Gość: Mikey
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
06.05.02, 19:37
mam problem z pewną dziewczyną, o której zresztą już na tym forum kilka razy
wpomniałem
wiedziałem, że mam problem prawie od razu, gdy poznaliśmy się na przystanku
autobusowym w pewną zimną noc
później były niezapomniane momenty (wiem, że były one magiczne również dla
niej), ale nastąpiły komplikacje i nic nie wyszło
nie poddałem się jednak i walczyłem, bo w sumie nie miałem innej opcji
kłopot był w tym, że ona mieszka w innym mieście i nie mogłem tak po prostu się
z nią zobaczyć
już mi się wydawało, że coś zaczyna ruszać, lecz coś mi się w głowie pokreciło
i 2-krotnie postąpiłem jak jakiś małolat, czym ją chyba zdenerwowałem
dzisiaj mieliśmy właśnie dość ciężką rozmowę przez tel, podczas której
powiedziała mi, że nic do mnie nie czuje i nie chce, abym dalej dzwonił
oczywiście, nie zamierza sie ze mną spotkać w najbliższym czasie
nie wiem czy to miała być aluzja do moich 2 głupot, ale powiedziała, że tydzień
temu nasze spotkanie miałoby jakiś sens, ale teraz już nie
w końcu jakoś "wynegocjowałem", że będziemy jednak utrzymywali czysto
koleżeńskie kontakty
ale kurde, ja ją kocham...
świetnie nam się rozmawia ze sobą, ale ona mi mówi, że tego nie czuje...
nie rozumiem tego, ja czułem od razu, że jesteśmy tacy sami, a ona mi tera
mówi, że żyjemy w 2 różnych światach...
no i jak tutaj można to zrozumieć?
co za bzdura...
po tej rozmowie miałem zupełną pustkę w głowie
nie myślałem o niczym i nie chciałem o niczym myśleć...
i nie wiem teraz co dalej
walczyć uparcie? przeczekać?
odpuścić nie mogę
zapomnieć nie mogę
a nawet nie chcę, bo wiem, że takiej idealnej kobiety już nigdy nie znajdę
to nie jest moja pierwsza miłość, ale wcześniej nigdy nie wiedziałem, dlaczego
kocham...
teraz wiem: to jest po prostu idealna kobieta
nie mówcie mi, żebym się spotykał z innymi, bo nie chcę
nie chodzi tu o samotność, bo jest niejedna dziewczyna, z którą mógłbym być,
gdybym chciał
kurde, boli mnie tylko to, że właśnie ona mnie nie chce
nie szukam pocieszenia
chcę tylko to wylać z siebie...