kompletne dno-zwyczajny mobbing

19.12.03, 10:30
do grupy 15 osobowej korzystającej z książki do angielskiego
dla średnio zaawansowanych ( po co najmnie 3 latach nauki ,
podręcznik kompletnie nie zrozumiały dla początkujacych )
chodzi 5 uczniów zupełnie początkujących .

wszyscy z tej piątki z wjątkiem jednego ( zerżnął na jednym sprawdzianie
i ma 2 na koniec semestru ) dostali 1 ( plus chyba dwie jedynki
sposród pozostałych uczniów ) .

argument pani skierowany do początkujących -"wcale nie zaglądaliście
do podręcznika" .

krew człowieka zalewa , gdy takie bzdury słyszy .
uczniowie kupili sobie zwyczyajny bubel ( dla nich to nie jest
podręcznik ) i mają się w niego gapić ( nie mogą z niego
korzystać ze względu na poziom ) i to wg pani ma pomóc
w ich postępach w angielskim .

to zwyczajny mobbing a nie nauczanie . za takie praktyki
w stanach wylatuje się z wielkim hukiem ze szkoły , i żadna
szkoła takiego belfra nie przyjmie .
    • unsatisfied6 ależ takie sprawy wszystkich ruszają 19.12.03, 12:15
      i tłumnie walą do drzwi pokoju nauczycelskiego i na kolana albo
      korki albo kwiatuszek . byleby nie pogorszyć sprawy .

      z mojego punktu widzenia , taki belfer powinien z wilczym biletem
      natychmiastowo wylecieć ze szkoły ( niezależnie od przynależnosci
      partyjnej czy koligacji i znajomosci ) - pracuje na niekorzyść
      klientów szkoły - uczniów.

      kwiatuszki powinni dostawać ci którzy na to zasługują .
      a chwasty nie powinny zaśmiecać i tworzyć zły wizerunek szkoły .
      • kociamama Re: ależ takie sprawy wszystkich ruszają 19.12.03, 12:54
        NIe, no oczywiscie, zawsze poziom powinno sie rownac do tych, koptryz nic nie
        umieja. NIe ma to jak uniformizm i rownanie do dolu.

        MOze napisz troche wiecej, dlaczego te osoby reprezentuje tak niski poziom
        jezyka i skad sie wzielay w zaawansowanej grupie?

        Pozdrawiam,
        Kociamama.
        • unsatisfied6 Re: ależ takie sprawy wszystkich ruszają 19.12.03, 13:25
          kociamama napisała:

          > NIe, no oczywiscie, zawsze poziom powinno sie rownac do tych, koptryz nic nie
          > umieja. NIe ma to jak uniformizm i rownanie do dolu.
          >
          > MOze napisz troche wiecej, dlaczego te osoby reprezentuje tak niski poziom
          > jezyka i skad sie wzielay w zaawansowanej grupie?
          >
          > Pozdrawiam,
          > Kociamama.

          a ty w jakiej szkole uczysz , ze mam ci tłumaczyć ? w Polsce czy w USA .

          nie wszyscy mają angieslki . przeprowadzają się do innych szkół i
          tam bywa że dochodzi im język lub mają zmianę jezyka .

          nie denerwuj mnie swoimi przycinkami -nie mówię o równaniu w dół .
          ugryź się w jezyk , sprawdź w słowniku , zapytaj znajomych , a
          później ewentualnie krytykuj .
        • unsatisfied6 Re: ależ takie sprawy wszystkich ruszają 19.12.03, 13:28
          kociamama napisała:

          > NIe, no oczywiscie, zawsze poziom powinno sie rownac do tych, koptryz nic nie
          > umieja. NIe ma to jak uniformizm i rownanie do dolu.
          >
          powiedz ekspercie , co to jest to równanie w górę -
          9 LAT kucia bez wymiernych efektów !!!!
          • kociamama Re: ależ takie sprawy wszystkich ruszają 19.12.03, 14:16
            Wlasnie krytykuje marnotrawienie czasu przez tyle lat bez wymiernych efektow.
            Jest to wina systemu i podejscia do jezyka.
            Miedzy innymi to, ze nauczyciel moze ustalic poziom na poczatku powiedzmy
            gimnazjum, czy liceum testujac poziom uczniow, i dochodzac do wniosku, ze nic
            nie umieja, wiec trzeba zaczac od poczatku.
            A tu sie okazuje, ze inteligentni uczniowie, ktorzy wola miec piatki nic nie
            robiac, niz wysilic sie i czegos sie nauczyc, pisza specjalnie placement test
            bardzo slabo. Nauczyciel dochodzi do wniosku, ze poziom jest zerowy i trzeba
            zaczac (znowu NB) od My name is...

            POzdrawiam,
            Kociamam.
            • unsatisfied6 Re: ależ takie sprawy wszystkich ruszają 19.12.03, 14:29
              kociamama napisała:

              > Wlasnie krytykuje marnotrawienie czasu przez tyle lat bez wymiernych efektow.
              > Jest to wina systemu i podejscia do jezyka.
              > Miedzy innymi to, ze nauczyciel moze ustalic poziom na poczatku powiedzmy
              > gimnazjum, czy liceum testujac poziom uczniow, i dochodzac do wniosku, ze nic
              > nie umieja, wiec trzeba zaczac od poczatku.
              > A tu sie okazuje, ze inteligentni uczniowie, ktorzy wola miec piatki nic nie
              > robiac, niz wysilic sie i czegos sie nauczyc, pisza specjalnie placement test
              > bardzo slabo. Nauczyciel dochodzi do wniosku, ze poziom jest zerowy i trzeba
              > zaczac (znowu NB) od My name is...
              >
              > POzdrawiam,
              > Kociamam.
              bo tak się uczy , że wszystko trzeba od początku .
              ty uczysz inaczej ? jesteś wyjątkowa .

              ja próbowałem - nie pracuję .
              • kociamama Re: ależ takie sprawy wszystkich ruszają 19.12.03, 14:51
                zaczynanie od poczatku jest kompletna bzdura i strata cennegio czasu.
                Jakos nikt nie sprawdza poziomu matematyki co rok i nie zaczyna od nauczania
                ulamkow w tempie zółwim w liceum.
                Jezeli ktos sobie nie radzi z poziomem to powinien nadrabiac samodzielnie w
                domu, albo powtarazc ten przedmiot.
                Zaczynanie od zera, bo dwoch uczniow w klasie nic nie umie, to nieporozumienie
                i rownanie w dol. Oni prawdopodobnie ii tak beda miec problemy, a reszta
                umrzem z nudow.

                NB. Moj kolega dostal sie do dobrego liceum slynacym z wysokiego poziomu ang.
                Ale on nie zdawal egzaminu wstepnego z jezyka, ale z matematyki i dostal sie
                do klasy matematycznej. Wlasnie z ang. nic nie umial, a poziom okazal sie byc
                intermediate. Kolega przez pol roku samodzielnie nadrobil aleglosci, bo chcial
                sie nauczyc, i byl zadowolony ze swojego postepu i sukcesu. Takich ludzi sie
                powinno promowac, a nie nieudacznikow, ktorzy sie lenia i licza ze jakos
                bedzie, bez zadnego wkladu wlasnego.

                Pozdrawiam,
                Kociamama.
                • unsatisfied6 Re: ależ takie sprawy wszystkich ruszają 19.12.03, 15:01
                  kociamama napisała:

                  > zaczynanie od poczatku jest kompletna bzdura i strata cennegio czasu.
                  > Jakos nikt nie sprawdza poziomu matematyki co rok i nie zaczyna od nauczania
                  > ulamkow w tempie zółwim w liceum.

                  nie masz racji - zdarza się że w procesie nauczania nie nauczono
                  ucznia odpowiednio rozumieć ułamki - nawet nie zdajesz sobie sprawy
                  jakie później tego są konsekwencje .

                  nie zrobisz żadnego postępu nawet z inteligentnym uczniem , którego
                  nie nauczono dobrze ułamków ( to tysiące lat postępu w matematyce
                  i żaden tego nie zrozumie sam od siebie - jeden zrozumie szybciej
                  dryugi wolniej ale ktos to musi odpowiednio przekazać i zautomatyzować ) .

                  > Jezeli ktos sobie nie radzi z poziomem to powinien nadrabiac samodzielnie w
                  > domu, albo powtarazc ten przedmiot.
                  > Zaczynanie od zera, bo dwoch uczniow w klasie nic nie umie, to
                  nieporozumienie
                  > i rownanie w dol. Oni prawdopodobnie ii tak beda miec problemy, a reszta
                  > umrzem z nudow.
                  >
                  i znowu swoje . czy ty czytasz co pisałem ? UCZNIOWIE NIE MIELI PRZEDTEM
                  ANGIELSKIEGO .

                  tak krytykowany przez ciebie nauczyciel wf zrozumie , że nie mozna
                  nauczyć pływać komplentnego laika do głebokiej wody i kazać mu
                  ćwuiczyć z zaawansowanymi .
                  • kociamama Re: ależ takie sprawy wszystkich ruszają 19.12.03, 16:20
                    W ogole nie czytasz, co piszę. Gdzie ja krytykuje nauczyciela wf? Pisalam, ze
                    uwazam wf za jeden z czterech podstawowcyh przedmiotow. Ale Ty najwyrazniesz
                    widzisz, to co chcesz zobaczyc, niezaleznie czy jest tak w rzeczywistosci, czy
                    nie.

                    PO prostu wylewasz swoja frustracje z niewiadomego powodu, caly czas sie
                    czegos czepiajac i napadajac na inncyh forumowiaczow, a chyba nie o to chodzi
                    w dyskusji.
                    POdaj lepiej jakies konkretne rozwiazania, a nie wal jakies populistyczne
                    haselka typu co Ty na to ekspercie, za ktorego sie bynajmniej nie uwazam.

                    NIe zauwazyles tez, ze jestem uczniem, wiec mam wieksze prawo do wypowiadania
                    sie w kwestii uczniow niz Ty, jakies niespelniony pseudo-pedagog, ktory uznal,
                    ze nie ma sensu sie poswiecac w szkole panstwowej, bo lepiej brac kase na
                    kursach prywtanych, a zamiast cos zmieniac droga ewolucji w szkole, lepiej
                    wylewac swoje jakies nieuzasadnione kompleksy na forum.

                    Zniesmaczyles mnie,
                    Kociamama.
                    • unsatisfied6 Re: ależ takie sprawy wszystkich ruszają 19.12.03, 23:53
                      kociamama napisała:

                      > W ogole nie czytasz, co piszę. Gdzie ja krytykuje nauczyciela wf? Pisalam, ze
                      > uwazam wf za jeden z czterech podstawowcyh przedmiotow. Ale Ty najwyrazniesz
                      > widzisz, to co chcesz zobaczyc, niezaleznie czy jest tak w rzeczywistosci,
                      czy
                      > nie.

                      to zależy w którym wątku . w samym wstępie wprowadzasz hierarhię warości
                      przedmiotów domagając się dla angielskiego wyższego rankingu .


                      >
                      > PO prostu wylewasz swoja frustracje z niewiadomego powodu, caly czas sie
                      > czegos czepiajac i napadajac na inncyh forumowiaczow, a chyba nie o to chodzi
                      > w dyskusji.
                      > POdaj lepiej jakies konkretne rozwiazania, a nie wal jakies populistyczne
                      > haselka typu co Ty na to ekspercie, za ktorego sie bynajmniej nie uwazam.
                      >
                      > NIe zauwazyles tez, ze jestem uczniem, wiec mam wieksze prawo do wypowiadania
                      > sie w kwestii uczniow niz Ty, jakies niespelniony pseudo-pedagog, ktory
                      uznal,
                      > ze nie ma sensu sie poswiecac w szkole panstwowej, bo lepiej brac kase na
                      > kursach prywtanych, a zamiast cos zmieniac droga ewolucji w szkole, lepiej
                      > wylewac swoje jakies nieuzasadnione kompleksy na forum.
                      >
                      jesteś uczniem , a chcesz uczyć .

                      zapewniam cię , że jeśli nie zmienisz swojego stosunku do edukacji a
                      i w naszym kraju się nic nie zmieni , to nie tylko będziesz uczyć
                      ale może i ministrem zostaniesz .


                      > Zniesmaczyles mnie,
                      > Kociamama.
                      teraz brzmi lepiej - nie oczekuję pozdrowień od kogoś kto mnie bepodstwnie
                      poprawia .
    • Gość: ani Re: kompletne dno-zwyczajny mobbing IP: *.icpnet.pl 19.12.03, 13:02
      w tym roku na mojej uczelni (panstwowa) polaczono dwie grupy: wlasnie
      poczatkujacych i sredniozaawansowanych. No i co tu k... zrobic jak uczelnia
      oszczedza, jak normalnie prowadzic zajecia??? Dla kogo wlasciwie?
      • unsatisfied6 Re: kompletne dno-zwyczajny mobbing 19.12.03, 13:27
        Gość portalu: ani napisał(a):

        > w tym roku na mojej uczelni (panstwowa) polaczono dwie grupy: wlasnie
        > poczatkujacych i sredniozaawansowanych. No i co tu k... zrobic jak uczelnia
        > oszczedza, jak normalnie prowadzic zajecia??? Dla kogo wlasciwie?
        pójść do rektora i powiedzeić mu że jest osłem
        • Gość: ani Re: kompletne dno-zwyczajny mobbing IP: *.icpnet.pl 19.12.03, 17:40
          cudowna rada. Ile razy powiedziales swojemu szefowi, ze jest oslem?
          • unsatisfied6 Re: kompletne dno-zwyczajny mobbing 19.12.03, 23:46
            Gość portalu: ani napisał(a):

            > cudowna rada. Ile razy powiedziales swojemu szefowi, ze jest oslem?
            a co możesz mu innego powiedzieć ?
            • Gość: ani Re: kompletne dno-zwyczajny mobbing IP: *.icpnet.pl 20.12.03, 10:47
              chyba sam jestes oslem.
              • unsatisfied6 Re: kompletne dno-zwyczajny mobbing 20.12.03, 15:35
                Gość portalu: ani napisał(a):

                > chyba sam jestes oslem.

                a ty kim jesteś skoro tak piszesz ?
                • Gość: ani Re: kompletne dno-zwyczajny mobbing IP: *.icpnet.pl 20.12.03, 20:46
                  ja jestem kims kto sie stara.
                  ty kims kto tylko narzeka.
                  • unsatisfied6 o co się starasz? 20.12.03, 23:19
                    Gość portalu: ani napisał(a):

                    > ja jestem kims kto sie stara.
                    > ty kims kto tylko narzeka.
                    to twoja definicja

                    ja pozwolę sobie zacytować czyjąś definicję - osoba , której
                    nie znam ale która twierdzi , że mnie zna , mimo dużych rozbieżnosci
                    zdań na forum pisze:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=427&w=8450751&a=8765349
                    ty po drugim poscie wykazałaś się dużą stronniczoscią nazywając
                    mnie osłem .

                    kociamama po swoim wstępie opiewającym jej wielką znajomość języka
                    angielskiego ( tak nawiasem tylko i z "sorry" - fatalny błąd nie pisze się
                    w takich przypadkach "sorry" ) pisze , że nie ma słowa "unsatisfied" -
                    jak się czegoś nie wie to się nie krytykuje - ale kociamam tej
                    fundamentalnej zasady nie praktykuje - mierna będzie z niej nauczycielka
                    niezależnie od zdobytych papierków .

                    w wielu postach kociamama pisze zwyczajne bzedety - może zna angielski,
                    choć trąci w jej cytatach wykuty język książkowy , ale z jej logiką
                    podejrzewam , że matury z matematyki nie zdawała lub po prostu zerżneła .
                    i wcale nie twierdzę , brew temu co kociamama twierdzi ( wszyscy mają
                    znać angielski ) , że wszyscy powinni znać matematykę .


                    a sprawa mobbingu w szkołach i idiotycznego pomysłu podwyższania wymagań
                    na egzaminie maturalnym (j.angielski ) przy ewidentnie niskiej skuteczności
                    nauczania angielskiego w szkołach zeszła na boczne tory , bo
                    i ty i kociamam się "starcie" .

                    o co się staracie ? o własny wizerunek i solidarność zawodową ,
                    czy o dobro ucznia ?
                    • kociamama Re: o co się starasz? 21.12.03, 10:24
                      Drogi unsatisfied,
                      po pierwsze za blad juz Cie przeprosilam, przyznalam sie do niego ( a Ty to
                      ciagla wywlekasz, jako nauczyciel tez tak robisz??)

                      Po drugie, nie wiem gdzie opiewalam moja znajomosc angielskiego (moze podalam
                      pewne fakty)

                      PO trzecie, nie wiem na jakiej podstawie osadzasz poziom mojego angielskiego?
                      Na podstawie jednago zdania?

                      Masz jakas swoja wyrobiona teorie na kazdy temat, nawet na temat mojego
                      poziomu nauczania i tego jakim belfrem jestem tudziez bede. Moge Cie zapewnic,
                      ze sie mylisz, tylko po co.

                      Ktos mi radzil, zebym Cie olala, bo nie da sie z Toba gadac. Niestety mial
                      racje. Madrzysz sie jak gdybys byl ekspertem do wszystkiego, interpretujesz
                      cudze posty jak Ci wygodnie, zeby nagjac je do swojej teorii i obrazasz
                      forumowiczow. Ja mysle, ze to nie przypadek, ze Ciebie nie chca przyjac do
                      nauczania w szkole, bo do uczniow trzeba miec inne podejscie niz takie.
                      Czy uczniow, ktorzy sie z Toba nie zgadzaja tez nazywasz "oslami'??

                      Zniesmaczyles mnie po raz kolejny,
                      nawet nie podejrzewam Cie, ze robisz to dla jaj, bo nie wgladasz na osobe z
                      poczuciem humoru.

                      KOciamama.
                  • unsatisfied6 a to tylko przykład 20.12.03, 23:33
                    unsatisfied6 - cytat---------------------------------------------------

                    dla średnio zaawansowanych ( po co najmnie 3 latach nauki ,
                    podręcznik kompletnie nie zrozumiały dla początkujacych )
                    chodzi 5 uczniów zupełnie początkujących .

                    wszyscy z tej piątki z wjątkiem jednego ( zerżnął na jednym sprawdzianie
                    i ma 2 na koniec semestru ) dostali 1 ( plus chyba dwie jedynki
                    sposród pozostałych uczniów ) .

                    argument pani skierowany do początkujących -"wcale nie zaglądaliście
                    do podręcznika" .

                    krew człowieka zalewa , gdy takie bzdury słyszy .
                    uczniowie kupili sobie zwyczyajny bubel ( dla nich to nie jest
                    podręcznik ) i mają się w niego gapić ( nie mogą z niego
                    korzystać ze względu na poziom ) i to wg pani ma pomóc
                    w ich postępach w angielskim .

                    to zwyczajny mobbing a nie nauczanie . za takie praktyki
                    w stanach wylatuje się z wielkim hukiem ze szkoły , i żadna
                    szkoła takiego belfra nie przyjmie .

                    koniec cytatu----------------------------

                    kociamama napisała:

                    > NIe, no oczywiscie, zawsze poziom powinno sie rownac do tych, koptryz nic nie
                    > umieja. NIe ma to jak uniformizm i rownanie do dolu.


                    odpowiedź kocimamy na post brzmi jak odpowiedź (na pytanie ile to 2+2)

                    lepszy jest loreal.

                    i co ja mam tu rozumieć ?
                    • Gość: chris Re: a to tylko przykład IP: *.icpnet.pl 21.12.03, 00:10
                      Co w takim razie ma zrobic nauczycielka, ktorej do klasy sredniozaaw. dorzucili
                      pieciu uczniow poczatkujacych?
                      Pytam calkowicie powaznie: co ma (moze?) zrobic?
                      • unsatisfied6 Re: a to tylko przykład 21.12.03, 00:29
                        Gość portalu: chris napisał(a):

                        > Co w takim razie ma zrobic nauczycielka, ktorej do klasy sredniozaaw.
                        dorzucili
                        >
                        > pieciu uczniow poczatkujacych?
                        > Pytam calkowicie powaznie: co ma (moze?) zrobic?
                        to jest poważny problem - powinna w zasadzie prowadzić
                        dwie różne grupy na jednych zajęciach , bo ma obowiązek
                        nauczania w stosunku do całej grupy , a nie do wybranych uczniów .

                        oczywiście jest to zwyczajny absurd . absuredem jest , że
                        nauczyciel staje się w takim przypadku wykonawcą niedorzecznych poleceń .

                        miałem zatarg z dyrekcją dotyczący podobnego problemu i swojego
                        sprzeciwu doboru podręczników przez dyrekcję ( kompletnie nie znał
                        angielskiego - nie uczyłem z tych podręczników , bo to
                        nauczyciel powinien dobierac swoje narzędzia/podręcznik jak mam coś dobrze
                        robić a nie dyrekcja - dyrekcja ma zatrudniać relatywnie dobrych nauczycieli ) .

                        ponadto nie zgadzałem się na to , by 2 urodzone w stanach i mieszkajace tam
                        przez 14 lat dziewczyny chodziły do grupy średniozaawansowanej
                        bo nie zdały testu dla początkujących ( 40%,50%-1992rok) )
                        • Gość: chris Re: a to tylko przykład IP: *.icpnet.pl 21.12.03, 01:12
                          w zasadzie powinna...ale jak?
                          Pytanie brzmi jak? Jak to sobie wyobrazasz?
                          • unsatisfied6 Re: a to tylko przykład 21.12.03, 11:33
                            Gość portalu: chris napisał(a):

                            > w zasadzie powinna...ale jak?
                            > Pytanie brzmi jak? Jak to sobie wyobrazasz?
                            nie wyobrażam sobie tego .

                            nauczyciel powinien dokonywać selekcji do grup
                            i dobierać podręcznik . pisałem jakie może ponieść
                            konsekwencje - lecz mając na uwadze nie "dobre
                            stosunki z władzami" a skuteczność nauczania ,
                            to jest jedyne słuszne rozwiązanie .
                            • Gość: chris Re: a to tylko przykład IP: *.icpnet.pl 21.12.03, 17:23
                              no właśnie - nie wyobrażasz sobie.
                              Moza w takim razie zadam inne pytanie: co powinna zrobić ta nauczycielka o
                              której napisałeś? Skrytykowałeś ja. A ja chciałabym wiedzieć co według ciebie
                              miała zrobić?

                              Oczywiscie, ze to nauczyciel powinien dokonywac selekcji i wybierać podręcznik.
                              Ja tak robię i rzadko mam coś narzucane z góry. A od kiedy podział jest
                              wynikiem nie tylko testu, ale też rozmowy, rzadko zdarzają się pomyłki.

                              Natomiast są pewne rzeczy, których nie przeskoczę choćbym się nie wiem jak
                              starała. Na przykład zauważyła dziwną prawidłowość wśród moich studentów (bo
                              uczę właśnie studentów): najwięcej nieobecości mają ci, którzy są najsłabsi.
                              Cała reszta chodzi i uczy się i w rezultacie różnica pomiędzy najsłabszymi a
                              resztą grupy się powiększa. A dlaczego nie przychodzą? Np. dlatego, że
                              angielski jest o godz. 8.00, a niektórzy twierdzą, że 'ja wszystkie zajęcia mam
                              później i nie jestem przyzwyczajony do wstawania na ósmą'. No cóż...

                              A co do zarzutu, że nauczycielka powiedziała, że nie zaglądali do książki - nie
                              przyszło ci do głowy, że może oni naprawdę nie zaglądali do książki? Część z
                              moich znajomych tak niestety robi/ło. Książki nie kupowali, bo za drogo. Nie
                              kserowali, bo za ciężko. Na zajęciach starczał im 16 kartkowy zeszyt na 2-3
                              lata. I zawsze twierdzili, że to wina nauczyciela, że oni nic nie umieją.
                              • unsatisfied6 Re: a to tylko przykład 21.12.03, 21:54
                                Gość portalu: chris napisał(a):

                                > no właśnie - nie wyobrażasz sobie.
                                > Moza w takim razie zadam inne pytanie: co powinna zrobić ta nauczycielka o
                                > której napisałeś? Skrytykowałeś ja. A ja chciałabym wiedzieć co według ciebie
                                > miała zrobić?
                                >
                                nie zamierzałem jej krytykować . palnąłem cos szybko typu
                                "powiedz rektorowi..."
                                uważam , ze to poważny problem , gdy góra decyduje o
                                selekcji do klasy a nauczyciel ma odpowiadać za skuteczność .

                                ogólnie jednak ktoś winę ponosi i na pewno w najmniejszym stopniu
                                oszukani uczniowie takiej grupy .

                                > Oczywiscie, ze to nauczyciel powinien dokonywac selekcji i wybierać
                                podręcznik.
                                >
                                > Ja tak robię i rzadko mam coś narzucane z góry. A od kiedy podział jest
                                > wynikiem nie tylko testu, ale też rozmowy, rzadko zdarzają się pomyłki.
                                >
                                > Natomiast są pewne rzeczy, których nie przeskoczę choćbym się nie wiem jak
                                > starała. Na przykład zauważyła dziwną prawidłowość wśród moich studentów (bo
                                > uczę właśnie studentów): najwięcej nieobecości mają ci, którzy są najsłabsi.
                                > Cała reszta chodzi i uczy się i w rezultacie różnica pomiędzy najsłabszymi a
                                > resztą grupy się powiększa. A dlaczego nie przychodzą? Np. dlatego, że
                                > angielski jest o godz. 8.00, a niektórzy twierdzą, że 'ja wszystkie zajęcia
                                mam
                                >
                                > później i nie jestem przyzwyczajony do wstawania na ósmą'. No cóż...
                                >
                                zrozumiałym jest , że skoro nie chodzą na zajęcia są najsłabsi .
                                traktują język niepoważnie . na studiach takie coś nie powinno się
                                już zdarzać .skoro mają ten język , powinni go poznać jak przystało
                                na przyszłego magistra .

                                > A co do zarzutu, że nauczycielka powiedziała, że nie zaglądali do książki -
                                nie
                                >
                                > przyszło ci do głowy, że może oni naprawdę nie zaglądali do książki? Część z
                                > moich znajomych tak niestety robi/ło. Książki nie kupowali, bo za drogo. Nie
                                > kserowali, bo za ciężko. Na zajęciach starczał im 16 kartkowy zeszyt na 2-3
                                > lata. I zawsze twierdzili, że to wina nauczyciela, że oni nic nie umieją.

                                zanm jednego z tych uczniów . zaglądanie do podręcznika dla
                                średniozaawansowanych , który zakupił ,daje mu tyle samo co czytanie po chińsku
                                lub czytanie o całkach bez znajomości arytmetyki .ten uczeń uczył się
                                poprzednio niemieckiego .
                                podstaw arytmetyki .
                        • kociamama zjadliwe posty kazdy pisac moze 21.12.03, 10:34
                          Tak jak w tytule, zjadliwe posty kazdy pisac moze, wytykac bledy, dawac dobre
                          rady w stylu "nazwij rektora oslem'.
                          Ale zrezygnowac z dobrze oplacanej posadki w szkole jezykowej na rzecz
                          ciezkiej pracy w szkole (nie tylko metodycznej ale i pedagogicznej) za marne
                          grosze nie kazdy chce sie podjac.

                          Sam sie nie mozesz zdecydowac czy chcesz cos zmienic czy nie. Najlatwiej jest
                          zmieniac zaczynajac od siebie, od tego jak dany nauczyciel podchodzi do
                          uczniow i do swojej pracy.

                          Jestes zenadny z ta swoja krytyka w cieplym domku przy komputerku, nawet nie
                          jestes na bierzaco z tym co sie dzieje, ale i tak z gory zakladasz, ze to jest
                          zle.

                          Tak sie sklada, ze dobry nauczyciel wykrzesi cos w kazdych, nawet tak
                          niesprzyjajacych warunkach jak te, ktore opisujesz, czyli mixed ability
                          classes, problemy z dostepem do xero, bieda uczniow, ktorych nie stac na
                          ksiazki.

                          Zly odwali zenade nawet jak bedzie miec 2 osobowe grupy, wideo i komputer dla
                          kazdego i 20 godzin jezyka w tygodniu.

                          Nie system jest problemem, ale dobor ludzi, bo to oni tworza system. Jezeli
                          uwazasz sie za eksperta to idz pracowac do szkoly i zastosuj swoje zlote rady
                          w praktyce, albo nie zabieraj glosu.

                          Pozdrawiam,
                          KOciamama.
                          • Gość: :P Re: zjadliwe posty kazdy pisac moze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.03, 11:13
                            LOL...
                            ...Jestes zenadny z ta swoja krytyka w cieplym domku przy komputerku, nawet nie
                            jestes na bierzaco z tym co sie dzieje, ale i tak z gory zakladasz, ze to jest
                            zle.
                            Tak sie sklada, ze dobry nauczyciel wykrzesi cos w kazdych, nawet tak
                            niesprzyjajacych warunkach jak te, ktore opisujesz, czyli mixed ability
                            classes, problemy z dostepem do xero, bieda uczniow, ktorych nie stac na
                            ksiazki. ...
                            LOL! szpanuje angielskim: -mixed ability classes- a polskim poslugiwac sie nie
                            umie: -zenadny- (ZENUJACY jesli juz) oraz -bierzaco- (bieZaco jesli mozna
                            prosic)
                            i jeszcze bzdury pisze. zastanow sie troche, dziewczyno.
                          • unsatisfied6 dobór kadr to rozwiązanie systemowe 21.12.03, 11:28
                            kociamama napisała:

                            > Tak jak w tytule, zjadliwe posty kazdy pisac moze, wytykac bledy, dawac dobre
                            > rady w stylu "nazwij rektora oslem'.

                            przyznaję się , tu lekko przesadziłem , choć ktoś z władz
                            administracji nie wykazał się szczególną kompetencję
                            tworząc takie grupy językowe o tak zróżnicowanym poziomie .

                            > Ale zrezygnowac z dobrze oplacanej posadki w szkole jezykowej na rzecz
                            > ciezkiej pracy w szkole (nie tylko metodycznej ale i pedagogicznej) za marne
                            > grosze nie kazdy chce sie podjac.
                            >
                            mylisz się - dwoniłem do około 30 szkół średnich w Bydgoszczy
                            i żadna nie chce mnie przyjąć ze względu "na nieodpowiedznie
                            wykształcenie ".

                            > Sam sie nie mozesz zdecydowac czy chcesz cos zmienic czy nie. Najlatwiej jest
                            > zmieniac zaczynajac od siebie, od tego jak dany nauczyciel podchodzi do
                            > uczniow i do swojej pracy.
                            >
                            > Jestes zenadny z ta swoja krytyka w cieplym domku przy komputerku, nawet nie
                            > jestes na bierzaco z tym co sie dzieje, ale i tak z gory zakladasz, ze to
                            jest
                            > zle.
                            >
                            widzisz zatem , że nie mam innej możeliwości skoro szkoła mnie
                            nie chce - zostaje mi pozostać "w ciepłym domku i przy komputerku".

                            > Tak sie sklada, ze dobry nauczyciel wykrzesi cos w kazdych, nawet tak
                            > niesprzyjajacych warunkach jak te, ktore opisujesz, czyli mixed ability
                            > classes, problemy z dostepem do xero, bieda uczniow, ktorych nie stac na
                            > ksiazki.
                            >
                            > Zly odwali zenade nawet jak bedzie miec 2 osobowe grupy, wideo i komputer dla
                            > kazdego i 20 godzin jezyka w tygodniu.
                            >

                            efektywność nauczania szkoły nie może zależeć od widzimisię nauczycila .
                            od tego , czy m się chce , czy nie chce . dobór kadry nie powinien
                            być sposród takich co im się może chce a może nie chce , a jedynie
                            wśród takich , którzy chcą uczyć .



                            > Nie system jest problemem, ale dobor ludzi, bo to oni tworza system. Jezeli
                            > uwazasz sie za eksperta to idz pracowac do szkoly i zastosuj swoje zlote rady
                            > w praktyce, albo nie zabieraj glosu.
                            >
                            > Pozdrawiam,
                            > KOciamama.

                            jak już wspomniałem na początku , nie chcą przyjąć

                            i nie zamierzam nie zabierać głosu bo sprawa dotyczy
                            jakości kształcania i przyszłości kraju .

                            mówisz "nie system a dobór ludzi"
                            dobór kadry to zasadnicze rozwiązanie systemowe i nie dotyczy
                            tylko szkolnictwa .
                            • kociamama Re: dobór kadr to rozwiązanie systemowe 21.12.03, 14:16
                              Mowisz, ze zadna z bydgoskich szkol nie chce Cie przyjac. choc jestes dobrym
                              nauczycielem.

                              A wiesz dlaczego? Pewnie, ze wiesz, ale to napisze.
                              MIanowicie o przyjeciu na nauczyciela do szkoly decyduje jakis tam komplet
                              przedstawionych papierkow, wsrod ktorych isynieje pewna hierarchia. Idealem
                              jest oczywiscie anglista po anglistyce, potem osoba po kolegium jezykowym,
                              potem inny mgr po specjalizacji nauczycielskiej (np. z chemii) z uprawnieniami
                              do nauczenia jezyka ang. (np FC!), a potem inni, patrz mgr z Proficiency bez
                              kursow metodycznych, mgr (tak jak Ty)od matmy bez kursow metodycznych(?) ale z
                              (zalozmy) wysokimi kompetencjami jezykowymi (tego przeciez nie wiem).
                              Oczywiscie tez wyzej sie cenii mgr od fizyki po specjalizacji nauczycielskiej,
                              niz angliste (po kolegium czy anglistyce bez jeszcze uzyskanego dyplomu, np. z
                              absolutorium)Z reszta sam to wiesz.

                              Jak taki nauczyciel juz dostanie prace to jej chyba nigdy nie straci, musialby
                              chyba kogos zaczac molestowac na ogromna skale, bo to teraz modne zagrozenie,
                              ale na pewno nie straci pracy ze wzgledu na jakosc swojego nauczania.

                              Dlatego, wlasnie uwazam, ze jezeli na podstawie zdanych matur ocenialoby sie
                              rowniez nauczycieli moznaby wyeliminowac nieefektywnych, bez wzgledu na to,
                              czy jest to absolwent anglistyki, (ktory jak dotad choc nieefektywny jest
                              swieta krowa), czy byla rusycystka z braku laku przekwalifikowana na ang.
                              zdajac FC na C za trzecim razem.
                              Moze wtedy tacy ludzie jak Ty (jezeli jestes tak skutecznym nauczycielem jak
                              sie chwalisz) mogliby zostac zatrudniani i oceniani na podstawie referencji,
                              skutecznosci a nie jedynie braku dyplomu anglistyki, wiec odpadasz na wstepie.)

                              Pozdrawiam,
                              KOciamama.
                              • unsatisfied6 obywatel drugiej kategorii 21.12.03, 15:16
                                kociamama napisała:

                                > Mowisz, ze zadna z bydgoskich szkol nie chce Cie przyjac. choc jestes dobrym
                                > nauczycielem.
                                >
                                > A wiesz dlaczego? Pewnie, ze wiesz, ale to napisze.
                                > MIanowicie o przyjeciu na nauczyciela do szkoly decyduje jakis tam komplet
                                > przedstawionych papierkow, wsrod ktorych isynieje pewna hierarchia. Idealem
                                > jest oczywiscie anglista po anglistyce, potem osoba po kolegium jezykowym,
                                > potem inny mgr po specjalizacji nauczycielskiej (np. z chemii) z
                                uprawnieniami
                                > do nauczenia jezyka ang. (np FC!), a potem inni, patrz mgr z Proficiency bez
                                > kursow metodycznych, mgr (tak jak Ty)od matmy bez kursow metodycznych(?) ale
                                z
                                > (zalozmy) wysokimi kompetencjami jezykowymi (tego przeciez nie wiem).
                                > Oczywiscie tez wyzej sie cenii mgr od fizyki po specjalizacji
                                nauczycielskiej,
                                > niz angliste (po kolegium czy anglistyce bez jeszcze uzyskanego dyplomu, np.
                                z
                                > absolutorium)Z reszta sam to wiesz.
                                >
                                > Jak taki nauczyciel juz dostanie prace to jej chyba nigdy nie straci,
                                musialby
                                > chyba kogos zaczac molestowac na ogromna skale, bo to teraz modne zagrozenie,
                                > ale na pewno nie straci pracy ze wzgledu na jakosc swojego nauczania.
                                >
                                > Dlatego, wlasnie uwazam, ze jezeli na podstawie zdanych matur ocenialoby sie
                                > rowniez nauczycieli moznaby wyeliminowac nieefektywnych, bez wzgledu na to,
                                > czy jest to absolwent anglistyki, (ktory jak dotad choc nieefektywny jest
                                > swieta krowa), czy byla rusycystka z braku laku przekwalifikowana na ang.
                                > zdajac FC na C za trzecim razem.
                                > Moze wtedy tacy ludzie jak Ty (jezeli jestes tak skutecznym nauczycielem jak
                                > sie chwalisz) mogliby zostac zatrudniani i oceniani na podstawie referencji,
                                > skutecznosci a nie jedynie braku dyplomu anglistyki, wiec odpadasz na
                                wstepie.)
                                >
                                > Pozdrawiam,
                                > KOciamama.

                                "odpadam na wstępie" mimo , że mam uprawnienia do nauczania angielskiego
                                obcokrajowców w innych krajach unii europejsekiej( i usa) i mimo , że każdy
                                obywatel amerykański z niższym wykształceniem od mojego może
                                w Polsce nauczać angielskiego - to swiadczy nie tylko o niekoniecznie efektywnym
                                doborze kadry ale swiadczy o traktowaniu polskiego obywatela jak obywatela
                                drugiej kategorii we własnym kraju .

                                gdybym miał obywatelstwo amerykańskie , sprawa przedstawiałaby się zupełnie
                                inaczej .
                                • Gość: chris Re: obywatel drugiej kategorii IP: *.icpnet.pl 21.12.03, 17:29
                                  a nie mógłbyś np. zdać Proficiency? Czy wtedy nie było by łatwiej zatrudnić się
                                  w szkole?
                                  • unsatisfied6 Re: obywatel drugiej kategorii 21.12.03, 20:24
                                    Gość portalu: chris napisał(a):

                                    > a nie mógłbyś np. zdać Proficiency? Czy wtedy nie było by łatwiej zatrudnić
                                    się
                                    >
                                    > w szkole?

                                    może i mógłbym , na razie przygotowałem kilka lat temu jednego ucznia do tego
                                    testu . oprócz tego kilku do FCE i uczennica ( ale już po kilka miesiącach
                                    jak nie uczyłem ) na centralnej olimpiadzie z angielskiego .

                                    może mógłbym , może przystąpić jeszcze raz do egzaminów wstępnych na studia
                                    a może jeszcze raz zrobić maturę - czemu nie .

                                    koszty ?
                                    a co się nie robi dla idei ?
                                    czas - nie wykluczone , że musiałbym poswięcić trochę czasu do testu .
                                    jakby nie było , to prawie 6 lat jak przygotowaywałem ucznia do testu .
                                    • Gość: chris Re: obywatel drugiej kategorii IP: *.icpnet.pl 21.12.03, 21:27
                                      koszty- pewnie jakies 600 zł. Nie jest to mało, ale może warto spróbować. Jeśli
                                      twierdzisz że jesteś dobry, przygotowywałeś kogoś do testów i na dodatek byłeś
                                      w Stanach, to chyba nie byłoby to takie trudne prawda? Fakt, trochę testów
                                      trzeba przerobić, bo ten egzamin to również umiejętność rozwiązywnia testów,
                                      ale zawsze warto spróbować.

                                      Z jednym muszę zgodzić się z kociąmamą - odpowiadasz na te fragmenty postów,
                                      które ci się podobają. Trochę wyżej odpowiedziałam ci na twój inny post. Była
                                      bym wdzięczna gdybyś przeczytał moją odpowiedź i odpowiedział mi na jej
                                      pierwszą część. To w końcu ty zacząłeś wątek o nauczycielce, która ma mieszaną
                                      klasę, chciałaby więc poznać twoją opinię: co powinnabyła zrobić, co ty byś
                                      zrobił?
                                • kociamama Re: obywatel drugiej kategorii 21.12.03, 19:12
                                  Zupelnie nie ustosunkowales sie do mojego postu. Znowu traktujesz te wymiane
                                  zdan bardzo personalnie.
                                  Pytalam co sadzisz o takiej sytuacji i jakie widzisz rozwiazania i czy nie
                                  uwazasz, ze weryfikacja nauczycielei na podstawie matur bylaby jakim
                                  miernikiem.

                                  Pozdrawiam,
                                  Kociamama.
                                  • unsatisfied6 Re: obywatel drugiej kategorii 21.12.03, 20:28
                                    kociamama napisała:

                                    > Zupelnie nie ustosunkowales sie do mojego postu. Znowu traktujesz te wymiane
                                    > zdan bardzo personalnie.
                                    > Pytalam co sadzisz o takiej sytuacji i jakie widzisz rozwiazania i czy nie
                                    > uwazasz, ze weryfikacja nauczycielei na podstawie matur bylaby jakim
                                    > miernikiem.
                                    >
                                    > Pozdrawiam,
                                    > Kociamama.
                                    weryfikacja nauczycielei na podstawie matur bylaby złym miernikiem.
                                    matury , jeżli w ogóle , powinny być przeprowadzane poza szkołą .
                                  • unsatisfied6 to nie taka prosta sprawa 21.12.03, 20:48
                                    kociamama napisała:

                                    > Zupelnie nie ustosunkowales sie do mojego postu. Znowu traktujesz te wymiane
                                    > zdan bardzo personalnie.
                                    > Pytalam co sadzisz o takiej sytuacji i jakie widzisz rozwiazania i czy nie
                                    > uwazasz, ze weryfikacja nauczycielei na podstawie matur bylaby jakim
                                    > miernikiem.
                                    >
                                    na pewno ja sam odpowiedzi na to nie znajdę .
                                    odpowiedzi powinno się szukać w dialogu szkoła +rodzice / zapotrzebowanie
                                    gospodarki .

                                    1.jestem zdecydownie przeciwko maturom - wystarczą egzaminy na studia .
                                    2.nie pochwalam zwiększania wymogów - te co są są wystarczjąco wysokie
                                    3.uważam , że brak dobrej znajomości jezyka obcego nie powinna
                                    dyskwalifikować ucznia z mozliwości dalszego kształcenia .


                                    > Pozdrawiam,
                                    > Kociamama.
                                    • kociamama Re: to nie taka prosta sprawa 21.12.03, 21:56
                                      NIe obawiasz sie, ze gdyby zniesc matury, to w szkolach bylaby totalna wolna
                                      amerykanka?
                                      Nikt nie weryfikowalby umiejetnosci uczniow, zatem tez nie byloby zadnej
                                      wiedzy na temat rezultatow pracy nauczycieli.
                                      Rezultat to uczelnie dla bogaczy, ktorych rodzicow stac na oplacanie jakis
                                      korkow i kursow przygotowawaczych mniej lub bardziej oficjalnych.

                                      Z reszta czesto powolujesz sie na Stany, a tam, z tego co wiem, highschool
                                      konczy sie egzaminami pisemnymi i to chyba z 6 przedmiotow, za to na Studia
                                      nie ma egzaminow wstepnych. I do tego tez (chyba) dazy sie w Polsce.

                                      POzdrawiam,
                                      KOciamama.
                                      • unsatisfied6 Re: to nie taka prosta sprawa 21.12.03, 22:03
                                        kociamama napisała:

                                        > NIe obawiasz sie, ze gdyby zniesc matury, to w szkolach bylaby totalna wolna
                                        > amerykanka?

                                        przecież są egzaminy na studia - wtedy nawet mozna by się było
                                        pokusieć na jekis solidny egzamin językowy w trakcie studioów .

                                        > Nikt nie weryfikowalby umiejetnosci uczniow, zatem tez nie byloby zadnej
                                        > wiedzy na temat rezultatow pracy nauczycieli.
                                        > Rezultat to uczelnie dla bogaczy, ktorych rodzicow stac na oplacanie jakis
                                        > korkow i kursow przygotowawaczych mniej lub bardziej oficjalnych.
                                        >

                                        jestem przeciwnikiem prywatnej edukacji na dużą skalę . nasze społeczeństwo
                                        jest za biedne , a potrzebujemy masy wykształconych kadr .

                                        > Z reszta czesto powolujesz sie na Stany, a tam, z tego co wiem, highschool
                                        > konczy sie egzaminami pisemnymi i to chyba z 6 przedmiotow, za to na Studia
                                        > nie ma egzaminow wstepnych. I do tego tez (chyba) dazy sie w Polsce.
                                        >
                                        > POzdrawiam,
                                        > KOciamama.

                                        nie chodziłem do high school , lecz nie przypominam sobie o jakimś
                                        egzaminie po szkole średniej .

                                        jest kilka prostych testów do przejścia na egzaminy na studia ,
                                        na college raczej nie ma egzaminów i dobre wyniki na college
                                        otwierają ci drogę na studia uniwersyteckie .
                                    • Gość: chris Re: to nie taka prosta sprawa IP: *.icpnet.pl 21.12.03, 22:24
                                      Są pewne rzeczy co do których się z toba zgadzam unsatisfied, ale jedna rzecz
                                      nas rozni: uwazam ze uczen jest w duzym stopniu odpowiedzialny za swoja
                                      nazwijmy to 'kariere szkolna'. Ja przynajmniej twierdze, ze najwazniejsze jest
                                      to co sie robi czy jak sie czlowiek stara, czyli jak sobie poscielesz tak sie
                                      wyspisz.

                                      Jak to jest jak sie trafi do klasy, w ktorej wszyscy juz cos tam (lub calkiem
                                      sporo) umieja z angielskiego wiem swietnie, poniewaz bylam w takiej klasie. I
                                      to ja bylam jedna z osob, ktore nic nie umialy. Kosztowalo mnie to duuuuuuuzo
                                      wysilku, ale... nie tylko dogonilam, ale przegonilam wiele osob. A ksiazki,
                                      ktorej poczatkowo nie rozumialam, nauczylam sie niemal na pamiec - nie bylo
                                      slowka, ktorego bym nie znala. Czasami sama się dziwię - jak mi się to udało?
                                      • kociamama Re: to nie taka prosta sprawa 22.12.03, 15:19
                                        I takie postepowanie jak Twoje jest jak najbardziej godne nasladowania.
                                        Nauczenie sie jezyka nie jest niemozliwe w trybie ekspresowym, oczywiscie
                                        wymaga to wyrozumialosci nauczyciela (np. przedluzyc troche termin
                                        uzupupelnienia zaleglosci z gramatyki i nizsze wymagania przy cwiczeniach
                                        ustnych) i duzego zaangazowania ucznia.
                                        Prawda jest takam, ze gramatyki moze nauczyc sie kazdy chyba samodzielnie (o
                                        ile nie jest dyslektykiem), tyle, ze nauczyciel powinien wskazac odpowiednie
                                        materialy, tudziez je zapewnic (uzywajac szkolnego ksero).

                                        Tez pisalam o koledze w podobnej sytuacji, ktory teraz tylko chwali wymagajaca
                                        nauczycielke (ktora wtedy przeklinal), bo dzieki niej nauczyl sie jezyka.

                                        Za to zbyt wyrozumialych nauczycieli i niewymagajacych, kotrzy niczego nie
                                        nauczycli, i nie zmobolizowali do nauczenia sie czegokolwiek (bo tak jak
                                        piszesz, tak naprawde tylko od ucznia wszystko zalezy) nikt specjalnie nie
                                        wspomina dobrze, ani icch specjalnym szacunkiem nie darzy.

                                        Pozdrawiam,
                                        Kociamama.
                                        • unsatisfied6 Re: to nie taka prosta sprawa 26.12.03, 10:17
                                          kociamama napisała:

                                          > I takie postepowanie jak Twoje jest jak najbardziej godne nasladowania.
                                          > Nauczenie sie jezyka nie jest niemozliwe w trybie ekspresowym, oczywiscie
                                          > wymaga to wyrozumialosci nauczyciela (np. przedluzyc troche termin
                                          > uzupupelnienia zaleglosci z gramatyki i nizsze wymagania przy cwiczeniach
                                          > ustnych) i duzego zaangazowania ucznia.
                                          > Prawda jest takam, ze gramatyki moze nauczyc sie kazdy chyba samodzielnie (o
                                          > ile nie jest dyslektykiem), tyle, ze nauczyciel powinien wskazac odpowiednie
                                          > materialy, tudziez je zapewnic (uzywajac szkolnego ksero).
                                          >
                                          > Tez pisalam o koledze w podobnej sytuacji, ktory teraz tylko chwali
                                          wymagajaca
                                          > nauczycielke (ktora wtedy przeklinal), bo dzieki niej nauczyl sie jezyka.
                                          >
                                          > Za to zbyt wyrozumialych nauczycieli i niewymagajacych, kotrzy niczego nie
                                          > nauczycli, i nie zmobolizowali do nauczenia sie czegokolwiek (bo tak jak
                                          > piszesz, tak naprawde tylko od ucznia wszystko zalezy) nikt specjalnie nie
                                          > wspomina dobrze, ani icch specjalnym szacunkiem nie darzy.
                                          >
                                          > Pozdrawiam,
                                          > Kociamama.
                                          stwiedzenie , że od ucznia wszystko zależy jest zaprzeczeniem
                                          sensu isnienia szkoły . zaprzeczniem praktyk kształtowania
                                          procesu edukacyjnego bez udziału ucznia i rodziców w dyskusji
                                          nad ewentualnym programem nauczania .
                                      • unsatisfied6 Re: to nie taka prosta sprawa 26.12.03, 10:14
                                        Gość portalu: chris napisał(a):

                                        > Są pewne rzeczy co do których się z toba zgadzam unsatisfied, ale jedna rzecz
                                        > nas rozni: uwazam ze uczen jest w duzym stopniu odpowiedzialny za swoja
                                        > nazwijmy to 'kariere szkolna'. Ja przynajmniej twierdze, ze najwazniejsze
                                        jest
                                        > to co sie robi czy jak sie czlowiek stara, czyli jak sobie poscielesz tak sie
                                        > wyspisz.
                                        >
                                        > Jak to jest jak sie trafi do klasy, w ktorej wszyscy juz cos tam (lub calkiem
                                        > sporo) umieja z angielskiego wiem swietnie, poniewaz bylam w takiej klasie. I
                                        > to ja bylam jedna z osob, ktore nic nie umialy. Kosztowalo mnie to duuuuuuuzo
                                        > wysilku, ale... nie tylko dogonilam, ale przegonilam wiele osob. A ksiazki,
                                        > ktorej poczatkowo nie rozumialam, nauczylam sie niemal na pamiec - nie bylo
                                        > slowka, ktorego bym nie znala. Czasami sama się dziwię - jak mi się to udało?

                                        ja chodziłem do szkoły muzycznej . tam można powiedzieć , że nie miałem
                                        praktycznie chemi i fizyki . pierwsze oceny w szkole średniej klasy
                                        mat-fiz to były piątki i tak pozostało .

                                        twój i mój przypadek , to wyjątki . szkoła takim uczniom w ogóle
                                        nie jest potrzebna - sami mogą się nauczyć ( choć faktycznie
                                        był w szkole nauczyciel , który działał na mnie i innych
                                        jak środek dopingujący - matematyk , który potrafił angażować
                                        uczniów w samokształceniu tego , w czym są dobrzy ) .

                                        jeśli chodzi natomiast o 99% uczniów , dla których szkoła jest
                                        potrzebna , to ta instytucja w wielu przypadkach nie spełnia
                                        należycie swojej roli .

                                        mając porównanie między uniwersytetem polskim a amerykańskim
                                        mogę powiedzieć jedno . to w Polsce to była jakaś dziwna
                                        wyższa szkoła . stres , brak odpowiednich podręczników ,
                                        mobbing , ściąganie , brak warunków do przeprowadzenia
                                        doświadczeń na lab - co kończyło się zmyslaniem wyników ,
                                        samowala oceniania prowadzących .

                                        w szkole średniej te praktyki się zaczynają . mobbing i
                                        ściąganie . nieuczciwa rywalizacja i mierne podręczniki ,
                                        nieprzejrzystość oceniania .
                                        • Gość: UFO Nie podawaj USA jako przykładu pozytywnego!!! IP: 212.160.235.* 26.12.03, 15:27
                                          Człowieczku!Ni idealizuj amerykańskiej szkoły - ona daje iintelektualnie takie
                                          same efekty, jakie fizycznie daje wsadzenie zdrowego człowieka na wózek
                                          inwalidzki.Po paru latach rzeczywiście jest kaleką.Człowiek dla rozwoju
                                          potrzebuje wyzwań, trudności i porażek!Porównaj też, to wazne, srodki na
                                          ksztalcenie jednego ucznia (tam 10000$ rocznie, u nas jakieś 800$).Polska
                                          szkoła ma wiele wad, ale amerykańska, biorąc pod uwagę środki jakimi dysponuje,
                                          jeszcze więcej.Jeśli mamy gdzieś szukać dobrych wzorców to w Azji(Chiny,
                                          Japonia, Korea, Wietnam)!To Azjaci wygrywają intelektualną batalię z USA i
                                          Europą!
                                          • unsatisfied6 Re: Nie podawaj USA jako przykładu pozytywnego!!! 27.12.03, 20:03
                                            Gość portalu: UFO napisał(a):

                                            > Człowieczku!Ni idealizuj amerykańskiej szkoły - ona daje iintelektualnie
                                            takie
                                            > same efekty, jakie fizycznie daje wsadzenie zdrowego człowieka na wózek
                                            > inwalidzki.Po paru latach rzeczywiście jest kaleką.Człowiek dla rozwoju
                                            > potrzebuje wyzwań, trudności i porażek!Porównaj też, to wazne, srodki na
                                            > ksztalcenie jednego ucznia (tam 10000$ rocznie, u nas jakieś 800$).Polska
                                            > szkoła ma wiele wad, ale amerykańska, biorąc pod uwagę środki jakimi
                                            dysponuje,
                                            >
                                            nie idealizuję i nie szukam ideałów , bo takich nie ma .
                                            trzeba być realistą , a nie tworzyć mity -zwłaszcza
                                            w sprawach tak ważnych dla gospodarki jak edukacja .

                                            > jeszcze więcej.Jeśli mamy gdzieś szukać dobrych wzorców to w Azji(Chiny,
                                            > Japonia, Korea, Wietnam)!To Azjaci wygrywają intelektualną batalię z USA i
                                            > Europą!
                                            to tylko złudzenie . uczyłem się z Azjatami - uważam , że są fatalni .
                                            poziom abstrakcji żenująco niski w porównaniu z Amerykaninami , Niemcami
                                            i Francuzami którzy uczęszczali na uczelnię .

                                            to stany decydują , o poziomie i standardzie życia w tych krajach , a nie
                                            odwrotnie .

                                            zasadniczym plusem amerykańskiej edukacji jest to , że uczniowie nie
                                            ściągają UCZCIWOŚĆ , i są należycie przygotowani do życia
                                            w kraju demokratycznym .
                                            • Gość: UFO Re: Nie podawaj USA jako przykładu pozytywnego!!! IP: 212.160.235.* 28.12.03, 16:24
                                              Widziałam tych znakomitych;-) Amerykanów i tych fatalnych;-) Azjatów.Mamy inne
                                              doświadczenia!!!Popatrz na nazwiska czołowych "amerykańskich" przedstawicieli
                                              nauk ścislych!!!A oni się dalej czują bardziej Chińczykami, Japończykami itd.
                                              niż Amerykanami!!!
                                              • unsatisfied6 Re: Nie podawaj USA jako przykładu pozytywnego!!! 29.12.03, 19:48
                                                Gość portalu: UFO napisał(a):

                                                > Widziałam tych znakomitych;-) Amerykanów i tych fatalnych;-) Azjatów.Mamy
                                                inne
                                                > doświadczenia!!!Popatrz na nazwiska czołowych "amerykańskich" przedstawicieli
                                                > nauk ścislych!!!A oni się dalej czują bardziej Chińczykami, Japończykami itd.
                                                > niż Amerykanami!!!
                                                mam inne doswiadczenia praktyczne .

                                                studiowałem tam matematykę ( postgraduate ) i poznałem wielu obcokrajowców .

                                                muszę przyznać , że Azjaci są niezwykle pracowici . nie zawsze wykazywali
                                                sie jednakże ciekawymi prezentacjami i rozwiązaniami .
    • Gość: Asia Re: kompletne dno-zwyczajny mobbing IP: 213.76.150.* 29.12.03, 18:46
      Po pierwsze muszę przyznać, że zirytowały mnie poglądy Kociejmamy. Nie wiem
      kim jest naprawdę, bo niby mówi, że jest uczniem, a tu się okazuje że
      podejrzanie dużo wie na temet wymagań stawianych przed nauczycielami j.obcych.
      Ale nie otym chciałam. Jeżeli nie ma innej możliwości nauczyciel ma obowiązek
      równania niestety do dołu. Wiadomo, że nie należy z tym "dołem" przesadzać,
      ale ci początkujący nie mogą być zostawieni samym sobie. Byłoby to oczywiste
      przymuszenie ich do brania korepetycji. A to właśnie szkoła ma ich nauczyć. A
      nie ktoś za pieniądze.
      Mam jeszcze pytanie do Unsatisfied. CZy druga grupa nie uczy się od podstaw,
      na niższym poziomie? Jeśli ta nauczycielka w dalszym ciągu będzie traktować
      tych uczniów po macoszemu, to powinniście, a właściwie ich rodzice powinni
      złożyć skargę u dyrektora.
      • unsatisfied6 Re: kompletne dno-zwyczajny mobbing 29.12.03, 19:52
        Gość portalu: Asia napisał(a):

        > Po pierwsze muszę przyznać, że zirytowały mnie poglądy Kociejmamy. Nie wiem
        > kim jest naprawdę, bo niby mówi, że jest uczniem, a tu się okazuje że
        > podejrzanie dużo wie na temet wymagań stawianych przed nauczycielami
        j.obcych.
        > Ale nie otym chciałam. Jeżeli nie ma innej możliwości nauczyciel ma obowiązek
        > równania niestety do dołu. Wiadomo, że nie należy z tym "dołem" przesadzać,
        > ale ci początkujący nie mogą być zostawieni samym sobie. Byłoby to oczywiste
        > przymuszenie ich do brania korepetycji. A to właśnie szkoła ma ich nauczyć. A
        > nie ktoś za pieniądze.
        > Mam jeszcze pytanie do Unsatisfied. CZy druga grupa nie uczy się od podstaw,
        > na niższym poziomie? Jeśli ta nauczycielka w dalszym ciągu będzie traktować
        > tych uczniów po macoszemu, to powinniście, a właściwie ich rodzice powinni
        > złożyć skargę u dyrektora.
        być może rodzice powinni taką skargę złożyć . na ile to jednak
        będzie skuteczne ?

        praktyka mnie nauczyła , że skarżący niezależnie od swoich racji
        zawsze jest pokrzywdzony .
    • Gość: Asia Re: kompletne dno-zwyczajny mobbing IP: 213.76.150.* 29.12.03, 18:46
      Po pierwsze muszę przyznać, że zirytowały mnie poglądy Kociejmamy. Nie wiem
      kim jest naprawdę, bo niby mówi, że jest uczniem, a tu się okazuje że
      podejrzanie dużo wie na temet wymagań stawianych przed nauczycielami j.obcych.
      Ale nie otym chciałam. Jeżeli nie ma innej możliwości nauczyciel ma obowiązek
      równania niestety do dołu. Wiadomo, że nie należy z tym "dołem" przesadzać,
      ale ci początkujący nie mogą być zostawieni samym sobie. Byłoby to oczywiste
      przymuszenie ich do brania korepetycji. A to właśnie szkoła ma ich nauczyć. A
      nie ktoś za pieniądze.
      Mam jeszcze pytanie do Unsatisfied. CZy druga grupa nie uczy się od podstaw,
      na niższym poziomie? Jeśli ta nauczycielka w dalszym ciągu będzie traktować
      tych uczniów po macoszemu, to powinniście, a właściwie ich rodzice powinni
      złożyć skargę u dyrektora.
      • kociamama Re: kompletne dno-zwyczajny mobbing 30.12.03, 08:55
        Gość portalu: Asia napisał(a):

        > Po pierwsze muszę przyznać, że zirytowały mnie poglądy Kociejmamy.


        A co konkretnie Cie irytuje? Z czym konkretnie sie nie zgadzasz?


        Nie wiem
        > kim jest naprawdę, bo niby mówi, że jest uczniem, a tu się okazuje że
        > podejrzanie dużo wie na temet wymagań stawianych przed nauczycielami
        j.obcych.



        Prawda, przeciez uczen nie moze wiedziec nic o niczym, tylko tyle i mu powie
        nauczyciel. Samodzielne doksztalcanie sie i dowiadywanie jest zle widziane.


        > Ale nie otym chciałam. Jeżeli nie ma innej możliwości nauczyciel ma
        obowiązek
        > równania niestety do dołu.

        Naprawde ma taki obowiazek? Nauczyciel ma program do zrealizowania w kazdym
        przedmiocie. Czemu z jezykiem ma byc inaczej?
        Rownanie do dolu jest zla metoda, bo po 9 latach nauki ( mieszkam w
        trojmiesicie, a tu w wiekszosci szkol, uczy sie jezyka, glownie angieslkiego,
        od 4 klasy pdstawowki, a w niektorych od opierwszej).
        Zaczynanie co roku od poziomu beginner jest demotywujace. Uczniowie sie nie
        ucza, bo wydaje im sie, ze znaja temat, bo juz "przerabiali" go 6 razy, a i
        tak dobrze podstaw nie znaja.
        Ja nie mowie o windowaniu poziomu, ale false begginers szybko sobie podstawy
        przypominaja.
        Rownanie poziomu w dol jest wygodne dla nauczyciela, bo do takich lekcji nie
        potrzeba duzo przygotowania, a i niewielkie kompetencje jezykowe ukryc mozna.
        NO a potem, wreszcie jak absolwenci liceum dochodza do wniosku, ze po ilus tam
        latach jezyka nie znaja, a potrzebuja, zaluja straconego czasu i chetnie lapia
        sie na metody-cudy typu Callan itd., za ktore slono placa. Szkoly jezykowe
        swietnie prosperuja, no ale o to przeciez chodzi, bo przeciez ci sami
        nauczyciele ucza w szkolach i na kursach, tudziez w szkolach i lekcje prywatne
        daja.


        Wiadomo, że nie należy z tym "dołem" przesadzać,
        > ale ci początkujący nie mogą być zostawieni samym sobie.

        Jezeli ktos uczyl sie innego jezyka niz angielski przed liceum, to naturalnie
        powinien kontynuowac swoj jezyk, i nowa matura zaklada mozliwosc zdawania
        nawet tych jezykow, ktorych w szkolach nie ucza. (Oczywiscie zobaczymy co z
        praktyka). Naturalnie uwazam, ze zdawanie matury po 3 latach nauki mija sie z
        celem, ale wiekszosc uczy sie angielskiego znacznie dluzej. Jesli
        nawet "tylko" od gimnazjum, jestem jak najbardziej za obowiazkowa matura z
        tegoz jezyka.


        Byłoby to oczywiste
        > przymuszenie ich do brania korepetycji. A to właśnie szkoła ma ich nauczyć.
        A
        > nie ktoś za pieniądze.



        Kiedys w szkolach wymogi byly o wiele wyzsze, o prawach ucznia nikt nie
        slyszal, a korepetycji nie bylo. NIestety lwia czesc zalezy od ucznia.
        Nauczyciel jezyka powinien byc profesjonalny, dobry jezykowo, ale przede
        wszystkim musi motywowac ucznia i zachecac. Obnizaniem poziomu do dolu nikt
        ucznia nie zacheci.


        Pozdrawiam,
        Kociamama.
        • Gość: Asia Re: kompletne dno-zwyczajny mobbing IP: 213.76.150.* 30.12.03, 21:00
          > Kiedys w szkolach wymogi byly o wiele wyzsze, o prawach ucznia nikt nie
          > slyszal, a korepetycji nie bylo. NIestety lwia czesc zalezy od ucznia.
          > Nauczyciel jezyka powinien byc profesjonalny, dobry jezykowo, ale przede
          > wszystkim musi motywowac ucznia i zachecac. Obnizaniem poziomu do dolu nikt
          > ucznia nie zacheci.
          A już na pewno nie zachęci nauczyciel, który od dzieci które nigdy nie uczyły
          się języka wymaga znajomości języka na poziomie intermediate.
          > Ja nie mowie o windowaniu poziomu, ale false begginers szybko sobie podstawy
          > przypominaja.
          A jak sobie mają przypomnieć jeśli to nie są false beginners, a dopiero
          zaczynają?

          • kociamama Re: kompletne dno-zwyczajny mobbing 30.12.03, 23:34
            Chyba wyrazilam sie jasno, rozpatrywalam nie tylko false beginneres ale i
            osoby, ktore sie angielskiego nie uczyly. W takim wypadku uczyly sie innego
            jezyka, i powinnyu ten jezyk kontynuowac.

            Pozdrawiam,
            Kociamama.
          • Gość: chris Re: kompletne dno-zwyczajny mobbing IP: *.icpnet.pl 01.01.04, 22:57
            Nauczyciel ma obowiązek równania w dół????
            A więc według ciebie w porządku było by gdyby np. 25 osób się nudziło i niczego
            nowego nie uczyło, bo 5 osób ma tyły?
            • unsatisfied6 Re: kompletne dno-zwyczajny mobbing 01.01.04, 23:27
              Gość portalu: chris napisał(a):

              > Nauczyciel ma obowiązek równania w dół????
              > A więc według ciebie w porządku było by gdyby np. 25 osób się nudziło i
              niczego
              >
              > nowego nie uczyło, bo 5 osób ma tyły?
              system powinien być zreformowany .

              błedem jest to , że nauczyciel "realizuje program" bez względu
              na to , że wielu uczniów zostaje w tyle . błedem jest to ,
              że ci co są do przodu muszą ( np. z FC ) muszą chodzić
              na zajęcia ze znacznie mniej zaawansowanymi uczniami .

              nie należy równać w dół czy w górę , ralizować program
              powstały bez odpowiedniego dialogu społecznego .

              dyskusja jak "równać" świadczy o chorym systemie
              edukacyjnym . edukacja nie służy "równaniu w dół",
              czy "w górę" - tworząć z jednej strony miernotę
              a zdrugiej eliminując potencjał ludzki przyszłej
              gospodarki .

              wspłczesna edukacja powinna służyć skutecznemu wykorzystaniu
              czynnika ludzkiego w przyszłej gospodarce .
              • Gość: UFO Re: kompletne dno-zwyczajny mobbing IP: 212.160.235.* 02.01.04, 12:24
                Nauczyciel nie odpowiada za to jakich uczniów mu przydzielą!!!A jak ma klasę, w
                której jest 35 uczniów i 2-4 godziny tygodniowo, to musi wybrać - ciągnąć w
                górę tych lepszych czy dostosować poziom do najsłabszych, robiąc tym dobrym
                krzywdę!Ten nauczyciel wybrał słusznie!Przestań człowieku wypowiadać się o
                sprawach, o których wiesz niewiele albo nic!
                • Gość: Chris Re: kompletne dno-zwyczajny mobbing IP: *.icpnet.pl 02.01.04, 12:40
                  Zgadzam się, że nauczyciel miał rację. Zawsze będzie tak, że ktoś jest lepszy,
                  ktoś gorszy. A nawet jeśli uda się zebrać klasę to i tak wkrótce będą różnice,
                  bo jedni się uczą, a inni nie. Pomóc słabszym? Jak najbardziej, ale równanie w
                  dół to błąd.
                  To o czym pisze unsatisfied to utopia. Narzeka, krytykuje, pisze jakby chciał,
                  żeby było, ale nie proponuje rozwiązania konkretnych problemów.
Pełna wersja