troll16
18.08.04, 11:59
Pośpiech. Szybko zamykam drzwi domu. Jeszcze tylko małe zakupy po drodze,
kolejka i praca... W połowie drogi się zatrzymuję, wchodzę do sklepu. Stojąc
już w kolejce zauważam Jego. Jego sylwetka góruje nad innymi. Już prawie
zdążyłam zapomnieć jak wygląda. Szybko mnie zauważa. Zatrzymuje się koło kasy
i czeka nim zapłacę. W mojej glowie kłębowisko myśli...
- Witaj A.- mówi-
- Witaj- odpowiadam wyrażnie zaskoczona Jego pozdrowieniem
- Co u Ciebie słychać?- pyta jakby nagle byl zainteresowany moimi sprawami
- dobrze, wszystko w porządku- odpowiadam, bo cóż można powiedzieć innego- a
co u Ciebie?
- a u mnie? świetnie, jak zawsze świetnie- wiadomo
było, ze nic innego nie odpowie- słuchaj, może Cię podwieść? - Nie, dzięki
nie rób sobie kłopotu, pozatym mam blisko- chcę jak najszybciej
skończyć rozmowę. Ma oczy jak przepaści, ale nie, juz się w nich nie utopię...
Patrzy na mnie tak jakby chciał mnie zatrzymać na dłużej...
Nie, nie kocham Cie juz A.- myślę w duchu.
Uciekam mówiąc o nadjeżdającej kolejce.
Mój- nie mój A. zostaje sam na środku ulicy, w ręku trzyma siatki z zakupami.
Teraz już nic nas nie łączy, oboje jesteśmy szczęśliwi, oboje mamy nowe
miłości. Tak więc, nie wiem, nie wiem po co to piszę...