Dodaj do ulubionych

jedyn tekst

27.03.09, 12:35
www.gliwiczanie.pl/Reportaz/Ojciec/Gliwickie%20wojny.htm
Obserwuj wątek
    • szwager_z_laband Re: jedyn tekst 27.03.09, 12:38
      mom sam do wszyskich jedne zapytanie:


      czi to o Grynszpanie i Welczku je prowdom czi ino nazistowskim
      cyganstwym?
      • szwager_z_laband ps 27.03.09, 12:41
        mysla ize tyn kto to szkryfnou niyswiadomie powtarzo to co godaua
        hitlerowsko propaganda a potym komunisty i Poloki pszejynli
        bezkrytycznie i niyznajonc prowdy.

        Jak mom delikatnie pszekonac autora IZE NIYMO RECHTU - TAK COBY SIE
        NIY OBRAZIOU?
    • 1fatum Re: ps 29.03.09, 11:07
      rumilk napisał:

      > Posłuchaj mnie dobry człowieku.
      > Odczep się ode mnie.
      > Od tego tekstu.
      > Od Stowarzyszenia na Rzecz Dziedzictwa Kulturowego Gliwic "Gliwickie
      > Metamorfozy", które jest właścicielem strony, którego jestem członkiem i które
      > do tego tekstu ma prawa autorskie.
      > Kto Ci kazał tu to wklejać i jątrzyć?!
      > Czego się mnie czepiasz?!
      > Odwal się i daj mi żyć i robić to co sprawia mi satysfakcję?!
      > Co ja Ci do cholery zrobiłem, żeś się dowalił?!
      > Tekstu nie zmienię, bo mnie nikt nie zmusi!!!!!!!!!!!
      > Odczep się, nie czytaj mnie i nawzajem!!!!!!!!!!!!!!!!
      *******************************************************

      Dzięki stronie z gliwickimi fotografiami lepiej poznałem odległe miasto i historię ludzi. Ludzi pracowitych i tych, których lepiej nazwać człekokształtnymi z racji poglądów i dewastacji miejsc pamięci. Nie chodzi tu tylko o prymitywnych złomiarzy, ale wszystkich tych, którzy przekłamują historię i dla doraźnych celów niszczą pomniki.

      Przyznaję, że dewastacje pomników i wszelkie zmiany w nazewnictwie są polską specjalnością i ślepą wiarą w to, że tym sposobem przewekslują historię na inne tory. Na własne oczy widziałem jak zniszczono w Warszawie pomnik Dzierżyńskiego. Przecież niszcząc kamień nie zniszczono ani historii, ani jego dokonań. Jesteśmy gorsi od dzikich zwierząt, bo one, choć nie słyszały o wyższych uczuciach, to jednak osobników swojego gatunku nie jedzą.

      Owe „dokonania” „komunistyczne” i postkomunistyczne wynikały z przeświadczenia o posiadaniu całej prawdy i całej racji.
      W tym momencie dochodzimy do sedna sprawy. Rumilk zachował się jak bierutowski I sekretarz PPR. Zakaz wklejania i jątrzenia oraz posiadanie monopolu na mądrość i rację. Sekretarze też chcieli żyć i mieli satysfakcję z tego, co robili, a wszelkie inne racje czy argumenty nie docierały do nich. Kiedy nie potrafili logicznie argumentować byli agresywni i trwali w swoim uporze.

      Przecież strona, o którą Rumilk walczy ma na celu pokazanie jakiejś prawdy. Gdyby było inaczej, to nie zamieszczałby jej w Internecie. I chociaż obaj rozmówcy mają wspólny cel nie potrafią się dogadać. Może jednak byłoby warto, dla prawdy historycznej na priva, a nie na forum przedyskutować rozbieżności, aby prawda zatryumfowała. Przecież każdy może się mylić.

      Gdybym bez znajomości faktów, tylko z samego zachowania adwersarzy miał wybrać, tego, który ma rację, byłby nim szwager_z_laband, który miał rozterki moralne, skoro napisał:

      ”Jak mom delikatnie pszekonac autora IZE NIYMO RECHTU - TAK COBY SIE NIY OBRAZIOU? ”

      W odpowiedzi, zamiast argumentów i dyskusji był atak.

      Z racji znajomości prawa autorskiego i subiektywnego odczucia atmosfery dyskusji spróbuję odpowiedzieć na postawione przez Rumilka pytania.
      *****************************************

      Kto Ci kazał tu to wklejać i jątrzyć?!

      Zapewne sam to uczynił bez niczyjego nakazu, a jątrzenia nie dostrzegam.


      Czego się mnie czepiasz?!

      Być może dyskusja i różnice zdań w niektórych kręgach nazywają się czepianiem, a może to nieznane mi nowatorskie reguły dobrego zachowania.

      Odwal się i daj mi żyć i robić to co sprawia mi satysfakcję?!

      Bez zamieszczenia w Internecie strony nie dowalałby się. Co do Twoich satysfakcji, to rzecz gustu i subiektywnych doznań.


      Co ja Ci do cholery zrobiłem, żeś się dowalił?!


      Umieściłeś stronę w Internecie, co skutkuje to tym, że mogłeś i powinieneś przewidzieć, że będą ludzie mający zdanie odmienne od Twojego.


      Tekstu nie zmienię, bo mnie nikt nie zmusi!!!!!!!!!!!


      Nikt Cię do tego nie zmusza. Jednak tylko krowa nie zmienia zdania i jednakowo muczy, ale nie stawia też tak wielu wykrzykników.

      Odczep się, nie czytaj mnie i nawzajem!!!!!!!!!!!!!!!!

      Okropna składnia. To tak jak w dowcipie, kiedy kapral w wojsku powiedział do żołnierzy: „możecie mnie pocałować w dupę i vice versa”.
      Dostrzegam brak spójności i konsekwencji. Skoro zareagowałeś, to znaczy, że czytasz. Obaj bylibyście nieszczęśliwi, gdyby tak się faktycznie stało, ale macie szansę na odnalezienie prawdy i ujawnienie jej.


      Nie mniej ufam, że nie zostanę Twoi wrogiem, bo tylko przyjaciel potrafi mówić prawdę w oczy.
    • seppel Re: ps 29.03.09, 11:09
      Mann!
      da hat jemand
      a'ganz miese Laune
    • szwager_z_laband Re: ps 29.03.09, 11:14
      Rumilk niypoczebnie sie nerwujesz. Mysla ze powiniynes zrozumiec ize
      myslymy inaczyj i pomijajonc to ze doues tam tekst kery je niyzgodny
      z prowdom to to Ty mie wielokrotnie obrazoues. Jo Ci grzecznie
      zwrocuou uwaga ze som na tamtyj stronie niy jestys i powiniynes
      wzion se na to wzglond. Zrobisz jak uwazosz jo swoje tam pedziou na
      tyn temat.
    • hanys_hans Re: ps 29.03.09, 11:28
      Suchej rumilk, strona "Gliwickie Metamorfozy" je stroonoom publicznie
      dostympnoom. Skwuli tego korzdy mo prawo joom ogloomndac´ i czytac´. Korzdy
      autor reportarza musi sie liczyc´ z kontrowersjoom i stawic´ jyj czoua a niy
      zwalac´ rze prawa autorske soom pszekozane
      "Stowarzyszeniu" Jak niy bydziecie pozwolac´ na kontrowersje to mogecie zaroski
      zmiynic´ nazwa stowarzyszynia na 'Stowarzyszenia na Rzecz Dziedzictwa
      Propagandowego Gliwic "Gliwickie Metamorfozy"

      > Tekstu nie zmienię, bo mnie nikt nie zmusi!!!!!!!!!!!

      Tekstu niy musisz zmiyniac´ styknie rze tyn reportarz pszeniesiesz do dzialu
      'LEGENDY' abo 'BERY I BOJKI' i bydzie OK
      • szwager_z_laband Re: ps 29.03.09, 13:12
        swojego czasu cytowouech to juz i tu i tam:

        Siódmego listopada 1938 roku, siedemnastoletni chłopiec, Herszel
        Grynszpan, polski Żyd nielegalnie przebywający w Paryżu, wszedł do
        budynku ambasady Rzeszy Niemieckiej i oddał pięć strzałów z
        rewolweru do 29-letniego dyplomaty Ernsta vom Rath. Dwa dni później,
        Rath zmarł w wyniku odniesionych ran. Hitlerowska propaganda nazwała
        zabójstwo "atakiem terrorystycznym Żydów w celu wywołania rewolucji
        światowej". Dziewiątego listopada 1938 roku, na ulice niemieckich
        miast wyszły faszystowskie bojówki, demolując żydowskie sklepy i
        domy, paląc świątynie i aresztując niewinnych ludzi. Ofiarą
        zainscenizowanego przez hitlerowców pogromu padło 91 osób, 26
        tysięcy zostało aresztowanych. 177 synagog stanęło w ogniu.
        Wydarzenie to weszło do historii jako "Kryształowa Noc" - co było
        przypomnieniem dziesiątków tysięcy rozbitych szyb wystawowych
        żydowskich sklepów, których odłamki zalegały ulice. Aby usunąć
        szkody, belgijskie fabryki szkła musiały pracować pełną parą przez
        sześć miesięcy. "Noc Kryształowa" uznawana jest jako początek
        Holocaustu, czyli planowego wyniszczenia Żydów przez nazistów i
        kamień milowy na drodze do Drugiej Wojny Światowej.

        Dotychczas uważano, że Herszel Grynszpan chciał zamordować
        ambasadora Niemiec w Paryżu, hrabiego Welczek, zastrzelił zaś
        pierwszą napotkaną osobę. Zrobił to zaś dlatego, że hitlerowskie
        Niemcy postanowiły pozbyć się kilkunastu tysięcy Żydów przybyłych z
        Polski - wśród nich jego rodziców. Jednak niemiecki historyk Hans-
        Jürgen Döscher twierdzi, że młody człowiek dokładnie wiedział do
        kogo strzela i dlaczego - do swego byłego kochanka który nie
        wywiązał się ze złożonych obietnic. Profesor Döscher, który wykłada
        historię współczesną na uniwersytecie w Osnabrück (północne Niemcy)
        szczegółowo odtworzył wydarzenia, które doprowadziły do Kryształowej
        Nocy, a są one doprawdy zaskakujące. Posłużył się przy tym
        drobiazgowo zebranymi, nigdzie dotąd nie publikowanymi dokumentami,
        włączając w to zeznania świadków i pamiętniki znanego pisarza
        francuskiego André Gide‘a. Wyniki jego badań przedstawia
        gazeta "Guardian".

        Dowiadujemy się więc, że niemiecki dyplomata Ernst vom Rath był
        znany w paryskim środowisku homoseksualnym, gdzie nosił
        przydomek "ambasadorowa" lub też "Notre Dame de Paris". Był on
        bywalcem popularnego wówczas gejowskiego baru "Le Boeuf sur le Toit"
        i tam właśnie poderwał Grynszpana, "chłopca o aksamitnym
        spojrzeniu". Była to bardzo nierówna para. Żydowski nastolatek,
        uciekinier, bez legalnych papierów i arystokratyczny, zmanierowany
        dyplomata na usługach nazistowskiego reżymu. Vom Rath obiecał
        Grynszpanowi załatwienie paszportu, ale słowa nie dotrzymał.
        Zrozpaczony chłopak wpadł do budynku niemieckiej ambasady przy rue
        de Lille 78 i zażądał widzenia z wiarołomnym kochankiem. Kiedy ten
        się zjawił, wyciągnął rewolwer i oddał pięć strzałów.

        Herszel Grynszpan został natychmiast aresztowany i trafił do
        więzienia. W roku 1940 przekazany został władzom hitlerowskich
        Niemiec, które planowały nawet urządzenie pokazowego procesu, by
        tezą o "żydowskim światowym spisku" uzasadnić wywołanie wojny.
        Wspólny raport niemieckich ministerstw spraw zagranicznych,
        sprawiedliwości i propagandy głosił jeszcze w roku 1942, że "celem
        procesu ma być wyjaśnienie narodowi niemieckiemu i całemu światu, że
        wina za wybuch wojny spada na Żydów".

        Profesor Döscher pisze, że kiedy Grynszpan dowiedział się o tych
        planach, wyznał całą prawdę. Prokuratura zbadała sprawę, doszła do
        wniosku że proces może zakończyć się kompromitacją. Herszel
        Grynszpan trafił do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, gdzie
        słuch po nim zaginął.

        Wśród cytowanych przez profesora Döschera dokumentów, znajdują się
        wspomniane fragmenty pamiętników pisarza francuskiego André Gide‘a,
        który, jak powszechnie wiadomo, był gejem. Gide (także pochodzenia
        żydowskiego) nie może w nich ukryć zdumienia, że nikt jeszcze nie
        zwrócił uwagi na kulisy tak znanego wydarzenia historycznego jak Noc
        Kryształowa. "Ten mały Żyd-morderca i jego kochanek, tak intymny
        związek. Jak to się stało, że nikt jeszcze nie wywlókł tego na
        światło dzienne?" Teraz już wiemy...
        "
        • bratjakuba Re: ps 29.03.09, 14:35
          Jak ta kontrowersja mo dotyczyć tego,kogo chcioł zabić
          Herszel Grinszpan to nie warto rozdziyrać szat.
          W obiegu som obie wersje i kożdo powołuje sie na "niezależne,wiarygodne
          żródła" Bardzi warte podkreślynio jest to,że obu zestawionych tu szlachetnych
          panów Welczkow dzielom wieki i przepaść ideologiczno.
          A tyn synek przeca poza tym robi dobro robota.
          • szwager_z_laband Re: ps 29.03.09, 14:45
            jo mu niy odbiyrom nic i niy ujmuja, jo mu zwrociou ino uwaga ze
            Grynszpan niychciou zabic Welczka ino swojego kochanka Ratha i ze to
            co stoi w tym tekscie od niego to je ta samo niyprowda kero guosiyli
            hitlerowcy. W zamian za to musza wysuchiwac odniego epitetow. Chyba
            kozdy kto logicznie mysli widzi ize synek pszegion paua. Co do dwoch
            wersjow - wersjow moge byc i sto, wazne je coby niy powtazac
            cyganstw i to dopiyro niy takich kerymi hitlerowca sie wysugiwali a
            potym i inksze . Ani niywia jak ich nazwac. Chyba mi niy powiysz
            BracieJakuba ize to je rozdziyranie szat(?)
            • szwager_z_laband Re: ps/ps 29.03.09, 14:46
              ZEITGESCHICHTE
              Grynszpans Geheimnis
              Das Attentat, das die „Kristallnacht“ auslöste, war wohl keine
              politische, sondern eine Beziehungstat
              Von Jan von FlockenIm Pariser Schwulenlokal „Le Boeuf sur le Toit“
              ging es im Herbst 1938 hoch her. Madame Henrion, Wirtin des
              rosaroten Etablissements, freute sich über etliche Stammgäste,
              darunter ein blendend aussehender 29-jähriger Deutscher mit den
              Spitznamen „die Botschafterin“ oder „Notre Dame de Paris“. In seiner
              Begleitung ein schmachtäugiger Jüngling. Dieses Pärchen – Ernst vom
              Rath und Herschel Grynszpan – sollte wenig später Geschichte machen,
              folgenreich für Europa und die Welt.

              Am Morgen des 7. November 1938 sucht Grynszpan in Paris die deutsche
              Botschaft, rue de Lille 78, auf und streckt den Legationssekretär
              vom Rath mit fünf Revolverschüssen nieder. Das Opfer stirbt zwei
              Tage später und gilt fortan als Märtyrer der NS-Bewegung. Sein Tod
              wird Anlass eines antijüdischen Pogroms in Deutschland, bekannt
              unter der Metapher „Reichskristallnacht“. Was damals wie heute für
              ein politisches Attentat auf einen hohen Repräsentanten des Dritten
              Reichs gehalten wird, war tatsächlich ein höchst verwickeltes
              Spontan-Drama.

              Das beweisen die Forschungen des Historikers Hans-Jürgen Döscher.
              Der Osnabrücker hat sich seit Jahren in die Materie vertieft und bis
              heute unbekannte Dokumente zu Tage gefördert, die jenseits aller
              Polit-Legenden den Vorwand zur „Reichskristallnacht“ als intimes
              Beziehungsdelikt entlarven.

              Der Jude ohne gültigen Pass, dessen seit 1911 in Deutschland lebende
              Eltern von der SS nach Polen abgeschoben worden waren, wollte
              keineswegs als Rache dafür den deutschen Botschafter Graf Johannes
              Welczek ermorden und ein Fanal setzen. Vielmehr verlangte Grynszpan
              ganz gezielt, so Aussagen deutscher Botschaftsangestellter vor der
              Pariser Polizei, „einen Legationssekretär“ zu sprechen. Entgegen den
              Vorschriften empfing vom Rath seinen Mörder, ohne dass dieser ein
              Anmeldeformular ausfüllen musste. Die beiden kannten sich demnach.

              Grynszpan, der sich illegal und arbeitslos in Frankreich aufhält,
              ist der klassische Bummelant, den die Pariser Demimonde fasziniert.
              Was ihm fehlt, sind gültige Papiere. Die braucht er, um sich
              ungehemmt an der Seine tummeln zu können. Sein Liebhaber vom Rath
              hat ihm wohl Hoffnungen auf einen Pass gemacht und will nun sein
              Versprechen nicht halten. Als Grynszpan zudem von
              Judendrangsalierungen in Deutschland hört, dreht er durch, kauft
              sich einen Trommelrevolver nebst Munition und erschießt den
              ungetreuen Freund.

              Sowohl die Nazis als auch ihre Gegner bemühen sich 1938 nach
              Kräften, diese Realität zu verzerren. Obwohl französische Ermittler
              den 17-Jährigen ausdrücklich als „Strichjungen“ bezeichnen, braut
              sich eine groteske Koalition zusammen. Die NS-Propaganda stempelt
              Grynszpan zum terroristischen Vorkämpfer einer jüdischen
              Weltverschwörung, und dessen Anwalt Vincent de Moro-Giafferi, ein
              notorischer Deutschland-Hasser, verklärt seinen Mandanten zum Akteur
              eines antifaschistischen Rachefeldzugs. Diese Missverständnisse
              wirken bis heute fort.

              Zum Prozess gegen Grynszpan kommt es in Paris nicht mehr. Frankreich
              tritt in den Zweiten Weltkrieg ein und wird im Sommer 1940 von
              Truppen der Wehrmacht großenteils besetzt. Am 15. Juli liefert die
              französische Justiz den Attentäter aus, der fortan im Berliner
              Untersuchungsgefängnis Moabit sitzt.

              Die nationalsozialistische Propaganda hat Großes mit dem jungen
              Juden vor. Er soll in einem Schauprozess vor dem Volksgerichtshof
              zum Auslöser des Weltkriegs stilisiert werden. 1939 erscheint im
              Zentralverlag der NSDAP ein „Gelbbuch über Grünspan und seine
              Helfershelfer“. Darin will man nachweisen, dass es sich „nicht um
              eine deutsch-französische oder deutsch-polnische Angelegenheit,
              sondern um einen Angriff des Weltjudentums gegen das
              nationalsozialistische Deutschland“ handelte.

              Die Anklage des Oberreichsanwalts beim Volksgerichtshof vom 16.
              Oktober 1941 lautet auf Hochverrat und Mord. Der Delinquent habe mit
              seiner Tat bezweckt, „daß auf die Reichsregierung ein Druck ausgeübt
              werde, ihre Maßnahmen zur Ausschaltung jüdischen Einflusses auf das
              deutsche Volksleben nicht weiter durchzuführen“. Während einer
              gemeinsamen Beratung von Auswärtigem Amt, Justiz- und
              Propagandaministerium Anfang Januar 1942 wird ganz unverblümt
              erklärt: „Der Sinn des Prozesses soll sein, vor dem deutschen Volk
              und der Weltöffentlichkeit klarzulegen, dass das internationale
              Judentum der Hauptschuldige an dem Ausbruch dieses Krieges ist.“

              Dem prominenten Häftling wird allmählich bewusst, welche Rolle er
              spielen soll und dass ihm ein Todesurteil droht. Also offenbart er
              die unpolitischen Hintergründe seiner Tat.

              Grynszpans Einlassungen erscheinen in Verbindung mit früheren
              Erkenntnissen der französischen Polizei so bedenklich, dass Gestapo
              und Auslandsgeheimdienst eine Gruppe von Agenten in Marsch setzen,
              die im einschlägigen Pariser Milieu über das Duo vom Rath/Grynszpan
              recherchiert. Ihr Fazit ist aus NS-Sicht höchst unerfreulich. V-
              Leute berichten dem leitenden Ermittler Eberhard Katz-Zahdeck,
              dass „vom Rath und Grünspan eine homosexuelle Verbindung
              unterhielten“. Beide seien beobachtet worden, „als sie zusammen
              tanzten“, und sie hätten „auch in Lokalen Zärtlichkeiten miteinander
              ausgetauscht“. Namen von Schwulenbars wie dem „Select“ oder dem „Le
              Boeuf sur le Toit“ fallen. Katz-Zahdeck kommt zu dem Schluss,
              dass „keine politischen, sondern rein private persönliche Motive
              Anlaß zum Vorfall in der Deutschen Botschaft gaben“.

              Als Leopold Gutterer, Staatssekretär im Reichspropagandaministerium,
              den Rapport liest, ist er entsetzt. Der Mythos des vom Rath als NS-
              Märtyrer wäre dahin, wenn in einem Prozess herauskäme, dass der
              Diplomat nicht nur das Strafgesetz, sondern auch die Rassegesetze
              eklatant verletzt hätte. Dies werde zu „unglaublichen Folgerungen“
              führen, das Regime hätte „sich bis auf die Knochen blamiert“.
              Gutterer meldet diese Bedenken seinem Vorgesetzten Joseph Goebbels.
              Der tut die Aussagen über Grynszpan als eine „absurde, typisch
              jüdische Behauptung“ ab, wird aber unsicher. „Das ist natürlich eine
              unverschämte Lüge“, notiert der Propagandaminister am 24. Januar
              1942. „Immerhin ist es aber geschickt erdacht, und sie würde, wenn
              sie im öffentlichen Prozeß vorgebracht würde, sicherlich das
              Hauptargument der ganzen gegnerischen Propaganda werden.“

              Wie Recht Gutterer mit seiner Einschätzung hat, stellt sich nach dem
              Krieg heraus. In Tel Aviv findet man 1988 eine eidesstattliche
              Erklärung der jüdischen Medizinerin Sarella Pomeranz aus dem Jahr
              1963. Sie war bis 1939 Assistenzärztin beim Berliner Institut Jacob
              Tugendreich. Dorthin sei Ernst vom Rath überwiesen worden „wegen
              Mastdarmentzündung auf gonorrhoischer Basis“. Laut Protokoll „war
              die Krankheit durch homosexuellen Verkehr erworben“. Historiker
              Döscher hält dieses Dokument für um so beweiskräftiger, als er in
              den Krankenakten vom Raths weitere Hinweise auf besagte
              Geschlechtskrankheit fand. So erhielt der Diplomat 1937 während
              eines Indien-Aufenthalts ein Medikament, welches in Verbindung mit
              Darmgonorrhö bei Männern zusätzlich auf homosexuelle Praktiken
              hinweist.

              Im Mai 1942 ergeht eine Weisung des Führerhauptquartiers, die
              Gerichtsverhandlung gegen Grynszpan sei „einstweilen nicht zu
              führen“. Ein enttäuschter Goebbels vertraut seinem Tagebuch an: „Die
              Frage des Paragraphen 175 . . . ist noch zu ungewiß, als daß wir uns
              im Augenblick in ein
              • szwager_z_laband Re: ps/ps 29.03.09, 14:48
                Im Mai 1942 ergeht eine Weisung des Führerhauptquartiers, die
                Gerichtsverhandlung gegen Grynszpan sei „einstweilen nicht zu
                führen“. Ein enttäuschter Goebbels vertraut seinem Tagebuch an: „Die
                Frage des Paragraphen 175 . . . ist noch zu ungewiß, als daß wir uns
                im Augenblick in eine so delikate Prozeßführung hineinbegeben
                könnten.“ Die Rolle, welche man Grynszpan zudachte, ist beendet. Er
                wird ins KZ Sachsenhausen deportiert, offenbar ermordet und 1960
                offiziell für tot erklärt.

                Der Schriftsteller André Gide, Ikone der Pariser Schwulenszene,
                notierte bereits 1938 in seinem Kalendarium, dass vom Rath „zu dem
                kleinen Juden, seinem Mörder, Beziehungen ausgesprochen intimer Art“
                unterhalten hätte. „Der Gedanke“, so Gide, „dass ein soeben noch in
                den höchsten Tönen gerühmter Repräsentant des Dritten Reiches im
                Hinblick auf die Gesetze seines Landes gleich in zweifacher Hinsicht
                gesündigt hat, ist eher erheiternd.“ Den Dichter bewegte schon
                damals die Frage: „Wie kommt es nur, dass die Presse diesen Skandal
                nicht groß herausbringt?“

                DIE NACHT, IN DER SYNAGOGEN BRANNTEN

                In der „Reichskristallnacht“ wurden 26 000 Juden verhaftet und 91
                ermordet. Zudem plünderten die Massen 7500 Geschäfte, legten Feuer
                und zerstörten 177 Synagogen.

                DER NS-EXPERTE

                Hans-Jürgen Döscher, 58, ist Lehrbeauftragter für Neueste Geschichte
                an der Universität Osnabrück.
              • bratjakuba Re: ps/ps 29.03.09, 15:03
                To rozdziyranie szat nie dotyczy Twojej prowdy.Dlo uzasadniynio Kristallnacht wymyślono by inkszy pretekst kieby nie tyn
                i n c y d e n t z Herszlem Grinszpanem.
                Bez to nie warto sie wadzic co było prziczynom żydowskich pogromow.

                Jak w ta "noc" podpolyli synagoga w Raciborzu to żodyn sie nie dziwioł,ćhoć pojyncie "Kristallnacht" nie było znane ani żodyn nie słyszoł o jakimś Herszlu.
                Ale już wszyjscy roztomańcie komentowali jak na drugi dziyń zgorała burznica w polskim wteda jeszcze Rybniku.
                • szwager_z_laband Re: ps/ps 29.03.09, 15:08
                  Niyma mojyj prowdy, tym bardziyj uwazom warto poswiyncic sie napisac
                  co bouo cyganstwym.

                  BracieJakuba kozde cyganstwo wczesniyj abo pozniyj wylezie na
                  wiyrch, tak bouo i w wypadku cyganstwa jake sam pszez
                  dziesiynciolecia bouo w obiegu.
                  • 1fatum Re: ps/ps 29.03.09, 17:51
                    Mam pomysł, który powinien zadowolić obie strony i wyjść z twarzą. Wystarczy do tamtej strony dopisać to co Szwager_z_laband napisał poprzedzając informacją, że istnieją dwa zapisy wydarzeń.
                    • sloneczko1 Re: ps/ps 29.03.09, 18:19
                      Rumilk i tak niy odpisze tak szybko bo niy mo dojścia do kompa;)
                      • szwager_z_laband Re: ps/ps 29.03.09, 18:42
                        mysla ale ze tera zrozumi jaki feler zrobiou

                        • sloneczko1 Re: ps/ps 29.03.09, 18:56
                          Laband,jestyś fajny synek ,ale musza pedzieć,że Rumilk je takim
                          samym pasjonatym jak Ty i choć niy je ślonzokym jak my to naprowdy
                          przaje naszyj ziymi i wszystke siyły na to poświynco,musicie sie
                          jakoś pogodzić



                          przeca bez jakiś tam szwuli niy bydziecie w niyzgodzie żyć


                          Rumilk niy mo dojścia do kompa to niy moge nic Ci odpisać ale
                          wiym ,że Cie poważo i cyni
                          samach to słyszała i niy powtarzom za kim inkszym
                    • rumilk Re: ps/ps 01.04.09, 18:31
                      1fatum napisał:

                      > Mam pomysł, który powinien zadowolić obie strony i wyjść z twarzą.
                      Wystarczy do
                      > tamtej strony dopisać to co Szwager_z_laband napisał poprzedzając
                      informacją,
                      > że istnieją dwa zapisy wydarzeń.
                      >

                      Niech was kaczka kopnie!
                      Coś w tym jest!
                      Ale ja nigdy się tym nie interesowałem. Jeden zapis znam od lat. I
                      właśnie to zamieściłem w reportażu. Zamieściłem, a następnie
                      przeczytałem (na zastrzeżonym, niedostępnym forum, do którego
                      szwagier ma dostęp...), że sieję hitlerowską propagandę i tylko to
                      mnie rozsierdziło.
                      Złość szkodzi porozumieniu.
                      Bardzo delikatnie pewien znawca tematu zwrócił mi uwagę na podpis
                      pod czołgiem. I go zmieniłem. Nie zacietrzewiam się.
                      Ale tak naprawdę to Kristallnacht znam przez przypadek, bo tropiłem
                      w internecie Welczków - pasja taka: piszę o nich reportaż. No i
                      trafiłem w pracy magisterskiej (?) gościa z CENTRALNEJ POLSKI taki a
                      nie inny opis zdarzenia, a potem wkleiłem to i.... Szwagier
                      zaatakował...
                      Resztę znacie z tego postu, który usunęliście.
                      Szlag mnie trafił po prostu raz a dobrze.
                      A ze historykiem nie jestem, to teraz będę musiał potropić trochę tą
                      cholerną "noc kryształową" i zastanowić się co dalej.
                      Uwierzcie mi, że naprawdę mi się nie chce. Mam tyle innej roboty...
                      Niech to szlag!

                      P.S.
                      Słoneczko!
                      Kompy to ja mam dwa, tylko z dostępem do sieci gorzej..... :)


                      • 1fatum Re: ps/ps 01.04.09, 18:35
                        rumilk napisał:

                        > Niech was kaczka kopnie!
                        *****************************************

                        Niech kopnie. W dodatku zadnią nogą.

                        Równy z Ciebie gość, że tak podszedłeś do zagadnienia.
                        Pozdrawiam.
                        • bratjakuba Re: ps/ps 01.04.09, 18:43
                          Też mi sie podobosz rumilk.Rob dali swoja dobro robota a jak nie bydziesz czego
                          pewny to sam szkryfni do Labanda.Pozdrowiom,bratjakuba.
                          • szwager_z_laband Re: ps/ps 01.04.09, 21:33
                            to co szanuja to jak ktos je robotny:)

                            je zech ale pieronym tysz uparty:)

                            =
                            dwie wersje podac niy styknie == coby uniknonc niyporozumiyn u ludzi
                            kere to czytajom a som laikami w temacie, cza ajnfach zaznaczyc kero
                            wersja tyj geszichty je fauszywom.

                            to tela w sprawie wspominanyj tu kaczki(dziynnikarskyj) chyba:))

                            • rumilk Re: ps/ps 02.04.09, 11:01
                              Co naczy "prawdziwy", "fałszywy"?
                              Szwagier, pamiętasz aferę z tzw. "pamiętnikami Hitlera"?!
                              W tym przypadku zanim zaczęto publikować je w poważnym periodyku to
                              również osoby z tytułami naukowymi opiniowały ich autentyczność.
                              Z tego co czytałem sensacje profesora są oparte na pamiętnikach
                              jekiegoś bliżej mi nieznanego gejowskiego pisarza.
                              Skąd wiadomo, że rewelacje profesora i cały pamiętnik to jedna
                              jedyna prawda?
                              Czy to że naziści głosili jakąś wersję to znaczy że jest ona
                              fałszywa?
                              Może niechcąco jednak mówili prawdę.
                              Przybliż chociaż rok publikacji tego artykułu który cytujesz.
                              A z publikacją samych pamiętników się spotkałeś?
                              Skąd pewność że istnieją naprawdę i że są autentyczne?
                              Do usłyszenia w przyszłym tygodniu!
                              Pozdrawiam.
                              • ballest Re: ps/ps 02.04.09, 12:23
                                Tu jest cos na ten temat!
                                www.ashkenazhouse.org/pogromnacht.html
                                "Das Attentat

                                Am Morgen des 7. November, also vier Tage, nachdem Herschel
                                Grynszpan den Brief seiner Schwester erhalten hatte, ging er in das
                                Waffengeschäft "A la fine lame" und kaufte für 245 Francs einen
                                Trommelrevolver mitsamt Patronen. Mit diesem begab er sich dann zur
                                deutschen Botschaft, wo er vor dem Tor den deutschen Botschafter
                                Graf Welczeck traf, der von seinem üblichen Morgenspaziergang
                                zurückkam. Dieser verwies Grynszpan an den Pförtner Mathes, wo er
                                angibt, ein wichtiges Dokument an einen Sekretär abgeben zu müssen,
                                so die Aussage Welczeks.[7] Grynszpan interessierte sich also nicht
                                für den Botschafter vor dem Gebäude (wo ihm ein Attentat auch
                                bessere Fluchtmöglickeiten offen gelassen hätte), sondern fragte
                                direkt nach einem Sekretär. Seltsam erscheint auch, dass er ohne
                                Passkontrolle oder weitere Rückfragen vorgelassen wurde, dass der
                                Amtsgehilfe Nagorka ihn bei vom Rath anmeldete ohne Grynszpan den
                                vorgeschriebenen Anmeldevordruck ausfüllen zu lassen, und dass vom
                                Rath diesen auch hineinbat. Alles nur, um ein Dokument abzugeben?

                                Kurze Zeit, nachdem er Grynszpan in das Büro vom Raths gelassen
                                hatte, hört Nagorka Hilfeschreie – wohlgemerkt keine Schüsse![8] Er
                                findet vom Rath auf den Boden liegend vor, lässt den Verletzten aber
                                zurück und haelt zunaechst Grynszpan fest, um ihn dem vor der
                                Botschaft postierten französischen Polizisten zu übergeben. Damit
                                entscheidet sich Nagorka gegen zwei näherliegendere
                                Handlungsoptionen: Weder hilft er dem Opfer vom Rath, schließlich
                                hatte der Amtsgehilfe ja nicht einmal Schüsse gehört und kann sich
                                so über die Situation eigentlich noch nicht im Klaren gewesen sein,
                                noch verständigt er den für die Botschaft als ex-territorialen Raum
                                zuständigen SS-Sturmbannführer Bömelburg. Der französische Polizist
                                muss dagegen mit der Verhaftung eines Mörders ziemlich überfordert
                                gewesen sein, war er doch zu diesem Zeitpunkt auf sich allein
                                gestellt.

                                Schüsse hatte Nagorka wie gesagt keine gehört. Und laut dem Juristen
                                Friedrich Kaul, der die französischen Gerichtsakten durchgearbeitet
                                hat, fand der französische Kommissar, der kurz nach der Tat das
                                Zimmer vom Raths betrat, zwar den Revolver, jedoch waren in diesem
                                noch alle fünf Patronen (und nicht die leergeschossenen
                                Patronenhülsen, wie es bei einem Revolver der Fall sein müsste)[9].
                                War der Revolver, den Grynszpan am Morgen gekauft hatte, also
                                überhaupt die Tatwaffe? War Grynszpan überhaupt der Täter?

                                Fest steht, dass Grynszpan verhaftet wird, während vom Rath zunächst
                                von Dr. Claass untersucht wird, dem Vertrauensarzt der deutschen
                                Botschaft. Er ist der erste Arzt, der in Kontakt mit vom Rath kommt
                                und diesen nach welcher Behandlung auch immer an den französischen
                                Prof. Dr. Baumgartner ins Krankenhaus de l'Alma, 166 Rue de
                                l'Université, überstellt. Obwohl mit Dr. Claass ein Vertrauter der
                                Deutschen das Opfer mit behandelt, und an der Kompetenz von Prof.
                                Baumgartner auch von Seiten der Nazis nie der geringste Zweifel
                                geäußert wurde, reicht dies der Partei- und Staatsführung nicht aus.
                                Noch in der Nacht vom 7. auf den 8. November setzen sich aus
                                Deutschland Hitlers Leibarzt, Dr. Brandt, und Prof. Magnus in
                                Richtung Paris in Bewegung – der Grund hierfür ist unbekannt, was
                                ihre genaue Aufgabe in Paris sein sollte, ebenfalls. Dr. Brandt war
                                zwar Vertrauter Hitlers, medizinisch zeichnete ihn aber nichts aus,
                                er war eigentlich Unfallchirurg. Kurz nach ihrem Eintreffen
                                unterrichten sie Berlin mit einem ersten Bulletin über den Zustand
                                des Patienten: "Der Zustand des … vom Rath ist … ernst zu
                                beurteilen. … Die bestmögliche operative Versorgung und bisherige
                                Behandlung durch Dr. Baumgartner, Paris, lässt Hoffnung auf den
                                weiteren Verlauf zu."[10] Der Zustand ist also ernst, lässt aber
                                Hoffen. Auch Graf Welczeck, der deutsche Botschafter, hatte in
                                seinem Bericht über die Vorkommnisse, den er am Vormittag des 8.
                                November zu verfasst haben scheint, noch davon gesprochen, vom Rath
                                habe "die Nacht verhältnismäßig gut überstanden."[11] Nun verbringen
                                die beiden, extra aus Deutschland herbeibeorderten Ärzte eine halbe
                                Stunde mit vom Rath alleine – und in ihrem Bulletin vom Abend des 8.
                                November äussern sie dann auch ernstere Besorgnisse. "…Die
                                Temperatur ist hoch geblieben. Es finden sich jetzt Anzeichen einer
                                beginnenden Kreislaufschwäche."[12] Was Brandt und Magnus in dieser
                                Zeit mit vom Rath taten, können wir nur vermuten, dass zumindest
                                Brandt aber kaum besondere Skrupel gehabt haben dürfte, ist
                                anzunehmen: Er wurde 1948 als ranghöchster Arzt bei den Nürnberger
                                Ärzteprozessen zum Tode verurteilt, u.a. war er an Menschenversuchen
                                in Konzentrationslagern beteiligt. Bevor vom Rath am 9. November, um
                                16:30 stirbt, darf ihn seine Mutter noch am Krankenbett besuchen –
                                allerdings mit dem strengen Verbot mit ihm zu sprechen. Warum? Nur
                                um seine Gesundheit zu schützen oder aus Angst, er könnte etwas
                                verraten? Vom Raths Vater, ebenfalls im diplomatischen Dienst tätig
                                gewesen, äusserte jedenfalls Zweifel, ob sein Sohn wirklich Opfer
                                eines Attentäters geworden sei. Gegenüber seines jüdischen Nachbarn,
                                dem Kantor Magnus Davidson, erklärte er, er glaube eher an "eine von
                                den Nationalsozialisten gedungene Kreatur als an ein jüdisches
                                Attentat", sein Sohn habe zu viel gewusst[13]. Dass die Sympathie
                                der Nationalsozialisten mit dem nicht sonderlich hoch gestellten,
                                adligen und vermutlich homosexuellen vom Rath nicht sonderlich groß
                                war, darf wohl angenommen werden, vielleicht war er ihnen gar ein
                                Dorn im Auge. Der Berliner Journalist Dr. Heinrich Muehsam,
                                antwortete auf die Frage, ob vom Rath wohl sterben
                                werde: „Natuerlich stirbt er. Sonst haette das ganze ja keinen
                                Wert. ... Je groesser die Trauer, desto fanatischer der Hass.“[14]"
                                • grba Kasa 02.04.09, 17:42
                                  Naziści mieli problem ze zrozumieniem spraw gospodarczych i finansowych. Hjalmar
                                  Schacht ubolewał, że nie potrafi im wytłumaczyć czym jest emisja pieniądza, by
                                  ten miał wartość i pokrycie.

                                  Tymczasem ogromne programy inwestycyjne, socjalne i wreszcie zbrojeniowe,
                                  pustoszyły skarb państwa. Kristallnacht i wybuch wojny był spowodowany przede
                                  wszystkim trudnościami w pokryciu wydatków.

                                  Hitlerowi bez przemocy i wojny groziło bankructwo. Wyobraźcie sobie, że na
                                  Parteitagu w Norymberdze wyłazi na mównicę i ogłasza, że ni ma kasy i ogłasza
                                  bankructwo jak jakiś żydowski sklepikarz.

                                  Adolf z ekipą miał inny sposób na uzyskiwanie środków finansowych - przemoc.
                                  Grynszpan to tylko pretekst. Kristallnacht zasiliła budżet państw o 10% w roku
                                  1938. Kristallnacht była też okazją do zwyczajnego rabunku i obłowienia się
                                  nazistowskiej bandy.

                                  A potem już poszło...
                              • szwager_z_laband Re: ps/ps 02.04.09, 18:38
                                zanim dalyj cos byda szkryflou to musza wiedcziec Rumilk eli
                                poradzisz po niymiecku(?)
                                • ballest Re: ps/ps 02.04.09, 21:55
                                  Laband, to je wlasnie problym, bo nie wszystkie teksty sa w jezyku polskim, jou
                                  miou ten som problym z polskimi polimistami, jesli o lokacje miast chodzi !
                                  • sloneczko1 Re: ps/ps 02.04.09, 22:50
                                    to bydzie Laband tumaczoł i wiyncyj ludzi na tym skorzysto,abo?
                                    • rumilk Re: ps/ps 06.04.09, 17:36
                                      Sprawa złożona.
                                      Ogólnie rzecz biorąc - wolę po polsku, bo nie znam niemieckiego.
                                      • szwager_z_laband Re: ps/ps 06.04.09, 18:37
                                        Rozumia, Rumilk umowmy sietak - wiysz jake jo mom zdanie na temat
                                        tyj checy ze Welczkym, jak mosz jakes wontpliwosci to zadowej
                                        konkretne pytania, bo jak jo by miou couke teksty sam tuplikowac to
                                        bych musiou dniami siedziec nad tym ...

                                        Podouech ci informacje, i Ty widocnie mosz zastrzezynia(?) - jak ja
                                        to godej jake i postaromy sie je sam obgodac.

                                        Jo je pszekonany ize Welczek niymo z tom sprawom nic spolnego - no
                                        chyba ze tela ize pszez dziesiontki lot wmawiali nom ize to na niego
                                        se Grynszpan richtowou(szykowou). Proponowou bych to tak ujonc!

                                        • rumilk Re: ps/ps 06.04.09, 19:27
                                          Ujmę to tak:
                                          Skąd pewność, że opisany profesor ma rzeczywiście dostęp do
                                          wiarygodnych materiałów?
                                          Wystarczy, że autor (ten francuski pisarz) cierpiał np. na
                                          schizofrenię...
                                          Wtedy może wcale nam nic nie "wciskano", tylko ci co od
                                          dziesięcioleci pisali tak a nie inaczej mieli jednak rację.
                                          ???????
                                          Szkoda mi tego wątku z Welczkiem, bo naprawdę uważałem to tylko za
                                          ciekawostkę....
                                          • szwager_z_laband Re: ps/ps 06.04.09, 19:37
                                            z wielu zrodeu je wiadomo - miyndzy ibnkszymi informantow tajnych-
                                            ze ta para boua kochankami

                                            pseudonim zamordowanego w pouswiatku homoseksualistow w Paryzu(np w
                                            lokalu w kerym sie trefiali Grynszpan ze swoim kochanym) bou tysz
                                            niy pszipadkowy.

                                            Profesor o kerym sam godka mo/miou donscie do tajnych akt jako
                                            badacz specjalista w tym temacie.
                                            • szwager_z_laband Re: ps/ps 06.04.09, 19:39
                                              Hitlerowcy planowali Grynszpanowi zrobic pokazowy proces, musieli
                                              jednak z tego zrezygnowac jak Grynszpan oficjalnie w pszesuchaniu
                                              wyjawniou prowda o swoim zwionzku ze ofiarom/"kochanym".
                                            • rumilk Re: ps/ps 06.04.09, 19:51
                                              I to pewne, że to prawda?
                                              Historycy zresztą też bywają różni.... "Dla chleba" i nie tylko:
                                              także dlatego, by zaistnieć (choćby skandalem) zrobią wszystko.
                                              Nawet, gdyby to potem mieli odwoływać...
                                              Ostatnio masz przykład z pierwszych stron gazet: jeden świeżo
                                              upieczony historyk "odkrył", że Wałęsa w dzieciństwie oddawał mocz w
                                              kościele....
                                              I nawet umieścił to w książce. Że o jego pracy magisterskiej nie
                                              wspomnę.

                                              Od Kristallnacht upłynęło już mnóstwo czasu - skąd więc "tajne akta"
                                              i "tajni informatorzy"?
                                              Dlaczego nie mogę nic znaleźć otwarcie na ten temat?
                                              Czyżby środowisko historyków też nie dowierzało tym odkryciom sprzed
                                              prawie 10-ciu lat?
                                              Pytam, szukam i nic....
                                              • szwager_z_laband Re: ps/ps 06.04.09, 19:54
                                                z tamtych lat w archiwach.

                                                Rumilk, problym polego na tym ze niy bouo powodu odwouywac tego - to
                                                poprostu bouo wielu na rynka powtarzac ta hitlerowsko wersja. Jak
                                                myslisz czymu hitlerowcy niy dopuscili do tego procesu?
                                                • rumilk Re: ps/ps 06.04.09, 20:21
                                                  szwager_z_laband napisał:

                                                  > z tamtych lat w archiwach.
                                                  >
                                                  > Rumilk, problym polego na tym ze niy bouo powodu odwouywac tego -
                                                  to
                                                  > poprostu bouo wielu na rynka powtarzac ta hitlerowsko wersja. Jak
                                                  > myslisz czymu hitlerowcy niy dopuscili do tego procesu?

                                                  Może mieli inne ważniejsze sprawy na głowie - nie wiem...
                                                  • szwager_z_laband Re: ps/ps 06.04.09, 20:23
                                                    na to tysz som dokumynty - bezto sier pytouech eli znosz niymiecko
                                                    szpracha

                                                    jo wiym;)
                                                  • szwager_z_laband koncowka 06.04.09, 20:24
                                                    wedug ich wuasnych suow skonczouo by sie to kompromitacjom = bezto
                                                    niy doszuo wkoncu do tzego procesu.
                                                  • rumilk Re: ps/ps 06.04.09, 20:32
                                                    Prześpię to jeszcze.
                                                    Ale coś czuję, że przez Ciebie i Twoje "jo wiym" to będę zmuszony
                                                    wywalić fragment reportażu.
                                                    Bo cała afera to z tego powodu, że znalazłem przez przypadek,
                                                    niechcący wzmiankę, że gość związany z Gliwicami otarł się o
                                                    historyczne wydarzenia.
                                                    Nie mogę i nie chce mi się dochodzić kto z nas ma rację, bo wszyscy
                                                    kogo pytam, to mają w nosie kto do kogo i za co strzelał.
                                                    Von Rath zginął i był pretekst. Ale ja nie po to to opisałem tam,
                                                    rozumiesz?!
                                                  • szwager_z_laband Re: ps/ps 06.04.09, 20:35
                                                    rozumia i starom sie wiyncyj :)

                                                    to postarej sie tera Ty:)
                                          • 1fatum Re: ps/ps 06.04.09, 19:42
                                            rumilk napisał:

                                            > Ujmę to tak:
                                            > Skąd pewność, że opisany profesor ma rzeczywiście dostęp do
                                            > wiarygodnych materiałów?
                                            > Wystarczy, że autor (ten francuski pisarz) cierpiał np. na
                                            > schizofrenię...
                                            > Wtedy może wcale nam nic nie "wciskano", tylko ci co od
                                            > dziesięcioleci pisali tak a nie inaczej mieli jednak rację.
                                            > ???????
                                            > Szkoda mi tego wątku z Welczkiem, bo naprawdę uważałem to tylko za
                                            > ciekawostkę....
                                            ******************************************************************

                                            Wejdę między wódkę, a zakąskę i zapytam - jaka mamy gwarancję, że argumentu
                                            drugiej strony nie maja takiego właśnie pochodzenia?

                                            Dlatego podtrzymuję swoja sugestię, aby zamieścić dwie wersje informując, że
                                            obie istnieją równolegle i na dzień dzisiejszy brak bezspornych dowodów, która
                                            jest prawdziwa, a zatem czytający w swoim rozumie powinien dokonać wyboru.
                                            • szwager_z_laband Re: ps/ps 06.04.09, 19:46
                                              dowodym kery nojwiyncyj powiniyn wos obu pszekonac w waszych
                                              wontpliwosciach som zeznania Grynszpana i pozniejszo decyzja o
                                              rezygnacji z pokazowyj rozprawy ze wzglyndu na kompromitacja strony
                                              hitlerowcow(na to som akta/dowody)

                                              pomijom juz tera zeznania naocznych swiadkow i tajnych agyntow ze
                                              swidka homoseksualistow we Paryzu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka