Dodaj do ulubionych

mam dosyć

IP: *.media4.pl 13.08.04, 10:42
beznadziejnie sie czuje, ze wszystkiego mnie wyreczaja. Co bym chciala zrobic
dobrego momentalnie wszyscy chca za mnie a ja czuje sie dziwnie, bo przeciez
umiem zadbac o siebie, i umiem naprawde to wszystko co chca za mnie zrobic i
beznadziejnie sie czuje bo w sumie nie mam co robic. Natomiast jak chce
zrobic cos ponad obowiazki momentalnie nikt nic nie ma i nagle trzebaby pojsc
do sklepu np po chleb bo sie skonczyl, albo odstapic innym to co ja chce.
A ja chce duzo. A jak tylko odchodze, bo chce sama sobie poradzic to odrazu
jest wielki zal gdzie bylam, i ze mnie nie bylo, choc odchodze na bardzo
krotki czas. Sama niewiem, gdzie robie blad? Wychodze bo chce sie pouczyc,
itd itd, i zeby nikt, ale to nikt mi nie pomagal, bo ja tego nie cierpie, ale
nie powiem przeciez ze mi ktos przeszkadza, niewiem.
I co robic?
Obserwuj wątek
    • meduza4 Re: mam dosyć 13.08.04, 10:49
      Chyba jednak trzeba szczerze powiedziec: jestem juz dorosla i nie
      traktujcie mnie jak male dziecko, bo mi to przeszkadza.
      Moze w pierwszym odruchu ktos sie obruszy, ale szybko zrozumie
      i sie przyzwyczai :-)
      • Gość: calka Re: mam dosyć IP: *.media4.pl 13.08.04, 11:13
        Ale meduza ja ponoc bardzo zle wygladam, i ponoc jestem totalnie smutna i
        ciagle nic nie chce i ja musze koniecznie cos jesc bo ... bo niewiem co.
        A jak 2 lata zylam w ciaglym pospiechu w stanie "flo" (czy jak sie tam pisze) i
        jak nie musialam jesc, spac, tylko sie uczylam i jeszcze mialam 1000 innych
        spraw na glowie i nic mi nie bylo to ponoc tez bylo bardzo zle.
        • meduza4 uszy do gory :-) 13.08.04, 11:23
          No to rozumiem, pewnie mamusia tak Ci w kosc daje :-PPP

          To sobie wyobraz, ze ja tez niby zle wygladam, za malo jem
          ( a skad u mnie to sadelko? ) i jak tylko pojade do rodzicow
          w odwiedziny to wyjezdzam stamtad szybciej niz przyjechalam.
          Jeszcze nie doszlo, ze coreczka juz 6 lat na swoim zyje i jest
          dorosla.

          No i w ogole to mamusia nie moze zrozumiec, czemu ja jeszcze
          nie znalazlam sobie jakiegos faceta po... pewnych moich
          przejsciach, bo cos tam... A ja nie chce "jakiegos", tylko tego,
          ktory mnie pokocha.

          Wybacz swej matce, bo nie wie co czyni i zyj wlasnym zyciem :-)
          • Gość: calka Re: uszy do gory :-) IP: *.media4.pl 13.08.04, 11:32
            Wlasciwie to w ciagu tych 2 lat jak w wolnych chwilach chodzilam do wieczorowki
            to w sumie wmowili mi ze jestem najlepsza. Wstawiali 5-tki i wogole, i czulam
            sie najlepsza i przestalam sie uczyc na studiach bo przeciez bylam najlepsza.
            Moze mama ma racje ze nie powinnam byla sie szwendac po innych szkolach.
            No ale dobra, juz nie bede tak myslec, tylko ze ja chce spowrotem po doroslemu
            i zeby nikt mi w niczym nie pomagal bo ja tego nie znosze.
            • meduza4 Re: uszy do gory :-) 13.08.04, 11:44
              Eh, ja to zalatwiam brutalnie: jak dyskusja przedluza sie w nieskonczonosc to
              tluke
              piescia w stol, az mojej matce wlosy deba staja na glowie i mowie, ze zrobie tak
              jak
              sama zechce.
              Moja matka stwierdza wtedy ze wrodzilam sie do ojca i calej tej jego rodzinki
              z moim cholerycznym temperamentem... a poniewaz nie lubi tego tluczenia piescia
              w stol, wiec zostawia mnie w spokoju :-))))))))))))
              • jarrrek Re: uszy do gory :-) 13.08.04, 13:58
                poki mieszkasz w domu to rodzice widza w Tobie dziecko. Tak jest ze wszystkimi.
                Ja mam 25 lat i nadal widza we mnie chlopczyka.

                Czemu do licha mieszkasz z rodzicami??? Jezeli masz ponad 20 to jestes dorosla.
                Twoj wybor ze z nimi jestes. wez sie za jakas robote i wyprowadz. Kat nie musi
                byc najlepszy, byle wlasny.

                • dobrutka Re: uszy do gory :-) 13.08.04, 14:24
                  Pamietam jak moja babcia (matka wujka) chodzila kolo 45letniego syna(mojego
                  taty):

                  "Synku jedz bo jakis blady jestes.Wez szalik, bo sie przeziebisz. Nie
                  przemeczaj sie" A wujek naprawde tryskal zdrowiem z wygladu (i nietylko)

                  Rodzice zawsze mysla ze jestesmy mali

                  • hrabia_potocki Re: uszy do gory :-) 13.08.04, 14:25
                    ta miłość nie ma końca
                    i to jest piekne!;-)
                  • meduza4 Moja babcia 13.08.04, 14:28
                    majac lat ponad 70 weszla sama na jablonke, zeby jablka
                    pozrywac, pomimo ze mama i ciotka chcialy to zrobic za nia.
                    Odpalila im cos jak do smakatych panienek z miasta, ktore
                    maja dwie lewe rece...
            • pollka Re: uszy do gory :-) 15.08.04, 00:21
              Gość portalu: calka napisał(a):

              To jest typowe zachowanie rodziców! PO co masz się denerwować, jak najłatwiej
              jest opuscić rodzinne gniazdo.Chyba już najwyższy czas bo jestes dorosła I Cie
              drażnią.Trochę głupio tak trwać w tym….

              Jeżeli masz jakieś 14 lat to rozumiem Twoją frustrację, ale nie inaczej...
        • szlachetna Re: mam dosyć 20.08.04, 06:46
          Gość portalu: calka napisał(a):

          > Ale meduza ja ponoc bardzo zle wygladam, i ponoc jestem totalnie smutna

          Typowe zachowanie rodzica - zarzucanie smutek i chudote.
      • gapka Re: mam dosyć 24.08.04, 05:04
        meduza4 napisała:

        > Chyba jednak trzeba szczerze powiedziec: jestem juz dorosla i nie
        > traktujcie mnie jak male dziecko, bo mi to przeszkadza.
        > Moze w pierwszym odruchu ktos sie obruszy, ale szybko zrozumie
        > i sie przyzwyczai :-)
        A moze raczej czynami a nie slowami?
    • gradaczka Re: mam dosyć 13.08.04, 15:17
      Wszyscy mamy tak z rodzicami,dlatego wynosimy sie na swoje.
    • brzydulca Re: mam dosyć 14.08.04, 00:25
      Calko, traktują Cię jak dziecko, bo jesteś zależna od nich, na ich utrzymaniu.
      Gdy zaczniesz płacić za siebie jak dorosła osoba, będziesz na równych prawach.
      Pokaż ambicje I poszukaj pracy.

      Narzekasz, ale nadal siedzisz im na glowie, a możesz się wyprowadzić. Wiele z
      nas to zrobiło, będąc w Twojej sytuacji.
      A skoczenie czasem do sklepu po chleb, czy to naprawdę aż tak dużo przy tym co
      rodzice dla Ciebie robią?

      • dziwaq Re: mam dosyć 14.08.04, 01:12
        No faktycznie, rodzice są potworami.Może ich tak siekierą trzasnąć I będzie po
        problemie…

        PS Nie pierwszy raz na nich narzekasz na tym Forum.

    • white.falcon Falkonikowo z życia wzięte dla Calinki :-) 14.08.04, 01:09
      Zaznaczam, Calinko, wcale nie podaję siebie za przykład, ale może powiem coś z
      mojego życia wziętego. W wieku niespełna 18 lat (po maturze) zdałam egzaminy na
      studia - mało, że w mieście, oddalonym od domu rodzinnego o prawie 500 km, to
      jeszcze poza granicami państwa. Pojechałam na studia, choć Mama okropnie się
      bała. Tyle że sama nie była lepsza w moim wieku i też zdała na studia i
      wyfrunęła z domu moich Dziadków, o czym jej wtedy przypomniałam. Nic mi się
      złego nie stało: studiowałam, pracowałam (w domu było kruchawo z kasą, bo Mama
      akurat straciła pracę i ponad dwa lata szukała nowej, imając się dorywczych
      zajęć). Po studiach, a raczej w ich trakcie - znalazłam dobrą pracę i już
      ugrzęzłam na stałe. Łatwo mi nie było. Doszłam do małej stabilizacji życiowej
      (tzw. mały ciasny, ale własny kąt, dobra praca) i nie muszę nic udowadniać
      mojej Mamie, bo poradziłam sobie. Do Niej przemówiło to, że potrafiłam sobie
      dać radę bez jej pomocy, choć po drodze popełniłam kilka błędów życiowych, ale
      nie najkoszmarniejszych i wyszłam z kłopotów obronną ręką. Parę lat temu
      stwierdziła, że jesteśmy właściwie jak dwie Przyjaciółki. Wzajemnie sobie
      doradzamy, ale nie narzucamy sobie nawzajem "tak ja mówię i tak ma być". Długo
      można opowiadać... Sądzę, że na szacunek i uwzględnienie Twojego zdania przez
      Rodziców trzeba sobie zapracować i to jest tym bardziej trudniejsze, iż zawsze
      dla nich będziesz Dzieckiem. Może spróbuj nie słowem, a czynem udowodnić
      Rodzicom, że jesteś ich już Dorosłym Dzieckiem?

      Pozdrawiam,
      Falconetta
      • gidanka Re: Falkonikowo z życia wzięte dla Calinki :-) 14.08.04, 01:28
        white.falcon napisała:

        > W wieku niespełna 18 lat (po maturze) zdałam egzaminy na studia - mało, że w
        >mieście, oddalonym od domu rodzinnego o prawie 500 km, to jeszcze poza
        >granicami państwa. Pojechałam na studia, choć Mama okropnie się bała.
        >studiowałam, pracowałam (w domu było kruchawo z kasą, bo Mama akurat straciła
        >pracę i ponad dwa lata szukała nowej,
        >Doszłam do małej stabilizacji życiowej (tzw. mały ciasny, ale własny kąt,
        >dobra praca) i nie muszę nic udowadniać
        >Sądzę, że na szacunek i uwzględnienie Twojego zdania przez
        > Rodziców trzeba sobie zapracować i to jest tym bardziej trudniejsze, iż
        >zawsze dla nich będziesz Dzieckiem.

        >Może spróbuj NIE SLOWEM, a CZYNEM udowodnić
        > Rodzicom, że jesteś ich już Dorosłym Dzieckiem?

        Brawo W.F wspaniały post.W dodatku jesteś jedynaczka, a zdołałas się
        uniezależnic. Calko, przy Twojej bezczynności będziesz tkwić w tej sytuacji w
        wieku 50.


        • seksiak Re: Falkonikowo z życia wzięte dla Calinki :-) 14.08.04, 01:43
          Nie ma co czekac, ze jakis rycerz wybawi Cie z sytuacji. Powinnas naprzod byc
          niezalezna, okreslic sie, byc indywidualnoscia, by wniesc cos do zwiazku.
          W przeciwnym razie facet sie szybko znudzi, bo chce partnerstwa, stymulacji,
          bez ktorej milosc szybko sie wypali.

        • krystymka Re: Falkonikowo z życia wzięte dla Calinki :-) 27.08.04, 00:54
          ode mnie też brawo dla Falkonikowo.
      • kamea5 Re: Falkonikowo z życia wzięte dla Calinki :-) 15.08.04, 07:43
        ...falconnetto,problemem rodziców jest nadopiekuńczosc w stosunku do swoich
        dzieci,zawsze nimi bedziemy...rodzice wzorujac sie na swoich przezyciach a byc
        moze błedach probuja"prostowac" nas i myslec za nas,aby ustrzec nas przed
        czyms ???...wydaje mi sie ze potrzebny jest dialog obojga pokoleń ...oni tez
        byli młodzi i chcieli zapewne byc samodzielni i działac wbrew woli
        opiekunów,ale takie jest zycie...im wczesniej nam sie uda "oswobodzic" tym
        wiekszego nabieramy dystansu do zycia,mniej bolesnie znosimy
        porazki,jednoczesnie cieszac sie z kazdego sukcesu,ktory wydaje nam sie
        zdobyciem "mount everestu"...jednak w tych probach "oswobodzenia" nie mozna
        zapominac o szacunku im naleznym... :)
    • zagorz Re: mam dosyć 16.08.04, 01:26
      Phi! PO co tutaj jęczysz? Nie zawracaj du… Potrzebujesz dobrego kopa. Masz
      dwie ręce, dwie nogi,ułomna nie jesteś? Weź sie w kupe, załatw se robote i
      zapłać za swój kąt.
    • harbour Re: mam dosyć 27.08.04, 04:57
      white.falcon super babka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka