Dodaj do ulubionych

Zakochałem się...

IP: *.dynamic.chello.pl 16.04.12, 15:06
Poznałem ją w klubie, parę zdań i zapragnęliśmy się przytulić.
Tak przytulaliśmy się z godzinkę, może krócej...
bez podtekstów erotycznych, czyste, niewinne, piękne, miłosne przytulenie!
Na koniec, mając łzy w oczach ze szczęścia, ucałowała mnie mocno...i zniknęła...
Chodzę jak w obłędzie i tęsknię strasznie!
Czy los pozwoli nam się jeszcze raz spotkać?
Czemu to nam się przydażyło? W jakim celu?
Obserwuj wątek
    • Gość: Kayleigh Re: Zakochałem się... IP: *.play-internet.pl 16.04.12, 16:52
      nic, tylko życzyć ponownego spotkania ;)
    • Gość: dido Re: Zakochałem się... IP: 213.134.163.* 16.04.12, 19:13
      Pewnie za dużo wypiła.

      Dąbrą radę ci dam - nie pisz do niej maili bez słownika ortograficznego w ręku, bo już nigdy więcej się przy tobie nie upije.
      • Gość: Romantyczny Re: Zakochałem się... IP: *.dynamic.chello.pl 16.04.12, 19:29
        Nie piła alkoholu...tylko soki.
        Ja także nie piłem.
        A co do słownika, to niepotrzebne złośliwości,
        literówka się zawsze zdarzyć może,
        zwłaszcza jak człowiek zakochany...
        ...Tobie też się zdarzyło napisać "Dąbrą" ...peace@love
        A co do kontaktu z nią...to go nie mam...zniknęła...
    • Gość: ja Re: Zakochałem się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.12, 22:21
      Pewnie miała faceta:(
      • Gość: Romantyczny Re: Zakochałem się... IP: *.dynamic.chello.pl 17.04.12, 00:44
        Niestety...chyba masz rację...
        ...przez chwilę się zatraciła,
        było jej (nam) cudownie...
        ale musiała wrócić do rzeczywistości...i zniknąć.
        Nic nie dzieje się bez przyczyny, powodu...
        ...chcę zrozumieć, co się wydarzyło i po co,
        ale nie potrafię...
        • Gość: Ona Re: Zakochałem się... IP: *.dag.pl 17.04.12, 08:42
          Zmartwię Ciebie.
          Ja tez się zakochałam i tez myślałam, ze nic nie dzieje się bez powodu, że wszystko ma sens, że ktoś pojawia się w naszym życiu, aby po to aby je odmienić. jednak prawda jest taka, ze są uczucia jednostronne, a przeżywamy taką miłość tylko po to, bo los chce nas pognębić.
          • Gość: Romantyczny Re: Zakochałem się... IP: *.dynamic.chello.pl 17.04.12, 11:35
            Nie jestem zmartwiony, nie jest mi smutno,
            wspominam te chwile z wielką radością,
            tęsknię, pragnę powtórnego spotkania,
            ale mam także świadomość,
            że może już nigdy do tego nie dojdzie,
            bo dama mojego serca...jest zamężna.
            Nie sądzę, że los chce mnie pognębić,
            nie mam do niego pretensji, nawet jestem wdzięczny...
            ...obudziło się moje serce, od wielu lat uśpione.
            • Gość: Ona Re: Zakochałem się... IP: *.dag.pl 17.04.12, 13:13
              Rozumiem. Wobec tego jesteśmy z zupełnie innych bajek.
              • Gość: Romantyczny Re: Zakochałem się... IP: *.dynamic.chello.pl 17.04.12, 20:55
                Z innej bajki mówisz...może.
                W mojej bajce, kocha się pomimo wszystko...
                radośnie, spokojnie, wyrozumiale,
                nawet, jeśli nie można być z tym kimś,
                nawet, jeśli ten ktoś nie odwzajemnia moich uczuć,
                bez egoizmu, zazdrości, poczucia krzywdy.
                Kocham ją i życzę jej szczęścia...jakkolwiek i z kimkolwiek.
                • Gość: Ona Re: Zakochałem się... IP: *.dag.pl 18.04.12, 08:44
                  Ja tez go kocham i też życzę szczęścia ...
                  • walpurga Re: Zakochałem się... 18.04.12, 10:21
                    dzien dobry, ale wy to macie z ta wasza miloscia.
                    jeszcze ktos przydrozny by sie nabral! a nawet rozczulil! hihi

                    powodzenia!

                    walpurga
                    • Gość: Romantyczny Re: Zakochałem się... IP: *.dynamic.chello.pl 18.04.12, 11:49
                      Dziękuje, za życzenia powodzenia.
                      Historie miłosne zawsze rozczulają.
                      Mnie najbardziej te niespełnione i/lub z tarapatami.
                      Romantycy twierdzą, że tylko miłość nieodwzajemniona,
                      może być romantyczna...chyba coś jest na rzeczy.
                      Ja zawsze patrzę na jasną stronę życia,
                      dlatego się cieszę, że dane mi było przeżyć te chwile.
                      A wybranka mego serca, może stała się lepszym człowiekiem
                      przez to, albo poznała swoją wartość...i teraz jest jej lepiej.
                      • viviene Re: Zakochałem się... 18.04.12, 21:52
                        miłość, miłość, miłość,,stara prawda, serce nie sługa,nie da się jej zaprogramować a szkoda..

                        www.youtube.com/watch?v=nQWspJCdSpc
                        • Gość: Romantyczny Re: Zakochałem się... IP: *.dynamic.chello.pl 18.04.12, 22:56
                          Bardzo dobrze, że nie da się zaprogramować!
                          Przychodzi z nienacka, w najmniej oczekiwanej chwili...
                          ...i oblewa serce miodem, budząc do życia,
                          dając nadzieję, pokazując co jest ważne, a co ważkie.
                          Kocham kochać ! Dzięki niebiosom za to uczucie!
                          • 1borgia Re: Zakochałem się... 18.04.12, 23:42
                            zaskoczony jestem waszym watkiem, bo od lat takich tu nie bylo.

                            trzymam za was kciuki jak przystalo na uczestnika forum romantica!:)

                            borgia
                            • Gość: Romantyczny Re: Zakochałem się... IP: *.dynamic.chello.pl 19.04.12, 11:22
                              "Borgia I-szy" dzięki serdeczne.
                              Każdy rodzaj dobrej energii się przyda,
                              choć je nie chcę być z Nią, za wszelką cenę.
                              Jeśli Ona ma rodzinę (męża), to nie mam zamiaru
                              rozbijać związku i doprowadzić do nieprzyjemnych sytuacji.
                            • walpurga Re: Zakochałem się... 19.04.12, 12:22
                              ?????????

                              borgia, forum internetowe ma to do siebie, ze ludzie tu przychodza i pisza. na forum romantica tez:)
                              nie ma powodow do zaskoczenia, tylko slusznie nalezy przyklaskiwac powyzszym dzialaniom!

                              pozdro,
                              walpurga
                • Gość: Viviene Re: Zakochałem się... IP: 109.95.200.* 19.04.12, 22:42
                  tak własnie myślę...ze chyba łatwiej kochac tak nie martwiąc się o trudy dnia codziennego bo to chyba raczej spada na męża lub moze własnie nie i pozostawione jest wybrance Twojego serca...moze..czy łatwiejsza jest taka miłośc gdy nie trzeba się na codzień troszczyc o kogoś?
                  • viviene Re: Zakochałem się... 19.04.12, 22:52
                    : I ciemność od końca do końca.
                    Swiat zagubiony na gasnących słońcach.
                    Gdzie wzrok skierować i nad kim zaszlochać.
                    Nie ma człowieka, gdy go nikt nie kocha!.

                    J.H.
                    przecudne.
                    • Gość: Romantyczny Re: Zakochałem się... IP: *.dynamic.chello.pl 19.04.12, 23:43
                      Viviene piękny wiersz...dziękuję! :)

                      Wiesz, ja chciałbym o Nią zadbać,
                      bo dbanie o kogoś, zwłaszcza kogoś, kogo się kocha,
                      jest cudne...daje radość podwójną.
                      Lecz niestety pokazała mi, że choć bardzo by chciała,
                      to nie może...i zniknęła.
                      Wiele osób, częściej kobiety, niestety, żyje z kimś,
                      kogo już nie kocha...ja tego nie rozumiem,
                      ale szanuję wybory innych ludzi.
                      • Gość: Viviene Re: Zakochałem się... IP: 109.95.200.* 20.04.12, 14:46
                        widać , ze niewiele mogla albo Tobie nie zaufała aż tak....
                        co do wyborów? po latach okazują sie własciwe lub nie.
                        Na miłość nigdy nie jest za pożno ale ja i tak nie rozumiem ludzi bo jeśli się kocha...no coż, czasem tylko odwagi brak:)
                      • Gość: Ona Re: Zakochałem się... IP: *.dynamic.chello.pl 20.04.12, 20:04
                        A Twoja wybranka wie chociaz, ze ja pokochałeś? Miała szansę dowiedziec się o tym, czy nie powiedziałes jej tego, nie chcąc burzyc jej związku?
                        • Gość: Romantyczny Re: Zakochałem się... IP: *.dynamic.chello.pl 21.04.12, 13:01
                          Nie wie, nie mam z Nią kontaktu, wczoraj w klubie też się nie pojawiła...
    • karielcia I dobrze. 19.04.12, 14:58
      A tera nie placz tu w rekaw , tylko wsiadaj na tego bialego ogiera, lasso do reki
      i kroliczka do Zlotej Klatki :)))
      www.tapeciarnia.pl/57973_bialy_ogier_fale.html
      • Gość: Romantyczny Re: I dobrze. IP: *.dynamic.chello.pl 19.04.12, 23:50
        To nie takie proste,
        bo jeśli nie jest wolna,
        a okoliczności wskazują, że nie jest,
        to nie mogę niczego rozbijać
        i doprowadzać do tragedii,
        na czymś takim, nic pięknego nie wyrośnie.
    • Gość: Romantyczny The night is so empty without you... IP: *.dynamic.chello.pl 20.04.12, 13:03
      Dziś pójdę do tego klubu...
      może moja wybranka się znów pojawi.
      Przy muzyce z moich nastoletnich czasów,
      będę się rozgladał i zapewne nucił tą piosenkę...

      www.youtube.com/watch?v=5iJ6W6CSqj8
      • Gość: Smerfetka Re: The night is so empty without you... IP: *.internetia.net.pl 21.04.12, 22:52

        Romantyczny, a nie mógłbyś chodzić do tego klubu o bardziej dogodnych godzinach.. tak by nie musiała szukać wymówek dla bliskich dokąd idzie i po co?
        Mógłbyś wczuć się w jej sytuację, że ona bardzo chce się z Tobą spotkać, ale nie wypada jej łazić po nocach (zwłaszcza samej) a koleżanek nie zamierza namawiać do związku z Tobą?
        Mógłbyś się postawić w jej sytuacji, i zrobić coś, co chciałbyś, aby ona zrobiła...
        Może ona już zapomniała, który to dokładnie klub lub nie ma pewności, może warto wyjść na zewnątrz, rozejrzeć się.. ale nie w godzinach wieczornych, tylko w godzinach pracy, popołudniowych, wtedy, kiedy naprawdę są większe szanse na spotkanie...
        Może pamiętasz, gdzie mieszka? Mówiła coś?
        Nic o niej nie wiesz?
        Naprawdę?
        Nie wiesz jak się nazywa?
        Gdzie ma przyjaciół?
        Nie macie wspólnych znajomych???
        Nie odbierasz telefonu, który jej podałeś, i wpadł do puli?
        No przecież nie myślałeś o niej jak o prostytutce - musieliście się wymienić choćby telefonem,
        nie wierzę, żeby tak nie było.

        • Gość: Romantyczny Re: The night is so empty without you... IP: *.dynamic.chello.pl 21.04.12, 23:30
          Całe piękno i zarazem tragizm tej historii,
          polega na tym, że dwoje ludzi spotkało się w klubie,
          spojrzało na siebie, powiedziało parę zdań,
          w tej samej chwili przytuliło się do siebie...
          i tak tuliło ze trzy kwadranse, po czym...
          szczęśliwy i przerażony Kopciuszek uciekł z balu...nie zostawiając pantofelka.

          Wiem jak ma na imię,
          wiem jak wygląda,
          wiem jak pachnie,
          wiem jak pulsuje jej tętnica na szyi,
          wiem jak smakują jej usta...to wszystko.

          A klub...był nocny z muzyką z lat 80tych.
          • Gość: Smerfetka Re: The night is so empty without you... IP: *.internetia.net.pl 23.04.12, 21:29
            Wiesz co, jak to bardzo Ci współczuję.

            Na pewno potrafi być władcza i pewna siebie. Wyróżnia się z tłumu pięknych kobiet. Jest też wrażliwą kobietą, więc jeśli przypadkiem ją zranisz – z pewnością dostanie ci się za swoje.
            Mnie na przykład ranią osądy i plotki na mój temat. Gdyby ktoś, w kim się zabujam osądzał mnie o cokolwiek - nie zniosłabym tego - taka jestem wrażliwa.
            Ale ja jestem inna niż wszyscy. Nie wiem czemu szkodzą mi bardziej rzeczy, które innym nie szkodzą.

            Słuchaj, może ona zgubiła swoją kartę sim, bo np. przekładała ją ciągle wymieniając na inną abyś czuł się wyjątkowy przy niej... może nie chciała traktować Cię tak samo jak wszystkich, i dlatego zgubiła swój telefon lub choćby numer? I dlatego nie możesz się do niej dodzwonić?
            Musiało się coś stać, to na pewno nie była jej wina.
            Wątpię, aby chciała uciec bez śladu, naprawdę wierz mi. Musiał się jej przydarzyć jakiś pech.

            I wiesz co.. tak sobie myślę, że jak złamie się komuś ręka - to z przyczyn naturalnych sama zdrowieje, wystarczy, że jest w gipsie. Jak zachorujesz - ciało masz tak precyzyjnie zbudowane, że sam wyzdrowiejesz, ewentualnie z pomocą lekarza, ale wyzdrowiejesz.
            Tak samo jest z miłością. Jeśli się zgubiliście, to powinniście się sami odnaleźć.
            No chyba, że jej nie kochasz.. to inna sprawa.
            Ale jeśli jest między wami tak jak piszesz - miłość czy choćby zauroczenie lub przyjaźń - to naturalnie powinniście się odnaleźć, dokładnie tak, jak ciało się zrasta naturalnie po urazie.
            To jest logiczne.
            • Gość: Romantyczny Re: The night is so empty without you... IP: *.dynamic.chello.pl 23.04.12, 22:03
              Jeśli los, niebiosa, przeznaczenie...chcą bysmy byli razem,
              to tak ułożą wszystko, że staniemy znów na swojej drodze
              i bedziemy razem...wierzę w to, wierzę w karmę.
              Ciągle ją mam w sercu i ciągle ją czuję...
              • ostatnia_easy Re: The night is so empty without you... 24.04.12, 20:44
                Wierzysz?

                A ja tam się obawiam o to co z tego wyjdzie. Wiarę oczywiście możesz mieć, a i powiem Ci, że ta dziewczyna - też może mieć dobre przeczucia cały czas. To właściwie jest bardzo ważne.

                Ja jednak obawiam się czegoś innego. Obawiam się reakcji całego świata na to wasze bycie razem. Nie chcę już mówić o ludziach z Waszego otoczenia (choć widzę, że nawet nie wziąłeś od nich adresów). Nie chcę tu naprawdę nikogo skrzywdzić. Tylko obawiam się, że np. jeśli nie poweicie nikomu o tym, że chcecie być razem – to świat tak dokładnie może was odebrać. A może już odebrał.. I jeśli ta dziewczyna lub Ty nie powiecie nikomu, że byliście razem, i że chcecie być razem, to nikt Wam nie pomoże w tym – bo każdy stwierdzi, że to tylko np. przejściowe zauroczenie. Może to jest właśnie wynik i reakcji otoczenia i wszelkich złych okoliczności.
                Wiesz co robić? W takim wypadku powinniście (Ty i ta Twoja.. (?)) tak działać na otoczenie, aby niczym nie umniejszać Waszego bycia razem. Tak, aby świat zrozumiał, że to jest miłość, na tyle, aby mógł dać Wam przychylność i akceptację do ciągłości Waszych spraw – czy do spotkania, czy do bycia razem.

                Przykładowo: jeśli umówisz się z Nią, i w wyniku tego okaże się, że rodzice się na nią wściekną bo nie wiedzieli gdzie była - to mimo, iż będzie mieć rację, że nie musi o wszystkim mówić rodzicom - to jednak złe relacje z rodzicami, które wynikną z tej sytuacji - mogą bardzo zaszkodzić Wam. Czy wiesz więc jakie relacje miała z rodzicami, gdy wróciła do domu? Jeśli dobre - to okej. Ale jeśli źli byli na nią za to, że się z Tobą spotkała lub cokolwiek innego dotyczącego Was - to te złe relacje z jej rodzicami mogły przekreślić cały ciąg dalszy Waszej znajomości. Weź się dowiedz - moja rada - jak przyjmują Cię jej rodzice, rodzina, jej świat. Czy jest za, czy przeciw... jak chcesz oczywiście.
                Jak nie chcesz, to racz zwrócić na te szczegóły uwagę....
                • Gość: Romantyczny Re: The night is so empty without you... IP: *.dynamic.chello.pl 24.04.12, 21:20
                  Ostania_easy o czym Ty mówisz?
                  Przecież my się widzieliśmy raz, przez ok. trzy kwadranse!
                  Prawie nic o sobie nie wiemy, nie mamy do siebie kontaktu,
                  możemy się już nigdy nie zobaczyć, bo np. była w moim mieście
                  tylko przejazdem...dlatego tylko wiara w przeznaczenie mi pozostała...
                  • Gość: Smerfetka Re: The night is so empty without you... IP: *.internetia.net.pl 24.04.12, 21:52
                    Rozczarowana jestem tą całą sytuacją po prostu.
                    Jak to mogło się zdarzyć, że wszystkim się ułożyło życie, a tylko Wam nie...
                    to jest nielogiczne. Naprawdę nikt nie zapamiętał Waszych imion z nazwiskami?
                    Nikt o Was nie zapytał nigdy?
                    Spotykałeś kogokolwiek z tego klubu w którym ją poznałeś?
                    Nikt o nią się Ciebie nie spytał nigdy?
                    Czy Wy zostaliście potraktowani jak zwykli ludzie, których nic nie łączyło?
                    Nikogo nie interesuje to, że może chcielibyście być razem?
                    Nie rozumiem tego, jestem oburzona, wybacz mi.

                    • Gość: Romantyczny Re: The night is so empty without you... IP: *.dynamic.chello.pl 25.04.12, 00:11
                      Smerfetko...ja nie jestem oburzony,
                      nawet zasmucony nie jestem,
                      ponieważ ta sytuacja pokazała mi,
                      że jeszcze jestem wart...czegoś pięknego,
                      może nawet uczucia...a myślałem, że już się nikomu
                      nie spodobam...o bliskości nie wspominając.
                      Może właśnie po to, nam się ta historia przydarzyła,
                      zwłaszcza, że jesteśmy już w średnim wieku...
                      z tym, że Pani chyba jest zamężna, sądząc po jej ucieczce...
                      Jestem stałym bywalcem tego klubu...
                      nigdy wcześniej jej tam nie widziałem.
                      • Gość: Smerfetka I have a shoe IP: *.internetia.net.pl 25.04.12, 21:48
                        Wydaje mi się, że wcale nie uciekła.
                        Wiesz, ja kiedyś byłam na balu,
                        i widziałam pewną parę,
                        która się wcześniej w ogóle nie znała.
                        Też mało ze sobą rozmawiali,
                        i znalazłam po balu jej buta.
                        Niestety, nie mogłam go tam zostawić,
                        bo kelnerki sprzątały,
                        i i tak poszedłby do wyrzucenia.
                        Wzięłam go więc do siebie.
                        Mogę Ci go wysłać. Obejrzysz, zobaczysz, czy to ten,
                        może spróbujesz włożyć go na jej stopę.
                        Albo po prostu - jeśli to nie będzie ta osoba,
                        - może zakochasz się w tej, której będzie ten but.
                        • romantyczny69 Re: I have a shoe 25.04.12, 23:41
                          Opowiedz mi o tym...na maila najlepiej.
                          Kopciuszka będę szukał...to się porobiło.


                          Gość portalu: Smerfetka napisał(a):

                          > Wydaje mi się, że wcale nie uciekła.
                          > Wiesz, ja kiedyś byłam na balu,
                          > i widziałam pewną parę,
                          > która się wcześniej w ogóle nie znała.
                          > Też mało ze sobą rozmawiali,
                          > i znalazłam po balu jej buta.
                          > Niestety, nie mogłam go tam zostawić,
                          > bo kelnerki sprzątały,
                          > i i tak poszedłby do wyrzucenia.
                          > Wzięłam go więc do siebie.
                          > Mogę Ci go wysłać. Obejrzysz, zobaczysz, czy to ten,
                          > może spróbujesz włożyć go na jej stopę.
                          > Albo po prostu - jeśli to nie będzie ta osoba,
                          > - może zakochasz się w tej, której będzie ten but.
                          • Gość: Smerfetka I dont no IP: *.internetia.net.pl 26.04.12, 17:39
                            Przemyślałam to i wiesz.. nie mogę!
                            Jak bym Ci opowiedziała wszystko to byłaby to zdrada ich tajemnicy.
                            Oni być może nie chcą, aby ktokolwiek opowiadał o nich,
                            więc nie mogę niestety Ci odpowiedzieć.
                            Poza tym, nie wiem czy nie jesteś już wcześniej żonaty.
                            Po Twoim nicku widzę, że prawdopodobnie jesteś z 69 roku,
                            więc jakąś żonę możesz już mieć w tym wieku
                            a do żonatych nie pisuję.

                            Ale i tak chętnie Ci pomogę.
                            • Gość: Romantyczny Re: I dont no IP: *.dynamic.chello.pl 26.04.12, 19:59
                              Dziękuję za pomoc :)
                              A żon, to miałem...trzy.
                              • Gość: S I no IP: *.internetia.net.pl 29.04.12, 17:09

                                Więc jeśli przed sobą masz możliwość wzięcia ślubu konkordatowego,
                                a więc jesteś wolnym do wzięcia facetem - to pierwsze co przychodzi mi na myśl
                                to to, że sytuacja ta jest taka sama jak w wątku wcześniejszym,
                                a mianowicie dotyczy rozwiązłości. Jeśli się zakochałeś tak, aby wziąć z tą osobą
                                w przyszłości ważny ślub, to należałoby rozwiązać właśnie - rozwiązłość
                                w waszych relacjach.
                                No a jeśli nie miałeś zamiaru się żenić, to już Ci nie pomogę.
                                Oczywiście jeszcze jest kwestia tego, że to dziewczyna była wcześniej już zajęta
                                ale jeśli pytałeś ją i nic nie mówiła, to pewnie tak było...
                                Wiesz, może powiedziałeś jej o swoich żonach i pomyślała,
                                że nie jesteś wolny i dlatego uciekła.
                                Wiem, że teraz to za późno,
                                ale jak już jej mówiłeś o wcześniejszych związkach - to trzeba było powiedzieć,
                                że i tak jesteś wolny, a ślub prawdziwy, kościelny jeszcze przed Tobą.
                                No chyba, że nie jest tak.
                                W takim razie po co Ci by była ta chora sytuacja z zakochiwaniem się.
                                To by było niepotrzebne wtedy.

                                Wiesz, jak ślepy ślepego prowadzi, to obaj w dół wpadną - znasz te słowa?
                                I jak będzie Ci pomagał ktoś, kto ma taką samą sytuację
                                to - wydaje mi się, że daleko nie zajdziecie.
                                Ale może - warto próbować.

                                W każdym razie - jak już będziecie razem, oczywiście z czystym sumieniem razem
                                (bez żadnych zdrad żadnej prawdziwej żony) to powiedz jak i co, dobra?
                                Jestem bardzo ciekawa zakończenia tej historii.
                                Szukałeś w zaginieni.pl?
                                • Gość: Romantyczny Re: I no IP: *.dynamic.chello.pl 29.04.12, 18:09
                                  Jestem wolny i mogę wziąć ślub kościelny...
                                  ale myślę, że jednak...ona się już nie pojawi...
                                  • Gość: Smerfetka Re: I no IP: *.internetia.net.pl 29.04.12, 18:15
                                    No tak, w dodatku ta pojawiająca się nuda....
                                    Wiesz, że zazwyczaj nuda jest głównym czynnikiem rozbijającym przyjaźnie damsko-męskie?

                                    Aż nie chcę pytać ile masz lat.....
                                    Co by było, gdyby okazało się, że Ty to nie Ty......
                                    Powiedz, boisz się?
                                    Stchórzyłeś?
                                    • Gość: Romantyczny Re: I no IP: *.dynamic.chello.pl 29.04.12, 18:23
                                      Smerfetko...nie rozumiem tego postu.
                                      Skąd wniosek o nudzie?
                                      Czynnikami rozpadu związków są zazwyczaj...
                                      ...wygórowane oczekiwania wobec partnera,
                                      przedkładanie materii nad uczuciami i zdrady!
                                      Dlaczego twierdzisz, że stchórzyłem?
                                      A co do lat, to przecież nie ukrywam...rocznik 69.
                                      • Gość: Smerfetka A może ona miała jakąś depreche i dlatego znikła IP: *.internetia.net.pl 29.04.12, 19:07
                                        Nie to nie jest tak do końca...
                                        Sugerowałam Ci tylko nudę, ale jeśli twierdzisz, że tak nie było
                                        - okej. Możesz wykluczyć ten czynnik.
                                        Ale to nie tak, że przedkłada się materię...
                                        Co Ty. Serio tak myślisz?
                                        Przecież nie może dojść do tego,
                                        że para będzie rozmawiać godzinami kosztem
                                        zaniedbania swoich obowiązków.
                                        Bo gdy źle się skończy z pracą,
                                        czyli dbaniem o rzeczy materialne
                                        to i cały "romans" się skończy.
                                        Zabraknie w końcu na kartę telefoniczną
                                        i wszystko się rozpadnie.
                                        Ale dobra. Widzę, że masz ogromny optymizm
                                        a to lubię.
                                        Wygórowane oczekiwania partnera
                                        - to też tak nie do końca...
                                        z czasem przecież poprzeczki się zaniżają
                                        zwłaszcza, jeśli ktoś się w kimś zakocha.

                                        Pytałam, czy stchórzyłeś - z ciekawości.
                                        Muszę koniecznie nazwać problem po imieniu
                                        aby go zlikwidować.
                                        Twierdzisz, że nie - to okej.
                                        Może Pani się czegoś przestraszyła?
                                        Zapraszałeś ją w jakieś swoje towarzystwo, do którego
                                        nie odczuwała chęci?
                                        No bo moim zdaniem, nawet na wypadek zmiany zdania
                                        mogliście zostawić sobie numery telefonu i
                                        pozostać w relacji koleżeńskiej,
                                        nawet, jeśliby na początku nie chciała się angażować.

                                        Słuchaj,
                                        a może ta sytuacja jest odpowiedzią za przeszłe życie któregoś z was.
                                        Na przykład - kiedyś kogoś tak samo zostawiłeś - lub Ta Twoja,
                                        i teraz los odwraca i przypłaca Wam...
                                        Tylko, że jeśli to jej wina - nic nie zrobisz.
                                        Jeśli Twoja - mógłbyś np. odwrócić przeszłość,
                                        przypomnieć sobie jakąś dziewczynę, i np. dotrzymać słowa.
                                        I... będziesz mieć wtedy dwie....
                                        Oczywiście nie twierdzę, że tak było,
                                        nie myślę o Tobie źle, tylko to mi wygląda na wynik,
                                        i dlatego tak piszę.

                                        Wiesz, wyrosłam już z lat dzieciństwa, w których modne było pisanie po murze
                                        love, lub _+_+_=WNM.
                                        Gdyby teraz w naszym wieku też modne były takie rzeczy
                                        myślę, że o wiele łatwiej byłoby się odnajdywać.
                                        Nie uważasz?

                                        Wiesz, to bardzo miłe, że nie separujesz się przez taką sytuację
                                        od młodszych przechodzących to samo...

                                        To nie ona: kobieta.interia.pl/news-zeby-tylko-sie-odnalazl,nId,421553 ?
                                        • Gość: Romantyczny Re: A może ona miała jakąś depreche i dlatego zni IP: *.dynamic.chello.pl 29.04.12, 19:56
                                          No widzisz Smerfetko, rozwinęłaś myśl i zrozumiałem.
                                          O materii napisałem "przedkładają", a nie zaniedbują obowiązki,
                                          wszak rachunki trzeba płacić. Chodziło mi o życie li tylko dla materii...
                                          ...ja tak nie potrafię...piknik na trawie z własnym ciastem,
                                          bawiłby mnie, nie mniej niż "all inclusive" na Wyspach Kanaryjskich.
                                          Co do oczekiwań, niestety są osoby, które wiążą się z kimś,
                                          kto "dobrze rokuje" w temacie kariery i/lub zarobków...zgroza!
                                          Co do karmy związanej z poprzednimi czynami,
                                          to brzmi to najsensowniej, właśnie może tak być...
                                          ...stąd, po tak głębokim przeżyciu, nagła ucieczka
                                          i brak możliwości wymiany informacji i numerów telefonów.
                                          Będzie co ma być, ja odczuwam tą historię jako pozytywną,
                                          bez względu, czy będzie miała swoją kontynuację, czy nie...
                                          ...ważne, że moje serce nadal działa...i ciepłe jest.
                                          • Gość: Smerfetka Muszę Cię pochwalić IP: *.internetia.net.pl 29.04.12, 20:24
                                            Otóż twoje postępowanie jest bardzo słuszne, spisałeś się na medal.
                                            Czemu o tym piszę:
                                            Dla oceny Twojego postępowania posłużę się Biblią.
                                            Otóż w Apokalipsie jest słynny fragment mówiący, że
                                            ludzie potępieni będą mieć na swoim czole i na prawej ręce znak bestii,
                                            numer 666. Dziś definiuje się to jako czip w dowodzie osobistym,
                                            który już jest lub będzie w zależności od danego państwa.
                                            I uważam, że skoro nie posłużyłeś się w swoich relacjach
                                            czipem, dowodem osobistym, - bo jak widzę
                                            - nie znasz jej danych
                                            - to według biblii postąpiłeś bardzo dobrze i spisałeś się na medal.
                                            Wiesz, co by było, gdybyś znał jej dane, które są w jej dowodzie osobistym?
                                            Byłbyś według apokalipsy tym, który ma znamię na prawej ręce lub na czole.
                                            Dla wyjaśnienia dodam, że wszelkie dane też mają być zapisane w postaci małego czipa umieszczanego na czole, lub na prawej ręce - w skórze wszczepiane.

                                            Tak więc podsumowując - nie skorzystałeś z tych wszystkich czipów, danych z dowodów lub kart kredytowych czy sim - i wiesz co - może wydaje Ci się, że przegrałeś.
                                            Ale według biblii to Ty właśnie wygrałeś,
                                            a przegrali Ci, którzy używają dowodów aby się odnaleźć;
                                            wiesz czemu przegrali?
                                            Bo ich wiedza góruje nad miłością.
                                            A u ciebie miłość góruje nad wiedzą.
                                            Wszystkim potrafisz się dzielić.
                                            I jeśli według biblii jesteś tą bardziej wygraną osobą,
                                            to w Twoim życiu też powinny być jakieś tego przejawy.
                                            Powinniście się odnaleźć, gdyż łączyła Was absolutna miłość

                                            • Gość: Romantyczny Re: Muszę Cię pochwalić IP: *.dynamic.chello.pl 29.04.12, 20:28
                                              Mówisz...powinniśmy...pożyjemy, zobaczymy.
                                              • Gość: Smerfetka Mógłbyś coś dla mnie zrobić? IP: *.internetia.net.pl 30.04.12, 18:36
                                                Jest pewna publikacja, w której jej autor nawołuje do tego, aby nie dowiadywać się za dużo o drugiej osobie. Chciałabym aby jej autor bardziej to wyjaśnił.
                                                Jakbyś mógł, napisz do Niego, bo jesteś facetem, a ja nie, i Tobie będzie lepiej.

                                                Napisz coś takiego, (może pomoże):

                                                "Drogi Księże Marku Dziewięcki

                                                Piszę w imieniu społeczności internetowej.
                                                Bardzo realizujemy słowa przytoczone przez księdza w książce: "Jak wygrać przyjaźń?" mówiące o tym, że nie należy wiedzieć wszystkiego o II-j osobie. Nie stawiamy więc na wiedzę. Zamiast niej na przyjaźń.
                                                Jednak nie sposób realizując powyższe założenia realizować tej przyjaźni, gdyż bez znajomości danych II-j osoby nie sposób się odszukać. Bez znajomości np. danych z dowodu osobistego nie jesteśmy w stanie odnaleźć siebie choćby tylko po to, aby zorientować się jakie jest nastawienie tej II-j osoby względem nas.
                                                Chcielibyśmy być poinformowani - co się dzieje z tą II osobą, czemu się nie widujemy. Nie wiemy bowiem - czy to jest kwestia zagubienia czy porzucenia lub niechęci do nas.
                                                I przez to, że nie wiemy, tracimy swój cenny czas, który moglibyśmy spożytkować na poznanie następnej osoby. A wierność do tej I-j nie pozwala nam tego.
                                                Prosimy więc o sprecyzowanie - o co dokładnie chodzi w książce "Jak wygrać przyjaźń?".
                                                Co robić, gdy spotka nas powyższa sytuacja.

                                                Gdybyś mógł to wyślij to (lub coś podobnego) pod adres: mdziew@topnet.pl
                                                i daj mi odpowiedź co robić jak przyjdzie zwrotna
                                                • Gość: Romantyczny Re: Mógłbyś coś dla mnie zrobić? IP: *.dynamic.chello.pl 30.04.12, 21:20
                                                  Napisane, wysłane, dam znać, gdy przyjdzie odpowiedź. Pozdrawiam
                                                  • Gość: Smerfetka Dzięki Ci bardzo! IP: *.internetia.net.pl 30.04.12, 21:42
                                                    Dobra, nareszcie sprawa się ruszy do przodu.
                                                    Jakie poprzeczki stawiała ta Twoja?
                                                    Coś jej się nie podobało lub miała jakiś ideał osobowości swojego przyszłego męża?
                                                    Tak pytam, bo może nie śmiała prosić Cię o jakieś zmiany.
                                                    Facetów z tego co wiem nie warto zmieniać i mogła nie widzieć wyjścia z sytuacji.



                                                  • Gość: Romantyczny Re: Dzięki Ci bardzo! IP: *.dynamic.chello.pl 30.04.12, 22:03
                                                    Chyba nie doczytałaś mojego kolejnego postu,
                                                    odesłało mi maila, ponieważ skrzynka w adresie,
                                                    który mi podałaś , nie działa.
                                                    Zdobądź dobry adres to wyślę znowu.

                                                    A co do "zguby". to nie rozmawialismy o swoim życiu,
                                                    nie mam pewności, że jest w związku,
                                                    my się przez ten czas po prostu przytulaliśmy, tak ciepło i ludzko,
                                                    bez podtekstów seksualnych.
                                                  • Gość: Smerfetka A może ktoś Ci wziął sprzed nosa jej pantofelka? IP: *.internetia.net.pl 05.05.12, 17:53
                                                    No bo mogło tak być.

                                                    teksty.net/Mr-Hek-Gdzie-jest-krzyz
                                                • Gość: Romantyczny Re: Mógłbyś coś dla mnie zrobić? IP: *.dynamic.chello.pl 30.04.12, 21:34
                                                  Właśnie dostałem powiadomienie, że skrzynka pocztowa pod tym adresem, jest nieaktywna i nie przyjmuje wiadomości.
                                                  • Gość: Smerfetka Mógłbyś coś dla mnie zrobić? IP: *.internetia.net.pl 01.05.12, 10:23
                                                    Internet czasem dłużej wysyła wiadomość niż powinien,
                                                    dlatego nie byłam w stanie przeczytać Twojego posta nawet, jak go wysłałeś.
                                                    To jest nowy e-mail: mdziewiecki@poczta.onet.pl
                                                  • Gość: Romantyczny Re: Mógłbyś coś dla mnie zrobić? IP: *.dynamic.chello.pl 01.05.12, 18:24
                                                    Wysłane. Dam znać, gdy przyjdzie odpowiedź.
                                                  • Gość: Smerfetka Motywacja! IP: *.internetia.net.pl 08.05.12, 14:03
                                                    Słuchaj, jakbyś mógł to przestań pić kawę i się motywować.
                                                    Tak się składa, że studiowałam zarządzanie. W jednej z książek, która wpadła mi w ręce wyczytałam, że za rozpad rodzin odpowiedzialna jest właśnie motywacja do pracy.
                                                    Nie mówię Ci, że masz przestać wtedy kiedy musisz. Jak mus, to mus. Jak Ci tylko daję wskazówkę: w czasie, w którym nie musisz, nie pracujesz, gdy masz wolne - nie używaj żadnych czynników motywujących do pracy. Czemu:
                                                    Otóż okazuje się, że wtedy nie ma czasu na rodzinę i wszystkie związki się rozpadają.
                                                    Wiem, to brzmi niedorzecznie, gdy jesteś przedsiębiorcą lub zarządzasz - bo przecież od motywacji dużo zależy. Ale widzisz - tu musisz wybrać - albo szczęście zawodowe albo w miłości.
                                                    Nie mówię Ci, że masz nie pracować!
                                                    Ale po prostu nie za cenę założenia rodziny.

                                                    Jeszcze powiem tak:
                                                    że w przypadku małżeństw bez dzieci - duża ilość pracy pomaga w takich związkach - w zrozumieniu siebie - bo wtedy nie ma czasu na kłótnie. Ale bez motywacji.
                                                    Natomiast w związkach z dziećmi - już w ogóle nie warto poświęcać się pracy.
                                                    Ale to już inny temat - nie masz jeszcze dzieci, więc póki co możesz pracować.
                                                    Pozdrawiam!
                                                  • Gość: Romantyczny Odpowiedź dla Smerfetki IP: *.dynamic.chello.pl 01.05.12, 22:00
                                                    Taką odpowiedź dostałem:

                                                    "Drogi Panie ,
                                                    cytowane przez Pana moje zdanie znaczy dokładnie to, co znaczy: czyli że nie muszę wiedzieć wszystkiego o drugiej osobie, by być dla niej przyjacielem. Ta zasada to moja odpowiedź na błędne, a modne twierdzenie, że "przyjaciel to ktoś, kto wie o mnie wszystko, a mimo to mnie kocha". Wszystko wie o mnie tylko Bóg.
                                                    Z Pana listu wynika, że nie mówi Pan o przyjaźniach, ale o powierzchownych znajomościach i szpiegowaniu, co ta znajoma osoba mówi o Panu do innych ludzi. Ja nie znam numeru dowodu moich przyjaciół i do niczego taka informacja nie jest mi potrzebna.
                                                    Pozdrawiam. Z Bogiem!
                                                    ks. Marek "
                                                  • Gość: Smerfetka Dzięki Ci wielkie IP: *.internetia.net.pl 01.05.12, 22:30
                                                    Ten brak zrozumienia wynika z tego, że wszyscy jesteśmy z innych miejscowości.
                                                    Trzeba by było pojechać i się spytać lub spytać się na jakimś tego księdza (autora) przyjeździe w moim mieście.
                                                    No ale dzięki. Naprawdę myślałam, że coś z tego wyjdzie.
                                                    Przesyłam Ci piosenkę: www.youtube.com/watch?v=3BAdEDR55OQ
                • karielcia ostatnia, nie pomylilas tego postu z innym ? 24.04.12, 23:04
                  na ktory odpowiadasz ?
                  • ostatnia_easy Nie Karolino 25.04.12, 22:54
                    Tak, metoda rozwiązywania wszelkich problemów opiera się wszak na eliminowaniu obaw - tu masz rację. Jednak jeśli taki sposób jest powodem do agresji czyjejś - to uważam, że nie warto porównywać się do takiego kogoś i lepiej zostawić tę metodę. Po prostu stosując ją upodobniałabym się do każdej matki alkoholiczki przeklinającej swoje dziecko słowami wulgarnymi typu: dobrze, że nie masz dzieci!, dobrze, że nie wyszłaś za mąż!
                    Co prawda - w wypowiedziach takich jest racja, jednak sposób agresji jest tak dla mnie ohydny, że nie mogę stosować takich samych metod.
                    Poza tym - jeśli autor tekstu już znalazł tę dziewczynę - to uważam, że nie ma już żadnego problemu z ich rozstaniem, i można zaprzestać stosowanie metody rozwiązywania problemów polegającej na eliminowaniu wszelkich obaw i złych przeczuć.
                    • romantyczny69 Re: Nie Karolino 25.04.12, 23:42
                      Ostatnia wybacz...zupełnie nie rozumiem Twojego postu.


                      ostatnia_easy napisała:

                      > Tak, metoda rozwiązywania wszelkich problemów opiera się wszak na eliminowaniu
                      > obaw - tu masz rację. Jednak jeśli taki sposób jest powodem do agresji czyjejś
                      > - to uważam, że nie warto porównywać się do takiego kogoś i lepiej zostawić tę
                      > metodę. Po prostu stosując ją upodobniałabym się do każdej matki alkoholiczki p
                      > rzeklinającej swoje dziecko słowami wulgarnymi typu: dobrze, że nie masz dzieci
                      > !, dobrze, że nie wyszłaś za mąż!
                      > Co prawda - w wypowiedziach takich jest racja, jednak sposób agresji jest tak d
                      > la mnie ohydny, że nie mogę stosować takich samych metod.
                      > Poza tym - jeśli autor tekstu już znalazł tę dziewczynę - to uważam, że nie ma
                      > już żadnego problemu z ich rozstaniem, i można zaprzestać stosowanie metody roz
                      > wiązywania problemów polegającej na eliminowaniu wszelkich obaw i złych przeczu
                      > ć.
                      • Gość: ostatnia_easy Karolino IP: *.internetia.net.pl 29.04.12, 19:36
                        Tak, to bowiem było do Karoliny, masz prawo nie zrozumieć.
                        Zwłaszcza, jeśli jesteś wzrokowcem!
                        A Karolina pewnie jest słuchowcem więc potrafi zanalizować
                        dokładnie wszystko

                        Ale co by nie było i atmosfera się rozładowała masz tu w linku coś do pooglądania:
                        www.youtube.com/watch?v=rITtSCO-EXc
                        • Gość: Romantyczny Re: Karolino IP: *.dynamic.chello.pl 29.04.12, 19:59
                          No i wszystko jasne.
                          Tak, jestem wzrokowcem.
                          • ostatnia_easy Romantyczny 30.04.12, 20:16
                            Tak sobie myślę, że nie można robić dwóch rzeczy jednocześnie takich jak rzucanie piłki i jej łapanie. W tym samym momencie jest to nie możliwe, chyba, że... przynajmniej ja tak myślę.
                            I teraz przekładając to na Twoje relacje: wydaje mi się, że tak samo jak piłkę - nie można jednocześnie rzucać i łapać innej dziewczyny.
                            Do czego dążę:
                            otóż wydaje mi się, że jeśli byłoby tak, że np. los Ci odpłaca za to, że może kiedyś kogoś nie chciałeś, to może warto nie tylko pojawić się w tym Twoim klubie, ale może warto, abyś odnalazł wszystkie Twoje dziewczyny, nawet te, które nie chciałeś - może się któraś zgubiła.
                            Może więc warto abyś pochodził po miejscach, w których znałeś się z pozostałymi, a nie tylko do tego klubu. Może warto abyś wszystkie odnalazł. Nie musisz od razu we wszystkich się zakochiwać. O nie. Ale tym, których nie chcesz, nie chciałeś, wszystko wyjaśnisz po prostu.
                            Ale da Ci to możliwość "chwycenia" tej następnej tak jak tej piłki, której nie mógłbyś chwycić w momencie rzucania innej. Co Ty na to?
                            • Gość: Romantyczny Re: Romantyczny IP: *.dynamic.chello.pl 30.04.12, 21:22
                              Już dawno na to wpadłem, jeszcze przed poznaniem "zagubionej"...
                              ...wszystko pozakańczane mam i powyjaśniane.
                              • Gość: ostatnia_easy Re: Romantyczny IP: *.internetia.net.pl 01.05.12, 10:26
                                Okej, jedźmy dalej:
                                Nie zdążyłeś nawet spytać jej czy wolno się w niej zakochać?
                                Może była wolna, ale może chciała tylko zdradzić jakiegoś faceta z Tobą.
                                Taka zdrada emocjonalna tylko - mogła wykorzystać Cię do swoich celów
                                - po to, aby jakiś jej facet przejrzał na oczy, że ją traci....
                                • Gość: Romantyczny Re: Romantyczny IP: *.dynamic.chello.pl 01.05.12, 18:18
                                  Możesz mieć rację, ale nic na to nie poradzę...
                                  ...serce nie myśli, ani nie kalkuluje...
                                  • Gość: ostatnia_easy Nie wiem co tu jest grane IP: *.internetia.net.pl 04.05.12, 10:44
                                    Hej

                                    Z tego co czytam, wnioskuję, że i tak i tak odnalezienie tej osoby jest ważne. Dlaczego tak piszę:
                                    Według książki o wygraniu małżeństwa trzeba uporządkować życie z tą drugą osobą, bo jak się tego nie zrobi, i jak poznasz kogoś innego, to sytuacja po prostu może się powtórzyć.
                                    Więc samo odnajdywanie kogoś, czyli uporządkowywanie sobie swojego życia z tą osobą - jest ważne choćby po to, aby w przyszłości nie mieć takich problemów czy to z tą czy z inną osobą.
                                    Fakt faktem - że osoba ta - akurat wtedy, gdy chcesz się coś na jej temat dowiedzieć - wcale nie musi okazywać swojej miłości do Ciebie, nie musi wydawać się kochającą osobą. Bo w życiu nawet Twoim pewnie masz tak wiele rzeczy do zrobienia, że czasem po prostu nie myślisz o spotkanych przez Ciebie sytuacjach, albo chcesz zapomnieć.
                                    Nie znaczy to jednak, że ta osoba nie chce nic od Ciebie, tylko tak może to wyglądać.

                                    Dalej jednak nie wiem jak to jest widzieć pewne osoby na ulicy, zamienić parę zdań i nie mieć problemów ze wzajemnym odszukiwaniem się na co dzień. Próbowałam to sobie uzmysłowić ale nie umiem.

                                    Co innego, gdyby ktoś kogoś widział, poznał, w miejscu, w którym musi być na codzień - Kościół, towarzystwo - okej - rozumiem, że wtedy nie trzeba znać niczyjego nazwiska czy adresu. Ale w pozostałych sytuacjach jakoś trudno mi sobie wyobrazić gdzie tydzień po poznaniu kogoś mogłabym tą samą osobę spotkać. Może to jakiś charyzmat.......

                                    Co do miłości natomiast uważam właśnie za bardzo ważną cechę jaką jest wierność. Bo według książki o miłości Pulikowskiego właśnie należy zachować wierność - to jest taki czynnik, który prowadzi do wzajemności w miłości. Więc jeśli potraktujesz tamto spotkanie za "powierzchowne" i zaczniesz kogoś innego szukać - to możesz przegrać miłość z tamtą pierwszą osobą.

                                    Więc nie wiem co tu jest grane - przecież należy jakiś zasad przestrzegać żeby coś zdobyć.
                                    Chyba, że masz to we krwi. Wszystko jedno - i tak i tak pewnie to to samo.
                                    A można spytać z jakiego miasta jesteś, czy to już za wiele?
                                    • romantyczny69 Re: Nie wiem co tu jest grane 04.05.12, 12:31
                                      W lepszej sytuacji życiowej (mojej) nie mogło to się wydarzyć!
                                      Przeszłość wyjaśniona i zamknięta, teraźniejszość wolna, przyszłość otwarta.
                                      Nie było by tej historii, gdyby nie fakt, że poczuliśmy przez te trzy kwadranse,
                                      niesamowitą energetyczną łączność, jakbyśmy się znali wiele lat...
                                      ...w ramionach byliśmy tak dopasowani, jakbyśmy pochodzili z jednej formy!
                                      Napisałem Ci na maila...skąd jestem.
                                      • Gość: ostatnia_easy Wszystko w porządku u Ciebie? IP: *.internetia.net.pl 04.05.12, 15:37
                                        Tu masz film: www.youtube.com/watch?v=M365KPgfveQ , który możesz obejrzeć.
                                        Oczywiście wszystkie 12 odcinków. Co prawda wykłada pastor, i to nie jest ani moja ani pewnie Twoja religia, ale mówi dość prawdziwie.
                                        Na podstawie tego filmu możesz wyciągnąć wnioski z przeszłości - czy przypadkiem nie uwikłałeś się w jakieś kary Boże w skrócie mówiąc.
                                        Wiesz.. na przykład - nie zapłaciłeś może kiedyś za bilet, gdy w pozostałych sytuacjach może jesteś w porządku wobec wszystkich lub coś innego....
                                        • Gość: Romantyczny Re: Wszystko w porządku u Ciebie? IP: *.dynamic.chello.pl 04.05.12, 17:32
                                          No tak...dzięki...
                                          • Gość: ostatnia_easy Re: Wszystko w porządku u Ciebie? IP: *.internetia.net.pl 05.05.12, 16:22
                                            To jest wina tej piosenki:
                                            "....wielu snem śmierci upadli, gdy się wczoraj spać pokładli
                                            my się jeszcze obudzili byśmy Cię Boże chwalili......"

                                            A więc wystarczy, że nie ma Cię wśród śpiewających tę piosenkę - wówczas jesteś
                                            liczony w poczet tych "wielu". A przecież wiadomo, że zawsze nie możesz być przy tej piosence.
                                            Jedna ze strategii Judo mówi, że aby pokonać wroga, należy się do niego zbliżyć
                                            - po to, aby go poznać - jego zachowanie, reakcje, aby przewidzieć ruchy.
                                            I może po to niektórzy reklamują chodzenie do Kościoła o porannej porze.
                                            Muszą być blisko śpiewających "wielu snem śmierci upadli".

                                            To się ma tak z tą piosenką, że te słowa chociaż nie wiadomo co znaczą w myślach śpiewających - to według kwantowej teorii cudów wyrażają wiarę w śmierć tych ludzi.
                                            Wystarczy z intelektem się nią pomodlić.... oczywiście tego Ci nie radzę.
                                            Pozdrawiam

                                            Acha, jak się pewnie zorientowałeś jestem smerfetką z powodu tego, że kiedyś zapomniałam się i napisałam będąc osobą zalogowaną. A nie mogłam Ci tego wcześniej powiedzieć ze względu na innych.
    • zakletawmarmur Re: Zakochałem się... 02.05.12, 09:18
      Czy ja dobrze zrozumiałam? Poznałeś w klubie laskę, nic o niej nie wiesz, zamieniliście tylko kilka zdań...
      I teraz zaczynasz wymyślać, że napewno ma faceta, nie jest z nim szczęśliwa, nie kocha go, ma depresje itd. Weź żeś człowieku zacznij scenariusze pisać:-) Z taka pomysłowością daleko zajdziesz:-)
      • Gość: Romantyczny Re: Zakochałem się... IP: *.dynamic.chello.pl 02.05.12, 11:27
        Niestety, źle zrozumiałaś...a za radę, serdecznie dziękuję.
    • katinka6 Re: Zakochałem się... 05.05.12, 23:21
      no skoro już, to trudno...

      badz dzielny, spolecznosc forumowa jest z toba

      trzymaj sie chlopie

      • Gość: Romantyczny Re: Zakochałem się... IP: *.dynamic.chello.pl 06.05.12, 00:09
        Dziękuję ci Katinko i ostatniej wolnej Smerfetce,
        no i oczywiście całej społeczności forumowej.
        Emocje już opadły, zostało cudne wspomnienie
        i miłe uczucie wdzięczności za to, co się stało.
        Patrzę optymistycznie w przyszłość, wiem, że kiedyś,
        przyjdzie do mojego życia, ta najbardziej dla mnie osoba.
        Może właśnie po to wydarzyła się ta historia...
        • Gość: ostania wolna Zakochałem się... - no właśnie! IP: *.internetia.net.pl 06.05.12, 13:23
          Nie wiem, skąd wiesz, że jestem wolna.
          Mam taki pomysł. Wiesz co, jak się udaje kogoś chorego to taka osoba bardzo często bywa chora później. Weź poudawaj, że jesteś jej mężem. Ha. Nie wiem jak. Scenariusz wymyśl sam.
          No bo nie możesz w przyszłości mieć dziewczyny ani żony, której nie kochasz. To by było kłamstwo już na samych zaślubinach. Nie możesz mówić, że tą nową osobę w przyszłości kochasz, skoro tak naprawdę zakochałeś się w tamtej, o której opowiadasz.
          Dobrze radzę więc: dobrze poudawaj.
    • Gość: ostatnia_easy Ponoć będzie w Lednicy 2 czerwca IP: *.internetia.net.pl 08.05.12, 15:55
      www.youtube.com/watch?v=bWGRSg4rWnQ

      info.wiara.pl/doc/1149932.Milosc-Cie-znajdzie-nad-Lednica

      O ile mają rację.
      Życzę Ci znalezienia Tej konkretnej Love przez duże The
    • maria-livia Re: Zakochałem się... 23.07.12, 19:12
      Poznałem ją w klubie, parę zdań i zapragnęliśmy się przytulić.
      Tak przytulaliśmy się z godzinkę, może krócej...
      bez podtekstów erotycznych, czyste, niewinne, piękne, miłosne przytulenie!
      Na koniec, mając łzy w oczach ze szczęścia, ucałowała mnie mocno...i zniknęła...
      Chodzę jak w obłędzie i tęsknię strasznie!
      Czy los pozwoli nam się jeszcze raz spotkać?
      Czemu to nam się przydażyło? W jakim celu? -----> DROGI ROMANTYKU * PISZĘ, BO BARDZO PORUSZYŁA MNIE TWOJA OPOWIEŚĆ ; ja czegoś tak pięknego nie przeżyłam . Życzę Ci SPEŁNIENIA * Proszę , odezwij się , jak u Ciebie teraz ? Serdeczności * Maria Livia
      • Gość: Romantyczny Re: Zakochałem się... IP: *.dynamic.chello.pl 27.07.12, 16:43
        Pozoatało już tylko mgliste, miłe wspomnienie...
        ...ogień nie podsycany...z czasem gaśnie...pozdrawiam")
        • maria-livia Re: NA Zakochałem się . . kedyś . . 27.07.12, 17:32
          Gościu Romantyczny . .
          • Gość: Romantyczny Re: NA Zakochałem się . . kedyś . . IP: *.dynamic.chello.pl 27.07.12, 22:27
            Sam...otwarty na miłość...nową...
    • krokodylek1307 Re: Zakochałem się... 08.09.12, 09:21
      :) Może to ta jedyna była:)
      Szukaj Ją i znajdz ....
      Teraz wiesz jak wygląda :)
      Na pewno los pozwoli spotkać się Wam po raz kolejny ;)
      Tylko następnym razem porozmawiaj z nią gdzie mieszka bądz nr. tel.
      By nie powtórzyła się po raz kolejny taka sytułacja by szukać jej ...
      Pozdrowienia i Powodzenia byś odnalazł swe Szczęście;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka