzieli, o co mi chodzi.

      Każdy tak zwany normalny człowiek, na jednym takim cyklu kończy. My "rodzimy" przez całe życie nowe dzieci. I wychowujemy je, mimo, że już zgodnie z naturą, powinniśmy odpoczywać.
      Czy ktoś o tym pomyślał?

      A co do zarobków, to pozwoliłam sobie podzielić swoją pensję przez godziny, które faktycznie przepracowuję w szkole i na rzecz szkoły w domu. Wyszła mi stawka 3 złote (trzy złote)
      Pan ochroniarz w sklepie ma więcej na godzinę. I nie mówcie, żebym poszła w takim razie ochraniać sklep. Takie argumenty do mnie nie przemawiają.

      I jeszcze do prostej2:

      jestem z Tobą, rozumiem każde Twoje słowo. Roczny urlop, po dwudziestu latach pracy (plus terapia lekami) podźwignął mnie na tyle, że wróciłam. Obiecywałam sobie ten słynny dystans do tego co robię. Ale nie potrafię. Ja wychowuję dzieci, a tego nie da się zrobić przez szybkę i w gumowych rękawiczkach......

    • grasshopper Odpoczynek 21.08.06, 08:36
      Czasami warto sobie odpocząć ... i wtedy głód wróci!!!
      A dobrych nauczycieli z pasją i powołaniem jest niewielu
      • radekzbroda Re: Odpoczynek 21.08.06, 10:31
        A będzie coraz mniej, bo ci z pasją sie szybciej wypalają :) (taki dowcip dla
        rozładowania napięcia )
        A tak serio to będzie mniej bo część wykształconej, mobilnej kadry
        nauczycielskiej wyjedzie i znów rząd powoła do pracy emerytów :)
        gdzies juz padały słowa, że praca nauczycielska wprawdzie nisko płatna, ale co
        to za robota co się kawę pije i cistka je itd.
        Otóż wszystkie tego typu teksty to pochodna komunistyczna (co dziwi mnie w
        ustach PIS, który tak się komuna brzydzi), gdzie umysłowa praca nie związana z
        machaniem kilofem czy szpadlem była uważana za coś gorszego i w zasadzie
        zbędnego. Niska płaca nauczycielska to po kilku latach (gdy młodzieńczy zapał
        wygasa)przyczyna osłabienia jakości (niejedyna), zamiast gadać o pomysłach na
        lekcje to gada się tylko jak tu coś wykombinować by więcej zarobić, ludzie
        walczą o nadgodziny itd. W takich warunkach gadanie, że nuczyciel to zawód
        społecznie poważany jest głupotą.
        ps Znowu dla rozluźnienia czeska anegdota (pasująca do naszych realió)
        Pewien aktor po studiach rozpoczął pracę w szkole, zdarzył mu sie w klasie
        pewien uczeń, który wyzywał go. Po paru tygodniach uczeń na lekcji powiedział
        do tegoż nauczyciela "Ty głupku!" (nie była to najsilniejsza wypowiedź tego
        ucznia, ale.. miarka sie przebrała). Nauczyciel wyszedł z siebie i pacnął
        ucznia w gębę i kazał mu przyjśc z jednym z rodziców. Nauczyciel ochłonąwszy
        zorientował się, że przekroczył pewną granicę.
        Nastepnegop dnia uczeń stawił się z matką. Nauczyciel opisał zachowanie się
        ucznia i wczorajszą sytuację. Na to matka prask uczni w pysk. Ukłoniła się
        nauczycielowi i za drzwi. Nauczyzcile był zadowolony, że rodzic stanął po jego
        stronie. Zbliżył się do drzwi i usłyszał jak matka mówi do syna :Ja wiem, że to
        głupek!! bo kto by uczył w szkole, ale żeby mu to tak w oczy powidzieć!!"
        Następnego dnia nauczyciel odszedł z pracy... Jak sam przyznał miał za mało
        silnej woli i powołania :D
        • kipnuk Re: Odpoczynek 21.08.06, 10:59
          W naszych realiach, w połowie anegdoty sprawa oparłaby się o , prasę, telewizję, rzecznika praw dziecka, kuratorium, prokuraturę, różne fundacje chroniące biedne "maleństwa" przed kindersztubą, zdrowym wychowaniem, stresem i w ogóle ... życiem ;)

          Gdzie jest kodeks praw nauczyciela? Bo do tej pory tylko funkcjonuje kodeks praw ucznia. Praw, a nie praw i obowiązków.
          A istnieje taka stara, zdrowa zasada: człowiek powinien mieć tyle praw, ile odpowiedzialności za te prawa jest w stanie udźwignąć.

          Pozdrawiam :)
        • scanner2 Polecam czeski film "Szkoła podstawowa" 21.08.06, 12:50
          Miałem juz nic nie pisać, ale bardzo spodobała mi sie ta anegdota, i w dodatku przypomniała o również czeskim filmie "Szkoła podstawowa" który świetnie pokazuje problemy przedstawione w tym wątku:

          jest nauczycielka która upokarzana przez nieznośnych, napastujących ją seksualnie uczniów (choć w wieku jakichś 10-12 lat) po prostu pewnego dnia ucieka z lekcji w siną dal, nie mogąc znieśc takiego traktowania

          i jest nauczyciel który przychodzi na jej miejsce i róznymi, najczesciej konktrowersyjnymi metodami, zdobywa posłuch i wręcz miłosć graniczaca z uwielbieniem ze strony tych łobuzów, po prostu udaje sie mu znaleźć do nich właściwy "klucz", ale jak mówie jego metody sa kontrowersyjne, poza tym imponuje chłopcom od samego początku swoim wyglądem i postawą oraz wojennym doświadczeniem (czasy bezpośrednio po wojnie), o czym bardzo dużo i bardzo barwnie opowiada

          w każdym razie film pokazuje w jaki sposób mozna rozwiązac problem dyscypliny w szkole, nawet takiej z pogranicza poprawczaka

          film puszcza czasem tvp1 a także "ale kino"

          no i serdecznike go polecam, nie tylko nauczycielom, bo to bardzio ciekawa, ciepla opowieśc, przy okazji obrazująca kwestie poruszane w tym wątku
          • jasiekksi Re: Polecam czeski film "Szkoła podstawowa" 21.08.06, 16:19
            Wiesz scanner,ty z twoimi poglądami na nauczanie powinieneś zatrudnić się w
            Guantanamo!
            Rzuć tę robotę w szkole , bo cię kiedyś dzikie bestie rozszarpią
            • scanner2 Re: Polecam czeski film "Szkoła podstawowa" 21.08.06, 16:25
              a jakie ty moje poglądy na nauczanie niby znasz co?

              a film najpierw zobacz potem gadaj

              wygadując takie pierdoły jakie gadasz negujesz fakty jakie maja miejsce w szkołach, masz wyidealizowany obraz który zupełnie nie pasuje do sytuacji, dodam ze sam taki miałem...do czasu....
            • scanner2 jesli chcesz znac moje poglądy na nauczanie to 21.08.06, 16:30
              przeczytaj jeden z wątków powyżej: o nauczaniu uwagi do wszystkich, i skończ wygadywać bzdury

              poza tym nie boje sie jak to okresliłem dzikich bestii, bo sam jestem drapieznikiem

              a w guantanamo chetnie bym popracował, pilnując amerykanow zamkniętych tam za zbrodnie wojenne, z bushem na czele, gdy sprawiedliwośc w końcu zwycięży i sie ich wszystkiich pozamyka do wiezien
              • grzmucin Re: jesli chcesz znac moje poglądy na nauczanie t 21.08.06, 17:12
                Scanner, a nie jest przypadkiem tak, że jesteś przewrażliwiony albo trafiłeś na
                naprawdę wyjątkowo ZŁĄ szkołę?
                Pytam, bo dyskusja na tym forum skłoniła mnie do tego, abym odwiedził moją
                ciotkę, która pracuje w gimnazjum odkąd takowe w Polsce są na nowo (wcześniej
                pracowała w szkole podstawowej) i ona całkowicie nie zgadza się z twoimi
                opiniami na temat tego, jakie są dzieci w gimnazjach. Owszem, są momentami
                okropne, zresztą obraz młodzieży w dzisiejszych czasach jest fatalny. Ale ty
                piszesz, że gimnazjum to "niczym piekło na ziemi, prawdziwy łagier", że to "pole
                bitwy", uczniów porównujesz do "dzikich zwierząt", które trzeba ujarzmiać.

                Napisałeś w jednym z postów:

                "to zaskakujące, że wszyscy którzy krytykują NIGDY nie patrza na to jakie dzieci
                są naprawdę, kiedy tylko znajdą się w szkolnym stadzie, owszem, w domu to miłe i
                urocze osóbki, które w szkole wsród kolegów i kolezanek zmieniają sie w "bestie""

                Gdy ciotka to zobaczyła zażartowała, że być może ty pracujesz w ZOO, a nie w
                szkole. A tak poważnie to ją, podobnie jak mnie, zaskakuje tok twojego myślenia.
                Otóż powtarzasz, że sam kiedyś myślałeś tak (byłeś naiwny), ale zacząłeś pracę w
                szkole i już myślisz siak (przejrzałeś na oczy) i wszystkich, którzy myślą
                inaczej zbywasz tym, że pewnie nigdy nie mieli do czynienia z uczeniem
                młodzieży, więc nie wiedzą, co mówią. Czy naprawdę uważasz, że nie ma
                nauczycieli, którzy mają podobny do twojego dorobek (lata pracy, nawet w
                gimnazjum), a mimo to nie są aż tak "kontrowersyjni"? Bo ja widziałem posty
                takich ludzi zarówno na tym forum, jak i na sąsiednich, a także słyszałem
                wypowiedzi nauczycieli, których znam osobiście.
                I zaznaczam: to nie jest tak, że nie zgadzam się całkowicie z tobą. Podpisuję
                się pod twoim postem "O nauczaniu...", wiem, że młodzież (zwłaszcza gimnazjalna)
                jest dziś... ciężka (takich ludzi, o jakich pisał out_of_tune mam w rodzinie),
                ale niektóre twoje posty brzmią tak histerycznie...
                Pozdrawiam.
                • lineborder Re: jesli chcesz znac moje poglądy na nauczanie t 21.08.06, 17:52
                  Scanner ma bardzo obrazowy sposób wysławiania się więc niektórzy biorąc zbyt dosłownie jego wypowiedzi mogą się oburzać lub z niedowierzaniem przyjmować jego słowa. Ale generalnie ma rację. Pracuję w szkole od 25 lat i widziałem, że dzieci zmieniały się tak jak zmieniało się całe społeczeństwo. Uczeń, który 20 lat temu uważany był za łobuza dzisiaj nie odstawał by za bardzo od normy. Zmienili się również rodzice. Dzisiaj są bardziej świadomi swoich praw, bardziej roszczeniowi - nie zawsze zdając sobie sprawę z tego, że nie wszystko zależy od nauczyciela. Nauczyciel, który nie potrafi "znależć się" w tym środowisku może czuć się zagrożony, sfrustrowany. A jeśli nie ma wsparcia w gronie i dyrekcji (co jest nierzadkim zjawiskiem) może dojść do kompletnego załamania. Dotyczy to zwłaszcza młodych nauczycieli, którzy rzadko są właściwie przgotowywani do takich warunków pracy.

                  A w ogóle szkoły bywają skrajnie różne. Widziałem szkoły gdzie rzeczywiście przeważało "zoo", ale są i takie jak nie z tego świata, a więc i Scanner i Ciocia mogą mieć rację, tylko że Ciocia ma szczęście.
                  • scanner2 Re: jesli chcesz znac moje poglądy na nauczanie t 21.08.06, 18:29
                    lineborder, to co powiedziałeś
                    to chyba najmądrzejsze co można było w tej kwestii powiedziec.

                    Oczywiście że dzieci są rózne, problem polega na tym, że w jednej klasie/grupie najcześciej są dzieciaki fajne, zainteresowane lekcją, przdmiotem, i takie które wszystko mają gdzieś. I niestety teraz, jak to juz ktoś tutaj zauważył wcześniej, to te drugie nadaja ton. Kiedyś było odwrotnie, bo te niegrzeczne spotykały się z pewnego typu ostracyzmem, sam to pamiętam z czasów kiedy jeszcze ja chodziłem do szkoły, teraz modnie jest byc niegrzecznym i buntowniczym wobec szkoły, nauczycieli, rodziców...stworzylismy społeczeństwo w którym ton nadają młodzi, a starzy dobrzy sa do dawania kasy i niczego więcej (a tych całkiem starych oddaje sie do domów starców, bo sa nikomu niepotrzebni)

                    i tak jak zauważa lineborder, najgorzej mają młodzi nauczyciele, a juz nie daj boże praktykanci, trudno się im w tym wszystkim odnaleźć. NIe dośc że samemu sie ocenia te dzieci które się uczy, to niemal na ich oczach jest się ocenianym przez kogo innego - i jak tu zyskac autorytet, kiedy dzieciaki widzą ze nie nauczyciel nie jest tutaj nadrzędną władzą? ja tak miałem w trakcie praktyk, lecz nie tylko ja, bo to co piszę opiera się na obserwacjach różnych moich znajomych, nie tylko młodych zreszta, bo znam doktora matematyki, który w pewnym momencie stracił etat na uczelni (powodów nie znam) i trafił do gimnazjum własnie, i wkrótce dosłownie odechciało mu sie życ...

                    o całym absurdzie współczesnego systemu nauczania może nie warto ponownie mówić, w każdym razie żyjemy w zastanym kulturowym wytworze któy zbyt wiele osób (w tym decydenci) traktują jako rzecz naturalną, taką jaka powinna byc, a nikt nie zastanowi się jak przeorganizować szkolnictwo by dawało dzieciom jakiekolwiek zyciowe korzyści (czyli przygotowywało je do życia) poza mitem "kariery" jako "wynagrodzenia" za dobre stopnie - co tylko wzmacnia współczesny, moim zdaniem błedny,etos wyścigu szczurów

                    A propos wsparcia dyrekcji etc, no cóz najczęsciej tego w ogóle nie ma, ale ja chciałbym poruszyc ta kwestię z perspektywy relacji sił: jesli nauczyciel odwołuje się do pomocy innych pokazuje dzieciom, że jest za słaby, że nie moze sobie z nimi sam poradzic, dostaja wiec kolejny dowód na to że moga z nim robic co tylko chcą

                    wbrew temu co może wynikać z moich postów tutaj, jestem bardzo miłą i tolerancyjną osobą więc w tych klasach w których nie było problemów byłem bardzo lubiany (z tego co mogłem zaobserwować), i nawet traktowany bardziej jak kumpel niż nauczyciel, ale wiem też teraz, po pewnych doświadczeniach że praktycznie dopiero w liceum dzieciaki (młodziez już właściwie) traktować można po partnersku (i to nie w pierwszej klasie), a na niższych poziomach potrzebny jest jednak dość ostry rygor, właśnie ze względu na te czarne owce, które nadaja negatywny ton całej klasie

                    a najsmieszniejsze jest to, że ja te dzieciaki bardzo dobrze rozumiem - ten ich brak zainteresowania etc, i próbując się temu przeciwdziałać czuję się często jak hipokryta, ale po prostu ten system szkolnictwa jest nienaturalny - wykreowany na wzór akademicki, co odpowiada tylko niewielkiej ilości dzieci
                    pozostałe mają w głowie zabawę itp, i zamykanie ich w ciasnych murach szkoły, sadzanie na miejcu bez możliwości ruchu na 45 minut, to zwykłe barbażyństwo..ich energię można by wykorzystać organizując zajęcia praktyczne o jakich pisałem
                    ale zyjemy w świecie źle pojmowanej tradycji - w imię której utrzymuje się rozwiazania absurdalne...
                • weather2 Re: jesli chcesz znac moje poglądy na nauczanie t 21.08.06, 19:30
                  Scanner jest po prostu idealistą, który kochał swoją pracę, ale sparzył się i
                  stąd bierze się jego pesymizm. To nie on i jemu podobni są temu winni. Czy
                  zgodzilibyśmy się robiść kostkę granitową z kamiennego bloku, posługując się
                  nie diamentową piłą i młotem hydraulicznym , lecz szewskim młoteczkiem?
                  Tymczasem uważamy, że nauczyciele mają sobie poradzić , bez żadnych narzędzi. W
                  dyskusji wymieniono już kilka przyczyn sytuacji nauczycieli, postaram się je tu
                  tylko uporządkować:
                  - chory system nauczania, który prowadzi do tego, że wszyscy uczniowie mają
                  kończyć licea, a większość z nich państwowe lub prywatne szkoły wyższe.
                  Cieszymy się z olbrzymiego odsetka młodzieży kończącej szkoły wyższe, ale jest
                  to obłudne. Poziom absolwentów jest bardzo niski, a nauczyciele borykają się z
                  uczniami/ studentami nie przygotowanymi do nauki.
                  - obcięcie ilości godzin i pozostawienie takiej samej ilości uczniów w klasach
                  pomimo wejścia do szkół niżu demograficznego
                  - brak pomocy metodycznej, psychologicznej , a czasem nawet psychiatrycznej dla
                  nauczycieli i uczniów
                  - pozorna zmiana roli rodziców w szkole - nadanie im większych praw bez
                  obciążenia obowiązkami - por. rolę rad rodziców w USA
                  - pozorny egalitaryzm polskich szkół - brak możliwości tworzenia klas lepszych,
                  które mają większe szanse rozwoju - nie boją się tego Niemcy, w swoich szkołach
                  realnych, przygotowujących do zawodu
                  - brak nacisku na naukę języków, tak jak w szkołach niemieckich ( wymiany
                  językowe, wyjazdy stypendialne np. do USA)
                  - brak pomocy stypendialnej dla zdolnych uczniów z ubogich rodzin- por. USA
                  - brak uznania syndromu wypalenia zawodowego za chorobę zawodową - jak pisał
                  jeden z dyskutantów jest tak w Szwajcarii.
                  Wszystkie zmiany zależą od polityków. Jeśli zechcą , mogą zmienić polską
                  szkołę. Bez naszego nacisku jednak nie zechcą. Takie działania nie są tak
                  efektowne jak zabawa służbami specjalnymi.
                  • roika Re: jesli chcesz znac moje poglądy na nauczanie t 21.08.06, 20:28
                    Dodałabym do tego jeszcze brak związku między jakością pracy nauczyciela, a
                    szansą otrzymania awansu, nagrody czy dodatku motywacyjnego. Totalny brak
                    motywacji...
                  • lineborder Re: jesli chcesz znac moje poglądy na nauczanie t 21.08.06, 21:49
                    Zgrabnie to ująłeś - wszystko to prawda. Wiedzą o tym nauczyciele z prawdziwego zdarzenia, ale jakoś dziwnie nie widzą politycy. Zamiast tego fundują społeczeństwu reformę oświaty, systemy awansów, które tak naprawdę nic nie poprawiają, mają za to jedną niezaprzeczalną zaletę - są właściwie bezinwestycyjne. Napędzają tylko koniunkturę różnym okołooświatowym wydrwigroszom, kosztem oczywiście nauczyciela, który jednoznacznie był i jest wskazywany jako główny winowajca niewłaściwego ponoć poziomu polskiej oświaty. Niektórzy prostaczkowie w to uwierzyli i hajda na durnych nauczycieli - dowody mamy na tym forum.
                    Żeby nie dać się zwariować mamy w tej sytuacji tylko jedno wyjście - robić swoje. Robić dobrze, sprawiedliwie i odpowiedzialnie przed swoim sumieniem, mając na względzie tylko i wyłącznie dobro dziecka, starać się nauczyć ich jak najwięcej mając jednak na względzie ich możliwości (chowając czasami prof. Niemierko do szuflady).
    • beryl11 Re: Zmęczona Nauczycielka 21.08.06, 18:23
      ale ludzie teraz wniosek na urlop zdrowotny wydaje lekarz rodzinny, zero formalności tylko jakaś historia leczenia,z wnioskiem do dyr, a on ucieszy się, bo będzie mógł zatrudnić na rok protegowanego z kuratorium, aty koleżanko odpoczniesz i dostaniesz kasę bez dodatków co miesiąc, za rok może nabierzesz nowego zapału,w sumie nie jest to takie złe, dzieciaki potrafią docenić nasze prawdziwe działania, warto!!!!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka