04.07.07, 22:19
wlasnie bylem swiadkiem napadu. na poczatku myslalem, ze goscie sie bawia,
kiedy przebiegli przed moim nosem i zatrzymali sie przy plocie. ten co biegl
pierwszy odwrocil sie przodem do goniacego go napastnika.
zorientowalem sie, ze to jednak nie jest zabawa. byl to srodek dnia, dookola
troche ludzi. nikt nawet nie zareagowal. widzialem, ze uciekinier sie boi.
mialem zamiar podejsc gdy zobaczylem, ze podnosi rece do gory. nie widzialem
broni, ale ten ruch spowodowal, ze przeszedlem obok i skrecilem w swoja ulice.
widzialem tylko jak bandyta przeszukuje mu kieszenie. na srodku ulicy, w
srodku dnia.
zwykly meksykanski dzien.
teraz mam wyrzuty sumienia, ze nie pomoglem. sam bym nie chcial byc w
stytuacji, gdyby kiedys grupa machos kopala mnie lezacego, a ludzie udawaliby
ze nic sie nie dzieje.
jak zostane tu dluzej to kupuje gnata, jak Boga kocham. pozabijam sku...synow.

saludos,
Obserwuj wątek
    • piotrullo Re: Napad 05.07.07, 10:45
      Hola amigo! a gdzie to sie wydarzyło? w sensie w jakim mieście? saludos
      • antekwielki Re: Napad 05.07.07, 18:17
        piotrullo napisał:

        > Hola amigo! a gdzie to sie wydarzyło? w sensie w jakim mieście? saludos

        100 metrow od mojego domu, w DF

        saludos,
        • leelly Re: Napad 06.07.07, 22:37
          Nom...niestety to jest na porzadku dziennym...jak arekch77 napisal ze na Centro
          Medico byl swiadkiem napadu to mi sie troche slabiej zrobilo tez bo codziennie
          przesiadam sie tutaj jadac do pracy...i uwazalam ta stacje za jedna z
          bezpieczniejszych....Wczoraj moi wspolokatorzy ogladali film o gosciu z RPA o
          imieniu Totsi?(tytul filmu) czy jakos tak - niby akcja toczy sie w
          Johannesburgu ale sceny napadu w metrze i na ulicy spowodowaly ze w polowie
          filmu zrezygnowalam z ogladania a dzis przezywalam traume jadac do pracy pesero
          i myslac ze zaraz wsiadzie kilku gosci ze spluwa i bedzie nieciekawie...Jaka
          jest recepta na to...? Chyba nie ma? Nosic malo kosztownosci przy sobie i miec
          troche szczescia....Albo kupic spluwe, ale...to chyba nie pomoze...
          • arekch77 Re: Napad 06.07.07, 23:20
            Hej,

            Nie napisałem że byłem świadkiem napadu na tej stacji tylko że niedawno napadli
            tam jednego z moich znajomych.

            Świadkiem byłem kiedy indziej, sytuacja podobnie jak sytuacja Antka - środek
            dnia, średnio ruchliwa ulica. Wyglądam sobie akurat przez okno, widzę dwóch
            typów którzy dzwonią dzwonkiem przy wejściu do domu obok naszego biura. W tym
            momencie pod wejście do biura podjeżdża samochód, wysiadają kobieta i
            mężczyzna. Wtedy ci od dzwonka wyciągają pistolety i podbiegają do samochodu;
            jeden z nich zaczyna bić pistoletem po głowie chłopaka z samochodu, drugi każe
            kobiecie wsiadać. Ta go nie słucha, rzuca mu kluczyki i odbiega. Ja szybko
            łapię za telefon i dzwonię pod 060. Odbierającemu telefon szybko opisuję
            sytuację, podaję rysopisy napastników, szczególy dot. ich ubioru, itd. Ci z
            kolei wyszarpują gościowi z samochodu kopertę i wsiadają do podjeżdżajacego
            golfa I, bez tablic i z zaciemnionymi szybami. Szybko odjeżdżają. Wychodzimy,
            zabieramy rannego chłopaka, kobietę, na szczęście jest w biurze apteczka. Po 20
            minutach przyjeżdża policja, oczywiście po napastnikach ani śladu. Po kolejnych
            20 przyjeżdżają jeszcze 3 wozy policyjne, spisują zeznania, odjeżdżają.
            Sprawców oczywiście nie wykryto, ale chyba nikt z nas, około 10 osób
            obserwujących zajście, nie oczekiwał innego rezultatu.

            Najbardziej bolesne w w tym zajściu było to, że kobietą była siostra mojej żony
            a chłopakiem który z nią jechał nasz księgowy; w kopercie były wypłaty dla
            pracowników. Policjanci poradzili aby następnym razem zadzwonić do nich, a za
            jedyne 500 pesos zapewnią eskortę do banku i z powrotem.

            Tak więc Antek chyba bez jakiegoś Colta albo innej Beretty na dłużą metę się
            nie da...
    • mojito Zyczliwa sugestia :). 07.07.07, 23:56
      antekwielki napisał:

      "...to kupuje gnata..."

      Yo! Antek,

      rozwaz spokojnie konsekwencje. Bardzo niedobrze byc zatrzymanym w Meksyku
      z bronia. Mojemu koledze znaleziono w bagazniku wypozyczonego samochodu
      dwa naboje od rewolweru. Zaklinal sie, ze nie wie skad sie one tam wziely.
      Przesiedzial osiem miesiecy w meksykanskim pudle. Wyszedl za wysoka kaucja.
      Kaucja przepadla poniewaz nie zdecydowal sie wrocic na rozprawe. Meksykanskie
      wiezienie wyglada szczegolnie nieciekawie. O cudzoziemcach wladzom czesto
      zdarza sie zapomniec przez pare lat. Szlag trafi Twoje argentynskie plany :).
      Wyjscie z meksykanskiego wiezienia jest dlugie i kosztowne.

      Jezeli jednak uznasz, ze uzbroic sie warto to warto sie uzbroic dobrze.
      Rozwaz budzacy szacunek rewolwer Smith & Wesson .357 Magnum. Mozna uzywac
      do niego rowniez amunicje .38 Special. Kupisz bez trudu na znanym Tobie
      popularnym bazarze w DF. Osobiscie uwazam, ze lepiej te pieniadze przepic :).

      Saludos,
      m.
      • arekch77 Re: Zyczliwa sugestia :). 08.07.07, 00:29
        To się zgadza, ze 2 lata temu głośna była sprawa pewnej Hiszpanki która
        spędzała ze swoim mężem w Cancun miesiąc miodowy. Kiedy para wracała do
        Hiszpanii podczas kontroli na lotnisku w bagażu tej kobiety znaleziono jakieś
        łuski czy też naboje, już nie pamiętam. W każdym razie podróż poślubna
        zakończyła się kilkutygodniowym pobytem w więzieniu. Kobietę zwolniono dopiero
        po zdecydowanej interwencji władz hiszpańskich uznając iż nie ma dowodu na to
        że znaleziona amunicja należała właśnie do niej.

        Mojito pewnie ma na myśli bazar przy stacji metra La Lagunilla :) Bez problemu
        kupisz tam wszystko :)
        • mojito Re: Zyczliwa sugestia :). 08.07.07, 00:54
          Rzeczywiscie mialem na mysli bazar Tepito. Mozna tam kupic absolutnie wszystko.
          Mydlo i powidlo. Czasami nawet lekki transporter opancerzony :). Bazar/mercado
          cieszacy sie zasluzenie zla slawa. Uzbroic sie tam po zeby to tylko kwestia
          kasy/dinero :).
          • antekwielki Re: Zyczliwa sugestia :). 08.07.07, 23:04
            mojito napisał:

            > Rzeczywiscie mialem na mysli bazar Tepito. Mozna tam kupic absolutnie wszystko.
            > Mydlo i powidlo. Czasami nawet lekki transporter opancerzony :). Bazar/mercado
            > cieszacy sie zasluzenie zla slawa. Uzbroic sie tam po zeby to tylko kwestia
            > kasy/dinero :).

            ten bazar zaraz na poczatku moje wizyty w meksyku odwiedzilem. :)

            nie bede raczej kupowal gnata gdyz wychodzi na to, ze bede sie ewakuowal z Mexico.
            Gringos odmowili mi przyznania wizy do US, mimo iz posiadalem zaproszenie z
            Discovery.
            Szlak zatem trafil kontrakt, mnie szlak trafil na miejscu i gdyby ten gosciu co
            mi sie smial bezczelnie w twarz, nie siedzial za szyba, to bym wyladowal na
            pewno w celi a on w szpitalu.
            Rozmowa z nim to byla farsa. Jak w komedii Bareji. Istny cyrk.
            Totalny brak respektu dla innych nacji. Robia sobie po prostu jaja.
            na moje prosbe o zatelefonowanie do Discovery, powiedzial mi ze on nie ma czasu
            i odrzuca moje podanie bo data na zaproszeniu i na czeku, ktory mu pokazalem, sa
            rozne. tym stwierdzeniem mnie zatkal.
            dawno nie mialem do czynienia z kretynami wiec i brakowalo mi odpowiedzi.

            konto puste, brak perspektyw na jego zapelnienie, wiec zwijam zagle.

            saludos,
            • friofrio Re: Zyczliwa sugestia :). 12.10.07, 17:56
              Tepito...
              Mieszkalem jakis czasu w meksykanskiej rodzinie w DF. Zapytalem ich
              jak to jest z tym tepito. A oni mi mowia: tam tylko nasz tata byl
              kiedys...

              A co do napadow. Obok Bellas Artes jest jedno z tysiecy miejsc w DF
              gdzie mozna kupic pirateria i te sprawy. Idziemy obok tych namiotow,
              a tu kolesie sie klepia, jeden wyciaga bron i przyklada mu do glowy.
              Srodek dnia, niedziela. Zapytalem potem rodziny, czemu nikt nie
              reaguje. Powiedzieli mi, ze to prywatne porachunki mafii i gangow
              narkotykowych, do ktorych nikt nie chce sie wtracac. Wejdziesz -
              dostaniesz strzala w glowe.

              ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka