Dodaj do ulubionych

zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.02, 19:37
mam problem z pewną dziewczyną, o której zresztą już na tym forum kilka razy
wpomniałem
wiedziałem, że mam problem prawie od razu, gdy poznaliśmy się na przystanku
autobusowym w pewną zimną noc
później były niezapomniane momenty (wiem, że były one magiczne również dla
niej), ale nastąpiły komplikacje i nic nie wyszło
nie poddałem się jednak i walczyłem, bo w sumie nie miałem innej opcji
kłopot był w tym, że ona mieszka w innym mieście i nie mogłem tak po prostu się
z nią zobaczyć
już mi się wydawało, że coś zaczyna ruszać, lecz coś mi się w głowie pokreciło
i 2-krotnie postąpiłem jak jakiś małolat, czym ją chyba zdenerwowałem

dzisiaj mieliśmy właśnie dość ciężką rozmowę przez tel, podczas której
powiedziała mi, że nic do mnie nie czuje i nie chce, abym dalej dzwonił
oczywiście, nie zamierza sie ze mną spotkać w najbliższym czasie
nie wiem czy to miała być aluzja do moich 2 głupot, ale powiedziała, że tydzień
temu nasze spotkanie miałoby jakiś sens, ale teraz już nie

w końcu jakoś "wynegocjowałem", że będziemy jednak utrzymywali czysto
koleżeńskie kontakty
ale kurde, ja ją kocham...
świetnie nam się rozmawia ze sobą, ale ona mi mówi, że tego nie czuje...
nie rozumiem tego, ja czułem od razu, że jesteśmy tacy sami, a ona mi tera
mówi, że żyjemy w 2 różnych światach...
no i jak tutaj można to zrozumieć?
co za bzdura...

po tej rozmowie miałem zupełną pustkę w głowie
nie myślałem o niczym i nie chciałem o niczym myśleć...

i nie wiem teraz co dalej
walczyć uparcie? przeczekać?
odpuścić nie mogę
zapomnieć nie mogę
a nawet nie chcę, bo wiem, że takiej idealnej kobiety już nigdy nie znajdę
to nie jest moja pierwsza miłość, ale wcześniej nigdy nie wiedziałem, dlaczego
kocham...
teraz wiem: to jest po prostu idealna kobieta
nie mówcie mi, żebym się spotykał z innymi, bo nie chcę
nie chodzi tu o samotność, bo jest niejedna dziewczyna, z którą mógłbym być,
gdybym chciał
kurde, boli mnie tylko to, że właśnie ona mnie nie chce

nie szukam pocieszenia
chcę tylko to wylać z siebie...
Obserwuj wątek
    • apf Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza 06.05.02, 20:26
      walcz, nie podawaj się, najwyżej się ośmieszysz, masz jeszcze szanse, jak to
      Ja_nek radził wybierz właściwe metody...
      • Gość: Tori Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.05.02, 16:51
        Jedz do niej z kwiatami i pokaż co czujesz .Jeśli ona czuje podobnie to będzie
        jak dawniej, jeśli nie to zapomnij.
    • nie_wiem Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza 06.05.02, 21:00
      Nie poddawaj się. Kropla drąży skałę. Jeśli ją kochasz - nie masz innego
      wyjścia.
    • Gość: grogreg Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: 212.160.165.* 07.05.02, 07:48
      Nikogo do niczego nie zmusisz. Ana Cie nie chce i juz. Zaakceptuj to i daj
      sobie spokoj.
      • kusy666 Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza 07.05.02, 08:17
        To jest psychopatyczna milosc, lecz sie koles.
        • Gość: Mikey Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.02, 17:08
          kusy666 napisał(a):

          > To jest psychopatyczna milosc, lecz sie koles.

          ej koleś, o co ci chodzi?
          co to jest dla ciebie psychopatyczna miłość?
          ty w ogóle kiedyś kogoś kochałeś?
          • Gość: grogreg Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.univ.szczecin.pl 08.05.02, 16:34
            Kusy troche przesadzil.
            Ale musisz zrozumiec, ze "nie" to nie. I nic tego nie zmieni. Podtrzymujac
            kontakty zadreczasz sam siebie.
            Daj sobie spokoj, dla wlasnego i jej dobra.
    • Gość: lisiczka Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.man.polbox.pl 07.05.02, 10:26
      przede wszystkim: NIE REZYGNUJ! WALCZ!
      jesli sobie odpuscisz bedziesz dlugo zalowal.
      zmus ja do szczerej rozmowy, do takiej w ktorej powie Ci
      naprawde co jej w sercu lezy.
      dowiedz sie, dlaczego nagle zmienila zdanie i nie chce sie juz
      z Toba spotykac, skoro tak dobrze bylo Wam w swoim towarzystwie.
      to co czula to byla od poczatku po prostu przyjazn?
      czy zakochala sie, ale po Twoich wyglupach wystraszyla sie i zniechecila???
      dowiedz sie...

      trzymam za Ciebie kciuki
      bo widac, ze porzadnie Cie wzielo
      • Gość: grogreg Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.univ.szczecin.pl 08.05.02, 16:38
        Odrzucenie tez trzeba przyjac. Jesli go nie chce to go nie chce.
        Z "natrectwa" naprawde moze wyjsc cos zlego.
    • Gość: Saba Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.twarda.pan.pl / 212.87.18.* 07.05.02, 10:45
      Walcz o te milosc, ale nic na sile! Mozesz przeciez chyba utrzymywac z nia
      kontakt... Jak to ma byc ta to bedzie... A moze po pewnym czasie Ty
      stwierdzisz, ze podobienstwo swiatow to bylo tylko Twoje wyobrazenie.... A moze
      ona zmieni zdanie....
      A pza tym mnie sie wydaje, ze rozmowa teraz (kolejna dluga i chyba nielatwa by
      mnie zmeczyla i jeszcze bardziej zniechecila).
      • Gość: Mikey Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.02, 17:14
        Gość portalu: Saba napisał(a):

        > Walcz o te milosc, ale nic na sile! Mozesz przeciez chyba utrzymywac z nia
        > kontakt... Jak to ma byc ta to bedzie... A moze po pewnym czasie Ty
        > stwierdzisz, ze podobienstwo swiatow to bylo tylko Twoje wyobrazenie.... A moze
        >
        > ona zmieni zdanie....
        > A pza tym mnie sie wydaje, ze rozmowa teraz (kolejna dluga i chyba nielatwa by
        > mnie zmeczyla i jeszcze bardziej zniechecila).

        no w sumie takie jest teraz moje podejście po tym, jak to przemyślałem, z tym że
        ja po prostu nie wyobrażam sobie, abym mógł zmienić zdanie o niej
        raczej trzeba dać temu wszystkiemu trochę czasu, co nie?
        mam zamiar teraz nie dzwonić do niej przez 2 tyg.
        nie wiem czy mi się uda, ale taki jest plan
        bedę się z nią kontaktował tylko przez smsy
        a potem zobaczymy...
        dzięki za rady i słowa otuchy!
        • ja_nek Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza 08.05.02, 01:38
          Wiesz Mikey, dużo zależy od tego, co zrobiłeś. Jeśli ona zaszufladkowała Cię jako
          idiotę, kretyna niebezpiecznego dla otoczenia i w ogóle wszystko co najgorsze, to
          może być bardzo trudno.
          Złe wrazenie zatrzeć najtrudniej.
          Myślę, że Ona potrzebuje czasu. Ale nie za dużo, masz Ją przekonać do siebie.
          Siedząc z załozonymi rękami niewiele zyskasz.
          Jeśli wynegocjowałeś utrzymanie kontaktu na stopie koleżeńskiej, to już coś. To
          dobry znak. Ona daje Ci jakąś szansę. Aby Cię nie zaszufladkowała dożywotnio jako
          kolegę, obierz (przepraszam za słownictwo) taktykę naturalnego, lekkiego, ale
          poważnego starania się o Nią. Ale powoli, Ona jest wyczulona teraz i jak zrobisz
          jakąś głupotę, to wiedz, że koniec z nadziejami.
          Skoro Ją kochasz, to masz alternatywę jedną. Starać się o Nią. Cierpliwie.
          Niewiele masz do stracenia, a WSZYSTKO do wygrania.
          Pamietaj, że szczęście usmiecha się tylko do tych, co nie dali za wygraną.
          W miłości walczy się do końca. Atutem mężczyzny co walczy do końca jest to, że
          kobieta uzmysławia sobie, jak dużo znaczy dla niego. Walka do końca robi w końcu
          wrażenie.
          A nawet jak Ci się nie uda, będziesz wiedział, że zrobiłeś wszystko co mogłeś.

          Pozdrowienia
          Ja_nek
          • Gość: Mikey Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.05.02, 21:59
            ja_nek napisał(a):

            > Wiesz Mikey, dużo zależy od tego, co zrobiłeś. Jeśli ona zaszufladkowała Cię ja
            > ko
            > idiotę, kretyna niebezpiecznego dla otoczenia i w ogóle wszystko co najgorsze,
            > to
            > może być bardzo trudno.
            > Złe wrazenie zatrzeć najtrudniej.

            :)
            tak źle to chyba nie jest
            myślę, że to co zrobiłem było raczej "tylko" szczeniackie, a ona "jedynie" się na
            mnie zawiodła
            powiedziała, że w sumie postąpiłem "jak każdy inny facet", ale żeby ją
            zainteresować nie mogę robić jak każdy inny facet
            jeszcze wspomniała, że w sumie zawsze tak było, że kiedy ktoś jej się wydawał
            interesujący, musiał coś głupiego zrobić
            hmm, chyba to było o mnie, więc pewnie jednak byłem dla niej przynajmniej
            interesujący, no nie?

            tak naprawdę tamtego dnia po tej ciężkiej rozmowie pogadaliśmy już sobie normalnie
            jak zwykle pożartowaliśmy, pośmialiśmy się, pogadaliśmy o poważnych i mniej
            poważnych sprawach
            kurde, jak zwykle czułem, że rozumiemy się doskonale
            ona zresztą też kiedyś mi powiedziała, że jej się ze mną "tak łatwo rozmawia",
            tak "bez wysiłku", bo czuje, że ja ją rozumiem bez słów
            kurde, chciałbym wiedzieć co się zmieniło od tamtej pory
            może to dlatego, że już od 3 mies. nie widzieliśmy się...

            > Skoro Ją kochasz, to masz alternatywę jedną. Starać się o Nią. Cierpliwie.
            > Niewiele masz do stracenia, a WSZYSTKO do wygrania.

            tak też myślę
            w sumie nie wiem czy mam inny wybór

            > Pamietaj, że szczęście usmiecha się tylko do tych, co nie dali za wygraną.
            > W miłości walczy się do końca. Atutem mężczyzny co walczy do końca jest to, że
            > kobieta uzmysławia sobie, jak dużo znaczy dla niego. Walka do końca robi w końc
            > u
            > wrażenie.

            właśnie na to liczę, choć ona mi kiedyś powiedziała, że nie lubi, gdy ktoś mówi o
            walce o miłość, bo w miłości się nie walczy
            miłość albo jest, albo jej nie ma
            kurde, mam nadzieję, że nie ma racji...

            > A nawet jak Ci się nie uda, będziesz wiedział, że zrobiłeś wszystko co mogłeś.
            >
            > Pozdrowienia
            > Ja_nek

            dzięki za słowa otuchy
            pzdr
            • ja_nek Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza 09.05.02, 01:02
              Miała o Tobie wyższe mniemanie. Jak na razie trochę się rozczarowała, ma mieszane
              odczucia. Teraz już może nie być tak spontaniczna. Będziesz się musiał bardziej
              starać niż wcześniej. Ale nie grać.

              Walka o miłość o tylko forma słowna. Chodzi o zabieganie. Przecież wiemy o co
              chodzi.

              Pozdrowienia
              Ja_nek
              • Gość: lisiczka Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.man.polbox.pl 09.05.02, 11:30
                nie chce byc zle zrozumiana i nie chce zebys Mikey sie na mnie wsciekal,
                ale ta dziewczyna tak srednio mi sie podoba.
                zaraz wyjasnie o co mi chodzi: Mikey Ty sie starasz a ona co? nic. siedzi z
                zalozonymi rekoma i ocenia Cie. Do diabla a co ona taka idealna? kazdemu sie
                zdarzaja szczeniackie wyskoki, ale to nie powinno przekreslac caloksztaltu!
                jak sie chce z kims byc to trzeba byc tolerancyjnym dla siebie a nie zniechecac
                sie jak druga osoba palnie czasem cos glupiego.
                liczy sie najbardziej to co do niej czujesz i to powinna docenic.
                no...przynajmniej ja tak mysle.
                lisiczka

                • ja_nek Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza 09.05.02, 12:08
                  A może ona po prostu traci w wiarę w związek na odległość, bo jest realistką?
                  I dlatego zero inicjatywy z jej strony?
                  Liczy się Twoja wytrwałość.

                  Pozdrawiam
                  Ja_nek

                  • Gość: lisiczka Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.man.polbox.pl 09.05.02, 12:25
                    liczy sie to, zeby nie robic z czlowieka wariata.
                    albo od poczatku stawiam sprawe jasno:
                    lubie cie i czuje, ze mogloby cos z tego wyjsc, ale nie wierze w zwiazki na
                    odleglosc:
                    1) moglibysmy jednak sprobowac, bo czuje ze warto. I probujecie.
                    albo
                    2) od poczatku mowisz, ze jedyne co moge Ci dac to kolezenska znajomosc. I nie
                    robic nadziei.
                    Najgorsza rzecz na swiecie to igranie i zabawa z ludzkimi uczuciami.
                    Niebezpieczna gra...



                    • Gość: cholka Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.wroc.gazeta.pl 09.05.02, 12:38
                      Gość portalu: lisiczka napisał(a):

                      > liczy sie to, zeby nie robic z czlowieka wariata.
                      > albo od poczatku stawiam sprawe jasno:
                      > lubie cie i czuje, ze mogloby cos z tego wyjsc, ale nie wierze w zwiazki na
                      > odleglosc:
                      > 1) moglibysmy jednak sprobowac, bo czuje ze warto. I probujecie.
                      > albo
                      > 2) od poczatku mowisz, ze jedyne co moge Ci dac to kolezenska znajomosc. I nie
                      > robic nadziei.
                      > Najgorsza rzecz na swiecie to igranie i zabawa z ludzkimi uczuciami.
                      > Niebezpieczna gra...
                      >
                      >
                      >

                      Zgadzam sie, bo wlasnie ktos zabawil sie moimi uczuciami....
                    • Gość: zxc1973 Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.tpnet.pl / *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.05.02, 13:24
                      Gość portalu: lisiczka napisał(a):

                      > liczy sie to, zeby nie robic z czlowieka wariata.
                      > albo od poczatku stawiam sprawe jasno:
                      > lubie cie i czuje, ze mogloby cos z tego wyjsc, ale
                      nie wierze w zwiazki na
                      > odleglosc:
                      > 1) moglibysmy jednak sprobowac, bo czuje ze warto. I
                      probujecie.
                      > albo
                      > 2) od poczatku mowisz, ze jedyne co moge Ci dac to
                      kolezenska znajomosc. I nie
                      > robic nadziei.
                      > Najgorsza rzecz na swiecie to igranie i zabawa z
                      ludzkimi uczuciami.
                      > Niebezpieczna gra...

                      Wiesz, az sie dziwie, ze kobieta pisze cos takiego :')
                      Mi sie zdazylo cos bardzo podobnego o czym piszesz.
                      Tylko zastanawiam sie nadal na ile to byla swiadoma
                      gra, a na ile niedojrzalosc emocjonalna. Moze ona nie
                      wie, ze jej postawa jest odbierana jako taka gra???
                      Prosze mnie rozczarowac ;-)
                      • Gość: lisiczka Re: do 3 zxc IP: *.man.polbox.pl 09.05.02, 13:34
                        najczesciej jest to niestety niedojrzalosc emocjonalna,a nie celowe dzialanie :(
                        ludzie graja w ta gre, raz robiac nadzieje, raz sie ze wszystkiego wycofujac
                        pod wplywem emocji, jakie nimi akurat targaja i nie zdaja sobie sprawy z
                        efektow i jak to wplywa na druga osobe.
                        swoja droga trudniej jest przeciez postawic sprawe jasno i co wazniejsze
                        trzymac sie tego, do czego sie zobowiazalo.
                        to wymaga dopiero dojrzalosci... zrezygnowac i wycofac sie jest prosciej.
                        ale tak to juz jest: najpierw Bog wie jakie obietnice, a potem jak czlowiek
                        wpadnie po uszy i sie zakocha to slyszy, ze wlasciwie ta druga niedoszla milosc
                        naszego zycia ... rozmyslila sie :(
                        ale... jak to mowia, co nas nie zabije to nas wzmocni.
                  • Gość: cholka Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.wroc.gazeta.pl 09.05.02, 12:36
                    ja_nek napisał(a):

                    > A może ona po prostu traci w wiarę w związek na odległość, bo jest realistką?
                    > I dlatego zero inicjatywy z jej strony?
                    > Liczy się Twoja wytrwałość.
                    >
                    > Pozdrawiam
                    > Ja_nek
                    >

                    Wiesz Janku?
                    Ja tez bylam nie wiem do konca czy jeszcze jestem w zwiazku na odleglosc. Mnie to
                    nie przeszkadzalo Jemu tez, ale... chyba wystraszyl sie odpowiedzialnosci sam
                    juz nie wiem. Wie jak bardzo Go kocham i jak mnie zranil. Sama nie wiem jak to
                    jest. Bylo cudownie. A co najsmieszniejsze i wrecz paradoksalne, On caly czas bal
                    sie ze to ja Go zostawie, zawsze mnie prosil zebym Go nigdy nie opuscila i?
                    Nie mam sily. Wszystko sie zawalilo. Nic juz nie ma sensu.
                    • ja_nek Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza 09.05.02, 13:21
                      A więc to było z jego strony tylko zauroczenie. Teraz patrzy i widzi i jest mu
                      głupio. Może dlatego się nie odzywa (wnoszę to z tego, że jak mówisz sama nie
                      wiesz, czy jeszcze tkwisz w tym związku).

                      "On caly czas bał sie ze to ja Go zostawie, zawsze mnie prosil zebym Go nigdy nie
                      opuscila"
                      Był nieodpowiedzialny. Nie wolno tak powiedzieć, jeśli się nie kocha i nie jest
                      się tego pewnym.
                      Takie słowa zostawia się jako ukoronowanie wszystkich słów zapewniających o
                      miłości. Wyłącznie. Takie słowa mają przecież dowodzić jak bardzo nam zależy.
                      Zagrał bardzo niewłaściwie. Słowa to nie ścierka.

                      Pozdrawiam
                      Ja_nek
                • Gość: Mikey Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.02, 00:26
                  Gość portalu: lisiczka napisał(a):

                  > nie chce byc zle zrozumiana i nie chce zebys Mikey sie na mnie wsciekal,
                  > ale ta dziewczyna tak srednio mi sie podoba.
                  > zaraz wyjasnie o co mi chodzi: Mikey Ty sie starasz a ona co? nic. siedzi z
                  > zalozonymi rekoma i ocenia Cie. Do diabla a co ona taka idealna? kazdemu sie
                  > zdarzaja szczeniackie wyskoki, ale to nie powinno przekreslac caloksztaltu!
                  > jak sie chce z kims byc to trzeba byc tolerancyjnym dla siebie a nie zniechecac
                  >
                  > sie jak druga osoba palnie czasem cos glupiego.
                  > liczy sie najbardziej to co do niej czujesz i to powinna docenic.
                  > no...przynajmniej ja tak mysle.
                  > lisiczka
                  >

                  jest taki problem
                  wiesz, w sumie myślę, że ona ma teraz awersję do facetów
                  miała już wiele nieudanych związków, a ten ostatni ją mocno zdołował, :(
                  gdy wtedy o tym gadaliśmy, powiedziała, że raczej nie wierzy w trwałość naszego
                  ewentualnego związku i nie potrafi mi zaufać
                  hmm, chyba nie chodzi nawet o odległość
                  ona na razie nie chce kolejnego nieudanego związku
                  w sumie czułem, że ona się boi
                  pytała mnie, skąd wiem, że będzie nam dobrze razem
                  ale i tak najważniejszym powodem było to, że nie czuje tego samego co ja
                  • ja_nek Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza 10.05.02, 00:49
                    Pozostaje uzbroić się w cierpliwość. Niekiedy jest tak, że kobieta boi się, że
                    może być szczęśliwa. I weź tu człowieku chodź na rzęsach, aby uwierzyła.
                    Bądź cierpliwy, troskliwy i OPIEKUŃCZY (jeśli to możliwe na odległość), aż
                    uwierzy, że masz dobre intencje. Pokaż Jej, że Ty jesteś inny, że nie chcesz Jej
                    tylko do łóżka, pokaż że Tobie chodzi o coś więcej - o uczucia.

                    "ale i tak najważniejszym powodem było to, że nie czuje tego samego co ja"
                    Wiesz, jak ma coś czuć, jak teraz się boi mężczyzn. Zraziła się.

                    Pozdrowienia
                    Ja_nek
    • Gość: Mikey jest postęp!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.02, 21:52
      dziś z nią rozmawiałem (niestety wciąż tylko przez tel.)
      specjalnie nie tykałem sprawy naszego spotkania, ale w sumie widziałem, że ona
      na to czeka, więc spytałem, czy nie byłoby fajnie się spotkać
      ona mi odpowiedziała, że w sumie to targają nią 2 sprzeczne uczucia
      z jednej strony im dłużej się nie widzieliśmy, tym bardziej chciałaby mnie
      zobaczyć
      z 2. strony na samą myśl o tym, co będzie po naszym spotkaniu, tzn. uczucie,
      związek i jego koniec, od razu jej się odechciewa
      po moich sugestiach stwierdziła, że chyba rzeczywiście boi się we mnie się
      zakochać (kurde, po kiego wała są w polskim zaimki zwrotne? :)), ale nic na to
      nie może poradzić i ja też jej nie przekonam żadnymi argumentami
      poza tym, ona chyba już nie wierzy w męską miłość, tym bardziej, gdy ktoś jej
      mówi "kocham cię", bo wiele razy już usłyszała te słowa, które potem okazały
      się zwyczajną ściemą
      i teraz mi też nie wierzy...

      potem zaczęła mówić, że w sumie to ja jej nie znam i nie wiem, że ona nie jest
      ideałem, że ma dużo wad itp.
      spytałem ją, o jakie wady jej chodzi, a ona wymieniła mi dokładnie te cechy,
      które u niej już dawno zauważyłem, ale nie uważam za wady, głównie dlatego, że
      ja jestem taki sam, :)
      jej zdaniem to wszystko się rozwali, a ona teraz dobrze się czuje sama i nie
      chce się pakować w żadną nietrwałą miłość

      o kurde
      właśnie pisząc ten post dostałem takiego sms'a od niej: "tak się zastanawiam,
      jak bym się czuła, gdybyś mnie pocałował. nie przestawaj być uparty, bo czuję,
      że..."
      oj, coś się rusza, nie sądzicie? :)))
      • Gość: lisiczka Re: jest postęp!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.man.polbox.pl 14.05.02, 09:19
        no wreszcie!
        tym SMS'em dala Ci tak wyrazny sygnal, ze wiekszego juz nie mogla.
        do dziela chlopie... tylko wiesz - subtelnie i delikatnie :)

        • Gość: miriam Re: jest postęp!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 16.05.02, 13:02
          Gość portalu: lisiczka napisał(a):

          > no wreszcie!
          > tym SMS'em dala Ci tak wyrazny sygnal, ze wiekszego juz nie mogla.
          > do dziela chlopie... tylko wiesz - subtelnie i delikatnie :)
          >


          Dodam jeszcze, ze od razu sie z nia nie caluj, odczekaj z 3 spotkania:-)
          Powodzenia!

          • ja_nek Re: jest postęp!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.05.02, 13:42
            Wytrwałość przede wszystkim.
            Ona choć się boi, bardzo potrzebuje Twojego ciepła, opiekuńczości i delikatności.
            Podobno kobiety zdobywa się również cierpliwością.
            A co do całusów i więcej, zawsze jest na to czas...

            Pozdrawiam
            Ja_nek
            • Gość: Mikey Re: jest postęp!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.02, 15:12
              dlaczego radzicie m zwlekać z tym pocałunkiem?
              przecież ona już na to czeka, :)
              a poza tym to najpierw trzeba się spotkać...
              na razie jedynie wysyłamy sobie całusy przez smsy
              ale wiem, że musże być cierpliwy i poczekam spokojnie aż ona będzie na to gotowa
              w sumie teraz moje relacje z nią, a konkretnie ton naszych rozmów, są podobne do
              tych sprzed... 3 mies.
              tyle że wtedy mieszkała jeszcze w Warszawie i nie było problemu ze spotkaniami...
              tak czy inaczej, fajnie jest móc stwierdzić, że o miłość jednak warto walczyć do
              końca, :)
              • ja_nek Re: jest postęp!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.05.02, 15:32
                Z tym calowaniem to my tak z przymruzeniem oka.
                • Gość: Mikey Re: jest postęp!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.02, 15:53
                  no właśnie, tak myślałem, :)
                  • Gość: lisiczka Re: jest postęp!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.man.polbox.pl 17.05.02, 12:01
                    z tym calowaniem to nie wiem...
                    jak ja zobaczysz i od razu rzucisz sie do calowania,
                    to jeszcze pomysli, ze tobie tylko o to chodzi,
                    ze jestes jak kazdy facet - tylko wykorzystac a potem porzucic...
                    sam wiesz, jak my dziewczyny czasem gadamy ;)
                    moze naprawde poczekaj z tym calowaniem, chyba ze
                    zauwazysz, ze wyraznie daje Ci do zrozumienia, ze chce byc calowana.
                    Boze, ale problem z tym calowaniem ;)))
                    Moze pierwsza Cie pocaluje i bedziesz mial dylemat z glowy
                    czego Ci oczywiscie serdecznie zycze i trzymam za Ciebie kciuki!
                    • Gość: Mikey Re: jest postęp!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.02, 11:53
                      Gość portalu: lisiczka napisał(a):

                      > z tym calowaniem to nie wiem...
                      > jak ja zobaczysz i od razu rzucisz sie do calowania,
                      > to jeszcze pomysli, ze tobie tylko o to chodzi,
                      > ze jestes jak kazdy facet - tylko wykorzystac a potem porzucic...
                      > sam wiesz, jak my dziewczyny czasem gadamy ;)
                      > moze naprawde poczekaj z tym calowaniem, chyba ze
                      > zauwazysz, ze wyraznie daje Ci do zrozumienia, ze chce byc calowana.
                      > Boze, ale problem z tym calowaniem ;)))
                      > Moze pierwsza Cie pocaluje i bedziesz mial dylemat z glowy
                      > czego Ci oczywiscie serdecznie zycze i trzymam za Ciebie kciuki!

                      :)
                      nie no, w sumie nigdy nie układałem i nie chcę układać żadnego planu działania
                      przed spotkaniem z dziewczyną
                      to po prostu wyjdzie spontanicznie...
                      na razie chciałbym tylko ją spotkać, a co wtedy zrobię?
                      zobaczymy co daimonion mi podpowie... :)
                      • Gość: lisiczka kiedy randka? IP: *.man.polbox.pl 20.05.02, 10:22
                        kiedy Wy sie wreszcie umowicie?

                        • Gość: Mikey Re: kiedy randka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.02, 23:57
                          na razie nie wiem, kiedy się umówimy
                          jutro zadzwonię do niej i pogadam o tym
                          mimo wszystko, będę jednak cierpliwy, bo wiem, że wszystko jest na dobrej
                          drodze, a nie chcę nic zwalić
                          ostatnio dostałem od niej takiego smsa:

                          w srebrnej poświacie
                          w blasku księżyca
                          stanę przed tobą
                          ubraną w miłość
                          s słońce już nigdy nie wzejdzie
                          byśmy złączeni w jednośc
                          trwali wiecznie w mroku nocy

                          hehe, chciałbym, żeby to się spełniło jak najszybciej, :)
    • Gość: Suzan Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: 195.94.209.* 20.05.02, 14:45
      Witaj
      wedlug mnie zle do tego podchodzisz. Wcale sie nie dziwie, ze dziewczyna nie
      chce z Toba gadac, ja tez bym nie chciala. Dwa razy ja zawiodles, a teraz co
      robisz ?. Dzwonisz do niej i przepraszasz. Telefon nic juz tutaj nie pomoze.
      Tak zachowuja sie faceci bez charakteru, ktorych u nas w kraju na peczki.
      Mowisz, ze ja kochasz, a nic nie robisz aby zdobyc jej serce. Troche wiecej
      pomyslowosci i odwagi. Przede wszystkim pojedz do niej, kup piekny bukiet
      czerwonych roz, zapros na romantyczna kolacje. Przepros, wytlumacz dlatego
      postapiles tak a nie inaczej. Po prostu pokaz, ze Ci na niej zalezy.
      Powodzenia !!!
      • ja_nek Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza 20.05.02, 21:15
        Suzan nie bądź zbyt surowa, przecież Mikey nie mówi nam wszystkich szczegółów.
        A może już kupuje te róże i wybiera jakieś miejsce na kolację?

        Pozdrawiam
        Ja_nek
      • Gość: Mikey Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.02, 00:08
        Suzan, gdybym mógł tak zrobić, już bym to zrobił
        żeby do niej pojechać, musiałbym najpierw znać jej adres, bo, jak już mówiłem,
        przeprowadziła się do innego miasta i od tamtej pory jej nie widziałem
        a jeśli chodzi o róże i romantyczną kolację to włąśnie najpierw trzeba ją do
        tego namówić
        uwierz mi, co jak co, ale mi raczej nie można odmówić odwagi
        ale w końcu i tak wszystko się toczy w odpowiednim kierunku, więc chyba dobrze
        postąpiłem...
        • Gość: lisiczka Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.man.polbox.pl 21.05.02, 10:42
          wyglada na to, ze dobrze postapiles
          i naprawde Ci sie udalo :)
          mam nadzieje, ze wkrotce tytul watku zmieni sie
          na "niezwykla szczesliwa milosc" :)))
          • Gość: Mikey Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.02, 11:29
            wreszcie umówiłem się z nią na weekend, :)
            • Gość: lisiczka Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.man.polbox.pl 21.05.02, 11:37
              Mikey bede trzymac kciuki przez caly weekend!
              denerwujesz sie?
              • Gość: Mikey Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.02, 11:43
                no jasne, że się denerwuję
                i nie mogę się tego doczekać... :)
                • Gość: lisiczka Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.man.polbox.pl 21.05.02, 11:49
                  nie denerwuj sie, moja lisiczkowata intuicja mowi mi, ze
                  wszystko bedzie cacy :)
                  to w koncu z jakiego ona jest miasta?
                  • Gość: Mikey Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.02, 11:56
                    no też czuję, że będzie dobrze, :)
                    a ona jest z Siedlec
                    • Gość: lisiczka Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.man.polbox.pl 21.05.02, 11:59
                      o rany! to przeciez wcale nie tak daleko od Wawki.
                      raptem okolo 1 godziny!
                      • Gość: Mikey Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.02, 12:05
                        no tak
                        dla mnie to żaden problem, aby tam pojechać
                        problemem jest tylko to, czy ona tego chce
                        jakoś koniecznie chciała, abyśmy się spotkali w Wawie...
                        • Gość: lisiczka Re: zwykla nieszczęśliwa miłość, ale kurde mnie wkurza IP: *.man.polbox.pl 21.05.02, 12:28
                          nie znam Siedlec, ale moze chodzi o to, ze
                          w Wawce jest wiecej miejsc gdzie mozna pojsc?
                          albo to dla niej bardziej "neutralne" miejsce?
                          w kazdym razie tu masz wieksze pole do popisu,
                          jesli znasz jakies "magiczne" miejsca.
    • Gość: Mikey ale bzdura......... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.02, 23:48
      kurde, nie mogę już tego skumać...
      już myślałem, że ją mam, już się umówiliśmy na jutro, a ona mi tu znowu mówi,
      że nie chce się ze mną spotkać, że nic nie czuje i nie poczuje itp.
      w końcu powiedziałem jej, że jakoś to zrozumiem, damy sobie spokój i odezwę się
      za miesiąc
      kurde, nie mogę w to uwierzyć...
      przecież tydzień temu powiedziała mi, żebym nie przestawał być uparty, bo
      czuje, że coś tam...
      a tera mi mówi, że kurde nic
      komu mam wierzyć?
      tej kobiecie sprzed tygodnia czy tej dzisiejszej?
      no nie no, jeszcze mi mówi, że mi za łatwo przychodzi słowo "kocham"
      kurde, z tyloma dziewczynami spotykałem się i nigdy nic nie czułem
      nagle ona przyszła i eksplodowała w moim sercu
      dla mnie niesamowite, a dla niej - za łatwe
      no cóż...
      kurde, jak ona może mówić, że nic nie czuje, skoro tyle czasu się nie
      widzieliśmy?
      jak wspomniałem o pewnych niezapomnianych chwilach to powiedziała, że przecież
      to było dawno temu...
      w sumie mógłbym tak jutro na chama czekać na nią przed jej wydziałem z bukietem
      róż, ale to chyba byłoby natręctwem, no nie?
      tak więc już nie wiem, co powinienem zrobić...
      • Gość: zxc1973 Re: ale bzdura......... IP: *.tpnet.pl / *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.05.02, 00:25
        Co prawda nie doradze nic madrego, ale szczerze Ci
        wspolczuje :-(
      • ja_nek Re: ale bzdura......... 25.05.02, 00:59
        Widzę Mikey po tym co piszesz tu i na innym wątku, że tracisz nadzieję.

        A kto powiedział, że kobieta wie czego chce??? Jeszcze zaden facet nie zrozumiał
        kobiety, ani nie nadążył za jej dziwnym, przekombinowanym rozumowaniem.
        Nie zrażaj się, ona ma zmienne nastroje, miota się. Wykaż się wytrwałością i
        czekaj, ale nie bezczynnie. Powiedz Jej, że niech gada co chce, ale Ty nie
        zrezygnujesz. I powiedz, że dopniesz swego, bo Ją kochasz (jeśli kochasz).
        Zrobi oczy albo zamilknie na kilka sekund. Bo o to chodzi, żeby w końcu pozwoliła
        siebie kochać.

        > przecież tydzień temu powiedziała mi, żebym nie przestawał być uparty, bo
        > czuje, że coś tam...
        > a tera mi mówi, że kurde nic
        > komu mam wierzyć?
        Oj facet, facet. Albo to ona pierwsza tak mówi? Rób swoje, dąż do celu i się nie
        zrażaj. Jakby każdy facet słysząc "daj mi spokój" dawał za wygraną, gatunek
        ludzki by wymarł.

        > no nie no, jeszcze mi mówi, że mi za łatwo przychodzi słowo "kocham"
        KLASYKA. Mówisz, że kochasz - źle, nie mówisz "kocham" - jeszcze gorzej.

        Też kiedyś słyszałem, że za łatwo mi przychodzi słowo "kocham". A tymczasem
        prawie żadna kobieta nie słyszała tego z moich ust oprócz Niej. Myślałem, że
        wyjdę z siebie słysząc, że to za krótko, że to nie miłość. Miałem do Niej wielki
        żal, że kwestionuje TO, że mi nie ufa. Bo to co mówiłem miało pokrycie i było
        prawdziwe. RZADKIE, WYJĄTKOWE i PRAWDZIWE. Gdyby dała mi szansę, słyszałaby to
        codziennie...
        A skąd One wiedzą, kiedy pojawia się miłość? Gdzieś to jest napisane?

        > kurde, z tyloma dziewczynami spotykałem się i nigdy nic nie czułem
        > nagle ona przyszła i eksplodowała w moim sercu
        > dla mnie niesamowite, a dla niej - za łatwe
        Skąd ja to znam... Takie to dziwne jest dla kobiet, że pojedyncze z nich potrafią
        być dla nas mężczyzn jak trzęsienie ziemi, jak grom. Potrafią być całym naszym
        światem i nie chcą nim być. Ciągle boją się. Nie wierzą.
        Ona się obawia. W dzisiejszych czasach sam wiesz, słowa miłości się dewaluują.
        Dużo się mówi, coraz mniej się prawdziwie czuje. Ona sama poprzez sprzeczne
        sygnały mówi Ci: boję się, możesz spróbować, ale nie skrzywdź mnie.

        > jak wspomniałem o pewnych niezapomnianych chwilach to powiedziała, że przecież
        > to było dawno temu...
        Powiedziała to tylko po to, żeby usłyszeć, że jest inaczej, że nadal to dla
        Ciebie wiele znaczy. To takie babsko - uroczo - wkurzające.

        > w sumie mógłbym tak jutro na chama czekać na nią przed jej wydziałem z bukietem
        > róż, ale to chyba byłoby natręctwem, no nie?
        A dlaczego nie? Idź i czekaj. Daj bukiet róż i nie ustępuj. Nie dawaj za wygraną.
        Jak zrezygnujesz z Niej, to Ona powie przed sobą: wiedziałam, że mnie nie kocha,
        inaczej by tak łatwo nie odszedł.

        Pozdrawiam
        Ja_nek
        • Gość: Mikey Re: ale bzdura......... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.02, 01:16
          ja_nek napisał(a):

          > A dlaczego nie? Idź i czekaj. Daj bukiet róż i nie ustępuj. Nie dawaj za wygran
          > ą.

          no dobra, ale ona może uznać, że jestem natrętny i np. nie zwracać na mnie uwagi
          albo wręcz uciekać...
          trudno byłoby wtedy znaleźć jakieś wyjście, no nie?

          no ale trochę mnie podbudowałeś, :)
          nadziei na pewno nie straciłem i nie stracę
          wiem, że na pewno będę o nią walczył, bo ona jest dla mnie zbyt ważna
          tylko nie wiem jak mam walczyć...

          pzdr
          • ivi Re: ale bzdura......... 25.05.02, 01:58
            Mikey, nie wiem czy posluchasz kobiety. Ale powiem Ci, ze Ja_nek dobrze gada.
            Zawsze uwazalam, ze jest bardzo madrym czlowiekiem. Tym razem rowniez nie zawiodl.
            Od siebie dodam, ze jesli ta Kobieta jest warta Twojego uczucia, to doceni Twoj
            gest. Sprobuj z tym bukietem. Powodzenie prawie zagwarantowane :) Jesli Jej
            zalezy, to nawet jesli powie Ci, ze jestes natretny, nie bedzie tak myslala.
            Takie juz sa kobiety...
            Wiec walcz dzielnie, oplaci sie :)

            Zycze powodzenia
            ivi
            • Gość: Pom Re: ale bzdura......... IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.02, 09:42
              Jako przedstawicielka płci pięknej może stwierdzić, że panowie dobrze prawią.:)
              Walcz o nią. Kwiaty powinny zadziałać. Po prostu utwierdź ją w swym uczuciu.
              Ona gdzieś po drodze się sparzyła i nie ufa facetom z zasady. Ty jej pokaż, że
              jesteś wyjątkiem!
              • ja_nek Re: ale bzdura......... 25.05.02, 11:31
                Mikey, cos mi się też wydaje, że nie ucieknie na Twój widok. A kwiaty sprawią Jej
                przyjemność. Kiedy nawet wspomni Ci, że jesteś natręt, to obróć to w żart.

                Jak walczyć o kobietę? Ba, żebym to ja sam wiedział...
                Ale wiesz co? Babska intuicja jest męskim sprzymierzeńcem. One wyczuwają, kiedy
                nam facetom zależy. Opierają się, ale do czasu.

                Widzę Mikey, że chwilami masz mętlik w głowie i nie wiesz co myśleć o Jej
                niektórych zachowaniach. Ale wiesz co? Każdy facet potrafi zgłupieć przy
                kobiecie. Mi też się to zdarzało i niekiedy nie rozumiałem ni w ząb o co chodzi.
                One potrafią zrobić człowiekowi wodę z mózgu tak, że niczego nie jest pewny
                oprócz tego, że mu zależy.
                Wejdź w Jej skórę, postaw się na Jej miejscu, spróbuj zrozumieć. Wtedy się
                dowiesz, co próbuje Ci powiedzieć, czego się obawia, jak do Niej dotrzeć.
                Trzymam kciuki.

                Pozdrowienia
                Ja_nek
                • Gość: Pom Re: ale bzdura......... IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.02, 11:54
                  Nie! Nie staraj się jej nawet rozumieć.:) Po prostu kochaj ją i nie zrażaj się,
                  walcz o Nią.
                  Janek ma rację, ona się już lekko łamie, więc trochę konsekwencji i w końcu
                  powiesz, że ta miłość Ciebie już nie wkurza a jest najpiękniejsza na świecie.

                  • Gość: messja Re: ale bzdura......... IP: *.proxy.aol.com 25.05.02, 12:21
                    ja bym radzila wrecz odwrotnie... cos mi to nie wyglada na wielkie romantyczne
                    uczcie z jej strony, a na przebiegla gre... ale oczywiscie duzo tu miejsca do
                    spekulacji...
                    w kazdym razie daj znac jak poszlo i trzymamy kciuki:)))

                    Gość portalu: Pom napisał(a):

                    > Nie! Nie staraj się jej nawet rozumieć.:) Po prostu kochaj ją i nie zrażaj się,
                    >
                    > walcz o Nią.
                    > Janek ma rację, ona się już lekko łamie, więc trochę konsekwencji i w końcu
                    > powiesz, że ta miłość Ciebie już nie wkurza a jest najpiękniejsza na świecie.
                    >

    • Gość: Mikey niezła klapa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.02, 15:38
      w końcu jakoś stwierdziłem, ze jednak trzeba zaryzykować, więc przyszedłem z
      różą i spokojnie czekałem przed jej wydziałem
      czekałem, czekałem, czekałem...
      w końcu wszedłem do środka i zauważyłem, że są też... tylne drzwi, przez które
      wychodzi większość
      w sumie wtedy było już dłuuuugo po zakończeniu jej zajęć, więc już sobie
      poszedłem
      ale ze mnie kretyn...
      no cóż, za miesiąc znowu spróbuję ją zaskoczyć
      a teraz chyba zostaje mi raczej tylko czekać...
      • Gość: Saba Re: niezła klapa IP: *.twarda.pan.pl / 212.87.18.* 25.05.02, 17:07
        Czesc Mikey,
        smutno mi, ze tak wyszlo z ta roza :(
        Wlasnie przeczytalam caly watek i.... polubilam Cie.... za to, ze potrafisz tak
        wytrwale kochac :) Moze nawet wyczulam leciutka kompulsje.....
        wiesz, wydaje mi sie, ze gdy poznales swoja dziewczyne mogles trafic akurat
        w "niesprzyjajacy moment". Zaraz wyjasnie.... Jak ktos ja bardzo zranil to ta
        rana mogla jeszcze byc niezupelnie zagojona i moze nadal sie goi... dlatego nie
        moze poczuc do Ciebie tego co Ty do niej... I czyba chciala, starala sie
        odpowiedziec na Twoje starania (ten sms z wyobrazeniami o pocalunkach...),
        ale ..... serce nie sluga. I pewnie widzi i docenia Twoje starania... tylko...
        moze nie teraz.... moze teraz jest na anty do wszystkiego co meskie i w dodatku
        mowi "kocham" ;) (wez poprawke, ze ja tylko moge sie domyslac, poprzez wlasny
        pryzmat).... i za jakis czas moze np. pojawic sie gdzies watek na forum "nie
        wiem co robic.... juz od dlugiego czasu facet o mnie zabiega i naprawde sie
        stara itp., jest dobry, cierpliwy, czeka az cos poczuje, ale ja.... nie moge
        poczuc tego co on do mnie... Probowalam, ale nie potrafie... lubie go, ale to
        tylko sympatia, nie potrafie przelamac..... poradzcie cos..."
        Mikey, ja wiem, ze to trudne, jak sie kogos kocha, przezywac ciagla tesknote,
        ale.... jesli moge zasugerowac - nie przelamuj jej barier za bardzo....
        Przychodzi mi na mysl takie stare, madre powiedzenie... nie wiem skad...
        "Daj wolnosc temu co kochasz. Jesli kiedykolwiek nalezalo do Ciebie - wroci na
        pewno"....
        Moze ona, Twoja dziewczyna zateskni za Toba.....
        Usciski
        • Gość: Mikey Re: niezła klapa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.05.02, 03:12
          właśnie wróciłem z imprezy, na którą miałem iść z Nią
          chciałem się wytańczyć, upić, upalić, zapomnieć...
          napisała mi: "szkoda, że nie respektujesz mojej woli. Widziałam cię w przejściu
          i teraz jestem pewna, że nic do ciebie nie czuję"
          napisałem długiego smsa, w którym dość ostro ją zaatakowałem, ale też na końcu
          przeprosiłem i nawoływałem ją do odłożenia broni
          dostałem taką odpowiedź: "ale z tą biblijną historią to już przesadziłeś!"
          (to była aluzja do pewnej przypowieści, do której się odwoływałem w swoim smsie)
          śmieszne, ale ja nie wiem, co te słowa znaczą
          czy to jest jakaś złośliwość, czy ona tylko żartuje i zgadza sie na rozejm?
          ja bym obstawiał to drugie, ale kto wie?
          • ja_nek Re: niezła klapa 26.05.02, 14:24
            Mam wrażenie, że ona widzi Cię innym niż nam mówisz. I chyba kończy się moja
            możliwość doradzania Ci.
            Jeśli zaatakujesz, a zaraz potem przepraszasz i nawołujesz do rozejmu to powiem
            Ci, że to nie jest sposób. Każdego zrazisz w ten sposób do siebie.
            Po co do tego wszystkiego mieszasz wiarę i Biblię?

            Pytasz, czy ona żartuje, czy zgadza się na rozejm. Nie mam pojęcia i chyba nikt
            nie będzie umiał Ci odpowiedzieć na to pytanie. Według mnie oddala się od Ciebie.
            Coś w całym tym układzie między Tobą a nią, jest nie tak i Ty tego nie zauważasz.
            Za mało po prostu wiemy, aby to wyłowić.
            Sprawa jest chyba dość poważna i dziewczyna w której się zakochałeś nie jest
            gotowa na związek. Być może nie jest gotowa na związek akurat z Tobą.
            Jest nadwrażliwa (reakcje na Twój widok z bukietem róż).
            Być może wchodzą w grę jakieś Twoje zachowania, które Jej przeszkadzają, a o
            których nam nie mówisz, a według Ciebie są czymś normalnym.
            Albo ona ma dość mężczyzn na jakiś czas. Albo jeszcze coś czuje do kogoś z
            przeszłości, albo do kogoś trzeciego.
            Albo chce mieć święty spokój.

            Ale może niech się wypowie jakaś kobieta, one bardziej rozumieją swą płeć.

            Pozdrawiam
            Janek
            • Gość: Mikey Re: niezła klapa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.05.02, 16:46
              właśnie znowu z nią rozmawiałem, aby zorientować się, jak ona mnie teraz widzi
              widzę, że rzeczywiście żartowała i zrozumiała mnie, choć pewnie jest zbyt
              dumna, aby to otwarcie powiedzieć, :)
              w sumie to już nie raz tak bywało, że ostro krzyczeliśmy na siebie, aby potem
              podać sobie rękę i się uśmiechnąć
              najczęściej ona zaczyna i mówi, że nie chce mnie znać, potem ja odwdzięczam się
              jeszcze gorszymi zarzutami, ale potem mówię "przepraszam", a wtedy ona też
              uśmiecha się i choć nie przeprasza (chyba przez tę dumę), wiem, że już nie ma
              problemu
              to trochę dziecinne, prawda? :)
              sam się z tego śmieję...

              mówiła też, że wczoraj mijaliśmy się, a ja tego nie zauważyłem
              śmieszne, nie?
              tak więc długo się z tego śmialiśmy, choć trochę mi było głupio, :)
              powiedziała, że naprawdę nie wie, co by zrobiła i co by powiedziała, gdybym ją
              zauważył, więc może nie było tak źle...
              co prawda stwierdziła, że to dobrze, iż jej nie zauważyłem, ale czy mówi
              szczerze? nie wiem

              potem na moją zapowiedź, że odezwę się za miesiąc, powiedziała, iż to wcale nie
              jest tak, że ona nie chce utrzymywać ze mną kontaktu i że mogę zadzwonić, kiedy
              chcę
              hehe, to brzmi dziwnie i teraz też nie wiem, o co jej chodzi, ale chyba i tak
              nie będę się odzywał przez miesiąc
              spytała mnie również, czy ja od dziecka jestem taki waleczny, bo to niezwykłe,
              że potrafię tak wytrwale walczyć, że się nie zniechęcam itp.
              a później znowu pytała mnie o moją poprzednią dziewczynę
              hmm, ciekawe po co...

              oj, te kobiety
              gdyby można było wiedzieć, co myślą, co czują...
              świat byłby prostszy, prawda?
              ale może utraciłby to specyficzne piękno? :)
              • ja_nek Re: niezła klapa 26.05.02, 19:06
                Czekać przez miesiąc?
                Mikey, daj spokój, to nie system kar czy nagród. A miesiąc może wystarczyć, żeby
                się zniechęciła, jeszcze pomyśli, że to jakaś kara. A nie o to tu chodzi.

                Pozdrawiam
                Janek
                • Gość: Mikey Re: niezła klapa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.05.02, 19:42
                  chodzi mi głównie o to, żeby dać jej czas na uporządkowanie swoich myśli i uczuć
                  poza tym po miesiącu przerwy może uda mi się zaskoczyć ją czymś nowym?
                  myślisz, że to jest zły pomysł?

                  na razie jakoś nagle zachciało jej się pisać do mnie smsy
                  na pytanie "co cię we mnie denerwuje, oprócz tego, ze nie traktuję poważnie
                  niektórych twoich słów?", odpowiedziała "nie lubię, gdy ktoś mi daje róże" :)
                  przypomniały mi się walentynki, kiedy spytałem 2 dziewczyny w tramwaju, jakie
                  kwiaty powinienem kupić JEJ
                  była taka wymiana zdań:
                  - nieważne jakie, ale byle nie róże
                  - nie słuchaj jej; róże muszą być
                  - nie, róże są zbyt pospolite, ale jeśli już róże to nie kupuj czerwonych
                  - no właśnie muszą być czerwone

                  no i zaczęły się kłócić, :)
                  ja uwierzyłem tej ładniejszej i kupiłem róże, ale nast. razem już kupię co
                  innego, :)
                  • Gość: lisiczka Re: niezła klapa IP: *.man.polbox.pl 27.05.02, 10:31
                    czesc!
                    przyszlam, czytam i mysle, ze rzeczywiscie najprawdopodobniejszy
                    wariant to ten, ze ona sie boi.
                    Ja bym proponowala, zebys nie robil sobie zadnego miesiaca wolnego.
                    ani nawet tygodnia.
                    i proponowalabym, zebys wszedl w role przyjaciela, nie faceta, ktory stara sie
                    o to, zeby z nim byla.
                    nie wiem, czy wyrazam sie jasno i czy tem pomysl ma w ogole jakis sens, ale
                    po prostu badz przy niej nie naciskajac na nia. jezeli ona sie boi i z jednej
                    strony Cie odrzuca a potem przyciaga do siebie, to widac , ze jest
                    niezdecydowana. moze nie chce na razie podejmowac decyzji? daj jej czas. nie
                    mow o tym, ze chcesz z nia byc, ze ja kochasz. ale dzwon tak czesto jak sie da,
                    wysylaj SMS, rozmawiaj z nia jak z przyjacielem, czasem o glupotach, czasem o
                    waznych rzeczach. po jakim czasie moza ona poczuje, ze jestes obok niej, zaufa
                    Ci i zobaczy, ze jestes niezbedny w jej zyciu.
                    pozdrawiam.
                    • Gość: Mikey Re: niezła klapa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.02, 12:33
                      ona mi sama mówi, że się boi, że kompletnie nie wiedziałaby, jak ze mną
                      rozmawiać, gdybyśmy się spotkali
                      ale właściwie z jej słów mało wynika
                      raz mówi, że boi się we mnie zakochać, a innym razem twierdzi, że nie ma szans,
                      aby się we mnie zakochała, bo ona tego po prostu nie czuje
                      raz mi mówi, że imponuję jej tym uporem i żebym nie prestawał być uparty, bo
                      czuje, że blabla, a potem, że ja ją tym uporem denerwuję
                      i jak tu można poważnie traktować jej słowa?
                      jak "respektować jej wolę"? (a tego się domagała)

                      hmm, widzę, ze wszyscy odradzacie mi tę przerwę...
                      właściwie to jest tak, że ja po prostu nie wiem, co nowego można wymyśleć, a z
                      tymi przyjacielskimi kontaktami to różnie bywa...
                      przecież właśnie mieliśmy utrzymywać koleżeńskie kontakty, a co wyszło?
                      chciałbym, aby to wszystko przemyślała sama, bez moich nalegań
                      może zacznie za mną tęsknić?
                      może będzie już gotowa na miłość, gdy to wszystko uporządkuje?
                      chciałbym również zaskoczyć ją czymś, ale teraz chyba po prostu się nie da
                      dlatego pomyślałem, że ta przerwa dobrze nam zrobi
                      już kiedyś zrobilismy sobie miesięczną przerwę, a gdy później zadzwoniłem,
                      zauważyłem, że bardzo się ucieszyła
                      tak się ucieszyła, że nie wiedziała, o czym mówić, i gadała byle co, :)

                      dzięki wszystkim za dobre słowa!
                      • Gość: lisiczka moze nie klapa? IP: *.man.polbox.pl 27.05.02, 12:59
                        hmmm... moze i w tej przerwie cos jest?
                        slyszalam kiedys o takiej jednej kolezance.
                        skakal kolo niej chlopak, ale ona raz go chciala, raz nie
                        i robila za niezdecydowana ksiezniczke.
                        skakal i skakal i w koncu sie zniechecil. dal sobie spokoj.
                        nawet do niej nie dzwonil. zero kontaktu. chyba nawet zaczal
                        adorowac inna dame.
                        i co zaczelo sie dziac? ta dziewczyna zaczela za nim tesknic az w koncu to ona
                        zaczela szukac z nim kontaktu. chyba w koncu dobrze sie to skonczylo.
                        nie wiem, czy facet faktycznie sie zniechecil czy po prostu byl to z jego
                        strony sprytny sposob na kobietke...
            • Gość: messja Re: niezła klapa IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 27.05.02, 13:34
              >
              > Ale może niech się wypowie jakaś kobieta, one bardziej rozumieją swą płeć.
              >
              > Pozdrawiam
              > Janek

              ja juz sie wypowiedzialam, ale mi jak zwykle nikt nie wierzy:)))
              • Gość: Mikey Re: niezła klapa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.02, 14:00
                hmm, ale co właściwie mówisz?
                że to jakaś przebiegła gra?
                ale czemu ma służyć?
                wyjaśnij, o co chodzi, jak mężczyzna mężczyznie... :)
                • Gość: messja Re: niezła klapa IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 27.05.02, 14:05
                  moze przebiegla to za duzo powiedziane, a sluzyc ma poprawie samopoczucia
                  swiadomosc, ze jest ktos, kto ciagle biega za nia z wywieszonym jezykiem....:)

                  Gość portalu: Mikey napisał(a):

                  > hmm, ale co właściwie mówisz?
                  > że to jakaś przebiegła gra?
                  > ale czemu ma służyć?
                  > wyjaśnij, o co chodzi, jak mężczyzna mężczyznie... :)

                  • Gość: Mikey Re: niezła klapa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.02, 14:17
                    :)
                    nie, takie gierki raczej nie pasowałyby do tej dziewczyny
                    spodziewałbym się tego np. od mojej koleżanki, którą bardzo lubię, ale która
                    chyba czułaby się kiepsko, gdyby ktoś jej nie adorował
                    znam taki typ kobiet, więc bądź spokojna, że potrafię to wyczuć, :)
                    • Gość: messja Re: niezła klapa IP: *.in-addr.btopenworld.com 27.05.02, 20:19
                      nie mowie tu o kokieteri, ale o manipulacji. takie rzecz bardzo trudno czasami
                      wyczuc, szczegolnie kiedy na percepcje wplywa silne zaangazowanie emocjonalne:)))
                      to co mowi, ze czesto zmienia zdanie, daje sprzeczne komunikaty, pozornie daje
                      nadzieje, by szybko sie znowu wycofac, zdaje sie potwierdzac moja teze...
                      takie osoby, b. czesto uchodzic chca za szczegolnie wrazliwe i ostrozne, i czesto
                      im sie to udaje...
                      nie zwsze to co robia bierze sie z wyrachwania, czesciej jest kompleks,
                      potrzebuja czyjes uwagi by czuc sie atrakcyjnym i potrzebnym...
                      (oczywiscie tylko sobie gdybam i pewno sie myle:)))
                      w kazdym razie zycze ci duzo szczescia i powodzenia, ale badz ostrozny


                      Gość portalu: Mikey napisał(a):

                      > :)
                      > nie, takie gierki raczej nie pasowałyby do tej dziewczyny
                      > spodziewałbym się tego np. od mojej koleżanki, którą bardzo lubię, ale która
                      > chyba czułaby się kiepsko, gdyby ktoś jej nie adorował
                      > znam taki typ kobiet, więc bądź spokojna, że potrafię to wyczuć, :)

                      • ja_nek Re: niezła klapa 27.05.02, 21:55
                        Innymi słowy mieć świadomość, że to może NIE TA WŁAŚCIWA...
                        Żeby to było takie łatwe zachować rezerwę, kiedy się jest zakochanym....
                        Czy ktoś z Was to potrafi? Jak Wam to się udało?
                        Sorry, że pytam na nieswoim wątku, ale taka wiedza, każdemu się przyda, może
                        (choć nie życzę) i autorowi wątku.

                        Swoją drogą wydaje mi się, że może nie jest tak źle, oby Messja nie miała racji.

                        Pozdrawiam
                        Ja_nek
                        • Gość: messja Re: niezła klapa IP: *.in-addr.btopenworld.com 27.05.02, 22:19
                          ja_nek napisał(a):

                          > Innymi słowy mieć świadomość, że to może NIE TA WŁAŚCIWA...
                          > Żeby to było takie łatwe zachować rezerwę, kiedy się jest zakochanym....
                          > Czy ktoś z Was to potrafi? Jak Wam to się udało?
                          > Sorry, że pytam na nieswoim wątku, ale taka wiedza, każdemu się przyda, może
                          > (choć nie życzę) i autorowi wątku.
                          >
                          > Swoją drogą wydaje mi się, że może nie jest tak źle, oby Messja nie miała racji
                          > .
                          >
                          > Pozdrawiam
                          > Ja_nek


                          ale ja mam zawsze racje, nic na to nie poradze:)))) (tylko jesli o forum
                          niestety:)))
                          a powaznie: mnie nigdy nie udaje sie zachowac rezerwy, gdy w gre wchodza uczucia
                          i strasznie nad tym boleje:)

                          • Gość: Belbo Re: niezła klapa IP: *.acn.waw.pl 27.05.02, 23:39
                            J jak ktos nie wierzyl ze messja to bogini wszystkowiedzaca to wyzej jest
                            dowód.. moze nie namacalny ale zobaczyc go mazna.
                        • Gość: Mikey Re: niezła klapa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.02, 01:49
                          messja, na pewno nie masz racji, :)
                          jestem tego pewien, bo przecież w takiej dziewczynie bym się nie zakochał, :)
                          wiem, że to kiepski argument, ale naprawdę wiem, że ta dziewczyna jest pod tym
                          względem ok
                          :) z 2. strony nie wiem, czy mozna moje myśli traktować poważnie, bo przecież
                          jestem "pod wpływem"
                          tak czy inaczej, nie mam żadnych wątpliwości, że ta dzieczyna to naprawdę TA
                          DZIEWCZYNA i właśnie dlatego nie mogę się poddać

                          hehe, w sumie piszę te same bzdety co wszyscy zakochani
                          to naprawdę dziwne, że chyba każdemu zakochanemu wydaje się, że
                          jego "przypadek" jest wyjątkowy i o zadnej pomyłce nie może być mowy
                          tak właśnie ja czuję, ale czuję też, że tu naprawdę nie może być mowy o
                          pomyłce, nawet jeśli zdaję sobie sprawę z tego, że jestem nieobiektywny, :)
                          ale bełkot... :)

                          pozdrawiam wszystkich!
                      • Gość: zxc1973 Re: niezła klapa IP: *.tpnet.pl / *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.05.02, 23:14
                        Gość portalu: messja napisał(a):

                        > nie mowie tu o kokieteri, ale o manipulacji. takie
                        rzecz bardzo trudno czasami

                        Czyli poprostu _moze_ byc zimna, zla i okrutna? :-Q
                        Jak napisala w innym watku jakas dobra kobieta ;-)) to
                        my (faceci) jestesmy niewiarygodnie naiwni...
                        Wystarczy, ze nam "jakas" powie jak lubi zwierzatka,
                        uzali sie nad losem biedych dzieci w mozambiku i
                        bezrobotnych gornikow, a my od razu wierzymy gleboko w
                        "jej" nieskonczone dobro, wewnetrzne cieplo... a potem
                        sie okazuje, ze tak naprawde ma kostke lodu zamiast
                        serca :-(
                        • Gość: Belbo Re: niezła klapa IP: *.acn.waw.pl 27.05.02, 23:40
                          Co gorsza to suchy lód...
                          • Gość: maja Re: niezła klapa IP: *.pl 27.05.02, 23:49
                            a ja tak bardzo bym sie chciala spotkac z moim kochanym wariatem
                            i ciagle nie wiem jak,bo ja tylko jego.........i wiecie
                            i chcialaby zdazyc mu to powiedziec.
                            • Gość: maja Re: niezła klapa IP: *.pl 27.05.02, 23:53
                              i od swojego 2 dnia na czacie tylko jego szkalam,
                              a teraz tu juz nic nie wiem.
                              • Gość: zxc1973 Re: niezła klapa IP: *.tpnet.pl / *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.05.02, 00:05
                                Gość portalu: maja napisał(a):

                                > i od swojego 2 dnia na czacie tylko jego szkalam,
                                > a teraz tu juz nic nie wiem.

                                Czy kobiety naprawde potrafia sie zakochac na czacie???
                                Niewiarygodne...
                        • Gość: messja Re: niezła klapa IP: *.proxy.aol.com 28.05.02, 01:57
                          ktos tu jest uprzedzony do plci przeciwnej, a prawda jest taka, ze z manipulacja
                          mozna sie spotkac po obu stronach frontu...
                          i prosze laskawie o tym pamietac, nim zaczne psioczyc "na tych okropnych
                          facetow":))))))

                          Gość portalu: zxc1973 napisał(a):

                          > Gość portalu: messja napisał(a):
                          >
                          > > nie mowie tu o kokieteri, ale o manipulacji. takie
                          > rzecz bardzo trudno czasami
                          >
                          > Czyli poprostu _moze_ byc zimna, zla i okrutna? :-Q
                          > Jak napisala w innym watku jakas dobra kobieta ;-)) to
                          > my (faceci) jestesmy niewiarygodnie naiwni...
                          > Wystarczy, ze nam "jakas" powie jak lubi zwierzatka,
                          > uzali sie nad losem biedych dzieci w mozambiku i
                          > bezrobotnych gornikow, a my od razu wierzymy gleboko w
                          > "jej" nieskonczone dobro, wewnetrzne cieplo... a potem
                          > sie okazuje, ze tak naprawde ma kostke lodu zamiast
                          > serca :-(

    • Gość: Mikey miłość jest kool :) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.02, 01:40
      dziś spotkałem się z nią po 4 mies. przerwy :)
      1. rzeczą, jaką zrobiłem, było pocałowanie jej
      kurde, żadna dziewczyna tak się nie całuje jak ona :)
      i mogę powiedzieć, że dla takich chwil warto walczyć o tę miłość do końca
      w tej chwili jestem szczęśliwy nie tylko dlatego, że właśnie przeżyłem
      niezapomniane chwile, ale również dlatego, że czuję, iż mam jeszcze mnóstwo
      takich chwil przed sobą, a najbliższe już jutro :)
      nie wiem, jak to dalej się potoczy, ale co tam, jutro przecież się z nią znów
      spotkam
      pamiętam, jak mój śp. dziadek mawiał, że niektóre rzeczy po prostu muszą się
      udać
      pozdrawiam wszystkich, a szczególnie tych, którzy się zainteresowali tą moją
      historyjką!
      miłość jest jednak sprawiedliwa :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka