Dodaj do ulubionych

wrażenia z Meksyku

28.11.05, 16:02
Wróciłam do Polski, gdzie jest zimno i bardzo swojsko. Na świeżo notuję swoje
wrażenia z podróży.
1. Kraj jest niesamowity, piękny i pełen kontrastów. Szczególnie podobały mi
się krajobrazy i przyroda, która jest wprost zniewalająca.
2. Szokujący jest stan środowiska: erozja widoczna szczególnie w górach,
rabunkowa gospodarka i bezsensowny wyrąb lasów, nadmierne wykorzystanie
nawozów, zanieczyszczenie jezior przez nawozy z pól, tony smieci, które sa
dosłownie wszedzie. Kompletny brak szacunku dla środowiska.
3. Super jest to, ze puszczają muzykę w metrze w meksyku - pierwszy kawałek
jaki słyszeliśmy to Dave Brubeck !!!
4. Bez znajomości hiszpańskiego nie ma tam co jechać, no chyba, ze ktoś
jedzie na zorganizowaną wycieczkę i śpi w pięciogwiazdkowych hotelach.
5. Zdziwiło mnie to, ze kobiety nie używaja tam wózków dla dzieci, tylko
noszą maluch na ręku owinięte w kocyk.
6. Wrażenie robią zdezelowane samochody, które teoretycznie nie powinny
jeździć, a momo to jakoś radzą sobie na drodze.
7. Jedzenie jest pyszne, choć starszne jest to że nie maja tam żółtego sera,
a dla osoby która nie je mięsa znalezienie czegoś jadalnego może okazać się
trudne.
8. trzeba sie o wszystko targować !!! co akurat jest całkiem zabawne.
9. podoba mi sie to, że Meksykanie do wszystkiego podchodzą z dystansem i
usmiechem, nawet jak coś jest nie tak, jak byc powinno.
10. Jest sporo biedy, ale myślę, że na zabitej dechami polskiej upadającej
wsi, poziom życia nie jest dużo wyższy.
11. Na pewno chcę tam jeszcze wrócić i zobaczyć to czego nie zobaczyłam : ))))
Obserwuj wątek
    • s.wawelski Re: wrażenia z Meksyku 29.11.05, 06:19
      Czesc Magduszka!
      Rzadko sie zdarza aby ktos tak doglegnie jak Ty analizowal podroz po innym
      kraju. Domyslam sie, ze wnioski wyciagnelas po wielomiesiecznej podrozy po
      wielu miejscach tego rozleglego kraju. Pozwole sobie zacytowac Twoj list aby
      dowiedziec sie czegos wiecej.

      magduszka.b napisała:

      > Wróciłam do Polski, gdzie jest zimno i bardzo swojsko. Na świeżo notuję swoje
      > wrażenia z podróży.
      > 1. Kraj jest niesamowity, piękny i pełen kontrastów. Szczególnie podobały mi
      > się krajobrazy i przyroda, która jest wprost zniewalająca.

      Absolutnie sie zgadzam.

      > 2. Szokujący jest stan środowiska: erozja widoczna szczególnie w górach,

      W ktorych gorach i czym sie ta erozja objawiala?

      > rabunkowa gospodarka i bezsensowny wyrąb lasów,

      W ktorych rejonach? I skad wiesz, ze bezsensowna? Czy analizowalas lokalne, czy
      tez federalne plany wycinki lasow?

      nadmierne wykorzystanie
      > nawozów,

      To znaczy jakie jest dopuszczalne zastosowanie nawozow? Co uprawia sie w tych
      miejscach?

      zanieczyszczenie jezior przez nawozy z pól, tony smieci, które sa
      > dosłownie wszedzie. Kompletny brak szacunku dla środowiska.
      > 3. Super jest to, ze puszczają muzykę w metrze w meksyku - pierwszy kawałek
      > jaki słyszeliśmy to Dave Brubeck !!!
      > 4. Bez znajomości hiszpańskiego nie ma tam co jechać, no chyba, ze ktoś
      > jedzie na zorganizowaną wycieczkę i śpi w pięciogwiazdkowych hotelach.

      W wiekszosci krajow krajow Ameryki Lacinskiej dobrze jest znac hiszpanski.
      Dziwie sie, ze o tym nie wiedzialas. To tak jakbys w Wielkiej Brytani chciala
      rozmowic sie po hiszpansku, i byla bardzo zdziwiona, ze malo kto zna ten jezyk.

      > 5. Zdziwiło mnie to, ze kobiety nie używaja tam wózków dla dzieci, tylko
      > noszą maluch na ręku owinięte w kocyk.
      > 6. Wrażenie robią zdezelowane samochody, które teoretycznie nie powinny
      > jeździć, a momo to jakoś radzą sobie na drodze.
      > 7. Jedzenie jest pyszne, choć starszne jest to że nie maja tam żółtego sera,

      Serow w Meksyku jest akurat sporo.

      > a dla osoby która nie je mięsa znalezienie czegoś jadalnego może okazać się
      > trudne.

      Czy Ty sie odzywiasz tylko zoltym serem? Twierdzisz, ze jedzenie jest pyszne a
      jednoczesnie nie mozesz znalezc nic jadalnego?

      > 8. trzeba sie o wszystko targować !!! co akurat jest całkiem zabawne.

      Wcale nie trzeba, wystarczy tylko zaplacic zadana cene. W supermarketach tez
      sie targowalas o cene?

      > 9. podoba mi sie to, że Meksykanie do wszystkiego podchodzą z dystansem i
      > usmiechem, nawet jak coś jest nie tak, jak byc powinno.
      > 10. Jest sporo biedy, ale myślę, że na zabitej dechami polskiej upadającej
      > wsi, poziom życia nie jest dużo wyższy.

      Jest w tym duzo prawdy choc bym dodal, ze jest rowniez duzo bogatych ludzi. W
      tych 5-gwiazdkowych hotelach wbrew pozorom rowniez zatrzymuje sie wielu
      miejscowych turystow.
      > 11. Na pewno chcę tam jeszcze wrócić i zobaczyć to czego nie zobaczyłam : ))))

      Czego Ci (i sobie tez) zycze z calego serca.

      Pozdrowienia,

      S.W.
      • arekch77 Re: wrażenia z Meksyku 29.11.05, 23:58
        Cześć Magduszka, cześć Smoku!

        Super że postanowiłaś się podzielić Twoimi wrażeniami, a przy okazji poznaliśmy
        i opinię smoka. To i ja dorzucę parę komentarzy

        > 1. Kraj jest niesamowity, piękny i pełen kontrastów. Szczególnie podobały mi
        > się krajobrazy i przyroda, która jest wprost zniewalająca.

        > Absolutnie sie zgadzam.

        Ja też absolutnie się zgadzam! Chyba niewiele jest krajów o tak zróżnicowanej
        przyrodzie, takim bogactwie krajobrazów – od wspaniałych plaż, poprzez dżungle,
        wysokie góry, wulkany, równiny po piaszczyste pustynie. Każdy na pewno znajdzie
        tam co mu będzie odpowiadało. Jak dla mnie – plaże :)

        >rabunkowa gospodarka i bezsensowny wyrąb lasów,

        > W ktorych rejonach? I skad wiesz, ze bezsensowna? Czy analizowalas lokalne,
        czy
        >tez federalne plany wycinki lasow?


        Moim zdaniem tutaj magduszka ma rację, niestety. Już od paru lat ukazują się w
        meksykańskiej prasie artykuły o już nie tyle wycinaniu, co właśnie rabunku
        drewna. Deforestacja jest zastraszająca, Meksyk pod względem zanikania lasów
        znajduje się na drugim miejscu na świecie, po Brazylii. Rocznie wycina się
        około 1.1 miliona hektarów. Najczęściej właśnie bezmyślnie, po akurat tam gdzie
        rośnie las komuś zachciało się osiedlić czy posiać kukurydzę. Takie ogołocone z
        lasów góry widziałem np. w stanie Oaxaca, w rejonie San Pablo Huixtepec, i
        dalej w rejonie Sierra Sur de Oaxaca. Wierz mi smoku, mało kto się przejmuje
        lokalnymi czy federalnymi planami wyrębu. „Mordida” rozwiązuje wszystko. A w
        wioskach które są na prawie „usos y costumbres” to im bardziej ludzie mogą
        zrobić coś przeciwko rządowi federalnemu, tym lepiej.
        Jeżeli ktoś chciałby poczytać sobie dokładne statystyki, oto one (niestety
        tylko j. hiszp.)

        www.wrm.org.uy/boletin/54/Mexico.html
        www.union.org.mx/guia/actividadesyagravios/deforestacionenmexico.htm

        Co do używania nawozów, trudno mi cokolwiek powiedzieć, aż tak nie wnikałem w
        temat tamtejszej uprawy roli :)

        >4. Bez znajomości hiszpańskiego nie ma tam co jechać, no chyba, ze ktoś
        > jedzie na zorganizowaną wycieczkę i śpi w pięciogwiazdkowych hotelach.

        >W wiekszosci krajow krajow Ameryki Lacinskiej dobrze jest znac hiszpanski.
        >Dziwie sie, ze o tym nie wiedzialas. To tak jakbys w Wielkiej Brytani chciala
        >rozmowic sie po hiszpansku, i byla bardzo zdziwiona, ze malo kto zna ten jezyk.


        Rzeczywiście z angielskim w Meksyku słabo. No cóż, tamtejsza edukacja publiczna
        nie stoi na najwyższym poziomie, a i ludzie do nauki zbytnio się się garną.
        Moim zdaniem, jadac pierwszy raz do Meksyku jak najbardziej miałaś prawo o tym
        nie wiedzieć. W Wielkiej Brytanii nie dogadałabyś się po hiszpańsku ani po
        niemiecku czy szwedzku, ale w Niemczech czy Szwecji po angielsku się dogadasz.
        Tego samego można oczekiwać po kraju tak licznie odwiedzanym przez turystów jak
        Meksyk. W końcu chyba najliczniejszą grupą turystów są Amerykanie i
        Kanadyjczycy i to choćby ze względu na to trochę więcej osób powinno się tam
        języka angielskiego nauczyć, nie wspominając już o oczywistych korzyściach
        płynących ze znajomości j, ang. jak możliwość uzyskania lepszej pracy na
        przykład. Niestety w tym względzie Meksykanie są bardzo leniwi, znam parę osób
        które przez kilka lat pracowały w USA, wróciły do Meksyku a angielskiego nic
        się nie nauczyły. Bo, jak twierdzą, nie chciało im się czy nie był im
        potrzebny. Ale chyba nie jest tak źle, jeżeli jakoś dałaś sobie radę? :)

        >5. Zdziwiło mnie to, ze kobiety nie używaja tam wózków dla dzieci, tylko
        >noszą maluch na ręku owinięte w kocyk.

        Tak noszą dzieci tylko indianki albo kobiety których albo nie stać na zakup
        wózka lub zmuszone są poruszać się środkami trasportu publicznego. Spróbuj
        wejść z wózkiem do zatłoczonego metra lub "pesero" :) Stąd te kocyki, zwane
        tam "reboso".

        >6. Wrażenie robią zdezelowane samochody, które teoretycznie nie powinny
        jeździć, a momo to jakoś radzą sobie na drodze.

        Ani teoretycznie ani praktycznie, bo nie powinny przejść weryfikacji robionej
        tam co pół roku. Ale dzięki "mordida" przechodzą i są dopuszczane do ruchu.

        >7. Jedzenie jest pyszne, choć starszne jest to że nie maja tam żółtego sera,

        >Serow w Meksyku jest akurat sporo.

        Sporo? Wymienisz chociaż 5 gatunków żółtego meksykańskiego sera? Poza Chihuahua
        jakoś nic mi nie przychodzi do głowy… Najpopularniejszy to chyba manchego, ale
        to hiszpański ser, nie meksykański. Jest trochę importowanych serów ale bardzo
        mało, głównie Edam, Gruyere, Gouda i Provolone. Nie jest więc tak że tego sera
        w ogóle tam nie ma, ale wybierać też nie za bardzo jest w czym.

        Co do jedzenia wegetariańskiego, nie ty pierwsza się na to skarżysz. Wystarczy
        przejrzeć listę którą podał Maciej w wątku o kuchni – ile tam jest potraw
        bezmięsnych? Bardzo mało, a poza tym nie zawsze są dostępne we wszystkich
        restauracjach. Dla Meksykanów jedzenie mięsa jest oznaką dobrego odżywiania
        się, osiągnięcia jakiegoś lepszego statusu w życiu, więc restauracje
        dopasowywują się do tego i serwują głównie dania mięsne. Są oczywiście
        restauracje wegetariańskie jak np. „100% natural”, ale w mniejszych miastach
        ich nie znajdziesz.

        > 8. trzeba sie o wszystko targować !!! co akurat jest całkiem zabawne.

        >Wcale nie trzeba, wystarczy tylko zaplacic zadana cene. W supermarketach tez
        >sie targowalas o cene?

        Eee tam smoku, czepiasz się słówek :) Ty zawsze płacisz pierwszą żądaną cenę? A
        i w supermarketach, przy niektórych promocjach albo przy ostatnim egzemplarzu
        danego towaru można się potargować :)

        >10. Jest sporo biedy, ale myślę, że na zabitej dechami polskiej upadającej
        > wsi, poziom życia nie jest dużo wyższy.

        >Jest w tym duzo prawdy choc bym dodal, ze jest rowniez duzo bogatych ludzi. W
        >tych 5-gwiazdkowych hotelach wbrew pozorom rowniez zatrzymuje sie wielu
        >miejscowych turystow.

        Ciężko tu o porównania, zależy co przyjmiemy za kryterium biedy. Czy tylko to
        co się ma w portfelu czy też np. dostęp do tak elementarnych rzeczy jak woda,
        prąd, kanalizacja, edukacja, służba zdrowia, ubezpieczenia społeczne… Gdyby
        przyjąć to wszystko, to chyba nawet zabita dechami wieś w Polsce wypada o niebo
        lepiej niż taka sama wieś w Meksyku. Oczywiście ma rację smok pisząc że jest
        tam wielu bardzo bogatych ludzi – wystarczy przejrzeć listę Forbes’a, ilu tam
        jest Meksykanów a ilu Polaków… Wydaje mi się że u nas nie ma takich różnic,
        jest dużo więcej ludzi należących do klasy średniej niż tam, ani nasi bogaci
        nie są aż tak bogaci jak tamtejsi, ani nasi biedni nie są aż tak biedni.

        I Wam i sobie życzę powrotu tam i zobaczenia tego czego jeszcze nie
        zobaczyliśmy :)

        Pozdrawiam!

        Arek
        • s.wawelski Re: wrażenia z Meksyku 30.11.05, 05:51
          Czesc Arek!

          Milo z Twojej strony, ze tak wyczerpujaco sie ustosunkowales do wypowiedzi
          Magduszki jak i mojej. W jednej ze swoich wypowiedzi zauwazyles, ze sie czepiam
          i gdy przeczytalem jeszcze raz swoje wypowiedzi to musze Ci przyznac racje.
          Moim zamiarem bylo uchwycic to w formie zartu a tymczasem moje uwagi miejscami
          nabraly tonu sarkastycznego. Sprowokowaly mnie do napisania slowa Magduszki,
          ktora opisala rozne aspekty gospodarcze Meksyku jako swoje wrazenia z wakacji.
          Do takich wnioskow zwykle sie dochodzi po gruntownym przestudiowaniu statystyk,
          zarzadzen i obserwacji jak sa realizowane a nie w czasie wakacyjnych wojazy.
          Stad poryszylem temat "rolnictwa". Twoje wyjasnienia uwazam jak najbardziej za
          przekonywujace, ale sam chyba przyznasz, ze do tych wnioskow doszedles czytajac
          odpowiednia literature a nie tylko z wlasnych obserwacji.

          Co do serow, to z nazwy trudno mi cos bedzie przytoczyc, bo zawsze je kupowalem
          na wyglad. Czesc z nich jak gouda czy ementaler to chyba wyroby robione na
          licencji. Jeszcze moze dorzuce queso blanco i queso fresco. Alternatywa
          dostarczenia organizmowi bialka zamiast miesa, bylyby popularne omlety i
          frijoles.

          Co do turystow amerykanskich licznie odwiedzajacych Meksyk to de facto ich
          glownymi miescami docelowymi sa typowo wypoczynkowe miejsca 5-gwiazdkowe w
          Concun, Puerto Vallarta itp. i poza plaze przy swoim hotelu nigdzie sie nie
          ruszaja. Bardziej awanturniczo nastawieni sa Europejczycy. Pamietam jak gdzies
          po wioskach na Jukatanie dzieci czasem zaczepialy nas po francusku. Poza tym
          Meksykanczycy niezbyt przepadaja za Amerykanami i w ten sposob tez sie objawia
          ich niechec do angielskiego, podobnie jak Francuzow. Wcale nie znaczy, ze nie
          nie znaja tego jezyka - po prostu z niechecia go uzywaja w swoim kraju.

          Meksyk jest niezwykle fascynujacym krajem. Miedzy ciesnina Beringa a ciesnina
          Magellana bogactwem kultury, historii i natury moim zdaniem Meksykowi moze
          dorownac tylko Peru. Nie moge sie doczekac kiedy znowu ten kraj odwiedze.

          Lacze pozdrowienia.

          S.W.
          • magduszka.b Re: wrażenia z Meksyku 30.11.05, 09:28
            Cześć i czołem !
            Dzieki Arek, że się ze mną zgadzasz i dzięki za polemikę s.w. Która skłania
            mnie do pewnych wyjaśnień.
            Po pierwsze moja podróż trwała tylko : ((( 5 tygodni i zdaję sobie sprawę że to
            stanowczo za mało zeby poznać kraj. Niemniej pewne rzeczy dośc wyraźnie rzucają
            się w oczy. Z wykształcenia jestem architektem krajobrazu a pracuje w branzy
            związanej z ochroną środodowiska, więc myslę ze jestem w stanie zidentyfikowac
            pewne negatywne procesy zachodzace w środowisku - mam tu np. na mysli sprawy
            związane z nadmiernym stosowaniem nawozów lub rabunkowym wyrębem lasów ; ))))

            "W ktorych rejonach? I skad wiesz, ze bezsensowna? Czy analizowalas lokalne,
            czy
            tez federalne plany wycinki lasow?" - nie analizowałam takich planów, bo
            podejrzewam że ich nie ma. Świadczy o tym fakt, ze wycinane są lasy w pasmach
            górskich (widziałam to w stanie Oaxaca, Jalisco, Michochan) co w skrócie
            prowadzi do erozji gleby oraz obniżenia poziomu wód oraz zmian mikroklimatu.

            "4. Bez znajomości hiszpańskiego nie ma tam co jechać, no chyba, ze ktoś
            jedzie na zorganizowaną wycieczkę i śpi w pięciogwiazdkowych hotelach.

            W wiekszosci krajow krajow Ameryki Lacinskiej dobrze jest znac hiszpanski.
            Dziwie sie, ze o tym nie wiedzialas. To tak jakbys w Wielkiej Brytani chciala
            rozmowic sie po hiszpansku, i byla bardzo zdziwiona, ze malo kto zna ten jezyk."

            : ))) Wiedziałam, ze hiszpański sie przyda, ale miałam nadzieję, że po
            angielsku też będzie możana sobie porozmawiać. Np. zdziwiło mnie że studenci z
            Morelii czy Guadalajary nie znają angielskiego. Nie oczekuję znajomosci
            angielskiego od starszej pani ze sklepu w małej wiosce, tylko od młodych ludzi,
            którzy się uczą.

            "7. Jedzenie jest pyszne, choć straszne jest to że nie maja tam żółtego sera,

            Serow w Meksyku jest akurat sporo.

            > a dla osoby która nie je mięsa znalezienie czegoś jadalnego może okazać się
            > trudne.

            Czy Ty sie odzywiasz tylko zoltym serem? Twierdzisz, ze jedzenie jest pyszne a
            jednoczesnie nie mozesz znalezc nic jadalnego?"

            Żółty ser który mi proponowano był serem topionym. W supermarkecie w dużym
            miescie zauważyłam ze dwa importowane (piorunsko drogie : ))) gatunki.
            Zazwyczaj mają tam żółty topiony, panela (czy jakoś tak) czyli biały i ser ze
            stanu Oaxaca.
            Poza tym napisałam że znalezienie czegoś jadalnego może okazać się trudne, co
            nie oznacza niemożliwe. Odkryłam że guacamole można sie najeść, poza tym mole
            negro (co prawda z kurczaka, ale tego czasem wcinam) no i wszystkie potrawy z
            ryb i krewetek oraz różne tacosy i buritos.
            Na marginesie dodam, ze fasoli nie znoszę.

            Pewnie dlatego schudłam 3 kilo.

            Co do zarcia jestem staszna i jest mało rzeczy które jem, również w Polsce (nie
            wiem jak mój chłopak wytrzymał na wyjeździe moje marudzenie w kwestii
            posiłkowej; ))))

            "8. trzeba sie o wszystko targować !!! co akurat jest całkiem zabawne.

            Wcale nie trzeba, wystarczy tylko zaplacic zadana cene. W supermarketach tez
            sie targowalas o cene?"

            O ceny trzeba sie targować !!! Amerykanie sie nie targuja bo dla nich i tak
            jest tanio i w ten sposób powodują wzrost cen dla turystów.

            pozdrawiam : )))

            Aha jeszcze jedna rzecz, która się nam rzuciła w oczy: zuzycie żelu do włosów
            przez mężczyzn nalezy chyba do najwyższych na świecie (niestety nie jest to
            poparte żadnymi analizami rynkowymi, jest to wyłącznie odczucie subiektywne).
            Począwszy od 5 letniego chłopca, poprzez młodych kolesi skończywszy na
            dorosłych facetach, mężczyźni nie wyjdą na ulicę jeśli fryzura nie jest
            misternie nażelowana ; )))

            • mojito Turystka z Polski w Meksyku :). 01.12.05, 07:46
              magduszka.b napisała:

              "...stanowczo za mało zeby poznać kraj. Niemniej...zdziwiło mnie
              że studenci z Guadalajary nie znają angielskiego... nie maja tam
              żółtego sera...znalezienie czegoś jadalnego może okazać się trudne...
              W supermarkecie w dużym miescie zauważyłam ...piorunsko drogie gatunki...
              moje marudzenie w kwestii posiłkowej...trzeba sie o wszystko targować...
              Amerykanie sie nie targuja bo dla nich i tak jest tanio i w ten sposób
              powodują wzrost cen dla turystów." (Sic!).

              Hola Amigos,

              tiaaaaaaaa, Amerykanie to znani na calym swiecie dranie. Nie targujac
              sie w supermarketach powoduja utrzymywanie sie wysokiej ceny zoltego
              sera i uprzykrzaja polskiej turystce pobyt w Meksyku. To chamstwo!

              Nie targuja sie tez na rynku w Oaxaca kupujac od Indianki figurynki
              - alebrijes z plachty rozlozonej na ziemi i placac pelna cene 20-30
              pesos. Turystka z Polski potrafi zbic ta cene targujac sie do upadlego
              do 15-25 pesos. Indianka kocha ja za to. A na widok Amerykanow wymiotuje.

              Dlatego tez inni Meksykanie kochaja turystke z Polski i usmiechaja sie
              do niej z wdziecznoscia i sympatia gdy wychodzi ze swojego pokoju
              hotelowego ("wrazenie raczej negatywne", "ciemne pokoje").
              Turystka z Polski jest cacy a "strasznie grubi Amerykanie z ich
              ostentacyjnym zachowaniem i brakiem poszanowania dla czegokolwiek"
              sa be-be. Amerykanie to zwykle durnie i mieszkaja w normalnych i jasnych
              pokojach. Wiadomo, co oni tam wiedza... Gdyby wysluchali rady turystki
              z Polski zaoszczedzili by kupe pieniedzy i mieszkali by tak jak ona.
              I tak samo jak turystka z Polski postrzegaliby innych turystow.
              Zaczynaliby rozmowe tak jak poczatek ksiazki: "Czyz nie zabija sie koni?"

              Symptomatyczne jest to, ze turystka z Polski po dotarciu do malowniczego
              i ocienionego rynku w Oaxaca nie podzielila sie opisem samego kolorowego
              rynku i jego najblizszego ciekawego otoczenia tylko strzelila groszkiem
              w ohydnych Amerykanow. Oczywiscie jest to opis duzo ciekawszy niz
              samego Oaxaca. Amerykanow nalezy pietnowac i najlepiej robi to turystka
              z Polski znana z obiektywizmu i absolutnego braku szowinizmu. I juz przy
              swojej pierwszej wizycie w Meksyku.

              Niesmiala sugestia moze byc wydrukowanie sobie dumnego napisu w jezyku
              francuskim: "Je viens...Polka" i przejechanie sie po Poludniowej Francji.
              Zoltego sera Francuzi maja pod dostatkiem. Szowinsci lubia sie wzajemnie.

              Meksykanom tez sie dostalo. Studenci meksykanscy nie mowia po angielsku!
              Fuj! Nawet ci z Guadalajara. Es increible! Co za smutny przypadek
              ubostwa spotkan towarzyskich na wyzszym poziomie. Nie dane bylo turystce
              z Polski spotkac studenta/tke mowiacych po angielsku. Co za cholerny pech.

              "Tony smieci sa doslownie wszedzie" - informuje z oburzeniem turystka
              z Polski. Nie znaczy to, ze wszedzie sa kupy smieci w Meksyku.
              To tylko znaczy, ze turystka z Polski byla wszedzie tam gdzie sa kupy
              smieci. Z powodu troche zagadkowego nie udalo sie dotrzec turystce z
              Polski do miejsca w Meksyku bez smieci. Byc moze zwiazane jest to w pewnym
              stopniu z powodem dla ktorego turystka z Polski byla pozbawiona przez
              cholernych Amerykanow zoltego sera. Amerykanie sa temu winni. I cyklisci...

              Meksykanie nienawidza Amerykanow i natychmiast informuja o tym
              turystke z Polski. Amerykanie to doskonaly temat do konwersacji
              w jezyku hiszpanskim. Motyw ten jak powracajaca melodyjka przewija
              sie w sprawozdaniach turystki z Polski w jej opisach Meksyku.
              Slon a sprawa polska.

              W Stanach mieszka legalnie 24 miliony Meksykanow. Wszyscy cierpia z
              tego powodu. Mieszka rowniez okolo 10 milionow Meksykanow nielegalnie
              w tym zohydzonym do granic mozliwosci srodowisku. Ci to dopiero cierpia.
              W tym roku zmarlo okolo 500 Meksykanow probujac dostac sie przez
              pustynie w Arizonie do Stanow i powiedziec znienawidzonym "gringos"
              co o nich mysla. I co roku okolo pol miliona Meksykanow zostaje
              zatrzymana na granicy ociekajac nienawiscia i jednoczac sie solidarnie
              z opinia turystki z Polski.

              Optymistycznym jest to, ze majac takich wysoko kwalifikowanych
              specjalistow od ochrony srodowiska Polska zrobi cos nareszcie z
              orzezwiajacym powietrzem Katowic, Nowej Huty, Pulaw i szczecinskich Polic.
              Bedzie mozna z duma odwiedzajacych nasz kraj Meksykanow zadziwic.
              A podczas urlopu udzielic porad innym zacofanym krajom. Medice, cura
              te ipsum :).

              W Meksyku targuje sie tylko na rynkach i na straganach ulicznych.
              W sklepach i supermarketach ceny sa stale i w nich sie nie targuje.
              Gdyby turystka z Polski przynajmniej raz, dla doswiadczenia empirycznego,
              kupila cos w normalnym sklepie bylaby powsciagliwsza w wydawaniu
              swoich przenikliwie autorytatywnych opinii.

              Meksyk jest fantastycznym krajem dla turystow. Slonecznym, kolorowym,
              z milymi ludzmi przychylnym turystom. Wszystkim. Faktycznie byc moze
              bylby jeszcze lepszym gdyby mial tani zolty ser. I cos zrobil z tymi
              wszechobecnymi "tonami smieci" :). Mogliby tez cos zrobic z tymi
              tloczacymi sie wszedzie ohydnymi Amerykanami. Mogli by zazadac od
              Amerykanow wiz i nie pozwalac im wszedzie podrozowac. Czesc Meksyku
              powinna byc zarezerwowana tylko dla turystek z Polski. Z wolnoclowa
              strefa zoltego taniego sera. Przy kolejnej wizycie turystki z Polski
              w Meksyku mozna by to wszystko zaproponowac mieszkancom Meksyku. Na
              pewno z usmiechem przyjma propozycje. Przeciez kochaja turystke z Polski.

              Saludos,
              mojito.

              • magduszka.b Re: Turystka z Polski w Meksyku :). 01.12.05, 12:32
                Kochana i niezwykle elokwentana mojito, jestem niezwykle wzruszona czytając
                Twoją piękną i przepełnioną sympatią wypowiedź. Jest bardzo w tonie i stylu
                wypowiedzi niektórych posłów z LPR, co sprawia że zaczynam darzyć Cię wielkim
                szacunkiem.
                W najśmiejszych snach nie podejrzewałabym, ze kilka zdań, może wywołać tak
                gwałtowną reakcję z Twojej strony - zwłaszcza te dotyczace sera (czyżby jakiś
                fetysz ?). Gdybym była złosliwa (podobnie jak Ty) spytałabym, czy przypadkiem
                nie masz okresu, nie straciłaś pracy, czy moze Twój chłopak nie zdradził Cię ze
                staszą o 25 lat sasiadką. Ale nie spytam.

                Jesli chodzi o Amerykanów, to sa bardzo różni (o ile pamietam nie użyłam
                jakichś generalizujących opinii w stylu "wszyscy amerykanie są tacy czy inni, a
                zwłaszcza ochydni"), a to że sa grubi ... no są i tyle. Widziałam wielu grubych
                i ostentacyjnie zachowujacych się Amerykanów, podobnie jak w Warszawie widuję
                agresywnych drecholi.
                Co nie oznacza, ze do Meksyku czy innego kraju np. Polski nie przyjezdżają
                ciekawi świata ludzie ze Stanów Zjednoczonych, bo takich też poznałam.

                Co do targowania, rozumiem, ze to dla Ciebie bardzo drażliwy temat, wstydzisz
                się targować ? Jesli tak, to bardzo mi przykro. Mnie po prostu nie zawsze stać
                na to, zeby zapłacic podaną cenę.
                Ps. dzięki za informacje o tym, ze nie wolno się targować supermarketach, nie
                wpadłabym na to. Na serio. Myślałam, ze mozna. No i dzięki za info o tym żeby
                kupować w sklepach.

                Poza tym o ile dobrze pamietam, to nie napisałam, ze Meksyk jest krajem
                zacofanym. Dla mnie był fascynujący. Choć naprawdę nie wiem jak zinterpretujesz
                te dwa ostatnie zdania urocza i serderdeczna mojito.

                Łączę wyrazy szacunku

          • wasza_bogini Re: wrażenia z Meksyku 30.11.05, 21:16
            ja jak bylam po raz pierwszy w meksyku, to ludzie mysleli, ze jestem z francji.
            podobno moj hiszpanski mial lekki akcent francuski.
            za drugim razem juz chyba nie. natomiast za trzecim razem bylam juz guera,
            ewentualnie gringa.
            smieszne sytuacje- kiedy ktos myslal, ze ta glupia amerykanka:) nie rozumie
            hiszpanskiego i sobie gadali na temaT GRINGA;)

            w kazdym razie mam wrazenie, ze im dalej na polnoc tym podejscie do amerykanow
            jest gorsze.
            czy tak jest arek?
            • kasiasmom Re: wrażenia z Meksyku 02.12.05, 20:37
              Witam serdecznie, pierwszy raz sie odzywam, choc juz podczytywalam sobie to
              forum. Wydaje mi sie, ze arekch bardzo wyczerpujaco przedstawil zawilosci
              relacji amerykansko - meksykanskich na poswieconym temu watku. Dodalabym tylko
              (jako osoba mieszkajaca na granicy Mex - USA), ze w obszarze przygranicznym nie
              zauwaza sie jakos tej nienawisci (polaczonej z zawiscia), moze dlatego ze obie
              kultury sie tu zlewaja...No ale w koncu Meksykanom jest trudno zapomniec, ze
              wojska amerykanskie dotarly w przeszlosci az do stolicy, jak rowniez ograbienie
              ich kraju z Kalifornii i Teksasu. A dzisiejszy stosunek obu narodow do siebie
              jest niestety ksztaltowany przez stereotypy - ograniczony, otyly, i rzucajacy
              pieniedzmi gringo z jednej strony, oraz leniwy, niedouczony meksykanski
              wiesniak ze swoim burro z drugiej.
              Pozdrawiam
              • arekch77 Re: wrażenia z Meksyku 03.12.05, 00:16
                Niestety prawie nie znam północy Meksyku, byłem tam tylko w dwóch
                miejscowościach, Caborca oraz Magdalena de Kino. M.d.K. to tylko 50 km od
                granicy, w tamtejszych sklepach można dostać właściwie to samo co w pobliskiej
                Arizonie, Oxxo wygląda zupełnie jak 7 Eleven... Ludzie których tam poznałem o
                Amerykanach wyrażali się normalnie, jak słusznie zauważyła Kasia, chyba z
                powodu tego zlewania się kultur. Mi się wydaje że raczej im bardziej na
                południe to ta niechęć narasta.

                A w kwestii serów :)) Oto co można kupić w meksykańskich supermarketach, nie
                jest tego dużo:

                www1.soriana.com/default.asp?P=668
              • xiv Re: wrażenia z Meksyku 19.01.06, 17:25

                >jak rowniez ograbienie ich kraju z Kalifornii i Teksasu.

                a tam ograbienie - przegrali wojne... to tak mniej wiecej jakby Polske ograbili
                z Inflantów albo Ziemi Krymskiej...
        • sol_bianca Re: wrażenia z Meksyku 14.02.06, 09:50
          > Co do jedzenia wegetariańskiego, nie ty pierwsza się na to skarżysz. Wystarczy
          > przejrzeć listę którą podał Maciej w wątku o kuchni – ile tam jest potraw
          > bezmięsnych? Bardzo mało, a poza tym nie zawsze są dostępne we wszystkich
          > restauracjach.

          Przez trzy miesiące pobytu ANI RAZU nie miałam problemu ze znalezieniem czegos
          bezmięsnego. Dodam, że w Polsce mam często. Może dlatego, że nie jadłam w
          restauracjach?

          > Dla Meksykanów jedzenie mięsa jest oznaką dobrego odżywiania
          > się, osiągnięcia jakiegoś lepszego statusu w życiu, więc restauracje
          > dopasowywują się do tego i serwują głównie dania mięsne.

          No to trzeba się żywić tam, gdzie ci, co nie osiągnęli lepszego statusu :)
    • nacia131313 Re: wrażenia z Meksyku 06.12.05, 21:10
      Witam bardzo serdecznie!
      Chciałam sie dowiedzieć praktycznie wszystkiego o ludziach w meksyku jak również
      o ich kulturze. Czy naprawde są tacy spontaniczni? ;) Czy to tylko ploty,
      niesprawdzone informacje?
      Naty
      nataliaomar@gmail.com
      • magduszka.b Re: wrażenia z Meksyku 08.12.05, 13:43
        Jeżeli chodzi o ludzi, to nie chcialabym generalizować, ci których poznaliśmy
        byli niesamowicie pogodnii i pozytywnie nastawieni do życia. To była jedna z
        wielu rzeczy, które mi się podobały u Meksykanów: pozytywny stosunek do życia i
        dystans do rzeczywistości. Przykład: jechaliśmy troche rozklekotanym autokarem,
        wsiadła kobieta, kiedy usiadła na siedzeniu okazało się, że jest popsute. Całe
        oparcie uderzyło w kolana siedzacego za nią człowieka. Zarówno kobieta jak i
        siedzący za nią pasażer roześmiali się tylko z tego.
        Gdyby podobna sytuacja wydarzyła sie w Polsce moglibyśmy usłyszeć pokaźną
        wiązkę przekleństw.

    • bart444 Re: wrażenia z Meksyku 07.12.05, 23:59
      Gratuluje Magduszce trafnych spostrzezen z Meksyku i mam nadzieje, ze nie czuje
      sie zbyt obrazona sarkastycznymi komentarzami jednego z forumowiczow.

      Mieszkam w Stanach i bedac w Meksyku uchodze za Amerykanina. Nigdy nie
      zauwazylem abym byl zle traktowany. Wrecz obserwuje przychylny stosunek do
      Ameryki.

      Tez uwazam ze jedzenie jest tam swietne. Stawiam restauracje meksykanskie w
      wiekszych miastach wsrod najlepszych w swiecie. Rozmaitosc potraw jest bez
      porownania wieksza niz w restauracjach europejskich.

      Przy okazji odwiedzajacym Mexico City polecam swietna, choc nie tania,
      restauracje polska - Rincon Polaco.
      • sottovocce Re: wrażenia z Meksyku 18.01.06, 23:50
        Oj Magduszka generalizujesz niemiłosiernie.
        Zanieczyszczenie jest, w czym prym wiedzie stolica.
        Samochody?! Dziewczyno co Ty pleciesz?? Generalnie statystycznie porównując w
        mexie jeżdżą świetnymi bryczkami (pomijam biedne stany - w polsce jest
        analogicznie), a to za sprawą taniej benzyny - wypucowane pickupy nissana,
        forda, buicka, chevrolety, jeepy itp. co nie zmienia faktu, że naród jest
        biedny.

        Faktem jest, że państwo Meksyk przypomina mafię - bogate państwo z ubogimi
        obywatelami.

        Infrastruktura drogowa świetna.

        Sery??? Ser z oxaca kupisz wszędzie i jest tak doskonały, że zapomnisz o
        wszystkich innych. Przy tak dużej ilości owoców i warzyw oraz swietnych
        tortilli zapomnisz o mięsie. Przecież oni nawet go przy smażeniu nie
        doprawiają, kurczaki smażą w głębokim tłuszczu. Dla mnie to raj dla wegetarian -
        wybacz...

        Tony smieci zgadzam się, ale nie wszędzie. Porównując statystycznie ilość
        mieszkańców Polski oraz ich śmieci wyrzucane w lasach i przy drogach, a ilość
        obywateli mexu - wyjdzie podobnie.

        Amerykanie nie są lubiani, bo amerykanie nimi cholernie gardzą, a mexi są dumni
        jak nasi rodacy. Statystyczny Amerykanin wypoczywający na jukatanie patrzy z
        pogardą na mexa i mówi: to skandal, że nie możemy jeździć na Kubę, wkrótce to
        się zmieni. Dobrze, że przynajmniej tam ich nie ma.

        Przepraszam za skrót myślowy. Meksyk jest wielkim różnorodnym krajem, widzę, że
        wielu z Was bardzo szybko wyciąga pochopne wnioski, a szkoda.

        Wypadałoby znać ciut historii, wiedzieć cos o mentalności.

        Z tym targowaniem, to się uśmiałam - to nie jest arabska mentalność I've got
        special price for you.
        2 tygodniowi turyści...znawcy.
        • wasza_bogini Re: wrażenia z Meksyku 19.01.06, 20:34
          s Meksyk jest wielkim różnorodnym krajem, widzę, że
          >
          > wielu z Was bardzo szybko wyciąga pochopne wnioski, a szkoda.


          o wlasnie. o to chodzi. Meksyk jest roznorodny, nietylko leasingowane pupy sa
          roznorodne ale i Meksyk.
    • xiv Po stronie magduszki 19.01.06, 17:20

      mysle, ze pare osob jest tu niesprawiedliwa w ocenie Maguszka

      jakbys ktos nie zauwazyl tytlu postu jest "wrazenia" i wrazenia mozna miec juz
      po dwoch godzinach... tak jak kazdy moze miec wrazenie ze Londyn jest brudny i
      halasliwy :)))

      chetnie bym przeczytal na czym sa oparte te wrazenia, bo wypowiedz o serze
      wydaje sie byc dziwna... IMHO meksykanie uwielbiaja nabial...

      i wydaje mi sie takze, ze poludniowe lasy sa o wiele bardziej zasmiecone -
      szczegolnie pod tym wzgledem utkwily mi drogo wokol Sam Cristobal (Chiapas)
    • pawciatek Re: wrażenia z Meksyku 09.02.06, 12:27
      Byłem w MexicoCity oraz Pachuca.Zwiedziłem piramidy,dzielnicę historyczna
      MexicoCity,Kopalnie srebra w Pachuca.Sporo widziałem.Ujęła mnie szczególnie
      gościnność Meksykanów i ich wielki szacunek wobec Polakow.Jedzenie
      b.odpowiadało mi i smakiem i różnorodnością.Rejon Pachuca słynie z pieczonego
      barana i tam jadłem ten rarytas (dla mnie rarytas).Naprawdę wspaniałe jedzenie.
      W rejonie Pachuca byłem na chrzcinach .Ilość gości przekroczyła liczbę
      300.Wspaniała impreza.Innym razem uczestniczyłem jako gość w
      przyjęciu "rodzinnym"- grilowanie w górach na wysokości ponad 4000m,gdzie w
      czasie biesiadowania "zeszła" chmura i nie było nikogo widać przez jakies 5
      minut.Chmura odeszła dalej i "mleko" się rozwiało.Jestem pod wrażeniem tego
      kraju.Juz mam zaproszenie aby przyjechać tam w 2006r.(byłem w maju 2005r.)Chyba
      nie oprę sie pokusie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka