Jogger help: kopenhaska a przeziębienie- przerwać?

IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 13.10.02, 13:12
Witam,

Jogger, mam pytania do Ciebie, jako do eksperta.

Jestem na szóstym dniu kopenhaskiej, schudłam 2 kg - połowa zamierzonych kg
do zrzucenia (jest to pierwsza moja dieta w życiu; biorę tabletki
antykoncepcyjne). Wolałabym jej nie przerywać, ale dziś rano strasznie
rozbolało mnie gardło, mam 36.8 stopni, ćmienie w głowie. Musiałam przyjąć
tabletkę od bólu gardła (Angidin), a teraz zamierzam jeszcze potraktować
gardło wodą z solą. Pytanie brzmi:

- nie wiem, czy ta 1 tabletka mnie nie już dyskwalifikuje

- czy mogę przyjąć jakieś leki, jeśli przeziębienie się utrzyma? np.
Eferalgan? We wcześniejszych postach była mowa o aspirynie - czy może być
wersja dla żoładkowców? Kiedyś na pewno nie mogłam brać aspiryny (bóle,
skurcze żołądka), ale nie wiem, czy jestem czy nie jestem żołądkowcem - np.
czarna kawa na czczo z cukrem na kopenhaskiej nie jest problemem.
Oczywiście, jeśli się totalnie rozchoruję, to przerwę dietę, ale jeśli jest
to sprawa tylko tego gardła, to co zrobić?

Ponadto od wczoraj mdli mnie od samego zapachy czerwonej herbaty, którą na
początku diety przyjmowałam bez problemów. Po dwóch łykach niemal
zwymiotowałam. Mimo, iż jestem "głodnawa", to niespecjalnie mam ochotę jeść.
Nie wiem, czy to nie jest jakiś dziwny objaw. Podobnie z wodą mineralną i
herbatą zieloną oraz befsztykiem - zaczynam się do nich trochę zmuszać. Dziś
mam "dzień kurczakowy" - zobaczymy, czy ten wstręt do jedzenia się utrzyma.
Czy takie objawy są dopuszczalne i dlaczego tak się dieje?

Dalsze wątpliwości:

- dot. dnia 7 - czy herbata bez cukru oznacza zwykła (czarną) herbatkę np. z
cytryną? Strasznie mi jej brakuje... Lub czy można herbatę zamienić na kawę?
Wczorajszy dzień z marchewką zamiast kawy był dla mnie dość ciężki, ale nie
wiem, czy z tego powodu, czy był w ogóle kryzysowy (stosuję się b.
rygorystycznie), czy może wyszło ze mnie zmęczenie po całym pracowitym i
stresującym tygodniu.

- czy można zamienić w dniu 7 lumch z obiadem (nic)?

- niestety, od kilku dni mam problemy z zaparciami, choć normalnie raczej
nie narzekam na regularność. Czy zakupione otręby owsiane coś pomogą?

To tyle wątpliwości na dziś. Będę b. wdzięczna za odpowiedzi i wskazówki - z
góry bardzo dziekuję i pozdrawiam

Piccolo



    • jogger Re: Jogger help: kopenhaska a przeziębienie- prze 13.10.02, 20:30
      Gość portalu: Piccolo napisał(a):

      > Witam,
      >
      > Jogger, mam pytania do Ciebie, jako do eksperta.
      >
      > Jestem na szóstym dniu kopenhaskiej, schudłam 2 kg - połowa zamierzonych kg
      > do zrzucenia (jest to pierwsza moja dieta w życiu; biorę tabletki
      > antykoncepcyjne). Wolałabym jej nie przerywać, ale dziś rano strasznie
      > rozbolało mnie gardło, mam 36.8 stopni, ćmienie w głowie. Musiałam przyjąć
      > tabletkę od bólu gardła (Angidin), a teraz zamierzam jeszcze potraktować
      > gardło wodą z solą. Pytanie brzmi:
      >
      > - nie wiem, czy ta 1 tabletka mnie nie już dyskwalifikuje

      Absolutnie nie
      >
      > - czy mogę przyjąć jakieś leki, jeśli przeziębienie się utrzyma? np.
      > Eferalgan? We wcześniejszych postach była mowa o aspirynie - czy może być
      > wersja dla żoładkowców? Kiedyś na pewno nie mogłam brać aspiryny (bóle,
      > skurcze żołądka), ale nie wiem, czy jestem czy nie jestem żołądkowcem - np.
      > czarna kawa na czczo z cukrem na kopenhaskiej nie jest problemem.
      > Oczywiście, jeśli się totalnie rozchoruję, to przerwę dietę, ale jeśli jest
      > to sprawa tylko tego gardła, to co zrobić?

      Ja na gardło stosuję łyżeczkę Amolu (nierozcieńczonego!) 5-6 x dziennie,
      alternatywnie łyżeczkę nalewki z Miłorzębu jap. Do tego inhalacje dymem z
      prażonych igieł sosnowych lub świerkowych (w jakimś garnku przezn. na straty).
      W ogóle przy chorobie nie można robić żadnych ceregieli z dietą, bo mogą się
      przyplątać powikłania (organizm jest i tak lekko osłabiony w wyniku deficytu
      kalorii). Jeśli samoleczenie nie pomoże, trzeba lecieć do lekarza.


      >
      > Ponadto od wczoraj mdli mnie od samego zapachy czerwonej herbaty, którą na
      > początku diety przyjmowałam bez problemów. Po dwóch łykach niemal
      > zwymiotowałam.
      Normalne, wielu ludziom ta herbata pachnie stęchlizną, ja mieszam ją z zieloną.

      > Mimo, iż jestem "głodnawa", to niespecjalnie mam ochotę jeść.
      > Nie wiem, czy to nie jest jakiś dziwny objaw. Podobnie z wodą mineralną i
      > herbatą zieloną oraz befsztykiem - zaczynam się do nich trochę zmuszać. Dziś
      > mam "dzień kurczakowy" - zobaczymy, czy ten wstręt do jedzenia się utrzyma.
      > Czy takie objawy są dopuszczalne i dlaczego tak się dieje?
      Typowe przy dietach - zmniejsza się wydzielanie kwasu żołądkowego i enzymów
      trawiących. Poza tym korzysta się już z własnego tłuszczu jako źródłą energii.


      >
      > Dalsze wątpliwości:
      >
      > - dot. dnia 7 - czy herbata bez cukru oznacza zwykła (czarną) herbatkę np. z
      > cytryną? Strasznie mi jej brakuje... Lub czy można herbatę zamienić na kawę?
      100 rozy powtarzałem, że dieta to nie religia :-) trzeba ją dostosować do
      siebie a nie siebie do diety.


      > Wczorajszy dzień z marchewką zamiast kawy był dla mnie dość ciężki, ale nie
      > wiem, czy z tego powodu, czy był w ogóle kryzysowy (stosuję się b.
      > rygorystycznie), czy może wyszło ze mnie zmęczenie po całym pracowitym i
      > stresującym tygodniu.
      A może to pierwszy sygnał przeziębienia?

      > - czy można zamienić w dniu 7 lumch z obiadem (nic)?
      Opuszczenie ostatniego posiłku to jednorazowe wydłużenie przerwy między
      posiłkami, które ma wzmóc spalanie tłuszczu.



      > - niestety, od kilku dni mam problemy z zaparciami, choć normalnie raczej
      > nie narzekam na regularność. Czy zakupione otręby owsiane coś pomogą?

      Jedząc mniej zwiększa się wykorzystanie tego, co jemy, więc trzeba ten ubytek
      wyrównać błonnikiem.

    • Gość: Piccolo Re: Jogger help: kopenhaska a przeziębienie- prze IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 14.10.02, 10:29
      Witam,

      Jogger, dziękuję serdecznie za odpowiedzi.

      Generalnie jest lepiej (to chyba zasługa "kurczakowego dnia" ;-), ale gardło
      czuję. Właśnie przyjęłam miłorząb. Mam 36,8 stopni. Nie wiem, co dalej z tym
      przeziębieniem, bo w zasadzie oprócz gardła i leciutkiego osłabienia nie mam
      innych dolegliwości, nawet kataru. Zobaczymy, co będzie dalej, ale oczywiście
      jak zdrówko się pogorszy, przerwę dietę.

      Jeszcze jedno pytanko: co z tymi tabletkami na gardło? Czy można je przyjmować
      (Cholinex zawiera cukier biały, syrop skrobiowy niskocukrowy, glukozę
      krystaliczną i olejek mięty pieprzowej; Sebidin nie ma cukru etc. w składzie w
      ogóle)? Będę stosować miłorząb lub Amol (a np. wyciąg z jeżówki/echinacei?),
      ale te tabletki też mi trochę pomagają... Tylko czy nie zniweczę procesów
      spalania tłuszczu w ten sposób?

      Dziękuję raz jeszcze za pomoc i ciepło pozdrawiam

      Piccolo
      • jogger Re: Jogger help: kopenhaska a przeziębienie- prze 14.10.02, 18:03
        Zamiast słodkiego Cholinexu ja stosuję Septolete bez cukru (bo jest i z
        cukrem :-) )
        • Gość: piccolo Re: Jogger help: kopenhaska a przeziębienie- prze IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 15.10.02, 10:45
          Joggerku,

          dziękuję bardzo za podpowiedź!

          Gardło na szczęście już dziś w normie, troszkę zaczyna mi się katar, ale jak
          wiadomo leczony trwa 7 dni, a nieleczony tydzień ;-).... więc tym się nie
          przejmuję. Zresztą nie jest dokuczliwy.

          Mam już nawet trochę więcej energii, ale jakby z przełożeniem na psychiczną
          bardziej niż na fizyczną, bo, niestety, nawet wejście na II piętro mnie trochę
          męczy..., ale wierzę, że wszystko będzie OK.

          Sama się sobie dziwię, że przetrwałam wczorajszy dzień pt. "obiad=nic"
          bezproblemowo (z łyżeczką otrąb owsianych) i dziś też nawet nie chce mi się
          wcale jeść. Piję kawę. Mam nadzieję, że nowy tydzień minie jak z bicza
          strzelił, a potem trzeba będzie słodycze, ziemniaki i pieczywko konsumować
          okazjonalnie...
          Tylko jak tu wytrwać wśród tradycyjnie jedzącej rodziny, nie mając czasu na
          ruch, siedząc całe boże dzionki przed kompem (taka praca) oraz unikając
          lektury poradników dietetycznych???!!!!

          Ha, chyba trzeba będzie jakąś małą rewolucję życiową zrobić i pracę od podstaw
          zacząć, tylko jak??

          Acha, w tym tygodniu niestety zmuszona jestem zamienić wołowinę na filet z
          kurczaka (albo na rybę - można?), bo "wół" niestesty staje mi kością w gardle.
          Może nie umiem go dobrze przyrządzić, ale bestia jest twarda jak podeszwa i
          nie smakuje mi w ogóle nawet mimo ziół, a zapach podczas pieczenia ma ten sam
          efekt co czerwona herbata; eksperyment z solą zmiękczającą się nie powiódł,
          tzn. nie smakowało ani mi ani mężowi).

          Jogger, co sądzisz o tym artykule

          digest.is.com.pl/magazyn/0206/diety.html

          oraz o takim fragmencie: "(...) Zwolennicy diety prezydenckiej wierzą, że
          przyspiesza ona przemianę materii i oczyszcza organizm z toksyn.

          - Jest wręcz przeciwnie - mówi doktor Magdalena Białkowska. - Im mniej kalorii
          dostarczymy organizmowi, tym oszczędniej nimi gospodaruje. Przemiana materii
          się zwalnia. Dlatego po skończonej diecie tyjemy, gdy zaczynamy normalnie jeść.
          (...)"

          Czyli jo-jo, prawda? Co zrobić aby go uniknąć? Wiem, że powrót do poprzedniego
          sposobu odżywiania = skreślenie tego, o co człowiek walczy na kopenhaskiej,
          ale jak tu stworzyć jakiś kompromis? Jak człowiek totalnie zielony w
          dziedzinie dietetyki (czyli np. ja) może sobie poradzić w tym gąszczu
          informacji? Od czego zacząć?

          Pozdrawiam serdecznie
          P.
          • jogger Re: Jogger help: kopenhaska a przeziębienie- prze 16.10.02, 20:22
            Metodę na jojo opracował Atkins: po osiągnięciu wagi docelowej stopniowo, z
            tygodnia na tydzień zwiększa się ilość węglowodanów aż waga przestanie się
            zmniejszać. Wtedy znów dokłada się węgli, aż waga zacznie rosnąć. W ten sposób
            wyznacza się zakres spożycia w/w, w którym należy się utrzymywać, żeby waga
            pozostawała mniej więcej stała.
Pełna wersja