ojopa
30.03.09, 08:48
miałam ją w czwartek i ten post zapewne najbardziej zainteresuje te
dziewczyny, które są dopiero przed. Nie będę Was straszyć, chcę
rzetelnie powiedziedzieć, jak to było u mnie. pomijam całe
przygotowanie do operacji, zacznę od momentu wybudzenia z narkozy. a
więc czułam się fatalnie, od razu wymioty, które utrzymywały się
cały dzień i poranek następnego. po przeczytaniu opisu operacji stan
mój się pogorszył, zapewne ze względu na załamanie psychiczne.
usunęli mi torbiele i uwolnili zrosty, ale okazało się, że jest
gorzej niż przypuszczali. endometrioza 3 stopnia i liczne zrosty
wewnątrzotrzewnowe. lepiej poczułam się dopiero w piątek po
zjedzeniu kilku łyżek zupy. nie ma co ukrywać- samopoczucie nie było
najlepsze, brzuch bolał, byłam cała spuchnięta od tych gazów. w
sobotę pozwolili mi wrócić do domu, dzięki czemu utrzymuję równowagę
emocjonalną. jednak powiem Wam, że fizycznie nie jest tak kolorowo.
wstawanie z łóżka, przekręcanie się na drugi bok to nie lada wyczyn.
brzuch nadal jest wzdęty,boli i wygląda jak 5 miesiąc ciąży. mam
nadzieję, że po zdjęciu szwów będzie lepiej, a to nastąpi w
czwartek. piszę to, żeby Was uprzedzić- żebyście nie myślały, że
laparoskopia to pikuś. oczywiście jest do przeżycia, na pewno są
dużo gorsze rzeczy, ale nie planujcie, że np. tydzień po operacji
powrócicie do normalnego trybu życia. Dziewczyny na forum piszą, że
szybko się wraca do formy, być może ja jestem mniej optymistyczna,
pewnie dlatego, że piszę to na gorąco- tuż po. zapewne za miesiąc
mój pogląd na tą operację nieco się zmieni, jednak pamiętajcie-
dajcie sobie jakiś czas na odpoczynek, na regenerację. ja czekam na
dojście do siebie, mam nadzieję, że nastąpi to jak najszybciej.
pozdrawiam Was gorąco