Dodaj do ulubionych

Rodzice i nauczyciele

21.11.07, 11:01
cieszą się z bonu , jak podaje "Dziennik".
Skoro się cieszą to na dzień dzisiejszy szkoły ,jak przypuszczam
cierpią na brak pieniędzy i są w opłakanym stanie jesli chodzi o
klasy , sprzęt czy meble.

A kto nam zagwarantuje że w szkołach uznawanych za dobre ,nie
dojdzie do takiej sytuacji że klasy będą liczyły po 30 uczniów , a
szatnie lub łazienki nie będą przerabiane na dodatkowe klasy byle by
tylko pomieścić jak najwięcej uczniów?
Kto nam zagwarantuje że w dobrych szkołach, jeśli się dyrekcji lub
nauczyczycielowi nie spodoba jakiś rodzic lub uczeń , nie będą oni
szykanowani po to, żeby się ich pozbyć , bo w kolejce czekają inni
chętni do przyjęcia?
Obserwuj wątek
    • gwendal Re: Rodzice i nauczyciele 21.11.07, 11:09
      > A kto nam zagwarantuje że w szkołach uznawanych za dobre ,nie
      > dojdzie do takiej sytuacji że klasy będą liczyły po 30 uczniów

      Akurat, znam dobrze liceum, w którym klasy liczą 35-38 osób.

      > Kto nam zagwarantuje że w dobrych szkołach, jeśli się dyrekcji lub
      > nauczycielowi nie spodoba jakiś rodzic lub uczeń , nie będą oni
      > szykanowani po to, żeby się ich pozbyć , bo w kolejce czekają inni
      > chętni do przyjęcia?

      Dobre szkoły są dobre m.in. dlatego, że mają (co prawda ograniczoną) możliwość
      odsiewania uczniów, którzy nie powinni do nich uczęszczać. Miejmy nadzieję, że
      nikt nigdy nie wprowadzi postulowanych przez Ciebie gwarancji.
      • pies_na_czarnych Re: Rodzice i nauczyciele 21.11.07, 11:12
        Koscioly juz wszyskie wybudowane? Jezeli nie to trzeba jeszcze
        poczekac zanim szkoly zaczna budowac.
        • cassidy_i Re: Rodzice i nauczyciele 21.11.07, 11:16
          pies_na_czarnych napisała:

          > Koscioly juz wszyskie wybudowane? Jezeli nie to trzeba jeszcze
          > poczekac zanim szkoly zaczna budowac.
          >

          Klechom też zależy na szkołach.
          Księdzom trzeba dać miejsca pracy do uczenia religi.Po co ma uczyć
          np. katechetka , która ma na utrzymaniu rodzinę.
      • cassidy_i Re: Rodzice i nauczyciele 21.11.07, 11:13
        Niech liczą po 40 uczniów.
        Więcej się nauczą.
        A DYREKCJA NIECH WPROWADZI DYKTAT.Gwarancji żadnej że nie będzie
        przyjmowania prezencików i pozbywania się co biedniejszych?
        • gwendal Re: Rodzice i nauczyciele 21.11.07, 11:22
          > Niech liczą po 40 uczniów.
          > Więcej się nauczą.
          > A DYREKCJA NIECH WPROWADZI DYKTAT.Gwarancji żadnej że nie będzie
          > przyjmowania prezencików i pozbywania się co biedniejszych?

          Ludzie, przestańcie pieprzyć. Pracuję jako nauczyciel i akurat guzik wiem, o
          sytuacji materialnej swoich uczniów. Nie jest ona żadnym powodem do
          dyskryminacji a Twoja propozycja to niemalże gwarancja nietykalności i
          nieusuwalności ucznia ze szkoły. To tak, jakbyś zaproponował dożywotni immunitet
          każdemu posłowi na Sejm.
          • cassidy_i Re: Rodzice i nauczyciele 21.11.07, 11:27
            Nieprawda.
            Jak się uczeń skandalicznie zachowuje to są chyba kuratoria czy inne
            instytucje , psycholodzy itd.Można go usunąc za wykroczenia a nie
            według czyjegoś widzimisię?
            • cassidy_i Re: Rodzice i nauczyciele 21.11.07, 11:32
              ps. rozejrzyj się wokół.
              Ja nie zamierzam nosić nikomu prezentów z wdzięczności za to że
              dziecko dostało się do szkoły , bo mnie na to nie stać.
              A jaką mam gwarancję na to, że się nie zrobi na moje dziecko lub
              mnie podłej nagonki , bo coś mi się w szkole nie spodoba i o tym
              powiem głośno , bo będą inni z kasą czekający na wolne miejsce?
              • gwendal Re: Rodzice i nauczyciele 21.11.07, 11:50
                > Ja nie zamierzam nosić nikomu prezentów z wdzięczności za to że
                > dziecko dostało się do szkoły , bo mnie na to nie stać.

                Idea bonu edukacyjnego jest taka, że to szkole będzie również zależeć na tym,
                aby Twoje dziecko do niej uczęszczało (uczeń = pieniądze). A jeśli Twoje
                dziecko, no cóż, jest matołem, to nie pomoże mu żadne prawo i będziesz musiał
                stawać na głowie, żeby je przyjęto gdziekolwiek, nawet w dotychczasowym systemie.

                > A jaką mam gwarancję na to, że się nie zrobi na moje dziecko lub
                > mnie podłej nagonki , bo coś mi się w szkole nie spodoba i o tym
                > powiem głośno , bo będą inni z kasą czekający na wolne miejsce?

                Nie masz żadnej i nie będziesz miał. Albo szkoła się do Ciebie dostosuje, albo
                Ty weźmiesz dziecko do innej. Po co masz je trzymać w szkole, która Ci nie
                odpowiada? Podobnie nie masz gwarancji, że pani w warzywniaku na rogu nie będzie
                dla Ciebie nieprzyjemna - jeśli nie odpowiada Ci jej zachowanie, po prostu nie
                kupujesz w jej sklepie i nie dajesz jej zarobić.
                • cassidy_i Re: Rodzice i nauczyciele 21.11.07, 12:00
                  Wiesz chyba szkoła a warzywniak to dwie różne sprawy.
                  A jeśli mi się coś nie podoba to można porozmawiać i może warto to
                  zmienic a nie od razu przesladować dziecko czy nauczyciela.

                  Co do matolstwa , to dziwię się że nauczyciel używa takiego zwrotu.
                  Tak się składa że bywa i tak że dziecko jest inteligentne ponad
                  swój poziom(WEDŁUG PSYCHOLOGA) a nauczyciel w swoim matolstwie robi
                  mu krzywdę i jest nietykalny.
                  • cassidy_i Re: Rodzice i nauczyciele 21.11.07, 12:04
                    PS. ta sygnaturka to nie do Ciebie.Cały czas ją kasuję i tym razem
                    zapomniałam
                  • gwendal Re: Rodzice i nauczyciele 21.11.07, 12:41
                    > Wiesz chyba szkoła a warzywniak to dwie różne sprawy.

                    Nie, jeśli wziąć pod uwagę aspekt ekonomiczny, a o tym tutaj rozprawiamy.

                    > Co do matolstwa , to dziwię się że nauczyciel używa takiego zwrotu.

                    Wykonywany zawód nie odbiera mi prawa do dosadnego wyrażania swoich myśli.
                    Jestem nauczycielem a nie świętym.

                    > Tak się składa że bywa i tak że dziecko jest inteligentne ponad
                    > swój poziom(WEDŁUG PSYCHOLOGA) a nauczyciel w swoim matolstwie robi
                    > mu krzywdę i jest nietykalny.

                    Wyrażenie "bywa i tak" sugeruje, że zjawisko, o którym piszesz, ma miejsce
                    stosunkowo rzadko, trudno więc uogólniając wyciągać ogólne wnioski.

                    > a nauczyciel w swoim matolstwie robi mu krzywdę

                    To patologia i istnieją przepisy mające za zadanie jej likwidację.

                    > i jest nietykalny.

                    To akurat bzdura wierutna.
            • gwendal Re: Rodzice i nauczyciele 21.11.07, 11:34
              Przecież nawet dziś za każdym razem taki uczeń może teoretycznie poskarżyć się,
              że został usunięty z powodu tego, że jest biedny a nauczyciel do spółki z
              dyrektorem i kuratorem "wrobili go" w konsekwencje dyscyplinarne. A teraz
              powiedz mi z jakiego powodu i w jaki sposób sytuacja miałaby się zmienić po
              wprowadzeniu bonu edukacyjnego? Powiedz mi również jak według Ciebie powinny
              wyglądać zapisy dotyczące owych gwarancji nieusuwalności.
              • cassidy_i Re: Rodzice i nauczyciele 21.11.07, 11:41
                Teoretycznie.A w praktyce to są chyba i kamery i świadkowie.Nie
                wszystkich rodziców i nauczycieli można namówić do kłamstw.Więc
                jeśli uczęń zachowuje się faktycznie karygodnie można to udowodnić.

                Nie podoba mi się pomysł z bonem.To tyle.
                • gwendal Re: Rodzice i nauczyciele 21.11.07, 12:45
                  > Nie podoba mi się pomysł z bonem.To tyle.

                  "Nie podoba mi się" to za mało aby podjąć rzeczową dyskusję. Podobnie
                  niewystarczające są Twoje katastroficzne wizje rzadkich i patologicznych
                  przypadków rozciągane na całość systemu oświaty.
    • cassidy_i Re: I jeszcze jedno 21.11.07, 12:03
      Co ze szkołami które zgromadzą zbyt mało uczniów żeby się utrzymać?
      Się je zamknie?Podczas gdy inne będą przepełnione?
    • cassidy_i Re:Po za tym nie wykluczam że bon to dobre 21.11.07, 12:11
      rozwiązanie.
      Może ktoś mnie przekona.Dyskusja otwarta.
      • jola_iza Re:Po za tym nie wykluczam że bon to dobre 21.11.07, 12:31
        cassidy_i napisała:

        > rozwiązanie.
        > Może ktoś mnie przekona.Dyskusja otwarta.
        Ja Cię nie będę przekonywać bo też mam wątpliwości. Moje wnuczki chodzą do małej gminnej szkoły gdzie w klasach baaardzo licznych jest powyżej piętnastki uczniów:)
        Siedem klas wszystkiego, to ile szkoła dostanie i czemu tak mało?
    • allspice Re: Rodzice i nauczyciele 21.11.07, 12:17
      Sytuacja ma byc odwrotna. To rodzice będą dysponentami 'bonu'
      i oni zadecydują o rozwoju szkoły i losie nauczycieli w szkole:).
      Dzieci i młodzież są klientami - tak się to teraz ładnie określa.
      Nie bójmy się zmian,szkoła musi być nowatorska i iść z duchem
      czasu...
      • lineborder Re: Rodzice i nauczyciele 21.11.07, 16:20
        Nie wiem czy zauważyłaś, ale szkoła pod tym względem już dawno poszła z duchem czasu i bon w oświacie już istnieje.
      • belferka33 Re: Rodzice i nauczyciele 21.11.07, 22:06
        "Dzieci i młodzież są klientami - tak się to teraz ładnie określa."
        I tu upatruję źródła wielu problemów. Zapytaj pań pracujących w sklepach czy w
        urzędach jak swoista "megalomania" klenta może być uciążliwa i zatruć życie. Już
        teraz uczniowie czują się w szkole wg powiedzenia "klient nasz pan" - mają
        więcej praw niż obowiązków.
        Czują się panami i dają to odczuć.
        Relacja uczeń-mistrz jest wg mnie właściwsza i zdrowsza. Od obu stron wymaga to
        wiele, ale i efekty są o niebo lepsze.
        A co do bonu oświatowego - pomysł ryzykowny. Szkoła, w której pracuję na pewno
        upadłaby, bo jest w podłej dzielnicy i chodzi do niej tzw. trudna młodzież.
        Fatalnie wypada w rankingach GW, mimo że wg badań OKE jej uczniowie mieli
        najwyższy przyrost wiedzy.
        A nauczyciele tacy jak ja stracą pracę - jestem wymagająca i konsekwentna, nie
        daję ocen "na piękne oczy" czy na "rodziców". Uczniowie narzekają, że są
        zmuszani do myślenia, ale po latach są wdzięczni za przekazane umiejętności i
        wiedzę. Potrafią to jednak docenić dopiero po czasie. Zostaną więc nauczyciele
        "bmw", czyli niewymagający, mierni, ale spełniający oczekiwania większości
        rodziców - dziecko będzie miało same 5, bez wysiłku, nie będzie żadnych skarg
        czy uwag...
        • anmarew10 Re: Rodzice i nauczyciele 26.11.07, 20:04
          "W kierunku szkoły partnerskiej" to kolejne hasło inicjatyw
          rodzicielskich w naszych szkołach, podjete przez Ogólnopolskie Forum
          Rodziców i Fundację "Rodzice Szkole". Organizatorzy Forum uważają,
          że niezbędne jest tworzenie lokalnych i ogólnokrajowych programóe
          edukacyjnych, które zachęcą uczniów, rodziców , szkoły do
          partnerskiego dalogu.
          Uwaza, że jest to dobry kierunek dla polskiej szkoły, w realizacji
          wspólnych celów wychowawczych, opiekuńczych i dydaktycznych. Ja
          także uważam, że bon oświatowy to pomysł bardzo ryzykowny. To pomysł
          polityków na to, aby od nich odsunąć odpowiedzialność w przysłości
          za konieczność zmniejszenia ilości szkół ( bo dzieci mniej) i
          podejmowania trudnych decyzcji personalnych, całę odium spłynie na
          rodziców. To przecież oni wybrali taką a nie inna szkołę, a więc
          jako "klienci" systemu oświaty zadecydowali którą szkołę zamknąć,
          których nauczycieli zwolnić. Czarno to widze, bon nie przyjął się w
          takich starych demokracjach jak Anglia czy Stany Zjednoczone. Mało
          wiemy o takich pomysłach w innych krajach Unii Europejskiej, a
          powinniśmy znać ich doświadczenia. Polskie szkole potrzebna
          całkowita przebudowa całego systemu, a nie łatanie dziur i braków
          wprowadzaniem pseudo-mundurków, bonów oświatowych i innych pruskich
          dryli aby utemperować trudną gimnazjalną młodzież. Dajmy im szanse
          na wszechstronny rozwój, a nie zamykajmy ich w gettach. Znowlizowana
          ustawa o systemie oświaty dała szanse rodzicom na szerszy wpływ na
          to co się dzieje w szkołąch. Skorzystajmy z naszegoprawa. Bądźmy
          partnerami nauczycieli, dyrektorów, uczniów.
          Bardzo szanuję wymagających nauczycieli, moje dziecko także, więc
          wybrałyśmy szkołę, gdzie pracuja tylko tacy wspaniali nauczyciele.
          Pozdrawiam Panią.
          • danuta49 Dialog może być przy wspólnych interesach!! 26.11.07, 20:30
            Polska szkoła oparta jest na przymusie idacym z góry(MEN, Sejm,
            kuratorium)- nie ma autonomii ani mozliwości realizowania interesów,
            zainteresowań, aspiracji uczniów.Większość konfliktów stąd się
            bierze, choć, szczególnie rodzice, niewielu to sobie uświadamia!!!;-)
            Bez zmiany tego stanu rzeczy żadne szkolenia ani pogadanki
            umoralniajace nic nie pomogą!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka