Dodaj do ulubionych

Wieczor nad cisnina Torrensa...

24.07.04, 08:09
Co?
Mysleliscie, ze kolejne opowiadanie?
Nic z tych rzeczy... :)))

Wlasnie wybieram sie na rekiny.
Obserwuj wątek
    • kamea5 Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 24.07.04, 08:10
      ...nie zapomnij kuszy..:))
      • quickly Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 24.07.04, 08:18
        Kusza to troche za malo...

        Mam troche czegos specjalnego.
        Czegos co robi bum... :)))
        • orlovski Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 24.07.04, 08:26
          a co robisz, gdy rekin nie bedzie mial ochoty na to "bum",
          tylko na Ciebie?
          • obiektywka Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 25.07.04, 06:00
            quickly, rekiny w Australii sa pod ochrona...
            • quickly A skad! Rekiny w Australii NIE sa pod ochrona... 25.07.04, 13:33
              obiektywna (czy my sie gniewamy, czy nie?), z tego co wiem jest tylko kilka
              gatunkow, ktore sa chronione. Tych kilka gatunkow jest chronionych, bo po
              prostu bardzo rzadko wystepuja.

              Nie jest trudno zlowic rekina. Spory hak, gruba lina, na przynete zywa, albo
              martwa ryba (taka kolo 5kg jest w sam raz). Wrzuca sie ja do wody i jak rekin
              jest w poblizu, to branie gwarantowane po kilku minutach, albo i szybciej.
              Pozniej jest pisk linki na kolowrotku. Wedka wygina sie w palak i po kilku
              minutach walki rekin z reguly wygrywa. Ma tak twarde zeby, ze przecinaja nawet
              stalowe przypony (kawal linki zaraz przy haczyku). Poza tym ten stalowy przypon
              musi byc przynajmniej 2 metrowej dlugosci, bo skora rekina jest jak papier
              scierny i zetrze kazda zylke.

              No, a jak sie uda rekina juz wciagnac do lodzi, albo na pomost (np. zlapie sie
              warge i nie przetnie przyponu), to co z nim robic? Zaczyna sie prawdziwy
              rock 'n' roll. Jest bardziej niebezpieczny w lodzi lub na pomoscie niz w
              wodzie, bo skaczac moze powaznie zranic, albo zebami, albo sama swoja skora.

              Najsmaczniejsze rekiny to: Shoavel Nose Shark, Port Jackson Shark i Gummy Shark.
              Takie mniej wiecej do 5-6 kilo. Wiekszego nie idzie zjesc. Bo ile go mozna
              jesc? A lapac, mordowac i wyrzucac, to jest grzech.

              obiektywna, nie chce wdawac sie w szczegoly ichtiologiczne i tym samym zanudzac
              Cie, wymieniac Ci gatunki, metody polowu, bo jestes dziewczyna, a dziewczyny
              nie znaja sie lowieniu ryb. I do tego dziewczyny sa pod tym wzgledem anty-
              socjalne. Wiecznie marudza, ze to ze tamto. W takich chwilach najlepiej nadaja
              sie na przynete.

              Ale z drugiej strony, moze i lepiej isc do jakiejs przytulnej kawiarenki np. w
              Darling Harbour. To jest taka bardzo ladna dzielnica w samym centrum Sydnej.
              Z widokiem na zatoke Sydnejska. Przytulna, czysta, nowoczesna... mozna
              posluchac na zywo bardzo dobrej muzyki. Tam zawsze cos sie dzieje. Mozna napic
              sie dobrego australijskiego piwa, albo wina, zjesc kolacje przy swicach z
              widokiem na oswietlone centrum Sydnej... Bajka. A woda jest tuz tuz... Nawet
              tam kiedys lowilem.

              Tutaj gdzie jestem nie ma kawiarenek. Jest za to ciezka praca, tropik i
              upaly...

              • kamea5 Re: A skad! Rekiny w Australii NIE sa pod ochrona 25.07.04, 14:01
                ...a u nas deszcz i "zacmienie"...;(((
                • quickly Re: A skad! Rekiny w Australii NIE sa pod ochrona 25.07.04, 14:07
                  A u mnie juz ciemno i zaraz bedzie poniedzialek.
                  Na dworze +23C, czyli zimno.
                  Po palmach skaja papugi, klimatyzator wesolo sobie szemrze, a ja ide juz spac.
                  Dobranoc. Zycze kolorowych snow o usmiechnietych buziach aborygenskich dzieci,
                  ktore sa najbardziej wesolymi dziecmi jakie widzialem...
                  • kamea5 Re: A skad! Rekiny w Australii NIE sa pod ochrona 25.07.04, 14:09
                    ...uwazaj na kangury..:)))...niech Ci sie przyśni deszczowa chmurka...:))
              • obiektywka Re: A skad! Rekiny w Australii NIE sa pod ochrona 26.07.04, 00:19
                quickly napisał:

                > obiektywna (czy my sie gniewamy, czy nie?),

                ale co to ma do rzeczy?

                quickly, po co piszesz tu caly elaborat nie na temat?
                Ja Tobie powtarzam, ze rekiny sa pod ochrona.
                Poza tym naprawde zabijanie zwierzat jest dla Ciebie taka git rozrywka?
                • quickly Re: A skad! Rekiny w Australii NIE sa pod ochrona 26.07.04, 10:36
                  quickly napisał:
                  obiektywna (czy my sie gniewamy, czy nie?)

                  obiektywka odpisała:
                  ale co to ma do rzeczy?

                  quickly grzecznie odpisuje:
                  No to chyba jestesmy na stopie wojennej, to znaczy Ty koteczku, bo ja nie.

                  obiektywna dodala:
                  quickly, po co piszesz tu caly elaborat nie na temat?

                  Co na nie temat!? Bede se tu pisal, co mnie sie zachce, bo ja moja droga
                  mam "licencia poetica" (to chyba cos takiego jak immunitet - tak cos sie mnie
                  zdaje, ale mniejsza oto... :))

                  obiektywna: "Ja Tobie powtarzam, ze rekiny sa pod ochrona."
                  He, he, he. Rekiny sa pod ochrona? Chyba w Baltyku... Tutaj w kazdym
                  supermarkecie kupisz mieso rekina (jego mieso spredaja pod nazwa "flake" czyt.
                  flejk - i jest calkiem zjadliwe - 9.90 za kilogram, w soborty jak jest
                  wysprzedaz to za $5.99, a u Chinczyka codziennie za $4.99. No powiedz mi
                  sloneczko, czy sprzedawali by zwierzaki pod ochrona?

                  obiektywna: "Poza tym naprawde zabijanie zwierzat jest dla Ciebie taka git
                  rozrywka?"

                  Jestem mezczyzna i mam we krwii zabijanie. Bylem zawsze przeciw zabijaniu,
                  jestem i bede. Ale kiedy musze to zrobic, robie to szybko, mozliwie
                  bezbolesnie i bez zmruzenia oka. Tak mnie uczono od dobrych dwudziestu lat - a
                  wlasciwie, to ja czasami musze tego uczyc teraz innych... Ale i tak mi nie
                  wierzysz, prawda?

                  • galwani Re: A skad! Rekiny w Australii NIE sa pod ochrona 27.07.04, 11:49
                    ale jestes marny

                    jestes mezczyzna i zabjanie masz we krwi??

                    na swiecie zyje pare miliardow mezczyzn ktorzy zabijania wcale nei mja we
                    krwi... no chyba ze sie w puszczy wychowywales moze?? <lol> obecnie czlowiek
                    zyjacy w miescie ei ma instynktu zabojcy, poniewaz zdobycie pokarmu polega na
                    ruszeniu dupska do sklepu, a potem na wrzuceniu gotowego zarcia do
                    mikrofali.... faktycznie trzeba miec instynkt mordercy zeby to zrobic...

                    wiec nie pierdziel takich haselek bo widac ze sciemniasz i usliuesz z siebie
                    kozaka zrobic... a faktycznie jestes marny w chu*.....
              • white.falcon A jednak napisałeś. :-) 26.07.04, 01:05
                Ha, a mówiłeś, że nic nie napiszesz, a napisałeś. :-) No i dowiedziałam się
                czegoś nowego. Powiedz jeszcze, dlaczego dzieci Aborygenów mają
                najsympatyczniejsze uśmiechy na świecie. Czyżby były najszczęśliwszymi dziećmi?
                Jeżeli tak, to dlaczego? I czego w.g. Ciebie brakuje innym dzieciakom, by być
                takimi szczęśliwymi, jak dzieci Aborygenów?
                • quickly Re: A jednak napisałeś. :-) 26.07.04, 11:38
                  Mowilem, ze nie napisze, a napisalem...
                  To prawda. Chyba przygnala mnie na te forum samotnosc. Bo tak naprawde, to
                  jestem bardzo samotny... :((( Czasami jak siedze nad bezmiarem oceanu i patrze
                  na krzyz poludnia, wtedy sobie mysle, ze kiedys i tak kazdy nas kopnie
                  kalendarz i tak sie skonczy moja ziemska wedrowka... wiec nie ma, co sie tak
                  bardzo przejmowac.

                  przez ten tydzien pracuje z aborygenami. Mam ich siedmiu. Szesciu mezczyzn i
                  jedna dziewczyna, ale ta dziewczyna nie jest Aborygenka, tylko wyspiarka
                  (papuaska). Dziasiaj zadalem Aborygenom pytanie: "co wiedza o Polsce?"
                  Jeden zrozumial, ze pytam sie o "Holland".
                  Drugi, ze to gdzies kolo Norwegii. Zaskoczyl mnie tym. Bo pozniej jak sie
                  zapytalem o nazwe stolicy Polski, to powiedzial, ze Oslo. Czytal gdzies o
                  Norwegii, czy co?
                  Reszta nie miala bladego pojecia, ze jakas tam Polska istnieje. No to ja im na
                  to, ze papiez jest Polakiem. A oni na to, kto to jest papiez? Ja im mowie, czy
                  sa wsrod nich katolicy, a oni ze nie, ale w sasiedniej osadzie jest kilku.

                  Z tego co widze, to tutejsze Aborygenskie dzieci sa bardzo grzeczne. Nie
                  ogladaja godzinami telewizji, bo nie maja telewizorow. Maja za to dobre radia
                  i czesto sluchaja dobrej muzyki z CD.
                  Niektore "zaprawiaja sie" wdychajac opary benzyny, ale te tutaj nie
                  sa "skazone"... Zadne tego nie robi.

                  • white.falcon Re: A jednak napisałeś. :-) 26.07.04, 19:50
                    No i dlaczego tak pesymistycznie? Faktem jest, że każdy kiedyś przejdzie
                    granicę, oddzielającą horyzont ale to jeszcze nie powód, by nic - nawet takiego
                    drobnego - nie zostawić po sobie. Moim zdaniem, masz dar przekazywania obrazów
                    świata, który Ciebie otacza i to w ciekawej formie. Wystarczy uruchomić
                    wyobraźnię i już sie widzi to, o czym piszesz. Dlaczego nie pomyslisz o
                    książce? Zapewne znalazłoby się wiele osób, które z ciekawością zajrzałyby do
                    niej.

                    Co zaś dotyczy Aborygenów i ich zdania o miejscu Polski w świecie. Ja ich
                    rozumiem w pewnym stopniu. Co ich może obchodzić jakaś tam Polska, która leży
                    gdzieś w okolicach Holandii, jeżeli ważniejsze sprawy dzieją się w ich świecie
                    i kwestia dajmy na to - polowania na rekina jest bardziej istotna dla życia,
                    niż n.p. nasz Lepper, czy afery polityczne. Podejrzewam, że my dla nich
                    jesteśmy nie mniejszą egzotyką z naszym światem, niż oni dla nas. I
                    podejrzewam, że ich spojrzenie na nasz świat wytknęłoby naszą miałkość,
                    małostkowość i budowanie problemów z niczego. Może ich świat jest o wiele
                    bardziej logiczny i przejrzysty w swoim funkcjonowaniu, a przez to - mniej
                    stresogenny, dzięki czemu są od nas szczęśliwsi?

                    A obserwacji Krzyża Południa Ci zazdroszczę po-dobremu naprawdę. Czasem lepiej
                    poczuć się nad morzem samotnym, niż czuć się samotnym w tłumie.

                    Pozdrawiam,
                    Falconetta
              • obiektywka Re: A skad! Rekiny w Australii NIE sa pod ochrona 26.07.04, 01:51
                quickly napisał:

                <Jest bardziej niebezpieczny w lodzi lub na pomoscie niz w
                < wodzie, bo skaczac moze powaznie zranic, albo zebami, albo sama swoja skora.

                < Najsmaczniejsze rekiny to: Shoavel Nose Shark, Port Jackson Shark i Gummy
                <Shark. Takie mniej wiecej do 5-6 kilo.


                Jezeli zrania w lodzi to niechcacy - te powyzsze sympatyczne rekinki naleza do
                bardzo lagodnych...
                • quickly Re: A skad! Rekiny w Australii NIE sa pod ochrona 26.07.04, 11:51
                  obiektywka napisała:

                  "Jezeli zrania w lodzi to niechcacy - te powyzsze sympatyczne rekinki naleza do
                  bardzo lagodnych..."

                  W celu unikniecia zranienia, wali sie rekina z calej sily specjalna, twarda,
                  drewniana palka. Zazwyczaj peka mu czaszka, zmiazdzony mozg wyplywa
                  strumieniem razem z osoczem i krwia na dno lodzi. Wyciaga sie dlugi noz do
                  filetowania i podrzyna gardlo w celu pozbycia sie krwii. Rekin musi byz zywy,
                  zeby sie dobrze mogl wykrwawic... Czasami rekiny wydaja bardzo
                  charaketerystyczne dzwieki, podobne do chrapania... (Slyszalas
                  kiedys "chrapanie" dobijanej sarny - bardzo podobne.) Zazwyczaj, zaraz po tym
                  spuszczaniu krwii podcina mu sie skore w okolicach karku i sciaga skore jak
                  skarpetke ze stopy - trzeba miec do tego rekawice i sporo sily. Czesto jeszcze
                  wtedy podskakuje, po przerywa sie nerwy. Pozniej sie go patroszy i filetuje.
                  Mieso jest biale, miekkie i malo oleiste. Trzeba odrazu wrzucic do lodu, bo po
                  godzinie-dwoch w tropiku, nie nadaje sie juz do spozycia.

                  Koteczku, czy mnie nienawidzisz za zabijanie zwierzatek?
                  • galwani Re: A skad! Rekiny w Australii NIE sa pod ochrona 26.07.04, 21:38
                    jak dla mnie jestes kolesiem z malym fiutkiem ktory rekompensuje sobie słabe
                    wyposazenie w spodniach mordowaniem zwierzat..... <lol> z ciebie...


                    a co bys powiedzial na to zebym ja ci przypier**ił drewniana pałka w łeb (mam
                    takąfajnąobitą metalem.... niby wisi dla ozdoby ale czemu by jej na tobie nie
                    wyprobowac??).... pękłaby ci czaszka i mozg razem z osoczem wypłynął na
                    podłoge.... potem złąpałbym długi noz do filetowania (a uwiez mi ze mam
                    naprawde dlugi i BARDZO ostry noz do fieltowania.... niemeicka stal jednak
                    rządzi).... i poderznąłbym ci gardło w celu pozbycia sie krwi... ale zrobiłbym
                    to tak zebyś jeszcze żył (swoją drogą nóz do filetowania nie jest odpowiednim
                    nozem do podrzyniania gardła komukolwiek.... jak sama nazwa wskazuje słuzy do
                    filetowania... a to dwie rozne bajki).... po tem wyciągnąlbym magnetofon i
                    nagrałbym twoje przedsmiertelne "chrapanie" (to nie jest :chrapanie".... z
                    medycznego punktu widzenia chrapie sie ze wzgledu na zapchane sluzowki nosa....
                    to co wydaje z siebie zwierze z poderznietym gardłem to "charczenie"....
                    roznica polega nad tym ze krew gromadzi sie w calym przełyku i drogach
                    oddechowych poniżej rozcięcia... zwierze usiłuje oddychac... ale wszystkie
                    drogi sąprzecięte.... to wszystko w połaczeniu ze soba powoduje własnie taki
                    dźwięk).... a na koniec naciąłbym ci skore w okolicach karku i sciagnałbym z
                    ciebie skore jak skarpetke.... i zaręczam ci ze gdybym zrobił to odpwiednio na
                    samym koncu moglbym ci pokazac twoje... jeszcze bijące... serce.... długo bys g
                    nie pooglądał... moze przez 2 sekundy....

                    i co?? nadal uwazasz to za swietną zabawe?? a moze teraz pomysl ze ejstes po
                    prostu pieprzonym oprawcątychzwierząt...

                    a wczesniej [pieprzysz głupoty ze starasz sie to zrobic szybko i bezbolesnie??
                    człowieku weż chwile pomysl... szybko i bezbolesnie umrze zwierze ktoremu
                    strzele z karabinka snajperskiego prosto w zcasszke.... a i to niekoniecznie...
                    bo zalezy jak pocisk przez czaszke przejdzie....

                    zgrywazs takiego kozaka co to na rekiny poluje.... rozsmieszasz mnie do łez...
                    ejstes typkiem takiego "maczo" co to wie co z rekinem na pokładzie łodzi
                    zrobic.... założe sie ze bys sie posrał w takiej chwili.... i nie byłoby mowy o
                    chrapaniu podciananiu waleniu i zdejmowaniu skory....

                    jestes ŻAŁOSNY....
                    • quickly Re: A skad! Rekiny w Australii NIE sa pod ochrona 27.07.04, 10:31
                      galwani, ty sie zrelaksuj!
                      Na ryby gdzies pojedz...
                      • galwani Re: A skad! Rekiny w Australii NIE sa pod ochrona 27.07.04, 11:34
                        i to caly twoj komentarz??? marny jestes...

                        widze ze nie potrzebnie sie rozpisywalem.... za plaski w uszach jestes zeby
                        stawic mi czoła.... <lol>
    • friendly_animal Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 26.07.04, 18:31
      O ranyyy ale tu sie pojawily krwawe i makabryczne opisy ale jakos nic sie we
      mnie nie poprzewracalo wiec w sumie to chyba nie takie straszne.Samo zycie.I
      nawet apetycik mi sie pojawil na takiego rekinka bo u nas w markietach to tylko
      pisze rekin nie wiadomo jaki a tu tyle gatunkow...I ja tam mysle rowniez,ze w
      takim polowie to jest cos uczciwego nawet jesli polawiaczy jest 10 i maja
      bardzo wojownicze i bezwzgledne duszyczki.
      • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 26.07.04, 21:40
        uwazasz ze to uczciwe?? proponuje spotkac sie w dowolnie przez ciebie wybranym
        miejscu w warszawie.... a ja zabiore ze soba 9 kolegow... weźmiemy noże, pałki
        (jakies bejsbole sie znajdzie)... i tak cie bedziemy ganiac w 10 z całym
        osprztem....

        ciekawe czy bedzie uczciwie....

        <lol>
        • friendly_animal Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 26.07.04, 22:21
          Tak,uwazam,ze to uczciwe.Jestem zjadaczka ryb i wegetarianizm mi nie w
          glowie.Przerazaja mnie zwierzete hodowane na kanapki i inne takie ale rekinek
          fachowo zlowiony nie burzy spokoju mojego sumienia.Tak,wiem:wszystkie
          stworzenie ziemskie czuja jak my,wszystkie tak jak my pragna szczescia-
          sw.Franciszek,nie mniej takie lowienie ryb nie jest dla mnie
          zbrodnia.Pewnie,lepiej by go bylo jakos zahibernowac by istotek usnal spokojnie
          ale to raczej niemozliwe.Przedstawione porownanie wydaje mi sie zdecydowanie
          niestosowne,tendencyjne i w ogole anologia nijaka.Az sie wzburzylam normalnie!
          • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 09:49
            ojojoj... jak mi przykro ze sie wzburzylas....pffffff

            pragne ci tylko uswiadomoc ze to co opisal quicky (czy jak mu tam) nie ma
            komplwetnie nic wspolnego z fachowym łowieniem rekina.... ejst to najzwyklejsze
            znęcanie sie nad zwierzęciem..... do fachowosci wiele mu brakuje...

            a porownanie jak najbardziej adekwatne.... czemu uwazasz ze jest niestosowne??
            poganiam cie razem z 9 kumplami z palami nozami i cholera wie czym jeszcze....
            oczywiscie ty bedziesz uciekac na piechote (no mozebedziemy laskawi i rower ci
            damy) a my na quadach i crossach...

            dalej uwazasz ze takie zmecanie sie jest uczciwe?? bo co innego zabic zwierze
            naprawde szybko..... a co innego znecac sie nad nim tak jak to ten palant
            opisal...

            gosc nie ma nic wspolnego z lowieniem jakichkolwiek ryb..... gatunki rekinow
            mozna znaleźć w necie.... pare kretynskich opisow tez.... wiec krotko
            mowiac.... PIEPRZY GLUPOTY
        • quickly Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 10:13
          galwani napisał:

          "...uwazasz ze to uczciwe?? proponuje spotkac sie w dowolnie przez ciebie
          wybranym miejscu w warszawie.... a ja zabiore ze soba 9 kolegow... weźmiemy
          noże, pałki (jakies bejsbole sie znajdzie)... i tak cie bedziemy ganiac w 10 z
          całym osprztem.... ciekawe czy bedzie uczciwie...."

          galwani, krasnoludku, to potrzebujesz jeszcze 9-ciu kolegow-krasnoludkow jak
          ty, zeby z kijami bejsolowymi pobic bogu ducha Pania friendly-animals!?

          Ty koles uwazaj, bo jak sie kiedys Pani friendly_animals zdenerwuje i sciagnie
          laczka, to zabraknie dla ciebie i twoich kumpli-krasnoludkow ulic do uciekania
          w Warszawie...
          • maniia Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 10:17
            quickly napisał:

            >
            > galwani, krasnoludku, to potrzebujesz jeszcze 9-ciu kolegow-krasnoludkow jak
            > ty, zeby z kijami bejsolowymi pobic bogu ducha Pania friendly-animals!?

            Chyba galwani ma Ciebie na mysli a nie Pania Friendly.
            To byla analogia - widzisz quickly Was cala banda idzie na jednego
            nieszkodliwego rekinka, to co sie oburzasz ze cala banda bedzie Ciebie gonic
            quickly?
            • quickly Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 10:29
              maniia napisała:

              "Chyba galwani ma Ciebie na mysli a nie Pania Friendly.
              To byla analogia - widzisz quickly Was cala banda idzie na jednego
              nieszkodliwego rekinka, to co sie oburzasz ze cala banda bedzie Ciebie gonic
              quickly?"

              A to on chce mnie ganiac z kolegami po Warszawie!!! Juz go widze jak z kolegami
              ciagna po chodniku za mna ten nieszczesny kij bejsbolowy... Tylko kto im tego
              kija bejzbolowego rozbuja, jak mnie w koncu dopadana!??

              Ja nie chodze cala banda na rekiny...
              Wrecz przeciwnie. To rekiny plywaja kolo mnie cala banda.

              Nie zapomniany widok. Zwabienie rekinow jest dziecinnie proste. Butelka oleju
              z tunczyka, kilka kilogramow mrozonego miesa rybiego ($1.20 za kilogram), kilka
              kilogramow tartej bulki. Dobrze wymieszac. Wrzucac do wody kulki wielkosci
              piesci. Najpierw przyplywaja te mniejsze. Wachaja, wesolo chlapia sie kolo
              lodzi... Po jakiej godzinie przyplywaja te wieksze. Male znikaja. Na koncu
              nastaje cisza. Wszystko co zyje spieprza gdzie sie da. Melduja sie dwu-trzy
              metrowce, albo i wieksze. Czasami otra sie o dno lodzi... A jesc im sie chce
              jak skurczybyk!
              • maniia Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 10:32
                a ja poluje na takie niebezpieczne lwy! Zebys wiedzial. slowo!
                • quickly Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 11:18
                  maniia napisała:

                  "...a ja poluje na takie niebezpieczne lwy! Zebys wiedzial. slowo!..."

                  Co Ty tam manka opowiadasz! No jakie tam znowu lwy!?
                  No nie wiesz, ze lwy sa pod ochrona!?
                  Chcesz, zeby galwani ciagal za Toba z kolegami jakis kij bejsbolowy po
                  Warszawie?
                  • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 11:41
                    quickly.... małe solo? przekonamy sie kto mowi prwade?? no dawaj... nie daj sie
                    prosic... nie mow ze z rekinem sobie proadzisz a z galwanim nie dasz rady.... 1
                    on 1.... <lol>

                    tak i dwu-trzymetrowego rekina wyciagasz za pomocąwędki na pkłąd łodzi a potem
                    wykonujesz te czynnosci ktore niec o wyzej opisales?? jezu czlowieku ty nawet
                    zmyslac nie umiesz.... najpierw naucz sie sciemniac... a potem pisz takie
                    bzdety.... bo w to by dziecko z przedszkola nie uwierzylo <lol>

                    lama jestes i tyle....

                    maniiia: dawaj zapolujemy na jakiegos niedzwiedzia lwa czy inna pantere...
                    buhaha .. pokazemu quickiemu jak sie poluje nie? ;p
            • friendly_animal Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 10:35
              ja tam mam nadzieje,ze to mnie chciano ganiac!:)cholerka.I upieram sie,ze
              analogia stanowczo nie trafiona,rekinek smaczniutki aja nie, co najwyzej moze
              piers,heheh:]
              • quickly Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 10:42
                friendly_animal... galwani, to dobry chlopak - tylko jakis nerwowy troche...
                On w obronie rekinow chcialby pozabijac ludzi.
                Widzisz jakie ona ma te swoje serduszko dobre? :)))
                • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 11:43
                  quiclku masz problemy z czytaniem? kiedy masz urodziny? okulary ci kupie....

                  nie zabijam nikogo i niczego... to bylo porownanie.... jesli akurat ta lekcje
                  polskiego w podstawowce przespales to odsylam cie do slownikow i
                  encyklopedii... poszukaj sobie...
          • friendly_animal Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 10:37
            a laczki to ja mam NIEBYLEJAKIE, kauczuk twardy jak skala a warszawe,jako,ze to
            moje rodzinne znam starannie i szans ze mna nie maja ci biegacze:)heheh
            • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 11:44
              nie bierzesz sobie tego za bardzo do serca?to takie porownanie jest...

              skoro polowanie w 10 na jednego rekina jest fair... to polowanie w 10 na
              jednego czlowieka tez by bylo fair... prwada?
              • friendly_animal Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 14:28
                Tylko wtedy jesli mialabym zostac zjedzona.
                • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 17:40
                  i uwazasz ze na przyklad takie zarżnięcie jak to opisał quickly byłbo ytez
                  fair??

                  powiem ci szczerze ze na miejscu takiego rekina wolałbym przypieprzyc z całej
                  siły w jakas skałe albo wpłynac prosto w sruby jakiegos statku....

                  pominę juz sam fakt ze quickly zmysla... ale widze że częśc osob nabrał na
                  swoje wyssane z palca opowiastki..

                  dobra to ja ide zapolowac na tygrysa <lol>
                  • friendly_animal Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 18:55
                    Opis drastyczny nieco no ale tak to juz jest jak chce sie zjesc rekinka.A co do
                    wymyslania itd. szczerze piszac jakos mnie nie martwi wiarygodnosc
                    opowiesci,grunt ze mi dzialaja na wyobraznie i zwyczajnie lubie to czytac...
                    • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 28.07.04, 09:57
                      lubisz bajki?? ja juz z tego wyrosłem....

                      po prsotu zauwaz ze takie zamordowanie rekina jest awykonalne... rekin zdazylby
                      ci odgryzc noge i reke.... wyobraz sobie punkt po punkcie jakby to wygladalo...

                      wczoraj dziewczynie opowiedzialem opowiastke quickiego.... i naprawde smiala
                      sie do lez.....
                      • friendly_animal dyskusja z toba do niczego nie prowadzi!!!!!!!!!!! 28.07.04, 10:55
                        • galwani Re: dyskusja z toba do niczego nie prowadzi!!!!!! 30.07.04, 17:19
                          a do czego niby mialaby prowadzic? <lol>
          • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 11:57
            wqidze ze jednak słowo "porownanie" jest ci obce... no trudno... nie jestem tu
            po to aby nauczyc cie polskiego... tylko zeby udowodnic ze jestes zwyklym
            sciemniaczem.... ktory usiluje wcisnac kit....

            tylko ze masz pwazny problem.... bo ja od dzieciaka cwicze sie w
            sciemnianiu.... i jestem w tym naprawde dobry.... a co za tym idzie umiem tez
            scieme wykryc bardzo szybko..... wiec jestes na straconej pozycji
    • galwani LUDZIE!!!!!!!! 26.07.04, 21:41
      MYSLCIE KUR*A ZANIM COS NAPISZECIE BO WIDZE TUTAJ TYLKO BEZDENNĄ GŁUPOTE I NIC
      POZATYM...... DZIZAS...

      nic dziwnego ze lpr i samoobrona tak podskoczyłą w sondazach jesli takich
      debili w narodzie mamy.....
      • quickly Re: LUDZIE!!!!!!!! 27.07.04, 10:16
        galwani napisał:

        "MYSLCIE KUR*A ZANIM COS NAPISZECIE BO WIDZE TUTAJ TYLKO BEZDENNĄ GŁUPOTE I NIC
        POZATYM...... DZIZAS...

        nic dziwnego ze lpr i samoobrona tak podskoczyłą w sondazach jesli takich
        debili w narodzie mamy....."

        Te, kicius, nerwowy jestes. Pobiegaj se troche kolo bloku, w pokoju u siebie
        posprzataj, smieci mamie wynies...
        • galwani Re: LUDZIE!!!!!!!! 27.07.04, 11:35
          czyli jednak ciota jestes a nie taki "twardy lowca rekinow"....hahaha...
          cieniasie... tylko na tyle cie stac?? jak narazie wychodzisz na lamusa ktory
          potrafi tylko kity wciskac <lol>
    • birken Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 00:08
      faceta "nauczyli zabijać"(ciekawe gdzie??) i facet wielki bohater zabija
      łagodne gatunki rekinów.Faktycznie by narobił w portki jak by przyszło mu
      zabić jakiegoś bandziora.
      • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 09:50
        nooooooo ale wiesz.... on jest "mezyczyzna i zabijanie ma we krwi"...

        buhahahahhahahahahhahahahahhaha..

        w zyciu wiekszej glupoty nie slyzsalem/czytalem..... sam tez jestem mezczyzna
        (na 100%... sprawdzilem) i nie mam zabijania we krwi.... a opis powyzej to
        zwykle znęcanie sie a nie łowienie....
        • quickly Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 10:07
          galwani napisał:

          "..w zyciu wiekszej glupoty nie slyzsalem/czytalem..... sam tez jestem mezczyzna
          (na 100%... sprawdzilem)..."

          Moge sie grzecznie zapytac, a jak galwani sprawdzil, ze jest 100% mezczyzna?
          A moze galwani stanal przezd lustrem i zobaczyl w koncu swojego siusiaczka?
          • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 11:33
            ooooooooo widze ze ciezkie argumenty wytoczyles...........buhhahaha... jak na
            przedszkolaka przystało... brawo
            • quickly Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 11:51
              No niech galwani nie bedzie taki skromny i napisze nam, jak sie galwani
              sprawdzil, ze jest 100% mezczyzna?

              galwani, mezczyzno! Panie czekaja z zapartym dechem...
              • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 11:55
                wiesz.... wystarczy spojrzec na pewne atrybuty mezczyczny zeby o tym
                wiedziec... pzoatym jak sie ma tyle lat co ja... to sie to po prostu wie.... no
                ale ty musisz do teo dorosnac..

                idz zabij dmuchanego rekina w hipermarkecie <lol>
    • gitparowa Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 10:49
      quickly napisales
      "Shoavel Nose Shark, Port Jackson Shark i Gummy Shark."

      Po pierwsze to jest Shovel a nie Shoavel

      Gatunki,ktore wymieniles (na ktore polujesz) rzeczywiscie naleza do bardzo
      lagodnych i "przyjaznych" ludziom.Wystarczy poczytac na internecie.
      Jak chcesz tutaj imponowac, to lepiej napisz
      ze walczysz z bykami w Hiszpanii :-)
      • quickly Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 10:54
        Kochaniutki, pisalem to z pamieci.

        Pisze sie shovel nose?
        Dzieki za korekte...
        (A niech mu tam bedzie na imie "shovel".)

        A jaki smaczniutki ten shovel prosto z patelni.
        Jadles kiedys?
        • friendly_animal Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 11:06
          Quickly,a z czym ty konsumujesz tego rekinka,jakies pieczywko,warzywko?To tak z
          kulinarnej ciekawosci:)
          • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 11:37
            quickly nie napisal źle ze wzgledu na pomylke.... napisal źle ze wzgledu na to
            ze nawet nie umie poprawnie z innej stronki przepisac... no bo przeciez mysle
            ze juz wszyscy chocc odrobine myslacy domyslili sie ze z polowaniem na rekiny
            quickly ma tyle wpsolnego co lepper z baletem <lol>

            i jesli nie zauwazyles..... ja sie nie spinam.... leje z ciebie rowno od samego
            poczatku.... dla mnie jestes tylko kolejnym dzieckiem z dostepem do neta
            (niezaleznie od tego czy ejstes dzieckime umyslwoo czy wiekowo).... jsetes po
            prostu za plaski w uszach
            • quickly Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 11:44
              galwani, kiedys juz pisalem o tym na forum.
              Nie mam zwyczaju klamac.

              Po co mam klamac, skoro moje zycie jest takie jakie jest?
              Pisze z Australii. Jestem obecnie nad cisnina Torrensa. To sa jeszcze
              dziewicze tereny Australii... Rekinow jest tu od cholery i ciut ciut...

              Przyjedz, pojedziemy na ryby, to sie sam przekonasz.
              Serdecznie cie zapraszam.
              • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 11:47
                czywiste jest ze zmyslasz...

                polegles jzu na opisie zabijania rekina

                w ten sposob ryby nie zabijasz tylko sie nad nią znęcasz...

                rekin w przeciwienstwie do czlowieka nie ma takiego czegos jak szyja... a wiec
                i gardło (czyli caly przelyk) nie jest tak plytko pod powierzchnia skory jak u
                czlowieka.... wiec nozem do filetowania (!!!!!!!!!) moglbys co najwyzej sobie w
                dupce pogrzebac i drugi odbyt sobie zrobic zeby szybciej srac ze strachu a nie
                rekinowi gardło (SIC!!) poderżnąc.... marny ejstes...

                lubie czasem wysmiac kogos kto sciemnia... ale te twoej texciki jest zbyt
                prosto podwazyc
                • quickly Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:04
                  galwani niech ci juz bedzie, ze zmyslam.
                  A teraz juz sie uspokuj. Wez tabletke. Wszystko bedzie dobrze.
                  Rekin nie ma szyji, gardla tez nie ma. To taka dupka z oczami, mozna ja
                  poglaskac. Taka dupka prawie jak ty...
                  • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:11
                    nie czytasz uwaznie tego co pisze.... czyli ejstes nieuwazny... i nie potrafisz
                    sie skoncentrowac... a to niedobrze jak sie poluje narekiny (gumowe)... uwazaj
                    bo ci twoja niewielka meskosc ktorys odgryzie <lol>
          • quickly Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 11:38
            Rekin po quicklowsku.

            Skladniki:
            rekin - byle jaki, ale zeby sie zmiescil w piekarniku
            przyprawy - to co sie nawinie pod reke
            folia aluminiowa

            Rekina sprawiami.
            Kladziemy na folie. Sypiemy na niego przyprawy. Nalezy przy tym czytac
            etykietke, zeby pisalo, ze ta konkretna przyprawe mozna dodawac do ryby.

            Zawijamy w folie.

            Idziemy do kucharza i mowimy, zeby nam ja upiekl.
            Przy kolacji nie jemy tego co wszyscy, bo kucharz wyciaga nasza upeczona rybke
            z piekarnika.
            Kladziemy ja na talerz i idziemy do stolika.
            Po drodze robimy sobie herbate, albo kawe, bierzemy chleb.

            Rozwiajmy folie i rozchodzi sie bardzo przyjemny zapach...
            (to wszystko co napisalem jest prawda)
            • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 11:45
              2-3 metrowy rekin w piekarniku... chyba w kotłowni <lol>
              • maniia Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 13:59
                galwani napisał:

                > 2-3 metrowy rekin w piekarniku... chyba w kotłowni <lol>

                Brawo dla Galwani, zdecydowanie wygrywa z Quickly.
                • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 17:32
                  dziekuje :)

                  <kłania sie nisko> :))
            • galwani A POZATYM STRASZNIE WOLNO PISZESZ!!!! 27.07.04, 11:50
              nawet sobie nie mozna spokojnie pogadac bo odpisanie zajmuje ci strasznie wiele
              czasu..... jak juz ci piaslem.... kiepski ejstes
              • quickly Re: A POZATYM STRASZNIE WOLNO PISZESZ!!!! 27.07.04, 11:56
                Pisze z bardzo odleglego zakatka swiata. Do najblizszego miasta jest prawie
                tysiac kilometrow. Moze jak nacisne myszke troche mocniej, to bedzie szybciej?
                • galwani Re: A POZATYM STRASZNIE WOLNO PISZESZ!!!! 27.07.04, 12:00
                  taaaaaaaaa no sciemniaj dalej

                  jak sie z netem w takim razie łaczysz?? skoro do najblizszego miasta jest 1000
                  km.... przez koma?? osz ty... aale ci rachunek przyjdzie.... mszue cie jednak
                  zmartwic poniewaz przez koma jest dosc szybkie polaczenie z netem.... ja przez
                  swoja komorke jak sie lacze z netem (i laptopa) wyciagam spokojnie 56kbps....
                  czyli jakas 1,10 tego co mam w domu.... ale an upartego starcza i pisze niewiel
                  wolniej.... jesli ci bardzo zalezy moge po poludniu pojsc z laptokiem do parku
                  i placzyc sie przez koma bo akurat mam promocje an tanie polaczenia z netem....
                  <lol>
                  • galwani Re: A POZATYM STRASZNIE WOLNO PISZESZ!!!! 27.07.04, 12:03
                    a tak wogole to ja teraz siedze na baobabie w srodku afryki wiesz??

                    poluje na tygrysy..... i w przerwie postanowilem sobie na forum popisac.... no
                    ale zaraz zejde i pojde jakiegos upolowac

                    <lol>
    • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:00
      taaaaaaaa......... na takie dmuchane rekiny co w hiermarketach sprzedaja??
      uwazaj tylko na ochrone bo jeszcze ci kaza zaplacic <lol>
      • quickly Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:09
        Po pierwsze nie jestes mezczyna, a kobieta.
        Po drugie pisalas juz ze mna.
        Po trzecie probuje odgadnac kim jestes...
        • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:10
          po czwarte jestem mezczyzna... wejdz na forum "zwierzeta" i poczytaj.... lamusku
          • quickly Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:17
            galwani napisał:

            "...po czwarte jestem mezczyzna... wejdz na forum "zwierzeta" i poczytaj....
            lamusku..."

            Nawet nie staraj sie tlumaczyc. Jestes plci zenskiej.
            • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:31
              no wiesz....

              mowilem ci juz.... poczytaj forum zwierzeta.... tam znajdziesz wystarczająco
              duzo dowodow na to ze jestem jednak facetem z krwi i kosci <lol>
              • quickly Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:36
                Jestes plci zenskiej malutka. Sciemniasz od samego poczatku. Dobrze wiem, ze
                od dawna podszywasz sie pod rozne niki.
                • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:39
                  teraz mnie bawisz... no ale dawaj.... pobawimy sie

                  pod jakie jeszcze nicki sie podszylem?? <lol>

                  otoz uswiadomie cie.... mozesz wejsc naforum zwierzeta.... mozesz wejsc na
                  forum c.pl.... i wszedzie powiedza ci ze ejstem facetem.... no ale ty jestes za
                  marny zeby wejsc na "zwierzeta" i przeczytac jeden topic... prawda?
                  • quickly Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:43
                    Jestes kobieta. Poza tym nawet nie mieszkasz w Warszawie.
                    W dziale zwierzeta umiejetnie sciemniasz od samego poczatku. Wielu juz sie
                    dalo nabrac na to, piszac ze jestes facetem. Mnie nie oszukasz.
                    • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 13:14
                      tak... no... i moja mama tez tam weszła i sciemnia ze jestem jej synem...
                      tja... a fotki psow na zwierzeta-fotografie to pewnei gdzies w necie
                      znalazłem....

                      oj dzieciaku dzieciaku.... ty i te twoje teorie spisku... hahaha... cienias
                      jestes....
                    • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 13:15
                      a w warszawie mieszkam od urodzenia.... urodzilem sie w szpitalu na pradze....
                      od dzieciaka mieszkam na woli... najpierw muranow teraz koło... jakies jeszcze
                      pytanai cwelq?
                • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:40
                  i btw.... za takie "malutka" na miejscu jakiejkolwiek kobiety strzeliłbym cie w
                  ryj bo jest to IMO kompletny brak szacunku....

                  no dawaj cieniasie
                  • quickly Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:46
                    Chcesz pisac ja mezczyzna, a wciaz wychodzi ci jak kobiecie, moja malutka.
                    Nawet nie probuj sie dalej pstokrotko podszywac, bo sie coraz bardziej
                    osmieszasz.

                    Co cie przygnalo na forum Romantica?
                    Chlopak cie rzucil?
                    • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:47
                      hm... nie.. moja dziewczyna ma sie dobrze.... właśnie siedzi w pracy.... a ja
                      ją namawiam na przygarnięcie kota.... jakies jeszcze pytania lapsie?
      • white.falcon Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:18
        Ciekawe. Zacząłeś, Galwani, od obrony rekinów (moim zdaniem, to, że "po-
        tubylczemu" na nie zapolował Quickly w niczym się nie różni od zabijania
        zwierząt w rzeźni - przecież tam też nie odbywa się to bezkrwawo, a sama
        widziałam film Animalsów o wrzucaniu żywej świni do kotła z wrzątkiem - to
        dopiero skandal!!!), a skończyłeś na odsądzaniu Quickly`ego od prawdy i na
        zaprzeczeniu tego, kim jest. Oskarżenia tego ostatniego rodzaju mają nijaką
        wartość, bo nie możesz tego sprawdzić, natomiast fachowo w języku prawnym
        określane są jako pomówienia i oszczerstwa. W świecie realnym mogą być bardzo
        realnie karalne, a tu Quickly może tylko odpłacić pięknym za nadobne, zniżając
        się do Twojego poziomu dyskusji. Może lepiej poszukaj argumentów do swojej
        tezy, dlaczego uważasz zabijanie rekinów za niemoralne i nieludzkie, a nie
        wkraczaj na grunt nudnej pyskówki?

        Pozdrawiam,
        Falconetta
        P.S. No nie wytrzymałam i wtrąciłam swoje pięć groszy. Mnie też z bejsbolem
        chcesz ganiać po Warszawie? Do mnie bliżej masz, niż do Quickly`ego, o czym
        zresztą wiem z bardzo wiarygodnego źródła. ;-D
        • quickly Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:28
          white_falcon serdecznie witam i pozdrawiam.

          Czesto mnie tu atakuja na tym forum podejrzewajac mnie o naciaganie faktow i
          klamstwa... Przejmowac sie tym? Po co? Po co zwracac uwage na wyzwiska i
          obelgi? Im czlowiek jest bardziej prostacki i tepy, to tym glosniej krzyczy bez
          sensu w swojej glupocie...
          • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:30
            problem w tym ze ja nie krzycze tylko uswiadamiam ci jaki zalosny jestes <lol>
        • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:30
          dlaczego uwazam to za niemoralne?


          ano przeczytaj sobie opis ciutek wyzej o podrzynianiu gardła.... zrywaniu skory
          jak skarpetki... jesli uwazasz ze to ejst normalne.... ti cos z toba jest nie
          tak

          i widze ze macie mały problem ze zrozumieniem słowa "porownanie"....
          • quickly Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:40
            Jestes kobieta galwani, dlatego tak bardzo poruszyl cie ten opis. Twoja
            kobieca wrazliwosc nie pozwolila ci scierpiec tego okrucienstwa.
            Nie jestes w stanie ukryc swojej plci.
            Ale czy to grzech byc kobieta?
            Przyznaj sie do tego, ze nie jestes mezczyzna i bedzie po krzyku.
            • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:42
              a czy ty uwazasz ze facet nie moze kochac zwierzat?? jestes jakis niedorobiony
              dizeciaku... hahaha...

              wyobraź sobie że sa na tym swiecie jeszcze normalni meżczyzni ktorzy zwierzeta
              kochaja i starają sie im pomagac... i nie jest to dowod słabosci... jest to
              dowod na to ze tacy ludzie jak ja sącywilizowani... w przeciwienstwie do
              ciebie.... neandertalczyka ktoremu imponuje mordowanie zwierząt... marny w chuj
              jestes dzieciaku
              • quickly Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:52
                Ja nie mam nic przeciwko mezczyzna pomagajcym, czy kochajacym zwierzeta.
                Zastanawia mnie i zarazem oburza fakt, ze probujesz sie za wszelka cene
                zaprezentowac na tym forum jako mezczyzna. Po jaka cholere to robisz? Jako
                kobieta, jestes malutka o wiele bardziej atrakcyjana w swoim pisaniu...

                Moze mialas klopoty sercowe? Napisz nam o tym. Wszyscy ci tu z checia cos
                doradza. Nie ty pierwsza stracilas chlopaka. Ale zeby tak od razu virtualnie
                zmieniac sobie plec?
                No zastanow sie kochanie...
                • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 27.07.04, 12:55
                  wiesz co.... usilujesz klocic sie z kims kto w tym jest mistrzem.... uwierz mi
                  ze umiem wkrecac jak nikt i wyciagac mase argumentow w klotni...

                  ale gdybym chcial cie wkrecic ze ejstem kobieta (bo tylko w te strone moglbym
                  wkrecac) to do usranej smierci bys sie nei zorientowal.... wiec nie zgrywaj
                  cwaniaka bo to akurat ci nie cholery nei wychodzi.... jak anrazie robisz z
                  siebei idiote ktory nie potrafi nawet zadnego konkretnego argumentu wytoczyc....

                  ubzdurałeś sobie cos tam w tej swojej malej glowce i usilujesz sie tego
                  kurczowo trzymac... ale neistety jest to błedne... wiec albo złą psie czegos
                  innego... albo zgin jak zwykly smiec <lol>
                • quickly Widze malutka, ze cie zatkalo... 27.07.04, 12:58
                  No coz, na mnie juz czas. Za oknem swieca gwiazdy. Jutro 06:15 mam sprawdzian
                  z biegania... I tak tego nie zrozumiesz szczypiorku. Ale fajna jestes, tylko
                  tak sie juz nie denerwuj...

                  No nie ci juz bedzie, ze jestes mezczyzna.
                  JESTES MEZCZYZNA!!!


                  No to dobranoc malutka... :)))
                  • galwani Re: Widze malutka, ze cie zatkalo... 27.07.04, 13:00
                    kiepski jestes... dawno z takim dzieciakiem nie mialem okazji sie poklocic... i
                    powiem ze doznania raczej marne.... ty jestes cwelem... i wcale ci tego wmawiac
                    ne msuze... no i co?

                    a wiec nara pedałku <lol>
                    • quickly Re: Widze malutka, ze cie zatkalo... 27.07.04, 13:03
                      Malutka wracaj juz na forum o zwierzakach. Tam mozesz kochac sie ze
                      zwierzakami bez opamietania. Po co ci chlopak?
                      • galwani Re: Widze malutka, ze cie zatkalo... 27.07.04, 13:04
                        no ja tez nie wiem po co mi chłopak... w koncu nie ejstem gejem tak jak ty....
                        wole dziewczyny..... ale widze ze chodzenie z chlopakami za reke znasz z
                        praktyki.... no ta
                      • galwani Re: Widze malutka, ze cie zatkalo... 27.07.04, 13:04
                        a ty nie miałeś juz iść spac?? popoludniowej drzemki nastałczas juz chyba.....
                        wszystkie grzeczne dzieci poszły na leżakowanie
                        • quickly Nie da rady. Baby nie przegadam... 27.07.04, 13:11
                          Dobranoc skarbie.
                          • galwani Re: Nie da rady. Baby nie przegadam... 27.07.04, 13:13
                            dobranoc pedale....

                            i nie mow do mnie skarbie bo to naprawde pedalsko brzmi.... i udawadniasz tylko
                            to co pisalem wczesniej... ze jestes pedalem
                            • gitparowa przeciez quickly to prawdziwa mezczyzna bo..zabija 27.07.04, 14:11
                              nieszkodliwe zwierzęta. Quicklemu słonko przygrzało w tej Awstralii.
                              Przez zabijanie SOBIE "udawadnia" że jest prawdziwa mężczyzna
                              • galwani Re: przeciez quickly to prawdziwa mezczyzna bo..z 27.07.04, 17:35
                                pozwol ze cie poprawie

                                przez ZMYSLANIE ze zabija.... w sposob opisany powayzej w zyciu nikt by zadnego
                                rekina nie skrzywdzil.... i nie trzeba meic doswiadczen w tym temacie (ja nie
                                mam... w cyziu rekina nie łapałem) zeby to widziec :))


                                pomine jzu sam fakt... ze gdyby chcialo sie rekinowi gardło podciąć <sic!!> to
                                trzeba by było stanac nad nim okreakiem... złapac go jedna reka za morde...
                                podciagnac cały łeb do gory... i wtedy cokolwiek kombinowac w okolicach
                                przełyku... pominę sam fakt ze rekin to dosc silna ryba i nie dałaby sie tak po
                                prostu trzymac za morde.... pomine tez fakt ze ma duzo ostrych zebow... i po
                                prostu odgryzłaby palce.... no ale dobra.... łap go sobie za morde...
                                rowniedobrze mozesz wczesniej sam sobie siekieroa palce odrąbac... bedzie
                                lepszy efekt bo przynajmniej rowno i nei beda poszarpane (to do quicukiego)

                                ;P
                            • friendly_animal Re: Nie da rady. Baby nie przegadam... 27.07.04, 14:35
                              jaka nieelegancka odzywka, a fuj...
                              • kamea5 Re: Nie da rady. Baby nie przegadam... 27.07.04, 15:45
                                ...jakaz "miła"konwersacja popołudniowa...ktos chyba lewą nogą wstał...to
                                wszystko przez ten deszcz...;((((
                                • galwani Re: Nie da rady. Baby nie przegadam... 27.07.04, 17:37
                                  kto? ja? ja kocham deszcz...i nie powoduje on u mnie złęgo humoru... wrecz
                                  przeciwnie... :))))

                                  no chyba ze nie o mnie chodzi... to wtedy sorki :)
                                  • kamea5 Re: Nie da rady. Baby nie przegadam... 27.07.04, 17:48
                                    ..."Deszcz, jest jak płacz duszy...
                                    trudno jej dotknąć, tak jak trudno dotknąć deszczu całego.

                                    Zamknij więc oczy... uśmiechnij się do deszczu,
                                    a poczujesz płacz na twarzy,
                                    deszcz z głębi duszy..."
                                    p.s.
                                    ...prosze ,czy mozecie nie obrzucać sie błotkiem...???:(((

                                    • galwani Re: Nie da rady. Baby nie przegadam... 27.07.04, 18:14
                                      an tym etapie ja mam niesamowite smiechy z quickiego ktory usiłuje z siebie
                                      zrobic niewiem jakiego kozaka a tak naprawde jest tylko małym zakompleksionym
                                      dzieckiem..... mnostwo jest takich w sieci.... i zawsze mozna sie z nich
                                      posmaic :)))

                                      a deszcz jest swietny :D
                                      • friendly_animal Re: Nie da rady. Baby nie przegadam... 27.07.04, 18:59
                                        Ja tam nie widze zeby quickly usilowal cokolwiek z siebie zrobic i nie bardzo
                                        do mnie dociera co ty probujesz udowodnic wlasciwie...pzdr.
                                        • galwani Re: Nie da rady. Baby nie przegadam... 27.07.04, 19:53
                                          pisałem o tym juz kilka razy

                                          quicky sciemnia... pieprzy głupoty... gowno wie a sie mądrzy... nie trzeba byc
                                          znawca zeby wiedziec ze w sposob jaki opisał quicky mozna co najwyzej ZAMECZYC
                                          karpia.... napewno nie 2-3 metrowego rekina.... hhahaha
                              • galwani Re: Nie da rady. Baby nie przegadam... 27.07.04, 17:41
                                "Nie da rady. Baby nie przegadam..." czy "dobranoc pedale" ??? bo nie wiem....
                                sprecyzuj
                                • white.falcon Nie przegada się kogoś bez kultury osobistej... 27.07.04, 18:55
                                  Tfu. I to ma być argument, Galwani??? Żadnych lepszych nie masz - oprócz
                                  obrażania innych, oszerstw, kierowanych w ich stronę, pomówień? Jeżeli brak Ci,
                                  Galwani, argumentów, to przyznaj się do tego, a nie obrażaj innych, bo świadczy
                                  to o Twojej słabości jako dyskutanta.

                                  Wracając zaś do tematu rodzaju zdobywania pożywienia przez ludzi. Skoro tubylcy
                                  właśnie w ten sposób polują na rekiny, by zdobyć sobie pożywienie, to fakt, iż
                                  ktoś uczestniczy w takim polowaniu i je opisuje jako przejaw zachowań innych
                                  ludzi moim zdaniem nie jest tematem oceny, czy ktoś przez to dowartościowuje
                                  się, czy też nie. Jeżeli juz, to w czym jesteśmy lepsi, zabijając w rzeźni
                                  krówkę jakimś tam urządzeniem podobnym do pistoletu? Że bezkrwawo,
                                  cywilizowanie, że niby krówka się nie męczy? A kto ustalił miarkę cierpienia? I
                                  skąd wiadomo, czy tubylcy w Australii nie opracowali metody bardziej
                                  bezbolesnego zabijania swojego przyszłego jedzonka? Szanuję wegetarian - to ich
                                  wybór, że nie jedzą ze względu na swoje przekonania mięsa. Ja mięso jem,
                                  widziałam nie raz świniobicie na wsi i nie rozpaczam nad losem każdego
                                  plasterka szynki, który zjem w kanapce. Dla mnie tego rodzaju rozpaczanie i
                                  przejmowanie się krwawym opisem polowania na jednego rekina do zjedzenia
                                  (zapewne nie umknął Wam fakt, że Quickly pisał o wielu rekinach, które pływały
                                  dookoła i których nikt nie zabił, bo jeden wystarczał widocznie do nakarmienia
                                  wszystkich) przypomina zachowanie XIX-wiecznej Damy na wieść o tym, że kotek
                                  zjadł wróbelka. Owszem, skoro przez przyrodę człowiek jest zaprogramowany (mamy
                                  siekacze w buzi) do jedzenia mięsa, to po to ma rozum, by przyszłe jedzonko
                                  rozstawało się z tym światem w sposób humanitarny, jak najmniej bolesny i by
                                  przed zabiciem nie było dręczone (jak n.p. konie w transporcie do rzeźni, czy
                                  gęsi, tuczone poprzez wtłaczanie im kukurydzy do gardła).

                                  Nie rozumiem, Galwani, dlaczego przejmujesz się opisem zabicia rekina nie dla
                                  zabawy, a dla jego zjedzenia. Może lepiej zainteresuj się tym, co się dzieje w
                                  Afryce. Ostatnio przeczytałam apel Pigmejów, skierowany do ONZ, którzy proszą o
                                  interwencję w związku z tym, że inne plemiona polują na nich, potem sprzedając
                                  ich mięso jako rarytas na bazarach. I to wcale nie z braku mięsa zwierząt,
                                  tylko jako RARYTAS!!! Rozumiesz to? Bo ja - niestety - nie.

                                  Dodam może jeszcze, że nigdy w przekonywaniu do swoich racji nie przemawiała do
                                  mnie agresja i brak kultury osobistej w połączeniu z obraźliwymi słowami. Nie
                                  sądzisz, Galwani, że prezentując w ten sposób swoje zdanie, szkodzisz sprawie,
                                  o którą walczysz?
                                  • galwani Re: Nie przegada się kogoś bez kultury osobistej. 27.07.04, 20:02
                                    moje ewentualne obraźliwe slowa sąwynikiem wyciągnięcia wnioskow z tego co
                                    pisze quicky...

                                    jesli pisze ze "chłopak mnie rzucił" to oznacza ni mniej ni wiecej tylko to ze
                                    zna to z praktyki... a wiec jest gejem.... proste nieprawdaz??

                                    opis jest bzdetny... i to usiłuje udowodnic.... fajnei ze wy sie nim
                                    zachwycacie.... ale w ten sposob nie morduje sie rekina.... zastanow sie
                                    jeszcze raz nad tym opisem... przeczytaj go dokladnie... i sprobuj sobie to
                                    wyobrazic... jakby to mialo DOKLADNIE wygladac... recze ci ze w miedzyczasie
                                    ewentualny polujący stracilby napewno place i prawdopodobnie conajmniej jedna
                                    noge.... troszke lipa prwada??

                                    no i fakt wsadzania 2-3 metrowego rekina do pieca.... ciekawe ciekawe... no i
                                    zaniesienie rekina do restauracji.... 2-3 metrowego.... taki rekin wazy ponad
                                    100kilo.... to rozumiem ze na plecy sie takiego zarzuca tak??

                                    zwroc uwage na fachowe opisy polowan na rekiny.... znjaidzesz takie w
                                    internecie.... rekina NIE WYCIAGA SIE ZYWEGO NA POKLAD.... bo jest to zbyt
                                    niebezpieczne...

                                    pozatym 2-3 metrowego rekina nie łowi się na wędkę.... siła takiej ryby w
                                    wodzie jest wprost niewyobrżalna.... wiec raczej mężczyzna chcoby nie wiem jak
                                    rosly nie miałby wiekszych szans w starciu z rekinem na koncu zyłki... nawet z
                                    2 metrowym stalowym przyponem.....

                                    po prostu spojrz na te opisy realnie.... i nie podniecaj sie tak nimi.... a
                                    wtedy zauwazysz ze ejst w nich tyle samo klamstwa co w moim
                                    stweirdzeniu "jestem baletmistrzem"....

                                    czemu na przyklad nie uwierzylabys mi gdybym napisal ze wlasnie siedze w afryce
                                    i o 6 rano jade SAM(!!!) zarżnąc jakiegos lwa albo innego tygrysa?? ten sam
                                    poziom abstrakcji.....

                                    przypomnij sobie ze rekin to nie jest niegroźny szczupaczek na ktorego mozna
                                    zpapolowac samemu (choc i szczupak potrafi ostro zranic jak sie toz zrobi
                                    nieiumiejetnie... czego dowodem sa slady na mojej rece... pamiatka z lat
                                    dzieciecych kiedy to szczupaka za morde złapac chcialem....).... rekin to
                                    duze...ciezkie....bardzo silne... i ogromnie niebezpieczne zwierze.... potrafi
                                    blyskawicznie nabrac predkosci i w ulamku seundy wciagnac czlowieka do wody
                                    chocby nie wiem jak mocno ten człowiek wędki i lodzi sie trzymał....

                                    pozdrawiam cie gorąco i polecam ci pnowna lekture opisow zalozyciela... tym
                                    razem jednak pameitaj o moich argumentach... i prosze cie nie pisz mi ze ja nie
                                    mam argumentow bo wytoczylem ich tutaj naprawde duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuzo...
                                    moznaby ksiazke napisac...
                                    • salomonowe_gacie Re: Nie przegada się kogoś bez kultury osobistej. 28.07.04, 09:54
                                      quickly, sytuacja jest do rozwiązania dla niedowiarków – rzuć na internet swoje
                                      zdjęcie z takim rekinem.Tak jak kiedyś podałeś swoje zdjęcie(aczkolwiek
                                      niewyraźne) w linku, z którego wynikało że jesteś zawodu żołnierzykiem.



                                      • galwani Re: Nie przegada się kogoś bez kultury osobistej. 28.07.04, 10:31
                                        taaaaaaaaaaaaaaaaaaaa zwłąszcza jak podrzyna gardło rekinowi nozem do
                                        filetowania <lol>

                                        albo jak upycha 2-3 metrowego rekina do piekarnika......

                                        a ja tak sie zastanawiam ktoredy ten mozg wyplywa.... przeciez gdyby nawet temu
                                        rekinowi rozpierdzielic czaszke... to ma dosc duzo skory po drodze.... to jak
                                        ma wyplynac?? przez nos?? przeciez nei ma nosa.... uszy?? ja tam nie wiem czy
                                        rekin ma uszy ale cos mi sie zdaje ze raczej nie bo by mial ciagle wode w
                                        uszach i i tak nic by nie slyszal.....
                                        <loooooooool>

                                        jaki ten topic jest beznadziejnie głupi.......
                                      • quickly Re: Nie przegada się kogoś bez kultury osobistej. 28.07.04, 10:42
                                        salomonowe_gacie napisał:

                                        "quickly, sytuacja jest do rozwiązania dla niedowiarków – rzuć na internet
                                        swoje zdjęcie z takim rekinem.Tak jak kiedyś podałeś swoje zdjęcie(aczkolwiek
                                        niewyraźne) w linku, z którego wynikało że jesteś zawodu żołnierzykiem."
                                        *******************************************************************************
                                        No i po co? Chwalic sie zabitym zwierzeciem na internecie?
                                        Lowie, bo lubie lowic. Ale mam zasady. Lowie rowniez po to, zeby to co zlowie
                                        pozniej zjesc. Inaczej, byloby to grzechem.

                                        Poza tym zmeczony jestem. Mialem dzisiaj ciezki dzien...


                                        • galwani Re: Nie przegada się kogoś bez kultury osobistej. 28.07.04, 10:46
                                          ta... miałes sprawdzian z biegania <lol>
                                          • galwani Re: Nie przegada się kogoś bez kultury osobistej. 28.07.04, 10:47
                                            a wrzucenie zdjecia jest szaleeeeeeeeeeeeeeeeeenie męczące..... <rotfl>
                                    • quickly Dla galwani 28.07.04, 10:31
                                      galwani napisał:

                                      "moje ewentualne obraźliwe slowa sąwynikiem wyciągnięcia wnioskow z tego co
                                      pisze quicky... jesli pisze ze "chłopak mnie rzucił" to oznacza ni mniej ni
                                      wiecej tylko to ze zna to z praktyki... a wiec jest gejem.... proste
                                      nieprawdaz??"

                                      Tepy jestes chlopcze. Nie lapiesz tego co napisales powyzej. Zaczeles mi
                                      wciskac, ze klamie. Probowalem ci grezcznie wytlumaczyc to, ze jednak lowie.
                                      Uparles sie, ze jest inaczej. Odplacilem ci tym samym, piszac, ze jestes
                                      kobieta. Sprawdz ile postow wyslales pieniac sie i udawadniajac mi, ze jest
                                      inaczej... Czy chociaz czujesz odrobine blusa? Zastanow sie... :)))
                                      ******************************************************************************

                                      "... ale w ten sposob nie morduje sie rekina.... zastanow sie
                                      jeszcze raz nad tym opisem... przeczytaj go dokladnie... i sprobuj sobie to
                                      wyobrazic... jakby to mialo DOKLADNIE wygladac... recze ci ze w miedzyczasie
                                      ewentualny polujący stracilby napewno place i prawdopodobnie conajmniej jedna
                                      noge.... troszke lipa prwada??"

                                      Niestety, ale rekiny zabija sie wlasnie w ten sposob. Drewniane palki do
                                      ogluszania/zabijania ryb mozna tutaj kupic w kazdym sklepie wedkarskim. Sa
                                      wykonane z twardego drzewa. Kosztuja w granicach $10.
                                      *******************************************************************************

                                      "...fakt wsadzania 2-3 metrowego rekina do pieca.... ciekawe ciekawe... no i
                                      zaniesienie rekina do restauracji.... 2-3 metrowego.... taki rekin wazy ponad
                                      100kilo.... to rozumiem ze na plecy sie takiego zarzuca tak??"

                                      Jak chcesz zjesz kotlet mielony z krowki, to tez baranie bedziesz wkladal cala
                                      krowke do pieca? Zrobisz to zapewne razem z ta durnowata "maniia", wyglada na
                                      to, ze pod tym wzgledem pasujecie do siebie - ten sam stopien glupoty.
                                      Poza tym nikt nie je 2-3 metrowych rekinow, bo te ktore dorastaja do takich
                                      dlugosci sa po prostu nie smaczne.

                                      Poza tym czy kucharze sa tylko w restauracjach? Nie masz zielonego pojecia o
                                      jakich kucharzach mowie... Zbyt latwo ponosi cie fantazja i zaczynac
                                      imaginowac.
                                      *******************************************************************************

                                      "zwroc uwage na fachowe opisy polowan na rekiny.... znjaidzesz takie w
                                      internecie.... rekina NIE WYCIAGA SIE ZYWEGO NA POKLAD.... bo jest to zbyt
                                      niebezpieczne..."

                                      To znaczy jak go zlowisz i jest przy burcie to wtedy szepczesz mu do
                                      ucha "Panie rekinie, prosze juz zdechnac, bo chce cie wciagnac pana na lodz."
                                      Oczywiscie po takiej gadce rekin obowiakowo musi kopnac w kalendarz (kto wie,
                                      moze by i tak zrobil, gdyby zrozumial twoja glupote.)
                                      ******************************************************************************

                                      "...pozatym 2-3 metrowego rekina nie łowi się na wędkę.... siła takiej ryby w
                                      wodzie jest wprost niewyobrżalna.... wiec raczej mężczyzna chcoby nie wiem jak
                                      rosly nie miałby wiekszych szans w starciu z rekinem na koncu zyłki... nawet z
                                      2 metrowym stalowym przyponem..."

                                      Glupek jestes. Uzywa sie do tego celu krotkich, sztywnych wedek (dl. okolo 1.5-
                                      1.8 metra). Kolowrotek bebnowy (overhead reel). Zylka plecionak 160-200
                                      funtowa (80-100kg, jak bys sie ciemniaku nie znal na tej miarze). Taki zestaw
                                      mozna kupic juz za 300-400 dolarow.
                                      ********************************************************************************

                                      "...bardzo silne... i ogromnie niebezpieczne zwierze.... potrafi
                                      blyskawicznie nabrac predkosci i w ulamku seundy wciagnac czlowieka do wody
                                      chocby nie wiem jak mocno ten człowiek wędki i lodzi sie trzymał...."

                                      Ty siusiek, ty to masz baranie wyobraznie. Jak boga kocham! Rekin molze
                                      wciagnac do wody!!! He, he, he... Predzej bys baranie po prostu puscil wedke do
                                      wody zanim by cie wciagnal do wody. Mozesz mi wierzyc. No chyba zebs
                                      przywiazal sobie zylke do swej pustej lepetyny. Co najwyzej zylka moze
                                      poharatac palce gdy dostanie sie miedzy zwoje zylki...(dlatego uzywa sie
                                      kolowrotki bebnowe - bo sa bezpiecznie - o tym pisalem wczesniej).

                                      Najczesciej zylka przecina skore na palcach przy wciaganiu ryby do lodzi lub na
                                      pomost. Oczywiscie kiedy nie ma sie grubych skorzanych rekawic.
                                      *******************************************************************************
                                      *******************************************************************************

                                      Napisalem to, bo straciles troche czasu na napisanie swojej wypowiedzi. Moze to
                                      cie zdziwi, ale szanuje prace, swoja i kogos - stad ta moja przydlugawa
                                      odpowiedz.

                                      Dalej juz nie zamierzam dyskutowac z toba, bo i po co? Nie mam zamiaru
                                      zmieniac twoich wyobrazen o polowach rekinow.
                                      • galwani Re: Dla galwani 28.07.04, 10:34
                                        a ja i tak dalej uwazam ze pieprzysz glupoty...

                                        taka historyjke moze sobie wymyslec doslownie KAZDY.... ja tez wlasnie
                                        skonczylem polowanie na tygrysy a po poludniu ide ujebac jakiegos lwa... a co
                                        mi tam.... zjem udo lwa na kolacje... a reszte dam tubylcom... piegmeje lubia
                                        lwy.... buahhaha....

                                        2-3 matrowy rekin na wedce.... wez mnie nie rozsmieszaj.... no ja cie prosze...
                                      • galwani Re: Dla galwani 28.07.04, 10:36
                                        no i zapomnialem oczywiscie o 2-3 metrowym rekinei ktorego ot tak sobie wciaga
                                        sie na pokalad lodzi....

                                        zeby przypierdzielic mu ta palka musialbys do neigo podejsc.... a to nie jest
                                        szczeniaczek tylko rekin... wiec dosc szybko moglby cie skzrywdzic....

                                        nawet nei chce mi sie pisac po raz kolejny tych samych najprostszych
                                        argumentow...

                                        idz juz spac.... niech ci sie 2-3 metrowy rekin przysni <lol>
                                        • quickly Re: Dla galwani 28.07.04, 11:26
                                          "...no i zapomnialem oczywiscie o 2-3 metrowym rekinei ktorego ot tak sobie
                                          wciaga sie na pokalad lodzi....
                                          zeby przypierdzielic mu ta palka musialbys do neigo podejsc.... a to nie jest
                                          szczeniaczek tylko rekin... wiec dosc szybko moglby cie skzrywdzic...."
                                          *******************************************************************************
                                          Po zlowienie i doholowaniu rekina do lodzi, zahacza sie rekina za skrzela, a
                                          wlasciwie otwory po obustronach jego cialaznajdujace sie tuz za glowa. To sa
                                          takie poprzeczne paski ustawione pionowo przez ktore rekin oddycha, ich ilosc
                                          zalezy od gartunku rekina. Hak za pomoca ktorego sie to robi, po polsku nazywa
                                          sie oseka (dlugi, gruby kij zakonczony hakiem).

                                          Przyciaga sie tym hakiem rekina do burty , no i wali w leb (co by ci sie tez
                                          przydalo).

                                          Poza tym ciemniaku ryby maja nosy. Kiedys jak cie matka poprosi o zabicie
                                          karpia, a ty z tym karpiem polecisz do sasiadki, zeby zrobila to za ciebie,
                                          zauwaz dwa otwory tuz nad karpim pyskiem. To sa jego otwory do noska, za
                                          pomaca ktorych pobiera informacje o jedzeniu...

                                          Acha, jeszcze jedna rzecz. Moze cos z tego zapamietasz. Musisz byc szybki w
                                          tym zahaczaniu rekina oseka, bo zreguly wyplywa muz tych otworow sporo krwi - a
                                          to zwabia inne rekiny, ktore bez ceremoni potrafia rozniesc swojego kolege na
                                          strzepy. Widzialem to juz kilka razy na wlasne oczy. Zreszta cwaniaki robia to
                                          z kazda ryba przyholowana do burty.
                                          • friendly_animal heheh... 28.07.04, 11:37
                                            Wiesz Quickly nawet jak sciemniasz to dla mnie jestes bardzo wiarygodny i
                                            dostarczasz mi milej leturki...a to galwani to myslalam,ze moze jakas niezla
                                            miazdzaca krytyka sie szykuje bo zaczelo sie nizle...ale argumenciki coraz
                                            mniej argumencikowe tylko wulgarne sie robia...echhhh zeby tak ci sie wreszcie
                                            trafil jakis godny przeciwnik...oj marzy mi sie starcie dwoch wielkich alba
                                            dwojga,wszystko jedno:)
                                            pozdrawiam najbardziej z klimatyzacja jak moge i tyle:)
                                            • galwani Re: heheh... 28.07.04, 14:58
                                              taaaaaaaa..... ja jestem wielki lowca tygrysow i wszystkeigo co lata po tej
                                              planecie.... a co! taki ejstem kozak...


                                              btw... czy dlugi kij z hakiem na koncu nie nazywa sie przypadkiem bosak? :>
                                            • galwani Re: heheh... 28.07.04, 14:59
                                              orass obawiam sie ze cos z toba jest nie tak..... skoro dla ciebie "miłą
                                              lekturką" jest czytanie o mordowaniu zwierzecia..... zamęczaniu wręcz bym
                                              pweidział.... i pomine jzu sam fakt ze ten opis jest sciemniony...

                                              zapytam tedy.... skąd ten nick??
                                              • friendly_animal na moja przyjaznosc trza se zaasluzyc;] 28.07.04, 15:47
                                                Odpisuje choc nie powinnam.Nick oznaczac ma,ze jestem generalnie stworzeniem
                                                przyjaznym,nie mniej nie wszystkiemu co sie na tej planecie znajduje i co po
                                                niej stapa lzej badz ciezej. Jestem cicha wielbicielka tworczosci wyzej
                                                krytykowanego juz od blisko pol roku i tyle.Nie bede tu sie rozpisywac na temt
                                                zamykania oczu i przenoszenia sie na cieplutkie wyspy bo i po co, nie mniej
                                                wciagaja mnie opowiesci o lowieniu ryb(bo dla mnie to to sie nazywa
                                                lowienie,ewentualnie polowanie a nie zameczanie).Mysle,ze sposrod roznych
                                                pojawiajacych sie tu i tam zboczen,to nie jest najgorsze.nie pozdrawiam bo
                                                awersyje czuje!I tyle!
                                                • galwani Re: na moja przyjaznosc trza se zaasluzyc;] 28.07.04, 15:52
                                                  hmmmmmm........ powiem ci szczerze ze na mnie wrażenia nie wywołują opisy
                                                  takiego polowania na zwierzeta.... bo jesli koles pisze ze stara sie to robic
                                                  szybko i bezbolesnie a potem opisuje tłuczenie pała az mozg wyplynie i
                                                  podcinanie gardła az sie wykrawawi i tak dalej.... to smiem twierdzic ze z
                                                  zabijaniem szybkim i bezbolesnym ma to raczej niewiele wspolnego....

                                                  no ale jesli takie twoje zboczenie to napewno podpasi cistronka
                                                  www.rotten.com .... masz tam mnostwo fotek bardziej i mniej krwawych.... na
                                                  mnie ona wrazenia nie robi wiec ciebie powinna wrecz zadowolic...

                                                  ja cie pozdrawiam bo taki moj zwyczaj :P
                                                  • friendly_animal Re: na moja przyjaznosc trza se zaasluzyc;] 28.07.04, 15:58
                                                    Jako ze nie podobaja mi sie twoje teksty,sadze,ze nie jestes w stanie mi
                                                    niczego polecic bo gustami sie mijamy,ze tak sobie zarymuje bez rymu.Czolgiem!
                                                  • galwani Re: na moja przyjaznosc trza se zaasluzyc;] 28.07.04, 17:33
                                                    ja tylko wyciagam wnioski z tego co piszesz....

                                                    trudno mi ocenic twoj gust bo cie nie znam.... moge cie oceniac jedynie po tym
                                                    co napisalas.... a wniosek plynacy z twoich txtow jest prosty.... fascynuje cie
                                                    bezsensowna przemoc :/
                                                  • friendly_animal Re: na moja przyjaznosc trza se zaasluzyc;] 28.07.04, 17:41
                                                    Wyciagasz wnioski??Oj cos chyba z matematyka szlo ci kiepsciuchno w szkole bo
                                                    logiczne rozumowanie jest ci obce.Nic wiecej nie mam do powiedzenia.A o ocene
                                                    gustu tez nie prosilam!
                                                  • galwani Re: na moja przyjaznosc trza se zaasluzyc;] 29.07.04, 09:30
                                                    nooooooooooo ale ja ciebie nie obrazalem tylko quickiego jako bajkopisarza.....
                                                    no ale widze ze i ty masz problemy zkulturalnym wyrazaniem swoich mysli....
                                                    <lol>
                                                  • gitparowa Re: na moja przyjaznosc trza se zaasluzyc;] 29.07.04, 00:03
                                                    friendly_animal napisała:

                                                    > Jako ze nie podobaja mi sie twoje teksty,sadze,ze nie jestes w stanie mi
                                                    > niczego polecic bo gustami sie mijamy,

                                                    Gust to masz niesamowity animal- nie zaslugujesz na taki nick. Zwierzeta stoja
                                                    od Ciebie duuzo wyzej.
                                                    Widzialas pewnie video mordowania zakladnikow przez porywaczy Alkaidy.
                                                    Podobno gdy podrzynali im gardlo tez slychac bylo harczenie.

                                                    Gdy quicklego albo Ciebie dorwa i poderzna gardlo,tez bedzie slychac to
                                                    harczenie. A ktos tutaj opisze ku zainteresowaniu i przy przyklasku
                                                    wielbicielek takich tekstow.
                                                    Wiare w ludzkosc przywraca fakt ze sa tylko 2 wielbicielki quicklego na tym
                                                    watku.Watek jest omijany wielkim lukiem.
                                                  • stamtad Re: na moja przyjaznosc trza se zaasluzyc;] 29.07.04, 01:36
                                                    Galwani napisal: "...bardzo silne... i ogromnie niebezpieczne zwierze....
                                                    potrafi blyskawicznie nabrac predkosci i w ulamku seundy wciagnac czlowieka do
                                                    wody chocby nie wiem jak mocno ten człowiek wędki i lodzi sie trzymał...."

                                                    Niebezpieczne???? galwani,z 375 fatunkow tylko 7 jest niebezpiecznych dla
                                                    czlowiek, tu masz fakty:

                                                    "Only 7 (out of 375) species of shark have attacked humans. These are the Bull,
                                                    Tiger, Oceanic White Tip, Great White, Blue, Galapagos and Mako.

                                                    Of all reported attacks only 1% are fatal. Usually, a shark attack is the
                                                    result of mistaken identity - the shark believing a swimmer, diver or surfer
                                                    (fisherman is relatively safe) is natural prey, such as a turtle or seal - and
                                                    that's why, often after one bite, the victim is rejected by the shark.

                                                    Remember, more people die every year from bee stings, dog bites, falling
                                                    coconuts and lightening strikes."

                                                    "There are almost six billion people on our planet, and less than ten people
                                                    are killed by sharks each year. More sharks are killed by people
                                                  • quickly dla stamtad... 29.07.04, 04:34
                                                    Stamtad dziekuje za wpis, bo faktycznie z takim upartym kozlem jak galwani
                                                    trudno dyskutowac.

                                                    "Only 7 (out of 375) species of shark have attacked humans. These are the Bull,
                                                    Tiger, Oceanic White Tip, Great White, Blue, Galapagos and Mako."

                                                    Zadnego z nich nie zlowilem. To sa rekiny trzymajace sie glebszych wod. Owszem
                                                    widzialem na zywo Great White shark w Poludniowej Australii, w okolicach
                                                    Ceduna. Ale cala reszta jest dla mnie bardzo enignatyczna.

                                                    Raz w zyciu wydzialem na Phillip Island (stan Victoria) rekina polujacego na
                                                    pingwiny. (Tak galwani, w Australii sa pingwiny, docieraja czasami, az do plaz
                                                    w Sydnej). Trudno mi powiedziec jaki to byl rekin. Przypuszczam, ze ten
                                                    najwiekszy z najwiekszych: Great White...

                                                    Wsrod tych siedmiu brakuje Hammer Nose shark. Tez niebezpieczny. Bardzo ciekawy
                                                    rekin. Tych juz mialem kilka na wedce, ale przy ciezarze 50-60kg sznase na
                                                    wyciagniecie z wody sa raczej nikle. To sa wszedobylskie rekiny. Czesto
                                                    podplywaja do lodzi jako pierwsze. Plywaja, obwachuja i... znikaja. Zawsze sa
                                                    w grupach. Czasami po kilkadziesiat sztuk. Nich ich nie lowi, ze wzgledu na
                                                    wielkosc i sile. Nawet nie wiem czy sa jadalne (tj. czy dadza sie zjesc).
                                                    Jezeli zahaczaja sie, to jest to tylko i wylacznie przypadek.

                                                  • stamtad Re: dla stamtad... 29.07.04, 09:06
                                                    quickly napisał:

                                                    >> Wsrod tych siedmiu brakuje Hammer Nose shark. Tez niebezpieczny. Bardzo
                                                    ciekawy rekin.

                                                    A nie Hammerhead shark?
                                                  • galwani Re: dla stamtad... 29.07.04, 09:29
                                                    powiedz mi jedno mąralo..


                                                    czy gdybys był 2-3 metrowym rekinem... DOWOLNEJ RASY.... i taki quicky chciałby
                                                    cie zamęczyćna smierc.... to siedziałbys sobie cicho na ten łodzi i czekal az
                                                    quicky cie zamorduje?? ja sadze ze bys mu szybciej noge tuz przy dupie
                                                    uper**ił..... bo chocby nie wiem jak spokojny byl rekin w chwili zagrozenia
                                                    zęby jednak ma....
                                                  • stamtad Re: dla stamtad... 29.07.04, 09:47
                                                    galwani napisał:

                                                    > powiedz mi jedno mąralo..

                                                    > czy gdybys był 2-3 metrowym rekinem... DOWOLNEJ RASY.... i taki quicky
                                                    chciałby

                                                    Tak jak w moim cytacie: Tylko 10 ludzi ginie od rekinow na rok, az 12miliardow
                                                    rekinow jest zabijana(teraz ta liczba o duzo wzrosla).Czyli lowienie rekinow to
                                                    bardzo czeste zjawisko.Czemu by nie wierzyc ze quickly to robi??
                                                  • galwani Re: dla stamtad... 29.07.04, 10:11
                                                    ot chociazby opisy.... rozne txty... "jestem mezczyzna i zabijanie mam we
                                                    krwi"....

                                                    no i opis zabijania rekina... sraty pierdaty...

                                                    umiem doskonale sciemniac i wkrecac ludzi.... i uwierz mi ze sciemy tez umiem
                                                    wykryc bardzo szybko ::>
                                                  • quickly Re: dla stamtad... 29.07.04, 10:26
                                                    Faktycznie nie hammer nose shark, a hammerhead shark.
                                                    Zle skojarzenie.
                                                    To moze przez to, ze o malo co nie spalono mnie tu na stosie, ze napisalem
                                                    shoavel nose shark, zamiast shovel shark... (Nota bene, nie wiem czy przecietny
                                                    Australijczyk potrafil by wogole napisac, az tak poprawnie jak ja.)
                                                  • quickly Upierdliwy jestes galwani... 29.07.04, 10:37
                                                    I uparty. Upartosc, to wbrew pozorom nie taka zla cecha czlowieka. Tylko
                                                    niestety czesto, tak jak to ma miejsce w twoim przypadku, idzie pod reke z
                                                    glupota.

                                                    galwani napisałes:

                                                    "...ot chociazby opisy.... rozne txty... "jestem mezczyzna i zabijanie mam we
                                                    krwi".... "
                                                    *******************************************************************************
                                                    To jest "lincia poetica"... Jako autor watku mam do tego prawo. Tak jak autor
                                                    ksiazki do do tego co chce napisac w swojej ksiazce. Mozesz sie niezgadzac,
                                                    byc odmiennego zdania, ale nie negowac, ze autor nie powinien pisac tak jak
                                                    napisal.
                                                    Na co czekasz galwani? Zaloz sobie watek. Napisz cos o sobie, chetnie
                                                    poczytamy... Masz na tyle odwagi i dobrej woli. Czy wolisz pryszczatym
                                                    szczunkiem, ktory w co drugim wpisie sie chwali, ze potrafi niezle sciemniac...
                                                    Troche to zalosne galwani. Nieuwazasz!?

                                                    Twoj cytat, gdybys cierpial na amnezje:
                                                    "...umiem doskonale sciemniac i wkrecac ludzi..."

                                                    I czym sie chwalisz? Ze potrafisz klamac?
                                                  • Gość: calka No właśnie IP: *.media4.pl 30.07.04, 13:44
                                                  • jarrrek Re: No właśnie 31.07.04, 14:27
                                                    www.silverdeep.com/fishing/familyfishing.htm
                                                    Otworzcie sobie tego linka.Mowia ze najlepszymi wycieczkami dla rodzin sa
                                                    polowy rekinow itd. Na zdjeciach sa rodziny z malymi dziecmi.

                                                    Moze sie wszyscy wybierzemy?
                                                  • Gość: cal-ineczka No to jedźmy ;))) IP: *.media4.pl 31.07.04, 16:07
                                                  • Gość: cal-ineczka taaa ;))) IP: *.media4.pl 31.07.04, 16:19
                                                    No niewiem co moja rodzina na to, jeszcze zobacze.
                                                    Ja mam gdzie jechac. Warunki niebywałe.
                                                    Np prysznic, kąpiel - to wszystko jest.
                                                    Niewiem czy mam dobra reklamówke - czy taka z plastiku, czy inna, moze taka
                                                    z "Astry" żeby było jak zachaczyc o gałąż na drzewie, i przebic dziure - mycie
                                                    głowy gwarantowane. Rekiny? Znajda sie jakies w potoku, poczestuje ich pianą od
                                                    mydła, tak, tamte rekiny uwielbiaja mydło.......
                                                  • galwani Re: Upierdliwy jestes galwani... 30.07.04, 17:21
                                                    hah.......

                                                    przynajmniej umiem sie do tego przyznac... w przeciwienstwie do ciebie....
                                                    zgrywasz kozaka a miekka dupa jestes <lol>
    • twardziellka Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 28.07.04, 00:01
      Wątek od początku jest obrzydliwy.
      A niech quickly se poluje na tygrysy, rekiny czy muchy,ale lepiej chyba było mu
      załozyć bloga, albo prowadzić prywatny pamiętnik. Quickly robi z Forum swój
      pamiętnik.
      Mnie nie bawi wchodzenie na FR gdzie quickly lubuje się w graficznych opisach
      mordowania zwierząt. Facet jest conajmniej DZIWNY.
      • quickly Dla twardziellka 28.07.04, 09:44
        twardziellka napisała:

        "Mnie nie bawi wchodzenie na FR gdzie quickly lubuje się w graficznych opisach
        mordowania zwierząt. Facet jest conajmniej DZIWNY."

        Jezeli nie podoba ci sie co pisze, to po jaka cholere wchodzisz na watek, ktory
        zalozylem? Mam nadzieje, ze sie wiecej nie przeczytamy.
        • galwani Re: Dla twardziellka 28.07.04, 09:59
          twardzielka: on po prostu zmysla.... nie wierz w to...

          zaden "fachowy" łowca rekinow nie probowalby nawet zabic 2-3 metrowego rekina w
          ten sposob ktory opisał quicky..... skopczylo by sie to dla łowcy tragicznie...
          hehe
          • galwani Re: Dla twardziellka 28.07.04, 10:39
            aaaaa wieczorem lece do usa... upoluje sobie niedźwiadka griźli.... haha.... a
            potem na trygrysa syberyjskiego sie zasadze w zaspie smiegowej to mnie nei
            zobaczy.... a co mi tam... jestem super hiper i zadne groźne zwierze mi nie
            straszne <lol>

            ale powiedz.... te dmuchane rekiny to fajne tam robia? bo szukam takiego dla
            mojego 8 letniego brata.... moze bysmy sie dogadali i bym ci za niego zwrocil w
            wawie.... braciak miaby extra zabawe z takim dmuchanym rekinem.... <lol>
            • kadka Re: Dla twardziellka 29.07.04, 13:18
              Galwani,dobry z Ciebie czlowiek. Oby takich, ktorzy maja serce dla zwierzat
              bylo wiecej.
              • galwani Re: Dla twardziellka 30.07.04, 17:19
                dzieki :)
    • ilidan Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 29.07.04, 11:35
      Panowie złowcie sobie po rekinie,usmażcie sobie je i zjęcie "płetwę pokoju":P
      • galwani Re: Wieczor nad cisnina Torrensa... 30.07.04, 17:23
        ze niby ja??

        sorry.... nie jadam rekinow.... ryb nie lubie.... wole kurczaka pieczonego....

        smaczniejszy i nie trzeba go zakatrupiac w sposob wymyslony przez quickiego
        <lol>
        • quickly Czas galwani zebys przyznal sie do bledu... 01.08.04, 01:23
          Tak robia dzentelmeni.
          Nikt tu sie z ciebie nie bedzie sie smial.
          Jednak rekiny lowi sie na wedke... :)))

          Przczytaj jeszcze raz co wyslal jarrrek powyzej w swoim poscie - tak zebys nie
          mial juz wiecej watpliwosci. Tzn. ze istnieja nawet wypraway na rekiny w gronie
          rodzinnym (rowniez bardzo malych dzieci). Nie slyszalem jeszcze o wypadku
          wciagniecia czlowieka do wody przez rekina (ale musze przyznac, ze sie troche
          posmialem z tego - kiedy przeczytalem "sugestie twojej wyobrazni" na tem temat).

          No ale nic.

          Nie wiem skad pochodzi ta stronka, ktora wyslal jarrrek. Prawdopodobnie z
          Kalifornii. Kalifornia do zludzenie przypomina wybrzeze Australii wschodniej,
          np. okolice Sydnej. Polowy sa tam bardzo skomercjalizowane. Prawdziwy
          rybi "Auschwitz". Ryby sa podkarmiane tygodniami. A ryby, jak to ryby, z
          czasem oswajaja sie jak psy. Pozniej przywozi sie bande turystow np. z Nowgo
          Jorku, daje sie im absolutnie wszystko, wedki, zaklada im sie przynete, nawet
          zarzuca im sie wedke. Oni tylko zahaczaja rybe i ciagna ja do burty... Jest
          przy tym pisk dzieciakow, ochy i achy zony, i nieodzowny glupi umiech na
          mordzie urzedasa z "big apple".

          Pozniej wszytsko przebiega bardzo szybko. Zrutynizowanie. Rybe bez ceremonii
          zahacza sie oseka. Wciaga sie ja na lodz. Wali palka w leb...

          Zdjecie rodzinnki z rybka.

          Obsluga lodzi wycina na zyczenie (o ile jest takie) co lepsze kawalki filetow.
          Cala reszta powycinanej ryby wedruje do wody jako zaneta.

          Zadnego "romantyzmu" w tym nie ma.

          Acha, cala imprez kosztuje w granichach powiedzmy 400-500 dolarow (jeden dzien
          + posilki). W zaleznosci od wielkosci lodzi (a co za tym idzie ilosci
          pasazerow - im wieksza lodz tym placi sie mniej). Dalem sie naciagnac na takie
          cos raz (w 1995) i wystarczy...

          *****************************************************************************
          Wczoraj bylem na rybach.

          Nie czesto mam okazje ogladac cos takiego, co przezylem wczoraj. Przez trzy
          godziny przedzieralem sie przez busz, mangrowce i inna roslinnosc, aby dostac
          sie nad ujscie Jaridin River. Land Rover spisal sie znakomicie - goraco polecam
          tego typu 4WD. Nawet sie raz nie zakopalem.

          Byl odplyw, rzeka zniknela. Gdzie niegdzie pozostaly male bajorka z
          Barramundi, ale nie mialem w tym momencie ochoty na walenie palka w leb zadnej
          rybie...

          Urzeklo mnie samo miejce. Jego OGROM i SPOKOJ. W poprzek ujscie mialo jakies
          jakies 5-6 km, w zdluz bog wie ile...
          W dali lazurowa tafla oceanu, a pod nogami kilometry czystego, zoltego piasku.
          Na obrzezach ciemnozielona, soczysta zielen mangrowcow, a tuz nad nimi
          najpieknieszy blekit australijskiego nieba. Trzy nieskazone niczym kolory
          zolty, zielony, blekitny...

          I ta cisza! Nie zmacona niczym cisza. Zadnego dzwieku. Zadnego czlowieka, az
          do widnokregu, bez wzgledu, w ktora strone sie spojrzy.

          W czasie przyplywu oceanu woda podnosi sie w tym miejscu do 2-3 metrow, a ja
          stoje sobie teraz na prawie idealnie plaskim dnie rzeki, a piasek pod moimi
          stopami jest mieki, cieply... i suchy!

          I ide sobie przez ta otwarta przestrzen, jak po suchych oceanach
          przestworzach...




          • white.falcon Po urlopie chętnie bym przeczytała... 06.08.04, 23:22
            ... coś jeszcze z przygód Quickly'ego. Jestem niepoprawnie głupia, bo wybrałam
            się na zwiedzanie kopalni uranu (nie w Australii - w Polsce) w bluzce z krótkim
            rękawkiem (a bo na zewnątrz było ciepło i to bardzo!!!) i teraz mam to, na co
            zasłużyłam: katar, chrypię, siąpię nosem, mam lekką gorączkę i nie mam siły na
            nic. Może opowieści Quickly'ego mnie pocieszą, jak "krwiożercze" by nie były.
            Lubię je - a co? Każdemu wolno!!! :-)
            • quickly Re: Po urlopie chętnie bym przeczytała... 07.08.04, 00:29
              To o czym pisze, to zadne przygody. Po prostu, tak jakos sie sklada…

              Jedyne (byle) kopalnie uranu znajduja sie w Polsce w srodkowych Sudetach. Maja
              (wbrew temu co sie moze wydawac) wartosci lecznicze. Przebywanie tam dobrze
              dziala na drogi oddechowe (oddzialywanie zdaje sie czastek iridium). To wlasnie
              z tych pokladow uranu Niemcy mieli zbudowac swoja pierwsza bombe atomowa i
              zmienic losy swiata.
              Oprocz pewnych fortyfikacji nie wiele z tych planow pozostalo…

              Ale same Sudety sa… trudno to opisac. Troche przypominaja Gory Wododzialowe
              (Gory Blekitne - Blue Mountains) w Australii. Ale (nie chce byc subiektywny)
              Sudety sa ladniejsze. A moze to tylko wspomnienia?


              Kopaln uranu w Australii nie brakuje.
              Najwieksze znajduja sie na terenie Poludniowej Australii (Olympic Dam).
              Najwieksze zloza zas na terenie Terytorium Polnocnego…
              Uran tam lezy na ziemii, tylko ladowac i przerabiac…

              Nic ostatnio ciekawego sie nie wydarzylo.
              Mam za to sporo pracy…
              Wracam do projektow i planow…

              Serdecznie pozdrawiam i zycze szybkiego powrotu do zdrowia.
              • white.falcon Sprawa uranu 07.08.04, 01:46
                Napisałeś, że "tylko ładować i przerabiać". Te - zwiedzane przeze mnie odcinki
                zamkniętej kopalni - są bezpieczne dla zwiedzających. Przewodnik natomiast
                opowiedział, że w czasach, gdy kopalnie zostały przejęte przez Rosjan, to
                miejscowi za czasem 10-krotność średniej PRL-owskiej pensji bez żadnych
                zabezpieczeń pracowali w nich. Potem zaś masowo umierali na raka płuc, krtani i
                czego tam jeszcze. Z tych ludzi nikt już nie żyje, a wystarczyłaby maseczka na
                twarz, by przedłuzyć ich życie o 10 lat. Nie wiem, jak by to było w przypadku
                uranu na powierzchni ziemi - przecież to potężnie promieniuje.

                Swoją drogą, w tych kopalniach były też złoża ametystu - pokazano nam żyły
                ametystu, różnych innych form krystalicznych, świadczących o obecności w
                złożach miedzi, srebra. Bardzo ładne rzeczy. Szkoda tylko, że nie sprzedają tam
                drobnych kamyków tychże, bo można byłoby z tych kamyków zrobić ładny
                pierścionek lub wisiorek. Zapewne nie napromieniowany, bo obecność czegoś
                innego coś innego wyklucza - tego nie dosłuchałam - co czego, bo kask mi na
                dziob zleciał i musiałam poprawiać.
                • quickly Re: Sprawa uranu 07.08.04, 02:30
                  Zgadza sie. Rosjanie eksploatowali te kopalnie zdaje sie do polowy lat
                  piedziesiatych. Wszystko bylo utajnione, a okolica zamknieta. A pozniej
                  przestalo to byc oplacalne.

                  Druga rzecz. Tam gdzie gdzis sa poklady uranu jest zloto i inne szlachetne
                  metale.

                  Ametysty?

                  Tutaj w Australii tez ich nie brakuje. Nawet sa w bardzo przystepnej cenie...

                  O wiele wiecej jest opali. To bardzo ciekawe kamienie. Zupelnie inne...
                  Jedne przynosza skrajne szczescie, inne kosmicznego pecha. Mozna je kopac
                  samemu.

                  Co do uranu w Australii, to lezal sobie spokojnie przez iles tam milionow lat.
                  A teraz wedruje do Francji i Japonii (sama Australia na szczescie nie ma
                  elektrowni atomowych - dzieki min. istniejacemu tu silnemu lobby "zielonych").

                  W Sudetach mozna znalezc sladowe zloza aluwialnego zloza... Np. w okolicach
                  Zlotoryi. Tutaj w Australii jest jego znacznie wiecej.

                  Trzeba najpierw kupic miske, cedzaki, kapelusz i heja nad jakikolwiek
                  strumien...

                  Przez tydzien mozna wyplukac kilkanascie gramow zlota. Starczy na spory zloty
                  pierscionek.

                  Tylko teraz podlicz koszta.
                  Miski i inne rzeczy:$100-150.
                  Przejazd: $100-200
                  Wytopienie pierscionka: $60-70
                  Troche doswiadczenia.
                  Plus tydzien urlopu w buszu, a do tego komary, upal, prazace slonce.

                  W sklepie jubilerskim mozna kupic na wysprzedazy ladny, gotowy pierscionek juz
                  za $200-300.

                  Czyli po prostu sie nie oplaca. :)
    • to_ja_obiekt nieporozumienie 09.08.04, 01:50
      Zajrzałam tu po raz pierwszy od chyba 2 miesięcy i przejrzałam kilka wątków.
      Quickly, mylisz mnie z kimś, osoba pisząca jako "obiektywka" to nie ja i nic
      dziwnego, że nie zrozumiała stwierdzenia "o stopie wojennej". Ja piszę
      wyłącznie jako to_ja_obiekt, gdy się loguję, bo logować się muszę, jako że ktoś
      usiłuje się pode mnie podszywać.
      • quickly Re: nieporozumienie 09.08.04, 04:14
        Przepraszam za nieporozumienie...
        Mysle sie czasami w tych nikach, loginach, pseudonimach i co tam jeszcze.

        Jak Twoje wakacje to_ja_obiekt?
        Czy spotkalo Cie cos przyjemnego, milego, intersujacego... :)))
        • goscia2 Re: nieporozumienie 09.08.04, 07:36
          Obiekt, grubymi nicmi szyte, jak chcesz uzyc pretekstu by zgadac z Quickly, to
          rob to zreczniej.

          Jak moze komukolwiek kojarzyc sie obiektywka z Objekt???
          • quickly Dla goscia2, ale nie tylko... 09.08.04, 10:20
            goscia2 napisała:

            "Obiekt, grubymi nicmi szyte, jak chcesz uzyc pretekstu by zgadac z Quickly, to
            rob to zreczniej. Jak moze komukolwiek kojarzyc sie obiektywka z Objekt???"

            Czemu tak piszesz goscia2? Ja bardzo lubie to_ja_obiekt. Czasami nawrzucala mi
            to i tamto (na poczatku naszej burzliwej znajomosci), albo pozniej zostalismy
            przyjaciolmi. I tak bedzie juz az do grobowej deski, prawda to_ja_obiekt?

            Byla tu tez taka dziewczyna, ktora nazywala sie draculina (w sumie sympatyczna
            dziewczyna). Chyba jedyna na tym forum, na ktora zrobilem "napad" w swoje
            furii niszczenia wampirow...:((( A szkoda - do dzisiaj mam wyrzuty sumienia.
            Wyciagnelem pozniej do niej kilka razy reke na zgode, ale jak to kobieta, nawet
            nie spojrzala w moja strone... tylko zadarla nosek do gory i oznajmila, ze z
            takimi jak ja rozmawiac nie ma zamiaru. Trudno. Ale powinna pamietac, zlosc i
            nienawisc sa przyczyna wielu chorob. Na jej miejscu napisal bym chociaz kilka
            slow... :((( Inaczej klatwa bedzie rzucona klatwa. Draculino spojrz teraz na
            tego pajacyka w gornym prawym rogu - to ja macham do Ciebie drewniana
            raczka :)))

            A tak poza tym goscia2, co slychac w dalekim swiecie? :)

            cal-ineczko, kochany aniolku, gdzie jestes??? :(((
            • goscia2 Re: Dla goscia2, ale nie tylko... 09.08.04, 14:47
              quickly napisał:

              bardzo lubie to_ja_obiekt. Czasami nawrzucala mi
              > to i tamto (na poczatku naszej burzliwej znajomosci), albo pozniej zostalismy
              > przyjaciolmi. I tak bedzie juz az do grobowej deski, prawda to_ja_obiekt?

              Obiekt jest chamka i nie wierze ze ja lubisz.Piszesz tak bo sie boisz ze ona
              zacznie sie na Ciebie rzucac.
              • quickly Re: Dla goscia2, ale nie tylko... 10.08.04, 01:53
                goscia2 napisała:

                "Obiekt jest chamka i nie wierze ze ja lubisz.Piszesz tak bo sie boisz ze ona
                zacznie sie na Ciebie rzucac."

                Co tu sie porobilo!?
                Mialo byc o rekinach, a tu czlowiek czlowiekowi rekinem... (ale mi sie ladnie
                powiedzialo, co!? :)))

                Ja sie kobiet nie boje! O! Nic a nic! Z reguly to kobiety boja sie mnie.
                I za co sie tak boja!?
                Najlepiej jak mijam jakies na ulicy (np. wieczorowa pora ,hehehe) - przyciskaja
                wtedy pisklaczki te swoje torebki do siebie, patrza sie uparcie w chodnik, jak
                by tam jakies kozaki rosly na betonie...

                A ja przeciez mam takie dobre serce! Nawet, jak trzeba by bylo, to bym im
                pozyczyl ze dwa zlote. Ale zadna sie jeszcze nie zapytala... :))) Ale gdzie
                tam - nawet okiem na mnie nie rzuca!

                I tak umieram z tesknoty...
                • twardziellka Re: Dla goscia2, ale nie tylko... 10.08.04, 07:22
                  quickly napisał:
                  > I za co sie tak boja!?
                  > Najlepiej jak mijam jakies na ulicy (np. wieczorowa pora ,hehehe) -
                  >przyciskaja wtedy pisklaczki te swoje torebki do siebie, patrza sie uparcie w
                  >chodnik, jak Ale gdzie tam - nawet okiem na mnie nie rzuca!

                  quickly musisz wzbogacic swoj repertuar.Ten tekst, dotyczacy bojacych sie
                  kobiet z torebkami, juz powtorzyles pare razy na tym Forum.
                  • quickly Re: Dla goscia2, ale nie tylko... 10.08.04, 08:22
                    twardziellka napisała:

                    "...quickly musisz wzbogacic swoj repertuar.Ten tekst, dotyczacy bojacych sie
                    kobiet z torebkami, juz powtorzyles pare razy na tym Forum."

                    Nie kilka razy, tylko drugi. Ale masz dobra pamiec! Liczylem na amnezje
                    niektorych czytelniczek, ale nic z tego... Najwyrazniej moja dzialanosc misijna
                    zbiera zniwo po tym, jak zasialem ziarno.

                    Ale z drugiej strony, jakby na to nie patrzec, takie babcie strasznie sie
                    boja... Kiedys nawet sobie pomyslalem, ze mijajac taka babcie glosno
                    krzykne "bum"... i babcia zlapie sie za serducho, fiknie koziolka i bede
                    sprawca perfekt morderstwa. Zadnych sladow, niczego... :))) Tylko jakos szkoda
                    takiej babci :(((

                    Biedne te babcie, sciskala te swoje torebki, a tam w srodku sa moze ze dwa
                    cukierki dla wnuczkow. Nie, nie mogl bym zabic takiej babci...
                    • twardziellka Re: Dla goscia2, ale nie tylko... 10.08.04, 08:39
                      quickly napisał:

                      > twardziellka napisała:
                      >
                      > "...quickly musisz wzbogacic swoj repertuar.Ten tekst, dotyczacy bojacych sie
                      > kobiet z torebkami, juz powtorzyles pare razy na tym Forum."
                      >
                      > Nie kilka razy, tylko drugi. Ale masz dobra pamiec! Liczylem na amnezje
                      > niektorych czytelniczek, ale nic z tego... Najwyrazniej moja dzialanosc
                      misijna

                      Nie, napisales to pare razy - pamietam przedostatnio jak napisales pomyslalam
                      ze sie powtarzasz,no a teraz znowu. Tu nie chodzi ze Twoja dzialalnosc robi az
                      takie wrazenie, tylko ze po pewnym czasie przejada sie sie ziewa nuuuuuuuuuuuda
          • to_ja_obiekt goscia/gosciu 09.08.04, 13:17
            O Boże! Jeżeli jesteś kobietą, to albo z Ciebie wredota, albo akurat PMSujesz,
            a jeśli facet, to albo jakiś palant z kompleksem Otella, and andropauzujesz.
            Żyj i daj żyć innym, a nie węsz wszędzie podstępu. I naucz się ortografii,
            zanim znowu skompromitujesz się na forum.
            • quickly A mialyscie napisac cos o sobie... 09.08.04, 14:35
              Prosilem.
              Blagalem.
              Zaklinalem.

              I co?
              No i nic...

              No dobra, nie to nie.
              Opowiem kawal. Tylko go sobie przeloze na polski.
              To jest tak.

              Idzie Pan Jazus patrzy, a tam rozsierdzony lud chce kobiete ukamienowac za to
              ze byla nierzadnica.
              No to P. Jezus mowi:
              "Kto jestz was bez grzechu niech pierwszy rzuci w nia kamieniem!"

              Cisza. Kamienie wypadaja z rak, lud sie rozchodzi. Nierzadnica usmiecha sie do
              P. Jezusa...

              Nagle jakas kobieta taszczy wielgachny kamine i jebudu w leb nierzadnicy
              zabijajac ja na miejscu.

              Pan Jezus patrzy na nia, kiwa glowa i mowi: "Mamo tyle razy ci mowilem zebys
              nie wchrzaniala sie tam gdzie nie potrzeba."
              • ada68 Re: A mialyscie napisac cos o sobie... 10.08.04, 07:55
                bardzo ladne :-)
                a to znasz?
                Kana Galilejska, ranek po weselu, goscie budza sie na kacu i szukaja czegos do
                picia...gospodarz wola: poslijcie kogos po wode! tylko nie Jezusa! :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka