Gość: stone11
IP: *.lanet.net.pl
22.06.04, 12:55
"Seks na własną rękę
Nie mówcie źle o masturbacji – apeluje Woody Allen. – To w końcu seks z kimś,
kogo najbardziej kochacie. A jednak trzysta lat temu, w epoce oświecenia i
rozkwitu rozumu, zachodnia cywilizacja dała sobie wmówić brednię, że onanizm
to ruina dla zdrowia i zagrożenie dla ludzkości. Większość ludzi, zanim
przekroczyła dwudziestkę, choć raz spróbowała rozkoszy w pojedynkę. I nikt od
tego nie oślepł ani nie umarł. Jak zatem doszło do tego, że to najbardziej
wstydliwe tabu świata z taką siłą przeorało nasze umysły? Odpowiedź znalazł
historyk kultury i obyczajów Thomas Laqueur w swojej najnowszej
książce „Solitary Sex”."
Kiedyś kiedy byłem młodym chłopcem hej..jasne, że się onanizowałem, w
zaciszu, oglądałem gazetki i marzyłem o pierwszym razie z kobietą,
dziewczyną , zawsze było ok i nawet bez wyrzutów sumienia. Zdarzało mi sie
onanizować codziennie. Później poznałem dziewczynę, piękne to były chwile,
pierwszy raz...później kolejne. Oczywiście pojawiał się onanizm ale z bardzo
prostej przyczyny. Zbyt krótkie stosunki, chciałem być ogierem, najlepszym
długodystansowcem. Przeczytałem, że onanizm przed stosunkiem wydłuża
późniejszy kontakt i to się sprawdzało. Po latach ożeniłem się, oczywiście
zdarzały sie momenty kiedy zabawiałem się solo, myślę że jest to normalne
(okres, wyjazdy, ciąża itd. Kiedys w latach szczenięcych myślałem, będe miał
kobietę będzie sex na zawołanie, okazało się inaczej. Często za mało (1-
2xtyg). Dzisiaj mam 39 lat, zadbany, wysportowany. Zwyczajny fajny facet.
Niestety choroba życiowej partnerki doprowadziła do ruiny nasze pożycie...nie
ma go! Zgadnijcie co robię?! Oczywiście zabawiam się sam. Nigdy nie szukałem
żadnych innych układów, życie to teraz weryfikuje. Bardzo chciałbym. Może
jakaś wrocławianka jest w podobnej bądź innej życiowo sytuacji. Chętnie
porozmawiam :) Zapraszam do poczty wp i pozdrawiam.